Dodaj do ulubionych

Świadek epoki

01.04.08, 22:48
Nie wiem, czy ktokolwiek z odwiedzających to forum pamięta te lata,
ale ja tak. Rock, czy jak się wtedy mówiło "bigbeat" to oczywiście
nie tylko muzyka, ale też pewien styl, rewolucja obyczajowa,
ideologia pokoleniowa: wyzwanie rzucone "starym", tzn. na naszm
polskim gruncie: "komuchom" ale i katolickiej parafiańszczyźnie.
Długie "pióra", czy bitelsówy nie podobały się ani proboszczowi ani
sekretarzowi. Z tym, że trochę to inaczej wyglądało w wielkim
mieście, czy wręcz tylko w Wa-wie a inaczej na prowincji. Ja w W-wie
mogłem słuchać Radiostacji Harcerskiej, czy trochę później Trójki,
gdzie puszczali najnowsze kawałki i układali "listy przebojów" na
wzór NME czy Billboardu. Jednym z pierwszych prowadzących LP w
Radiostacji, w 65 roku był obecny sławny reżyser Jacek Bromski. Szło
naprawdę wszystko łącznie z erotyczną pościelówą "Je t'aime moi non
plus" Gainsburga i Birkin. Oczywiście na tych listach przebojów
(które rzekomo układane były z nadsyłanych przez słuchaczy list na
kartach pocztowych, a tak naprawdę - wg. widzimisię prowadzącego, a
może wg. dostępności przez niego zagranicznych nagrań) były też
polskie gwiazdy. Oczywiście Niemen, Czerwone Gitary, Marylka R.
czyli mainstream PRL-u , ale też takie dość interesujące grupy jak
Romuald i Roman (pierwszy chyba u nas progresywny rock), czy Klan.
No i np. Breakout. Oczywiście w dużym stopniu to wszystko było
wtórne, ale np. "Po drugiej stronie tęczy" Breakoutu z solówą na
saksie Nahornego - to wtedy robiło wrażenie! Nawet jak równocześnie
sluchało się Ten Years After, czy Fleetwood Mac.
Ha, mogłoby się jeszcze wspominać, ale nie będę was zanudzał.

Pozdrawiam Il.
--
nonkonformiści
Edytor zaawansowany
  • johnny-kalesony 02.04.08, 00:10
    Ja nie pamiętam, bo nie było mnie wtedy na tym rock'n'rollowym świecie - dopiero
    od końca '71.
    "Po drugiej stronie tęczy" zapiera dech również dzisiaj i będzie zapierać
    zapewne nadal.
    Jeśli chodzi o "Romków" - właśnie ich słucham! Towarowy wyruszył już do Indii
    ... :o)


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • walek11 02.04.08, 07:57
    Była tez lista przebojów I Programu PR. Nadawana bodajże w sobotę
    wieczorem. Był czas, że numerem 1 ogłoszono tam Immigrant Song. A
    później nastała epoka audycji Mini-Max i Mój Magnetofon. Nie sposób
    również pominąć Muzycznej Poczty UKF, Grających Listów Pana Romana
    Waschko, czy Laboratorium Pana Kormana. Fajne były to czasy!

    Kiedyś, w wakacje roku 1972, Pan Piotr Kaczkowski zaprezentował w
    Mini-Maxie spore fragmenty koncertu Led Zeppelin w Los Angeles, 4
    września 1970. Czyli słynnego Blueberry Hill. Kto dzisiaj odważyłby
    się puścić w audycji radiowej bootleg?
  • ilnyckyj 02.04.08, 22:21
    walek11 napisała:

    >
    > Kiedyś, w wakacje roku 1972, Pan Piotr Kaczkowski zaprezentował w
    > Mini-Maxie spore fragmenty koncertu Led Zeppelin w Los Angeles, 4
    > września 1970. Czyli słynnego Blueberry Hill. Kto dzisiaj
    odważyłby
    > się puścić w audycji radiowej bootleg?

    W Radiostacji Harcerskiej DJ Bromski w swojej liście przebojów jak
    mu zabrakło oryginalnej płyty to puszczał np. nagrania Stonesów czy
    Animalsów zrobione z widowni podczas ich koncertów w Sali
    Kongresowej. A jak tego zabrakło to nawet przegrywał z Radia
    Laksemberg, czy Wolnej Europy i to (z zanikającym dźwiękiem, czy
    nawet z dudnieniem zagłuszarki) puszczał w swojej audycji smile))
    Niezłe numery były. Jak się domyślam prawami i licencjami nikt się
    nie przejmował.
    Jednym z prawdziwszych fragmentów w polskim filmie była scena
    miłosna w "Yesterday" jak bohater w miłosnym uścisku z partnerką
    mocuje się z anteną sprężynową, by złowić z eteru przebój Bitelsów.
    Dokładnie taka sama antena była u nas w domu i mój stary za jej
    pomocą "łowił" sygnał Wolnej Europy.
    Ech to były czasy, łza się w oku kręci wink
    Pozdrawiam. Il


    --
    nonkonformiści
  • johnny-kalesony 02.04.08, 23:14
    Nigdy nie zapomnę tego filmu, nigdy nie zapomnę "Yesterday" ... Druga połowa l.
    80', liceum, pierwsza elektryczna gitara ... Też dojrzewaliśmy w komunie, też
    nagrywaliśmy płyty z radia i również nad wszystkim unosił się duch Beatelsów. I
    koleżanki również nosiły takie fajne minióweczki! =)


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • walek11 03.04.08, 07:55
    Tak było i dobrze było! Jakoś The Beatles czy Led Zeppelin nie
    zbiednieli z tego powodu, że gdzieś tam puszczono jeden czy dwa ich
    nagrania, niekoniecznie z zachowaniem wszystkich obowiązujących
    dzisiaj "kanonów" praw autorskich.

    Ale fragment koncertu "Blueberry Hill" to było to! Zwłaszcza
    końcówka koncertu zasadniczego, czyli Whole Lotta Love (medley).
    Bliko 20 minut grania, a nam włosy jeżyły się na głowie. Pan Piotr
    zawsze był prekursorem.
  • ilnyckyj 03.04.08, 22:17
    Lata 60-te, 70-te, 80-te - każda z tych epok miała swój smak,
    generalnie zaprawiony szarością Peerelu i tęsknotami do innego
    świata, jeśli nie bardziej zamożnego, to chociażby bardziej
    swobodnego i kolorowego. Lata 60-te bardziej były zaznaczone buntem,
    konfliktem pokoleń. W Polsce i na Zachodzie. Ostry był przełom w
    muzyce i w ogóle pop-kulturze, nowe zjawiska spontanicznie wybuchały
    jak gejzery. Oczywiście i wtedy był to biznes ( i wtedy zresztą to
    on tak naprawdę poszedł bardzo do przodu), ale jednak więcej było
    żywiołowości, spontaniczności, łączenia z ruchami polityczno-
    społecznymi. Teraz showbiz - to preparowane produkty, opakowane
    marketingowo, sformatowane, rzucone do konsumpcji dla
    określonego "targetu". Czyli tylko przemysł i rozrywkowy hipermarket.
    To chyba najważniejsza różnica między tym co teraz i tym co wtedy...

    Pozdrawiam Il.
    --
    nonkonformiści
  • johnny-kalesony 04.04.08, 00:19
    Tak, to prawda - dzisiaj już nie ma Philów Spectorów, producentów i managerów
    (jak Epstein albo Klossowski de Rola), którzy są indywidualnościami, artystami w
    swoim fachu. Jak to się mówiło - dodatkowymi członkami grup, którzy stoją za
    kulisami, nieco w cieniu.
    Paradoksalnie - ale przyczyniły się do tej supermarkertyzacji właśnie l. 60'.
    Mam na myśli koncepcję promocji, którą wprowadził Andy Warhol, traktując ludzi
    jak przedmioty, które należy wyeksploatować a potem wyrzucić. To właściwie on
    stworzył obecny bigbrotheryzm, czyli zjawisko "gwaizdorstwa z powodu samego
    gwiazdorstwa".
    Dawniej ludzie zostawali gwiazdami z powodu pewnych umiejętności, pewnych osiągnięć.
    Dzisiaj zostaje się gwiazdą, ponieważ chce się być gwiazdą a nie kimś, kto
    cokolwiek umie albo okazuje walory swojej nieprzeciętnej osobowości.


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • basilisque 07.04.08, 11:59
    e sterowana kariera The Monkees, ktorzy mieli byc amerykanska
    odpowiedzia na Beatles, itp. itd.

    Wlasciwie wtedy zaczela sie globalizacja

    Szczesc Boze. Baz.
  • johnny-kalesony 07.04.08, 13:14
    Tak, to całkowita prawda ... The Monkees byli zespołem, który powstał z
    castingu. Jednak niezależnie od tego - grali naprawdę całkiem niezły kawał
    energetycznego rock'n'rolla.
    Mechanizmy promocji, PR, cała ta maszyneria szołbiznesowa funkcjonowała wówczas
    dokładnie tak samo jak funkcjonuje dzisiaj - tylko muzyka wtedy była znacznie, o
    niebo lepsza ...
    Polaków to może szokować, ponieważ nagle okazuje się, że ci "czterej równi
    kolesie z gitarami" to tak naprawdę poważni, dobrzy muzycy ze sztywnym
    harmonogramem codziennych zajęć, mnóstwem obowiązków związanych z promocją,
    koncertami itd.
    Cóż - być może po drugiej stronie kurtyny istniała wówczas większa świadomość
    mechanizmów rządzących tych światkiem. My w Polsce zaczęliśmy się tego uczyć
    dopiero w l. 90'.


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • basilisque 08.04.08, 10:36
    Sorry , ale nie wiem dlaczego polknelo mi trzy czwarte poprzedniego
    postu. A pisalem o tym, ze formatowanie i agresywna komercjalizacjia
    zaczela sie wlasnie w latach 60-tych . Przykladem liczne klony
    liverpoolskiej czworki w UK i praktycznie wyprodukowana jako
    konkurencja dla brytyjskiej inwazji grupa Monkees.

    Monkees tez lubie, ale trzeba powiedziec, ze ich pierwszy "Last
    `train to Clarksville, to praktycznie zrzyna "Paperback Writer"

    Pozdr. Baz
  • basilisque 10.04.08, 11:38
    Ja co prawda nie pamiętam tych czasów, ale o Rozgłośni Harcerskiej
    słyszałem.
    Ale z tego co wiem to nie Bromski był pierwszym prowadzący, ale...
    Piotr Kaczkowski! Tak, zanim znalazł się w Trójce, zaczynał w RH!

    To tak gwoli ścisłości.
    Szczęść Boże. Baz.
  • ilnyckyj 08.10.09, 21:11
    Postanowiłem wydobyć z ten topic z ubiegłego roku, bo przynosi interesującą
    wymianę myśli na temat co było kiedyś i co teraz...
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 08.10.09, 23:27
    ok.61-62 po raz pierwszy nadano MŁODZIEŻOWE STUDIO RYTM.
    program 1 pr. poamiętam godzinę -16.20.trwało to 20 moinut. i chyba
    od początku był w tym KACZKOWSKI.
    radiostacja h. i trójka ociupinkę chyba późniejsza historia.chyba 63-
    64-ale głowy nie dam. trójka od razu waliła mocno.pod szafirową
    igłą, przebój za przebojem, w tonacji trójki,gwiazdy świecą
    wieczorem, blues wczoraj i dziś. i chyba jeszcze parę innych
    programów DLA NAS. no i nie każdy miał radio z zakresem fal ukf.
  • ilnyckyj 11.10.09, 13:22
    Ja coś jeszcze jak przez mgłę pamiętam , że był jakiś "phogham Lucjana
    Kydhyńskiego", który przedstawiał nowinki typu Helen Shapiro, Brenda Lee, czy
    the Shadows, oczywiście na Jedynce.

    Jeśli chodzi o krajowy rynek radiowy, to przedstawiał się dość ubogo. Była
    jedynka (Matysiaki) i dwójka (W Jezioranach - a może odwrotnie?). Trójka, to
    chyba II poł. lat 60-tych i sporo rocka (i muzyki klasycznej, ja pamiętam
    świetne programy Jana Webera śp.), ale chyba tylko w Wawie. No i jednyna w swoim
    rodzaju Rozgłośnia Harcerska, z zasięgiem warszawskim. Oprocz tego ja słuchałem
    oczywiście R.Laksemberg, Radia MOnaco no i Wolnej Europy (rendez-vous o 6.10
    audycja jana Tyszkiewicza , nowości ze światowych list\przebojów

    Acha, jeszcze były Audycje Willysa Conovera na VoA
    --
    nonkonformiści

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka