Stary babsztyl, koszmarna maruda pracująca w godzinach dziwnych i z grafikiem niecodziennym, raz jeden jedyny wczołgała się na skałkę przy pomocy znajomego. Zajęło jej to dwie godziny. Skałka podobno była płaska. I miała szczelinę (ta skałka znaczy). Kilka metrów przed końcem wspinaczki klęła jak stary pirat. Zlazła ledwo-ledwo, obijając sobie kolana i łokieć. Nadal klęła i wygrażała. Odetchnęła. Złapała oddech i uznała, że to jest dokładnie TO co chce robić.
Niestety znajomy wykazał się inteligencją i uciekł gdzie pieprz rośnie, więc szukam kogoś, kto ewentualnie mógłby znieśc podobne tortury w zamian za jakiś inne przysługi, ewentualnie równie świętą cierpliwość. Nie szukam nikogo, kto stawia na rozwój, bicie rekordów, kto wierzy, że pokonywanie siebie i tym podobne to najważniejsza rzecz w jego życiu, i tak dalej.
Nic nie umiem, nawet głupiej ósemki, trzeba mnie nauczyć.
Wagowo - przyjmijmy 60 kg. Wiekowo - żadna różnica (ja mam 28, ale niestety dojrzale się nie zachowuję).
Jeśli ktoś odważyłby się jednak wspinać z tą potworną poczwarą (czyli ze mną [dyga]) to proszę o kontakt na mój adres na o2 (mohherowa na o2.pl)
I pozdrawiam serdecznie :)
--
mohherowa
pokłon dla blackpapuaski _/\.
ostatnio 64/89,5
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.