Szkoła Meridian
Autor: Gość: ROZCZAROWANA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.04.10, 13:56
Pytają Państwo o szkołę Meridian,powiem krótko-nawet się nie zastanawiajcie czy posłać tam dziecko.Zmarnowane pieniądze i czas na edukację.Nic tam nie działa jak trzeba.W folderach piszą nieprawdę, np. o nauce matematyki po angielsku (wolne żarty!:)- pani zrobiła dwie lekcje po "angielsku" podając parę pojedynczych słów angielskich :).Nie ma pomocy naukowych -brak dosłownie wszystkiego- globusów, mikroskopów,itp.w szkole z "wykładowym angielskim"nie ma nawet labolatorium językowego, a dzieci lekcji z" listening" słuchają ze starego magnetofonu.Kupiono jakiś ekstra sprzęt, ale nikt go nie umie albo nie chce obsługiwać-ale jak będzie rozmowa kwalifikacyjna z nowym narybkiem ,to przecież będzie można się pochwalić że jest!
Nikt w tej szkole nie chce się spotykać z rodzicami (czytaj :wspólne klasowe zebrania),jedynie mile widziane osobiste spotkania z dyrekcją, na których kłamią w żywe oczy odwracając tzw.kota ogonem, tłumów się boją.Nie wiem jakim cudem uchowały się tam takie nauczycielki jak Pani Ania od jęz.polskiego, która dwoi się i troi aby cokolwiek tam fajnego zorganizować,czy pani Sylwia od nauczania początkowego-świetny pedagog.Robiąc jakikolwiek dzień otwarty nic się nie daje od siebie tylko we wszystko angażuje się rodziców (wystroje sal, jedzenie, stroje dla dzieci), a potem się chwali,że to szkoła zorganizowała.
Wyjścia poza szkołę wcale nie są bezpłatne (nawet bilety tramwajowe trzeba mieć swoje, za bagatela 1600 zł czesnego miesięcznie).Zielone szkoły są również płatne, przy czym za np.600 zł za 4 doby ,dzieci potrafiły spać na złączonych dwóch łóżkach w trójkę- nie proszę państwa, to nie są żarty!Na pretensje skierowane za to do dyrekcji usłyszeliśmy,że dzieci przecież lubią spać razem!)
Na lekcji z jęz. angielskiego często pod tematem nie ma nic -żadnych słówek ,zwrotów a do domu zadane napisać list, opowiadanie wg podanego planu w książce.Na hasło,że dzieci nie umieją tego napisać jest odpowiedź,że to jest proste, bo przecież jest plan pod tematem i tylko trzeba go rozwinąć :).Odmiany słowa "be" przez osoby w czasie przeszłym to w zeszycie nie znajdziesz- myślisz "nie ważne czy napisali,byleby dziecko wiedziało i używało, ale niestety po 2 latach nauki wychodzi,że jednak słowo "were"budzi w nim zdziwienie, bo myślał,że wszędzie jest "was" :)
Na dwie godz.wf-u dzieci są wożone 40-60 min (czas dowozu wliczony w czas zajęć!-w każdym razie np.skoków przez tzw.kozła dzieci nie wykonały ani razu, nie mówiąc już o staniu na rękach czy fikołkach (wszystko w programie obowiązkowe),bo w 30min zajęć to w sumie tylko piłki mozna zdążyć rozdać :))Jedynym doświadczeniem wykonanym z tej odrobiny chemii w programie była zasada działania żurawia ,pokazana na kiju od szczotki.A obiecano w razie potrzeby korzystanie z laboratorium chemicznego w gimnazjum, na co oczywiście nie ma ani czasu ani chęci.Takie przykłady można mnożyć.Oczywiście nigdzie nie jest idealnie, ale prawie nigdzie nie jest tak drogo!
Jeszcze przy klasach 0-3 to trochę się starają, natomiast dalej to totalna porażka.Rodzice jednej z klas zagrozili odejściem całej klasy,jeśli dyrekcja nie zmieni kiepskiego nauczyciela języka -i wygrali.(Od tamtej pory zrezygnowano ze wspólnych zebrań :).Końcowe wyniki nie oddają niczego, ponieważ ludzie widząc wiele braków,załatwiają swoim dzieciom korepetycje (oczywiście za swoją kasę i dodatkowy czas).
Nie przywiązuje się tu żadnej wagi do współpracy i wzajemnych relacji między dziećmi.A już nie daj Boże,żeby się poskarżyć na cokolwiek, bo natychmiast odbija się to na twoim dziecku( paru rodziców właśnie dlatego w trybie natychmiastowym zabrało stąd swoje pociechy).
Można zapytać więc, po co trzymamy tam nasze dzieci? Najpierw człowiek ma nadzieję, że cos mu sie uda zmienić, chodzi,prosi, argumentuje.Są obietnice, że coś poprawią,że załatwią,więc czekamy.Potem to już jest za późno na zmiany,bo jeśli zostawiło się tam masę pieniędzy,to niech ta szkoła weźmie odpowiedzialność do końca.To jest szkoła dla rodziców, którzy nie chcą się interesować programami, postępami i tym co się w ogóle w szkole robi.Dla rodziców,którzy przyprowadzą swoje dzieci do szkoły i odbiorą o 17.Wtedy ani oni ani dyrekcja nie będą w konflikcie i wszyscy będą szczęśliwi.
Decyzję zostawiam więc Państwu- czy tak powinna wyglądać szkoła za takie czesne i z takimi obietnicami!?Dobrze radzę- trzymajcie się z daleka,bo po latach będziecie się bili w piersi,że nie posłuchaliście rady rozczarowanych i zawiedzionych rodziców, którzy tak jak wy dzisiaj,starali się znaleźć NAJLEPSZĄ prywatną szkołę dla swoich dzieci.