Dodaj do ulubionych

Co myślisz o naszej akcji?

  • Gość: nauczyciel IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 16.10.02, 11:25
    Myślę, że akcja jest dobrą lecz nie całkiem przemyślaną, lub też technicznie
    nie dopracowaną forma prezentacji elektronicznej dorobku szkół.
    Pola tekstowe sa bardzo mocno ograniczone ilościa znaków. Jest tyle do
    powiedzenia a niestety jest to technicznie niemożliwe. Przykre.
    Myslę, że ocena szkół będzie w wielu przypadkach bardzo krzywdząca.
  • sekretariat_akcji 17.10.02, 13:17
    Gość portalu: nauczyciel napisał(a):

    > Myślę, że akcja jest dobrą lecz nie całkiem przemyślaną, lub też technicznie
    > nie dopracowaną forma prezentacji elektronicznej dorobku szkół.
    > Pola tekstowe sa bardzo mocno ograniczone ilościa znaków. Jest tyle do
    > powiedzenia a niestety jest to technicznie niemożliwe. Przykre.
    > Myslę, że ocena szkół będzie w wielu przypadkach bardzo krzywdząca.

    Cieszymy się, iż wyrażona powyżej ocena jest pozytywna. Oczywiście biorąc pod
    uwagę, że tegoroczna edycja Akcji jest pierwszą, proszę nam wybaczyć pewne
    drobne niedociągnięcia techniczne. Mamy nadzieje, że uwagi Państwa przyczynią
    się do rozwoju naszej Akcji, tak, jak mamy nadzieję, iż Akcja nasza przyczynia
    się do rozwoju polskich szkół.

    Pozdrawiamy

    Sekretariat Akcji ”Szkoła z Klasą”
  • Gość: Dorota IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 17:43
    Witam!!!

    Pomysł Szkoły Z Klasą jest naprawdę genialny w swojej prostocie!!! Parę tysięcy
    Szkół i parędziesiąt tysięcy nauczyciela uwija się niniejszym pisząć nowoczesne
    scenariusze, kryteria itd. Za ile? Ozywiście za nic. Tak oto oświata kolejny
    raz wykorzystuje nauczyciela. Swoją drogą - czy te szkoły, którym uda się już
    Wasz patent zdobyć dostaną bodaj grosz dla Swoich Uczniów, na nowe ławki, na
    remont toalety czy choćby zwykłe słowniki dla Polonisty? Coś marnie na ten
    temat na Waszej stronie...


    Ciekawe... Gdyby ktoś chciał stworzyć bank scenariuszy lekcji z komputerem
    musiałby zapłacić... no, dużo musialby zaplcić, żeby ktoś mu ten bank stworzył.
    A tu - proszę - nauczyciele zrobią wszystko i nawet bez "dziękuję', no bo
    przecież Szkoła z Klasą...

    Mam kłopot. Mianowicie ja też muszę pisać scenariusze, bo Dykrektor mi każe.
    Szkołę lubię, Dyrektora szanuję, a akcja mnie zwyczajnie złości i czuję się
    nabijana w butelkę. Niestety- żeby istnieć - muszę dać się w tę butelkę nabić.
    Co nie zmienia faktu, że nabija się mnie po raz kolejny i powoli zaczyna mnie
    to denerwować. Któryś kolejny raz, pod płaszczykiem wspaniałej akcji "wyciąga"
    się ode mnie wiedzę i pomysły. Ale nie znalazł się nikt, kto na przykład
    dofinansowałby mi kurs, szkolenie, studia czy coś w tym stylu... Łatwo wyciągać
    rękę po opracowania, które nauczyciel zrobi, bo musi...

    Tak naprawdę - jeśli nie zostaną przewidziane nagrody dla tych Szkół, którym
    jakoś uda się przebić - to cała ta akcja jest zwykłym wyłudzeniem.

    Pomyślcie o tym ,Drodzy Organizatorzy, zanim zaczniecie wykorzystywać nasze
    prace

    Pozdrawiam i życzę Wam mniej sceptyków!!!
  • jacek.strzemieczny 21.10.02, 23:32
    Droga pani Doroto, Nie mam wątpliwości, że nauczyciele w
    Polsce zarabiają żenująco mało. I trudno jest pracować,
    gdy płacy na życie nie starcza. Ale czy to jest powód do
    „strajku” poprzez zaniechanie dobrej pracy? Czy to jest
    powód, aby nie dzielić się z innymi nauczycielami swoimi
    tym co się wie o pracy w szkole? Jestem daleki od tego
    aby „wyciągać od nauczycieli wiedzę i pomysły”.
    Jednocześnie wiem, że jest wielu nauczycieli, którzy chcą
    sobie wzajemnie w pracy pomagać. Tak postępuje moja żona
    – nauczycielka. I wiem, że ma z tego dużo satysfakcji.
    Pewnie nasz program jest dla takich nauczycieli? Pozdrawiam
    --
    Jacek Strzemieczny
    Centrum Edukacji Obywatelskiej
  • Gość: MP IP: *.fuw.edu.pl 23.10.02, 13:15
    jacek.strzemieczny napisał:

    > Jednocześnie wiem, że jest wielu nauczycieli, którzy chcą
    > sobie wzajemnie w pracy pomagać. Tak postępuje moja żona
    > – nauczycielka. I wiem, że ma z tego dużo satysfakcji.
    > Pewnie nasz program jest dla takich nauczycieli?

    Panie Jacku!

    Tak się składa, że moja żona także należy do tych, którzy
    mają satysfakcję z dzielenia się z innymi. Przez dwa lata
    (do czasu pewnych zawirowań organizacyjnych związanych z
    dostępem do sieci) udostępniała w Internecie chętnym swoje
    kolejne scenariusze prac w grupach, wysyłała też kompletne materiały.
    Kilka opublikowała na papierze i także - na prośbę czytelników
    NiM-a i Forum Edukacji - wysyłała za darmo wszystkie materiały.
    Największą radość sprawiają jej relacje przesłane przez
    koleżanki, które piszą, że lekcję przeprowadziły i że się udała.
    W tym roku planowała wzbogacić materiał o 3 lub 4 kolejne
    scenariusze do klasy czwartej tak, by był to cykl pokrywający
    cały materiał matematyki z częstością mniej więcej raz na miesiąc.
    Niestety, coraz bardziej obawia się, że to się nie uda.
    "Dopadła ją" Państwa akcja. Została kierownikiem jednego z
    zespołów (niech Pan zgadnie, czy na własną prośbę) i zamiast
    pracować tak jak dotąd robiła to z powodzeniem, wykonuje
    niezlicząną liczbę czynności (wraz z kilkoma koleżankami), by:
    - zrozumieć Wasze oczekiwania
    - dotrzeć z tym zrozumieniem do reszty grona
    - zanalizować ankietę, która dla dzieci w SP była zbyt trudna,
    dla rodziców wpadających w biegu na zebranie była raczej irytująca
    i też nie łatwa, a więc w sumie była mało wiarygodna (w dodatku
    nie wyposażono jej w narzędzia analizy; w przypadku takich
    ankiet głowną ich "treścią pokarmową" jest szum i "reakcja
    oczekiwana", istotne informacje wyławia się dopiero po ich
    przefiltrowaniu pod tym katem, a to trzeba umieć lub zostać
    wyposażonym w narzędzie przez jej fachowego twórcę!)
    - uzgodnić technicznie tryb pracy nad wybranym zadaniem między
    sobą i z dyrekcją (a dyskusji nad technikaliami jest znacznie
    więcej niż nad meritum)
    - namówić i wyegzekwować by koleżanki odpowiedziały na zadane
    pytania (czasem bardzo kłopotliwe!)
    - namówić, by swoje dokonania ubrały w formę pasującą do oczekiwanej
    formy sprawozdawczości
    - chodzić, namawiać, przypominać, bo przecież dla każdego są
    to czynności dodatkowe i w częsci "sprawozdawczej" w żaden
    sposób nie służące bieżącej dydaktyce
    - uzgodnić treść ostatecznej relacji z dyrekcją (słusznie chce czuwać!)
    - przygotować ostateczną relację w formie, o którą prosicie
    - itd. ..
    (piszę to tylko z pamięci na podstawie "wieczornych żalów", więc pewnnie
    lista daleka jest od kompletności).

    W sumie jest to ogromna praca, która przy obecnym obrocie spraw,
    zaowocuje jedynie wypełnieniem jednej z tysiecy przegródek na
    dysku Waszych komputerów. Przy tej liczbie zgłoszeń, przy braku
    innej analizy treści sprawozdań niż tylko powierzchownie formalna,
    nie ma szans, by konkretna treść działań mogła mieć jakiekolwiek
    znaczenie, by stała się formą "dzielenia" lub wiarygodnego
    pokazywania mocnych stron. Być może - na zasadzie losowania,
    na zasadzie wyboru z klucza pewnej "poprawności politycznej"
    lub na zasadzie ulegnięcia presji lub dojściom co bardziej
    "przedsiębiorczych" - niektóre sprawozdania zyskają większy
    rozgłos, będą jakoś wypromowane w relacjach Gazety. Ale tysiące
    pozostałych? Czy - choćby te mniej doskonałe - będą służyły
    czemukolwiek więcej, niż pustemu DOWODOWI ZAISTNIENIA W AKCJI
    w dość złudnej nadziei, że jakiś rodzic uwzględni ten fakt przy
    podejmowaniu decyzji o wyborze szkoły dla dziecka ("skoro tyle
    szkół w okolicy >to< ma, to nie może to być nic wiarygodnego!").

    Pamięta Pan, że początkowo, gdy miałem nadzieję, że będzie to
    coś bardziej elitarnego, coś, co wiarygodnie pokaże innym
    (a przede wszystkim decydentom) że rzeczywiście można i warto,
    myśląc pozytywnie doszukiwałem się wartościowego sensu tego
    przedsięwzięcia. W tej chwili, gdy uformował się z tego
    POCHÓD PIERWSZOMAJOWY, w którym "nie wypada" nie być, gdy
    rosną obawy, że większość z mozołem wyprodukowanej pary pójdzie
    w gwizdek, widzę to znacznie gorzej.
    Rozumiem też niestety doskonale te dyrekcje, które uznały, że
    w tym pochodzie zabraknąć ich nie może.
    Wiem, że jest argument, że z tego zamieszania zostanie coś
    w samych szkołach. Ale ja nie ufam temu argumentowi.
    Obawiam się, że przy tej skali akcji, przy tej kategorii
    motywacji do przystąpienia, po akcji pozostanie głównie zmęczenie
    i ulga, że mamy to już za sobą. Może też sporo poczucia zawodu,
    kaca moralnego, że czas i energia, które mogłyby zostać poświęcone
    uczniom lub szczęściu rodzinnemu samych nauczycieli, poszły
    na wyprodukowanie dziesiątek kilobajtów sprawozdawczości,
    sztampowej wizytówki, którą niemal każdy ma, a inni i tak
    nie czytają - najwyżej sprawdzają czy jest.

    Prosze dać mi dobre argumenty, że jestem w błędzie!

    Pozdrawiam

    marek@pawlowscy.w.pl
  • Gość: Dorota IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 09:40
    jacek.strzemieczny napisał:

    > Droga pani Doroto, Nie mam wątpliwości, że nauczyciele w
    > Polsce zarabiają żenująco mało. I trudno jest pracować,
    > gdy płacy na życie nie starcza. Ale czy to jest powód do
    > „strajku” poprzez zaniechanie dobrej pracy? Czy to jest
    > powód, aby nie dzielić się z innymi nauczycielami swoimi
    > tym co się wie o pracy w szkole? Jestem daleki od tego
    > aby „wyciągać od nauczycieli wiedzę i pomysły”.
    > Jednocześnie wiem, że jest wielu nauczycieli, którzy chcą
    > sobie wzajemnie w pracy pomagać. Tak postępuje moja żona
    > – nauczycielka. I wiem, że ma z tego dużo satysfakcji.
    > Pewnie nasz program jest dla takich nauczycieli? Pozdrawiam

    Witam Panie Jacku!
    Nie mogę sobie odmówić drobnej złośliwości. "Czytanie ze zrozumieniem" -
    podstawa edukacji. Byłabym wdzięczna gdyby zechciał Pan na przyszłość czytać ze
    zrozumieniem.

    Nie proponuję strajku. Nie proponuję niemocy. Nic takiego nie napisałam!!!
    Zapytałam natomiast dlaczego jako Organizatorzy Tak Zmasowanej Akcji nie
    przewidujecie niczego DLA UCZNIÓW?! Nie odpowiedział Pan na moje pytanie,
    niestety... Próbowałam jedynie zwrócić czyjąś uwagę na kilka smutnych faktów.
    Proponujecie Akcję Szkole, o której po prostu nie macie pojęcia. To Pana Żona
    jest nauczycielką, nie Pan...

    Ale wracając do meritum - jest zdaje się we Wrocławiu firma, prowadząca duży
    portal edukacyjny. Rzeczona firma proponuje nauczycielom publikowanie ich prac
    na łamach portalu. Pod jednym wszkaże warunkiem - nauczyciel ma za tę
    publikację... zapłacić. Rozumiem, że portalu nie stać na zatrudnienie np.
    fachowca, który przeczyta nadesłane materiały i odrzuci to, co wymaga poprawy a
    zaakceptuje prawdziwe perełki. Jaki jest efekt? Mianowicie taki, że portal
    zasypany jest po prostu "dziełami" wątpliwego autoramentu. Jako matematyk
    ubolewam, że tak niewiele mają do powiedzenie matematycy. Ale z drugiej strony
    wiem, że ci, którzy mają coś do powiedzenia - mówią to lokalnie. Nie afiszują
    się na takim portalu i wcale im się nie dziwię.

    Obawiam się, aby Państwa Akcja nie stała się właśnie takim portalopodobnym
    przedsięwzięciem.

    To nie znaczy, że nie chcę dzielić się swoją pracą. To nie znaczy, że oczekuję
    pieniędzy. Chcę jedynie, aby nikt bez mojej zgody nie wykorzystywał moich
    opracowań (a zdarzyło się nader często, niestety), żeby nikt na MOJEJ pracy nie
    budował sobie kariery, bo to jest MOJA kariera.

    A twórcza wymiana? Proszę uprzejmie. Scenariusz za scenariusz. Lekcja za
    lekcję. Program za program. Pod jednym warunkiem - wszystko jest takiej samej,
    dobrej...klasy! Nie może być tak, że udostępniając scenariusz lekcji historii z
    komputerem, gdzie dodatkowo przygotowano karty pracy, testy, prezentacje
    multimedialne dostaje się w zamian jedną kartkę A-4 z tabelką, która samemu
    zrobi się w minutę. Albo szybciej.

    Na marginesie - dzisiaj jest 24 października. Do dnia dzisiejszego 25% szkół
    spełniło wymagania rejestracyjne. Chciałabym poprosić, aby zechciał Pan pokusić
    się o jakiś komentarz na ten temat. Bardzo chciałabym wiedzieć, jak tłumaczy
    Pan ten fakt.Czy zapoznał się Pan ze stronami Szkół? Jakie ma Pan
    spostrzeżenia? Naprawdę jestem ciekawa. I chyba nie tylko ja. Ja wiem, że
    szkoły zdążą. Zastanawiam się jedynie, co je powstrzymywało przez tak długi
    czas? Pan się nie zastanawia???

    Pozdrawiam
    Dorota
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 02.11.02, 01:06
    Gość portalu: Dorota napisał(a):

    > Mam kłopot. Mianowicie ja też muszę pisać scenariusze, bo Dykrektor mi każe.
    > Szkołę lubię, Dyrektora szanuję,

    Coś mi się wydaje Pani Doroto, że tak naprawdę to Pani tej swojej szkoły i
    pracy nie lubi "muszę pisać scenariusze, bo Dykrektor mi każe". Jeżeli ktoś
    swoją pracę lubi, to nie musi, tylko chce i sprawia mu to przyjemność.

    > "wyciąga" się ode mnie wiedzę i pomysły.

    Dalej potwierdzam moje przypuszczenia o nie lubieniu swojej pracy,
    "wiem i umiem, ale wiem dla siebie i wara innym od mojej wiedzy".
    Praca nauczyciela to przecież nic innego jak "wyłudzanie" wiedzy.
    Nauczyć jak najwięcej i jak najlepiej. Niech uczeń przerośnie mistrza.

    A tak wiele mówi się o tym jak ważna w szkole jest umiejętność pracy w zespole.
    Jeżeli umiemy działać w zespole, to każdy wnosi coś innego, ważnego i
    potrzebnego dla nas i naszych uczniów. Przy okazji możemy czegoś się nauczyć od
    innych.

    > Tak naprawdę - jeśli nie zostaną przewidziane nagrody dla tych Szkół, którym
    > jakoś uda się przebić - to cała ta akcja jest zwykłym wyłudzeniem.
    > Pomyślcie o tym ,Drodzy Organizatorzy, zanim zaczniecie wykorzystywać nasze
    > prace

    Czyli zwyczajnie chodzi o to: jeżeli już MUSZĘ brać udział w tej akcji to
    przynajmniej mi za to dodatkowo zapłaćcie.
    Żenujące, że dla niektórych nauczycieli podnoszenie poziomu świadomości uczniów
    i ponoszenie poziomu nauczania (czytaj - NORMALNA praca)- to zadanie extra.
    Może jednak powinna Pani pomyśleć o zmianie profesji na bardziej intratną.
    Nie od dziś wiadomo, że zarobki w tym fachu nie są rewelacyjne.

    Nie przesadzajmy z tym pisaniem sprawozdań, jeżeli zaangażujemy się w
    realizację zadań to sprawozdania nie powinny być tak wielkim problemem.
    A co się tyczy biurokracji, to wśród tylu zadań można wybrać te przy których
    biurokracji jest mniej.

    Jeżeli jest Pani autorką wielu wspaniałych scenariuszy, którymi "za darmo" nie
    chce się Pani dzielić, to może czas pomyśleć o wydaniu książki, która z
    pewnością przyniesie Pani profity. Korzyść będzie dodatkowa, nie zarosną kurzem
    w szufladzie i uczniowie może na tym skorzystają. Wszak postęp w każdej
    dziedzinie polega na udoskonalaniu tego co już znamy.
    Gdyby wszyscy mieli podobne podejście jak Pani to bylibyśmy jeszcze w epoce
    kamienia łupanego.

    Życzę więcej uśmiechu na codzień i więcej życzliwości dla i od innych.

    Danka
  • dandelion 20.10.02, 08:03
    zentacja piłki noznej z klasą etc :):):)To mi przypomina zebranie POP (sorry) i
    konstruktywne mysli przewodniczących tych zebrań.A nie lepiej zastosować starą
    normalną zasadę ...płacę i wymagam. Wtedy w szkołach i w ogóle wszedzie będa
    nareszcie pracowali profesjonalisci,którzy poswięca sie tej pracy.. i niech to
    będzie ich jedyna praca. Ta misja jest niemozliwa w tym kraju!!! Na stolkach
    ludzi w ministerstwie siedzą ( i siedzieli)amatorzy a nie najlepsi z nas.
    Siedza, bo maja układy...a przecież maja za to nieżle płacone. Tak samo jest z
    Dyrektorami szkól. Wielu z nich to ludzie z poprzednich układów, których nawet
    nie ruszą jakies tam konkursy na Dyrektora.Na wszelki wypadek obstawiają się
    swoimi nauczycielami...a kwestia czy to dobrzy nauczyciele jest 2rzędna.Znam
    mało mądrych Dyrektorów.Wykładnikiem karierowicza dyrektora sa wybory do władz
    lokalnych etc.. wtedy taki dyrektor kandyduje raz z jednej partii, a raz z
    drugiej...a może się uda....sa przeciez wyborcy rodzice i uczniowie.No i taki
    dyrektor nie posiada nawet zdolnosci odtwórczych.W wielu szkołach to
    własnie "doradcy" nauczyciele właściwie decydują o szkole etc etc. JA PROPONUĘ
    ZROBIC WSZYSTKO Z KLASA..ALE Z PROFESJONALISTAMI.I nie pisac tych cholernych
    sprawozdań i papierów..np aby dostac awans zawodowy etc. Im kto ma wiecej
    paierów tym lepiej.Znam nauczyciela,który ma osiagniecia akonkursach i
    olimpiadach przedmiotowych..i juz drugi raz nie jest dyplomowany, poniewaz brak
    papierka ukończenia kursu komputerowego.No a czy aby dobrze posługiwac sie
    komputerem trzeba kończyc kurs.Wystarczy byc inteligentnym i miec swój komputer
    etc.Pozdrowienia.
  • Gość: TomIg IP: proxy / *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 13:20
    niktóre zadania są bez sensu choć cała akcja jest dość interesująca!
  • sekretariat_akcji 31.10.02, 15:27
    Gość portalu: TomIg napisał(a):

    > niktóre zadania są bez sensu choć cała akcja jest dość interesująca!

    polecamy wybrac te "ciekawe" zadania...

    ;)


    sekr
  • Gość: Edward IP: *.ipartners.pl / 195.94.208.* 24.10.02, 20:12
    Trudno głową o mur tłuc, kto był bucem - będzie buc. To do was ludzie
    wymyślający głupie akcje. Dajcie ludziom uczyć w szkole i zajmijcie się tym na
    czym się znacie - czyli niczym. Pozdrawiam.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 25.10.02, 00:13
    Zdanie o akcji mam mierne. Nie będę bronić jej autorów. Choć w zasadzie można
    im podziękować za podjętą próbę zmian.
    Martwi mnie jedynie "barani" pęd wielu szkół do zaistnienia w tejże akcji.
    Te "osiołki" same proszą się o reformę.
    Zmiany są konieczne, ale nie takie jak omawiana akcja - "malowanie liści" na
    uschniętym drzewie.
  • Gość: Przemeczona IP: *.com.pl / *.wmc.com.pl 26.10.02, 22:56
    Nie podoba mi sie ta akcja. Dlaczego po raz kolejny mam coś robić w czynie
    społecznym, po godzinach pracy i ponosić dodatkowe koszty. Zaniedbywać rodzinę.
    Co mam powiedzieć dziesięciomiesięcznemu dziecku, kiedy płacze? Czy zrozumie,
    ze mama musi więcej niz dotychczas pracowac w domu? Już awans zawodowy zabiera
    mi wiele czasu Czas najwyższy, abyśmy szanowali swój czas. Tak jak to jest w
    wiekszości zawodów. Czy Państwo organizatorzy tej akcji robicie to w czynie
    społecznym? Nie wydaje mi się.I nie chodzi o mój zapał, czy jego brak. Po
    prostu kazdy z nas oprócz pracy, ma jeszcze życie osobiste i różne problemy.
    Nie musze chyba całą dobe mysleć tylko i wyłącznie o pracy. Tez należy mi się
    odpoczynek. Same ankiety liczyłam tydzień w domu, kosztem snu, którego i tak
    przy małym dziecku brakuje. Jesteśmy tylko ludzmi. Gdyby Państwu coś odgórnie
    narzucono tez "nie skakalibyście z radości". Przemeczona
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 27.10.02, 01:43
    Gość portalu: Przemeczona napisał(a):

    > Nie podoba mi sie ta akcja. Dlaczego po raz kolejny mam coś robić w czynie
    > społecznym, po godzinach pracy i ponosić dodatkowe koszty. Zaniedbywać
    rodzinę.

    Podobno przedtem nic nie robiłaś, albo robiłaś to marnie. Masz szansę to
    zmienić bez dodatkowego wkładu czasu ;-)

    > Gdyby Państwu coś odgórnie
    > narzucono tez "nie skakalibyście z radości".

    Akcja jest dobrowolna. "Widziały gały, co brały".
  • Gość: eve IP: *.nowy-sacz.sdi.tpnet.pl 27.10.02, 11:48
    Brawo Krzysztof, Edward,Przemęczona.Jestem tego samego zdania.Moim
    najważniejszym zajęciem powinno uczyć na lekcji, uczyć tak aby cała młodzież
    dostała się potem do dobrych szkół,na studia.Cała ta akcja zużywa moją życiową
    energię i nie wystarcza sił i czasu na dobre przygotowanie lekcji, poprawę
    sprawdzianów, przygotowanie testów i to co naprawdę ważne.Uczę przedmiów
    ścisłych,a w tych najważniejsze są zadania i jeszcze raz zadania.Cała akcja to
    zabranie cennego czasu nauczycielowi po to żeby nie miał kiedy policzyć
    pieniędzy które dostał po rzekomych podwyżkach.pozdrawiam .eve
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 27.10.02, 12:35
    Gość portalu: eve napisał(a):

    > Moim
    > najważniejszym zajęciem powinno uczyć na lekcji, uczyć tak aby cała młodzież
    > dostała się potem do dobrych szkół,na studia.

    No to już wiesz po co ta akcja. Nie wiedziałaś, że szkoła ma przede wszystkim
    za zadanie opiekę, wychowanie od podstaw, wyrównywanie szans, deficytów itd.?
    Powinna też uczyć, ale te "kołki" nauczyciele nie wyrabiają się z czasem i nie
    potrafią stworzyć sobie i dzieciom godnych warunków pracy.

    > Uczę przedmiów
    > ścisłych,a w tych najważniejsze są zadania i jeszcze raz zadania.

    Przestań o tych zadaniach, bo zostaniesz nauczycielem. Masz być po primo
    opiekunką, po drugie primo wychowawczynią.

    > Cała akcja to
    > zabranie cennego czasu nauczycielowi po to żeby nie miał kiedy policzyć
    > pieniędzy które dostał po rzekomych podwyżkach.

    Nie bądź złośliwa.
    Nasze zarobki to, po prostu, wyraz "życzeniowego" zapotrzebowania społeczeństwa
    na dobrą szkołę. Też chciałbym mieć to i owo jak najtaniej, a najlepiej za
    darmo.
  • Gość: szefowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 22:14
    Szefowa, bo tak nazywacie, tych, którzy uwierzyli i zdecydowali się zrobić coś
    więcej niż inni. Ale tak naprawdę to nie mają nic do powiedzenia i nie mogą o
    niczym decydować. Wasi recenzenci sami nie wiedzą, czego chcą.1.Najpierw dzielą
    pytania na obowiązkowe i nadobowiązkowe, a póżniej uzależniają zaliczenie
    sprawozdania, od tego, czy ktoś odpowiedział na pytania nadobowiązkowe????????
    2.Sprawozdanie ,,wzorcowe" , które przeczytałam,zawiera przepisane, jako
    innowację!, fragmenty podręcznika, z którego uczę, njpopularniejszego
    podręcznika do danego przedmiotu na rynku wydawniczym. Po prostu: ble, ble,ble,
    bicie piany i nic więcej!
  • Gość: sia IP: 213.77.70.* 27.10.02, 12:55
    Właśnie się w tym baranim pędzie chyba niedługo sie znajdę (niekoniecznie z
    własnej woli, ale nie wiem czy starczy mi sił, żeby się przeciwstawić). To nic,
    że to wszystko na co wpadła gazeta - sławetne zadania, idee - znajduje się w
    niedawno tworzonych i ciągle tworzonych przez nauczycieli-rady pedagogiczne
    dokumentach typu wizja, misja, plany wychowawcze, konspekt zajęć, kalendarz
    imprez szkolnych, plany spotkań z rodzicami, programy profilaktyczne, programy
    autorskie, ... itd, itp. Nauczyciele - to wszystko to lipa, rzućcie to bo
    dają wam szansę bycia "szkołą z klasą". Chyba nie tędy droga.
    "Klasy" nie zdoła się osiągnąć biorąc udział w akcji - klasę albo się ma, albo
    się jej nie ma. Żeby szkoła miała "klasę" - klasę muszą mieć nauczyciele,
    dyrekcja, personel i uczniowie - jak to sprawdzić? Na pewno nie poprzez
    sprawozdania na papierze, czy e-maile. Trzeba przyjechać, porozmawiać i
    spostrzeżeniach napisać w gazecie.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 27.10.02, 13:26
    Gość portalu: sia napisał(a):

    > Właśnie się w tym baranim pędzie chyba niedługo sie znajdę (niekoniecznie z
    > własnej woli, ale nie wiem czy starczy mi sił, żeby się przeciwstawić).

    Wystarczy wyrazić swoje zdanie. Zbyt mocne przeciwstawianie się może zostać
    odczytane jako bycie "wrogiem ludu". Jeśli szkoła przystąpi do akcji należy
    wziąć w niej udział. Można sobie tylko odnotować - kto i dlaczego był za, to
    może być pouczające.

    > To nic,
    > że to wszystko na co wpadła gazeta - sławetne zadania, idee - znajduje się w
    > niedawno tworzonych i ciągle tworzonych przez nauczycieli-rady pedagogiczne
    > dokumentach typu wizja, misja, plany wychowawcze, konspekt zajęć, kalendarz
    > imprez szkolnych, plany spotkań z rodzicami, programy profilaktyczne,
    > programy autorskie, ... itd, itp.

    No i widać kilka tysięcy polskich szkół nie realizuje tych wytycznych, są to
    tylko twory "papierowe".

    > "Klasy" nie zdoła się osiągnąć biorąc udział w akcji - klasę albo się ma,
    > albo się jej nie ma.

    Jasne, że tak. Dodatkowo uważam, że udział w akcji definiuje, czy szkoła ma
    klasę czy też nie. Wydaje mi się, że tak też myślą organizatorzy, uczestnicy -
    tylko rezultaty definiowania mamy przeciwne.
  • Gość: Roman IP: *.opole.dialup.inetia.pl 29.10.02, 12:25
    ale nie zapędzaj się.

    Zgadzam się, że w wielu szkołach wygląda to tak, że przystąpienie do akcji
    świadczy właśnie o ich braku klasy. To te szkoły, co to nieustanne festyny,
    wymiany miedzynarodowe (nie negując idei), włażenie w d. rodzicom i władzom
    samorządowym. Te szkoły za pomocą GW bardzo łatwo mogą potwierdzić dziś swoją
    wątpliwą "klasę".

    Z drugiej strony jednak z racji swojego zawodu kontaktuję się z Radami
    Pedagogicznymi wielu szkół w moim województwie. Wiele z nich, które osobiście
    oceniam bardzo wysoko, przystąpiło do tej akcji.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 30.10.02, 00:11
    Dziękuję :-)
    Toś mi zabił ćwieka - z tymi dobrymi szkołami w akcji.
    Na dziś uważam, że dobre szkoły realizują z nawiązką Zasady akcji. Mają wiele
    innych form promocji własnych dokonań. Znają swoje mocne strony. Potrafią
    dostrzec możliwości poprawy działań, i to czynią.
    Trochę przeginając - można założyć Klub Ludzi Przyzwoitych, może zainicjować
    akcję "Człowiek z klasą". Chciałbyś mieć taki dyplom? Przyślesz dowody na
    poparcie swoich cnót? Jak myślisz - kto chciałby mieć zaświadczenie o byciu
    przyzwoitym?
  • Gość: Roman IP: *.opole.dialup.inetia.pl 30.10.02, 11:27
    ale wiesz, jak dzisiaj jest. Nawet dobre szkoły muszą nieustannie włazić w
    tyłek rodzicom, władzom samorządowym, gdzie często siedzą nieuki.

    Szkoła musi się nieustannie podlizywać i udowadniać, że nie jest wielbłądem.
  • Gość: Gosia IP: *.commedia.pl 31.10.02, 22:43
    Gość portalu: Roman napisał(a):

    > ale wiesz, jak dzisiaj jest. Nawet dobre szkoły muszą nieustannie włazić w
    > tyłek rodzicom>
    > Szkoła musi się nieustannie podlizywać i udowadniać, że nie jest wielbłądem.

    Zapominasz chyba, że rodzice są pracodawcami nauczycieli i mają prawo wymagać
    od nich, aby swoją pracę wykonywali rzetelnie, uczciwie i zgodnie z postępem
    czasu. Jeżeli to się jakiemuś nauczycielowi nie podoba, to może zmienić zawód,
    być może przyda mu się to gdy nadejdzie niż demograficzny.

    Gosia
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 23:01
    Gość portalu: Gosia napisał(a):

    > Zapominasz chyba, że rodzice są pracodawcami nauczycieli [...]

    Jesteś pewna tego "są"?
    Byłoby normalniej, gdyby tak było.
  • Gość: Roman IP: *.opole.dialup.inetia.pl 03.11.02, 00:00
    Gość portalu: Gosia napisał(a):


    > Zapominasz chyba, że rodzice są pracodawcami nauczycieli i mają prawo wymagać
    > od nich, aby swoją pracę wykonywali rzetelnie, uczciwie i zgodnie z postępem
    > czasu. Jeżeli to się jakiemuś nauczycielowi nie podoba, to może zmienić zawód.


    Pracodawcą nauczyciela jest dyrektor szkoły i organ prowadzący, nadzór
    merytoryczny nad jego pracą sprawuje Kurator Oświaty. Nauczyciel działa zgodnie
    z prawem oświatowym, swoją wiedzą i doświadczeniem pedagogicznym, co pozwala mu
    również odpowiednio radzić sobie z roszczeniowymi rodzicami, którzy twierdzą,
    że są jego pracodawcami.
    Jesteś klientem szkoły tylko w tym sensie, że płacisz podatki, za które państwo
    polskie zobowiązuje się wykształcić i zatrudnić FACHOWCÓW, którzy Twoje dziecko
    nauczą pewnych przydatnych rzeczy i pomogą Ci je wychować.
    Zgodnie z Kartą Praw i Obowiązków Rodziców w Europie masz obowiązek być dla
    nauczyciela PARTENREM, co z definicji wyklucza traktowanie go jak guwernera,
    któremu "płacisz i wymagasz".

    A zawód mój podoba mi się na tyle, wykonuję go na tyle z zaangażowaniem, że nie
    mam zamiaru go zmieniać. Nie boję się również twego typu pogróżek i straszenia
    niżem demograficznym. Szkoła publiczna ma trzymać pewien ogólnopolski poziom,
    nie może być tak, że w każdej szkole prym wiodą rodzice. Bo gdzie kucharek
    sześć, tam nie ma co jeść.
    A jeśli Ci ten sposób myślenia nie odpowiada, możesz wybrać szkołę społeczną.
    Choć - jeśli dbać ona będzie o poziom - też tam za dużo nie będziesz mieć do
    powiedzenia.
  • Gość: barbara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 11:54
    Cieszę się, że akcja "Szkoły z klasą " ruszyła. Jest to doskonały doping
    nauczycieli, uczniów do lepszej pracy . Zależy nam bardzo na wysokiej jakości
    pracy szkoły. Naprawimy wszystko, gdzie wystąpiły niedomagania. Pracy będzie
    dużo, ale wywiążemy się.
  • Gość: barbara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 11:56
    Cieszę się, że akcja "Szkoły z klasą " ruszyła. Jest to doskonały doping
    nauczycieli, uczniów do lepszej pracy . Zależy nam bardzo na wysokiej jakości
    pracy szkoły. Naprawimy wszystko, gdzie wystąpiły niedomagania. Pracy będzie
    dużo, ale wywiążemy się.

    z pozdrowieniem do wszystkich szkół, które przystąpiły do "akcji"
    dyrektor sp94 w Warszawie
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 30.10.02, 15:06
    Nawet na forum internetowym dyrektor określonej szkoły powinien podpisać się
    imieniem i nazwiskiem. Zwłaszcza, że forum to jest tematycznie związane z
    oświatą, a nie z handlem pietruszką, czy innym tematem typu - co myślisz o...
    To jest oznaka pewnej klasy.
    Jeśli do pracy potrzebny wam doping proponuję zgłosić się do najbliższego klubu
    sportowego po wskazówki.
    Cieszę się, że otwarcie przyznajecie się do występowania u Was niedomagań.
    Proszę podać tematy w jakich występują te niedomagania.
    Pracy przed Wami rzeczywiście sporo, np. wybór nowego dyrektora.
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 11:36
    Sądzę, że pomysł "Szkoły z klasą" jest dobry zarówno dla tych, którzy do tej
    akcji przystąpili, jak również dla tych, którzy nie biorą w niej udziału na
    forum.

    Zadania, które zostały przez organizatorów akcji zaproponowane są ciekawe i
    godne tego, aby nad nimi pracować. Być może wiele szkół realizuje pewne z tych
    zadań i bez akcji i osiąga wspaniałe rezultaty. Napewno jednak istnieją i
    takie, którym brakuje pomysłów, mimo, że robią w swojej szkole wiele. Dodatkowe
    więc pytania, materiały pomocnicze będą więc dużym ułatwieniem.
    Nie podjęte zadania w tej akcji mogą być pomysłem na pracę w późniejszym czasie.

    Wprawdzie organizatorzy akcji narzucili terminy realizacji zadań, czy może
    sprawozdań z etapu w którym są w ich realizacji poszczególne szkoły, ale tak
    naprawdę to ważne są zaproponowane przez organizatorów tematy.
    Być może wielu dyrektorom, nauczycielom, rodzicom nie przyszłyby one do głowy,
    albo nie w takiej formie. Ważne jest, aby pomysły te wprowadzać w życie, aby
    nad nimi pracować. Nieistotne, czy odbywa się ono na forum internetowym, czy
    nie. Narzucone terminy mogą tylko zdopingować do tego, aby nie ociągać się w
    tych działaniach i pracować nad nimi już dziś.

    Niektórzy nauczyciele obawiają się dzielenia swoimi dobrymi doświadczeniami z
    innymi, którzy "będą robili karierę ich kosztem". A może powinniśmy być
    zadowoleni z tego, że możemy być wzorem dla innych, że inni mogą się od nas
    uczyć. My uczmy się od tych, którzy mogą być dla nas przykładem. Dobre wzorce
    powinny być powielane.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia organizatorom i uczestnikom akcji
    Danka - rodzic
  • sekretariat_akcji 31.10.02, 15:44
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Sądzę, że pomysł "Szkoły z klasą" jest dobry zarówno dla tych, którzy do tej
    > akcji przystąpili, jak również dla tych, którzy nie biorą w niej udziału na
    > forum.
    >
    > Zadania, które zostały przez organizatorów akcji zaproponowane są ciekawe i
    > godne tego, aby nad nimi pracować. Być może wiele szkół realizuje pewne z
    tych
    > zadań i bez akcji i osiąga wspaniałe rezultaty. Napewno jednak istnieją i
    > takie, którym brakuje pomysłów, mimo, że robią w swojej szkole wiele.
    Dodatkowe
    >
    > więc pytania, materiały pomocnicze będą więc dużym ułatwieniem.
    > Nie podjęte zadania w tej akcji mogą być pomysłem na pracę w późniejszym
    czasie
    > .
    >
    > Wprawdzie organizatorzy akcji narzucili terminy realizacji zadań, czy może
    > sprawozdań z etapu w którym są w ich realizacji poszczególne szkoły, ale tak
    > naprawdę to ważne są zaproponowane przez organizatorów tematy.
    > Być może wielu dyrektorom, nauczycielom, rodzicom nie przyszłyby one do
    głowy,
    > albo nie w takiej formie. Ważne jest, aby pomysły te wprowadzać w życie, aby
    > nad nimi pracować. Nieistotne, czy odbywa się ono na forum internetowym, czy
    > nie. Narzucone terminy mogą tylko zdopingować do tego, aby nie ociągać się w
    > tych działaniach i pracować nad nimi już dziś.
    >
    > Niektórzy nauczyciele obawiają się dzielenia swoimi dobrymi doświadczeniami z
    > innymi, którzy "będą robili karierę ich kosztem". A może powinniśmy być
    > zadowoleni z tego, że możemy być wzorem dla innych, że inni mogą się od nas
    > uczyć. My uczmy się od tych, którzy mogą być dla nas przykładem. Dobre wzorce
    > powinny być powielane.
    >
    > Pozdrawiam i życzę powodzenia organizatorom i uczestnikom akcji
    > Danka - rodzic



    dziekuje
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 21:16
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Sądzę, że pomysł "Szkoły z klasą" jest dobry zarówno dla tych, którzy do tej
    > akcji przystąpili, jak również dla tych, którzy nie biorą w niej udziału na
    > forum.

    To interesujące. W jaki sposób akcja jest dobra dla szkół, które do niej nie
    przystąpiły?

    > Zadania, które zostały przez organizatorów akcji zaproponowane są ciekawe i
    > godne tego, aby nad nimi pracować.

    Zaiste tak jest. Dla mnie mieszczą się w definicji szkoły. Nie potrzeba tu
    żadnych akcji.

    > Być może wiele szkół realizuje pewne z tych
    > zadań i bez akcji i osiąga wspaniałe rezultaty. Napewno jednak istnieją i
    > takie, którym brakuje pomysłów, mimo, że robią w swojej szkole wiele.

    Zadziwia mnie Twoja wątpliwość. Zapewniam, że wiele szkół realizuje...
    Szkoła bez pomysłów! - a cóż to za monstrum?

    > Być może wielu dyrektorom, nauczycielom, rodzicom nie przyszłyby one do
    głowy,
    > albo nie w takiej formie.

    Forma jest mało istotna.
    Biedni pedagodzy i rodzice - bez pomysłów. Pal ich licho. Biedne dzieci w takim
    otoczeniu. Jeszcze chwila i przejrzę na oczy - bez akcji nauczyciele i rodzice
    nie wiedzieliby czego potrzebują uczniowie.
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 22:05
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    cytując Dankę:
    >
    > > Sądzę, że pomysł "Szkoły z klasą" jest dobry zarówno dla tych, którzy do t
    > ej
    > > akcji przystąpili, jak również dla tych, którzy nie biorą w niej udziału
    na forum.
    >
    > To interesujące. W jaki sposób akcja jest dobra dla szkół, które do niej nie
    > przystąpiły?

    Jeżeli umie Pan czytać, to napisałam " nie biorą w niej udziału >>na forum<<"
    Różnica jest taka, że nawet te szkoły, które nie zgłosiły się jako szkoły
    uczestniczące w akcji, ale zastanowiły się nad zagadnieniami zaproponowanymi
    przez organizatorów, być może będą je wprowadzać w życie.

    > > Zadania, które zostały przez organizatorów akcji zaproponowane są ciekawe
    i godne tego, aby nad nimi pracować.
    >
    > Zaiste tak jest. Dla mnie mieszczą się w definicji szkoły. Nie potrzeba tu
    > żadnych akcji.

    Być może dla Pana te zagadnienia są oczywiste. Chwała takim nauczycielom,
    którzy to rozumieją i bez akcji stosują w swojej pracy. Oby takich było jak
    najwięcej. Z całą pwenością jest jednak wielu takich, którym ta akcja jest
    bardzo potrzebna.

    > > Być może wiele szkół realizuje pewne z tych
    > > zadań i bez akcji i osiąga wspaniałe rezultaty. Napewno jednak istnieją i
    > > takie, którym brakuje pomysłów, mimo, że robią w swojej szkole wiele.

    > Zadziwia mnie Twoja wątpliwość. Zapewniam, że wiele szkół realizuje...
    > Szkoła bez pomysłów! - a cóż to za monstrum?

    Z tego co Pan pisze, wynika, że szkoła w której Pan pracuje jest naprawdę
    wzorcowa. Tylko pozazdrościć. Oby takich szkół było naprawdę wiele. Wiem
    jednak, że jest bardzo wiele szkół takich, w których nauczycielom "się nie
    chce", nie są zainteresowani podejmowaniem nowych zadań, bo "po co?", bo się
    przepracują, gdyby im ktoś za to zapłacił extra, to może, ale tak za darmo?
    Osiągnięte niegdyś sukcesy wspominają jako swoje zasługi i nimi żyją nie bacząc
    na to, że życie idzie do przodu i wymaga nowych zadań i wyzwań.

    > > Być może wielu dyrektorom, nauczycielom, rodzicom nie przyszłyby one do
    głowy, albo nie w takiej formie.
    >
    > Forma jest mało istotna.
    > Biedni pedagodzy i rodzice - bez pomysłów. Pal ich licho. Biedne dzieci w
    takim otoczeniu. Jeszcze chwila i przejrzę na oczy - bez akcji nauczyciele i
    rodzice nie wiedzieliby czego potrzebują uczniowie.

    Czy w Pana szkole wszyscy nauczyciele są tacy światli jak Pan? Jeśli tak to
    szkoła jest naprawdę wzorem i rzeczywiście Państwu taka akcja jest zupełnie nie
    potrzebna. Zapewniam Pana jednak, że wielu szkołom bardzo się ona przyda.

    Danka
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 22:52
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Jeżeli umie Pan czytać, to napisałam " nie biorą w niej udziału >>na foru
    > m<<"
    > Różnica jest taka, że nawet te szkoły, które nie zgłosiły się jako szkoły
    > uczestniczące w akcji, ale zastanowiły się nad zagadnieniami zaproponowanymi
    > przez organizatorów, być może będą je wprowadzać w życie.

    Czytam jako tako ;-)
    Teraz rozumiem - chodzi o szkoły, które nie zgłosiły się do akcji, ale biorą w
    niej udział.

    > Być może dla Pana te zagadnienia są oczywiste. Chwała takim nauczycielom,
    > którzy to rozumieją i bez akcji stosują w swojej pracy. Oby takich było jak
    > najwięcej. Z całą pwenością jest jednak wielu takich, którym ta akcja jest
    > bardzo potrzebna.

    Należy wykonywać swoje powinności bez akcji. Jak ktoś tego nie robi, to nie
    jest potrzebna akcja, tylko wywówienie stosunku pracy.

    > Z tego co Pan pisze, wynika, że szkoła w której Pan pracuje jest naprawdę
    > wzorcowa.

    E tam zaraz wzorcowa ;-) Myślę, że jest ponadprzeciętna, w duchu zasad akcji.
    Pewnie można znaleźć i u nas możliwości poprawy, ale nie uważam, by była do
    tego potrzebna omawiana akcja.

    > Czy w Pana szkole wszyscy nauczyciele są tacy światli jak Pan?

    Dziękuję za komplement :-)
    Zapewne moja "światłość" dla wielu jest dyskusyjna. Przedstawiłem tutaj swój
    pogląd na sens i skuteczność akcji.
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 23:22
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > Zapewne moja "światłość" dla wielu jest dyskusyjna. Przedstawiłem tutaj swój
    > pogląd na sens i skuteczność akcji.

    Wiem, że w wielu szkołach są Nauczyciele, którzy też starają się iść z duchem
    czasu. Niestety przez niektórych swych kolegów i koleżanki są źle postrzegani,
    jako "podnoszący poziom".

    Jednak jednym z pozytywnych przejawów akcji niech będzie fakt, że w szkole
    (którą mam na myśli) bez przymusu i bez szemrania przystąpili do akcji prawie
    wszyscy nauczyciele i nie tylko (bibliotekarka, świetliczanka, pedagog,
    rodzice). A co najciekawsze, nauczycielki zawsze nastawione do wszystkich
    inicjatyw bardzo niechętnie podjęły się same, z własnej inicjatywy
    pracować nad zadaniem, w którym naprawdę powinny wykazać się sporym
    zaangażowaniem. Jeżeli efekt ich pracy będzie widoczny - to akcja ta ma sens,
    czego serdecznie wszystkim życzę.

    Danka
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 23:36
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Wiem, że w wielu szkołach są Nauczyciele, którzy też starają się iść z duchem
    > czasu. Niestety przez niektórych swych kolegów i koleżanki są źle
    postrzegani,
    > jako "podnoszący poziom".
    >
    > Jednak jednym z pozytywnych przejawów akcji niech będzie fakt, że w szkole
    > (którą mam na myśli) bez przymusu i bez szemrania przystąpili do akcji prawie
    > wszyscy nauczyciele i nie tylko (bibliotekarka, świetliczanka, pedagog,
    > rodzice). A co najciekawsze, nauczycielki zawsze nastawione do wszystkich
    > inicjatyw bardzo niechętnie podjęły się same, z własnej inicjatywy
    > pracować nad zadaniem, w którym naprawdę powinny wykazać się sporym
    > zaangażowaniem. Jeżeli efekt ich pracy będzie widoczny - to akcja ta ma sens,
    > czego serdecznie wszystkim życzę.

    Rozumiem i podziwiam Twoją troskę o polską szkołę. (proponuję "ty" na forum)
    Przystąpienie do akcji odczytuję jako wyznanie "od tej pory pracujemy
    normalnie". To smutne, a dla mnie to uwłaczające.
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 22:16
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > Jeśli do pracy potrzebny wam doping proponuję zgłosić się do najbliższego
    klubu sportowego po wskazówki.
    > Cieszę się, że otwarcie przyznajecie się do występowania u Was niedomagań.
    > Proszę podać tematy w jakich występują te niedomagania.


    Po Pana wypowiedzi sądzę, że Wasza szkoła już "ma klasę" i nie potrzebuje
    dopingu. Może więc spokojnie spocząć na laurach.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 22:36
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Po Pana wypowiedzi sądzę, że Wasza szkoła już "ma klasę" i nie potrzebuje
    > dopingu. Może więc spokojnie spocząć na laurach.

    Myślę, że dopingu nie potrzebujemy. Na pewno nie ja. Wystarczy przyzwoite
    wywiązywanie się z obowiązków.
    O spoczynku na laurach nie ma mowy.
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 22:46
    Brawo.
    Bardzo mi się Pana podejście podoba.
    Życzę wszystkim, aby na swojej drodze edukacyjnej spotykali takich właśnie
    Nauczycieli.
    Dziękuję.

    Jak jednak zdopingować tych, którzy tacy nie są?

    Danka
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 23:21
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Brawo.
    > Bardzo mi się Pana podejście podoba.
    > Życzę wszystkim, aby na swojej drodze edukacyjnej spotykali takich właśnie
    > Nauczycieli.

    Jestem zażenowany... Dziękuję :-)
    Wystarczy kilka zasad. Dalej jest prosto. Ważne dla mnie są wolność i
    sprawiedliwość. Równie ważna jest odpowiedzialność. Jeśli się czegoś podjęłeś
    czyń to najlepiej jak potrafisz, nie narzekaj. Co najwyżej przedstawiaj własne
    zdanie, proponuj zmiany.

    > Jak jednak zdopingować tych, którzy tacy nie są?

    Zwolnić - jak najszybciej.

    Przy okazji:
    Łatwo jest wymagać od innych. Zanim zaczniesz "marudzić" poznaj warunki pracy,
    np. w szkole. Ale to już temat na inne wątki...
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 31.10.02, 23:39
    Dziękuję za miłą pogawędkę.
    Życzę wielu sukcesów i satysfakcji z pracy.
    Wszystkiego dobrego.
    Być może - do następnego spotkania "na forum".

    Danka
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 23:59
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > Dziękuję za miłą pogawędkę.
    > Życzę wielu sukcesów i satysfakcji z pracy.
    > Wszystkiego dobrego.
    > Być może - do następnego spotkania "na forum".

    Jestem mile zaskoczony.
    Nie zdziwiłyby mnie "joby", a tu odbyła się kulturna rozmowa.
    Życzenia odwzajemniam.
    Dziękuję, pa.
  • Gość: Gość IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 12:18
    To skandal! No i wyszlo szydło z worka. Jak można poważnie traktować taką
    akcję? Szkoły miały parę miesięcy na rejestrację i wybór zadań. Część
    potraktowala to serio (zupełnie jak widać niepotrzebnie) i zgodnie z terminem
    przekazała informacje. Rozumiem, że termin 15 grudnia na pierwsze sprawozdania
    też jest ruchomy, a nawet jeśli nie to "na prośbę szkół się go zmieni".
    Nauczyciele nie dajcie się!!! Uczcie dzieciaki JAK NIE NALEŻY W ZYCIU
    POSTĘPOWAĆ na przykładzie akcji Szkoła Z Klasą.

    Zasłyszane :"To,że świat schodzi na psy nie znaczy, że mam się temu spokojnie
    przyglądać".Biorąc udział w Szkole z klasą schodzę na psy razem z otaczającym
    mnie światem. I razem z tysiącami nauczycieli. razem z oszukanymi uczniami,
    którzy podobno mieli na akcji zyskać a.... tracą.
    Wesołych Świąt!!!
  • Gość: MP IP: *.fuw.edu.pl 31.10.02, 13:20
    Gość portalu: Gość napisał(a):

    > Biorąc udział w Szkole z klasą schodzę na psy razem z otaczającym
    > mnie światem. I razem z tysiącami nauczycieli. razem z oszukanymi uczniami,
    > którzy podobno mieli na akcji zyskać a.... tracą.

    Jeśli dyrekcje zleciły pociągniecie akcji i całej jej rozbudowanej
    sprawozdawczości tym kilku nauczycielom, którzy i tak jeszcze coś
    robili, którym jeszcze się chciało (trudno dziwić się dyrekcjom, bo szkoła
    musi jakoś wypaść, a inni nauczyciele pewnie by olali lub wyssali!)
    to bez wątpienia ucierpią na tym uczniowie. Bo akcja - jeśli jest
    potrzebna - to najmniej właśnie tym nielicznym, niedostosowanym
    nauczycielom-dinozaurom. Ilu z nich - tam gdzie na ich barki zrzucono
    ten dodatkowy ciężar - zdoła go unieść i nie powie "dość, trzeba w
    końcu dorosnąć i się dostosować"?

    Jak temu można było zapobiec? Nie wiem. Może choć trzeba było
    zarządać by zgłaszające się szkoły przysłały protokóły posiedzenia
    rady pedagogicznej, na której przystąpienie do akcji uchwalono
    oddolnie, a nie narzucono mocą władzy dyrekcji? Może należało
    wymagać, by głosowanie na takiej radzie było tajne i by fakt ten
    znalazł odzwierciedlenie z zapisie protokółu? Może należało też
    porównać daty tych protokółów z datami pierwszego zgłoszenia?
    A może na jakieś działania odsiewające szkoły zgłoszone "odgórnie"
    nie jest jeszcze za późno? Może - wobec coraz liczniejszych głosów,
    że w wielu miejscach udział w akcji nie jest wcale oddolną,
    świadomą decyzją nauczycieli - zarządać od szkół ponownego poddania
    kwestii udziału w akcji pod obowiązkowo tajne głosowanie rady i zarządać
    przysłania papierowego protokółu?
    A jeśli wówczas z czterech tysięcy ostanie się czterysta, to
    dobrze czy źle? Moim zdaniem dobrze, bo wówczas z doświadczeń tych 400
    rzeczywiście chętnych i zaangażowanych całym kolektywem (co oznacza,
    że praca się rozkłada i nie trzeba nikogo do niej zaganiać prośbą czy
    groźbą, nie cierpią na tym uczniowie, a naprawdę korzystają) inni
    rzeczywiście będą mogli skorzystać - i inne szkoły, i ich publiczni
    właściciele.

    marek@pawlowscy.w.pl

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 21:29
    Gość portalu: MP napisał(a):

    > A może na jakieś działania odsiewające szkoły zgłoszone "odgórnie"
    > nie jest jeszcze za późno? Może - wobec coraz liczniejszych głosów,
    > że w wielu miejscach udział w akcji nie jest wcale oddolną,
    > świadomą decyzją nauczycieli - zarządać od szkół ponownego poddania
    > kwestii udziału w akcji pod obowiązkowo tajne głosowanie rady i zarządać
    > przysłania papierowego protokółu?

    Popieram pomysł.
  • Gość: Gosc IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 21:58
    A moze w ogole zastanowic KTO tak naprawde za ta cala akcja stoi? A moze zastanowic sie DLA KOGO tak naprawde ta cala akcja jest prowadzona? Bo ze
    nie dla uczniow, ani nie dla szkol, to juz zdaje sie wszyscy wiemy...
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.10.02, 22:25
    Gość portalu: Gosc napisał(a):

    > A moze w ogole zastanowic KTO tak naprawde za ta cala akcja stoi? A moze
    zastan
    > owic sie DLA KOGO tak naprawde ta cala akcja jest prowadzona? Bo ze
    > nie dla uczniow, ani nie dla szkol, to juz zdaje sie wszyscy wiemy...

    Bez przesady.
    Może i ktoś tam stoi...
    Znam organizatorów, znam intencje, zadania.
    Parę osób pewnie uważa, że akcja nie jest dla uczniów i szkół, ale żeby zaraz
    wszyscy...
  • Gość: MP IP: *.itpp.pl 01.11.02, 18:41
    Bez przesady! Oskarżając się wzajemnie o wraże intencje
    i złe zamiary daleko nie zajedziemy. Intencje ludzkie bywaja bardzo
    złożone i chyba rzadko są jednoznacznie tylko złe. Ważniejszy problem
    jest chyba z tym, że dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane,
    a Polskie Piekło (przeciwnie niż polskie drogi) jest wybrukowane szczególnie
    starannie. Chodzi więc o to, by umieć się spokojnie zastanowić,
    czy ze szlachetnych (lub także szlachetnych) intencji, nie urodziło
    się coś co grozi ich zaprzeczeniem. Zastanowić i ewentualnie
    starać się złym efektom zaradzić.

    Pozdrawiam,

    marek@pawlowscy.w.pl
  • Gość: Danka IP: *.commedia.pl 02.11.02, 00:13
    I po co te mocne słowa?
    Czy przedłużenie terminu zgłaszania zadań równoznaczne jest z opóźnieniem
    rozpoczęcia pracy nad zadaniami?

    Proszą mi wybaczyć skojarzenie, ale nasunęły mi się wyścigi konne... trzy, dwa,
    jeden... POSZLI!!!!
    Żeby przypadkiem nie było falstartu!!!
    A może to będzie niesprawiedliwe, że inni później się zgłosili i mają taką samą
    szansę aby pracować nad swoimi zadaniami?

    Czy Państwa szkoła czeka z rozpoczęciem pracy nad zadaniami na ten sygnał
    startu ???

    Myślę, że to nieporozumienie.
    Jeżeli poczyniliście już działania w kierunku realizacji postawionych sobie
    zadań, to Wy i Wasi uczniowie możecie tylko zyskać. Macie więcej czasu do pracy
    nad nimi, może dzięki temu Wasze zadania zostały lepiej przygotowane? Nie na
    ostatnią chwilę.

    Jeżeli Pan sam będzie na to patrzył z większym zrozumieniem, a podejście do
    całej akcji będzie bardziej pozytywne, to nie sprawi Panu większego problemu
    wytłumaczenie tego swoim uczniom.
    W końcu cel akcji jest: " aby polskie szkoły były lepsze". Starajmy się więc o
    to "aby były lepsze" i nie szukajmy kota w worku.

    Życzę więcej optymizmu, sukcesów i wytrwałości.
    Danka
  • Gość: Gość IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 10:26
    Gość portalu: Danka napisał(a):

    > I po co te mocne słowa?
    > Czy przedłużenie terminu zgłaszania zadań równoznaczne jest z opóźnieniem
    > rozpoczęcia pracy nad zadaniami?
    >
    > Proszą mi wybaczyć skojarzenie, ale nasunęły mi się wyścigi konne... trzy,
    dwa,

    Nie zrozumiała mnie Pani. Nie chodzi o wyścig - chodzi o lekceważenie. termin
    jest dla mnie terminem. Nieprzekraczalnym. Staranie się przygotowaliśmy,
    spelniliśmy warunki. Dlaczego ci, którzy ich nie spełnili - mają teraz fory???
    Nie wydaje mi się to niczym usprawiedliwione, ale taka jest nasza polska
    rzeczywistość.Jakże mam uczyć uczniów systematyczności i rzetelności? Bo jestem
    takim dinozaurem, który oprócz wiedzy chciałby coś więcej. Rodzice nie mają na
    to czasu, stojąc w kolejce po zasiłek...

    > jeden... POSZLI!!!!
    > Żeby przypadkiem nie było falstartu!!!
    > A może to będzie niesprawiedliwe, że inni później się zgłosili i mają taką
    samą
    >
    > szansę aby pracować nad swoimi zadaniami?
    >
    Dokładnie. To jest NIESPRAWIEDLIWE i źle świadczy o powadze akcji.

    > Czy Państwa szkoła czeka z rozpoczęciem pracy nad zadaniami na ten sygnał
    > startu ???
    >
    > Myślę, że to nieporozumienie.
    > Jeżeli poczyniliście już działania w kierunku realizacji postawionych sobie
    > zadań, to Wy i Wasi uczniowie możecie tylko zyskać. Macie więcej czasu do
    pracy
    >
    > nad nimi, może dzięki temu Wasze zadania zostały lepiej przygotowane? Nie na
    > ostatnią chwilę.

    > Jeżeli Pan sam będzie na to patrzył z większym zrozumieniem, a podejście do
    > całej akcji będzie bardziej pozytywne, to nie sprawi Panu większego problemu
    > wytłumaczenie tego swoim uczniom.

    Niczego nie będę tłumaczyć. Już na starcie jesteśmy oszukani. Czy Pani uważa,
    że Moi Uczniowie nie umieją czytać, nie mają dostępu do Internetu, nie
    interesują się tym wszystkim? Nie mam zamiaru tłumaczyć kogoś przed Uczniami,
    skoro nie potrafię tego kogoś wytłumaczyć przed SOBĄ.

    > W końcu cel akcji jest: " aby polskie szkoły były lepsze". Starajmy się więc
    o
    > to "aby były lepsze" i nie szukajmy kota w worku.
    >
    > Życzę więcej optymizmu, sukcesów i wytrwałości.

    Tego akurat mam w nadmiarze, ale bardzo dziękuję, bo zawsze się przyda. Tyle
    tylko, że to wszystko jest przez tę akcję kierowane nie tam, gdzie powinno. Nie
    dla Dzieciaków, to wiem na pewno. Dla Kogo? Pewnie nigdy się nie dowiem.

    Coś Pani powiem na ucho - jak się Pani dobrze zastanowi, to sama Pani dojdzie
    do wniosku, że można przejść przez tę "akcję" nie robiąc prawie nic dla Dzieci.
    Nic ponad to, co się aktualnie robi. Można się "skrzyknąć" w pokoju
    nauczycielskim, postawić komputer i trzy dzbanki kawy, poświęcić dwie soboty
    i... gotowe. I myślę sobie - skoro mnie to przyszło do głowy - może przyjść
    także innym... A to jest niemoralne i nieetyczne. Ale ta akcja wymusiła to na
    nas. Niech mi Pani powie - jak to sprawdzić? Proszę mi wierzyć - spędziliśmy
    nad regulaminem dwa popłudnia, w towarzystwie kawy. Przerobiliśmy wszystko ze
    cztery razy, wybraliśmy te zadania ŚWIADOMIE, wg określonego kryterium. Nie
    powiem Pani jakiego - ale jeśli dostaniemy ten o.m.c. tytuł to...

    To bedzie mi Pani winna kawę ;-)

    Serdecznie pozdrawiam
    > Danka
  • Gość: Maria IP: *.strzalkowo.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 13:20
    W pełni pana popieram.Zatrważające jest to , co pan napisał , ale to niestety prawda.Od początku śledzę akcję i jak na razie to jest to błędne koło , które prowadzi do nikąd.Szkoda...
  • Gość: Gosc IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.11.02, 08:45
    Dziekuję Pani... (jestem... dziewczyną...)
    Cieszę się, że nie jestem sama. To nie jest tak, że neguję wszystko co się
    rusza i na drzewo nie ucieka.Po prostu WIEM, ile dzieci potrzebują. Bardzo boli
    mnie, że ktoś organizuje tak zmasowaną papierową akcję, nie myśląc w ogóle o
    dzieciach, a ukrywając się za ich parawanem.

    Nikt nie pomyślał,żeby szkole z klasą(tej, która uzyska ten tytuł) ofiarować
    np. zniżki przy zakupie pomocy dydaktycznych. Nikt nie pomyślał o dzieciach z
    malutkich gmin, które mają takie ogromneproblemy ze zwykłym bezpiecznym
    dotarciem do szkoły - ważny jest papier.Nic się nie zmieniło w polskim
    piekiełku...

    Chwilowo piszę sprawozdanie z realizacji przydzielonego mi zadania. Muszę je
    napisać, mimo takiego a nie innego podejścia do akcji. Kiedy przeczytałam to,
    co napisałam (już 3 strony czcionką 10, a to dopiero połowa) zgroza mnie
    ogarnęła, proszę mi wierzyć!!!

    I ten poprzedni list na forum staje się w ten sposób jeszcze bardziej
    aktualny...

    Pozdrawiam serdecznie,
  • milek5 04.11.02, 11:40
    Pomysł akcji bardzo fajny. Jednak ciągłe zmiany terminów są denerwujące. To
    jest tak jak z ustawą abolicyjną Ci co nie dotrzymują terminów są traktowani
    lepiej. Moim zdaniem szkoły, które nie dotrzymały wyznaczonych terminów powinne
    być z akcji usunięte. Chyba, że organizatorom chodzi jedynie o to aby przy
    podsumowaniu chwalić się ilością szkół. Szkoły, które dotrzymują wyznaczonych
    terminów do akcji zgłosiły się poważnie, pozostałe chyba na
    zasadzie "słomianego zapału"
    Pozdrawiam Wszystkich terminowych.
  • Gość: chloroplast IP: proxy / *.icpnet.pl 04.11.02, 16:27
    IDEA JEST WPROST PRZEPIĘKNA, ALE TAK NAPRAWDĘ MOJE GIMNAZJUM OSOBISTE W
    INTERNECIE WYGLĄDA 3000 RAZY LEPIEJ NIŻ W SZAREJ RZECZYWISTOŚCI. MOŻE COŚ
    ZMIENI SIĘ NA LEPSZE, CHOCIAŻ ZA 5 LAT TO TA SZKOŁA O MNIE PAMIĘTAĆ NIE BĘDZIE.
    ŻYCZĘ WSZYSTKIM, ŻEBY ONI SIĘ DOCZEKALI.
  • Gość: J.Shn IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 22:40
    Cudo! Gimnazjum nr 10 z Chorzowa na liście szkół "szlkoła z klasa" - chyba w
    kategorii dyrektor despota i tyran. GRATULACJE DLA akcji
  • Gość: sia IP: *.zory.msk.pl 05.11.02, 00:42
    Bardzo się cieszę, że z tego pędu udało mi się wyrwać nie startujemy.
    Spróbujemy dalej pracować na swoją "klasę" bez podniet gazety.
    Ponieważ temat jest ciągle gorący a argumenty za i przeciw się powtarzają
    proponuję zatrudnić OBOP do przeprowadzenia sondaży na ten temat.
  • Gość: MP IP: *.itpp.pl 05.11.02, 02:05
    No właśnie! Organizatorzy zapowiadali, że wiarygodność relacji
    i sprawozdań będzie weryfikowana poprzez ogłoszenie ich na
    forum publicznym w Internecie. Ciekaw jestem, czy jest już
    jakiś konkretny pomysł jak w praktyce taka weryfikacja przez jawność
    ma przebiegać? Niektórzy pamiętają pewnie jeszcze z minionej epoki,
    jakie to piramidalne bzdury były jawnie, publicznie prezentowane,
    jak bez żenady zaludniały szpalty gazet i pierwsze minuty
    serwisów "informacyjnych". I nic - ZUPEŁNIE NIC - z tego nie wynikało!
    A więc samo "wystawienie na widok publiczny" chyba jednak nie wystarcza,
    nie jest samo przez się wystarczającym weryfikatorem. Może przydało by się coś
    więcej? Może choć "księga pamiątkowa" podpięta pod każdą wizytówkę,
    gdzie vox populi mógłby wpisywać swoje uwagi? Oczywiście zapewne
    potrzebna by tu była instytucja moderatora, filtrującego wpisy
    niemerytoryczne (prewencyjnie, lub tylko po fakcie, na wniosek
    szkoły). Księgi szczególnie bogato zapełnione mogłyby być
    pewną wskazówką dla reporterów Gazety, gdzie się wybrać, jeśli
    chce się znaleźć coś więcej niż tylko idyllyczną sielankę.
    Ciekawe co na to organizatorzy?

    marek@pawlowscy.w.pl
  • Gość: Ks.L IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 21:52
    A może dowiemy się, co owa Pani Dyrektor robi dla Akcji? Podejrzewan, że nic,
    ale niedługo się zapisze do czegoś albo już jest zapisana.......
  • Gość: Gość portalu IP: *.best.pl / *.gazeta.pl 05.11.02, 13:19
  • Gość: damian_89 IP: *.best.pl / 10.1.1.* 05.11.02, 13:23
    moim zdaniem wasza akcja jest bardzo dobra ale za razem ryzykowna. nie w każdej
    szkole są wyrozumiali uczniowie którzy chcieli by ja poprzeć. wasza akcja
    nauczy szkoły aby więcej czasu poświęcali uczniom. dzięki tej akcji nauczymy
    się więcej od naszych wychowawców. ta akcja może sprawi że we szkole bedzie
    mniej przemocy i każdy będzie się czuł bezpieczniejszy. moim zdaniem akcja
    bardzo zmieni polskie szkoły na lepsze. jestem ciekawy jak zakonczy sie ta
    akcja i czy moia szkoła poprawnie ją wypełni. dziękuje wam za to ze podieliście
    się tak ryzykownej akcji. ta akcja na pewno polepszy polską kulturę za granicą
    jak i w kraju.
  • Gość: ewka IP: *.toya.net.pl 05.11.02, 18:20
    wszyscy nauczyciele zawsze wypełniali zadania wyznaczone w gazecie- tylko teraz
    muszą je dokumentować zamiast pracować z dziećmi,dzięki za kolejną robotę
    papierkową!
  • Gość: Nauczycielka IP: 213.77.11.* 05.11.02, 20:00
    Myślę,że próbujecie w ten sposób przeprowadzić kolejną akcję komercyjną.
    Popatrzcie na posty, przeliczcie głosy za i przeciw.
    Od razu dowiecie się, jaką "popularnością" cieszy się ta akcja.
    Dumni i zadowoleni są tylko dyrektorzy szkół, którzy nie muszą się wysilać, a
    cieszy ich tak pozorna nobilitacja, jaką jest wizytówka szkoły w portalu.
    Czarną robotę odwalą za nich i tak szaraczki.
    Osoby, które "popełniły" S z K NIECH TEREZ, ZANIM WPADNĄ NA KOLEJNY GENIALNY
    POMYSŁ, DOKŁADNIE GO PRZEMYŚLĄ.
    Po co to, dla kogo, czy ma jakiolwiek sens, poza zwiększaniem nakładu gazety.
  • Gość: PW IP: *.srv.ids.pl / 217.96.33.* 06.12.02, 15:10
    Zgadzam się z Panią całkowicie. Dopiero teraz do mnie dotarło, ile to pracy i
    jak trzeba się nagimnastykować, żeby sprawozdanie było dobre. To jest czarna
    robota, i nie jesteśmy pewni jaki będzie odzew ze strony uczniów......
  • Gość: Damian Rodak IP: *.bialogard.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 14:25
    Myślę o waszej akcji, że jest super ponieważ można się dowiedzieć jak pracują
    inne szkoły które biorą udział w tej zabawie.
    Piszę z Białogardu.
  • Gość: Danuta z Krakowa IP: *.nowa-huta.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 14:19
    Nie czas jeszcze na takie akcje. Najpierw musi wymrzeć pokolenie sfrustrowanych
    dyrektorek ( i dyrektorów) oraz nauczycieli wychowanych i wykształconych w PRL-
    u ( a raczej niewychowanych i niewykształconych).
  • Gość: Tomek IP: *.szczecin.mtl.pl 08.11.02, 14:51
    Nasza szkoła bierze udział w tej akcji. Z jednej strony to dobrze, ale jest
    przy tym dużo roboty. W każdym razie ktoś na tym zarabia.
  • Gość: tomasz IP: srv:* / 10.0.33.* 13.11.02, 20:13
    Akcja"Szkoła z klasą" nie jest pomysłem złym.Obawiam się tylo że część szkół
    (dyrektorów szkół)podejdzie do tego w sposób zbyt ambicjonalny i nie pytając
    nikogo o zdanie zarządzi udział w akcji systemem nakazowym jaki znamy z
    historii.W ten sposób sprawozdania będą nieprawdziwe.Chciałbym aby była
    możliwość wypowiadania się anonimowo na temat konkretnych szkół.Nie zaszkodzi
    się w ten sposób własnemu dziecku,a dyrekcja szkoły będzie znała prawdziwe
    opinie o swoich działaniach.Ja nie mam zbyt dobrego zdania oszkole w której
    uczy się moje dziecko.
  • Gość: rodzic IP: 195.116.155.* 21.11.02, 11:14
    piotr.pacewicz napisał(a):

    Co moglibyśmy poprawić w naszej akcji?

    Brakuje mi możliwości oceniania szkoły przez rodziców.
    Mogłobyby być to na zasadzie skrzynki mailowej, do której spływają anonimowe
    (ze zrozumiałych względów) uwagi pod adresem konkretnych szkół biorących udział
    w akcji.
    Bo dyskredytuje Waszą akcję chyba fakt, że dostajcie fałszywe informacje, że
    dyrekcja szkoły prowadzi z Wami grę.
    Dobrze byłoby wyłapać takie sytuacje i nawet zagrozić szkole skreśleniem z
    rywalizacji, jeśli nie zacznie grać szczerze, tzn co innego deklarować i co
    innego robić.
    Oczyuwiście nie piszę tego tak sobie. Mam konretny problem - szkoła 107 w
    Krakowie, do której chodzi moje dziecko wzięła (ku mojemu zdzziwieniu) udział w
    akcji. Jednym z ważniejszych założeń akcji jest walka o czytelny i sprawiedliwy
    system ocen. A pani dyrektor wprowadziła właśnie nowy system oceniania ze
    sprawowania. Opisy ocen "poprawnej" i "dobrej" różnią się tylko doborem słów.
    Nikt: rodzice dzieci, i NAUCZYCIELE nie wie, czy się różnią poza tym, że
    słowo "poprawny" kojarzy się pejoratywnie.
    Z decyzji pani dyrektor wynika kilka fatalnych spraw:
    1. Dzieci mają inną skalę niż w pozostałych szkołąch - w przypadku porównywania
    świadectw w gimnazjum, automatycznie będą na gorszej pozycji
    2. Brak możliwości pójścia z oceną "w dół" - uczeń, który złapał uwagi za
    gadulstwo ma taką samą ocenę, jak uczeń, który znęca się nad słabszymi i np.
    bierze narkotyki
    3. Dzieciaki wiedzą, że "poprawny" to gorzej niż "dobry". Nic nie da, że pani
    dyrektor ogłosi, że "poprawny, to uczeń idealny". Mają pozcucie
    niesprawiedliwości.
    4. Nauczyciele są zdezorientowani - nie potrafią uzasadnić, czemu dali taką, a
    nie inną ocenę. Nie wiem losują, czy co...
    rodzic
  • Gość: Bronek IP: 62.233.244.* 24.11.02, 10:57
    Jako rodzic mogę tylko pogratulować podjęcia takiej akcji. Świadom jestem tego,
    że w środowisku nauczycieli różnie może być odbierana, lecz myślę, że rodzice
    generalnie powinni takiej akcji przyklasnąć i w miarę możliwości włączyć się w
    realizację tej idei. Spodziewałem się jednak, że sami organizatorzy wspierać
    również bedą tych rodziców, którzy chcą być w tej akcji aktywni. Moja
    korespondencja z sekretariatem akcji świadczyć jednak może o odmiennym
    nastawieniu organizatorów, co wielce mnie zaskoczyło.
    Już piąty rok, własnym sumptem, wystawiam w szkołach śląskie banknoty
    zastępcze (w sumie tych wystaw miałem już 80, z czego większość w szkołach).
    Ekspozycja o tytule "Banknoty zastepcze Śląska 1914-1924" obejmuje 2080 sztuk
    walorów tego typu ze 160 miast i gmin regionu. To doskonała pomoc w nauce
    historii regionu, ale przecież nie tylko. Mógłbym wskazać sporo zadań w
    realizacji których ta wystawa byłaby szkołom pomocna. Ja zresztą robię swoje i
    w tym roku szkolnym specjalnie wprosiłem sie już do 3 szkół realizujących
    idee "szkoły z klasą".Gdyby jednak jakaś informacja o wystawie ukazała się w
    waszej witrynie, z możliwością bezpośredniego kontaktu ze mną, to mogłoby to
    dobrze służyć wszystkim szkołom z miast w których władze samorzadowe wydawały
    banknoty tego typu i walory te akurat prezentuję na wystawie.
    Cóż, dotychczasowy brak chęci pomocy w tym co ja oferuję szkołom powinien mnie
    raczej zniechęcić, ale pozwole sobie jeszcze liczyć na nieco bardziej
    przychylne stanowisko z Państwa strony.
    Z wyrazami szacunku.
    Bronisław Wątroba
  • Gość: unsatisfied IP: *.bydg.pdi.net 27.11.02, 08:17
    Najwyzszy czas tworzyć nie tylko szkoły z klasą , ale
    i klasy ze szkołą . Istnieje jednak problem kryterium
    porównawczego . Stworzenie "innej klasy" to stworzenie
    również innego programu . wykształcenie ucznia klasy
    standardowej i eksperymentalnej mogą być trudne do
    porównania .
  • Gość: karolina IP: 213.25.144.* 06.12.02, 17:06
    Uważam, że ta akcja to fantastyczny pomysł! Sama właśnie co zostałam
    reporterem swojej szkoły i z własnego doświadczenia wiem, że dzięki tej akcji
    mogłam dowiedzieć się wieku ciekawych rzeczy o mojej szkole. Akcja "szkola z
    klasą" pozwala nam, uczniom z mniejszych miast zaistnieć w calej Polsce, a
    reporterzy z naszej szkoły mają szansę na zapoznanie się z wieloma
    interesującymi osobami. Ta inicjatywa rozbudza w nas także wole walki i
    pobudza do brania aktywnego udzialu w życiu szkoły. Jedyne co mi zostaje to
    tylko pogratulować ludziom, ktorzy byli inicjatorami tej akcji.

    Karolina
  • Gość: Małgorzata IP: *.chello.pl 06.12.02, 19:49
    Jeśli ktoś coś chce robić naprawdę dobrego i pożytecznego nie musi mieć
    za plecami hasełek "Szkoły z klasą", nie przesadzajmy, że akcja coś zmieni.
    Jest źle i nie będzie lepiej dopóki nauczyciele nie zaczną godziwie zarabiać! A
    zaistnieć lepiej wygrywając olimpiady i konkursy przedmiotowe a nie przysyłając
    relacje bardziej lub mniej wyssane z palca o realizacji zadań.
    Ta akcja nie ma szans na powodzenie.
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.02, 20:54
    Akcja "Szkoła z klasą" spowodowała, że w szkołach zaczęło się dziać więcej niż
    zwykle. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że duży procent wybranych zadań
    realizowanych jest pozornie. Wszystko zależy od nauczyciela, który jest
    odpowiedzialny za realizację danego zadania. W szkole, w której uczę dyrekcja
    na szefów zadaniowych wyznaczyła osoby, które sprawdziły się już wcześniej, w
    innych akcjach. Ja, wraz z samorządem uczniowskim podjęłam się realizacji
    zadania "praca dla innych". I nie żałuję. Zbiórka zabawek dla dzieci ze
    schroniska dla matek z dziećmi okazała się wielką sprawą. Dała dużo radości
    uczniom zaangażowanym w pracę i ucieszyła dzieci i ich matki ze schroniska.
    Gdyby nie akcja "Szkoła z klasą" nie zrobilibyśmy tego. Myślę jednak, że
    tytuł "Szkoły z klasą" powinnien być przyznawany na rok. Żeby wraz z akcją "nie
    skończyły" się szkoły z klasą.
    Jeśli chodzi o konkursy i olimpiady. Pracuję z uczniami przygotowując ich do
    konkursu społecznie. Mi sprawia to satysfakcję i to mi wystarcza ( mam
    nadzieję, że na długo). Brak jednak gratyfikacji finansowej sprawia, że dla
    wielu nauczycieli sama satysfakcja, to zdecydowanie za mało.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 06.12.02, 21:50
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Jeśli chodzi o konkursy i olimpiady. Pracuję z uczniami przygotowując ich
    do
    > konkursu społecznie. Mi sprawia to satysfakcję i to mi wystarcza ( mam
    > nadzieję, że na długo). Brak jednak gratyfikacji finansowej sprawia, że dla
    > wielu nauczycieli sama satysfakcja, to zdecydowanie za mało.

    Mam dylemat. Z jednej strony można Panią pochwalić. Z drugiej strony uważam, że
    takie postępowanie jest "krecią" robotą. Jeśli Pani tak działa, jeszcze ktoś
    tak robi, to dlaczego nie mogliby tego w taki sposób robić wszyscy nauczyciele?
    Człowiek wspominający o zapłacie za pracę uważany będzie (często już jest) za
    dziwaka, materialistę, złego nauczyciela.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.02, 22:27
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > Gość portalu: Barbara napisał(a):
    >
    > > Jeśli chodzi o konkursy i olimpiady. Pracuję z uczniami przygotowując
    ich do konkursu społecznie. Mi sprawia to satysfakcję i to mi wystarcza ( mam
    > > nadzieję, że na długo). Brak jednak gratyfikacji finansowej sprawia, że
    dla wielu nauczycieli sama satysfakcja, to zdecydowanie za mało.
    >
    > Mam dylemat. Z jednej strony można Panią pochwalić. Z drugiej strony uważam,
    że takie postępowanie jest "krecią" robotą.
    > Człowiek wspominający o zapłacie za pracę uważany będzie (często już jest) za
    > dziwaka, materialistę, złego nauczyciela.
    >
    > Pozdrawiam
    > Krzysztof Homan, nauczyciel
    > khoman@poczta.onet.pl
    W rozmowie w gronie nauczycielskoim gorzko stwierdziliśmy,że nauczyciele
    pełnią "służbę", a za służbę otrzymuje się marną zapłatę.
    Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że w Polsce nie ceni się ludzi, którzy pracują
    z dziećmi.Rodzice wlaściwie nie wiedzą co i jak nauczyciele robią z dziećmi w
    szkole. Ponieważ, szczególnie w miastach oboje rodzice przeważnie pracuja,
    traktują szkołę jako "przechowalnię " ich dzieci. A opiekunce nie płaci się
    przecież dużo. Informacje, jakie mają rodzice o szkole i nauczycielach pochodzą
    od dzieci, a te ,gdy zaczną mieć kłopoty z nauką nie lubią szkoły i nauczycieli
    i źle się o nich wyrażają.
    A wracając do "konkursów". Nie jestem osoba pazerną na pieniądze i nie mam
    dużych wymagań. Nie cierpię biedy więc staram się cieszyć tym, co mam, mając
    nadzieję, ze może kiedyś będzie lepiej.A tymczasem... Gdy pracuję z uczniami,
    którzy są inteligentni i potrafią myśleć twórczo, to sprawia mi przyjemność i
    satysfakcję, że mogę z nich wykrzesać więcej niż przewiduje program. Życie jest
    krótkie więc obawiam się, że nie warto czekać, aż ktoś da nam nauczycielom
    zachodnie pensje i nic nie robić, bo czekając możemy się zestarzeć.A więc póki
    co, róbmy swoje.
    Nie znaczy to oczywiście, że nie lubię podwyżek, wręcz przeciwnie.
    Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej sprawie, która mnie boli i ...wkurza. A
    mianowicie o oszczędnościach , jakie zrobiono na dzieciach w gimnazjach. Na
    przedmioty: biologia, fizyka, geografia i mnie obchodząca najbardziej chemia
    przydzielono po 4 godziny na 3 lata nauki. Niby to to samo co 4 h na 2 lata w
    podstawówce, ale jednak nie. Mniejszy kontakt z przedmiotem ( raz w tygodniu)
    sprawia, że trudniej jest uczniom opanować materiał.A jakość przygotowania
    gimnazjalistów do nauki w liceach jest mniejsza niż w dawnych podstawówkach.
    Tymczasem nauczyciele liceów są przekonani, że pierwszą klasę dawnych szkół
    średnich dzieci przerobiły w trzeciej klasie gimnazjum. I winą za brak
    wiadomości obarczają nauczycieli gimnazjów i Bogu ducha winnych uczniów, a nie
    system.
  • caerme 12.12.02, 22:51
    witaj,
    jak zwykle u nas "reforma" jest z nazwy , a ze skutkow przypomina cos przy czym
    chaos jest sczytem zorganizowania...
    pozdr
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 12.12.02, 23:22
    caerme napisał:

    > witaj,
    > jak zwykle u nas "reforma" jest z nazwy , a ze skutkow przypomina cos przy
    czym
    >
    > chaos jest sczytem zorganizowania...
    > pozdr

    Chyba trochę przesadziłeś.
    Ale porównanie przednie. Mocno się obśmiałem ;-)

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 13.12.02, 21:12
    heh, ja tylko zrobilem parafraze z sapkowskiego... tam bylo o planach
    wojennych, wypowiedz jaskra, nieco ostrzejsza.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 12.12.02, 23:19
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > W rozmowie w gronie nauczycielskoim gorzko stwierdziliśmy,że nauczyciele
    > pełnią "służbę", a za służbę otrzymuje się marną zapłatę.

    Pora zmienić ten zabobon. Wykonują BARDZO ODPOWIEDZIALNĄ pracę.

    > Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że w Polsce nie ceni się ludzi, którzy
    pracują
    > z dziećmi.Rodzice wlaściwie nie wiedzą co i jak nauczyciele robią z dziećmi w
    > szkole.

    Rodzice nie muszą tego wiedzieć. Oczywiście w przypadku dobrej szkoły. Mają
    zaufanie do szkoły i nauczycieli. W przypadkach niepowodzeń szukają winy
    najpierw na swoim podwórku. Współpracują ze szkołą, kiedy jest taka potrzeba.
    Tak sobie fantazjuję ;-)

    > A wracając do "konkursów". Nie jestem osoba pazerną na pieniądze i nie mam
    > dużych wymagań. Nie cierpię biedy więc staram się cieszyć tym, co mam, mając
    > nadzieję, ze może kiedyś będzie lepiej.

    Nie jestem osobą pazerną na pieniądze. Ale nie lubię jak ktoś zabiera mi MOJE
    pieniądze i marnuje je.

    > A tymczasem... Gdy pracuję z uczniami,
    > którzy są inteligentni i potrafią myśleć twórczo, to sprawia mi przyjemność i
    > satysfakcję, że mogę z nich wykrzesać więcej niż przewiduje program. Życie
    jest
    >
    > krótkie więc obawiam się, że nie warto czekać, aż ktoś da nam nauczycielom
    > zachodnie pensje i nic nie robić, bo czekając możemy się zestarzeć.A więc
    póki
    > co, róbmy swoje.
    > Nie znaczy to oczywiście, że nie lubię podwyżek, wręcz przeciwnie.

    Zgoda.

    > przedmioty: biologia, fizyka, geografia i mnie obchodząca najbardziej chemia
    > przydzielono po 4 godziny na 3 lata nauki. Niby to to samo co 4 h na 2 lata w
    > podstawówce, ale jednak nie. Mniejszy kontakt z przedmiotem ( raz w tygodniu)
    > sprawia, że trudniej jest uczniom opanować materiał.

    Te 4 godziny są w sam raz, albo i za dużo. Po prostu materiał nie przystaje do
    obciążenia czasowego.
    Ja na informatyce w gimnazjum spotykam się z uczniami co 2 tygodnie na 1 lekcji.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 13.12.02, 16:42
    Znowu się zgadzam. Rodzice niewiele wiedzą o dzieciach. Nie potrafią z nimi
    rozmawiać. Płacą ( ci których na to stać) za liczne zajęcia dodatkowe i
    uważają, że wypełnili rodzicielski obowiązek.
    Rodzice nie wychowują, nie przekazują pozytywnych wzorów zachowań ( wielu z
    nich ich nie ma).
    Jak wiesz nie jestem nauczycielką. Jednak codziennie pojawiam sie w szkole
    obserwuję rodziców, uczniów i nauczycieli.
    O rodzicach - patrz wyżej
    Uczniowie - tak wychowywani - są rozwydrzeni, nauczyciele marnie opłacani,
    posponowani przez rodziców, uczniów i władze oświatowe - zniechęceni.
    Quo vadis polska szkoło?
  • caerme 13.12.02, 21:15
    zgadzam sie z toba i panem homanem... niestety, z tym ze do tego pytania
    nalezaloby dodac kilka kolejnych z ktorych conajmniej jedno ma postac:
    "quo vadis rodzicu z wychowaniem?"
    pozdr
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 13.12.02, 22:37
    caerme napisał:

    > zgadzam sie z toba i panem homanem... niestety, z tym ze do tego pytania
    > nalezaloby dodac kilka kolejnych z ktorych conajmniej jedno ma postac:
    > "quo vadis rodzicu z wychowaniem?"

    A rodzic na to: "A co to jest wychowanie? Od tego jest szkoła."

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 13.12.02, 22:49
    czyli dzieci maja dzieci i spychologia stosowana polaczona z tu-mi-wisizmem
    jesli rodzic / e nie biora w zadnym stopniu odpowiedzialnosci za dzieci
    [pomijam ze zwykle daja im wikt i opierunek ze szmatami wlacznie], szkola
    podchodzi do tego na zasadzie "ale mam klase" po czym wzywa rodzicow,
    uczniowie, a wlasciwie mali ludzie probuja zwrocic na siebie uwage [pomijam w
    jaki sposob - mniej czy bardziej kulturalny i uprzejmy] to w zasadzie
    nalezaloby rownoczesnie prowadzic trzy szkoly: dla rodzicow pt: jak wychowywac
    dzieci i dlaczego to wazne ; dla nauczycieli: jak rozumiec to co uczniowie
    mowia i dlaczego tak wazna jest odpowiedzialna wspolpraca z rodzicami i zwykla
    dla uczniow gdzie by uczyli sie zwyklego szkolego programu
    btw, nie wiem jak pan to ocenia, ale ja i kilku znajomych uwazamy ze stare
    pokolenie [pomijajac pojedyncze egzemplarze - wymarlo [przestalo sie rodzic] w
    polowie lat 70-tych. z roznych zrodel slyszalem podobne slowa.
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:44
    caerme napisał:

    > czyli dzieci maja dzieci i spychologia stosowana polaczona z tu-mi-wisizmem

    Nie Twoja broszka. Jak chcesz to udzielaj się w pomocy w tym temacie. Tylko nie
    każ tego robić innym.

    > nalezaloby rownoczesnie prowadzic trzy szkoly:

    Sfinansuj je, a dostaniesz dyplom ode mnie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 14.12.02, 17:37
    witaj
    nie kaze, nie mam zadnej mozliwosci w tym wzgledzie, ale sytuacja poprawilaby
    sie przynajmniej czesciowo i we wlasciwym kierunku jesli ktos bylby
    odpowiedzialny, tak naprawde za to co robi a swoja robote wykonywalby przy tym
    bardzo dobrze. po prostu pewne zachowania zostalyby wymuszone na pozstalych
    osobach uczetniczacych w tym systemie edukacji...
    ... a co do finasowania - jak bede mial i wiedzial skad to sie zglosze!
    pozdr
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 14.12.02, 17:59
    caerme napisał:

    > nie kaze, nie mam zadnej mozliwosci w tym wzgledzie, ale sytuacja poprawilaby
    > sie przynajmniej czesciowo i we wlasciwym kierunku jesli ktos bylby
    > odpowiedzialny, tak naprawde za to co robi a swoja robote wykonywalby przy
    tym
    > bardzo dobrze. po prostu pewne zachowania zostalyby wymuszone na pozstalych
    > osobach uczetniczacych w tym systemie edukacji...

    Sytuacja nie poprawi się (wręcz się pogorszy) dopóki ludzie wiedzieć będą, że
    wielu rzeczy nie muszą robić, o nic się starać, zabiegać o coś, czegoś pinować.
    Wolą zapłacić podatek. Ponarzekają na to trochę, trochę oszukają budżet
    państwowy. Ale zaraz potem pyszczą - płacę i wymagam, pańswto powinno zrobić to
    i tamto, dać tyle kasy tu, a tyle tam. No i oczywiście zająć się ich
    pociechami, najlepiej od kołyski do trumny.

    > ... a co do finasowania - jak bede mial i wiedzial skad to sie zglosze!

    Dajmy ludziom wolność wyboru, zamiast uszczęśliwiać ich na siłę, a według nich
    może karać, kolejną szkołą. Ale jak sam to sfinansujesz, nie będę się
    przeciwstawiał.

    Proszę, cytuj posty, na które odpowiadasz. Z Twoich listów nie wynika komu, na
    co odpowiadasz.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 15.12.02, 20:48
    witam
    co do postow - postaram sie choc nie wiem skad i dlaczego ale w takim balaganie
    radze sobie, i czasem zapominam ze to nie tak ze wszystkimi jest
    fakt - jesli wydaje moje pieniadze na cos to szukam dosc dokladnie gdzie co
    jest najtansze i w najlpeszym gatunku za te pieniadze in wiem ze jak chce kupic
    cos firmowego to musze sie z kosztami liczyc.
    by tak sie stalo z edukacja trzeba nauczyc ludzi ze to jest TOWAR wazniejszy
    niz chleb czy szmaty, bo placac na nia wlasnymi pieniedzmi troszczymy sie o
    nasza PRZYSZLOSC i o to jak nam sie bedzie zylo za te kilkadziesiat lat [w moim
    wypadku] kiedy bede korzystal z zasluzonej emerytury po tym jak uczciwie
    przepracuje moje zycie, bo troszczymy sie o PRZYSZLOSC DZIECI i cala mase
    innych rzeczy.
    tylko nasz narodek uwielbia cedowac odpowiedzialnosc na kogos [czasem jest to
    konieczne - np blok morwkowiec z paroma setkami mieszkac] a czasem zakazane [np
    edukacja. niestety w tym cedowaniu nie umie sie pohamowac
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 15.12.02, 21:43
    caerme napisał:

    > witam
    > co do postow - postaram sie choc nie wiem skad i dlaczego ale w takim
    balaganie
    >
    > radze sobie, i czasem zapominam ze to nie tak ze wszystkimi jest

    Cwaniaku, radzisz sobie, bo ci pod nos podsuwamy list z cytatem. Szlag zaczyna
    mnie trafiać, kiedy otwieram Twój post, i zaraz potem muszę otwierać drugi -
    ten do którwgo się odnosisz. Tracę czas!

    > by tak sie stalo z edukacja trzeba nauczyc ludzi ze to jest TOWAR wazniejszy
    > niz chleb czy szmaty, bo placac na nia wlasnymi pieniedzmi troszczymy sie o
    > nasza PRZYSZLOSC i o to jak nam sie bedzie zylo za te kilkadziesiat lat

    Znów chcesz uczyć ludzi. Ciekawe jak i za co?
    Recepta jest prosta - inwestuj we własne dziecko ile chcesz, ile możesz. Jak
    nie możesz tyle co byś chciał, zwróć się o pomoc tu i tam. Najlepiej do
    rodziny. Może do jakiegoś socjalu (brr). Ale wykonaj ruch, przejaw chęci i
    inicjatywę.

    > kiedy bede korzystal z zasluzonej emerytury po tym jak uczciwie
    > przepracuje moje zycie

    Też niezłe pole do zakombinowania. Ludzie wymyślili lepsze rozwiązania -
    dobrowolne fundusze emerytalne.

    > tylko nasz narodek uwielbia cedowac odpowiedzialnosc na kogos [czasem jest to
    > konieczne - np blok morwkowiec z paroma setkami mieszkac] a czasem zakazane
    [np
    >
    > edukacja. niestety w tym cedowaniu nie umie sie pohamowac

    Bo tak jest wygodnie. Pilot w rękę, i hulaj dusza.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 15.12.02, 23:04
    witaj,
    ok, moge byc wszystkim, ale nie cwaniaczkiem! jezdzic po sobie - nie przepadam,
    co do socjalu - powiedzmy ze dzieki temu ze akurat troche czytalem i lubie
    historie i cos ekonomii liznolem - uznaje ze panstwa tyle ile trzeba i ani
    grosza wiecej. i im mniej tym lepiej.
    co do edukacji - tak - zgadzam sie sprawa prywatna - tak ale wybrany sejm
    [czyli organy panstwa] musza sprwic by to wszystko bylo mozliwe, by do tego
    wszystkiego zreformowac caly system podatkowy
    i teraz by miec jakies wieksze sznase na to by pracowac "po bozemu" wlasnie
    wlozylem ogromne pieniadze, akurat rodzina pomogla w to bym moze za jakies 6-9
    miesiecy na chlebus i nie martwil sie o swoja [takze mojej przyszlej rodziny]
    przyszlosc. co do durnoty pt "panstwo wie lepiej" odgrywanej w naszym kochanym
    kraju - slow brak!
    taaak tylko ze jesli beda ludzie kiepsko wyksztalceni, to chocby nie wiem co
    robil na emeryture nie zarobie [dowlny fundusz itd] i sensowna emerytura bedzie
    po prostu nieosiagalna
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 16.12.02, 00:54
    caerme napisał:

    > witaj,
    > ok, moge byc wszystkim, ale nie cwaniaczkiem! jezdzic po sobie - nie
    przepadam,

    Przebacz, jednak:
    po pierwsze - z kontekstu wynika, że moje sformułowanie tyczy cwaniactwa
    biernego,
    po drugie - może się pomyliłeś, ale napisałeś "w takim balaganie radze sobie",
    z czego wynika, że w tym przypadku przypisujesz sobie rolę aktywną, pomijając
    starania Twoich współdyskutantów o czytelność listów.

    > co do socjalu - powiedzmy ze dzieki temu ze akurat troche czytalem i lubie
    > historie i cos ekonomii liznolem - uznaje ze panstwa tyle ile trzeba i ani
    > grosza wiecej. i im mniej tym lepiej.

    Tak trzymać.

    > co do edukacji - tak - zgadzam sie sprawa prywatna - tak ale wybrany sejm
    > [czyli organy panstwa] musza sprwic by to wszystko bylo mozliwe, by do tego
    > wszystkiego zreformowac caly system podatkowy

    I tu mamy problem. Podejrzewam, że nierozwiązywalny do końca moich dni (a
    zamierzam jescze długo pożyć). Ale starać się trzeba.

    > i teraz by miec jakies wieksze sznase na to by pracowac "po bozemu" wlasnie
    > wlozylem ogromne pieniadze, akurat rodzina pomogla w to bym moze za jakies 6-
    9
    > miesiecy na chlebus i nie martwil sie o swoja [takze mojej przyszlej rodziny]
    > przyszlosc.

    Taka powinna być rola rodziny. Nie wiem o co chodzi, ale cieszy mnie Twoja
    inwestycja.

    co do durnoty pt "panstwo wie lepiej" odgrywanej w naszym kochanym
    > kraju - slow brak!
    > taaak tylko ze jesli beda ludzie kiepsko wyksztalceni, to chocby nie wiem co
    > robil na emeryture nie zarobie [dowlny fundusz itd] i sensowna emerytura
    bedzie
    >
    > po prostu nieosiagalna

    Proszę o powtórzenie ostatniego zdania.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 16.12.02, 20:13
    witaj,
    - ok - ja tez czasem zle ludzi rozumiem, sam nie jestem wzorem porzadku, wole
    raczej nielad artystyczny jak sie to ladnie nazywa - ograniczony bo ograniczony
    ale jednak, i z tego wzgledu braki odnosnikow jesli tylko da sie
    chronologicznie ulozyc nie przerazaja mnie,
    inwesuje [w sumie zamknie sie to kwota nastu tys. zl, lacznie z egzaminem
    panstwowym[ w wycene nieruchomosci
    za niejasnosc - przepraszam - a chodzilo mi o to ze jesli nie beda rzadzili
    madrzy ludzie, tylko dajmy na to ci po poslkim systemie edukacji z typowymi
    nawykami itd, to moze sie okazac ze bedzie sladowy wzrost, albo duze koszty
    allbo jedno i drugie, co spowoduje ze znow - ja nie bede zarabial tyle co
    trzeba albo tyle ile bym chcial - panstwo bedzie mi zabierac swoja dole - na
    cos tam [m.in na edukacje] oczywiscie zmuszajac mnie zebym inwestoiwal swoje
    [ciezko wydarte z gardla fiskusa, bo zarobic sie da - na lewo - co oznacza ze
    popelniam kolejne przestepstwo] w rozne uslugi by buly porzadnie wykonane [np
    edukacja -> skladki na, datko w celu, komitety , + korepetycje by doscignac
    szalony program] a potem nie mam pewnosci ze to zaowcuje tym ze moja pociecha
    bedzie sama na zycie moga zarabiac.
    i w efekcie bedzie taka sytuacja ze : jesli bede podatnikiem porzadnym - nie
    bede mial pieniedzy na nic, jezeli bede rozsadnym - w kazdej chwili beda mi
    grozily nieprzyjemnosci [kary/domiary itd]. czyli tak czy siak moja emerytura
    [mowie o tej zaleznej ode mnie] bedzie wynkiem tego jak duzo/lub raczej malo/
    panstwo zostawi mi pieniedzy. a jesli nic sie nie zmieni to nie bedzie ich
    wiele. i dlatego pisalem ze edukacja jest nieco wazniejszym towarem niz ciuchy
    i szmaty. i ze bedzie prcentowac nawet tym ze bede mial godna wypracowana przez
    siebie emryture.
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 16.12.02, 21:40
    caerme napisał:

    > za niejasnosc - przepraszam - a chodzilo mi o to ze jesli nie beda rzadzili
    > madrzy ludzie

    A teraz to niby nie są mądrzy? ;-)

    ja nie bede zarabial tyle co
    > trzeba albo tyle ile bym chcial

    Ile trzeba?
    Ile bym chciał - hehehe...

    - panstwo bedzie mi zabierac swoja dole - na
    > cos tam [m.in na edukacje]

    Twoja dola powinna zostać w Twoich rękach, m.in. na edukację.

    oczywiscie zmuszajac mnie zebym inwestoiwal swoje
    > [ciezko wydarte z gardla fiskusa, bo zarobic sie da - na lewo - co oznacza ze
    > popelniam kolejne przestepstwo]

    Cóż, nasz system rodzi takie patologie.
    Zwiększanie podatków = zwiększanie patologii, i na odwrót.

    > i w efekcie bedzie taka sytuacja ze : jesli bede podatnikiem porzadnym - nie
    > bede mial pieniedzy na nic

    Właśnie o tym piszę od kilku tygodni. Chcę być porządnym podatnikiem - dawać
    kasę WYŁĄCZNIE na sprawy, których SAM NIE MOGĘ dopilnować np. obronność kraju.
    Według mnie oświata leży poza tym obszarem. Martwi mnie to, że spora część
    zabieranych mi pieniędzy jest marnowana. Dla mnie jest to bardzo
    przygnębiające. Pół biedy samo oddanie pieniędzy. Ale płakać się chce (wyć),
    kiedy dowiaduję się o przekrętach typu - chcesz mieć kasę, ZAŁATW sobie np.
    bycie samotną matką, albo topieniu pieniędzy w tzw. restrukturyzacjach.

    , jezeli bede rozsadnym - w kazdej chwili beda mi
    > grozily nieprzyjemnosci [kary/domiary itd]. czyli tak czy siak moja emerytura
    > [mowie o tej zaleznej ode mnie] bedzie wynkiem tego jak duzo/lub raczej malo/
    > panstwo zostawi mi pieniedzy. a jesli nic sie nie zmieni to nie bedzie ich
    > wiele. i dlatego pisalem ze edukacja jest nieco wazniejszym towarem niz
    ciuchy
    > i szmaty. i ze bedzie prcentowac nawet tym ze bede mial godna wypracowana
    przez
    >
    > siebie emryture.

    Edukacja poszerza możliwości. Państwo może skutecznie je ograniczyć, np.
    podatkami, szczegółowym (nieżyciowym) prawem - co wolno, a czego nie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 16.12.02, 23:02
    witaj,
    a co do rzadzacych jesli byliby madrzy to nie byloby jak jest...
    co do tego ile bym chcial zarabiac, prowadzac dzialalnosc - mam pewna ilosc
    pieniedzy [czy to w formie zywej gotowy czy innych maszyn / urzadzen ktore moge
    wynajac] i moje mozliwe zarobki powinny byc wyzsze od procentu jaki moglbym
    uzyskac dajac je do banku na taki sam okres. i powinno to byc dosc sporo
    wieksze bo tu ryzykuje,
    a edukacja - pewnie ze jestem za tym! place wymagam, relacja klient -
    sprzedajacy
    a zeby to zostalo zmienione to ludzie musza byc madrzy takoz jak i rzadzacy co
    oznacza nic innego jak edukacje...
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 16.12.02, 23:35
    caerme napisał:

    > a zeby to zostalo zmienione to ludzie musza byc madrzy takoz jak i rzadzacy
    co
    > oznacza nic innego jak edukacje...

    Groch w ścianę. Dalej toczysz błędne koło. Edukować, wymagać, tworzyć,
    zmieniać - na szeblu szkoły, rządu, parlamentu.
    Ludzie nie muszą być mądrzy. Wystarczy jak będą uczciwi, tzn. nie będą w
    nadmiarze brać pieniędzy ode mnie, by potem te pieniądze trochę sponiewierać.
    Mądrość nie bierze się z samej edukacji, ale z samodzielnych ćwiczeń komórek
    mózgowych. Zabierz ludziom moje (może i swoje) pieniądze, a zobaczysz jak
    szybko zmądrzeją.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 18.12.02, 21:02
    witaj,
    no i zabieraja - naprawde b.duzo, akurat wiem ile, ale w formie ukrytej.
    nie wiem ile osob w polsce zdaje sobie sprawe ile maja "brutto" czyli
    zasadniczo przed potraceniem "na..." ale wiedza ile maja "na reke".
    a cwiczeniem , zgodnie z pewnie nie tylko naszymi pogladami byloby danie calej
    wyplaty "na reke" ze slowami - a teraz,placicie za wszystko! [edukacje,
    ubezpieczenia etc] ale ktos sie musi na to zdecydowac - w formie ustawy [takie
    mamy prawo] co oznacza przekonanie ludzi by wybrali wlasciwe osoby, ale by je
    wybrali - trzeba ich uswiadomic ze oni lepiej wiedza W KAZDEJ KWESTII co dla
    nich wazniejsze czyli w ten czy inny sposob nauczyc odpowiedzialnosci
    pozdr

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.12.02, 21:25
    caerme napisał:

    > witaj,
    > no i zabieraja - naprawde b.duzo, akurat wiem ile, ale w formie ukrytej.

    Ukrytej? O co chodzi? Czegoś nie wiem?

    danie calej
    > wyplaty "na reke" ze slowami - a teraz,placicie za wszystko! [edukacje,
    > ubezpieczenia etc]

    Wszystko - to przesada. Ale np. edukacja i ubezpieczenia - tak.
    Byłoby tragicznie i komicznie. Dziesięć razy oglądaliby papierek przed decyzją
    o jego wydaniu. Po wpłacie na edukację - dziecko maszerowałoby do szkoły ze
    śpiewem na ustach ;-), i rozliczane byłoby w domu z każdej lekcji.

    ale ktos sie musi na to zdecydowac - w formie ustawy [takie
    > mamy prawo] co oznacza przekonanie ludzi by wybrali wlasciwe osoby, ale by je
    > wybrali - trzeba ich uswiadomic ze oni lepiej wiedza W KAZDEJ KWESTII co dla
    > nich wazniejsze czyli w ten czy inny sposob nauczyc odpowiedzialnosci

    Kłania się bajka o grochu i ścianie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 19.12.02, 21:54
    witaj,
    co do bajki o grochu i sciany - niestety sie zgadzam - idealizm ze mnie
    przebija czasem
    a co zabierania - chodzilo mi tylko o to ile panstwo zabiera z moich
    wypracowanych pieniedzy na swoje potrzeby, ile z tego jest w formie podatek
    dochodowy , a ile jest w formie roznych danin na rzecz tego czy innego funduszu.
    racja - moze nie wszystko ale wiekszosc
    a co do szkoly - przeciez o to chodzi. przyziemny przyklad: jak kupowalem
    komputer dla siebie to wolalem zaplacic wiecej ale miec porzadny sprzet. i mam.
    a dlaczego komicznie? w tym ze wybieralibysmy to co najlepsze dla dziecka? ze
    patrzylibysmy czy on rzeczywiscie z tego korzysta? przeciez o to idzie!
    byloby raczej normalnie.
    pozdr
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 19.12.02, 22:27
    caerme napisał:

    > a co do szkoly - przeciez o to chodzi. przyziemny przyklad: jak kupowalem
    > komputer dla siebie to wolalem zaplacic wiecej ale miec porzadny sprzet. i
    mam.

    Łee, to takie amerykańskie. Przecież można dać wszystkim takie same drewniane
    liczydła, plus teleodbiornik czarno-biały.

    > a dlaczego komicznie? w tym ze wybieralibysmy to co najlepsze dla dziecka? ze
    > patrzylibysmy czy on rzeczywiscie z tego korzysta? przeciez o to idzie!

    Komicznie wyglądałyby twarze niektórych ludzi: "Boże drogi, co ja mam zrobić,
    czego ja chcę, kto mi podpowie, gdzie mój opiekun-państwo, dam radę bez
    rzucenia palenia?".

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 22.12.02, 20:45
    witaj,
    pewnie... i zamiast lampy elektrycznej energoszczednej philipsa moze lampke
    taka na loj?;)
    a do rzeczy, jesli tak czesc ludzi reaguje to zastanawiam sie do czego sluzy im
    mozgownica. przeciez od dawna wiadomo na swiecie ze za darmo nikt nic nie daje,
    i pomijajac pewne wyjatki, jesli sprawa mnie osobiscie dotyczy to chcac by to
    bylo zrobione musze jakos sie kolo tego zakrecic - osobicie! [np zaplacic
    skontrolowac wykonac]. taka postawa przypomina mi stara panne : chcialabym
    [reformy] a boje sie [co sie wtedy stanie]
    pozdr
  • Gość: sialka IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 12:17
    Ja, wraz z samorządem uczniowskim podjęłam się realizacji
    > zadania "praca dla innych". I nie żałuję. Zbiórka zabawek dla dzieci ze
    > schroniska dla matek z dziećmi okazała się wielką sprawą. Dała dużo radości
    > uczniom zaangażowanym w pracę i ucieszyła dzieci i ich matki ze schroniska.
    > Gdyby nie akcja "Szkoła z klasą" nie zrobilibyśmy tego.

    w szkole w której pracuję co roku organizowana jest zbiórka zabawek i pieniędzy
    na paczki dla dzieci do pobliskiego domu dziecka. Aby to robić nie jest
    potrzebna żadna odgórna akcja!!!
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 09.12.02, 13:09
    Gość portalu: sialka napisał(a):

    > w szkole w której pracuję co roku organizowana jest zbiórka zabawek i
    pieniędzy
    >
    > na paczki dla dzieci do pobliskiego domu dziecka. Aby to robić nie jest
    > potrzebna żadna odgórna akcja!!!

    Spokojnie. Może w niektórych szkołach zaczną uczyć. Oczywiście nauczyciele
    podejmą się tego działania w ramach akcji.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 06.12.02, 21:40
    Gość portalu: karolina napisał(a):

    > Uważam, że ta akcja to fantastyczny pomysł! Sama właśnie co zostałam
    > reporterem swojej szkoły i z własnego doświadczenia wiem, że dzięki tej akcji
    > mogłam dowiedzieć się wieku ciekawych rzeczy o mojej szkole. Akcja "szkola z
    > klasą" pozwala nam, uczniom z mniejszych miast zaistnieć w calej Polsce, a
    > reporterzy z naszej szkoły mają szansę na zapoznanie się z wieloma
    > interesującymi osobami. Ta inicjatywa rozbudza w nas także wole walki i
    > pobudza do brania aktywnego udzialu w życiu szkoły. Jedyne co mi zostaje to
    > tylko pogratulować ludziom, ktorzy byli inicjatorami tej akcji.

    No i OK.
    Tylko co stało na przeszkodzie, aby bez akcji:
    - zostać reporterem,
    - dowiedzieć się ciekawych rzeczy o szkole,
    - zaistnieć tu i tam,
    - zapoznać się z wieloma interesującymi osobami,
    - walczyć i brać aktywny udział w życiu szkoły?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 09.12.02, 17:46
    witam,
    bede zlosliwy i ciety...
    ale jak to u nas bywa - wszystko! bo w normalnej sytyacji osoba ktora chciala
    by cos zrobic itd, uchodzilaby za dziwaka - bo po co sie produkowac jesli inni
    tego nie robia...
    ... a teraz to po prostu cos z czym nalezy sie pokazac - bo wszyscy udaja ze
    cos robia to i ja, a ze nalezy napisac jakies prace i inne cuda - wiec musze
    wiedziec cos o moim zakladzie pracy...
    btw. a przypomina sobie pan ile akcji i "roznych pomocy" bylo i jest robionych
    z nakazu odgornego? by byc poprawnym politycznie i "bo robia tak wszyscy", bez
    przekonania siebie wewnetrznie ze to powinno byc norma?
    z innej beczki:
    zbieralem podpisy o to by w klatce pociagnac kabel do sieci ktora w bloku z
    kumplami zakladalismy. dos spora grupa podpisow od mieszkancow w ramach zgody
    na kolejny kabel w klatce! odbywala sie w ten sposob:
    - a czy iksinks aspod xxx juz podpisala?
    - tak
    - pokazacie!
    pokazywalismny i po czestym "to ja tez sie zgadzam" dostawalismy autograf.
    czy to czasem nie przypomina po trosze akcji szkola z klasa?
    pozdrawiam
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 09.12.02, 19:10
    caerme napisał:

    > witam,
    > bede zlosliwy i ciety...
    > ale jak to u nas bywa - wszystko! bo w normalnej sytyacji osoba ktora chciala
    > by cos zrobic itd, uchodzilaby za dziwaka - bo po co sie produkowac jesli
    inni
    > tego nie robia...

    E tam zaraz wszystko. To nie jest odpowiedź. Diagnoza "po co się produkować..."
    jest słuszna. Człowiek ma w genach drogę po najmniejszej linii oporu. W
    przypadku szkoły pozostaje odpowiedź na pytanie: winny jest nauczyciel czy
    system? Z góry podaję moją: system. Jeśli przyjąć to założenie, omawiana akcja
    nie dotyka źródła problemu. Malujemy rdzę.

    > pokazywalismny i po czestym "to ja tez sie zgadzam" dostawalismy autograf.
    > czy to czasem nie przypomina po trosze akcji szkola z klasa?

    Już pisałem na tym forum o baranim pędzie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 09.12.02, 22:39
    witam;
    tez sie zgadzam system: od ksztalcenia przyszlych nauczycieli do ksztalcenia
    obecnych uczniow...
    przepraszam, nie czytam wzystkich forow, jeslipowtorzylem panskie slowa - to
    niechcacy...
    ale to niestety autentyk
    a przyklady o mniej lub bardziej baranim pedzie to ja moglbym pan i pewnie caly
    tabun innych formumowiczow godzinami...
    pozdr
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.02, 20:03
    Jestem po napisaniu sprawozdania. Samo zadanie miało sens, wraz z uczniami
    zrobiłam coś dobrego dla innych ludzi. Nie pierwszy raz robiłam akcję pomocy
    innym ludziom przy ogromnym zaangażowaniu uczniów i po raz kolejny cieszę się
    wraz z dziećmi z wyniku.Mam nadzieję,że podobną akcję kiedyś jeszcze powtórzymy.
    Ale sprawozdanie... Gdybym wiedziała co mnie czeka, nie podjęłabym się tego
    zadania w ramach "szkoły z klasą".
    Sprawozdanie udało mi się skończyć po ok. pięciu podejściach, każde po ok.2,5
    godziny. Razem - około 12 godzin.W zeszłym tygodniu byłam mocno przeziębiona,
    więc byłam na zwolnieniu. I tylko dlatego udało mi się w miarę bezboleśnie
    opracować sprawozdanie. Włos mi się jednak jeży na głowie, gdy pomyślę, co by
    było, gdybym pracowała i miała pisać sprawozdanie. Ponieważ z natury jestem
    osobą solidną, pewno siedziałabym po nocach, ale na pewno "ucierpiałaby" moja
    rodzina, która "cokolwiek" chciałaby ode mnie. Pytania do sprawozdania mają
    sens, ale są bardzo szczegółowe i zbyt czasochłonne.
    Moje odczucia po akcji są takie: wykonałam nie jedno, lecz 2 zadania, jedno z
    sensem, bo dało coś ludziom potrzebującym, drugie bez sensu, bo to tylko słowa,
    które zginą wśród wielu innych słów, wśród ponad 24 tysięcy sprawozdań z ponad
    4 tysięcy szkół. Więc po co je pisać?
  • caerme 13.12.02, 21:08
    witam...
    czyzby znow poszczegolne szkoly byly oceniane po ilosci i dlugosci wypoconych
    raportow, ew po tonazu przeslanej makulatury?
    niestety taka jest polska rzeczywistosc, nie tylko w szkole, choc ta szkolna
    wszystkich tak naprawde dotyczy
    pozdr
  • caerme 13.12.02, 21:08
    witam...
    czyzby znow poszczegolne szkoly byly oceniane po ilosci i dlugosci wypoconych
    raportow, ew po tonazu przeslanej makulatury?
    niestety taka jest polska rzeczywistosc, nie tylko w szkole, choc ta szkolna
    wszystkich tak naprawde dotyczy
    pozdr
  • 21013s 15.12.02, 20:13
    Zgadzam sie z p. Barbarą ;w sprawozdaniu można pisać i pisac tylko po co?Czas
    stracony na pisanie można poświecic na coś ciekawszego.
  • Gość: Alek IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.12.02, 23:26
    Cóz ja tez próbowałem napisać a właściwie przepisać sprawozdania, które oddali
    mi szefowie zespołów. Jest to coś strasznego. Niestety pytania do sprawozdań są
    sztuczne i sztywne. Tak naprawde nie wiele oddaja z tego co rzeczywiście jest
    realizowane. A na dodatek nauczyciele to indywidualiści i lubia robić coś
    ciekawego, coś po swojemu. Sprawozdania były napisane w zupełnie innej formie
    niż żądają organizatorzy i nie zdązyliśmy na czas czy to znaczy że jesteśmy
    szkołą "bez klasy"?
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 17.12.02, 23:51
    Gość portalu: Alek napisał(a):

    nie zdązyliśmy na czas czy to znaczy że jesteśmy
    > szkołą "bez klasy"?

    Zadaj sobie podobne pytania (lepiej późno niż wcale):
    - czy szkoły, które zrobiły wszystko na czas, są szkołami z klasą
    - czy szkoły, które nie biorą udziału w akcji, są szkołami z klasą
    - co (kto) decyduje o tym, że dana szkoła jest szkołą z klasą

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.02, 21:43
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    Zadaj sobie podobne pytania >

    Panie Krzysztofie, lubię czytać Pana komentarze. Dają mi trochę do myślenia,
    na co zwykle sobie nie pozwalam w goniącej mnie codzienności.

    Pozdrawiam.
    Barbara.

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 21.12.02, 00:40
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Panie Krzysztofie, lubię czytać Pana komentarze. Dają mi trochę do
    myślenia,
    > na co zwykle sobie nie pozwalam w goniącej mnie codzienności.

    Serdecznie dziękuję za miłe dla mnie słowa.

    Cóż, przygnał mnie tutaj przede wszystkim osobisty interes. Po kilkunastu
    latach pracy w szkole mam kilka spostrzeżeń. Widzę swoją mało efektywną pracę.
    Żal mi uczniów chętnych , którzy nie mogą wykorzystać lub rozwinąć swoich
    potencjalnych możliwości. W stosunku do niechętnych mam odczucie, że jestem dla
    nich katem. E tam odczucie, ci uczniowie mówią to w oczy. W tej sytuacji
    uważam, że pieniądze, które łożymy na oświatę są w znacznym stopniu marnowane.
    Nie dbam o pieniądze innych, żal mi moich.
    Finansowe zarządzanie oświatą odnoszę także do szerszego zakresu tzw. interesu
    publicznego. Tutaj także dostrzegam marnotrawstwo pieniędzy. I znów mówię
    wyłącznie o moich składkach.
    Ku mojej rozpaczy wydaje mi się, że taki obraz nie jest wyłącznie atrybutem
    Polski. Cały świat upada. Co i rusz, stamtąd czy owamtąd, dochodzą zatrważające
    wieści. Nie będę ich przytaczał. Jakby coś jestem do dyspozycji.
    Przyczyny zaś widzę takie:
    Przekroczyliśmy jako ludzkość granice dobroci i pomocy. Wiem, że brzmi
    to "dziwnie", ale zaraz wyjawię źródło moich odczuć.
    Większe lub mniejsze społeczności posiadają coś takiego jak wspólny interes.
    Szlachetne intencje nakazują zająć się potrzebującym. Wydaje mi się, że tu
    przekroczyliśmy granice. W ofercie wszelkiej pomocy zatracamy poczucie
    odpowiedzialności - za los własny, własnych rodzin. Nie musimy się wysilać.
    Lekarstwem na wszystkie nasze potrzeby jest państwo. Daje mało, ale jest
    gwarancja, że da. Można zakombinować, oszukać, wtedy dostanie się więcej.
    Zanikają więzi rodzinne. Wypaczeniu ulega naturalny podział ról w rodzinie.
    Kobiety coraz częściej chcą (czasem muszą) aktywnie uczestniczyć w budowaniu
    świata, chcą robić kariery. Liczą procenty swojego udziału w składach ciał
    wybieralnych. Dom i dzieci pozostawiają bez należytej opieki. Ognisko domowe
    przechodzi do historii. Pokolenie za pokoleniem upadek będzie się pogłębiał.
    Raczej mam w nosie co będzie za lat sto czy więcej. Przede wszystkim dbam teraz
    o własny interes. Nie chcę być ograniczany w swojej wolności ponad niezbędne
    minimum, nie chcę być oszukiwany, bezwiednie wykorzystywany.
    Temu służyć ma moje tutejsze pisanie.

    Życzę Pani częstych chwil oddechu w galopadzie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 18.12.02, 21:06
    witaj,
    czyli kolejna osoba stwierdzila fakt powrotu tej akcji do starych dobrych [?]
    czasow, kedy to liczyla sie ilosc makulatury polaczona z owczym pedem [wszyscy
    to i my z tym ze my lepiej opiszemy. my = nasza szkola, nasz dyrektor, itd] a w
    zwiazku z brakiem mozliwosc kontroli miara tej "lepszosci" byla ilosc stron
    maszynopisu.
    jak pisal krzysiek: ten papier nie swiadczy jednak o szkole nic, bo jej jakosc
    nie od tego zalezy.
    ja bym w ogole w tej pisaninie nie uczestniczyl, bo i po co?
    pozdr
  • Gość: zet IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 00:55
    Oj naiwna, naiwna, ...
  • Gość: nauczyciel IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 07:40
    Wasza akcja przypomina mi rewolucję październikową w Rosji 1917 roku. Szczytne
    ideały, naprawdę świetny pomysł, ale niewykonalny. Już wyjaśniam dlaczego
    niewykonalny. Rewolucyjne pomysły mają szanse powodzenia tylko wtedy, jeśli
    podstawowe potrzeby ludzke są zaspokojone (płace, warunki mieszkaniowe i
    bytowe). Ja nie mogę sobie wyobrazić nauczyciela, który w jednym wunajmowanym
    pokoju z żoną i małym dzieckiem przygotowuje się do lekcji i ważnych zadań
    związanych z akcją "Szkoła z klasą". Syty głodnego nie zrozumie i wielu
    nauczycieli pewnie oburzy się na to co napisałem, ale takie są w większości
    nasze realia. Obawiam się, że Wasza akcja zakończy się tak jak rewolucja
    październikowa - olbrzymim sukcesem propagandowym, zza którego nie będzie widać
    kosztów jego realizacji...A po jakimś czasie wszystko zawali się z
    hukiem...Chyba że...człowiek (nauczyciel też człowiek) przestanie myśleć o
    pustym żołądku...
    Pozdrawiam i mimo wszystko życzę powodzenia...sobie i państwu wszystkim...
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 18.12.02, 21:02
    Generalnie sie zgadzam, ale problem jest szerszy. Skandalicznie (!) niskie
    zarobki dotyczą nie tylko nauczycieli.
    Czy wyobrażasz sobie lekarza w wynajetym pokoju zz zona i dzieckiem po
    nieprzespanej nocy (dyzur)?
    Truno wymagać od ludzi dając im zasiłki a nie płacac pensje.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.12.02, 21:33
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Generalnie sie zgadzam, ale problem jest szerszy. Skandalicznie (!) niskie
    > zarobki dotyczą nie tylko nauczycieli.
    > Czy wyobrażasz sobie lekarza w wynajetym pokoju zz zona i dzieckiem po
    > nieprzespanej nocy (dyzur)?
    > Truno wymagać od ludzi dając im zasiłki a nie płacac pensje.

    Prawda.
    Proszę o propozycje rozwiązań.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: drops IP: 195.117.152.* 19.12.02, 13:32
    Akcja może wnieść sporo nowego do polskich szkół, a na pewno nauczyciele będą
    pochwalić się swoimi osiągnięciami w pracy z dziećmi. Oczywiście uczniowie
    pracują pod kierunkiem nauczyciela, mają też wiele swoich ekstra pomysłów.
    Dzięki "Szkole z klasą" będą mogli się nimi podzielić z innymi,zobaczyć, co
    robią inni, jakie mają pomysły.
    Jednak dziwi mnie dowolność formalnych zasad tej akcji - przed startem każda
    szkoła mogła wysłać zgłoszenie nawet z kilkudniowym opóźnieniem. Natępnie
    wyznaczono sztywny termin składania sprawozdań - nieprzekraczalny termin 16.12
    br. Wiele osób pukało w klawisze do późnej nocy w sobotę i niedzielę,żeby
    zdążyć. A w poniedziałkowej "Gazecie" podano informację -" CZekamy jeszcze na
    kolejne sprawozdania" I można mieć podniesione ciśnienie prawda? Powodzenia w
    dalszych akcjach z zasadami (sztywno podobno ustalonymi)!!!
    Drops
  • caerme 19.12.02, 21:59
    Gość portalu: drops napisał(a):

    > Akcja może wnieść sporo nowego do polskich szkół, a na pewno nauczyciele będą
    > pochwalić się swoimi osiągnięciami w pracy z dziećmi. Oczywiście uczniowie
    > pracują pod kierunkiem nauczyciela, mają też wiele swoich ekstra pomysłów.
    > Dzięki "Szkole z klasą" będą mogli się nimi podzielić z innymi,zobaczyć, co
    > robią inni, jakie mają pomysły.

    ja i nie tylko pisalem: to czemu te pomysly nie wpadly wczesniej? bo nikt nie
    chcial, nie trzeba bylo, za duzo kosztowalo? [przeciez nie trzeba bylo pisac
    ton makultaruy pt zadanie nr n wykonane] czy moze zaczeto sie tym interesowac
    bo wypada. jak slucham znajomej i znajac rodzima szkole, raczej bo trzeba.
    owczy ped [tu: szkolny] w czystym wykonaniu...

    > Jednak dziwi mnie dowolność formalnych zasad tej akcji - przed startem każda
    > szkoła mogła wysłać zgłoszenie nawet z kilkudniowym opóźnieniem. Natępnie
    > wyznaczono sztywny termin składania sprawozdań - nieprzekraczalny termin
    16.12
    > br. Wiele osób pukało w klawisze do późnej nocy w sobotę i niedzielę,żeby
    > zdążyć. A w poniedziałkowej "Gazecie" podano informację -" CZekamy jeszcze na
    > kolejne sprawozdania" I można mieć podniesione ciśnienie prawda? Powodzenia w
    > dalszych akcjach z zasadami (sztywno podobno ustalonymi)!!!

    a moze mniej hasel i szumnych akcji tylko zabieramy sie do normalnej roboty,
    mniej pisania i chwalenia "jaka moja szkola sliczna zdolna i bogata" a wiecej
    normalnosci w niej? ale tej prawdziwej a nie tego co jest...

    > Drops

    pozdr
    piotrek
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 21.12.02, 15:35
    Moja propozycja rozwiązań jest banalna. Dofinansować tzw. "sferę budżetową".
    Kto powiedział, że na szkolnictwie ( podobnie jak na leczeniu) nie mozna
    zarobić? Tylko u nas pokutuje ten chory pogląd.
    Proponuję każdemu zagwarantować naprawdę niezbędne minimum ( bezpłatnie a
    właściwie płatnie z budżetu) a pozostałym odpłatna naukę na godziwym poziomie.
    Nie będzie to sekowanie uboższych - zdolni i chętni do pracy mogliby mieć
    stypendia brać pożyczki ( a i tak byłoby to tańsze niż powszechna oświata).
    Zatrudniać i godziwie opłacać nauczycieli, którzy chcą uczyć, mają pomysły co
    robić, nie obijają się nie "odwalają" lekcji. ( W szkole mojego syna zaczęto
    świętować tydzień przed feriami, nie przerobiono ani jednego nowego tematu.
    błogie lenistwo przerwano jedynie klasówkami - które nie zostały sprawdzone).
    Druga rzecz wychowywać! W szkole mojego syna jest kilku uczniów, którym
    wszystko wolno. Zero szacunku dla kogokolwiek - kolegów, wychowawcw,
    nauczycieli, rodziców. Grono pedagogiczne udaje, że nie widzi chamstwa, nic nie
    robi, żeby sprowadzić gnojka na ziemię. Za niebezpieczne zachowanie ( takie,
    które stanowiło zagrozenie dla zdrowia/zycia kolegów) nikogo nie wywalono ze
    szkoły. Ewentualnie zwrócono uwagę, że tak postepować nie należy.
    WesołychŚwiąt- Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 21.12.02, 17:11
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Moja propozycja rozwiązań jest banalna. Dofinansować tzw. "sferę budżetową".

    Nie da rady. Dziura w budżecie. Kasa potrzebna górnictwu.

    > Proponuję każdemu zagwarantować naprawdę niezbędne minimum ( bezpłatnie a
    > właściwie płatnie z budżetu) a pozostałym odpłatna naukę na godziwym poziomie.

    Może być. "odpłatna naukę na godziwym poziomie" - masło maślane. Jak nauka
    będzie odpłatna i nie rejonizowana, poziom sam się ustali.

    > Zatrudniać i godziwie opłacać nauczycieli, którzy chcą uczyć, mają pomysły co
    > robić, nie obijają się nie "odwalają" lekcji.

    A nie można już teraz? Kasy brak, ale chętnych do pracy nie.

    > Druga rzecz wychowywać!

    Tu się nie zgadzam. Wychowanie przynosi się z domu i z podwórka.

    > Grono pedagogiczne udaje, że nie widzi chamstwa,

    Samo życie. Spróbuj poprosić nawet "grzecznego" ucznia o podniesienie papierka.
    W takich przypadkach zbyt często nauczyciel wychodzi na idiotę.

    Za niebezpieczne zachowanie ( takie,
    > które stanowiło zagrozenie dla zdrowia/zycia kolegów) nikogo nie wywalono ze
    > szkoły.

    To błąd ustawowy. Nie można. Ewentualnie "na wymianę" za innego gagatka.

    > Ewentualnie zwrócono uwagę, że tak postepować nie należy.

    Usta bolą od ciągłego zwracania uwagi. Zawracanie Wisły kijem.

    > WesołychŚwiąt- Agata

    Wesołych Świąt

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 26.12.02, 11:04
    Zwykle mamy podobne opinie. Jednak uważam, że szkoła też ma wpływ na
    wychowanie. Szkoła do której chodzi mój syn nie egzekwuje wstawania gdy do
    klasy wychodzi dorosły ( wychowanie), uczeń nie ma obniżonego zachowania za nie
    kłanianie sie nauczycielom ( wychowanie), przymyka sie oczy na wulgaryzmy itd,
    itp.
    Pozdrawiam i życzę dobrego Nowego Roku - Agata-
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 26.12.02, 16:52
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Zwykle mamy podobne opinie. Jednak uważam, że szkoła też ma wpływ na
    > wychowanie.

    Szkoła ma wpływ na wychowanie. Pytanie - jak wielki?
    Uważam , że maciupeńki. Uczeń przychodząc do szkoły ma już "szkielet"
    wychowania. Kilka godzin w szkole nie jest w stanie tego zmienić. Po lekcjach
    uczeń wraca do źródeł "szkieletu" - dom, podwórko.
    "Dobre słowo" szkoły nie wystarczy. Potrzebne są instrumenty nakazowe
    (niestety). A jak z nimi jest (zwłaszcza z ich egzekucją)? Nie mamy takich
    środków, no i nie mamy co mówić o wychowawczej roli szkoły.
    Jaśniej? Pisałem juz o papierkach. Przypadki, że uczeń podniósł taki na prośbę
    nauczyciela, należałoby odnotowywać w kronice szkoły ;-)

    uczeń nie ma obniżonego zachowania za nie
    >> kłanianie sie nauczycielom ( wychowanie), przymyka sie oczy na wulgaryzmy
    itd, > itp.

    Dobry uczeń kłania się i nie przeklina. Marnemu nie ma z czego obniżać.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 26.12.02, 17:49
    Ja jeszcze raz o wychowaniu. Mój syn chodzi do szkoły, w której ucza sie dzieci
    tzw. inteligencji. Piszę tzw. bo część z nich pochodzi z rodzin nowobogackich -
    dużych, szybkich i chyba nie zawsze uczciwych pieniędzy.
    Te dzieci nie wychodzą na podwórko, w tych domach nie ma tego co powszechnie
    uważa sie za patologie, nie ma - jak się wydaje - przemocy.
    Dzieci są dobrze ubrane, przywożone wysokiej klasy samochodami. Rodzice w 99%
    mają wyzsze wykształcenie, chodza do teatrów, czytaja, spotykaja sie z osobami
    z pierwszych stron gazet itp, itd.
    A chamstwo i brak wychowania sie szerzy!
    I jest to proces systematyczny - wiem , bo znam te dzieci od 5 lat - kiedys
    były inne.
    Nie wierze, żeby w szkole nie można było zmusić do okazywania szacunku ludziom
    starszym, egzekwować elementarnych form dobrego wychowania, czy podnoszenia
    przysłowiowego papierka.
    Jeżeli brakuje możliwości obniżenia zachowania można zmniejszyć ocenę z
    poszczególnych przedmiotów!
    Jeżeli nauczyciel chce - może bez specjalnej złośliwości - tak zadać pytania
    z przerobionego (!) materiału, żeby delikwent łapał pałę za pała!
    Jeśli zrobiłoby to kilku nauczycieli gwarantuję, że by spotulniał!
    Uważam, że wielu pedagogów nie zawraca sobie głowy drobnymi ( z pozoru )
    przewinieniami. Już w młodszych klasach zdarzają się kradzieże - takie niby
    niewinne "dla sportu". Tu zginie ołówek, tam zeszyt czy książka. Niby nic a
    dziecko próbuje na co sobie może pozwolić. I okazuje sie , że na bardzo wiele!
    7-8 latka da się jeszcze skompromitować, starszych już raczej nie.
    Upieram się, że szkoła też ma wpływa na wychowanie.
    Pozdrawiam - Agata -
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 26.12.02, 20:32
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > A chamstwo i brak wychowania sie szerzy!

    Skoro nie dom i podwórko, to skąd to idzie?

    > Nie wierze, żeby w szkole nie można było zmusić do okazywania szacunku
    ludziom
    > starszym, egzekwować elementarnych form dobrego wychowania, czy podnoszenia
    > przysłowiowego papierka.

    Na Twoim miejscu też bym nie wierzył.

    > Jeżeli brakuje możliwości obniżenia zachowania można zmniejszyć ocenę z
    > poszczególnych przedmiotów!
    > Jeżeli nauczyciel chce - może bez specjalnej złośliwości - tak zadać
    pytania
    > z przerobionego (!) materiału, żeby delikwent łapał pałę za pała!
    > Jeśli zrobiłoby to kilku nauczycieli gwarantuję, że by spotulniał!

    Tak się nie godzi. To nie jest sprawiedliwe.

    > Uważam, że wielu pedagogów nie zawraca sobie głowy drobnymi ( z pozoru )
    > przewinieniami.

    Nie pozostałoby wiele czasu na inne, wyższe cele.
    Reakcje są, na wszystkie złe zachowania. Jest ich tak wiele, że są po prostu
    normą bez znaczenia.

    > Upieram się, że szkoła też ma wpływa na wychowanie.

    Wpływać OK, ale nie wychowywać.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 27.12.02, 20:31
    Nie jestem nauczycielką, ale wobec szczególnie "opornych" na elementarne zasady
    dobrego wychowania stosowaabym jednak te niegodziwe i niesprawiedliwe metody (
    po wyczerpaniu perswazji i innych bardziej cywilizowanych sposobów).
    Trzeba jednak próbować wychowywać. Bo jeżeli nie robi tego dom z jakichkolwiek
    powodów - zapracowani, nieobecni rodzice, patologia itp i odetnie sie od tego
    szkoła to dojdziemy do powszechnie stosowanych praw dżungli!
    Pozdrawiam- Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 28.12.02, 00:04
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Nie jestem nauczycielką, ale wobec szczególnie "opornych" na elementarne
    zasady
    >
    > dobrego wychowania stosowaabym jednak te niegodziwe i niesprawiedliwe metody
    (
    > po wyczerpaniu perswazji i innych bardziej cywilizowanych sposobów).

    Puszczam to mimo uszu. Kultura kulturą, sprawiedliwość jest nadrzędna.

    > Trzeba jednak próbować wychowywać. Bo jeżeli nie robi tego dom z
    jakichkolwiek
    > powodów - zapracowani, nieobecni rodzice, patologia itp i odetnie sie od tego
    > szkoła to dojdziemy do powszechnie stosowanych praw dżungli!

    Szkoła ma uczyć. Wychowywać w zakresie społecznym, patriotycznym. Nie w
    zakresie papierków i "mięsistej" polszczyzny.
    Jeśli inni tego nie zrobią to szkoła powinna - wychowywać od podstaw,
    dokarmiać, ubierać, myć, kupować podręczniki, bilety, zabawki?! Możemy pójść
    tym tropem, ale wtedy przestańmy nazywać omawianą instytucję szkołą.
    Proponowałem kiedyś tutaj - ośrodek opiekuńczo-wychowawczy z elementami
    nauczania.
    Prawa dżungli są sprawdzone i dzięki nim natura jakoś dawała sobie radę przez
    miliony lat. Trochę ostatnio kuleją, bo wtrąca się w nie człowiek.
    Co masz na myśli pisząc o prawach dżungli w (mniemam) ujęciu społecznym?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 28.12.02, 16:58
    Prawa dżungli - te obowiązujące w szkole to cały system zachowań nie mający
    wiele wspólnego z ogólnie rozumianą kulturą a więc:
    zrzucę z wieszaka płaszcz kolegi - bo mi przeszkadza, rzucę mięsem, także w
    kierunku nauczyciela, - bo mi sie naraził, zniszczę nową ławkę, książkę,
    pomaluję ścianę - bo mi się nudzi, będę przeszkadzał na lekcji doprowadzając do
    furii nauczyciela - bo mi sie chce. Będę śmiecił, niszczył, przeszkadzał,
    dukuczał słabszym, innym ( Murzynom, okularnikom, kalekom), obrażał i
    co ......i nic.
    Po latach bezkarności, braku reakcji ze strony nauczycieli ( a więc i
    wychowawców) taki młodzian dojdzie do wniosku, że wszystko mu wolno, że świat
    należy do niego, że nie licza sie potrzeby innych ludzi, że można bez
    ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji niszczyć, rozrabiać , a idąc dalej
    zabijać!
    Uważam, że szkoła musi wychowywać!
    Zaś jeśli chodzi o sprawiedliwośc jako wartość nadrzędną - to czy jest
    sprawiedliwe wobec nie chuliganów tolerowanie aspołecznego zachowania?
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 20:31
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Po latach bezkarności, braku reakcji ze strony nauczycieli ( a więc i
    > wychowawców) taki młodzian dojdzie do wniosku, że wszystko mu wolno, że świat
    > należy do niego, że nie licza sie potrzeby innych ludzi, że można bez
    > ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji niszczyć, rozrabiać , a idąc dalej
    > zabijać!
    > Uważam, że szkoła musi wychowywać!

    Chciałabym opisać kilka przypadków z "mojego podwórka", czyli ze szkoły w
    której uczę. Jestem pewna jednak, że podobne sytuacje zdarzają się w wielu ,
    wielu szkolach, szczególnie ponadpodstawowych.

    Np. palenie papierosów pod szkołą przez uczniów. Dyrektor wypowiedział im wojnę
    i na zmianę z pedagogiem ganiał za nimi wokół szkoły. Po trzech latach poddał
    się. Bo jak tu się nie załamać, gdy jeden z rodziców oprotestował obniżenie
    jego synowi zachowania za palenie papierosów twierdząc, że pozwala swojemu 14-
    letniemu dziecku palić papierosy. Głowę daję, że kłamał, wielu bowiem rodziców
    okłamuje nauczycieli, by chronić swoje dzieci przed "roszczącymi sobie prawo do
    wychowywania" uczniów nauczycielami.
    Inna matka twierdziła, że jej córka miała papierosy w tornistrze, bo kupiła je
    dla zaspokojenia ciekawości(?!). To, że je miała nie świadczy o tym że paliła.
    Wychowywanie w szkole wiąże się często z karami. A dziecko w domu potrafi
    przedstawić nauczyciela jako swojego najgorszego wroga, a siebie jako niewinną,
    dręczoną ofiarę.

    Przykład drugi: Na moją uwagę w klasie, że należy spuszczać wodę w toalecie
    szkolnej uczeń odparł, że on się brzydzi dotykać łańcucha od spłuczki, więc
    wody nie będzie spuszczał.

    Przykład trzeci: Poinformowana przeze mnie matka o ucieczce syna z kartkówki z
    matematyki napisała list, że żąda usprawiedliwienia tej godziny, poniewaz syn
    zadzwonił do niej z komórki informując ją, że boli go głowa, więc pozwoliła mu
    pójść do domu.
    Takich przykładów naprawdę można mnożyć.

    Na lekcję do klasy wchodzi ok.25 uczniów. W ciągu 45 minut moim zadaniem jest
    nauczyć ich pewnej partii materiału. Nie zajmuję się więc ich wychowywaniem.
    Jest wprawdzie raz w tygodniu tzw. godzina wychowawcza, ale wychowanie, czyli
    przestawianie kręgosłupa 25 osobom razem w ciągu 45 minut nie da żadnego
    efektu. Jeśli muszę porozmawiać z uczniem, muszę zostać po lekcjach,(zmuszając
    tym samym moje własne, czekające na mnie dziecko do dłuższego siedzenia w
    świetlicy).

    Nauczyciele mogą próbować zmienić zachowania uczniów. Wielu jednak chłopców
    zrobi wiele dziwnych, bzdurnych rzeczy, żeby nie wyłamać się z grupy.
    Dla nich koledzy są autorytetem, a nie nauczyciel. Rozmawiajac z chłopcem
    sprawiającym problemy wychowawcze indywidualnie mam przed sobą inteligentnego,
    sympatycznego człowieka. Człowiek ten zachowuje sie jak klaun, gdy jest wśród
    kolegów. A papierka to już na pewno nie podniesie, przeciez to obciach...
    Rodzice w domu widzą najczęściej sympatyczne dziecko, więc to inne dzieci są
    winne, albo nauczyciel się czepia. Wiem o czym piszę, bo mój 9 letni syn
    zaskakuje mnie swoimi zachowaniami w gronie kolegów. Patrzę wtedy na całkiem
    innego człowieka i jestem przerażona. Wiem, że wychowuje go szkoła, czyli
    koledzy. Czy wraz z mężem uda się nam poprowadzić go przez życie zgodnie z
    naszymi ideałami? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak. A od kolegów nie mogę go
    odseparować.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 28.12.02, 23:50
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Nauczyciele mogą próbować zmienić zachowania uczniów. Wielu jednak chłopców
    > zrobi wiele dziwnych, bzdurnych rzeczy, żeby nie wyłamać się z grupy.
    > Dla nich koledzy są autorytetem, a nie nauczyciel. Rozmawiajac z chłopcem
    > sprawiającym problemy wychowawcze indywidualnie mam przed sobą
    inteligentnego,
    > sympatycznego człowieka. Człowiek ten zachowuje sie jak klaun, gdy jest wśród
    > kolegów. A papierka to już na pewno nie podniesie, przeciez to obciach...
    > Rodzice w domu widzą najczęściej sympatyczne dziecko, więc to inne dzieci
    są winne, albo nauczyciel się czepia. Wiem o czym piszę, bo mój 9 letni syn
    > zaskakuje mnie swoimi zachowaniami w gronie kolegów. Patrzę wtedy na całkiem
    > innego człowieka i jestem przerażona.

    Człowiek poddany jest naciskowi grupy. Jak sobie z tym radzi - jego sprawa. Nie
    zdejmuje to jednak z niego odpowiedzialności za własne postępki.

    Wiem, że wychowuje go szkoła, czyli
    > koledzy. Czy wraz z mężem uda się nam poprowadzić go przez życie zgodnie z
    > naszymi ideałami? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak. A od kolegów nie mogę
    go odseparować.

    Uczeń podlega wpływom otoczenia - domu, podwórka, szkoły. Może wybierać wzorce.
    Ważne jest, by te możliwości jak najpełniej pokrywały się z tym co powinien
    wybrać.
    Mam nadzieję, że "zagalopowałaś się" w stwierdzeniu "wychowuje go szkoła".
    Kilka jasnych, szczerych prawd podawanych od maleńkości, stały kontakt, rozumne
    partnerstwo, miłość nie tylko w słowach, ale i fluidach, powinny zniwelować
    troski o przyszłość naszych pociech. Rodzic jest z dzieckiem od pierwszych
    sekund na tym świecie. Ma wszelkie (prawie, niestety) prawa, ale i obowiązki.
    Kiedy czegoś nie dopilnuje, coś przegapi, wtedy próżny jego płacz i żal do
    wszystkich wkoło.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 29.12.02, 12:21
    Będę uparta - szkoła musi wychowywać. Nie jestem nauczycielka, mam syna
    kończącego szkołę podstawową i na co dzien obserwuję opisywane przez Ciebie
    zachowania. Chamstwo, prostactwo, nieliczenie sie z kimkolwiek, skrajny,
    podsycany przez rodziców egoizm...... Zgoda, ale czy to oznacza, żeby dawać
    takim zachowaniom milczące przyzwolenie? Uważam, że nie.
    Sprawa papierosów jest do załatwienia - wystarczy na zebraniu rodziców
    oświadczyć ( i zaprotokółować), że w tej szkole jakakolwiek forma posiadania
    paierosów, środków psychotropowych , alkoholu jest zabroniona. I nie jest ważne
    czy dziecko kupiło je przez ciekawość, czy dla palącego rodzica. Nikogo nie
    obchodzi, czy środki psychoaktywne pochodzą od dealera narkotyków czy zostały
    przepisane przez lekarza dla chorej babci. Nie ma znaczenia czy alkohol ( w tym
    piwo) dziecko kupiło na użytek własny czy na imieniny wujka. NIE WOLNO I JUŻ.
    Posiadanie będzie karane do oceny nieodpowiedniej włacznie. I konsekwentnie
    stosować.
    Nauczyciel po zwróceniu raz(!) uwagi, że nalezy spuszczać wodę jeżeli usłyszy
    chamską odpowiedź powinien publicznie(!) na zebraniu imiennie(!) poinformować
    rodziców za sprawą którego ucznia jest brudno w WC.
    Na ucieczke z kartkówek nie ma rady jeśli rodzic chce usprawiedliwiac, ale
    można takiego delikwenta na pierwszej lekcji, na którą przybędzie przepytać.
    Dokładnie, z przerobionego materiału(!) i postawić pałę. I znowu być
    konsekwentnym. Od nauczyciela zależy ocena końcowa.
    Egzamin komisyjny też może być przeprowadzony tak, żeby zdający ie zaliczył.
    Najważniejsza jest konsekwencja.
    I jeszcze jedno są dziedziny, w których tzw.demokracja jest wykluczona. Nalezy
    do nich m.in. szkoła, medycyna. Zeby nie wiem co sie działo pielęgniarka musi
    słuchać lekarza, bo stoi na drabince "oczko" niżej, podobnie jest w szkole.
    Inne miejsce w szeregu zajmuje uczeń, inne nauczyciel.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 30.12.02, 19:11
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Będę uparta - szkoła musi wychowywać.

    Szanuję Twoje zdanie.
    Ale wpadasz w błędne koło. Wychowaniem mają zajmować się rodzice. Jeśli
    zdejmiesz z nich ten obowiązek (do tego prowadzi Twoja propozycja) szkoła "nie
    wyrobi się" z wychowywaniem.

    > Sprawa papierosów jest do załatwienia - wystarczy na zebraniu rodziców
    > oświadczyć ( i zaprotokółować), że w tej szkole jakakolwiek forma posiadania
    > paierosów, środków psychotropowych , alkoholu jest zabroniona.

    Dobry pomysł.
    Dlaczego tego zabronienia nie mogą wykonać rodzice?

    > Nauczyciel po zwróceniu raz(!) uwagi, że nalezy spuszczać wodę jeżeli usłyszy
    > chamską odpowiedź powinien publicznie(!) na zebraniu imiennie(!) poinformować
    > rodziców za sprawą którego ucznia jest brudno w WC.

    Może być. A co z ochroną danych osobowych?

    > Na ucieczke z kartkówek nie ma rady jeśli rodzic chce usprawiedliwiac, ale
    > można takiego delikwenta na pierwszej lekcji, na którą przybędzie przepytać.
    > Dokładnie, z przerobionego materiału(!) i postawić pałę. I znowu być
    > konsekwentnym. Od nauczyciela zależy ocena końcowa.
    > Egzamin komisyjny też może być przeprowadzony tak, żeby zdający ie zaliczył.
    > Najważniejsza jest konsekwencja.

    To jest sprzeczne z moim światopoglądem.

    > I jeszcze jedno są dziedziny, w których tzw.demokracja jest wykluczona.
    Nalezy
    > do nich m.in. szkoła, medycyna. Zeby nie wiem co sie działo pielęgniarka musi
    > słuchać lekarza, bo stoi na drabince "oczko" niżej, podobnie jest w szkole.
    > Inne miejsce w szeregu zajmuje uczeń, inne nauczyciel.

    Prawda. Ale smutne jest to, że trzeba o tym pisać.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 31.12.02, 13:05
    Krzysztofie, skoro brak innych sposobów wychowania trzeba posługiwać sie
    dostepnymi, albo sobie odpuścić tak jak sie to dzieje teraz.
    Szanując prawa uczniów - do chamstwa ( nie spuszczanie wody w WC), palenia
    papierosów , kłamstwa i jednocześnie chroniąc ich dane osobowe - przyzwalamy im
    na to co wyżej.
    Co z tego będzie - zobaczymy.
    A zostawienie wyłącznie sprawy wychowania domowi jest błędne - prostak nie
    wychowa człowieka kulturalnego. Wiecznie nieobecni rodzice nie będa wychowywać
    ( bo wychowanie - w moim pojęciu - to przykład, pokazywanie form zachowań,
    moralności a nie pogadanka). Wychowanie to długi proces, który zaczyna sie w
    momencie urodzenia. Jak sobie wyobrażasz wychowanie dziecka z kluczem na szyi?
    Albo przez matkę, którą widzi się 15 minut rano?
    ( nie mówię tu o sytuacjach skrajnych - ojciec kryminalista, matka prostytutka -
    bo tacy ludzie wogóle wychowywać nie będą, chyba, że w kulcie gorzły).
    Tu jest miejsce dla szkoły.
    Pozdrowienia - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.12.02, 15:20
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > A zostawienie wyłącznie sprawy wychowania domowi jest błędne
    > Tu jest miejsce dla szkoły.

    Nie!
    Tu jest miejsce dla ośrodków opiekuńczo-wychowawczych.

    Pomyślnego 2003 Roku
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.03, 20:06
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    .
    > A zostawienie wyłącznie sprawy wychowania domowi jest błędne Wiecznie
    nieobecni rodzice nie będa wychowywać
    > Tu jest miejsce dla szkoły.

    To, że niektórzy rodzice nie mają czasu na wychowywanie dzieci jest tragiczne.
    Kilku moich znajomych gryzie się, że w pracy są do 18-19 godziny. Wybrali pracę
    i pieniądze, i nie chcą lub nie mogą z nich zrezygnować. Ich dzieci wypominają
    im, że nie mają "normalnego domu". Żal mi i rodziców i dzieci. Gdy jednak
    dziecko zachowa się niewłaściwie ( np.u cioci na imieninach) nikt nie powie: to
    dlatego, że w szkole go nie nauczyli jak ma się zachowywać, ale obwinią
    rodziców. Rodzice decydując się na dziecko biorą odpowiedzialność za jego
    wychowanie. I przez wszystkich, którzy stykają sie z ich dzieckiem są
    rozliczani z tego. Więc zrzucanie odpowiedzialności za jego wychowanie na kogo
    innego dlatego, że rodzice nie mają czasu jest ...niepoważne.

    A szkoła... To hurtownia. Uczę chemii w 14 klasach, czyli w ciągu tygodnia
    przez mój gabinet przewija sie 380 uczniów. We wrześniu do szkoły przyszło 140
    pierwszoklasistów. Nadal wielu z nich nie znam z imienia i nazwiska.
    Co 55 minut do gabinetu wchodzi kolejnych 25-32 uczniów. Na przerwach
    nauczyciele dyżurują ( po dwóch na piętrze), ale wychowywanie ok 100 uczniów w
    czasie 10 minutowej przerwy jest trochę...trudne. Nie przeczę, że jeśli zauważę
    niewłaściwe zachowanie dziecka, to zwrócę mu uwagę, bo często brak reakcji ze
    strony nauczyciela uczeń odbiera jako przyzwolenie na niewłaściwe zachowanie.
    Problemem jednak jest często ustalenie winnego. Już gimnazjaliści "nie sypią".
    Aby więc wyjaśnić jakąś sprawę ( np. napisów w toalecie) trzeba przeprowadzić
    indywidualne przesłuchania, na co jako nauczyciel chemii obciążony ok. 25
    uczniami co 55 minut po prostu nie mam czasu.
    I jeszcze jedna sprawa. Za zachowanie nie mogę stawiać jedynek z chemii. (Z
    doświadczenia wiem, że skuteczniejsza jest rozmowa, tylko najczęściej nie mam
    na nią czasu).
    Jest takie rozporządznie ministra oświaty, dotyczące oceniania uczniów. Jest
    tam napisane, że na ocenę z przedmiotu nie powinno mieć wpływu zachowanie
    ucznia. A jesli bym spróbowała ... to następnego dnia wściekły rodzic
    zadzwoniłby do dyrektora, a dyrektor wezwałby mnie na dywanik. Bo dyrektor
    bardzo nie lubi wściekłych rodziców.
    Jeśli zrobię coś niezgodnego z przepisami, uczniowie od razu mi to wypomną, a
    ponieważ staram się być konsekwentna, jeśli wymagam przestrzegania prawa
    szkolnego , ja również muszę go przestrzegać.
    w mojej szkole są również święte krowy, czyli uczniowie, którzy robią co
    chcą, ale w hurtowni, o pardon, w szkole jest ich zbyt wielu , a nauczyciele
    nie mają ani środków, ani czasu, żeby sie z nimi rozprawić. A jak juz napisał
    wcześniej Krzysztof ucznia nie można wyrzucić z gimnazjum. Może on być
    wymieniony "z zaprzyjaźnioną" szkołą na innego gagatka. przy czym na takie
    przeniesienie musi wyrazić zgodę rodzic. Jeśli się nie zgodzi, to nic z
    tego...Takie przepisy.

    Narzekam, ale cieszę się, że jest to Forum , bo czytając niektóre wypowiedzi
    czasami stwierdzam, że na pewne rzeczy w pracy nie zwracałam uwagi, a powinnam.

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
    Barbara
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 01.01.03, 21:10
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Kilku moich znajomych gryzie się, że w pracy są do 18-19 godziny.

    Chleb ze smalcem i mama w domu, lub na opak - wybierajcie...

    > Gdy jednak
    > dziecko zachowa się niewłaściwie ( np.u cioci na imieninach) nikt nie powie:
    to
    > dlatego, że w szkole go nie nauczyli jak ma się zachowywać, ale obwinią
    > rodziców.

    Ku mej rozpaczy to się zmienia. Widziałem kilka programów TV o "marginesie", w
    których redaktorzy pierwsze kroki kierowali do szkoły.

    > Narzekam, ale cieszę się, że jest to Forum , bo czytając niektóre
    wypowiedzi
    > czasami stwierdzam, że na pewne rzeczy w pracy nie zwracałam uwagi, a
    powinnam.

    Uuu, czyli nie byłaś idealna. To skandal. Teraz rodzice wszystkich krajów już
    wiedzą, kto jest winien ich problemom z dziećmi, no i w ogóle ;-)
    A poważnie:
    Brawo! :-) Tak trzymać! Nie ma to jak rzetelna samoocena. Szukanie i
    dostrzeganie możliwości. A zawsze znajdzie coś do poprawienia.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.03, 20:10
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    .
    > A zostawienie wyłącznie sprawy wychowania domowi jest błędne Wiecznie
    nieobecni rodzice nie będa wychowywać
    > Tu jest miejsce dla szkoły.

    To, że niektórzy rodzice nie mają czasu na wychowywanie dzieci jest tragiczne.
    Kilku moich znajomych gryzie się, że w pracy są do 18-19 godziny. Wybrali pracę
    i pieniądze, i nie chcą lub nie mogą z nich zrezygnować. Ich dzieci wypominają
    im, że nie mają "normalnego domu". Żal mi i rodziców i dzieci. Gdy jednak
    dziecko zachowa się niewłaściwie ( np.u cioci na imieninach) nikt nie powie: to
    dlatego, że w szkole go nie nauczyli jak ma się zachowywać, ale obwinią
    rodziców. Rodzice decydując się na dziecko biorą odpowiedzialność za jego
    wychowanie. I przez wszystkich, którzy stykają sie z ich dzieckiem są
    rozliczani z tego. Więc zrzucanie odpowiedzialności za jego wychowanie na kogo
    innego dlatego, że rodzice nie mają czasu jest ...niepoważne.

    A szkoła... To hurtownia. Uczę chemii w 14 klasach, czyli w ciągu tygodnia
    przez mój gabinet przewija sie 380 uczniów. We wrześniu do szkoły przyszło 140
    pierwszoklasistów. Nadal wielu z nich nie znam z imienia i nazwiska.
    Co 55 minut do gabinetu wchodzi kolejnych 25-32 uczniów. Na przerwach
    nauczyciele dyżurują ( po dwóch na piętrze), ale wychowywanie ok 100 uczniów w
    czasie 10 minutowej przerwy jest trochę...trudne. Nie przeczę, że jeśli zauważę
    niewłaściwe zachowanie dziecka, to zwrócę mu uwagę, bo często brak reakcji ze
    strony nauczyciela uczeń odbiera jako przyzwolenie na niewłaściwe zachowanie.
    Problemem jednak jest często ustalenie winnego. Już gimnazjaliści "nie sypią".
    Aby więc wyjaśnić jakąś sprawę ( np. napisów w toalecie) trzeba przeprowadzić
    indywidualne przesłuchania, na co jako nauczyciel chemii obciążony ok. 25
    uczniami co 55 minut po prostu nie mam czasu.
    I jeszcze jedna sprawa. Za zachowanie nie mogę stawiać jedynek z chemii. (Z
    doświadczenia wiem, że skuteczniejsza jest rozmowa, tylko najczęściej nie mam
    na nią czasu).
    Jest takie rozporządznie ministra oświaty, dotyczące oceniania uczniów. Jest
    tam napisane, że na ocenę z przedmiotu nie powinno mieć wpływu zachowanie
    ucznia. A jesli bym spróbowała ... to następnego dnia wściekły rodzic
    zadzwoniłby do dyrektora, a dyrektor wezwałby mnie na dywanik. Bo dyrektor
    bardzo nie lubi wściekłych rodziców.
    Jeśli zrobię coś niezgodnego z przepisami, uczniowie od razu mi to wypomną, a
    ponieważ staram się być konsekwentna, jeśli wymagam przestrzegania prawa
    szkolnego , ja również muszę go przestrzegać.
    w mojej szkole są również święte krowy, czyli uczniowie, którzy robią co
    chcą, ale w hurtowni, o pardon, w szkole jest ich zbyt wielu , a nauczyciele
    nie mają ani środków, ani czasu, żeby sie z nimi rozprawić. A jak juz napisał
    wcześniej Krzysztof ucznia nie można wyrzucić z gimnazjum. Może on być
    wymieniony "z zaprzyjaźnioną" szkołą na innego gagatka. przy czym na takie
    przeniesienie musi wyrazić zgodę rodzic. Jeśli się nie zgodzi, to nic z
    tego...Takie przepisy.

    Narzekam, ale cieszę się, że jest to Forum , bo czytając niektóre wypowiedzi
    czasami stwierdzam, że na pewne rzeczy w pracy nie zwracałam uwagi, a powinnam.

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
    Barbara
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 01.01.03, 21:01
    Basiu, zgadzam się z Tobą, że w przypadku pracy w hurtowni i przy takiej ilości
    uczniów ( i obciążenia godzinowego) trudno wychowywać. Nawiasem mówiąc chyba
    trudno egzekwować wiedzę i wiedzieć co który uczeń umie.
    Nie zgadzam się jednak, i chyba wzajemnie się nie przekonamy, że za złe
    zachowanie nie można postawić pały!
    Można dokładnie przepytać z przerobionego materiału ( jeżeli uczeń błaznuje,
    przeszkadza innym to oznacza, że wszystko umie, a jak umie to niech udowodni).
    Z chemii są zadania łatwiejsze i trudniejsze, wymagające zastosowania wcześniej
    zdobytej wiedzy. Jestem w 100% przekonana, że można usadzić delikwenta.
    Boisz się pana dyrektora i rozwścieczonych rodziców? - Po pierwsze niech oboje
    będą obecni przy przepytywaniu - można w majestacie prawa udowodnić uczniowi,
    że nic nie umie. Po drugie - nie bardzo wierzę w tych bojących się dyrektorów.
    Ja matka piątkowego ucznia, miałam zastrzeżenie co do oceny klasówki. Tak sie
    złożyło, że klasówka była z przedmiotu z mojej dziedziny. Syn napisała dobrze -
    pomyliła sie nauczycielka. Grzecznie(!), na paluszkach poprosiłam o wyjaśnienie
    ( syn bał się dyskutować). Nauczycielka wpadła w histerię, w pewnej chwili
    myślaam, że będę musiała ją ratować. Następnego dnia JA zostałam wezwana do
    dyrektora na dywanik. JA usłyszałam kim jestem i co CIAŁO PEDAGOGICZNE sobie o
    mnie myśli.JA wyszłam z gabinetu roztrzęsiona. Po kilku tygodniach nauczycielka
    skorygowała swój błąd, ale nikt nie miał cywilnej odwagi żeby przyznać mi rację
    Więc wybacz Basiu - w konflikcie rodzice - nauczyciel dyrektor trzyma stronę
    tych drugich. Chyba, że rodzice opłacają dyrektora lub dają mu kosztowne
    prezenty - ale to inna sprawa.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 01.01.03, 21:25
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Nie zgadzam się jednak, i chyba wzajemnie się nie przekonamy, że za złe
    > zachowanie nie można postawić pały!

    Nie tędy droga.
    Poza tym:
    Uczniowi słabemu nie stanowi - jedna pała w tę czy w tamtą stronę. Uczeń dobry
    zaliczy Twój egzamin "oczko" niżej niż by chciał.

    > Jestem w 100% przekonana, że można usadzić delikwenta.

    Nie strasz ;-) Ja w gimnazjum modlę się o to, by nie męczyć się z "gagatkami"
    więcej niż 3 lata.

    > Więc wybacz Basiu - w konflikcie rodzice - nauczyciel dyrektor trzyma stronę
    > tych drugich.

    Dziwne?
    Oboje wiedzą co robią, jak i dlaczego. Rodzic w szkole to najczęściej przybysz
    z "obcej planety", chcący by szkoła kręciła się wokół jego dziecka.
    Tak w ogóle co to znaczy "trzyma stronę"? Jestem przekonany, że w 100% po
    reakcjach rodziców odbywa się konstruktywna wymiana zdań w relacji dyrektor -
    nauczyciel.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 01.01.03, 22:16
    Krzysztof, zwróciłeś uwagę na coś bardzo ważnego - dlaczego szkoła tak nie lubi
    i tak boi się rodziców? Dlaczego traktuje ich jak "Przybyszów z innej planety"?
    A czasem ( w ekstremalnych sytuacjach jak bandę smarkaczy)?
    Zdarzają się osoby , które chcą, aby szkoła kręciłą się wokół ich, najczęściej
    kłopotliwego, dziecka. Są tacy, którzy nie szczędzą środków, żeby tak było.
    Ale wielu jest i innych.
    Jesteśmy wykształceni, chcemy ze szkołą współpracować, służyć doświadczeniem,
    wiedzą i kontaktami. Wyciągamy rękę i co? W najlepszym razie ją odtrącają.
    Czy to, że chcemy być na bieżąco informowani o postępach ( lub kłopotach0
    naszych dzieci to źle?
    Czy to, że lepiej zapobiegać niż leczyć, nie znajduje zastosowania w szkole?
    Czy rodzice są dobrzy jedynie do sponsorowania szkoły? Czy takich, którzy chcą
    np zorganizować ciekawą wycieczkę należy gonić?
    O moich kontaktach ze szkołą mogę napisać wiele. Mam coraz mniejszą ochotę na
    angażowanie sie w cokolwiek. Mam także wrażenie, że próby nawiązania kontaktu z
    nauczycielami są niemile widziane ( przepraszam, jestem mile widziana wtedy gdy
    nauczyciel czegoś potrzebuje ode mnie a to się zdarza). Kiedyś moje dziecko
    przyniosło w dzienniczku "uwagę" - proszę przyjść do szkoły -. Nie potrafiło
    powiedzieć o co chodzi. Z wywieszonym językiem, zawalając własne sprawy o 8.00
    zjawiłąm sie u wychowawczyni. Chodziło o wypisanie recept. Szlag jasny mnie
    trafił, ale potulnie sięgnęłam po długopis, a potem biegiem do samochodu łamiąc
    wszystkie przepisy, żeby zdążyć na czas.
    Czy następnym razem kiedy dziecko coś przeskrobie będę tak samo biegła do
    szkoły?
    Może przy okazji tego forum warto by zaapelować - szanujmy sie wzajemnie.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 01.01.03, 22:53
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Krzysztof, zwróciłeś uwagę na coś bardzo ważnego - dlaczego szkoła tak nie
    lubi
    >
    > i tak boi się rodziców? Dlaczego traktuje ich jak "Przybyszów z innej
    planety"?

    Ależ Agato, tego nie napisałem.
    Idzie mi o to, że często rodzice nie znają warunków pracy szkoły. No i co jest
    naturalne, zrozumiałe, widzą tylko swój ogon. I to jest be.
    Zresztą "samowolne" reakcje rodziców są rzadkie, przynajmniej w szkołach
    publicznych.

    > Jesteśmy wykształceni, chcemy ze szkołą współpracować, służyć doświadczeniem,
    > wiedzą i kontaktami. Wyciągamy rękę i co? W najlepszym razie ją odtrącają.
    > Czy to, że chcemy być na bieżąco informowani o postępach ( lub kłopotach0
    > naszych dzieci to źle?
    > Czy to, że lepiej zapobiegać niż leczyć, nie znajduje zastosowania w szkole?
    > Czy rodzice są dobrzy jedynie do sponsorowania szkoły? Czy takich, którzy
    chcą
    > np zorganizować ciekawą wycieczkę należy gonić?
    > O moich kontaktach ze szkołą mogę napisać wiele. Mam coraz mniejszą ochotę na
    > angażowanie sie w cokolwiek. Mam także wrażenie, że próby nawiązania kontaktu
    > z nauczycielami są niemile widziane

    Masz złe doświadczenia.

    > Może przy okazji tego forum warto by zaapelować - szanujmy sie wzajemnie.

    To jest bezapelacyjne.

    Z uszanowaniem
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 02.01.03, 06:28
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Basiu, zgadzam się z Tobą, że w przypadku pracy w hurtowni i przy takiej
    ilości
    > uczniów ( i obciążenia godzinowego) trudno wychowywać. Nawiasem mówiąc chyba
    > trudno egzekwować wiedzę i wiedzieć co który uczeń umie.
    > Nie zgadzam się jednak, i chyba wzajemnie się nie przekonamy, że za złe
    > zachowanie nie można postawić pały!

    Te metody byly stosowane wobec mnie w calkiem sredniej szkole sredniej,gdzie
    bylem srednim uczniem przez fizyka,chemiczke i matematyka.
    ONI PO PROSTU NIE BYLI PEDAGOGAMI.
    Polonista i historyk mieli calkiem inne podejscie i ani ja nie mialem z nimi
    problemu ani oni ze mna i chcialbym zaznaczyc ,ze bylem duzo lepszy z
    przedmiotow scislych niz z polskiego.
    I po srednio skonczonej szkole sredniej bylem dobrym studentem na SGPiS.

    > Można dokładnie przepytać z przerobionego materiału ( jeżeli uczeń błaznuje,
    > przeszkadza innym to oznacza, że wszystko umie, a jak umie to niech
    udowodni).
    > Z chemii są zadania łatwiejsze i trudniejsze, wymagające zastosowania
    wcześniej
    > zdobytej wiedzy. Jestem w 100% przekonana, że można usadzić delikwenta.

    Oczywiscie ze mozna,z tym ze bardzo to pachnie systemem totalitarnym.

    > Boisz się pana dyrektora i rozwścieczonych rodziców? - Po pierwsze niech
    oboje
    > będą obecni przy przepytywaniu - można w majestacie prawa udowodnić uczniowi,
    > że nic nie umie.

    A jak ty bys sie zachowala,gdyby ciebie postawiono w sytuacji bez wyjscia?

    > Po drugie - nie bardzo wierzę w tych bojących się dyrektorów.
    > Ja matka piątkowego ucznia, miałam zastrzeżenie co do oceny klasówki. Tak sie
    > złożyło, że klasówka była z przedmiotu z mojej dziedziny. Syn napisała
    dobrze -
    > pomyliła sie nauczycielka.

    Mnie tez sie to zdarzylo.
    Wogole do szkoly nie poszedlem.
    Kazdy ma prawo sie pomylic.
    Pisalem tez o tym,ze nauczycielka sama powiedziala mnie ,ze krzyczala na syna
    na lekcji,bo pewno przypuszczala,ze syn mnie o tym powiedzial.
    Syn mnie o tym nie powiedzial i wcale nie zareagowalem na to oswiadczenie
    nauczycielki,bo widzialem wiele razy jak dzieci na siebie krzycza i nic z tego
    nie wynikalo.
    Normalnie,rodzice ida z geba do dyrektora i mieszaja nauczycielke z blotem w
    obecnosci dyrektora.
    Moj punkt widzenia jest,ze stresu nie da sie uniknac i trzeba nauczyc sie go
    znosic,taki stress management.

    NIE MUSISZ REAGOWAC NA WSZYSTKO TO ,CO SIE DZIEJE WOKOL CIEBIE.

    > Grzecznie(!), na paluszkach poprosiłam o wyjaśnienie
    > ( syn bał się dyskutować). Nauczycielka wpadła w histerię, w pewnej chwili
    > myślaam, że będę musiała ją ratować. Następnego dnia JA zostałam wezwana do
    > dyrektora na dywanik. JA usłyszałam kim jestem i co CIAŁO PEDAGOGICZNE sobie
    o
    > mnie myśli.JA wyszłam z gabinetu roztrzęsiona. Po kilku tygodniach
    nauczycielka
    > skorygowała swój błąd, ale nikt nie miał cywilnej odwagi żeby przyznać mi
    rację

    Bo to w sumie jest bez znaczenia.
    Ktos zrobi blad,nastepnie poprawi blad-najlepiej mu przebaczyc.

    A rada jak wyzej:Nie MUSISZ reagowac na wszystko co sie wokol ciebie dzieje.


    > Więc wybacz Basiu - w konflikcie rodzice - nauczyciel dyrektor trzyma stronę
    > tych drugich.

    Wyobraz tez sobie,ze w konflikcie rodzic-nauczyciel,gdy rodzic jest w
    oczywistym bledzie ,dyrektor nie moze ukarac rodzica.
    Widzisz chyba ,ze jest to gra do jednej bramki.
    Uczen skonczy szkole,rodzice sie zmienia a dyrektor zostanie z tymi samymi
    nauczycielami.
    Czy moze znowu nie mam racji?

    > Chyba, że rodzice opłacają dyrektora lub dają mu kosztowne
    > prezenty - ale to inna sprawa.

    Przy tak niskich pensjach od czasu do czasu nalezy im sie prezent ze wytrzymuja
    z tymi mlodziakami,z ktorymi rodzice nie moga sobie dac rady.
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 02.01.03, 14:53
    Złapałam sie za głowę czytając Twój list. Ktoś popełnił błąd - trzeba mu
    wybaczyć nie robiąc problemu. Zgoda, ale pod warunkiem, że moje błędy ( wszak
    tez jestem człowiekiem i mam do nich prawo) równiez będzie sie tak łątwo
    wybaczać. W Twoich ukochanych Stanach każdy , najmniejszy nawet błąd lekarza,
    piętnuje się społecznie i karze , karze, karze! vide ile zarabiają adwokaci
    specjalizujący sie w tych zagadnieniach. W Polsce ktoś przyjął kopertę -od razu
    w prasie wielkie artykułu "Łapownicy w białych kitlach" - Ty uważasz, że
    przyęcie prezentu przez nauczyciela przy niskich zarobkach to norma. Nie dla
    mnie nie norma. Też zarabiam mało ( pensje mam porównywalna z dyrektorem
    szkoły) i łapówek nie biorę , chociaż chetnych do ich wręczenia nie brakuje. Od
    mojej decyzji zależy kwalifikacja na dializę i jest to decyzja ostateczna. I od
    niej zależy ludzkie życie ( komu sie da a komu odbierze). Pokus dużo, ale
    decydują wyłącznie(!) względy medyczne. Nie potrafiłąbym spojrzeć sobie w oczy
    gdybym za prezent postąpiła nie zgodnie ze wskazaniami. Nie wiem jak robią
    inni - moge mówić o sobie. Prezent zobowiazuje. Również nauczyciela. Dlaczego
    do tej grupy zawodowej przykładasz jakąs szczególna miarę?
    Inna rzecz o której piszesz i która mnie dziwi - nie reagować w przypadku błędu
    nauczyciela. OK. I co powiedziec dziecku - ucz sie bzdur? Łap gorsze stopnie
    tylko dlatego, że masz wiedzę ( a średnia ocen w Polsce liczy sie oj liczy). A
    może udaj sie do nauczyciela z kopertą?
    Macieju inne mamy poczucia wartości, inną moralność, zyjemy w innej
    rzeczywistości. Nie przekonamy sie nawzajem i nie miejmy takich ambicji.
    I nie przenośmy wzorów amerykańskich na polski grunt. Nie wiem jak długo
    mieszkasz w Stanach - sądzę , że kilka lat, że dość dobrze znasz tamtejszą
    rzeczywistość, ale powierzchownie. Tak mi podpowiada intuicja.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 02.01.03, 16:47
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Złapałam sie za głowę czytając Twój list. Ktoś popełnił błąd - trzeba mu
    > wybaczyć nie robiąc problemu. Zgoda, ale pod warunkiem, że moje błędy ( wszak
    > tez jestem człowiekiem i mam do nich prawo) równiez będzie sie tak łątwo
    > wybaczać.

    Wszystko zalezy od konsekwencji tegoz bledu i o tym napisalem.
    Jesli z powodu bledu nauczycielki twoj syn dostal 4 zamiast 5 tki,to
    konsekwencja jest zadna.
    Niczym mu to nie grozi.
    Gdy zamiast 3 dostanie 2-ke ,to juz moze byc problem z przejsciem do nastepnej
    klasy ucznia ktory powinien byc promowany.
    Jesli jest to poczatek roku,to jest szansa na to,ze da sobie rade.
    Jesli jest to sam koniec roku i ta wlasnie jedna dwojka zagrazala by jego
    promocje-to tez poszedlbym do szkoly.

    > W Twoich ukochanych Stanach każdy , najmniejszy nawet błąd lekarza,
    > piętnuje się społecznie i karze , karze, karze!

    Tak,to prawda,z tym ze bledy lekarskie maja calkiem inne skutki niz obnizenie
    stopnia z 5 na 4-ke.
    Lekarze placa ok 150 tys rocznie ubezpieczenia na wypadek ze beda sadzeni za
    swoje bledy.


    > vide ile zarabiają adwokaci
    > specjalizujący sie w tych zagadnieniach. W Polsce ktoś przyjął kopertę -od
    razu
    > w prasie wielkie artykułu "Łapownicy w białych kitlach" - Ty uważasz, że
    > przyęcie prezentu przez nauczyciela przy niskich zarobkach to norma. Nie dla
    > mnie nie norma.

    Dla mnie tez nie norma.
    Moze wiec opisze jak jest w moim przypadku.
    W mlodszych klasach rodzice sa bardzo zaaferowani poczynaniami dziecka w szkole
    i byly nieobowiazkowe skladki raz w roku dla nauczycielki.
    Oczywiscie dawali ci ,ktorym nauczycielka podobala sie.
    Byl to prezent w granicach 50-70 dolarow,czyli skladka po 5-10 doll.
    Dyrektor zadnych prezentow nigdy nie dostawal.
    W starszych klasach(od 3ciej w gore) ten zwyczaj upada.
    Moje dzieci chodza rowniez do polskiej szkoly w soboty.
    Tam tez byla skladka dla nauczycieli nieobowiazkowa po 5-10 dolarow na
    Christmas.

    > Też zarabiam mało ( pensje mam porównywalna z dyrektorem
    > szkoły) i łapówek nie biorę , chociaż chetnych do ich wręczenia nie brakuje.

    Chwala ci za to.

    > Od
    > mojej decyzji zależy kwalifikacja na dializę i jest to decyzja ostateczna. I
    od
    > niej zależy ludzkie życie ( komu sie da a komu odbierze). Pokus dużo, ale
    > decydują wyłącznie(!) względy medyczne. Nie potrafiłąbym spojrzeć sobie w
    oczy
    > gdybym za prezent postąpiła nie zgodnie ze wskazaniami.

    Co innego jest wziecie lapowki,a co innego szkodliwe dzialanie z powodu nie
    otrzymania lapowki.
    Chorzy i ich rodziny mysla ze danie lapowki zsunie odpowiedzialnosc za ich
    zdrowie i zycie na lekarza.
    Robilem zle,pilem,nery mnie wysiadaja a teraz jest czas odkupienia.
    Branie czy nie branie nigdy nie powinno wplywac na prawidlowosc twojej
    decyzji,identycznie jak w przypadku nauczyciela.

    > Nie wiem jak robią
    > inni - moge mówić o sobie. Prezent zobowiazuje. Również nauczyciela.

    Tu wlasnie sie roznimy.
    PREZENT NIE ZOBOWIAZUJE.
    Nie powinno oczekiwac sie prezentu,ale prezent jest dobrowolny i do niczego nie
    zobowiazuje.
    Jak sie zle z nim czujesz ,to mozesz go oddac lub odmowic przyjecia.

    > Dlaczego
    > do tej grupy zawodowej przykładasz jakąs szczególna miarę?

    Wiecej mialem zlych niz dobrych nauczycieli i nie przykladam do tego zadnej
    wagi.

    > Inna rzecz o której piszesz i która mnie dziwi - nie reagować w przypadku
    błędu
    > nauczyciela. OK. I co powiedziec dziecku - ucz sie bzdur?

    Moj syn przyniosl klasowke w ktorej nauczycielka pomylila sie na jego korzysc.
    Zrobil blad a ona uznala zadanie za zrobione dobrze.
    Klasowki trzeba podpisywac.
    Przejrzalem ,zauwazylem blad,pytam syna czy to dobrze,on mowi ze sie pomylil.
    Ja na to OK i podpisalem.
    Wiesz co on zrobil nastepnego dnia?
    Poszedl do nauczycielki,pokazal jej ze zrobila blad i automatycznie mial
    obnizony stopien.
    Ja mu mowilem ,zeby nic nie robil,bo to chodzi o to zeby umial rozwiazac to
    zadanie a nie o stopien z klasowki.
    Ale on sie uparl.


    > Łap gorsze stopnie
    > tylko dlatego, że masz wiedzę ( a średnia ocen w Polsce liczy sie oj liczy).

    To jest podstawowka,nie przesadzaj.


    > A
    > może udaj sie do nauczyciela z kopertą?

    Tego bym nie polecal,tutaj byloby to zle odebrane.
    Inna moralnosc,inna rzeczywistosc.

    > Macieju inne mamy poczucia wartości, inną moralność, zyjemy w innej
    > rzeczywistości. Nie przekonamy sie nawzajem i nie miejmy takich ambicji.
    > I nie przenośmy wzorów amerykańskich na polski grunt.

    Jak wiesz Polska jest in the middle of nowhere.
    Rosyjskie wzorce sie nie sprawdzily.
    Mozesz zastosowac europejskie,ktore tez juz sie nie sprawdzaja.
    Mozna tez zastosowac wzoerce wg ktorych zyja najmadrzejsi i najbogatsi.
    Zalezy to tylko od akceptacji spolecznej,a ta powinna byc ksztaltowana wlasnie
    przez inteligencje.

    > Nie wiem jak długo
    > mieszkasz w Stanach - sądzę , że kilka lat, że dość dobrze znasz tamtejszą
    > rzeczywistość, ale powierzchownie.

    Czy tu aby nie ma sprzecznosci?
    Dosc dobrze ale powierzchownie.

    > Tak mi podpowiada intuicja.

    Bedziesz musiala popracowac nad swoja intuicja.
    Jestem tu 22 lata i od 18 lat mam swoj biznes.
    Zyje duzo powyzej sredniej krajowej.

    > Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 02.01.03, 19:52
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > Moze wiec opisze jak jest w moim przypadku.
    > W mlodszych klasach rodzice sa bardzo zaaferowani poczynaniami dziecka w
    szkole
    > i byly nieobowiazkowe skladki raz w roku dla nauczycielki.
    > Oczywiscie dawali ci ,ktorym nauczycielka podobala sie.
    > Byl to prezent w granicach 50-70 dolarow,czyli skladka po 5-10 doll.
    > Dyrektor zadnych prezentow nigdy nie dostawal.
    > W starszych klasach(od 3ciej w gore) ten zwyczaj upada.
    > Moje dzieci chodza rowniez do polskiej szkoly w soboty.
    > Tam tez byla skladka dla nauczycieli nieobowiazkowa po 5-10 dolarow na
    > Christmas.

    Zdaje się, że mówicie tym samym, a się rozmijacie.
    Nie idzie o nagrody (łapówki) wręczane indywidualnie, na forum czy "cichcem",
    rzeczowe czy w kopercie.
    To o czym Maciej piszesz jest u nas normą. Zawsze na koniec roku wychowawca
    dostaje prezent od klasy (rodziców). Zdarzają się też prezenty świąteczne.

    > Zalezy to tylko od akceptacji spolecznej,a ta powinna byc ksztaltowana
    wlasnie
    > przez inteligencje.

    Powinna, i pewnie jest. Tylko kierunek nie za dobry. U nas mówi się - zapłać w
    ciemno, a my zajmiemy się tym i owym za ciebie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 02.01.03, 21:25
    Prezenty dawane nauczycielom z okazji imienin, Świąt, Dnia Nauczyciela,
    zakończenia roku zobowiązują "prezentobiorcę".
    Jakoś głupio postawić pałę mając na ręku srebrną bransoletke od ucznia X.
    Wszelkie zakazy administracyjne nic nie dadzą.
    W szkole mojego syna żadne święto nie może odbyć się bez prezentów -
    indywidualnych i kosztownych. Na koniec roku odbywa się swoisty ranking.
    Śmieszy mnie to, sama nie daję, ale widzę na kogo ciało pedagogiczne patrzy
    łaskawszym okiem.
    Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 02.01.03, 22:12
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Prezenty dawane nauczycielom z okazji imienin, Świąt, Dnia Nauczyciela,
    > zakończenia roku zobowiązują "prezentobiorcę".
    > Jakoś głupio postawić pałę mając na ręku srebrną bransoletke od ucznia X.

    Pisałem o prezentach grupowych, klasowych, dla wychowawcy klasy. To norma,
    zwyczaj.
    Zdarzają się (rzadko) prezenty indywidualne od uczniów (przynajmniej przez nich
    wręczane). Ale one dotyczą posumowania roku, a nie jego rozpoczęcia czy biegu.
    Okraszone są zwykle słowami: "dziękuję, że Pan męczył się ze mną cały rok"
    lub "dziękuję (przepraszam) >>za to i owo<<". Zdarzają się słowa (z prezentami
    lub bez) "dziękuję za piątkę, szóstkę, że mnie Pan przepuścił", na co zawsze
    wyrażam głębokie zdziwienie i mówię szczerze "to Twoja zasługa, Twoje
    osiągnięcie".

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 03.01.03, 17:57
    Skomentuj Krzysztofie, ale tak bez emocji , następującą sytuację.
    Tata - dziany gość - wyjeżdża do pracy zagranicą. W Polsce pozostaje żona z 2
    chłopakami nieukami ( takimi, którzy w klasie 6 nie znają tabliczki mnożenia i
    elementarnych zasad ortografii a o Unii Europejskiej chyba nie słyszeli -
    autentyk).Tatuś odwiedza wychowawczynie i kilku nauczycieli . Wręcza i
    prezenty - srebrną bransoletke, firmowe pióro, markowy alkohol itp i prosi o
    opiekę nad synami - bo żona sobie sama nie poradzi".
    Rzeczywiście nie radzi sobie. Synowie wymyslają jej w szkole, rozbijaja sie
    taksówkami.
    Na lekcjach nie robią nic, ewentualnie opuszczają je na papierosa. Dyrektor
    prosi (!) o palenie poza budynkiem z zerowym efektem. Klasówek nie piszą ( albo
    oddaja ostentacyjnie czystą kartke, albo ozdobioną wulgarnymi rysunkami z
    nauczycielka w roli głównej.
    A na zakończenie roku mają świadectwo ze śtednią ok 4!
    Mama promienieje. Odwiedza szkołę , dziękuje za opiekę, naukę itp.
    Widziałam taką klasówkę, pokazała mi ja nauczycielka historii doprowadzona do
    histerii.
    Co o tym sądzisz? - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 20:03
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Skomentuj Krzysztofie, [...]
    > A na zakończenie roku mają świadectwo ze śtednią ok 4!
    > Mama promienieje. Odwiedza szkołę , dziękuje za opiekę, naukę itp.
    > Widziałam taką klasówkę, pokazała mi ja nauczycielka historii doprowadzona do
    > histerii.
    > Co o tym sądzisz?

    Nie bardzo rozumiem...
    Nie mój interes jak sobie radzą w prywatnej szkole. Oceny też niech se mają
    jakieś tam.
    Szkoły każdy musi pokończyć. Potem zaczyna się życie. Dbaj o to, by Twoja
    pociecha nie miała styczności z takimi wynaturzeniami, a jeśli już - staraj się
    jej wyjaśnić "co jest grane".

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 02.01.03, 22:31
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Prezenty dawane nauczycielom z okazji imienin, Świąt, Dnia Nauczyciela,
    > zakończenia roku zobowiązują "prezentobiorcę".

    Troche tak,szczegolnie w Polsce,gdzie stanowia skladowa czesc pensji.

    > Jakoś głupio postawić pałę mając na ręku srebrną bransoletke od ucznia X.

    Tu indywidualne prezenty sa wielka rzadkoscia,ale jesli sie zdarzaja to
    nauczyciel daje uczniowi kartke z podziekowaniem dla rodzicow.
    Nie ma niejawnosci.
    Z tym ze jak pisalem,w 3-ciej klasie podstawowki rodzice nie przezywaja juz tak
    postepow swoich maluchow i zwyczaj prezentow upada.
    Nie slyszalem zeby ktos wreczal koperte nauczycielowi,ale byloby to bardzo zle
    odebrane.
    Jest to lapowka i to jest karalne i zakablowac moze ten co daje.

    > Wszelkie zakazy administracyjne nic nie dadzą.
    > W szkole mojego syna żadne święto nie może odbyć się bez prezentów -
    > indywidualnych i kosztownych. Na koniec roku odbywa się swoisty ranking.
    > Śmieszy mnie to, sama nie daję, ale widzę na kogo ciało pedagogiczne patrzy
    > łaskawszym okiem.

    Zgadzam sie z toba i radze byc wytrwala.

    > Agata
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 02.01.03, 22:20
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > > Zalezy to tylko od akceptacji spolecznej,a ta powinna byc ksztaltowana
    > wlasnie
    > > przez inteligencje.
    >
    > Powinna, i pewnie jest. Tylko kierunek nie za dobry. U nas mówi się - zapłać
    w
    > ciemno, a my zajmiemy się tym i owym za ciebie.

    To sa wlasnie pozostalosci systemu rosyjskiego,ktory sie nie sprawdzil i trzeba
    jak najszybciej wzorowac sie na kims lepszym.

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 00:08
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > To sa wlasnie pozostalosci systemu rosyjskiego,ktory sie nie sprawdzil i
    trzeba
    > jak najszybciej wzorowac sie na kims lepszym.

    Jeszcze długo - nie. To wymaga indywidualnej odpowiedzialności, zaangażowania,
    pracy, odwagi, itd.
    U nas jest:
    - masz robić to i owo, tak i siak,
    - poza tym, możesz robić co chcesz, a jak będziesz mieć jakiś problem, przyjdź
    do nas, jakoś pomożemy, mamy trochę pieniędzy Homana, jak będzie trzeba
    zabierzemy mu więcej.
    Państwo czuwa nad każdym od kołyski. To takie piękne i wzniosłe. Wspiera to
    wspomniana przez Ciebie inteligencja. O związkach zawodowych nie wspomnę.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.01.03, 18:08
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
    >
    > > To sa wlasnie pozostalosci systemu rosyjskiego,ktory sie nie sprawdzil i
    > trzeba
    > > jak najszybciej wzorowac sie na kims lepszym.
    >
    > Jeszcze długo - nie. To wymaga indywidualnej odpowiedzialności,
    zaangażowania,
    > pracy, odwagi, itd.
    > U nas jest:
    > - masz robić to i owo, tak i siak,
    > - poza tym, możesz robić co chcesz, a jak będziesz mieć jakiś problem,
    przyjdź
    > do nas, jakoś pomożemy, mamy trochę pieniędzy Homana, jak będzie trzeba
    > zabierzemy mu więcej.
    > Państwo czuwa nad każdym od kołyski. To takie piękne i wzniosłe. Wspiera to
    > wspomniana przez Ciebie inteligencja.

    Wiem,widze to.

    > O związkach zawodowych nie wspomnę.

    Reagan sie dosc dobrze ze zwiazkami rozprawil na samym poczatku pierwszej
    kadencji.
  • caerme 02.01.03, 21:16
    witaj,
    maciek co do tego jak powinno byc akurat mniej wiecej jestesmy zgodni [choc
    wiadomo gdzie jest diabelek] o tym jak jest powiedzmy ze akurat nie.
    - zgadzam sie z agata raczej niz z toba sam tez mam pelny kurs w naszej
    rodzimej oswiacie i to czy uczen szostkowy dostanie owaz ocene na koniec zalezy
    od widzimisie nauczyciela: przyklady:
    moj: historyczka uparla sie zebym mial jak najnizej na polrocze - pech chcial
    ze to jest moj konik - taki dosc duzy- dostalem albo 4+ albo 5- nie pamietam.
    udowodnilem jej do konca marca ze historii nie zna. myslisz ze dyskutowala?
    chciala ale jej nie wyszlo - mialem 6. znajoma z ocen na 4+/5- dostala marna 3
    bo polonista "tak chcial" - odwolywanie sie bylo niecelowe.
    - dyrektor bedzie trzymal strone ucznia, lub nie bedzie bronil do upadlego
    nauczyciela jesli zostanie przekonany a: finasowo b: ze rodzic ma jednak
    wieksze od niego plecy inaczej uczen / klasa maja przerzniete. boc zemsta
    slodka bywa
    - prezenty dla nauczycieli - rzadka sa to z wdziecznosci, czesciej [studia
    kroluja] jako mila i uprzejma prosba od uczniow / studentow zeby byl laskaw
    puscic wiecej niz 20% towarzuystwa za pierwszym podejsciem
    - co do pomylem nauczycielskich: ja sie nie spotkalem [lo] zeby nauczyciel sie
    przyznal do winy, raczej zaprzeczy jak moze - raz dostalem tak pale zamiast 3.
    super nie? a akurat dla mnie ta ocena byla wazna. uslyszalem tylko ze musialem
    dopisac [btw. oczywiscie nic to ze nie mialem takiego dlugopisu itd]. wiec
    jesli pewnego pieknego dnia ktos mi zaliczy zadanie z taaaakim bledem tylko
    dlatego ze sie pomylil - nie bede wyrywny, a masa uczniow miala takie przepaly
    wiec sie usmiechna i nie podkabluja. a maciek czy ty myslisz ze nauczyciele
    sprawdzaja to samo drugi raz?
    - kilka razy mialem "srednia przyjemnosc" miec sprawdzanie wiadomosci PO
    klasowce gdyz pani nie wierzyla ze ja na tyle napisalem, choc mnie nie zlapala
    bylem winny - udowadnialem ze nie jestem wielbladem. inni to samo robili po
    paru miesieciach - na koniec semestru.
    - rodzice w szkole sa traktowani jako zlo koniecznie przynoszace pieniazki.
    [komitety smety i takie tam] przydatni sa ponadto jako transmisja kary za
    nauke: pani syn jest zlym uczniem-niech pani cos z tym zrobi.
    itd itp...
    maciek ty zyjesz na innej planecie, to co w usa uchodzi na przesteopstwo u nas
    z setki i jednego powodow jest norma [np sciaganie, nieprzyznawanie sie do
    zawyzonych na korzysc ocen itd]
    pozdr
    piotrek
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 02.01.03, 23:00
    caerme napisał:

    > - dyrektor bedzie trzymal strone ucznia, lub nie bedzie bronil do upadlego
    > nauczyciela jesli zostanie przekonany a: finasowo b: ze rodzic ma jednak
    > wieksze od niego plecy inaczej uczen / klasa maja przerzniete. boc zemsta
    > slodka bywa

    To sie grubo zmienilo od kiedy ja sie uczylem i dobrze ze wyjechalem,bo nie
    przystosowalbym sie do tego.

    > - prezenty dla nauczycieli - rzadka sa to z wdziecznosci, czesciej [studia
    > kroluja] jako mila i uprzejma prosba od uczniow / studentow zeby byl laskaw
    > puscic wiecej niz 20% towarzuystwa za pierwszym podejsciem

    I to wy powinniscie domagac sie reformy na styl amerykanski,zeby wszystkie
    testy i egzaminy byly punktowane tak jak w Stanach.
    Max-100 pkt i tak dalej na dol.
    Inaczej bedzie krolowac widzimisie.

    UNSATISFIED TLUMACZYL I NAMAWIAM DO SYSTEMU PUNKTOWEGO I POTRAKTOWANO GO JAKO
    SZALENCA.

    > - co do pomylem nauczycielskich: ja sie nie spotkalem [lo] zeby nauczyciel
    sie
    > przyznal do winy, raczej zaprzeczy jak moze - raz dostalem tak pale zamiast
    3.
    > super nie? a akurat dla mnie ta ocena byla wazna. uslyszalem tylko ze
    musialem
    > dopisac [btw. oczywiscie nic to ze nie mialem takiego dlugopisu itd]. wiec
    > jesli pewnego pieknego dnia ktos mi zaliczy zadanie z taaaakim bledem tylko
    > dlatego ze sie pomylil - nie bede wyrywny, a masa uczniow miala takie
    przepaly
    > wiec sie usmiechna i nie podkabluja. a maciek czy ty myslisz ze nauczyciele
    > sprawdzaja to samo drugi raz?
    > - kilka razy mialem "srednia przyjemnosc" miec sprawdzanie wiadomosci PO
    > klasowce gdyz pani nie wierzyla ze ja na tyle napisalem, choc mnie nie
    zlapala
    > bylem winny - udowadnialem ze nie jestem wielbladem. inni to samo robili po
    > paru miesieciach - na koniec semestru.
    > - rodzice w szkole sa traktowani jako zlo koniecznie przynoszace pieniazki.
    > [komitety smety i takie tam] przydatni sa ponadto jako transmisja kary za
    > nauke: pani syn jest zlym uczniem-niech pani cos z tym zrobi.
    > itd itp...
    > maciek ty zyjesz na innej planecie, to co w usa uchodzi na przesteopstwo u
    nas
    > z setki i jednego powodow jest norma [np sciaganie, nieprzyznawanie sie do
    > zawyzonych na korzysc ocen itd]

    ZGADZA SIE,BO STWORZYLISCIE SWOJ,POLSKI SYSTEM SZKOLNICTWA-ZAMIAST WZOROWAC SIE
    NA AMERYKANSKIM.

    Moj syn juz w 3-ciej klasie podstawowki ma wszystkie klasowki oceniane punktowo
    oraz wszystkie klasowki sa podpisywane przez rodzicow.

    Ja mowilem i unsatisfied tez ,ze to nic nie kosztuje zmienic system polski na
    amerykanski,trzeba tylko chciec.
    WIDOCZNIE WY NIE CHCECIE.

    CZESTO TEZ ODNOSZE WRAZENIE,ZE JESTESCIE DUZO MADRZEJSI OD AMERYKANOW I JAKIS
    TAM MACIEJ NIE POWINIEN SIE WTRACAC W WASZE SPRAWY.

    > pozdr
    > piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 00:18
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > CZESTO TEZ ODNOSZE WRAZENIE,ZE JESTESCIE DUZO MADRZEJSI OD AMERYKANOW I JAKIS
    > TAM MACIEJ NIE POWINIEN SIE WTRACAC W WASZE SPRAWY.

    Boli mnie Twoje pisanie - Wy.
    Nie wtrącasz się, a ino z nami dyskutujesz, przedstawiasz swój punkt widzenia,
    objaśniasz amerykański system oświaty, proponujesz jego zastosowanie w Polsce.
    Zamiast o mądrości wolę mówić o wolności, sprawiedliwości i odpowiedzialności.
    Tak ujmując zagadnienie nie wiem jak można "obśmiać" Amerykę.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.01.03, 01:03
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > caerme napisał:

    > > - prezenty dla nauczycieli - rzadka sa to z wdziecznosci, czesciej [studia
    >
    > > kroluja] jako mila i uprzejma prosba od uczniow / studentow zeby byl laska
    > w
    > > puscic wiecej niz 20% towarzuystwa za pierwszym podejsciem
    >
    > I to wy powinniscie domagac sie reformy na styl amerykanski,zeby wszystkie
    > testy i egzaminy byly punktowane tak jak w Stanach.
    > Max-100 pkt i tak dalej na dol.
    > Inaczej bedzie krolowac widzimisie.
    >
    > UNSATISFIED TLUMACZYL I NAMAWIAM DO SYSTEMU PUNKTOWEGO I POTRAKTOWANO GO JAKO
    > SZALENCA.
    >
    > ZGADZA SIE,BO STWORZYLISCIE SWOJ,POLSKI SYSTEM SZKOLNICTWA-ZAMIAST WZOROWAC
    SIE
    >
    > NA AMERYKANSKIM.
    >
    > Moj syn juz w 3-ciej klasie podstawowki ma wszystkie klasowki oceniane
    punktowo
    > oraz wszystkie klasowki sa podpisywane przez rodzicow.
    >
    > Ja mowilem i unsatisfied tez ,ze to nic nie kosztuje zmienic system polski na
    > amerykanski,trzeba tylko chciec.
    > WIDOCZNIE WY NIE CHCECIE.

    Mnie zalezalo na tym bys ustosunkowal sie do wszystkich innych moich komentarzy
    poza daremnymi zalami na samym koncu.
    Podsuwam ci to jeszcze raz.
    Skup sie i nie zaluj sobie.

    Ostatnie zdanie bylo pod adresem Agaty,ktora dala mnie do zrozumienia,ze to
    forum sie beze mnie obejdzie.

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 01:47
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > Mnie zalezalo na tym bys ustosunkowal sie do wszystkich innych moich
    komentarzy

    Kurna, tyle czasu siedzisz na tym forum, i nie znasz mojego stosunku?
    Ameryka schodzi na psy!
    Ale w tym upadłym świecie najwięcej tam jeszcze rozsądku. Jestem za importem
    wielu rozwiązań amerykańskich na grunt polski, w tym oświatowy.
    Mój sprzeciw wobec Twoich poglądów znajdziesz w wątku "o Wałęsie".

    > poza daremnymi zalami na samym koncu.

    Napisałem:
    Boli mnie Twoje pisanie - Wy.
    Nie wtrącasz się, a ino z nami dyskutujesz, przedstawiasz swój punkt widzenia,
    objaśniasz amerykański system oświaty, proponujesz jego zastosowanie w Polsce.
    Zamiast o mądrości wolę mówić o wolności, sprawiedliwości i odpowiedzialności.
    Tak ujmując zagadnienie nie wiem jak można "obśmiać" Amerykę.

    Gdzie tu żale?

    > Ostatnie zdanie bylo pod adresem Agaty,ktora dala mnie do zrozumienia,ze to
    > forum sie beze mnie obejdzie.

    Wiedźcie Macieju, że w Polsce rozróżniamy liczbę pojedynczą i mnogą w 2
    osobie ;-)

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 03.01.03, 10:12
    Otóż dokładnie to! My żyjemy tu i teraz. Wybraliśmy, z różnych powodów, tę a
    nie inną rzeczywistość! Dyskutujemy - i często mamy różne zdanie o NASZYCH
    sprawach, NASZYCH zarobkach, NASZYCH dzieciach!
    Przenoszenie wzorców amerykańskich, czy jakichkolwiek innych, na polski (
    francuski, włoski, brazylijski, węgierki............) grunt nie ma
    jakiegokolwiek sensu. To co dobre jest tam nie musi być tu.
    Macieju sporo czasu i energii włóżyłeś w prowadzenie kampanii o wyższości
    Stanów Zjednoczonych nad Europą ( i nie tylko ). W swoich wywodach odbiegłęś
    dośc daleko od zasadniczego tematu - Szkoły z klasą - a szerzej sytuacji
    polskiej oświaty. Nie wiem i nie chcę wiedzieć co chcesz komu ( a może sobie)
    udowodnić, ale chyba ostatnim zdaniem swojego postu stafiłęś w sedno sprawy!
    Zyj dobrze w Ameryce, jesteś już Amerykaninem ( przynajmniej we właśnym
    mniemaniu a nasze polskie sprawy pozostaw nam). Powodzenia, szczęścia w
    interesach!- Agata
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.01.03, 15:38
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Otóż dokładnie to! My żyjemy tu i teraz. Wybraliśmy, z różnych powodów, tę a
    > nie inną rzeczywistość! Dyskutujemy - i często mamy różne zdanie o NASZYCH
    > sprawach, NASZYCH zarobkach, NASZYCH dzieciach!
    > Przenoszenie wzorców amerykańskich, czy jakichkolwiek innych, na polski (
    > francuski, włoski, brazylijski, węgierki............) grunt nie ma
    > jakiegokolwiek sensu.

    Oczywiscie,ze ma sens i ma rowniez miejsce,z tym ze bardzo czesto z duzym
    opoznieniem.

    > To co dobre jest tam nie musi być tu.

    Zalozmy,ze prawda jest tylko jedna,tak jak i dobro jest tylko jedno.
    Tak rowniez szczescie jest tylko jedno.

    > Macieju sporo czasu i energii włóżyłeś w prowadzenie kampanii o wyższości
    > Stanów Zjednoczonych nad Europą ( i nie tylko ).

    Tego nie musze robic,bo o tym wszyscy wiedza.

    > W swoich wywodach odbiegłęś
    > dośc daleko od zasadniczego tematu - Szkoły z klasą - a szerzej sytuacji
    > polskiej oświaty.

    Tak,bo zeby zrozumiec FRAGMENT ZYCIA,dobrze zrozumiec przy okazji caly sens
    zycia.

    > Nie wiem i nie chcę wiedzieć co chcesz komu ( a może sobie)
    > udowodnić,

    Ja juz sobie udowodnilem,ze jak chce zmian,to je robie a nie narzekam.
    Wyroslem z polskiej cechy narodowej pt: narzekanie.

    Jesli w Polsce jest problem z lapowkarstwem,czy systemem oceny uczniow w szkole-
    to trzeba ten system oceny zmienic,tak zeby wyeliminowac lapowkarstwo.

    Mozna oczywiscie po polsku spotkac sie na kawie przy papierosku,wzniecic goraca
    dyskusje,emocjonowac sie do zenitu w czasie dyskusji i nastepnie rozejsc sie
    bez podejmowania zadnych decyzji.

    > ale chyba ostatnim zdaniem swojego postu stafiłęś w sedno sprawy!

    Najwidoczniej z moja intuicja jest duzo lepiej niz z twoja.

    > Zyj dobrze w Ameryce, jesteś już Amerykaninem ( przynajmniej we właśnym
    > mniemaniu a nasze polskie sprawy pozostaw nam).

    Wlasnie sie przypatruje jak bladzicie bez celu i od czasu do czasu wywarzacie
    otwarte drzwi i nikomu nawet do glowy nie przyjdzie,ze gdzie indziej ludzie
    sporo czasu spedzaja na nauce"Teoria podejmowania decyzji".


    < Powodzenia, szczęścia w
    > interesach!- Agata

    Nareszcie napisalas,co chcialas napisac duzo wczesniej.
    I nie zapominaj,tu chodzi o goraca dyskusje a nie o podjecie madrej decyzji.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 17:04
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > Ja juz sobie udowodnilem,ze jak chce zmian,to je robie a nie narzekam.
    > Wyroslem z polskiej cechy narodowej pt: narzekanie.

    Myślę, że też wyzwoliłem się z tego.
    Większość postów na tym forum to narzekanie.
    Pojawiają się też propozycje rozwiązań - niech to i owo zrobi szkoła,
    nauczyciel.

    > Mozna oczywiscie po polsku spotkac sie na kawie przy papierosku,wzniecic
    goraca
    > dyskusje,emocjonowac sie do zenitu w czasie dyskusji i nastepnie rozejsc sie
    > bez podejmowania zadnych decyzji.

    Wszyscy wiedzą jak być powinno. Gorzej z określeniem skutecznych działań
    służących osiągnięciu postulowanych celów.

    Jesteś Amerykaninem. Nie przestałeś być Polakiem, choćby duchem. Zdaje się, że
    lubisz dyskutować. Podejrzewam, że Twoje komentarze na tym forum wynikają, w
    dużej części, nie z "krwiożeczego imperializmu amerykańskiego", ale z chęci
    pomocy starej ojczyźnie, dla swojego lepszego samopoczucia i własnej dumy. Tak
    sobie mniemam, że ucieszyłyby Cię nasze polskie sukcesy, i o to się starasz na
    tym forum.
    Tak czy siak, cieszy mnie Twoja obecność tutaj. Dziękuję za nią.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 16:44
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Otóż dokładnie to! My żyjemy tu i teraz. Wybraliśmy, z różnych powodów, tę a
    > nie inną rzeczywistość! Dyskutujemy - i często mamy różne zdanie o NASZYCH
    > sprawach, NASZYCH zarobkach, NASZYCH dzieciach!

    Jako całe społeczeństwo, rzeczywiście wybraliśmy. Wolę jednak "wybraliście". Od
    wielu lat jestem przeciwny tej rzeczywistości, głoszę to i głosuję po swojemu.
    Póki co bez efektów.
    Dzieci nie są NASZE. Są Twoje, moje, tego i owego, wedle powiązań rodzinnych
    lub opieki prawnej.

    > Przenoszenie wzorców amerykańskich, czy jakichkolwiek innych, na polski (
    > francuski, włoski, brazylijski, węgierki............) grunt nie ma
    > jakiegokolwiek sensu. To co dobre jest tam nie musi być tu.

    Wszystko można spieprzyć, wypaczyć.
    Nie idzie o przenoszenie wzorców narodowych. Chodzi o zastosowanie rozsądnych
    rozwiązań. Tak się składa, że Ameryka ma ich najwięcej.

    > Macieju sporo czasu i energii włóżyłeś w prowadzenie kampanii o wyższości
    > Stanów Zjednoczonych nad Europą ( i nie tylko ).

    Tu nie jest potrzebna żadna kampania. Ludzie głosują "nogami". Co, gdzie i jak
    jest, widzi nawet małe dziecko.

    W swoich wywodach odbiegłęś
    > dośc daleko od zasadniczego tematu - Szkoły z klasą - a szerzej sytuacji
    > polskiej oświaty.

    Zauważ Agato, że ja również sięgam głęboko i szeroko w moich poglądach i
    propozycjach. Kluczowym działaniem jest postawienie trafnej diagnozy. Zaraz
    potem podjęcie skutecznych środków terapii.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 03.01.03, 17:46
    Krzysztofie - mocno, mocno zastanawiałabym się czy wzory amerykańskie nadają
    się do przeniesienia ich na jakikolwiek inny grunt. My, powtarzam, żyjemy tu i
    teraz. Jestesmy uzaleznieni od realnie panującej w naszym kraju sytuacji na
    która, jak dotąd mamy minimalny wpływ.
    Polska ma taką a nie inna sytuację ekonomiczną i gospodarczą - tego nie
    zmienimy. Mamy takie a nie inne uregulowania prawne - mogą się one zmieni
    stosownymi ustawami ale nie od razu.
    Uważam, że można próbować walczyć z patologiami np. łapownictwem, tolerowaniem
    nieprawidłowości. Można próbować wpłąwać na wysokość nauczycielskich pensji,
    liczebność klas, ilość języków obcych, dobór kadr. Ale nie liczmy na zmiany
    rewolucyjne.
    Maciej pisze o Stanach o ich rozwiązaniach, które sprawdzają się na ich
    gruncie, o ich pomysłach możliwych do realizacji przy określonej ilości
    pieniędzy. Maciej nie bierze pod uwagę ani uwarunkowań historycznych ani
    położenia geograficznego Polski. Maciej wybrał emigracje - jego sprawa. Odnoszę
    wrażenie, że usiłuje udowodnić nam swoją wyższość i to poprawia mu
    samopoczucie. Maciej nie pisze, a szkoda, o tej drugiej stronie Stanów.
    Biednej, niedouczonej, żyjącej w slumsach.
    Znam Stany ( napewno gorzej niż Maciej, bowiem nigdy w nich nie mieszkałam, ale
    raz w roku biorę udział w pewnych naukowych zjazdach). Widzę i jasne i ciemne
    strony Ameryki. Rozmawiam z ludźmi z całego świata i nie widzę takiej chęci
    pozostania na tamtym kontynencie. Chętnie tam przyjeżdżamy, wymienimy poglądy i
    doświadczenia i koniec.
    Dlatego uważam - reformujmy sie sami, tak jak możemy. Inaczej nasza dyskusja
    spowoduje stworzenie szkoły wirtualnej a chyba nie o to chodzi.
    Krzysztofie - pozdrawiam Cię - Agata
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.01.03, 18:49
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Krzysztofie

    Ja wiem ,ze to jest forum Krzysztofa a ja tu jestem tylko gosciem,ale jesli
    sprawa dotyczy systemu amerykanskiego,tomoze na tym jednym ja sie lepiej znam.

    > - mocno, mocno zastanawiałabym się czy wzory amerykańskie nadają
    > się do przeniesienia ich na jakikolwiek inny grunt. My, powtarzam, żyjemy tu
    i
    > teraz.

    Oczywiscie ,ze sie nadaja.

    SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT.

    Jak sobie cos wymyslisz ,co ma rece i nogi i na dodatek sprawdza sie w wyzszej
    cywilizacji niz polska,to oczywiscie ze to mozesz wprowadzic u siebie.
    Przeciez Polska nie wymyslila internetu,tylko podlaczyla sie do amerykanskiego.
    A moja,Twoja i Krzysztofa rola jest by podniesc to forum na wyzszy poziom.

    > Jestesmy uzaleznieni od realnie panującej w naszym kraju sytuacji na
    > która, jak dotąd mamy minimalny wpływ.

    To niestety jest kompletny nonsens,bo Polska jest krajem wolnym i wszystko co
    sie w nim dzieje jest zalezne TYLKO i wylacznie od POlakow.

    > Polska ma taką a nie inna sytuację ekonomiczną i gospodarczą - tego nie
    > zmienimy. Mamy takie a nie inne uregulowania prawne - mogą się one zmieni
    > stosownymi ustawami ale nie od razu.

    Wszystko mozna ,co nie mozna aby z cicha i ostrozna.

    > Uważam, że można próbować walczyć z patologiami np. łapownictwem,
    tolerowaniem
    > nieprawidłowości.

    Te patologie sa efektem zlego systemu.
    Walka z efektami zlego systemu nic nie da.
    Trzeba zmienic system.
    System ma byc prosty i przejrzysty,wtedy lapowkarstwo samo zniknie.

    1-Wprowadzenie punktowych ocen
    2-Podpisywanie klasowek przez rodzicow
    3-Wszystkie klasowki sa trzymane w szkole do konca roku.

    > Można próbować wpłąwać na wysokość nauczycielskich pensji,
    > liczebność klas, ilość języków obcych, dobór kadr. Ale nie liczmy na zmiany
    > rewolucyjne.

    Na to potrzebna jest KASA.
    Zmiany systemu(opisane powyzej)mozna wprowadzic bez dodatkowej KASY.

    > Maciej pisze o Stanach o ich rozwiązaniach, które sprawdzają się na ich
    > gruncie, o ich pomysłach możliwych do realizacji przy określonej ilości
    > pieniędzy.

    To nie jest kwestia pieniedzy,lecz dyscypliny i odpowiedzialnosci.

    > Maciej nie bierze pod uwagę ani uwarunkowań historycznych ani
    > położenia geograficznego Polski.

    To nie ma nic do rzeczy.

    > Maciej wybrał emigracje - jego sprawa.

    Tak,bo bylem zmeczony walka za ludzi i dla ludzi,ktorzy chcieli cos zyskac,ale
    nie chcieli sie angazowac w zmiany.
    Sam tego ,bez pomocy ludzi,takich jak TY nie moglem dokonac i zdecydowalem sie
    pomoc samemu sobie.

    > Odnoszę
    > wrażenie, że usiłuje udowodnić nam swoją wyższość i to poprawia mu
    > samopoczucie.

    Rozsmieszasz mnie.
    Wszyscy wiedza o wyzszosci USA nad Polska.

    > Maciej nie pisze, a szkoda, o tej drugiej stronie Stanów.
    > Biednej, niedouczonej, żyjącej w slumsach.

    Nie pisze ,bo tam nie mieszkam.
    A dlaczego ty piszesz o inteligencji warszawskiej ,a unikasz pisania o
    bezrobotnych w Monkach?
    Chyba nie chcesz mnie tu przekonywac ,ze w Polsce slumsow nie ma?

    > Znam Stany ( napewno gorzej niż Maciej, bowiem nigdy w nich nie mieszkałam,
    ale
    > raz w roku biorę udział w pewnych naukowych zjazdach). Widzę i jasne i ciemne
    > strony Ameryki. Rozmawiam z ludźmi z całego świata i nie widzę takiej chęci
    > pozostania na tamtym kontynencie. Chętnie tam przyjeżdżamy, wymienimy poglądy
    i
    > doświadczenia i koniec.

    Nieumiejetnosc przystosowania sie do zycia w zroznicowanym spoleczenstwie
    wplynie na to ,ze nie bedziesz chciala zmian w Polsce.
    Bedzie z ciebie taki JUDYM walczacy z wiatrakami.

    > Dlatego uważam - reformujmy sie sami, tak jak możemy.

    Przeciez juz sie reformujecie przez 12 lat sami i efekty sa pozal sie Boze.

    > Inaczej nasza dyskusja
    > spowoduje stworzenie szkoły wirtualnej a chyba nie o to chodzi.

    Nie.Chodzi o to,zebys ty zrozumiala,ze bez prostego systemu,ktory gwarantuje
    sprawiedliwosc i odpowiedzialnosc nie zroformujesz polskiej szkoly.
    Ten prosty system juz istnieje i sie sprawdza,tylko ze ty chcesz walczyc ze
    skutkami zamiast z przyczynami.
    Teoria podejmowania decyzji mowi ze walka ze skutkami do niczego nie
    prowadzi,to jest takie budowanie komunizmu z ludzka twarza.

    > Krzysztofie - pozdrawiam Cię - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 23:25
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > Ja wiem ,ze to jest forum Krzysztofa a ja tu jestem tylko gosciem,

    Żadne moje forum. Jest otwarte dla każdego. Gościem nie jesteś, raczej stałym
    bywalcem.

    > A moja,Twoja i Krzysztofa rola jest by podniesc to forum na wyzszy poziom.

    Na to nie liczę. Przedstawiam swój punkt widzenia w nadziei, że ktoś go
    podzieli, i będzie nas już dwóch (dwoje).

    > Wszystko mozna ,co nie mozna aby z cicha i ostrozna.

    A co trzeba, to głośno i odważnie.

    > Te patologie sa efektem zlego systemu.
    > Walka z efektami zlego systemu nic nie da.
    > Trzeba zmienic system.
    > System ma byc prosty i przejrzysty,wtedy lapowkarstwo samo zniknie.

    Jasne jak słońce.

    > A dlaczego ty piszesz o inteligencji warszawskiej ,a unikasz pisania o
    > bezrobotnych w Monkach?
    > Chyba nie chcesz mnie tu przekonywac ,ze w Polsce slumsow nie ma?

    Co to jest slams i czym się charakteryzuje?
    Przy odpowiednich założeniach można uznać sporą część naszego kraju za taki
    ośrodek.

    > Nieumiejetnosc przystosowania sie do zycia w zroznicowanym spoleczenstwie
    > wplynie na to ,ze nie bedziesz chciala zmian w Polsce.

    No wiesz... U nas wszyscy równi, a nawet równiejsi.

    > Przeciez juz sie reformujecie przez 12 lat sami i efekty sa pozal sie Boze.

    Na razie zlikwodowano i rozkradziono sporą część przemysłu państwowego. Cała
    budżetówka zadłużona jest po uszy. Co i rusz mamy do czynienia z przekrętami
    finansowymi na różnych szczeblach władzy. Posłowie łamią prawo.
    Ale nie będzie Amerykan nam mówił co dla nas dobre!

    > Teoria podejmowania decyzji mowi ze walka ze skutkami do niczego nie
    > prowadzi,to jest takie budowanie komunizmu z ludzka twarza.

    Raz się nie udało. Próbujemy poraz drugi. Nasze hasła są takie piękne. Szkoda
    tylko, że brak kasy na farbę, by je wkoło malować. Ale tu już zahaczamy o
    geopolitykę i zaszłości historyczne ;-)

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 03.01.03, 23:23
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Krzysztofie - mocno, mocno zastanawiałabym się czy wzory amerykańskie

    Czepiłaś się słowa "amerykańskie". Jesteś na nie uczulona?
    Poraz n-ty piszę: chodzi o zastosowanie rozsądnych, uniwersalnych rozwiązań.
    Mają takich sporo w Ameryce. Idzie mi o poziom wolności, sprawiedliwości i
    odpowiedzialności. Możliwość zastosowania tych opcji istnieje w każdym miejscu
    świata, w każdej sytuacji ekonomicznej czy geopolitycznej.

    > Jestesmy uzaleznieni od realnie panującej w naszym kraju sytuacji na
    > która, jak dotąd mamy minimalny wpływ.
    > Polska ma taką a nie inna sytuację ekonomiczną i gospodarczą - tego nie
    > zmienimy. Mamy takie a nie inne uregulowania prawne - mogą się one zmieni
    > stosownymi ustawami ale nie od razu.

    Wpływ mamy. Sytuację ekonomiczną i gospodarczą możemy (i musimy) zmienić.
    Również prawo.

    > Uważam, że można próbować walczyć z patologiami np. łapownictwem,
    tolerowaniem
    > nieprawidłowości. Można próbować wpłąwać na wysokość nauczycielskich pensji,
    > liczebność klas, ilość języków obcych, dobór kadr. Ale nie liczmy na zmiany
    > rewolucyjne.

    Nie należy próbować. Należy skutecznie walczyć. Jak wiesz najlepszą metodą jest
    profilaktyka, ograniczanie źródeł zagrożeń.
    O szkole się nie wypowiem. To sprawa rodziców, do jakich szkół posyłają swoje
    dzieci.

    > Maciej pisze o Stanach o ich rozwiązaniach, które sprawdzają się na ich
    > gruncie, o ich pomysłach możliwych do realizacji przy określonej ilości
    > pieniędzy.

    Jak będziemy patrzyć na rozwiązania amerykańskie jak na jeża, w życiu nie
    zobaczymy "określonej ilości pieniędzy".

    Odnoszę
    > wrażenie, że usiłuje udowodnić nam swoją wyższość i to poprawia mu
    > samopoczucie.

    O Macieju pisałem już dzisiaj. Myślę, że szlag go trafia, kiedy widzi jak
    rządzimy się w jego starej ojczyźnie.

    Maciej nie pisze, a szkoda, o tej drugiej stronie Stanów.
    > Biednej, niedouczonej, żyjącej w slumsach.

    To nie jest zasługa (wina) Stanów. To wybory ludzi ich tam sprowadzają (w
    uproszczeniu, sprawa wymaga dłuższej wypowiedzi).

    > Rozmawiam z ludźmi z całego świata i nie widzę takiej chęci
    > pozostania na tamtym kontynencie.

    A kto chętnie zmienia swoją ojczyznę?! To najczęściej ostateczność, przymus.
    Ślepa jesteś na ruchy imigracyjne? Ameryka jest pożądana. I nie zmieniają tego
    stanu rzeczy oczywiste fakty, że - nie wszyscy ludzie na tym świecie chętnie
    przenieśliby się do Stanów.

    > Dlatego uważam - reformujmy sie sami, tak jak możemy. Inaczej nasza dyskusja
    > spowoduje stworzenie szkoły wirtualnej a chyba nie o to chodzi.

    Ano reformujmy się. Dobry pomysł.
    Ja uważam się za już zreformowanego.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 02.01.03, 21:24
    witaj,
    agate popieram jeszcze w jednym: w polsce liczy sie srednia a brana jest ona na
    tysiac sposobow do wszystkiego co sie da i do tego do czego sie nie da tez. bo
    to jest zaden wysilek kalkulatorek dodac podzielic i woooow! mamy opis ucznia:
    srednia 5,23... lub 4,12. co nijak prawdzie nie odpowiada.
    majac jedna ocene gorsza np 2 miast 3 czy 3 miast 4... mozna miec naprawde
    przegwizdane bo np pani jest z serii: osoby ktore maja 3 nie moha miec wiecej
    jak 4.
    agata slusznie podkreslila ze w stanach jest odpowiedzialnosc - ta czy inna
    finansowa prawna czy zawodowoa i to lekarz udowadnia ze sie nie rabnal, u nas
    jest inaczej: a to pacjent [poszkodowany itd] udowadnia ze cos zaszlo, potem ze
    nie on byl winny, w koncu ze ten tam mu to zrobil. a oceniaja nie lekarze spoza
    grup ktore sie procesuja [moga byc: nauczyciele i inni] lecz tak ze z boku
    wyglada to tak jakby kolega osadzal kumpla co z nim na wodke chodzi.
    to tak jakby czasem chcial w naszej szkole solidarnosc uczniowska przebic. nie
    da sie. nawet rozbite na duzej przerwie okno przejdzie pod warunkiem ze sprawca
    uda niewiniatko: ja? nic nie widzialem...
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.03, 23:38
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Basiu, zgadzam się z Tobą, że w przypadku pracy w hurtowni i przy takiej
    ilości uczniów ( i obciążenia godzinowego) trudno wychowywać. Nawiasem mówiąc
    chyba trudno egzekwować wiedzę i wiedzieć co który uczeń umie.

    Na szczęście mam dziennik z ocenami i przechowuję kartkówki i sprawdziany. W
    rozmowie z rodzicem posiłkuję się nimi.

    > Nie zgadzam się jednak, i chyba wzajemnie się nie przekonamy, że za złe
    > zachowanie nie można postawić pały!
    Rzadko, ale zdarza mi się za karę zapytać ucznia, który rozmawia i przeszkadza
    na lekcji. Niestety rozmawiają także uczniowie dobrzy lub bardzo dobrzy. Więc,
    gdy uczeń taki odpowie dobrze jest mi trochę łyso, ale ocenę otrzymuje taką, na
    jaką odpowiedział. jeśli uczeń nie odpowie, stawiam mu pałę podkreślając, że
    pytałam go dlatego,że rozmawiał, ale jedynkę dostał dlatego, że nie umiał.


    > Ja matka piątkowego ucznia, miałam zastrzeżenie co do oceny klasówki. Tak sie
    > złożyło, że klasówka była z przedmiotu z mojej dziedziny. Syn napisała
    dobrze - pomyliła sie nauczycielka. Grzecznie(!), na paluszkach poprosiłam o
    wyjaśnienie ( syn bał się dyskutować). Nauczycielka wpadła w histerię.
    > Więc wybacz Basiu - w konflikcie rodzice - nauczyciel dyrektor trzyma stronę
    > tych drugich. Chyba, że rodzice opłacają dyrektora lub dają mu kosztowne
    > prezenty - ale to inna sprawa.
    W szkole, w której pracuję dyrektor reaguje na uwagi rodziców.
    Jesli chodzi o mnie, to oddając sprawdziany informuję, że przyjmuję reklamacje.
    Jesli pomylę sie na niekorzyść ucznia jest mi głupio, bo wiem, że zdaniem
    uczniów powinnam być nieomylna, ale błąd poprawiam i przepraszam.

    Jesteś Agato osobą, która łapówek nie przyjmuje. To jest nas na pewno dwie. A
    jak poszukamy, to takich ludzi znajdziemy z pewnością dużo więcej.
    Był czas, że zastanawiałam się nad wyborem szkoly dla mojego 9-letniego obecnie
    syna. I najwyraźniej dobrze zrobiłam , że nie zdecydowałam się na szkołę
    prywatną. Ani w szkole mojego syna, ani w szkole, w której pracuję nie ma
    zwyczaju dawania prezentów nauczycielom. W moim gimnazjum uczniowie na koniec
    roku wręczaja kwiatki albo czekoladki ( delikatnie zasugerowałam, żeby w tym
    roku był to raczej jeden bukiet, bo naprawdę serce mi się sciska, gdy po
    tygodniu od zakończenia roku muszę wyrzucać kilkadzesiąt przekwitłych kwiatów).

    Trudno jest podjąć decyzje o przeniesieniu dziecka, bo jest to dla niego
    stresem. Myślę, że powinnaś wziąć pod uwagę, jak Twoje dziecko czuje się w tej
    szkole, wśród kolegów, jak odbiera nauczycieli, a mniej przejmować się, kto,
    komu i co daje. Jeśli stwierdzisz, że nie jest mu tam źle, nie krytykuj zbyt
    mocno przy nim nauczycieli. Bo utrudnisz mu życie. Jesli w Twojej pracy ktoś
    krytykowałby wciąż Twojego szefa,mogłoby to mocno podważyć Twoje zaufanie do
    niego.

    Wypowiadam się tutaj jako nauczyciel, ponieważ znam szkołę od tej strony.
    Doświadczen jako rodzic nie mam zbyt wiele, bo moje dziecko dopiero zaczyna
    edukację. Przyznam Ci się jednak, że już teraz boję się na kogo trafi w
    starszych klasach. Mam nadzieję,że nie na takich nauczycieli, jakich opisywałaś.

    Pozdrawiam
    Barbara
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.03, 23:40
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Basiu, zgadzam się z Tobą, że w przypadku pracy w hurtowni i przy takiej
    ilości uczniów ( i obciążenia godzinowego) trudno wychowywać. Nawiasem mówiąc
    chyba trudno egzekwować wiedzę i wiedzieć co który uczeń umie.

    Na szczęście mam dziennik z ocenami i przechowuję kartkówki i sprawdziany. W
    rozmowie z rodzicem posiłkuję się nimi.

    > Nie zgadzam się jednak, i chyba wzajemnie się nie przekonamy, że za złe
    > zachowanie nie można postawić pały!
    Rzadko, ale zdarza mi się za karę zapytać ucznia, który rozmawia i przeszkadza
    na lekcji. Niestety rozmawiają także uczniowie dobrzy lub bardzo dobrzy. Więc,
    gdy uczeń taki odpowie dobrze jest mi trochę łyso, ale ocenę otrzymuje taką, na
    jaką odpowiedział. jeśli uczeń nie odpowie, stawiam mu pałę podkreślając, że
    pytałam go dlatego,że rozmawiał, ale jedynkę dostał dlatego, że nie umiał.


    > Ja matka piątkowego ucznia, miałam zastrzeżenie co do oceny klasówki. Tak sie
    > złożyło, że klasówka była z przedmiotu z mojej dziedziny. Syn napisała
    dobrze - pomyliła sie nauczycielka. Grzecznie(!), na paluszkach poprosiłam o
    wyjaśnienie ( syn bał się dyskutować). Nauczycielka wpadła w histerię.
    > Więc wybacz Basiu - w konflikcie rodzice - nauczyciel dyrektor trzyma stronę
    > tych drugich. Chyba, że rodzice opłacają dyrektora lub dają mu kosztowne
    > prezenty - ale to inna sprawa.
    W szkole, w której pracuję dyrektor reaguje na uwagi rodziców.
    Jesli chodzi o mnie, to oddając sprawdziany informuję, że przyjmuję reklamacje.
    Jesli pomylę sie na niekorzyść ucznia jest mi głupio, bo wiem, że zdaniem
    uczniów powinnam być nieomylna, ale błąd poprawiam i przepraszam.

    Jesteś Agato osobą, która łapówek nie przyjmuje. To jest nas na pewno dwie. A
    jak poszukamy, to takich ludzi znajdziemy z pewnością dużo więcej.
    Był czas, że zastanawiałam się nad wyborem szkoly dla mojego 9-letniego obecnie
    syna. I najwyraźniej dobrze zrobiłam , że nie zdecydowałam się na szkołę
    prywatną. Ani w szkole mojego syna, ani w szkole, w której pracuję nie ma
    zwyczaju dawania prezentów nauczycielom. W moim gimnazjum uczniowie na koniec
    roku wręczaja kwiatki albo czekoladki ( delikatnie zasugerowałam, żeby w tym
    roku był to raczej jeden bukiet, bo naprawdę serce mi się sciska, gdy po
    tygodniu od zakończenia roku muszę wyrzucać kilkadzesiąt przekwitłych kwiatów).

    Trudno jest podjąć decyzje o przeniesieniu dziecka, bo jest to dla niego
    stresem. Myślę, że powinnaś wziąć pod uwagę, jak Twoje dziecko czuje się w tej
    szkole, wśród kolegów, jak odbiera nauczycieli, a mniej przejmować się, kto,
    komu i co daje. Jeśli stwierdzisz, że nie jest mu tam źle, nie krytykuj zbyt
    mocno przy nim nauczycieli. Bo utrudnisz mu życie. Jesli w Twojej pracy ktoś
    krytykowałby wciąż Twojego szefa,mogłoby to mocno podważyć Twoje zaufanie do
    niego.

    Wypowiadam się tutaj jako nauczyciel, ponieważ znam szkołę od tej strony.
    Doświadczen jako rodzic nie mam zbyt wiele, bo moje dziecko dopiero zaczyna
    edukację. Przyznam Ci się jednak, że już teraz boję się na kogo trafi w
    starszych klasach. Mam nadzieję,że nie na takich nauczycieli, jakich opisywałaś.

    Pozdrawiam
    Barbara
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 01.01.03, 21:11
    Basiu jeszcze jedno. Jeżeli rodzice siedzą w pracy do 18-19 to naprawdę nie
    mają kiedy wychowywać i mamy to co mamy.
    Nie uwierzę, żeby nie można było tak zorganizować sobie życia, żeby nie być z
    dzieckiem. Efekty syndromu klucza na szyi już mamy - rozboje, narkotyki,
    przemoc - w tzw. dobrych domach.
    A potem sie dziwimy, że młodzieniec ćpa a młoda dama w wieku 15 lat zachodzi w
    ciążę.
    O takich przypadkach mogłabym napisać wielotomową powieść.
    Pozdrawiam w Nowym Roku - Agata
  • caerme 29.12.02, 20:29
    witaj,
    zachowanie to jak zauwazyl krzysiek pewien kregoslup wynoszony z domu, taki czy
    inny, wiec jesli 14 latek pali to nalezy za to winic rodzicow i za wiekszosc
    podobnych zachowan tez.
    prawda nr 2 to taka ze grupa zmienia czlowieka i o ile zachowania typu :wszyscy
    wieja powiedzmy uchodza to inne niekoniecznie.
    a teraz zadam najprostsze pytanie: dlaczego tak sie dzieje?
    i moze kilka dalszych kamyczkow wrzuce:
    1. w znakomitej wiekszosci naszych rodzic dziecko co innego slyszy co innego
    widzi. i uznaje ze mowic sobie mozna. przy okazji: jak wbic takiemu
    nastolatkowi do glowy ze papierosy szkodza jesli w domu pala rodzice, a i
    wieksza czesc rodziny takze? jesli pogadanke obowiazkowa nt szkodliwosci
    palenia wyglasza osoba ktora wiadomo ze na kazdej przewie musi sie "dotlenic"
    jednym exstra mocnym bez filtra? odpowiadam: nijak czyms takim mozna jak
    grochem o sciane.
    2. to samo dotyczy picia alkoholu, np w moim lo - wyprowadzano ok 10 pijanych
    uczacych a kto pil i gdzie pil wiedzieli o tym i pierwszoklasisci
    3. a jesli idzie o klasy toalety i takie tam: to jest wlasnosc szkoly -> nie
    moja, wspolna czyli niczyja, ja za nia nie place. moze jesli by zlapac jednego
    z drugim i kazac mu placic za zniszczone elementy [moze byc z przyleglosciami
    powiekszone o zysk] by sie nauczyl czegos. nic przeciez tak nie uczy jak
    uderzanie po kieszeni...
    4. relacje z rodzicami, przeciez to rodzice ucza klamania albo kazac dzieciom
    mowic ze jesli dzwoni np ciotka zoska to mnie nie ma, albo lamiac reguly : np
    mowiac ze jesli sie przyznasz to nic zlego ci sie nie stanie po czym strzelaja
    oczywiscie obowiazkowe kazanie a czasem i lejeac. albo zakazujac nie bo nie.
    dziecko tez madre i tez sie uczy na swoich doswiadczeniach doswiadczeniach
    rowiesnikow.
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 28.12.02, 23:27
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Prawa dżungli - te obowiązujące w szkole to cały system zachowań nie mający
    > wiele wspólnego z ogólnie rozumianą kulturą a więc:
    > zrzucę z wieszaka płaszcz kolegi - bo mi przeszkadza, rzucę mięsem, także w
    > kierunku nauczyciela, - bo mi sie naraził, zniszczę nową ławkę, książkę,
    > pomaluję ścianę - bo mi się nudzi, będę przeszkadzał na lekcji doprowadzając
    do
    >
    > furii nauczyciela - bo mi sie chce. Będę śmiecił, niszczył, przeszkadzał,
    > dukuczał słabszym, innym ( Murzynom, okularnikom, kalekom), obrażał i
    > co ......i nic.

    Po mojemu to nie są prawa dżungli. To ich wypaczenie.

    > Po latach bezkarności, braku reakcji ze strony nauczycieli ( a więc i
    > wychowawców) taki młodzian dojdzie do wniosku, że wszystko mu wolno, że świat
    > należy do niego, że nie licza sie potrzeby innych ludzi, że można bez
    > ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji niszczyć, rozrabiać , a idąc dalej
    > zabijać!
    > Uważam, że szkoła musi wychowywać!

    Pisałem już, że reagujemy. Jednak bezowocnie - patrz post Barbary. Brak nam
    mocnych "argumentów", wsparcia rodziców.

    > Zaś jeśli chodzi o sprawiedliwośc jako wartość nadrzędną - to czy jest
    > sprawiedliwe wobec nie chuliganów tolerowanie aspołecznego zachowania?

    To nie jest sprawiedliwe. Takie traktowanie wyznaczane jest przez społeczne
    poczucie normalności, szkodliwości, itd. Spróbuj zdzielić pałą złodzieja w
    swoim domu.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 29.12.02, 12:36
    Zgadzam się, była juz głośna sprawa zastrzelenia przez kobietę złodzieja we
    własnym domu. Dramatem tego kraju jest społeczne przyzwolenie na cwaniactwo,
    oszustwo, łapówkarstwo, kradzieże, lewe interesy itp, itd.
    Za chwilę Twoi ( i nie tylko Twoi) dzisiejsi uczniowie siąda po pijanemu za
    kierownicę, wezmą łapówke za załatwienie czegośtam i każdy uzna, że wszystko ok.
    Ludzie są aspołeczni, w zerowy sposób identyfikują sie ze swoim państwem w
    skali makro lub mikro ( szkoła).
    I niestety juz na poziomie szkoły ucza sie, jakiego typu zachowania popłacaja,
    sa premiowane a co można robic bezkarnie!
    Rodzice to osobny rozdział! W klasie mojego syna jest uczeń kwalifikujący sie
    do szkoły specjalnej ( i pod względem zachowania i postępów w nauce). To co on
    wyprawia na lekcjach w głowie sie nie mieści. Początkowo nie wierzyłam w
    opowiadania syna, ale gdy relacje zaczęły sie powtarzać próbowałam rozmawiać z
    wychowawczynią. Efekt=zero.
    Nie poddałam się "przyłapałam" matkę i powiedziałam jej co o tym myslę. Kobieta
    była bardzo zdziwiona. Syn mimo pał i tak na koniec roku ma 4 a zachowanie
    poprawne. Ale rodzice niewiele mogą, co robić?
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 30.12.02, 18:57
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Ale rodzice niewiele mogą, co robić?

    Mówić, pisać z nadzieją.
    Co 4 lata są wybory, i wtedy rodzice mogą wszystko.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 30.12.02, 19:24
    Od 6 lat mówię, piszę, dyskutuję, narażam się ( a przy okazji moje dziecko),
    apeluję do zdrowego rozsądku, do zawodowych ambicji i co i NIC!
    Dokładnie nic.
    Nie winię wszystkich nauczycieli, winię system, brak uregulowań prawnych,
    takich z prawdziwego zdarzenia, winię odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację,
    która nie powstała ani wczoraj ani przedwczoraj.
    Możemy jedynie sobie życzyć, że Nowy Rok przyniesie jakieś sensowne rozwiązania
    Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 30.12.02, 19:38
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > winię odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację,

    Czyli kogo?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 30.12.02, 21:02
    Po pierwsze instytucje odpowiedzialne za płace w tzw. budżetówce. Powtarzam do
    znudzenia źle opłacany pracownik nigdy nie będzie dobrym pracownikiem. Trzeba
    zarabiać, żeby utrzymać siebie i rodzinę. I nie ma nic niemoralnego, że
    pracownik sfery budżetowej chce porządnie się ubrać, mieć przyzwoite mieszkanie
    i samochód, wyjechać na godziwy urlop! Tak długo jak będą płace na
    dotychczasowym poziomie do zawodów opartych na budżecie będzie negatywna
    selekcja ( oczywiście są wyjątki).
    Po drugie - w naszym kraju naczelna cnotą jest cwaniactwo i krętactwo a także
    łapówkarstwo i załatwianie". Sektor szkolnictwa niepublicznego
    opanował "element", który kieruje się wartościami jw.Zbić szybko majątek nie
    płacac godziwie nauczycieom. Efekt ten sam.
    Po trzecie - upadek moralności, obyczajów, ideałów i szacunku do kogokolwiek.
    To niestety efekt młodej polskiej demokracji. Winię media, wychowawców, dom (
    rodziny są zabiegane, nie rozmawiają ze sobą tylko przekazują informacje, nie
    jada sie wspólnie posiłków).Winię twórców budżetu, którzy pomyśleli o własnych
    dietach a nie uposażeniach tych od których zależy najwięcej ( właśnie
    nauczycielach i lekarzach) - tu Krzysztofie jedziemy na jednym wózku.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.12.02, 03:16
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Po pierwsze instytucje odpowiedzialne za płace w tzw. budżetówce.

    A skąd te instytucje się wzięły, z czyjego nadania (wyboru)?

    Tak długo jak będą płace na
    > dotychczasowym poziomie do zawodów opartych na budżecie będzie negatywna
    > selekcja ( oczywiście są wyjątki).

    Dzięki ;-)

    > Po drugie - w naszym kraju naczelna cnotą jest cwaniactwo i krętactwo a także
    > łapówkarstwo i załatwianie".

    To nie jest cecha narodowa. To atrybut systemu. Wiele spraw nas dotyczących
    jest w rękach innych. Jeśli coś jest w gestii urzędnika, to nie należy dziwić
    się ludziom, że chcą jemu przemówić "do rozumu".
    Wszystko wkoło jest "nasze" czyli niczyje, więc tego się nie szanuje albo się
    rozkrada.

    Sektor szkolnictwa niepublicznego
    > opanował "element", który kieruje się wartościami jw.Zbić szybko majątek nie
    > płacac godziwie nauczycieom. Efekt ten sam.

    Pewnie wzięli go czołgami ;-)
    Podziwiam ludzi, którzy tworzą coś nowego, np. szkoły. Rynek jest jaki jest,
    prawo mizernego popytu blokuje wzrost poziomu szkół.

    > Po trzecie - upadek moralności, obyczajów, ideałów i szacunku do kogokolwiek.
    > To niestety efekt młodej polskiej demokracji.

    A ja widzę to szerzej, światowo.
    Obrzydła mi Unia E., kiedy zobaczyłem demokrację francuską po ostatnich
    wyborach prezydenckich u nich. Głosy oburzenia, demonstracje uliczne,
    odmawianie bycia Francuzami dla 20% głosujących na jednego z kandydatów. Kilka
    lat temu cała Europa wrzała, kiedy ktoś w Austrii powiedział - "Austria dla
    Austriaków, ograniczmy napływ z zewnątrz elementów różnej maści". To
    cywilizowane kraje wprowadzają małżeństwa jednopłciowe, dają im możliwość
    adopcji dzieci. A skąd u nas BigBrothery i inne Bary?

    Winię media, wychowawców, dom (
    > rodziny są zabiegane, nie rozmawiają ze sobą tylko przekazują informacje, nie
    > jada sie wspólnie posiłków).Winię twórców budżetu, którzy pomyśleli o
    własnych
    > dietach a nie uposażeniach tych od których zależy najwięcej ( właśnie
    > nauczycielach i lekarzach) - tu Krzysztofie jedziemy na jednym wózku.

    Ot problem - media tworzą świadomość? Może na poziomie nastolatków. Później
    jest na odwrót. Głupi naród ma głupie media, nie tylko w Polsce.
    Kto to są - wychowawcy? Myślisz o nauczycielach? Jeśli tak, to może powinni
    jeszcze cerować skarpety dzieciom?
    Twórcy budżetu wzięli się z Księżyca, czy z jakiegoś zamachu stanu?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 31.12.02, 09:59
    Tak sie złozyło, że byłam we Francji podczas ostatnich wyborów - wyglądało to
    trochę inaczej niż pokazywano w TV, ale mniejsza o to.
    Piszesz, że podziwiasz ludzi tworzących coś nowego np. szkołę. Sądzę, znając
    Cię z wypowiedzi na Forum, że nie podziwiałbyś właściciela szkoły do której
    chodzi mój syn. Co więcej doszłoby między Wami do konfliktu choćby o
    nieterminowe płacenie pensji czy taką umowę o pracę, w której Ty miałbyś tylko
    obowiązki a strona przeciwna same prawa!
    Media kształtują świadomość nie tylko u nastolatków. Pod ich wpływem tzw,
    opinia publiczna wyrabia sobie opinie o całym środowisku.
    Łapówki - to jeszcze inna sprawa. W życiu nie wzięłam ( a okazji mam codziennie
    kilka - kilkanaście), ani nie dałam. Wiem, że wokół to robią nawet w naszej
    kochanej szkole. Przykład - uczennica pałkowa - z pogranicza upośledzenia ma na
    koniec roku 4.
    Pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 31.12.02, 15:18
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Piszesz, że podziwiasz ludzi tworzących coś nowego np. szkołę. Sądzę, znając
    > Cię z wypowiedzi na Forum, że nie podziwiałbyś właściciela szkoły do której
    > chodzi mój syn.

    No to podziwiam Ciebie za upór w katowaniu dziecka tą szkołą ;-)

    > Media kształtują świadomość nie tylko u nastolatków. Pod ich wpływem tzw,
    > opinia publiczna wyrabia sobie opinie o całym środowisku.

    Jak ktoś nie ma własnej opinii...

    Pomyślnego 2003 Roku
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 31.12.02, 16:34
    witaj,
    co do kretactwa i innych - krzysiek ma racje, dopoki urzednik bedzie decydowal
    [nie wazne gdzie i przy jakim biurku] o zbyt wielu sprawach dopoty tak bedzie:
    chcac np miec projekt domu zaakceptowany w normalnym terminie bede musial jakos
    pomoc urzednikowi zeby podjal decyzje... u nas jest bardzo malo przepsiow w
    stylu:
    jesli projekt spelnia takie to a takie warunki musi byc zaakceptowany w
    terminie tylu-a-tylu dni. jesli cos sie stanie to winny sie znajdzie: bede nim
    ja sam!
    w szkole to samo: wyniki testow postepu sa powszechnie dostepne i jesli np sie
    pani nie podoba ze uczen ktory nie zna matematyki dostanie 4 bierze pani testy
    i sprawdza...
    a co do nastolatkow - powiem jak to wyglada od strooby biznesu: prywatnego -
    czyli mojego zysku: najpierw patrze i slucham co by chcieli [a malo ktore
    dzieciatko jest tak wyjatkowe ze marzy wylacznie o operze i teatrze] i uzyskuje
    zyniki ze np chca resorki i gry wojenne . ja im to zrobie - bo oni chca, i
    lubia to. fakt ze potem wyrosna z nich przyglupy naprawde mnie jako producenta
    malo obchodzi. a jesli potem jako dorosle osoby [np wiek 25 lat] czy 20 lat]
    beda sie domagaly rozrywki na podobvnym poziomie to ja sie uciesze bo za
    niewielkie inwestycje mam ogrome zyski!
    tym zebym ja robil cos innego, np madrzejsze gry inteligentne to jest rola
    rodzicow. zakaze nic tu nie pomoga da sie je obejsc na milion i jeden
    sposobow...
    pozdr
    piotrek
  • Gość: zet IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 01:02
    Ma Pan częściowo rację. Ta akcja jest jak rewolucja październikowa, ale tak do
    końca. Jest po prostu od początku do końca zła i nawet jej autorzy nie
    ukrywają, że przyjmują świadomie fałszywe dane. Jest zła u podstaw, a skończy
    się kompromitacją (z założenia ma być tylko sukcesem propagandowym - ludzie się
    tu nie liczą). Na potwierdzenie: proszę spróbować zweryfikować dane z Gim nr 10
    w Ch-owie. Warto, warto, bo Dyrekcja ubiega się o awans i po to jej to kłamliwe
    przedsięwzięcie.
  • Gość: Alek IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.12.02, 21:18
    Wydaje mi się, z nie jest to miejsce aby donosić, która ze szkół nie pracuje
    tak jak należy a jej dane o wykonaniu zadania są wzięte z sufitu. Przecież
    młodzioez i rodzice są najlepszymi obserwatorami i sami ocenią swoją szkołę.
    Wysoce nie na miejscu jest szukanie zemsty na dyrektorze lub innych kolegach z
    pracy wykorzystujac ta akcję. O samej akcji i jej potrzebie można długo
    dyskutować. W naszej naturze jest wrodzony sprzeciw przeciw "centralny akcjom",
    nikt jednak nie może nas zmusić do udziału w akcji.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 21.12.02, 22:12
    Gość portalu: Alek napisał(a):

    > Wydaje mi się, z nie jest to miejsce aby donosić, która ze szkół nie pracuje
    > tak jak należy a jej dane o wykonaniu zadania są wzięte z sufitu.

    Dlaczego nie?
    Źle, że takie głosy są anonimowe.

    Przecież
    > młodzioez i rodzice są najlepszymi obserwatorami i sami ocenią swoją szkołę.

    Zgoda. Tylko w takim razie po co ogólnopolska akcja?

    O samej akcji i jej potrzebie można długo
    > dyskutować. W naszej naturze jest wrodzony sprzeciw przeciw "centralny
    akcjom",
    > nikt jednak nie może nas zmusić do udziału w akcji.

    Nie wiem czy w "naszej" naturze. Nawet nie wiem czy w mojej. Rzecz rozbija się
    o cele, metody, organizatorów. W tym konkretnym przypadku z pewnością nie
    jestem "za", a czy jestem "przeciw", to zależy od miejsca. W mojej szkole
    jestem przeciw, ale przegłosowany, więc się podporządkuję. W innych szkołach
    niech robią, co uważają za słuszne.

    Wesołych Świąt
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 26.12.02, 11:01
    Uważam, że przy okazji takich akcji należy rzetelnie poinformować o szkole.
    Przed ewidentnie złymi przestrzec innych, aby wybrali dla dzieci lepszą szkołę
    ( zwłaszcza dotyczy to placówek niepublicznych).
    Widmo wyciągnięcia na światło dzienne ewidentnych kłamstw i przekrętów skłoni ,
    przynajmniej część, dyrektorów do refleksji a co za tym idzie , mam nadzieję,
    lepszej pracy.
    Wyobraź sobie sytuację, że Twoje dziecko chodzi do szkoły, marnej szkoły, w
    której poziom pogarsza się z roku na rok.Rozsądek mówi - zabrać dziecko, ale
    dokąd. Zamienić siekierkę na kijek? Złą panią od polskiego na podobną od
    matematyki? Skąd czerpać informacje o dobrych szkołach?
    Dyrektorzy , szczególnie jeśli są właścicielami szkół, niechętnie przyznają się
    do porażek!
    Zmiana szkoły to dla dziecka stres. W starej zna kolegów, wie czego spodziewać
    sie po nauczycielach - w nowej same niewiadome.
    Rodzice wybierając mniejsze zło biorą na przeczekanie aż dziecko skończy dany
    cykl nauczania. A samopoczucie dyrekcji doskonałe.
    Wyciąganie kłąmstw ma cel - inni sie zastanowią czy warto angażować dziecko a
    często swój czas i pieniądze w zła szkołe.
    Szczęśliwego Nowego Roku - Agata
  • Gość: Bogumila IP: 213.17.252.* 25.12.02, 12:15
    Mam syna w gimnazjum. Jest mądrym obserwatorem rzeczywistości szkolnej, o
    akcji "szkola z klasą" wiedział z "Gazety Wyborczej". W szkole nic o tym ani na
    lekcjach, ani na wywiadówce. Aż tu w połowie grudnia nagle dyrekcja zwołuje
    gospodarzy klas i hajda!, nasza szkoła też w akcji!. "Takie to a takie"
    zadania, i jedno, które rozbawiło aż do bólu: oceny od dziś będą jawne!!! To
    nauczyciel języka polskiego, który już następnego dnia odpytywal uczniów na
    lekcji i "cichcem " oceny nadal "tajnie" wpisywał do dziennika. Płakać się
    chce!!!
    Akcja "Gazety",dobra w soim zamiarze na początku, teraz w swej "masowości"
    straciła rangę i nie wyróżnia szkół dobrych od złych. Szkołom i nauczycielom
    potrzebny jest dobry nadzor i kontrola metodyczna za strony organów
    nadzorujących pedagogicznie oraz solidna weryfikacja "papierowych" zgłoszeń
    do "Szkoły z klasą".
    Wesołych świąt.
  • caerme 22.12.02, 21:01
    witajce,
    niedawno siedzialem ze znajoma nauczycielka z pewnej szkoly ponadpodstawowej w
    calkiem duzym "city", przegladalismy strony owegoz gimnazjum na szkole z klasa
    i oto co mowila komentujac przy okazji to co jest naprawde:
    - to co szkola wypisala ze robi [dbanie o poziom etc.] to smiech na sali, jak
    mawial znajomy. pocz ym opisala mi pewna ciekawa sytuacje w ktorej rodzic tylko
    dlatego zainteresowal sie cora bo: pracowal w tejze szkole, a naczalstwo -
    patrz: dyrektor nakazalo powiedzc slowa: porozmawiam z corka. wczesniejsza
    reakcja - wzruszenie wlasciwie ramion
    - to co szkola wypisala ze jest z zajec pozaszkolnych to glownie kilku
    zapalencow porobilo kolka i na tym sie skonczylo jest opiekun i 3/4 z owych
    kolek istnieje tylko i wyl. na papierze
    - zadania i ich realizacja wola wg niej o conajmniej pomste do nieba, wiekszosc
    z tych rzeczy co poszlo ze szkoly istnieje glownie jako literatura z
    cyklu "marzenia wladz"
    - osoby jakie zostaly wypisane w tych ktore sa jako "opieka" projektow i ci co
    je robia to ci co mieli najwieksze chody. wyrobnikow nikt nie wypisuje bo i po
    co niech robia te czarna robote
    - a w projekcie znalazla sie tylko dlatego ze "tak trzeba" nikt o zdanie nie
    pytal
    obok tego:
    niektore szkolenia robione przez kogos [szkola? kuratorium?] swoim poziomem
    przypominaja pogadanke dla pierwszoklasistow w podstawowce a infantylnoscia
    bija i to
    pozdr i wesolych swiat
    piotrek
    ps. innych szczegolow nie podaje z wiadomych wzgledow
    i moje pytanie na koniec:
    CO Z WYNIKAMI ZROBI GW?
    bo wedlug mojej opinii powinna oddac na makulatore - moze cos sie zwroci
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 19:19
    caerme napisał:

    > > CO Z WYNIKAMI ZROBI GW?
    > bo wedlug mojej opinii powinna oddac na makulatore - moze cos sie zwroci

    We Wrocławiu co roku w maju są "targi ofert szkół" pod nazwą Tared. Na
    ostatnich (maj 2002) słyszałam jak uczniowie jednego z liceów nie mogli
    uwierzyć własnym oczom czytając w reklamówce wydanej przez ich szkołę jakie
    wspaniałe zaplecze ma ich liceum. Ucząc się w nim 4 lata nigdy nie widzieli
    wielu z opisywanych rzeczy (np. trawiastego boiska, gdy w rzeczywistości jest
    klepisko).
    Opisywanie fikcji nie zaczęło się więc od akcji GW.

    Brałam udział w realizacji jednego z zadań i trochę szkoda by mi było, gdyby
    moje ciężko opracowane sprawozdanie wylądowało w koszu.(Praca moja i uczniów
    związana z realizacją zadania przyniosła owoce, więc jej nie żałuję).

    Proponuję jednak zmianę nazwy akcji ze "Szkoły z klasą" na
    "SPIS GIMNAZJÓW i PODSTAWÓWEK w Polsce".
    Nie znam bowiem żadnej szkoły, która zasługiwałaby na miano szkoły z klasą.
    Jeszcze się bowiem taki nie narodził, co by każdemu dogodził.
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 28.12.02, 20:34
    Zeby zrobić coś dobrego dla uczniów, szkoły, procesu nauczania i wychowania nie
    potrzebne sa żadne wzniosłe akcje. Sprawozdania przesyłane do sekretariatu
    akcji będa naszpikowane fikcja, wymysłami a w najlepszym razie mocno
    przerysowane.
    Szkoda czasu nauczycieli na pisanie bardziej czy mniej ubarwionej
    rzeczywistości. Lepiej przeznaczyć go na coś naprawdę pożytecznego ( wycieczki,
    kółka zainteresowań, komplety wyrównawcze).
    Szkoła mojego syna bierze udział w "Farsie z klasą" - widzę już sprawozdania z
    działalności tej wspaniałej szkoły podczas gdy 1/3 lekcji sie nie odbywa, brak
    sali gimnastycznej i pracowni przedmiotowych, nauczycirl WF przychodzi na
    lekcje po piwku, oceny wystawiane są w zależności od grubości portfela rodzica
    itp.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.koszalin.tpnet.pl 29.12.02, 00:06
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Proponuję jednak zmianę nazwy akcji ze "Szkoły z klasą" na
    > "SPIS GIMNAZJÓW i PODSTAWÓWEK w Polsce".

    Dobry pomysł, ale potrzebny jest wyróżnik, gdyż nie wszystkie szkoły biorą
    udział w akcji. Może taki - "Spis Gimnazjów i Podstawówek w Polsce, które to
    szkoły zgłosiły chęć posiadania Dyplomu Szkoły z Klasą, wydawanego przez GW,
    CEO i Prezydenta RP"?

    > Nie znam bowiem żadnej szkoły, która zasługiwałaby na miano szkoły z klasą.
    > Jeszcze się bowiem taki nie narodził, co by każdemu dogodził.

    Nie musi być to szkoła wzorcowa, bez skazy, itd. Myślę, że jest wiele bardzo
    dobrych szkół, nazwijmy je "z klasą".
    No i mam dylemat - czy takich szkół szukać wśród biorących udział w akcji? Po
    mojemu trochę się to gryzie - trzymanie klasy i udział w omawianej akcji.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: xxx IP: *.tele2.pl 01.01.03, 21:44
    Idea akcji jest bardzo mądra i nepweno w ielu szkołach coś to zmieni. Ale
    znaczna większość pozostanie taka sama. Mówie tu oczywiście o szkolej
    państwowej. Zajżyjcie na stronke mojej szkółki. Ile tam pięknych słów rzucanych
    jest w nicosc. To jest okropne zachowanie. Piszą tam jak się szkoła stara, jak
    wszyscy jesteśmy w to zaangażowani. Naprawdę jestem dumna z tych słów, ale
    niestety tylkio z słów. " Uczniowie wiedzą, czego mają się nauczyć, znają i
    rozumieją zasady oceniania" tak to jest prawda wiemy czego mamy się uczyć znamy
    i rozumiemy zasady oceniania napisane w WSO, ale nasze prawa nie są
    egzekwowane. Nauczycielka biologii pewnej klasie powiedziala, że odwołuje
    następnego dnia kartkówke. Cóż była za radoś każdy się cieszył. Moja bliska
    koleżanka zniedowieżaia juz po lekcjach spytała się pani X czy to prawda. Ona
    powiedziła ze nie ze jutro jest klasówka z działu X. Ponieważ było to po
    pewnych zajęciach lekcjnych bylo tylko kilka osob z ich klasy. Musieli
    obdzwonić całą klase i powiadomić o tym. Nie mieli innego wyjścia to była
    przecierz 3 klasa. A WSO mówi że klasówka musi być zapowiedziana tydzień
    wcześniej. Czy taka jest szkoła z klasą. Osoba X. <płci i imienia nie ujawinie
    bo mogla by nie zaliczyc roku> wypisala sie z pewnych zajęć szkolnych, ktore
    prowadzi nauczyciel Y. na polrocze stwia mu marna 2 przy ocenach 3,3,3,1,4.
    Podobno nie wyciąga się średniej<tak mówi WSO>. Pni F. na swojej lekcji
    wywrzeszczała , że na lekcji się ćwiczy, a nie uczy, to było podczas
    przerabiania nowego ćwiczenia. To jest moja szkoła z klasą. Nasza szkoła
    sasadami sięga do głębokiego PRL gdzie szkoła była dla nauczyciela.
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.03, 23:46
    Czy w Twojej szkole nie ma rzecznika praw ucznia? Jeśli nie, to powinieneś
    skłonić samorząd szkolny do jego wyboru.
  • Gość: Barbara IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.03, 23:47
    Czy w Twojej szkole nie ma rzecznika praw ucznia? Jeśli nie, to powinieneś
    skłonić samorząd szkolny do jego wyboru.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 06.01.03, 00:28
    Gość portalu: Barbara napisał(a):

    > Czy w Twojej szkole nie ma rzecznika praw ucznia? Jeśli nie, to powinieneś
    > skłonić samorząd szkolny do jego wyboru.

    A nie wystarczy samorząd?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 06.01.03, 21:16
    witaj,
    jak pamietam u mnie samorzad byl "do niczego" zupelnie jak w skeczu
    kobuszewskiego fachowcach z l. 60 tych chyba. zajmowal sie organizowaniem
    uroczystosci traktowanych jako dzien wolny na ktore chodzili ludzi bo musieli i
    patronowal roznym akcjom ktorymi nikt sie nie interesowal.
    mowiac brutalnie - byl za krotki - zeby cos pomoc jakby co. rzecznik to samo.
    btw. ale wyzsza szkole jazdy [wroc : samorzadzenia sie] to ja widzialem na
    studiach...
    pozdr.
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 06.01.03, 22:18
    caerme napisał:

    > witaj,
    > jak pamietam u mnie samorzad byl "do niczego" zupelnie jak w skeczu
    > kobuszewskiego fachowcach z l. 60 tych chyba. zajmowal sie organizowaniem
    > uroczystosci traktowanych jako dzien wolny na ktore chodzili ludzi bo musieli
    i
    >
    > patronowal roznym akcjom ktorymi nikt sie nie interesowal.
    > mowiac brutalnie - byl za krotki - zeby cos pomoc jakby co. rzecznik to samo.
    > btw. ale wyzsza szkole jazdy [wroc : samorzadzenia sie] to ja widzialem na
    > studiach...

    No to zacznijmy od początku...
    Na co komu samorząd uczniowski? Jaką rolę ma do spełnienia na każdym szczeblu
    kształcenia? Jakie ma możliwości?
    Wydaje mi się, że to taki związek zawodowy uczniów. A o związkach znasz moje
    zdanie.
    Studia to rzeczywiście wyższa szkoła jazdy, ale i tu student jest klientem, a
    przynajmniej powinien być.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 06.01.03, 22:52
    witaj,
    co do samorzadu masz racje - role nieokreslona a moc nie moze nic. conajwyzej
    traktowany jest jako "potwierdzenie" tego ze "uczniowie" tez "biora udzial" w
    czyms tam.
    jesli sa prawdziwe problemy to zrobic nic nie moze.
    zwiazek nie zwiazek dla mnie to cos jedna wilka fikcja pic z pokazowa.
    a co do studiow, nie wiem czy widziales to co ja, ale tan samorzad
    oznaczalo "swoja kasa rzadzimy sie sami [ponoc ok 70-80 tys na rok] i wara od
    tego innym, wszystkie stolki sa nasze, a by to osiagnac zawieramy pokoj
    wieczysty z rektorem" nie musze wspominac ze w sprawach wyskokow wladz w
    rodzaju : poltora miesiaca opoznione stypendia, chamskie i zahaczajace czasem o
    kryminal i wydalenie zachowania profesorow nic nie robili, jesli idzie o
    studentow tez...
    long story...
    pozdr.
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 06.01.03, 23:03
    caerme napisał:

    > co do studiow, nie wiem czy widziales to co ja, ale tan samorzad
    > oznaczalo "swoja kasa rzadzimy sie sami [ponoc ok 70-80 tys na rok] i wara od
    > tego innym,

    To takie fajne samorządzić kasą od Homana. Przymiarka do
    późniejszych "poważnych" rządów.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 07.01.03, 20:48
    witaj,
    i zero odpowiedzialnosci... i zero mozliwosci usuniecia ze stolka... i zero
    mozliwosci rozliczenia [dokladniej: rozliczaja sie przed tymi ktorzy wydaja
    kase: czyli sami przed soba] itd... lepiej jak w rzadzie, bo i wybory mozna
    ustawic...
    pozdr
  • Gość: xxx IP: *.tele2.pl 09.01.03, 22:16
    Słuchajcie w szkołach państwowych jesli jesteś za zmianami to nauczyciele
    zmienia twje stopnie nagorsze więc najlepiej rób to ci kaza nie miaj własnego,
    orginalnego czasem rózniącego się od opinii publiznej zdania. Uczeń nie jest
    wart zachodu Szkoła jest dla nauczyciela, jeśli tak nie uwazasz tokeidyś tak
    zaczniesz uważać. z jednej szkoły pzrez to doeszłam<na pozegnanie walneli mi 5
    2> teraz koncze to gim. i nie moge sie doczekać normalnego liceum, mam nadzieje
    ze na takie trafie. Parawa jakiego kolwiek w Polsce nie ma tym bardziej w
    szkolach, fajna akcja, ale niestety nie skuteczna:( pozdrawiam xxx
  • Gość: xxx IP: *.tele2.pl 01.01.03, 21:51
    Idea akcji jest bardzo mądra i nepweno w ielu szkołach coś to zmieni. Ale
    znaczna większość pozostanie taka sama. Mówie tu oczywiście o szkolej
    państwowej. Zajżyjcie na stronke w/w szkółki, mam b. wiarygodne informacje,
    naprawde wię przeczytajcie uwaznie.Ile tam pięknych słów rzucanych jest w
    nicosc. To jest okropne zachowanie. Piszą tam jak się szkoła stara, jak wszyscy
    jesteśmy w to zaangażowani. Naprawdę jestem dumna z tych słów, ale niestety
    tylkio z słów. " Uczniowie wiedzą, czego mają się nauczyć, znają i rozumieją
    zasady oceniania" tak to jest prawda wiemy czego mamy się uczyć znamy i
    rozumiemy zasady oceniania napisane w WSO, ale nasze prawa nie są egzekwowane.
    Nauczycielka biologii pewnej klasie powiedziala, że odwołuje następnego dnia
    kartkówke. Cóż była za radoś każdy się cieszył. Moja bliska koleżanka
    zniedowieżaia juz po lekcjach spytała się pani X czy to prawda. Ona powiedziła
    ze nie ze jutro jest klasówka z działu O. Ponieważ było to po pewnych zajęciach
    lekcjnych bylo tylko kilka osob z ich klasy. Musieli obdzwonić całą klase i
    powiadomić o tym. Nie mieli innego wyjścia to była przecierz 3 klasa. A WSO
    mówi że klasówka musi być zapowiedziana tydzień wcześniej. Czy taka jest szkoła
    z klasą. Osoba X. <płci i imienia nie ujawinie bo mogla by nie zaliczyc roku>
    wypisala sie z pewnych zajęć szkolnych nauczyciel na polrocze stwia mu marna 2
    przy ocenach 3,3,3,1,4. Pni F. na swojej lekcji wywrzeszczała , że na lekcji
    się ćwiczy, a nie uczy, to było podczas przerabiania nowego ćwiczenia. To jest
    szkoła z klasą? Ta szkoła zasadami sięga do głębokiego PRL gdzie szkoła była
    dla nauczyciela, a uczeń to zero. Proponuj zrobcie kogoś takiego jak tajny
    detektyw i zajzyjcie do pewnych szkół popytajcie się uczniów jaka naprawde jest
    ta ich szkoła i dajcie im również się wypowiedzieć. Moj kolego ma naprawde
    cięzko i nie tylko on.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka