Dodaj do ulubionych

Rodzic ma uwagi do nauczycieli

18.01.03, 00:09
Jest tu wiele ze strony rodziców i nauczycieli.
Niezadowoleni rodzice ścierają się z nauczycielami "którym zależy".
Przy czym obie strony sie ranią. Brak jak sądzę uwagi dla głosów zadowolonych
rodziców - bo to nie problem i "dziadowskich nauczycieli".
Chcemy ucywilizować szkoły choć trochę, spróbujmy się ... dogadać i
porozumieć.
Proszę o wpisywanie konkretnych i krótkich uwag. Od memorandów są inne wątki.

A więc jako rodzic mam pretensje do niektórych nauczycieli :

- że traktują dzieci jako podmiot który rodzice oddają do szkoły. Ja prowadzę
dzieci, aby sie czegoś nauczyły,

- że nie chcą wysłuchać problemów rodziców uważając że Ci są za mało
wykształceni aby wiedzeć coś o dziecku. Nidostrzegają że rodzice swoje
dziecko znają NAJLEPIEJ i o ile CHCĄ o nim rozmawiać, to należy ich wysłuchać,

- że mszczą się na dzieciach za potyczki z rodzicami,

- że nie dostrzegają dzieci widząc głównie UCZNIÓW,

- że nie zależy im na współpracy z rodzicami dziecka a wręcz odwrotnie,
traktują ich jako uciążliwych,

- że przynoszą do szkoły swoje stresy i problemy dorosłych, których dzieci
nie są w stanie ZROZUMIEĆ.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 00:40
    darth4 napisał:

    > Chcemy ucywilizować szkoły choć trochę, spróbujmy się ... dogadać i
    > porozumieć.

    Propozycja godna podziwu. Dalszy ciąg postu przeczy szlachetnej intencji.

    > Proszę o wpisywanie konkretnych i krótkich uwag. Od memorandów są inne wątki.

    ???

    > A więc jako rodzic mam pretensje do niektórych nauczycieli :
    [...]

    OK, pójdźmy tym tropem.

    A więc jako obywatel mam pretensje do niektórych urzędników:

    - że traktują ludzi jako podmiot który przychodzi do biura. Ja idę tam, aby coś
    załatwić,
    - że nie chcą wysłuchać problemów ludzi uważając że Ci są za mało
    wykształceni aby wiedzeć coś o sprawie. Nie dostrzegają że ludzie swoje
    sprawy znają NAJLEPIEJ i o ile CHCĄ o nich rozmawiać, to należy ich wysłuchać,
    - że mszczą się na sprawach za potyczki z ludźmi,
    - że nie dostrzegają ludzi widząc głównie PETENTÓW,
    - że nie zależy im na współpracy z ludźmi a wręcz odwrotnie, traktują ich jako
    uciążliwych,
    - że przynoszą do biura swoje stresy i problemy lokalne, których ludzie
    > nie są w stanie ZROZUMIEĆ.

    Jak mi poszło?
    Czekamy na następne "konkretne i krótkie uwagi"?

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • unsatisfied6 18.01.03, 01:19
    Z szacunkiem , lecz Pan przekręca kota ogonem .
    Sprawa dotyczy patologii w szkole nie dotyczy osobiście
    Pana , a zdaje się , że Pan to traktuje osobiście .
    Jest to źle rozmiana solidarność . To właśnie Panu
    powinno zależeć , by z tymi patologiami walczyć ,
    a Pan zdaje sie ich bronić .

    Czy zdaje sobie Pan sprawę ile zła może uczynić szkoła
    ze złym nauczcielem lub dyrekcją .

    Niech mi Pan szczerze powie , jakie ma szanse piatkowy uczeń
    który na maturze zostanie tendencyjnie oeniony na trójkę .
    Jakie konsekwencje poniesie nauczyciel ?

    Żadne ? Ewantaulna nagana ( może to być również nagroda
    gdy dyrekcja ma nieprzychylny stosunek do ucznia ).

    O tym darth chciał porozmawiać . A Pan o urzędnikach ?
    zapewne jest jakiś związek . Lecz nie dotyczy sprawy
    bezpośrednio .
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 01:59
    unsatisfied6 napisał:

    > Z szacunkiem , lecz Pan przekręca kota ogonem .
    > Sprawa dotyczy patologii w szkole nie dotyczy osobiście
    > Pana , a zdaje się , że Pan to traktuje osobiście .
    > Jest to źle rozmiana solidarność . To właśnie Panu
    > powinno zależeć , by z tymi patologiami walczyć ,
    > a Pan zdaje sie ich bronić .

    Zdaje się, że to Pan nie wie co mi się zdaje. Gdzie tu moje pretensje o najazd
    osobisty, gdzie solidarność, gdzie obrona?
    Można walczyć z patologiami na różne sposoby. Najlepsze są te, które eliminują
    przyczyny. Od kilku tygodni na tym forum przedstawiam swoje zdanie o
    słabościach polskiej oświaty, proponuję zmiany.

    > Czy zdaje sobie Pan sprawę ile zła może uczynić szkoła
    > ze złym nauczcielem lub dyrekcją .

    Zdaję sobie. Patrz wyżej.

    > Niech mi Pan szczerze powie , jakie ma szanse piatkowy uczeń
    > który na maturze zostanie tendencyjnie oeniony na trójkę .
    > Jakie konsekwencje poniesie nauczyciel ?

    Nie wiem jakie ma szanse. Tendencyjność jest naganna. Patrz wyżej.

    > O tym darth chciał porozmawiać . A Pan o urzędnikach ?
    > zapewne jest jakiś związek . Lecz nie dotyczy sprawy
    > bezpośrednio .

    A jakiej to sprawy bezpośrednio dotyczył post dartha?
    O czym tu rozmawiać? Pisać i czytać co nauczyciel X uczynił z uczniem Y w
    miejscowości Z? Ktoś ma wątpliwości, że źle dzieje się z polską oświatą?
    Trzeba działać. A nie uważam za potrzebne i skuteczne działania typu:
    opisywanie stanu polskiej oświaty na tym forum czy w innych mediach, wytykanie
    błędów nauczycieli, płacz nad finansowym zabezpieczeniem oświaty.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • darth4 18.01.03, 11:11
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
    > A jakiej to sprawy bezpośrednio dotyczył post dartha?
    > O czym tu rozmawiać? Pisać i czytać co nauczyciel X uczynił z uczniem Y w
    > miejscowości Z?

    No dobrze. Skoro twierdzisz że jesteś nauczycielem to potrafisz ocenić co
    napisałem. Gdzie więc prosiłem o opis że x coś z y w z ? Poprosiłem o
    przedstawienie opini ogólnej rodziców o nauczycielach. Rodzice mają przykłady,
    ale nie o przykłady chodzi, tylko o ucywilizowanie współpracy !!!
    Chyba że uważasz że rodzice nie są partnerami do tej współpracy. Do tego
    potrzeba znać opinie obu stron i o nie poprosiłem.
    Musisz pamiętać że za tym działaniem stoją dzieci jeszcze nie przygotowane
    na "świat dorosłych". My nie rozmawiamy o problemach dorosłych rodzic -
    nauczyciel, na które to tory spychasz dyskusję. Rozmawiamy o dzieciach. My po
    tej stronie mamy własne dzieci i opinie. A Ty skąd wiesz jakie ? A jak nie
    wiesz, to skąd masz znać odpowiedzi dla nas ? Mój wątek jest próbą
    przedstawienia problemów rodziców.

    > Trzeba działać. A nie uważam za potrzebne i skuteczne działania typu:
    > opisywanie stanu polskiej oświaty na tym forum czy w innych mediach,
    > wytykanie błędów nauczycieli.

    Dobrze, więc zaproponuj inne skuteczne działanie. Nie chodzi przecież o
    narzekania, tylko o skuteczny sposób.

    Niestety wyjeźdzam na 2 tyg. więc nie będę brał udziału w dyskusji. Zresztą
    swoje powiedziałem. Czekam na inne głosy. Ale ja tu wrócę :)
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 13:03
    darth4 napisał:

    > No dobrze. Skoro twierdzisz że jesteś nauczycielem to potrafisz ocenić co
    > napisałem. Gdzie więc prosiłem o opis że x coś z y w z ?

    Gdzie napisałem, że prosisz o powyższe?

    Poprosiłem o
    > przedstawienie opini ogólnej rodziców o nauczycielach. Rodzice mają
    przykłady,
    > ale nie o przykłady chodzi, tylko o ucywilizowanie współpracy !!!

    O co chodzi?
    Współpraca nie jest cywilizowana? Załóżmy, że nie jest. Jak ma wyglądać
    poprawna współpraca?
    Najważniejsze - jak zamierzasz to osiągnąć?

    > Chyba że uważasz że rodzice nie są partnerami do tej współpracy. Do tego
    > potrzeba znać opinie obu stron i o nie poprosiłem.

    Pewnie wczoraj spadłeś z księżyca. Nie znasz stanu polskiej oświaty?
    Tu nie należy pytać. Trzeba działać, podawać rozwiązania.

    > Musisz pamiętać że za tym działaniem stoją dzieci jeszcze nie przygotowane
    > na "świat dorosłych". My nie rozmawiamy o problemach dorosłych rodzic -
    > nauczyciel, na które to tory spychasz dyskusję. Rozmawiamy o dzieciach.

    Partnerem w dyskusji o oświacie jest dla mnie rodzic.

    My po
    > tej stronie mamy własne dzieci i opinie. A Ty skąd wiesz jakie ?

    Żyję w tym kraju lat wiele.

    > Dobrze, więc zaproponuj inne skuteczne działanie. Nie chodzi przecież o
    > narzekania, tylko o skuteczny sposób.

    Służę uprzejmie. Cytat z wątku "Dysleksja - warto się o nią 'postarać'" z dnia
    08-11-2002. Przytaczałem go kilkakrotnie na tym forum:

    "
    O sztywnościach, czyli jak widzę Polskę (cały świat nawet):
    Uważam, że następuje degeneracja gatunku ludzkiego. Coraz trudniej o Rodzinę.
    Zanika staranie o los własny i rodziny. Ludzie boją się odpowiedzialności za
    własne poczynania. Zbyt pochopnie godzą się oddawać swoje obowiązki innym. W
    zamian za kasę (podatki) wolą święty spokój. W razie czego łatwo skierować
    pretensje pod adresem rządu, czy nauczycieli.

    Moje propozycje zmian w oświacie:
    - pobieranie nauki nie jest obowiązkowe,
    - pobieranie nauki jest odpłatne,
    - nauczyciel pracuje 40h/tydz., w tym ma 4-5 lekcji, resztę czasu jest w szkole
    i poświęca go uczniom, rodzicom, nauczycielom (w obecych warunkach jest
    pobożnym życzeniem np. wymiana opinii nauczycieli), przygotowuje lekcje,
    sprawdza klasówki, szkoli się, itd.,
    - nauczyciel otrzymuje o 100% większą zapłatę za swoją odpowiedzialną i już
    widoczną pracę (teraz widać tylko 18h),
    - szkołą jednoosobowo zarządza dyrektor mający pełne prawo doboru
    współpracowników i ich zmiany,
    - rodzice mają duży wpływ na wybór dyrektora, już to poprzez czasne, już to
    poprzez opiniowanie pracy szkoły,
    - może coś jeszcze...
    "

    > Niestety wyjeźdzam na 2 tyg. więc nie będę brał udziału w dyskusji. Zresztą
    > swoje powiedziałem. Czekam na inne głosy. Ale ja tu wrócę :)

    Nie strasz ;-)
    Wracaj szczęśliwie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 19.01.03, 14:48
    Zgadzam się z proponowanymi przez Ciebie zmianami w oświacie. Pierwsza pośle
    syna do szkoły pracującej według Twoich założeń. Chciałąbym tylko wiedzieć w
    jaki sposób te zmiany realnie przeprowadzić.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 19.01.03, 15:11
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Zgadzam się z proponowanymi przez Ciebie zmianami w oświacie. Pierwsza pośle
    > syna do szkoły pracującej według Twoich założeń. Chciałąbym tylko wiedzieć w
    > jaki sposób te zmiany realnie przeprowadzić.

    Cieszę się. Pierwszy się tam zatrudnię.
    Gdzie widzisz problem, trudnośći?
    Kilkuset ludzi w parlamencie musi podnieść rękę w odpowiednim momencie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 20.01.03, 10:24
    Byłoby to bardzo fajne, ale mamy taki parlament jakich obywateli . W ogromnej
    większości rodzicom nie zależy do jakich szkół chodza ich dzieci.
    Pierwsza grupa rodziców ( najliczniejsza) to osobniki prymitywne. Szkoła to
    szkoła. Ma ławki, tablicę, panią od czegośtam, pana od czegoś tam, zadają do
    domu I tyle. A, sa jeszcze wywiadówki, które trzeba odwalić, można się na nich
    zdrzemnąć, albo zaraz po nich wybrać sie z sąsiadem na flaszkę.
    Druga grupa rodziców ( trochę mniej liczna, ale też spora) to "olewająca"
    szkołę . Wychodzi ona z założenia, że w szkole nauczą bo od tego są i za to
    biora pensje. Szkoły nie trzeba kontrolować, ani tym bardziej interesować się
    zawartościa zeszytów, bo są w nich tak uczone treści, że człowiek i tak tego
    nie pojmie. Trzeba zreszta ugotować zupę, wyprać, posprzątać, obejrzeć Klan i
    Plebanię, rzucić okiem na M jak miłość. A szkoła to sprawa dzieci.
    Trzecia grupa ( jeszcze mniej liczna, ale całkiem duża) to rodzice -luzacy.
    Szkoła ma nie stresować ( czytaj nie uczyć). Im mniejszy stres tym mniej
    kłopotu. Jak nie nauczy sie dziś to nauczy za dwa lata. A komu i do czego
    potrzebna jest budowa komórki roślinnej? Lepiej sie wyluzować i pomyślec o
    czymś miłym.
    Czwarta grupa rodziców" ( coraz liczniej reprezentowana) to ludzie stale
    zabiegani. Dziś posiedzenie rady nadzorczej do 23.30, jutro spotkanie z
    klientami i zakrapiana kolacja, pojutrze dłużej w firmie bo szef, albo
    pracownicy...... Do "kontrolowania" dziecka służy telefon lub w najlepszym
    razie pani Lodzia, która ugotuje, przyprowadzi, sprzatnie. Ci ludzie
    przerzucają na szkołę 100% odpowiedzialność za wszystko a potem ( ale bardzo
    potem) dziwią się, że są problemy. Oni najczęściej nie znają nauczycieli a
    czasem zastanawiają się czy syn jest w 4 czy 6 klasie.
    I czy ci ludzie ( nawet przez swoich przedstawicieli) są zainteresowani
    jakąkolwiek reformą polskiej szkoły. Im zależy zupełnie na czymś innym.
    Jest jeszcze grupa 5-7% ( do której zalicza sie niżej podpisana), której zależy
    na dobrej, solidnej, uczciwej szkole. Która gotowa jest zapłacić,
    współpracować, służyć pomysłami, czasem, współorganizować, pomagać.
    Ale ginie ona w tłumie i jej działanie to syzyfowa praca.
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.gda-wrz.leased.ids.pl 20.01.03, 11:21
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Byłoby to bardzo fajne, ale mamy taki parlament jakich obywateli . W ogromnej
    > większości rodzicom nie zależy do jakich szkół chodza ich dzieci.

    Jest dobrze. Kumasz bazę ;-)
    Twój opis rodzicielstwa jest przyczyną stanu polskiej oświaty.
    Myslę, że z kolei przyczyną takich zachowań ludzi jest zanikająca
    odpowiedzialność, zgoda na ograniczenie własnych praw - dla świętego spokoju,
    dla naturalnej skłonności do nie wysilania się.
    Dla mnie wniosek jest oczywisty, i wielokrotnie o nim pisałem: chcesz coś
    zmienić - musisz się zmienić. Dotyczy to także społeczeństwa.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 20.01.03, 20:23
    Społeczeństwa zmienić sie nie da! Mamy bardzo mały procent ludzi wykształconych
    a wśród tych wykształconych - świadomych. Nie chce powtarzać opisu
    rodzicielstwa - to samo mogłabym powiedziec o pacjentach. Jest grupa ludzi,
    którym mówi sie sto razy czego im nie wolno - a oni swoje. Albo wiedza lepiej
    albo nie przyjmuja do wiadomości zagrożeń, albo uważają, że skoro w tej chwili
    czują sie dobrze to złe wyniki badań o niczym nie świadczą. Dramat zaczyna się
    gdy np. choroba jest w takim stopniu zaawansowania, że wymaga wieloletniego ( i
    drogiego) leczenia, albo trudno cokolwiek zrobić.
    I co począć z takimi ludźmi? Tłumaczyć - nie słuchają, straszyć- wiedzą lepiej,
    prosić? grozić? Nie zmusi sie przy pomocy czegokolwiek do zainteresowania
    własnym zdrowiem, własnym dzieckiem., ale własnym samochodem już tak bo jak sie
    popsuje to kosztuje!
    Pozdrawiam - Agata
  • unsatisfied6 20.01.03, 20:34
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Społeczeństwa zmienić sie nie da! Mamy bardzo mały procent ludzi
    wykształconych
    >
    > a wśród tych wykształconych - świadomych.
    Wykształcenie nie zawsze idzie w parze ze świadomością .
    A to chociażby na przykładzie który poniże j opisałaś .
    Wykształcony człowiek niekonicznie dba o zdrowie bardziej
    niż mniej wyksatałcony .

    Podobnie może być z edukacją . Znałem profesora , który był
    tak pochłonięty swoją pracę , że wcale nie dbał o eduakcję
    swojego syna .

    > rodzicielstwa - to samo mogłabym powiedziec o pacjentach. Jest grupa ludzi,
    > którym mówi sie sto razy czego im nie wolno - a oni swoje. Albo wiedza lepiej
    > albo nie przyjmuja do wiadomości zagrożeń, albo uważają, że skoro w tej
    chwili
    > czują sie dobrze to złe wyniki badań o niczym nie świadczą. Dramat zaczyna
    się
    > gdy np. choroba jest w takim stopniu zaawansowania, że wymaga wieloletniego (
    i
    >
    > drogiego) leczenia, albo trudno cokolwiek zrobić.
    > I co począć z takimi ludźmi? Tłumaczyć - nie słuchają, straszyć- wiedzą
    lepiej,
    >
    > prosić? grozić? Nie zmusi sie przy pomocy czegokolwiek do zainteresowania
    > własnym zdrowiem, własnym dzieckiem., ale własnym samochodem już tak bo jak
    sie
    >
    > popsuje to kosztuje!
    > Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 20.01.03, 20:53
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Społeczeństwa zmienić sie nie da!

    Bez przesady. Kiedyś było lepsze, choć mniej wykształcone. Będzie trudno. Dotąd
    było z górki (bierzta co chceta). Teraz pod górkę (zatroszczcie się sami o
    siebie).

    > Dramat zaczyna się
    > gdy np. choroba jest w takim stopniu zaawansowania, że wymaga wieloletniego (
    i
    > drogiego) leczenia, albo trudno cokolwiek zrobić.

    No i ja płacę.

    > ale własnym samochodem już tak bo jak sie
    > popsuje to kosztuje!

    Tutaj on płaci.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 21.01.03, 16:52
    Reformowanie ludzi prymitywnych ( tu masz rację, że prymitywem może być
    człowiek wykształcony , choć zwykle nim nie bywa) jest praktycznie
    niewykonakne. Ludzie nie czytają, nie rozmawiają ze soba po prostu nie myślą.
    Wiedzę o "życiu" czerpia z telenowel ( skłamałabym gdybym powiedziała, że nigdy
    sama ich nie oglądam), sa bezkrytyczni .
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 21.01.03, 20:53
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Reformowanie ludzi prymitywnych ( tu masz rację, że prymitywem może być
    > człowiek wykształcony , choć zwykle nim nie bywa) jest praktycznie
    > niewykonakne. Ludzie nie czytają, nie rozmawiają ze soba po prostu nie myślą.
    > Wiedzę o "życiu" czerpia z telenowel ( skłamałabym gdybym powiedziała, że
    nigdy
    >
    > sama ich nie oglądam), sa bezkrytyczni .

    Dobijasz mnie Agato :-(
    Prawdą jest to co piszesz. Swój optymizm opierałem na ludziach jako tako
    wykształconych, widzących zagrożenia, pragnących zmian.
    Muszę szczerze wyznać, że Twoje opinie w tym wątku w znacznym stopniu odwodzą
    mnie od poprzedniej nadziei.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • unsatisfied6 21.01.03, 22:01
    Nie załmuj się . Miej nadzieję . Bo jak ją utracisz , to
    z kim będzie można wymieniać uwagi na forum ?
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 21.01.03, 22:28
    unsatisfied6 napisał:

    > Nie załmuj się . Miej nadzieję . Bo jak ją utracisz , to
    > z kim będzie można wymieniać uwagi na forum ?

    Sam przyczyniłeś się do mojej załamki. Nie warto walczyć z wiatrakami. Lepiej
    zająć się wiatrem. (znam i rozumiem Twoją walkę)
    Samo wymienianie uwag nie jest wiele warte. Nie mam złudzeń, że przekonam do
    swoich racji naród. Liczyłem na zrozumienie klasy "wyższej", choćby samych
    nauczycieli. Tu, póki co - brak sukcesów.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • unsatisfied6 21.01.03, 23:02
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > unsatisfied6 napisał:
    >
    > > Nie załmuj się . Miej nadzieję . Bo jak ją utracisz , to
    > > z kim będzie można wymieniać uwagi na forum ?
    >
    > Sam przyczyniłeś się do mojej załamki. Nie warto walczyć z wiatrakami. Lepiej
    > zająć się wiatrem. (znam i rozumiem Twoją walkę)

    Do wiatru dojdziemy albo nie dojdziemy .Lecz próbować trzeba .
    Jak nam się nie uda , przejmie pałeczkę ktoś inny .

    > Samo wymienianie uwag nie jest wiele warte. Nie mam złudzeń, że przekonam do
    > swoich racji naród. Liczyłem na zrozumienie klasy "wyższej", choćby samych
    > nauczycieli. Tu, póki co - brak sukcesów.

    Może nie chodzi o przkonie innych o swoich racjach a wypracowaniu
    wspólnych racji .

  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 22.01.03, 00:06
    unsatisfied6 napisał:

    > Do wiatru dojdziemy albo nie dojdziemy .Lecz próbować trzeba .
    > Jak nam się nie uda , przejmie pałeczkę ktoś inny .

    Próbować trzeba, i to robię. Pałeczka wciąż jest u kogoś innego.

    > Może nie chodzi o przkonie innych o swoich racjach a wypracowaniu
    > wspólnych racji .

    Dlatego napisałem - zrozumienie.
    Wydaje mi się, że ludzie "z klasą" powinni orientować się strumieniu przyczyn i
    skutków, powinni dostrzegać upadającą ludzkość (tak ja to widzę). Zanika
    odpowiedzialność, zanikają Rodziny. Tutaj możemy ograniczyć się do oświaty.
    Problem jednak jest szerszy. Dotyczy KAŻDEJ dziedziny życia. Potrzebne są
    gruntowne zmiany.
    Na tym forum byłeś ostatnio rzadkim gościem. Uwagi wymieniały 4 osoby. Nie wiem
    dlaczego tak mało. Podawane z rzadka propozycje zmian ograniczały się w
    zasadzie do posunięć typu - więcej kasy tu, więcej kasy tam, ten powinien to
    zrobić, tamten tak postępować. Intencje słuszne, ale oparte tylko na apelach.
    Tak również widzę Twój list otwarty i dzisiejszy post m-p.
    Kilkakrotnie podawałem swoje propozycje. Zdaję sobie sprawę, że są radykalne.
    Myślę jednak, że nikt nie podał lepszego rozwiązania. Niech się pojawi jakaś
    spójna, konstruktywna propozycja, to podyskutujemy.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
    PS. Właśnie ujrzałem świeży post caerme. Jak długo można jeszcze pisać takie
    rzeczy, które On podaje? Ktoś tego nie wie? Masę takich postów przeczytałem.
    Niedobrze już mi się robi zapoznając się z taką treścią, z przekonywaniem
    innych, że jest źle. Że jedna pani zrobiła tak, a drugi pan owak. I nie piję tu
    do Piotra, który tłumaczy cierpliwie, i akurat nasze widzenie oświaty współgra.
  • unsatisfied6 22.01.03, 09:05
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > unsatisfied6 napisał:
    >
    > > Do wiatru dojdziemy albo nie dojdziemy .Lecz próbować trzeba .
    > > Jak nam się nie uda , przejmie pałeczkę ktoś inny .
    >
    > Próbować trzeba, i to robię. Pałeczka wciąż jest u kogoś innego.

    zgadza się , lecz chodziło mi o pałeczkę nielicznej na razie drużyny
    która jest tam daleko za czołówką .
    > > Może nie chodzi o przkonie innych o swoich racjach a wypracowaniu
    > > wspólnych racji .
    >
    > Dlatego napisałem - zrozumienie.
    > Wydaje mi się, że ludzie "z klasą" powinni orientować się strumieniu przyczyn
    i
    >
    > skutków, powinni dostrzegać upadającą ludzkość (tak ja to widzę). Zanika
    > odpowiedzialność, zanikają Rodziny. Tutaj możemy ograniczyć się do oświaty.
    > Problem jednak jest szerszy. Dotyczy KAŻDEJ dziedziny życia. Potrzebne są
    > gruntowne zmiany.

    Podpisuję się pod tym . Moim zdaniem należy zaczać od oświaty .
    Zrezygnowałem niegdyś z pracy w ABB na rzecz szkoły .
    Myślałem ,że tam nie da się nic zrobić a w edukacji
    były szanse . Ciągle uwazam ,że takie szanse są .

    > Na tym forum byłeś ostatnio rzadkim gościem. Uwagi wymieniały 4 osoby. Nie
    wiem
    >
    > dlaczego tak mało. Podawane z rzadka propozycje zmian ograniczały się w
    > zasadzie do posunięć typu - więcej kasy tu, więcej kasy tam, ten powinien to
    > zrobić, tamten tak postępować. Intencje słuszne, ale oparte tylko na apelach.
    > Tak również widzę Twój list otwarty i dzisiejszy post m-p.

    równiez twierdzę , że to nie sprawa kasy , a organizacji .
    w liście otwartym nic nie piszę o kasie . Nie chcę bronić
    listu . To miał być początek dyskusji . Próba wspólnego
    stworzenia takiego listu , znalezienie sojuszników .

    > Kilkakrotnie podawałem swoje propozycje. Zdaję sobie sprawę, że są radykalne.
    > Myślę jednak, że nikt nie podał lepszego rozwiązania. Niech się pojawi jakaś
    > spójna, konstruktywna propozycja, to podyskutujemy.

    Tą inicjatywę musimy wspólnie razem stworzyć .
    > Pozdrawiam
    > Krzysztof Homan, nauczyciel
    > khoman@poczta.onet.pl
    > PS. Właśnie ujrzałem świeży post caerme. Jak długo można jeszcze pisać takie
    > rzeczy, które On podaje? Ktoś tego nie wie? Masę takich postów przeczytałem.
    > Niedobrze już mi się robi zapoznając się z taką treścią, z przekonywaniem
    > innych, że jest źle. Że jedna pani zrobiła tak, a drugi pan owak. I nie piję
    tu
    >
    > do Piotra, który tłumaczy cierpliwie, i akurat nasze widzenie oświaty
    współgra.

    Mamy juz kilku sojuszników . Znajdziemy ich więcej . I zobaczymy
    co da się zrobić .
  • caerme 23.01.03, 21:29
    witajcie,
    krzysiek: moze sie i powtarzam moze i pisze zlosliwosci ale ja stoje z boku i
    czasem pomagam pisac i sciagac rozne opracowania , wysluchuje co sie dzieje w
    typowym gimnazjum w krakowie takiej sredniej... noz sie otwiera, a co
    najciekawsze wedlug wypowiedzi grona poedagogicznego [?!] w tivi - brak jest
    tylko pieniedzy i inwestycji, ono [grono] nie jest winne nieczemu...
    unsatisfied: jaki narod tacy rzadzacy, a wl. jaki rozdadek w narodzie, niusy w
    wczoraj: jesli narod uwaza w 56% ze panstwo wie lepiej i lepiej jest jak mysli
    za czlowieka co do gara ma wlozyc to ta sama spychologie bedzie stosowalo do
    wszystkiego - edukacji tez.
    co z tego ze ja chce za siebie w pelni dpowiadac ze krzysiek chce i ja tez i
    pare innych osob by nauka przynsila korzysc bo to jest moja /moich dzieci / itd
    przyszlosc, co z tego ze wszyscy chcemy doprowadzic do normalnosci jesli
    wiekszosc narodu uwaza za normalnosc jesli ktos mysli za niego.
    i to ten narod wybiera tych co prawa ustalaja.
    a bariery ktore opisujemy w systemie edukacji sa w kazdym innyms systemie tylko
    sie inaczej ujawiniaja
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 23.01.03, 22:57
    caerme napisał:

    > witajcie,
    > krzysiek: moze sie i powtarzam moze i pisze zlosliwosci ale ja stoje z boku i
    > czasem pomagam pisac i sciagac rozne opracowania , wysluchuje co sie dzieje w
    > typowym gimnazjum w krakowie takiej sredniej... noz sie otwiera, a co
    > najciekawsze wedlug wypowiedzi grona poedagogicznego [?!] w tivi - brak jest
    > tylko pieniedzy i inwestycji, ono [grono] nie jest winne nieczemu...

    Po co piszesz takie rzeczy?
    Są prawdziwe. Wszyscy wiedzą, ze jest źle. Można przytoczyć miliony przykładów
    na błędne działanie ludzi, na tym forum najczęściej nauczycieli, czy systemu
    oświaty miłościwie nam panującego. Ile takich postów zechcesz jeszcze napisać?
    5, 100, 100 tysięcy? Kogoś opornego chcesz przekonać? Poczuć się lepiej? Wydaje
    mi się, że nie warto. Szkoda czasu i energii. Trzeba zająć się generalnym
    remontem, a nie wciąż opisywać stan ruiny.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 22.01.03, 19:34
    Właściwie nic w szkole nie powinno mnie dziwić. Dziś odbierałam syna ze szkoły
    i usłyszałam na korytarzu awanturę. Krzyczała pani od polskiego na chłopaka (
    takiego z dobrego domu), który na lekcji dość głosno zapytał kolegę"dlaczego ta
    k...a tyle zadaje?".
    W samochodzie na pytanie czy syn ma duzo lekcji odpowiedział, że z historii
    nic, bo pani przez całą lekcję grała na telefonie w gry (piszczało), a z
    matematyki tez nic bo pani zrobiła 4 w tym tygodniu kartkówke i zebrała zeszyty
    ćwiczeń.
    Ponadto przyroda się nie odbyła, bo pani ( wychowawczyni) mówiła coś o zmianie
    butów a potem kazała siedzieć cicho bo boli ją głowa!
  • caerme 20.01.03, 21:17
    witaj,
    cudownie te grupy opisalas, zapomnialas tylko dodac istnieje jeszcze jedna
    grupa [czesc wspolna pozostalych] ktora uwaza ze jesli dziecko ma pale / dopa
    to przeciez nie jego wina i cale zainteresowanie sprowadza sie do wytlumaczenia
    [zwykle dyrekcja] za pomoca pieniazkow ze syn zdolny jest. dary moga przyjac
    postac rzeczowa. bo przeciez ja musze dbac o wyksztalcenie , przybierajace
    forme papierka, mego dzieciaka, ktory musi byc ubrany najdrozej i musi miec
    wszystko co zechce bo na tym milosc rodzicielska polega...
    a co do poziomu ludzi polsce, powiedzmy ze jezdzac nie raz i nie dwa autobusem
    czy tramwajem bylem przerazony, zwykle jako gaety krolowaly szmiry a la "pani
    domu" "zycie na goraco".
    a taki poziom przeklada sie na wynik wyborow czyli tych ktorzy nami rzadza...
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 21.01.03, 16:47
    Zgoda! Zapomniałam a powinnam pamietać o nich w pierwszej kolejności. W szkole
    mojego syna to dośc licznie reprezentowana grupa. Przez cały semestr niewiele
    ich obchodzą postępy potomstwa a jak grozi pała pojawiają sie w szkole (
    oczywiście nie z pustymi rękami).
    Przykrą odmianą tej grupy jest podgrupa awanturników - córeczka ma zerową
    wiedzę i jedynkowe oceny nalezy zrobić awanturę odwrotnie proporcjonalną do
    wiedzy - wtedy skutek zwykle się osiągnie bo po co wysłuchiwać inwektyw pod
    własnym adresem.
    Jest jeszcze podgrupka gangsterów - ci nie krzyczą tylko od razu przechodzą do
    działania. Skutek jak wyżej.
    Pozdrawiam - Agata
  • unsatisfied6 21.01.03, 21:53
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Zgoda! Zapomniałam a powinnam pamietać o nich w pierwszej kolejności. W
    szkole
    > mojego syna to dośc licznie reprezentowana grupa. Przez cały semestr niewiele
    > ich obchodzą postępy potomstwa a jak grozi pała pojawiają sie w szkole (
    > oczywiście nie z pustymi rękami).
    > Przykrą odmianą tej grupy jest podgrupa awanturników - córeczka ma zerową
    > wiedzę i jedynkowe oceny nalezy zrobić awanturę odwrotnie proporcjonalną do
    > wiedzy - wtedy skutek zwykle się osiągnie bo po co wysłuchiwać inwektyw pod
    > własnym adresem.
    > Jest jeszcze podgrupka gangsterów - ci nie krzyczą tylko od razu przechodzą
    do
    > działania. Skutek jak wyżej.
    > Pozdrawiam - Agata

    Boże , to na prawdę woła o pomstę do nieba .
    1.Rodzice nie kontaktują się z nauczycielem ,
    ( czasami faktycznie nie ma jak , bo tego
    nauczyciela może nie być , a i zresztą
    nie zawsze jest po co . Chociaż z niektórymi
    naprwdę często się spotykam i rozmawiam ).

    2.Rodzice przychodzą z niepustymi rękami ,
    bo wiedzą , że innej drogi nie ma .
    Ale Pani zapewne takich wyrzuca za drzwi .

    3.Są też awanturnicy , których dzieci nic
    nie umieją - dobrze , że przy takim podejściu
    ktoś jednak coś umie ( a jaktam Pani syn -
    szósteczki ? ) . A kto te dzieci uczył
    skoro one nic nie umieją ? Rodzice ?

    I kto stworzył taką szkołę . Rodzice ?
    I rodzice wysłali gangsterów , by dzieci
    uczyły się życia w świecie dorosłych .
  • caerme 21.01.03, 23:38
    witaj,
    jak pisalem mam znajoma w gimnazjum, uczy dzieciaki i z tego co mowi
    przerazenie ogrania:
    a. by wstawic pale [zasluzona zreszta] to w zasadzie nalezy wydac kupe kasy i
    bawiac sie w administracyjne ceregiele
    b. spora czesc ludzi nauczyciele puszczaja bo i tak i tak bede sie z nimi uzeral
    a tak jest szanasa ze nie
    c. rodzice tak czy siak przyniosa wszystko od papieru po cuda na kija [ja
    slyszalem o w pelni wyposazonej sali komputerowej - 5 czy 6 komputerow]
    d. w wielu wypadkach ministerstwo i sama szkola ogranicza wprowadzanie pal
    e. oficyjalne zalecenie do dopa -> 30% punktow....
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 22.01.03, 00:17
    caerme napisał:

    > b. spora czesc ludzi nauczyciele puszczaja bo i tak i tak bede sie z nimi
    > uzeral a tak jest szanasa ze nie

    Jestem jednym z nich. Po co marnować komuś życie? Dlaczego przez
    takich "gagatków" mają cierpieć inni uczniowie?
    Jestem za promowaniem wszystkich, nawet z nową oceną 0 (zero).

    > c. rodzice tak czy siak przyniosa wszystko od papieru po cuda na kija [ja
    > slyszalem o w pelni wyposazonej sali komputerowej - 5 czy 6 komputerow]

    Niech się ograniczą do przysyłania dzieci z podstawowym wychowaniem.

    > d. w wielu wypadkach ministerstwo i sama szkola ogranicza wprowadzanie pal

    Cóż zrobić, statystyki...

    > e. oficyjalne zalecenie do dopa -> 30% punktow....

    Procenty są mniej istotne. Ważne co w głowie, wyniki egzaminów.

    Pozdrawiam
    KRzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 23.01.03, 21:17
    witaj,

    > Jestem jednym z nich. Po co marnować komuś życie? Dlaczego przez
    > takich "gagatków" mają cierpieć inni uczniowie?
    > Jestem za promowaniem wszystkich, nawet z nową oceną 0 (zero).

    no to rodzi sie oczywiste pytanie: co oni robia w szkole, co jak slusznie
    pisales - sa bo im kaza bo musza, a jak musza i tak zostana przepchnieci [sila]
    dalej to co sie maja starac...
    a co do promowania - jesli ktos ma otrzymac papierek na ktorym jest napisane ze
    jest ignrant i walkon tylko tak nieco dyplomatyczniej to po co ma trudzic
    wszystkich o to, nie lepiej z miejsca? i zostawic go dla tych chcacych?

    > Niech się ograniczą do przysyłania dzieci z podstawowym wychowaniem.

    ale latwiej kupic raz na semestr cos niz wychowywac dzieci, wychowuje sie caly
    czasu kupuje dwa razy w roku. poza tym sumienie tez spokojne zgodnie z
    najnowsza metodologia: wychowanie beztsresowe i dziecko ma co chce

    >
    > Cóż zrobić, statystyki...

    ale statystyki maja to do siebie ze mozna sie nimi wykazac... i potem po premie
    isc, a rzeczywistosci nic nie mowia a je znacznie latwiej sprawdzic niz realnosc

    > > e. oficyjalne zalecenie do dopa -> 30% punktow....

    to tak jakbym jezdzac w aucie wykonywal prawidlowo 3/10 manewrow - na moj gust
    za malo i za slabe postepy, ale to tylko moj gust i moje zdanie.
    a czy na tescie postepow - ocenilby pan pozytywnie osobe ktora napisala
    finalnie na 30% punktow? bo ja nie..

    pozdr
    piotrek
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 23.01.03, 22:44
    caerme napisał:

    > a co do promowania - jesli ktos ma otrzymac papierek na ktorym jest napisane
    ze
    > jest ignrant i walkon tylko tak nieco dyplomatyczniej to po co ma trudzic
    > wszystkich o to, nie lepiej z miejsca? i zostawic go dla tych chcacych?

    Chyba nie. Ten ktoś powinien trochę pouczęszczać na zajęcia.
    Na świadecwie jest napisane "ukończył", do czego wymagane jest chyba
    uczęszczanie? Jak można coś ukończyć, nie zaglądając tam?
    "Zerowy" papierek dawany z miejsca = brak obowiązku nauczania.

    > poza tym sumienie tez spokojne zgodnie z
    > najnowsza metodologia: wychowanie beztsresowe i dziecko ma co chce

    Słychać coraz głośniej, że to droga antyrozwojowa.

    > a czy na tescie postepow - ocenilby pan pozytywnie osobe ktora napisala
    > finalnie na 30% punktow? bo ja nie..

    Teoretycznie nie. Jednak przeważnie mam do czynienia z wymogami rzeczywistości.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: też nauczyciel IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 14:23
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

    > darth4 napisał:
    >
    > > No dobrze. Skoro twierdzisz że jesteś nauczycielem to potrafisz ocenić co
    > > napisałem. Gdzie więc prosiłem o opis że x coś z y w z ?
    >
    > Gdzie napisałem, że prosisz o powyższe?
    >
    > Poprosiłem o
    > > przedstawienie opini ogólnej rodziców o nauczycielach. Rodzice mają
    > przykłady,
    > > ale nie o przykłady chodzi, tylko o ucywilizowanie współpracy !!!
    >
    > O co chodzi?
    > Współpraca nie jest cywilizowana? Załóżmy, że nie jest. Jak ma wyglądać
    > poprawna współpraca?
    > Najważniejsze - jak zamierzasz to osiągnąć?
    >
    > > Chyba że uważasz że rodzice nie są partnerami do tej współpracy. Do tego
    > > potrzeba znać opinie obu stron i o nie poprosiłem.
    >
    > Pewnie wczoraj spadłeś z księżyca. Nie znasz stanu polskiej oświaty?
    > Tu nie należy pytać. Trzeba działać, podawać rozwiązania.
    >
    > > Musisz pamiętać że za tym działaniem stoją dzieci jeszcze nie przygotowane
    >
    > > na "świat dorosłych". My nie rozmawiamy o problemach dorosłych rodzic -
    > > nauczyciel, na które to tory spychasz dyskusję. Rozmawiamy o dzieciach.
    >
    > Partnerem w dyskusji o oświacie jest dla mnie rodzic.
    >
    > My po
    > > tej stronie mamy własne dzieci i opinie. A Ty skąd wiesz jakie ?
    >
    > Żyję w tym kraju lat wiele.
    >
    > > Dobrze, więc zaproponuj inne skuteczne działanie. Nie chodzi przecież o
    > > narzekania, tylko o skuteczny sposób.
    >
    > Służę uprzejmie. Cytat z wątku "Dysleksja - warto się o nią 'postarać'" z
    dnia
    > 08-11-2002. Przytaczałem go kilkakrotnie na tym forum:
    >
    > "
    > O sztywnościach, czyli jak widzę Polskę (cały świat nawet):
    > Uważam, że następuje degeneracja gatunku ludzkiego. Coraz trudniej o Rodzinę.
    > Zanika staranie o los własny i rodziny. Ludzie boją się odpowiedzialności za
    > własne poczynania. Zbyt pochopnie godzą się oddawać swoje obowiązki innym. W
    > zamian za kasę (podatki) wolą święty spokój. W razie czego łatwo skierować
    > pretensje pod adresem rządu, czy nauczycieli.
    >
    > Moje propozycje zmian w oświacie:
    > - pobieranie nauki nie jest obowiązkowe,
    > - pobieranie nauki jest odpłatne,
    > - nauczyciel pracuje 40h/tydz., w tym ma 4-5 lekcji, resztę czasu jest w
    szkole
    > gdzie ten nauczyciel między tymi lekcjami ma być w tej szkole, na korytarzu?
    przecież nie mamy pokoi do pracy!
    > i poświęca go uczniom, rodzicom, nauczycielom (w obecych warunkach jest
    > pobożnym życzeniem np. wymiana opinii nauczycieli), przygotowuje lekcje,
    > sprawdza klasówki, szkoli się, itd.,
    > - nauczyciel otrzymuje o 100% większą zapłatę za swoją odpowiedzialną i już
    > widoczną pracę (teraz widać tylko 18h),
    > - szkołą jednoosobowo zarządza dyrektor mający pełne prawo doboru
    > współpracowników i ich zmiany,
    > - rodzice mają duży wpływ na wybór dyrektora, już to poprzez czasne, już to
    > poprzez opiniowanie pracy szkoły,
    > - może coś jeszcze...
    > "
    >
    > > Niestety wyjeźdzam na 2 tyg. więc nie będę brał udziału w dyskusji. Zreszt
    > ą
    > > swoje powiedziałem. Czekam na inne głosy. Ale ja tu wrócę :)
    >
    > Nie strasz ;-)
    > Wracaj szczęśliwie.
    >
    > Pozdrawiam
    > Krzysztof Homan, nauczyciel
    > khoman@poczta.onet.pl
  • edujr 24.01.03, 09:11

    Witam wszystkich!

    jestem tu od wczoraj i ...może zostanę na dłużej :-)

    zostało w tym wątku napisane:
    >jakie ma szanse piatkowy uczeń
    >który na maturze zostanie tendencyjnie oeniony na trójkę

    - praktycznie nie ma możliwości, aby uczen na maturze był oceniony tendencyjnie!
    Matura jest kodowana i sprawdzana przez egzaminatorów, którzy są spoza szkoły,
    może i miasta.
    No chyba, że dowiedziałbym się, że dany uczeń nazywa się np. Wiatr lub Łybacki
    -- oj to bym takiego.. :-))

    A nauczyciele są różni - tak jak i np. ministrowie :-)
    - a swoją drogą jak ma mieć nauczyciel dobry kontakt z rodzicem, jeżeli
    dokładnie wczoraj na wywiadówkę stawiło mi się 45% rodziców!?

    udanych ferii :-))
    <http://www.edujr.prv.pl>
  • darth4 10.02.03, 19:20
    edujr napisał:
    > - a swoją drogą jak ma mieć nauczyciel dobry kontakt z rodzicem, jeżeli
    > dokładnie wczoraj na wywiadówkę stawiło mi się 45% rodziców!?

    Witam po feriach. Od 1 klasy ( niektórzy nawet od 0 ) rodzice na wywiadówki
    przychodzą. Jednak w miarę czasu kontaktu ze szkołą powoli sie wykruszają.
    I tak najczęściej na wywiadówce prowadzi się rozmowy na temat " na co musimy
    zbierać ", albo " gdzie i za ile pojedziemy na zieloną szkołę ". O prawdziwych
    problemach się rozmawia niechętnie a nawet wcale. Gdy nauczyciel usłyszy
    niepochlebne opinie , pierwszą reakcja jest ... obrazić się. Nie spróbować
    wyjaśnić czy zrozumieć. Czy może dziwić że rodzice nie widzą sensu
    przychodzenia na spotkania o "kasie" ? Celowo nie poruszam tematu jakie to
    ważne sprawy nie są poruszane bo ... jaki jest koń każdy widzi. Ale oczywiście
    możemy o tym porozmawiać.

    --
    ale o co chodzi ?
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 10.02.03, 20:10
    Zgadzam się ! Chociaż chodzę na wywiadówki już od 6 lat ( o ile się one
    odbywają, bo w szkole mojego dziecka nauczyciele bardzo ich nie lubią). Chodzę
    i nie dziwię sie tym, którzy chodzić nie chca, bo co za przyjemność być
    wciśniętym między ławki i sprowadzonym do roli uczniaka, którego
    mozna "sprowadzić do partetu". Nauczyciele nie chcą zrozumieć, że naprzeciw
    nich siedzą ludzie dorośli, wykształceni często wykonujący odpowiedzialną
    pracę, którzy chcą być partnerami w rozmowie a nie pętakami. I ci dorośli ludzie
    ( w tym i pisząca te słowa) siedzą cichutko w ławkach bo boją się narazić, żeby
    obrazony nauczyciel nie odgrywał się na dziecku!
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: annara IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.02.03, 17:44
    darth4 napisał:

    > edujr napisał:
    > > - a swoją drogą jak ma mieć nauczyciel dobry kontakt z rodzicem, jeżeli
    > > dokładnie wczoraj na wywiadówkę stawiło mi się 45% rodziców!?
    >
    > Witam po feriach. Od 1 klasy ( niektórzy nawet od 0 ) rodzice na wywiadówki
    > przychodzą. Jednak w miarę czasu kontaktu ze szkołą powoli sie wykruszają.
    > I tak najczęściej na wywiadówce prowadzi się rozmowy na temat " na co musimy
    > zbierać ", albo " gdzie i za ile pojedziemy na zieloną szkołę ". O
    prawdziwych
    > problemach się rozmawia niechętnie a nawet wcale.
    To zaskakujace podejscie do sprawy, widocznie jestem nietypowa, ale wrecz
    przeciwnie. Chorobliwie nienawidze mowic o pieniadzach, a tym bardziej ich
    wyciagac od rodzicow.
    Gdy nauczyciel usłyszy
    > niepochlebne opinie , pierwszą reakcja jest ... obrazić się. Nie spróbować
    > wyjaśnić czy zrozumieć.
    Czy może dziwić że rodzice nie widzą sensu
    > przychodzenia na spotkania o "kasie" ? Celowo nie poruszam tematu jakie to
    > ważne sprawy nie są poruszane bo ... jaki jest koń każdy widzi. Ale
    oczywiście
    > możemy o tym porozmawiać.
    >
    To nie jest kwestia porozmawiania.U mnie rodzice boja sie problemow, na moje
    pytania, argument, slysze...glucha cisze, to oni unikaja rozmow, czy to
    wspolnych, bo czasem latwiej rozwiazac problem grupowo, czy tez indywidualnie.
    A jedyna rzecz jaka uslyszalam, gdy z calej mocy walczylam o klase, aby zmienil
    sie stosunek uczniow do siebie nawzajem, do traktowania siebie po ludzku,
    uslyszalm, ze to moja wina... Owszem rodzice atakuja zwalajac cala wine na
    nauczyciela. Problem to popularna tzw. pedagogizacja rodzicow. Rodzice pytani
    na poczatku roku, co ich interesuje, wczym potrzebuja pomocy, raczej nie
    potrafia nic powiedziec. Gdy w szkole sa organizowane zajecia z psychologiem w
    formie warsztatow, gdzie mozna dzielic sie doswaidczeniami, czegos nowego sie
    dowiedziec od fachowcow albo innych rodzicow, to na spotkaniu nie pojawia sie
    zaden rodzic. Wiec, co ja jako nauczyciel moge wiecej zrobic?? Siasc i plakac??
    Mimo wszystko walcze z patologiami...
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 17.02.03, 20:32
    Bardzo dobrze, że są nauczyciele, którzy chcą coś robić dla klasy,
    współpracować z rodzicami. W szkole mojego syna niestety takich niespotkałam.
    Zetknęłam się, i pisze o tym do znudzenia, z pedagogami, którzy chca odwalić
    swoje i biegiem do domu/innej pracy. A jak sie coś od nich chce to.....nie daj
    Boże.W chyba, drugiej klasie, mój syn nie chciał chodzić do szkoły. Rozmowa z
    wychowawczynią skończyła się stwierdzeniem, że to jego ( 8 latka!) sprawa.
    Zadnej pomocy! Śledztwo wskazało ( przeprowadzone przeze mnie), że dokucza mu
    kolega. Znowu rozmowa z wychowawczynią ( może 3 minutowa) i orzeczenie, że to
    jego wina ( kolega jest w porządku). Dopiero gdy kolega dał sie we znaki innym
    uczniom ( czytaj rodzicom tych uczniów) wychowawczyni jakby nieco przejrzała na
    oczy, co nie oznacza, że cokolwiek zrobiła by zażegnać konflikt. Radźcie sobie
    sami.
  • Gość: dorota IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.03, 08:20
    rodzic ma prawo mieć uwagi do nauczycieli.fakt.nauczyciel to nia automat który
    musi głaskać rodzica tylko dlatewgo że jest on rodzicem .krytyczne uwagi w
    stosunku do rodziców nigdy im się nie będą podobały.rodzice mają teraz duże
    prawa, ale to nie znaczy że mają zawsze rację.iże sąwyjątki "wrednych"
    nauczycieli, to nie znaczyże taka jest caqła szkoła.jest naprawdę wielu
    rodziców którzy oddają podmiotowo dzieci do szkoły aby się nimi zajęła.cała
    scysja polega na tym, że tym drugim "fajnym"rodzicom nie może się to pomieścić
    w głowie.niektórzy rodzice podchodzą do tego tak jakby szkoła miałana celu
    tylko skrzywdzić ich dzieci.instytucjonalnie .a są też świetni rodzice i o
    dziwo dużo wspaniałych nauczycieli.i jeszcze jedno-nikt nie potrafi na świecie
    wyzbyć się do zera wszelkich prywatnych odczuć, one zawsze i wszędzie będą
    wpływały na ludzkie opinie
  • unsatisfied6 18.01.03, 01:48
    Chodzi o patologie w szkolach

    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=51&w=4308664
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=2398460
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=3696574
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=33&w=4263150
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=33&w=3759397
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=2138873

    Takich przykładów znajdzie Pan wiele . Chce się miec szkołe
    z klasą , a bywa że tej szkole brak "normalności" .

    Chce Pan to zmieniać , czy ma Pan inną wizje zmian ?
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 02:04
    unsatisfied6 napisał:

    > Chodzi o patologie w szkolach
    >
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=51&w=4308664
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=2398460
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=3696574
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=33&w=4263150
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=33&w=3759397
    > www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=2138873
    >
    > Takich przykładów znajdzie Pan wiele . Chce się miec szkołe
    > z klasą , a bywa że tej szkole brak "normalności" .
    >
    > Chce Pan to zmieniać , czy ma Pan inną wizje zmian ?

    Zadziwia mnie Pan swoją niepamięcią. Od dłuższego czasu znamy się z tego forum.
    Swoje propozycje podawałem kilkakrotnie. Jak trzeba, mogę jeszcze raz je
    przytoczyć.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • osm 18.01.03, 10:08
    Witam,
    Nieczesto zagladam na to forum, ale post unsatisfied'a na
    forum Zielona Gora mnie sklonil do poczytania innych
    forow. Generalnie zgadzam sie, ze polska oswiata kuleje -
    zarowno system jako taki, jak i poszczegolne szkoly,
    nauczyciele.
    To co napisal darth na poczatku nie jest wcale takie bez
    sensu, jak K. Hofman probuje nam wmowic. Wlasnie Pan jest
    przykladem tego, o czym pisze darth w punkcie 3, ze
    niedostrzegacie (nauczyciele) dziecka w uczniach. Jak
    moze sie Pan porownac do dziecka, a nauczyciela do
    urzednika. Tak to niestety w szkole wyglada, ale jest
    druga strona medalu - rownie wazna, jesli nie wazniejsza.
    To jest zainteresowanie rodzicow wlasnymi dziecmi i tym,
    co robia w szkole, co proponuje szkola, jakie sa
    wymagania nauczycieli w stosunku do ich dziecka. Jesli w
    szkole jeden dzien w miesiacu nauczyciele czekaja na
    rodzicow, nie na wywiadowce, ale na tych, ktorzy przyjda,
    zeby porozmawiac i nikt lub 10% rodzicow przychodzi, to
    czy to dobrze swiadczy o ich zainteresowaniu wlasnymi
    dziecmi?
    Gdyby rodzice czesciej odwiedzali szkole, w ktorej nota
    bene ich dziecko spedza prawie 1/3 doby, to moze byloby
    lepiej, nauczyciele czuliby kontrole WSZYSTKICH rodzicow,
    a nie tylko jednego i to "upierdliwego" unsatisfied'a.
    Rodzice! Przestancie narzekac na szkole - wezcie sie za
    nia! Wspolpracujcie z nauczycielami, dyrekcja.
    Kontrolujcie, co dzieje sie z waszymi dziecmi.

    Pozdrawiam
    OSM
    nienauczyciel z wyksztalceniem pedagogicznym ;-)
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 12:10
    osm napisał:

    > Witam,
    > Nieczesto zagladam na to forum, ale post unsatisfied'a na
    > forum Zielona Gora mnie sklonil do poczytania innych
    > forow. Generalnie zgadzam sie, ze polska oswiata kuleje -
    > zarowno system jako taki, jak i poszczegolne szkoly,
    > nauczyciele.

    Oj, to już pół Polski wspomaga rozwiązanie problemu unsatisfied'a.
    Zdanie o oświacie może ważne, może nie. Coś w stylu - polska gospodarka
    kuleje...

    > To co napisal darth na poczatku nie jest wcale takie bez
    > sensu, jak K. Hofman probuje nam wmowic. Wlasnie Pan jest
    > przykladem tego, o czym pisze darth w punkcie 3, ze
    > niedostrzegacie (nauczyciele) dziecka w uczniach.

    Krzywdzi Pan tą opinią nauczycieli. Pański wniosek nie ma uzasadnienia
    merytorycznego w moim poście.
    Pożyjemy, zobaczymy. Czekam na objawienie się sensu w postach tyczących tematu
    tego wątku.

    Jak
    > moze sie Pan porownac do dziecka, a nauczyciela do
    > urzednika.

    W pewnych przypadkach można to robić. Np. w kabaretach.

    Tak to niestety w szkole wyglada, ale jest
    > druga strona medalu - rownie wazna, jesli nie wazniejsza.
    > To jest zainteresowanie rodzicow wlasnymi dziecmi i tym,
    > co robia w szkole, co proponuje szkola, jakie sa
    > wymagania nauczycieli w stosunku do ich dziecka.

    Tu pełna zgoda.

    > Rodzice! Przestancie narzekac na szkole - wezcie sie za
    > nia! Wspolpracujcie z nauczycielami, dyrekcja.
    > Kontrolujcie, co dzieje sie z waszymi dziecmi.

    Też zgoda.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, naucyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • darth4 18.01.03, 10:57
    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
    > Dalszy ciąg postu przeczy szlachetnej intencji.
    > A więc jako obywatel mam pretensje do niektórych urzędników:
    > Jak mi poszło?

    Dziękuję za odrobienie zadania, ale poszło niestety źle. Tym gorzej jak na
    nauczyciela. Dlaczego nauczyciele nie próbują uczestniczyć w PROCESIE UCZENIA
    tylko ... wykładać ?
    Proces ten polega na wykładaniu i słuchniu odpowiedzi, a do wykładania potrzeba
    opanować materiał, a nie opierać się wyłącznie na własnym źródle mądrości. W
    takim przypadku mamy doczynienia z ... wszechnicą wiedzy. Czy za taką się
    uważasz ?

    Uzasadnienie :
    1. Napisałem że spróbujmy. Do tego celu założyłem dwa osobne wątki. Jednak jako
    nauczyciel wpisałeś się do wątku ... rodziców. Trzeba było wypełnić inny
    arkusz. Twoje uwagi byłyby ok.
    2. Napisałem że są dobrzy nauczyciele, ale o nich nie mówimy. Jest mnóstwo
    dobrych lekarzy, ale błedy tych którzy nigdy nie powinni trafić do zawodu są
    NIE DO NAPRAWIENIA !!! Jeśli jesteś dobry, pomóż nam zrozumieć dlaczego źli
    mają prawo do tej pracy.
    3. Zepchnęłeś tą szlachetną intencję na dyskusję o ... gospodarce. Czy to ma
    być Twój wkład jako nauczyciela w naszą troskę o nasze dzieci ? Przecież nam
    zależy bardzo na dobrych nauczycielach. Nie chcemy niszczyć środowiska. My
    próbujemy je uzdrowić, aby dobrzy nauczyciele mogli otrzymywać godne
    wynagrodzenia za dobrze wykonywaną pracę która będzie cieszyć beneficjentów
    którymi są także rodzice.

    No to na razie tyle. Czekamy na następne opinie rodziców, a nauczycieli
    zapraszamy do wątku dla nauczycieli. Chyba że postanowią storpedować dyskusję (
    w czyim to będzie interesie ? )
  • Gość: Krzysztof Homan IP: 62.233.233.* 18.01.03, 12:36
    darth4 napisał:

    > Dlaczego nauczyciele nie próbują uczestniczyć w PROCESIE UCZENIA
    > tylko ... wykładać ?

    1. Jeśli masz na myśli mój post, to pisz do mnie, o mnie. Istnieje zasadnicza,
    subtelna (niepotrzebne skreślić) różnica między mną a ogółem nauczycieli.
    2. Jeśli pytasz globalnie, to odpowiedzią jest ilość uczniów w klasach.

    > Uzasadnienie :
    > 1. Napisałem że spróbujmy. Do tego celu założyłem dwa osobne wątki. Jednak
    jako
    >
    > nauczyciel wpisałeś się do wątku ... rodziców. Trzeba było wypełnić inny
    > arkusz. Twoje uwagi byłyby ok.

    Nie widzę potrzeby wielości wątków.

    > 2. Napisałem że są dobrzy nauczyciele, ale o nich nie mówimy. Jest mnóstwo
    > dobrych lekarzy, ale błedy tych którzy nigdy nie powinni trafić do zawodu są
    > NIE DO NAPRAWIENIA !!! Jeśli jesteś dobry, pomóż nam zrozumieć dlaczego źli
    > mają prawo do tej pracy.

    Taki system. Ściślej - takie prawo.

    > 3. Zepchnęłeś tą szlachetną intencję na dyskusję o ... gospodarce.

    Czuję się zaszczycony. Jeden post i już sprawa leży.

    Czy to ma
    > być Twój wkład jako nauczyciela w naszą troskę o nasze dzieci ?

    Życzysz sobie mojego wkładu w Twoją troskę o Twoje dzieci?
    Pewnie taki jest. Wypełniam poprawnie swoje zawodowe obowiązki.

    Przecież nam
    > zależy bardzo na dobrych nauczycielach. Nie chcemy niszczyć środowiska. My
    > próbujemy je uzdrowić, aby dobrzy nauczyciele mogli otrzymywać godne
    > wynagrodzenia za dobrze wykonywaną pracę która będzie cieszyć beneficjentów
    > którymi są także rodzice.

    Cieszę się.
    Mnie zależy również na dobrych urzędnikach i krawcach.
    Wielu ludzi ma podobne życzenia. Idzie o kierunek niezbędnych zmian i dobór
    skutecznych metod.

    > No to na razie tyle. Czekamy na następne opinie rodziców, a nauczycieli
    > zapraszamy do wątku dla nauczycieli. Chyba że postanowią storpedować dyskusję
    (
    >
    > w czyim to będzie interesie ? )

    Żyjesz w "wojnie światów"?
    Czego oczekujesz po tutejszych opiniach?
    Zostanę tutaj. Nauczyciel powinien być wśród podopiecznych, a nie "w pokoju
    nauczycielskim".

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • caerme 18.01.03, 23:14
    witaj,
    jak dla mnie twoje analogiczne zarzuty co do kompetencji [?] urzednikow sa
    analogiczne jak zarzuty rodzicow co do nauczycieli.
    przeciez aktualnie to ten sam typ dzialania: my oddajemy [jako obecni rodzice
    lub przyszli - bedziemy oddawac] dzieci do najblizszej szkoly z mocno srednim
    wyborem co do samej jakosci wyboru placowki.

    darth:
    szkola teraz to taka sama to tak samo jak w urzedzie: jak urzednik ma wladze
    wynikajaca z moze ale nie musi to on nam zawsze da odczuc ze ja ma: przywileje
    bedzie dawal po uwazaniu. nauczyciel za te same wyniki w nauce moze ale nie
    musi dac tej samej oceny, jak zechce wezwie rodzicow i pogada o uczniu jak
    zechce to przedstawi jego sytuacje. itd. czyli to samo co z urzednikiem jak
    zechce.
    2. mam znajoma nauczycielke - mloda i na najnizszym stopniu - i taka gore
    idiotyzmow jaka musi robic z zasady a obecnie z akcji to ludzkie pojecie
    przechodzi. klas ma chyba 8 i potrafi cos o uczniach powiedziec pod warunkiem
    ze sie wyrozniaja. a gadanie z rodzicami czasem rzucanie grochem o sciane
    przypomina. po prostu system jest chory.
    3. a teraz dodajemy opkt 1 i pkt 2. czyli jesli zechce to powie, a cos wie pod
    warunkiem ze rozrabia... a obecnie sily na ukrocenie tej bandy nie ma.
    przyklad: by wystawic pale na semestr musi miesiac wczesniej poleconym rodzicow
    zawiadomic a w szkole spowiadac z tego. to po co sie uzerac z papierzyskami -
    dac dopa i czesc. to system jest chory, to jego uczestnicy chodza ja transie i
    gfotowi sa siebie pozabijac niejednokrotnie
    pozdr
    piotrek
  • Gość: Nauczycielka IP: *.internet.radom.pl 28.03.03, 22:44
    Czytam to wszystko i włosy mi się jeżą na głowie!Wychodzi na to ,że polska
    szkoła to sama patologia! Ludzie ja nie wiem do jakich szkół uczęszczają wasze
    dzieci!Ale wychodzi na to,że do specjalnych.Proponuję, aby każdy rodzic zaczął
    najpierw od własnego podwórka.Na szkołę zwala się wszysko. A prawda jest
    taka,że to WY RODZICE zbyt mało czasu poświęcacie swoim dzieciom.Wciąż same
    pretensje do nauczycieli - o wszystko.Nauczyciel to też człowiek, który ma
    prawo być zdenerwowanym, ma prawo boleć go głowa i ma prawo zwrócić uwagę
    waszym dzieciom, często podniesionym głosem ( bo to prawdopodobnie nie pierwsza
    uwaga).SZkoła ma pomagać rodzicom w wychowaniu, a nie za was wychowywać wasze
    dzieci. Nauczyciele obok lekarzy to ta grupa zawodowa, która stale doskonali
    się zawodowo.Masę czasu i pieniędzy poświęca na dokształcanie, a wszystko po
    to, aby korzystały z tego przede wszystkim wasze dzieci.Bardzo często kosztem
    własnej rodziny i własnych dzieci.To my rodzice(bo ja też jestem matką)
    najmniej znamy swoje dzieci. I to,że w domu są grzeczni, to wcale nie
    oznacza,że tacy sami są np. w szkole. Wielu rodziców nie może doczekać się,
    kiedy skończy się wekeend, bo nie mogą wytrzymać z własnymi dziećmi całe 3
    dni.A niestety my nauczyciele musimy! W huku, gwarze, wśród rozwrzeszczanych
    dzieciaków kilka godzin dziennie, gdzie trzeba uczyć, wychowywać,być zawsze
    miłym, 70 razy dziennie zwracać uwagę typu (" nie kręć się, słuchaj, uważaj,bo
    nie będziesz wiedział,co jest zadane itp.)I jeszcze patrzeć na wciąż
    nizadowolone miny rodziców, którzy już sami nie wiedzą, co by tu jeszcze
    wymyśleć, aby pokazać tej niedobrej pani , która wciąż karci jej synka, czepia
    się, a wogóle to się uwzięła. LUDZIE! trochę pokory do życia. Jest ono takie
    piękne, ale i takie krótkie. Szkoda go na ciągłe polowanie na potencjalne
    czarownice. SZanujmy się nawzajem, więcej ciepła, tolerancji i
    uśmiechu.Nauczyciele uczyli wasze babcie, waszych rodziców, was i wasze
    dzieci.I jakoś na ludzi wyrośliście. I bardzo często mile wspominacie, tych
    dobrych i tych złych nauczycieli, chociaż z biegiem czasu dochodzicie do
    wniosku, że wcale oni nie byli tacy źli!

    POZDRAWIAM .
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 29.03.03, 17:28
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Jestem matką jednak trochę zgadzam
    się z Nauczycielką. Rodzice rzeczywiście za mało czasu poświęcają własnemu
    potomstwu i zbyt mało je znaja. Szwankuje życzliwa współpraca na linii szkoła-
    dom. Rodzice nie słuchają nauczycieli ale nauczyciele za nic na świecie nie
    potrafią przyznać się do pomyłki lub niewiedzy. Zarabiają niewiele i przeżywają
    frustracje, które często odreagowują na dzieciach i/lub rodzicach. Nie zawsze
    chce im się przygotować do lekcji a wtedy......kartkówka. Testy, klasówki,
    sprawdziany, kartkówki, pisemne"odpytywania", pięciominutówki ( w praktyce
    wcale nie pięcio) to ulubiona metoda pracy większości nauczycieli mojego syna.
    W ubiegłym tygodniu miał 7 różnego rodzaju klasówek ( choć różnie się one
    nazywały).
    Drugą ulubioną formą pracy nauczycieli jest zadawanie do domu . Rozumiem, ze
    nie można wszystkiego nauczyć na lekcjach, że w domu trzeba utrwalić,
    przeczytać lekturę, napisać wypracowanie, ale bez przesady. Praca domowa nie
    może zabierać uczniowi więcej niż 2 godziny dziennie. W większości znanych mi
    szkół dzieci ( oczywiście te, które odrabiają a nie odwalają pracę domową) uczą
    się w domu 4-5 godzin! Uczą a nie markują naukę.
    Część nauczycieli wymyśla prace domowe, które wymagają wiedzy znacznie
    przekraczającej materiał z książki. Na lekcji oczywiście ani słowa. I co się
    wtedy dzieje? Część nie robi nic ( zniechęcona nie wie jak się do tego zabrać),
    część zatrudnia do pomocy rodzinę, część przepisuje to co zrobiła rodzina
    kolegi. Kilka tygodni temu mój syn ( 6 klasa) miał opracować budowę i
    funkcjonowanie układu krążenia u człowieka.Polonistka uwielbia zadawać do
    pisania wiersze ( kształcenie poetów?). Pan od informatyki przebija wszystkich -
    uczniowie uwielbiają jego zajęcia. 2 godziny w tygodniu gra sie w gry
    komputerowe! Wszyscy mają bdb lub celujące ( ocena chyba zależy od tego kto ile
    razy wygrał - bo wiedzy nie ma nikt, chyba, że z innych źródeł).
    Praca wychowawcza szwankuje. Zgadzam się, że człowieka może szlag trafić, jak
    sto razy zwraca uwagę, ale są sytuacje w których trzeba reagować. Czy
    nauczyciel może udawać, że nie widzi jak dzieci dokuczają dziewczynce tylko
    dlatego, że wygląda inaczej? Czy można tolerować chamstwo i drobne kradzieże?
    Nie przeczę, że zawód nauczyciela jest trudny ( sama tez nie pracuję w łatwym),
    ale sami go sobie wybieraliśmy.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.net.pl / 192.168.1.* 29.03.03, 18:32
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Rodzice nie słuchają nauczycieli ale nauczyciele za nic na świecie nie
    > potrafią przyznać się do pomyłki lub niewiedzy.

    Takie stwierdzenia uniemożliwiają dalszą dyskusję.
    Można też np. tak: Kobiety są głupie - znam 3 takie panie.

    Zarabiają niewiele i przeżywają
    > frustracje, które często odreagowują na dzieciach i/lub rodzicach.

    Największą moją frustracją jest zmuszanie dzieci do wykonywania swoich
    obowiązków.

    > Drugą ulubioną formą pracy nauczycieli jest zadawanie do domu . Rozumiem, ze
    > nie można wszystkiego nauczyć na lekcjach, że w domu trzeba utrwalić,
    > przeczytać lekturę, napisać wypracowanie, ale bez przesady.

    Jestem przeciwny pracom domowym. Program nauczania powinien uwzględniać
    utrwalanie materiału i samodzielne prace ucznia w szkole, podczas zajęć
    lekcyjnych.

    > Praca wychowawcza szwankuje.

    Znów zbyt wysokie uogólnienie.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 30.03.03, 09:19
    Zarzucasz mi uogólnienia lub stwierdzenia uniemożliwiające dalszą dyskusję. Ile
    przykładów mam podać potwierdzających tezę, że nauczyciel ma zawsze rację?
    W mojej szkolnej karierze ( zwłaszcza edukacji syna, ale także w tych odległych
    czasach kiedy sama chodziłam do szkoły) właściwie nie spotkałam nauczyciela,
    który myląc sie miałby odwagę stanąć przed uczniami/rodzicami i przyznać się do
    błędu. Mój mąż miał nauczyciela fizyki ( liceum). Facet nie znał matematyki na
    poziomie umożliwiającym wyprowadzenie większości wzorów. Robił to "na skróty".
    Nikt nie rozumiał ( bo nie mógł) tych wywodów. Uczniowie wkuwali je na pamięć.
    Rzau pewnego ów "profesor" wezwał mojego męża do tablicy i kazał rozwiązać
    podane przez siebie zadanie ( sumowanie oporników). Zadanie zostało rozwiązane
    bez błędu, ale wynik różnił się z tym podanym na końcu książki nauczyciela. Ten
    dłuuuuuuuuuugo myślał, ale nie umiał wykazać błędu. Mimo to obniżył ocenę do 3.
    Śledztwo wykazało błąd drukarski w książce. Stopień jednak pozostał.Jaki z tego
    wniosek?
    To było dawno. Przykładów ignorancji w klasie mojego syna jest dużo więcej.
    Szczególnie z przyrody ( a może nam najłatwiej ją wychwycić).
    Do szkoły chodzą dzieci sprawiające trudności wychowawcze ( w klasie mojego
    syna: chłopiec z ADHD, dziewczynka, której po 12 latach ma się urodzić brat,
    dziecko niedosłyszące, kilkoro po "przejściach "- śmierć matki, rozwód
    rodziców), kilkoro zwyczajnie rozwydrzonych.ŻADEN nauczyciel nie rozwiązuje,
    ani nie próbuje rozwiązać konfliktów - jak coś nie tak - wrzeszczy, albo (
    jeśli się da) udaje, że nic się nie dzieje. Myślę, że większych szczegółów nie
    trzeba.
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.net.pl / 192.168.1.* 30.03.03, 11:46
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Zarzucasz mi uogólnienia lub stwierdzenia uniemożliwiające dalszą dyskusję.
    Ile
    >
    > przykładów mam podać potwierdzających tezę, że nauczyciel ma zawsze rację?

    Nie zgadzam się na takie uogólnienia.
    Pociągnę w ten sam sposób swój przykład: kobiety są głupie, sporo takich
    spotkałem, mój kolega też.

    A teraz bardziej konstruktywnie. Szanuję Agato Twój pogląd. Myślę, że ma jakieś
    tam podstawy. Tyle, że to wszyscy wiedzą. Czekamy na zmiany, czekamy...

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 30.03.03, 15:13
    Jedyną (realną) szansą zmian jest niż demograficzny. Szkoły bedą potrzebowały
    mniej nauczycieli, zwolnienia beda nieuniknione więc , mam nadzieję, pozostaną
    najlepsi a ci gorsi będa się starać.
    Pieniędzy na oświatę nie przybędzie więc bodziec materialny odpada.
    O etyce zawodu nauczyciela nawet nie ośmielam się wspomnieć, bo etyka wszyscy
    wycierają sobie buzie w przypadku lekarzy.
    Rodzice raczej sie nie zmienią ( vide liczne posty w tym forum).
    Rewolucji w oświacie też raczej nie będzie.
    Osobiście jestem pesymistką. Myślę, że gimnazjum syna będzie lepsze niż
    podstawówka, ale wiem, że do ideału będzie daleko i czeka mnie rozwiązywanie
    podobnych problemów tylko o oczko wyżej.
    Oświata nikogo tak naprawdę nie interesuje - ani kuratorium ani ministerstwa
    ani gminy. Wszelkie sygnały są bagatelizowane a akcje, choćby taka jak ta,
    niewiele dadzą.
  • caerme 30.03.03, 18:13
    witaj...
    mam male jedno tylko pytanie:
    kto jest odpowiedzialny za oswiate swoich dzieci?
    i jesli uslysze odpowiedz:
    ja ty kuratorium szkola dyrektor minister wicek ministra od programow premier i
    ktos tam jeszcze z wojewodztwa i starostwa ktoremu cos tam podpada [inwestycje]
    to ci powiem ze nikt nie odpowiada za to bo odpowiedz powinna byc jedna
    za edukacje odpowiadja RODZICE
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 31.03.03, 09:56
    To po jaką cholerę są szkoły? Lepiej uczyć sie w domu i ewentualnie
    eksternistycznie zdawać egzaminy!
  • caerme 31.03.03, 20:43
    witaj
    nauka [przedmiotu wiedzy it.d.] to nie jest stricte wychowanie,
    tak samo jak umiejetnosc zachowania sie na drodze nie daje automatycznie prawa
    jazdy..
    pozdr
  • caerme 30.03.03, 18:09
    witaj,

    > Czytam to wszystko i włosy mi się jeżą na głowie!Wychodzi na to ,że polska
    > szkoła to sama patologia! Ludzie ja nie wiem do jakich szkół uczęszczają
    wasze
    > dzieci!Ale wychodzi na to,że do specjalnych.

    jakich specjalnych spora czesc to normalne polskie licea/gimnazja/podstawowki o
    numerach losow wybranych, inni pamietaja co bylo niedawno jak bawili sie z nimi
    w myszki biale, czesc poszla na nauczycielstwo i porownuje co byl i co jest i
    wychodzi na to ze jest coraz gorzej...

    Proponuję, aby każdy rodzic zaczął
    > najpierw od własnego podwórka.

    a ty tez tak patrzysz? a ile razy dzieci spotykaly sie z tym ze jedno u
    rodzicow slyszeli inne widzieli, ile razy ty jako matka robilas wymowki
    dzieciakowi wierzac na slowo w to co w szkole mowili? ile razy wierzylas
    dzieciakowi? bo ja dosc czesto spotykalem sie z tym ze patrzyli przez pryzmat
    tego jak sie sami uczyli i swoje ambicje na dzieci przelewali, oni wiedzieli
    lepiej co trzeba i negowanie bylo zlem, argumentacja za swoim pyskowaniem...

    > Na szkołę zwala się wszysko.

    a teraz przenies to co powyzsze na szkole, z jednej strony piszesz ponizej ze
    nauczyciel to tez czlowiek, fakt, ale bol glowy nie powinien miec wplywu na to
    ze ktos dostal pale i ktos byl zjechany za zywota, czyli za to ze nauczyciela
    bolala glowa czy wstal lewa noga?

    > A prawda jest
    > taka,że to WY RODZICE zbyt mało czasu poświęcacie swoim dzieciom.Wciąż same
    > pretensje do nauczycieli - o wszystko.Nauczyciel to też człowiek, który ma
    > prawo być zdenerwowanym, ma prawo boleć go głowa i ma prawo zwrócić uwagę
    > waszym dzieciom, często podniesionym głosem ( bo to prawdopodobnie nie
    pierwsza uwaga).

    ile razy tak po prawdzie wsciekalas sie na ucznia ktory "wiedzial za wiele"
    albo uwielbial cos i mial wiedze wieksza jak twoja? ile razy dla swietego
    spokoju albo czystego sprawdzenia byla sytuacja w stylu "to tomus powinien
    wiedziec?" bycie nauczycielem to tak jak np bycie kierowca - bol glowy nie
    oznacza ze moge zajezdzac kazdemu droge b z tylu mam nalepke: glowa mnie boli i
    szef mnie opieprzyl...

    SZkoła ma pomagać rodzicom w wychowaniu, a nie za was wychowywać wasze
    > dzieci. Nauczyciele obok lekarzy to ta grupa zawodowa, która stale doskonali
    > się zawodowo.Masę czasu i pieniędzy poświęca na dokształcanie, a wszystko po
    > to, aby korzystały z tego przede wszystkim wasze dzieci.Bardzo często kosztem
    > własnej rodziny i własnych dzieci.

    tu sie zgadzam z tym ze nauczyciel nie wychowa ucznia jesli rodzice tego nie
    zrobia. a masa czasu posiwecona na doksztalt i inne kosztem wlasnej rodziny i
    zdrowia - cos nie tak. przeciez rozumna szkola powinna pomagac w tym
    nauczycielom w zamian za przyrzeczenie ze np przez kolejne 5 /4 czy iles lat
    bedzie tam pracowal - w ten sposob zyskuje swietnego pedagoda i ma pewnosc ze
    inwestycja sie zwroci.

    > To my rodzice(bo ja też jestem matką)
    > najmniej znamy swoje dzieci. I to,że w domu są grzeczni, to wcale nie
    > oznacza,że tacy sami są np. w szkole. Wielu rodziców nie może doczekać się,
    > kiedy skończy się wekeend, bo nie mogą wytrzymać z własnymi dziećmi całe 3
    > dni.

    sa grzeczni? ciekawe od kiedy - bo z tego co wiem zwykle to wyglada tak ze
    cieszymy sie jak nie krzycza nie awanturuja sie co obecnie oznacza idz do
    pokoju i czytaj cos wlacz komputer czy wlacz videlo. btw jak mozemy sie dogadac
    jesli zgodnie ze "starymi polskimi normami" uznajemy ze dzieci i ryby glosu nie
    maja, a jak zaczynaja miec racje to kazemy im sie zamknac i mowimy ze pyskuja?
    jesli nijak nie chcemy ich poznac i wysluchac ile razy pani ja czy ktokolwiek
    inny bedac dzieciakiem slyszal: nie mam czasu, mnie to nie interesuje? albo sam
    tak mowil? zamiast powiedziec: tomus jesli to jest cos waznego wyslucham - ale
    jesli chcesz ze mna podyskutowac na powaznie i porzadnie to daj tatusiowi 30
    min - dojdzie do siebie to pogadamy?

    > A niestety my nauczyciele musimy! W huku, gwarze, wśród rozwrzeszczanych
    > dzieciaków kilka godzin dziennie, gdzie trzeba uczyć, wychowywać,być zawsze
    > miłym, 70 razy dziennie zwracać uwagę typu (" nie kręć się, słuchaj,
    uważaj,bo
    > nie będziesz wiedział,co jest zadane itp.)I jeszcze patrzeć na
    wciąż
    > nizadowolone miny rodziców, którzy już sami nie wiedzą, co by tu jeszcze
    > wymyśleć, aby pokazać tej niedobrej pani , która wciąż karci jej synka,
    czepia
    > się, a wogóle to się uwzięła.

    taki zawod - ja np musze byc mily dla "pandzi" z miasta ktorej sie wydaje ze
    zjadla wsyztskie rozumy i kazdy jest na jej rozkazy, z tym musisz sie pogodzic

    > LUDZIE! trochę pokory do życia. Jest ono takie
    > piękne, ale i takie krótkie.


    pewnie:)

    pozdr
    piotrek
  • Gość: Nauczycielka IP: *.internet.radom.pl 30.03.03, 18:18
    Pani Agatko!
    Widzę, że jest Pani bardzo niezadowolona ze szkoły swojego syna.Oby trafił do
    takiego gimnazjum, które by satysfakcjonowało Panią, bo inaczej znów oberwie
    się tym "beznadziejnym" nauczycielom. Pisze Pani,że nauczycielom nie zawsze
    chce się przygotowywać do lekcji i wówczas robią klasówki.Klasówka jest
    sprawdzeniem wiedzy uczniów,a nie dowodem na nieprzygotowanie się do lekcji
    nauczyciela. Poza tym większość nauczycieli uczących Pani syna prawdopodobnie
    pracuje w szkołach kupę lat, a czy człowiek, który powtarza te same tematy
    przez szereg lat może być nieprzygotowany do lekcji? Co do zadawania do domu
    prac domowych, to mogę się z Panią zgodzić, że większość jest niedostosowana do
    wieku i zasobu wiedzy dzieci.Sama nie zadaję prac domowych, ponieważ uczę
    wychowania fizycznego, ale moje dzieci też często mają problemy z odrobieniem
    pracy domowej samodzielnie. Ale to,że większosć się nie uczy tylko markuje
    naukę,to chyba lekka przesada. Trochę więcej wysiłku włożonego w naukę jeszcze
    nikomu nie zaszkodziło. A rodzice od lat pomagają dzieciom w lekcjach i jeszcze
    się taki mądry nie znalazł, który by to zmienił- a szkoda!
    Kradzieże , wymuszanie pieniędzy, chamstwo, owszem to się zdarza, ale szkoła z
    tym walczy .Policja również walczy z przestępczością, a mimo to ona istnieje.
    Nie dlatego ,że policja jest do niczego, tylko dlatego, że takie jest
    społeczeństwo. Takie są również dzieci. Jedne grzeczne, ułożone z tzw.dobrych
    domów i te gorsze łobuziaki, złodziejaszki itd.Ale to są szkoły publiczne i nie
    da się uniknąć sytuacji nieprzyjemnych zarówno dla rodziców, jak i dla
    nauczycieli. Właściwie nie wiem o co Pani chodzi. Raz gani Pani nauczycieli ,że
    zbyt dużo zadają i wymagają, a zaraz potem nauczyciela informatyki, który robi
    niezbędne minimum. Chyba nie chciałabym uczyć w szkole, do której uczęszczałoby
    pani dziecko. I na koniec dziwię się, że cieszy Panią fakt niżu demograficznego
    i co za tym idzie zwalniania nauczycieli z pracy.Dobrze ,że pracuje Pani w
    innym zawodzie , ale wcale nie jest powiedziane, że pracować w nim będzie Pani
    zawsze i że jest on "bezpieczny"(chodzi o zwolnienia).Oby nie przyszła
    kiedyś"kryska na matyska".
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 31.03.03, 09:52
    Uważam, że jest coś takiego jak złoty środek. Mam pretensje do nauczycieli, że
    zadają prace domowe przewyższające możliwości większości uczniów, uważam, że
    robienie klasówek ( lub inaczej nazywających się pisemnych sprawdzianów) prawie
    na każdej lekcji jest przesadą. Uważam także, że zupełne olewanie lekcji -
    vide "informatyk" też jest przesadą. Trzeba poszukać łotego środka. Nie wymagam
    wiele - jedynie tego, żeby nauczyciele zainteresowali, uczyli, nie wrzeszczeli
    na lekcjach , cenili inwencję uczniów, myślenie. Doceniali prace domowe
    wykonane samodzielnie (!)- nawet jeśli są one gorsze niż produkkty całej
    rodziny i grona zaprzyjaźnionych sąsiadów. Nie zmuszali, przez nierealne
    pomysły, do kłamstw i krętactw ( tu zaraz dostanie się także nauczycielowi W-
    F). Chciałabym, aby w czasie zajęć nauczyciele wyłączali telefony komórkowe,
    zostawili (ły) w domu pasjonująca lekturę i przybory do makijażu. Tylko czy aż
    tyle?
    Moim marzeniem jest uwzględnianie przez nauczyciela WF możliwości fizycznych
    dziecka. Chciałabym, żeby potrafił rozpoznać skrzywienie kręgosłupa i
    współpracował z rodzicami.
    Jak Pani myśli, Droga Nauczycielko, dlaczego dzieci tak strasznie nie lubią WF?
    Dlaczego szukają pretekstu do zwolnienia z ćwiczeń?
    Za moich szkolnych czasów WF był jednym z najbardziej lubianych przedmiotów.
    Dziś nie. WF w szkole mojego syna jest nudny, w najlepszym razie nauczyciel
    stawia oceny z ilości brzuszków" czy "pompek". Dzieci - zwykle o bardzo złej
    kondycji fizycznej ( przyczyn należy szukać w tak dużej ilości zadawanych
    lekcji, że o ruchu nie ma mowy)szukają tylko pretekstu, żeby nie ćwiczyć.
    Cwiczenia przewyższają możliwości dzieci.
    Mój mąż ( chirurg) do dziś wspomina "epidemię" bólów brzucha. Któregoś dnia
    odwoził syna do szkoły. Przed lekcją WF na ulicy jego samochód dosłownie
    oblepiła gromadka dzieci nieudolnie symulująca bóle brzucha. Dolegliwości
    natychmiast ustąpiły, gdy mąż sięgnął po pieczątkę.Śledztwo wykazało sprawdzian
    ze skoków przez kozła ( którego panicznie bało się 4/5 klasy).
  • Gość: Nauczycielka IP: *.internet.radom.pl 31.03.03, 16:28
    Myślę,że każdy nauczyciel wychowania fizycznego, magister, który ukończył
    Akademię Wychowania Fizycznego z powodzeniem rozpozna skrzywienie kregosłupa,
    wady kończyn, czy też wady klatek piersiowych. Może nie w takim stopniu, jak
    Pani mąż chirurg, ale przecież to tylko nauczyciel, a nie lekarz.Wiele winy
    przypisuję właśnie lekarzom, którzy pod byle pretekstem , czasami jest to
    prośba rodziców szybciutko wypisują zwolnienie z WF , zdrowemu dziecku.Wiele
    zwolnień piszą też rodzice , zupełnie bez powodu. Uważam , że robią tym dziecku
    wielką krzywdę. A dzieci wykorzysują po prostu okazję, aby nie ćwiczyć. A
    okazji jest mnóstwo. Niestety nauczyciele muszą respektować te
    zwolnienia.Dlaczego niektóre dzieci i ich rodzice wykorzysują ten fakt? BO z
    matematyki, j. polskiego, przyrody itd. nie mogą napisać dzieciom zwolnień
    typu: "z powodu bólu brzucha proszę zwolnić moje dziecko z klasówki z liczb
    wymiernych..." A z WF niestety może. I niestety nadużywają tego przywileju.
    Nauczyciele na pewno uwzględniają możliwości fizyczne ucznia, ale istnieje coś
    takiego, jak program nauczania, kryteria ocen, których nauczyciel też musi się
    trzymać. Dlaczego należy odpuszczać dzieciom otyłym i mniej sprawnym? Czy
    stawiać im 6 za same chęci i brać pod uwagę fakt np. otyłości? A czy dzieci
    bardzo sprawne mają "fory" u matematyków, czy polonistów? NIE!!!!NIe są
    przygotowani do lekcji to dostają 1! Owszem należy patrzeć troszkę inaczej na
    dzieci mniej sprawne, ale bez przesady!Ruch tylko im pomoże. A odpuszczanie im
    i zwolnienia doprowadzają tylko właśnie do skrzywień i braku chęci do
    jakiegokolwiek ruchu.
    Pierwszy raz słyszę, żeby dzieci bały się sprawdzianów np. z przeskoku przez
    kozła.One biegają za nami i pytają kiedy taki sprawdzian będzie!!!!!!!!!!!!Ale
    dzieci,jak to dzieci jedne boją się sprawdzianów z WF, inne z matematyki z tą
    różnicą ,że tym drugim strachem mało kto się przejmuje( aby sie nie narazić
    pani od matematyki)za to panią od WF i sam przedmiot każdy ma w nosie w końcu
    to tylko "FIKOłKI". I dlatego 90% dzieci ma skrzywienie kręgosłupa, a 70%
    społeczeństwa to ludzie otyli.
    POZDRAWIAM
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 31.03.03, 21:04
    Nie jestem zwolenniczką zwalniania z WF wszystkich jak leci i pod byle
    pretekstem. Zgadzam sie, że wielu uczniów ma wady postawy, ale zastanówmy sie
    dlaczego- czy tylko dlatego, że nie ćwiczą? A może noszą za ciężkie plecaki? A
    może siedzą za długo przy odrabianiu lekcji, albo mają nieodpowiednie ławki?
    Z mojego doświadczenia, i matki i lekarza wiem, że WF nie należy do ulubionych
    przedmiotów. Część nauczycieli nie respektuje niedyspozycji, przeziębień czy
    niechęci do ćwiczeń zwłaszcza dziewcząt w wieku dojrzewania, nie uwzględnia
    możliwości organizmu w tym okresie. I tu przyznaję, że mam na sumieniu
    zwolnienia z ćwiczeń .
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Nauczycielka IP: *.internet.radom.pl 01.04.03, 20:20
    Osobiście nie respektuję zwolnień z powodu niedyspozycji u tzw. "super samic",
    które miesiączkują 3x w miesiącu w tygodniowych odstępach.Poza tym miesiączka
    nie jest chorobą, a ruch oczywiście z umiarem jest wskazany. Kiedyś trenowałam
    wyczynowo i często w czasie miesiączki wypadały mi zawody sportowe i treningi.
    Jakoś nic mi się nie stało.A lekcje wf nie są ,aż tak wyczerpujące, jak
    treningi.Chyba Pani Agatko nie dojdziemy do porozumienia.Życzę Pani lepszych i
    bardziej wyrozumiałych nauczycieli uczących Pani dziecko i wszystkiego dobrego.
    POZDROWIENIA.
  • Gość: Majka:-) IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 01.04.03, 23:54
    Na niż patrzę z nieco innej strony: może to jedyna szansa, by klasy przestały
    liczyć po 30-32 uczniów? Może gdyby uparli się nauczyciele i rodzice (bardzo
    ważne-to oni są klientami szkoły), wróciłyby piękne czasy, gdy w klasach było
    maksymalnie 25 osób?
    Myślę, że bardzo wiele by to zmieniło - wreszcie można by indywidualizować
    podejście,a zamiast kartkówek -pytać .Wymóg odpowiedniej ilości "ocen
    cząstkowych" często powoduje nadmiar krótkich sprawdzianów; odpowiedź trwa ok.
    10 minut, czasem uczeń odpowiada raz w semestrze. W dyskusji wypowiedziałby się
    każdy, nie ci z siłą przebicia w tłumie... Ech, rozmarzyłam się.
    Niestety, menis myśli jak ty: duże klasy, zwolnić nauczycieli. Tylko że
    argumentem "góry" jest, że tak będzie taniej, a twoim? Złudzenie, że zwolnieni
    zostaną słabi...
  • Gość: Krzysztof Homan IP: *.net.pl / 192.168.1.* 02.04.03, 00:09
    Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

    > Na niż patrzę z nieco innej strony: może to jedyna szansa, by klasy przestały
    > liczyć po 30-32 uczniów? Może gdyby uparli się nauczyciele i rodzice (bardzo
    > ważne-to oni są klientami szkoły), wróciłyby piękne czasy, gdy w klasach było
    > maksymalnie 25 osób?

    Nauczyciel może tylko proponować. Jest najemnikiem. Ktoś te szkoły po coś
    powołuje. Ktoś czegoś wymaga. Niech za tym pójdzie stworzenie warunków do
    realizacji tychże wymagań. I wcale nie mam tu na myśli organów państwowych.
    Jest takie zjawisko zwane korepetycjami. Radzę przyjrzeć się organizacji zajęć,
    kosztom. Wyciągnąć wnioski.

    Pozdrawiam
    Krzysztof Homan, nauczyciel
    khoman@poczta.onet.pl
  • Gość: Agata IP: *.chello.pl 02.04.03, 09:46
    Chyba rzeczywiście nie uda nam się porozumieć.I to z kilku powodów. Po
    pierwsze - menstruacje u dziewcząt w okresie dojrzewania mogą przebiegać różnie
    ( zwykle są rzdsze niż co 28 dni i krótsze, ale bywa i odwrotnie!)- w takiej
    sytuacji nalezy porozmawiać z matka a nie nie przyjmować do wiadomości
    niedyspozycji! Po drugie - jeśli to nieprawda - to dlaczego dziewczęta nie chcą
    ćwiczyć? Boją sie Pani, lekacje są nudne? A może ich organizm buntuje się
    przeciwko nadmiernemu wysiłkowi fizycznemu? Należy pamietać, że organizm
    niewytrenowanej nastolatki i osoby uprawiającej wyczynowo sport nie jest
    tożsamy. Zresztą nie ma dwóch identycznie reagujących organizmów - na nic na
    wysiłek, stres, choroby, leki.
    Po trzecie jeśli nauczyciel ( tu WF) i uczeń będą bawic sie w policjantów i
    złodziei ( uczeń z jakichś powodów nie będzie ćwiczył a nauczyciel chciał go do
    tego zmusić nie respektując ustnych zwolnień) dojdzie do tego, że lekarze ( w
    tym również pisząca te słowa) będą wystawiać lipne zwolnienia. Słów ucznia nie
    musi Pani brać pod uwagę, moje zwolnienie niestety tak. I tu dochodzi do
    absurdu !
    Pozdrawiam - Agata
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.04.03, 03:20
    Gość portalu: Agata napisał(a):

    > Chyba rzeczywiście nie uda nam się porozumieć.I to z kilku powodów. Po
    > pierwsze - menstruacje u dziewcząt w okresie dojrzewania mogą przebiegać
    różnie
    > ( zwykle są rzdsze niż co 28 dni i krótsze, ale bywa i odwrotnie!)- w takiej
    > sytuacji nalezy porozmawiać z matka a nie nie przyjmować do wiadomości
    > niedyspozycji! Po drugie - jeśli to nieprawda - to dlaczego dziewczęta nie
    chcą
    > ćwiczyć? Boją sie Pani, lekacje są nudne? A może ich organizm buntuje się
    > przeciwko nadmiernemu wysiłkowi fizycznemu? Należy pamietać, że organizm
    > niewytrenowanej nastolatki i osoby uprawiającej wyczynowo sport nie jest
    > tożsamy. Zresztą nie ma dwóch identycznie reagujących organizmów - na nic na
    > wysiłek, stres, choroby, leki.
    > Po trzecie jeśli nauczyciel ( tu WF) i uczeń będą bawic sie w policjantów i
    > złodziei ( uczeń z jakichś powodów nie będzie ćwiczył a nauczyciel chciał go
    do
    > tego zmusić nie respektując ustnych zwolnień) dojdzie do tego, że lekarze ( w
    > tym również pisząca te słowa) będą wystawiać lipne zwolnienia. Słów ucznia
    nie
    > musi Pani brać pod uwagę, moje zwolnienie niestety tak. I tu dochodzi do
    > absurdu !

    Absurd rzeczywiscie jest calkiem duzy i to jak zwykle stworzony przez ludzi dla
    ludzi.
    Wiec moze by sie zastanowic gdzie jest logika dzialania.
    Jesli jedne dziewczyny nie chca chodzic na WF a inne chca,to te ktore nie chca
    musza znalezc zyczliwego lekarza,ktory im wypisze zwolnienie na ta okolicznosc.
    A ja te cwane dziewczyny beda sobie dawaly rade pozniej w zyciu gdy pojda do
    pracy?
    Te na zwolnionkach od zyczliwych lekarzy beda jechaly przez zycie?
    Przeciez nie kazdy ma prace przy biurku,a i nie kazdy facet(maz) chce sluchac
    biadolenia cale zycie,ze zona nie bedzie robic zakupow lub nie wyjdzie z
    dziecmi na dwor itp horseshit.
    Tu nalezaloby tez rzycic przy okazji okiem na polski ewenement jakim jest
    najwyzsza na swiecie liczba rencistow w populacji kraju(procentowo).
    Czy ci ludzie rzeczywiscie zasluguja na rente(czyli na zasilek placony im przez
    tych co nie umieja lub sa za uczciwi zeby udawac) czy po prostu umieja niezle
    udawac i spotkali na swojej drodze takich polskich judymow chetnie wypisujacych
    im zaswiadczenia o inwalidztwie.
    Wiadomo,ze taki kambinator potrafi sie odwdzieczyc,bo lekarz tez czlowiek.
    Oczywiscie zaden z judymow nie wpadl na prosty pomysl,ze WSZYSCY POWINNI BYC
    TRAKTOWANI TAK SAMO.
    Nauczyciel(ka) WF to nie jest prymityw od kopania kartofli(do tego sa juz
    zreszta maszyny) tylko czlowiek po studiach ktory bardzo dobrze umie ocenic
    sytuacje jaka zastaje w swojej klasie.
    No wiec zostawmy nauczycielom podejmowanie decyzji w szkole i nie pozwolmy im
    sie wtracac podczas operacji na otwartym sercu.

    W szkole mojej corki 8 kwietnia 2003 odbedzie sie wyklad dla rodzicow na temat
    "ASSERTIVE DISCIPLINE".
    Agata powinna wiedziec o tym,bo interesuje sie szkolnictwem w Stanach i nawet
    byla tu niedawno z wizyta.
    Uczy sie rodzicow jak wpajac dzieciom dyscypline,by w dorosle zycie nie
    wchodzily ze skrzywionym kregoslupem przez roznego rodzaju doroslych.


    > Pozdrawiam - Agata
  • Gość: Nauczycielka IP: *.internet.radom.pl 03.04.03, 15:27
    Pozdrawiam Macieja i dzięki za wsparcie.
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 03.04.03, 18:04
    Gość portalu: Nauczycielka napisał(a):

    > Pozdrawiam Macieja i dzięki za wsparcie.

    Ja pamietam ze swojej szkoly sredniej tez jedna dziewczyne,ktora notorycznie
    byla zwalniana z WF.
    A wiem to stad ,ze wszyscy chlopcy z klasy przychodzili ogladac dziewczyny na WF
    zeby zobaczyc jak sobie daje rade najwieksza pudernica,ktora chodzila w
    najkrotszych miniowach.
    W glowie to ona miala siano,ale nad wygladem pracowala godzinami.
    Wszyscy ja podejrzewalismy ,ze juz w szkole sredniej dorabiala do
    kieszonkowego.
    I jak przychodzil WF i chcielismy obejrzec nasza pieknosc klasowa,to ona
    przedstawiala zwolnienie od jakiegos zyczliwego lekarza.
    Niewatpliwie wtedy narosla u mnie niechec do lekarzy wystawiajacych zwolnienia
    dziewczynom z WF.
  • Gość: ja IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 22:12
    nuda....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka