ADHD dziecka i brak współpracy rodziców Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Szkoła integracyjna. Dziecko z zaburzeniami emocjonalnymi
    uniemożliwiającymi normalne prowadzenie lekcji. Rodzice nie zgadzają
    się na badania psychologiczne ani w ogóle na nic. co robić? Błagam o
    pomoc. Inne dzieci już nie chcą chodzić do szkoły i oglądać tego
    cyrku. Stopnie lecą im na łeb na szyję. Szkoła mówi że nic nie
    może?!?
    • Napiszę coś bardzo, bardzo niepopularnego - pewnie mnie zakrzyczą, ale się tym
      nie przejmuję. Niech zbierze sie grupa rodziców i zatruje życie rodzicom tego
      dziecka. Wszelkie chwyty dozwolone - upokarzać na zebraniach, zakrzyczeć,
      sekować w każdy możliwy sposób, zakazać swoim dzieciom zbliżanie sie do tego
      dziecka, nachodzić wychowawcę i dyrektora po każdej rozwalonej lekcji, pisać do
      dyrektora z kopią do kuratorium ( im więcej podpisów tym lepiej). Robic aferę o
      każdą zniszczoną rzecz. Robic aferę, gdy dziecko z ADHD choćby pchnie Wasze
      dzieci, a jak już pchnie niepełnosprawne fizycznie to megaaferę. Im większa
      presja psychczna i im większe gnojenie ( niestety równiez dziecka) tym większa
      szansa, że rodzice się opamietają.
      Żal dziecka z ADHD? Mnie byłoby znacznie bardziej żal innych dzieci.
      Trzymam kciuki za powodzenie. Oj, już widzę jak mi się dostanie od
      pseudoobrończyń i matek dzieci z ADHd lub... tylko dzieci niewychowanych.
      • Gość: lidia IP: *.aster.pl 16.01.09, 18:41
        Protozoa dzięki za odpowiedż i wsparcie.Z Twojej wypowiedzi wynika
        że wiesz o co chodzi. Pseudodobroczyńcom życzę, żeby najpierw sami
        przeżyli ten koszmar. Matki dzieci z ADHD niech przede wszystkim
        zgadzają się je badać i leczyć, zamiast zaprzeczać, że ich dziecko
        ma jakiś problem. Typowe jest odwracanie problemu: to podobno klasa
        jest agresywna wobec dziecka z ADHD?!? To przykre że zatrucie komuś
        życia jest jedynym wyjściem ale póki co to my mamy zatrute życie:
        rodzice i zwłaszcza te "agresywne" dzieci.
        • Wiem czym jest dziecko z ADHD i niefrasobliwi rodzice. Miałam takiego sąsiada,
          miałam takiego kolegę ( na szczęście krótko) w klasie moich dzieci, miałam
          takiego pacjenta w Izbie Przyjęć.
          Uważam, że :
          - ADHD należy leczyć, a takiemu dziecku MĄDRZE pomóc. Mądrze nie oznacza, że
          kosztem innych dzieci!!!!!!!! że kosztem innych nawet dorosłych ludzi.
          - Każdy(!!!) ma prawo do normalnej nauki. I jesli to prawo jest zakłócane przez
          osobę dotkniętą ADHD trzeba się bronić, bronić wszelkimi sposobami
          - Tak jak rodziców dziecka z ADHD nie obchodzą zaległości, które mają inne
          dzieci przez ich dziecko, tak rodzice pozostałych nie powinni przejmować się
          dzieckiem z ADHD. Można współdziałac, współpracować, ale ta współpraca MUSI
          dotyczyć obu stron
          - Trzeba bronić własne dziecko. Tak jak żadna matka nie powinna patrzeć
          spokojnie jak ktoś jej dziecko okłada pięściami, tak nie może przejść do
          porządku dziennego w sytuacji, w której jej dziecko nie uczy sie, bo nie
          p[ozwala mu na to kolega
          - zaraz będzie zwalanie na nauczyciela, że sobie nie radzi... Czasem dziecko z
          ADHD potrafi zdezorganizować wszystko bez względu na walory i kompetencje
          nauczyciela
          - ADHD często wkładane jest do jednego worka z brakiem wychowania i chamstwem.
          Efekt identyczny
          Nie daj się zakrzyczeć, zakrakać i wmówić sobie, że jesteś mało empatyczna,
          wredna i trzeba widzieć coś więcej niż koniec własnego nosa!!! TAK NIE JEST
          przez asertywność i nadmierną empatię nie możesz szkodzić swoim dzieciom. One są
          dla Ciebie najważniejsze. Nie będziesz przecież stała i patrzyła jak kolega bije
          Twoje dziecko - zareagujesz. Tak zrobi każda normalna matka. I każda normalna
          matka zareaguje gdy inna krzywdę robi jej dziecku kolega, powód niewazny.
          • Gość: reku4 IP: 212.106.24.* 27.01.09, 14:09
            Jestem matka dziecka z Adhd, chcę współpracowac ze szkołą ale to
            raczej bez echa, bo mimo diagnozy część nauczycieli twierdzi, ze nie
            widz objawów Adhd (po czym skarzy się , że syn robi to czy owo i
            podaje objawy adhd), inni twierdzą, że to nie adhd
            tylko "bezstresowe wychowanie", chociaż nie wiedza jak dziecko w
            domu jest wychowywane, leczone itp. Serdecznie życze Państwu aby
            waszych dzieci ten ani inny problem nie dotykał, dziecko sie męczy a
            ja po kolejnym "przeczołganiu" przez szkolnookolicznościowe sytuacje
            wylądowałam u psychiatry po leki antydepresyjne. Jestem zmęczona -
            syn (terapia, lekcje itp) zajmuja mi więdkszość czasu. Może zamiat
            tak pomstowac na nas sprubowac się z nami porozumieć i wypracowac
            wspólny model działania?
            • SopÓbować - to tak na marginesie.
              Współczuję, ale w sumie jest to Wasz problem i Wasze dziecko. Wy nie jesteście
              zainteresowani kosztami jakie ponoszą rodzice zdrowych dzieci, które przez
              zachowanie Waszego dziecka nie ma możliwości korzystania z lekcji.
              Czy obchodzi Was, że normalnym zdrowym dzieciom odbiera sie popołudnia, bo musza
              w domu nadrabiac program niezrealizowany, bo Wasze dziecko miało "odjazdy"?
              Czy obchodzi Was, że zdolne dziecko nie ma szans na rozwijanie swoich talentów,
              bo równa w dół dzięki Waszemu dziecku?
              Nie! Jest to sprawa tylko i wyłącznie rodziców tych dzieci. W związku z tym nie
              wymagajcie, aby cały świat kręcił się wokół Waszych nieprzystosowanych dzieci.
              Jaki ma byc model działania? Ustępowanie dziecku z ADHD? Podporządkowanie mu
              zajęć? Tolerancja wobec jego zachowań ( często niebezpiecznych?
              Udawnia, że wszystko jest ok gdy niszczy rzeczy kolegów?
              Nie!!!! A depresja to ładne słowo-wytrych. Może zamiast szpikowac się lekami
              warto zająć się włąsnym dzieckiem.
              • Gość: reku4 IP: 212.106.24.* 29.01.09, 11:15
                Tak to jest nasz problem i nasze dziecko, a szprycowanie sie lekami
                jest po to aby miec siły sie nim zajmować, co zreszta robię od
                ładnych kilku lat. Nie wymagam aby cały świat krecił sie doodkoła
                mojego dziecka ani tolerował jego zachowania niezgodne z normami.
                Jezeli coś zrobi źle to ponosi konsekwencje. I wielu rodziców takich
                dzieci tak robi. NIe chodzi o ustepowanie ale współpracę i
                odpowiednie podchodzenie do dziecka w szkole i w domu i da to
                rezultaty, ale musi być współpraca a ona zakłada, ze nieodsądzanie
                od czci i wiary rodzxiców z dzieckiem z AdhD. Dlaczego niektórzy
                rodzice "uciekaja" porzed współpracą? Bo mioże mają dość ciągłego
                krytykowania i osądu mimo tego, że ich codziennezycie to zmagania.
                Może jeżeli jest taki problem to trezba spróbować rozmawiać?
                • Jak Twoim zdaniem ma wyglądać współpraca? Czy tak, że rodzice zdrowych dzieci
                  maja tłumaczyć im, ze kolega ma ADHD w związku z tym może robić to i to, a Ty w
                  ramach szkolnej terapii masz mu ustępować? Sorry, ale większość rodziców dzieci
                  z ADHD tak własnie wyobraża sobie współpracę.
                  Edukacja szkolna moich dzieci dobiega końca. Przez przedszkole, zerówkę,
                  podstawówkę, gimnazjum oraz 2,5 roku liceum zetknęłam sie z dużą ilościa dzieci,
                  w tym z kilkorgiem z ADHD lub pseudoADHD.
                  To co jest wstanie zrobić z lekcji dziecko z ADHD tego nie byłam sobie wstanie
                  wyobrazic póki nie zobaczyłam. I nie dziwię się młodym ludziom , nauczycielom i
                  innym rodzicom, że nie chca, nie mają czasu ani ochoty na tzw. współpracę.
                  Dlaczego terapia ma sie odbywać kosztem ICH dzieci?
                  Gdy rodzi sie dziecko nigdy nie wiadomo, nie ma pewności, że będzie zdrowe,
                  zdolne, niekonfliktowe, nie będzie z nim kłopotów. Zawsze są jakieś większe czy
                  mniejsze problemy, czasem brakuje sił, zwłaszcza gdy dochodzą inne kłopoty.
                  Tylko nie jest to powód, aby domagac się wsparcia od wszystkich wokół.
                  Ty "szprycujesz się lekami", aby mieć siłe zajmować się dzieckiem z ADHD, ja
                  miałam bliźniaki, dyżury, pracę, i ciężko chorego na raka teścia i załamaną jego
                  matkę świadomą, że umiera jej drugi syn. W tym samym czasie teściowa złamała
                  rękę,mąż pracował na 2 etatach, bo potrzebne były pieniądze, a moi rodzice byli
                  jeszcze aktywni zawodowo i także na ich pomoc nie za bardzo mogłam liczyć, bo
                  wiedzieli, ze muszą sobie wypracować jak najwyższą emeryturę. I czy w związku z
                  tym miałam ogłosić, że moje dzieci moga robić to co chcą, bo ja ledwo żyję? Nie,
                  nikogo to nie obchodziło i tak musiałam ułożyć sobie życie, aby mieć czas na
                  pracę, dzieci, dom, pomoc teściowej. I nie miałam żalu do ludzi, że nie leżą u
                  moich stóp.
                  • protozoa, ty jak zwykle superempatyczna - jak dobrze, że nie jesteś moją koleżanką
                    przeoczyłaś prosty fakt - naplułaś tu na kobietę, która napisała, że leczy swoje
                    dziecko, nie ucieka przed problemem, próbuje mu sprostać, tylko szkoła tego
                    problemu nie przyjmuje do wiadomości.

                    autorka wątku pisała o innej sytuacji - kiedy rodzice zaprzeczają problemowi i
                    nawet nie chcą swojego dziecka przebadać. więc znów wyżyłaś się na kimś bogu
                    ducha winnym. no ale buty masz już czyste, wytarłaś...
                    • Z perspektywy prawie 13 lat edukacji szkolnej i 3 przedszkolnej spotkałam
                      całkiem sporo dzieci z ADHD i ich rodziców. "Współpraca" między
                      szkoła/przedszkolem a dziecmi z ADHD i ich rodzicami ma wyglądać mniej więcej
                      tak: "moje dziecko ma ADHD w związku z tym ma okreslone prawa, których pozostali
                      maja przestrzegac, mojemu dziecku - z ADHD- wolno....................... i
                      nikomu niech nawet do głowy nie przyjdzie go karac". A jesli trzeba cos więcej
                      np. siedziec na korytarzu, bo dziecko trzeba ujarzmic - wtedy okazuje sie, że
                      dom, praca, inne dzieci a z problemami ma sobie radzić szkoła.
                      • Gość: lidia IP: *.aster.pl 03.02.09, 10:43
                        Ratunku!!!
                        W atpliwej jakości rodzice naszego ADHDowca śmieją nam się w nos.
                        Zażądaliśmy żeby go zabrali ze szkoły skorą nie chcą współpracować a
                        oni mówią że g..... im możemy zrobić. Szkoła nadal niemrawa.
                        Nadmienię jeszcze że rodzice to serialowi aktorzy.
                        • Bo tacy są w 99,9% rodzice dzieci z ADHD: roszczeniowi, niechętni do współpracy,
                          nierzadko agresywni. Jedyne co moge poradzić to to co na wstępie - zwalczać ich
                          ich własna bronią. zadnej litosci, zadnego współczucia ( ale mi się
                          dostanie.....). Rodziców dzieci z ADHD g... obchodzi to, że Twoje dziecko traci.
                          Dla nich wazny jest serial i koniec. W tej walce, bo niestety bez walki sie nie
                          obejdzie, nalezy zachowywać się egoistycznie, konsekwentnie i bez litości.
                          • Gość: lidia IP: *.aster.pl 03.02.09, 21:19
                            Czuję całą sobą,że niestety masz rację.Tylko jak to zrobić? jak stać
                            się takim..... wrednym?
                            • Odpowiedzieć sobie uczciwie na pytanie co jest dla Ciebie ważniejsze - nauka i
                              komfort Twojego dziecka czy tez opinia o Tobie w społeczności szkolnej ( w tym
                              rodziców dziecka z ADHD, nawet jesli są to ludzie z pierwszych stron gazet).
                              Jeżeli ważne jest dla Ciebie co Twoje dziecko wyniesie ze szkoły, jak sie
                              będzie w niej czuło - niestety musisz byc wredna i bezwzględna ( najlepiej nie w
                              pojedynkę, bo do tego trzeba miec skóre nosorożca), jesli zalezy Ci na opinii
                              otoczenia ( bardzo lubimy byc empatyczni a brak empatii wobec ADHD jest
                              niepoprawne ) to udawa, że nic nie widzisz. A serialowi aktorzy i tak będą mieli
                              i Ciebie i Twoje dziecko w głębokim poważaniu.
                              • Gość: lidia IP: *.aster.pl 11.02.09, 11:02
                                Jesteśmy załamani. Mamusia gnoja śmieje się nam w nos i mówi,że to
                                szkoła publiczna i on ma prawo tu być. Dyrektorka obiecała jej , że
                                synalek ukończy szkołę ( podejrzane układy co nie ?)Synalek już z
                                jakiś szkół wyleciał więc mamusia wycwaniona do granic
                                niemożliwości.Czy komuś udało się kiedyś wygrać taką walkę i może
                                nas wesprzeć dobrą radą?
                                • Tak!!! Bronia tych rodziców. Każde nawet najmniejsze zachowanie odbiegające od
                                  normy rozdmuchiwać. Jesli Twoje dziecko zostanie uderzone iśc z tym natychmiast
                                  do dyrektorki, wysyłac pisma do kuratorium, ze dziecko z ADHD pobiło Twoje (
                                  najlepiej miec na to swiadków). Jesli zniszczy jakąkolwiek rzecz postepowac
                                  podobnie i domagac sie ( na pismie) zwrotu pieniędzy. Najlepiej, zeby zebrało
                                  sie kilku(nastu) rodziców. Wskazna wizyta w kuratorium. Jesli dziecko dozna
                                  jakiegos uszczerbku - powiadomic policję. Żadnej litości, żadnego współczucia.
                                • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 17:05
                                  Moja córka chodzi do 3kl podstawówki, mieli w klasie jednego
                                  ADHDowca. Dzieci od pierwszej klasy były gnojone, bite, miały
                                  niszczone książki i przybory szkolne. Mało tego, nauczycielki też
                                  się go bały! Były pogryzione, miały pełno siniaków. Rodzice tego
                                  dziecka twierdzili że to nasze normalne dzieci go prowokowały do
                                  takiego zachowania, było straszenie sądem, prokuratorem a reakcja
                                  rodziców ADHDowca? Śmiech! W żywe oczy! Niestety, przyszedł czas że
                                  chłoptaś przesadził, pobił dziewczynkę tak, że rodzice poszli po
                                  obdukcje i z tym do dyrektora szkoły. W końcu po bardzo licznych
                                  wcześniejszych interwencjach, chyba się w końcu dyrektor wystraszył
                                  że może faktycznie miec problemy niereagując i kazał ADHDowca
                                  przenieśc do szkoły specjalnej. Jaka ULGA!!!!!
                                  • Gość: lidia IP: *.aster.pl 29.06.09, 19:00
                                    Znamienne są chyba oskarżenia rodziców ADHD-owca, że to inne dzieci
                                    go prowokują . W ten sposób dzieci,które na co dzień borykają się z
                                    o wiele dla nich za trudnym problemem agresywnego nieobliczalnego
                                    kolegi, są jeszcze oskarżane, że ...nie dają się pobić? że nie
                                    oddają dobrowolnie swoich rzeczy do zniszczenia?
    • Gość: lidia IP: *.aster.pl 02.02.09, 11:25
      Bardzo wszystkim dziękuję za tak ożywioną dyskusję.Myślę,że wszyscy
      jesteśmy zmęczeni ADHD: zarówno rodzice dzieci zdrowych jak i tych
      dotkniętych omawianym zaburzeniem. Wygląda na to,że bardzo potrzebne
      są jakieś rozwiązania systemowe np. odrębne małe klasy lub wręcz
      nauczanie indywidualne dla dzieci stwarzających problemy.
      Ministerstwo oświaty i kuratoria oczywiście udają,że nie widzą
      problemu bo tak jest najwygodniej.
      Myślę,że same rozmowy rodziców zdrowych i chorych nic nie dadzą-no
      bo czego właściwie się po nich spodziewać?
      Zaprzyjażniona nauczycielka opowiadała mi jak pozytywnie zmieniają
      się dzieci z ADHD leczone psychoterapią i farmakologicznie.
      Uspokajają się,zaczynają mieć lepsze stopnie, zdobywają akceptację
      klasy a nawet zaczynają mieć powodzenie u płci przeciwnej.I
      wystarcza nawet kilka miesięcy kuracji.Szkoda,że wielu rodziców
      przedkłada swój wstyd nad dobro swoich dzieci.
    • a skąd wiadomo że dziecko ma adhd skoro nie było zbadane?
      --
      Julia,Maksiu i Tatianka:)
      • Bo zapewne wykrzyczeli to rodzice!!!! Jestem szczęśliwa, że moje dzieci odwiedzą
        szkołe jeszcze tylko 4 razy: na egzaminach z biologii, chemii i fizyki oraz
        odbierajac maturę.
      • Gość: lidia IP: *.aster.pl 11.05.09, 11:14
        rzeczywiście problem okazał się o wiele bardziej poważny, z
        pogranicza psychiatrii, o czym poinformowali nas przyciśnięci
        rodzice.
        • Gość: agadoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 16:42
          Jezu..... Cieszę się w tym katolickim, europejskim kraju mój 14 letni
          syn z ADHD, o IQ 160, uczący się w NORMALNEJ szkole i do tego w szkole
          muzycznej II stopnia (też publicznej) nie trafił na WAS. Pewnie byście
          go zlinczowali. Jak to dobrze, że WY i WASZE dzieci JESTEŚCIE i ZAWSZE
          będziecie zdrowi i normalni.
          • Tak, ciesz się, ze Twój syn nie trafił na mnie. W chwili gdyby jego zachowanie
            utrudniało/uniemozliwiało realizowanie przez nauczyciela programu, w chwili gdy
            cierpałyby inne dzieci ( uwaga nauczyciela byłaby skupiona tylko na Twoim
            dziecku, niszczyłby prace kolegów, bił ich itd- katalog zachowań ADHD-owca jest
            szeroki) najpierw:
            rozmawiałabym z wychowawcą, anstępnie z Toba, póxniej z dyrekcją szkoy a jesli i
            to nie przyniosłoby rezultatu Twój syn nie miałby w szkole życia - za sprawą
            moja i innych rodziców. Wszystko w majestacie prawa. I jako zdeklarowana
            ateistka informuję, że nie ma tu nic do rzeczy czy jest to kraj katolicki,
            muzułmański czy bezwyznaniowy.
            • Gość: agadoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 21:28
              W takim razie ciesz się, że nie trafiłaś na mnie. Bo to, czego nie
              boisz się napisać(Twój syn nie miałby życia w szkole)to groźby
              karalne, a szkoła publiczna jest dla wszystkich dzieci (jeśli w
              klasie jest dziecko z padaczką, jego nagłe ataki także powodują
              skupianie uwagi nauczyciela, strach innych dzieci, a do tego takie
              dziecko może skrzywdzić (oczywiście niechcący) inne. Dziecko z
              padaczką też zamkniesz w zoo? Chciałabym spotkać Twoje dziecko,
              ciekawe, co mu jest, bo jak mawia przysłowie: nie ma zdrowych, są
              tylko nieprzebadani.... Idź do psychologa. Popracuj nad swoją
              nienawiścią i poczuciem bycia lepszym. To też choroba. Byli tacy,
              którzy przepełnienie nienawiścią i poczuciem bycia lepszym wywoływali
              wojny. A katolicyzm nie ma tu rzeczywiście nic do rzeczy. Tylko
              humanizm, moralność i zwykłe człowieczeństwo. Życzę ci by życie
              oszczędziło ci problemów. Zresztą jestem przekonana, że tak będzie.
              Przecież jesteś lepsza od innych.I nie mieszaj w to innych rodziców.
              Mój syn z ADHD takich nie spotkał. Spotkał za to dużo życzliwości i
              zrozumienia. Ale może żyjemy w bardziej cywilizowanej części kraju.
              • To co potrafi zrobić dziecko z ADHD wiedzą ci, którym stanął na drodze.
                Zgoda- szkoła PUBLICZNA JEST DLA WSZYSTKICH, w tym także dla takich, którzy chcą
                się uczyć, a dziecko z ADHD stale i wciąż absorbuje nauczyciela. Bo musi on
                uważać, aby nie zrobiło krzywdy ani sobie ani innym.
                W połowie tłumaczenia zadania z matematyki ADHD-owiec zaczyna smiac się, stukac,
                chodzić po klasie czy w inny sposób wariować. To nie są przykłady wyssane z
                palca. Tak jest. Uwaga nauczyciela skupia się nie na zadaniu tylko na ADHD-owcu,
                bo a nuż np. wsadzi cyrkiel w plecy koleżanki z sąsiedniej ławki albo walnie ja
                w głowę książką. Tez tak , niestety, bywa tylko rodzice dzieci z ADHD nie chcą
                przyjąc tego do wiadomości.
                No i lekcja kończy się sakramentalnym "dokończcie w domu".
                Można to znosic raz, dwa, dwadzieścia razy ale nie stale, wciąż i na każdej lekcji.
                Mają tego dość i uczniowie i rodzice i nauczyciele.
                Nienawiść - nie! Okres szkoły moich dzieci mam, na szczęście, za sobą. I powiem
                więcej - w klasie moich synów było dziecko z ADHD. Cierpliwość rodziców innych
                dzieci wyczerpała sie po kilku miesiącach - i trwało to naprawdę długo. Po tym
                czasie dziecko nie miało w klasie życia. Nikt nie chciał z nim rozmawiac,
                siedzieć w jednej ławce, stać obok, zapraszać na urodziny, mieć w zespole, w
                przypadku prac zespołowych. Każde zniszczenie mienia było nagłaśniane. Jesli
                ADHD-owiec uderzył jakies dziecko ( a działo się to często)- robiło się aferę.
                Tolerancja? Tak, ale do czasu i nie kosztem własnego dziecka.
                Wywiadówki - matka ADHD-owca była zasypywana deszczem pretensji - uzasadnionych,
                były roszczenia finansowe za zniszczoną książke, piórnik.
                I wskaż mi, które z tych zachowań podpadaja pod paragraf? Gdzie są tu groźby
                karalne?
                • Trochę późno przeczytałam tę dyskusję, ale całym sercem popieram cię Protoza. A
                  wyobraź sobie więcej niż jednego ADHDowca w klasie. Nie mówiąc już o tym, że
                  wszystkie rodzaje chamstwa i wulgarności najwygodniej podciągnąć pod ADHD.
                  Gdybyż tylko rodzice zdrowych dzieci nie bali się i potrafili się skrzyknąć i
                  działać przeciw niszczeniu życia własnych dzieci, tak jak proponujesz!
      • Dziewczyny a co uważacie o diecie w ADHD abcadhd.pl/dieta-dla-mozgu bo z
        tego co widzę to brzmi ciekawie:)
    • Gość: rolla IP: 89.108.212.* 26.07.09, 01:43
      przeczytalam ta dyskusje i postanowilam zaprowadzic swoje dziecko na badania.
      nie wiem, czy ma adhd, czy po prostu ma za duzo energii i wszedzie je nosi. do
      szkoly jeszcze nie chodzi, a w przedszkolu jest roznie. nie wiem na dobra
      sprawe, po czym poznac, czy to adhd. jak sie to rozpoznaje?
      • idź z dzieckiem do psycholga, to się dowiesz. poczytaj sobie w internecie, jest
        wiele na ten temat. zajrzyj sobie tutaj tnij.org/dvyi albo po prostu
        wpisz w google. śmieszne jest to, że za naszych czasów nie było czegoś takiego,
        jak ADHD, były tylko niegrzeczne dzieci... :)
        • Gość: niebywa IP: 89.108.213.* 26.07.09, 18:14
          Nie było też dysleksji i innych tego typu chorób... o czymś to świadczy?
          • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 27.07.09, 07:58
            O tym. że 20-30-40 lat temu dziecko, które nie umiało czytelnie pisać i sadziło
            byk na byku musiało usiąść na dupsku i popracować. Nauczyło się. Dziecko, które
            zamiast czytać dukało - miało za zadanie codziennie czytać głośno pół godziny i-
            nauczyło się.
            Dziecko, które nie potrafiło usiedzieć w klasie, tłukło się z kolegami miało
            obniżone zachowanie ( i nie spływało to po nim ani po rodzicach jak woda po
            tłustej gęsi).
            A teraz ADHD goni dysleksje, dysgrafię, dyskalkulię i inne DYSfunkcje, a matki
            na forach prześcigają się w ...DYSkusjach jak tu uchronić niunie przed złem tego
            świata.........
    • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.09, 12:14
      Nie nie piszecie o tym, że brak rozwiązań systemowych, że rodzice bezradni,
      nawet, jeśli mają wolę uporania sie z problemem. Jestem przekonana, ze większość
      rodziców dzieci z ADHD ma taką wolę, gdyż sami są już maksymalnie "umordowani"
      swoimi dzieciakami. Cała ta dyskusja to tylko bla, bla, bla bez wyników,
      rezultatów, a tych oczywiście spodziewać się nie można dokąd rodzice ADHD-owców
      pozostaną bezradni i bez pomocy z powodu braku rozwiązań systemowych. Odwalcie
      się od tych rodziców, skoro społeczeństwo nie oferuje żadnej alternatywy,
      pomocy!!! Społeczeństwo powinno wespół z rodzicami ADHD-owców wymóc tam gdzie
      trzeba (Min Zdrowia, NFZ) rozwiązania systemowe dla tego problemu. Ale
      społeczeństwo (rodziców zdrowych dzieci0 ma to jakosik w d..., bo uważa, że to
      nie ich problem, tylko tych drugich nędzników, co to im się porodziły dzieciaki
      z ADHD. Tylko pretensje są do nich, tak jakby oni byli jakimiś cudotwórcami w
      jakiś (?????) sposób mogli sobie poradzić z ADHD u swoich dzieci, tylko nie
      chcieli. Co za brednie, a przede wszystkim całkowita IGNORANCJA. Ignorancja
      wiedzy o temacie, ignorancja faktów i tylko ....pretensje. No, to macie w
      szkołach sytuację, jaka jest. Skarga na brak współpracy rodziców dzieci z ADHD?
      To, co ta "współpraca' ma być jednokierunkowa? Czyli cały problem na barki tych
      rodziców i róbta, co chceta z tym ( a najlepiej te dzieciaki w kosmos wysłać),
      bo pozostałych to g... obchodzi, bo ich nie dotyczy?

      Jeśli całe (!!!) społeczeństwo nie zażąda rozwiązań systemowych, to nic się tu
      nie zmieni. Tylko szarpanina, nic poza tym.
      Jestem matką dziecka z ADHD- prawdopodobnie. Z Warszawy - co ważne, boć
      wizytówka. Szkoła posłała córkę do psychologa w spr jw. Za moją zgodą. Psycholog
      stwierdził, ze wyglada jakby na ADHD, lecz nie ma uprawnień diagnostycznych, bo
      takowe ma wyłącznie lekarz psychiatra dziecięcy.Więc psycholog wypisał
      skierowanie do psychiatry. Ja w międzyczasie poczytałam z 10 książek o ADHD,
      m.in dot diagnostyki ADHD i ścisłych jej procedur, bez przestrzegania których
      diagnoza jest niemożliwa. OK, więc grzecznie tup, tup pobiegłam z córą do
      lekarza psychiatry. Psychiatra popatrzał na córkę ok 1 minuty (akurat wierciła
      się na krześle) i ........ zdiagnozował ADHD. Normalnie ! po jednej minucie
      patrzenia oficjalnie zdiagnozował ADHD i wpisał w jej kartę choroby, czarno na
      białym. Nawet przysłowiowej temperatury jej nie zmierzył dla przyzwoitości, ze w
      ogóle cokolwiek zrobił. OK, więc jest oficjalna diagnoza ADHD i co dalej? Ano
      terapia. Wypisał skierowanie na psychoterapię dla dzieci upośledzonych umysłowo.
      Hm... Pytam, czemu wysyła dziecko z dokumentacji którego wynika, że ma 2-krotnie
      pomierzone IQ - 140 (czyli wybitne) do upośledzonych dzieci? Odpowiedź była
      rozbrajająca: "nie ma obecnie w Warszawie żadnych innych psychoterapii dla
      dzieci. To jedyna dostępna. Nic innego nie ma"

      Brak słów. Aż zatyka.
      Z własnej inicjatywy usiłowałam zapisać małą do warszawskiej Poradni
      Nadpobudliwości Psychoruchowej, którą założył dr Tomasz Wolańczyk. Nieoficjalne
      terminy wizyt - raz na 6 mscy wciskając się między pacjentów. Uzyskałam info, ze
      ADHD nie jest uznane jako jednostka chorobowa przez NFZ, dlatego NFZ nie płaci
      na to, nawet za gabinet, który został udostępniony (pożyczony na godzinki od
      geriatry)wyłącznie dzięki przychylności i dostrzeganiu problemu przez
      kierownictwo Kliniki Dziecięcej. NFZ problemu nie dostrzega.
      Jak, ze wizyty co 6 mscy uważam za bezcelowe, postanowiłam wykorzystać drogę
      oficjalną wspierając się poparciem pedagoga szkolnego. Więc pedagog szkolny
      usiłował umówić córkę na jakieś rozsądniejsze terminy i powtarzalne, "bez łaski"
      tj wypraszania innych, zapisanych pacjentów, czy w ogóle wpuszczą i nie
      zadziobią. Oficjalnie pedagog szkolny (działający w imieniu szkoły) uzyskał
      odpowiedź, że do Poradni zapisy nie są wcale przyjmowane, bo gdyby miały być
      przyjmowane, to najbliższy termin byłby za 2 lata.

      Tak wygląda rzeczywistość. Moje dziecko, choć mieszkające w stolicy, pozostało
      bez jakiejkolwiek (RZETELNEJ) pomocy z problemem ADHD, pomimo, że ja nie tylko
      byłam chętna do współpracy, lecz sama wykazywałam inicjatywę uporania się z
      problemem. Dalej przeszkadzała na lekcji, skakała po parapetach, niekiedy lekko
      uszkadzała inne dzieci. Ona sama pojętna, zdolna, więc świetne stopnie mimo
      wszystko (poza zachowaniem). Lecz szereg mniej zdolnych dzieci z pewnością
      ucierpiało na nauce. Lecz czy ona, lub ja jesteśmy COŚKOLWIEK winne takiej
      sytuacji? Czy powinno się moją córkę wysłać na księżyc (żeby nie przeszkadzała
      innym) dlatego, że społeczeństwo pozostawia ją z problemem całkowicie bez
      pomocy, dosłownie na pastwę losu ?
      • Gość: Ja IP: *.chello.pl 12.09.09, 13:49
        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Prawda stara jak świat. Rodzice
        pozostałych dzieci w klasie Twojej córki, zdrowych dzieci, nie są twórcami
        systemu opieki lub braku opieki nad dziećmi z ADHD. Maja natomiast prawo żądać,
        aby ich potomstwo miało zagwarantowany spokój w czasie lekcji, bezpieczeństwo i
        zwyczajnie było uczone. Mają prawo domagać się, aby pani nie zajmowała się przez
        99% lekcji Twoją Zuzią/ Hanią /Anitką.
        Nikt nigdzie nikomu nie gwarantował, ze życie rodzica z dzieckiem z
        jakimikolwiek dysfunkcjami jest łatwe. Rodzice dzieci z wadami wzroku muszą się
        borykać z tym problemem, rodzice dzieci niedosłyszących - podobnie. Rodzice
        dzieci z ADHD domagają się natomiast specjalnych praw. Niestety, w kraju, w
        którym wiele rzeczy szwankuje Ministerstwo Zdrowia szybciej zajmie się chorobami
        nowotworowymi niż dysfunkcjami typu ADHD. I słusznie.
        • Dla dzieci niedowidzących są specjalne szkoły, dla niedosłyszących też, a dzieci
          Z ADHD na księżyc. Rodzice dzieci z ADHD nie domagają sie specjalnych praw, a
          błagają o pomoc, sami robią co w ich siłach ale nie potrafią zrobić wszystkiego.
          Jedna sprawa dziecko rozpuszczone, a zupełnie co innego ADHD, choć z zewnątrz to
          może wyglądać podobnie :/
          Do basia: portal.adhd.org.pl/phpbb/ jeśli jeszcze nie znasz tej strony to
          sie przyda.
          --
          Julia,Maksiu i Tatianka:)
      • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 12:18
        Basia - rewelacja, popieram wszystko, co napisałaś. Nareszcie głos mądrości w tej dyskusji.
        Natomiast Protozoa - mam dla ciebie idealne rozwiązanie: może dzieci w ogóle należy zapisywać do klas wg ilorazu inteligencji, wtedy zdolne dzieci będą szybo przerabiały materiał i polecą po dodatkowym, Twoje z innymi idealnie grzecznymi dziećmi o podobnym II będą szły swoim tempem, a ADHDowcy pozabijają się w odrębnych klasach pozbawione pomocy wykwalifkowanej kadry pedagogicznej ku uciesze gawiedzi złożonej z rodziców dzieci idealnie grzecznych...
        Gratuluję wychowawczej postawy! Dzieci zaniedbane wychowawczo, z patologicznych rodzin, które nie zajmują się w ogóle swoimi pociechami, przez co mają koszmarne zaległości i "obniżają" poziom klasy też szkalujesz???
        • Gość: Maja IP: *.aster.pl 06.11.09, 23:53
          Chciałabym wlać troszkę optymizmu w dusze rodziców dzieci z ADHD.
          Mój syn poszedł w tym roku do zerówki w szkole państwowej w
          Warszawie. Dopiero od czerwca tego roku zajęliśmy się profesjonalnym
          diagnozowaniem jego kłopotów z zachowaniem, więc nie wybraliśmy
          szkoły integracyjnej tylko zwykłą. We wrześniu zaczął się koszmar.
          Narastające problemy z zachowaniem w tym rosnąca agresja,
          pogłebiająca się niechęć do szkoły i skargi innych dzieci na
          zachowanie syna. Ponieważ byłam już po kilku spotkaniach w poradni
          (prywatnej)wiedziałam mniej więcej jakie są możliwości działania.
          Spotkałam się z pedagogiem szkolnym, psychologiem szkolnym opisując
          problem. Wielokrotnie rozmawiałam z wychowawczynią klasy.
          Zorganizowałam spotkanie, w którym wzięły udział pedagog i psycholog
          szkolny, pani wychowaczyni oraz nasza prywatnie opłacana pani
          psycholog z poradni zajmującej się terapią dzieci z ADHD.
          Panie wspólnie opracowały sposób postępowania i pani wychowaczyni
          wcieliła go w życie. Na początku nie bylo łatwo, ale teraz mogę z
          ulgą stwierdzić, że każdego dnia jest coraz lepiej. Dostawiono
          oddzielną ławkę żeby syn siedział sam i nie przeszkadzał innym, a
          jednocześnie mógł spokojnie pracować, pani posługuje się minutnikiem
          i prowadzi żetonowy system nagród (nagrody fundujemy my rodzice-
          oczywiście)etc. Wszystko można zrobić, tylko trzeba spotkać
          życzliwych ludzi i przyjąć ich pomoc. Ważna jest także inicjatywa
          własna, nieustępliwość i szczerość w ocenie własnego dziecka.
          Chciałabym też zaznaczyć, że pani wychowaczyni nie jest młodą
          pasjonatką, tylko nauczycielką z wieloletnim doświadczeniem, która
          po prostu dała mojemu synowi szansę. Oczywiście to wszystko byłoby
          dużo trudniejsze gdyby nas nie było stać na prywatną poradnię, z
          drugiej strony jestem przekonana, że poradnia psychologiczna
          współpracująca ze szkołą też by sobie poradziła. Wiele można zrobić
          korzystając z systemu, który jest. Powodzenia!
          • W swoim poście opisujesz wręcz wzorcową współpracę szkoły i rodziców dziecka z
            ADHD. Jak sama przyznajesz wymaga to bardzo duzo pracy, dobrych chęci i
            pieniędzy. Ilu rodziców tak się zachowuje? Nieliczni. Większość uważa, że nie ma
            problemu, samo przejdzie i niech sie szkoła buja.
            Gdyby wszyscy rodzice dzieci z ADHD postepowali tak jak Wy - nie byłoby
            problemu. Problem jest bo....99% postępuje inaczej.
            • Gość: gość IP: *.e-wro.net.pl 10.11.09, 23:40
              Jestem przerażona wypowiedziami osoby podającej się za Protozoa,mam
              nadzieję,że nie jest pedagogiem.Liczylam na pomoc rodziców jak
              radzić sobie z dzieckiem z ADD,no coż spróbuję poszukiwania
              dalej,pozdrawiam
              • Przerażona bo.? Osoby myslące tak jak ja w imie tzw. "tolerancji" ( cudzysłów
                nieprzypadkowy) nie wyrażają zgody na to, aby dzieci z ADHD znęcały sie nad ich
                dziecmi? Że domagają się, aby szkoła była szkoła, a nie ośrodkiem terapeutycznym
                dla dzieci nieprzystosowanych ( nieważne z jakiego powodu). W końcu, że chcą,
                aby dziecko w szkole nie było narazone na uszkodzenie ciała- a rozbestwione
                dziecko z ADHD jest wstanie to zrobić.
                Nie, nie jestem pedagogiem. Moje dzieci skończyły w ubiegłym roku edukację
                szkolną, ale mam w pamięci to co potrafi zrobic w klasie 1 dziecko z ADHD.
                Może to przykre, może brutalne, ale mając dziecko z jakąkolwiek dysfunkcją
                sprawą rodziców jest przystosowanie dziecka do funkcjonowania w grupie, a nie
                rodziców grupy przystosowania sie do dziecka z dysfunkcją.
                Nie przeczę, ze jest to problem, czasem kosztowny, ale cóż tak w zyciu bywa.
                Może mamusia musi przestać pracować ( a tatuś wziąć dodatkową pracę) i zając sie
                dzieckiem. Moze trzeba opłacic terapię itd.
                Rodzice innych dzieci mają swoje sprawy i bardziej interesuje ich realizowanie
                materiału z języka polskiego niz to, że Ty nie możesz poradzić sobie z dzieckiem.
                W skrajnych przypadkach, gdy rodzice dziecka z dysfunkcja nie chca współpracować
                rodzice innych dzieci nie maja rady - musza- W RAMACH RATOWANIA SWOICH WŁASNYCH
                DZIECI - uprzykrzać życie i dziecku z dysfunkcją i jego rodzicom. W ramach
                obowiązującego prawa. Robić z igły widły. Jesli dziecko z ADHD uderzy inne i
                nabije guza wyolbrzymic problem. Po co? Ano po to, zeby nastepnym razem
                ADHD-owiec nie spowodował takiego uszkodzenia ciała, ze Bogu ducha winne dziecko
                znajdzie się w szpitalu.
                Nie dawać spokoju dyrekcji szkoły, informować o wszystkim kuratorium, szkolnego
                pedagoga, psychologa a jak trzeba to i policję. Nie siadać koło takiego dziecka-
                sposobów jest bardzo dużo. Może tak sekowane dziecko skłoni rodziców do wiekszej
                opieki, terapii i współpracy ze szkoła.
    • Znalazłem ciekawy artykuł o ADHD - w miarę "świeży":
      familie.pl/profil/marcin1984/articles.php?id=280
      Swoją drogą uważam, że w naszych szkołach nie przykłada się do tego problemu
      należytej uwagi - nadal (niestety :( ) pokutuje pogląd, że ADHD da się wyleczyć
      nauką dyscypliny...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.