Dodaj do ulubionych

trzymajcie się

24.07.10, 23:05
Zajrzałam tu, bo jestem (no, powiedzmy, byłym ;) ) dzieckiem, które
zostało przez matkę pozbawione kontaktu z ojcem. I nie życzę nikomu
takiego dzieciństwa. Nie mogę słuchać o mamusiach, które wszystko
wiedzą lepiej, obraziły się na tego wstrętnego byłego męża i
ograniczają kontakty, nie podoba im się nowa żona etc.
Nie, dorastanie w duszących objęciach samotnej, zaborczej
emocjonalnie matki lub też w nowej rodzinie, z dala od własnego ojca
- jeśli tylko ojciec ten nie jest potworem - nie jest dobre. Nawet
dorastanie pod opieką całkiem fajnej matki nie jest lepsze niż
dorastanie z matką i ojcem, choćby kontakty miały być trudne,
technicznie, organizacyjnie, nie wiadomo jeszcze jak. Dzieciństwo z
samą mamusią nie musi być "spokojniejsze". Nie jest zdrowsze.
Tata jest po prostu RÓWNIE ważny. A zdarza się - co nie mieści się w
głowie sądom i psychologom a także większości forumowiczek, których
głosy czytałam - że tata, tak, owszem, jest ważniejszy, bo mamusia
wcale nie zawsze jest tą kochaną, czułą opiekunką z obrazka, do
której dziecko może się z ufnością przytulić. Tata, który różni się
od mamy, ma inne poglądy i inny sposób życia jest jeszcze cenniejszy
dla dziecka niż wymarzony przez wiele pań tatuś posłuszny i
ubezwłasnowolniony, który zawsze założy dziecku taką samą czapeczkę
jaką one by założyły. Mężczyzna nie jest gorszym opiekunem dziecka,
tylko dlatego, że nie jest kobietą i nie ma jakichś mitycznych
instynktów. Mężczyzna nie musi mieć gorszej więzi z dzieckiem tylko
dlatego, że go nie urodził. I wreszcie, mężczyzna nie jest mniej
ważny dla dziecka tylko dlatego, że go nie karmił piersią, a może i
nawet butelką. Tata to tata, a jeśli tylko chce i potrafi nim być,
nie wolno mu tego uniemożliwiać.
Więc do boju panowie, trzymam za was kciuki.
Edytor zaawansowany
  • atowlasnieja 30.07.10, 12:32
    najlepszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest pełna i kochająca rodzina.
    Jednak czasem jest to stan niemożliwy do osiągnięcia.

    A Ojcom którym zależy na dobrym kontakcie z dziećmi życzę powodzenia.
    --
    "...Nie żadne "pro-life" tylko lobby na rzecz podziemia aborcyjnego..."
  • urke 09.08.10, 14:53
    witaj

    przekopalem kiedys internet zeby odnalezc kogos takiego jak Ty.
    chcialem zapytac: jak Ci się żylo bez niego? widywalas go bo walczył
    o
    ciebie w sądzie ale za rzadko, za krotko? czy Twoja matka po latach
    zrozumiala? czy dostrzegła jaka krzywde wyrzadzila?

    balem sie i nadal sie boje o to kim bedzie moja córka kiedy dorosnie.
    czy nie bedzie miala problemow w kontaktach z ludzmi, z mezczyznami,
    ze
    swoja seksualnoscia wreszcie.

    "ten stan" trwa juz 7 lat przez 10 godzin w miesiacu. tyle jest nam
    dane. byla malutka kiedy rozpadla sie rodzina a wiec nie wie jak to
    jest usiasc z matka i z ojcem przy jednym stole. jak to jest krzyknac
    z
    drugiego pokoju "TAAAATO jestes mi tu potrzebny". mowi ze nie kocha
    tylko lubi. ale nieraz byly łzy bo nie mogłem przyjechac, albo ze
    spotkanie za szybko sie skonczylo.

    musi wystarczyc swiadomosc ze ojciec jest i teskni, odlicza dni,
    pozdrawiam Cie
  • miniplusultra 06.11.11, 01:28
    Zobaczyłam ten blog na głównej stronie forum gazety... Jestem młodą kobietą, nie mam dzieci, być może niewiele jeszcze wiem, ale podziwiam ojców walczących o własne dzieci. Moi rodzice się nie rozwiedli, choć pewnie były ku temu powody, są ze sobą mimo wszystko nadal, gdy jestem dorosła, pewnie się wciąż kochają, choć miłość jest trudna... wiem, że mój ojciec poszedłby za mną na koniec świata i że nie ma takiej siły, która by mu uniemożliwiła walkę o mnie. Myślę, że Wasze dzieci kiedy dorosną docenią to i będą tak mówiły o Was. Nawet nie wiecie jak cenne jest takie przekonanie u dziecka. Mojej koleżanki rodzice się rozwiedli i czuje się ona ojcu niepotrzebna, matka początkowo utrudniała im kontakty i zrobiła jej tym samym wielką krzywdę. Walczcie Kochani, nie zrażajcie się, dzieci tez nie zawsze są wdzięczne, łatwo je przekupić, nabuntować, ale musicie relacje z z nimi budować na lata... to procentuje. W końcu dzieci dorastają i same o sobie decydują... mama już niczego im nie zabroni. I wtedy może spytać, Tato dlaczego się nie starałeś? Dziecko nie jest sprawą, na którą można machnąć ręką... szczerze polecam mediację.
    --
    Zajrzyj na blog o drodze do minimalizmu, oszczędzaniu powierzchni mieszkalnej, a także o organizacji i porządkach.
    plusultraminimalism.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka