Dodaj do ulubionych

oddajcie dzieciom tatusia

24.03.09, 15:55
Oficjalna strona www.tata.pl nie otwiera sie. Mam nadzieje,
ze to tylko chwilowa sprawa.


--
Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci - o prawo do milosci
obojga rodzicow - Przylaczysz sie?
Edytor zaawansowany
  • walczacyojciec 24.03.09, 15:58
    maskulinista.bloog.pl/id,961072,title,Prawa-ojca,index.html?ticaid=67ba0

    Oto fragment pewnego artykułu:

    "Kiedy Maciej Ślesicki nakręcił w 1995 r. film "Tato", wielu widzom
    wydawało się, że to fikcja. Nikt przecież nie dopuściłby, żeby
    ojciec nie mógł się widywać z dzieckiem; żaden sąd nie jest tak
    niesprawiedliwy, coś takiego jest zupełnie niemożliwe. Osoby
    zaangażowane w walkę o prawo dziecka do ojca zgadzają się: owszem,
    film nie odpowiada realiom. Jest zbyt optymistyczny. Zwykle zaczyna
    się to bardzo podobnie. Nagle dziecka nie ma tam, gdzie miało być.
    Nagle w drzwiach zmieniono zamki. Nagle nikt nie odebrał telefonu.
    Czasem można się łudzić, że to przypadek, że coś się stało, że jutro
    będzie znów normalnie. Nie będzie.

    "Proszę o pomoc. Od miesiąca żona nie wpuszcza mnie do domu. Nie
    mogę widzieć naszej córeczki".

    "Proszę o pomoc w sprawie dotyczącej mojego kontaktu z córką. Jestem
    rozwiedziony i mam ustalone prawo widzenia z córką. Widzenie może
    odbywać się w miejscu zamieszkania mojej byłej żony. Ja na teren
    posesji nie mogę wejść, ponieważ właścicielem domu jest nie moja
    żona a jej mama /była teściowa/, gdzie oczywiście mam zakaz wstępu.
    (...) Córki nie widziałem już rok, dwa miesiące i dwadzieścia cztery
    dni. Proszę o pomoc w tej kwestii."

    "Na dzień dzisiejszy zostałem wyrzucony z własnego mieszkania. (...)
    Po odejściu od żony pozwoliłem jej mieszkać w moim mieszkaniu wraz z
    dziećmi. Na dzień dzisiejszy była żona mieszka w nim wraz z
    konkubentem. Zmusza mnie ona do opłacania mieszkania, aby go nie
    stracić, sama oświadczyła przed sadem, że robić tego nie będzie.
    Robię to od roku i oprócz tego płace jej alimenty na dzieci. (...)
    Zapożyczałem się w ciągu tej sprawy dwukrotnie. W momencie, gdy
    próbuję wejść do własnego mieszkania i zacząć tam mieszkać, była
    żona wzywa Patrol Interwencyjny, aby mnie wyrzucić z mieszkania.
    Potem ma pretensje ze nie interesuję się dziećmi a jak mam to robić
    w takiej sytuacji? (...) Propozycja ostatniej kuratorki społecznej
    była taka, żebym wyremontował mieszkanie i się z niego wyprowadził,
    nie kontaktował się z dziećmi to będzie wszystko w porządku. (...) A
    jeśli ja potrzebuję konkretnej pomocy od Sądu, Policji, Kuratora
    Sądowego, lub Rzecznika Praw Dziecka jestem zbywany, widzę rozłożone
    ręce lub słyszę, ze mam następną sprawę skierować do Sądu. (...) Jak
    długo mam jeszcze kierować wszystkie sprawy do Sadu? Jak mam żyć
    normalnie, jeśli, albo była żona zakłada nowe sprawy sądowe, albo ja
    musze to robić, bo tak mi doradzają kuratorki i policja?"

    "Najczarniejszy scenariusz chyba się sprawdził: wiem, że mam córkę
    urodz. 2. XII tego roku. Nie widziałem jej i chyba szybko jej nie
    zobaczę, mój status prawny jako ojca nie istnieje, nie byłem przy
    rejestracji dziecka, choć o to prosiłem. Na dzień dzisiejszy nie
    mogę złożyć żadnego pisma urzędowego, bo nie znam imienia dziecka;
    brak na dzień dzisiejszy jakiegokolwiek porozumienia się z matką
    dziecka."

    T e listy pochodzą z ostatnich kilku tygodni. Za każdym z nich stoi
    dramat kilku osób. I każdy z nich odkrywa fragment skrzętnie
    przemilczanego w Polsce tabu - łamania prawa dziecka do ojca.

    Według danych "Rocznika Demograficznego GUS" w 2001 roku sąd przy
    okazji wyroku rozwodowego rozstrzygał o wykonywaniu władzy
    rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi w 28.763 przypadkach. W 64,7%
    wypadków sąd powierzył wykonywanie rodzicielskiej matce, w 3,5%
    przypadków ojcu, w pozostałej części albo obojgu rodzicom (ok 29%),
    albo placówkom i ro-dzinom zastępczym. Statystyki są brutalne: przed
    polskim sądem ojciec ma niemal dwadzieścia razy mniejsze szanse na
    uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem niż matka, tj. poniżej
    granicy błędu statystycznego. Mówiąc po prostu - przed polskim sądem
    ojciec, z nielicznymi wyjątkami, nie ma szans na uzyskanie opieki
    nad dzieckiem. Na dobrą sprawę tych spraw nie ma po co prowadzić i
    przedłużać, wystarczy spojrzeć na nazwiska uczestników: Kowalskiej
    przyznawane jest prawo do opieki, Kowalski ma płacić alimenty.
    Statystyka zresztą nie mówi wszystkiego. Przypadki, w których opieka
    rodzicielska przyznana jest obojgu rodzicom, często kryją dramaty -
    matka i tak w praktyce decyduje, czy ojciec może choćby widywać
    dziecko, a chcąc "dokuczyć" byłemu partnerowi, widzenia te po prostu
    ogranicza. Do grup samopomocowych ojców trafiły w ostatnich latach
    tysiące takich spraw.

    Gdzie tkwią przyczyny tego zła? Na to pytanie nie ma ani prostej,
    ani jednoznacznej odpowiedzi. Litera obowiązującego w Polsce prawa
    nie nakazuje praktykowanej przez sądy dyskryminacji ojców. Wszystkie
    przepisy mówią o "rodzicach", nie precyzując płci. Polska
    ratyfikowała Konwencję Praw Dziecka ONZ i Europejską Kartę Praw
    Człowieka. Sądy mogłyby więc i powinny orzekać inaczej. Dlaczego tak
    się nie dzieje?

    "Pod tym murem jest kałuża/ Z tej kałuży się wynurza/ Hipopotam,
    powiadacie? / Nie, to tata po wypłacie". Ten radosny wierszyk
    trafnie charakteryzuje tradycyjnie przekazywany obraz polskiego
    ojca. To ktoś, kogo nie ma w domu, kto chla z kolegami,
    systematycznie bije żonę i dziatki, terroryzuje rodzinę. Do tego
    dochodzą echa "zbiorowej pamięci historycznej" - polscy mężczyźni
    zwykli bywać na wojnach czy w niewoli, podczas, gdy kobiety
    zagonione w trosce o dom wychowywały dzieci, walczyły z biedą i
    dokonywały cudów, by związać koniec z końcem. Wreszcie - odrobina
    jaskiniowego feminizmu. Skoro "mój brzuch należy do mnie" to nic
    dziwnego, że "dziecko jest własnością matki", jak to słyszą tysiące
    razy rozwodzeni z dziećmi ojcowie. W filmie Ślesickiego Cezary
    Pazura śmiał się z idei Centrum Zdrowia Matki-Polki (pojęcie "ojca-
    Polaka" wykracza poza horyzonty naszej wy-obraźni językwej). W
    rzeczywistości proces ten zaszedł znacznie dalej. W środkach
    komunikacji nadal mamy miejsca dla "matki z dzieckiem",
    supernowoczesne centra handlowe rezerwują części parkingów jedynie
    dla "matek z dziećmi", gdzieniegdzie "matki z dziećmi" obsługiwane
    są poza kolejnością. Polska A.D. 2004 nie przewiduje "ojca z
    dzieckiem", może on się najwyżej pojawić w zagranicznej reklamie
    pieluszek lub funduszu ubezpieczeniowego.

    Ojcowie są w tym wszystkim dramatycznie osamotnieni. Drugi filar, na
    którym dziecko powinno opierać swój rozwój, sam na próżno szuka w
    Polsce punktu oparcia.

    Można zacząć od góry: istnieje Parlamentarna Grupa Kobiet, ale
    próżno szukać Parlamentarnej Grupy Mężczyzn. Poradnie i domy dla
    Samotnych Matek można znaleźć w wielu miejscach, samotni ojcowie
    natomiast nie istnieją w wyobrażeniach dotyczących życia
    społecznego. Ojciec, który walczy, by jego dziecko miało prawo z nim
    się spotykać, jest pozostawiony sam sobie. Nie znajdzie pomocy ani w
    gminie, ani w kościele. W Polsce można ustawić billboardy "bo zupa
    była za słona". Można też na billboardach zaapelować: "pomóż
    samotnym matkom". Natomiast hasło "oddajcie dzieciom tatusia" można
    znaleźć jedynie na kilku stronach internetowych dla
    wtajemniczonych..."


    --
    Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci - o prawo do milosci
    obojga rodzicow - Przylaczysz sie?
  • walczacyojciec 24.03.09, 16:10
    www.majewski.nazwa.pl/zgsopo/media/20041130_tata_ma_gorzej.htm
    Każdego roku przybywa w Polsce około 100 tys. rodzin niepełnych. W 1
    mln 200 tys. takich rodzin wychowuje się dziś blisko 2 mln dzieci.
    Opiekę nad nimi sprawuje jednak prawie milion matek i zaledwie
    kilkadziesiąt tysięcy ojców.

    Gdy angielskie dzienniki i kolorowe czasopisma rozpisywały się o
    ojcu, członku Fathers 4 Justice, który, aby bronić praw do widywania
    się z własnym dzieckiem, wspiął się na gzyms pałacu Buckingham, w
    Polsce wszyscy żyli sprawą Łukasza. Jego rodzice właśnie się
    rozwodzili, a toruński sąd, przed którym toczyła się sprawa, nie
    pozwolił, by jedenastolatek został z ojcem. Wbrew jego woli, chłopca
    umieszczono w pogotowiu opiekuńczym. Tam, starsi wychowankowie
    najpierw zmuszali go do picia alkoholu, a potem okaleczyli
    żyletkami. Tak dotkliwie, że trafił do szpitala. Gdy wyzdrowiał, sąd
    nie przekazał go matce, od której wcześniej Łukasz kilkakrotnie już
    uciekał. Jednak dramat jedenastolatka z Torunia nie jest
    odosobnionym przypadkiem. W sprawach o przyznanie opieki nad
    dzieckiem po rozwodzie, panowie przegrywają na całym świecie. W
    Wielkiej Brytanii dziecko pozostaje przy matce w 90 procentach
    spraw. W Polsce ten odsetek wynosi aż 97 procent.

    - Sfeminizowane sądy ulegają stereotypowi, że kobiety są z natury
    dobre, a mężczyźni źli. Prawo do dzieci dostajemy tylko wtedy, gdy
    ich matki same się go zrzekają, są chore psychicznie lub są
    prostytutkami – twierdzi Krzysztof Łapaj, prezes Stowarzyszenia
    Obrony Praw Ojca. Zresztą innych wyroków trudno się spodziewać.
    Przed rozprawą adwokat poświęca bowiem ojcu, który stara się o
    dziecko, od pięciu do dziesięciu minut. Potem spotykają się już
    tylko na sali sądowej. Czy są więc jakiekolwiek szanse na wygraną?
    Większość twierdzi, że nie.

    - Jest taki wierszyk: „Pod tym murem jest kałuża/ Z tej kałuży się
    wynurza/ Hipopotam, powiadacie?/ Nie, to tata po wypłacie” -
    recytuje socjolog Radosław Pękarski. - I takie właśnie stereotypowe
    myślenie o ojcu dominuje w większości europejskich społeczeństw.
    Często ojca postrzega się jako kogoś, kogo cały czas nie ma w domu,
    kto chla z kolegami, systematycznie bije żonę i dzieci, a potem
    terroryzuje rodzinę. Ale z takimi utartymi schematami mamy do
    czynienia na co dzień. I godzimy się na nie nawet nieświadomie.

    - W środkach komunikacji są miejsca dla „matki z dzieckiem”,
    nowoczesne centra handlowe części parkingów rezerwują jedynie
    dla „matek z dziećmi”, a w większości sklepów „matki z dziećmi”
    obsługiwane są poza kolejnością. Niestety żadna dziedzina życia nie
    przewiduje „ojca z dzieckiem” - dodaje Pękarski. I rzeczywiście!
    Istnieje Parlamentarna Grupa Kobiet, ale nie ma Parlamentarnej Grupy
    Mężczyzn. Są poradnie i domy dla Samotnych Matek, ale domu dla
    samotnego ojca próżno by szukać. Także tata, który walczy, by jego
    dziecko miało prawo z nim się spotykać, jest pozostawiony sam sobie.

    - Niedawno w całej Polsce ustawiono billboardy „bo zupa była za
    słona”, pokazujące kobiety dręczone przez własnych mężów. Wielkie
    plansze ustawione przy drodze apelują też: „pomóż samotnym matkom”.
    Ale hasło „oddajcie dzieciom tatusia” można znaleźć jedynie na kilku
    stronach internetowych dla wtajemniczonych - opowiada Krzysztof
    Łapaj.

    Prawdziwą sytuację najlepiej obrazują jednak statystyki: przed
    polskim sądem ojciec ma niemal dwadzieścia razy mniejsze szanse na
    uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem niż matka. Przed angielskim
    wymiarem sprawiedliwości - dziesięć razy mniejsze. Sprawy zazwyczaj
    kończą się tak, że pani Kowalska lub pani Smiths otrzymuje prawo do
    opieki, a pan Kowalski czy pan Smiths ma płacić tylko alimenty.
    Przeciwko takim praktykom ostro protestuje m.in. F4J. Na swojej
    stronie internetowej ojcowie z tego stowarzyszenia piszą, że „nie
    chcą być tylko maszynkami do utrzymywania dzieci, których nie widzą
    i domów, do których nie mają wstępu”. Z krzywdzącymi dla nich
    wyrokami i ignorancją sędziów, postanowili więc walczyć. Jednak nie
    tak jak ich polscy koledzy. Zamiast rozsyłać oficjale protesty i
    pikietować pod rządowymi budynkami, postawili na coś bardziej
    niekonwencjonalnego. Przed świętami Bożego Narodzenia paradowali
    przez ulice w strojach świętego Mikołaja, a z okazji walentynek
    upodobnili się do Elvisa Presleya. W Plymouth zaś dwóch z nich w
    masce Tonego Blaira wdrapało się na jeden z budynków i zawiesiło
    ogromny baner z napisem „Najgorszy jest sąd rodzinny”.
    Najgłośniejszą akcją ostatnich miesięcy było jednak obsypanie
    fioletowym proszkiem przemawiającego w Izbie Gmin premiera.

    Choć jedni ganią zachowanie ojców, inni są nim zachwyceni. -
    Tego, co robią ci panowie, po prostu nie da się nie zauważyć. Nawet
    gdybyśmy udawali, że ich akcja nie istnieje i tak wieczorem pokażą
    ją wszystkie media. Trudno o lepiej przemyślany PR - zachwyca się
    Anna, szefowa PR w dużej krakowskiej firmie marketingowej. Mimo że
    panowie ze Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca na nic takiego jeszcze
    się nie zdobyli, z uwagą śledzą poczynania angielskich tatusiów.

    - Gdy zawodzą inne środki, a dzięki takim akcjom ludzi zainteresuje
    sprawa ojców, którzy walczą o swoje prawa, to myślę, że to dobry
    pomysł – mówi Romuald Chmielewski, prezes łódzkiego SOPO. - Nam
    chyba nie pomogą nawet takie przebieranki, bo media nie chcą mówić o
    naszych problemach. Gdy w Warszawie powstało radio 94, którego
    hasłem było „Paniom dziękujemy”, liczyliśmy, że coś się zmieni. Ale
    wciąż o nas cicho – dodaje Krzysztof Łapaj.

    Kilku panów ze Stowarzyszenia miało jednak jeden kontrowersyjny
    pomysł. Na jedną z rozpraw zamierzali przynieść symboliczną kupę i
    transparent „W sądzie gówno załatwisz”. Obawiając się, że takie
    zachowanie, byłoby kolejnym argumentem dla tych, którzy twierdzą, że
    są nieodpowiedzialni i nie można powierzać im dzieci pod opiekę,
    zrezygnowali. Dotychczas największe publicity dla SOPO zrobił
    nakręcony dziewięć lat temu film Macieja Ślesickiego „Tato”.
    Opowiada on historię ojca, któremu sąd nie przyznał opieki nad
    dzieckiem, mimo że jego żona była chora psychicznie. Panowie żałują,
    że od tamtej pory nikt inny nie odważył się na podjęcie tego tematu.

    Robienie szumu i medialnego zamieszania wokół swojej sprawy
    irytuje jednak wiele organizacji kobiecych. Jedną ze sceptycznie
    podchodzących do Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca jest Centrum Praw
    Kobiet. Panie twierdzą bowiem, że mężczyznom nie zależy wcale na
    odpowiedzialnym rodzicielstwie. Utrzymują również, że to nie
    ojcowie, ale ich matki wychowują przyznane mężczyznom przez sąd
    pociechy.

    - Najbardziej niepokoi nas to, że często nie chodzi im o dobro
    dziecka, ale wyłącznie o to, by odbierając je żonie, pognębić ją,
    zrobić na złość, pokazać kto tak naprawdę rządzi - mówi Urszula
    Nowakowska. Na potwierdzenie swoich słów kobiety z Centrum
    przytaczają kilka przykładów. M.in. przypadek ojca, który po
    wywalczeniu praw do dziecka, nie mogąc sobie z nim poradzić,
    postanowił oddać go do domu dziecka. Wspominają także tatę, który po
    odwiedzinach byłej żony, której sąd ograniczył prawa
    rodzicielskie, „zapomniał” odebrać od niej dziecko i zniknął. Panie
    nie dają wiary, także przytaczanym przez wszystkich statystykom.

    - Panowie twierdzą, że dostają prawo do wychowania dziecka tylko w
    trzech procentach przypadków. Ale ilu z nich tak naprawdę o nie
    występuje? Niewielu. Większość stara się wyłącznie o widzenia z
    pociechami – dodaje Urszula Nowakowska. Choć Centrum Praw Kobiet
    dość mocno neguje niektóre metody działania Stowarzyszenia Obrony
    Praw Ojca , prz
  • walczacyojciec 24.03.09, 16:11
    - Najbardziej niepokoi nas to, że często nie chodzi im o dobro
    dziecka, ale wyłącznie o to, by odbierając je żonie, pognębić ją,
    zrobić na złość, pokazać kto tak naprawdę rządzi - mówi Urszula
    Nowakowska. Na potwierdzenie swoich słów kobiety z Centrum
    przytaczają kilka przykładów. M.in. przypadek ojca, który po
    wywalczeniu praw do dziecka, nie mogąc sobie z nim poradzić,
    postanowił oddać go do domu dziecka. Wspominają także tatę, który po
    odwiedzinach byłej żony, której sąd ograniczył prawa
    rodzicielskie, „zapomniał” odebrać od niej dziecko i zniknął. Panie
    nie dają wiary, także przytaczanym przez wszystkich statystykom.

    - Panowie twierdzą, że dostają prawo do wychowania dziecka tylko w
    trzech procentach przypadków. Ale ilu z nich tak naprawdę o nie
    występuje? Niewielu. Większość stara się wyłącznie o widzenia z
    pociechami – dodaje Urszula Nowakowska. Choć Centrum Praw Kobiet
    dość mocno neguje niektóre metody działania Stowarzyszenia Obrony
    Praw Ojca , przyznaje jednak, że rzeczywiście w wielu dziedzinach
    życia, panowie są dyskryminowani.

    Prawa ojca w krajach UE

    Prawo Unii Europejskiej nie reguluje kwestii opieki nad dzieckiem po
    rozpadzie związku. W większości państw faworyzuje ono jednak
    kobiety.

    Irlandia - o prawie do opieki nad dzieckiem orzeka sąd, w przypadku
    kiedy matka sprawuje pieczę nad potomstwem, ona decyduje o
    odwiedzinach;
    Niemcy - jeśli matka odmówi ojcu spotkań z dzieckiem, nie ma on
    prawa kontaktować się z nim w żaden sposób, aż do uzyskania przez
    dziecko pełnoletności; w 98 proc. spraw rozwodowych prawo do opieki
    nad dzieckiem ma matka;
    Wielka Brytania - po rozpadzie związku ojciec nie ma prawa do
    kontaktu z dzieckiem, chyba że sąd orzecze inaczej;
    Holandia - prawo do opieki nad dzieckiem mają zarówno matka jak i
    ojciec, chyba że sąd uzna inaczej.
  • walczacyojciec 24.03.09, 16:22
    www.aferyprawa.com/index2.php?dzial=urzednicy&id=1709&p=teksty/show


    RODK - tendencyjne lekceważenie ojców w Rodzinnych Ośrodkach
    Diagnostyczno Konsultacyjnych nie tylko w Łańcucie, Krakowie itd...

    Ośrodki RODK w teorii mają pomagać sędziom w podejmowaniu decyzji
    odnośnie:

    1.Rozwodu w sytuacji wątpliwości lub gdy decyzja jednej strony, aby
    zakończyć małżeństwo stoi w sprzeczności z interesem dzieci.

    2. Ustalania zasad opieki nad dzieckiem po rozwodzie albo po
    rozstaniu i przyjęciu rozwiązań szczegółowych takich jak miejsce
    stałego pobytu dziecka, odwiedziny, wakacje, święta.

    3. Rozstrzygnięcia ustaleń finansowych i własnościowych w sposób
    zgodny z potrzebami dzieci z małżeństwa.

    4. Mediacji w wyżej wymienionych kwestiach.

    5. Zakresu demoralizacji nieletnich oraz przydatnych w konkretnych
    sytuacjach oddziaływań wychowawczo-penitencjarnych.

    Jednak jak zwykle u nas teoria często odbiega od praktyki.

    .........wiecej przeczytasz pod linkiem .........

    www.aferyprawa.com/index2.php?dzial=urzednicy&id=1709&p=teksty/show

    --
    Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci - o prawo do milosci
    obojga rodzicow - Przylaczysz sie?
  • walczacyojciec 24.03.09, 16:29
    Stowarzyszenie na rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa

    www.snrripp.republika.pl/portfolio.htm

    Nasze Stowarzyszenie powstało w 2002 roku w proteście przeciwko
    dyskryminacji i nietolerancji panoszącej się w polskich sądach
    rodzinnych. Jesteśmy zarejestrowani w ..

    Czy wiecie Państwo, że wbrew podpisanym przez Polskę aktom prawa
    międzynarodowego zaledwie około 3% dzieci pochodzących z niepełnych
    rodzin posiada prawo do swobodnych kontaktów z własnymi ojcami? Czy
    wiecie Państwo, że wbrew Konstytucji RP i apelom najwyższych
    autorytetów z zakresu prawa i psychologii rola ojca po rozwodzie
    sprowadza się wyłącznie do obowiązku alimentacyjnego? Czy wiecie
    Państwo, że dzieje się tak wbrew woli mężczyzn, którzy w 97%
    domagają się zmiany nastawienia sfeminizowanego sądownictwa
    rodzinnego? Czy wiecie Państwo, że samo Ministerstwo Sprawiedliwości
    oficjalnie przyznaje, iż w sądach rodzinnych orzeka się w oparciu o
    fałszywe stereotypy? Czy wiecie Państwo, że polski kodeks rodzinny i
    opiekuńczy nie zezwala na wspólne sprawowanie opieki nad dzieckiem
    (tzw. kontakty rodzicielskie opieki naprzemiennej), pomimo że na
    świecie dawno stały się one standardem w orzecznictwie? Czy wiecie
    Państwo o tym, że brak ojców w życiu polskich dzieci skutkuje
    szeregiem negatywnych konsekwencji zarówno w życiu samych dzieci jak
    i całego społeczeństwa? Czy wiecie w końcu Państwo o tym, że
    Trybunał Konstytucyjny orzekł w roku 2003 o niezgodności kodeksu
    rodzinnego i opiekuńczego z Konstytucją RP właśnie w zakresie
    równouprawnienia mężczyzn w życiu rodzinnym? Pomimo tych wszystkich,
    oczywistych zdawałoby się argumentów, od dziesięcioleci nie zmienia
    się sytuacja w sądownictwie rodzinnym.




    --
    Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci - o prawo do milosci
    obojga rodzicow - Przylaczysz sie?
  • voiceinthedesert 24.10.10, 10:57
    Społeczeństwo jest chore jeśli nie rozumie, że dzieci potrzebują ojca! Tylko feministyczni zboczeńcy tego nie rozumieją. Sądownictwo, niestety, w dużej mierze obsadzone liberalnymi kobietami, przychylniejsze jest dla kobiet, niż dla mężczyzn. Identyczny problem i walka istnieje w Ameryce, od lat sześćdziesiątych, gdy to radykalny feminizm skutecznie napiętnował i obalił nadrzędną rolę ojca. Nieomal od początku, zaraz potem, powstały "rodziny" lesbijskie i homoseksualistyczne, gdzie ojcowie stali się "własnością" kobiet i podwładnymi kobiet. Bez wątpienia, ten amerykański model jest teraz przeszczepiany do Polski przez Unię Europejską. To co najsmutniejsze, to że uczciwi politycy nie są w stanie temu zapobiec ... bo ukryte mechanizmy usuwają ich z poselstwa, gdy tylko otworzą usta w obronie tradycjonalnej rodziny, z ojcem na czele! A prawdziwe poszkodowane to dzieci, które Pan Bóg stworzył, by miały obydwojga rodziców! Ale, czy dobro dzieci obchodziło kiedyś lesbijki?
  • matematys 24.11.10, 23:01
    Polecam blog ojca bezradnego wobec systemu.
    nocotytato.org.pl/
    Zapraszam do komentowania i pisania na forum...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka