Wszystko zależy od naszego podejścia do obowiązków domowych. Pewnie,
że prowadzenie domu będzie ciężką harówką ...... jeżeli zrobimy z
siebie męczennice i pozwolimy, aby domownicy wchodzili nam na głowę.
Ja pracuję zawodowo (dojeżdżam do pracy 8 km). I oczywiście jestem
też mamą, żoną (i to po raz drugi) i prowadzę dom dla 5 osób (w tym
moja mama - osoba niewidoma i niechodząca) i pies. I nigdy, ale to
nigdy nie uważałam pracy w domu za straszne poświęenie, wręcz
przeciwnie, w domu odpoczywam, nawet jeżeli gotuję obiad, sprzątam,
piorę itp.
Tak jak mówiłam wszystko zależy od naszego własnego podejścia do
życia, obowiązków zawodowych i domowych oraz do poczucia własnej
wartości!
Dziewczyny (szczególnie te będące w konfortowej sytuacji czyli
niepracujące zawodowo) "praca" naprawdę może być wytchnieniem i
sprawiać wiele przyjemności i satysfakcji!
--
Zapraszam
www.poczterdziestce.wxv.pl/index.htm