wstaje rano i zła jestem na cały świat, ze musiałam wstać. a raczej się
obudzić. wsciek wsciek! kawy nie pije, to nie mam nawet czym paszczy zapchać.
a przecież wstaje mniej więcej o tej porze od wielu lat. chodziłam do pracy,
wstawałam ok 6, teraz są dzieci i do pracy nie wstaje, a pobudka i tak jest
między 6-7 rano. jeszcze chwila mi dają na poleżenie i wstawaj matka zrób
śniadanie!
a ja bym najchętniej zakopała się w kołderce i spać jeszcze poszła!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.