Dodaj do ulubionych

Coooo...nie pracujesz?

05.03.08, 00:28
Jak reagujecie na pytanie w stylu:
- Nie pracujesz??? Siedzisz w domu???

Powiem szczerze, że bardzo mnie to wkurza i podnosi ciśnienie!
Dlatego, pomijam milczeniem takie pytania lub odpowiadam -TAK:)))

Niestety bardzo często znajomi i rodzina częstują mnie takimi
aluzjami i są zdziwieni co ja robie - a właściwie nie robie - w domu?


--
Filip i Bartek
Edytor zaawansowany
  • czarnamama 05.03.08, 08:42
    Taaaaaaaak mnie też denerwuje takie gadanie!!!
    Ja jestem dzieckiem rodziców wiecznie pracujących, z kluczem na szyi biegałam całe dzieciństwo, ciasto w domu-hmmm nie pamiętam, już do zerówki jeździłam sama autobusem(pół miasta).No cóż takie były czasy.
    A moje dzieciaki i ciasta i ciasteczka i obiadek podany i ja jestem zawsze dla nich dostepna i odbieram ich po zajęciach. Nie wiem czy teraz to doceniają ale mam nadzieję, że dzieciństwo będą inaczej wspominały.

    --
    "...z wiekiem zaczęła czerpać z życia tyle ile można, a przy tym nie oczekiwała zbyt wiele."
  • han-a34 10.03.08, 19:25
    Jestem szczęśliwa, że mogę być z dziećmi w domu - od 9 już lat. Być
    może za jakiś czas pójdę "do pracy" , ale raczej na pół etatu. Boję
    sie tego tempa, gonitwy, nerwów, nie wyobrażam sobie sytuacji w
    której nie mam czasu dla swojej trójki. (+ Mąż)... Tak, te relacje
    też są bardzo ważne. A pytannie: CO? nie pracujesz już przerobiłam.
    I jetsem starsza, tym mniej mnie to denerwuję. Zauważyłam zresztą,
    że najbardziej dziwią się osoby, które nie mają dzieci, mają jedno
    lub nie zależy im (dziwne ...) na dobrym kontakcie z dziećmi.
  • zdzisiowa 11.03.08, 12:27
    Ja odpowiadam-nie pracuje,bo nie musze.Tez nieraz slysze,ze jestem nadopiekuncza
    i dzieciom to nie wyjdzie na dobre,ale to mowią osoby,ktore zazdrosnie
    dostrzegaja wlasnie te obiady regularne,i ciasto i okna umyte na czas.
    --
    Ludzie są smutni,bo nie mają czym pomerdac-FAFIK
  • rosannamarianna 12.03.08, 01:52
    A ja zawsze mówię, że nie pracuję, bo mój mąż tak strasznie dużo
    zarabia, że nie muszę... I już jakoś nikt nie pyta.
  • ema.emiliana 12.03.08, 14:37
    Dzięki za dobrą rade:)
    Następnym razem zastosuje tą odpowiedź, może się w końcu odczepią!
    --
    filipbartek.smyki.pl
  • k1234561 28.03.08, 10:24
    A ja tak Was podczytuję trochę z ukrycia..... w pracy.
    Bardzo Wam zazdroszczę,że nie musicie pracować.Jeśli chodzi o
    mnie,to pytanie Cooo ,nie pracujesz?Wypowiedziałabym z niekłamanym
    zachwytem.
    Wbrew pozorom "siedzenie w domu" to niejednokrotnie 100 razy cięższa
    praca od tej tzw.za biurkiem.Niemniej ja bym wolała siedzenie w domu
    od użerania się w pracy.
    Pozdrawiam Wszystkie niepracujące panie.
  • obrobka_skrawaniem 03.04.08, 14:51
    A ja (po obejrzeniu paru watkow na tym forum) im nie zazdroszcze, bo
    chyba czuja sie z tym zle, skoro pytanie "co? nie pracujesz?" je
    denerwuje i musza sie bez przerwy dowartosciowywac wyliczaniem jakie
    to trudne zadania wykonuja w domu.
  • ema.emiliana 03.04.08, 16:42
    Chyba nie dość dokładnie przeczytałaś nasze posty, jeżeli masz takie
    o nas kurach zdanie:( Wszystkie kobiety na forum są bardzo
    zadowolone z życia, więc nie wiem o co Ci chodzi?
    Nie czuje się mało wartościowa, tylko wkurzają mnie pytania w
    stylu "nie pracujesz?", które mają na celu pokazanie, że jestem
    gorsza!

    --
    filipbartek.smyki.pl
  • obrobka_skrawaniem 03.04.08, 19:31
    ema.emiliana napisała:

    > Nie czuje się mało wartościowa, tylko wkurzają mnie pytania w
    > stylu "nie pracujesz?", które mają na celu pokazanie, że jestem
    > gorsza!

    A dlaczego Ciebie wkurzaja? Nie jestes przewrazliwiona?
    Moze to tylko zdziwienie.
    Poza tym to zdanie, ktore zacytowalam powyzej wskazuje wlasnie na
    niedowartosciowanie. Mozecie sie do tego nie przyznawac, mozecie
    nawet nie zdawac sobie z tego sprawy.
  • obrobka_skrawaniem 03.04.08, 19:33
    Jeszcze cos: dla mnie okreslenie "kura domowa" jest pejoratywne.
  • ema.emiliana 03.04.08, 23:01
    Twoje zdanie - Twoje do niego prawo.
    --
    filipbartek.smyki.pl
  • iloneczka27 15.04.08, 15:10
    hmmm dla mnie kwoka bardziej pejoratywne:)) ... a kura domowa?
    dlaczego?
    generalnie niech sobie gadaja i mysla co chca:) ja jestem w domu
    poniewaz:
    - mam male dzieci
    - mieszkam 260 km od domu rodzinnego
    - jestesmy tu sami - my i dzieci - zadnej rodziny
    jakby byla babcia poszłabym do pracy na ćwierc, pol etetu - na
    caly nie - szkoda mi dziecinstwa moich maluchow:)

    ps. ja podobnie jak czarnamama - od zerówki z kluczem na
    szyji...biala gruba tasiemka i klucz od zasuwy - nie chce, zeby
    moje dzieci mialy w pamieci taka tasiemke jak ja;)
    --
    Moje forum Kura domowa:)
  • lucyn3-3 16.04.08, 15:44
    Mam sytuację podobna do twojej-małe dziecko,rodzina 500 km
    stąd,znajomych zero ,bo jesteśmy po przeprowadzce.
  • a_gnieszka0 17.04.08, 15:08
    a skąd jesteś może jesteśmy sąsiadkami?
    --
    Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej.......
  • iloneczka27 17.04.08, 16:07
    kto gdzie mieszka? ja?:)))
    --
    Moje forum Kura domowa:)
  • obrobka_skrawaniem 18.04.08, 18:37
    iloneczka27 napisała:

    > hmmm dla mnie kwoka bardziej pejoratywne:))

    Kwoka? To juz sobie w ogole nie wyobrazam, zeby tak nazwac kobiete!
    Tak mi tylko przyszlo do glowy, ze moze niektore panie nie beda
    chcialy tutaj pisywac ze wzgledu na nazwe forum.
  • czarnamama 04.04.08, 08:52
    Tak szukam i szukam,która i gdzie wylicza te wszystkie trudne zadania(podkreślając swą wielkość lub inaczej przydatność) i nie mogę znaleźć!!!! Eureka! chodzi o temat "jak wygląda Wasz dzień",ale tam nie ma wyliczania trudnych zadań, jeno kurki pochwaliły się swoim dniem!!!! I nadal nie rozumiem,w którym momencie można wysnuć taki wniosek.
    Dodam tylko, że naturalne jest, że kobiety lubią być dowartościowane(czasami trzeba sobie samej pomóc),dzięki temu pięknieją ;)
    --
    "...z wiekiem zaczęła czerpać z życia tyle ile można, a przy tym nie oczekiwała zbyt wiele."
  • pochmurna 08.04.08, 20:54
    rosannamarianna, lol, zdecydowanie to jest najlepsza odpowiedź! :-))
    --
    (...) as a woman, I have no country. As a woman I want no country.
    As a woman my country is the whole world. (Virginia Woolf)
  • gawliki 18.04.08, 09:38

    -- a moi znajomi(znajome)zazdroszcza mi siedzenia w domu,na co ja
    juz wlasnie wariujeeeeeee
    kliknij na LAURA
    mój suwaczek
  • iloneczka27 18.04.08, 10:38
    hej ja tak naprawde nie wiem czy mi zazdroszcza bo nie rozmawiamy
    na ten temat...oni/one sa w pracy ja w domu a poza tym kontaktuje
    sie telefonicznie wiec zawsze jakos ten temat umyka...
    wariujesz? hehehehe ja tez ale nie z powodu siedzenia w domu a
    wiecznego balaganu i robienia w kolko tego samego:)
    --
    Moje forum Kura domowa:)
  • czechowiczanka 31.03.08, 12:05
    Często właśnie ludzie się dziwią,że jak nie pracuję,to znaczy,że sobie
    siedzę z dzieckiem w domu i oglądam TV,piję kawko.Fakt,czasem tak jest,
    ale to nie jest tak,że w domu przy dziecku nie ma co robić.czasem
    jest więcej pracy,niż podczas 8 godzinnego pobytu w pracy.Pozdrawiam
  • agata1979-fr 04.04.08, 09:42
    Witam ;-) Powiem szczerze ze ja nie spotkalam sie z niemiłymi stwierdzeniami na
    temat tego ze siedze w domu . Zawsze stwierdzam ze stac mnie na ten LUKSUS i
    dlatego nie musze chodzic do pracy !! Moje kolezanki zazdroszcza mi tego ze na
    wszystko mam czas , dzieci zadowolone , domek czyściutki , mama czas dla siebie
    ! Pomimo skonczonych studiów jestem bardzo zadowolona ze nie musze zyc w biegu i
    stresie ( pracowalam ponad rok i wiem ze widywanie dziecka 30 minut dziennie
    -praca zmianowa-nikomu nie wychodzila na dobre )! Życze wszystkim Paniom
    zadowolenia i słoneczka ;-) Aga
  • zdzisiowa 08.04.08, 10:27
    Mam taka glupia kolezanke,ktora twierdzi,ze praca rozwiaze wszystkie
    problemy.Kiedy zale sie na moj los-roznie to bywa-raz chodzi o chlopa,raz o brak
    pieniedzy,-to jedyne,co ona potrafi "doradzic",to zeby isc do pracy(wlasne
    pieniadze maja rozwiazac te rozne problemy).O naiwnosci-tylko pytam,dlaczego ona
    majac prace i kase tez narzeka?
    --
    Ludzie są smutni,bo nie mają czym pomerdac-FAFIK
  • pochmurna 08.04.08, 20:53
    ema.emiliana, odpowiadasz wtedy: "pracuję -- w domu!" albo "pracuję w wolnym zawodzie, mam nienormowany czas pracy" albo "jestem tłumaczką" i śmiejesz się do siebie pod nosem, że w końcu tłumaczysz rodzinie jak krowie na miedzy, żeby po sobie sprzątali ;-)

    --
    (...) as a woman, I have no country. As a woman I want no country.
    As a woman my country is the whole world. (Virginia Woolf)
  • a_gnieszka0 09.04.08, 13:06
    HIHIHIHI ale się uśmiałam z tej tłumaczki, ale masz racje tak własnie jest ;-)
    --
    Agnieszka, Sebastian(l.10)Kasia(l.6)
  • kavvvka 28.04.08, 12:09
    świetne:)))))) tak podczytuję po trochu i naprawdę fajne z Was babki:)
    --
    "Świat jest pełen oziębłości, ponieważ ludzie nie mają odwagi być tak serdecznymi, jakimi są naprawdę."
  • milocin73 10.04.08, 15:35
    Wychowywałam się w małej wsi. Było nas pięć koleżanek z jednego rocznikia -
    jednej klasy. Tak się składało, że jedna z nas miała oboje rodziców pracujących.
    U pozostałych mamy były w domu, nie pracowały zawodowo. Tak było. Pamiętam jak
    dziś jak ta koleżanka nam strasznie zazdrościła. Ona zawsze z kluczem na szyi. U
    nas zawsze w domu mama, zawsze gotowy obiad. Ona wracała do pustego domu, albo
    błąkała sie po babciach czy ciotkach. Nie pamiętam już czy zarzekała się, że
    jej dzieci tak nie będą miały jak ona i jej rodzeństwo. Fakt faktem, że powiela
    model własnej rodziny. Dzieci jeszcze mała i ciągły problem z opiekunkami,
    przedszkolami, chorobami itp. Nie wiem i nie wnikam czy naprawdę musi pracować.
    To osoba bardzo ambitna i chyba raczej chce. Dla niej siedzenie w domu wiąże się
    chyba z brakiem możliwości rozwoju. Chodzi mi o to jak to wszystko wygląda z
    punktu widzenia dziecka. Panuje chyba taki stereotyp, że jeśli kobieta nie
    pracuje to nie odniesie sukcesu. Wszędzie w telewizji, kolorowych gazetach pisze
    się o kobietach pracujących, kobietach sukcesu, jak to świetnie radzą sobie w
    pracy i w domu. Trudno mi się z tym do końca zgodzić. Nie wierzę, że choć jedno
    nie odbywa się kosztem drugiego. A poza tym co to znaczy kobieta sukcesu? Jeśli
    jestem zadowolona ze swojego życia, szczęśliwa - to jestem kobietą sukcesu. I
    nie ważne czy mam przed nazwiskiem mgr, czy jestem jakimś kierownikiem,
    ekspedientką czy po prostu prowadzę dom.
    Pozdrawiam
  • mama_mateusza_i_niny 19.04.08, 12:37
    Z tą kobietą sukcesu to masz 100%racji.Bo nie pieniądze tylko włśnie
    szczęście jest miarą sukcesu.
    Kiedy mój synuś miał 1,5roku zaczełam pracę,codziennie rano
    zawozilismy go do babci,i codziennie przez prawie rok chciało mi się
    wyć że znów go muszę zostawić.Na całe szczęście wtedy zaszłam w
    ciążę i mogłam z czystym sumieniem wrócić do roli "kury domowej".
    Swoją drogą to określenie nie każdemu(każdej;)) pasuje,może macie
    jakieś inne propozycje?
    np: mama domowa, albo jak to mówią w usa "house wife"-domowa żona
  • camilcia 27.04.08, 18:07
    ja od dawna mówię, że spełniam się jako 'manager rodziny' (menedżer
    czy jak to tam pisać)
    a pod tym określeniem tak naprawdę ukrywa się niejeden zawód, no bo
    i pedagog i gosposia i kierowca i zaopatrzeniowiec i
    księgowa ........ :)
    --
    Kamila
    Moje Skarby
  • e.milia 22.04.08, 09:28
    Ja wcale się nie dziwię, że wkurzają Was takie teksty. Sama się zastanawiałam
    nad tym, jak to jest, że "kura domowa" kojarzy się pejoratywnie. I dlaczego jest
    takie małe przyzwolenie w społeczeństwie na to, żeby kobieta nie pracowała
    zawodowo, tylko zajmowała się domem. Ja jestem w stanie zrozumieć, że właśnie to
    może dawać kobiecie szczęście i spełnienie. Obowiązki domowe, ugotowany obiad,
    sprzątanie, kwiatki na balkonie, i chyba najwazniejsze - zajmowanie się dziećmi.

    Rozumiem kobiety, które chcą być niezależne finansowo, rozwijać się w pracy itd
    itp. Ale rozumiem też, że nie każdej kobiecie zależy na osiąganiu tzw. kariery i
    zdobywaniu stanowisk, bo co innego jest dla niej ważne. Realizować siebie można
    również własnie będąc "kurą domową". Można też w domu rozwijać siebie i swoje
    zainteresowania, robić to, co się lubi. I zawsze mi szkoda, a nawet mnie wkurza
    to, że w pracy zawodowej mówi się o sukcesach, a zapomina się o tym, że przecież
    sukcesem może być również dobrze ugotowany obiad, czy utrzymanie domu w
    czystości. Nie mówiąc o wychowaniu dzieci.

    Podoba mi się to zdanie z wypowiedzi wyżej:
    Jeśli
    jestem zadowolona ze swojego życia, szczęśliwa - to jestem kobietą sukcesu. I
    nie ważne czy mam przed nazwiskiem mgr, czy jestem jakimś kierownikiem,
    ekspedientką czy po prostu prowadzę dom.

    Najwazniejsze, to żyć w zgodzie ze sobą.
    Pozdrawiam.
  • jarodzynka 23.04.08, 23:21
    Ja najczęściej spotykam się z pełnym pożałowania godnym kiwaniem
    głową. Cóż wychowuję dwójke dzieci. I wiecie co, te wszytskie baby
    lub sąsiadki ew. inne "życzliwe" tak naprawdę potrafią wyprowadzić z
    równowagi, ale zauważyłam , że po mnie to spływa......Szkoda życia
    na nerwy dziewczyny.....
  • novalijka1 30.04.08, 22:28
    I po tym stwierdzniu,ze siedzenie w domu jest zle to jeszcze to a co
    zrobisz jak maz cie zostawi,ty zalezna jestes od meza,od jego
    pieniedzy?? Tak czeto mowia wiec co odpowiadac? Znaja minusy tej
    strony to zadaja takie pytania.
    Albo co mozna tyle czasu robic w domu siedzac,ze kobieta sie nie
    rozwija ,ze sie cofa i jest nudna.A co na to odpowiadac?
  • kiecha3 01.05.08, 08:33
    a ja z innej beczki...
    ja pracuję, dzieci nie mam jeszcze i na razie nie planuję... ale mam ciekawy przykład.. mam koleżankę w moim wieku, która tuż przed maturą zaszła w ciążę (całkowicie świadomie).. zaraz był ślub, mieszkanie, i siedzenie w domu.. z początku mówiła, że jak odchowa synka wróci do szkoły (miała tylko maturę).. jej mąż tezo po średniej, ale chłopak zaradny i pracowity.. łapał co się dało by nie być ciężarem dla rodziców.. a właściwie by być mniejszym ciężarem bo żonka nie żałowała sobie na niczym (za rodzicowe pieniążki)... a potem.. zaszła w drugą ciążę - no bo przecież dziecko musi (powtarzam MUSI) mieć rodzeństwo.. i tak już mając 26 lat nie przepracowała za dużo..(kilka miesięcy, a może i tygodni w sklepie u rodziców)...
    I nie miałabym żadnego ale.. gdyby chociaż te dzieci były wychowane.. niestety.. są to kilkulatki które bluźnią jak szewc.. starszy potrafi do własnej matki "ty kur.wo" powiedzieć.. albo przy przejściu przez pasy "idziesz czy czekasz aż ci pasy namalują" .... i temu się poświęciła??? bzdura.. było jej wygodniej żyć za nieswoje pieniążki i bawić się w dom.. mieć najnowsze ciuchy, makijaż, fryzurę.. a przy okazji dzieciaka, może dwa..
    a ponieważ takich dziewczyn-kobiet jest sporo.. tak się właśnie ocenia kobiety które zostały w domu z dziećmi.. i błagam nie dziwcie się tym którzy widzą tylko powierzchowną stronę waszego życia..
    --
    .... wielokropek....
    abcslubu.pl/suwak/11_10_2007_11_2_1999_66.png
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;54;122/st/20071224/e/sie+zareczylismy.../k/21db/event.png
  • han-a34 01.05.08, 12:06
    Myślę że mówisz o jakiejś skrajnej sytuacji - pewnie takich kobiet,
    o których mówisz jest niemało. Podam przykład mojej kuzynki, która
    urodziła pierwsze dziecko mając ok. 20 lat, potem jeszcze 3 córki.
    Trzy z nich skończyły szkołę muzyczną (jedna aktualnie jest na 2
    stopniu - gimnazjalistka), starsze studiują. Dziewczyny były zawsze
    dopilnowane, układają sobie już życie samodzielnie. Jej matka ma
    ponad 70 lat i zajmuje się wnukiem innej siostry, bo tamta pracuje
    po 10 godzin dziennie - tamten wnuk ma 4 miesiące, jak miał 4
    tygodnie mama wróciła do pracy. Porównajmy te dwie kobiety.
    oczywiście w oczach "świata" ta pierwsza to zapyziała kura
    domowa.....? Kiedy spotykam nianie dzieci na placu zabaw, to słyszę
    często skargi na rodziców dzieci, którymi się opiekują i a po
    południu matki skarżą się na nianie? Ja sama moge mieć do siebie
    zastrzeżenia - staram się wychowywać mądrze moje dzieci. Mój Mąż
    zarabia wystarczająć, abyśmy mogli spokojnie żyć. Po co moim
    dzieciom następny nowy telewizor? lepsze auto? wieczorami jestem z
    nimi, rano mogę załatwić fryzjera, angielski lub zająć sie
    dzieckiem kiedy jest chore i nie może pójść do szkoły czy
    przedszkola. Mam czas na porządki, odbieram dzieci kiedy skończą
    lekcje, mam dla nich czas, niedługo pójdą swoją
    drogą...
    Znam takie panie, o których mówisz, kiecho, ale naprawdę nie
    warto się tym zajmować.
  • metamorphosis4 03.05.08, 17:53
    Urodziłam syna bardzo młodo - miałam 19 lat. Nie zdążylam podjąć
    pracy, bo ledwo co zdałam maturę. W domu siedziałam 4 lata. W
    międzyczasie zaczęłam studia zaoczne. Było fajnie, maż zarabiał, a
    ja zajmowalam się domem, dzieckiem i nauką, ale mniej więcej w 3
    roku zaczęłam popadać w depresję. Czas płynął mi przez palce. Całe
    życie kręciło się wokół sprzątania, zakupów, dziecka i codziennego
    zastanawiania się "co zrobić na obiad". Rutyna mnie zabijała.
    Weekendowe studiowanie nieco ratowało sytuację, bo mogłam spotkać
    się z ludźmi spoza piaskownicy i trochę oderwać od domowego kieratu.
    Dusiłam się w domu, ale strasznie bałam sie jakichkolwiek zmian. Nie
    mogłam sobie wyobrazić co mogłabym robić w życiu. Jaką podjąć pracę,
    skoro nawet studia jeszcze nieskończone. Znajdowalam sobie tysiące
    wymówek, chociaż dziecko fantastycznie zaaklimatyzowało się w
    przedszkolu. Gdyby nie to, że z kasą było krucho i mąż usilnie mnie
    namawiał, to w życiu bym nic nie zmieniła, tylko pewnie urodziła
    kolejne dziecko jako rodzaj wymówki dla siedzenia w domu. Ze strachu
    przed podjęciem decyzji, przed porażką w złym_świecie_poza_domem...
    Tak się jednak nie stało. Poszlam do pracy, dziecko zaczęło szkołę i
    nie latało wbrew pozorom z kluczem na szyi. Wszystko dało się
    zorganizować. Mój syn jest lepiej dopilnowany niż w przeszłości ja i
    mój brat, a nasza mama nie pracowała. Ze swojego dzieciństwa
    pamiętam (tylko nie padnijcie ;), że zazdrościłam koleżankom,
    których mamy chodziły do pracy. One miały chociaż troche prywatności
    wczesnym popołudniem, gdy wracały ze szkoły. Moja mama bez przerwy
    mnie kontrolowała, koleżanki rzadko do mnie przychodziły, bo jakoś
    zawsze nie pora była i nie dało się swobodnie pogadać... Nie miałam
    zlego dzieciństwa, ale fakt, że moja mama nie pracowała wcale nie
    wpłynął na jego pozytywniejsza ocenę. Może ja jakimś wyjątkiem
    jestem.
    Do czego zmierzam. Nie chcę broń boże nikomu nic zarzucać, ale
    niestety bardzo często (w moim otoczeniu) spotykam młode kobiety,
    które siedzą w domu z kolejnymi dziećmi właściwie dlatego, że boją
    się podjąć ryzyko i pójść do pracy. To taki troszkę zespół wyuczonej
    bezradności. Jak u osób, które długo są bezrobotne.
    Na pewno nie dotyczy to wszystkich. Byc może nie dotyczy żadnej z
    babeczek obecnych na tym forum, ale jeśli któraś z Was zastanowi sie
    i dostrzeże opisany przeze mnie syndrom w sobie, to niech z nim
    zawalczy. Naprawdę warto dla zdrowia psychicznego zebrac się na
    odwage i zająć się czyms innym niż domem choć na kawałeczek etatu,
    bo warto mieć choć trochę niezależności :)

    Pewnie teraz żadna z Was o tym nie myśli, ale właśnie moja
    przyjaciółka zgotowała sobie tragiczny los. Na początku małżeństwa
    ustalili z mężem zasady funkcjonowania: on zarabiał na dom (bardzo
    wysoki standard), a ona miała się tym domem zająć i wychowac dzieci.
    Dziś ma troche ponad 40kę, nigdy nie pracowała, nie ma własnych
    pieniędzy, a mąż ma kochankę i plany na nowe życie. To jest dopiero
    kanał :(

    Sorry za ten nieco chaotyczny post, ale po przeczytaniu wątku jakoś
    tak dużo różnych refleksji cisnęło mi się do głowy.
    Pozdrawiam wszystkie Kurki, te z wyboru i te z przymusu :)
    --
    Niektórzy szczycą się tym, że mówią to, co myślą nie wiedząc o tym,
    że... nie myślą
  • iloneczka27 04.05.08, 00:03
    hmmm napewno jest duzo racji w tym co napisałas... jakos mi sie tak
    dziwnie na duszy zrobiło, moze dlatego, ze jestem juz dlugo w domu
    i czasami nachodza mnie takie mysli, ze ja tylko do garow i do
    pieluch sie nadaje, bo tak naprawde to nie potrafie zbyt wiele....
    --
  • iwoniaw 03.05.08, 21:42
    Urodziłam dzieci na tyle późno, że zdążyłam się wystarczająco wyedukować i
    popracować zawodowo, a teraz mam silną potrzebę bycia z dziećmi, które zresztą
    na razie są malutkie, ale przecież wiecznie takie nie będą, więc korzystam póki
    mogę ;-) zanim pójdą w świat i na wychowywanie będzie za późno.
    Jednym słowem - mi to naprawdę lotto, co kto o tym sądzi, zwłaszcza że jeść mi
    nie daje ;-)

    > Niestety bardzo często znajomi i rodzina częstują mnie takimi
    > aluzjami i są zdziwieni co ja robie - a właściwie nie robie - w domu?

    No jak to co? Mam masę rozrywek i ciągle wynajduję sobie nowe, to chyba
    oczywiste? :-)


    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • zachwycona-0 05.05.08, 09:46
    Myślę,że w tym temacie chyba mogę coś powiedzieć, otóż córkę urodziłam w wieku
    20 lat pod koniec 1 roku studiów, urodziła się w czerwcu, w październiku
    wróciłam na zajęcia ( ale już system zaoczny), w listopadzie poszłam do pracy i
    tak to zostałam mamą 3 w 1 studia, kilkumiesięczne dziecko no i praca.Jako młoda
    osoba nie odczuwałam zmęczenia, wstawałam rano karmiłam dziecko, szłam do pracy
    na 8 godzin, a w wekendy szkoła i tak w kółko, oczywiście wszystko to przy
    pomocy męża, który zrezygnował z pracy i babci, która brała córke w wekendy.No i
    było super, musze przyznac,że chyba nikt nie miał tyle cierpliwości do dziecka
    co ja , to chyba efekt wyżutów sumienia, po pracy liczyła się tylko ona, spacery
    do wieczora, czytanie, tulenie -sielanka,
    Teraz mała ma 9 lat, ja 29 .Studia skończone, dziecko samodzielne, fajna praca.
    Jednak z perspektywy musże jedno stwierdzić. Matka nie powinna na samym początku
    dziecka zostawiać. Dzisiaj spędziłabym w domu cały rok i widziałabym te piersze
    kroki , pierwsze słowa i pierwszy ząbek, a tak? - to se nie wróci
  • dagusia333 06.05.08, 11:10
    Dlaczego mieć wyrzuty z tego powodu, że się nie pracuje zawodowo tylko prowadzi
    dom wychowuje dzieci, szyje, zajmuje ogrodem, maluje ściany, robi wiele rzeczy
    samodzielnie i z pomocą męża itp.? W czym jesteśmy gorsze wtedy od takich
    kobiet, które co prawda pracują, ale nie założyły rodzin, albo tak się złożyło,
    że nie mają dzieci, małe nieraz mieszkanie można posprzątać po pracy, a do
    innych spraw zapraszany jest fachowiec, któremu się płaci. Czy one mają wyrzuty
    sumienia z tego powodu, że nie założyły rodziny, co prawda trzeba by ich spytać
    i czy inni też patrzą na nie pytająco - kiedy rodzina, tak jak na nas - kiedy do
    pracy? Czy praca to tylko PRACA ZAWODOWA? Pomijam tu kwestie finansowe, często
    nie da się żyć z jednej pensji i kobieta musi pracować, ale zastanawia mnie ten
    'kult pracy zawodowej' w ostatnich czasach, często lansowany w prasie
    kobiecej.Są kobiety, które mają hobby i nie pracując zawodowo nie myślą tylko'
    co na obiad' i całkiem dobrze czują się w roli pani domu, kiedy na wszystkie
    zajęcia domowe jest czas i uśmiech dla bliskich, a nie wieczne sfrustrowanie, bo
    nie nadążają ze wszystkim.Czas w domu to przecież nie tylko obowiązki, które
    trzeba wykonać, ale chciałoby się mieć go przecież, aby poprzyglądać się
    kwitnącym kwiatom w ogrodzie, porozmawiać z sąsiadem , czy z dziećmi i mężem nie
    tylko o tym co trzeba zrobić i załatwić.
  • elegia 06.05.08, 11:57
    ..urodzilam coreczke pozno, jestem z nia w domu juz od trzech lat. sytuacja z
    moim partnerem tak sie poukladala, ze praktycznie mieszkamy osobno, wiec to ja
    wychowuje dziecko (doslownie), on zarabia pieniadze.
    powiem wam, ze po trzech latach jestem zmeczona, szczesliwa bo coreczka ma super
    osobowosc, jest bardzo niezalezna i pewna siebie, ale ja juz nie wyrabiam. musze
    cos zmienic...i w tym problem, bo boje sie zmian. podziwiam kobiety, ktore sa
    "kurami domowymi" i dobrze sie z tym czuja, sa spelnione!
    zabawne jest to, ze ja bedac w domu , wychowuje swoja corke na kobiete
    niezalezna, ktora (cos mi sie wydaje) zupelnie inaczej pokieruje swoim zyciem
    niz ja!
    wiec pewnie mam kompleksy, ze nie rozwijam sie zawodowo, pytanie tylko, czy
    kompleksy sie rozplyna gdy bede pracowala???...zamierzam to sprawdzic:)
    pozdrowienia dla wszystkich mam:)
  • sarna73 07.05.08, 08:21
    pieknie napisałas ...
    --
    Mikołaj 19/9/02; Aleksandra 17/7/06
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach, Gdzie Bog
    zapomniał o grudniu, I zawsze dźwięczy muzyka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.