Dodaj do ulubionych

wspaniali tesciowie

10.05.08, 15:16
odpisywałam na post i wspomniałam o teściowej. Tak na wesoło, jak
tam u was dziewczyny jest z tymi kokwami?
Moja przysyla życzenia świąteczne zaadresowane tylko na mojego męża.
W tamtym roku przysyłała kartki na urodziny do 3 dzieciakow i męża,
do mnie nie ;))
Teściowa mieszka 600 km ode mnie i jest szkodliwa tylko
telefonicznie. I to tylko dla mojego bo ja z nią nie rozmawiam przez
telefon. Niby nie krytykuje ale w pięty idzie. Kupiliśmy krowę żeby
było mleka pod dostatkiem dla dzieciakow to powiedziała ze krowa to
przezytek. eby było weselej to mieszka na zabitej dechami wiosce na
wschodzie polski. Wycieła z sadu wszystkie drzewa bo szkoda robić,
jak będzie potrzebne to się kupi. Ja kupiłam pare drzew i po co?
Mój się chwali przez tel. że żona mu chleb wlaśnie upiekła a ona ze
teraz taki dobry się w sklepie kupuje, szkoda roboty. A może tak
bede lepszą synową jak nic nie będę robić????
zmienie nick na ZACOFANA!!
Edytor zaawansowany
  • iloneczka27 10.05.08, 22:04
    heheheh
    zacytuje:
    " Moja przysyla życzenia świąteczne zaadresowane tylko na mojego
    męża. W tamtym roku przysyłała kartki na urodziny do 3 dzieciakow i
    męża, do mnie nie ;))"

    --- moja natomiast pisze dla calej rodziny, do dzieciakow przez lat
    siedem nie napisala zadnego listu - wyslala dwie kartki do syna na
    urodziny... (dla przypomnienia syn ma lat siedem)


    "Teściowa mieszka 600 km ode mnie i jest szkodliwa tylko
    > telefonicznie. I to tylko dla mojego bo ja z nią nie rozmawiam
    przez > telefon."
    hahahahaahahahah normalnie jakbym siebie czytala. Ja przez jakis
    czas nie odbieralam od niej telefonow - ale maz mi robil
    awantury... odbieram chociaz ona teraz rzadko dzwoni


    "eby było weselej to mieszka na zabitej dechami wiosce na
    > wschodzie polski. "
    ---------- o masz moze to moja sasiadka?:)))))))))))))))))))


    "Mój się chwali przez tel. że żona mu chleb wlaśnie upiekła a ona
    ze teraz taki dobry się w sklepie kupuje, szkoda roboty"

    -------- mój mąż mnie nie chwali... nigdy tego nie robił:(


    wracajac jescze do braku pieniedzy na przejazd u nas jest podobnie -
    ale ostatnio jak dzwonila mowie jej ze chyba pojde na zasilek dla
    bezrobotnych bo 400 zł jakie mamy na zywnosc na cztery osoby jest
    kwota za mala i zwyczajnie nie odzywiamy sie dobrze a ona mi na to,
    ze jak pojde na zasilek to chociaz te 580 zł na KOSMETYKI BEDE
    MIAŁA... rece mi opadly







  • irenka75 11.05.08, 16:52
    iloneczka27 napisała:

    >ale się usmiałam ;)))) hehehe
    Słuchaj a moze mamy jedną tesciową, albo to jakieś KLONY??????
    > moja nie pisze listów tylko przysyla kartki. W tym roku nie
    przysłała do nikogo bo stwierdzila że to nie pierwsze i nie ostatnie
    nasze urodziny. Przynajmniej nie będę czuła się dyskryminowana.

    > hahahahaahahahah normalnie jakbym siebie czytala. Ja przez jakis
    > czas nie odbieralam od niej telefonow - ale maz mi robil
    > awantury... odbieram chociaz ona teraz rzadko dzwoni

    > Ja nadal nie odbieram!!! Opcja pierwsza gdy są dzieci- mówię do
    syna żeby odebrał a ja idę wołać męża; opcja druga jestem sama nie
    odbieram potem mowię że byłam na dworze albo gdzieś i nie
    mogłam. :)) na szczęscie gdy jestem z mężem to on odbiera.
    >
    > wracajac jescze do braku pieniedzy na przejazd u nas jest
    podobnie -
    > ale ostatnio jak dzwonila mowie jej ze chyba pojde na zasilek dla
    > bezrobotnych bo 400 zł jakie mamy na zywnosc na cztery osoby jest
    > kwota za mala i zwyczajnie nie odzywiamy sie dobrze a ona mi na
    to,
    > ze jak pojde na zasilek to chociaz te 580 zł na KOSMETYKI BEDE
    > MIAŁA... rece mi opadly
    > hihihihihihihihihihi Wiesz ja myślę że jak nie kupisz tych
    kosmetyków to może na wakacje do Egiptu pojedziecie!!! ;)))))
    >
    > Moja ma poza tym hroniczny brak pieniędzy. ma spore gospodarstwo,
    mają oboje renty, i dziadzia z emeryturą. adnych kredytow ani nikogo
    na utrzymaniu. Jak tam jedziemy to muszę sluchać jak to u nich
    ciężko. A co my mamy powiedzieć? Jedna pensja i 3 dzieci a kredytow
    raz tyle.
    Jak mąż dzwonił i mówił że u nas tragedia z kasą to nawet się nie
    spytała czy chociaz dzieci mają co jeść ;((
    a też podobno tak strasznie zżyci są...a byla u nas raz.
    >
    >
  • maj18-98 11.05.08, 17:06
    Matko kochana! Wychodzi na to,że moja teściowa całkiem do rzeczy.
    Bardzo się co prawda od siebie różnimy, ale wychowała fajnego faceta
    (mojego męża) nigdy nie odmówiła, kiedy prosiliśmy o przypilnowanie
    dziecka, zresztą moi teściowie są dla małego naprawdę dobrzy. Ja
    tylko po prostu bardzo się od niej różnię, czasem okropnie mnie
    wkurza bo robi nietaktowne uwagi, powstrzymuję komentarze ze względu
    na uczucia mojego męża i chcę zeby synek kochał i szanował dziadków
    więc nawet jak jestem trochę zła to milczę. Imieniny syna-odwiedziny
    co roku, moje-czasami, od czego to zależy? Nie wiem.P.S.Czemu my tak
    ciągle o teściowych a nie o teściach.
  • irenka75 11.05.08, 19:11
    a ja o tesciu nie moge nic powiedzieć bo go nie ma. To znaczy ciałem
    jest, ale prawie nic nie mówi, nie dzwoni, nigdy u nas nie był,
    nawet na naszym ślubie...
  • camilcia 13.05.08, 08:34
    moi są super
    oczywiście różnimy się bardzo, ale to dobrzy ludzie, pomogą jak
    mogą, tylko teściowa straszna panikara, ciągle mi wkręca jakieś
    choroby (dzieci) ciągle przeżywa wszystko 10x za bardzo, a
    gaaaaadaaaa jak nakręcona, a ja jej przytakuję i daję się wygadać
    wiecie, musiałam się nauczyć tego żeby z nią jakoś w miarę się
    dogadywać
    ale tu też pomógł mąż - jak coś złego na mnie nie daj bog
    powiedziała to jej uwagę zwracał ...... o!

    gorzej M z moim tatą - obaj mają rację i obaj uparci ehe
    odrębny temat moja mama - kobieta nowoczesna nie ma czasu dla
    rodziny, przyjacółki, praca, joga, kino itd, rzadko proszę o
    cokolwiek
    --
    Kamila
    Moje Skarby
  • iloneczka27 13.05.08, 23:58
    u mnie tesc tez marudzi. Ostatnio jak byl to: chleb za cienko
    krojony, nie taka wedlina, za rzadko ziemniaki jemy, dzieci
    niewychowane bo krzycza, ja zla matka-az musialam do kolezanki
    uciekac tak mnie nerwy braly....

    to bardzo wierzaca rodzina a tacy dziwni ludzie...
    --
  • irenka75 14.05.08, 07:47
    moje dziciaki uczę żeby nie hałasowały w domu bo musi być jakieś
    miejsce gdzie panuje spokój. Wychodzą na podwórko i tam szaleją i
    wrzeszczą jak chcą. Myślisz że jest dobrze??? Moi twierdzą że dzieci
    są takie biedne, za duża dyscyplina. Ja mówię że czasy bezstresowego
    wychowania minely są bez sensu i szkodzi się dzieciom, trzeba
    rozsądku ale to jak kamieniem o ściane...a ja zła matka i koniec.
    Normalka
  • han-a34 14.05.08, 08:05
    to ja może zabawnie- przesądy teściowych. Moja kochana Teściowa
    zwracała mi uwagę na początku, żebym nie stawiała torebki na
    podłodze, bo pieniądze uciekną, kiedyś przeszłam przez synka
    (siedział na podłodze) - krzyknęła: nie urośnie! A kiedy moje
    dzieci miały ospę poradziła, żeby pościel ubrać na różowo - to
    pryszcze wcześniej znikną. No i hit: jak masz miesiączkę, to ciasto
    może Ci nie wyjść.
    Generalnie jest kochaną osobą, oczywiście bardzo się wszystkim
    przejmuje, ale zaznałam od niej dużo dobrego. No i pewne rzeczy
    przychodzą z wiekiem, razem z chorobami... (Chodzi mi o dziwaczne
    zachowania.)
  • maretta111 14.05.08, 14:00
    A moja jest nawiedzona, jak nie pracowałam to stękała, że każda
    kobieta powinna pracowac, jak pracowłam, to mi gderała, ze matka
    powinna byc przy dzieciach, jak teraz znów nie pracuję, bo
    zrezygnowałam ze względu na choroby dzieci to mi mówi, że praca jest
    najwazniejsza. Tak myślę o niej , że jak jej zawije, zalezy z której
    strony. Jeśli chodzi o teścia to wogle nie znam, choć jestem w tej
    rodzinie 8 i pół roku. Znam go ze słyszenia, ale dziwi mnie, że nie
    chce mieć kontaktu z wnukami(3 i 5 lat), z moim mężem też
    nie
    uzymuje, a z męża bratem tak. Wiecie mnie boli, ze jest osobą
    wpływową w moim mieście, wiele by mógł nam pomóc tak
    bezinteresownie, ale nie. Jak miał byc nasz ślub i moja mama rzuciła
    hasło żeby zaprosić mojego ślubnego ojca to teściowa prawie
    zasłąbła, że nikt wtedy nie przyszedłby na ślub itp. Jak się
    dowiedziałam od osób trzecich slub mężowi mojemu wybaczył, ale
    chrzcin wnuków nie, ale obaj są tak zawzięci. Dziwie mnie to mój
    tato , zeby żył kochał by swoje wnuki na maxa, mimo wszystko, a
    wierzcie mi nie był cudownym ojcem, alkohol itp. Czasem mam ochotę
    iść tam gdzie pracuje i powiedzieć mu jakie ma cudowne wnuki,
    ale...no własnie myśle, że tego by mój ślubny nie wybaczył, nigdy
    się za mną nie ujmuje, tesciowa i jej mamuśka przekałabaciły go i
    jets pod ich wpływem, a ja jestem niepotrzebny balast
    Ps. przepraszam za treść, ale piszę prosto z serca
  • iloneczka27 14.05.08, 15:28
    bardzo to skomplikowane....
    ale tak juz jest, wiesz moj ojciec nie wie jak wygladaja moje
    dzieci a syn ma juz 7 lat.....

    ale tak sobie mysle, ze to jego strata - ja sie prosic nie bede
  • maretta111 14.05.08, 15:46
    tak, to prawda nic na siłę, moja mama ma świtny kontakt z wnukami,
    jest babcią z prawdziwego zdarzenia taką co i placuszki usmaży i
    pożałuje, teściowa jest babcią od przypadku, a jak bierze dzieci raz
    na kilka tygodni, albo miesięcy to dla męza święto,mój tato jak
    wspomniałam niezyje, a teściowi wnuki są w d..
  • maretta111 14.05.08, 15:48
    może my jesteśmy niedzisiejsze, ale wydaje mi się, że ja mimo, że
    mam małe dzieci, bardzo chciałabym w przyszłości cieszyć sie
    wnukami, tak jak byc powinno
  • irenka75 14.05.08, 19:17
    ja sobie nie wyobrazam jak mogłabym nie interesowac się dziecmi
    moich ukochanych dzieciaków!!! Będę je rozpieszczać i kochać. A
    podobno wnuki kocha się bardziej niż dzieci...o matko, żeby ich nie
    zagłaskać!
  • moleslaw 12.06.08, 09:03
    Mama mojego męża niestety nie żyje,była to święta kobieta i wiele bym oddała za
    to by żyła.Wprawdzie były między nami spory ale to dlatego że poza wnukiem
    świata nie widziała.Teść niestety jest rodem z waszych opowieści.My nie mamy
    samochodu i jak urodził się nasz syn to odbierał nas ze szpitala,potem odbierał
    też mnie z synem po operacji migdałków.Ostatnio powiedział ze jestem wygodna i
    wszędzie chcę mieć dupę za friko wożoną.Zaznaczam że syn ma 7 lat,no faktycznie
    wykorzystałam go jak nie wiem do tego wożenia.Nie jeżdimy tam od dłuższego czasu
    bo usłyszałam że przychodzimy się tylko nażreć,nawet ostatnio po pogrzebie mamy
    teścia,nie poszliśmy na stypę bo i tak by się nazywało że przyszliśmy tylko po
    to by za darmo zjeść.
    To że zdałam maturę jest dla niego dobrym dowcipem,bo i tak nic mi to nie dało.
  • kuchiki.rukia 18.06.08, 23:43
    CO BY TU POWIEDZIEC. NA POCZATKU BYLO SUPER. POTEM OKAZALO SIE, ZE
    NIC IM WE MNIE NIE ODPOWIADA. CYTUJE:
    - MAM OCZY JAK PIE....NA JAPONKA
    - SRAM DALEJ JAK WIDZE
    - JESTEM KARAKANEM (JAK NA IRONIE JESTEM WYSOKIEGO WZROSTU)
    - RZUCILAM CZAR NA MOJEGO MEZA I JAK MNIE POLEJA WODA SWIECONA TO MI
    SIE OGON I ROGI POKAZA I ONI DIABLA ZE MNIE WYGONIA
    - ZROBIE Z MEZA DNO
    - DOWIEDZIALAM SIE ROWNIEZ, ZE NIE JEDNA D.PA JEST I ZE MOZE SOBIE
    ZNALEZC INNA
    - JESTESMY Z MEZEM BANDA GOWNIARZY, PONIEWAZ SIE OBRAZILISMY I NIE
    ROBIMY TAK JAK ONI CHYBA CHCA (ALE JAK MAM SIE NIE OBRAZIC NA TAK
    JAWNY ATAK)
    - PLUS WSZELKIE FORMY MOZLIWIE NAJGORSZYCH EPITETOW
    - W TYM JEDNA GROZBA
    - PLUS MASA INNYCH RZECZY
    ALE CHYBA NAJLEPSZY NUMER BYL JAK ZADZWONILA MOJEGO M SIOSTRA I
    OSWIADZCZYLA, ZE WROZKA JEJ POWIEDZIALA, IZ JEDEN Z JEJ BRACI SIE
    ROZWIEDZIE. NAJPIERW PODEJRZEWANO ZONE DRUGIEGO BRATA... (TERAZ JUZ
    WSZYSCY WIEDZA, ZE CHODZILO O MNIE) POTEM POWIEDZIALA, W SUMIE TO
    NAPISALA, ZE JEJ TESCIOWA ODPRAWIA CZARY I ZAPROPONOWALA SESJE
    MOJEMU M NA ZDJECIE Z NIEGO UROKU (NORMALNIE CZAROWNICA JESTEM
    HAHAHAHA), PODALA NAWET NUMER TELEFONU. CO CIEKAWE, TA SAMA WROZKA
    POWIEDZIAL JEJ, ZE BEDZIE MIALA CHLOPCZYKA I DZIEWCZYNKE. MIALA JUZ
    CHLOPCA, WIEC JAK ZASZLA W CIAZE I LEKARZ POWIEDZIAL, ZE TO BEDZIE
    NASTEPNY CHLOPIEC - NIE UWIERZYLA I POKAZYWALA ZDJECIE WSZYSTKIM I
    PYTALA O OPINIE PRZEKONANA O SWOJEJ SLUSZNOSCI. CIEKAWI MNIE, ZE
    TAKIE MATKI PODWAZALY OPINIE LEKARZA I UTWIERDZALY JA W JEJ
    PRZEKONANIU. OSTATECZNIE LEKARZ CZLOWIEK WYKSZTALCONY - WIE CHYBA
    LEPIEJ (WIEM, ZE ZDARZAJA SIE PRZYPADKI, KIEDY JEST ODWROTNIE).
    KUPILA KILKA CIUSZKOW DLA DZIEWCZYNKI NAWET. I CO? URODZIL SIE
    CHLOPIEC. TAK SAMO ZNAJOMA NIE MOGLA ZAJSC W CIAZE, WIEC SIOSTA
    MOJEGO M Z POWAZNA MINA NA TWARZY PORADZILA JEJ ZACYTUJE: "IDZCIE DO
    MOJEJ TESCIOWEJ - ONA WAM WYCZARUJE" - MYSLAM, ZE PADNE.....
    HAHAHAHA
    NO I HIT WSZECHCZASOW:
    KIEDY ZACZELA NAM MOWIC, ZE RZUCILAM CZAR NA MOJEGO M I ZE MOZNA
    GO "ODCZAROWAC" ZAPYTALISMY SIE CZY Z NIA TAK ABY WSZYSTKO W
    PORZADKU. ZAPYTALISMY SIE CZY NAPRAWDE WIERZY WE WROZKI. BO PRZECIEZ
    MA DWOCH CHLOPCOW. A ONA DO NAS: "ALE TO BYLA DZIEWCZYNKA, TYLKO JAK
    BYLAM W CIAZY TO PLCIE SIE ZAMIENILY I TERAZ JEST CHLOPIEC, MOJA
    TESCIOWA MI TO WYJASNILA"
    BOZE RECE OPADAJA
    TAK SIE CZASAMI ZASTANAWIAM CZY MOJ MAZ TO MOZE NIE ZOSTAL
    PODMIENIONY W SZPITALU, BO ON JEST ZUPELNIE INNY
  • maria10344 27.06.08, 21:00
    han-a34 napisała:

    > to ja może zabawnie- przesądy teściowych. Moja kochana Teściowa
    > zwracała mi uwagę na początku, żebym nie stawiała torebki na
    > podłodze, bo pieniądze uciekną, kiedyś przeszłam przez synka
    > (siedział na podłodze) - krzyknęła: nie urośnie! A kiedy moje
    > dzieci miały ospę poradziła, żeby pościel ubrać na różowo - to
    > pryszcze wcześniej znikną. No i hit: jak masz miesiączkę, to
    ciastoMam fajnego kolegę i eksperymentował z żoną,miesiączką i
    ogórkami.Ogórki ze swojej działki.Eksperyment był
    naukowy,spisywany,dokumentowany datami.Słuchajcie.Wyszło naprawdę,że
    te kiszone w czasie miesiączek /eksperyment trwał 3 lata/były
    paskudne,nie zamykały się,mętniały.Coś w tym chyba jednak musi
    być.Do tej pory chichrałam się z tego na maxa.



    > może Ci nie wyjść.
    > Generalnie jest kochaną osobą, oczywiście bardzo się wszystkim
    > przejmuje, ale zaznałam od niej dużo dobrego. No i pewne rzeczy
    > przychodzą z wiekiem, razem z chorobami... (Chodzi mi o dziwaczne
    > zachowania.)
  • a_gnieszka0 13.06.08, 11:09
    Teścia widziałam może 4 razy(11 lat jestem po ślubie) teściowa spoko, nie wtrąca
    się, staje zawsze po mojej stronie,jak przyjeżdża wyskakujemy sobie na zakupy,
    raczej jak koleżanka niż teściowa ;-)
    --
    ...życie jest jak ustawiona gra, w której zawsze wygrywa kasyno, ale warto
    posiedzieć przy stole i grać dla samej przyjemności grania...
  • han-a34 16.06.08, 14:00
    Dorzucę coś o swoich. Po 12 latach mogę powiedzieć, ze są bardzo
    kulturalni. Wprawdzie staram się zachowywać dyplomatycznie, kiedy
    coś mi nie pasuje, wiem też czego się domyślać w wypowiedziach
    mojej Teściowej. Często niedopowiada zdań... Wysłuchuję żali
    jednego na drugie i drugiego na pierwsze ... ( Dziadka na Babcię i
    na odwrót). Dla mnie najfajniejsze jest to, że nie jestem od nich
    praktycznie w żaden sposób zależna. Za nic nie muszę okazywać
    wdzieczności. Jest nieźle, choć mieszkamy 3 km. od siebie - jak na
    miasto to nie tak daleko.
  • bogema 16.06.08, 20:07
    jestem już daaawna po ślubie, ale w dniu mojego ślubu (a mąż był z
    odzysku) teściowa podeszła do mnie i groźnie powiedziała: Tylko żeby
    to było ostatni raz!!!
  • iloneczka27 16.06.08, 21:28
    :)))))))))) hahahah ale sie usmialam - zabrzmialo groznie
    --
  • mama_mateusza_i_niny 18.06.08, 18:35
    Ja na teściową nie narzekam,fajna babka chociaż
    trochę "chłodna".Nigdy pomocy nam nie odmówiła,czasem to nawet sama
    prosi żebyśmy jej dzieci przywieźli na parę godzin.Z teściem gorzej,
    (są długo po rozwodzie),jak nie muszę to nie odwiedzam.Na ślub nie
    przyszedł,podobnie na chrzciny.
    Ale najgorsza teściowa to się mojemu mężowi trafiła.Moja
    matka jak tylko się dowiedziała że będzie babcią od razu
    zapowiedziała żebym na jej pomoc nie liczyła,ona moich dzieci bawić
    nie będzie.To pewnie przez wzgląd na ciężkie doświadczenia jej
    matki,mojej babci,która ponad 10 lat wychowywała mnie i czworo
    mojego rodzeństwa.Nadmienię że miałam wtedy 18 lat i świat mi się
    walił,a tu takie wsparcie...
    Ale daję sobie radę jakoś,chociaż jak ostatnio oglądałam
    jakąś rodzinną scenkę w tv,to się najzwyczajniej poryczałam z żalu
    że ja takiej fajnej rodzinki nie mam.
  • k1234561 19.06.08, 10:13
    U mnie generalnie nie jest żle,bo teściowa oficjalnie jest w
    porządku do mnie.Zawsze możemy liczyć na jej pomoc,mimo,że mieszka z
    bratem mojego męża i jego rodziną i pomaga im w domu,czyli
    gotuje,zajmuje się ich dziećmi.
    Ma jednak takie "zrywy",że np.kiedy mnie nie ma,ustawia mojego
    męża,że powinniśmy już dawno miec drugie dziecko.Dlaczego jeszcze
    nie mammy.W ogóle to zbrodnia i dno moralne,żeby tylko jedno dziecko
    mieć.
    Pamiętam też,że kiedy córka zaczynała chodzić,teściowa natychmiast
    ją brała na ręcę bo jak twierdziła od chodzenia będzie miała krzywe
    nóżki.Przecież to normalne,że jak dziecko dopiero co zaczyna stawać
    na nóżkach to są one pałąkowate,dopiero z czasem
    nabierają "normalnego" kształtu,ale moja teściowa wie
    lepiej.Wychowała 5 dzieci to wie.Efekt był taki,że córka u babci
    była wyłącznie noszona,chyba gdyby przebywała tam dłużej to by jej
    odruch chodzenia zanikł.
    Kolejny absurd wg.mojej teściówki to zupki w słoiczkach.To przecież
    sama chemia i trucizna.Na nic tłumaczenia,że jedzą to też dzieci z
    alergiami i producenci muszą szczególnie uważać.Teściowa jest
    nieomylna jak powiedziała,że trucizna to trucizna.
    Podobnie z podgrzewaniem w mikrofali to wg,niej złe prądy są.
    No to by było na tyle.
  • natachee 21.06.08, 18:37
    rzuciłam się na ten temat z nadzieję, że to nie ironicznie i... oczywiście, ironicznie.

    niektóre wasze historie mrożą krew w żyłach, naprawdę. współczuję i zadziwia mnie takie średniowiecze. temat dla socjologów.

    jeśli chodzi o teściowe w roli babci, z reguły nie sprawdzają się za dobrze. babka ze strony matki statystycznie jest dla wnuka o wiele lepszą opiekunką - po opieką babci ze strony taty zdarza się o wiele więcej wypadków (i to nie w granicach błędu statystycznego - kilkanaście czy nawet 20% więcej ryzyka).

    --
    lifestory:: życie jest piękne
  • mama_mateusza_i_niny 29.06.08, 19:51
    No to ja jestem wyjątek od ww. reguły.U mojej teściowej nigdy nic
    się dzieciaczkom nie stało.A z matką to nie byłabym juz taka pewna...
  • juzziss 08.07.08, 19:21
    Ja też pozwole wyrazic swoje zdanie na temat tesciów.Jestem meżatką
    z 26-letnim stazem.Mój maz to jedynak.Z poczatku przez 1,5 roku
    mieszkaliśmy u tesció,póżniej kupili nam mieszkanko i zamieszakliśmy
    osobno.Moja tesciowa cały czas pomagała mi przy dzieciach,pomomo
    swojej choroby-chorowała na cukrzyce przychodziła do mnie kazdego
    dnia z wypchanymi kieszeniami gumami rozpuszczalnymi dla swoich
    wnuczek.Bawiła się z nimi a mnie pozwalała wyskoczyc sobie na miasto
    na zakupy,nigdy mnie nie ponaglała.Gdy sobie kupowała cos do ubrania
    to i mnie kupiła,bo twierdziła ze cieszy ja jak ja tez mam.Tesciu
    kupował małym rowerki i inne zabawki.Od poczatkunaszego małżeństwa
    jezdzilismy z tesciami na wczasy.To z reguły oni fundowali,bo nas ze
    skromnej pensji męża nie było by stać na wyjazd,a tak co roku
    byliśmy nad morzem.Tesciowie mieszkali bardzo bliziutko nas i
    codziennie nas oswiedzali.Nigdy nie usłyszałam od mojej tesciowj
    złego słowa,ze coś zrobiłam nie tak.Wrecz przeciwnie to ona się mnie
    radziła w różnych sprawach.A gdy zdarzyło się była świadkiem sporu
    pomiędzy mną i męzem ZAWSZE trzymała moja stronę,mówiac mężowi ze to
    kobieta chce zawsze najlepiej.Niestety tesciowa zmarła bardzo młodo
    w wieku 50-ciu lat,przed smiercią powiedziała tesciowi zeby trzymał
    się naas.I tak tez było.Przez 16 lat tesc przychodził do nas
    codziennie na obiad,co roku razem jezdzilismy nad morze i zawsze
    były to cudowne wakacje.Co sobote chodzilismy do tescia cała rodzina
    tzn. maż ,córki i ja na kawkę i lody.Teść miał radość gdy chodził po
    marketach i przynosił mi kupione w promocji produkty.Chodził tez na
    targ i taszczył mi kalafiory,kobiałki z truskawkami i rózne owoce
    sezonowe.Gdy nam się popsuła lodówka czy pralk nie było
    problemu,tesc wyciagał pieniadze i kupowalismy.Gdy mówilismy ze mamy
    swoje pieniądze on mówił ze po to oszczędza zeby nam pomóc bo jemu
    to niepotrzebne,a on się cieszy gdy my mamy.Nigdy nie zapomniał o
    zadnych urodzinach,swiętach,rocznicach zawsze dosstawalismy od niego
    pieniadze.Nigdy nam nie odmówił pomocy.Gdy jechałam w odwiedziny do
    mojego ojca do innej dzielnicy,a maż był samochodem w pracy to tesc
    przyjezdzał po mnie chociaz do domu miałam kilka przystanków
    autobusem.Tesc był naszą opoką,najcudowniejszym człowiekiem jakiego
    znałam.Niestety straszna choroba nam go zabrała,w ubiegłym tygodniu
    był jego pogrzeb.Lecz w naszych sercach będzie zawsze,zostawił nam
    niesamowite dziedzictwo.pokazał razem z tesciową co to jest
    prawdziwa rodzina.Dziękuję im za to!!!!
  • han-a34 14.07.08, 13:56
    Z niemal wzruszeniem przeczytałam juzziss Twój post. To wspaniałe ,
    że są tacy ludzie. Dodam tylko że prawdopodobnie to nie tylko z
    jednej strony wypływało dobro. Z własnego doświadczenia wiem, że
    kiedy Rodzice widzą , ze ze strony zięcia , czy synowej płynie
    życzliwość, łatwiej to odwzajemnić. Cieszę się , że udało Wam się
    zbudoawać takie relacje!
    Ja też mogę powiedzieć dużo dobrego o mich Teściach. Może i coś
    złego też ..., ale czy ja jestem idealna? Jak sobie wspomnę siebie
    sprzed 13 lat... Też czasami niekonwencjonalnie działam...
  • koontza2 09.07.08, 11:48
    moi teściowie są dobrymi ludżmi (ale troszkę aż za bardzo ) i po paru latach
    mieszkania z nimi cieszyłam się wyprowadzka:) Ale jestem wdzięczna
    teściowej(dyplomowana pielęgniarka) bo zawsze mi pomagała jak mały był chory...
  • aga-kosa 14.07.08, 10:08
    czytałyście na forum kobieta - cudownych mam teściów co wy na to ?
  • exotique 16.07.08, 13:03
    taaak, czytalam. Masakra jakas. Dla laski tylko kasa sie liczy.
    Wstyd mi za takie kobiety.
    --
    ...Petunia lubila zwierzeta, szczegolnie swinie, poniewaz mialy
    drzace nosy... T.Pratchett

    ...Na dole swiat Figli przypomina nieco ul, tyle ze mniej jest tam
    miodu, a wiecej smrodu... T. Pratchett

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka