Dodaj do ulubionych

"Dawkowanie" kolekcji w probiuściastych sklepach

22.04.13, 17:47
Takie mnie ostatnio naszły przemyślenia - w wielu "naszych" sklepach kolekcje pojawiają się sztuka po sztuce. Bluzka albo stanik X w jednym tygodniu, dziesięć dni później sukienka albo stanik Y. I pojawia się pytanie - kupować, i płacić za każdym razem za wysyłkę (u mnie kwestia 20-30 zł), czy czekać aż zakupy się skumulują ryzykując, że mój rozmiar czy kolor wyjdzie. Muszę przyznać, że ostatnio zdarzyło mi się parę razy rezygnować z zakupów jeśli w paczce miałaby być tylko jedna rzecz, mam wrażenie, że bluzka za 60 zł nie jest warta wydawania prawie połowy jej ceny na przesyłkę. Też tak macie czy Wam to nie przeszkadza?
Ciekawa jestem, czy to w przypadku sklepów strategia, czy raczej konieczność narzucona jakimiś względami technicznymi (szwalnie, materiały, płynność finansowa)?

--
Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
Edytor zaawansowany
  • 22.04.13, 21:40
    Terminy wejścia modeli zależne są chyba od producenta lub dystrybutora, nie od sklepu (nie jest tak, że cała kolekcja w chodzi w jednym czasie, tylko np jesień wchodzi od lipca do listopada, w niektórych katalogach są opisane nawet, który model w jakim miesiącu). Poza tym jeden model to nawet kilkadziesiąt rozmiarów, nie sądzę, żeby wiele sklepów mogło pozwolić sobie na opłacenie faktury za kilka modeli na jeden raz, to za mały biznes. Podejrzewam nawet (niestety, nie mam na to żadnych dowodów ;), ale ja bym tak robiła, gdybym prowadziła sklep), że gdy dwa modele wychodzą w jednym miesiącu, to sklep rezygnuje z kontraktacji jednego z nich.

    Nie przeszkadza mi to, bo nie kupuję wysyłkowo, poza tym też nie byłabym w stanie pozwolić sobie na np. 2 staniki w miesiącu. Dla mnie nawet lepiej, jak to się rozkłada w czasie, łatwiej mi przygotować pieniądze na ewentualny zakup.
  • 22.04.13, 22:15
    > Terminy wejścia modeli zależne są chyba od producenta lub dystrybutora

    Źle się wyraziłam, chodziło mi właśnie o producentów, Ewę, Ulę czy Kingę, gdzie pojedyncze modele pojawiają się co pewien czas. O sklepach jakoś nie pomyślałam, bo szczerze mówiąc właściwie w nich nie kupuję, kupuję albo u producenta, albo na brastopie...

    Poza tym jeden model to nawet kilkadziesiąt rozmiaró
    > w, nie sądzę, żeby wiele sklepów mogło pozwolić sobie na opłacenie faktury za k
    > ilka modeli na jeden raz, to za mały biznes.

    Domyślam się, że to nie jest fanaberia właściciela, tylko jakieś konkretne kalkulacje. Natomiast mnie to mocno zniechęca do kupna pojedynczych sztuk, szczególnie jeśli chodzi o ubrania - tak sobie chciałam ponarzekać...
    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • 22.04.13, 23:22
    mam tak samo jak ty:)

    jak kupuje cos co kosztuje wiecej, to nie dosc, ze przesylka jest zwykle darmowa, to cale dodatkowe zaangazowanie czasowe (zrobic przelew, pojsc na poczte, odstac kolejke) jakos "umyka w tlumie";
    a przy bluzeczce za 60 zl jesli jest ladna, ale nie powala mnie na kolana, to zwycieza we mnie lenistwo, musialoby mnie cos naprawde zachwycic zebym sie zaangazowala;

    dlatego zwykle kupuje on-line rzeczy w co najmniej srednej cenie, takie, ktorych nie dostane stacjonarnie i dodatkowo takie, ktore z duzym prawdopodobienstwem beda na mnie lezaly;

    a jak mnie najdzie na zakupy stacjonarne to wtedy sobie laze caly dzien, mierze i kupuje np. nowe kroje stanikow i rzeczy typu bluzeczki za 60 zl; fakt, ze ejstem w tej komfortowej sytuacji, ze mieszkam w sporym miescie, bywam w innych jeszcze wiekszych i nie mam problemow z rozmiarowka; pewnie jak bym byla na jakims krancu stanikowej rozmiarowki albo potrzebowala biubiowego bbb albo mieszkala gdzie indziej to inaczej bym spojrzala na sprawe;
  • 23.04.13, 10:38
    > Źle się wyraziłam, chodziło mi właśnie o producentów, Ewę, Ulę czy Kingę, gdzie
    > pojedyncze modele pojawiają się co pewien czas. O sklepach jakoś nie pomyślała
    > m, bo szczerze mówiąc właściwie w nich nie kupuję, kupuję albo u producenta, al
    > bo na brastopie...

    Jeśli chodzi o producenta, to jestem przekonana, że to kwestia mocy przerobowych. Nawet w dużo większych polskich firmach, takich jak Dalia czy Kris Line, modele szyte są etapami (i wychodzą po kolei), a jak wchodzi kolekcja, to nie szyją bazówki. Pewnie "nasze" firmy mają jeszcze mniejsze możliwości szycia, pomijając już kwestię materiałów - materiały też trzeba opłacić i kupienie iluśtam różnych na jeden raz może być bardzo trudne finansowo.
  • 23.04.13, 11:19
    Potrafię sobie wyobrazić, że jest to konieczność związana z technicznymi warunkami i nie da się wyrzucić całej kolekcji na raz. Ale u mnie wpływa to raczej negatywnie na ilość kupowania. Produkty mnie wtedy nie zaskakują, jak duże kolekcje innych producentów, zwykle mam wtedy wybrane i dłużej "wyczekiwane" produkty, a im dłuższej się zastanawiam nad jakimś zakupem, tym częściej dochodzę do wniosku, że tej rzeczy nie potrzebuję. I tak czekałam u Urkye na piaskową Tubę i w tym czasie zastanawiałam się jeszcze nad Twisterem. Kiedy pojawiła się w sklepie moja Tuba Twister został "wyracjonalizowany", po prostu miałam za dużo czasu, by się nad nim zastanawiać. Doszłam do wniosku, że Twistera nie potrzebuję. Gdyby bluzki pojawiły się jednocześnie, zamówiłabym obie, tak jak zrobiłam z Kieską i Francuzką. Podobnie jest u Effuniaka. Chciałam beżowego miękusa, ale jeszcze bardziej chcę koralowego HM-a. Kiedy pojawi się w sklepie w końcu ten HM (jeżeli w ogóle), to może się zdarzyć, że Beżyka nie będzie już w moim rozmiarze, albo będzie i zamówię go wtedy bez majtek, albo nie zamówię wcale, bo do tego czasu wyracjonalizują go sobie jak Twistera. Bo w końcu kupowanie większej ilości rzeczy, by przesyłka się opłacała, to żadna oszczędność. Oszczędza się tylko i wyłącznie na rzeczach, których się nie kupuje. A niektóre sklepy zabijają we mnie spontaniczność zakupów i tym samym trenują do rozważnego rozpatrywania konieczności (czy jej braku) takiego zakupu. Dla mnie nie jest to stratą. ;-)
  • 24.04.13, 10:02
    > , a im dłuższej się zastanawiam nad jakimś zakupem, tym częściej dochodzę do wn
    > iosku, że tej rzeczy nie potrzebuję.

    Tak, to mi się też często zdarza, ale na to akurat nie narzekam, to nie najlepsze dla producenta, ale nie dla mojego portfela ;o) Jednak wykle staram się nie kupować pod wpływem impulsu.

    Bo w końcu kupowanie większej ilo
    > ści rzeczy, by przesyłka się opłacała, to żadna oszczędność. Oszczędza się tylk
    > o i wyłącznie na rzeczach, których się nie kupuje.

    Bo mieć sto złotych i nie mieć stu złotych to razem dwie stówki ;o)
    Jeżeli coś mnie bardzo przekonuje, i bardzo tego potrzebuję, to koszty przesyłki moga odgrywać mniejszą rolę. Ale jeżeli to jest coś po prostu ładnego, jak wrzosowa tuba czy miękki Trefl, bez czego spokojnie mogę przeżyć, to cena przesyłki wchodzi w moją kalkulację pt. "czy to jest dla mnie tyle warte", i zwykle wychodzi na to, że może niekoniecznie.
    Oczywiście to trochę narzekanie z mojej strony, bo jeżeli nie mogę tej bluzki czy stanika kupić potem z inną rzeczą, która też mi się podoba i wchodzi później, to znaczy, że się sprzedała, a producentowi w końcu rybka, kto to kupił.

    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • 24.04.13, 11:38
    kis-moho napisała:

    > Bo mieć sto złotych i nie mieć stu złotych to razem dwie stówki ;o)

    Czasem myślę, że producenci też tak liczą i nie zależy im specjalnie, by klientki kupowały więcej. U Urkye koszt dostawy wzrasta wraz z powiększeniem zamówienia, co może jest logiczne dla producenta, bo ma większą wagę na poczcie, ale mnie kojarzy się z socjalizmem realnym i karaniem klienta za konsumpcję. ;-) W przyjaznych dla klienta sklepach koszty przesyłki maleją wraz ze wzrostem sumy zakupy. To ma być bowiem forma zachęty i podziękowania za duże zakupy. U Effuniaka ze wzrostem sumy do zapłacenia rośnie też opłata za PayPal (zdaje się 8% od całości), więc przesyłka robi się też coraz droższa. To jeszcze bardziej zmusza mnie do zastanowienia się, czy wrzucić coś dodatkowego do koszyka, co byłoby tylko spontanicznym kaprysem.
  • 24.04.13, 11:47
    > -) W przyjaznych dla klienta sklepach koszty przesyłki maleją wraz ze wz
    > rostem sumy zakupy.

    Jednocześnie trzeba pamiętać, że te koszty większej przesyłki są pakowane gdzie indziej, albo w cenę produktu, albo w cenę mniejszej przesyłki.
    Ale masz rację - gdybym miała kupować większą liczbę ciuchów, albo brała różne rozmiary do przymierzenia, na pewno starałabym się zmieścić w limicie.
    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • 24.04.13, 20:06
    kis-moho napisała:

    > Jednocześnie trzeba pamiętać, że te koszty większej przesyłki są pakowane gdzie
    > indziej, albo w cenę produktu, albo w cenę mniejszej przesyłki.

    Z drugiej strony ceny i koszty przesyłek w sklepach, o których pisałyśmy nie są w ogóle aż tak niskie, by tłumaczyło to konieczność wzrostu cen przesyłki przy większych zamówieniach. U Urkye wynosi na przykład przy zagranicznej wysyłce aż 24 zł za jedną rzecz. To wcale nie tak mało, europejski standard. Za ledwo dwa bawełniane ciuszki (bluzka plus sukienka) zapłaciłam już 38 zł. Uważam to za lekki skandal.
  • 28.04.13, 22:48
    Doskonale wiem o czym piszesz i też mnie to zjawisko irytuje.

    Chociaż ja ostatnio straciłam zainteresowanie rodzimymi markami.

    Staram się ostatnio kupować staniki, które naprawdę na mnie dobrze leżą i które odpowiadają mi stylistycznie zamiast rzucać się na wszystko co nowe jak kiedyś ;) I powoli wyprzedaję, to co zalega w szafie.

    A biuściaste ciuchy no cóż, mimo mojego wielkiego zapału aby wspierać nasze lobbowe i poslkie firmy, musiałam uczciwei przyznać przed sobą, że jednak nie są w moim stylu.
    Ani kroje, ani materiały nie pasują do mojej szafy. I chodzę w nich głównie pod domu.

    Mam to szczęście, że bez problemu znajduję pasujące ciuchy w normalnych sklepach, więc mam wybór.

    ---
    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
    tnij.org/staniki01

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.