Dodaj do ulubionych

A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photoshopa)

16.08.08, 14:49
Cytując dziewczynę z siostrzanego forum, która podała ten link poniżej:
"Dla wszystkich pań, które uważają, że ich piersi sa dalekie od normalności: za
duże/małe/obwisłe/sterczące/wklęsłe/wypukłe/rozlazłe/ścisłe/zezowate/spanielowate/asymetryczne itede. Wrzucam tu, bo ze względu
na wymiar edukacyjny, nie zasługuje li tylko na śmietnik:)
Uwaga, nudity inside!"
Spodobała mi się ta strona:
www.007b.com/breast_gallery.php
I wklejam to nie tyle po to, aby się poporównywać, ale warto, myślę, pamiętać o tym, że to co widzimy w kolorowych czasopismach, reklamach, tudzież filmach czy teledyskach, przeważnie dalekie jest od rzeczywistości i faktycznego "stanu posiadania" przez występujące tam modelki. Photoshop, komputerowe obróbki, plus zdolności korektorów robią cuda-niewidy. A życie ma inny, mniej płaski wymiar, co świetnie widać w w/w galerii. I to jest właśnie piękne! Każda z nas jest indywidualnością nie do podrobienia :). Pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • figa84 16.08.08, 14:57
    Podbudowałam się:-) Wycofuję moje teksty o moich piersiach - nie są
    asymetrzyne ani mało jędre.
    Ciekawe dlaczego wiecznie się nas tak goni to ujednolicenia rozmiaró
    i kształtów:-/ Przecież jak byk widać, że co biust to inny i tak
    pwoinno być. Ciekawe, że twarzy czy charakterów nie musimy mieć tych
    samych, a biusty, nogi, brzuchy owszem....
  • morgen_stern 16.08.08, 15:08
    >Ciekawe, że twarzy czy charakterów nie musimy mieć tych
    > samych, a biusty, nogi, brzuchy owszem....

    Celna uwaga..

    --
    <mas> ey jakie sa idealne wymiary kobiety?
    <hub_ertos> 1024 x 768
    (bash.org.pl)
  • marakuia 17.08.08, 18:06
    W 100% się zgadzam!!! Można by powiedzieć, że wyjęłaś mi z ust
    dokładniutko to, co chciałabym na ten temat powiedzieć! Po pierwsze,
    od dziś kocham kształt moich piersi, taki jaki jest! A dalej...
    jesteśmy już chyba wszystkie ciężko chore na manię porównywania
    swoich ciał z ciałami modelek z pchotoshopa. Nie twierdzę, że
    porównywać się jest czymś złym, jakoś w końcu musimy definiować
    swoje jestestwo w otaczającym krajobrazie. Nasze mózgi jak dzikie
    analizują wszystko w koło stawiając diagnozy, również na temat
    naszego wygladu w stotunku do wyglądu innych. Denerwuje mnie tylko
    fakt, że najczęściej porównuję się do właśnie modelek,
    niedoścignionych wzorców! No i czemu właściwie to mają byc wzorce???
    Drażni mnie to uśrednianie do uśrednionego wzorca... Jest nas taka
    różnorodność! Oby więcej takich stron!
    Bardzo podoba mi się Twój wpis :)
  • zblazowana 18.08.08, 10:13
    figa84 napisała:

    > Ciekawe, że twarzy czy charakterów nie musimy mieć tych
    > samych, a biusty, nogi, brzuchy owszem....

    tu bym polemizowała - np. w kwestii twarzy: a makijaż powodujący, że
    mamy wszystkie mieć duże, przeciętnie rozstawione oczy z długimi
    rzęsami..? a modelowanie owalu twarzy, żeby był jak najbardziej
    regularny..? a powiększanie ust i wszystkie inne operacje plastyczne?

    zaś w kwestii charakterów - coś mi się zdaje, że jednak mechanizm
    społecznej presji dąży do ujednolicenia charakterów np. karząc za
    brak stereotypowych "kobiecych" cech.

    ogólnie mam rważenie, że społeczeństwo naturalnie dąży do
    ujednolicenia w różnorodnych dziedzinach. bo tak po prostu łatwiej
    jest żyć - kiedy wiesz jaki jest człowiek naprzeciwko i czego sie po
    nim spodziewać :)
  • pierwszalitera 18.08.08, 10:51
    zblazowana napisała:

    > ogólnie mam rważenie, że społeczeństwo naturalnie dąży do
    > ujednolicenia w różnorodnych dziedzinach. bo tak po prostu łatwiej
    > jest żyć - kiedy wiesz jaki jest człowiek naprzeciwko i czego sie po
    > nim spodziewać :)

    Bardzo mnie zawsze cieszy, gdy ktoś wypowie takie słowa głośno. Albo napisze. :-) Mnie się jednak wydaje, że ta łatwość życia w takich warunkach jest tylko pozorna, bo cały czas musimy się tylko zastanawiać co zrobić, by się przypadkiem nie wychylić. A niektórzy, to wzięli sobie już za misję życiową przypominania nam, co wypada, a czego nie wolno. Kontrola, kontrola, kontrola... ;-)
  • zblazowana 18.08.08, 14:29
    ale ja nie twierdzę, że jest to jednoznacznie pozytywny mechanizm :)
    chciałam tylko zauważyć, że coś takiego ma miejsce i ma swoje
    powody :] i wcale niekoniecznie ogranicza sie do biustów i odnóży :>
  • marakuia 18.08.08, 16:28
    Zawsze cieszy mnie, gdy na tym forum (poświęconym jakby nie było
    biustom) pojawiają się pytania, tezy albo rozważania na trudniejsze
    tematy. Jest to zaskakujące i bardzo mile widziane, mieć możliwość
    polemizowania na tak różnorodne, filozoficzne czy socjologiczne
    wręcz tematy.
    Co jakiś czas przeżywam kryzys wiary i robię wielki bałagan w
    mieszkaniu, zastanawiając się, czy wolę być taka jak wszyscy czy
    zupełnie inna? Wiąże się to nie tylko z czytaniem książek ale i z
    ubiorem, jedzeniem, telewizją, stylem życia! Ze wszystkim! Czasem
    chcę się uprzeciętnić a czasem mam dość. Tak na prawdę bycie
    outsiderem na całego się nie opłaca! bo w kupie raźniej i po coś
    nasze konwenanse, prawa, przepisy istnieją. Rzecz w tym, że każdy
    musi znaleźć swój złoty środek i postanowić bliżej której granicy
    chce się znaleźć.
    Z jednej więc strony sie ujednolicamy, żeby sobie życie ułatwić a z
    drugiej, jak nie będziemy chcieli się wyróżniać to staniemy się
    tylko wielką, niezadowoloną z siebie zhomogenizowaną masą. Ale mi
    się na gadkę zebrało :P Tak czy inaczej zgadzam się, że "coś takiego
    ma miejsce i ma swoje
    > powody :] i wcale niekoniecznie ogranicza sie do biustów i
    odnóży :>" :)
  • figa84 19.08.08, 22:45
    Zgadza się, że i tu się co nieco ujednolica, ale:
    zdaję mi się, że w przypadku twarzy częściej mówimy o urodzie. Chyba
    częsciej słyszymy o tym, że można mieć ciekawy typ urody, orientalną
    lub inna urodę niż takowe porównania do biustów. Tu zwykle jest mały
    lub duży, rzadziej ok, bo i niby co to oznacza? To samo się tyczy
    brzuchów, zwykle są za mało wysporotwane lub jak za bardzo, to
    odrazu, że jak u mężczyzn. Twarze wiadomo, że również można łatwo
    pogrupować, ale często nawet jak komuś się coś nie podoba to mówi,
    że ten typ urody mu nie odpowiada i tyle. Z resztą poradniki kobiece
    pełne są dobioru fryzur czy makijażu do typu urody - niestety
    zakwawlifikowano większość z nas do typu słowiańskiego i tak nas
    malują:-) Fakt, powiększanie ust, botox powodują, że w jakiś sposób
    próbuje się nas ujednolicić, bo w modzie są duże usta. Każdy jednak
    wie, że te duże usta nie każdemu po prostu pasują. Jaki odsetek
    społeczeństwa stwierdziłby tak samo o biuście? Botox i tym podobne
    są moim zdaniem jednak modą na bycie wicznie młodym, ale nie mówi do
    końca o tym, że mamy się ujednolicić.
    Jeśli chodzi o charakter to i tu sprawa moim zdaniem jest bardziej
    złożona. O ile ciało łatwo się porównuje, o tyle chcarakter ciężej
    jest porównać a co dopiero zmienić:-) Tu nie wystarczy operacja
    plastyczna (cóż za szczęście), a kolorowym czasopismom łatwiej jest
    nam narzucić to co widzimy. Jak już tu zauważono wcale nie byłoby
    łatwiej gdybyśmy mieli/udawali identyczne charaktery. Moim zdaniem i
    tu się można zauważyć, że próbuje nam się wmówić jacy powinniśmy
    być, ale to kwestia cięższa do wykonania. Co za tym idzie więcej
    osób i częściej jest w stanie się pogodzić z faktem, że istnieją
    różne charaktery.
  • elmilinden 22.08.08, 01:20
    Ja bym twarzy z tego nie wyłączała;) Tyle, że nie chcemy być klonem kogoś, ale
    wszystkie "odstępstwa" nazywa się wadami kosmetycznymi i je usuwa. Np. odstające
    uszy, krzywe zęby, krzywy albo bardzo zadarty nos, cofnięta albo za bardzo
    wystająca szczęka.

    A porównywanie się jest podstawowym elementem rozwoju człowieka i w ogóle formą
    jego bycia w społeczeństwie. Przynajmniej w naszej kulturze.

    Kiedyś porównywało się i charaktery:) Kiedy panowała moda na młodych literatów a
    mężczyzna, żeby być atrakcyjny musiał udawać artystę, porównywanie dotyczyło i
    charakteru, ba! nawet życiorysów.

    Kiedy mieszczanie zaczynali wygrywać ekonomicznie z ziemianami, porównywali się
    do nich i zaczęli np. używać perfum, chociaż wcześniej nigdy tego nie robili bo
    to "wylewanie pieniędzy", marnotrawstwo, zaczęli się tak samo ubierać, chodzić
    do teatrów, kupować książki. Nie dlatego, że nagle po latach zapragnęli iść do
    księgarni, tylko dlatego, że robili tak ludzie, do których się porównywali.

    Porównywało się i porównuje urodzenie, sposób życia, wykształcenie, charaktery,
    ubiór, osiągnięcia zawodowe, wygląd. To nic nowego. Tyle, że teraz kultura
    zrobiła się wybitnie ikoniczna i porównujemy się do obrazu. Stąd np. wiele
    nastolatek robi sobie zdjęcia i wrzuca je na fotkę czy gdzie indziej- żeby
    porównać się z innymi. Oni są obrazem, one są obrazem- zupełnie normalny odruch.

    Takie mamy porównania, jaką kulturę.
  • ksiezniczka256 16.08.08, 16:13
    Niesamowita ta asymetria na jednym ze zdjęc!
    --
    63-66/89-93
  • blizniaki14 16.08.08, 16:51
    ja też mam zdjęcie ze swoją asymetrią w czasie karmienia, mówiąc "starymi"
    rozmiarami jedna pierś C/D druga AA...znam ten ból,ale już teraz i druga mi
    zanikła więc mam (starymi rozmiarami) AA i 0...

    a te fotki już kiedyś oglądałam...i wiele z tych piersi uważam za bardzo ładne :)

    --
    nasz Tonio
    nasze bliźniaki Jaś i Tusia
    przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
  • klymenystra 16.08.08, 16:37
    To jest rewelacyjna strona, byla linkowana na LB jakis czas temu. Inna sprawa,
    ze wiele z tych piersi ucierpialo na zlym biustonoszu- latwo okreslic nawet, ktore.
    A tu: www.afraidtoask.com/breast/breastsize.html stek bzdur. Zaraz to
    wrzuce do smietnika na LB. Mowie o tych rozmiarach.

    --
    70/94= 30FF

    75B nie istnieje.
    95A tez nie.
  • kuraiko 17.08.08, 02:55
    ale czy do końca?.... prawdopodobnie dziewczyny wymierzone, skoro
    pod zdjęciami mamy obwód+literkę miseczki
    np to zdjęcie jest podpisane 30 B i jakoś nie mogę sobie wyobrazić
    aby dało się tą panią przyodziać w 28F ;)
    www.afraidtoask.com/images/brc30.GIF
    oczywiście do części "miseczek" można się dowalić, np coś co jest
    opisane jako 34C optycznie wygląda mi na mniejsze, ale ogólnie
    większość wygląda na w miarę zgodne z rzeczywistością.
    zakładam, że na tych zdjęciach jest podawany obwód pod biustem nie
    zaniżany, ani nie zawyżany o więcej niż ok 2cm.
    sorry, ale to co dobre w ubieraniu się, czyli wciskanie się laski w
    obwód stanika o 15cm mniejszy niż jej obwód realny, niekoniecznie
    musi być dobre w pokazaniu "rozmiarów" biustów.
    więc po co jakieś święte oburzenie - biusty najlepiej opisywać
    realnymi wymiarami, a nie rozmiarami staników, bo jedna może
    być "ściśliwa" i się wbije w obwód 15cm węższy, inna o tym samym
    obwodzie pod biustem może nosić tylko obwody zaniżone o 5cm, bo w
    mniejszych się dusi, a bez ubrania mogą wyglądać bardzo podobnie.
    jeśli ja miałam wymiary jeszcze ze 2 msc temu 75/93 to wychodzi jak
    byk 75C i jak na takiej stronce mój biust byłby podpisany 30FF to
    troszkie jakby nie zgadzało się z tym co widzielibyśmy na zdjęciu ;)
  • klymenystra 17.08.08, 10:29
    Nie do konca o tym mowie- chociaz te rozmiary mi sie nie podobaja. Jesli
    szczupla dziewczyna ma podpis 34B, to od razu moge zalozyc, ze rozmiar jest zly.
    Prawidziwe parametry opisu bylby wtedy, gdyby modelki podaly swoje wymiary. A
    tak to podaja staniki, ktore nosza- i ktore, w wiekszosci przypadkow sa zle
    dopasowane.
    Mi chodzilo o cos innego: po niektorych biustach widac zmasakrowanie zlym
    stanikiem. Sa buly, sa bardzo obwisle biusty, ktore moglby byc w lepszej formie-
    uprzedzam- nie chodzi o to, ze sa odrazajace, czy cos, ale wlascicielce na pewno
    nie jest wygodnie, albo siada jej kregoslup.
    A co do 75C i 30FF to sie nie zgodze- przy obecnych materialach, z ktorych sie
    szyje staniki, 75c to biust mniejszy niz 30FF- bo o wiele wiecej wchodzi w
    obwod. Wiem, bo nosilam 75c. Miski byly za male- to jest inna budowa ciala.
    --
    70/94= 30FF

    75B nie istnieje.
    95A tez nie.
  • quleczka 17.08.08, 11:11
    to nie do konca prawda :)

    z tego co pamietam w watku rozmiarowym udalo sie znalezc 75B ...rzadko bo rzadko ale jednak istnieje ;)

    co do podpisow pod zdjeciami to chyba wszystko zalezy czy te 34 to jej obwod pod biustem jako taki (czyli 75) czy zanizony czyli obwod stanika... wbrew pozorom ja tez wygladam szczuplo, a mam powyzej 70cm pod biustem :)

    ja bym sie tylko przyczepila do zdjecia z miseczka G :p
  • klymenystra 17.08.08, 11:26
    W mojej sygnaturce chodzi raczej o zmuszenie do zastanowienia nosicielek 75B. A
    te z watku rozmiarowego to o blad statystyczny zahaczaja ;) I na pewno po
    migracji im sie zmienia. A nawet, jesli nie, to nie o to chodzi :))
    Gdyby to 34 odnosilo sie do obwodu pod biustem, to by raczej nie podawaly do
    tego miseczek, prawda? A, jeszcze- ja nie wierze w masowe uswiadomienie
    Amerykanek- strona przeciez jest amerykanska.
    --
    70/94= 30FF

    75B nie istnieje.
    95A tez nie.
  • quleczka 17.08.08, 11:29
    ja wiem, wiem i rozumiem :) tylko bedac wlascicielka prawdziwego 75B poczulabym
    sie dziwnie...

    moze jakie "praktycznie nie istnieje" albo cos ;)

    > Gdyby to 34 odnosilo sie do obwodu pod biustem, to by raczej nie podawaly do
    tego miseczek, prawda?

    z amerykanami wszystko jest mozliwe ;)
    chyba nie dojdziemy do tego co mial na mysli tworca tej strony :)
  • kuraiko 17.08.08, 23:16
    no właśnie ja nosiłam 75C i podobno powinnam się przesiąść na 65FF...

    ale mi chodziło o wygląd, a nie o rozmiar, jeśli podałabym rozm.
    65FF to automatycznie osoby oglądające zdjęcie bez stanika
    oczekiwałyby szczuplutkiej osoby posiadającej 65cm pod biustem. 10cm
    to jednak różnica i jeśli pokazana byłaby chociaż połowa sylwetki,
    np do bioder, to już by to było widoczne gołym okiem
  • ksiezniczka256 17.08.08, 11:16
    Akurat ten biust potrafię sobie jak najbardziej wyobrazic w 28F; ba, nawet w FF ;)
    --
    63-66/89-93
  • kuraiko 17.08.08, 23:25
    nie no chyba żartujesz... 28FF? TEN biust?
    www.afraidtoask.com/images/brc30.GIF
    po pierwsze widać, że dziewczynie "mało wystaje" poza klatkę
    piersiową, a po drugie sprawia wrażenie szczuplutkiej.
    nie przesadzajmy.
    a poza tym większość biustów oznaczonych tam jako "C" rzeczywiście
    sprawia wrażenie wielkości C przy podanych obwodach
    np to 38C wygląda podobnie jak mój biust kiedy nosiłam właśnie 75C.
    oczywiście zdjęcia są podobnej wielkości i nie sposób zobaczyć
    rożnicy. np gdyby 34C i 38C stanęły koło siebie, to może okazałoby
    się, że 38C jest wyższa i lekko tęższa niż 34C i jej biust jest
    trochę większy. tymczasem na tych zdjęciach tego nie widać, można za
    to określić stopień "wystawania biustu", że tak to określę ;) i
    wtedy prawie wszystkie pokazane A,B,C i D można do siebie porównać
  • quleczka 18.08.08, 00:46
    > a po drugie sprawia wrażenie szczuplutkiej.

    ?

    no wiec wlasnie byc moze powinno to byc 28, a nie 30 jednak ...oczywiscie o ile
    mowimy o rozmiarze stanika jaki powinna nosic, a nie biustu :)

    co do miseczki sie nie spieram :)
  • kuraiko 18.08.08, 00:50
    no 28 tak, ale na pewno nie FF ;)
  • figa84 19.08.08, 22:51
    oj Kuraiko:-) Tu OLA1984 z kafe:-) Mi podobnie mało wystaje i jestem
    skłonna uwierzyc w to 28FF;-) ale niestety bez dokładnych pomiarów
    nic nie wiemy:-) może to i lepiej:-)
  • kuraiko 20.08.08, 01:29
    hello ;) no właśnie mi polecano Arabellę 28FF jako rozciągliwego
    wielkomiseczkowca, dlatego zakładam, że jeśli ja mogę nosić 28FF, to
    ten biust na moje oko mógłby być... 28E? jakoś tak... oczywiście tu
    się krytykuje ocenę "na oko", ale jeśli np ja widzę jak wygląda moja
    koleżanka i ona mi mówi, że nosi 75, a na wszystkie rzuty oka jest
    ode mnie węższa.... heh
  • figa84 20.08.08, 18:59
    Mówi to jedno, a ile ma to drugie:-) Ja mam 68 pod biustem, a pół
    roku temu, też bym dała fotkę z opisem 75B:-)
  • przyjaciolka288 16.08.08, 20:06
    Z przyjemnością obejrzałam tą stronę. Wreszcie coś prawdziwego. Od
    jakiegoś czasu bowiem obserwuję, że przez zalew silkonowych biustów
    niektórzy mężczyźni (zwłaszcza Ci młodsi) utrwalają w sobie
    nieprawdziwe wzorce. Ostatnio czytałam komentarze na jakieś stronce,
    gdzie była pokazana jedna z polskich gwiazd ubrana w suknię z
    głębokim dekoltem, bez stanika. Ewidentnie widać było na zdjęciu, że
    ma naturalnie układające się piersi, jędrne, lekko rozchodzące się
    na boki i "nie wybijające zębów". I uwierzcie, że komentarze były
    pt. ale zwisy, jakie paskudne itp. Dopiero jakaś kobieta (co
    wnioskuję z zastosowane formy osobowej) napisała coś w rodzaju:
    opanujcie się, tak wyglądają naturalne piersi. Wydaje mi się, że
    większości mężczyzn oglądających czasopisma w których pokazuje
    się "ulepszone" komputerowo bądź chirurgicznie biusty wydaje się, że
    tak jest naturalnie i tak powinny one wyglądać... a każde odchylenie
    od tej "normy" traktują jako coś brzydkiego.. To ma analogiczne
    podłoże jak kreowanie teorii, iż tylko w rozmiarze 34 lub 36 można
    wyglądać dobrze. Oczywiście moja opinia nie dotyczy wszystkich
    mężczyzn. To tylko moje obserwacje internetowego świata. A z uwagi
    na fakt, iż moim zadniem dotyczy to głównie młodzieży ogarnia mnie
    niepokój... Bo taka sytuacja powoduje, że dziewczęta odbiegające
    od "silikonowej formy" będą chciały to zmienić... by się podobać
    chłopcom z takimi zakodowanymi wzorcami. Ostatnio oglądałam program
    w którym opowiadano, że w Brazylii, kiedy chce się zafundować młodej
    córce czy dziewczynie prezent, sponsoruje się operację plastyczną.
    Tam jest już to plagą. Niezoperowane dziewczyny są albo z niższych
    klas społecznych albo są poprostu odrzucane przez grupy
    rówieśników... dramat...Dlatego dobrze jest, że istnieją takie
    strony, gdzie można zobaczyć jak różnorodne są biusty i jak
    niepowtarzalne... I to jest piękne. Pozdrawiam.
    --
    73/96 - 65FF/65G
  • przyjaciolka288 18.08.08, 23:52
    na poparcie swojej wypowiedzi wrzucam link

    www.pudelek.pl/artykul/12000/jakas_kobieta_topless/
    wiem, że Pudelek nie jest wykładnią społeczeństwa, ale mimo wszystko
    daje jakieś rozeznanie w temacie...
    nomen omen, kto jest przedmiotem komentarzy - spójrz Akcja Złote
    Tarasy Warszawa...
    pozdrawiam

    --
    73/96 - 65FF/65G
  • jakas_kobietka 16.08.08, 23:02
    boże, ja zawsze miałam 'wonty' do moich że są za obwisłe (bo duże, powiedzmy jak
    u cichopkowej) i za duże suty ale po wizycie na teh stronce stwierdzam, że są
    jednak zajbiste:)
  • pierwszalitera 17.08.08, 12:36
    jakas_kobietka napisała:

    > boże, ja zawsze miałam 'wonty' do moich że są za obwisłe (bo duże, powiedzmy ja
    > k
    > u cichopkowej) i za duże suty ale po wizycie na teh stronce stwierdzam, że są
    > jednak zajbiste:)

    Wiele tych kompleksów wynika z tego, że my często nie wiemy jak wyglądają naturalne ciała naszych normalnych bliźnich. Jedyną golizną w otoczeniu są właśnie podshopowane i silikonowe biusty z mediów. My jesteśmy jako naród okropnie wstydliwi, wcześniej nawet w dziewczęcych łazienkach na wakacjach nie widziałam nigdy odkrytego biustu koleżanki. Ktoi chodzi też nago do sauny, albo rozbierze się nad polskim morzem. Wiele nawet biustu własnej matki nie widziało bez stanika. A nawet odstające przy zimnie sutki są dla wielu kobiet powodem do ukrywania. To nie dziwota, że nasze własne piersi wydają nam się brzydsze niż u innych.
  • pimpinellanisum 17.08.08, 15:45
    A jak tak ostatnio stojąc przed lustrem wpadałam w panike, ze jak bede musiała
    wyciagnac te moje "najbardziej plaskie na swiecie E" ze zjawiskowego,
    wygarniajacego z pod pach i robiacego inne numery biustonosza przed jakims
    ewentualnie poznanym facetem to dopiero bedzie zyciowa porazka...a tu patrze a
    moj biust miesci sie w zwyklej przecientej :)) I od razu ten dzien stal sie
    lepszy ;))

    Tak czasem sobie mysle, ze czasem faceci wiedza lepiej jakie sa na prawde
    kobiece biusty niz same Panie ;)
  • kizombalover 17.08.08, 17:07

    > Tak czasem sobie mysle, ze czasem faceci wiedza lepiej jakie sa na prawde
    kobiece biusty niz same Panie ;)


    O, i to jest najprawdziwsza prawda.
    W końcu, statystycznie przynajmniej, mężczyźni mają w swoim życiu więcej
    partnerek niż kobiety partnerów (a tym bardziej partnerek, hi hi), dzięki czemu
    mają jaki taki przegląd dostępnych "modeli".

    --
    75 / 90 (a nawet 91, po tygodniu w Bridgette ??)
  • pimpinellanisum 19.08.08, 23:12
    Sugerowałoby to, że jeżeli psychicznie nie zamęczamy naszych facetów to w
    słowach "ale czego ty się siebie czepiasz" może być trochę prawdy....
  • kuraiko 17.08.08, 23:29
    heh... u mnie w mieście nie ma zwyczaju kąpania się nago pod
    prysznicem po basenie (i Bogu dzięki, bo ja nie lubię cudzej nagości
    i ukazywać swojej, dla mnie mycie jest intymne), ale jak chodziłam
    na basen na studiach w Krakowie to większość dziewczyn paradowała
    bez ceregieli bez stanika, widziałam nawet nagą laskę pod
    prysznicem :/
    i z tego wszystkiego miałam kompleksy, bo praktycznie każda z tych
    lasek, które widziałam bez stanika miała kształtny jędrny ładny
    biust i sutki :/
    tak więc ja dziękuję za liberalność i naturalne widoki....
  • pierwszalitera 18.08.08, 00:04
    kuraiko napisała:

    ale jak chodziłam
    > na basen na studiach w Krakowie to większość dziewczyn paradowała
    > bez ceregieli bez stanika, widziałam nawet nagą laskę pod
    > prysznicem :/

    Ooooo, całkiem nagusią pod prysznicem? ;-) Weź nie rozśmieszaj mnie. Intymność intymnością, ale jak tu się myć w stroju kąpielowym?
    A tych kompleksów nie dostałaś na pewno na basenie, tylko przyniosłaś je tam ze sobą. Założę się, że nie wszystkie laski miały figury i biusty modelek, ale jak się ma niską samoocenę, to każda kobieta wydaje się piękniejsza od nas. Spójrz na siebie w lustrze trochę łaskawszym okiem. :-)
  • evolet 18.08.08, 00:17
    ja w ogóle nie rozumiem idei otwartych pryszniców. kto to wymyślił?
    gdzie bym się nie ruszyła, nadal je spotykam. ośrodki wypoczynkowe, internaty,
    czy to Polska, czy to Węgry.
    w UK jakoś mogą być pozamykane.
    nie mam kompleksów, nie porównuję się do innych kobiet, nie mam problemów ze
    swoim ciałem, plaże i kempingi naturystyczne zaliczyłam, ale otwartych
    pryszniców nie dzierżę. i chyba nie ja jedna, bo po siłowni/fitnesie - a chodzę
    od kilku lat - jak dotąd widziałam poza mną tylko dwie kobiety, które korzystały
    z prysznica.
    --
    It's better to burn out than to fade away
    68/95 = 65FF/65G
  • pierwszalitera 18.08.08, 00:30
    No nie wiem, ale ja na basenie wchodzę zawsze pod taki otwarty. Jakoś czuję się swobodniej i nie mam wrażenia, że rozwalę sobie łba o ściankę. Na niemieckim basenie widzę nawet starsze panie biorące prysznic bez stroju. Nikomu jakoś nie przeszkadza. A jak ktoś ma ochotę po treningu wracać przepoconym do domu, to jego sprawa. Mogę mieć tylko nadzieję, że własnym samochodem, a nie przypadkiem tym samym tramwajem co ja. ;-)
  • quleczka 18.08.08, 00:41
    > Jakoś czuję się
    > swobodniej i nie mam wrażenia, że rozwalę sobie łba o ściankę.

    kurcze,jak jest roznica w swobodzie czy masz 2 lub 3 sciany czy 3 sciany i drzwi?

    :)
  • pierwszalitera 18.08.08, 10:41
    quleczka napisała:

    > kurcze,jak jest roznica w swobodzie czy masz 2 lub 3 sciany czy 3 sciany i drzw
    > i?
    >

    Ha, ha, ha. :-) U mnie na basenie takie z dwoma ściankami po bokach uważam już za zamnknięte i nie wchodzę, bo mi tam ciasno. Trochę klaustrofobiczna jestem. ;-) Zwykle używam takich co to jedna wielka ściana z prysznicami bez żadnych bocznych ścianek. :-)
  • kuraiko 18.08.08, 00:40
    cóż... ja sobie nie wyobrażam mycia krocza (sorry za określenie)
    przy innych osobach ;) zwłaszcza, że czasem z niecki basenowej można
    zauważyć osoby pod prysznicem :/
    normalne spłukanie się, a potem do domu i normalny prysznic... całe
    szczęście tutaj mam basen 10min piechotą od domu, gorzej bywało na
    studiach, ale jakoś się dało przeżyć...
    przysięgam, że na wówczas prawie 21 lat życia pierwszą (i jedyną do
    tej pory) nagą laskę pod prysznicem widziałam na basenie w
    Krakowie ;) w moim mieście to wywołałoby publiczne zgorszenie xD

    kompleksy? póki nie widzę cudzych nagich biustów to nie mam
    kompleksów...
  • mmm-mm 18.08.08, 05:28
    Ta wstydliwosc to chyba z wiekiem. Jak mialam 10-11 lat to na wakacjach ja i
    rowiesniczki nie wstydzilysmy sie rozebrac jedna przed druga przed prysznicem w
    lazience. Tyle ze wtedy nie mialysmy biustow albo niektore z nas samiuskie
    poczatki. Pozniej jak jezdzilam to tylko jedna sie rozbierala w pomieszczeniu z
    kabinami, potem wchodzila pod prysznic i nastepna wchodzila jak juz tamta byla
    pod prysznicem. To chyba zalezy tez od towarzystwa. Jakby bylo jasne, ze
    wszystkie nie gapimy sie ostentacyjnie jedna na druga, nie rozgladamy sie
    plochliwie czy aby zadna dziewczyna sie nie patrzy tylko zachowujemy sie
    naturalnie, tak jakbysmy byly ubrane a nie nagie to bym sie nie wstydzila. U
    mnie na basenie byly prowizoryczne prysznice otwarte na basen i wszyscy sie
    plukali w kostiumach, bo nikomu nie przyszlo do glowy rozbierac sie przed
    ratownikami i osobnikami plci przeciwnej:) Prysznicow oddzielonych od niecki nie
    bylo.
  • blizniaki14 18.08.08, 08:26
    mi pozostaje się cieszyć,że mój facet miał (ma) tylko mnie( nie miał kobiety
    przede mną, wcześnie się poznaliśmy) i całkiem nagi na żywo widział tylko mój
    biust (tzn jego brak) a w ubraniach kobiety, które widzi- to zdaje sobie
    sprawę,że większość nosi push upy
    no i widział go w różnych formach, przed ciążą, w czasie ciąży, w czasie
    karmienia no i po karmieniu...






    --
    nasz Tonio
    nasze bliźniaki Jaś i Tusia
    przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
  • pierwszalitera 18.08.08, 11:13
    Za mycie krocza nie trzeba przepraszać. ;-) Zresztą sama już zauważyłaś, że twoja wstydliwość może mieć coś wspólnego z otoczeniem, w którym się wychowałaś. A wiesz co jest najfajniejsze? Że jako dorosła osoba wcale nie musisz powtarzać tego, co wpajano ci od dziecka. Czasem takie małe, niby nic nie znaczące przekroczenie granic, jak odważne rozebranie się pod (damskim) prysznicem, pociąga za sobą kaskadę innych wyzwalających zachowań i przekonań, dających naszemu życiu więcej swobody. Tak od samości nie przestanie nam zależeć na tym jak widzą nas inni i nie pozbawimy się kompleksów. To trzeba sobie aktywnie wypracować. Nawet komplementy innych na nic się nie zdazą, jak sama nie będziesz przekonana o wartości swojego ciała. :-) Naturalnie możesz też całe życie unikać takich sytuacji, w których ktoś mógłby porównać twój nagi biust do swojego. Ale matko, jaki to stres. ;-)
  • marakuia 19.08.08, 22:51
    Jako pasionatka położnictwa i ginekologii bardzo się cieszę, że tek
    wiele uwagi poświęca się higienie krocza :) Na zajęciach pamiętam,
    zaliczał to każdy z osobna. Niby nic a jakże ważna sprawa. I
    pomyśleć, że 90% kobiet nie wie jak to robic poprawnie!
    Ale nawiązując do Twojego przełamywania się: Byłam kiedyś strasznie
    zakompleksiona aż pewnego dnia poleciałam w lato do Hiszpanii :D Na
    swoją pierwszą wycieczkę krajoznawczą postanowiłam się wybrać na
    plażę nudystów :D I nagle moje kompleksy zaczęły się stopniowo
    ulatniać jeden po drugim!!! Do końca wolna i szalenie szczęśliwa
    poczułam sie, gdy sama zdjęłam górę od stanika i tak sobie leżałam
    wśród setek innych gołych biustów. Dodam jeszcze, że taki zwyczaj
    panuje na wszystkich plażach a nie tylko na plażach dla wyzwolonych
    golasów. Całe szczęście, bo długo wśród golasków nie wytrzymałam :)
    Na basenie kąpię się goła jak nie ma zbyt wielu ludzi.
    Jest to- z goła hehe- wyzwalające :D
    Moja mama prowadzi zajęcia fitness i po nich czasem z kobitkami
    idziemy do sauny. Większość naga i wszystkie piękne! Słowo daję, że
    nigdy nie pomyślałam o tym , że tamtej coś zwisa, tej fałdkuje i
    feeee.... Nagość dodaje poczucia chumaoru i uczy dystansu.
    Uff ;)
  • pitupitu10 20.08.08, 09:45
    > zaliczał to każdy z osobna. Niby nic a jakże ważna sprawa. I
    > pomyśleć, że 90% kobiet nie wie jak to robic poprawnie!

    To może nas uświadomisz? Albo może napisz mi na priv, bo nie wiem, czy każda
    chce wiedzieć :)
  • pierwszalitera 20.08.08, 12:45
    pitupitu10 napisała:

    > To może nas uświadomisz? Albo może napisz mi na priv, bo nie wiem, czy każda
    > chce wiedzieć :)

    Mnie to też intryguje. To od przodu do tyłu jako zasada nie wystarczy? A może chodzi o to, że nie zwykłym mydłem? Proszę o uświadomienie. :-)
  • kuraiko 20.08.08, 15:03
    pewnie tak ;) w końcu "od przodu do tyłu" to jest bardzo niewygodne,
    czytałam też że powinno się myć samą wodą (!)
  • marakuia 20.08.08, 15:11
    Sama woda nie ma właściwości mujących. Spłuka tylko większy brud a
    reszta zostanie. Do mucia potrzebne są składniki chociaz podobne w
    działaniu do działania detergentow (rozbijają cząsteczki brudu).
    Delikatne płyny choćby takie jak dla niemowląt wystarczą. Ale
    najlepsze to te "do higieny intymnej".
    A "od przodu tyłu" ćwiczymy giętkość kręgosłupa hehe ;D
  • marakuia 20.08.08, 15:05
    Zasada pierwsza i podstawowa : Każdy człowiek, mały czy duży, z
    biustem czy bez myje krocze 2 razy dziennie od przodu ku tyłowi!!!
    Ekstremalnie ważna sprawa u bobasów, dziewcząt i kobiet, ale
    chłopców też należy tego uczyć!
    Dalej... Dorosłe kobitki myją się ZAWSZE gdy są brudne (jak się nie
    da umyć polecam husteczki). Wyjątek stanowi czas tuz po stosunku
    oraz posiadanie naturalnej fizjologicznej wydzieliny. Aż mi głupio
    to pisać ;)... Nie ma sensu tuż po "sfinalizowaniu transakcji
    miłosnej" lecieć się podmywać, lub robić plukanki. Sperma działa
    kojąco i odkażająco na delikatna skorę krocza. Zatem do pracy drogie
    panie ;)
    Do higieny intymnej używamy tylko plynów specjalnie do tego celu
    stworzonych. Naturalne pH, bez dodatków mydła.
    Do higieny intymnej używamy jednego, własnego ręczniczka
    przeznaczonego tylko i wyłącznie do tego celu.
    Uważamy aby podczas mycia i wycierania nie przenosić bakterii z
    jednego delikatnego rejonu, do tego tuż obok. To drugie
    naturalnie "brudne" miejsce ma swoją własną florę bakteryjną
    zupełnie inna od tej obok i nie należy ich mieszać. Florę bakteryjną
    mamy prawie wszędzie i nie jest to nic złego :)
    Z podcieraniem po KAŻDEJ wizycie w toalecie jest dokładnie tak samo.
    Od przodu do tyłu.
    Jeśli mówimy o higienie krocza to musze dodać przewiewną bieliznę i
    częste wietrzenia. Duży odsetek kobiet "przegrzewa" krocze
    doprowadzając tym samym do namnażania się chorobotwórczych
    drobnoustrojów. Więcej spódnic, luźnych w kroku spodni, więcej
    biegania po domu nago, lub w luźnych gatkach. Mniej zakładania nogi
    na nogę :) Spanie też z wietrzeniem.
    Do dbania o higienę wlicza się też raz do roku wizytę u ginekologa
    lub położnej.
    To takie chyba najważniejsze zasady. Nic trudnego. W gruncie rzeczy
    podstawy i każdy powinien to wiedzieć ale naprawdę zadziwiająca
    większość nie ma o tym pojęcia.
    Serio mi teraz głupio. Co innego mówić o tym "na służbie" ;)
    Mam nadzieję, że komuś się przyda.
  • pierwszalitera 20.08.08, 15:37
    Eeee, to nic nowego. ;-) Czyżby 90% kobiet robiło jakoś inaczej?
    Mam tylko jedno zastrzeżenie. Sperma nie działa kojąco. Kto to wymyślił? Faceci? ;-) Wręcz przeciwnie. Sperma ma odczyn zasadowy i obniża w ten sposób naturalną kwaśność pochwy. To z tego wzięło się wypłukiwanie pochwy po stosunku wodą z octem jako stary (i niezbyt skuteczny) środek antykoncepcyjny. Plemniki w środowisku kwaśnym tracą bowiem ruchliwość. Na całe szczęście wszystko wraca po kilkudziesięciu minutach do normy i zdrowa kobieta nie powinna mieć żadnych z tym problemów. Jednak przy skłonnościach do zapaleń i grzybic, gdy flora bakteryjna kobiety jest naruszona, poleca się stosowanie prezerwatywy. Mimo tego nie należy po intymnościach biec zaraz pod prysznic. Już raczej należy wysłać tam faceta przed. ;-) W spermie jest z drugiej strony cała masa progesteronu, dlatego częste pożycie ( bez gumy) może wypłynąć korzystnie na regularność cyklu.
    Chusteczek do higieny intymnej też bym nie polecała, bo mogą powodować podrażnienia i irytacje wrażliwej skóry. Zdrowa kobieta podmywająca się rano i wieczorem (raz detergentem wystarczy) nie jest w międzyczasie "brudna". Jeżeli nieładnie pachnie, to powinna pójść do lekarza, bo to nie brud, tylko często przewlekła infekcja bakteryjna. Normalnie pochwa jest najczystszym miejcem na ciele kobiety, ze względu na kwaśny odczyn i oczyszcza się sama. Okolice krocza też z tego profitują. Gdyby faceci się myli tak często jak polecają to kobietom w medycznych podręcznikach, to niektóre rzeczy robiły by nam więcej przyjemności. ;-)))
  • morgen_stern 20.08.08, 16:40
    Ja jeszcze chciałam podpytać o płyny do higieny intymnej - otóż
    prawie każdy ginekolog, do którego chodziłam, odradzał ich używanie,
    a zalecał zwykłe, naturalne, nieperfumowane mydło. To jak to w końcu
    jest z tymi płynami?

    --
    "Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją"
    (W.Allen)
  • pierwszalitera 20.08.08, 16:56
    Dla mnie osobiście specjalne płyny do pielęgnacji tej części ciała, to już lekka przesada. Tyle mam już i bez tego butelek i tubek w łazience, że niedługo pomylę krem na odciski z pastą do zębów. ;-) Wydaje mi się, że najważniejsze jest by środek do mycia części intymnych miał neutralne ph. Takie są obecnie prawie wszystkie płyny pod prysznic i syndety w kostce. Zwykłe zasadowe mydło nie jest idealne. Jeżeli ktoś ma wrażliwą skórę, to powinnien unikać chyba tylko środków bardzo perfumowanych. Płyny do mycia dzieci i niemowląt są na przykład bardzo delikatne i fajne i do całego ciała. A te specjalne płyny do pielęgnacji intymnej, to są tylko odrobinę bardziej kwaśne i za tą odrobinę więcej kwasku cytrynowego każą sobie producenci nieźle płacić. ;-)
  • marakuia 20.08.08, 19:06
    Z tą spermą chodziło mi raczej o to, że nie ma co biec wściekle do
    łazienki zaraz po ;). Medycyna idzie do przodu codziennie więc
    właściwie trudno się spierać. Ilu znam ginekologów (znam ich sporo)
    tyle zdań. To nawet nie zależy od szkoły, tylko raczej od własnych
    doświadczeń. Mydła w kostce zdecydowanie nie polecam tak jak
    husteczek, ale -możecie nie wierzyć- są osoby, które nie myją się 2
    razy dziennie nawet podczas miesiączki i do nich skierowany jest ten
    wpis. Nikogo za to nie winię... albo raczej trochę winię służbę
    zdrowia... albo sama nie wiem :0 Fajnie by było, gdyby więcej się o
    tym opowiadało dzieciakom w szkołach albo gdziekolwiek.
    Co do płynów pod prysznic się nie wypowiadam. Są ich setki różnych
    rodzajów. Z odpowiednim ph też na pewno się znajdą :)
  • pitupitu10 20.08.08, 20:18
    możecie nie wierzyć- są osoby, które nie myją się 2
    > razy dziennie nawet podczas miesiączki i do nich skierowany jest ten
    > wpis. Nikogo za to nie winię... albo raczej trochę winię służbę
    > zdrowia... albo sama nie wiem :0 Fajnie by było, gdyby więcej się o
    > tym opowiadało dzieciakom w szkołach albo gdziekolwiek.

    Marzy mi się, że w każdej szkole na biologii uczy się o higienie miejsc
    intymnych, badaniu ginekologicznym czy samokontroli piersi... Ale to chyba jakiś
    przeskok cywilizacyjny musiałby się dokonać.
    Wychowanie seksualne - niet, na biologii zero tego typu informacji, mama milczy.
    To skąd ludzie mają się tego dowiedzieć?

    Chociaż przyznam, że kiedyś dowiedziałam się w szkole tego i owego o higienie
    męskiej (niestety nic już nie pamiętam). Dodam, że informacje te zostały
    przekazane na spotkaniu z li i jedynie dziewczętami :D. Moją szkołę odwiedziła
    pani z firmy produkującej podpaski, i wydaje mi się, że było to dla uczennic
    najwartościowsze 45minut w całej edukacji. No dobra, przesadzam. Jakiejś
    strasznie dużej wiedzy wtedy nie nabyłam, ale dowiedziałam się o właściwej
    trajektorii papieru toaletowego ("...a świstak siedzi i zawija...") no i o
    wspomnianej higienie męskiej (pani wpadła w jakiś offtop na temat swoich małych
    synów, którzy mieli jakieś problemy zdrowotne). Podobało mi się za to jej
    podejście do tematu, na luzie, takie, o, babskie pogaduszki, a nie jakieś
    krygowanie się i robienie afery. A teraz najlepsze: spotkanie było przeznaczone
    dla klas drugich w LICEUM. Klasa pełna 16-17 latek, a kobieta nawija o okresie i
    tamponach. Takie rzeczy to tylko w Polsce.
  • pitupitu10 20.08.08, 20:26
    Czy płyny "przeciw infekcjom", "dla kobiet w ciąży", "o działaniu grzybobójczym"
    naprawdę mają jakieś specjalne działanie? Jak zacznę używać takiego przeciw
    infekcjom, to będzie on działał jakoś prewencyjnie? Muszę wiedzieć, bo grzeszę
    sposobem siedzenia i spaniem w majtach ;) Oprócz tego już zdarzyło mi się
    "zapaść na zdrowiu" (no to teraz już wiem dlaczego).
  • marakuia 20.08.08, 20:54
    Spokojnie dziewczyny! Świat się nie zawali jak będziemy spały w
    majtkach albo krzyzowały nogi :). To tylko tak w utopii dało by
    radę :D możemy co prawda dążyc do doskonałości ale bez wariacji :)
    Dbajmy o siebie. Zdrowy rozsądek i drobne zmiany ;)
    Wieeeeele kobiet choruje na "te sprawy". Do nic wstydliwego, trzeba
    sie leczyć. Ale fakt, że nieprawidłowy tryb życia może nam
    przyspozyć wielu problemów. Taniej zapobiegać niż leczyć z tąd
    troska o higienę ważna.
    Co do płynów... Jeśli napis głosi "grzybobójczy" pewnie coś w tym
    jest, jednak zanim coś takiego kupimy należy sie zorientować czy
    naprawdę cierpimy z racji drożdżycy czy coś innego się przypałętało.
    drożdżyca często wiąże się ze słaba florą fizjologiczną pochwy (za
    malo pałeczek kwasu mlekowego) a to może być spowodowane również
    stresem, osłabieniem, nieprawidłową gospodarką hormonalna. Powodów
    może byc mnóstwo... ale do czego dążę właściwie??? AAA Chodzi o to,
    że sam płyn zwalczyć może objawy. Jak faktycznie mamy problemy,
    koniecznie idziemy do lekarza i oprócz tabletek szukamy powodów
    choroby, żeby je zminimalizować.
    Dbanie o higienę na pewno pomoże. Pomoże płyn, który przedewszystkim
    nie szkodzi ;) Jesli ma być on specjalistychny, niech będzie
    podparty specjalistyczną diagnozą.
    (ja nie jestem jeszcze specjalistą, więc może ktoś ma inne zdanie,
    to też bierz pod uwagę ;))
  • pitupitu10 21.08.08, 09:19
    > Co do płynów... Jeśli napis głosi "grzybobójczy" pewnie coś w tym
    > jest, jednak zanim coś takiego kupimy należy sie zorientować czy
    > naprawdę cierpimy z racji drożdżycy czy coś innego się przypałętało.

    > koniecznie idziemy do lekarza i oprócz tabletek szukamy powodów
    > choroby, żeby je zminimalizować.

    > nie szkodzi ;) Jesli ma być on specjalistychny, niech będzie
    > podparty specjalistyczną diagnozą.

    Chyba nie zrozumiałaś, o co mi chodzi. Ja naprawdę nie urodziłam się dzisiaj i
    wiem, że jak się jest chorym to się idzie do lekarza i do apteki po leki, a nie
    do drogerii po mydło.

    Pytam o to, czy te różne rodzaje płynów rzeczywiście się czymś różnią.
    Przykładowo jeśli ten płyn:
    www.tinyurl.pl/?eupriBft
    jest "polecany dla osób często korzystających z basenów kąpielowych" gdyż
    "Zmniejsza ryzyko rozwoju infekcji, przede wszystkim o podłożu grzybiczym"
    a ten:
    www.tinyurl.pl/?pf7f0WMC
    "Zmniejsza ryzyko rozwoju infekcji", to czy one rzeczywiście mogą tak działać?
    To nie są żadne "specjalistyczne" płyny, można je dostać w każdym sklepie.

    Hmm.. Chyba dosyć naiwne to moje pytanie :)
  • marakuia 21.08.08, 10:57
    Różnią się lekucheńko składem. Ot 2 zwykle plyny. Te skladniki co
    zawsze: rumianek, D-pantenol, kwas mlekowy. One tak działają, jak
    piszą ale cudów się nie spodziewaj! To tak jak jogurt działa
    przeczyszczająco na osoby z baaardzo słabą perystaltyką- lekko albo
    wcale :) Nie widzę za to w nich nic złego :) Można (moim zdaniem)
    używać. Lepsze to, niż płyn perfumowany.
    Kurcze, ciężko mi odpowiedzieć... Róziną się, ale to nic
    spektakularnego. Ja na basen wzięłabym (konsumpcyjnie) ten z
    napisem "przeciwgrzybiczny" ale nie jest to wypowiedź specjalisty
    tylko naiwnego klienta ;)
  • pierwszalitera 20.08.08, 21:03
    pitupitu10 napisała:

    > Czy płyny "przeciw infekcjom", "dla kobiet w ciąży", "o działaniu grzybobójczym
    > "
    > naprawdę mają jakieś specjalne działanie? Jak zacznę używać takiego przeciw
    > infekcjom, to będzie on działał jakoś prewencyjnie?

    A co to za płyny? Bo tak ogólnie to trudno powiedzieć. Na zachodzie odchodzi się na przykład już od bakteriobójczych środków czyszczących, bo nie niszczą one nie tylko te chorobotwórcze, ale też dobre bakterie, od których zależy zdrowie naszej skóry. Więc takich profilaktycznych rzeczy "przeciwko infekcjom" bym nie stosowała. Najlepszym sposobem przeciwko grzybom i infekcjom jest zdrowa flora bakteryjna w pochwie. A tą można odbudować po jakiś problemach całkiem prosto. Kupujesz zwykły, naturalny jogurt i zanurzasz w nim tampon. Wkładasz go sobie na noc, tak przez kilka dni i twoje pałeczki się cieszą. ;-) A jak ktoś nie ma na to ochoty, to kupuje w aptece bez recepty czopeczki do pochwy z kwasu mlekowego. Znakomity i całowicie bezproblematyczny środek. Zastosowany co jakiś czas prewencyjnie chroni przed grzybicami. Szczególnie właśnie polecany, jak ma się z tym problemy. Czasem zastosowany szybciutko przy pierwszych dziwnych objawach tam na dole (jak się miało coś takiego, to wyczuwa się czasem już dość wcześnie, że coś jest nie tak) zapobiega pogorszeniu i konieczności innych leków. Warto mieć stale w lodówce. :-)
  • marakuia 20.08.08, 23:08
    Wow o tym jogurcie nigdy nie słyszałam. Sprytne :) Pierwszalitera-
    kobieta encyklopedia :)
  • pierwszalitera 20.08.08, 23:38
    Ha, ha, ha, nie encyklopedia, tylko śmietnisko. Ale nigdy nie wiadomo, co do czego się przyda. A sposób z jogurtem mam z broszurki od niemieckiego ginekologa. Jak się długo czeka w poczekalni, to czyta się wszystkie pierdoły. :-)
  • pitupitu10 21.08.08, 09:09
    Kobiety, opanujcie się. Jeszcze ktoś przeczyta i zastosuje...
  • teresa104 21.08.08, 09:25
    Nie wiadomo, jaki syf w tym jogurcie jest, żelatyna wieprzowa,
    mączka chleba świętojańskiego, czy inna skrobia. Kultury bakterii
    również mogą być całkiem nieznane. I to do cipki? Do własnej?

    Lepiej zapodać sobie preparat apteczny. Tak myślę.
  • pitupitu10 21.08.08, 09:32
    Ja proponuję przy okazji różnych dziwnych pomysłów przychodzących do głowy
    przypomnieć sobie, że nie żyjemy w średniowieczu (Sorry pierwsza litero;
    rozumiem, że skoro przeczytałaś o tym w poczekalni u gina to mogłaś uwierzyć
    (inna sprawa to to, ile lat temu to było)).
  • teresa104 21.08.08, 09:38
    też polecała jogurt. Kilka łyżeczek wprost do pochwy zaaplikować.
    Leżeć.

    Nie żyję przesadnie długo, ale na przestrzeni mojego życia receptury
    wyrobów mlecznych niezwykle się zmieniły. Po prostu jogurt sprzed 30
    lat to był zupełnie inny jogurt, niż ten dzisiejszy.
    Nie ma co ryzykować, dziewczyny. Zwłaszcza że producenci
    wielokrotnie dowodzą, że klientowi wrzepią wszystko. Vide masło z
    oleju palmowego, wędliny z wody i łoju, sery z utwardzonego tłuszczu
    roślinnego.
  • pitupitu10 21.08.08, 09:52
    Myślę, że wiedza medyczna trochę się zmieniła od 1985r. ;)
  • teresa104 21.08.08, 10:04
    biorąc pod uwagę ilość sprzedanych egzemplarzy, ta książka długo
    jeszcze będzie podstawowym źródłem wiedzy dla wielu Polaków, którzy
    może nie mają encyklopedii, słownika języka polskiego, ale "Sztukę
    kochania" musowo:)
  • pierwszalitera 21.08.08, 11:52
    Nie wiem skąd ta interpretacja, że pomysł jest dziwaczny. Może w Polsce nieznany, bo faktycznie, autentyczny jogurt trudno tu w supermarkiecie dostać. Dla informacji - nie tylko ginekolodzy polecają jogurt, ale też wiele kobiecych czasopism na zachodzie. I nie było, to aż tak dawno. Ja bym z tą ufnością do nowoczesnej medycyny też nie przesadzała, bo sami wiemy jak kończą się niektóre akcje, jak na przykład przepisywanie antybiotyków na każdy drobiazg. I pworót do niektórych prostych domowych sposobów przy nieskompliowanych rzeczach nie ma nic wspólnego ze średniowieczem. Nawet na poważnym niemieckim portalu medycznym obok listy medykamentów na daną chorobę jest rubryka "co można zrobić samemu". Ale ja się prawdę mówiąc nie dziwię, bo jak moja mama wysłana była w Polsce do szpitala na badania, to nawet nie wiedziała dokładnie na jakie, bo żaden z lekarzy nie raczył jej łaskawie poinformować o szczegółach. Trochę mnie to zdziwiło, że ludzie dają ze sobą robić jakieś rzeczy, drogie badania, łykają grzecznie przepisane silne lekarstwa, nie czytają ulotek w opakowaniach i nie pytają po co to wszystko i czy ma jakiś sens. Jogurt w cipce, to przy tym pikuś. ;-)
  • ma_go 21.08.08, 12:15
    Pod warunkiem,ze nie z kawałkami owoców:)))
    Z innej beczki, jak mi kolega po praktykach w szpitalu, na
    ginekologii opowiedział, jakie cuda "tam" mozna znaleźć/np. czosnek,
    to sie za głowę złapałam. Szpital stołeczny, żaden tam Czarny Ląd.
    --
    Kobieta inżynier jest jak świnka morska...ani świnka, ani morska;)
  • pitupitu10 21.08.08, 12:22
    No jasne! Czosnek jest dobry na wszystko! ;)
  • pierwszalitera 21.08.08, 15:25
    Nikomu nie uchybiając, ale ten artykuł tylko straszy, takie tam, "kobiety głupie jesteście jak but i nawet o higienę dbać nie potraficie". ;-) Może i bakterie w pochwie nie są dokładnie te same co w jogurcie, ale podobne. I w kwaśnym środowisku naturalna flora ma większą szansę na odnowę. Zresztą nie ma co się czepiać jogurtu, w aptece można kupić globulki z "prawidłowymi" pałeczkami. A czosnku też bym sobie tam nie wpychała, więc nie należy wszystkiego wrzucać do jednego wora. :-)
  • aeyola 21.08.08, 12:38
    Widzę, że krocząco watek od biustów po cipki się przesunął ;D ... jakby nie patrzeć, jedno z drugim ma wiele wspólnego - w końcu nie same biusty czy krocza nas tworzą. A z tymi receptami rozmaitymi na utrzymanie kroczy, biustów, ciał i umysłów w zdrowiu to prawda, jak zwykle, tkwi gdzieś po środku. Moim skromnym zdaniem: i przesadne, bezkrytyczne zaufanie do chemicznych preparatów, jak i [równie bezkrytyczne] stosowanie domowych wynalazków może być fatalne w skutkach. To co jednemu lekarstwem, drugiemu trucizną może być. A przecież najważniejsze pierwsze primum - non nocere; drugie primum - niestety, bez wypróbowania na sobie często nie da się stwierdzić, czy częste mycie skraca, czy przedłuża życie ;) A i tak jestem za łączeniem metod [i poglądów] zwanych potocznie konwencjonalnymi z tzw. niekonwencjonalnymi. Czyli nauka i natura niech idą w parze.
  • pitupitu10 21.08.08, 12:52
    Przepraszam za średniowiecze, to było niegrzeczne. Jogurt jednak będę stosować
    tylko doustnie.
  • pierwszalitera 21.08.08, 11:34
    O przepraszam, zapomniałam, że większość z was żyje w kraju, w którym nie ma obowiązku ścisłej deklaracji składu produktów żywnościowych. A może jest? W każdym razie na europejskim jogurcie przeczytasz, co jest w środku. Niemcy są tam pedantyczni. Skoro napisałam naturalny, to mam też taki na myśli, czyli jogurt z mleka, a nie ze skrobii. Na upartego, to może być nawet ekologiczny. Ale ja też preferuję preparat apteczny, bo łatwiejszy w użyciu, co nie znaczy, że jogurt jest gorszy.
  • pitupitu10 21.08.08, 09:24
    > A co to za płyny?
    www.tinyurl.pl/?tyMO4n13
    > na to ochoty, to kupuje w aptece bez recepty czopeczki do pochwy z kwasu mlekow
    > ego. Znakomity i całowicie bezproblematyczny środek.

    Można też kupić Provag, który się stosuje doustnie (polecone przez ginekologa).

  • ma_go 21.08.08, 10:35
    Podobno niezłe profilaktycznie/basenowo są globulki z Propolisem/nie
    pamiętam nazwy.
    Ja przez 40+ lat nic nie złapałam na basenie,
    bez zadnych "zabezpieczeń"
    tfuuu,tfuuuu....odpukać:)
    --
    Kobieta inżynier jest jak świnka morska...ani świnka, ani morska;)
  • elmilinden 22.08.08, 01:44
    Kiedyś po długotrwałym braniu antybiotyku na wszelki wypadek kupiłam sobie takie
    "czopeczki". I nic mi nie było, dopóki ich nie zastosowałam:/ Ogólnie nie miewam
    żadnych problemów. Ale jak użyłam "czopeczków" to miałam.
  • marakuia 20.08.08, 19:16
    Powiem tak: większość bardzo dojrzałych ginekologów jakich znam
    poleca mydło. Ci nieco młodsi (rzecz jasna nie wszyscy) go nie
    polecają. Wrażliwą skórę podrażnia. Im delikatniejszy płyn tym
    lepiej (np. płyn dla niemowląt). Może wystarczy zwykły płyn o
    odpowiednim ph? Ma być tylko nieperfumowany i ie zasadowy. Ty czy
    się myjemy 2 razy dziennie płynem czy raz płynem, raz wodą to
    indywidualna kwestia każdego z osobna. Nawet nie będę się powoływać
    na medyczną literaturę, bo też w każdej inaczej piszą!
    Dodatkowo każda skóra jest inna tak jak inny jest każdy człowiek!
    Trzeba wypracować własny system lub udoskonalić go, jeśli mamy
    przewlekłe problemy kobiece (z pomocą lekarza lub położnej).
  • maith 05.10.08, 15:34
    Kobieta może sobie dbać o higienę, a i tak będzie miała problemy z zakażeniami,
    jeśli o higienę nie będzie dbał jej facet. I nie mam tu na myśli tylko seksu.
    Wystarczy, że kobieta śpi w jednym łóżku z facetem, który się nie podmywa z
    tyłu, bo jemu wystarcza podtarcie.
    Jemu tak, on infekcji z przodu nie dostanie, za to jego ukochana może się męczyć
    z ciągłymi infekcjami. Dlatego ja bym do podstawowej edukacji o higienie kobiety
    włączyła informację, na temat obowiązków faceta. Bo kobieta podmywając się dba o
    siebie. Facet podmywając się dba o kobietę. Jeśli tego nie robi, to to o nią nie
    dba.
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • sbarazzina 05.10.08, 21:58
    Święta racja. Szkoda, że większość koiet o tym nie wie. Nie mówiąc
    już o mężczyznach :(
    Taką wiedzę powinni przekazaywać rodzice dzieciom, a szkoła
    przypominać. Niestety temat higieny jest uważany za wstydliwy i
    dlaetgo nie jest poruszany. Paranoja.


    --
    <<70/92/65F>>
  • teresa104 20.08.08, 15:48
    Mianowicie posiadam 1 spódnicę i zakładam tylko wtedy, gdy wszystkie
    spodnie są w praniu i tylko na czas, aż jakieś spodnie nie wyschną.
    ;)

    Niepotrzebnie Ci głupio. Warto takie rzeczy powtarzać, choćby
    tysiącowi kobiet wydały się truizmem. Ale dla jednej mogą być
    odkrywcze.

    Nie umiem kupić butów do spódnicy.
  • pierwszalitera 20.08.08, 16:17
    Co ty się przejmujesz. ;-) I tak mamy łatwiej od facetów. U nich noszenie wąskich spodni może powodować przegrzewanie delikatnych miejsc i idącą za tym, niespecjalną jakością nasienia. A spódnice u facetów jeszcze tak nie do końca są tolerowane w naszej kulturze. Mają pecha. ;-)
  • teresa104 20.08.08, 16:46
    jak byliśmy z notorycznym narzeczonym na Helu. Jest tam Muzeum
    Obrony Wybrzeża, utworzone z hitlerowskich bunkrów i niecki po
    armacie, oraz wieży, która służyła do sterowania armatą i podawania
    jej koordynatów do strzału. I na tę wieżę można wejść. Na ostatniej
    kondygnacji z przeszkloną kopułką ustawiono zgrabny drewniany
    podeścik, na którym mieści się jedna osoba i może przez kopułkę
    obejrzeć cypel, a reszta zwiedzających stoi karnie w ogonku poniżej
    i czeka na swoją kolej. Otóż wchodzi konkubent na ten podeścik, a ja
    czekam na dole. Spojrzałam w górę, bo chciałam podać aparat, patrzę,
    a tam w szerokiej nogawce szortów mojego samca widok... niech się
    cały cypel Helski i Przylądek Rozewie schowa. Dla mnie nic nowego,
    jednak rozglądam się kontrolnie po pomieszczeniu. A tam cała kolejka
    w spazmach, starsze panie wstydliwie odracają się do ściany. W
    końcu, niczego nie świadom, narzeczony schodzi z podestu i mówi
    głośno: E, nic tam nie widać!
  • violent_bride 20.08.08, 16:56
    dziewczyny, ale mi humor poprawiłyście swoimi tekstami :) aż chce się czytać :)
    co do galerii- świetna sprawa. Ale nie żeby się porównywac i cieszyć w stylu: "w sumie to nie narzekam, w porównaniu z nimi mam naprawdę niezłe piersi". Mamy tak różnorodne kształty, że trzeba to afirmować i uświadamiać- zwłaszcza chłopców wychowanych na jakiś wyfotoszopowanych plastikowych kształtach.
  • pierwszalitera 20.08.08, 16:57
    :-)))))) Nie do przebicia! ;-)
  • teresa104 20.08.08, 17:04
    że nie jest to jakiś dwudziestoletni Adonis, tylko wyrośnięty stary
    niedźwiedź, wyposażony w wydatny brzuch i poczciwą gębę, którego
    żadna ze wstydliwych pań nie posądziłaby o aż takie umiłowanie
    wolności.
  • amentowa 20.08.08, 18:03
    hahaha.........chcialabym to widziec
  • marakuia 20.08.08, 19:20
    Nie dajmy się zwariować :) Nie wszystko kręci się wokół krocza... A
    przynajmniej nie wszędzie.
    Ja do spódnic noszę 1.czarne japonki 2.czarne czółenka. Właściwie są
    to jedyne buty jakie w ogóle noszę poza zimą :)
    Dzięki, Pozdrawiam :)
  • malagracja 23.08.08, 15:35
    A ja nosze 10cm koturny i szpile - i pokazuje palcem wszystkim dziewczynom ktore
    powiedza ze wygladam jak dziwka - bo doskonale wiem, ze tak NIE wygladam. ;)
  • kuraiko 21.08.08, 01:19
    no ale przecież chodzenie bez majtek to szczyt wyuzdania :DDD
    zupełnie jak w miękkim staniku, w którym widać sutki ;)))
    jeśli chodzi o spermę to czasem miałam wrażenie, że to właśnie ona
    podrażnia jakieś małe obtarcia, no ale mogę się mylić...
  • kuraiko 21.08.08, 01:28
    aha, a najfajniej się śpi nago ;))) niestety jest też problem, jak
    się człowiek odzwyczai od piżamy, to potem trudno zasnąć w ubraniu
    kiedy wymaga tego sytuacja :/
    ogólnie popieram wietrzenie. a ostatnio przeczytałam, że po pływaniu
    w basenie warto sobie zaaplikować na noc lactovaginal tak
    profilaktycznie.
  • marakuia 21.08.08, 10:44
    Jak ktoś jest podatny to prtofilaktyka zawsze tańsza i mniej nerwowa
    dla organizmu niz leczenie ;) Ja stosując prawie większość tych
    zasad, które wypisałam, nigdy nie mialam problemów "po basenowych".
    Ale może to kwestia dużej zawartości chloru? Mam wrażenie, że mózg
    mi wyżera (i jak się potem nie wykąpać?? ;P). Ja kocham spać nago i
    uwielbiam chodzenie bez majtek, i kocham swoje sutki! Nagle szczyty
    perwersji za mnie wychodzą :P
  • beauty-gosiek 21.08.08, 12:56
    marakuia napisała:
    Ja kocham swoje sutki! :P

    a ja nie, bo mi zajmują z połowę piersi, niestety wg mnie niefajnie to wygląda.
  • marakuia 21.08.08, 13:22
    Bo obejrzeniu galerii piersi dopiero, wiem, ze tak bywa :P Człowiek
    całe życie sie uczy. Moje tez idealne nie są, ale ja generalnie od
    jakiegoś czasu lubię swoje cialo, choć od "średniej" lub
    od "normalności" lub od "przeciętnej" odbiega... Coraz bardziej
    denerwują mnie te slowa, bo jak w końcu wygląda cholerna średnia???
    Przecież nie jak rozkładówka playboya!!! Ehhh :)
    Uszy do góry, na pewno jest mnóstwo innych rzeczy, które w sobie
    lubisz :)
  • beauty-gosiek 22.08.08, 07:35
    marakuia napisała:
    > Bo obejrzeniu galerii piersi dopiero, wiem, ze tak bywa :P Człowiek całe życie
    sie uczy. Moje tez idealne nie są, ale ja generalnie od jakiegoś czasu lubię
    swoje cialo, choć od "średniej" lub od "normalności" lub od "przeciętnej"
    odbiega... Coraz bardziej
    denerwują mnie te slowa, bo jak w końcu wygląda cholerna średnia???
    Przecież nie jak rozkładówka playboya!!! Ehhh :)

    Ano właśnie, co to jest ta normalność i przeciętność? Do tej pory myślałam że
    moje sutki odbiegają od normy, no bo przecież każda dziewczyna ma takie malutkie
    a moje są na pół piersi (nie brałam pod uwagę że wałki z boku też należą do piersi)

    > Uszy do góry, na pewno jest mnóstwo innych rzeczy, które w sobie
    lubisz :)

    ano, na szczęście nie składam się z samych cycków, no i nie muszę łazić z nimi
    na wierzchu :)
  • pitupitu10 21.08.08, 20:04
    > a ja nie, bo mi zajmują z połowę piersi, niestety wg mnie niefajnie to wygląda.

    Wg ciebie niefajnie, a kogoś innego to będzie kręcić. :)
  • nieco8 21.08.08, 10:52
    W ciekawe rejony zeszła ta dyskusja:)
    Jako ciężko doświadczona osoba, polecam dziewczynom z problemami zastosowanie
    się do wskazówek zawartych w tym artykule
    www.poradnikzdrowie.pl/uroda/twarz/higiena-bardzo-intymna,1605_319.htm
    Mogę jeszcze dodać, że wskazane jest picie Actimela, bo on ma jakieś dobre
    szczepy bakterii.
    Ponadto ja - zgodnie ze wskazaniami urologa - muszę po seksie zawsze biec do
    toalety, żeby przepłukać drogi moczowe - w ten sposób usuwa się bakterie, no a
    po tym, co oczywiste, pod prysznic.
    --
    67/87
  • kuraiko 21.08.08, 15:53
    ja się najbardziej boję infekcji dróg moczowych po basenie :( rok
    temu chodziłam regularnie na basen i złapałam zapalenie pęcherza.
    męka i ból... no to potem nie chodziłam na basen prawie przez rok...
  • mmm-mm 21.08.08, 18:59
    Mnie, odpukac, blekitny i rozowy papier toaletowy lub zapachowy nie zaszkodzil:)
    Tak samo jak kapiele w wannie czesciej niz 2 razy w tygodniu. Ani basen co
    tydzien bez stosowania srodkow po nim. Wystarcza mi regularne mycie. Za to
    zawsze odrywam poczatkowy kawalek papieru toaletowego i wyrzucam. Bo ten kawalek
    na pewno ktos mial w rekach.
  • pitupitu10 21.08.08, 20:03
    > tydzien bez stosowania srodkow po nim. Wystarcza mi regularne mycie. Za to
    > zawsze odrywam poczatkowy kawalek papieru toaletowego i wyrzucam. Bo ten kawale
    > k
    > na pewno ktos mial w rekach.

    Na pewno nie. Dzisiaj wszystko jest zautomatyzowane, papier produkują i pakują
    maszyny. Myślałam, że napiszesz, że na pierwszym listku jest klej.

    Pooglądaj "Jak to jest zrobione" na Discovery. :)
  • mmm-mm 22.08.08, 00:52
    Mialam na mysli wszystkich, ktorzy uzywaja papieru juz po oderwaniu pierwszego
    listka:)
  • pitupitu10 21.08.08, 09:28
    Nie no, nie dość, że dobrze ostanikowane, to jeszcze się myją!!

    I co jeszcze?? Mammobus na każdym Biusten Party? :)
  • marakuia 21.08.08, 10:49
    O mój Panie!!! Buahah Tożto byłby szczyt oświecenia :D !!! Hehehe...
    Mammobus, diagnostyka skóry a na wyjściu Bus z wampiriady, żeby
    szczęśliwej krwi na wejściu nie zabierać bo energia potrzebna!
  • plica 31.08.08, 21:55
    nadaje sie na ulotke do ginekologa.
    --
    no women no art
  • teresa104 18.08.08, 11:18
    W liceum po wuefie myłyśmy się razem, goluteńkie, i przysięgam, że
    nie zauważyłam, jakie ciała mają koleżanki. Nic a nic. Skupiałam się
    na swoim ciele (oraz na kroczu).
    Co ciekawsze, na popołudniowych eskaesach, gdzie treningi były
    koedukacyjne, często kąpaliśmy się razem z chłopakami. No,
    może "kąpiel" to za duże słowo, za dużo wygłupów, chichotu i
    ganianek było, żeby się umyć (się oraz krocze).

    Natomiast tragedia była na studiach. Poza mną chciała się myć chyba
    tylko jedna dziewczyna z grupy. W ten sposób nie udało nam się wymóc
    na przystojnym panu magistrze (wciąż pana kocham), żeby skracał
    zajęcia i dał nam czas na doprowadzenie się do ładu przed wykładami.
    Pamiętam dziewczyny, które ten w-f traktowały jak dopust boży,
    ćwiczyły w dresach naciaganych na rajstopy, w trzewikach, w których
    przyszły z ulicy. Potem dres w dół, nachy na tyłek, nos
    przypudrować, oko poprawić i załatwione. Myślę, że umiecie sobie
    wyobrazić zapach, jaki emitowała taka elegantka-inteligentka swoim
    spoconym ciałem, wilgotnymi od potu włosami (a także kroczem).

    A o czym jest wątek? A, naturalny biust. No więc przysięgam, że
    chociaż na samym wuefie widziałam ich pewno z kilkadziesiąt par,
    żadnego nie zapamiętałam. Gdybym wiedziała, że taką pasję rozwinę na
    starość, to lepiej bym się przyglądała.
  • teresa104 18.08.08, 12:54
    czyli agresja słowna.

    Ale masz rację, pozostańmy tu przy piersiach i stanikach, nie
    rozwadniajmy.
  • pitupitu10 18.08.08, 19:50
    > Ale masz rację, pozostańmy tu przy piersiach i stanikach, nie
    > rozwadniajmy.

    W sumie to trochę się rozpędziłam, bo temat jest jednak związany z tym wątkiem.
    Zgadzam się z przedmówczynią, która stwierdziła, że tak naprawdę kobiety nie
    mają pojęcia, jak kobiety wyglądają. Widzą piękne zdjęcie w gazecie, potem swoje
    odbicie w lustrze, i porównują, porównują, porównują... A jakby tak w naszym
    życiu było więcej swobodnej nagości, np. w klubie czy na basenie, to by taka
    zobaczyła, że piękna Pani z bloku obok, która dla nas jest ideałem piękna ma
    rozstępy na piersiach, celulit na pupie i bliznę na brzuchu. I przy tym ciągle
    jest piękna :) Ale to już chyba taka nasza specyfika kulturowa i nic nie
    poradzimy :/
  • kuraiko 18.08.08, 14:02
    na koniec dodam, że owszem niektóre znajome osoby widziały mnie od
    pasa w górę nagą i vice versa ;) jednak na to składają się różne
    relacje. np z osobami z którymi jestem mocno związana od lat nawet
    się nie przytulam na powitanie/pożegnanie, a jak dojdzie do czegoś
    takiego to obie czujemy zażenowanie. z taką osobą to dopuszczalna co
    najwyżej bielizna ;)
    tak więc - jak nie przed każdą znajomą potrafię się rozebrać, to co
    dopiero przed obcymi osobami.
    moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
    tego "co jest przyzwoite". jeśli się uczy dziecko od powiedzmy 5-6
    roku życia przebierać nad wodą pod ręcznikiem, na basenie w wieku
    szkolnym jest podobnie (aczkolwiek również z koleżankami
    potrafiłyśmy się razem przebierać mając jakieś 10 lat), to potem w
    wieku dojrzewania w naszym kręgu kulturowym (mam na myśli Polskę)
    kobieta uczy się ukrywać oznaki swej kobiecości czyli biust i
    wzgórek łonowy. co ciekawe faceci nie mają problemów z otwartymi
    prysznicami. być może w podświadomości kobiet jest strach, że a nuż
    przypadkowo wpadnie tam mężczyzna albo jakiś dzieciak płci męskiej
    (na jednym z forów dziewczyna napisała, że kąpała się nago pod
    prysznicami z jedną laską i nagle bez słowa wszedł pan koserwator
    aby naprawić jeden prysznic :/).

    oczywiście - jeśli chodzi o biusty, to taka nauka powinna się
    przydać, ale szczególnie od okresu dojrzewania, kiedy jeszcze rośnie
    biust i dziewczynka oglądając nie tylko piersi matki, ale także
    innych kobiet widzi jak mogą wyglądać jej piersi w różnych okresach
    życia, różne kształty, jakość ;) itd
    myślę, że dla takich które mają chorą głowę jak ja to już jest za
    późno. widok naturalnego pięknego biustu działa na mnie ofensywnie,
    wzbudza we mnie poczucie własnej niedoskonałości...
    a że nie jestem jakąś małpą, która się dowartościowuje tym, że być
    może inne wyglądają "gorzej" to nawet nie mam jak odreagować...
  • mauzonka 21.08.08, 15:54
    Nie obraź się, ale jak przeczytałam Twoje postym to odniosłam wrażenie, że jesteś jedną wielką frustracją na dwóch nogach. Widok ładnego naturalnego biustu działa na Ciebie ofensywnie, nie możesz się rozebrać w szatni, bo w dzieciństwie kazano Ci się przebeiarać za ręcznikiem, albo - z obawy przed wzrokeim - dajmy na to - nieokrzesanego konserwatora?

    Spróbuj na chłodno spojrzeć na te "zasady wprzywoitości", które Ci wpojono jako dziecku i zastanów się, na ile pomagają Ci w normalnym funkcjonowaniu. Może nie pomagają wcale?

    Wyobraź sobie tego konserwatora, który wparowuje do łazienki z damskimi prysznicami na basenie. I co się wtedy dzieje? Panika? Nie, owijasz się spokojnie w ręcznik i gzecznie mówisz mu, żeby wyszedł, bo tu kobiety potrzebują intymności. Od tego, ze obcemu facetowi mignie obraz Twoich piersi przed oczami, ani nie świat się nie zawali, ani nie ucierpi Twój honor. Serio.
    --
    Zapoluj na stanik z Brafinity!
    Balkonetka.pl - pudelek dla Biuściastych
  • kuraiko 21.08.08, 23:12
    nie obrażam się, bo wiem że jestem jedną wielką frustracją ;)

    "Od tego, ze obcemu facetowi mignie obraz Twoich piersi przed
    oczami, ani nie św
    > iat się nie zawali, ani nie ucierpi Twój honor" - żeby tylko o
    piersi chodziło ;) ja bym była pewnie w szoku (jak dziewczyna, którą
    to spotkało, po prostu ją wmurowało). całkiem niedawno załatwiałyśmy
    się z mamą w krzaczkach ;) ona miała spoko, bo w spódnicy, ja
    niestety spodnie. i mama mówi że jakieś auto jedzie. (byłyśmy za
    krzakami które nas osłaniały od głównej drogi, natomiast były
    otwarte na polną drogę, która wydawała się pusta) ja zrozumiałam, że
    jedzie od drugiej strony, więc w szoku poderwałam się ze spodniami i
    majtkami w okolicach kolan, a tymczasem pan w aucie naprzeciw miał
    zapewne ubaw :/ no mój honor nie ucierpiał, bo to był prawie że
    koniec świata nieopodal wschodniej granicy jakieś 100km od mojego
    miata heh.
    czasem się zdarza, że nie reaguję, ale muszę być w mocnym szoku aby
    to po mnie spłynęło jak po kaczce
  • elmilinden 22.08.08, 11:06
    Tak, bo na pewno na facetach wychowanych w naszym kręgu kulturowym, na pornosach
    z kaset VHS a teraz z netu, widok gołej dupy w lesie wyda się niesamowicie
    szokujący:)

    No nie!

    Tyłek to ma każdy, nie ma w tym nic niesamowitego. I szczerze mówiąc dużo gorzej
    jest się rozbierać przy osobach znajomych czy rodzinie (moim zdaniem), niż kiedy
    guzik nas obchodzą inne osoby, bo zajmujemy się sobą.



    Na uczelni na wfie mieliśmy prysznic taki że dwie ścianki i wejście
    nieosłonięte. Na przeciwko tego wejścia pod prysznic wisiało lustro. Ja
    przyzwyczajona do mycia się po pierwszych zajęciach poszłam do szatni,
    rozebrałam się do majtek i koszulki i poszłam pod prysznic, oczywiście zdejmując
    te ubrania. Wywołało to prawdziwy szok, dziewczyny bały się wejść do tej części
    szatni, nagle zrobiło się pusto, a kilka osób patrzyło się w to lustro, gdzie
    odbijał się mój goły zadek. W związku z tym już się więcej nie myłam. Wf zawsze
    "ustawiałam sobie" jako ostatnie zajęcia, tak żeby móc wrócić do domu i się wymyć.

    Mimo wszystko nie uważam, żeby to moje zachowanie było nienormalne. Najlepsza
    atmosfera w szatni, prawie jak w naszej kadrze, panowała, kiedy dziewczyny
    wracając z wfu zaczynały spryskiwać się smrodliwymi dezodorantami i mgiełkami do
    ciała w sprayu:/
  • kuraiko 23.08.08, 02:08
    żeby tylko widok tyłka :PPP byłam odwrócona do pana przodem :P

    o tak, dezodoranty po wfie w liceum dobrze pamiętam... niestety
    robili w-f na początku lekcji, albo w samym środku :/ do tego 5
    minut przerwy, nie było czasu na prysznic, zresztą prysznice nie
    używane chyba od lat, były wspólne dla dziewczyn i chłopców :/ dało
    się przez nie przechodzić do szatni i męskich i damskich. oczywiście
    były niczym nie osłonięte. nietrudno się domyślić, że nikt z nich
    nie korzystał. a potem nauczycielka na lekcji potrafiła
    powiedzieć "nie jedzcie drożdżówek" ;))) bo czuła dezodorant
    waniliowy lub kokosowy, którego zawsze obficie używały dwie
    koleżanki.

    w podstawówce podobnie, prysznice otwarte, co prawda osobne dla obu
    płci, ale... pomieszczenie z prysznicami służyło za przechowalnię
    sprzętu typu stoły do ping-ponga...

    a potem w szkołach uczą o higienie - porażka...
  • pierwszalitera 21.08.08, 20:31
    kuraiko napisała:

    > moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
    > tego "co jest przyzwoite". jeśli się uczy dziecko od powiedzmy 5-6
    > roku życia przebierać nad wodą pod ręcznikiem, na basenie w wieku
    > szkolnym jest podobnie (aczkolwiek również z koleżankami
    > potrafiłyśmy się razem przebierać mając jakieś 10 lat), to potem w
    > wieku dojrzewania w naszym kręgu kulturowym (mam na myśli Polskę)
    > kobieta uczy się ukrywać oznaki swej kobiecości czyli biust i
    > wzgórek łonowy. co ciekawe faceci nie mają problemów z otwartymi
    > prysznicami. być może w podświadomości kobiet jest strach, że a nuż
    > przypadkowo wpadnie tam mężczyzna albo jakiś dzieciak płci męskiej
    > (na jednym z forów dziewczyna napisała, że kąpała się nago pod
    > prysznicami z jedną laską i nagle bez słowa wszedł pan koserwator
    > aby naprawić jeden prysznic :/).

    Ach wiesz, ja też wychowałam się w tym samym kręgu kulturowym, może nie w Rzeszowie, ale jednak w Polsce i mnie takie rzeczy nigdy nie ruszały. Może dlatego, że moi rodzice nie byli aż tak rygorystyczni z tym co "przyzwoite". Jednak w otoczeniu byłam świadkiem okropnej pruderii, ale jakoś nie czułam potrzeby dopasowywania się do ogółu. Ani z tego powodu nikt mnie nie wytykał palcem, ani nikt nie rzucał kamieniami, więc najczęściej mamy zupełnie niepotrzebnie stracha. Raczej było nawet tak, że kobiety zazdrościły mi odwagi, a mężczyźni w intymnych sytuacjach byli zachwyceni moim swobodnym podejściem do golizny. Moim zdaniem same pozytywy. ;-) A jaka to swoboda po kąpieli gdzieś nad jeziorem na przykład, wyjść ze stroju bez owijania się ręcznikiem i założyć coś suchego. Ja po prostu nawet nie oglądam się na boki i nawet mi zwisa kto mnie obserwuje. Nigdy nikt nie zrócił mi jeszcze uwagi, bo ludzie chyba wyczuwają pewność siebie i nie reagują. Ale dam głowę, że gdybym tylko zaczęła się niepewnie oglądać dookoła, to zaraz znalazłby się jakiś moralista, albo autor nieprzyzwoitych komentarzy. Ludzie żerują na słabości innych. :-)
  • pitupitu10 22.08.08, 10:17
    > moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
    > tego "co jest przyzwoite".

    Ostatnio był na ten temat artykuł w "Zwierciadle":
    www.zwierciadlo.pl/zycie-wewnetrzne/porozmawiajmy-o-seksie/wstyd-to-nie-wstyd.html
    Kuraiko, jeśli chciałabyś być bardziej śmiała jeśli chodzi o nagość, to spróbuj
    tak kroczek za kroczkiem. Dobrze rozumiem, że nie mówimy tu o zmianie stylu
    ubierania; wpojonych wzorców nie da się zmienić od tak. Jednak jeśli chciałabyś
    się czuć bardziej swobodnie to spróbuj coś zmienić.

    Jak byłam na 1 roku i miałam zajęcia na pływalni, to ubieranie stanika w moim
    wydaniu wyglądało tak:

    KROK 1: ubranie bluzki
    KROK 2: ściągnięcie pod bluzką góry stroju
    KROK 3: założenie stanika, oczywiście pod bluzką
    KROK 4: ściągnięcie bluzki
    KROK 5: użycie dezodorantu
    KROK 6: założenie bluzki, tym razem na stałe

    Normalnie czeski film :D Na szczęście w końcu doszłam do wniosku, że to co robię
    to jakaś paranoja i zaczęłam się przebierać normalnie. I wiecie co? Jakoś nikt
    nie umarł od widoku moich piersi.
    Prawda jest taka, że w szatni każdy jest zajęty SOBĄ: ściąganiem gaci,
    grzebaniem w torbie czy wiązaniem butów, a nie rozglądaniem się na boki. Jak
    chcecie skończyć z gimnastyką pod ręcznikiem, to jako pierwszy krok proponuję
    stanięcie w rogu, owinięcie ręcznika woków bioder i ubranie "góry". Nawet jeśli
    ktoś zerknie w waszą stronę, to zobaczy wasze plecy. A wam będzie wygodnie :).

    Moim zdaniem wielka popularność gimnastyki podręcznikowej to nie kwestia
    wychowania czy kompleksów, ale KONFORMIZMU. Skoro wszystkie dziewczyny tak
    robią, to ja też.


    A z tym prysznicem po basenie to dla mnie nowość. Zawsze myślałam, że ma on na
    celu nie umycie się (w basenie trudno się ubrudzić albo spocić), a spłukanie
    chloru. Skoro stroje przepuszczają wodę, to wszystko jedno czy ma się je na
    sobie czy nie. W tym przekonaniu utwierdzał mnie fakt, iż nigdy nie spotkałam
    się z tym, żeby ktoś brał prysznic nago. Zaraz mnie pewnie wyprowadzicie z błędu. :)
  • pierwszalitera 22.08.08, 12:52
    pitupitu10 napisała:

    > A z tym prysznicem po basenie to dla mnie nowość. Zawsze myślałam, że ma on na
    > celu nie umycie się (w basenie trudno się ubrudzić albo spocić), a spłukanie
    > chloru. Skoro stroje przepuszczają wodę, to wszystko jedno czy ma się je na
    > sobie czy nie. W tym przekonaniu utwierdzał mnie fakt, iż nigdy nie spotkałam
    > się z tym, żeby ktoś brał prysznic nago. Zaraz mnie pewnie wyprowadzicie z błęd
    > u. :)

    Ja nie lubię zapachu chloru na skórze, dlatego po basenie lubię się wykąpać porządnie. Używam jakiegoś dobrego kremowego środka do mycia ciała, zwykle biorę też szampon i myję sobie włosy. A potem długo się nacieram jakimś balsamem, bo chlor i częste korzystnie z basenu wysuszają po prostu skórę. Więc zachowuję się tak jakbym była u siebie w łazience i to trochę więcej niż tylko spłukanie chloru. Strój mi w tym przeszkadza. Kiedyś koleżanka mówiła mi, że robi to wszystko dopiero w domu. Dla mnie strata czasu i energii na ciepłą wodę. Na basenie mam w cenie biletu. ;-)
  • mauzonka 22.08.08, 23:16
    Nie wyobrażam sobie, jak można by się spłukać z chloru przez strój - wszak ten, nawet po godzinnym płukaniu w czytsje wodzie wciąż wali chlorem na odległośc i zaradzić temu może tylko porządne wypranie ze środkami do prania. Tak samo ciało - spłukiwane z chloru przez nachloorwany strój średnio się oczyszcza.

    Nigdy mi by nie przyszło do głowy myć się na basenie w stroju, zawsze się rozbieram. Chociaż pamiętam, że na basenie w podstawówce miałam z tym problemy. Na szczęście w liceum mi przeszło - może dlatego, że lubiłam szokować nastoletnie koleżanki, które komentowały gołe mycie się pod prysznicem jako ostateczne wyuzdanie:) Szybko jednak to "wyuzdanie" podchwyciły:)
    --
    Zapoluj na stanik z Brafinity!
    Balkonetka.pl - pudelek dla Biuściastych
  • kuraiko 23.08.08, 02:18
    ja wymyśliłam pewien patent, chociaż sądzę, że to jest niewłaściwe :P
    jak wiecie, chlor wysusza skórę i niszczy włosy. ja mam włosy słabe,
    często fryzjerki się pytają czy farbowałam/prostowałam itd z czego
    wnioskuję, że wyglądają na zniszczone, mimo iż nie stosowałam takich
    zabiegów. chlor daje się we znaki zwłaszcza moim łydkom. więc
    zaczęłam przed wejściem do basenu smarować nogi balsamem
    nawilżającym, a ostatnio raz na włosy nałożyłam odżywkę bez
    spłukiwania zanim założyłam czepek. co do włosów trudno się
    wypowiedzieć bo to było raz, ale nogi posmarowane wcześniej balsamem
    są w lepszym stanie niż bez smarowania. balsam utrzymuje się
    powiedzmy przez jakieś 20 minut.
    pewnie nie powinno się tak robić, aby nie zanieczyszczać wody, ale
    moim zdaniem lepsze to niż łuszcząca się skóra
  • mauzonka 23.08.08, 23:31
    Przecież w spłukiwaniu się przed basenem o to chodzi właśnie, żeby nie wchodzić do wspólnej wody namaszczonym oliwkami, balsamami i odżywkami. Kuraiko - pomyśl, jakby wyglądały baseny, gdyby każda taka "mondra" właziła nasmarowana balsamem! Rozumiem łuszczącą się skórę, też mam dość suchą i cierpię po chlorowanej wodzie, ale miej na uwadzę też dobro innych, którzy korzystają z basenu! Już lepiej dać sobie spokój z basenowaniem, niż kombinować z odżywką pod czepek i balsamem na łydki:/

    --
    Zapoluj na stanik z Brafinity!
    Balkonetka.pl - pudelek dla Biuściastych
  • pierwszalitera 24.08.08, 12:42
    Poza tym godzinka w chlorowanej wodzie szkodzi skórze tylko, gdy nie nakremujesz się po pływaniu. Wtedy warto się wysmarować i ewentualnie zrobić sobie jakąś błyskawiczną maseczkę na włosy. Smarować się przed basenem wiele nie przynosi, bo wszystko i tak rozpuszcza się w wodzie. Oliwka może mniej, ale balsamy mają emulgatory i szkoda tylko pieniędzy, jak używasz czegoś lepszego. To tak jakbyś najpierw kremowała ręce, a potem je myła.
    To tylko tak, gdyby komuś przyjemność pływania w czystej wodzie była jednak obojętna. ;-)
  • kuraiko 24.08.08, 22:09
    zakładam, że tylko ja jestem taką świruską, a z basenu korzystam
    tylko przez 45 minut. to niech cwaniaki ozonują wodę, a nie chlorują
    do n-tej potęgi :P
  • pierwszalitera 24.08.08, 22:36
    Podobno ozonowana woda też nie jest taka dobra dla skóry. Tyle tylko, że nie śmierdzi. ;-)
  • kuraiko 25.08.08, 03:11
    a to nie wiedziałam ;)
    proszę nie wieszajcie na mnie psów za ten basen... na basen i tak
    chodzę rzadko, to właściwie jedyna forma sportu jaką uprawiam. jeśli
    korzystam po południu w ostatniej godzinie przez 45 min. to
    moimi "brudami" nie zaszkodzę za bardzo.
    a pomyślcie o odkrytych basenach ;) tam się wchodzi wysmarowanym
    balsamem do opalania, pół biedy jeśli wodoodpornym. ale ten też się
    w jakimś stopniu spłukuje. przy ilości osób korzystających w lecie
    to dopiero jest pokaźna ilość spłukanego balsamu w wodzie ;)
    ja raz posmarowałam się niewodoodpornym na odkryty basen, jakieś 8
    lat temu i gorzko za to zapłaciłam :/
  • malagracja 23.08.08, 15:29
    Mam dres w ktorym chodze na basen i myje go po kazdej wizycie na basenie, bo
    przesiaka zapachem. Wychodze z basenu nawet nie ide pod prysznic, od razu w dres
    wskakuje i biegne do domu. Ale nie kazdy tak moze - ja mam na basen 3 minuty.
  • plica 19.08.08, 21:55
    kuraiko napisała:

    > heh... u mnie w mieście nie ma zwyczaju kąpania się nago pod
    > prysznicem po basenie

    u mnie w miescie jest zwyczaj. wiele kobiet kapie sie nago albo toples po basenie. mi sie tez to dosc czesto zdarza. w stroju kapielowym naprawde ciezko jest sie dobrze umyc :)wsrod tych niewstydliwych zdarzaja sie naprawde rozne piersi. mnie to chodzenie na basen i prysznicowanie sie nago jakos odkompleksza od wielu wielu lat.
    --
    no women no art
  • kuraiko 20.08.08, 01:25
    plica ----> widzisz... Rzeszów to specyficzne miasto, to
    zaścianek... otóż 7 lat temu byłam na objazdówce po części Europy,
    we Francji, a zwłaszcza w Paryżu panowały wówczas straszne upały.
    chodziłam zatem w bluzce na ramiączkach bez stanika. nikt nie
    zwracał na to uwagi (chodzi oczywiście o sutki). po powrocie do
    Polski stwierdziłam, że co dobre w Paryżu, dobre i w Rzeszowie i też
    chodziłam w upały bez stanika ;) oczywiście potem zaczęłam coraz
    częściej zakładać stanik, ale mam też taką bluzkę na ramiączkach,
    pod którą stanik za bardzo się odznacza, wystają nieodpinane
    ramiączka w głupim miejscu, więc noszę ją bez stanika i kiedyś na
    przystanku widziałam intensywne wymowne spojrzenia dwóch kobiet na
    mój biust.
    no cóż... jestem młoda, moja mama mówi, że 30 lat temu była moda na
    chodzenie bez stanika i nikomu widok sutków nie przeszkadzał...
    nawiasem mówiąc z pewnymi bluzkami mam problem, bo mój lepszy stanik
    ma szeroko idące ramiączka, tymczasem bluzka ma np cieniutkie
    ramiączka wężej położone, tak przez środek obojczyka. a czarne
    szerokie ramiączka stanika na zewnątrz wyglądają przy tym okropnie.
    i tu by się przydał dobrany strapless, a co za tym idzie KOLEJNY
    wydatek :/ wychodzi na to, że potrzebuję a)jasnego/białego stanika b)
    plunge najlepiej cielisty/biały c)strapless, ewentualnie stanik z
    ramiączkami nie idącymi od linii pachy. przeglądałam katalog
    Bravissimo i tam znalazłam tylko kilka egzemplarzy, to tego
    wyglądały babciowo :(
    sorry za OT
  • elmilinden 22.08.08, 01:29
    Ja kiedy chodziłam na basen też szłam pod prysznic bez stanika, bo jak mam się
    umyć w staniku. I tak,. ponieważ tam się wszyscy skrzętnie zasłaniali, myłam się
    w gaciach.

    I robiłam to nie dlatego, ze mam superkształtny biust, tylko dlatego, że jest
    tak mały i płaski, że nie jest w stanie nikogo zaszokować;)
  • magnolia_83 04.10.08, 22:07
    widziałam te zdjęcia.. i czuję że pasuję tam normalnie :)
    Fakt, że niektóre przypadki nadawały się moim zdaniem na zabieg.. dla samego
    siebie żeby nie czuć się złe z dysproporcją aż taką wielką.
    W sumie teraz też chętnie bym się jej podjęła.. :p
    --
    W poszukiwaniu siebie..
    72/87 :)
  • mokta 04.10.08, 22:35
    Masz racje, szczególnie te asymetryczne piersi potrzebują chirurga. Widzę też
    pare którym przydałyby się jakieś zimne masaże lodem albo zimnym prysznicem, ale
    raczej już na to za późno.
    Wow, nigdy nie widziałam takich wielkich sutków...
    Dziwnie tak porównywać swoje piersi z innymi. jedno ze zdjeć troche przypomina
    kształtem moje, z tym że moje własne są okrąglejsze.
  • pitupitu10 05.10.08, 12:32
    > Masz racje, szczególnie te asymetryczne piersi potrzebują chirurga.

    POTRZEBA operacji jest wtedy, kiedy jest się CHORYM, a nie kiedy ktoś uważa
    swoje / czyjeś piersi za nie takie jak "trzeba".
    --
    Lobby Małobiuściastych
    Lobby Biuściastych
    odchudzanie: metoda pitupitu10
  • plecha1 05.10.08, 00:51
    Ale jeśli ich właścicielkom taka asymetria nie przeszkadza, to niby dlaczego
    miałyby się kwalifikować pod skalpel? O_o
  • mokta 05.10.08, 22:10
    to wtedy przecież nie ma problemu. :) To chyba raczej taki odruch na widok
    takiej asymetrii. W tych czasach ludzie "poprawiają" wygląd nawet z największej
    bzdury, a powiedzmy szczerze, ja na miejscu tej kobiety byłabym bardzo zdołowana
    i poważnie myslałabym o skalpelu. No ale to jej biust nie mój.
    Także nie oburzajcie się tak. Wiem, ze taką różnice można wyrównać jakimiś
    wkładkami itp. Trzeba mieć w sobie dużą pewność siebie aby tak dzień po dniu
    wyjmować to z miski i jednak być dumnym ze swych piersi. Chciałabym tak umieć, a
    jeśli ta babka to umie to jej cześć i chwała.
  • magnolia_83 05.10.08, 22:41
    no wiecie.. raczej wątpię że kobieta która ma aż tak wielką dysproporcję czuje
    się z nią ok. Ja mam spora według mnie i nie czuje się najlepiej więc wyobrażam
    sobie co musiały czuć te kobiety dajmy na to w okresie dojrzewania kiedy
    akceptacja własnego ciała jest tak bardzo istotna.
    Kobiecość to jednak ta strefa w której bezapelacyjnie ciało kobiety jest bardzo
    ważne w ogólnym postrzeganiu siebie i swojej atrakcyjności.
    --
    W poszukiwaniu siebie..
    72/87 :)
  • plecha1 06.10.08, 01:43
    Z drugiej strony - jeśli to byłoby jej największym kompleksem i życiowym
    problemem, to raczej by nie odważyła się wkleić zdjęć do galerii, w której
    oglądać to będzie ileś osób. Można z tego wnioskować, że nawet jeśli tej
    dysproporcji nie lubi, to raczej ją akceptuje i się przyzwyczaiła.
  • magnolia_83 06.10.08, 11:59
    no w sumie racja..
    ale gdybyś się takiej kobiety zapytała czy dobrze jej z tymi nierównościami
    odpowiedz na pewno brzmiałaby "nie".
    --
    W poszukiwaniu siebie..
    72/87 :)
  • plecha1 06.10.08, 12:33
    Jest to odpowiedź możliwa, zgadzam się z Tobą. Ale tak jak pisałam =
    jednocześnie nie implikuje ono zdania "Jest mi z tym tak źle, że chcę to usunąć
    operacyjnie" :) Chyba każdy z nas nauczył się żyć z jakimiś mniejszymi lub
    większymi wadami i ani mu się śni zmienianie tego w sposób operacyjny, bo nie
    przeszkadzają mu na tyle, żeby podjąć ryzyko operacji, która zawsze pociąga za
    sobą możliwość powikłań :)
  • mefistofelia 09.01.09, 20:29
    Nie istnieje coś takiego jak "kwalifikować pod skalpel" w przypadku operacji
    plastycznych (pomijając przypadki ludzi potrzebujących pełnej rekonstrukcji
    twarzy, czy o rozległych poparzeniach). Ich głównym celem jest poprawienie
    samooceny pacjenta. Mówiąc, że coś się kwalifikuje do operacji zakładamy, że
    właściciel źle się z czymś takim czuje. Niekoniecznie musi tak być, ale jeśli
    wada jest bardzo wdoczna najprawdopodobniej w większości przypadków tak jest.

    Sama mam asymetrię. Gdybym żyła w świecie kobiet, które się asymetrii nie
    wstydzą i uważają ją za coś normalnego zapewne nie przeszkadzałaby mi ona.
    Jednak rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Już od kilku lekarzy plus własnej
    matki usłyszałam, że dobry chirurg plastyczny załatwi sprawę. I stąd właśnie się
    bierze połowa moich kompleksów dotyczących piersi.

    Druga sprawa, że spora asymetria jest cholernie niepraktyczna i bardzo utrudnia
    dobranie stanika (jak ktoś mi napisze instruktaż używania wkładki tak by się nie
    odznaczała przez miseczkę- ozłocę). Jeśli miałabym z tym wielki problem
    prawdopodobnie z tego powodu bym się na operację zdecydowała. Na szczęście nie
    mam i na razie o tym nie myślę.
    Co nie zmienia faktu, że gdybym miała pieniądze pewność, że nie będzie powikłań
    i że moje piersi po takim zabiegu będą wyglądać naturalnie (a nie jedna
    naturalna i poddająca się grawitacji, a druga okrągła i tak samo stercząca
    niezależnie od pozycji) to bym się jej poddała bez wahania.
  • agacia2025 08.01.09, 15:50
    Podobnie jak inne lobbistki, stwierdzam ze mam przesliczny biust. zawsze
    narzekalam ze jest brzydki, itp, itd,a moj maz uwazal ze sliczny i dzisiaj musze
    przynac mu racje:) wiedzial facet co mowi:) Duzo daje takie pokazanie
    niepoprawianej prawdy. Czlowiek podbudowuje sie widzac ze inni tez tak maja i
    nie sa jedynymi niedoskonalymi ludzmi na calym swiecie.
  • l_ka7 08.01.09, 20:07
    Chciałabym podlinkować to tego wątku kolejną stronkę z normalnymi biustami: www.jordanmatter.com/exhibits/default.asp?name=nudes
    Być może są one trochę podrasowane Photoshpem (jako korekta błędów fotografa), nie wiem, ale niewątpliwie posiadają też wartość artystyczną.
    klik na zdjęcie otworzy galerię, a poniżej filmiki z realizacji projektu

    Notka do zdjęć: (tłum. własne dla nie anglojęzycznych forumek, przepraszam za błędy i niedoskonałości)
    "Odsłonięte: Wyrwać się w Wielkim Jabłku." (gra słów: bust out= wyrwać się (idiom), ale może też znaczyć "biust na zewnątrz"). To kolekcja fotografii przedstawiających kobiety z odsłoniętym biustem w miejscach publicznych w Nowym Jorku, często przedstawionych wraz z wywiadami zgłębiającymi temat wizerunku ciała i seksualności w dzisiejszych czasach w Ameryce. Nieformalna i humorystyczna natura tych zdjęć celebruje kobiety bez ich useksualniania bądź uprzedmiotowiania, jednocześnie tworząc iluzję tolerancyjnego świata, w którym kobiety z odsłoniętym biustem wygodnie zajmują się swoim życiem. "Odsłonięte" pokazuje jeszcze jeden wizerunek tego, jak Ameryka mogłaby wyglądać gdybyśmy byli wolni od wstydu i wyzwoleni od osądów moralnych. Projekt został przedstawiony przez...(i tu różne programy TV i radiowe, czasopisma. Również europejskie)

    link do www znaleziony na LB w wątku kształt biustu a zabudowanie stanika
    --
    mniej niż 75A? Tak: 65D!!! :D (71/84)
    same wymiary to nie wszystko: (Re:)biust (nie)pełny u góry!
    kształty biustów - zdjecia
  • limonadee 09.01.09, 19:52
    w torbe jeza! moje naprawde sa najnormalniejsze w swiecie! i do tego calkiem niezle :)
  • mloda.jg 10.01.09, 23:48
    dziękuje za ten temat i galerie, podbudowałam sie, że mimo tego ze
    mam mały biust to przynamniej jest ładny... jak dziewczyna w wieku 1
    lat może miec tak obwisłe piersi?
    Mi w sumie wtedy powoli dopiero zaczynał rosnąć biust (wcześniej
    było tylko "cos" wypukłego), dużo nie urósł ale przynajmniej ie
    zaokrąglił...
  • golew 17.02.09, 22:04
    Również bardzo dziękuję za galerię, za link i za to że ten wątek jest przyklejony, więc trafiłam tu szybko.
    I za słowa jednej z Was, że większość kobiet nie ma pojęcia w sumie o biustach innych kobiet i dlatego źle myśli o swoim własnym biuście porównując go właśnie z jakimiś sztucznymi, sfotoszopkowanymi.
    Ja też właśnie przyznałam rację mojemu facetowi, że te moje piersi całkiem ładne są, mimo że niewielkie :)
    dumna 79/92 :)
    --
    sport kobiecym okiem - okiemkibicki.blox.pl/html
  • emirandy25 30.01.10, 16:32
    Zawsze miałam kompleksy z powodu małych piersi, ale teraz wiem że duże nie znaczy ładne;) Moje może są małe ale wyglądają całkiem nie źle. Co prawda po zakończonym karmieniu nie wyglądają jak przed ciążą ale nadal są ładne:)))
  • moniach_1 31.01.10, 20:11
    > Zawsze miałam kompleksy z powodu małych piersi, ale teraz wiem że duże nie znac
    > zy ładne;)

    Rany, ale przecież celem tej strony nie jest upajanie się "Ha! ja mam
    ładniejsze", tylko uświadomienie sobie faktu, że piersi wyglądają różnie. A
    piersi niewyglądające zupełnie jak te na okładkach czasopism czy zdjęciach
    katalogowych są naprawdę częste, dużo częstsze niż mogłoby się wydawać. I to nie
    znaczy, że te wyglądające inaczej są gorsze, brzydkie, nieładne, cokolwiek. One
    po prostu są, są częściami ciała ludzi i trzeba to uszanować. Fajnie, że
    pozbyłaś się kompleksów, ale metoda "moje jest dobre, bo inne jest gorsze" nie
    jest najlepszą, jaką mogłaś wybrać.

    I mówienie na tym forum "duże nie znaczy ładne;)" jest bardzo nie w porządku. To
    nie jest miejsce dla przepychanek pod hasłem "a ja wolę małe" "a ja wolę duże" z
    dowolnymi argumentami. Takich miejsc jest w internecie od groma. Tutaj tego typu
    dyskusji nie ma i nie będzie, więc powstrzymaj się od takich uwag.

    Albo po prostu popatrz na różne biusty np. w katalogu balkonetki, zobaczysz, że
    wszystkie są ładne.
    --
    62/82 -> 60E i okolice :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.