w sklepie w przejściu podziemnym zakupiłam Sylvestrine w rozmiarze 70E. gdy pierwszy entuzjazm opadł (stanik jest naprawdę piękny, do tego przepinane ramiączka no i wreszcie brak freyowej "zmarchy") i ponosiłam stanik kilka godzin zauważyłam, że zewnętrzne części fiszbin piją mnie pod pachą.
Dotyczas nosiłam Freye (Arabella, Pollyanna)i zupełnie nie miałam takiego problemu. a najdziwniejsze jest to, że długość i rozstaw fiszbiny w Sylvestrine wydają się być b podobne do długości i rozstawu noszonych przeze mnie Arabelli 60E Purple Haze i noszonej wcześniej Pollyanny 65E (ktora teraz nieco bułkuje).
Więc nie wiem z czego to wynika? Jeśli chodzi o obwód to W Pollyannie jest podobny jak w Sylvestrine, w Arabelli rozciagnietej nieco wiekszy. Może to kwestia cieńszego niż we Freykach materiału przy fiszbinie? (tego który po założeniu biustonosza oddziela skórę od fiszbiny)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.