Powiem szczerze, że do wygarniania w pierwszej chwili miałam podejście
sceptyczne...Jednak przyszedł dziś mój pierwszy stanik w prawidłowym rozmiarze,
60E. Obwód jest ciasny i daje mi się we znaki, jednak mógłby być jeszcze
ciaśniejszy. W dodatku miseczka za luźna. Stanęłam jednak przed lustrem i
założyłam go zgodnie z waszymi instrukcjami. Z brzucha nie miałam czego
wyciągać, bo naprawdę jestem chudzielcem(45kg/162cm). Jednak ku mojemu
zdziwieniu, mam sporo do wygarnięcia z pleców. Zapewne migrację pogłębiło
garbienie się - choć może się mylę, to tak na logikę. Tak więc po skorzystaniu z
waszej instrukcji obsługi - miseczki miałam PEŁNE. Po 15min. patrzę do lustra i
znów miseczka jest za luźna. Spróbuję jeszcze bardziej ściągnąć ramiączka, może
to pomoże? Nie zależy mi szczególnie na zwiększeniu piersi, głównie na dobranym
rozmiarze, który idealnie na nich leży. Jestem więc gotowa wygarniać parę razy
dziennie, tylko czy to na pewno pomoże, skoro ten tłuszcz na plecach jest i daje
się na chwilę zgarnąć do miseczek? Przy czym zaznaczam, że nie ciągnę skóry na
chama, robię to delikatnie...Co robić, żeby ta skóra z pleców lepiej utrzymywała
się w staniku...? Mam stanik Melissy:
www.melissa.com.pl/kolekcja/model.php?menu=Melissa0102