Dodaj do ulubionych

Mój pierwszy stanik...

17.02.09, 15:06
Czy pamiętacie swój pierwszy biustonosz jeszcze z czasów gdy
byłyście nastolatkami (może niektóre z was nadal są)?

Sięgam pamięcią do czasów gdy miałam jakieś 13lat.
Mamam kupiła mi pierwszy stanik. I był to odziwo stanik miękki ale
bez fiszbin, kolor biały.Raczej dobry w miskach. Oczywiście
twierdziłam, że bedzie za duży.

Nienawidziłam go gdyż miał tak luźny obwód że po zapięciu na
najciaśniejszą haftkę wisiał mi na plecach. Przemieszczał sie
okropnie a nawet latał po plecach gdy sie poruszałam. Myslę że obwód
około 80 to był:-) nie moglobyć mowy o jakimkolwiek podtrzymaniu
piersi. Jednym słowem noszenie go to była niekończąca sie udręka.
Zastanawiałam się wogóle jak inne kobiety moga nosić takie coś na
sobie. Może stąd wział się mój wstręt do kupowania bielizny.

Dzisiaj mogę się śmiać z tego jedynie. Niestety stanik wyladował
pewnie gdzieś na strychu a tak bardzo chciałabym go znowu zobaczyć:-)

Ciekawa jestem jakie wy macie wspomnienia związane z waszym
pierwszym stanikiem w życiu.
Edytor zaawansowany
  • 17.02.09, 15:11
    Niestety nie pamiętam wcale pierwszego, a może to wyparłam w podświadomość bo
    była to jakaś trauma:)))Ale na pewno potem nosiłam miękkie bez fiszbinów takie
    sportowe,dopiero z czasem przerzuciłam się na lekko gąbkowane na
    fiszbinach-oczywiście rozmiary zawsze złe
    --
    77/87 migracja ---> 72/92
    LobbyMałabiuściastych
  • 17.02.09, 16:01
    a pamietam, pamietam!
    to bylo jakies 70(badz 75)AA, potem zaś 80AA - oba miękkie, bez
    fiszbin chyba :D byłam wniebowzięta, bo wszystkie kolezanki juz
    nosily, a ja tez mogłam, a co!
    a potem kupila mi taki "padded", 70AA, tez bylam wniebowzięta, bo w
    koncu COS bylo widac. ;)
    az w koncu trafilam na 70B (czyli 70A, bo pani powiedziala, ze to
    małomiseczkowiec...) z atlantica, odpinany z przodu - wciaz go
    trzymam, z sentymentu, bo w nim w koncu bylo widac, ze mam biust!
    eh... ;)
  • 17.02.09, 16:49
    Nastolatką już od paru lat nie jestem, ale pierwszy stanik pamiętam... Albo tak
    mi się wydaje. Miałam 12 lat i moja najlepsza przyjaciółka pochwaliła się, że
    dostała pierwszy stanik - więc ja też chciałam;-) Był biały, miękki i bez
    fiszbin, rozmiar pewnie jakieś 70A - myślę, że w każdym bieliźniaku były wtedy
    takie białe, miękkie staniki dla nastolatek, w kartonowych pudełkach...
    Bawełniany, z jakimś zdobieniem brzegów. Pamiętam jeszcze kilka późniejszych
    staników, na początku nosiłam bezfiszbinowe, potem zaczęłam miękkie na
    fiszbinach. Kiedy miałam jakieś 14-15 zaczęło mi przeszkadzać, że mam tak mały
    biust, więc zaczęłam kupować usztywniane - ale raczej nie typowe skorupiaki,
    tylko lekko usztywnione, bez wkładek albo z wyjętymi. Typowych pushupów miałam
    może ze trzy przez kilkanaście lat.
  • 18.02.09, 12:30
    Mój pierwszy stanik to była biała bardotka z Kostara, coś około modelu 017,
    rozmiar 70A, zapewne już rozciągnięty, bo po siostrze (na moje obecnie 64 pod
    biustem, wtedy mogło być mniej). Jak mi się zsunęły ramiączka automatycznie
    miałam stanik na biodrach - i uznawałam, że to wina mojego mizernego biustu.
    Miałam do tego ze dwie skorupki bazarowe, rozmiar jak wyżej, sztywne i pancerne,
    ale bez puszapa, wtedy raczej nie było puszapów w najniższym przedziale cenowym,
    przynajmniej ja nie pamiętam, dopiero niedawno wszystkie staniki bazarowe
    zyskały dodatkowe gąbki od spodu. Rzecz działa się, jak miałam 14 lat,
    zaczynałam liceum i mieszkałam w internacie - musiałam(!) mieć stanik, skoro
    przebierałam się przy innych dziewczynach. To była katorga - byłam wtedy
    nieśmiała, zakompleksiona, bałam się ludzi, bałam się odezwać, brr...
    Nigdy nie miałam stanika bez fiszbin, miałam ze dwa miękkie, z Atlantica, które
    się tak rozciągnęły, że mogę je na pupie nosić i pewnie jeszcze poduszkę podłożyć...
  • 18.02.09, 14:40
  • 18.02.09, 15:40
    Doskonale pamiętam mój pierwszy stanik, miałam jakieś 12 lat,wiele koleżanek
    już nosiło biustonosze, ale ja nie miałam na to jakiegoś wielkiego
    ciśnienia.

    Ten pierwszy był bez fiszbin, mięciutki, biały, ale niejednolity
    tylko w paseczki na przemian błyszczące i matowe. Był naprawdę ładny
    i do dziś mam go w oczach :) na pewno nie był za szeroki, nie wiem
    jak teraz ale wtedy były takie staniki dla nastolatek, bezrozmiarowe,
    pod biustem pewnie w okolicach 60-65. Moje pierwsze doświadczenia ze
    stanikami nie mają śladów poprawiania obwodu, to musiało być wąskie.

    Potem kupowałam już na fiszbinach ale miękkie, na bazarku,
    ale to wszystko było wąskie pod biustem (60-65), pamiętam była taka
    seria w kolorową krateczkę - miałam fioletowy, zielony i niebieski,
    bawełniane. Aż w końcu przestałam mieścić się w te staniki i musiałam
    przejść na "normalną" rozmiarówkę i zaczął się dramat. Pierwsze 75B,
    miski pewnie dobre wtedy, ale obwód na karku - wtedy nie wiedziałam,
    CO jest niehalo, było mi tylko niewygodnie. Ale szybko wymyśliłam,
    że muszę kupić ciaśniejszy i przerzuciłam się na 70C i tak zostało.
    Przy czym prawie nigdy nie nosiłam push-upów, tylko lekko
    usztywniane, a jak kupiłam z gąbką bo był rozmiar, to pierwsze co robiłam,
    to wyrzucałam gąbki.

    --
    When people agree with me I always feel that I must be wrong...
    Kliknijta w pajaca
  • 18.02.09, 19:00
    > a jak kupiłam z gąbką bo był rozmiar, to pierwsze co robiłam,
    > to wyrzucałam gąbki.

    Ja sobie te gąbki zawsze zostawiałam, bo się idealnie nadają do pastowania butów. Mam ich jeszcze sporo, ale kiedyś się pewnie skończą, i co wtedy? :P

    --
    60FF (68/89)
  • 18.02.09, 19:05
    obszywalam je materialem i robilam rozne potworki :D
  • 18.02.09, 20:05
    Aaaaa pamiętam, pamiętam...:)

    Taki pierwszy pierwszy był dość dziwny, zapinany z przodu, z tyłu bokserka a
    miski miały kształt trójkącików :) ale to dlatego pewnie, że był wygrzebany
    gdzieś w maminej szafie do czasu aż dostanę taki na prawdę mój :)

    I taki pierwszy kupiony dla mnie to był Triumph, miękki, bez fiszbin, biały w
    tłoczone paseczki. Miał za szeroki obwód i podjeżdżał mi aż na biust, co
    wyglądało okropnie. Ale najważniejsze, że miałam stanik ;)później był kolejny
    Triumph, bardzo ładny z resztą, mam go do dziś (sentymentalna jestem ;)). Obwód
    zatrzymywał się gdzieś na karku...ale mniejszych nie mieli.

    No a później, pod koniec podstawówki (bo w tym czasie wypadało już mieć biust
    widoczny pod bluzą) zaczęły się push-upy...i tak przez X lat ;)

    A najdziwniejsze jest to, że zaczynałam od 75A i na 75A skończyłam ;) biust
    niewielki, ale jednak przez pare lat sporo się zmienił...a nieśmiertelne i
    uniwersalne 75A "pasowało" niezależnie od wymiarów!

    Jak to dobrze, że was znalazłam ;)

    --
    73-74/89
    przestałam wierzyć w 75A
  • 19.02.09, 00:09
    Ja swój pierwszy tez pamiętam. A własciwie dwa pierwsze, bo od razu dostałam
    czarny i biały. Sama o niego poprosiłam mamę, bo miałam już widoczny biust i
    jedna koleżanka z klasy (6 klasa podstawówki) powiedziała mi, że mi sutki widać
    i że chłopacy się ze mnie śmieją. Oba były takie same, gładkie, bawełniane bez
    fiszbin. Rozmiar 70A lub 65A, nie pamiętam już.
  • 22.02.09, 08:11
    Już w którymś z wątków wspominałam swój pierwszy stanik.

    Było to wieki temu ;)(oczywiście pierwszy stanik, a nie wątek ;)), gdzieś koniec lat 60-tych i o ile mnie pamiec nie myli, to chyba nie funkcjonowała wtedy rozmiarówka cyferkowo-literkowa. Zdaje się, że rozmiary były oznaczane cyframi od 1 do ... już nie pamiętam ilu, bo te zakresy rozmiarowe nigdy mnie nie interesowały ;).

    Jako, że dojrzewałam późno, to i pierwszy biustoniosz był przeze mnie wytęskniony, bo wszystkie koleżanki z klasy już nosiły i tylko ja w szatni przed/po w-fie świeciłam gołą klatą.

    A wracając do biustonosza, to ten pierwszy był biały, usztywniany cienką gąbką, bez fiszbin i ze zmniejszanymi przez mamę miseczkami :), bo mniejszego rozmiaru dla mnie nie było. Oczywiście kupowany u jakiegoś "prywaciarza", albo Bazarze Różyckiego.

    Teraz dzięki Lobby wiem, że mama likwidowała efekt pomarańczy w szklance, bo zaszyła mi to co nie wypełniło sie na czubku miseczki ;). Ech, dlaczego uświadomienie przyszło tak późno ;)!
  • 22.02.09, 10:39
    Doskonale pamiętam. Miałam 10 lat i byliśmy na wczasach w NRD, gdzie było
    mnóstwo sklepów ze stanikami (pamiętam, że były ułożone po rozmiarach). Mama
    kupiła sobie mnóstwo staników i mnie na fali entuzjazmu też kupiła - taką
    zeróweczkę z batystowymi haftowanymi trójkącikami. Nie nosiłam go wiele, bo
    jeszcze wtedy nie miałam biustu (urósł gdzieś 3 lata później), ale byłam bardzo
    dumna z posiadania własnego stanika.

    --
    Magdalaena
  • 24.02.09, 11:49
    Nie dokopałam sie do mojego pierwszego stanika - miękkiego
    bezfiszbinowca o maskrycznie za dużym obwodzie, ale względnie
    dobrych miseczkach, wykopałam za to moje wszystkie staniki, które
    nosiłam przec ciążą, a zarazem uświadomieniem. No i wyszła mi z tego
    tragikomedia. Nie miałam ani jednego dobrego stanika. Te które
    uważałam za dobre w miseczkach były tragicznie za małe. Te które
    moim zdaniem były za duże, były tylko mocno za małe. Nie było ani
    jednego dobrego obwodu. Jak ja to mogłam nosić??? Najciaśnieszy
    obwód zawiązałam na kokardkę, ułożyłam miseczki i mogłam
    prezentować już nie nawet bułki, ale pokaźny czteropierś! Wniosek z
    tego taki - trzeba intensywnie krzewić wiedzę stanikową wśród
    nieuświadomionych, aby jak najwięcej dziewczyn wyrwać z tego
    błędnego kręgu!
  • 13.03.09, 11:24
    Muszę się pochwalić, że mam Mamę z refleksem - gdy byłam w czwartej klasie, kupiła mi kilka miękkich topów, pod które niepotrzebny był biust - coś jak góra od dwuczęściowego kostiumu kąpielowego dla dziewczynek. Dzięki temu mimo braku biustu nie wstydziłam się przebierać na wuef. W piątej klasie przyszedł czas na pierwszy stanik - oczywiście biały, bezfiszbinowy. Poszłam w nim na rozpoczęcie roku szkolnego i byłam strasznie dumna :) Wtedy nauczyłam się nie zwracać uwagi na komentarze typu "deska", która to umiejętność przydaje mi się do dzisiaj :)
  • 14.03.09, 00:59
    oczywiście, że pamiętam :) był biały, bezfiszbinowy, tłoczony w jakieś
    kwiatuszki (coś jak biała pollyanna ;)), rozmiar - tzw. "zerówka". zupełnie nie
    pamiętam wrażeń "obwodowych", więc pewnie mi się jakoś we znaki nie dawał. a
    może byłam tak podekscytowana samym faktem posiadania stanika, że nie zwracałam
    uwagi na takie szczegóły jak wygoda ;D późno zaczęłam dojrzewac i raczej drobna
    w klacie byłam (dalej jestem, ale jakże inaczej na to teraz patrzę)i bardzo mi
    zależało, żeby nie różnic się od koleżanek i coś pod bluzką miec. Potem zaczęła
    się epoka puszapków na fiszbinach, którą zawdzięczam starszym siostrom i
    kuzynkom :D zwłaszcza kuzynkom z zagramanicy od których dostawałam czarne
    koronkowe puszapy 75B. ale mi się podobały... chociaż na sprezentowany puszap z
    silikonowym wypełnieniem się nie skusiłam ;) były też mięczaki - biały w
    serduszka oraz drugi w kwiaty i miękki gorsecik, również w kwiaty. ale nie
    miałam śmiałości ich nosic, nie wiem dlaczego - chyba się wstydziłam
    "dziecinnego" kształtu piersi. generalnie nastolactwo upłynęło mi w puszapach
    75B tudzież w chwilach ekstrawagancji 75C ;) i też zawsze wyjmowałam gąbki -
    miałam sporą kolekcję:D
  • 14.03.09, 16:30
    ja tez pamiętam. była beżowy i chyba wtedy jakoś lepiej dobierałam staniki niż
    teraz;-). była ta 65-tka!!nie wiem jakim cudem w moim mieście dostałam taki
    rozmiar!! pamiętam, że był strasznie tani i ściśliwiec. Nie pamiętam czy miał
    fiszbiny czy nie (ale chyba miał)i był miękki...no ale potem nadeszła era
    push-upów...
  • 14.03.09, 19:16
    Mój pierwszy stanik był zielony w drobne kwiatki (ja miałam kolorowy :P). Mama
    mi go kupiła w Atlanticu, gdy miałam 10 lat. Rozmiar 70A. Bezfiszbinowiec z
    rozciągliwym obwodem i równie rozciągliwymi, trójkątnymi miseczkami. Przez
    następne dwa lata nosiłam właśnie takie trójkąty (po roku zaczęłam kupować 70B
    zamiast 70A), mimo że mój biust zaczął wymagać podtrzymania. Jak miałam 12 lat,
    kupiłam sobie pierwszego push-upa (Key w rozmiarze 70BB). Straszny
    rozciągliwiec, kiedyś, już po uświadomieniu udało mi się go spokojnie naciągnąć
    do 95 cm. Po paru miesiącach kupiłam sobie jednego lekko usztywnianego half-cupa
    w kolorze kremowym i jedną typową skorupkę w kolorze beżowym. Oba staniki miały
    rozmiar 70C i pochodziły z Atlantica (mierzyłam też triumfy 70D, ale tamte
    staniki z Atlantica podobały mi się bardziej). Moje staniki 70C były tak małe,
    że wyłaziły mi sutki. Jednak dopiero wtedy, gdy piersi zaczęły mi wyskakiwać z
    miseczek zdecydowałam się na kupienie 70D. Trafiłam do Atutu i nosiłam full-cupa
    z Feliny 70E na przemian z triumfem 70F. A potem trafiłam na Lobby :)
    --
    Lobby_Biuściastych:)(68/94=30(65)G)
    Miseczki
  • 03.09.15, 17:42
    Mój pierwszy stanik? Ja zalozylam pierwszy raz stanik w wieku 15 lat .Byl to stanik mojej starszej i 5lat siostry.Kiedy go założylam od razu dostalam takiego podniecenia seksualnego ,ze dostalam orgazmu.Stanik pachnial perfumami i moja siostrą ktora byla sliczna mloda dziewczyna.Od tamtej pory kiedy tylko byla ojazja podkradalam jej stanik i majteczki zakladalam na siebie i wściekle sie masturbowalam aż do wytrysku.Od tamtej pory kupuje sobie damska bieliznę i przebieram sie a kobiete.To są najpiekniejsze chwile życia.POZDRAWIAM

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.