Na moje wymiary wyjściowe 71-72/85-86 na pierwszy staniczek, (pod
koniec lutego br.), wybrałam Panache Lilly, czyli model plunge,
całkowicie miękki (65DD).
Namierzyłam się mnóstwa staniczków w Peachfield na Żeromskiego. Pani
wymierzyła mnie na 74/85, ale mierzyła mnie w staniku, nie ściskając
za bardzo w obwodzie.
Piersi mam w kształcie skoczni narciarskiej z pasem startowym
pomiędzy nimi, generalnie - zezujące ;D
Stwierdzam, że Freya to raczej nie moja bajka - modele, które
mierzyłam za mocno zabudowane, głównie balkonetki, niezbierające
spod paszek bułeczek. Przy mojej wypukłej klatce cycuszki zwiewają
pod pachy, więc lepiej dyscyplinuje je plunge, najlepiej nie
zabudowany od góry, gdyż te zabudowane albo się marszczą, albo robią
bułki.Raczej szerokofiszbinowiec.
Jeden model z Frei był całkiem ok - Mimi, przeznaczony dla małych
biustów. Lekko usztywniany, trochę marszczył się u dołu. Mimo, że
prześliczny, nie skusiłam się, gdyż cena mnie odstraszyła - 259 zł.
Uznałam więc, że Lilly jest w sam raz dla mnie na początek, choć też
się marszczył. No i cena bardziej dla ludzi. Po 2 tygodniach
miseczki się wypełniły, staniczek ładnie przylega, jest na swoim
miejscu. Jest też ładny, lekki jak mgiełka, szybko wysycha przez noc.
Nabieram ochoty na wiosenne maskaradki, choć są, niestety,
usztywniane.
Mam nadzieję, że doczekam się migracji, i choćby delikatnego rowka ;)