No jest to trochę intrygujące. W końcu jeśli był to parking strzeżony to
odpowiedzialność za zniknięcie motocykla bierze na siebie firma. Kogo tym
obarczą(a będzie to z pewnością strażnik bo któż inny z firmy mógłby zawinić)to
już kwestia firmy. Twój kolega powinien ubiegać się o odszkodowanie w wysokości
ceny tego motocykla, a jak się moto znajdzie i je odzyska to wtedy nie ma zwrotu
kwoty, bo jakoś właściciel firmy musi konsekwencje ponieść. I strażnik, który
wtedy pilnował, bo przecież za to mu płacą.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.