Dodaj do ulubionych

Pielgrzymka motocyklowa - Częstochowa 2008

27.01.12, 18:43
Taaaa, to była rzeczywiście pielgrzymka. Kwiecień 2008, zimno jak diabli, rano siąpił drobny deszczyk a ja z moją małżowinką mieliśmy pojechać pierwszy raz (!) naszym jelonkiem razem w taaaką podróż (220km w jedną stronę ;) ). Nigdy nie zapomnimy tej jazdy. Kolega motocyklista, który miał z nami jechać odradzał nam to usilnie mówiąc że nie dość że się rozchorujemy to jeszcze jest ślisko i niezbyt bezpiecznie na jazdę na motorkach. Ja już byłem sceptycznie nastawiony gdy Kasia stwierdziła że te "drobne trudności" nie mogą nam przeszkodzić w rozpoczęciu tego sezonu i to na Jasnej Górze - trzeba poświęcić motocykl więc jedziemy. Nie zapomnę tej jazdy we dwoje obładowani maskotkami dla dzieci z domów dziecka i termosem z gorącą herbatą. Ja co kilometr patrzyłem na główkę ramy czy przypadkiem nie pęka jak to wszyscy twierdzili i słuchałem najdrobniejszych niewłaściwych odgłosów pracy jelonka. Do Częstochowy przejechaliśmy non-stop bez zatrzymywania się jednym ciurkiem (bo a nuż jak się zatrzymamy to już nie pojedzie ;) ...). Moja żona zniosła to bardzo dzielnie chociaż (pomimo naprawdę ciepłych ubrań - skór) zmarzła niemiłosiernie - ja również. Ze względu na pogodę nie było takich tłumów motocyklistów jak w latach następnych i dzięki temu mogliśmy się z motorkiem ustawić na błoniach blisko ołtarza.

[img]https://lh5.googleusercontent.com/-3SSLZFAjN_Q/SI29OLkzyqI/AAAAAAAAFJk/NtUpg5L3A-c/s640/kasia_zlot.jpg[/img]

[img]https://lh5.googleusercontent.com/-mKVdtvZZJ3Y/SI29PQgW-GI/AAAAAAAAFJk/suKAW9FiOMA/s512/ja_zlot.jpg[/img]

Dzięki temu że byliśmy blisko to ksiądz jadący w wózku bocznym ruska pokropił nas i nasze moto sowicie wodą święconą. No - teraz to nie straszna nam żadna droga. :) . Wracaliśmy w dobrych humorach. W połowie drogi zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze na małe co nieco i aby rozgrzać się herbatą. Spotkaliśmy tam innych motocyklistów z którym ucieliśmy sobie miłą pogawędkę. Wróciliśmy do domu cali i zdrowi i najlepszy numer to był ten że praktycznie w ogóle nie padało ani jak jechaliśmy do Częstochowy ani w powrotnej drodze.
Po tej wyprawie wiedzieliśmy że jeśli Bóg pozwoli to co roku będziemy jechać do Częstochowy na motocyklowe rozpoczęcie sezonu.
Jak do tej pory udaje nam się to zrealizować....
--
Pozdrawiam,
Brat Wiatru
Moto: Jinlun 250-5 2005r
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka