Dodaj do ulubionych

Miał ktoś jakiś poważny dzwon albo szlia kiedyś???

IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:07
Edytor zaawansowany
  • speedone 22.02.05, 15:09
    nie
    --
    Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.

  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:10
    Ja miałem 12stycznia niezłego szlifa przy 110. Do tej pory jeszcze mnie noga
    boli hehe.
  • cyngiel69 22.02.05, 15:15
    Dawno temu wymusił mi 125p na równorzędnym. Na szczęście jako 13 latek jechałem
    tylko rometem. Rąbnąłem go w prawe tylne koło, obejrzałem z lotu ptaka i
    nabiłem se guza wielkości cytryny. Skóra na grzbiecie podbiegła mi krwią. Koło
    wyłamało żeberka głowicy.
    Kiedyś zahamowałem ze świeżo zrobionym przednim hamplem...na mokrym. Nawet nie
    zdążyłem zakląć.... Zbierałem monety po jezdni, dobrze, że kamaz trzymał
    dystans...

    To tyle mojego horroru... ;-)
  • matej23 22.02.05, 15:16
    Kilka upadków przy nieznacznej prędkości, bądź też wręcz bez prędkości.
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:21
    Wtedy w styczniu chciałem kupić etz 250 wiec wziołem ją na jazde prubną,
    chciałem zamknąć licznik z gury i staneło tylne koło, na budziku miałem koło
    130 a przy upadku 100-110. Dzieki bogu nikt zamną nie jechał a gość ktury to
    widział nie mugł uwierzyć że jeszce żyje. Aja jeszcze nią pojechałem hehehe.
  • babaaa 22.02.05, 15:22
    dwa lata temu jakieś buraki zobaczyły,że jedzie sobie kobieta motocyklem i
    bardzo ich to rozbawiło,tak bardzo że szarpnęli się na mój pas,tak dla żartów
    (jechałam prawym a oni lewym pasem dwupasmówki).Tyle że dla mnie skończyło się
    to potężną glebą przy prędkości 90(dobrze że pobocze choć trochę miękkie było)
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:28
    Jakim motorkiem jechałaś??
  • babaaa 22.02.05, 15:30
    Virago 535,najlepsze to to,że był trzy dni po kupnie
  • babaaa 23.02.05, 09:28
    a mi się przypomniał mój pierwszy crash,jak jeszcze nie jeździłam,miałam chyba
    z 15 latek.Jeździliśmy na uralu z koszem w 9 osób po jakiejś żwirowni.Kumpel
    nie opanował machiny jak skręcał,no i wszyscy wyfrunęli,a mi niestety jakoś
    skrzydeł zabrakło.Na chwile zabrakło filmu ale szybko wrócił gdy zaczęłam
    czuć,że przygniata mnie coś.Leżał na mnie ten ural a nad nim jeszcze
    kosz.Czterech kolesi to ze mnie ściągało.Zaliczyłam lekko zmiażdżone obie dolne
    części nogi,żebra,głowę,przypalony obojczyć,i paliwo ze zbiornika na
    wszystkim.Wszyscy tak chcieli mi pomóc,że dali mi garnucha na znieczulenie i
    posadzili przy ognisku!-to cud że żyje :)
  • Gość: szynszyll IP: *.prz.rzeszow.pl 22.02.05, 15:31
    yo!

    bywalo, bywalo... GS 500 kontra VW LT 2, na szczescie jak na mlodego
    motocykliste przystalo mialem na sobie kewlarowe sandaly, tytanowy podkoszulek
    i karbonowe szorty + niezapiety kask Dragon. troche uderzylo po kieszeni ale i
    tak skonczylo sie doskonale. jak sobie czasem pomysle ile mialem szczescia to
    mi skora na plecach cierpnie...

    szynszyll
    xlv750r

    p.s. ale glowny 'glebiarz' tego forum jeszcze sie nie wypowiedział... ;)
  • Gość: mack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:38
    A kto jest tym glebiarzem??? hehe
  • speedone 22.02.05, 15:40
    Gość portalu: mack87 napisał(a):

    > A kto jest tym glebiarzem??? hehe

    Kolector
    --
    Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.

  • babaaa 22.02.05, 15:43
    ale i tak najwięcej gleb to te niedziele po zlotach i próba usiedzenia na
    zapakowanym motocyklu jeszcze przed ruszeniem z miejsca :))
  • Gość: Mariuszysko IP: *.wp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 17:22
    te,,,, speedone, poczytaj se art, 212 Kodesu Karnego i potem zapytaj prawniczka
    co wie na temat pomówienia
  • renault5 06.03.05, 21:46
    Zamknięty szlaban przy 60 na godzinę . Położyłem motorek bokiemi dostałem
    prosto w bużkę . Motorek momentalnie zmienił kolor z żóltego na czerwony .
    Nawet z niego nie spadłem . Zdążyłem wyjechać zanim opadł . Złamany nos ,
    szczęka i zęby rekina . Juz to prawie zapomniałem
  • babaaa 22.02.05, 15:37
    u mnie ciuchy typu ,,ide na łąkę zrywać grzyby,, ale szok niesamowity,chyba
    siedziałam koło motocykla z godzine i myślałam co się stało,a potem panika czy
    z motocyklem wszystko ok.Swoje obrażenia odkryłam dopiero pare godz. później
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:41
    W szoku to ja raczej nie byłem raczej widzowie.Ja się już przyzwyczaiłem do
    takich rzeczy, non stop mi się coś przytrafia. Może dlatego że urodziłem się 13>
  • okrutny_mariuszek 22.02.05, 15:39
    no dobra i ja opiszę co się zdarzyło
    w sobotę odpaliłem MZ 150 etz i jeździlem po ośnieżonej oblodzonej drodze
    nudne to było a na poboczu drogi były i nadal sa zarąbiste zaspy, no to zacząłem
    sie rozpędzać i wjeżdżać w te zaspy
    Fajnie było i nawet to że źle się grata wyciąga ze sniegu nei zniechęcało mnie.
    Polecam kazdemu kto ma moto ważące mniej niż 150 kg, ja jak ktoś ma moto ważące
    wiecej to jak chce
    --
    Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
  • okrutny_mariuszek 22.02.05, 15:40
    to wjeżdżanie w zaspę zaliczam do kategorii dzwon
    --
    Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:44
    Trzeba sprubować póki jeszcze jest śnieg.
  • Gość: szynszyll IP: *.prz.rzeszow.pl 22.02.05, 15:51
    sciemniasz!!!

    dawaj prawdziwe Hard Core ze sraniem na klate !!!

    szynszyll
    xlv750r
  • babaaa 22.02.05, 15:58
    z dedykacją Komu?
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 16:23
    Szynszyl k...a lubisz takie rzeczy?hehehe
  • Gość: mack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 15:48
    A ile się na romeciku wytłukłem.
  • draka00 22.02.05, 17:30
    Niepoważny szlif (nie wiem czy można nawet to tak nazwać); starty podnóżek i
    stłuczone kolano
  • mateuszm88 22.02.05, 18:36
    Ja mam mały uraz do jazdy zimowej po zaliczeniu gleby simsonkiem na lodzie przy
    70 km/h. Niby nic wielkiego ale spać nie mogłem na prawym boku przez tydzień :P
    Na sprzęcie też nie wielkie straty wsumie. Do wyklepania blachy były
    ( skuter ), do wymianu kierunek i co najgorsze ( zatrzymało mnie w domu na
    jakiś czas ) brak iskry. Bawiłem się z tym chyba z miesiąc i wkońcu dałem
    mechanikowi do roboty.
    Jak jeszcze mały byłem i miałem koło 10 lat, miałem Jawke
    ( poczciwą kaczuche :-) ) to miałem glebę parkingową, ale niestety na
    rozgrzanym silniku i jak się połozyłem przygniótł mnie tłumik :] Leżałem pod
    tym motorem chyba z 30 sekund bo nie mogłem go dźwignąć a noga tylko
    skwierczała :D

    Pozdrawiam!
    mateuszm
  • mateuszm88 22.02.05, 18:38
    Teraz tym bardziej się boję w zimie jeździć, bo jak pomyślę ile musiałbym
    wyłożyć na przykład za złamany kierunek do Hondy to aż mi się odechciewa :P
  • cyngiel69 22.02.05, 18:45
    A! i jeszcze jak się uczyłem jeździć z koszem (Junak 350). Kiedyś nie
    uwzględniłem kałużyny na gruntowej drodze-zakręt w prawo. Podbiło mi kosz i z
    ~20km/h lewą lagą w betonowy słupek, kierownica w bok, ja prawie do pionu.
    Prawie, bo manetka trafiła w spojenie łonowe... ale dzieci mam ;-)

    Przestroga: miejcie ogromny respekt przed koszem! Wspaniałe, praktyczne
    urządzenie, ale wymaga solidnego przygotowania.
    Później to już tylko chłopaki miewali oczy jak 5 złotych.
  • brzydal.toudi 22.02.05, 18:53
    Cześć ! A z tym koszem to smigasz dalej? Gdzie mieszkasz kolego?
  • cyngiel69 22.02.05, 19:18
    Stare dzieje, ale miło powspominać. Najlepiej jak wpadłem z kolesiem do rowu. W
    tył nie szło, no to wprzód, przez krzaki he he. Szedł jak T34 w młodniku...;-)
    Moje rewiry to Częstochowa (po mieście nie lubię jeździć) i Jura.

    Szufla
  • karol128 22.02.05, 21:08
    Ja miałem kiedyś bliskie spotkanie(mbx80) z oplem astrą niestety z mojej winy.
    Miałem wielkie szczęście samochodowi stało się więcej niż mojemu moto i mnie:)
    --
    Dzień bez motocykla dzień stracony
    ( 2 komary, simson, honda mbx80,honda cbr600f streetfighter )
    www.nakedbike.prv.pl
  • Gość: miły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 21:23
    karol:
    niezła fotka ,no wiesz ta na MZ w kucki z gołymi kostkami nad adidaskami ::)))
  • juchas115 22.02.05, 22:13
    Ja uwielbiam jazde simsonkiem w zime ;D !! Zawsze se śmigałem po moim osiedlu.
    Drogi to byly taki ubity snieg ślizgi ;D siadałem se na baku i dupa zajebiscie
    latała i zakrętty sie fajnie bokiem brało :D najlepiej jak sie na tym boku
    leżało :P Za każdym razem łamała mi sie manetka od sprzęgła lub hamulca
    przedniego (zwykły simson), tych manetek to nakupilem tyle ze hoho i jeszcze
    wiecej, i kilka razy se poleciałem na krawężnik to już ze mną nie było w tedy
    dobrze, bo troche bolało, ale dalej to uwielbiam. Kupiłem se honde mtx 125 , to
    z deczka troche wieksza niz somson, pierwsze śniegi i manetka od sprzęgła
    połamana ;D tradycji stało sie zadość. POtem sie zsunołem z 4 lub 5 metrowych
    skałek ( mała przejażdżka miała być na 15 min bez kasku, skończyło sie na
    wybitych dwóch palcach, troche siniaków i duuuzo zadrapać, strrópow ) potem
    jechałem se po polach (miałem kask) i se myśle ze se stane na siedzonku ;) I se
    stanołem puściłem kierownice (pierwszy raz w zyciu stanołem na siedzeniu
    podczas ajzdy!) taki byłem zadowolony !! sie tak cieszyłem ze mi przednie koło
    wpadlo w dziure i w ogule tam pełno dziur było ze se poleciałem konkretnie na
    szczupaka, skończyło sie na tym, że przez dłuższy czas nie mogłem sie położyc
    na prawym boku, lekki wstrząśnienie mózgu kłopoty z barkiem (skręcony, czy cóś,
    lekarz nie wiedział o co chodzi) i z deka strópków. Najlepiej sie ciesze z tego
    ze za kazdym razem nic kompletnie nie stało sie w motorze nawet sie nic nie
    zadrapało !!!
    pozdrówka :)
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 22:19
    Ja moją Gilerą nie jeżdze bardzo po śniegu bo powyżej 4 tys.obr koło kręci się
    w miejscu i ch..owo się przyspiesza. A pozatym po ostatniej glemie jeszcze mnie
    noga boli hehehe. Pozdro wszystkim i tyle samo powrotów co wyjazdów!!!
  • Gość: zielak...17 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.02.05, 14:40
    Miałem szlif (a dokładniej słup i łąkę przy 120) na MZ 250 (w wakacje), trzy
    tygodnie ja składałem! Nie życze nikomu... Uważajcie (nawet na takim guwnie
    można sie zabić!) Pozdrawiam!
  • mkxx 22.02.05, 21:52
    No tak było;/ Przed szkołą kumpla chciałem się troszkę "pokazać". Najpierw
    spaliłem troszkę laczka i potem ogień. Było troszkę wąskawo (jednokierunkowa),
    uliczka się kończyła (była też krótka - może 100-150m) więc hamowanie. I tu
    niespodzianka bo hamulce dobre ma moja maszynka (zxr400) no a jeszcze ktoś
    piaskiem posypał asfalt żeby zrobić mi na złość i przednie koło zablokowało się
    tak szybko jak tylko dotknąłem dzwigni hamulca. No a że kierownicey nie miałem
    prosto zo było głośne jak skur****n "ŁUP" o ziemie. Ja zleciałem z maszynki
    przy może 80 i zatrzymałem się praktycznie w miejscu- na zaparkowanym na
    poboczu samochodzie. Jebnąłem plecami trochę w koło (opone), trochę w zdeżak
    (plasitkowy) tego samochodu. Ale tak przypie..łem że (dosłownie!!) nie
    mogłem przez 2 tygodnie bez środków przeciwbółowych przewrócić się z boku na
    bok. Oczywiście nie chodziłem. Byłem tak potłóczony że zaraz po udeżeniu byłem
    bliski uduszenia bo ból nie pozwalał mi oddychać. Straciłem przytoność na
    chwile, doznałem szoku, mam dzóry w pamięci. A najfajniejszy był los maszyny:D
    ona sobie żwawo popie..ła w siną dal na boku (małe było chamowanie bo
    ślizgała się na crash-padzie). Skończyła się uliczka i wjechał na boczku na
    skrzyżowanie a na skrzyżowaniu policja! hehe policja po chamulcach no i się
    minęli a motorek na boczku popie..ł sobie dalej. Wleciał na chodnik,potem na
    trawnik i się tam zatrzymał. Jeszcze zanim odzyskałem pełną świadomość to
    policja stała nademną i przeklinała. Ale dzięki nim karetka przyjechała dość
    szybko. Dojebali mi potem tylko na zachęte 400zł mandatu;/
    Efekty:
    -miesiąc je..ia się z ubezpieczeniem i mechanikami zanim motorek odzyskał
    pełnąświetność (najgożej było u lakiernika)
    -6pkt i 400 zł od twardych daszków
    -do tej pory (minęło 9 miesięcy!!!!) nie mogę spać w nocy albo siedzieć w
    jednej pozycji dłóżej niż kilkanaście minut ze względu na koszmarne bóle
    pleców mimo, że (zapomniałem powiedzieć) że NIE miałem złamanej ani jednej
    kosteczki:D.
    -nowe dżinsy LEVI's wzbogaciły się o dwie dziury. Rękawiczka "wypalona" na
    wylot w jednym miejscu. Ukłon w strone producentów kórtki (nie przetarła się i
    wszystkie protektory zadziałały idealnie, chociaż brakło żółwia;/), bótów
    (nawet nie ma na nich sladów, nogi absolutnie bez szwanku)
    -na kasku nie ma nawet rys!! a to dlatego że instynktownie i podświadomie
    organizm "ucieka" od udeżenia głową w cokolwiek czego efektem jest konieczność
    chodzenia w kołnieżu (naciągniete czasem naderwane mięśnie szyi o karku)
    -wszyscy mnie kochają jako motocyklowego męczennika:D:D:D:D:D

    a tak pozatym to miałem lekkiego szlifa kiedyś jak na rondzie na błotku dodałem
    za dużo gazu i motorek wywyinął piruet:P
  • cyngiel69 22.02.05, 22:00
    No, hyba pszebiles fszystkih. ;-)
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.05, 22:08
    Oj dałeś czadu nikt ci nie dorównał hehe.
    a myślałem że ja mam tylko takiego pecha. Masz zamiar śmigać dalej, bo ja tak!!!
  • mkxx 24.02.05, 15:50
    no jasne że mam zamiar śmigać dalej:D:D zresztą już miałem okazje smigać po
    wypadku. Cóż samo siedzenie na początku bolało ale się już przyzwyczaiłem.
    teraz tylko czekam na ładną pogode i w droge!!!!!!
  • Gość: wojteq_st IP: *.hybryda.net / *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 22:44
    a ile miales lat... bo ta kurtka, buty... w tym sie z reguly sie smiga od 1 dnia
  • edwin.sk 23.02.05, 23:06
    cyngiel bez szalika to ani rusz:P

    --
    Lądy i morza przemierzam, kulę ziemską z otwartym czołem. Polski mam paszport na sercu. Skąd pytam, skąd go wziąłem? A wziąłem go z dumy i trudu. Ze znoju codziennej pracy. Ze stali, z żelaza, z węgla. A węgiel to koks, to antracyt.
  • mkxx 24.02.05, 15:53
    u mnie było tak że pełny kombinezon kupiłem przed motorem:P wyjechałem na
    wakacje zarobiłem kasy i z wakacji wróciłem z zielonym kobinezonem i resztą
    sprzętu. potem musiałem szukać zielonego motocykla:P znalazłem ładną KAWę i
    kupiłem. Tego dzwona miałem w wieku 19 lat.
  • patmate 23.02.05, 02:17
    1. Motorower z pasażerem przewrócony przez samochód , który kłem zderzaka
    uderzył idealnie w podnórzek pasażera. Małe ała. Ale to bardzo dawno i
    nieprawda.
    2. Samochód zajechał drogę, taranowanie tylnego błotnika Passata, lot nad
    tymże samochodem. Ała średnie, zaleczone.
    3. Gleba na Torze Poznań. Małe ała.
    4. Szlif po asfalcie. Malutkie ała.
    Pzdr

    --
    patmate
  • mkxx 24.02.05, 15:55
    ładna kolekcja:D
  • donlesio 23.02.05, 08:36
    Powazne to nie, ale komiczne to i owszem (nie naśladować!!).
    1. Jawa TS - rondo w Będzinie. Po powrocie do jazdy na moto, po latach przerwy
    z przyzwyczajenia nie patrzyłem specjalnie po czym jeżdżę. Aż tu moto wpadło
    tyłem w poślizg; prawo, lewo, prawo - przednie koło prostopadle do kierunku
    jazdy i katapulta. Lampa, gmol, kurtka. Jechałem po prostu po długiej plamie
    ropy, która jakieś ciężarówce ze zbiornika na zakręcie się wylewała.
    2. Honda: jak się chce postawić moto na bocznej, to ją trzeba najpierw
    wysunąć!!! Stacja benzynowa w CZ. Jak pod katem 45 stopni moto stwierdziłem, że
    coś jest nie tak, to było za późno. wyskok do tyłu i lądowanie na żółwiu (dobra
    rzecz!). Ludzie którzy wychodzili - uciekli, notomiast przybiegła obsługa
    stacji benzynowej. no i byłem głową bez kazku centymetry od krawężnika.
    3. Honda. Przy zawracaniu na poboczu wjechałem przednim kołem na muldkę, moto
    się zatrzymało, a ja nie mogłem nogami dostać podłoża. Parę sekund pedałowania
    jak Jaskiniowcy i kontrolowana gleba.
    4. Honda. Rano. Do pracy na przystanek o tej porze ściąga sporo dziewuch. No i
    jednej się przyglądałem - nie zauwazyłem hamujacego Espero. Potem hamulec i
    koło zablokowało przednie - resztę już wiecie.
  • cien1100 23.02.05, 13:48
    To ja też o komicznej glebie.
    Było to bardzo dawno.Mój kolega miał komarka i czasami woził nas na bagażniku.W
    ten sposób wracałem z nim z kąpieliska na skróty, ścieżką przez pole.Jak to na
    takim terenie były przeróżne pułapki,była też głęboka bruzda.Przednie koło
    przejechało bez problemu,ale tylne nie chciało.Na dodatek motorek stanął na tym
    tylnym kole i wywalił się na prawy bok przygniatając nas.Przez parę minut nie
    moliśmy się z nim podnieść,oczywiście ze śmiechu.
    --
    Choć droga jest bez końca
    Pozornie bez znaczenia
    Mniemam,że mam powody
    By drogi swej nie zmieniać
  • prych 23.02.05, 16:08
    Ale mam nadzieje ze jest ktos kto nie mial kontuzji, bo jak tak piszecie to
    wydaje mi sie ze kazdy mial jakas kontuzje. A jeszcze takie opowiadanie o
    urazach moze zniechecic nowych motocyklistow ktozey dopiero zanczynaja swoja
    kariere.
  • juchas115 23.02.05, 16:28
    Jeszce mi sie przypomniała jedna komiczna czołówka.
    1.Mój bracholek se jechał simalem z kolegom po wsi niedużej, jechali pod górke.
    Patrzom koleś na składaku (sama rama bez dynama nawet) zapierdzielał ile sił w
    nogach i sie brechtał, bracholek zwolnił prawie do okolo 10 lub 20 km/h prawie
    stanoł kolega zeskoczył z simala a łepek poleciał na czołówe z simsonkiem :].
    Rowerek sie polamal na poł, w simsonku tam male straty, lampa łóżyska na kierze
    wyleciały i takie tam, nikomu nic sie nie staneło. śmieszne moze ale
    prawdziwe ;)
    2. Kiedyś se jechałem w nocy z kuzynkiem wsk'om 125, na wsi za domem mojego
    wujka, wracaliśmy z bajorka, nagle światło coś zgasło w wsce i wjechałem w
    szyne przednim kolem ... kuzynek poleciał na supermena na drzewo a mnie cala
    wuecha ptzywaliła. (rozwaliła mi sie kumka na nużce)
    Dojechaliśmy spokojnie do domu (światła już swieciły) odstawilem kuzyna i se
    jeszccze pojeździłem chwile. Przyjeżdzam pod dom a kuzynek mowi ze on se kce
    jeszcze pojeździc no to ja zsiadam i zachaczyłem se nogom o tom nóżke co mi
    spadła kumka z niej. Zaswedziało mnie cos ale poszedłem do domu, kuzynek
    pojechał gdzies ... Jestem juz pod domem i sie kciałem podrapac w noge i co sie
    okazało ze mam dziure takom ze mi ze 3cm palca weszło tam ... Przebilo mi skure
    i uszkodziło cos tam jeszcze w srodku, że nie mogłm napręzyc nogi bo umierałem
    z bulu. Wszytsko sie dobrze zagoiło. Najlepsze było to że nic kompletnie w
    czasie rozwalenia tej nogi nie czułem.
    A nogi od rury z motorynki to mam prawie całem popalone jak sie wywracałem i
    mnie ptzywalała od strony rury ;)
    pozdrówka, juchas
  • cyngiel69 23.02.05, 18:36
    Brawo! dobre i te 7. Miałeś szaliczek? ;-)
  • cyngiel69 23.02.05, 18:38
    sorry, to do Edwina.
  • cyngiel69 23.02.05, 17:39
    Bo widzisz, wszyscy jesteśmy straszne twardziele.
    A tak poważnie, to o czym piszemy podszyte jest wiarą, że się nic takiego nie
    powtórzy. Ból , krew, przekleństwa i przedupcona kasa - to mija. Są za to
    wspomnienia, do których jak widać wielu chętnie wraca i to z uśmiechem. To tak
    jak w tym kawale, gdzie bardziej męski jest ten, co ma większe
    blizny... . "Człowiek pamięta tylko to, co najlepsze, bo tak chce jego osobliwy
    optymizm". To właśnie wiara we własne siły poparta doświadczeniem i prawdziwą
    INTELIGENCJĄ na drodze pozwala najlepszym jeździć szczęśliwie nawet do 60-tki.
    Nigdy nie zapomnę, jak zobaczyłem pierwszy raz na żywo Tatry (zjeżdżając z
    przełęczy Krowiarki w paśmie Babiej Góry w stronę Cz. Dunajca). Ich majestat
    poraził mnie tak, że prawie spadłem z Junaka !

    Samochód nie daje takich przeżyć. Samochód to źródło stresu - cholerna korozja.
  • edwin.sk 23.02.05, 18:28
    to i ja napiszę:D
    1 gleba na pięknej motorynce:D
    jechałem sobie drogą polną i jak zobaczyłem kałużę głęboka na pół koła to pomyslałem że sobie z nią poradzę ale niestety zaczeła ostro zwalniać i przygasać to ja bez zastanowiienia gaz do oporu:D...tyle szczęścia że odskoczyłem na bok i nie wyladowałem do kałuży:D
    2 gleba motorynką tzn ja zeskoczyłem na proste nogi:D było tak gadam sobie z kumplem i jak juz pogadałem to mówię dawaj na pych bo mi się zsiadać nie chce odpaliliśmy koleś wskoczył mi z tyłu na ten plastik... puki się nie zatrzymaywałem i nie próbowałem ruszać drugi raz nic nie było po starcie motorynka w pionie a koles z dupą na asfalcie:D
    3 gleba motorynka
    sprzęt wręcz kaskaderski bez świateł i od czasu do czasu trzeba było dobic kierownice młotkiem....akurat tego pieknego dnia o tym zapomniałem:D na ładnym łuczku kierownicą ruszyłem a koło popędziło w swoją stronę wtedy pierwszy raz widziałem jak się sunie głowa( na szczę ście w kasku) po podłożu:D całkiem ciekawy widok ale nie chcę powtarzać:D
    4 gleba na mz parkingowa mozna powiedzieć zjeżdżałem z małej góreczki z bramy powolutku na jedynce i w czasie zjazdu chciałem przyspieszyć koło tylne mnie wyprzedziło ale jakoś udało mi się tak zrobić że mz złapałem i powolutku połozyłem na ziemię rozwaliłem tylko gumę podnóżka a podobało mi się jak lezałem sobie z tą mz że silnik jeszcze chodził:D

    nie doznałem żadnych ran anio nic z tych rzeczy

    raz tylko mam jeszcze bliznę po spotkaniu rozgrzanego tłumika od dniepra...
    no i efektowne gleby rowerowe po tych mam kilka śladów...

    co do jazdy zimą to dzisiaj zrobiłem aż 7km:D i żyję zrobiłem nawet kilka metrów po lodzie:D

    --
    Lądy i morza przemierzam, kulę ziemską z otwartym czołem. Polski mam paszport na sercu. Skąd pytam, skąd go wziąłem? A wziąłem go z dumy i trudu. Ze znoju codziennej pracy. Ze stali, z żelaza, z węgla. A węgiel to koks, to antracyt.
  • mkxx 24.02.05, 16:06
    każdy będzie miał glebe prędzej czy później (ja miałem prędzej) i każdy będzie
    miał AŁA. nie ma co się oszukiwać, trzeba to wkalkulować i wtedy nie będzie
    czym się przejmować jak to się już stanie:)
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.05, 19:02
    Święte słowa mkxx!!!!
  • lukasz.bonczak 23.02.05, 16:18
    Ja miałem kilka, raz nawet dwa kręgi złamane... Na szczęście tylko LH1 i LH2
    także gorsecik przez 4 miesiace... Ale nie wytrzymałem i jeździłem w nim , było
    troszkę niewygodnie, ale dało rade nawet 250 km zrobić.
    Tylko ze potem miałem dzwona następnego w tym gorseciku.. wyglądało poważnie,
    na szczęście uszkodzeniu(czyt. destrukcji) uległ tylko motocykl.
    Lekarz miał oczy jak 5-o złotówki jak zobaczyl gorsecik Jevetta.
    Ale to był jeden taki pechowy sezon... Teraz już wszystko w normie:)
  • okrutny_mariuszek 23.02.05, 17:32
    No to Panie Łukaszu, jak padam na kolana!
    Pozdrawiam LH1 i LH2 moim TH1 ;-D
    --
    Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
  • speedone 23.02.05, 19:14
    okrutny_mariuszek a jak tam kotek czy tam piesek mia hua :)
    --
    Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.

  • Gość: Mariusz IP: *.krzeszow.sdi.tpnet.pl 23.02.05, 19:45
    co tam pies czy kot!
    ja się szykuję żeby jakiemuś gó..arzowi gębę oklepać!
  • Gość: wojteq_st IP: *.hybryda.net / *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 20:00
    hehe moja pierwsza gleba.... komar:D , 50 km/h czyli max ;] i zakret 90
    stopni... juz w nim tak latalem z tymi 50km/h na budziku, ale tym razem krotko
    przed zakretem smigalem po wilgotnej polnej drodze=> piach na oponach. Nawet
    nie zdarzylem sie ulozyc dobrze a juz przodu nie mialem... gleba musiala byc
    efektowna... konkretne dziury w jeansach i takie strupy na kolanach ze łoo :D:D
    potem wstalem, zobaczylem ze szklo lusterka lezy w kawalkach na asfalcie :D
    ruszylem i jak jechalem to lewa reka cos zaczela mi sie slizgac o po manetce...
    patrze... dlon tez troszke obdarlem:D:D
  • Gość: prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 23:18
    Miał ktoś jakiś poważny dzwon albo szlia kiedyś???
    Autor: Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl
    Data: 22.02.2005 15:07

    nikt po powaznym szlifie ( a co za tym idzie:gorset,szyna ,operacje,rehabilitacje -NIE BZDZI O SWOICH MECZARNIACH NA FORUM ) palanciarski topic
  • malpa69 28.02.05, 21:30
    Mnie kiedys kumpel przewiózł. Pierwszy raz na ścigaczu 16 lat niezla zajawka.
    Tak sobie pocinaliśmy i jakiś kretyn zajechał nam droge. W sumie się nic nie
    stało. Tylko noga złamana, ale warto było. Zakochałem się w motorach wtedy i
    jeszcze mi nie przeszło :-)
  • tomas235 26.02.05, 01:22
    Trzy, przy względnie niewielkich prędkościach:

    1. i 2. - dwa szlify w krótkim odstępie czasu - przyzwyczajony do ostrości
    przedniego hamulca na suchym nie zdawałem sobie sprawy, ze przyczepność tak
    znacznie spada, kiedy spada deszcz :) Z obrażeń - drugi szlif zakonczyl sie
    uderzeniem ręką o asfalt i uszkodzeniem tkanek miękkich w okolicach stawu
    barkowego - niegroźne lecz nieco ograniczające ruchy i bolesne (przez ok. 6
    miesięcy).

    3. - wymuszenie pierwszeństwa (starsza kobieta) - samochód uderzył z boku, mniej
    więcej na wysokości główki kierownicy. Przesunęło mnie jakieś 2 metry i zrzuciło
    na placy. Poważnie wyglądało, na szczęście zero uszczerbku.

    szczegóły dedykuję waszej wyobraźni, jakości ogumienia i wyczuciu w prawej ręce ;)
    --
    Tomas
    linkster.pl/tomas235
  • hiszpan25 01.03.05, 08:22
    Temat juz kiedyś był...
    Jak większość z motocyklistów dużo jeżdżących mam na koncie kilka przygód.
    Zazwyczaj były to mało groźne gleby i delikatne szlify ale mam także na koncie
    jedno highside (po poślizgu zimowym i odzyskaniu przyczepności moto
    katapultowało mnie na jakieś 2-3m w górę) i jeden dzwon z Peugeotem 405 którego
    kierowca myślał, że ma pierwszeństwo (w efekcie skasowałem Derbi GPR a i auto
    dość mocno przypominało banan, miało zdemolowane drzwi, próg, dach, pokrywę
    bagaznika). Ta przygoda była najbardziej niebezpieczna, oprócz skasowanych
    sprzętów mi także się oberwało. Miałem zdemolowany bark, rozsypały sie 2 stawy
    a obojczyk ustawił sie w poprzek. Na pamiatkę mam teraz 20cm bliznę i nieco
    odstający obojczyk. Nikomu z was nie życze tego typu przygód!
    PZDR!
    --
    SV650S '00
    Corsa 1.4i '92
  • Gość: Paweł IP: 5.6.* / *.heidelberg.com 01.03.05, 09:49
    Wiecie co... właśnie kupiłem sobie pierwszego sprzęta... (a mam 37 lat)
    Po przeczytaniu tego postu po prostu mi się kurna odechciało!
  • Gość: maniack87 IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.05, 16:57
    Hehe nie przejmój się jeżdzij ostrożnie to nic dużego nie powinno się
    przytrafić.
  • juchas115 01.03.05, 17:02
    racja racja ;D trzeba mieć oczy z tyłu głowy... mama tak mówi :D
  • edwin.sk 01.03.05, 19:05
    z przodu też:P najlepiej za wszystkich stron głowy:P

    --
    kupię osłony na nogi do mz es 250/2 trophy
    najlepiej orginalne i z mocowaniami!!
  • Gość: Kwiatek IP: *.mt.pl / 80.51.255.* 06.03.05, 21:24
    "...jeżdzij ostrożnie to nic dużego nie powinno się
    przytrafić...."??? Coś mi się wierzyć nie chce. Miałam dzwon na przejeźzie
    kolejowym, bo idiota myślał, że zdąży, a poza tym jak motocykl może nie ustąpić
    samochodowi?(!!!) Leciałam 10 metrów, obudziłam się po drugiej stronie
    skrzyżowania, kolano bolało przez tydzień, choć jescze teraz mogę przepowiadać
    pogodę... Gdybym jechała 45 a nie 30 to by mnie na świecie przez tego idiotę
    nie było! Pozdrowienia dla wszystkich niegrzecznych wielbicieli 4 kółek :P Mam
    na was sposób: kluczyki zawsze się znajdą :D
  • Gość: inhalt IP: *.am.gdynia.pl 07.03.05, 10:52
    Na starosc jade znacznie ostrozniej niz kiedys, mimo tego nie zawsze jestem
    pewien czy dojade. Roznie to u nas i z drogami i z kierowcami katamaranow bywa.
    Male przygody mialem. Raz jeszcze na romecie zawracałem na ulicy i zle ocenilem
    predkosc samochodu nadjazdzajacego z daleka z tylu. Inna sprawa, ze on dawal
    chyba ze 100 w miescie. Myslalem, ze zdaze i sie pomylilem wiec dostalem w lewy
    bok. Na szczescie znacznie zgobil predkosc jak widzial co jest grane i sprzet
    dalo sie reanomowac,a ja doszedlem do siebie po paru dniach.
    Potem na CZ dwa razy. Raz na lesnej drodze latalem nad mlodnikiem jak kumpel
    (kierowal moim motorem) wjechal w drzewo na poboczu i potem tym samym CZ na
    drodze osiedlowej (piasek bez asfaltu) wpadlem w studzienke kanalizacyjna. Nie
    wiedzialem, ze dzien wczesniej robili przeglad scieku i klapa byla okolo 30 cm
    ponizej poziomu ziemi, a normalnie zwykle przysypana ubitym piaskiem na rowno.
    Wtedy polecialem dosc nieciekawie, a lakiernik i mechanik mnie nie minal.
    Pozdrawiam sluzby drogowe i zycze wyobrazni.
    Inhalt
  • Gość: rowerzysta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:50
    wczoraj przewrocilem sie na rowerze ...
    pozdrawiam wszystkich
  • Gość: muczaczos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 10:09
    Jechałem kiedyś gsxem bez prawa jazdy, ubezpieczenia w nocy. Taka swobodna
    nocna przejażdżka w letnią noc. Trochę za daleko pojechałem i trafiłem na
    drogówkę. NIe zatrzymałem się i zacząłem spieprzać. Nie znałem drogi która
    okazała się bardzo kręta i na 90 stopniowym zakręcie wyjebałem do rowu,
    pomiędzy drzewo a betownowy słup. A te pie..ne pały mnie jeszcze skopały..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka