Moja zabawa z Osą zaczęła się prozaicznie. Na jednym z filmów emitowanych w TV pojawił się aktor na Osie. Film oglądałem z żoną, która wyraziła zainteresowanie motorkiem, szczególnie że był to jedyny polski skuter z solidnym 175-centymetrowym silniczkiem. Układ był prosty: ja zrobię motorek, a ona prawo na kategorię A. I kto by przypuszczał, że ja, zatwardziały wyznawca Harleya, zabiorę się do grzebania w WFM-ce.