Witam mam vtr z 97 .. (drugi silnik pierwszy zajebałem przez
napinacz )
drugi silnik z 2000 . przebieg 35 tyś. ciągałem ją do odcięcia przy
każdej okazji aż nagle w deszcz zaczeła palić na jeden gar.. zalany
impulsator itd . rozgryzłem problema i co.??? dupa motór mi nie lata
jak wczesniej wyeliminowałem całą elektronikę ( nowe moduł.
konwerter. sądziłem że problemy z mapami zapłonu ) i nic nie dało
5500 obr. 160-180 i sie tak kur..a silnik telepie jakby sie na
fazach przestawił az strach dać po garach by nie wybuchł... może
sprężyna zaworowa pękła lub trzonek sie zaciera .. głowie sie nad
tym i mam gorącą prośbę jak macie jakies uwagi lub podobne doś.
dajcie cynk.. kocham moją wariatkę i nie zamienie jej na jakieś
gów..o rzędowe ale tak latac to sie nie da ...Acha moja VTR-ka ma
na imię Lucy.... i jak to kobieta ma wszystkich rzędowych chłoptasi
na tylnej . cztli w ...:) |wielkie pozdro Predi...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.