Dodaj do ulubionych

bear mountain, 6:15

IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 22:29
6:15am
sniadanie. sprawdzam, co tam na forum, laduje punkty do gpsa, pakuje torbe z
aparatem do bagazu. do tego batony, gatorade, dwie pary rekawic i ruszam.

7:55am
skrecam z jedenestej alei w piecdziesiata osma ulice. na parkingu przed
salonem bmw juz czeka perry i facet w czerwonym aerostichu (wiekszosci imion
nie pamietam). pery mial byc na bialoniebieskim r1200s, a jest na jakims
innym sporcie. czerwony aero nie wiem, na czym mial byc, ale jest na r1150gs
z powiekszonym zbiornikiem, kuframi i klockami na kolach. sport okazuje sie
byc r1200s tyle, ze bez plastikow na lewej burcie, bo perry doswiadczyl low
side wczoraj. dlatego perry sie nie wita - wyladowal na prawym nadgarstku.
pery i czerwony siedza na barierce; pery w jednoczesciowym, szarym aerostichu
ze skreconym kablem widdera luzno zwisajacym kolo kolan. gadka szmatka tez
jest luzna i po chwili przyjezdza chlopak na drz400sm. slyszelismy go, nim
sie pojawil. suzi znika za gs czerwonego aerosticha i przez chwile jeszcze
slychac tylko yoshimury; po chwili zza kufrow wyglada czerwony nolan, a potem
cala postac w bialoszarozoltym jednoczesciowym kushitani z puchowa kamizelka
na wierzchu. kushitani nie bedzie jechal w ogonie. jeszcze chwila i pojawia
sie drugi gs - adventure tym razem. jason ma na sobie zoltego aerosticha i
ciesze sie, bo wiem, ze jego imie akurat bede w stanie zapamietac. pozniej
okaze sie, ze on zapamieta moje. dobra, czas minal, zbieramy sie. kushitani
zza gsa wyjechal z przednim kolem ponad siodlem. posadzil suzi przed
kraweznikiem, a za kraweznikiem znow wystartowal. on nie bedzie w ogonie.
piec minut na west side highway az do mostu washingtona. jedyne urozmaicenie
to trzaskanie szyba w kasku: mgla/jazgot, mgla/jazgot, mgla/jazgot...
pierwszy zjazd za mostem i jestesmy na palisade parkway. stad tylko
pietnascie minut pierwszorzednego asfaltu i wjezdzamy na taras widokowy state
line lookout. cieknie mi z nosa.

8:35am
gadka szmatka. po pieciu minutach przyjezdza walter. facet cos po
piecdziesiatce, z ktorym mialem wielka przyjemnosc jezdzic juz pare razy.
ciesze sie, bo dzis - posrod floty kilku motocykli - wybral swoja granatowa
caponord. wiem juz, ze bede mogl czerpac z jego osadow. walter wita sie ze
wszystkimi, ale jest wciaz obolaly i prosi o powsciagliwosc. dwa tygodnie
temu, na transalpie, przezyl spotkanie z asfaltem. sarny. perry siedzi na
kamieniach; nie podaje dloni nikomu.

(www.advrider.com/forums/showthread.php?t=102158&page=3&pp=15)
(www.advrider.com/forums/showthread.php?t=102158&page=4)

gadka szmatka. przyjezdza pirat na czerwonym r1150r. i niedlugo po nim facet
w szarym aerostichu na czarnym r1150gs. szary aerostich ma azjatycka
fizjonomie, ale sladu obcych nalecialosci w akcencie. chinczyk ma anakees na
kolach, w kokpicie gps i radar detector. znaczy szybko jezdzi. to oczywiste,
wszyscy faceci w aerostichach szybko jezdza. walter nie ma aerosticha, ale ma
wykrywacz. ze jezdzi jak szatan, wiem od dawna.
zbieramy sie. na motocyklach jeden spoglada na drugiego. wiadomo: pierwszy
jedzie walter. za walterem, na tylnym kole startuje kushitani. chinczyk
omiata wzrokiem horde i rusza trzeci. po nim perry na niesymetrycznym
sporcie. jason i czerwony aero patrza na mnie i na siebie nawzajem. czekam,
bo przeciez mimo klockow na kolach maja na sobie aerostichy. pirat nie patrzy
na nikogo. rusza czerwony aero, za nim jason dzwiga siebie i przednie kolo
swojego gsa, ja i pirat. przed wyjazdem na highway mijamy kogos na kawie
concours. zawraca - on bedzie w ogonie.
na highwayu: przepisowe 20 mph ponad ograniczenie, wszyscy w wypatrzonym,
naturalnym porzadku. kushitani tuz za walterem, jakies sto jardow przede mna,
a doskonale slysze jego yoshimury. zabiajaja wszystkie inne dzwieki. perry
jedzie wezykiem - grzeje gumy. po dziesieciu minutach na hwy 303 zjezdzamy w
greenbush road. zaczyna sie, ku.....

cdn
Edytor zaawansowany
  • Gość: Lysout IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.05, 22:48
    Osikowicz z ciebie zaden, pozatym, nikogo nieinteresują twoje przygody, naprawdę
    nikogo, nawet fanów portalu sympatia.pl
    Aha, tu tez nikt Cię nie lubi, więc domyslasz się co mozesz sobie podetrzec tymi
    stronami swojego pamietnika
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:35
    nie mam ambicji byc osikowiczem, bo malo kto moze nim byc. pisze, jak potrafie.
    pisze, bo mam w tym przyjemnosc, a nie dlatego, by zyskac w oczach kazdego
    goscia na forum.
  • lysout 13.11.05, 23:36
    A www.sympatia.pl, co z sympatią???????? znalazłeś już kogoś??????????
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:56
    nie, nie znalazlem. z moja uroda, to nielatwe zadanie. gdy tylko kogos poznam,
    dam ci znac.
  • jagiel500 13.11.05, 23:18
    NY zalatw darmowe wizy dla Polakow do USA to cie polubimy:))))

    pozdro
    jagiel
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 00:09
    w tym, ze maniek z lysym i carina mnie nie lubia, mam umiarkowana przyjemnosc.
    z tym, ze nie lubi mnie reszta, staram sie jakos zyc. zwyczajnie nie mam
    wyboru. wiz nie zalatwie, bo wtedy ci wszyscy, ktorzy tak mnie nie lubia,
    musieliby przestac lubic siebie samych.
  • lysout 14.11.05, 00:16
    Gość portalu: NYorker napisał(a):

    zwyczajnie nie mam wyboru


    Wyjście jest bardzo proste - mozesz pisać tylko i wyłącznie tu:

    www.advrider.com/forums
    obiecujemy czytać.........
  • Gość: brembo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 04:03
    znowu geyowska fantazja! wziałbys tak i forum zmienił...
  • okrutny_mariuszek 13.11.05, 23:26
    ty ny czep sie opisu tutaj:
    yarrai.sympatia.onet.pl/
    jak chcesz zgłuszyć coś innego niż iRenke to przynajmniej stwarzaj pozory
    człowieka któremu oprócz głupich zdjęć coś jeszcze w życiu wyszło.

    ny napisał:

    Mój wymarzony partner:

    bede wiedzial, gdy poznam
    (byle miala pryncypia; byle nie wpisywala w rubryce 'moj wymarzony partner' na
    pierwszym miejscu 'wysportowany', badz 'inteligentny' i byle nie nie szukala
    niczego...)
  • cien1100 13.11.05, 23:31
    Chyba coś Ci nie na temat wyszło.
    --
    Choć droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia
    Mniemam,że mam powody, by drogi swej nie zmieniać
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 00:24

    jak nie na temat! na temat!
    chodzi o to by zamiast wypisywać te swoje super historie zrobił coś z opisem na
    yarrai.sympatia.onet.pl/
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 00:33
    mariuszku, a do ksiegi gosci tez mi sie wpisales?
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:03
    wykorzystam te okazje i zapytam... w polsce dochodzi pierwsza w nocy, a ty
    wciaz sleczysz nad internetem. odwiedzasz moja strone, komponujesz sobie
    sygnaturke, kopiujesz moje zdjecia, czytasz moje wszystkie posty... dlaczego
    mariuszku nie spisz? dlaczego od ponad godziny jestes skupiony nade mna? tak
    bardzo mnie nienawidzisz, ale tyle swojego cennego czasu prawnika poswiecasz
    mnie, ohydnie brzydkiej, debilnej, niemeskiej postaci, ktorej sie brzydzisz. no
    wiec dlaczego wciaz nie spisz? dlaczego przeczytales moj nadluzszy, bezsensowny
    tekst od poczatku do konca? ba, nawet poswiecisz swoj czas i wpiszesz sie do
    ksiegi gosci na mojej stronie sympatii...
    dlaczego?

    kamil, yarrai.sympatia.onet.pl

    ciemny szatyn, szczupla budowa ciala, 194 cm wzrostu. mgr.inz. arch. mgr
    ochrony srodowiska. koziorozec. tatuaze. palacy, pijacy. jezdzacy motocyklem za
    dnia, spiacy w nocy. nie z mezczyznami. przykro mi mariuszku.
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 01:07
    jednak nie wpiszę się do księgi gości,
    a nei spię bo dzis piątek trzynastego część trzecia
    choć swoją drogą twoja księga gosci jest straszniejsza
    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:38
    to bylo juz na forum, mariuszku. sam ten adres kiedys tu zamiescilem. poza tym
    nie wiem, co to znaczy 'jak chcesz zgluszyc'. nawet, jezeli zaczalbys ten zwrot
    od 'jezeli', to i tak nie widzialbym, coz znaczy 'zgluszyc kogos'. poza tym,
    przeczytaj moja odpowiedz (przeczytasz i tak) dla lysouta. nie musze niczego w
    zyciu udawac, ani niczego dla kogokolwiek robic.

    mniej krowich plackow w zyciu zycze.
  • ireo 13.11.05, 23:27
    na razie wpisał się jeden z nielicznych użytkowników forum rzeczywiście
    jeżdżących motocyklem oraz dwuosobowy chór zawistnych Polaków wziętych
    prosto z Mrożka. i jeden niezrzeszony. jak ktoś dopisze coś na temat to mnie
    obudźcie
  • ireo 13.11.05, 23:28
    o, trzyosobowy. (ziew)
  • okrutny_mariuszek 13.11.05, 23:30
    iRenka napisał:
    > na razie wpisał się jeden z nielicznych użytkowników forum rzeczywiście
    > jeżdżących motocyklem oraz dwuosobowy chór zawistnych Polaków wziętych
    > prosto z Mrożka. i jeden niezrzeszony. jak ktoś dopisze coś na temat to mnie
    > obudźcie

    To po ch*j sie wpisujesz? Jako jeden z nielicznych userów 4um rzeczywiscie
    jeżdżący motocyklem siedź cicho i nie wpierd*laj się między mężczyzn.

    Napisz jednak jakąż to magiczną maszyną jeździsz Potterze
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:30

    9:20am (jakos tak)

    nie widze waltera, nie widze kushitaniego. chinczyka tez. miga mi jason, ale
    zazwyczaj gninie za zakretem. nie widze drogi, bo aluminiowe kufry na gsie
    czerwonego aero siegaja od kraweznika do kraweznika. wpatruje sie w jego
    swiatlo stopu. na szczescie droga wciaz cywilizowana i chlopaki nie rozpedzaja
    sie.
    dziesiec minut i wyjezdzamy na wielopasmowke: skrzyzowania i sygnalizatory.
    walter przyjechal ze srodkowego new jersey i nie pamieta okolicy. szukamy
    zjazdu, a rytm swiatel rozrywa grupe. w miedzy czasie znalazlem sie za
    walterem, kushitani, chinczykiem, perrym i jasonem. reszta przepadla, gdy
    zawracalismy gdzies wczesniej. na kazdym kolejnym skrzyzowaniu ogladamy sie do
    tylu i wpatrujemy sie w waz samochodow ruszajacych spod poprzednich swiatel.
    kierowcy wlampiaja sie w nas. przed nami, kazdy zjezdza na prawy pas. kushitani
    robi wheelie, jesli ktos sie spoznia. pojawia sie reszta, a walter znajduje
    zjazd.
    miga mi tabliczka: 'willow grove rd' - ostatnia, jaka widzialem. ku.., zaczyna
    sie na dobre... droga jest dosc szeroka; kazdy pas na dwa samochody, ale
    praktycznie bez prostych. skrecona jak zmija noca. rzadki las po obu stronach,
    wiec czesto widze waltera z kushitanim. za nimi chinczyk jak zjawisko i jason
    jak posag. poierwsze winkle i widze, jak perry macha mi lewa noga. zwalnia. ma
    najdluzszy rozstaw osi i motocykl od tygodnia (downside mial po dwoch dniach) -
    nie wtopil sie jeszcze w nowy sprzet, nie czuje sie dobrze w ciasnych winklach.
    poza tym kontuzja. mijam perrego i przenosze wzrok na jasona, raczej na jego
    swiatlo stopu, bo ruchow cialem nie czyni zadnych - monument skladajacy sie to
    w prawo, to w lewo. szybko stwierdzam, ze jason prawie w ogole nie hamuje. te
    gsy niezle hamuja silnikiem. staram sie kopiowac kat, pod ktorym sklada sie w
    zakrety. nie mysle nawet o tym, ze adventure ma wyzsze zawieszenie. jason, przy
    moze stu piecdziesieciu kilogramach wagi mierzy prawie tyle co ja, wiec omiata
    kaskiem pobocze w prawym skrecie i polowe pasa w po lewej w lewym. ale ruchu
    nie ma. zdarzaja sie za to wyjazdy z posiadlosci i skrzynki na listy. jedna z
    nich jason mija o cal. wylatuja jakies listy i kolorowe papiery. jeden
    przykleja sie na moim prawym handguardzie. nie wiem, kiedy znikna. nie wiedziec
    czemu, jason zwalnia i zjezdza wyraznie na prawo. daje znak reka. redukcja do
    trojki i staram sie gonic chinczyka. zle. zwalista postac jasona nudzila, a
    chinczyk hipnotyzuje. przed kazdym winklem uklada sie w siodle. jasnym jest, ze
    bywa tez na torze. w zyciu nie widzialem nikogo, kto robilby to z taka
    elegancja. najmniejszego zbednego ruchu. wyprostowany jak struna wspina sie
    lekko, przesuwa w prawo - prawy zakret, ruch w lewo - lewy zakret. prawo, lewo,
    prawo, lewo. jade jak na szynie do momentu, gdy chinczyk zamiera gdzies
    posrodku wlasnego wektora ku prawej. walter znikna; czerwony nolan kushitaniego
    tez. szukam w umysle interpretacji ruchu chinczyka i czuje, jak siodlo ucieka w
    otchlan, a za nim podnozki. wciaz nie wiem, co sie dzieje. katem oka widze, jak
    szary aerostich chinczyka ucieka gdzies w prawo. mozg ozywia uderzenie gdzies z
    tylu. ogon jest juz na asfalcie. czekamy chwile na front. uderzenie i widze
    podwojna ciagla przez srodek owiewki. nim jestem w stanie skontrowac, czuje
    fale wibracji biegnaca od frontu ku tylowi. szarpniecie w kierownicy zbliza sie
    do stop. gdy uderzenie dotarlo do podnozkow, jego czesc poszla dalej ku tylowi,
    a czesc rozlewa sie zimnym dreszczem po ciele. priller otrzasnal sie jak pies
    od pyska do ogona, a ja jestem mokry od potu. no ale czas na kontre. szary
    aerostich, ktory ostatnio majaczyl po prawej, ucieka juz daleko po lewej. za
    pozno na kontre - trzeba skladac sie w prawo. zza drzew nic nie wyjezdza. zyje.
    w lusterkach nie widze jasona. postanawiam dac sobie wiecej czasu i daje
    dwadziescia dodatkowych jardow chinczykowi, a sobie czas na reakcje. po chwili
    wjezdzamy na pierwsza prosta; po prawej skaly, po lewej panorama hudson river
    posrod kilku domow. wrzucam piatke i szostke. wspinam sie na podnozki, opieram
    kolanami o zbiornik. relaks...
    po trzech minutach lagodnych serpentyn wjezdzamy na slimaka ku wiezcholkowi
    bear mountain. jest stosunkowo szeroko, a w lusterkach wyolbrzymial jason.
    czasem zza jego ramion i kufrow wyjrzy perry, rzadziej mignie czerwony aero.
    reszty wciaz nie widac. widze waltera i kushitaniego, ale powyzej i juz za
    zakretem. znow przyklejam sie wzrokiem do chinczyka - swiatlo w jego gsie tez
    nie mowi nic, ale jego korpus mowi wszystko. mimo precyzyjnych wskazowek
    zostaje. gdy docieram na szczyt, walter rozmawia z kushitanim, a chinczyk
    zdarzyl juz zdjac kask. dziwnie rozedrgany jestem. fakt, ze sie nie trzese
    rozwesela.
  • ireo 13.11.05, 23:49
    wskutek przerwy wypełnionej szumami (czyli występem Chóru Polaków z Mrożka)
    zapadłem na chwilę w drzemkę i śniło mi się, że otyły_pasożyt zapomniał że jest
    tchórzem i zamiast bezpiecznie plując zza węgła (czyli zza monitora), jak to ma
    w zwyczaju, nieopacznie odezwał się po swojemu do kogoś w realu. najpierw
    został wyśmiany, ale było mu mało, więc w końcu ktoś zniecierpliwiony wyrwał mu
    nogi z d. i w ten sposób ten nieprzyjemny sen się zakończył.

    żeby jednak się nie rozpraszać - a co było w tym liście wywianym ze skrzynki?
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:52
    nie wiem, co tam bylo. nie mialem nawet czasu sprawdzic odczytu predkosci na
    gps'ie.
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:50
    11:50am

    na parking na szczycie bear mountain malo samochodow, malo ludzi. przed chwila
    dotarl facet na concourze. walter jest obolaly. pare osob robi zdjecia u zrebu
    tarasu. ktos tam majaczy za oknem na szczycie wierzy widokowej. gadka szmatka.
    kushitani smieje sie, ale nerwowo wodzi wzrokiem.

    cholera, nie wiesz, gdzie tu jest jakis wucet? - pyta.
    pojecia nie mam - odpowiadam - pewnie jest na gorze w wierzy.
    jason sie smieje.

    jem batona i zastanawiam sie, czy chce mi sie wyciagac aparat. ale - nie wiem
    dlaczego - nie chce mi sie. jest cieplo; odpoczywam. pomiedzy drzewami miga
    szarozoltobialy kombinezon kushitaniego, wbiega na schody wierzy, trzy minuty
    pozniej znow miga pomiedzy drzewami i skalami. wreszcie pojawia sie z jeszcze
    szerszym usmiechem. czuje, ze tez mam potrzebe.

    mozesz polecic mi jakies szczegolne drzewo? - pytam.
    za tamta skala znalazlem dobre miejsce - mowi - cholera, szukalem chyba z piec
    minut. po cholere wyslales mnie na wierze?
    powaznie tam byles? - nie wierze
    yeah - smieje sie
    jason smieje sie dwa razy glosniej.
    za dwadziescia minut bedziemy tankowac - mowi walter - zalatwisz to na stacji.
    ok, no problem.

    no ale pora wracac. tlum dzieli sie: czesc chce jechac prosto do knajpy na
    manhattanie, gdzie czeka zamowiony stol i lunch. perry nie podaje dloni na
    pozegnanie. czerwony aero zostaje z nim. walter rusza, za nim kushitani na
    jednym kole, potem chinczyk i jason gsem znow na tylko na tylnym. te same
    serpentyny. nie zawracam juz sobie glowy chinczykiem; jason daje wiekszy
    margines na bledy.

    12:25pm
    tankujemy. concours i pirat nie tankuja, ja jestem ostatni. po zalaniu
    prillera, czekam, az jason zwolni wucet. gdy wychodze, gadka szmatka.

    po cholere robisz ciagle te wheelie?
    kushitani - sie smieje
    slaby sprzet mam, to dorabiam sobie radoche - mowi jason
    acha, ten koles tez ma to zboczenie - pokazuje na jasona.
    o tak? - kushitani sie smieje
    wszystko polega na tym, by naladowac mase pie..w do kufrow - mowi jason.
    wszyscy sie smieja.
    zapalam peta. zaciagam sie.
    no jak, gotowi - pyta walter
    gotowi - pada odpowiedz.

    12:35pm

    zaciagam sie drugi raz i rzucam fajke do kosza. chinczyk sie zegna. przyjechal
    z connecticut i chce wracac do domu; dwie godziny drogi przed nim, wiec sie
    zegna. rusza walter, za nim kushitani tradycyjnie na jednym kole i jason. mam
    juz troche dosyc jazdy w tepie wyczynowcow, stad puszczam przed siebie pirata.
    concours formuje ogon. znow winkle i znow czuje adrenaline. pirat tez hamuje
    silnikiem, ale szybko ucze sie, ze czyni glebsze linie: szerzej zachodzi w lewo
    przed zlozeniem sie w prawo i na odwrot. nie jest czytelny tak, jak chinczyk,
    ale daje wiecej czasu na reakcje. droga jest waska - moze dwa i pol jarda pasa
    z kazdej strony i pol jarda podwojnej ciaglej po srodku. zamiast pobocza waly
    pomaranczowych lisci i czasami brakuje asfaltu. wjezdzamy na hektary ronda w
    lesie; po lewej widze jezioro z pusta plaza. juz wiem, gdzie jestem: seven
    lakes. relaksuje sie, gdy widze, ze walter zjezdza w droge, ktora juz kiedys
    jechalem. nic to, ze w przeciwna droge. jakos nie dociera do mnie, ze jechalem
    sam, wiec wlasnym rytmem i na slabszym sprzecie. zjezdzam z ronda, zatrzymuje
    sie i czekam na concoura, by wiedzial, ktory zjazd wybrac. gdy pojawia sie w
    tle, ruszam. prawo, lewo, gorka w prawo, gorka w lewo i jeszcze raz glebiej w
    lewo. na krotkiej prostej widze pirata. tym razem on czeka na mnie, ale rusza,
    gdy tylko mnie zobaczyl. cisne na prostej i w najblizszych winklach. pirata juz
    nie dogonie, ale widze cielsko jasona. gdy tylko dochodze, zakrety staja sie
    ciasniejsze. jestem spokojny, bo jason ma tkc80 i jestem pewien, ze moje
    bridgestony lepiej trzymaja. zludzenia pryskaja szybko. jason z gsem wazy
    pewnie z pol tony; gdy chyli sie cala masa z precyzja kamertonu, na poboczu
    podrywa sie chmara zoltych lisci. raz za razem, czuje chrobotanie po lewym
    butem i zastanawiam sie, dlaczego nie odczuwam tego zjawiska, gdy leze w prawym
    zakrecie. wciaz jestem spokojny. jason ma na kolach klocki. coraz mniej
    wpatruje sie jednak w niego, a coraz bardziej w asfalt przede mna: dziur tyle,
    ze na sprzegle i hamulcu zostawilem juz tylko palec wskazujacy. cielsko przede
    mna zlozylo sie kolejny raz w lewo. chyle sie podobnie, jakbysmy byli
    nawleczeni na jedna zylke. ledwie zauwazalna wibracja na kierownicy - jakby
    bardziej z lewej manetki - i dziwny pisk spod przedniego kola. tylko nie to,
    tylko nie to tylko nie to - mysle i zamieram. mysli przestaja plynac, czas
    kreci sie po promieniu winkla. przy ostatnim 'tylko nie to' jestem juz na
    wyjsciu i dryfuje w lisciach. czuje wszystkie miesnie, rzezbe na manetkach i
    bak scisniety kolanami. zyje... pie.. jasona. dusze co tam jest w prillerze,
    a przed kazdym zkretem hamuje juz na moj gust. az do skrzyzowania, na ktorym
    czekaja wszyscy, slysze wciaz skrzeczenie gumy spod fronu. pod znakiem stopu
    czekamy na concoursa. czekamy i czekamy. wylaczam zaplon. turystyczna kawa
    przyjezdza po pieciu minutach. jest chyba cos kolo

    1:25pm

    walter oglada sie przez lewe ramie i rusza po chwili. kushitani i pirat na
    czerwonym r1150r tak samo. jason wrzuca jedynke, spoglada przez ramie i
    startuje. ogladam sie i ja: na highwayu pusto, zwalniam sprzeglo i wracam
    wzrokiem przed siebie by stwierdzic, ze jason stanal. hamulce i przod nurkuje
    mi jak nigdy wczesniej. gluchy, cichy dzwiek dotarl do mnie przez halas
    yoshimur w suzi kushitaniego. nos nisko tak, jakby zaryl w ziemi. jason obrocil
    sie jakos statycznie w siodle, pokiwal glowa, ale ruszyl bez jekow. za nim ja i
    concour. godzina na higwayu. kushitani pierwszy raz zostal z tylu. piratowi tez
    sie nie spieszy. concours nie byl widziany juz tego dnia. walter daleko z
    przodu, za nim jason na naznaczonym przeze mnie adventure, ja w jego cieniu
    areodynamicznym, z ktorego korzystaly tez rozne dzipy i minivany. jason
    zdominowal highway juz do konca.

    2:10pm

    naprawde jestes polakiem? - zapytal jason, gdy bylismy juz pod dinosaurem, tuz
    obok west side highway na manhattanie.
    jason stal za swoim gsem i lustrowal wgniecenie. wyraznie byl niepocieszony.
    tak, jestem polakiem - odpowiedzialem - czasem sie tego wstydze. ty sam
    bedziesz mial kolejny polish joke do opowiadania.
    oh, nie ma problemu - odpowiedzial - kumpel, z ktorym jezdze u siebie tez jest
    polakiem.

    wyciagnal z kufra telefon i oddal sie rozmowie. ja zapalilem peta. gdy
    skonczylem podszedlem pozegnac sie. jason chowal telefon spowrotem do kufra i
    zobaczylem, ze kufry sa puste.

    musisz wrzucic mase cholerstwa do nich, by zrobic tym wheelie? - zapytalem
    jason rozesmial sie - yeah, to jedyny sposob!



    zdjecia waltera z bear mountain:

    www.advrider.com/forums/showthread.php?t=102838&page=3
    na zdjeciu pierwszym: po lewej chinczyk, w srodku concours.
    na zdjeciu drugim: jason w zoltym aerostichu i czerwony aero.
    na zdjeciu trzecim: po lewej kushitami, ja w srodku, i dalej znow jason i
    czerwony.
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 00:15
    mam nadzieje, ze moga zostac pominiete.

    po powrocie do domu, wypakowalem aparat bez jednego zdjecia w pamieci i
    poszedlem spac. szum w glowie minal dopiero dzisiaj.
  • achili 14.11.05, 00:24
    Witam,
    miło jest przeczytać o takiej wyprawie ( i miło wiedzieć, że kolega słowny
    jest). Ubolewam, że zdjęć jakoś tak mikrutko :-), ale czytało się wybornie.

    Pozdrawiam,
    Achili
  • okrutny_mariuszek 13.11.05, 23:38
    ja to napisze bo ny pierdzieli jak poprzony
    oto historia ny:

    wstałem rano i pojechałem z kolesiami gdzieś tam, bo czy pojechałem czy nie
    tego nikt nie sprawdzi
    było zajebiście a kolesie mnie fascynowali i tylko na nich się skupiałem, skoro
    na 4um gazety nie mogę znaleźc przyjaciela to może znajdę sobie takiego
    wymyślonego.
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 13.11.05, 23:56
    mariuszku, zadna historia nie moze rownac sie z dramatem, jakiego zaznales tej
    jesieni. stawiasz poprzeczke wysoko tak, ze nie sposob jej siegnac...

    tutaj pelny tekst mariuszka:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=28478529&a=28478529
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 00:21

    Dramat to ja przeżywam czytając twoje wysiliny.
    pomijam to że nudnie piszesz i bez sensu.
    na 4um zapodałeś tylko 1 (słownie jeden) ciekawy temat.

    a poza tym... piszesz nudnie, nieskładnie - ciężko się toto czyta. dosłownie
    bździny.
    zresztą sam sprawdź:
    szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html
    możesz sie też poskarżyć mamie, a jak wyczerpiesz już wszystkie instancje to
    zawsze pozostaje ci yarrai.sympatia.onet.pl/ tu możesz być tym kim nie
    jesteś - ciekawym gościem.
    póki co wszyscy się cieszyliśmy, że nie zaglądałeś na 4um
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 00:31
    mariuszku, pomysl kiedys, ze forum to publiczne, a nie twoj folwark, ani
    reggie. wiem, ze bolesna to dla ciebie prawda, ale uwierz mi na slowo.
    pisalem nudnie, pisze nudnie i bede pisal nudnie. jako ktos, kto te prawde
    odkryl, kompromitujesz sie tym, ze moje wypociny czytasz. czytasz wszystko, co
    napisze, grzebiesz namietnie w moich postach, a nawet zarejestrowales sie na
    sympatii jako

    maniuszek.sympatia.onet.pl

    tylko po to, by obejrzec dokladnie moje zdjecia. lysout i inni ograniczyli sie
    do zwyklego otworzenia strony. ty jeden sie zalogowales tylko po to, by miec
    detale. kopiujesz sobie wszystkie inne moje fotografie, do ktorych zamieszcze
    link. zwyczajnie kradniesz. te zdjecia z sympatii tez sobie skopiowales do
    swojej galerii moich zdjec? mariuszku, czy ty sie dobrze czujesz, biedaku?
    mariuszku, czy ty aby sie we mnie nie kochasz?
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 00:50
    nie nie kocham się w tobie
    brzydę się tobą i nic więcej
    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc zajrzyj: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 00:54
    dziekuje ci mariuszku. jestem wdzieczny za darmowa reklame. chetnie sie
    zrewanzuje. w jaki sposob moge pomoc tobie?
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 01:02
    nie dopiszę się do księgi gości, ale rozumiem dlaczego piszesz na naszym 4um:
    yarrai.sympatia.onet.pl/4,guestbook.html - linka pierwsza, baaaaaaaardzo
    straszna
    yarrai.sympatia.onet.pl/2,guestbook.html - linka druga strasniejsza od
    pierwszej!!
    yarrai.sympatia.onet.pl/3,guestbook.html - linka trzecia!

    musisz być zdrowo pierdzielnięty!
    pewnie bierzesz jakaś rentę dla umosłowo zapóźnionych


    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • Gość: siekiera77 IP: *.aster.pl 14.11.05, 01:33
    Gość portalu: NYorker napisał(a):
    pomysl kiedys, ze forum to publiczne, a nie twoj folwark,

    o! dotarlo do yankeeowego lba?
    to juz nie bedziesz radzil innym odzywac sie za dziesiec lat?
    zapamietaj: TO JEST CIĄGLE JESZCZE WOLNY KRAJ
    i dopoki trzyliterowe organizacje przymusu panstwowego (i globalnego (to ci twoi)
    nie beda sledzic uczestnikow tego forum
    to zawsze zostaniesz zj*bany jesli komus nie spodoba sie twoja "mysl"
    mozesz tu sobie pisac te swoje poematy
    ale lepiej zrobisz jakstad znikniesz
    cala nadzieja w okrutnym omaloco moderatorze który zadaje sobie trud tepienia
    cie nudziarzu
    gubi se!
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:46
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:55
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 02:16
    zawsze pisuje do siebie. mariuszku, juz 2:12 w nocy, a ty wciaz zajmujesz sie
    mna?
    abys jeszcze bardziej sie we mnie nie zakochal, nie bede juz ci odpisywal, ani
    nawet ciebie czytal. pal licho, ze twoja nikczemna postac na to nie zasluguje.
    mariuszku, ty snu potrzebujesz...
    nie chce mi sie, wzbudzasz tez we mnie wiecej litosci, niz ktokolwiek inny,
    wiec nie bede grzebal w postach, by wyciagnac ci wszystkie odpowiedzi do samego
    siebie. a bylo ich mnostwo. dobranoc, malenki okrutny mariuszku.
  • egzystencjalny.paw 14.11.05, 01:02
    No gratuluje wam chłopaki !!!
    Spier..liscie wątek koncertowo!!
    Nie rozumiem was. Odnajdujecie jakas chora przyjemnosc w gnojeniu NY ??
    Do Waszej waidomosci : ---> Mnie interesuje co gosc ma do napisania.
    Jesli Was nie, to moze sobie wyluzujecie i pojdziecie sobie np. na piwo ??
    Do tej pory miałem was za konkretnych gosci, ale widze ze sie chyba pomyliłem...


    saracen1608
    --
    ..:: hej , ty który mieszkasz w niebie prosze pożycz mi swój grzebień::..
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:07
    mysle, ze zbyt bardzo sie tym przejales. zycze ci, bys spotkal kiedys
    mariuszka, czy lysego i byl w stanie podac im dlon.
    bez obawy, mimo staran, nie jestem zgnojony, a to warunek konieczny, by mnie
    gnoic.

    pozdrawiam

    kamil, sympatia.onet.pl
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:12
    mariuszku, przepisz. czego nie robi sie dla milosci?
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:19
    linki i zdjecia poprosze. jestes nieoceniony w swojej plugawosci.
  • cien1100 14.11.05, 14:34
    ZAJE.BIE!!!!!!!!!!Jesteście obaj pier...nięci i siebie warci.
    --
    Choć droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia
    Mniemam,że mam powody, by drogi swej nie zmieniać
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 17:49
    dlaczego jestem pie..iety? dlatego, ze uwazam mariuszka za nikczemna osobe?
    nie staram sie byc uprzejmy wobec mariuszka, ale tez wkladam troche wysilku w
    to, by traktowac go jak czlowieka. to mnie czyni pie..ietym?
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 18:01
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 18:04
    badz, prosze, tak bystry, i zauwaz, ze nie ciebie pytalem. uspokuj sie,
    mlodziencze.
  • egzystencjalny.paw 14.11.05, 01:14
    Wiesz , kiedys mysałem ze warto by ich było poznac ,ale teraz ... ehhh:/

    Zachowanie zupełnie bez sensu...

    Miałem o nich inne zdanie.

    p.s.
    Aha - chyba jeszcze nie podziekowałem za "Dust to Glory" co niniejszym czynie :]
    Film pusciłem dalej po ogladnieciu - rzeczywiscie ciezko skopiowac :/

    pzdr Kuba
    --
    ..:: hej , ty który mieszkasz w niebie prosze pożycz mi swój grzebień::..
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 01:18
    ciesze sie. gdy sie zbiore, wysle jeszcze 'on any sunday', bo zdaje mi sie, ze
    bardziej przypadnie ci do gustu. poki co, wciaz walcze z amazonem o zwrot kasy.
  • egzystencjalny.paw 14.11.05, 01:21
    ehh - spox , nie wysyłaj , tylko przyjezdzaj wreszcie na to umowione piwo i weź
    film ze sobą :]
    tylko daj znac wczesniej bo sie własnie wyprowadziłem z Kraka :]
    --
    ..:: jeśli Polacy będą zmieniać cyferki przy Rzeczypospolitej tak często, jak
    Microsoft przy Windowsie, to będziemy potentatem na rynku konstytucji ::..
  • irish76 14.11.05, 13:31
    to gdzie ty teraz jestes?
    --
    jade jade na motorze
    wiater mi owiewa twarz
  • Gość: Lysout IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 13:35
    irish76 napisał:

    > to gdzie ty teraz jestes?

    Siedziałem na kiblu, a co????
  • Gość: Lysout IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 09:40
    egzystencjalny.paw napisał:
    ---> Mnie interesuje co gosc ma do napisania.

    A ma coś??? To jakieś wypociny a'la Osikowicz, ale tak jak Osikowicza jakoś mogę
    czytać, tak tego się nie da - wyraziłem swoją opinię, na temat człowieka który
    kiedyś mnie wku..ł - wszystko. A jak nie chesz mnie poznawać - trudno - nie
    będe płakał, jakoś przeżyje.

    PS. na ten tekst napalają się jedynie skuterowcy bądź ci którzy "marzą o swoim
    motocyklu", dla jeżdzących to poprostu NUDA. Mariuszek dla ludzkości wykonał
    skrót tej historii - "yarrai wstał, spotkał się z kumplami i pojechał sobie" a
    potem cały dzień pisął swoje "dzieło". Wszystko w temacie.
  • egzystencjalny.paw 14.11.05, 10:24
    > Mariuszek dla ludzkości wykonał
    > skrót tej historii - "yarrai wstał, spotkał się z kumplami i pojechał sobie" a
    > potem cały dzień pisął swoje "dzieło". Wszystko w temacie.

    wiesz co ?? Równie dobrze moznaby sie czepiac mariusza za to, ze opisał kiedys
    swoja polatanke po okolicach stalowej w czasie ktorej zapomniał zabrac
    dokumenty i komorke z samochodu zony. Temat arcyciekawy , nie ?? Ale fajnie sie
    czytało i nikt sie go nie czepiał wpisami typu : Mariusz wstał , pojechał
    gdzies , przyjachał i zapomniał drobiazgów i sie martwił , ale sie okazało ze
    nie było sie czym martwic bo sie wszytko skonczyło ok.

    > PS. na ten tekst napalają się jedynie skuterowcy bądź ci którzy "marzą o swoim
    > motocyklu",

    Ehh - na tym forum jest masa takich ludzi. Ja np. bardzo chetnie czytam jak sie
    jezdzi gdzies dalej niz w stalowej , albo poznaniu. Mnie to interesuje, bo sam
    kiedys chciałbym tak pojezdzic . Jesli Ciebie nie , to tak jak napisałem - moze
    lepiej jak pojdziesz na piwo zamiast psuc innym zabawe ??

    pozdrawiam
    Kuba
    --
    ..:: jeśli polacy będą zmieniać cyferki przy Rzeczypospolitej tak często, jak
    Microsoft przy Windowsie, to będziemy potentatem na rynku konstytucji ::..
  • Gość: Lysout IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 13:13
    egzystencjalny.paw napisał:

    bla, bla, bla (nie mogłem zacytować całości to dałem tylko skrót)

    > pozdrawiam
    > Kuba

    No tak, zapomniałem juz ze to "kólko wzajemnej adoracji"
    i nie wolno nikogo krytykować za to ze chce być podróbą Osikowicza, a wychodzi
    mu to conajwyżej miernie. (Mariuszek jaki jest taki jest, ale chociaz pisze we
    własnym stylu)
    Miłego czytania życzę tym, którzy tylko moga poczytać i wiele przyjemności w
    trakcie lizania sie po fiutach.
  • egzystencjalny.paw 14.11.05, 15:39
    dobra , nie zamierzam sie z Toba wyzywac...
    pisz sobie co tam chcesz...

    Powtórze tylko, ze miałem cie za kogos innego...
    --
    ..:: jeśli polacy będą zmieniać cyferki przy Rzeczypospolitej tak często, jak
    Microsoft przy Windowsie, to będziemy potentatem na rynku konstytucji ::..
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 14.11.05, 13:36
    podoba mi sie to streszczenie.

    podziwiam okrutnego mariuszka, ze od dwoch dni nie zajmuje sie niczym innym,
    tylko mna. walczy z linkami, czyta moje teksty i teksty proznych panienek z
    sympatii. ma szersza kolekcje moich zdjec, niz ja sam. pisalem trzy godziny.
    mariuszek sleczal nade mna jakies 16 godzin. wierze, ze biedak zdarzyl zjesc
    sniadanie.
  • Gość: brembo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 03:59
    fantazja jak z "niekonczoncej sie opowieści"
    łusa wzbudza wyobrażenia kims kim sie tylko chciało sie by być. kobranoc

    oddaje kolejny głos na NIE dla Niujokera!

    czy nasz przeokrutnu moderator nie moze dac nam spokoju i założyc mu bana?
  • Gość: Yamasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 08:30
    dla mnie tekst ok. idzie czytac.

  • carina79 14.11.05, 08:46
    ja pie.., wiem, ze sie cieszysz, ze jezdzisz, ale czemu katujesz ludzi
    opowiesciami o tym. czlowiek czyta, bo ma nadzieje na pointe, a tu nic - D.U.P.A
    znajdź se wreszcie dziewczyne i nie nudź!
    Az taki brzydki to znowu nie jestes, mysle ze laski odstrasza raczej Twoj chory
    mózg!
  • Gość: rysiek24 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 11:13
    a emotiona ZYGI ciagle nie zrobiono :/
  • Gość: irish76 IP: *.centertel.pl 14.11.05, 11:20
    siemasz NY
    mozesz napisac do mnie na maila gazetowego? nie wiem jakie masz adres. mam pare
    pytan do Ciebie a na tym forum juz mi sie nie chce pisac przez paru debili

    CU
  • dietrich2 14.11.05, 14:01
    Okrutny skad ty bierzesz takie określenia jak bździny, wysiliny etc??? Chyba
    nie od Jolki? Naprawdę musisz nawijać te swoje km-y w klapkach.
  • Gość: كهگيلويه IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.05, 15:11
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Iwansky IP: *.stansat.pl 14.11.05, 16:59
    Wiele razy słyszałem że to forum to kpina. Podobno trudno też znaleść tu kogoś
    normalnego. Wcale tak nie myślałem,aż do dzisiaj. Panowie-zamiast pieprzyć
    bzdury wskoczcie na motocykl i zastanówcie się nad sobą!
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 17:51
    pewnie cala ta furia i piana u pyska z zazdrosci, ze ktos na ten motocykl
    wsiadl...
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 18:06
    a umiesz wytłumaczyć jaki wpływ na klimat ma południkowe ułożenie gór w
    Ameryce, a jaki równoleżnikowe w Europie?
    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • Gość: k jak kajak IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.11.05, 18:06
    Gość portalu: Iwansky napisał(a):

    > Wiele razy słyszałem że to forum to kpina. Podobno trudno też znaleść tu kogoś
    > normalnego. Wcale tak nie myślałem,aż do dzisiaj. Panowie-zamiast pieprzyć
    > bzdury wskoczcie na motocykl i zastanówcie się nad sobą!

    Bardzo dobry pomysł! U mnie za oknem jest około 3 Celsjusze. Wskoczę na motocykl
    i będę się zastanawiał. Szkoda, że nie będę mógł się przejechać, gdyż
    przyczepność do asfaltu bliska zeru, podobnie jak temperatura. Bardzo dobry pomysł!
  • Gość: rzeznik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.05, 18:55
    ja tam dzis jezdzilem, fakt troszke przy starcie uslizgiwalo mi tylne kolo, no
    ale trzeba byc twardym nie mietkim. Nie ma to jak miny kierowcow katamaranow
    wyprzedzanych rano w korku.
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 19:03
    az dziw, ze ktos nie jeczy, tylko jezdzi. nie uzala sie, ze wiater, placki albo
    bloto posniegowe...
  • okrutny_mariuszek 14.11.05, 19:53
    Maćku, gdybym mial tak jak Ty, jechać punciakiem, to też pojechałbym motocyklem.
    ;-P

    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • dietrich2 14.11.05, 20:20
    406 to aż taki wypas??
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 20:52
    dietrich,
    masz tu watek mariuszka. prosze laskawie pytaj go tam...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=31461731
    -------------------------------------------------
    nie jestem kolega okrutnego mariuszka;
    nie mam wsrod znajomych emocjonalnie niedorzalych
    chlopcow.
    yarrai.sympatia.onet.pl/
  • Gość: Dzakas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 21:01
    Jeździsz sobie zwiedzasz też tak chce i takei same plany mam tylko musze
    skończyć tą pie..oloną szkołe ostatni rok mam mam nadzieje, że zdam i ide do
    robty od wiosny i kasa cala leci w moto i w wache.
    Joł
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 14.11.05, 21:43
    masz do czego dazyc - ciesz sie tym. nawet jesli to tylko jazda motocyklem.
    napisalem 'tylko', ale moze powinienem napisac 'az'.
  • Gość: brembo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 22:13
    włąsnie +3
    a ja zapier///łem dziś od 8:02 do 19:30 po warszawie. 177km czuc juz chłodek...
  • dietrich2 14.11.05, 23:40
    Podobają mi się twoje skojarzenia chłopcze (to do mariuszka). Gdybyś tylko
    jeszcze łyknął odrobinkę ogłady (nie za wiele) dyskusja z tobą mogłaby nawet
    być interesująca. A tak..., no cóż - na pewno nie kształci. Ale w twojej
    okolicy ludzie głosują tak jak im szanowny ojciec kierownik każe więc nie mogę
    za wiele od ciebie wymagać. Nawet gdybyś był inny to i tak takie otoczenie
    zostawia w twojej świadomości niezatarty ślad.
    PS. Gnębi mnie pytanie czy używasz jeszcze tego swojego niezawodnego tiger'a? A
    że jestem trochę do tyłu w śledzeniu twoich wątków chciałbym się dowiedzieć czy
    nadal jeździsz poklejonym jajem z pojemnością tylko dla parów i tym podobnych
    stworzeń czy może jesteś już szczęśliwym posiadaczem pojazdu dla prawdziwych
    twardzieli???
    I zapomniałbym: poprawiłeś swój czas do Lublina czy nadal jeździsz tam w czasie
    osiągalnym dla poważnych pań w samochodach o pojemności twojego wymarzonego
    moto?
  • Gość: Marcin Osikowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 00:30
    Zabieram głos w tej przeuroczej dyskucji, ponieważ wywołane zostało moje
    nazwisko.

    NYorker jest człowiekiem inteligentnym i jeśli nie marnuje potencjału na czczą
    gadaninę, efekty są dobre. To samo można napisać o nas wszystkich.

    Nie wygląda, żeby NYorker mnie naśladował, ale kwestia jest ciekawa, więc
    rozwinę. Pochlebiam sobie bezczelnie, ale każdy, kto teraz zacznie pisać na
    tym "wesołym forum", będzie musiał zmierzyć się z opinią mojego naśladowcy.
    Jest to nieoczekiwany skutek mojej pracy i bardzo mnie cieszy.

    Małą mam ochotę wnikać w istotę nieistotnego konfliktu, ale w atakach na
    NYorkera pojawia się pewna niekonsekwencja. Bo zarzuca się mu (zazwyczaj i
    między innymi), że nie wnosi nic istotnego. No a tu proszę, akurat wniósł -
    napisał niezły tekst, który mówi coś o życiu w innych okolicznościach. I znowu
    dostał w łeb, pewnie siłą rozpędu.

    Przy okazji zaznaczam, że czytam mało i niechętnie. Jak już czytam, to mnie
    interesuje, co kto widział i poczuł, a nie co usłyszał i o czym pomyślał.
    Dlatego uważam teksty NYorkera za niezłe.

    Przypuszczalnie szkoła, którą dostaje NYorker nie pójdzie na marne, bo każdy
    następny 6 razy się zastanowi, zanim napisze dla nas coś prawdziwego.

    A całą resztę już napisałem wcześniej:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=28658195&v=2&s=0
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 15.11.05, 03:02
    "Przypuszczalnie szkoła, którą dostaje NYorker nie pójdzie na marne, bo każdy
    następny 6 razy się zastanowi, zanim napisze dla nas coś prawdziwego."

    to nie szkola, to rzysko.

    poza tym:
    1. jezeli ktos w zastanawianiu sie nie dotrwa do szostego razu i nie napisze
    tego, co chcialby, to wszystko pojdzie na marne i bez najmniejszego
    obwieszczenia wszyscy zaznaja porazki (w moim przekonaniu to najwazniejsze).
    2. prozne gadanie na tym forum dominuje, stad najczesciej nie tresc decyduje o
    reakcji, odbiorze i zainteresowaniu.
    3. nie mam ani ambicji, ani talentu, ani nawet sladu predyspozycji by zyc z
    pisania albo by cieszyc nim innych. ale nade wszystko, brak we mnie szacunku do
    wszystkich konsumentow. swiadomosc, ze posrod czytajacych sa najgorsze mety
    jest dla mnie odrazajaca. poblazliwosc, czy wyniosla obojetnosc wobec wyzej
    wspomnianych mierzi mnie tak samo.

    masz racje macin, nie nasladuje nikogo. nie pamietam juz kiedy, wyroslem z
    wieku idoli. jezeli lubilem czytac, to korzeniowskiego albo grudzinskiego.
    jezeli ogladalem fotografie, to evansa albo sudka, a jesli obrazy, to
    wojtkiewicza, czy slewinskiego. jezeli nad czyms sie skupiam, to nad prostym
    sposobem dochodzenia do prostoty. stad moj styl, czy jego brak ani nie
    przypomina conrada, ani sudka.

    ataki zas sa wedle nieznanej mi logiki bardzo konsekwentne. kazdy jeden ubogi w
    rzeczowosc, obfity za to w falsz i spieniona wscieklizne. taka konsekwencja
    szybko czyni odpornym i obojetnym. przechodze mimo floty papierowych stateczkow
    z furia puszczana przez chlopcow w krotkich majtkach.
    raz jeden skazalem sie na pisanie li tylko dlatego, iz nie chcialo mi sie robic
    zdjec (tez dennych ponoc). na reakcje zasluzylem i wiecej sie nie porwe.
    pozostane przy uszczypliwosciach i gadce szmatce. bez najmniejszej nostaligii
    zreszta, bo czcza gadanina jest istotna i rownowarta innych czescia mnie.
    latwiej rownac w dol, niz w gore. a ja lubie latwe rozwiazania. wiem, nikt mnie
    nie zapamieta. nie dbam o to; ci, ktorych cenie zapamietaja. sposrod reszty
    wyjatkiem jest mariuszek. on bedzie naznaczony mna do konca zycia. i to bez
    obicia pyska smycza. juz teraz obwisil sie moimi fotografiami i adresami.

    tak to jest, jeden marcin osikowicz zbydleconego swiata nie odmieni.
  • Gość: Marcin Osikowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 19:50
    Istotne pytanie jest takie: czy w nierealnym świecie jest możliwy realny
    konflikt, a w konsekwencji prawdziwe dobro i zło?

    Jeśli przyjmiemy że nie, to wyniosła obojętność lub pobłażliwość jest rozsądnym
    i jakże miłym mojemu sercu wyjściem.

    Jeśli uznać że tak, to powstaje kolejne pytanie: o stosunek do zła. Wtedy
    istotnie wyniosłość i pobłażliwość staje się obmierzła, bo jest pozornym
    wyjściem z trudnego problemu.

    Problem jest dlatego trudny, że w tych wojnach o zachowanie twarzy i odarcie z
    honoru przeciwnika nie obowiązują żadne normy, które byłyby uznawane przez
    wszystkie strony konfliktu. W sieci nie jest respektowanych ani 10 przykazań ,
    ani kodeks honorowy, ani ludowe mądrości w rodzaju "nie czyń drugiemu co tobie
    niemiłe". Wyczerpujący (głównie obserwatorów) konflikt będzie więc trwał w
    nieskończoność, chyba że strony zawrą zawieszenie broni.

    I tu pojawia się pewne wyjście. Proponuję dyskretne rozmowy pokojowe. Na tyle
    dyskretne, że nie będą groziły utratą twarzy uczestników. Poprowadzę je na
    własne ryzyko i mam pomysł jak przywrócić pokój.
    Czekam na listy od NYorkera i Okrutnego Mariuszka w pierwszym rzędzie, ale mogą
    się dołączyć inni. Listy nie zostaną ujawnione publicznie, ani przeciwnikom.
    Dopóki to nie będzie konieczne, nie zostanie również ujawnione czy w ogóle
    wpłynęły.

    Jeśli się uda, zostanie udowodnione że niemożliwe jest możliwe i wskazana droga
    na przyszłość. Jeśli się nie uda, prawdopodobnie nic się nie zmieni.

    osikowicz@interia.pl
  • okrutny_mariuszek 15.11.05, 19:54
    na parapcie siedziały dwie dziewczynki i pluły przechodniom na głowy
    ta dobra trafiała częściej, a ta zła rzadziej
    wniosek:
    Dobro zawsze pokona zło!
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 15.11.05, 20:26
    nie chce oczekiwac od ciebie niemozliwego. nie chce namawiac do czegos, co
    bedzie najgorszym sposobem na spedzenie czasu. nie chce wreszcie karac
    kogokolwiek sledzeniem stanu umyslu mariuszka do kilku tygodni wstecz.

    dlatego tez dziekuje za propozycje tak, jakby nigdy nie zostala wypowiedziana.

    wszystko, co utracilem, to chec pisania, a nie twarz. gdybym mial czego sie
    wstydzic, zamknalbym konto na glupawej sympatii, dawno zmienilbym juz login,
    czy w ogole zniknal z tego forum. na przekor mojemu wczesniejszemu przekonaniu,
    osoby ktore mialem za godne uwagi (szacunek mam dla wszystkich), w najlepszym
    przypadku okazuja sie miec ubogie poczucie humoru, a w najgorszym wykazuja
    poblazliwosc wobec skrajnej perfidii.
    ubolewam, ze choc zdarza sie, iz wznosze sie ponad innych, to czynie to bez
    finezji. dlatego tez wprost napisze, iz rozroznianie swiata na fikcje i
    rzeczywistosc mam za ubogie i tchorzliwe. wygodne to i bezpieczne; w
    sprzyjajacych okolicznosciach pozwala uczynic sie rozjemca, a nawet
    spowiednikiem, czy dobrym ojcem zagubionych dzieci. otoz ja doroslym
    czlowiekiem jestem nie wierzacym w to, iz mimo bycia bydleciem w swiecie
    wirtualnym, ktos moze byc przyzwoitym czlowiekiem w swiecie realnym. i na
    odwrot. ba, w obu swiatach ludzie ci sami. wirtualne to sa filmy hollywoodzkie.

    pozdrawiam

    po raz kolejny prosze o nie laczenie mojego loginu z mariuszkowym w jednej
    linii.
  • Gość: k jak kajak IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.11.05, 21:15
    Przeczytałem wszystko. Opowiadanie słabe. Nie podobało mi się i źle się je
    czyta. Co do reszty, bo też przez to przebrnąłem, uważam, że racja jest po
    stronie tzw. reszty, moim zdaniem NYorker nie ma racji. Nadal podtrzymuję moje
    zaproszenie dla niego na forum.motocyklistow.pl/ .
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 15.11.05, 21:28
    przepraszam, nie mam racji w czym?
    nim zdarzylem podziekowac za zaproszenie, pochwycil je okrutny mariuszek.
    mam dosc obcowania z idiotami na jednym forum; az tak perwersyjny nie jestem.

    spoznione: nie, dziekuje.
  • Gość: NYorker IP: *.dyn.optonline.net 16.11.05, 06:23
    to zdanie liczy wiecej, niz cztery wyrazy, utrzymanku.

  • Gość: reggie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 09:45
    Ny włąśnie to jest zajebista propozycja,nie podoba Ci się tu to zmień forum,my
    jakoś wszyscy się dogadujemy bez problemu.Po co wprowadzać złą atmosfere???? Ty
    nas nie rozumiesz nikt z nas Ciebie... Pomysl o tym,a nie robisz z siebie
    pokrzywdzonego,ale nadal tu siedzisz.
  • okrutny_mariuszek 16.11.05, 10:16
    NYorker napisał(a):
    > to zdanie liczy wiecej, niz cztery wyrazy, utrzymanku.

    Zrozumiałbyś dłuższe?
    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl
  • reggie85 16.11.05, 10:17
    robi sie nowy watek liseny :D:D::D
    --
    Podam Ci gorzkie pigułki w słodkim lukrze...
    Pigułki są nie szkodliwe,
    trucizna jest w tej słodyczy...
  • anegata 15.11.05, 21:49
    NY -dla mnie fajnie piszesz.
    I nie przejmuj sie ze Cie gnoja!!! Nie po to sie zdaje relacje z wypadow, zeby
    pozniej Cie kopano. Ja dalam swoj post o Szczyrku i widzisz jedna Re:. A reszta
    woli sie ....... (w pamieci).
    Pozdrawiam
    Aneta
  • Gość: NYorker IP: *.kondylis.com 15.11.05, 22:24
    bo tez tu, aneto, nie chodzi o to, co piszesz, tylko kto pisze...

    trzymaj sie. przykro mi, ze przeoczylem o szczyrku. to co innego, niz jazda
    do "cpn'u" i spowrotem.
  • okrutny_mariuszek 15.11.05, 22:34
    ciągle ci Kamilu dzisiaj przykro, gdzie sie nie wpiszesz tam... przykro mi....
    może weź prozac, a lepiej pavulon

    --
    Czy można mandat odpisać od podatku?
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
    Pomagam koledze Yarrai'owi, więc kliknij: www.yarrai.sympatia.onet.pl - zajrzyj tez do Księgi Gości!
  • renata0 23.11.05, 14:20
    czy mi sie zdaje?????????????

    NY niech bloga pisze!!!!!!!!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka