Dodaj do ulubionych

Zaratustra Lupy w Krakowie

IP: *.acn.pl 30.03.04, 00:50
Przed chwilą przeczytałem,że Lupa w Starym Teatrze będzie pracował nad "Tako
rzecze Zaratustra" Nietzschego!!!To się dopiero nazywa "wychodzenie z
teatru".Intrygujące,nie?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Wojtaszek IP: *.ghnet.pl 01.04.04, 16:57
    Czy to nie jest przypadkiem jakaś plotka? I nie wiem, czy to "wychodzenie z
    teatru" mi się spodoba. Mam co do tego obawy.
  • Gość: Bonnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 20:59
    JA TEŻ- BAAAAAAARDZO DUŻE...ta plotka jest już dosyć stara..wraz ze zmiana Lupy
    na "młodego reżysera" porzuca on świat Junga na Nietzschego- dosyć to zabawne!
  • Gość: Wojtaszek IP: *.ghnet.pl 02.04.04, 22:41
    Ciekawe, jakie spektakle zafunduje nam Lupa w wieku, powiedzmy,
    dziewięćdziesięciu lat. Rozumiem, że wtedy ogłosi, że jest jeszcze młodszym
    reżyserem.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 23:13
    Myślałem,że ten projekt to odległa przyszłość,a tu proszę - premiera ma się
    odbyć w Atenach już pod koniec czerwca.A co ciekawe muzykę ma skomponować Paweł
    Szymański!Jestem właśnie na etapie wstępnej fascynacji jego kompozycjami,a tu
    proszę:pojawi się w teatrze Lupy.Wygląda to jeszcze bardziej intrygująco!
    Dobrze,że perspektywa premiery na międzynarodowym festiwalu spowoduje,że nie
    dojdzie do bliżej nieokreślonego przesunięcia terminu premiery,jak to się
    dzieje z przedstawieniem warszawskim Lupy.
  • jasiek_natolin 02.04.04, 23:23
    Widzisz Wojtaszku - nawet jeśli ogłosi,to przynajmniej zarówno w swoich
    przedstawieniach,jak i w wywiadach nie będzie bredził tak,jak regularnie czyni
    to ostatnio np.Wajda,który w każdym kolejnym filmie wspina się na coraz to
    wyższe szyty głupoty,więc żeby przypomnieć wszystkim,że kiedyś miał coś
    ciekawego do powiedzenia ,postanowił odrestaurować swoje dzieło
    sztandarowe,czyli "Biesy".
  • Gość: Wojtaszek IP: *.ghnet.pl 04.04.04, 15:56
    Ach, zwykły los reżysera, który starzeje się i nie ma już zbyt wiele do
    powiedzenia. Co do Wajdy, masz oczywiście rację. Tylko, że... sytuacja
    Krystiana Lupy jest bardzo podobna. Różnica polega na tym, że Lupa jest
    reżyserem KULTOWYM, i wszelkie krytyczne opinie na jego temat objęte są chyba w
    Polsce cenzurą (przynajmniej takie odnoszę wrażenie)
  • jasiek_natolin 05.04.04, 23:31
    Sytuacja Lupy jest bardzo podobna??? Nie możesz teraz nie żartować,prawda?W
    końcu nawet osoby nieprzychylne jego przedstawieniom powinny przyznać,że jest
    on reżyserem poszukującym, niepowtarzającym chwytów,które przyniosły mu sukces
    w przeszłości.
    A tak na marginesie,to ciekawi mnie czy przypadkiem owa niewątpliwa kultowość
    Lupy,która sprawia,że wielu - zwłaszcza młodych - widzów identyfikuje się z
    jego teatrem za zasadzie owczego pędu,nie jest przyczyną niechęci nadmiernych
    indywidualistów,którzy wgapieni w czubek własnego nosa,nie potrafią przyznać,że
    im także imponuje to,co Lupa robi w teatrze,ale powodowani swoistą
    megalomanią,rozgłaszają wyniośle,że Lupa ich nudzi?
    No?Jest tu przecież kilkoro forumowiczów,niezmiennie deklarujących niechęć do
    Lupy.To pytanie do Was.
    Krytyczne opinie są objęte cenzurą?
    Poczytaj kilka recenzji z "Mistrza i Małgorzaty".Rzadko można się spotkać z tak
    bezinteresowną zawiścią niektórych "recenzentów".
  • Gość: Bonnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 08:18
    Twoje wynurzenia brzmią śmiesznie zaczepnie...mogę cię zapewnic, że nie
    jestesmy chorzy na przerost ambicji, ani nie musimy walczyc o swoja
    indywidualność...w końcu Lupa nie pracuje na tym samym podwórku co MY:)
    Nie mam ochoty na powazne rozwazania:)
    Pozdrawiam z przymrużonym okiem
  • Gość: rea IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 19:45
    ALE ŚCIEMAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!
  • voytashek 08.04.04, 20:07
    Zabawne, kiedy pytam lupomanów (a znam ich wielu), dlaczego tak właściwie
    Krystian jest geniuszem, odpowiadają mi jakimś bełkotem wyczytanym
    w "Didaskaliach" albo innej gazetce. Zadziwiające, że 90% wielbicieli, a raczej
    wielbicielek (bo to głównie kobiety) Lupy nie rozumie zupełnie tego, co widzi
    na scenie i nie potrafi odpowiedzieć w żaden sposób na bardzo proste pytanie "O
    czym był spektakl?". Myślę, Jaśku, że ty jesteś bardziej świadomym teatromanem
    i odpowiesz mi na pytanie- "Dlaczego Lupa jest wielki?". Proszę to logicznie
    ułożyć w podpunktach - będę się mógł wyuczyć na pamięć i zabłysnąć w
    towarzystwie. W kwestii "niepowtarzalności chwytów" - myślę jednak, że Lupa
    jako scenograf powtarza się bardzo, a jako reżyser... jeszcze bardziej, choć to
    może sprawa drugorzędna. Żałuję tylko, że nie widziałem żadnego z jego
    spektakli z lat osiemdziesiątych - wierzę, że były bardzo dobre.
  • Gość: gosc IP: 213.76.135.* 30.08.04, 12:19
    Jasku z Natolina, albo Garwolina.
    Ty wczesniej umrzesz niz zrozumiesz chociaz jedno zdanie z tego co pisze Pawel
    Glowacki. Zapamietaj!!!!!
  • Gość: andrej IP: *.chello.pl 09.04.04, 17:25
    Zauważyłem nastepujący fenomen. Na Lupę narzekają przede wszystkim ci , którym
    nie wyszło, aktorzy, którzy sie nie załapali, młodzi rezyserzy, ze nie sa ze
    stajni Lupy wiec wszędzie im kłody pod nogi, a najbardziej reżyserzy koło
    50siątki, którzy nie potrafia zrozumieć , jak to jest, że oni za sobą nie maja
    nikogo, a Lupa całe rzesze i jak to jest, że kiedy oni juz dawno sie sprzedali,
    ktoś pozostał artystą mimo wszystko. Oczywiście im gorszy aktor czy rezyser
    tym zawodzenie większe, a zwykły widz idzie w tym czasie do teatru na Lupę
    nawet jeśli nie po prosty zachwyt to po zyciowe doświadczenie , którym staje
    sie uczestnictwo w jego spektaklach.
    ze światecznymi pozdrowieniami dla wszystkich aktorów, reżyserów starych i
    młodych , którym się nie udaje
    (bywa , że jest to stan czasowy i mija, potem znów bedzie pieknie, was ktos
    doceni, a wy docenicie Lupę)
  • voytashek 11.04.04, 13:07
    I chciałbym dodać, że nie jestem zawistnym reżyserem ani aktorem, a do
    pięćdziesiątki jeszcze mi daleko.
  • jasiek_natolin 10.04.04, 09:21
    Dlaczego Lupa jest wielki???
    Żądasz logicznej,ułożonej w podpunkty odpowiedzi???
    Chcesz zabłysnąc w towarzystwie???
    Myślę,że sam potrafisz wymyślić kilka typowych frazesów,które pozwolą Ci wodzić
    rej w towarzystwie.Nie jestem do tego potrzebny ani ja,ani nawet znajomość
    spektakli Lupy.Wystarczy tylko szczypta inteligencji potrzebnej do efektownego
    rozprawiania o niczym.
    Jeśli jednak tego nie potrafisz,zgłoś się po poradę do jakiegoś urzędowego
    frazesowicza.Ja nim nie jestem.
    Odpowiem Ci jednak - chociaż na pewno Cię nie zadowolę.
    Nie wiem,dlaczego Lupa jest wielki,i nie wiem,czy w ogóle jest wielki.Zresztą
    guzik mnie to obchodzi.Wiem tylko,że jest kimś dla mnie ważnym.
    Nie rozumiem też,dlaczego szydzisz z tych ,którzy w Twoim mniemaniu nie
    rozumieją wszystkiego,co w Lupy spektaklach mogą obejrzeć.Czyżbyś był fanem
    Ilony Łebkowskiej???
    Gdybym chciał wszystko rozumieć,to raczej nie miałbym potrzeby oglądania teatru
    Lupy,ale zadowoliłbym się serialami w telewizji.
    Chcesz,żeby Ci opowiadano fabuły???Daj może święty spokój
    Arystotelesowi,dobrze???
    A pytanie dociekające,dlaczego Lupa jest geniuszem,jest moim zdaniem pytaniem
    niezbyt mądrym.Nie tylko dlatego,że Lupa żadnym geniuszem nie jest,także
    dlatego,że osoba,której takie pytanie stawiasz,jeżeli tylko nie ma odwagi żeby
    skwitować je uśmiechem,musi przecież zabłysnąć jakąś mądrością,bo wie,że tego
    właśnie oczekujesz.
    Jeśli zaś chcesz usłyszeć,dlaczego do mnie jego teatr przemawia tak,jak żadnego
    innego reżysera,to chętnie Ci odpowiem w sposób bardzo prosty( pewnie
    uznasz,że prostacki).Otóż mało kto potrafi wywołać we mnie taką gotowość do
    całkowitego skupienia,mało kto potrafi szarpnąć tę niedostępną codzienności
    strunę ,której nie potrafię nawet nazwać,a która skrywa się gdzieś w
    podświadomości,mało kto ma tę zdolność poruszania mojej wrażliwości.A Właśnie
    Lupa ma tę zdolność.
    Trudno mi zrozumieć ludzi,którzy nudzą się na "Wymazywaniu".
  • voytashek 11.04.04, 13:03
    jasiek_natolin napisał:

    > Dlaczego Lupa jest wielki???
    > Żądasz logicznej,ułożonej w podpunkty odpowiedzi???
    > Chcesz zabłysnąc w towarzystwie???
    > Myślę,że sam potrafisz wymyślić kilka typowych frazesów,które pozwolą Ci
    wodzić
    >
    > rej w towarzystwie.Nie jestem do tego potrzebny ani ja,ani nawet znajomość
    > spektakli Lupy.Wystarczy tylko szczypta inteligencji potrzebnej do
    efektownego
    > rozprawiania o niczym.

    No, nareszcie coś mądrego.

    > Nie rozumiem też,dlaczego szydzisz z tych ,którzy w Twoim mniemaniu nie
    > rozumieją wszystkiego,co w Lupy spektaklach mogą obejrzeć.

    Nie rozumieją niczego, a szydzę przede wszystkim z ich snobizmu - znam wielu
    ludzi, którzy oglądają Felliniego, Bergmana itp., czytają Joyce'a i Cortazara -
    no wiesz. A ich umysł jest cały czas pusty - oglądają i czytają, bo wypada. W
    przypadku większości odbiorców Lupy jest tak samo, wypada pójść do teatru,
    potem pozachwycać się w towarzystwie - jeżeli nie ma się niczego do
    powiedzenia, zawsze można porozprawiać o organicznym przeżywaniu sztuki albo o
    archetypach - tylko, że do tego Lupy wcale nie potrzeba. Argumenty zwolenników
    Krystiana L. brzmią zawsze jak argumenty profesora Pimki. Ma mnie zachwycać i
    już, a jeżeli nie - to jestem chamem i barbarzyńcą - to śmieszne. Byłem kiedyś
    ze znajomą na "Rodzeństwie". Potem rozmawialiśmy o tym, co widzieliśy i ona,
    zachwycona, powiedziała, że kiedy Piotr Skiba wypluwał pączki, to ją w środku
    wszystko bolało. A mnie nic nie bolało, mnie nie zachwyca, mógłbym sobie
    oczywiście wmówić, że mnie też bolało w środku, że Lupa jest czarodziejem,
    który działa na mnie jak nikt inny, ale nie mam potrzeby.

    > Chcesz,żeby Ci opowiadano fabuły???Daj może święty spokój
    > Arystotelesowi,dobrze???

    Nie, nie chcę, żeby mi opowiadano fabuły - jeżeli nie rozumiesz różnicy między
    pytaniem "O czym jest spektakl", a "opowiedz mi przebieg wydarzeń", to myślę,
    że Twoje kompetencje jako odbiorcy sztuki są mocno wątpliwe. Ja nie chcę, żeby
    ktoklwiek opowiadał mi, co napisał Dostojewski, Bułhakow, Musil, Broch, czy
    Bernhardt, bo to mogę przeczytać. Ja chciałbym, żeby ktoś mi opowiedział, o
    czym są spektakle Lupy, bo kiedy je oglądam mam wrażenie, że o niczym.
    Rozumiem, że to może być dla Ciebie zbyt trudne pytanie i nie zmuszam Cię do
    odpowiedzi.

    > Jeśli zaś chcesz usłyszeć,dlaczego do mnie jego teatr przemawia tak,jak
    żadnego innego reżysera,to chętnie Ci odpowiem w sposób bardzo prosty( pewnie
    > uznasz,że prostacki).Otóż mało kto potrafi wywołać we mnie taką gotowość do
    > całkowitego skupienia,mało kto potrafi szarpnąć tę niedostępną codzienności
    > strunę ,której nie potrafię nawet nazwać,a która skrywa się gdzieś w
    > podświadomości,mało kto ma tę zdolność poruszania mojej wrażliwości.A Właśnie
    > Lupa ma tę zdolność.
    > Trudno mi zrozumieć ludzi,którzy nudzą się na "Wymazywaniu".

    Trochę mnie rozbawiłeś. Jeżeli autorytet Lupy opiera się na tym, co napisałeś,
    to rzeczywiście wiem już, że nie mam sobie czym zawracać głowy. Ach, jakie to
    straszne, jestem najgorszym prostakiem, skoro Lupa nie porusza mojej
    wrażliwości, ani bezimiennej struny tkwiącej gdzieś w podświadomości. A
    myślałem już, że po prostu jestem za głupi. Dobrze, że mi wszystko wyjaśniłeś.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.04, 15:38
    przeciez takie kłótnie są bez sensu z założenia:)
    po co tłumaczyć, że Lupa jest taki a nie inny
    że zachwyca albo nie zachwyca.
    dopóki ktoś nie krytykuje jego teatru z założenia i
    bez jakiegokolwiek uzasadnienia - wszystko jest na swoim miejscu.
    voytashek poki co potrafi uzasadnić swoje zdanie
    bez ujadania. i dobrze.
    chociaż nie zgadzam się;)
  • jasiek_natolin 11.04.04, 15:50
    Tak - na pewnoe bez ujadania.Za to z poczuciem niograniczonej wyższości.
  • jasiek_natolin 11.04.04, 15:46
    Spodziewałem się ,że ta dyskusja zaprowadzi nas w ślepy zaułek.W gruncie rzeczy
    większość dyskusji kończy się na tym,że ludzie mający odmienne zdanie wymyślają
    sobie od idiotów,dowodząc,że argumenty strony przeciwnej ich rozśmieszają itd.
    Chciałbym tylko zauważyć,że negatywne myślenie jest w sumie wyjściem bardzo dla
    nas wygodnym,bo zawsze - jeżeli coś się nam nie podoba - możemy powiedzieć,że
    jest to gówno mniemając,że takie postawienie sprawy zwalnia nas z konieczności
    zastanowienia dlaczego to coś jest gównem.
    To problem wszystkich akolitów rozmaitych ruchów awangardowych,którzy ludzi
    niechętnych ich poszukiwaniom nazywają filistrami,podczas gdy najczęściej sami
    mają siano w głowach.Szczególnie ostatnio.
    A mnie się wydaje,że żeby coś zakwestionować,trzeba to zrozumieć,bo tylko wtedy
    jakikolwiek bunt może być zjawiskiem konstruktywnym.
    Piszę to wszystko,bo Twoim - zdaje się - ulubionym słowem jest
    słowo "nonkonformizm".I zastanawiam się ,czy bardziej Cię zniechęca sam teatr
    Lupy,czy też reakcje publiczności.
    Skoro Ciebie scena,w której Ludwik wypluwa pączki nie obeszła,to nie znaczy,że
    Twoja znajoma jedynie symulowała poruszenie.
    Dlaczego wszędzie wietrzysz pozę?
    Może powinieneś spojrzeć na świat w sposób nieco mniej narcystyczny???
    I czy przypadkiem nie jesteś jakimś jajogłowym zwolennikiem zasady
    geometrycznego porządku?
    To by wiele tłumaczyło.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.04, 19:37
    tak jak Ciebie nikt nie przekona, że teatr KL jest beznadziejny
    tak ani ja ani Ty nikogo nie przekonamy, że jest g e n i a l n y
    łatwo zauważyć,kiedy ktos krytykuje spektakl, bo go nie zrozumiał.
    wiadomo, co z takim ludzikiem wtedy sie robi... ;)
    (bynajmniej nie współczuję)
  • Gość: rea IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 22:30
    Ściema dotyczy treści - nie formy!!!!!!!!!!!!!
    ALE ŚCIEMAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
  • voytashek 12.04.04, 15:14
    Jaśku, wcale nie napisałem, że teatr Lupy to gówno - chciałbym tylko, żeby ktoś
    z osób zachwyconych jego twórczością powiedział mi coś naprawdę sensownego -
    tymczasem Ty powtórzyłeś dokładnie to, co słyszałem już od wielu, wielu osób.
    Nie mogę UDOWODNIĆ, że teatr Lupy nie jest najwyższych lotów, podobnie jak Ty
    nie możesz udowodnić mi, że jest. Ale ta dyskusja nie jest bezsensowna - i
    sądzę, że przydałaby się na łamach jakiejś poważnej gazety.
    Może to będzie trochę dziwne porównanie, ale z Lupą jest tak jak z polskim
    katolicyzmem - rzesze wiernych, tylko, że prawie nikt nie zastanawia się, w co
    tak naprawdę wierzy i po co.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.04.04, 21:32
    to porównanie jest złe, bo rzesze wiernych przychodzą do Kościoła i nie wiedzą
    po co. wierni Lupie przychodzą, wiedzą po co, ale nie zawsze potrafią to
    zwerbalizować.
    poza tym każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pewne pytania - po co chodzisz na
    spektakle Lupy?
    czy argumenty Jaśka dotyczace indywidualnych przeżyć w trakcie spktaklu nie są
    odpowiednie? Jesli nie, to podejrzewam, że możesz liczyć tylko na
    naukowe analizy formy i jej związków z treścią i tak dalej. Czasem trudno jest
    trafnie określić swoje emocje. Bo o emocje tutaj przecież chodzi przede
    wszystkim.
  • jasiek_natolin 14.04.04, 22:38
    Mogłeś,Vojtashek,przywołać jakąś sektę zamiast kościoła.To przecież takie modne.
    Przeceniasz zdolności krytyków teatralnych do głębokiej dyskusji na temat
    przedstawień Lupy.Do jakiej dyskusji może dojść między dajmy na to
    Gruszczyńskim a tym krytykiem,który po obejrzeniu "Wymazywania" napisał,że
    widzowie bijąc brawo wstawali z miejsc po to,żeby czym prędzej rozprostować
    kości i pozwolić odsapnąć skatowanym tyłkom???
    Mam jeszcze pytanie.
    Czy Lupa i Opalski to jacyś artystyczni wrogowie?Pytam,bo zauważyłem,że ci
    wszyscy spośród Was - Krakusy - którzy nudzą się na przedstawieniach
    Lupy,wielbią Opalskiego.Czym to jest spowodowane???Bardzo mnie to ciekawi.
  • macronesia 14.04.04, 22:51
    > Czy Lupa i Opalski to jacyś artystyczni wrogowie?Pytam,bo zauważyłem,że ci
    > wszyscy spośród Was - Krakusy - którzy nudzą się na przedstawieniach
    > Lupy,wielbią Opalskiego.Czym to jest spowodowane???Bardzo mnie to ciekawi.

    Jaki ty jesteś zabawny...niestety będę musiała cię rozczarować...w Krakowie nie
    istnieje nic takiego jak tajna rada przy boku prof. Opalskiego...Sama nie wiem
    dokładnie jaki jest stosunek prof. do Lupy- jakoś nigdy nie zdarzyło nam się z
    nim rozmawiac na ten temat- wyobrażasz to sobie?:D Wiesz....Dzieki prof. można
    się np. dowiedziec,ze istnieją jeszcze INNI magowie sceny, którzy niekoniecznie
    odgrzewają swoje stare "hiciory" i nie rodzą się co dekadę jako "młodzi
    reżyserzy".
    Wydaje mi się, że to powinno cię usatysfakcjonować...jeżeli jednak będziesz
    miał jakieś pytania, postaram się wyczrpująco odpowiedzieć...
    Pozdrawiam wszystkich zacietrzewionych;)
  • jasiek_natolin 14.04.04, 23:45
    I to niby ja mam być tym zacietrzewionym???
    Dzięki,że mi to uświadomiłaś.
  • jasiek_natolin 14.04.04, 23:48
    No tak - i wyszło na to,że dla mnie istnie tylko jeden mag sceny.
    I co Vojtashku???
    Dalej uważasz,że jakakolwiek dyskusja może do czegoś doprowadzić???
  • voytashek 15.04.04, 21:45
    Dyskusja mogłaby do czegoś doprowadzić, gdybym wypowiadał się tylko ja i
    opublikowano by ją, oprócz czasopism teatralnych, w najważniejszych
    dziennikach :-) Ale do tego nie dojdzie, nawet "Didaskalia" mnie nie wydrukują,
    bo jeszcze Krystian by się obraził i co wtedy? Podsumuję może kilka wątków w
    tej dyskusji, a potem niech się dzieje co chce. Ktoś napisał, że osoby
    oczarowane teatrem Lupy nie potrafią zwerbalizować tego, co czują, a przecież
    chodzi tu o uczucia. JA: 1)Moim zdaniem uczucia w sztuce są drugorzędne,
    prawdziwa sztuka jest zawsze intelektualna - tak było jest i będzie. Dlatego
    Herbert był bez wątpienia lepszym poetą niż Wojaczek a Leśmian większym niż
    Tetmajer. I nie chodzi mi tu bynajmniej o to, żeby spektakl wpisywał się na
    siłę w jakiś dyskurs - bardzo dobrze widać kiedy jest to wymuszone - chcę tylko
    powiedzieć, że trochę żal mi osób którym wystarcza metafizyczne (udawane lub
    nie) ściskanie w dołku na Lupie. Mnie potrzeba czegoś więcej, ale ja chyba
    jestem nienormalny, z czego zresztą jestem dumny - nigdy nie należałem do
    żadnej większości. KTOŚ:to wspaniałe misterium, jake funduje nam Lupa
    pozostawia nas niemymi, niesamowite doznania nie poddają się opisowi etc. JA:2)
    A mimo wszystko mówi się o tym, stanowczo zbyt wiele, niezbyt mądrych rzeczy.
    Czytałem mnóstwo grafomańskich tekstów o Lupie, Gruszczyński jest tu tylko
    jednym z wielu przykładów. BLa, bla, bla - okrągło i nie na temat. Skoro można
    napisać dziesięć stron maszynopisu o takim czy innym spektaklu Lupy, nie mówiąc
    w rzeczywistości nic, może to świadczyć a)o głupocie krytyków b)o głupocie
    osób, które dopuszczają to do druku c)o głupocie osób, które to czytają d)o
    głupocie lupy, skoro o jego spektaklach można pisać tyko bardzo napuszone
    teksty e)o głupocie wszystkich powyższych. Może to jednak działa na
    zasadzie "Nowych szat cesarza"? Wszyscy widzą, że król jest nagi, ale nieliczni
    mają odwagę, żeby to powiedzieć? (Ktoś, kto zaraz zostaje zakrzyczany, że jest
    niewrażliwy, a w ogóle to się nie zna - jeżeli w ogóle kiedykolwiek dopuszcza
    się go do głosu). Jeszcze jedna ciekawa rzecz - sam Lupa płodzi bardzo bogate
    (jeżeli chodzi o liczbę stron) pseudonaukowe komentarze do własnych spektakli,
    ma nawet wyznawców, którzy to czytają i niemal uczą się na pamięć. Nie wiem,
    czy mam się z nich śmiać, czy płakać nad nimi - bardzo mi ich szkoda. Bo w ten
    sposób zamykają się na prawdziwą sztukę. KTOŚ: Wszyscy sympatycy Opalskiego nie
    znoszą Lupy, więc najpewniej ci dwaj panowie się nienawidzą. JA: 3)Opalski był
    kiedyś, z tego co wiem, wielkim wielbicielem Lupy, opisał w jednym ze swoich
    felietonów, jak z zapartym tchem jeździł do Jeleniej Góry, żeby oglądać jego
    spektakle. A potem Lupa się zużył - jego spektakle nudzą i drażnią. Pozostaje
    mi się tylko zgodzić. 4)Jestem zwolennikiem geometrycznego porządku? Raczej
    zdrowego rozsądku. Polska to kraj wielkich skrajności - sztuka w naszym kraju
    to albo "biblia pauperum" albo rozrywka bardzo niskich lotów, albo od razu
    sztuka dla sztuki z artystą-kapłanem (Lupa). Chyba zatraciliśmy już normalność
    i zdrowy rozsądek. My, Polacy. Nie ja. 5)A co Ci się, Jaśku, najbardziej
    podobało w Wymazywaniu?
  • voytashek 18.04.04, 16:26
    Jeżeli ktoś to jeszcze czyta (zwłaszcza jasiek_natolin), czy mógłby
    podpowiedzieć, który to właściwie krytyk napisał o "Wymazywaniu", że
    "widzowie bijąc brawo wstawali z miejsc po to,żeby czym prędzej rozprostować
    kości i pozwolić odsapnąć skatowanym tyłkom???" To było właściwie genialne.
    Chciałbym przeczytać całą tę recenzję - to było bardzo w moim stylu. Zupełnie
    jakbym sam to napisał...
  • nueva-conchita 18.04.04, 19:41

    > "widzowie bijąc brawo wstawali z miejsc po to,żeby czym
    > prędzej rozprostować kości i pozwolić odsapnąć skatowanym
    > tyłkom???" To było właściwie genialne.

    Tiaaa... No jeśli takie są Twoje kryteria geniuszu ludzkiego, to ja się nie
    dziwię, że masz problemy z dogadaniem z miłośnikami twórczości Lupy.

    ~c
  • jasiek_natolin 18.04.04, 21:10
    No tak Woytashku - wylazło szydło z worka.
    Wybacz,ale mam tę szczęśliwą właściwość,że wyrzucam ze swojej pamięci wszelkie
    kompletnie nieprzydatne szczegóły,więc nie pamiętam,kto tak napisał.
    Ale napisał,wierz mi.
    Poszperaj sobie po recenzjach,jeśli jesteś ciekawy.Być może w ten sposób
    dowiesz się,którego krytyka uznać za niepodważalny autorytet.

    Uważasz,że prawdziwa sztuka jest zawsze intelektualna.Tylko i wyłącznie
    intelektualna,tak?Podajesz przykład Herberta .Moim zdaniem jego twórczość jest
    nie tyle intelektualna,ile erudycyjna.Do Herberta porównujesz Wojaczka?A ile to
    lat miał Wojaczek,kiedy rozstał się z naszym pięknym światem?Czemu obok
    Herberta nie stawiasz Różewicza?
    Pomijając już tę sprawę,powiem tylko,że moim zdaniem wszelkie formy
    intelektualizmu zostały w minionym wieku żałośnie skompromitowane.Dostrzegli to
    wszyscy najważniejsi pisarze minionego wieku ze wspomnianym Różewiczem na
    czele.Mogę wymienić jeszcze Gombrowicza i pisarza,którego obecnosć w tym
    kontekście jest szczególnie uzasadniona - Bernharda.
    Jakie są przejawy owej kompromitacji???Choćby stosunek niektórych zachodnich
    pisarzy i filozofów do socjalizmu.Jak śmieszne są te wszystkie gloryfikacje
    socjalizmu takich Sartrów i jego akolitów???Co oni wiedzieli o rzeczywistości,w
    jakiej żyli ludzie obcujący nie z ideą,nie z intelektualną konstrukcją,ale z
    namacalną rzeczywistością???
    Intelektualizm ma zawsze to do siebie,że buja w świecie idei,który - niestety -
    zawsze był i zawsze będzie paskudnym kłamstwem.
    Jak miałaby niby wyglądać owa sztuka intelektualna???
    I powiedz wreszcie,jakich reżyserów uznajesz za istotnych dla siebie,bo jak na
    razie wypowiadasz sądy opierające się wyłącznie na negacji.
    O jakim metafizycznym uniesieniu piszesz???Co to w ogóle znaczy to metafizyczne
    ściskanie w dołku?Ja nie ową metafizykę -jakkolwiek by ją nazwać - w
    spektaklach Lupy cenię najbardziej.Zresztą w Wymazywaniu,które dla mnie jest
    najlepszym przedstawieniem Lupy ze wszystkich tych,które widziałem,uczuć,które
    Ty byś nazwał metafizycznymi jest tyle,co kot napłakał.
    Dla mnie ten spektakl jest właśnie zdzieraniem wszelkich ,nasyconych abstrakcją
    powłok ze świadomości bohatera.Pewnie dlatego najbardziej w tym spektaklu cenię
    sceny między Franzem Josefem a Gambettim - jego rzymskim uczniem.Piotr Skiba
    jest w nich absolutnie doskonały.
    Powiem Ci jeszcze,że to Wymazywanie otworzyło mi oczy na inny teatr.Przedtem
    właściwie nic nie wiedziałem o Lupie,w ogóle zresztą o sztuce teatralnej,a
    większość wizyt w teatrze kończyło się pełnym rozczarowania pytaniem,po co
    oglądam te wszystkie fałszywe sztuczki,te aktorskie szarże,miny,itp.A na
    Wymazywanie poszedłem dlatego,że właśnie odkryłem pisarstwo
    Bernharda,przeczytałem jego pierwszą powieść - "Mróz",która mnie porwała,i
    dowiedziałem się,że właśnie w teatrze odbyła się premiera przedstawienia
    opartego na jego prozie.No - po prostu szczęśliwy zbieg okoliczniości.
    Tak to się właśnie zaczęło.
    Ale po jaką cholerę ja to wszystko piszę???
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 21:42
    Jasiek,na miłość boską,wyluzuj.
    Po co ci ta bezsensowna kopanina?
    Jak będziesz tłukł w ten kamień,to sobie nogę złamiesz.
    Czekaj cierpliwie na Zaratustrę,a Voytashek niech się pocałuje.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 07:36
    Może kogoś zainteresuje:dzisiaj w audycji teatralnej programu 2 Polskiego Radia
    o 18 gościem będzie Krystian Lupa.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.04, 10:20
    ten ktoś, voytashek, który pisał o ucuciach na spektaklu Lupy to byłam ja.
    Przeczytałam Twoją odpowiedź z uwagą i tak nad myślę i myślę i doszłam do
    wniosku, że rozmawiam z doświadczonym filozofem, myślicielem, naukowcem, który
    wychodzi z Wymazywania i stwierdza "nie znalazłem tak intelektualnej głębi"...
    bo jak ja wyszłam z Wymazywania to miałam świadomość, że jeszcze wiele przede
    mną,żeby wszystkie intelektualne (tak tak) wątki udało mi się podchwycić i
    zinterpretować, zrozumieć. I cokolwiek innego jeszcze.

    Lupa wywołuje takie emocje, jak opisane w postach powyżej, POPRZEZ intelekt.

    co do przyznania,że król jest nagi... trzeba by było być niezłym hipokrytą,żeby
    pisać takie rzeczy a potajemnie biegać na wszystkie królewskie spektakle po
    kilka razy, prawda? Więc skoro nikt nie pisze w ten sposób to może tek król nie
    jest nagi aż tak bardzo?Może czasami ma brzydkie stroje i się nam w nich nie
    podoba, ale na Boga!!!

    *m*

  • voytashek 19.04.04, 18:10
    Pominę Twój sarkastyczny wstęp i odniosę się do istoty tego, co napisałaś.
    Przypominasz mi mnie sprzed paru lat - "miałam świadomość, że jeszcze wiele
    przede mną, żeby wszystkie intelektualne (tak,tak) wątki uadało mi się
    podchwycić i zinterpretować, zrozumieć i cokolwiek innego jeszcze". Ja też tak
    myślałem po spektaklach Lupy, inni po prostu się zachwycali, a ja starałem się
    zrozumieć, dociekać, docierać do sensu, który mnie - prostemu człowiekowi -
    wydawał się leżeć zakryty przed moimi oczami gdzieś daleko, wydawało mi się, że
    kiedyś dostąpię olśnienia, może trzeba tylko nad sobą popracować. Chciałem
    więcej się dowiedzieć, więcej przeczytać o tym, co widziałem. Tak robiłem i
    coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że problem nie tkwi we mnie -
    starałem się uchwycić tajemnicę, która nie istniała, dotrzeć do sedna, którego
    nie było. I to jest problem spektakli Lupy, a nie mój. A problemem
    interpretatorów jego twórczości jest to, że widzą rzeczy, których nie ma. Te
    emocje, które, jak piszesz, są wywoływane przez intelekt, można porównać do
    próby rozwiązania równania n-tego stopnia z tysiącem niewiadomych, które
    żadnego rozwiązania w gruncie rzeczy nie posiada. Ale to równanie zachęca,
    kusi, obiecuje - ja się na to nie nabieram. Jeżeli Tobie udało się dotrzeć do
    jakiegokolwiek sensu i Twoja intelektuala przygoda z Lupą doprowadziła Cię do
    czegoś konstruktywnego, to uważam Cię za bardzo mądrego człowieka, i mówię to
    bez cienia ironii. Niestety jesteś wyjątkiem.
  • voytashek 19.04.04, 18:34
    Jeszcze coś o Herbercie, Wojaczku itp. Wiem, że ten ostatni umarł młodo, ale
    zrozum, chodziło mi o coś zupełnie innego. Trzymam w ręce dwie książki - zbiór
    poezji Herberta i Wojaczka. Tego drugiego czytam, akceptuję lub nie to, co chce
    mi powiedzieć, i na tym moje obcowanie z nim się kończy. Herbert proponuje mi
    intelektualne wyzwanie - gra z moim rozumem, który muszę zaangażować
    całkowicie, żeby przyswoić to, co czytam. I ta praca rozumu nie idzie na marne.
    To to miałem na myśli, mówiąc o intelektualizmie sztuki - narzędziem jej
    odbioru powinien być przede wszystkim (nie mówię, że wyłącznie) rozum. O to mi
    chodziło, nie zaś o erudycyjność tekstów Herberta, która w gruncie rzeczy jest
    drugorzędna. Różewicza, czy Gombrowicza - o których piszesz, odbiera się wbrew
    pozorom w ten sam sposób. Nie "sercem", "duszą", "podświadomością", czy
    jelitami, a właśnie intelektem. I to, poza wszystkim, wybitni intelektualiści -
    nie zaprzeczysz chyba. Trochę inni niż Sartre, który, masz rację,
    skompromitował się (a przecież ma nadal rzesze wyznawców). Te wszystkie
    metafizyczne ściskania w dołku - to koncepty zagorzałych lupomanów, nie moje.
    Ich postawa drażni mnie, ale może przede wszystkim niepokoi, bo oni wierzą w
    sztukę, której nie trzeba rozumieć, której nie trzeba nawet próbować zrozumieć,
    która zwalnia ich z obowiązku myślenia, a to jest bardzo niebezbieczne. Owszem,
    taka jest muzyka - ją się przede wszystkim odczuwa i to jest oczywiste. Ale
    teatr to coś zupełnie innego. I niestety nie ma w tej chwili w Polsce reżysera,
    który potrafiłby mnie naprawdę zachwycić - tym samym odpowiedziałem na Twoje
    pytanie. Napisałeś o swoim rozczarowaniu teatrem, jego fałszem, aktorskimi
    szarżami. W pełni się zgadzam, tylko że ja taką opinię rozciągnąłbym także na
    teatr Lupy. Bo jeśli tak ma wyglądać PRAWDA...
  • jasiek_natolin 19.04.04, 23:11
    Wygląda na to,że pozostaniemy przy swoim zdaniu.
    Wydaje mi się,że magician ma rację w stu procentach,no bo przecież w kontakcie
    nie tylko z dziełem sztuki,ale i w ogóle ze światem angażujemy całą naszą
    osobowość,wszystkie zdolności,jakie potrafiliśmy w sobie rozwinąć.
    Tak więc intelekt idzie w parze z duszą i jelitami,jak to ująłeś.
    Owszem - intelektualiści.Tyle tylko,że potrafili wziąć w nawias własny
    intelektualizm,zrozumieli,że może on przybrać zabójczą dla wartościowych
    artystów postać.
    Ja tam nie przypuszczam,by istniała sztuka,którą można w pełni
    zrozumieć.Zrozumieć to mogę zasady ruchu drogowego,ale nie to,co usiłuje
    przekazać jakikolwiek człowiek parający się sztuką w jakikolwiek sposób.Mogę
    tylko snuć donysły,ale nigdy nie rozwiąże takiej zagadki,jaką jest dla mnie
    drugi człowiek.Zawsze pozostanie większy lub mniejszy znak zapytania.Na tym
    chyba polega sztuka - zmusza do zadawania pytań,z których rodzą się rozmaite
    odpowiedzi.
    A mityczny wujek Georg z "Wymazywania"nazywa intelektualistów e-pi-zo-dys-ta-
    mi!!!Właśnie w ten sposób skandując to wrogie sobie słowo.
    Wejścia Zygmunta Malanowicza też są wspaniałe.
    Prawda,magician???
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.04.04, 14:01
    dla ścisłości zaznaczę, że nie szukam intelektualnych wątków po wyjściu ze
    spektaklu Lupy, bo nie udało mi się ich znaleźć wczesniej, a wiem,że są;)
    wiem,że jest ich wiele, a te które mnie wbiły w krzesło to namiastka całości.
    jak dla mnie i namiastka jest zabójczo genialna.

    "Tobie udało się dotrzeć do jakiegokolwiek sensu i Twoja intelektualna przygoda
    z Lupą doprowadziła Cię do czegoś konstruktywnego"

    wydaje mi się,że ta intelektualna przygoda się nie kończy narazie. Póki co na
    pewno nie kończy się na samym intelekcie...

    *m*
  • voytashek 22.04.04, 17:17
    Moi kochani, z jednej strony wam zazdroszczę, a z drugiej - bardzo mi przykro,
    kiedy Was słucham. J. pisze: "Zrozumieć to mogę zasady ruchu drogowego,ale nie
    to,co usiłuje przekazać jakikolwiek człowiek parający się sztuką w jakikolwiek
    sposób". Nie mówię, że można zrozumieć wszystko, mówię, że trzeba próbować, i
    jeżeli te próby nie dają żadnego rezultatu, to daje dużo do myślenia - bo może
    ten "jakikolwiek człowiek parający się sztuką" nie ma tak naprawdę niczego do
    powiedzenia? Dla mnie teatr jest pewnym, bardzo niezwykłym, rodzajem
    komunikacji (tak, wiem, staroświecki jestem i w ogóle prymityw), a komunikacja,
    która jest niezrozumiała, zakłócona, mętna, jest niedobra. Poza tym, jeżeli
    zupełnie wyeliminujecie "rozumienie" i sprowadzicie odbiór spektaklu do bardzo
    subiektywnych odczuć (nie oszukujmy się, nasze dusze, czy jakkolwiek chcecie to
    nazwać, bardzo się od siebie różnią, skoro nmie nie zachwyca to samo, co Was),
    to naprawdę nie pozostanie już nic, co pozwoliłoby odróżnić dobry teatr od
    złego. "Wymazywanie" stanie wówczas na podium razem z "2 maja", bo to ostatnie
    może przecież u kogoś wywoływać podobne uczucia - dlaczego i nie? Ludzie są
    różni... Pozostaną wtedy chyba jedynie idiotyczne opinie w stylu "moje uczucia
    są subtelniejsze od Twoich - dlatego, jeżeli mówię, że spektakl Y był lepszy
    niż X, to mam rację, a ty się mylisz" albo mierzenie intensywności przeżywania
    sztuki jakimiś gwiazdkami (co w sumie niczego nie zmieni jeżeli chodzi o Lupę -
    on zawsze dostaje sześć czerwonych gwiazdek - bo te zwykłe są czarne). Cha,
    cha, cha, cha, cha, cha, cha. Trochę się pośmiałem, a jednak mi smutno.
  • jasiek_natolin 22.04.04, 23:42
    Byłbym wdzięczny,gdybyś nie wkładał mi w usta opinii,których nie
    wypowiadałem.Za bardzo się rozpisujesz o tych uczuciach.Wychodzi na to,że
    robisz ze mnie sentymentalne dziewcze rodem sam nie wiem już skąd.
  • voytashek 24.04.04, 14:23
    przesadzasz
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.04, 12:47
    Ty, votashek, to powinieneś sie chyba z Lupa spotkać i mu to wszystko
    wyłożyć.może on Ci rozświetli kilka problemów... bo my z Jaskiem chyba już
    więcej nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Albo Ty nas nie słuchasz.
    ;)
  • voytashek 28.04.04, 16:13
    Eee tam.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.05.04, 18:59
    A ja myślę,że Voytashek jest osobą ze środowiska teatralnego i z Lupą rozmawiał
    nie raz.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.04, 11:35
    Gość portalu: Fryderyk napisał(a):

    > A ja myślę,że Voytashek jest osobą ze środowiska teatralnego i z Lupą
    rozmawiał nie raz.

    voytashek testowałeś nas, czy co?;))))

    chyba że voytashek to Lupa ;)
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 02.05.04, 18:03
    >
    > chyba że voytashek to Lupa ;)

    dziecko, co Ty na to???

    czadzik
    :)))))))
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.04, 18:26
    Gość portalu: brokatisdead napisał(a):

    > >
    > > chyba że voytashek to Lupa ;)
    >
    > dziecko, co Ty na to???
    >
    > czadzik
    > :)))))))


    mania prześladowcza haha :D
    voytashek zdemaskuj się!:)
  • voytashek 03.05.04, 13:01
    Ktoś rzucił kiedyś hasło, że osoba, występująca pod pseudonimem Gina K., która
    tak obsmarowała Żuka, to Żuk we własnej osobie, który, niczym jakieś bóstwo,
    zstępuje na Ziemię, aby sprawdzić, co ludzie o nim myślą. I dowiedział się.
    Otóż ja:
    1)Jestem Krystianem Lupą. Moim celem było sprawdzenie, jak ludzie odbierają
    moje spektakle. Czy są bezmyślną masą, przewalającą się od jednego teatru do
    drugiego, bo wypada obejrzeć dzieło mistrza i pochwalić się potem w
    towarzystwie, czy też może istnieją jednak jacyś inteligentni i wrażliwi
    odbiorcy, którzy starają się zrozumieć mnie i to, co mam im do powiedzienia,
    nie idąc na łatwiznę.
    2)Jestem byłym kochankiem Krystiana. Nie Piotrem Skibą oczywiście. On nie jest
    aż tak wyrafinowany, żeby posuwać się do tego typu metod. Byliśmy ze sobą, w
    czasie studiów (których? to zagadka), potem nasze drogi się rozeszły i do
    dzisiaj nie mogę mu wybaczyć kilku rzeczy. Dlatego wyżywam się na tym forum.
    3)Jestem krytykiem, którego nazwisko znajduje się na indeksie. Pomimo pozornego
    upadku cenzury jest taki indeks - ludzi, którzy zanadto zgrzeszyli przeciwko
    Lupie i nie wolno ich już drukować.
    Zabawmy się w AUDIO TELE.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.04, 17:52
    ejjjjj voytashek za mądryś,żeby wypisywać punkt 2... daj spokój.
    nie chciałam Cię zdenerwować po prostu i tak skończyliśmy naszą rozprawę nad
    teatrem Lupy (w punkcie wyjścia jak się domyslam), więc mój post nie był
    wiążący...
    ale chyba wiem w czym tkwi problem - dla fana KL porównanie do niego byłoby
    całkiem miłe, a ja to skierowałam do Ciebie i stąd zapewne ta audio-ironia ;)

    p.s.
    nie podałeś numeru pod który możemy wysłać smsy ;))
  • voytashek 04.05.04, 12:11
    W sumie i dla mnie porównanie do KL było całkiem miłe - w dalszym ciągu nie
    twierdzę, że nim nie jestem, przecież to całkiem prawdopodobne, że jestem nim.
    A wracając do meritum - skoro to dyskusja o Zaratustrze - czy są jakieś wieści,
    jak to wszystko się rozwija? Ja wiem tylko, że już wiadomo, że Lupa jak zwykle
    nie zdąży na czas i w Atenach pokaże jedynie fragmenty. Na koniec proroctwo: te
    fragmenty zostaną niemal powszechnie uznane za GENIALNE.
    Tak, to ja - Kasandra.
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl 04.05.04, 14:12
    hahaha a to jest akurat kompletnie idiotycznie - jak można ocenić feragment
    spektaklu??? przecież znaczy,że cała reszta nie jest potrzebna,że niczego nie
    wnosi do całości. I Twoje proroctwo nie jest skierowane przeciwko Lupie, ale
    przeciwko rzeszom nieuczciwych (...) krytyków, którzy chwaleniem zalążków jego
    prac wzbudzają niechęć nie tyle do siebie co często do samego Lupy.
    Cóż...

    p.s.
    jeśli jesteś Lupą,to jak oceniasz całą rozmowę? sami bezmyślni
    bałwochwalcy?;)))
  • voytashek 04.05.04, 19:23
    I tu magician, przyznaję Ci pełną rację - zgadzam się z Tobą w 100% procentach,
    ale zobaczysz, że tak właśnie będzie. Wiem, że tak będzie, bo tak już było.
    Lupa pokazał przed premierą fragmenty "Azylu" - i oczywiście wystarczyło, żeby
    okrzyknąć "Azyl" kolejnym arcydziełem już po tych fragmentach. Tymczasem nawet
    osoby, które bardzo cenią Lupę, wypowiadają się o "Azylu" jako o spektaklu
    nieudanym. Niektóre recenzje najwidoczniej w naszym kraju pisane są przed
    premierami, może jeszcze zanim spektakl zaczyna powstawać - myślę, że recenzji
    z Zaratustry jest już co najmniej kilka.
    A jako Krystian Lupa oceniam całą rozmowę jako fakt dosyć smutny. Podobno
    jestem reżyserem niezmiernie popularnym, także wśród młodej widowni. Forum
    odwiedza sporo osób. Dlaczego więc tylko trzy z nich wzięły udział w dyskusji?
    Może to rzeczywiście sami bezmyślni bałwochwalcy? M. i J. prznajmniej próbowali
    nmie obronić. Dziękuję Wam za to.
  • jasiek_natolin 04.05.04, 23:15
    Może i jest już kilka gotowych recenzji,kto wie.Jestem jednak przekonany,że
    Głowacki też już wyciska siódme poty ze swojej łepetyny w poszukiwaniu
    efekciarskich konceptów,które będą miały na celu ośmieszenie i Nietzschego,i
    Zaratustry,i Lupy,i aktorów,a skończy się tylko na tym,że ośmieszą wyłącznie
    ich "oryginalnego"autorzynę,jak to już nie raz miało miejsce.On faktycznie nie
    musi oglądać przedstawienia - i tak wiadomo,jakie popłuczyny spłyną spod jego
    pióra.
    Ale to jest w gruncie rzeczy zupełnie nieistotna dygresja.Niech sobie pisze
    skoro tylko w ten sposób umie zarabiać na życie i jest ktoś,kto chce mu za to
    płacić.
    A co do popularności artystów( nie przepadam za tym słowem - artysta,ale niech
    juz będzie):Kto to powiedział,że prawdziwymi artystami są tylko ci,wokół
    których nie pętają się rzesze wielbicieli???Tak więc Voytashku-Lupo nie masz
    się czym martwić,co więcej - powinieneś się cieszyć z takiego stanu rzeczy.
    Oj - domyślam się,jakiego teraz argumentu użyje Voytashek.
    Jak to trzy???Dlaczego nie liczysz Fryderyka???
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.acn.pl 05.05.04, 00:00
    No właśnie,dlaczego?
  • voytashek 05.05.04, 21:53
    V: Policzyłem Fryderyka. Czy to oznacza, że są aż 4 osoby? Kogo pominąłem?
    K: Mam pomysł na świetną akcję. Zrobię kilka następnych przedstawień pod
    pseudonimem. Ciekawe, czy nasza polska krytyka się na tym pozna.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.04, 10:06
    K: Mam pomysł na świetną akcję. Zrobię kilka następnych przedstawień pod
    pseudonimem. Ciekawe, czy nasza polska krytyka się na tym pozna.

    oooo :DD wspomniałeś o najlepszym dowcipie polskiej krytyki! wypisywanie
    nazwiska Jarzyny w nawiasie obok pseudonimu :D

    co do chwalenia - jaki wpływ ma voytashek na to,że już recenzje z Zaratustry
    leżą w szufladach?Nie ma, a cierpi jakby sam je tam włożył.
    Nie poszłam oglądać fragmentu "Azylu" w czasie Eurodramy (choć mogłam), bo
    wiedziałam,że to kompletna głupota i że zapewne okaże się jakiś dziwacznym
    tworem,który wszyscy pochwalą, a ja na chwilę pomyślę że KL chyba nie wie, co
    robi.
    Nie uwazam "Azylu" za spektakl nieudany, ale powiem Ci jedno - widać
    DRASTYCZNĄ różnicę między spektaklami, na których jest Lupa, a na któryc go nie
    ma.Myśleć teraz można co się chce, ale widziałam Azyl 7 razy (bez jednej próby)
    i naprawde wiem, co mówię.
    ostatnio skłonna byłam uwierzyc,że obiektywne są jedynie recenzje zagraniczne,
    bo wolne od powiązań z teatralnym światem Polski. Moja teoria została lekko
    zachwiana po wielkich pochwałach "Dybuka" we Francji... ale to nie ten wątek.
    wracając do Lupy - voytashku nie licz ,że KL ma tylko 4 fanów po prostu tylko
    my tu wchodzimy, tylko my mamy w miarę niskie połączenie z Netem i tak dalej i
    tak dalej ;)) naprawdę znam jeszcze kilku, którzy chętnie właczyliby sie do
    debaty.
    Póki co, musisz się zadowolc frontem Jasiek - magician.
    A że zauważana jest moda na bezmyslne krytykowanie wszelkich działań KL w
    Polsce, to już trudno... szkoda tylko,że nie idzie za tym żadna próba sił,
    rozmowy i przekonywania.

    m
  • voytashek 06.05.04, 19:02
    Oprócz mody na bezmyślne krytykowanie jest jeszcze moda na bezmyślne chwalenie.
    Dobrze by było, żeby tych mód nie było, albo żeby przynajmniej się równoważyły.
    Z tego, co widzę dookoła moda na chwalenie KL jest jednak silniejsza. Ale
    nieważne. Poruszyłaś ciekawy wątek - lepsze są te spektakle, na których Lupa
    jest obecny - czy nie uważasz, że to symptom jakiejś choroby? Lupa strasznie
    uzależnia od siebie aktorów - to nie jest zdrowa sytuacja i nie wiem, czy
    czemukolwiek służy.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.05.04, 09:37
    zastanawiałam się nad tym i mam inną teorię - po prostu jego spektakle wymagają
    na tyle silnych emocji, głębokiej koncentracji, chęci gry, że jego obecność
    (specyficzna) potrafi lepiej lub gorzej, ale zawsze - wyzwolić je z aktora.
    nie chciałabym wyjśc na wroga aktorów i tak dalej;) ale wiadomo,że nie zawsze
    ma się nastrój do wielkiej przemiany scenicznej, a co najważniejsze nie zawsze
    ma się ochotę by spróbować tę przemianę przejść. Rozumiem, nie chwalę.

    co do kwestii chorobotwórczej pracy KL na próbach - to tak jak byś miał
    pretensje do Grotowskiego, że kazał ludziom biegać po lesie z zawiązanymi
    oczami w poszukiwaniu teraźniejszości. Albo że zespół przed spektaklem idzie do
    garderoby i wypala wspólnie jednego papierosa - nie ma to znaczenia! Ważny jest
    efekt i to,że jak trafisz na dobry spektakl (niekoniecznie z obecnością KL, bo
    jak mowilam "Azyle" zdarzają się doskonałe) to niektórych paraliżuje na
    następne kilka dni (prawda Jasiek?;))).
  • jasiek_natolin 08.05.04, 10:45
    Owszem prawda.
    Chociaż ja widziałem "Azyl" tylko raz - i to nie we Wrocławiu - to muszę
    przyznać,że jest taki spektakl Lupy,który oglądałem kilka razy,więc już chyba
    na zawsze pozostanie w moich myślach.
    A jeśli chodzi o "Azyl",to myślę,że jest to przedstawienie,o którym trudno jest
    mówić kategoriami w rodzaju:udane bądź nieudane.Jest to propozycja na tyle
    odbiegająca od tego,co można w teatrze zobaczyć,że już tylko to wystarczy,żeby
    uznać to przedstawienie za ważne i interesujące.I co ważne - pomimo tego,że
    porusza się po nieznanym teatrowi śiecie,nie ma tam choćby cienia chęci
    zaszokowanie widza,zdumienia go,oszołomienia,zmuszenia do protestów i
    oburzenia.To też jest zaleta w morzu śmiesznych i naiwnych prowokacji,w jakie
    obfituje dzisiejsza sztuka.
  • voytashek 09.05.04, 15:09
    Widzę, że Krystian Lupa nie jest w stanie zrobić czegoś, co mogłoby się wam nie
    spodobać. Biedny Krystian.
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl 10.05.04, 10:22
    a To Cię voytashek zmartwię - nie do oglądania dla mnie są Teatry Telewizji by
    Lupa ("Julia", "Dama z jednorożcem").
    Jedynie "Kalkwerk", który kręcony był wg teatralnej wersji.
    Pozostałe - kompletna abstrakcja.Podobnie jak niektóre fragmenty dziennika.

    może nie taki ten Krystian biedny;)
  • voytashek 10.05.04, 19:11
    No, to trochę mnie pocieszyłaś, bo już się bałem. Z tymi dziennikami -
    powiedziałbym, że nie fragmenty, a większość tego, co KL pisze, to taki
    specyficzny rodzaj grafomanii. Brzmi to świetnie, potoczyście, ktoś mógłby mi
    czytać jego świetnie ułożone zdania (nie za długie, nie za krótkie, a to
    naprawdę trudna sztuka)i byłaby to przyjemność dla mojego słuchu. Problem
    polega na tym, że sensu w tym wszystkim, co pisze Lupa jest naprawdę niewiele.
    Znam osoby, które czytują to namiętnie - a "Króla Leara" (na przykład)nie
    znają. Co za żenada.
  • jasiek_natolin 10.05.04, 19:55
    Najzabawniejsze w tym wszystkim,co napisałeś jest to,że sam Lupa być może
    przyznałby Ci trochę racji.
    Cały szkopuł tkwi chyba w wartościowaniu pewnych zjawisk,których Ty nie chcesz
    zrozumieć,na które nie chcesz zwrócić uwagi,bo być może jesteś wychowany na
    arcydziełach i wyłącznie w nich szukasz prawdy.
    No i faktycznie - sens jest wartością trudno uchwytną nie tylko w pisarskiej
    części aktywności Lupy.
    Sens. Co to takiego?
    Nie naciągasz trochę faktów do swojej ukochanej tezy?( to odnośnie tej
    nieznajomości "Króla Leara")Moim zdaniem wymyśłiłeś te osoby,żeby
    zdyskredytować tych,którzy jednak coś dla siebie interesującego w pisaniu Lupy
    znajdują.Bardzo to mało wyfafinowany chwyt.
    Wiesz co?Mam wrażenie,że mógłbyś zrobić jakąś niezłą polityczną karierę.Masz po
    temu wszelkie potrzebne dzisiaj dane.

  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.04, 10:02
    wiesz voytashek jeśli ktoś czyta dzienniki Lupy i zachwyca się nimi, bo
    nie potrafi powiedzieć "nie rozumiem ani słowa" to wg mnie podobnie zachwouje
    się w innych sytuacjach.
    problem tkwi zdaje się w tym, że Ty zamknąłeś się na wszelką aktywność tworczą
    KL poprzez podejście do niego krytyki polskiej. Ja zawsze staram się jednak
    zakładać, że ktoś chce mi powiedzieć coś wartościowego i nie odwracam się
    plecami w trakcie słuchania.
    walcząc ze skrajnym uwielbieniem dla Lupy, popadłeś w skrajną krytykę...
  • voytashek 11.05.04, 19:52
    A nieprawda! Są takie spektakle Lupy, które akceptuję, nawet lubię. I co -
    zaskoczeni? Naliczyłem aż 2. Ale one zdecydowanie nie należą do jego "greatest
    hits". A tej osoby z Learem (a raczej z jego brakiem) naprawdę nie wymyśliłem.
    To osoba z krwi i kości, a jej istnienie pozwala mi przypuszczać, że to nie
    jest odosobniony przypadek. Nie potępiam nikogo za czytanie czegokolwiek -
    myślę jednak, że trzeba znać umiar i odpowiednie proporcje. Można przeczytać
    nawet wszystkie teksty Lupy, należy je tylko odpowiednio traktować. Jeżeli ktoś
    traktuje jego wynurzenia jak fundament europejskiej kultury to chyba
    jest ...troszkę niedojrzały (mówiąc eufemistycznie). Mogę mieć tylko nadzieję,
    że ta niedojrzałość mu przejdzie. Niestety niektórym nie przechodzi.
  • jasiek_natolin 11.05.04, 21:09
    No to nie bądź taki tajemniczy i zdradź tytuły tych przedstawień,które nie
    tylko akceptujesz,ale nawet lubisz.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 11.05.04, 21:47
    Kurczę,fajnie by było,gdyby ktoś uczestniczący w próbach Zaratustry zdradził
    choć kilka szczegółów.
    Aktorzy np.nigdy tu nie zaglądają?
  • voytashek 12.05.04, 10:22
    Pytasz jaśku, co to takiego ten sens. Otóż: sens to taka stara dziwka, która
    kiedyś oddawała się wszystkim prawie za darmo, a teraz jest kimś w rodzaju
    dobrej wróżki dla przestępców.
    Jeżeli chcesz znać tytuły tych przedstawień - może najperw zabawimy się w
    zgaduj-zgadulę?
  • jasiek_natolin 14.05.04, 23:17
    Ty chcesz się bawić w zgaduj-zgadulę?Myślałem,że jesteś zbyt poważnym
    człowiekiem na takie wygłupy.Czysty,stuprocentowy racjonalizm zobowiązuje
    przecież do czystej,stuprocentowej powagi.
    No,ale cieszę,że byłem w błędzie.
    Podejrzewam w takim razie,że są to przedstawienia z czasów,kiedy Lupa nie był
    tak popularny jak dzisiaj.
    Chociaż nie - nie podejrzewam,lecz jestem pewien.
    Może to być też traktowana trochę po macoszemu "Sztuka" Y.Rezy,co?
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.04, 11:40
    pewnie Twoim ulubionym jest ten, który jeszcze nie powstał ;)
  • voytashek 17.05.04, 20:43
    Z Rezą Ci się udało. Numer 2 to "Prezydentki" Schwaba. Dlaczego? Lupa wziął na
    warsztat mało ambitne teksty, z których jendak wycisnął tak wiele, jak się
    tylko dało, nie zmarnował ani grama teatralnego potencjału tych dramatów. Oba
    te spektakle - wspaniałe aktorsko i bez jakichś pretensjonalnych dodatków, bez
    dłużyzn i "metafizycznego" snucia się aktorów po scenie - to świetne rzemiosło
    dla ludzi. Spektakle z tróją aktorów rzadko kiedy bywają porywające - a tu
    udało się wybornie. Nie jest to ten rodzaj teatru, który jest moim ideałem, ale
    akceptuję go bez większych zastrzeżeń. Moim zdaniem Lupa nie powinien
    majstrować przy powieściach - wychodzą mu znacznie gorzej.
  • voytashek 20.05.04, 17:36
    Kolejna książka Lupy nominowana do Nike. Wojtaszek nie jest z tego zadowolony.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.05.04, 16:13
    "Podglądania" ??? Po co...? Znowu zacznie się napuszona rozmowa wokół wartości
    literacko-epickich (hehe) nowej książki KL. Cóz...
  • jasiek_natolin 21.05.04, 20:53
    Voytashek nie jest zadowolony,ale Jasiek owszem - jest.
    Magician ?!? Zdradzasz nasze Ideały???
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.05.04, 12:05
    ależ drogi Jasku
    czy z Nike czy bez Nike ta książka i tak jest na ważnym miejscu mojej
    biblioteki, więc po te nerwy ;)
    tyle,że nie powstała ona dla czytelnika nie znającego teatru (Lupy).
    a głosować i tak na nią będę, a chociażby po to żeby voytashek się podenerwował
    trochę na nas ;)))))))
    prawda?
  • voytashek 22.05.04, 19:39
    He he, no - głosować (?) OK - tak czy owak o wszystkim rozstrzyga jury, którego
    przewodniczącą jest Maria Janion - nie wydaje mi się, żeby ci ludzie mogli
    nagrodzić Lupę... Biada im jeśli to zrobią (ale wiem, że nie zrobią).
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.04, 15:29
    Janion nie lubi KL? (biedna kobieta;))
    Po co reżyserowi teatralnemu nagroda Nike? powiedzmy sobie szczerze,że i bez
    niej Lupa ma stały krąg czytelniczy.
  • voytashek 25.05.04, 15:41
    Niestety...
    A czy wiecie, że do Nike nominowani są także "Ojcobójcy" Gruszczyńskiego?
    Żałosne. Przecież w tym kraju, mimo kryzysu, trochę dobrej literatury jednak
    powstaje, czyż nie? W zeszłym roku cieszyłem się, kiedy nagrodę dostał
    Rymkiewicz. Mam coraz więcej obaw, że w tym niestety nie będzie tak dobrze.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.04, 10:18
    wydawało mi się,że nominuje się książki tegoroczne - "Ojcobójcy" chyba się nie
    łapią.
    wiesz z tymi nominacjami to jest tak, że fantastyka przegrywa z Masłowską i
    trzeba się z tym pogodzić.Zależy od Ciebie czy uznasz "niezwycięstwo" swojego
    faworyta za przegraną.
    ewentualnie można się zdenerwowac jak ja na tegorocznych Paszportach Polityki ;)

    KL jest reżyserem,a nie pisarzem i tyle :)
  • jasiek_natolin 27.05.04, 00:11
    Tak,Lupa jest reżyserem,ale zauważ,że jego pisarstwo jest bardzo konsekwentnym
    dopełnieniem reżyserii.
    Masz rację Voytashek,ze powątpiewasz w "Ojcobójców",bo jest to książka tyleż
    powierzchowna,co rozbrajająco zabawna.Nie można jednak odmówić Gruszczyńskiemu
    talentu w poruszaniu się po medialnym gąszczu.Zauważcie,że to właśnie jego
    pióro idzie krok w krok za kolejnymi sukcesami Teatru Rozmaitości.I pewnie stąd
    właśnie sukces jego książki,sukces ,który potwierdza,że musimy koniecznie
    wtłoczyć pewne zjawiska w ramy,które są chyba zbyt wąskie,aby pomieścić
    wszystko,co Gruszczyński w nie wpycha.
    Dziwi mnie,że jego napuszony język,nadmierny,wręcz groteskowy patos zjednały
    sobie uznanie tak wymagającego jury.
    Inni krytycy powinni uważnie przyjrzeć się taktyce Gruszczyńskiego,a może
    kolejne lata będą należeć do nich.Wystarczy pozbierać drukowane w różnych
    czasopismach artykuły i recenzje,wymyślić chwytliwe hasło i rozgłos gotowy.
    I jeszcze jedno.
    Panie Gruszczyński,jeśli Pan zagląda na to forum,to błagam ,żeby Pan na litość
    boską powściągnął trochę swe euforyczne trele nad przedstawieniami swoich
    bożyszczy.Bo wydaje mi się,że nie tylko Lupa,ale i Jarzyna,a nawet Warlikowski
    zasługują na bardziej wyważone emocjonalnie komentarze do swojej twórczości.

    Zaraz,zaraz - Voytashek - przez Ciebie piszę na tematy niezwiązane z
    Zaratustrą.Czas chyba zawiesić ten wątek na kilka miesięcy,do czasu ,gdy
    przedstawienie zaistnieje w Krakowie.No,chyba że ktoś z forumowiczów wybiera
    się do Aten.
  • voytashek 27.05.04, 10:12
    Masz rację, powinniśmy zawiesić ten wątek do premiery krakowskiej (ach, już
    widzę te pielgrzymki pod kasą...). Miło, że zgadzamy się, co do Gruszczyńskiego.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.05.04, 21:15
    > Masz rację, powinniśmy zawiesić ten wątek do premiery krakowskiej (ach, już
    > widzę te pielgrzymki pod kasą...).

    skąd w tym voytashku tyle ironii ja naprawdę nie wiem... ;)

    >Miło, że zgadzamy się, co do Gruszczyńskiego

    mimo wszystko to nie jest głupi facet.fakt, zdarza mu się ponieść emocjom...

    to do premiery Zaratustry!!!
    (tylko nie tego wydarzenia w Atenach, na Boga...)
  • jasiek_natolin 30.05.04, 00:25
    Nie powiedziałem,że Gruszczyński jest głupim facetem.Chodzi mi tylko o to,że
    jego sposób pisania czasami wzbudza mój gwałtowny sprzeciw.
    Zwróć uwagę,że Grzegorz Niziołek ceni podobnych reżyserów,a jednak potrafi
    wymknąć się mackom nadmiernego uwielbienia dla nich,uwielbienia,które - moim
    zdaniem - jest niedopuszczalne u krytyka.
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl / *.lo5.wroc.pl 31.05.04, 10:21
    Grzegorz Niziołek ceni podobnych reżyserów,a jednak potrafi
    > wymknąć się mackom nadmiernego uwielbienia

    o ile nie pisze o Lupie. ALe to akurat nie jest takie złe ;)
    Gruszczynski ma za to więcej takich Bogów.
    Przynajmniej obaj tego nie ukrywaja. w przeciwnym razie robiliby to, co jest
    bardziej karalne u krytyków...
  • voytashek 31.05.04, 15:55
    Tak czy owak moim zdaniem krytyka w Polsce leży. Gruszczyński w ogóle nie sili
    się na jakikolwiek obiektywizm i w dodatku zawsze wychodzi z pozycji: "Jeżeli
    ktoś się ze mną nie zgadza, jest głupcem i obłudnikiem" :-)))))))))))))))
    Z Niziołkiem jest tak, jak napisałaś, tylko że moim zdaniem to akurat
    niedobrze. A Roman Pawłowski to już w ogóle patologia. Skończę tę litanię, bo i
    tak nic nie zmieni. Chociaż, może dodam do tego wszystkiego 2 prawa Wojtaszka
    dotyczące krytyki.
    1: Krytyk nie może być jednocześnie teatrologiem. To niedopuszczalne.
    2: Krytyk ma być niewidzialny, nie można go np. używać do przeprowadzania
    wywiadów z twórcami.
    To tyle. Wiem, że i tak nikt sobie tego nie weźmie do serca.
  • Gość: wh IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.05.04, 16:09
    Całkowicie się zgadzam z prawami Wojtaszka. Dodałbym jeszcze zakaz uczestnictwa
    krytyków w jakichkolwiek oraganach dysponujących publicznymi pieniędzmi i zakaz
    pobierania wynagrodzeń (w jakiejkolwiek formie) od teatrów o których się pisze.
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 31.05.04, 19:56
    hehe, wh, krytyk/czka to nie prezydent stanow zjednoczonych
    ale rzeczywiscie postulat i sluszny

    natomiast z prawami voytashka sie nie zgadzam
    to kim ma byc krytyk? rzeznikiem??
    jeslis uprzejmy rozwin mysl, bo ja kompletnie nie rozumiem
  • Gość: wh IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.05.04, 20:52
    Jeśli prośba o rozwiniecie wątku była skierowana do mnie to odpowiadam: dla
    mnie "krytyk" to osoba zawodowo piszącą o "bieżącym" teatrze w mediach i przez
    to kształtującą opinię publiczną. Powinna to być osoba w jakikolwiek sposób
    wolna od związków z podmiotem, o ktorym pisze (czyli z teatrem), po to aby być
    jak najbardziej wiarygodną. Stąd podoba mi się postulat Vojtashka, aby krytyk
    był niewidzialny. Również teatrolog to chyba coś innego, jako, że ten zajmuje
    się historią i teorią teatru. Teatrolog to naukowiec, a krytyk to dziennikarz.
    Aha! i jeszcze uważam, że krytycy nie powinni jeździć z teatrami na festiwale
    zagraniczne i potem o tych teatrach pisać.
    Oczywiście, że "krytyk" to nie prezydent USA, ale ma wpływ na opinię publiczną
    (nie taki strasznie duży, na szczęście).
    A tak swoją drogą - przejrzyjcie sobie np. roczniki czasopisma "Teatr" z końca
    lat 70-tych. Czy znajdziecie tam choćby wzmiankę o Kantorze, o Teatrze 8 Dnia
    czy o Teatrze Leszka Mądzika - czyli naprawdę o istotnych wtedy zjawiskach
    teatrlanych. Z dystansu historycznego widać jak bardzo pozamerytoryczne
    uwarunkowania "krytyków" fałszują obraz rzeczywistości.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 10.06.04, 07:59
    www.stary-teatr.krakow.pl/ramki.htm
    Pod tym adresem można obejrzeć zdjęcia z prób do Zaratustry.
    A jeśli chodzi o opinie moich przedmówców,to krytyk wcale nie musi być
    niewidzialny.Ktytyk po pierwsze powinien być uczciwy,a po drugie - odporny na
    przypływy zawiści.
    A te pozamerytoryczne uwarunkowania krytyków są chyba dzisiaj radykalnie
    odmienne niż w latach 70-tych,prawda?
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 10.06.04, 08:02
    No - nie do końca,jak się przekonałem.
    Trzeba jeszcze wykonać dodatkową pracę - po wejściu na stronę teatru należy
    jeszcze kliknąć w ikonę "zapowiedzi".
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.06.04, 08:26
    Przyjrzyjcie się zdjęciu ,na którym Sandra Korzeniak wpatruje się w Krystiana
    Lupę.
    Nie widać w jej spojrzeniu wiele zrozumienia dla pomysłów reżysera.
    Pozostaje mieć nadzieję,że to prostu zmęczenie dało o sobie znać.
    A Lupa?Wpatrzony albo w dostrzegalną tylko dla siebie przestrzeń między dwiema
    aktorkami,albo w swoje palce,zdaje się nie dopuszczać możliwości,by
    jakiekolwiek zmęczenie mogło mu zakłócić jego pracę myślową.
  • voytashek 11.06.04, 22:35
    Ech, zdjęcia... Widziałem - fajne. Co ma się zupełnie nijak do tego, co
    będziemy mogli obejrzeć po premierze. Widziałem już fantastycznie zrobione
    zdjęcia z beznadziejnych spektakli - chyba wszyscy widzieliśmy. Przeglądając
    serwis Starego Teatru napotkałem jeszcze na pewną ciekawą informaję - pod
    koniec maja miał zostać rozstrzygnięty konkurs dramaturgiczny Lupy. Czy
    rzeczywiście został, czy też był to przysłowiowy "pic na wodę"? Pamiętam, jak
    jesienią na konferencji prasowej ogłoszono wszem i wobec o istnieniu takowego
    projektu. Czy Lupa rzeczywiście podejmie się wyreżyserowania utworu młodego
    dramaturga, czy też uzna, że "pierwsza nagroda nie została przyznana"? Dlaczego
    teatr milczy na ten temat?
  • Gość: klip IP: *.chello.pl 11.06.04, 22:48
    K.L. nie ma czasu ich przeczytać. Kilka powodów:
    1."Niedokończony utwór..." w warszawskim Dramatycznym, zaiste niedokończony
    2."Zaratustra"
    3."Mewa" w Peterburgu
    4.dyplom w krakowskiej PWST
    5.w niedalekiej przyszłości wyjazd do Stanów
    6.te Dzienniki same się ni piszą
    &.bycie pierwszym po bogu w polskiej kulturze też absorbuje
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 11.06.04, 23:12
    Nawet jeśli pierwsza,i jedyna zarazem ,nagroda nie zostanie przyznana,to
    osoby,które wysłały swoje teksty nie powinny mieć powodów do narzekań,bo
    najlepsze z nich trafią pod obróbkę w warsztacie, prowadzonym w ramach
    festiwalu ,którego pomysłodawcą jest Paweł Miśkiewicz.
    Faktycznie - niezłe urwanie głowy.
    A ten dyplom w PWST - co to będzie?
  • Gość: klip IP: *.chello.pl 12.06.04, 00:50
    Tego nie wiedzą nawet sami studenci.
    W ogóle rzecz stoi pod znakiem zapytania z powodów, które podałam.
  • jasiek_natolin 12.06.04, 10:06
    No to trudno tym biednym studentom zazdrościć.Chyba najwyższa już pora,żeby
    wiedzieć,nad czym się będzie pracowało na finiszu studiów?
    A plan awaryjny niczego nie przewiduje?
    A do Ameryki po co się Lupa wybiera?Do pracy czy na wakacje?
    Bo jeśli do pracy,to chyba można zacząć się obawiać tego,że cieszący się
    uznaniem za granicą niektórzy polscy reżyserzy wezmą z Polską dłuższy rozbrat.
    Taki Warlikowski np.chyba nieprędko,jeśli w ogóle,zrobi jakieś przedstawienie w
    Polsce.
  • voytashek 13.06.04, 19:28
    Podana wyżej lista zobowiązań Krystiana L., która spowodowała, że "nie miał
    czasu przeczytać" nadesłanych dramatów po prostu mnie przeraża. Ten człowiek
    nie szanuje innych ludzi przede wszystkim (że nie szanuje finansów teatru, to
    już wiadomo od dawna) - nonszalancko zaczyna nowe projekty, nie kończąc
    poprzednich. Ale oczywiście w POlsce Wielkiemu Artyście wszystko wolno. Jak się
    poszczęści, to "Zaratustrę" w ostatecznym kształcie zobaczymy może wiosną 2005.
    I pozwolę sobie zgadnąć, że Lupa wybiera się do Stanów na wakacje, a nie do
    pracy. Nie sądzę, żeby którykolwiek amerykański teatr chciał go zatrudnić. W
    Stanach w ważniejszych teatrach widzowie mogą rezerwować bilety nawet z rocznym
    wyprzedzeniem, i wszelkie terminy są bardzo ściśle przestrzegane, bo
    przesunięcie premiery to olbrzymie straty finansowe. Reżyser, który nie stawia
    spektaklu na pierwszym miejscu, bo ważniejsze są dla niego "artystyczne
    poszukiwania", nie ma tam racji bytu. Więc nie martw się, Jaśku - Lupa stąd nie
    wybędzie. W naszym socjalistycznym kraju tak Wielki Artysta czuje się jak ryba
    w wodzie i nigdzie nie będzie mu lepiej. Mnie jest tylko szkoda tych młodych
    ludzi, którzy zaufali Wielkiemu Atryście i nadesłali swoje prace. Bazart
    Miśkiewicza, to tylko ochłap, który rzuca im się na pocieszenie.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.04, 21:55
    do powyższej listy podaję jeszcze reżyserię "Solaris" w Duseldorfie...
    voytashek - nie wiesz jakie są prawdziwe powody niedotrzymywania przez Lupę
    terminów. Fakt, wie, że może sobie na to pozwolić. Nie wymagaj, żeby Lupa
    udawał, że NIE jest wybitnym reżyserem i że NIE jest doceniany w Polsce i w
    Europie...

    ktoś coś wie o wizycie Jego w USA?po co na co?

    *m

  • jasiek_natolin 14.06.04, 00:31
    A mnie się zawsze wydawało podejrzane to,że reżyser przed rozpoczęciem
    przedstawienia mówi dajmy na to tak:"Dwa miesiące na zrobienie spektaklu?Ok,a
    więc do roboty,wszystko będzie grało".
    Przypuszczam,że w procesie powstawania dzieła sztuki dochodzi do wielu
    wydarzeń,które wniwecz obracają wszelkie,przyjęte przed rozpoczęciem pracy
    założenia.Tak więc muszą być one korygowane.To chyba oczywiste,nie?
    Tak więc nie demonizowałbym niedotrzymywania terminów przygotowania
    przedstawień.W końcu marketingowa strona działania teatru powinna znajdować się
    w cieniu artystycznej.
    Muszę się przyznać,że kilkakrotnie w lutym i marcu chodziłem do kasy
    Dramatycznego i dopytywałem się o bilety na nowy spektakl Lupy.Panie,które tam
    pracują za każdym razem odpowiadały mi,że biletów jeszcze nie ma,bo nie
    wiadomo,jak będzie zbudowana widownia.Zapewniały jednocześnie,że premiera na
    pewno odbędzie się w terminie,na co ja się zawsze szeroko uśmiechałem,bo nie
    chciało mi się w to wierzyć.Ostatecznie wyszło na moje.
    I moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego,a wręcz przeciwnie - jest to
    oczywistość,jeśli tylko twórcy przedstawienia poważnie podchodzą do swojej
    pracy.
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl 14.06.04, 10:31
    zdarzały się na moich oczach we Wrocławiu spektakle, które miały swoją premiere
    w terminie, ale uwierz mi - wolałabym poczekać dwa miesiące dłużej, jeśli
    miałoby to zmienić kształt spektaklu (mam na mysli m.in. "Sonatę Belzebuba"
    Pawła Szkotaka).
    wolę, żeby Wymazywanie, Kalkwerk i innne spektakle miały swoje premiery miesiąc
    po terminie jeśli mają to być dla mnie (i nie tylko) Prawdziwe Wydarzenia.
  • voytashek 14.06.04, 10:44
    Dziwne, że jednak najwięksi twórcy europejskiego teatru, którym Lupa nie
    dorasta do pięt, jakoś zazwyczaj mieścili się i mieszczą w terminach. To nie
    jest kwestia "korygowania założeń" tylko uczciwego podejścia do własnej pracy,
    za którą dostaje się duże pieniądze. Zresztą, przeciąganie prób w
    nieskończoność to jedno - i nie jest to najgorsza rzecz, powiedzmy. Ale kto, do
    licha, każe Lupie zaczynać dziesięć rzeczy na raz?????? I jeszcze
    jego "dzienniki", które "same się nie piszą". TO jest chore!!! Status gwiazdy
    pozwala mu nieliczyć się z nikim i niczym. Fakt - nie znam powodów, które
    sprawiają, że nie może dokończyć tego, co zaczął, ale to mnie zupełnie nie
    obchodzi. Jest dorosłym człowiekiem, powinien być odpowiedzialny i nie rzucać
    słów na wiatr. I, jak już wcześniej napisałem, jestem zdania, że to PRL
    przyzwyczaił Wielkich Artystów to takich zachowań.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.04, 11:45
    Nie wiem,czy Lupa nie dorasta do pięt największym twórcom europejskiego
    teatru,bo miałem z ich dziełami raczej umiarkowany kontakt.Mniejsza z tym .
    Faktycznie tym razem lista teatralnych zobowiązań Lupy jest zbyt
    rozrośnięta,więc nie można się dziwić,że trudno podołać wszystkim
    projektom.Jednak broniłbym Lupy,bo jest to sytuacja wyjątkowa,która zdarza się
    po raz pierwszy i raczej nie z jego winy - perspektywa pokazania "Zaratustry"w
    Atenach wymusiła odpowiedni okres przygotowań.Do tej pory,gdy opóźniały sie
    jego premiery,działo się tak z powody przedłużających się prób.Tym razem doszło
    do kolizji projektów w różnych teatrach,ale jestem pewien,że gdyby to było
    konieczne,to premiera w Dramatycznym by się odbyła i nie byłoby tej całej
    niepotrzebnej dyskusji.To dobrze,że reżyser doszedł do porozumienia z dyrekcją
    Dramatycznego,bo dzięki temu przedstawienie,które otworzy Festiwal
    Spotkania ,będzie dziełem na pewno ciekawszym.Zatem to nie niemożność
    dokończenia rozpoczętej pracy zdecydowała o zwłoce,tylko zdrowy rozsądek.
    A Wielcy Artyści w PRL-u - paradoksalnie - mieli większą swobodę niż dzisiaj.I
    to wcale nie dlatego,że robili spektakl bez tak rygorystycznego gorsetu,jakim
    jest wyznaczenie premiery z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
    Piszesz,że w Stanach rezerwuje się bilety z rocznym wyprzedzeniem?
    Jeśli tak jest naprawdę,to jest to nonsens.
    Widać więc,że nie wszystko w PRL-u było złe.
    Jestem ciekaw ,czy w dzisiejszych czasach Grotowski,Kantor czy Swinarski
    zdobyliby taką sławę,jaką zyskali tworząc w ówczesnych realiach społecznych i
    politycznych.
    Według mnie raczej nie.
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl 14.06.04, 14:07
    voytashek, ale tak naprawdę to dlaczego się gorączkujesz? ani Ci nie zależy na
    terminie "Sztuki Hiszpańskiej", ani nie czekasz z utęsknieniem na nową premierę
    (jak niektórzy np.)... przepraszam, ale mam wrażenie, że trochę demonizujesz
    i znajdujesz kolejny mankament (? teatralnej pracy Krystiana L. żeby
    wypowiedzieć się o niej krytycznie...
    moim zdaniem KL dorasta do pięt wielkim reżyserom Europy, a niektórym sięga i
    wyżej...

  • voytashek 15.06.04, 17:15
    Czy planowanie z rocznym wyprzedzeniem to nosens, Fryderyku? Chyba raczej
    poważne podejście do tego, co się robi. Dzięki temu repertuar teatru, jak i
    poszczególne spektakle nie są sumą przypadków. Niestety w naszym kraju jest
    odwrotnie. I nie jest do końca prawdą to, co piszesz o Kantorze i Grotowskim.
    Oni nie działali (poza pewnymi wyjątkami), tak jak Lupa w bezpiecznej
    strukturze instytucjonalnego teatru. Kantor borykał się przecież z prawdziwymi
    problemami finansowymi, jego przedsięwzięcia były zawsze ryzykowne, groziła im
    likwidacja, kiedy inni PRLowscy twórcy siedzieli sobie w przytulnym ciepełku.
    Miałbym do Lupy dużo większy szacunek, gdyby to, co robi, robił na własną rękę -
    stworzył własny, alternatywny teatr. Na to chyba brak mu odwagi. Magician,
    masz rację - nie czekam z utęsknieniem na nową premierę. Dlaczego więc tak się
    gorączkuję? Bo uważam, że Ty, Jasiek, Fryderyk i inni - jesteście naprawdę
    fajnymi dzieciakami i bardzo mi przykro kiedy ten drań (Lupa) robi wam takie
    świństwa :-) Przyznaj się, na pewno kiedyś przez niego płakałaś :-) W dodatku
    wszyscy macie "syndrom kobiety maltretowanej" - przekonujecie postronnego
    obserwatora (czyli mnie), że właśnie tak ma być, że on ma was tak traktować, że
    mu wolno i robi to, bo was kocha. Przydałaby się terapia. Pa.
  • Gość: klip IP: *.chello.pl 15.06.04, 17:54
    Na początek jedna uwaga: jeśli ktoś wyczuł w moim poprzednim poście (tym
    lupowym rozkładem jazdy) jakąś ironiczną nutę, to dla porządku dodaję: uważam
    go za wybitnego artystę i przyznaję mu prawo do nie-bycia geniuszem organizacji.
    Voytashku!
    Długoterminowe próby zawsze były specyfiką pracy KL, tak samo jak hierarchia,
    wg której premiera i dalsze przedstawienia są wobec tych prób rzeczą
    drudorzędną. Było tak także wtedy, kiedy siedział w Jeleniej Dziurze i tylko
    garstka popaprańców pielgrzymowała, żeby brać udział w jego seansach.Należy mu
    się dodatkowy szacunek za to, że nie zmienił trybu pracy, kiedy wywindowano go
    na wyżyny popularności i autorytetu godnych Leona Schillera. Dyrektorzy
    teatrów,którzy nb. robią w spodnie, żeby Lupę do siebie ściągnąć, DOSKONALE O
    TYM WIEDZĄ. I w - przyznaję - bardzo kłopotliwą współpracę z Lupą pakują się na
    własne życzenie. NIe ma co nad nimi biadać. Podobnie rzecz się ma z widzami.
    Sydrom maltretowanej kobiety - doceniam to inteligentne skojarzenie. Ale zrozum
    przyjemność, jaką biedaczka czerpie ze swego położenia i nie uszczęśliwiaj na
    siłę A sam Lupę podszczypuj do woli, bo nie sposób nie dostrzec frajdy, jaką ci
    to sprawia.
  • jasiek_natolin 15.06.04, 18:00
    No no - nieźleś się rozpędził.
    Przeziębiłeś się Voytashek?Bo teraz to już mam wrażenie,że gorączkujesz.
    Jeśli dobrze zrozumiałem Fryderyka,to napisał wyłącznie to,że np. Kantor w
    dzisiejszej rzeczywistości nie zrobiłby tak ogromnej kariery,jaką dane mu było
    się szczycić za PRL-u.
    Podejrzewam,że problemy finansowe tylko mobilizowały do jeszcze większego
    zaangażowania cholerycznego Kantora.To także dzięki temu,że działał poza
    strukturami instytucjonalnego teatru jego teatr zyskał renomę,podczas gdy Lupa
    był znany garstce fanatyków,którzy jeździli do Jeleniej Góry z różnych zakątków
    Polski.Kto wie,czy najważniejszym bodźcem Kantora nie było dążenie do sławy???
    Zaznaczam,że to tylko hipoteza,nie mogę przecież wiedzieć zbyt wiele na ten
    temat.No i nie zamierzam porównywać Kantora z Lupą - wrzucać ich do jednego
    ringu,żeby okładali się swymi teatralnymi dokonaniami.
    Jednak Twoje rozgorączkowanie dało o sobie znać dopiero w drugiej części Twojej
    wypowiedzi.Może i masz trochę poczucia humoru,mam tylko nadzieję,że potrafisz
    odzielić humor od trzeźwej oceny faktów.
    Mógłbyś dopowiedzieć tylko,jak ten wstrętny Lupa nas traktuje???
    Zabrzmiało to wręcz apokaliptycznie,bo mnie się wydaje,że on nas w ogóle nie
    traktuje,bo żeby nas jakkolwiek traktować,to chyba musiałby nas znać,nieprawdaż?
    Syndrom kobiety maltretowanej - nieźle.
    Powiedz no mi - mam iść do psychiatry?Jak sądzisz?
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.04, 21:34
    Voytashek, życzę Ci najszczerzej, żebyś spotkał na swojej drodze takiego
    tyrana;)) syndrom kobiety maltretowanej? hmmmm fakt...spektakle KL na długo
    pozostawiają moj mózg w stanie porównywalnym ze zmaltretowaniem...

    moim skromnym zdaniem, voytashek, to Ty się dramatycznie uczepiasz wszelkich
    niedociągnięć w jego pracy. ZGadzam się z kimś, kto pisał wcześniej ,że
    paranoją to NIE jest niedotrzymanie terminu, ale wyznaczenie go i dotrzymanie
    słowa (bez cienia zawodu, rozczarowania, niedosytu). Chyba że robisz jak
    Cieplak - reżyserujesz a potem (i na 2 lata po premierze) każda Twoja wizyta w
    mieście kończy się zmianami w spektaklu.

    negatywna ocena jego "równoczesnych" planow byłaby ozasadniona, gdyby
    wszeystkie projekty okazały się klapą.
    (Choć wiadomo,że to nie nastąpi :P)

    pozdrawiam maltretowanych i voytashka

  • voytashek 18.06.04, 13:20
    No, mimo tego przeciągania prób w nieskończoność, spektakle Lupy i tak nie
    osiągają ostatecznego, zadowalającego go kształtu. "Mistrz i Małgorzata" dwa
    lata po premierze to zupełnie inny spektakl - Lupa co chwilę coś zmienia -
    przecież sami wiecie. Czy nie lepiej by więc było zrobić premierę w rozsądnym
    czasie i przyznać się uczciwie, do tego, co i tak ma miejsce - że spektakl nie
    jest dokończony i będzie się z czasem zmieniał? A co do tej maltretowanej...
    Jaśku, biedaku - tyle razy chodziłeś na próżno do Dramatycznego pytać się o
    bilety - a w tym czasie mógłbyś sobie siedzieć a w domku i obejrzeć jakiś fajny
    filmik w TV. Magician nie może spać po nocach, bo śnią jej się spektakle, które
    pragnie zobaczyć, a nie może, bo ich jeszcze nie ma... Czy to nie jest
    maltretowanie? Pozdrawiam. Pa.
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.04, 13:58
    Czyśbyś śledził pilnie ewolucję "Mistrza i Małgoraty"?
    Ależ Vojtashku!To oznacza,że występują u Ciebie syndromy oczywistego masochizmu.
  • jasiek_natolin 18.06.04, 18:18
    Nie chodziłem na próżno.
    Po pierwsze dlatego,że bilet na spektakl leży sobie wygodnie w szufladzie i
    czeka na swój dzień.
    Po drugie dlatego,że każda wizyta w kasie była okraszona ciekawą rozmową z
    paniami,które tam pracują.
    Po trzecie natomiast - o 16-17,czyli w porze,kiedy zwykle tam chodziłem w
    telewizji można obejrzeć chyba tylko Klan.
    Co powiesz na domysły Fryderyka???
  • Gość: magician IP: *.lo5.wroc.pl 21.06.04, 10:16
    Fryderyku, ja myślę, że voytashek zaczyna wykazywać cechy... lupomana;)))
    przecież to my śledzimy ewolucje spektakli KL...hmmmmm

    voytashek ja jestem kobietą maltretowaną, która uwielbia swojego oprawcę, a za
    niebieską linię służy mi telefon do teatrów, w których wystawiane są jego
    spektakle
    taka choroba:)
  • Gość: Macro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 01:26
    Opusciłam tę dyskusję już jakiś czas temu, a wy w dalszym punkcie stoicie w
    punkcie wyjścia...Wojtku..to chyba nie ma sensu...dla niektórych Lupa pozostanie
    swego rodzaju bodźcem pobudzającym...ta choroba jest bardziej zraźliwa poza
    granicami Krakowa:D (nawiasem pisząc- nie spodziewałam się tego:)
    pROPONUJĘ skończyć zabawe w skrzywdzonych i poniżonych:)
  • jasiek_natolin 26.06.04, 10:50
    Bonie???
    A jaki miałby niby być punkt dojścia?
    Proponujesz skończyć zabawę w skrzywdzonych i poniżonych?Hmm...ależ
    kobieto,trochę rozsądku nie zawadzi,po coż krzesła łamać???
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.06.04, 12:01
    jasiek,chyba za dużo wymagasz.
    Ale uwaga,uwaga - dziś w Atenach premiera.
    www.e-teatr.pl/cocoon/teatr/artykuly/2696.html
    Prmiera polska na wiosnę???
    Wcześniej mówiono o jesieni.Oto znowu argument dla Vojtashka i jego
    giermków.Ale to nic.My - LUPOMANI,ha,ha - przecież umiemy cierpieć.
  • Gość: serse IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 12:54
    Voytashek - spx wielki - już wiadomo, że Mistrzunio sie nie wyrobił do Aten.
    Będzie jak z grecką organizacją olipmpiady. Nic nie gotowe na czas. A premiera
    Zaratustry ma byc podobno w Krakowie - ale na wiosne. Extra, co nie?
  • voytashek 29.06.04, 21:35
    Skoro sie wyrobl, to dlaczego k...va premiera w Krakowie jest dopiero na wiosne?
    Mikos: "Jego aktorem był też dyrygujący zespołem z pierwszego rzędu widowni
    reżyser, którego uderzenia w bęben i talerze, a także wokalizy uzupełniały
    świetną, skomponowaną przez Pawła Szymańskiego muzykę i nadawały rytm całości"
    Ja: acha...
  • Gość: Macro IP: 217.96.34.* 29.06.04, 23:07
    a ja na to: buhahahhahaha
    Pozdrówka Voytashku:)

    A do Jaśka- to miło,że się w końcu domyśliłeś..:D
  • voytashek 20.07.04, 14:50
    Zabawne - 119 postów w tym wątku (mój jest 120), a prawie wszystkie napisane
    przed premierą. Dzieło Wielkiego Reżysera ujrzało światło dzienne po wielu
    długich tygodniach oczekiwania. Czy to oznacza, że nikt nie ma już nic do
    powiedzenia? Myślałem, że dopiero teraz dyskusja się rozpocznie. Miałem (jaki
    ja jestem naiwny) nadzieję, że teraz czegoś się dowiem.
  • jasiek_natolin 20.07.04, 23:27
    Niezły z Ciebie manipulator,Vojtashku.
    Jesteś tak samo naiwny jak pewien prezydent zza Wielkiej Wody,który na
    wszystkie świętości przysięga,że niczego nie był świadomy,i że to źli,perfidni
    ludzie tę jego nieświadomość w ohydny sposób wykorzystali.
    Ty???A może przydałbyś się w jego kampanii reklamowej? Masz chyba zdolności w
    tym kierunku?!?
  • voytashek 22.07.04, 09:36
    Ach, Jasku, wbiles mi noz w serce! I Ty rowniez??? Bylem przekonany, ze byles w
    Atenach z miejscem w pierwszym rzedzie. Ze po powrocie z Aten podzielisz sie z
    nami zachwytem, zebysmy mogli popodniecac sie przed polska premiera, ktora juz
    za rok. A Ty... Zdradziles Krystiana! Ach! Och! Przekonalem sie, ze nikomu juz
    nie mozna wierzyc. Nikomu zaufac.... To strasznie smutne.................
  • jasiek_natolin 28.07.04, 00:22
    Dlaczego właśnie Ciebie tak bardzo boli fakt,że premiera dopiero za rok?
    Może ktoś wie,w jaką rolę w tym przedstawieniu wcielił się Piotr Skiba?
  • jasiek_natolin 15.08.04, 09:52
    Czytaliście artykuł o próbach do tego spektaklu,jaki zamieszczono we "Foyer"?
    Chodzi o fragmenty dotyczące tych wielbicieli nieopuszczjących widowni w
    trakcie prób,którzy - wg.autora artykułu - aplauzem reagują na dziwaczną czasem
    pracę swego idola? Nie jest to czasem przesada?
    Lupa naprawdę jest taki łasy na zachwyty klakierów?
  • voytashek 15.08.04, 21:13
    oczywiście, że tak
  • m.a.c.r.o 16.08.04, 09:44
    Jaśka w końcu sumienie ruszyło:)Świat się zmienia...co do dwóch "oo"- to
    wiesz,ze fonetycznie dają "u":)a poza tym to taka gierka słowna- będąca
    dokładnym odpowiednikiem salo(o)nu. Może i z tym się w końcu zgodzisz? (to
    takie moje nieśmiałe marzenie.......:D)
    Pozdrawiam
  • Gość: KRAKOW31 IP: *.fortisbank.com.pl 16.08.04, 10:16
    Nigdy nie ukrywal, ze liczy sie z publicznoscia. Swoja droga na te proby nie
    jest tak latwo wejsc. Wchodza wybrancy i pisza potem recenzje na grubo przed
    terminem premiery.
  • voytashek 16.08.04, 14:36
    I te recenzje są zazwyczaj głupie. Uczciwy krytyk NIGDY nie chodzi na próby.
  • Gość: Bertrand IP: *.mielno.sdi.tpnet.pl 16.08.04, 17:38
    O, masz. Jacy wybrańcy? Chyba wyznawcy. Mam taką tycią, tyciusią prośbę, jak
    już się zaczyna kogoś lubić, kochać, wierzyć w niego, wyznawać, być fanem,
    fanatykiem (niepotrzebne skreślić), to, na Boga, wypadałoby z tej fascynacji
    dowiedzieć się czegokolwiek o obiekcie tejże fascynacji, a najlepiej tyle, ile
    to możliwe, także ze źródeł obiektywnych. Lupa jest genialny, to fakt. A to, co
    ze swoim geniuszem robi, to inny fakt. A to, że uwodzi widzów, aktorów,
    niektórych recenzentów, a potem wykorzystuje psychicznie, to też fakt. Mnie ani
    nie podnieca ani nie bawi widok "mistrza Lupy" cieszącego się, gdy wianuszek
    jego wyznawców i wyznawczyń spija jego każdy gest i każde słowo i skrzętnie
    notuje na kartkach, w pamięci i w sercach... taka manipulacja też jest
    elementem słynnego "przekraczania teatru"??
    Co do chodzenia na próby, do krytyk chodzi, uczciwy też. Ale uczciwy krytyk nie
    daje się uwieść osobowości reżysera... A swoją drogą czymże jest uczciwa
    krytyka i co to jest nie głupia recenzja, to ostatnio nie wiem... same głupie i
    kilka wyjątków, samotnych wśród głupców... echh
  • Gość: magician IP: *.ne.client2.attbi.com 16.08.04, 17:40
    wiecie,ze Ci ktorzy na tych probach siedzieli maja pewnie swoje forum i
    zastanawiaja sie "jak mozna nie reagowac z zachwytem na to, co Lupa robi na
    probach?!"
    pewnie osiemnasty raz pojawi sie to zdanie, ale niech tam - takie dywagacje sa
    bezsensowne! niech sobie krytyk pisze zachwyty nad fragmentem spektaklu, a do
    nas nalezy po prostu nie wierzyc mu i nie traktowac jak krytyka.
    the end.
  • voytashek 21.08.04, 11:52
    Powiedzmy, że jestem krytykiem. Jak przystało na dobrego, rzetelnego krytyka,
    do każdego spektaklu jestem nastawiony zupełnie neutralnie. Oceniam to, co
    widzę, nie sugerując się tym, że reżyser A. jest wielki, więc jego spektakl
    musi być dobry, a B. to patałach, więc i tak nic mu już nie wyjdzie. Powiedzmy,
    że z ciekawości zawędrowałem na próbę "Zaratustry". I co? Po wysłuchaniu tych
    wszystkich idiotycznych uwag, które Lupa wygłasza w kierunku aktorów (i po
    przekonaniu się, że używa słów, których nie rozumie), jestem już wybitnie
    negatywnie nastawiony do spektaklu, którego jeszcze nie ma. Potem idę na
    premierę i patrzę na spektakl przez pryzmat katastrofalnych w swojej głupocie
    prób. A przecież tenże spektakl, mimo takich czy innych metod pracy nad nim,
    moze być dobry, czyż nie? Krytyk nie powinien chodzić na próby, gdyż wiedza,
    którą tam może uzyskać jest mu po pierwsze do niczego nie potrzebna, po drugie,
    może wpłynąć na jego spoób patrzenia na spektakl. Krytyk ma oceniać
    przedstawienie (gotowe!!!) z punktu widzenia odbiorcy (nie twórcy!!!), tylko
    taka perspektywa może być mu dostępna, inaczej dokonuje nadużycia.
    Uczestniczenie w próbach angażuje emocjonalnie (na plus albo na minus) i ma
    znaczący wpływ na to, co potem znajduje się w recenzji. Oczywiście, jeżeli
    krytyk uważa, że jest odporny, może sobie chodzić na próby, ale to jest
    dokładnie jak branie heroiny z myślą "jestem silny, nie uzależnie się". Na
    próby niech sobie chodzą teatrolodzy - im to jest potrzebne.
  • Gość: gaahl IP: *.chello.pl 21.08.04, 22:23
    Reżyserzy też powinni chodzić na próby...
  • m.a.c.r.o 21.08.04, 23:05
    To (chyba) kwestia nie podlegająca dyskusji;)
  • jasiek_natolin 23.08.04, 23:31
    Ruszyło mnie sumienie?
    A co to ma znaczyć?
    Nie widziałaś pytania na końcu mojego postu?
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.08.04, 14:47
    voytashek - BRAWO
    nareszcie idealne twierdzenie dotyczące krytyków na próbach!!!
    podpisuję się

    m
  • m.a.c.r.o 30.08.04, 02:26
    Widzialam..i dlatego napisalam, ze ruszylo cie sumienie??
    W koncu zaczales sie zastanawiac, nieprawdaz?;->
    Chyba, ze jeszcze jest cos, co zdazylam przeoczyc? Poprosze o odpowiednie
    naswietlenie problemu...w koncu urosles juz na tym forum do rangi
    autorytetu:)...

  • voytashek 06.09.04, 16:20
    Podobno jednak krakowska premiera jest znacznie wcześniej niż miała być. Jak to
    jest? Wie ktoś?
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.04, 18:44
    Wiem tyle,że będzie można zobaczyć to przedstawienie na Bazarcie
    Miśkiewicza.Ale zapewne nie będzie to oficjalna premiera,tylko warsztatowy
    pokaz.
    Ale co Ci tak tęskno?
  • asdew 19.09.04, 12:05
    > Wymazywanie poszedłem dlatego,że właśnie odkryłem pisarstwo
    > Bernharda,przeczytałem jego pierwszą powieść - "Mróz",która mnie porwała,i
    > dowiedziałem się,że właśnie w teatrze odbyła się premiera przedstawienia
    > opartego na jego prozie.No - po prostu szczęśliwy zbieg okoliczniości.
    > Tak to się właśnie zaczęło.

    Drogi Jaśku,
    bardzo podoba mi sie Twoj post.
    to o czym i w jaki sposób napisałes, spowodowało, ze postanowiłem przeczytać
    "Mróz" Bernharda.
    Problem polaga jednak na tym, ze tej książki nigdzie dostać nie można :(
    Bede Ci wdzieczny (lub komukolwiek, kto wie) za wskazanie miejsca, gdzie tę
    książkę można nabyć.. ew. pożyczyć.

    Pozdrawiam i kłaniam się nisko
    /asdew
  • jasiek_natolin 21.09.04, 23:37
    Nie mam jej niestety.
    Ja tę książkę wypożyczyłem z Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.Nie ma szans
    na to,żeby dostać ją w księgarni - wydana pod koniec lat
    siedemdziesiątych ,Bernharda jakoś nie wydaje się tak często jak Tomasza Manna
    niestety,chociaż ostatnio pojawiło się trochę jego książek .Ale drugiej części
    dramatów nie ma i nie ma i nie ma...A miała być już ze cztery lata temu.
    Wydawnictwo Literackie - Pała!!!
    Chodzę czasem po antykwariatach ,ale w nich też nigdy nie natknąłem się "Mróz".
    Jeśli jesteś z Warszawy,idź do Biblioteki Narodowej ,a tam spokojnie(?) sobie
    tę książkę przeczytasz.
    Powiem tylko,że zabawna jest.
  • asdew 22.09.04, 08:07
    no coz.. widze, ze szanse mam marne na zaspokojenie swej ciekawosci dot. tej
    lektury.
    Wolalbym ja sobie kupic, nie umiem czytac w czytelniach :(
    Dzieki a kazdym badz razie.
    Pozdrawiam
    /asdew
  • voytashek 05.10.04, 20:29
    Czy ktoś wie, co obecnie porabia pan Lupa?
  • jasiek_natolin 05.10.04, 23:17
    Co?Już się za nim stęskniłeś? Wiesz co,Voytashek ?Przypominasz mi ćmę.
  • Gość: YTUTYIIVYADVUTYUIW IP: *.ghnet.pl 19.10.04, 22:12
    No to co z tym spektaklem? Widział go ktoś?
  • Gość: H. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 13:23
    Sa tacy, co widzieli (wczoraj), ale moze lepiej z wyrokami poczekac do maja.....
    Zapowiada sie jednak bodajze najbardziej kontrowersyjny ideowo spektakl Lupy,
    wywolujacy skrajne emocje, czasem nazbyt moze lopatologiczny i doslowny
    (zwlaszcza scena z kuroniowka i nastepujace potem), ale w scenach szalenczo-
    introspekcyjno-onirycznych - doskonaly.
    Bardzo mocne role Globisza, Kalety, Bielskiej i Hajewskiej.
  • voytashek 24.10.04, 15:01
    Ja tu czegoś nie rozumiem. Jeżeli spektakl jest gotowy i tak dobry, jak
    twierdzono 4 miesiące temu, i jak wiele osób stwierdziło wczoraj, to dlaczego
    premiera "już w maju" a nie teraz? Jeżeli z kolei spektakl jest jeszcze
    niegotowy=niezadowalający twórcę (a chyba jest niegotowy, skoro premiera za 7
    miesięcy), to po jaką cholerę w ogóle jest pokazywany???? Wiem, że logika w
    dzisiejszych czasach nie jest trendy, ale trochę mnie to martwi.
  • Gość: Edek IP: *.teleos-web.de 24.10.04, 17:44
    Bo to jest "work in progress", a wiec pokazywanie spektaklu na roznych etapach
    jego rozwoju.
  • jasiek_natolin 24.10.04, 22:12
    No bo spektakl ten idealnie wpisuje się w założenia "Bazartu".I dlaczego Lupa
    nie miałby go pokazać przed premierą?Tym bardziej,że premiera to nie jest w
    jego spektaklach żaden próg,po którego przekroczeniu przedstawienie jest juz
    gotowym,skończonym tworem.
    Dalczego ten spektakl jest kontrowersyjny ideowo?
    Ideowo???
    Trochę dzwne jest to słowo w tym kontekście.
    Co z tą kuroniówką?
  • voytashek 25.10.04, 18:59
    Jak się zdenerwuję, to niedługo zacznę pokazywać moje własne "works in
    progress" i będzie bardzo nieharaszo, zobaczycie.

    Jakież to odkrywcze!!! Dlaczegóż Michał Anioł nie wpadł na to, żeby obwozić po
    świecie pół Dawida? (A najlepiej pokazać go szerokiej publiczności, kiedy był
    jeszcze nieociosaną bryłą?) Wówczas wszyscy mogliby kontemplować, jak wspaniale
    dzieło się zmienia. A dlaczego Leonardo nie sprzedał komuś np. "Damy bez
    łasiczki"? (w końcu głupiego zwierzaka można potem domalować, tak będzie
    ciekawiej, a publiczność będzie miała okazję prześledzić akt twórczy).
    Odpowiedź: otóż Michał Anioł i Da Vinci byli głupimi kmiotkami ze wsi, a Lupa
    przecież WIELKIM ARTYSTĄ jest, i zapamiętajcie sobie to, gamonie!!

    Wiem, że przedstawienia Lupy, nawet po dziesięciokrotnie przesuwanej premierze
    w dalszym ciągu podlegają zmianom, ale to naprawdę nie jest ich zaleta, tylko
    wada. "Mistrz i Małgorzata" jest na przykład coraz gorszym spektaklem, trzeba
    być ślepym, żeby tego nie dostrzegać. Poprawiać i dopracowywać można wtedy,
    kiedy dzieło tego wymaga. Jeżeli jest dobre, jak się twierdzi, to po co do
    cholery? Mój malutki rozumek tego nie pojmuje. Jaśku, to, że spektakl Lupy
    idealnie wpisuje się w założenia bazartu, to bardzo niedobrze. Bo to miała być
    zabawa dla ludzi z PWST, którzy stawiają swoje pierwsze kroki, nie dla starego
    wygi, którego stać na coś więcej.

    "Work in progress" - wspaniała idea. Naprawdę!!! Róbcie tak dalej: prezentujcie
    niegotowe spektakle, niegotowe filmy, niegotowe powieści, niegotowe wiersze,
    niegotowe obrazy i jedzcie niedogotowane jedzenie. Ja z tego domu wariatów
    uciekam!
  • Gość: kajzerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 19:04
    ja tam jestem szczesliwa: widzialam tyle golasow i ani jednego damskiego(a nie,
    przepraszam, na scianie plywala gola nimfa:))
  • Gość: kajzerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 19:08
    zagadka: czemu Lupa nie przyszedl na spotkanie po spektaklu? przekazal
    wyglodnialym akademikom, iz nie bedzie rozmawiac o czyms, czego nie ma!
  • jasiek_natolin 25.10.04, 20:04
    Nie przyszedł pewnie dlatego,że po pierwszej w nocy każdemu by się język plątał.
    Ot i cała zagadka jego nieobecności.Zapewne przedstawienie kosztowało go trochę
    energii.
    Słyszałem,że początek tego spektaklu był niecodzienny?O co chodziło w tej
    bieganinie po scenie?Cóż te symulowane zakłócenia miały oznaczać?
    No Voytashek - brawo - jestem pod wrażeniem Twojej riposty.
    Ale jedno pytanie ciśnie mi się na usta,pytanie,które kiedyś już chyba
    nieśmiało zadawałem:Ile razy oglądałeś "Mistrza i Małgorzatę"?
  • Gość: kajzerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 21:00
    chyba mogl wczesniej przewidziec, ze bedzie zmeczony, albo chociaz przyjsc sam
    to powiedziec. ale oczywiscie, skoro gwiazdor na panstwowej posadce, to moze
    sobie lekcewazyc ludzi, ktorzy chieli z nim porozmawiac. skoro on nie ma o czym
    rozmawiac, bo tego nie bylo, to co ja widzialam? na ale fakt, musial leciec
    jeszcze dziennik naskrobac.
  • jasiek_natolin 26.10.04, 18:50
    Może mógł przyjść i powiedzieć,a może i nie mógł.Skąd wiesz,co się z nim działo
    po spektaklu? Może był tak wściekły na coś lub na kogoś,że nie był w stanie
    wyjść do publiczności?Zwłaszcza,że na widowni - jak widzę - musiało siedzieć
    sporo nieprzychylnych mu widzów.
    To też jest fenomen,że na jego spektakle chodzą tacy widzowie,którzy wyciskają
    z siebie wszystkie poty,żeby tylko znaleźć coś,co potem mogliby z pogardliwym
    uśmieszkiem rzucić w twarz zwolennikom tego teatru.
    I skąd wytrzasnęłąś tę formułę "...nie będzie rozmawiać o czymś,czego nie ma"?
    Brzmi to efektownie,ale chyba nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.
  • Gość: kajzerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:01
    1. dopiero jak ide kolejny raz to moge byc jakos nastawiona
    2.bardzo mi sie podobal spektakl
    3.zachowanie Lupy niekoniecznie-to bylo nieprofesjonalne. i tyle. wlasnie to
    mnie wkurza: jak juz cos osiagniesz, to wymagaja od ciebie mniej, bo juz jestes
    kims.moge go zrozumiec jako czlowieka, jako rezysera na festiwalu-nie.
    4.nie wytrząsnęłam, tylko uslyszalam, gdy grzecznie czekalam na pana, a on
    przekazal takie info

    ps. a moze porozmawiamy o spektaklu w koncu cos widzialam. jestem pewna, ze to
    nie bylo nic
    pozdr
  • jasiek_natolin 27.10.04, 23:06
    No to mi wytrąciłaś miecz z ręki,nie ma co! Myślałem już,że -podobnie jak jeden
    z recenzentów - całą swą uwagę podczas oglądania przedstawienia skupiłaś na
    dociekaniu,ile to ptaków przewinęło się przez scenę.
    Cieszę się,że nie miałem racji,i że spektakl Ci się podobał.
    Chętnie bym porozmawiał,ale niestety znam "Zaratustrę" z drugiej ręki,a
    żadna,nawet najbardziej precyzyjna opowieść, czyli taka,jakiej wysłuchałem,nie
    zastąpi własnej perspektywy.
    Wracając jeszcze do tych obowiązków reżysera wobec widza,uważam,że żaden
    reżyser nie musi rozmawiać z widzami,choćby tylko dlatego,że podstawową formą
    jego wypowiedzi jest spektakl,więc po co jeszcze odautorskie egzegezy?
    Chociaż z drugiej strony,w tym akurat przypadku,Miśkiewicz zapowiadając
    pokaz "Zaratustry" w radiu,powiedział,że po spektaklu Lupa opowie o tym,jak
    sobie wyobraża dalszą pracę nad spektaklem.I choćby tylko z tego powodu
    chciałbym posłuchać wypowiedzi Lupy.
    No ale podobno wysłanniczka reżysera zapowiedziała,że do takiego spotkania
    dojdzie po wiosennej premierze,czy tak?
  • farfarello 28.10.04, 08:59
    Hmmm, to Jasiek z Natolina czytuje teksty P. Głowackiego? Wszak deklarował, że
    nie lubi i nie czyta. A tu znienacka wykazuje się znajomością tekstu P.G.
    A co do spotkania: nie jest chyba w porządku (wobec widzów) zapowiadanie po
    spektaklu, że za kwadrans odbędzie się spotkanie z twórcami (zdaje się, że
    poprowadzić je miał K. Mieszkowski), po czym odwoływanie tegoż spotkania.
    Chyba, że to spotkanie też jest "w budowie" ;)
  • voytashek 29.10.04, 14:58
    Jasiek napisał:

    "Wracając jeszcze do tych obowiązków reżysera wobec widza,uważam,że żaden
    reżyser nie musi rozmawiać z widzami,choćby tylko dlatego,że podstawową formą
    jego wypowiedzi jest spektakl,więc po co jeszcze odautorskie egzegezy?"

    Nic dodać nic ująć. Problemem Lupy są właśnie owe autorskie egzegezy w różnych
    formach, których tworzy stanowczo za dużo. Niestety dojdzie, wcześniej czy
    później, do niejednego spotkania z WIELKIM REŻYSEREM przy takiej czy innej
    okazji, a także do wielu wywiadów, w których WIELKI REŻYSER swoje przydługawe
    autorskie egzegezy na pewno wygłosi. Nie martw się.

    Ile razy widziałem "M&M"? 3. Wystarczy.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 19:56
    jesli można wtrącić kilka zdań, choć dawno mnie nie było na moim ulubionym
    wątku;)
    macie rację - Lupa kilkakrotnie już nie przychodził na spotkania z widzami,
    nieustannie przekłada terminy premier (ale powiedzmy,że jest niesłowny...
    człowiek jest tylko człowiekiem)
    Dlaczego Lupa nie przychodzi na spotkania z publicznością?ze swoimi wyznawcami?
    z tymi,którzy wydają ostatnie złotówki na jego spektakl i siedzą na schodach
    przez 8 godzin? Z moim obserwacji i pobieżnego kontaktu nasuwa mi się tylko
    jedna odpowiedź - Lupa jest człowiekiem, który potrzebuje rozmówcy
    zindywidualizowanego tzn. konkretnego. Osoby jednej, która ma pytania, zarzuty,
    podziękowania itd. Takich spotkań nie ignoruje. Myślę, że gdyby na chwilę
    oderwać się od tej licytacji "za" i "przeciw", jest to argument całkiem
    racjonalny, tłumaczący wiele wątpliwości.
    Nie wyobrażam sobie, by wyszedł, usiadł na scenie, wziął szklankę z wodą i
    zaczął opowiadać o swoim przedsatwieniu, wysłuchiwał ludzi, którzy wpadli żeby
    go obrazić, jakby mogli to sobie później wpisać w CV.
    Takie spotkania wspaniale przejmuje Jan Klata, który dwoi się i troi,
    przekonując widzów do swojej intepretacji ruchów społecznych, politycznych itp.
    I bardzo dobrze - nie powinno się wartościować ich postaw.

    ja to tak widzę.

    polecam Notatnik o Nietzsche'm !!!
  • Gość: Kołek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:31
    Racja, "Notatnik" bardzo ciekawy - z jednej strony dosyć zaskakujący (kwestie
    np. inspiracji dla spektaklu ;-))) wywiad z Lupą i ciekawe rozmowy z aktorami,
    z drugiej - Nietzsche całkiem inny, niż pani w szkole uczyła ;-))
  • jasiek_natolin 30.10.04, 10:11
    Pewnie masz rację,Magician.Trzeba przyznać,że można Lupie pozazdrościć takiego
    adwokata,który broni go w tak płomiennej mowie,a przy tym czyni to całkowicie
    szczerze,a szczerość to raczej nie jest najmocniejsza strona zwykłego adwokata.
    A Klata faktycznie wygląda na bardzo zapalczywego gościa.Ciekawe kiedy zrobi
    coś w Warszawie.Ja jeszcze nic w jego reżyserii nie widziałem.Może wybiorę się
    do Wrocławia?
    A Ciebie Voytashek najbardziej boli chyba fakt,że Lupa naprawdę jest wielkim
    reżyserem,nie jest - jak Ty to widzisz - WIELKIM REŻYSEREM,ale właśnie wielkim
    reżyserem.Mało kto może w tym fachu może się osważyć na ryzyko,jakie on
    podejmuje w ostatnich przedstawieniach.
    Pewnie zaraz odpalisz,że jeśli chodzi o wzrost,to na pewno mam stuprocentową
    rację.Niech będzie i tak,każdy ma prawo do swojego zdania.
    Farfarello?
    A czemu miałbym nie czytywać tekstów Głowackiego?Są dostępne na stronach czy to
    Dziennika Teatralnego,czy to e-teatru,więc je czytuję,bo są zwykle bardzo
    zabawne.Głowacki swoją pisaninę prezentuje ten paradoks,że mając nieźle
    nakiełbaszone w głowie,potrafi posługiwać się piórem z dużą zręcznością.
    Inna sprawa,że już chyba od dawna siedzi w pułapce własnej oryginalności.
  • farfarello 30.10.04, 20:04
    Typowe: jak się ktoś nie zachłystuje Lupą, ma nakiełbaszone w głowie...
    Jeśli o mnie chodzi - wolę czytać Głowackiego "w pułapce własnej oryginalności" - że Cię, Jaśku zacytuję - niż np. Pawłowskiego w pułapce licealnej nieporadności pisarskiej.
  • jasiek_natolin 31.10.04, 08:11
    Głowacki ma nakiełbaszone w głowie nie dlatego,że nie zachłystuje się
    Lupą,tylko dlatego,że jest aroganckim pismakiem,który właściwie nie musi
    oglądać niektórych przedstawień,bo z góry wie,co o nich napisze.Przypomina w
    tym Urbana.O - to jest bardzo dobre porównanie.I Urbanem,i Głowackim kieruje
    właściwie identyczna chęć:chęć wzbudzania kontrowersji.
    Czy to nie jest śmieszne?Dorośli mężczyźni ,a zachowują się jakby nadal w
    krótkich majtkach biegali po podwórku.
  • Gość: Voy Tashek IP: *.ghnet.pl 18.11.04, 20:47
    No dobrze, ale jak tam work? Czy progressnęła się chociaż troszeczkę?
  • Gość: Fryderyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.04.05, 14:17
    Premiera 7 maja.
    Chyba że...
  • voytashek 06.04.05, 19:46
    Jestem w niemal 100% pewien, że 7 maja żadnej premiery nie będzie :-)
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 30.04.05, 22:33
    A jednak premiera "Zaratustry" odbędzie się 7 maja w Krakowie. Voytashek,
    niemal na 100% to Ty możesz być pewny, że któregoś dnia umrzesz.
  • voytashek 02.05.05, 14:14
    Na razie jest drugi maja - poczekamy do siódmego - wtedy będziesz się mógł
    ewentualnie ze mnie pośmiać.
  • jasiek_natolin 02.05.05, 21:50
    Oto starli się dwaj dobrze poinformowani rywale,sam jestem ciekaw,kto będzie
    zwycięzcą.
    Zaglądam czasem na e-bilet.pl,gdzie czasem kupuję bilety, i tam wciąż króluje
    komunikat informujący,że bilety na Zaratustrę niedostępne...
    To chyba plus dla Voytashka,prawda?
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 04.05.05, 08:52
    Nie szczuj Jaśku z Natolina, bo to nie jest starcie, a Voytashek to w gruncie
    rzeczy bratnia przecież dusza. On mnie onegdaj poparł, jakem się zeźlił
    na "Solaris". To, że nie ma biletów, o niczym nie świadczy. Teatralne premiery
    to często imprezy zamknięte, dla zaproszonych gości, krytyków i luminarzy. Tym
    bardziej, że premiera "Zaratustry" odbędzie się w Teatrze Kameralnym. A poza
    tym... niektórzy mają już podobno zaproszenia na ten spektakl. Premiera
    odbędzie się zatem 7 maja na pewno.
  • Gość: magician IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 09:48
    >Voytashek to w gruncie rzeczy bratnia przecież dusza. On mnie onegdaj poparł,
    >jakem się zeźlił na "Solaris".

    nieee no to być nie może - Voytashek wystapił z poparciem manifestu
    antylupowemu? to do niego niepodobne;)

    Myślę, że premiery nie przesuną. Przecież Lupa pracuje nad nią niemal od roku
    (wiem, wiem z przerwami), więc zapewne ma świadomość, że zysk czasowy w postaci
    pięciu dni rewolucji nie wprowadzi.

    Narazie idę się zamartwiać,że nie będę miała szansy na mój przyjazd do Krakowa
    w maju.
    pozdrowienia dla Panów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka