Dodaj do ulubionych

TRANSFUZJA - ZACZYNAMY!

31.10.05, 23:14
Wsztstkich niezadowolonych z zycia teatralnego w Warszawie zapraszamy 2
listopada o godz 17.20 pod Arsenał.
Stamtad wyruszymy uczcić pamięć martwych teatrów warszawskich

Teatr warszawski umarł.
Brak pulsu i ogólna sztywność są namacalnym potwierdzeniem takiego stanu
rzeczy. Poza nielicznymi próbami reanimacji, jego śmiercią nikt się nie
przejął. Ci, który do zamordowania teatru przyłożyli rękę, twierdzą wręcz, że
trup jest żywy, w doskonałej, olimpijskiej kondycji. Boją się
odpowiedzialności czy muszą udawać, że teatr żyje, bo dzięki temu mają gdzie
pracować?
Oprawcy to najczęściej przebrzmiałe reżyserskie gwiazdy, których nikt przy
zdrowych zmysłach do teatru by już nie wpuścił. Na nieszczęście wpuściły się
one tam same wiele lat temu i zajmują teren przez zasiedzenie. Nie wierzycie?
Wystarczy spojrzeć na fakt, że na większości stołecznych scen reżyserują wciąż
"krewni-i-znajomi-królika". Efekty ich pracy są do bólu przewidywalne. Po
latach miętoszenia tych samych tekstów nie są w stanie już nic z nich
odczytać. To oni udusili warszawski teatr, skazując go na martwicę w
przestarzałej formie.
Czy jest jeszcze szansa na uratowanie pacjenta?
Uważamy, że tak. Chcemy sprowokować akcję reanimacyjną i przetoczenie świeżej
krwi. Po to założyliśmy Trans-Fuzję. Jesteśmy grupą teatromanów, którzy w
ramach akcji obywatelskiej chcą wyrazić swój protest wobec polityki dyrektorów
warszawskich teatrów. Mamy zamiar przez cały rok organizować akcje
happeningowe w nadziei, że sprowokują one dyskusję na temat kształtu
artystycznego tych teatrów. Poprzez te działania chcemy zwrócić uwagę na to,
czym teatr mógłby być, a z różnych powodów nie jest.
Gwoździ do trumny teatru jest wiele, nietrudno jednak znaleźć te, które
najmocniej trzymają wieko wyścielone tandetną koronką i przyschniętymi
gałązkami świerku. Podstawowa wydaje się sprawa skostniałego repertuaru.
Przeważają spektakle sztampowe i nijakie, które robione są dla wszystkich
czyli tak naprawdę dla nikogo konkretnie. Trudno mówić o własnym, wyrazistym
charakterze poszczególnych scen. Rzadkością jest też wystawianie dramatu
współczesnego, który na gorąco próbuje uchwycić zmiany w naszej
rzeczywistości. Teatrom jak tlenu, potrzeba różnorodności, tak by każda scena
była wyrazista i rozpoznawalna.
Dyrektorzy teatrów tłumaczą wystawianie miernoty zapotrzebowaniem widowni na
rozrywkę. Ale czy teatr jest prostytutką, która daje klientowi dokładnie to,
na co ten ma aktualnie ochotę? Zamiast stawiać wymagania, wmawia się widzom,
że chcą repertuaru łatwego i przyjemnego i przychodzą do teatru tylko po to,
by zobaczyć aktorów znanych z kilku seriali. Co gorsza, nie stawiając wymagań
widzom, twórcy nie stawiają
ich sobie. Skostniali reżyserzy nie próbują nawet wypracowania nowych środków
wyrazu, które próbowałyby nazwać i opisać zamęt współczesnego świata.
Przede wszystkim jednak tym, co zabija warszawski teatr jest kurczowa obrona
przed świeżą krwią. Ilu młodych reżyserów dostaje szansę debiutu na
warszawskich scenach? Czemu do większości teatrów nie wpuszcza się nawet tych
młodych reżyserów, którzy zdobyli już uznanie na prowincji? Czyżby dyrektorzy
bali się konkurencji? Przecież pomysłowość i świeże spojrzenie młodych twórców
mogłyby przyciągnąć do teatru nowe pokolenie widzów, których obecnie odpycha
napuszona estetyka i zakłamane gierki.
Właśnie na takiej transfuzji najbardziej nam zależy. Chcemy, żeby ze sceny
mówiono naszym językiem o naszych sprawach! Tylko takie działania pozwolą
ożywić teatr. Mamy nadzieję, że nieboszczyk teatr nie wydał z siebie jeszcze
ostatniego tchnienia! Chcemy przywrócić go do życia. Potrzebujemy go MY,
młodzi, którzy wbrew temu co zakładają zwietrzałe autorytety potrafimy myśleć
i łatwo odróżnić kulturę od chałtury.
Obserwuj wątek
          • Gość: Boss List otwarty do marszałka województwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 15:40
            Warszawa, 2
            listopada 2005

            Adam Struzik
            Marszałek Województwa Mazowieckiego
            Joanna Kazimierska
            Dyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki


            Warszawa szczyci się tym, że ma najwięcej miejskich scen w Europie. Czas
            uświadomić sobie, że sama ilość jeszcze o niczym nie świadczy. Stołeczne
            teatry, w tym finansowany ze środków województwa Teatr Polski w Warszawie, nie
            wykorzystują wszystkich swoich możliwości, nie poszukują nowych środków, nie
            podejmują dyskusji o współczesnym świecie, oddając się komercji i pielęgnując
            archaiczne formy. Stoi za tym brak szacunku dla widza, z którym nie podejmuje
            się poważnej rozmowy. Zapomina się o tym, że prawdziwie istotny teatr nie może
            być tylko poprawny – musi rozdrapywać i irytować.

            Wszystko to sprawia, że Warszawa od dawna przestała być teatralną stolicą
            Polski. Tutejsze spektakle bardzo rzadko są zapraszane na jakiekolwiek
            festiwale. Warszawskie sceny są zacofane nie tylko wobec Berlina, Wiednia czy
            Londynu. Daleko im nawet do prężnie działających teatrów Gdańska, Wrocławia,
            Wałbrzycha czy Legnicy.

            Zaniepokojeni artystyczną martwicą większości warszawskich scen domagamy się
            podjęcia rzetelnej dyskusji na temat poziomu wystawianych tam przedstawień i
            rozpisania konkursów na stanowiska dyrektorskie we wszystkich teatrach, które
            nie realizują swoich twórczych zobowiązań.

            Uważamy, że tylko wtedy może pojawić się szansa na podjęcie artystycznych
            poszukiwań i zaangażowanie w otaczającą rzeczywistość. Dopiero to sprawi, że
            warszawskie teatry przestaną być skansenami i zaczną mówić żywym, współczesnym
            językiem.


            Stowarzyszenie Trans-Fuzja
            dla warszawskich scen

          • Gość: Boss List otwarty do Janusza Pietkiewicza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 15:41

            Warszawa, 2 listopada 2005



            Janusz Pietkiewicz
            Dyrektor Biura Teatrów i Muzyki Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy


            Warszawa szczyci się tym, że ma najwięcej miejskich scen w Europie. Czas
            uświadomić sobie, że sama ilość jeszcze o niczym nie świadczy. Stołeczne teatry
            nie wykorzystują wszystkich swoich możliwości, nie poszukują nowych środków,
            nie podejmują dyskusji o współczesnym świecie, oddając się komercji i
            pielęgnując archaiczne formy. Stoi za tym brak szacunku dla widza, z którym nie
            podejmuje się poważnej rozmowy. Zapomina się o tym, że prawdziwie istotny teatr
            nie może być tylko poprawny – musi rozdrapywać i irytować.

            Wszystko to sprawia, że Warszawa od dawna przestała być teatralną stolicą
            Polski. Tutejsze spektakle bardzo rzadko są zapraszane na jakiekolwiek
            festiwale. Warszawskie sceny są zacofane nie tylko wobec Berlina, Wiednia czy
            Londynu. Daleko im nawet do prężnie działających teatrów Gdańska, Wrocławia,
            Wałbrzycha czy Legnicy.

            Zaniepokojeni artystyczną martwicą większości warszawskich scen domagamy się
            podjęcia rzetelnej dyskusji na temat poziomu wystawianych tam przedstawień i
            rozpisania konkursów na stanowiska dyrektorskie we wszystkich teatrach, które
            nie realizują swoich twórczych zobowiązań.

            Uważamy, że tylko wtedy może pojawić się szansa na podjęcie artystycznych
            poszukiwań i zaangażowanie w otaczającą rzeczywistość. Dopiero to sprawi, że
            warszawskie teatry przestaną być skansenami i zaczną mówić żywym, współczesnym
            językiem.


            Stowarzyszenie Trans-Fuzja
            dla warszawskich scen
            • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 04.11.05, 16:40
              Ale za to radość wielka, żeś Ty buszu taki żywy. Nic bardziej nie cieszy niż
              skacząca po łące cielęcina! Ściskam Cię, bardzo mnie bawisz tą swoją żywotnością
              - cielęcinko. Jak świeczuszki? Nie poparzyło się maleństwo? A ubranka stearynką
              sobie nie zalało? W domu pewnie by krzyczeli, że się dzieciątko upaćkało, i
              nawet Acze nie pomoże.
              PS. Ano trup - Helołin mieliśmy niedawno, co nie? :-)
                    • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 05.11.05, 10:46
                      Świetna stronka. Tak świetna jak akcja. Linki nie działają, a najlepszy jest
                      ten autolans bossa. Wykształcenie filozoficzne, ewentysta punkowy. Punk już ma
                      30 lat, to ta młodzież czegoś starawa :-)Albo i takie nowe te pomysły na teatr.
                      Ale super jest to, że ma 5 kilo myśli na temat. Ponieważ boss ma filozofię za
                      sobą (a pewnie i wykłady z marksizmu)- to sądzi, że jak ma aż 5 kilo tych myśli,
                      to ilość mu przejdzie dialektycznie w jakość. Podobno nie przeszła jednak. Na
                      iwencie było jak mówią nie 40 tylko 20 osób. A tu aż 19 teatrów, którym wydano
                      wojnę... Skuteczność najwyższa. Jak wiadomo w tym tygodniu przerażeni transfuzją
                      dyrektorzy skakali z okien, bo tak się przestraszyli. Były dymisje, samobójstwa
                      i kolapsy nerwowe i moczenie nocne. No to bawcie się tak dalej. Jak to chotkosek
                      tu pisze czasem: (czego mnie nie liżesz chotkos - znudziło ci się? :-) )
                      grrrrrrryyyyyyyyyyy.
                      • Gość: bomba Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.tele2.pl 05.11.05, 13:59
                        czytam transfuzyjne odezwy i odzywki, i zachodze w glowe, czy to na serio czy
                        na jaja.
                        jak mozna wierzyc w to, ze paroma zniczami zmieni sie swiat?
                        co z tego, ze autorzy akcji maja w 90 % racje?
                        jezeli nie wytworzy sie w Polsce prawdziwe srodowisko, ktoremu zalezy na swoim
                        obliczu, ktore bedzie mialo sile bronic swoich racji, a nie bedzie sie godzilo
                        na wszystko, co urzednicy wymysla,to zadne anonimowe odezwy i akcje nie pomoga.
                        nie jest tez fantastycznie mowic o innych, ze sa "niesluszna" publicznoscia, bo
                        przyszli w krawacie. Skoro przyszli, to chcieli i nie probujmy wszystkich
                        ubierac tak samo i wysylac na takie same spektakle, bo tosmy juz przerabiali -
                        az strach wspominac!
                        Metoda na niezasiedzenie dyrekcji w teatrach nie sa znicze, ale porzadne
                        okreslone prawem kontrakty i madre wladze samorzadowe.
                        • Gość: busz Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 17:53
                          Tylko, zauważ, brak mądrych władz samorządowych wykazujących się chociażby
                          pragmatyzmem w relacji miasto-mieszkańcy-twórcy(sic!). Struktura teatrów
                          warszawskich jest taka, że uniemożliwia rozwój i samej sztuki teatru, rozwój
                          przemysłu teatralnego, rozwój dramaturgii (co z tego, że tworzy się różne
                          studia czy kursy, czy laboratoria dramatu - nie mają one szansy na włączenie
                          produktów tych projektów w rynek teatralny, cokolwiek byśmy pod nim rozumieli).
                          Zatem każda próba zmiany tego chorego mechanizmu ograniczajacego się do
                          popierania znajomych królika jest cenna. Kto ją poprze. Z pewnoscia nie ci,
                          którzy czerpią profity z obecnego układu. Zamiarzenia Transfuzji są normalną
                          koleją rzeczy przy uzdrawianiu chorego układu. Czy Pietkiewicz i wojewoda
                          odpowiedzą na list otwarty? Nie sądzę. Ale to będzie powód, by pójść dalej. Do
                          tego potrzeba derterminacji i odwagii wizjonerów. Transfuzja została
                          uruchomiona - to jest faktem. Stronę internetową można poprawić. Ograniczenia
                          zaś, którego przykładem jest na tym forum niejaki Endimione - nie.
                          Porównywalnie stare struktury mamy też w przypadku szkolnictwa, gdzie na straży
                          wszystkich przywilejów stoi ZNP - młodzi dynamiczni nauczyciele, którzy gotowi
                          są do przyjęcia innych zasad pracy i nagradzania nauczycieli nie mają szans.
                          Żeby sprawa zmian przebiegała szybciej powinien nastąpić przełom w ZASP-ie, ale
                          ten nie nastapi (działania typu: bezrobotni aktorzy wystawiaja Szekspira są
                          tylko zakamuflowaną formą wyciągania kasy przez organizatorów takiego
                          przedsięwziecia, aktorzy grają tam za darmo). Doprawdy śmiertdzi tak strasznie,
                          że trudno to człowiekowi ze sprawnym powonieniem wytrzymać. Inna sprawa, że jak
                          się długo przebywa w smrodzie, to przyzwyczaja się do tego i nie dostrzega.
                          Zatem trzymajmy kciuki za transfuzje i zmiany, które są potrzebne temu miasty,
                          sztuce teatrowi i mieszkańcom.
                          Pozdrawiam
                            • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 06.11.05, 00:53
                              To tylko pozory ucywilizowania, niestety. ja też nie uważam, że wszystko w
                              warszawskich teatrach jest w porządku. Tylko żadnym rozwiązaniem tego problemu
                              nie są jakieś durne świeczki pod teatrami albo wywzywanie tych co sądzą inaczej
                              od trupó. cała ta transfuzja tak podobna niechętna kaczorostwu stosuje dokładnie
                              te same metody: demagogię, roszczeniową postawę i sposób wyrzucania z siebie
                              swoich pretensji w najlepszym stylu Leppera i jego kumpli. Nie widzicie tego?
                              Jeszcze tylko czekać na zakłócanie spektakli przez pikieciarzy. Tego nikt nie
                              weźmie poważnie, jak nikt poważnie nie bierze manifestu, który rozdawano. Są w
                              nim tylko ogólniki, żadnych faktów, żadnych konkretów oprócz donosu na Teatr
                              Polski. To jest działanie małych dzieci, które tupią i płaczą, bo im odmówiono
                              cukierków. Żaden dorosły nie bierze na poważnie takiego dziecinnego szantażu. A
                              ciekawe, czyście zapalili świeczki pod umierającymi rozmaitościami? Może tam
                              także warto zastrzyknąć świeżej krwi?
                              A kim jest ta transfuzja? Kilku sfrustrowanych studentów reżyserii i wotu. Po
                              prostu - chcą drogi do teatrów i do redakcji na skróty - na chamówę, bez zasług
                              i dorobku - za to z gębą pełną ogólników nie mających w dodatku pokrycia w
                              gfaktach. popatrzcie sobie na repertuary w warszawie. Wszędzie młoda
                              dramaturgia, laboratoria i nowe gwiazdy reżyserii. Tylko ślepy tego nie widzi.
                              Warci jesteście tyle samo ile obiekty waszej nienawiści. Za parę lat będziecie
                              tacy sami jak oni. Na razie bawicie się jak wasi rodzice w latach 80. chodzący
                              na zadymy. To jasne nawet - żyjemy w sumie w dość nudnych czasach, a tu
                              adrenalina i inne hormony w pełnym szale. Trzeba się jakoś wyszumieć. No to
                              szumcie dalej. Skończycie jak tamci.
                              • Gość: sobek Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.aster.pl 06.11.05, 09:02
                                Nie chcecie takiego teatru - to róbcie inny! Nikt nie broni A jak będzie dobry,
                                to publicznosc przyjdzie na bank - w krawatach albo bez. Ta cała transfuzja, to
                                teatralny lepperyzm i dziecinada. Pisanie do Pietkiewicza? A jaki teatr on sam
                                by gotów uprawiać? Wystarczy przypomnieć sobie jego wlasne programy
                                okolicznościowe. Parada teatralna, to też jego impreza.
                          • Gość: jorgusek Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 06.11.05, 09:02
                            Żeby sprawa zmian przebiegała szybciej powinien nastąpić przełom w ZASP-ie, ale
                            >
                            > ten nie nastapi (działania typu: bezrobotni aktorzy wystawiaja Szekspira są
                            > tylko zakamuflowaną formą wyciągania kasy przez organizatorów takiego
                            > przedsięwziecia, aktorzy grają tam za darmo). Doprawdy śmiertdzi tak strasznie,
                            >
                            > że trudno to człowiekowi ze sprawnym powonieniem wytrzymać. Inna sprawa, że jak
                            >
                            > się długo przebywa w smrodzie, to przyzwyczaja się do tego i nie dostrzega.

                            A jak, kochany, wyobrażasz sobie przełom pokoleniowy w ZASP, jeżeli młodzi
                            ludzie nie chcą się do niego zapisywać? I tak cud, że tyle się tam dzieje.
                            Młodzież, jeżeli rzeczywiście chce coś zmienić musi albo wejść w istniejące
                            struktury: ZASP, Rada Warszawy, partie polityczne, albo utworzyć własne
                            struktury i przeć ze swoimi pomysłami do władzy. Tylko tak można coś zmienić.
                            Wymachiwanie postulatami pod teatrami to dziecinada - to jak domaganie się od
                            mamusi, żeby dała smoczek. Niedojrzałe to i nieskuteczne.
                            • Gość: Micia-Kicia Re: TRANSFUZJA - CZYLI SKOK NA KASĘ IP: *.tnt9.ber2.deu.da.uu.net 06.11.05, 14:14
                              Ja tak sobie czytam ten wątek od paru dni i mocno się dziwię, że tylko zyzio54
                              wpadł na to, że ta cała heca z Dziadami pod Polskim i Transfuzją to inicjatywa
                              Pawłowskiego, chociaż pióro może Macieja Nowaka. Ja jestem prosta nieuczona
                              dziewczyna, gdzie mi tam do WOTU, ale grafomanię i propagandę rozpoznaję, a
                              grafomański i propagandowy manifest Nowaka p.t. zdaje się „My nowy teatr”
                              czytałam. Tylko głupi by nie zauważył, że ta banda szykuje skok na warszawskie
                              teatry.

                              Nie mam nic przeciw temu, żeby wywalić większość warszawskich dyrektorów, z
                              Kilianem i Jarzyną na czele, ale nie w ramach jakiejś akcji. Bo grozi desant
                              kolesiów którzy uprawiają „chamski” wariant TEATRU MIESZCZAŃSKIEGO.
                              • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - CZYLI SKOK NA KASĘ IP: *.acn.waw.pl 06.11.05, 15:33
                                No przecież juz o tym pisaliśmy Miciu-Kiciu! straszne ilości zniczy,za które
                                kots musiał zapłacić, a nie sądzę, żeby młodych ludzi, studentów stac było na
                                ściepkę po 50 zet na głowę, podjechała podobno telewizja, czyli wygląda to na
                                robotę kilku kolesi co mają kasę i są w układzie. Masz oczywiście rację. Tylko
                                że to już jest szyte takimi grubymi nićmi, czy postronkami raczej... Miejmy
                                nadzieję, że nikt rozsądny nie weźmie całej tej akcji na poważnie!
                                • Gość: Stoliczkunakryjsie Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.05, 18:29
                                  Polska w wielu dziedzinach choruje na te sama chorobe - na polityke (czyt.
                                  wladze). ZAuwazcie rozklad glosow w calej tej burzliwej dyskusji mlodzi-starzy,
                                  nowe-stare, tradycja-nowoczesnosc, przesledzcie jezyk i argumenty. NIe
                                  przypomina to troche czysto ideologicznego rozkladu na polskiej scenie
                                  politycznej? To forum, przepraszam, troche jak polski sejm. Nie uczciwiej
                                  byloby zamiast rzekomo o teatrze dyskutowac i sztuce - zalozyc partie
                                  polityczne i sie szczerze przeniesc do dzialu POLITYKA? Wajda kiedys ladnie
                                  zauwazyl, ze ludzie dziela sie na artystow i politykow. Wszyscy macie naprawde
                                  godny podziwu temperament retoryczny i polityczny - moze lepiej byloby go
                                  wykorzystac w innej dziedzinie? Polskie partie z radoscia przyjma ludzi tak
                                  dynamicznych, pelnych zapalu i pasji w lokalizowaniu wrogow, z ogromna ambicja
                                  zmieniania swiata. Mysle ze odnajdziecie tam swoje powolanie, naprawde, i
                                  spelnicie wasze wspaniale ambicje. A teatrowi dajcie spokoj, bo w teatrze
                                  jednak - mniej lub bardziej udanie - ale sie PRACUJE. Calusy dla wszystkich
                                  zwolennikow IV RP teatralnej.
                                  • Gość: busz Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 23:21
                                    Mówisz oczywiście w imieniu tych "się pracujących". Punkt myślenia zależy od
                                    punktu siedzenia! "Dziady" Dejmka i rok 1968 podobno w ogóle nie istniały –
                                    gdyby przyjąć Twój socjalny punkt patrzenia na teatr – albo zostały wymyślone
                                    przez jakiegoś ówczesnego Leppera. Teatr może mieć wiele kontekstów: socjalny
                                    (ten, jak rozumiem, najistotniejszy dla Ciebie), dydaktyczny, artystyczny,
                                    socjologiczny, polityczny. Umiejętność patrzenia nań zależy od umiejętności
                                    (wrodzonych lub nabytych np. w procesie edukacji), predyspozycji oraz potrzeb
                                    patrzącego. Żałuję, bezdomny, że pomimo Twojego „ucywilizowania” mnie nie
                                    znajduję na tym forum osób, z którymi można by podyskutować na temat metodyki
                                    zmian potrzebnych w warszawskim systemie teatralnym. Żegnam zatem – wolę
                                    wspierać Transfuzję, bo może to jest ta organizacja czy struktura, która dokona
                                    potrzebnego przełomu (w końcu Cywińska też 15 lat temu próbowała – do tej pory
                                    uważana jest za część środowiska za wroga). Zmian na lepsze życzę sobie, a
                                    także forumowiczom z tego wątku – z wykluczeniem tych, którzy sobie tego ze
                                    względów socjalnych nie życzą, bo „jakoś się pracuje”. Wolno im – w końcu mamy
                                    demokrację i wolność obywatelską. Tę ostatnia wartość szczególnie sobie cenię.
                                    Zatem żegnam ;-)
                                    • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 01:08
                                      No i dziękować Bogu.
                                      Szalej sobie pod teatrami, skacz z żywymi - nawet ze świeczką gdzie tylko
                                      chcesz. na odchodne: trzeba sobie poczytac trochę historię teatru a jeszcze
                                      lepiej cos o najnowszej historii Polski i nie mieszać manifestacji w obronie
                                      "Dziadów" Dejmka z głupim awanturnictwem. tamci ludzie walczyli o to, żebyś
                                      mógł wygadywać co chcesz (również i te bzdury), a ta cała transfuzja chce
                                      powrotu cenzury i rozdawania miejsc swoim. Kryterium ma byc już nie miłość do
                                      ZSRR tylko wiek i czy ten gość nam sie podoba czy nie. Bardzo wam blisko do
                                      komuchów, daleko od ludzi, co wtedy te 37lat demonstrując pod narodowym i na
                                      Uniwerku temu ryzykowali wszystko: pracę, uczelnię, własna przyszłość. Wy nie
                                      ryzykujecie niczym. Uprawiacie głupie i prymitywne awanturnictwo - nawet nie
                                      wiedząc, że miota wami dwóch cwaniaków z miodem w uszach.
                                      To, co wygadujesz to nawet nie jest demagogia - żywy buszu. To jest po prostu
                                      brak umiejętności logicznego myślenia i wyciągania wniosków. To ja wolę już z
                                      trupami niz z takimi żywymi. Bo Ty i podosbni tobie wcale nie jesteście żywi -
                                      jesteście martwi. Nie żyliście nawet chwili. Jesteście poronionymi płodami. To
                                      smutniejsze od porządnego trupa.
                                      No to bye bye. :-)
                                      • Gość: tere fere Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 01:53
                                        Endimione-popieram.
                                        Teatr to taka tęcza. Im więcej ma kolorów, tym piękniejszy. Bardzo się cieszę,
                                        że w mieście, w którym mieszkam mogę wybierać. Bo wybór, możliwość wyboru to
                                        podstawa tego, o co walczyło poprzedniee pokolenie (teatrologów także ;-D. A tu
                                        dziś proszę - powstaje Teatralna Samoobrona, która chce zniszczyć, zakazać
                                        grywania np. Tańca Wampirów w Romie, chce powymieniać i pozmieniać repertuar
                                        Powszechnego, Kwadratu, Syreny, itd. Skoro ludzie chcą się rozerwać w weekend po
                                        ciężkiej pracy , to dlaczego mają iść od razu na postdramę etc.
                                        Teatralna Samoobrono - więcej rozmysłu, mniej machania drewnianą szabelką na
                                        koniku na biegunach.
                                        A środowisko, które to tworzy.? no cóż...
                                        Kol. Sztarbowski związany słownikowo z M. Nowakiem,
                                        kol. Derkaczew z Wyborczą Romana.
                                        Ktoś pytał, skąd mają pieniądze?
                                        Hmm...
                                        • Gość: endimione Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 09:49
                                          To Maciuś Nowak ma takiego faworyta? No tak, to trzeba na niego uważać. Niezłe
                                          bydlątko wobec tego sie zapowiada skoro tak zaczyna. A ta ovejita czy jakoś tak
                                          - to rzeczywiście styl Sztarbowskiego. No to jesteśmy w domu. Czyli całą aferę
                                          jednak nakręcił Nowak, którego wypie..li z Wybrzeża i nier ma teraz teatru.
                                          Teraz czas na wawę. Micia-Kicia ma rację.
                                          • Gość: tere fere Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:14
                                            Wiesz co, powiem więcej. Wydaje mi się, że ich zwyczajnie dzieciaków wykorzystał
                                            ;-) Chce wymienić dyrektorów, nawet choćby jednego, by wskoczyć na jakiś stołek.
                                            Tylko dlaczego, te dzieciaki tego nie widzą? Rewolucja ku... Jaka rewolucja?
                                            Nie wiem, może każda generacja chciałaby powalczyć, tylko nie każda ma naprawdę
                                            o co.
                                            Smutne to to.
                                        • Gość: trans dlaczego tyle jadu??? IP: *.MAN.atcom.net.pl 07.11.05, 23:45
                                          Endimione? dlaczego? Naprawdę wierzysz w to wszystko, co wypisujesz? obrażasz
                                          ludzi, odsądzasz od czci i wiary.. po co? dlaczego tylko personalne wycieczki?
                                          nie wierzę, że za kazdym razem, jak idziesz do teatru w warszawie doznajesz
                                          upojenia, zachwytu czy najmarniejszej choćby satysfakcji. nie wierze. I dlatego
                                          kompletnie nie rozumiem po co rzucasz sie z pazurami na ludzi, których intencje
                                          błędnie odczytujesz.
                                          • Gość: endimione Re: dlaczego tyle jadu??? IP: *.acn.waw.pl 08.11.05, 02:11
                                            Transie Drogi,
                                            Nie, gdy czasem chodzę do teatru w Wawie - to rzadko mam duchowy orgazm. Choć i
                                            on sie zdarza.
                                            Wierzę w to, co wypisuję. Bo inaczej nie miałoby sensu takie pisanie.
                                            Nikogo nie obrażam - ja tylko pokazuję, że myślenie nie jest niczym bolesnym.
                                            Intencje tych ludzi odczytuję dobrze. oni chcą, żeby w każdym teatrze było o
                                            życiu i jak w życiu. A najlepeij dużo Sali i Wojcieszka. Reżyserzy - tuż po
                                            maturze. Aktorzy - ze studium Jarzyny. Albo w ogóle bez szkoły. W swoim
                                            przekonaniu intencje mają dobre. Tylko nie rozumieją, że cały teatr nie może
                                            wyglądać jak TR Warszawa z Terenem Legnica i Teren Wybrzeże do spóły. A miota
                                            nimi dwóch gostków. Jeden jest ryży i pisze w Wyborczej, a drugi jest gruby i
                                            chętnie zamiast naszyjnika nosi parówki. Ten drugi chce mieć teatr w Wawie. I
                                            stąd ta intryga. Dąbrowski mu już nie pomoże, a Ujazdowski na pewno ani już ani
                                            jeszcze. I po to jest właśnie cała Trans-fuzja. Jak to podbno kiedyś mówiono "na
                                            ogólne życzenie publiczności" (czytaj - grubasa co marzy o wzięciu za morde
                                            całego życia teatralnego w tym zasranym kraju). Czyli - skok na jeszcze większą
                                            kasę.
                                            Czy teraz rozumiesz więcej?
                                    • Gość: cypis glosa IP: 212.244.179.* 09.11.05, 13:38
                                      Wśród poruszonych tematów pado porównanie reformatorskich dziaań Transfuzji do
                                      programu Cywińskiej z 1990 roku i że wszyscy ja za to nienawidzą.
                                      Czas najwyższy skończyć z mitologizowaniem planu reform minister Cywińskiej.
                                      Projekt byl fatalnie przygotowany prawnie: urzędnicy proponując reformy zupenie
                                      zapomnieli, że jest on niezgodny z obowiązującą ustawą o instytucjach
                                      artystycznych. Potrzebną do takich dzialan ustawę o organizowaniu i prowadzeniu
                                      dzialalnosci artystycznej Sejm przeglosowal dopiero póltora roku później.
                                      O dziwo środowisko nie bylo do niego tak negatywnie nastawione - projekt reform
                                      Rady Teatru z maja 1990 roku powtarzal niemal identyczny podzial teatrów - nie
                                      nazywano tego kategoryzacją.
                                      Cywińska jest kojarzona z obcięciem budżetu na kulturę. I to się jej ma za zle.

                                      Pozostaje sie cieszyć, że wówczas nie wprowadzono programu reform. To mógl być
                                      pomór dla teatrów w malych miastach. Przy okazji reform administracyjnych w
                                      1993 roku i 1999 samorządy lekko okrzeply, wszystko dobrze dzialalo i okazalo
                                      sie, że i samorządy mają ambicje kulturalne. I ten brak pośpiechu pozwolil nie
                                      zamknąć kilku teatrów, bo w 1990 roku wszyscy mieli wrażenie, że teatrów jest
                                      za dużo. A w 2000 traktowali teatr jako dobro, o które trzeba dbać.



                                  • micia-kicia Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! 06.11.05, 23:22
                                    "A teatrowi dajcie spokoj, bo w teatrze jednak - mniej lub bardziej udanie -
                                    ale sie PRACUJE."

                                    Brawo, Stoliczku, podobnie jak w sejmie i kilku innych miejscach. Więc polityką
                                    radzisz nam się zająć, a od teatru się odczepić. Stoliczku, odkryj się i
                                    powiedz jasno, o co ci chodzi?
                • Gość: brokatisdead Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.chello.pl 07.11.05, 18:35
                  Gość portalu: busz napisał(a):

                  > Teatr jest życiem.

                  no coz, przykro mi drogie dzieci, ale bede brutalna - teatr jest tylko teatrem

                  czy Wy kiedykolwiek byliscie na prowincji?
                  zdajecie sobie sprawe z tego jak uksztaltowane jest nasze spoleczenstwo? no
                  chyba ze ono nie jest wasze, ale wtedy wara od publicznych instytucji

                  rozpirzanie systemu nie polega na spelnianiu swoich zachcianek
      • Gość: gościuwa Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.11.05, 13:52
        na prowincji?
        opole: makbet kleczewskeij, klatwa passiniego
        bydgoszcz: plastelina wisniewskiego i festiwal prapremier
        kalisz: wybrani dudy gracz, woyzeck kleczewskiej
        legnica; mada in poland i reszta
        walbrzych; wiadomo
        w kazdym z tych miast jest jeden albo dwa teatry.

        z tego co czytałam w piśmie transfuzji im chodzi dlaczego w warszawie gdzie
        jest tyle scen nie robione są takie spaktakle.
        czy ich pytanie jest glupi?

          • Gość: wtyczka Endiomione JUZ WSZYSTKO JASNE !!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 19:01
            Wszystko się wyjaśnilo Doszlo do cudownej ugody po 0.5 roku. Pan marszałek
            województwa zapomniał że pan Nowak zadłużył teatr juz w czerwcu na 0,5 mln
            zlotych i zgodził się że p. Nowak zostaje do czerwca 2006 i odchodzi na własną
            prosbę- do Warszawy jak sam zainteresowany stwierdzil. Dzień pożniej dyrektor
            Teatru Powszechnego w Warszawie został wezwany do Biura Teatrów i oświadczono
            mu że z powodu "zlej linii repertuarowej" zostaje zwolniony od czerwca 2006.
            Najgorsza pozycja repertuarowa to podobno wg dyrekcji Biura Slomkowy
            kapelusz/wczoraj nagroda Swinarskiego za reżyserię i nagr.Zelwerowicza za
            gł.rolę/ I o czym tu mówić - zespol go obronil - narazie .Teraz nalezy
            spodziewac sie kontroli - nikt nie obronił się jeszcze przed zarzutem
            niegospodarności albo wystarczy ustawa o zamówieniach publ.Założe się że tak
            będzie. Zresztą jak nie Powszechny to zaraz uderzy się do kolejnego teatru bo
            kolega musi...............
            • Gość: anty-wtyczka masturbacja wtyczki przez niedoinformowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 00:00
              "W poniedziałek po południu na ręce marszałka Kozłowskiego dotarł list.
              Zawierał rezygnację Macieja Nowaka ze stanowiska dyrektora teatru Wybrzeże. Ta
              decyzja miałaby wejść w życie z końcem sezonu artystycznego, czyli 30 czerwca.
              JEST TO WYNIK UGODY MIĘDZY MARSZAŁKIEM A ZESPOŁEM TEATRU, O KTÓREJ PISALIŚMY
              KILKA DNI TEMU. Marszałek zgodził się cofnąć czerwcową decyzję o odwołaniu
              Nowaka, pod warunkiem że dyrektor sam złoży rezygnację."

              całość poniżej

              "Wałęsa nie wysłał listu do marszałka.
              Lech Wałęsa po sobotnim (5 listopada) spotkaniu z marszałkiem województwa
              pomorskiego Janem Kozłowskim zdecydował się nie wysyłać do niego listu z
              poparciem dla dyrektora teatru Wybrzeże Macieja Nowaka. Zadecydowały o tym
              informacje na temat sytuacji finansowej teatru.

              «W piątek [4 listopada] Lech Wałęsa przygotował list z wyrazami poparcia dla
              dyrektora teatru Wybrzeże Macieja Nowaka. Według słów Marii Wałęsy, asystentki
              byłego prezydenta, miała się w nim znaleźć m.in. pochwała dotychczasowych
              osiągnięć Nowaka jako animatora trójmiejskiego życia artystycznego i ciepłe
              słowa o ostatnich premierach w teatrze Wybrzeże. List miał zostać wysłany w
              poniedziałek [7 listopada] na ręce marszałka województwa pomorskiego, Jana
              Kozłowskiego, który przez ostatnie trzy miesiące pozostawał w konflikcie z
              dyrektorem i zespołem teatru. - Na razie odkładamy tą sprawę na półkę - mówi
              Maria Wałęsa. - List nie został wysłany w poniedziałek. Jeszcze za wcześnie,
              żeby powiedzieć, czy prezydent w ogóle będzie się jeszcze zajmował tą sprawą.

              Zmianę w stanowisku Lecha Wałęsy przyniosło sobotnie spotkanie z marszałkiem
              Kozłowskim.

              - Przedstawiłem sytuację finansową teatru Wybrzeże i przyczyny mojej czerwcowej
              decyzji o odwołaniu dyrektora Nowaka - wyjaśnia marszałek. Według jego
              wcześniejszych wypowiedzi, głównym powodem zamieszania wokół teatru był dług
              tej instytucji, którego wymagalna część w czerwcu tego roku wynosiła prawie pół
              miliona złotych.

              - Wałęsa stwierdził, że nie znał do tej pory całości sytuacji. Potem dodał
              jeszcze, że gdyby wiedział, jak się mają sprawy, w ogóle nie napisałby tego
              listu. Bardzo się cieszę, że Wałęsa wycofał się z tego pomysłu - jemu się
              przecież nie odmawia, a miałem nadzieję, że sprawa dyrektora Nowaka została
              definitywnie zamknięta za zgodą obu stron.

              W poniedziałek po południu na ręce marszałka Kozłowskiego dotarł natomiast inny
              list. Zawierał rezygnację Macieja Nowaka ze stanowiska dyrektora teatru
              Wybrzeże. Ta decyzja miałaby wejść w życie z końcem sezonu artystycznego, czyli
              30 czerwca. Jest to wynik ugody między marszałkiem a zespołem teatru, o której
              pisaliśmy kilka dni temu. Marszałek zgodził się cofnąć czerwcową decyzję o
              odwołaniu Nowaka, pod warunkiem że dyrektor sam złoży rezygnację."

              "Wałęsa nie wyśle listu z poparciem dla Nowaka"
              Przemysław Gulda
              Gazeta Wyborcza - Trójmiasto nr 260
              08-11-2005
          • Gość: trans chyba się jednak nie rozumiemy IP: *.MAN.atcom.net.pl 08.11.05, 23:50
            żałuję, ale chyba sie nie rozumiemy... Transfuzja uderza w pewne struktury,
            domaga się m.in. podniesienia poziomu w teatrach o różnym profilu (przy
            zachowaniu ich specyfiki). Wiecej premier, więcej dobrych spektakli
            komediowych, klasycznych, eksperymentalnych itd. Dlaczego wiec tak usilnie
            wmawiać im forsowanie konkretnych nazwisk, sprowadzanie wszystkiego do TR
            warszawa? czy z tych postulatów naprawdę wynika, że wszystkie spektakle ma
            robić Klata i Kleczewska? Ze wszystkich starych trzeba zastąpić licealistami? A
            może chodzi właśnie o różnorodność (i tacy, i tacy), ale na poziomie. skoro już
            idzie na to tyle pieniedzy... To chyba nie brzmi jakoś kosmicznie. Ale
            najłatwiej oczywiscie powiedzieć, że wszystko to spisek wybrzeża, wyborczej i
            samoobrony..
            • Gość: endimione Re: chyba się jednak nie rozumiemy IP: *.acn.waw.pl 09.11.05, 01:27
              Drogi Pawle... - bo Ty chyba stoisz za tym nickiem -
              Nikt niczego do niczego nie sprowadza. A jeśli ktoś - to wy akurat. A gdzie nie
              płonęły te znicze? Pod TR między innymi. Czyli wiadomo o co idzie. A ponieważ ta
              wasza petycja (donos między nami mówiąc a nie petycja - i to w dodatku podpisany
              niekonkretnie - jak to donos każdy zresztą)mówiła o komercji, chałturze i innych
              brzydkich rzeczach - no to chyba te wasze propozycje: komedie, klasyka itd
              mieszczą się w waszym pojęciu właśnie w ramach chałtury.
              Może konsekwencji więcej. Jak się raz puściło bąka - to przeprosić a nie udawać,
              że to Gucci.
              • Gość: trans Re: chyba się jednak nie rozumiemy IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.11.05, 07:56
                wybacz, ale nie jestem pawłem, romanem ani maciejem. a w postulatach był taki
                fragment :

                "Trudno mówić o własnym, wyrazistym charakterze poszczególnych scen. Rzadkością
                jest też [też a nie wyłącznie - przyp. mój] wystawianie dramatu współczesnego,
                który na gorąco próbuje uchwycić zmiany w naszej rzeczywistości. Teatrom jak
                tlenu, potrzeba różnorodności, tak by każda scena
                była wyrazista i rozpoznawalna."

                czy więc to w postulatach coś sie z mieniło czy tylko ktoś ich uważnie nie
                przeczytał? a znicze nie płonęły także pod dramatycznym, który moze nie popisał
                się, gdy sprowadził wilsoina, ale przynajmniej nie boi sie wyzwań. ale
                nieżyczliwa interpretacja to chyba nasz narodowy sport...
                • Gość: kret Re: chyba się jednak nie rozumiemy IP: *.aster.pl 09.11.05, 10:57
                  A Polski, jak sprowadził z tej wielbionej, genialnej, artystycznie rozbuchanej
                  prowincji Kruszczyńskiego - to co? Szedl ostro na ryzyko, zmieniał oblicze -
                  miał tak oczekiwaną przez rewolucjonistów wizję. A znicze i tak dostał.
                  Trochę więcej konsekwencji, proszę organizatorów. Proszę się zdecydować:
                  różnorodność, czy rozpoznawalność. Pani Derkaczew i Pan Sztarbowski mają mocne
                  przełożenie na prasę. Dlaczego zamiast dyskusji, zamiast rzeczowych argumentów
                  sięgają po przemarsze i znicze, po podbechtywanie małolatów? Niech tworza
                  własne znakomite teatry. Niech robią rewolucję po coś (no wlasnie może trzeba
                  sformułować program) a nie przeciwko. Dawniej się mówiło, na "Nie" to ja mam
                  Sofię Loren. Dla nich na "Nie" jest wszystko, co nie jest TR. Niech nasi
                  kochani, samodzielnie myslący rewolucjoniści pokażą raczej, co mają na "Tak".
                  Bo znicze i skargi do władz to ciut przymało. A co, u Cieślaka jeden Wilson
                  niby zrobił wiosnę? Niestety, cala ta akcja - po "co zmienić w warszawskich
                  teatrach" sprawia wrażenie mocno inspirowanej przez frakcję Pawlowską.
                  • Gość: Boss Re: chyba się jednak nie rozumiemy IP: 193.0.68.* 09.11.05, 19:48
                    Jeden Kruszczyński w Polskim nie czyni wiosny. Nie jesteśmy bojówką TR i nie
                    wszystko tam się nam podoba, ale jednego im odmówić nie można: Nie boją się
                    ryzyka, a to zawsze przynosi efekty (wcześniej czy później). Jeśli chodzi o
                    Rudzińskiego to został odwołany jeszcze przed naszą akcją i nic o tym nie
                    wiedzieliśmy. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że nowym dyrektorem ma zostać
                    Henryka Baranowski, co w skrócie oznacza śmierć tego teatru...
                    To, co dzieje się w Powszechnym zbudza sprzeciw głównie jeżeli chodzi o Garaż
                    Poffszechny, który miał być sceną dla młodych reżyserów i aktorów, a robi się
                    tam Bóg wie co...
                    W trans-Fuzji chcemy wyrazić sprzeciw głównie przeciwko klice, która trzyma
                    władzę w warszawskich teatrach, przez co niemożliwe okazują się jakiekolwiek
                    zmiany. Przeszkadza nam ogólny marazm tych scen.
                    Naszym celem nie są rozgrywki polityczne, ale rozpoczęcie dyskusji na temat
                    stanu tych scen.
                    Endimione ja wiem, że warszawskie teatry nie mają obowiązku tworzyć jakości
                    artystycznie istotnych i w "Warszawie nie musi być jak na prowincji" - owszem,
                    uważam że powinno być lepiej! Sceny warszawskie powinny byc porównywalne z
                    berlińskimi czy co najmniej budapeszteńskimi, ale na to nie widać na razie
                    żadnych szans.
                    Warszawskie teatry to jedna wielka magma. Czym się różni Syrena, Komedia,
                    Kwadrat, Scena-Prezenatcje? Czym się różnią Współczesny od Ateneum czy
                    Powszechnego? Wszystkie są mało wyraziste i wszędzie nie ma pomysłu na zespół
                    na repertuar itd.
                    To wstyd, że warszawskie teatry nie jeżdzą na festiwale (poza Rozmaitościami i
                    czasem Dramatycznym).
                    • Gość: Boss Na TAK IP: 193.0.68.* 09.11.05, 19:55
                      Śmieszne jest oczekiwanie propozycji na tak, gdyż chyba od takich porpozycji są
                      całe sztaby nieźle opłacanych dyrektorów artystycznych, kierowników
                      literackich, sekretarzy dramaturgicznych i tego typu. Jak sobie to wyobrażacie?
                      Że niby pójdziemy do każdego teatru z osobna i powiemy: Mamy dla Państwa
                      propozycję nie do odrzucenia...jest taki świetny tekst Vinavera, Dubbrowa,
                      Jelinek, etc. do tej pory w Polsce niewystawiany. Mógłby to zagrać w panstwa
                      zespole ten, ten i ten, a reżyserować powinien ten... Albo powiemy: wie pan, co
                      niedługo prof. Sokół wydaje Ibsena w nowych tłumaczeniach... Takie "Upiory" np.
                      mogłyby być ciekawe, jeśli zinterpretować je tak a nie inaczej...
                      Zastanówcie się trochę, czego wymagacie.
                      My chcemy wskazać problem i pokazać że nie wszystko jest takie kolorowe
                      • Gość: endimione Re: Na TAK co??? IP: *.acn.waw.pl 09.11.05, 23:02
                        >>>>>>Mamy dla Państwa
                        propozycję nie do odrzucenia...jest taki świetny tekst Vinavera, Dubbrowa,
                        Jelinek, etc. do tej pory w Polsce niewystawiany. Mógłby to zagrać w panstwa
                        zespole ten, ten i ten, a reżyserować powinien ten... Albo powiemy: wie pan, co
                        niedługo prof. Sokół wydaje Ibsena w nowych tłumaczeniach... Takie "Upiory" np.
                        mogłyby być ciekawe, jeśli zinterpretować je tak a nie inaczej...<<<<
                        Co to znaczy, że reżyserowac powinien ten..?
                        A co to jest ta propozycja nie odrzucenia? Że jak się odrzuci - to co? W łózku
                        odcięty łeb dyrektorowej niby? A po ch..a grać tę grafomakę Jelinek, od której
                        nawet gazeta wybiercza odcięła się ostatnio? Po co wy tu chcecie przenosić
                        jakieś znoszone łachy? Lumpeks teatralny tu zakładacie?
                        A co to znaczy zinterpretowac tak a nie inaczej? Ja tam osobiście wolę "Dom
                        lalki", a najbardziej "Sonatę widm" Strindberga. tylkożaden z tych małych
                        zafajdańców tego na warsztat nie weźmie, bo nie poradzi sobie z wielka
                        literaturą. Widzieliście ten megasyf czyli Brzyka w Powszechnym? I waszego
                        Woronowicza? Takiego obciachu w Wawie nie było od lat! I czymwy chcecie robić
                        ten teatr? A uczyć się długo jeszcze od Jarockiego!

                        "Upiory" Ibsena? A prosze bardzo. Tylko niech to zrobi dobry reżser. Może być
                        młody, może byc stary - byle to dobrze zrobił. Młodośc nie jest żadnym
                        kryterium. Żadnym. Kryterium jest PROFESJONALIZM. Kto widział wczoraj i dzis
                        ruskich w NArodowym - to wie o co chodzi. Tylko jakos transfuzjonistów tam nie
                        było. No tak, ale oni wolą zapalić świeczki pod nielubianym teatrem albo pewnie
                        i popatrzeć na świeczkę w dupsku Malgi Qbiak.
                          • Gość: endimione Re: mało ze nie słucha, to jeszcze nie widzi IP: *.acn.waw.pl 11.11.05, 00:07
                            No i jest jak zwykle.
                            Tak tak, wszyscy z transfuzji byli, przyprowadzili nawet rodziców oraz dziadków
                            i młodsze rodzeństwo, a połowa sali rzeczywiście wyszła. Tylko nie wiem czemu
                            szatniarki po spektaklu jakos nie mogły nadążyć z wydawaniem ubrań. Jakby pól
                            towarzystwa wyszłow przerwie - toby szatnia po sperktaklu była w połowie pusta.
                            A nie była. Ja cenię sobie fakty, a g... mnie interesują interpretacje.
                            Jak sie czyta to forum to od razu widać, że mało kogo interesuje tu teatr.
                            Najwyżej taki co w mordę i brzytwą po oczach. A ja się nie zamierzam zmieniać.
                            Dalej was będę wku..ać, bo mam frajdę jak się pienicie nie mając żadnych
                            argumentów oprócz nazwania kogoś bucem. Mnie to nie obraża. Śmieszy tylko. Bo
                            wyzwiska zawsze oznaczają bezsilność. No a jak tam z rezultatami transfuzji -
                            czy Maciuś Parówczarz już jest dyrektorem gdzieś w Wawie?
                            :-)
                              • Gość: endimione Re: mało ze nie słucha, to jeszcze nie widzi IP: *.acn.waw.pl 11.11.05, 02:02
                                Nie dziekuję. Podobno to niefart przynosi. Hopsasa. Nie. Nie jedyną. Mam jeszcze
                                parę innych, rzeczywiście lepszych i szlachetniejszych, ta jest w sumie podła
                                dość, ale ja nawet i ochłapem się zadowolę, bo ten wątek choć taki ochłapek z
                                niego to nawet mnie bawi, tak jak bawi ta cała "akcja znicz". Sfrustrowani są
                                transfuzjoniści, bo nikt im jakoś nie chce dać Narodowego pod opiekę. A tak by
                                "straśnie" chcieli:-)
                                A mnie bawią takie ambicje bez pokrycia i możliwości spełnienia. Także i swoją
                                skutecznością. No bo i co - tydzień od wielkiego protestu - i jak? Przejął się
                                ktoś na tej górze? Huknął Pietkiewicz albo marszałek i zdjął kogoś? Nie.
                                Postawnowił zdjąc Rudzińskiego co od lat był na wylocie za spieprzenie
                                Powszechnego. Znacie to: "mysz która ryknęła". No to wobec tego jest śmiesznie,
                                bo cała ta kacja jest śmieszna. Poza tym lubię patrzeć na ludzi, którzy myślą,
                                że robią coś własnymi siłami i dla siebie, a tak naprawdę są narzędziami w
                                cudzych rękach, takimi podnóżkami na których opierają się mocniejsi i
                                sprytniejsi. Bo to jest po prostu zabawny widok. Co ja na to mogę? Z tego
                                waszego klęku trudno to zobaczyć, ale jak kto patrzy z boku i z wyprostowanej
                                pozycji to ubaw ma większy niz na chińskim cyrku.
                                hop sasa! O diridi!!!
                                Ja też życzę powodzenia. A nie bolą plecki od tego ciężaru złożonego z dwóch
                                wcale nie lekkich cwaniaczków? :-)
                    • Gość: bossik Re: chyba się jednak nie rozumiemy IP: *.aster.pl 09.11.05, 21:02
                      Garaż się nie podoba, bo nie ma tam młodych reżyserów? A prapremiera Podrózy do
                      wnetrza pokoju Walczaka w jego własnej reżyserii, to co? A Tlen w reż.
                      Bogajewskiej (pierwszy w Warszawie)? A Porozmawiajmy o życiu i śmierci Bizia w
                      reżyserii Mana? A Dotyk Modzelewskiego w reż. Bogajewskiej? A fiugajskiego
                      Wariacje Bernhardowskie w reż Gietzkiego? To co sami starcy, tak? I same stare
                      rzeczy? A czytanie Grupy G 8? Też starcy? Bossie, chyba nie wiesz, co piszesz.
                      Jak chcesz dyskutować, to chociaż sie przygotuj merytorycznie. Przyjrzyj się
                      faktom. W przeciwnym razie nie jest to dyskusja, tylko rozroba. Daj jeden
                      przykład starzyzny w Garażu. To w czym Cię tak ten Garaz rozczarowal?
                      Argumenty, argumenty. A co, może role osób dojrzałych ma grać młodzież? Zamiast
                      Dałkowskiej niech w Porozmawiajmy...gra panna Pipsztycka, bo młoda a też ma
                      ladne nogi? Zamiast Kowalskiego w Podróży... też może zagrac byle kto, byle
                      młody. A wszystkich starych (czy tylko troche starszych) na drzewo.
                      A jaki pożytek ma Warszawa i jej mieszkancy ze spektakli obwozonych po
                      wszystkich festiwalach? Ilu warszawiakow moze obejrzec Dybbuka? Kruma?
                      Reklama dla miasta, tak? Dla Polski? Może. Tylko coś się proporcje rozchciwały.
                      Bo warszawiakom zostały wycieczki po opustoszałych biurowcach, dworcu
                      centralnym i innych niekonwencjonalnych przestrzeniach i oglądanie
                      trzeciorzędnej literatury dramatycznej w wykonaniu studentów (głównie). Teatr
                      zawodowy (TR) odkrywa dzisiaj to, co odkrywała awangarda przed ćwierćwieczem -
                      że można grać wszędzie (vide choćby Akademia Ruchu) - i robi z tego wielkie
                      halo. Ma prawo. Każde pokolenie odkrywa te same rzeczy na nowo. Tylko niech to
                      nie będzie model wszechobowiazujacy. Ciebie nie kreci Powszechny czy
                      Wspolczesny - Twoje prawo. Ale też polskich aktorów z górnej półki chce i ma
                      prawo oglądać polska publiczność. Bo to z jej podatków między innymi sa
                      utrzymywane teatry.
                      • Gość: trans nie słuchają, nie słuchaja IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.11.05, 22:36
                        TR jako jedyny model wszechobowiązujący, ładne nogi, młodzież w rolach
                        dorosłych. Kto wam tego naopowiadał? Widzieliscie to w tych postulatach?
                        Podziwiam kreatywnośc i zdolność czytania treści nieistniejacych (bo nie między
                        wierszami), ale zarzucacie transfuzji rzeczy, których ona bynajmniej nie głosi.
                        Z uporem powtarzacie te same zarzuty. tylko, że to sa one cokolwiek nietrafione
                        • Gość: endimione Re: nie słuchają, nie słuchaja IP: *.acn.waw.pl 09.11.05, 22:46
                          Bo na dobrą sprawę sama transfuzja nie wie co głosi. Ja się zgadzam. Offów
                          różnych tu jest od pyty. Co teatr to off. I niech tak sobie będzie skoro juz
                          taka moda. Tylko może nie piszcie bzdur, że Ateneum nie różni sie od
                          Współczesnego a coś tam od czegoś tam. Bo trzeba chodzić i porównywać a nie brać
                          inforacje z sufitu i tupać że się nie podoba.
                          Gadaj se co chesz że nie, a to jest i tak robota Nowaka. Coś za często tu się
                          Teatr Powszechny pojawia. Maciusiu - już sobie upatrzyłeś gabinet i myślisz na
                          jaki kolor go przemalować? :-)
                    • micia-kicia Re: chyba się jednak nie rozumiemy 11.11.05, 23:39
                      Napisałeś Bossie "To, co dzieje się w Powszechnym zbudza sprzeciw głównie
                      jeżeli chodzi o Garaż Poffszechny, który miał być sceną dla młodych reżyserów i
                      aktorów, a robi się tam Bóg wie co..."

                      Nie bardzo Cię Bossie rozumiem, bo w Powszechnym owszem wiele rzeczy wzbudza
                      sprzeciw, ale akurat w Garażu Poffszechnym widziałam wspaniale zrobione i
                      zagrane "Wariacje Bernhardowskie", i wcale nie żałuję, że nie grali moi
                      rówieśnicy, tylko wspaniali dojrzali aktorzy, od których się można dowiedzieć,
                      co to jest i warsztat i sztuka aktorska. Kto nie był, temu polecam, grali
                      Grażyna Marzec i Zygmunt Sierakowski.
                  • Gość: trans bonusik IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.11.05, 10:27
                    Taki fragmencik z Nyczka wpadł mi w ręce:
                    "... nie należy mylić umiejetności i punktów widzenia. Mozna być świetnym
                    krytykiem i nie mieć pojęcia o rezyserowaniu, tak jak mozna być wytrawnym
                    smakoszem nie umiejąc gotować. Ani Boy-Żeleński, ani Grzymała-Siedlecki, ani
                    Słonimski, Tymon Terlecki, Puzyna, Marta Fik, Andrzej Hausbrandt czy Jerzy
                    Koenig nie umieli, poza pracami literackimi, nic robić w teatrze, co im nie
                    przeszkadzało zostać znakomitymi krytykami."

                    Nie upieram sie, że to bardzo na temat... ale niech da do myslenia tym, którzy
                    upieraja sie, by transfuzja zamiast krytykować sama robiła teatr. A program
                    pozytywny, z tego, co mi wiadomo - tuż tuż:)
                    • Gość: endimione Re: bonusik IP: *.acn.waw.pl 13.11.05, 10:06
                      bonusiki!
                      Ale mam nadzieję nie myślicie o sobie że jesteście tacy wielcy jak wspomniani
                      przez Nyczka i wymienieni przez Ciebie krytycy?
                      Może tak skromności trochę i umiaru, co?
                      No czekamy na ten program pozytywny. Pewnie że nowe w postaci Nowaka (lat 40) ma
                      nadejść. :-)
                      I to też się przetrzyma.
                      Powodzeńka.
                      Hop sasa.
                    • Gość: zorro Re: bonusik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.05, 10:33
                      Zupełnie nie mogę zrozumieć m.in. transa dlaczego tak tłumaczy się przed
                      niejakim endimionem sprawiającym nie od dzisiaj wrażenie trola, a nie
                      forumowicza, z którym w sposób konstruktywny można coś przedyskutować lub
                      chociażby tylko zasięgnąc opinii. Róbcie swoje i nie oglądajcie się na jakichś
                      pokiereszowanych psychologicznie endimionów. Nie sądzę, żeby tłumaczenie się
                      tutaj cokolwiek dało. Jest to forum mało dynamiczne jałowe wręcz i wywnętrzanie
                      się na nim, może dawać satysfakcje rzeczywiście tylko osobnikom typu endimione,
                      którzy tu jedynie mogą zaistnieć, a nawet błyszczeć, bo to jest ich głównym
                      celem - dowartościowywanie siebie poprzez intryganctwo. Olać endimione i robić
                      swoje!
        • Gość: gize wieden,londyn i inne metropolie IP: *.server.ntli.net 10.11.05, 21:45
          mam pytanie: czy ktos zatsanawial sie nad tym czy w londynie, berlinie i
          wiedniu rzeczywiscie jest lepiej? nie mowie ze unas jest dobrze ale mysle ze
          nie do konca doceniacie co macie!w wiedniu same starocie, smierdzi jak w
          trupiarni, londyn- tu co dzien ktos oglasza smierc teatru, bo tu nic sie nie
          dzieje. chocby dlatego ze prawa autorskie zabraniaja jakichkolwiek zmian w
          tekcie autor. to kraj komedii i farsy i naprawde rozrywka - i to w slabym
          stylu -jest na pierwszym miejscu.(musicale,ktore zgarniaja najwieksza kase i
          utrzymuja sie na scenie od 20 lat!!! grane sa przez niedouczone gwiazdeczki,
          bez talentu i glosu!) jedyna roznica jest taka ze wieden i londyn maja fundusze
          zeby zapraszac tych z zewnatrz czego polska nie ma i tu znow wracamy do
          finansow. ale smierc teatru w warszfce?chyba nie do konca sie zgadzam.
          • Gość: ewa endimionetokompletnybuc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 22:49
            "ruscy" 8.11 i 9.11. czyli dwojnik - potworne nudziarstwo. oby takiego teatru
            było w warszawie jak najmniej . (szynel w porządku) kompletnie niezrozumiała
            fabuła- mimo, że opowiadanie przeczytałam tuz przed, tragiczny aktor w głównej
            roli , sobowtór - różniący się od bohatera wszystkim, tania komedia z
            nieodłącznym ruskim kawalkiem na gitarze. wyszłam, podobnie jak mniej więcej
            połowa widowni, w przerwie.
            swoją drogą - ciekawe, czy ktoś z forumowiczów chciałby się zaprzyjaźnić albo
            chociażby porozmawiać z endimione. nic innego nie robi, tylko się piekli,
            pluje, nadyma, pisze wyłącznie nie znoszącym sprzeciwu tonem, o każdej porze
            doby.
            pozdrawiam Go mimo to :)
            • jasiek_natolin Re: endimionetokompletnybuc 10.11.05, 23:33
              A jeszcze w dodatku innym wytyka chamstwo.Byłoby cudnie,gdyby i na
              siebie,mądraliński,czasem spojrzał.Ale tego trudno się po nim spodziewać.

              Dwa poprzednie posty to prawdziwy balsam na moją duszę. Po pierwsze też mam
              wrażenie,że teatr warszawski na tle innych,może nie europejskich - bo tych nie
              znam - tylko krajowych, nie ma się specjalnie czego wstydzić,panuje w nim
              podobne średniactwo,okraszone od czasu do czasu jakimś teatralnym
              diamentem.Ciekawe,że kiedy tylko ostatnio przyjedzie do Warszawy jakiś głośny
              spektakl spoza stolicy,następuje swoista demaskacja tych cudowności.Dla mnie
              przynajmniej.I tak naprawdę chyba tylko wrocławski Współczesny próbuje wzbić
              się ponad przeciętną.Niech się Wojcieszek nie dziwi,że go we Współczesnym nie
              chcieli,bo gdzie jak gdzie,ale tam naiwność raczej nie jest w cenie.Może
              jeszcze Stary Teatr . I szczeciński Współczesny,który jednak ceni sobie
              skromność i nie przesadza z prostacką autoreklamą.
              No i po drugie - mam takie samo zdanie na temat tego
              rosyjskiego "Sobowtóra".Zaczynało się obiecująco i dosadnie,ale potem pan
              Goladkin zapragnął przemienić się w klowna i było piekielnie nudno.Żeby
              przynajmniej było śmiesznie... Owszem,przedstawienie profesjonalne, w pełni
              profesjonalne,tylko co z tego.
      • micia-kicia Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! 12.11.05, 01:20
        Endy, co z tego, üe masz rację, skoro tak się zapieniasz, że aż to nawet tych
        denerwuje, którzy się z Tobą zgadzają. Więcej luzu! Moja prababcia mówiła mi
        zawsze, gdy widziała, że się na coś złoszczę, "na służbę nie należy się
        złościć". Na jaką służbę babuniu, przecież nie mamy służby. A prababunia na
        to "oni się tylko poprzebierali".

        Więc Ty się Endy nie wkurzaj się tak, nie zapieniaj, bo szkoda, byś tracił
        zdrowie z powodu „trans-fuzji”. Ładna ksywka. Co to jest „trans”? Trans który
        zrobił fuzję z fuzją czyli dwururką. Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej.
        Pozdrawiam tych kilka osób na tym forum, które lubię.
          • Gość: elka58 Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 13.11.05, 02:14
            Do gize, bywalca swiatowych teatrow: szkoda ze nie napisales, na czym
            konkretnie byles w Londynie, ale moze uzupelnisz ten brak .

            Jestem w Londynie od kilku tygodni i zrobilam wlasnie maly przeglad tego co tu
            sie teatralnie dzieje. Na ok 60 zarejestrowanych scen teatralnych jakas jedna
            czwarta nie ma w tej chwili nic na tapecie; pozostale oferuja 117 (sto
            siedemnascie) roznych produkcji albo w biezacym repertuarze albo w probach do
            premiery w tym miesiacu badz na poczatku grudnia. Jest tu WSZYSTKO : od opery
            (3 teatry operowe) , przez musicale, farsy , kryminaly , itd, kanon tradycyjny
            (Szekspir, Strindberg, Schelley, Ibsen, Pirandello) do dramatu wspolczesnego
            roznej masci : rodzimej (Alan Bennett, Tom Stoppard plus masa innych), poprzez
            tlumaczenia z francuskiego, wegierskiego, tudziez Amerykanie. Mnostwo
            przedstawien dla dzieci i tzw. dla calej rodziny z okazji Swiat.

            W samym Royal Court jest w tej chwili 15 sztuk wspolczesnych badz po premierze
            badz w tzw previews. W trzech salach National Theatre 14 sztuk : mieszanka
            wspolczesnych i klasyki.

            Chetnie sie podziele z gize recenzjami , jesli wyjawi, co widzial!
            • micia-kicia Re: TRANSFUZJA - ZACZYNAMY! 19.11.05, 21:26
              Oczywiście, że Ci nie wyjawi, bo nic nie widział, a tego, co wie (albo raczej,
              co myśli,że wie) dowiedział się w kraju. U nas jest mnóstwo specjalistów,
              którzy wiedzą, jak jest gdzie indziej. Tylko ich Elka nie pytaj, skąd wiedzą.
              Pozdrowienia. N.b. też właśnie jestem w jednej ze stolic i tu też nie jest źle.
              • Gość: szarak w obronie endimione IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.11.05, 03:16
                No nie. 3 tygodnie temu zewsząd grzmiało, że to skandal co robi PiS bratając
                się Lepperem, a teraz już Platforma winna temu, że nie ma POPiSowej koalicji.
                Tu - to samo. Kot stoi odwrócony ogonem i się wypina.

                Endimione punktował(a) i wytykał(a) w tym wątku całą tą prostacką, pustą i
                grubymi nićmi szytą hurra -"rewolucję" trans-fuzjonistów. To, że Endi
                podbarwiał(a) swoje diagnozy jakimiś emocjami nie jest wg mnie zarzutem, bo
                celność argumentów i tak zawsze przeważała i za każdym razem jego/jej(?)
                krytyka obnażała to, czym trasfuzja w istocie jest.

                Tymczasem dzieje się tak, że teraz to Endi zbiera cięgi od forumowiczów za
                polemikę z transfuzjonistami, a trans (dla przypomnienia: jeden radykałów
                wieszczących śmierć teatru, orędownik zadętego i egzaltowanego "manifestu"
                życzy edni "więcej luzu" i cieszy się "milutkim sentymentalizmem".
                Ot - kot (odwrócony ogonem i powieszony na opak).

                Szczerze powiem, że po przeczytaniu pierwszego postu w tym wątku (czyli
                tego "manifestu") zignorowałem go całkowicie w przekonaniu, że to w ogóle jest
                jakiś wygłup i że nikt nie podejmie tematu. Endi podjął, czym niestety powołał
                temat do życia. Oczywiście, że chłostać endiego jest łatwiej niż transfuzję,
                bo endi jest JAKIŚ - wskazuje konkrety, stawia tezy, coś udowadnia i wytyka. A
                transfuzji w to graj, bo sama jest ŻADNA i nie niesie za sobą nic poza wolą
                robienia hałasu i promowania wrzeszczących. Jest pusta jak bęben i głośna jak
                bęben.
            • Gość: gize do elki i mici-kici IP: *.server.ntli.net 23.11.05, 08:04
              zastanawia mnie wasza niezyczliwosc i i jakas nieporadna proba ataku. jak
              chcecie sobie dyskutowac na poziomie politykow w naszym kraju, prosze bardzo.
              Takie jest moje zdanie o Londynie i Wiedniu, gdzie przebywam sporo. Ilosc
              Londynska nie przeklada sie na jakosc. Zwlaszcza musicale, ktore wystawiane sa
              np od 20 lat (the blood brothers (1983-o ile sie nie myle)sa zalosne. Londyn
              jest dumny z west-endu ale czy rzeczywiscie jest z czego? jest znakomity krol
              lew, ale jest i the blood brothers, gdzie aktorzy ani spiewac specjalnie ani
              tanczyc nie potrafia. ale tak jest tez w warszawie sa lepsze i gorsze. Ibsen
              owsze jest - Peer Gynt na przyklad. Niestety jak zwykle w Anglii wszystko
              sprowadza sie do wartosci czlowieka kapitalizmu. Spektakl epatuje sexualnoscia
              i scena z trollami jest przedstawiona jako glowny watek, w ktorej jeden z
              aktorow wypina posladki w strone widowni a pozostali zaczynaja udawac ze
              wachaja jego odbyt - oczywiscie ma to symbolizowac swiat na opak w krolestwie
              trollow. Swietnie, wielki teatr. Jest tu tez tzw. Storytelling, np Vayu Naidu
              Company, albo przedstawienie historyczne. Swietnie tylko ciekawego dlaczego nie
              ma przedstwien lepszych niz przecietne, ktoreby zachwycaly poziomem
              intelektualnym a nie obrazem. Bo jakos tak sie dzieje, ze teatr angielski
              zachwyca jednak tym za co mozna zaplacic, a nie warsztatem.
              Aha i jeszcze prawa autorskie, ktore zakazuja jakichkolwiek zmian w tekscie...
              wyniki tego tez nie najlepiej przysluguja Anglii. Zgadzam sie z toba, ze jest
              fantastyczny wybor i zwlaszcza dla rodzin i dzieci, czego w Polsce nie ma. Ale
              z roznych powodow angielski Grzegorzewski sie w Anglii jeszcze nie ujawnil.
                • Gość: kira Re: i jeszcze... IP: 81.198.217.* 24.11.05, 09:20
                  Tyleze w Guardianie i Timesie nie pisze osoba pokroju R.P. a poza tym istnieje
                  jeszcze kilka dziennikow a takze gazety niedzielne. Innymi slowy kazdy spektakl
                  jest omawiany przez dosc szerokie grono krytykow. Co wiecej krytycy z Timesa i
                  Guardiana poczytuja sobie za swoj obowiazek recenzowanie przedstawienia, na
                  ktorym byli. Nie zdarza sie, by korzystali z biletu prasowego, a potem
                  lekcewazyli swoj podstawowy obowiazek. Wiedza, ze nastepnym razem juz sie ich
                  nie zaprosi. Innymi slowy sa swiadomi swojej sily ale sa tez odpowiedzialni za
                  swoje slowa i dzialania. Brak prasy teatralnej jeszcze o niczym nie swiadczy.
                    • Gość: endimione Re: Propozycja IP: 62.121.85.* 24.11.05, 17:50
                      Wasza ostatnia "akcja" i grafomańskie manifesty oraz ta bolszewia raczej
                      wykluczają rozmowę. Jeśli ktoś pisze, że mu się coś w was nie podoba to zaraz
                      dostaje odpowiedź, że jest palantem i gnojem niewartym rozmowy. Mnie akurat to
                      się w was nie podoba. A skąd ta nagła chęć do rozmów? Rurka zmiękła nagle?
                      Przecież czas najwyższy na jaką nową rozróbę bo już o was ucichło! Odwagi! Siły!
                      A zresztą nie wiadomo z kim i gdzie się spotykać bo na razie to wszystko są
                      jakieś sieciowe byty. Przcież nawet nie macie na tyle odwagi żeby się zdradzić
                      kim jesteście. I piszcie do instytucji urzędów jakieś anonimy. A miejsce takich
                      listów jest w koszu.
                      No a jak tam ze skutecznością? Są już pierwsze dymisje? Kilian na bruku? Nowak w
                      Narodowym?
                      grrrrryyyyyyy - jak ryczy chotkosunio. (coś mnie przestał lizać po pępku....)
                        • Gość: kira Re: Propozycja IP: *.aster.pl 25.11.05, 09:10
                          Blogi Czat Poczta Usenet + Ogłoszenia Aaaby.pl Gazeta
                          Wyborcza






                          Fora prywatne | Fora regionalne | Moje forum | Wyszukiwarka | Pomoc
                          | Zaloguj się |
                          A co na to wspaniali transfuzjonisci? Moze by i pod TR swieczki popalic?

                          Gazeta.pl > Forum > Kultura Piątek, 25 listopada 2005


                          Teatr




                          Teren Warszawa pogrzebal Teatr Rozmaitosci??
                          Autor: Gość: klawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                          Data: 24.11.05, 22:21 + dodaj do ulubionych wątków

                          --------------------------------------------------------------------------------
                          Przed Terenem W-wa repertuar Rozmaitosci byl wypelniony jak na dobry teatr
                          przystalo. Duzo spektakli w miesiacu. Nie bylo co narzekac. A teraz? jakby
                          zebrac wsyztskie spektakle do kupy to wyjdzie, ze 2/3 miesiaca nic sie nie
                          dzieje, 3 sztuki na krzyz... Do tego polowa grana poza glowna scena, wiec
                          wykorzystanie teatru chyba na 10%. Dziwnym trafem stalo sie tak wraz z
                          nastaniem projektu Teren Warszawa. Chyba caly zespol uciekl wtedy do
                          telenowel i nie ma komu grac w sztukach. W zeszlym sezonie przegapilem
                          Bahantki to teraz bede rok czekac, jak tak dalej pojdzie. Ech.. co sadzicie?
                          Zastoj? Ten nowy projekt TR/Pl, to moze tylko taka zapchajdziura, potrzebna
                          gdy zespol sie rozpadl i nie mozna grac repertuaru??? PS. Bylem na 2 sztukach
                          Terenu i nic nie mam dotego projektu. chodzi mi raczej o jego skutki uboczne.

                          • ovejita2 Re: Propozycja 26.11.05, 15:42
                            Tylko, że to Ty cały czas tu wszystkim wrzucasz, jakbyś jakimś ideaem była, a
                            żadnych konstruktywnych propozycji podać nie potrafisz. Gadac bzdury to
                            najłatwiej, jak jesteś zwykłym widzem to chodz do teatru i sie nie odzywaj!
                    • Gość: bossik Re: Propozycja IP: *.aster.pl 25.11.05, 15:34
                      Ano nie podobają się:
                      A/ donosiki
                      B/ brak jakichkolwiek konkretów. Same ogólniki. Na moje wczesniejsze wpisy z
                      pytaniami o konkrety Boss nie raczył odpowiedzieć. Na przykład, co go tak
                      strasznie rozczarowało w Garazu Poffszechnym. Albo, na przykład, kto to sie tak
                      tłoczy z tych nadzwyczaj zdolnych, to teatrow stołecznych, tylko się dopchać
                      nie może, bo go nie dopuszczają.
                      C/ agresywny ton
                      D/ Powtarzanie jak mantry opinii głównego recenzenta GW
                      E/ Nie uwzględnianie reguł finansowych teatrów, które przy całej błogosławionej
                      i jakże światłej pomocy Miasta (notabene, kto ostatnio widział przedstawicieli
                      Teatrów Miejskich w Teatrze? Ja widze tylko puste miejsca honorowe) musza
                      lawirować między zapelnieniem sali a eksperymentowaniem.
                      F/ tworzenie kapliczki z TR, który, jak wynika z otatniego raportu o teatrach
                      warszawskich jedna trzecia roku spędza na wyjazdach, a potem topi miliony, żeby
                      15 razy zagrać Makbeta. jesli się gra w mikro salkach i rzadko, to się ma tłok
                      przed kasą. każdy to wie. A teatry musza zapewnić ZROZNICOWANY repertuar na
                      codzień.
                      Można by tak dalej, ale nie warto. Bo Boss zapytany o cokolwiek konkretnego
                      milczy i dalej pomaszeruje ze świeczkami i pustymi hasełkami.

                      • ovejita2 Re: Propozycja 26.11.05, 15:52
                        Jesli chodzi o Garaz w Powszechnym, to przypomnij sobie "Podroz do wnetrza
                        pokoju" - jakos nie grali tego za dlugo, czyzby takie kiepskie było???'
                        I moim zdaniem nikt tu nie jest agresywny - jesli juz to endimione,
                        A co do regul finansowych, to popatrzcie na Teatr w Szczecinie, który jakos
                        swietnie funkcjonuje - czyli jak sie chce to mozna!
                        • Gość: bossik Re: Propozycja IP: *.aster.pl 27.11.05, 12:43
                          To zapytaj moze, albo sobie przypomnij, jakie byly problemy z warunkami
                          przeciwpozarowymi (bylo o tym duzo w prasie) w przypadku lokalu, w
                          ktorym "Podroz" grano. Przypomnij sobie takze ile osob siedzialo na widowni. A
                          sam/sama pewnie byles/las za friko jako student.
                          A w ogole, to proponuje dorzucić do manifestu kilka haseł:
                          1. Zmienic spoleczenstwo.
                          2. Dyrektorzy muszą odejść! (autor refrenu, ktory tu trawestuje, przez cztery
                          lata ponoc sie czegos nauczyl, wiec nie trace nadziei, ze sie Ty wraz z innymi
                          Transfuzjonistami, z Bossem itp. też czegoś nauczycie, ucywilizujecie. A moze
                          trzeba, zebyście zostali wicemaszałkami? - przepraszam - wicedyrektorami)
                          I na te okoliczność mam hasełko trzecie:
                          3. Oni juz rzadzili.
                          Moze po prostu o to chodzi? Tylko trzeba to mówić wprost i trzeba przedstawić
                          swoją WIZJE.
                          Bo argumenty - a wlasciwie konsekwentny ich brak, jak równiez poziom agresji i
                          populizm - Was z Panem wicemarszałkiem łączy bezpośrednio.
              • Gość: elka58 Re: do elki i mici-kici IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.11.05, 23:58
                "Niestety jak zwykle w Anglii wszystko sprowadza sie sie do wartosci czlowieka
                kapitalizmu", "teatr angielski zachwyca jednak tym za co mozna zaplacic, a nie
                warsztatem".

                1. Nie bede sie rozpisywac, bo to nie jest temat na to forum, ktory sie
                zajmuje Trans-fuzja, a nie teatrem londynskim, wiedenskim, czy jakimkolwiek
                innym. Jak gize jest taka specjalistka od teatru londynskiego, niech rozwinie
                ten watek gdzies oddzielnie, choc watpie by on wielu interesowal, bo glownie
                siedzimy jednak w domu.Zostalam sprowokowana przedziwnym wpisem gize
                uprzednio,ale zaluje, bo nie nalezy scielic perel przed wieprze.

                2.Powyzsze cytaty z postu gize sa dla mnie nieczytelne. O co ci chodzi?
                Jakies dziwne marksistowskie westchnienia nie wiadomo o czym.
                Pomowienie angielskiego (brytyjskiego?) teatru o brak warsztatu jest po prostu
                smieszne. Czy na pewno wiesz o czym mowisz?


                • Gość: gize ......... IP: *.server.ntli.net 26.11.05, 02:16
                  ton twojego postu idealnie wpisuje sie w atmosfere chamstwa tego forum. skad
                  taki brak kultury. chcesz dyskutowac, to podaj jakies argumenty za, zamiast
                  skupiac sie na analizie uzywanych przeze mnie wyrazen, a jak ci sie nie podoba
                  to nie odpisuj. popisywanie sie zdolnoscia dopieprzania innym za pomoca jakze
                  wielkich, lecz niczym nieusprawiedliwionych slow, nie jest jakas czcigodna
                  cecha.
                  nie wiem, czy twoje pytania sa retoryczne... ale mam nadzieje, ze ktos jeszcze
                  sie wlaczy do tej dyskusji. I nie rozumiem dlaczego cie draznia rozwazania o
                  poziomie teatru londynskiego w watku transfuzji???porzadku pilnujesz?
                  nie uwazam sie za specjaliste od teatru londynskiego, angielskiego, swiatowego
                  czy polskiego. jestem widzem, ktorego zastanawia, dlaczego tak strasznie
                  zachwycamy sie tym co zagraniczne, dlaczego nie doceniamy teatru polskiego?
                  Chcialas podyskutowac o spektaklach, prosze bardzo, ale nie podalas zadnej
                  konkretnej informacji tylko poddajesz analizie moje wyrazenia. Jesli sie nie
                  zgadzasz to podaj argumenty, dyskutuj, o co sama postowalas poprzednio.
                  Z mojej perspektywy - podkreslam z mojej - wyglada to tak, ze
                  Anglicy/Brytyjczycy sami zaczynaja sie zastanawiac, czy aby ich teatr
                  (zwlaszcza west-end) nie zamienia sie w celebrity-show.Coraz czesciej zatrudnia
                  sie "aktorow", bez przygotowania, by przyciagnac publicznosc. I wiem, ze w
                  Polsce tez aktorzy serialowi graja w teatrach, ale nie jest to az na taka
                  skale, a poza tym zazwyczaj jednak ci ludzie ukonczyli szkoly i maja
                  jakiekolwiek pojecie o emisji glosu. (Polecam ksiazke Paula Allaina pt.
                  routledge companion to theatre and performance, ktora ukazala sie w listopadzie
                  tego roku na ten temat.) A warsztat taki jaki maja np Gardzienice i praca i
                  czas jaki poswiecaja teatrowi-wywoluje w Londynie zdziwienie i zachwyt.
                  (Gardzienice beda w londynie w lutym w The Barbican razem z Brookiem i Lepagem
                  i mysle, ze to o czyms swiadczy.)

                  Moj post odnosil sie do transfuzji, ktora w liscie napisala,z e Warszawa
                  powinna dorownac takim stolicom jak Londyn czy Berlin, wiec jest jak
                  najbardziej na temat. Nie oceniam, czy transfuzja jest ruchem dobrym, czy zlym,
                  zainteresowalo mnie tylko dlaczego czujemy sie gorsi od zachodu i czy
                  rzeczywiscie jest powod...
                  • Gość: trans troche faktów z powinszowaniami dla życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.05, 09:06
                    ŻW dotarło do dokumentów Biura Teatru i Muzyki podsumowujących działalność
                    artystyczną stołecznych scen w 2004 roku i koszty premier z 2005 roku. Znamy
                    także plany repertuarowe miejskich teatrów. W 2005 r. na teatry wydano ok. 85
                    mln zł (14 proc. więcej niż w roku 2004). Większość z tego otrzymały sowicie
                    dotowane sceny miejskie, które oszczędzają głównie na poziomie artystycznym
                    swoich spektakli. Z zestawienia Biura Teatru wynika, że warszawska publiczność
                    stawia na repertuar będący oddechem od pracy umysłowej. Jeśli już iść do
                    teatru, to na farsę lub musical. Wskutek tego ambitne Rozmaitości mają słabszą
                    frekwencję od Syreny i muzycznej Romy. Spektakle Rozmaitości są za to chętnie
                    oglądane za granicą. W 2004 roku teatr zagrał poza krajem 84 razy. Większość
                    warszawskich teatrów za granicą nie bywa w ogóle. Rozmaitości wystawiły też
                    najwięcej, bo osiem, premier. Cieszący się dość wysoką (ok. 8 mln zł) dotacją
                    Teatr Dramatyczny miał w 2004 roku najniższą z wszystkich teatrów frekwencję.
                    Wszystkie sceny zaś od lat przegrywają z wystawiającym jedynie farsy Kwadratem.


                    Jednym z najdroższych spektakli tego roku był "2007: Macbeth" [na zdjęciu] w
                    reżyserii Grzegorza Jarzyny. Wystawione w hali Waryńskiego przedstawienie
                    kosztowało ponad 565 tys. zł. Zostało zaś zagrane zaledwie 15 razy. Poza
                    wszelką konkurencją jest teatr Roma, który na "Taniec wampirów" Romana
                    Polańskiego wydał ponad 3 mln zł. - Od miasta jednak wzięliśmy tylko 300 tys.
                    na reflektory - zastrzega Wojciech Kępczyński, dyrektor Romy. - Resztę
                    otrzymaliśmy od sponsorów i wypracowaliśmy sami z biletów. Kilka dni temu Roma
                    otrzymała nagrodę europejskiej fundacji CTE Art & Business w
                    kategorii "mistrzowskie zarządzanie kulturą".


                    Janusz Pietkiewicz, dyrektor Biura Teatru, planuje wprowadzenie nowego systemu
                    zatrudniania szefów miejskich scen. Są wśród nich tacy, którzy trwają na swych
                    stanowiskach nawet po 20 lat i nie zauważyli, że świat za oknem się zmienił.


                    - Nie może być tak - mówi Pietkiewicz- że gdy proszę jednego z
                    tych "długowiecznych" dyrektorów o podanie planów budżetowych, odpowiada mi, że
                    jeszcze nie wie, jakie spektakle będzie wystawiał w 2006 roku. I dodaje, że
                    jeśli bardzo chcę, to on może mi zrobić taki plan "z sufitu".


                    Janusz Pietkiewicz ma zamiar wprowadzić trzyletnie kontrakty dyrektorskie,
                    podobnie jak ma to miejsce na Zachodzie. Pozwoli to na stabilniejszą współpracę
                    finansową między miastem a teatrami.



                    Petunia nie śmierdzi


                    2006 r. ogłoszony został rokiem Henryka Ibsena, zobaczymy więc m.in. dwie
                    wersje "Peer Gynta" (jedną wystawi teatr Montownia w basenie przy ul.
                    Konopnickiej, drugą Paweł Miśkiewicz w Dramatycznym). "Jana Gabriela Borkmana"
                    Ibsena zamierza wyreżyserować Zbigniew Zapasiewicz w Teatrze Powszechnym.


                    Z innych propozycji warto wymienić "Alkestis" Eurypidesa w reżyserii
                    Warlikowskiego, który zostanie zrealizowany w Dramatycznym czy "Króla Leara" w
                    reżyserii Konczałowskiego w Teatrze Na Woli.


                    Dokumenty Biura Teatru i Muzyki to pasjonująca lektura nie tylko ze względu na
                    zwykle skrzętnie skrywane dane finansowe. To także zajmujący popis urzędniczej
                    erudycji. Z papierów Biura wynika, że sztukę "Krum" wystawioną przez
                    Rozmaitości napisał niejaki... Lenin (w rzeczywistości jej autorem jest Hanoch
                    Levin). Komedia "Pecunia non olet?" teatru Syrena przemianowana została
                    na "Petunia non olet?". Neil LaBute, dramaturg, którego "Strefę 0" wystawił
                    Teatr Nowy Praga zapisany jest jako N. Labuje.


                    Czasem i urzędnikowi dobrze by zrobiła wyprawa do teatru.

                    ***

                    Liderzy i przegrani



                    Najlepsza frekwencja:


                    1. Kwadrat (109 proc.)


                    2. Powszechny, Scena Prezentacje (93 proc.)


                    3. Roma i Ochoty (92 proc.)


                    4. Teatr Na Woli (85 proc.)


                    5. Syrena (84 proc.)



                    Najgorsza frekwencja:


                    1. Dramatyczny (61 proc.)


                    2. Nowy, Teatr Współczesny (72 proc.)


                    3. Komedia (73 proc.)


                    3. Rozmaitości (74 proc.)


                    4. Powszechny (79 proc.)



                    Najdroższe spektakle:


                    1. "2007: Macbeth" w Rozmaitościach (565,157 zł)


                    2. "Krum" w Rozmaitościach (350,724 zł)


                    3. "Parady" w Syrenie (324,028 zł)


                    4. "Węże" w Komedii (293,250 zł)


                    5. "Fioletowa krowa" w Teatrze Nowym Praga (264,701 zł)



                    Najdroższe z planów:


                    1. "Stepping out" w Komedii (700 tys. zł)


                    2. "Anioły w Ameryce" w Rozmaitościach (600 tys. zł)


                    3. "Brat naszego Boga" w Rampie (400 tys. zł)


                    4. "One for the pot" w Komedii (356 tys. zł)


                    5. "Król Lear" w Teatrze Na Woli (355 tys. zł)



                    Najczęściej grali:


                    1. Powszechny (428 razy)


                    2. Ateneum (271 razy)


                    3. Syrena (264 razy)