Dodaj do ulubionych

dlaczego Nowak zrobil Klacie krzywde

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.05, 18:42
sprowadzanie tego rezysera do Warszawy i nadmuchanie przegladu jego spektakli
do rangi bog wie jakiego wydarzenia artystycznego zrobilo tylko nie potrzebny
apetyt i komentarze w rodzaju "klata jest przereklamowany".
po co to?
Edytor zaawansowany
  • Gość: klakier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 20:08
    Inicjatywa szczytna, tylko najpierw trzeba zadbac o poziom spektakli.
    Ogólnie amatorska praca.
  • Gość: hella IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 23:10
    Ojoj, krzywda to to z pewnością nie jest!BO:
    1.spektakle bardzo dobre -dla mnie "Lochy" bomba, jutro się okaże co za
    Fantasje ma kol. Jan
    2.jeśli reżyser ma tak wyraziste podejście do teatru, przekazuje ważne dla
    siebie treści w autorskiej formie, zamiast robić jak "wielcy" - chwała mu za to
    Cieszę się ogromnie, że go Nowak przywiózł
  • Gość: gogo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.05, 23:33
    tak, tylko posluchaj reakcji na korytarzach po jego spektaklach w warszawie.
    90% ludzi puka sie w czolo i zastanawia o co bylo tyle krzyku. lepiej dla klaty
    jakby siedzial w tym walbrzychu. mozna bylo sobie wyobrazic jakis super teatr.
    a tak to tylko stal sie posmiewiskiem.
  • Gość: hella IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 23:49
    świetny pomysl, niech siedzi w Wałbrzychu... no błagam...
    jak sie nie podoba niech sie pukaja - pukajacych sprawa, ja sie zachwycam i
    bardzo szczęśliwa jestem ,że mam to tutaj, moge sobie być wyjątkiem. Serio
    wolisz mit od konfrontacji?
  • Gość: gogo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.05, 00:57
    wole skromny uczciwy teatr od manipulacji. a nowak wychodzi na manipulatora -
    robi szum wokol osoby, ktora do takiego aj waj nie dorosla. co wiecej, te
    spektakle nie sa az takie zeby je promowac jako wydarzenie roku.
    nowak tez podobno daje kase na te idiotyzmy ze swieczkami. to naprawde zaczyna
    sie wszystko robic brzydkie. naprawde - mam wrazenie, ze tu chodzi o wszystko,
    o wladze, stolek, wplywy, popularnosc, ale k... nie o teatr prosze panstwa. nie
    o teatr.
  • Gość: Robercik IP: *.chello.pl 07.12.05, 08:07
  • Gość: Robercik IP: *.chello.pl 07.12.05, 08:09
    Dobrze, ze ten przeglad sie odbyl. Po raz kolejny udowodnione zostalo co znaczy
    dobry PR, a przeciez krol jest nagi...
  • Gość: janulek nieklatek IP: *.acn.waw.pl 07.12.05, 10:11
    jak to po co? Żeby wyrzucić jakiegoś warszawskiego dyrektora i dać temu
    beztalenciu z irokezem któryś teatr. Ale wyszło szydło z worka. To jest jedna z
    największych kompromitacji Pawłowskiego i Nowaka.
  • Gość: Robercik IP: *.chello.pl 07.12.05, 10:51
    No fakt, Pawlowski w GW zrobil z siebie blazna
  • Gość: Marceli Rozwadowsk IP: *.umcs.lublin.pl 07.12.05, 16:31
    no tak - reakcja w korytarzach to jedyne, czego warto słuchać, i czy warto sie
    sugerować... vox populi, a raczej szept populi warszawskiego korytarza prawde ci
    powie!
  • iglas2 07.12.05, 15:10
    Widzę lobby antyklatowskie, które pisząc niby w jego interesie gardzi nim. Gdyby
    nawet został dyrektorem w stolicy, to co w tym złego. Wydaje mi się, że ten post
    wymyślił, ktoś się boi o swoją posadę...Klata nadchodzi. Bójta się derektory!
  • Gość: ~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 21:59
    kogo się bać? rezysera, który buduje swoje spektakle na chwytach dobrych dal
    studentów rezyserii, ale nie dla zawodowca...?
    zastanówcie się, czy naprawde tak mało sób widzi, że klata niemilosiernie leci
    pod publiczke?? taki teatr jest krótkodystansowy i nie przetrwa wiecej niz 2-
    3sezony.
    troche szkoda, bo mialam nadzieje, ze pojawil sie na horyzoncie nowy
    interesujacy rezyser, a tu wielka sciema...
  • Gość: hyhy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.12.05, 23:36
    ale wyborcza bedzie dalej stosowala wobec klaty lans. a co? nie? wolno im.
    a wiec "chwala nam i naszym kolegom. ch... precz." powinni sobie taka
    sygnaturke walnac na pierwszej stronie
  • Gość: Magdalena IP: *.range86-133.btcentralplus.com 13.01.06, 21:36
    Klata najwieksza krzywde wyrzadzil sobie sam tego dnia,kiedy uwierzyl,ze moze
    robic teatr.
  • Gość: nikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 00:11
    Czy te wszystkie zrzędy pochodzą z Wawy? Ten jest nie dobry, ma irokeza, jest z
    Wałbrzycha...co to za argumenty. I po co to gadanie? Wykreujcie sobie swoje
    bóstwo. Ja mam w d... Klatę, ale lepszy taki Klata niż dziadostwo jakie
    odstawiają w 90 % teatrów. Przynajmniej ma na siebie pomysł - jest
    rozpoznawalny. Gadacie jakby było przynajmniej 10 takich rezyserów jak Klata i
    było w czym przebierać. W h... zamknąć wszystkie teatry, będziecie mieć luza!
    Co tak czytacie tego Pawłowskiego? To bełkot. Mało to dobrych txt w
    Didaskaliach, Notatniku czy Opcjach?
  • cimcirymcia 14.01.06, 00:16
    aleś nikt zabełkotał. jak prawdziwy miszcz.
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 14.01.06, 11:26
    Ludzie, przestańcie już kopać leżącego Klatę! Dosyć już, wystarczy, bo z jednej
    skrajności (wychwalanie pod niebiosa) popadniecie w drugą (publiczne zarzynanie
    gościa na deptaku). Największym błędem Klaty było to, iż uwierzył w te bzdury,
    które pisali o nim w gazetach. Uwierzył, że jest genialny, że potrafi tworzyć
    arcydzieła jak na produkcyjnej taśmie. Stanie się jednak źle, gdy teraz da
    wiarę, że jest kompletnym beztalenciem. "Nakręcana pomarańcza" we Współczesnym
    była przecież niezła, ale już "Rewizor" to przykład teatralnej grafomanii. Być
    może nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może ta klęska
    otworzy mu oczy, uzmysłowi mu jego faktyczną pozycję na teatralnej mapie i
    bezmiar pracy nad sobą i teatralną materią do przebycia, który roztacza się
    przed nim, jeśli zamierza dalej wspinać się na szczyt. Nie przekreślałbym go
    jednak tak do końca. Jest młody, wszystko jeszcze przed nim.
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 14.01.06, 11:37
    I jeszcze jedno. Zstanawiam się, czy ten totalny atak na Klatę nie jest w dużej
    mierze efektem wielkiej niechęci do grona wpływowych krytyków, którzy tak
    zażarcie go lansowali?
  • micia-kicia 14.01.06, 19:03
    Drogi Maćku, niechęć do grona wpływowych krytyków bierze głównie z wciskania
    przez nich kitu czytelnikom. A ostatnio wcisnęli nam kit pt. "Klata Fest".
    Zgadzam się z Tobą, że "Największym błędem Klaty było to, iż uwierzył w te
    bzdury, które pisali o nim w gazetach. Uwierzył, że jest genialny, że potrafi
    tworzyć arcydzieła jak na produkcyjnej taśmie." Ale nie przesadzaj z tym
    kopaniem leżącego; Klata nie leży, a jego protektorzy lobbują za nim w
    najlepsze i chcą mu załatwić dyrekcję jakiegoś dużego teatru. Dziennikarka
    Gazety Wyborczej Magdalena Piekarska już dostała polecenie z centrali, żeby
    lansować jego kandydaturę do Teatru Polskiego we Wrocławiu.
    Nie lituj się nad nim, bo "gdy teraz da wiarę, że jest kompletnym
    beztalenciem", to szkoda z tego wielka nie wyniknie. Nie wiem, dlaczego
    uważasz, że "Nakręcana pomarańcza" we Współczesnym "była niezła", skoro w
    istocie była świadectwem kompletnego niezrozumienia myśli zawartych w powieści
    Burgessa. Udział Wrocławskiej Pantomimy przyczynił się wprawdzie do
    podniesienia waloru warsztatowego i estetycznego, ale to tylko powiększyło
    dyskrepancję pomiędzy powieścią Burgessa a przedstawieniem Klaty. U Klaty nawet
    przerażająca scena zbiorowego gwałtu zamieniła się w dowcipne i estetyczne
    porno. Wcześniejsza wrocławska adaptacja "Lochów Watykanu" jest dowodem
    takiego samego niezrozumienia literatury i podobnego prostactwa
    interpretacyjnego.
  • Gość: nikt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 01:55
    "U Klaty nawet przerażająca scena zbiorowego gwałtu zamieniła się w dowcipne i
    estetyczne porno"
    I kto tu używa "prostactwa interpretacyjnego"? K... może ktoś mi wyjaśni
    określenie "dowcipne i estetyczne porno". Łykacie kit i wciskacie innym.
  • melpomen 16.01.06, 08:56
    Magda Piekarska nie jest z "Wyborczej", tylko ze "Słowa Polskiego Gazety
    Wrocławskiej", w której - jak wiadomo - Roman P. nie ma wpływów (Passauer, nie
    Agora!). Więc z jakiejż to centrali dostała polecenie lansu?
  • Gość: Jacenty IP: *.chello.pl 14.01.06, 21:39
    Paszport Polityki w kategorii teatru zdobył Klata. Tak się zastanawiam, może to
    ze mną jest coś nie w porządku, że się nie poznałem na klasie Klaty, hmm..
  • Gość: xxx IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.01.06, 23:48
    ale w polityce nie ma teraz super znawcow teatru. bo kto? pitrasik? czy kyziol?
    a nominowanych do paszportu bylo kilkudziesieciu - kto wybieral? moze dzial
    marketingu? a moze kyziol? ze strachu i zachowawczo...
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 15.01.06, 10:54
    Miciu-kiciu, Klata stara się robić teatr autorski, a literatura, na której się
    opiera, stanowi jedynie szkielet i punkt wyjścia. Nie rozliczałbym go więc tak
    skrupulatnie z "myśli zawartych w powieści Burgessa" i nie porównywał spektaklu
    z powszechnie panującą linią interpretacyjną powieści, a przynajmniej nie
    formułowałbym z tego zarzutu. On za pomocą spektakli stara się zawsze
    powiedzieć coś od siebie, a że nie zawsze jest to mądre, czasem nawet
    prymitywne, to już inna sprawa. Tak obecnie postrzega świat i taki właśnie
    świat ma w głowie. Sądząc po reakcjach młodej widowni Teatru Współczesnego, w
    którym oglądałem ten spektakl (jeszcze przed nieszczęsnym festiwalem w
    Warszawie), spora ilość widzów identyfikuje się z nim. Sam zaś spektakl był
    szybki, spójny, dobrze zagrany, nie pozbawiony teatralnie efektownych i
    zapadających w pamięć scen, a więc taki, który może się podobać. Nie twierdzę,
    że jest to teatralne arcydzieło, ale na tle innych jego spektakli, zupełnie
    słabych, by nie powiedzieć nieudolnych, jest jasnym światełkiem.
    Jeśli zaś prawdą jest, że grono wpływowych krytyków, czy też jakaś tam
    centrala, zamierza wykreować Klatę na nowego dyrektora Teatru Polskiego, to
    kopcie go w takim razie dalej, gdyż byłoby to kompletnym nieporozumieniem.
  • Gość: Ogórek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 12:47
    A "Palmer Eldritch" całkiem całkiem...
  • micia-kicia 15.01.06, 14:13
    Drogi Wścieklico, piszesz, że „Klata stara się robić robić teatr autorski, a
    literatura, na której się opiera, stanowi jedynie szkielet i punkt wyjścia.”
    O ile wiem, TEATR AUTORSKI POLEGA NA TYM, ŻE REŻYSER REALIZUJE WŁASNĄ SZTUKĘ.
    Niech więc Klata sam sobie pisze scenariusze, będące „szkieletem i punktem
    wyjścia”, ale niech się nie podpiera atorytetem wybitnych autorów. Zwłaszcza,
    że nie potrafi ani przekazać ich myśli, ani z nimi dyskutować.
    O „Mechanicznej pomarańczy” napisałeś, że wprawdzie „nie jest to teatralne
    arcydzieło, ale na tle innych jego spektakli, zupełnie słabych, by nie
    powiedzieć nieudolnych, jest jasnym światełkiem.” Drogi Maćku, Rosjanie taką
    sytuację określają porzekadłem „на безптичию и жопа соловей” (gdzie nie ma
    ptaków, tam i dupę biorą za słowika).
    Ale miło się z Tobą dyskutuje, zwłaszcza, że myśli swoje wyrażasz w dobrej
    polszczyźnie, co nawet na tym tak bardzo kulturalnym forum jest rzadkością.
    Zapewne umiesz także czytać. Może należałoby wprowadzić ten przedmiot na
    studiach reżyserskich?
  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 15.01.06, 19:23
    Miciu-kiciu, myśląc o autorskim sposobie uprawiania teatru przez Klatę, miałem
    na myśli taki sposób spożytkowania tekstu literackiego, w którym reżyser nie
    ogranicza się jedynie do lojalności wobec tekstu, respektowania jego
    integralności i zawartych w nim sugestii, lecz traktuje go jako materiał, który
    w spektaklu ulega odkształceniom, swobodnym interpretacjom inscenizacyjnym,
    zgodnym z koncepcją reżysera, a wcale niekoniecznie autora tekstu. Na takim
    właśnie autorskim traktowaniu tekstu literackiego oparła się niemal cała XX-
    wieczna awangarda teatralna. Nie wiesz tego, czy tylko udajesz, że nie wiesz?
    A wracając do Klaty, myślę, że jeśli tak młody reżyser, który na swoim koncie
    ma dopiero kilka przedstawień, może już wykazać się takim jak "Nakręcana
    pomarańcza", to jest nieźle. I to tyle, nic dodać, ani nic ująć. Mogłoby być
    oczywiście lepiej, ale mogłoby być też gorzej. Koniec końców, ileż to
    teatralnych arcydzieł udało się w ostatnich sezonach bardziej renomowanym
    mistrzom niż Klata? Moglibyśmy je policzyć na palcach jednej ręki, czy też
    byłoby to już za dużo palców? To znaczy, że oni prawie wszyscy co nieco
    farbowane słowiki.
    A czytać faktycznie umiem, choć w zakresie podstawowym, tak jak uczą tego w
    szkole.
  • micia-kicia 15.01.06, 21:17
    Moja babunia kazała mi zakończyć ten dyskurs. Jeśli ktoś uważa, powiedziała, że
    coś jest dobre, ponieważ jest lepsze od czegoś niedobrego, to ten ktoś, kto tak
    uważa, jest zbyt dobry, by z nim dyskutować.

    Więc już nie dyskutuję, ale z czastej ciekawości zadam pytanie odwołujące się
    do początku Twojej ostatniej wypowiedzi: "myśląc o autorskim sposobie
    uprawiania teatru przez Klatę, miałem na myśli taki sposób spożytkowania tekstu
    literackiego, w którym reżyser nie ogranicza się jedynie do lojalności wobec
    tekstu, respektowania jego integralności i zawartych w nim sugestii, lecz
    traktuje go jako materiał, który w spektaklu ulega odkształceniom, swobodnym
    interpretacjom inscenizacyjnym, zgodnym z koncepcją reżysera, a wcale
    niekoniecznie autora tekstu. Na takim właśnie autorskim traktowaniu tekstu
    literackiego oparła się niemal cała XX-wieczna awangarda teatralna. "

    A właściwie dwa pytania:
    1. Skąd ta rewelacja, że XX-wieczna awangarda traktowała zastane teksty
    literackie tak, jak Klata? (O ile mi wiadomo, awangarda - również teatralna -
    posługiwała się własnymi tekstami.)
    2. Jaka była w "Pomarańczy" ta "koncepcja reżysera"? (Pytam, bo byłam na
    przedstawieniu, ale koncepcji nie zauważyłam.)

  • Gość: Maciej Wścieklica IP: *.teleos-web.de 15.01.06, 21:32
    Miciu-kiuciu, Twoje pytania świadczą niestety o tym, że nie rozumiesz o czym
    piszę. Zakończmy zatem tę dyskusję, gdyż staje się ona jałowa i nie posuwa nas
    ani o krok do przodu.
  • micia-kicia 16.01.06, 14:13
    W tym właśnie rzecz: Nie rozumiem tego, co piszesz. Może bym zrozumiała, gdybyś
    mi odpowiedział na moje ostatnie dwa pytania. Ale domyślam się, że nie
    odpowiesz. A więc - adieu!
  • bumier1 16.01.06, 14:31
    Od czasu ostatnich wyborów prezydenckich ludzie agresywnie bronią swoich
    poglądów i nie znajdują kompromisów. Wasza dyskusja przypomina dyskurs PO i PiS.
    Nie widać wyjścia z sytuacji patowej. Dostrzegam jednak, że wszystkie
    dyskutujące tak nadmiernie osoby i partie zajmą się jakąś twórczą pracą, bo już
    nikt z nikim i o niczym nie będzie chciał i mógł dyskutować...
    A kopanie Klaty przypomina kopanie Małysza, bo zdolny, a nie skacze tak jak chcemy.
  • Gość: format IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 16:47
    Dobre porównanie! Piszę Klata - Małysz. Ale analogicznie - ten kraj szuka
    bohatera - tylko! Jak są skoki drużynowe to każdy zachodni skoczek z kadry może
    wykręcić rekord. A Polacy? Potem wszystko zwalają na media. Tak to wygląda jak
    brak w społeczeństwie własnego zdania.
    Zauważyłem że coraz częściej, ludzie oczekują od każdej realizacji recepty jak
    żyć, itp. To a propos ostatniego Klaty w Krakowie. Przecież teatr to również
    rozrywka, nie róbcie z tego kościoła. Ta cała zadyma z Klatą zaczyna mieć
    znamiona narodowej schizofrenii.
    Czy coś jest nie tak że rozumiem o czym pisze Maciej Wścieklica?
  • judyta78 19.03.06, 22:34
    "Relacje międzyludzkie rozgrywają się zawsze w określonym kontekście, nie tylko
    psychologicznym, ale społecznym i historycznym. Moim obowiązkiem jako reżysera
    jest poznanie tego kontekstu i znalezienie sposobu, żeby to, co zaklęte między
    słowami, stało się zrozumiałe dla widza, który przyjdzie na moje przedstawienia
    tu i teraz." Może by ktoś poczytał, co sam reżyser ma do powiedzenia. Zawsze
    myślałam , że teatr jest sferą wolności. Klata jest w porządku wobec Wielkich
    Autorów. Nie wystawia "Hamleta" Szekspira, ale "H." według Szekspira. No właśnie
    - według. Opowiada się za wierności duchowi, nie literze. Teatr to nie tylko sam
    tekst. Myślę, że nie ma też jednej recepty na wystawianie Wielkich Tekstów.
    Zawsze to muszą być profesjonalne przedstawienia, robione przez profesjonalnych
    reżyserów, grane przez profesjonalnych aktorów, o których "mówi się" dobrze w
    korytarzach teatralnych? Nie sądzę. Teatr to nie tylko litera. To duch, szczere
    emocje, które coś w nas poruszają. Nie tylko estetycznie.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 22:11
    1. Dla prawie każdego reżysera tekst jest jedynie punktem wyjścia. To szkielet.
    Gdyby każdy trzymał się tekstu kurczowo mielibyśmy identyczne przedstwienia. Coś
    się pomija, coś akcentuje... Klata sobie jeszcze dopisuje- i takie jego prawo.
    Na tym polega robienie adaptacji. Niektórzy widzą Balladynę na motorze a inni
    Fantasego przez pryzmat wojny w Iraku. Każde przedstawienie powinno byc
    autorskie. Jeśli nie jest to bardzo źle, bo znaczy to, że reżyser nie ma nic do
    powiedzenia:)))

    2. Klata do dyrektorowania się nie spieszy. Ma ciekwasze propozycje:)))

    3. Klata reżyseruje też swoje sztuki ("Uśmiech Grejpruta")

    4. "Estetyczne porno"- ciekawie określenie sceny zbiorowego gwałtu:))) to prawda
    krew się nie leje, ale mimo to, ta scena robi duże wrażenie... bardzo duże-
    m.in. właśnie z tego powodu, że nie jest prymitywna. Na mnie symbol wywiera
    większe wrażenie niż prymitywny naturalizm.

    5. Wszystkie przedstawienia Klaty są specyficzne. Większośc jest zrobiona jak
    teledysk. Bardzo wążne są światła, ruch, muzyka. Wizualnie poszczególne sceny są
    nieprawdopodobnie wręcz skomponowane. Mnie taka forma teatru bardzo odpowiada.

    pozdrawiam
  • Gość: WG IP: *.chello.pl 19.01.06, 15:27
    to może niech Warszawa wykształci sobie jakiegos reżysera, który odpowiadałby
    jej gustom. bo jak na razie, wszyscy liczący się reżyserzy młodego pokolenia są
    po krakowskiej PWST. a stolica tylko narzeka;)
  • Gość: endimione IP: *.acn.waw.pl 19.01.06, 16:47
    To nie se ich Kraków weźmie do siebie jak stolicy nie odpowiadają.
  • stary_komediant 19.01.06, 19:23
    W Krakowie zachwytów też raczej nie słychać.
  • Gość: Jacenty IP: *.chello.pl 19.01.06, 20:00
    Gdzie słychać w takim razie, poza Wałbrzychem? ;)
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 20:02
    w Berlinie i w Wiedniu:)))
  • Gość: Berlińczyk IP: *.adsl.alicedsl.de 20.01.06, 01:05
    Nie pieprz dziewczyno, ja mieszkam w Berlinie, do teatru chodzę, prasę czytam,
    i nikt tu nie wie, co to Klata, a co dopiero mówić o zachwytach. Jedyna
    recenzja, jaka się tu ukazała, brzmi:

    Regisseur Jan Klata erzählt die Geschichte eines imaginären Litauens, das im
    23. Jahrhundert von Neokreuzrittern des deutschen Ordens unter Leitung von
    Hochmeister Gottfried überfallen und zivilisiert werden soll, woraus nichts
    wird. Die Polen lümmeln mit Schnurrbart, Alditüte und Wodka auf der Bühne
    herum, Gottfried und seine Mannen, mit Anzug und Rolex bewaffnet, zeigen
    Schilder, auf denen steht, was sie mitbringen aus Deutschland: Bayer, Kant,
    Deutsche Bank, Dürer, Lufthansa, Goethe, und die Erinnerung an KZ-Häftlinge.
    Gottfried und die Tochter des Fürsten Fizdejko planen, sich nie ineinander zu
    verlieben, irgendwann vielleicht Sex zu haben, jetzt aber erst mal Domina mit
    Kreuzritterpferd zu spielen. Natürlich fleht das Frauchen später doch am Herd
    um Liebe und kriegt sie nicht. Es geht um Vorurteile, die sich zwischen
    Deutschen und Polen tummeln. Das Wichtigste scheint aber zu sein, sämtliche
    Tricks und Kniffe, die der Fundus der Theaterideen und -formen bereithält,
    einmal auszuprobieren. Das Ergebnis ist witzig, unterhaltsam, aber nicht
    berührend und in jedem Fall mit 90 Minuten entschieden zu lang.

    Poproś kogoś, kto zna języki obce, żeby ci przetłumaczył. Ja przełożę dwa
    ostatnie zdania: "Jednak najważniejsze (w tym przedstawieniu) wydaje się, żeby
    wypróbować wreszcie wszystkie możliwe tricki i numery zawarte w magazynie
    teatralnych pomysłów i form. Rezultat jest zabawny, rozrywkowy, ale nie wywiera
    wrażenia (nie porusza) i w każdym razie jest stanowczo za długi.

    Nawiasem mówiąc "Krum" też nie zrobił tu furory; dobrze, że Niemcy nie czytają
    polskiej prasy, bo by się cholernie zdziwili. Więc radzę ci Kasiu, nie kłam,
    bo "czym skorupka za młodu..." itd.
  • Gość: endimione IP: *.acn.waw.pl 20.01.06, 09:40
    Berlińczyku, prośba wielka: przetłumacz całość!!! Dzięx. :-)
  • Gość: m. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 18:11
    hmmm...
    to ciekawe dlaczego akurat Klata ma zamówienie na sztukę o Wypędzonych??? skoro
    nikt się nim nie zachwyca po tamtej stronie Odry???

    miśka
  • Gość: Berlińczyk IP: *.adsl.alicedsl.de 20.01.06, 23:24
    A to ciekawe, Pani Miśko. Czy może Pani powiedzieć dokładniej, kto zamówił u
    Klaty sztukę o wypędzonych? I o których wypędzonych chodzi?

    Proszę, Endymionie, tłumaczę, jak potrafię: „Reżyser Jan Klata opowiada
    historię wyimaginowanej Litwy, na którą w XXIII wieku napada Wielki Mistrz
    Gottfried, aby ją ucywilizować, co się jednak nie udaje. Wąsaci Polacy
    rozwalają się po całej scenie z plastikowymi torbami z Aldiego i wódką, a
    Gottfried i jego drużyna, uzbrojeni w garnitury i rolexy, pokazują tablice, na
    których stoi, co przynoszą z Niemiec: Bayer, Kant, Deutsche Bank, Dürer,
    Lufthansa, Goethe, oraz wspomnienie więźniów obozów koncentracyjnych. Gottfried
    i córka księcia Fizdejki planują, że nigdy się w sobie nie zakochają, no, może
    ewentualnie kiedyś tam trochę seksu, ale najpierw pograją sobie w «Domina i koń
    Krzyżaka». Potem jednak, rzecz jasna, pańcia błaga przy kominku o miłość, ale
    jej nie dostanie. Chodzi o uprzedzenia, od których między Niemcami i Polakami
    aż się kłębi.”
    I teraz te dwa zdania, które przełożyłem wczoraj.
    O co dokładnie chodzi z tą „dominą” figlującą z koniem Krzyżaka nie wiem,
    zwłaszcza, że utworu Klaty nie widziałem, ale «blusa czuję». Dobranoc.
  • Gość: endimione IP: *.acn.waw.pl 20.01.06, 23:45
    O karwa - jeśli dzięki Klacie Niemcy widzą nas w taki sposób - to tylko ukryć
    się pod dywanem i udawać, że nas nie ma....
    Ale zdolniacha z tego jasia-irokezia... Zrobił nam pablisiti, niech go kury
    zadziobią.
  • Gość: endimione IP: *.acn.waw.pl 20.01.06, 23:55
    Danke szen liber Berlińczyk. :-)
  • Gość: Fischerle IP: *.teleos-web.de 21.01.06, 10:39
    Niemcy od dawien dawna nas tak widzą i pewnie długo jeszcze będą tak
    postrzegać. A co najgorsze, choć gorzkie i bolesne dla nas, jest w tym widzeniu
    bardzo dużo prawdy.
    Nie ma w tym żednej winy Klaty - jego spektakl i reakcje Niemców nam to tylko
    uzmysławiają.
  • ronron 21.01.06, 11:02
    Przedstawienie w taki sposób Polaków Niemcom przez polskiego reżysera zakrawa na
    brak mózgu u autora, bądź sprzedajność własnych czterech liter. Innymi słowy
    idiota czy karierowicz?
  • Gość: endimione IP: *.acn.waw.pl 21.01.06, 11:05
    Chyba wie gdzie są konfitury.
  • Gość: berlinczyku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.01.06, 15:24
    ta domina i kon krzyzka to chodzi o pozycje na jezdzca. seks znaczy sie :-))
  • micia-kicia 23.01.06, 23:47
    Po olśniewających wypowiedziach Kasi i Miśki, wielbicielek "reżysera" Klaty,
    jak diabeł z pudełka, pani Monika Kuc z sensacyjną wiadomiścią, że "Jan Klata,
    reżyser nagrodzony niedawno Paszportem "Polityki" zamierza zrealizować w polsko-
    niemieckiej koprodukcji" spektakl o wypędzonych, którego "pomysł podsunęła mu
    Krystyna Meissner, dyrektor Teatru Współczesnego we Wrocławiu". Ale myślę, że
    gdyby pani Krystyna Meissner miała taki pomysł, to byśmy już o nim słyszeli.

    A poza tym Polska raczej nie interesuje się jątrzeniem problemu polskich
    wygnańców zza Buga, bo też i szans na rewindykacje tam nie mamy; ewentualne
    roszczenia poszkodowanych kierowane są do naszego rządu, a nie do obecnych
    właścicieli czy rządów naszych wschodnich sąsiadów. Natomiast stanowisko
    niemieckie w sprawie analogicznyej nie jest analogiczne. Więc mam pytanie do
    wszystkich, którzy coś wiedzą na ten temat: Czy jest to pomysł pani dyr.
    Meissner, jak twierdzi pani Kuc, czy też Niemców, jak twierdzi pani Miśka.
  • Gość: gize IP: *.server.ntli.net 24.01.06, 09:09
    dzieki za wklejenie tej recenzji, a czy mozesz podac zrodlo?i jakbys tez mogl
    powiedziec, gdzie kruma krytykowali... zgory i z dolu dziekuje
  • Gość: Berlińczyk IP: *.adsl.alicedsl.de 18.02.06, 21:50
    Przepraszam, ale podróżowałem i nie zaglądałem do internetu. Nie wiem, czy ta
    informacja jeszcze kogoś interesuje, ale odpowiadam: Jedyną recenzją
    przedstawienia "Kruma" w stolicy Niemiec, którą udało mi się znaleźć, jest
    artykuł Volkera Trautha >Hanoch Levins "Krum" am Berliner "HAU".
    Mittelmäßigkeit.< co znaczy "KRUM Hanocha Levina w berlińskim HEBBEL AM UFER -
    przeciętność". Samej recenzji nie czytałem, być może jest pochwalna. Kupić ją
    można w Innsbrucker Zeitungsarchiv (archiwum czasopism w Insbruku) za półtora Euro:

    Trauth, Volker: Hanoch Levins "Krum" am Berliner "HAU". Mittelmäßigkeit.
    Neues Deutschland, Nr. 85, Rubrik: Feuilleton, Mittwoch, 13. April 2005, S. 9.
    Besprechung: Schauspiel (398 Wörter)
    3 Seite(n) 1.5 Euro

    Pozdrowienia z Berlina
  • Gość: Berlińczyk IP: *.adsl.alicedsl.de 18.02.06, 22:28
    Adres e-mail tego archiwum: iza@uibk.ac.at

    Przypomniało mi się, że przed prawie miesiącem zadałem pani Miśce pytanie: "Czy
    może Pani powiedzieć dokładniej, kto zamówił u
    Klaty sztukę o wypędzonych? I o których wypędzonych chodzi?"
    Pani Miśko, nadal ciekaw jestem odpowiedzi i czekam na nią.

    Pozdrowienia z nad Szprewy i Haweli

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka