Dodaj do ulubionych

teatr lub teatr... tertium non datur

09.12.05, 22:36
Wątki o studiach teatralnych/teatrologicznych już się pojaawiały i
przestudiowałam ich treść, ale nie wyczerpała wszytskich moich wątpliwości
(tak to jest, jak się podejmuje 'życiowe' decyzje;)).jestem maturzystką, na
razie wiem, że bardzo chcę zajmować się zawodowo teatrem , ale ciągle waham
się w wyborze kierunku, uczelni etc.

Najbliżej na razie jestem wyboru WOTu na UJ w ramach MISHu, ale myślę też o
MISH UW ( choć antropologia teatru...tak srednio mnie to bierze)w połączeniu z
WOTem na AT.I jeszcze szczególnie interesujący kierunek - dramaturgia na
krakowskiej PWST. Na to wpadłam niedawno i bardzo jestem ciekawa,czy ktos z
was wie, jak to wyglada od strony mertytorycznej, praktycznej..w ogóle coś
nt.tych studiow.

Oczywiście, szczególnie interesują mnie perspektywy pracy, bo,jako się rzekło,
innej drogi zawodowej (niestety?) nie widzę:)
Będę bardzo wdzięczna za opinie studentów lub absolwentów wymienionych
kierunków, pozdrawiam
--
starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
Edytor zaawansowany
  • Gość: cypis IP: *.chello.pl 10.12.05, 00:05
    Jeśli myślisz o pracy w zawodzie - radziłbym wybrać opcję warszawską. Czy WoT
    czy MISH? Proponowałbym kulturoznawstwo w IKP UW. Potem WoT.(Piszę to jako
    wotowiec.)
    Tak czy siak przygotuj się na pracę własną poza uczelnią. Same studia pracy nie
    załatwią.
    MISH ma jeden feler - brak stałej grupy, a przyjaciele poznani na studiach - to
    cenne.
  • Gość: gibbon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.05, 01:55
    cypis :)
  • szlo_sporo 10.12.05, 14:20
    obawiam się trochę nacisku na antropologię teatru na warszawskim
    kulturoznawstwie... Może to tak z zewnątrz wygląda, ale wydaje mi się, że jeśli
    IKP - to pod skrzydła prof.Kolankiewicza. A jak jest, pod względem hm..
    merytorycznego-humanistycznego przygotowania do zawodu na WoTcie AT? Byłam już
    zdecydowana na połączenie WoT AT- MISH UW, ale odstraszyły mnie negatywne
    opinie nt. poziomu zajęć na AT.

    A co do pracy własnej poza uczelnią - zdaję sobie sprawę, ze trzba samemu
    szukać. Dotychczas, w liceum, pracowałam trochę w organizacji festiwalu i
    jestem ciągle pod opieką tutora z UJ, na razie wszytsko idzie całkiem dobrze,
    ale zastanawiam się, czy nie warto by jednak spróbować zmian... stąd dylemat.A
    czym zajmujesz się, cypisie, poza uczelnią? Co można robić w Wawie?Może
    Warszawa faktycznie daje dużo więcej możliwości? Nie umiem ocenić. Dzięki za
    odpowiedź, pozdrawiam
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: cypis IP: *.chello.pl 11.12.05, 01:19
    A o co chodzi dokładnie z tym poziomem zajęć WoT AT?

    W Warszawie jest więcej możliwości, bo jest więcej teatrów. Środowisko jest jak
    wszędzie dość małe, ale nie mikroskopijne jak w innych miastach.
    Co można robić:
    praktyki po teatrach i instytucjach teatralnych (IT, Muz. Teatralne, IS PAN,),
    redakcjach gazet i innych mediów.
    Poznawac twórców i potem pomagac w realizacji ich projektów (mówiąc prościej
    produkcja).
    działać w licznych artystycznych stowarzyszeniach (założyc swoje, jesli ludzie
    na roku mili i kumaci)

    Jeśli nastawiasz się na uniwersyteckość z prawdziwego zdarzenia - o to WoT AT
    jest od tego bardzo daleki.
    Patrząc z odległości mam wrażenie, ze WoT UJ jest niezwykle naukowy i solenny,
    na serio.
    Odsyłam Cię do "Pamiętnika Teatralnego" 2002 nr 1-2, tam jest spory tekst o
    historii warszawskiej wiedzy o teatrze. Myślę, że głoszone tam poglądy (Koeniga
    przede wszystkim) nadal wpływają na kształt wydziału.
    Choć nie ma co ukrywać WoT jest w przesileniu. Wzorzec sprzed 30 lat wyczerpuje
    się. To nadal studia, które odbiegają od przeciętnej, ale jeśli jesteś
    maksymalistką i pragniesz doskonałości, to może zabraknąc Ci cierpliwości do WoT.

    A na kulturoznawstwie jest dr Dorota Sajewska, nurt nie za bardzo antopologiczny
    i sama pyszność.


    Co robię? Pracuję w teatrze, na zapleczu, ze sie tak wyrażę.
  • szlo_sporo 13.12.05, 19:57
    poziom zajęć na AT- raczej miałam takie ogólne wiadomości od znajo0mych
    teatrologów, że "to już nie to", że to jednak uczelnia artystyczna i z
    kształceniem humanistycznym tam cienko... I,ponoć, to w ostatnich latach
    znacząco się nasiliło... Ot, ze słyszenia wiem.

    Dzięki za odsyłacz do "Pamiętnika Teatralnego"- z pewnością skorzystam.
    Maksymalistką chyba jestem, ale nie wiem czy mnie do końca pociąga
    uniwersyteckie spojrzenie na teatr. Szukam więcej praktyki ( i tu bardzo ważna
    jest dla mnie Twoja opinia nt. tego, co w Warszawie można robić...bo jak to
    wygląda w Krakowie już mniej-więcej wiem) niż teorii...dlatego myślę o PWST.

    pozdrawiam


    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 13.12.05, 21:45
    PWST?
    to chyba jednak nie w warszawei :>

    z pierwszej reki wiedz, ze akurat wyksztalcenie humanistyczne to po wocie
    warszawskim wyniesiesz eleganckie. grube.
  • Gość: ex-wociarz IP: *.acn.waw.pl 13.12.05, 22:51
    <<<<<<WoT jest w przesileniu. Wzorzec sprzed 30 lat wyczerpuje > się. >>>>>
    Nie ma żadnego przesilenia. Żadnego. Bo tamtego WoT-u już nie ma. Przynajmniej
    od dobrych 10 lat. Po śmierci Raszewskiego wszystko sie rozpadło.
    <<<<Myślę, że głoszone tam poglądy (Koeniga
    > przede wszystkim) nadal wpływają na kształt wydziału.>>>>
    A co - to źle? Mądrych ludzi miło posłuchać.
  • Gość: cypis IP: *.chello.pl 15.12.05, 01:11
    > <<<<Myślę, że głoszone tam poglądy (Koeniga
    > > przede wszystkim) nadal wpływają na kształt wydziału.>>>>
    > A co - to źle? Mądrych ludzi miło posłuchać.

    To bardzo dobrze, że wizja prof. Koeniga jeszcze jakoś na Wocie trwa.
    Jerzego Koeniga słuchać miło, a i trzeba zastanawiać się nad tym co mówi, a nie
    tylko chichotać, że jak zwykle błyskotliwe...

    Terro, Gib - serdeczności
  • terranuova 14.12.05, 10:22
    cypis, wzruszyłam się:))
  • axur 15.12.05, 16:14
    po warszawie humanistyczną wiedze mozesz mieć głęboką, jak się sama przyłożysz i zrealizujesz zalecenia profesorów... ale w końcu an tym polegają studia... a moze coś się dobrego na wocie wydarzy...

    --
    sygnaturka w naprawie
  • Gość: Cypis IP: *.chello.pl 15.12.05, 19:14

    Nie pierwszy raz stwierdzam z przyjemnością:
    Axur ma rację.

    Na warszawskim Wocie fajne jest jeszcze to, że jest dwudziestoosobowa grupa na
    roku. To jest bardzo wygodne.
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 16:50
    w PWST na reżyserii jest specjalizacja dramaturg teatralny,czyli pomocnik
    reżysera teatralnego.Zajęcia są bardzo ciekawe i dużo praktyki m.in.:praca
    z aktorem itp. poczytaj na www.pwst.krakow.pl/DN/wrd_pl/index.html.
    ja się na to wybieram:>
  • szlo_sporo 17.12.05, 00:27
    Hm. Wiem, ze są takie studia, wiem, że w Krakowie, znam dane ze strony, ale...
    chcialam się dowiedzieć jak to od praktycznej strony wygląda. Inna sprawa: czy
    dramaturgowie są już teraz w Polsce reeżyserom potrzebni?Kwestia otwarta. Bo ja
    się obawiam, ze jeszcze dużo czasu upłynie, zanim rezyserzy uznają, że potrzebny
    im pomocnik... zanim dojdzie do skutku model pracy taki, jak np. w teatrze
    niemieckim ( gdzie pomoc dramaturga uważa się za niezbędną w procesie tworzenia
    spektaklu).

    Choć studia wydają się być wspaniałe... przede wszystkim- ciekawe. XYZ, jesteś
    maturzystą? Obawiam się, że PWST leży na razie dla mnie w sferze mrzonek i
    pobożnych życzen;), choćby dlatego, że tuż po maturze dostać się ciężko... Mało
    doświadczenia, etc.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 12:20
    Otóż dramaturdzy są w dzisiejszych czasach potrzebni reżyserom np.:nawet
    taki wielki mistrz sam Krystian Lupa współpracuje przy tworzeniu swych
    spektakli ze studentami dramaturgii.
    Ja wybieram się na dramaturgię ,bo pózniej chciałabym iść na reżyserię ,co
    prawda obok dramaturgii mam też inne studia ,które chcialabym robić jako
    równoległe tj.:chyba filozofię na UJ.
    W tym roku na reżyserię teatralną dostał się maturzysta.Moim zdaniem to jest
    nie wporząduk bo mało doświadczeń ,mała wiedza a reżyser musi być jak czowiek
    renesansu(tj.chodzi o pojemność mózgu).
    Rozmawiałam natomiast z panią dziekan reżyserii ,która mi powiedziała ,że
    można zaraz po LO startować...hmm....myślę ,że na dramaturgię tak -bo to
    przedsmak przed reżyserią ,ale na stricte reżyserię to ja nawet nie próbuję na
    razie.Skontaktuj się z dziekanatem ,to uzyskasz więcej wiadomości ...warto!!
    pozdrawiam
  • szlo_sporo 17.12.05, 13:42
    Gość portalu: xyz napisał(a):

    > Otóż dramaturdzy są w dzisiejszych czasach potrzebni reżyserom np.:nawet
    > taki wielki mistrz sam Krystian Lupa współpracuje przy tworzeniu swych
    > spektakli ze studentami dramaturgii.
    No tak, ale Lupa jest wyjątkiem od reguły... On generalnie powiela model pracy
    niemeckiego teatru... Ale np. ci mlodzi, jak Zadara, Podbielska...wątpię żeby
    oddali część władzy;)komuś. Tak się w Polsce utarło, że reżyser jest
    odpowiedzialny za całość koncepcji, do tego są przygotowywani ciągle w
    szkołach.

    > Ja wybieram się na dramaturgię ,bo pózniej chciałabym iść na reżyserię ,co
    > prawda obok dramaturgii mam też inne studia ,które chcialabym robić jako
    > równoległe tj.:chyba filozofię na UJ.
    Też myślę o jakimś ewentualnym połączeniu MISH UJ - dramaturgia PWST.
    Zobaczymy. Na razie nie wiem nawet, czy będę w Krakowie studiować, a czasu
    coraz mniej...

    > Skontaktuj się z dziekanatem ,to uzyskasz więcej wiadomości ...warto!!
    > pozdrawiam
    Dziękuję za radę, skontaktuję się z dziekanatem:) Pozdrawiam i życzę powodzenia
    ( myślę, że jednak zdawanie na dramaturgię tuż po maturze to nie lada
    wyzwanie... nawet tej miary, co zdawanie na reżyserię sensu stricto)
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 15:10
    zależy jak bardzo ktoś utonął w tym świecie i tym środowisku ...
  • Gość: brokatisdead IP: 87.207.177.* 18.12.05, 00:57
    o co Wam chodzi z tym "pomocnikiem rezysera", "czescia wladzy"?
    dramaturg to dramaturg, rezyser to rezyser
    warto sie tego nauczyc przed zdawaniem
  • szlo_sporo 18.12.05, 21:59
    Dramaturg to nie dramatopisarz, współcześnie się te funkcje rozgranicza. Rola
    dramaturga (w modelu zachodnioeuropejskim) polega na pomocy reżyserowi w
    adaptacji i interpretacji tekstu ( obcinki, wstawki, wybór perrspektywy, sample
    i skrecze mentalne;)) wyszukiwaniu kontekstów i inspiracji... Do tego zawodu ( w
    takim rozumieniu) przygotowuje w Polsce jedynie PWST. Polecam lekturę ich opisu
    studiów dramaturgicznych, zapewniam, ze wtedy uzasadnione się wyda użycie
    określenia "pomocnik reżyserra". Oczywiście, dramaturg może być też
    dramatopisarzem. W Polsce zajmuje się oprawą dramaturgiczną spektaklu m.in.
    Paweł Demirski (który pisze tez własne teksty dla teatru ) czy Ireneusz
    Janiszewski (ktory pomagał ostatnio Lupie w budowaniu scenariusza "Zaratustry"
    iw samej adaptacji)
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: cypis IP: *.chello.pl 18.12.05, 22:01
    dobrze, że to ty wytłumaczyłaś
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 18.12.05, 22:35
    pomocnikiem rezysera jest asystent rezysera

    skrecze mentalne to robi klata a nie dramaturg, zeby bylo jasne
  • axur 19.12.05, 09:53
    To miłe, że chcesz pokazać, że wiesz, czym się rózni dramaturg od dramatopisarza, stell's dir vor, my także wiemy. więc twój wysiłek posłużył tylko tobie.
    Nie wiem, tylko, co to są obcinki, gdybyś jeszcze mogła wyjaśnić, jak również kwestia sampli i skreczy mentalnych pozostaje dla mnie niejasna.
    NIestety, brokat ma rację, twierdząc, że dramaturg to dramaturg, a rezyser to reżyser. Nazwałabyś scenografa albo kompozytora pomocnikiem reżysera? Chyba by się obrazili. Dramaturg ma - w założeniu - funkcję rówie autonomiczną co tamci. Jeden zajmuje się muzyką, drugi meblami i rekwizytami, trzeci tekstem scenicznym (!!!), a reżyser ma to wszystko złożyć do kupy.

    A co z tak popularnym w modelu niemieckim teatrem postdramatycznym? Gdzie byś tam umieściła dramaturga?

    --
    sygnaturka w naprawie
  • Gość: brokatisdead IP: 212.244.179.* 19.12.05, 10:34
    axur czemuz to niestety mam racje, hę??
    no wlasnie tez chcialam napisac ze sprobowalabys powiedziec do jakiejs
    scenografki "hej pomocniczko rezysera" to skonczylabys z rozorana pazurami
    inteligientna twarzyczka
    tyle z porannych poniedzialkowych uwag
  • axur 19.12.05, 13:19
    niestety - dla szlo_sporo
    dla nas jest to wielkie szczęście

    --
    sygnaturka w naprawie
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.05, 20:00
    ludzie!!!poczytajcie sobie na www.pwst.krakow.pl <-kto to jest wdg.Ewy
    Kutryś dramaturg teatralny ....bo dramaturg a dramatopisarz to nie to
    samo!!....a potem wygłaszajcie swe poglądy...chcę zaznaczyć ,że w Krakowie jest
    reżyseria teatralna a w ramach niej dwie specjalizacje-reżyser ,druga-
    dramaturg.Jedynie w PWST jest ta specjalizacja....RESPECt
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 19.12.05, 21:07
    pokaz Nam misiu gdzie napisalismy ze dramaturg to dramatopisarz
    pffff
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.05, 22:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: prada IP: *.icpnet.pl 31.12.05, 17:51
    a widziałeś/widziałaś "Romea i Julię" - zeszłoroczny dyplom WA krakowskiej
    PKWST w reżyserii wspomnianej Ewy Kutryś?

    Otóż to.

    Więć możę lepiej jej nie cytuj, bo autorytet to to nie jest. I nawet nie
    instancja.


    pozdr
  • szlo_sporo 05.01.06, 22:20
    Ewa Kutryś to prodziekan reżyserii na PWST. Wypowiedź nt. dramaturgii nie jest
    opinią, a wyrażeniem oficjalnego programu/modelu kierunku. Napisna przez Kutryś,
    nie jest jednocześnie wyrazem jej (tylko jej) stanowiska.Nie wiem, co ma do tego
    zeszłoroczny dyplom. Co prodziekan, to prodziekan, co reżyser, to rezyser. Ewa
    Kutryś łączy te dwie funkcje, co nie znaczy, ze należy oceniać jej wypowiedzi
    (zwłaszcza - nieosobiste) jako prodzekana przez pryzmat 'sukcesów' reżyserskich.
    To tak, jakby niektórych świetnych aktorów oceniać miarą ich 'dokonań';)
    rezyserskich. Nie ta miara.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • szlo_sporo 19.12.05, 22:25
    axur napisała:

    > To miłe, że chcesz pokazać, że wiesz, czym się rózni dramaturg od dramatopisarz
    > a, stell's dir vor, my także wiemy. więc twój wysiłek posłużył tylko tobie.
    Mmmm czymże zsobie zasłużyłam na tak wyszukaną złośliwość?:) Po prostu wiem , co
    zazwyczaj ludzie rozumieją pod pojęciem "dramaturga", tak też potraktowałam
    wypowiedź Brokat. I nie wiem, Axur, czy Ty Jej czasem nie przeceniłaś. Wypowiedź
    w srtylu "wy nie wiecie, o czym mówicie" ( otóz dementuje plotki: wiem:)). i po
    to był poprzedni post)...A przy tym, jak się wydaje , obydwie nie zadałyście
    sobie trudu przejrzenia poleconej strony( kto jak kto,ale ci, którzy ten
    kierunek tworzą, chyba wiedzą?)

    > Nie wiem, tylko, co to są obcinki, gdybyś jeszcze mogła wyjaśnić, jak również
    kwestia sampli i skreczy mentalnych pozostaje dla mnie niejasna.
    Ach, to tylko taka aluzja do ulubieńca forum i warszawki;)Chapeau bas przed jego
    wyczynami dramaturgicznymi;))

    > NIestety, brokat ma rację, twierdząc, że dramaturg to dramaturg, a rezyser to
    r eżyser. Nazwałabyś scenografa albo kompozytora pomocnikiem reżysera? Chyba by
    się obrazili. Dramaturg ma - w założeniu - funkcję rówie autonomiczną co tamci.
    > Jeden zajmuje się muzyką, drugi meblami i rekwizytami, trzeci tekstem
    scenicznym (!!!), a reżyser ma to wszystko złożyć do kupy.
    Hola, hola. Tradycja autonomiczności scenografii czy muzyki jest znacznie
    dłuższa! Vide: Pronaszko, Radwan etc. Problem polaega na tym, ze reżyser
    dotychczas zajmował się kwestią interpretacji dramatu/tekstu i to wchodzi w
    zajkres jego władzy ( w Polsce). Np. Teatr Grzegorzewskiego, Swinarskiego, czy
    -z młodszych- choćby przywołanego już Klaty - koncepcja reżyserska to wdużej
    mierze dobór tekstów, kontekstów, układ, perspektywa,interpretacja. Z
    dramaturgami jeszcze b.niewielu reżyserów pracuje. A to, że pomocnik? zwał jak
    zwał ( słowaa, słowa, słowa, słowa), rzecz w tym, ze to dramaturg ( nie
    scenarzysta czy kompozytor) wchodzi w dotychczasowe kompetencje
    reżysera.Autonomia taka jeszcze nie istnieje ( istnieją jednostkowe przypadki
    POMOCY dramaturga, jak przy Zaratustrze), może się wytworzy.Oby.

    > A co z tak popularnym w modelu niemieckim teatrem postdramatycznym? Gdzie byś
    tam umieściła dramaturga?
    O, a nad tym jeszcze się zastanowię. Do Thiesa-Lehmanna wrócę:). Zastanawiam
    sie, czy problem tu nie będzie polegał na różnych kategoriach... zobaczymy.
    Dzięki za inspirację:)

    Pozdrawiam


    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 19.12.05, 22:53
    szlo_sporo napisała:

    Po prostu wiem , c
    > o
    > zazwyczaj ludzie rozumieją pod pojęciem "dramaturga", tak też potraktowałam
    > wypowiedź Brokat. I nie wiem, Axur, czy Ty Jej czasem nie przeceniłaś.

    Twoja szkolona erudycja pozwalala mi przypuszczac ze tak oczywistych rzeczy jak
    odroznienie dramatopisarza od dramaturga nie jest w tej rozmowie konieczne

    i juz bardzo OT - nie Twoja sprawa czy axur mnie przecenia

    > Ach, to tylko taka aluzja do ulubieńca forum i warszawki;)
    jezeli juz wyrazasz sady, to sie zapoznaj z danymi
  • szlo_sporo 20.12.05, 15:55
    1. Ja was nie znam, nawet z forum, wy mnie nie znacie (szkolona erudycja?;)),
    wiec nie wiedziałam, jak mam trakować Twoją wypowiedź. Była z pewnością
    lekceważąca, a to... nawet nie wiem jak to określić... niesmaczne. w każdym
    razie - pomyłka ( w kwestii Twoich intencji), przepraszam.
    2. Nie chodziło mi o to, że Axur p[rzecenia Ciebie (vide- pkt1- nie znam was),
    tylko -że przecenia Twoją wypowiedź (nawet nie wiedziałam, ze jesteś kobietą,
    stad nieporozumienie:))

    mam nadzieję, że w stronę pyskówki już nie pójdzie:) ( chyba obydwie nie
    chcemy?) pozdrawiam, A.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 20.12.05, 19:35
    szlo_sporo napisała:

    > 1. Ja was nie znam, nawet z forum, wy mnie nie znacie (szkolona erudycja?;)),
    > wiec nie wiedziałam, jak mam trakować Twoją wypowiedź. Była z pewnością
    > lekceważąca, a to... nawet nie wiem jak to określić... niesmaczne. w każdym
    > razie - pomyłka ( w kwestii Twoich intencji), przepraszam.

    prosze ;)
    ale nie pisz ze napisalam cos lekcewazaco, mijasz sie z prawda. jesli poczulas
    sie zlekcewazona, to mi przykro

    wypowiedzi sie traktuje tak jak sa wypowiedziane, czyli "dramaturg to dramaturg"
    znaczy "dramaturg to dramaturg"


    > 2. Nie chodziło mi o to, że Axur p[rzecenia Ciebie (vide- pkt1- nie znam was),
    > tylko -że przecenia Twoją wypowiedź (nawet nie wiedziałam, ze jesteś kobietą,
    > stad nieporozumienie:))
    czyli skad? jakbys wiedziala ze jestem kobieta to bys inaczej sie do mnie odniosla?

    no
    zgoda :)
    pzdr
  • szlo_sporo 20.12.05, 20:39
    Skad nieporozumienie? A stąd, że "brokat" i 'wypowiedź" są tego samego rodzaju,
    więc kiedy pisałam o wypowiedzi, że Axur ją przecenia, Ty myślalaś, że chodzi o
    Ciebie. Uff. Nie, nie jestem zwolenniczką gender-podejścia;)pzdr
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: brokatisdead IP: *.chello.pl 20.12.05, 22:49
    szlo_sporo napisała:

    > Uff. Nie, nie jestem zwolenniczką gender-podejścia;)pzdr

    a ja jestem :)
    pozdr
  • axur 19.12.05, 23:04
    to, że w Polsce tak niewielu reżyserów współpracuje z dramaturgiem, nie zmienia istoty pracy dramaturga. To wcale nie znaczy, że jest on kimś posledniejszym od pozostałych twórców, cieszących się od lat autonomią. W Polsce po prostu nie bada się tej sprawy. Ja aż tak dobrze historii teatru nie pamietam, ale odnosze wrazenie, że i w polskim teatrze dwudziestego wieku dramaturg się przejawiał. Kim był Flaszen dla Grotowskiego? Kim Małgorzata Dziewulska dla Grzegorzewskiego? O jej działalności w Narodowym nie wiesz z popularnych opracowań i recenzji, ale z tego co wiem, byla o faktyczna wspólpraca dramaturga z rezyserem, tym ciekawsza, że nie wynikająca z przymusu naśladowania modelu niemieckiego, tylko z rzeczywistej potrzeby współpracy. Kierownik literacki w latach 50, 60, 70 miewał w Polsce siłę porównywalną z dzisiejszym dramaturgiem. Warto by to prześledzic zresztą, bo wielu rezyserów polskich miało wspólpracowników, których należało by jakość nazwać.

    A złośliwość - mała szpileczka zwykle albo inspiruje do ciekawej dyskusji, albo pozwala spojrzeć z dystansem na problem. Poza tym, zabawa w teatr nie jest miła i grzeczną zabawą, gdzie wszyscy się do siebie uśmiechają.

    Za to do kolegi od "dupka" - ty chyba nie rozumiesz polskiego

    --
    sygnaturka w naprawie
  • Gość: cypis IP: *.chello.pl 20.12.05, 00:10
    Ach, te wysokie temperatury dyskusji, w których udział bierze Axur i Broaktisdead.

    Szla_sporo, erudycja to nie taka zła rzecz, a boju zaprawiać się trzeba. To
    Forum to raz na jakis czas dobra ku temu okoliczność.

  • Gość: gize IP: *.server.ntli.net 20.12.05, 01:13
    troche nie na temat, ale skoro sie juz to pojecie pojawilo... czym rozni sie
    teatr postdramatyczny od postmodernistycznego i czy mozecie podac jakiegos
    tworce/tworcow do tych kategorii? czy jest jakis przelomowy moment od ktorego
    mowi sie o teatrze postmod? jakis spektal, wydarzenie? tak z ciekawosci i z
    wlasnych przemyslen pytam... i czy sa jakies prace na ten temat? oprocz thiesa-
    lehmana?
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:46
    może by łaskawi państwo zapoznali się ze stroną PWST -to wtedy pogadamy...
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:56
    może by łaskawi państwo zapoznali się ze stroną PWST -to wtedy pogadamy...
  • szlo_sporo 28.12.05, 15:58
    Poza Thiesem- Lehmannem faktycznie cięzko podac jakieś pozycje...nawet nie
    wiem, czy to potrzebne;) jakieś pól roku temu miał miejsce w Warszawie projekt
    Postdrama. Publikowano później taką książeczkę "Postdrama", która była
    dołączana do Lampy Dunina -Wąsowicza zawierającą wykłady z seminariów. No i
    publikacje prof. Sugiery- Ona chyba w Polsce najpoważniej zajmuje się tym
    tematem. jeszcze jest taka ksiazka, bodajże Taranienki pt. "teatr bez dramatu",
    która chyba traktuje o tym samym, choć postdramatem nie nazywa.

    Czym się różni teatr postdramatyczny od postmodernistycznego? Tym, że w pojęciu
    postdramat nacisk położony jest na tkankę tekstowa...Tu dokonuje się różnych
    operacji: albo brak tekstu, albo następuje zaburzenie tradycyjnego modelu
    drmamatycznego (tego Arystotelesowskiego), ominięcie- na poziomie tekstu-
    związków logicznych, przyczynowo skutkowych, brak 'tematu' czy 'idei'...Lehmann
    pisze:"Spektakl postdramatyczny nie wykłada żadnej idei ani nie naśladuje
    żadnej rzeczywistości. Jest światem stworzonym dla siebie, jak taniec albo
    muzyka" .A sens pojęcia tłumaczy: "w odróżnieniu od teatru dramatycznego, który
    był sceniczną realizacją dramatu, w teatrze postdramatycznym status tekstu stał
    się niejasny". Ważna w tym kontekście jest twórczość np. Dei Loher ( i, w
    konsekwencji, np. spektakl Miśkiewicza, "Niewina" Loher w Starym Teatrze). Hans
    Thies Lehmann powiedział ostatnio na seminarium w Krakowie, że początki teatru
    postdramatycznego to działalność Tadeusza Kantora. I to też ciekawy trop.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • szlo_sporo 20.12.05, 16:47
    No tak, ale rozmawiamy ciągle o sytuacji w Polsce. Wiem , jaka jest istota
    pracy dramaturga i twierdzę, że jednak w polskim modelu teatru a funkcja
    wchodzi w skład kompetencji reżysera.Więc o autonomii ciężko mówić. Dobrze, że
    padło nazwisko Małgorzaty Dziewulskiej, pierwszego chyba 'zawodowego'
    dramaturga w Polsce, bo to ona właśnie powiedziała ( nie mog.ę zacytować
    dokładnie), ze nie ma miejsca na ten zawód... że reżyser, kształcony w polskim
    systemie ( czyli na omnibusa), może ewnetualnie wysłuchać grzecznie sugestii
    dramaturga. Grzegorzewski - inna sprawa- to chyba bardzo nietrafny przykład.
    On obracał się w kręgu swojej literatury, swoich wątków, wizji... I właśnie
    adapacja ( czy montaż) miały tu kluczowe znaczenie ( jak o w awanfgardzie).
    Nawet współpracę z Dziewulską cięzko by traktować w "dramaturgicznych"
    kategoriach- może inspiracje, może rozmowy, jakaś pomoc, ale to na zasadzie
    różnych 'wpływów' świata w ogóle na Grzegorzewskuiego. I wuiem o tym nie z
    recenzji, czy popularnych opracowan, a - że tak powiem- ze źródła;) To był tak
    auorski teatr i tak oparty (wbrew pozorom?) na słowie, że miejsca na
    dramaturgha nie było.

    Inna sprawa- kierownik literacki. Flaszen.Hm. Ja dorzucę Błońskiego
    jeszcze,który podrezucał Swinarskiemu książki, kiedy ten
    realizował "Hamleta"... Faktycznie. Ich status łączy w sobie wiele funkcji
    dramaturga. I prześledzić warto by. Masz rację.

    Inna sprawa- ja myślę jednak o typie dramaturga niemieckiego ( z wszlekimi
    przypadłościami), na jakiego wydają się kształcić na PWST. Znamienne, że
    kierunek to "reżyseria, spec. dramaturgia". świadczy jednak o tym, jak ten
    zawód postrzegany jest w Polsce. choć to, co mówisz, mnie osobiście cieszy, bo
    o w końcu zawód, który chcę wykonywać:), ale przekonanie o braku miejsca dla
    dramaturga w polskim systemie jest ciągle silne...

    No i- last but not least- ja się w teatr nie bawię.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • axur 20.12.05, 21:59
    wszystko racja i szacuneczek

    a dlaczego piszesz, że ty się w teatr nie bawisz?
    bo się nim nie zamujesz?
    czy uważasz, że teatr to nie zabawa?
  • szlo_sporo 21.12.05, 14:40
    axur napisała:

    > a dlaczego piszesz, że ty się w teatr nie bawisz?
    > bo się nim nie zamujesz?
    > czy uważasz, że teatr to nie zabawa?
    Teatr to dla mnie stety/niestety nie zabawa. Już gdzies pisałam, ze innej
    drogi ( zawodowej czy życiowej nawet) nie widzę.OJ, jak powaznie zabrzmiało;)a
    miałam być dynamicznym prawnikiem...;)) Bawić sie może chyba widz... ja juz za
    bardzo w to weszłam. Dlatego, w każdym bądź razie, zdecydowałam sie na
    założenie tego wątku.


    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: cypis IP: 212.244.179.* 21.12.05, 15:13
    Wejscie mocno w teatr nie wyklucza bawienia się nim czy w niego.
    Bawić się może i zawodowiec i amator, i widz i aktor. Zabawa, moim zdaniem, nie
    oznacza braku szacunku i fuszerkę, zabawa oznacza dystans i humor. A bez tego w
    teatrze (i szerzej w życiu), to chyba najtrudniej.

    Nie mniej jednak szanuję Twoją powagę i pryncypialność.
  • axur 21.12.05, 15:30
    właśnie to chciałam cypisie dac do zrozumienia

    niemniej jednak także doceniam sz_sp


    --
    sygnaturka w naprawie
  • szlo_sporo 22.12.05, 11:45
    Tu chyba zwiodło znów subiektywne rozumienie słów. I dystans, i poczucie humoru
    chyab zachowuję...:) Jeśliby mi teatr nie dawał tyle radości, pewnie nie
    pociągałby tak mocno... Powagi się bardzo obawiam, zwłaszcza w życiu, ale z
    zabawa... No wiecie o co mi chodziło. bo teatr to jedna z niewielu rzeczy
    bardzo Serio dla mnie ( co jest, swoją drogą, też niebezpieczne i wszyscy mi tę
    pryncypialność zarzucają;)). zależy jak kto rozumie słowo 'zabawa'..no
    właściwie, jak stwierdził Huizinga, zabawa jest źródłem kultury, wiec ja jestem
    typowym homo ludens;)mniejsza z tym. Swoja drogaą, dzięki za miłe słowa... dużo
    dobrego w Nowym Roku.[Dla mnie będzie wyjąkowo wazny, bo decyzja dot. studiów
    jeszcze nie podjęta...]No i dużo ZABAWY w kolejnym roku w teatrze;)
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 16:37
    szlo_sporo,
    wszystko dobrze, przyda Ci się jednakże w nowym roku trochę pokory, a trochę
    przekory, mniej się też popisuj, przecież Twoje intelektualne wkręty tutaj nie
    zrobią na nikim wrażenia:)
    z dobrego serca!
  • szlo_sporo 28.12.05, 17:51
    Dzięki. dużo dobrego w Nowym Roku!
    Nie miałam zamiaru robić na nikim wrażenia, przykro mi,że tak (jako popis)
    można to odebrać. Piszę, jak piszę ( już czytałam tu uwagi o "szkolonej
    erudycji" czy "intelektualnych wkrętach"), może nie ma sensu się na tym skupiać?
    Postaram się powściągnać, czy spokornieć;)No, ale jak Cypis mówi, trza się w
    bojach zaprawiać;) Ech, coś niebezpiecznie daleko te offy zaszły;)pozdrawiam
    Ciebie i Twoje Dobre Serce:), AJ
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon.
  • Gość: xyz IP: *.arkada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 16:53
    szło_sporo bardzo dobra wypowiedz!.
  • Gość: l'angoisse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 00:08
    szło_sporo i jak idzie podejmowanie decyzji? ;)
    mam podobny dylemat, z tym, że mish warszawski sam mi się wyeliminował w tym
    roku (nie jestem laureatką), ale może w przyszłym zmienią się zasady rekrutacji.
    Albo więc wot i wok w warszawie albo mish uj, no i nie wiem, zobaczę zresztą
    jak mi pójdzie matura. Czytam forum i się waham. Pewnie jednak, mimo całej
    sympatii do Didaskaliów zostanę w warszawie, chciałabym wierzyć, że to będzie
    właściwy wybór.

    ps. gratuluję wyniku na olijp :) na mnie pałac staszica podziałał niestety
    onieśmielająco.

  • szlo_sporo 15.04.06, 14:59
    Decyzja niemal podjęta (choć, jak to ja - zostawiam sobie furtkę na
    Niespodziewane).Idę na MISH UJ, zdaję na reżyserię spec. dramaturgię na PWST.
    Cięzko wybrać między Warszawą a Krakowem, ale wydaje mi się, źe teatrologia
    krakowska stoi wyjątkowo dobrze... MISH UW wybrałabym ze względu na zajęcia w
    IKP i humanistykę w ogóle (bo, na dobrą sprawę, nie wiem, czym się będę
    zajmować na UJ poza teatrologią), ale właśnie środowisko Didaskaliów, no i-
    moje reżysersko- dramaturgiczne ambicje;)każą mi zostać w Krakowie. Pozdrawiam
    serdecznie, życzę dobrych wyników na maturze i trafnego wyboru (może się na
    mishu krakowskim spotkamy?:)) AJ

    ps. kim-żeś Ty, że moje nazwisko znasz?;) Kojarzę dwie teatrolożki z olimpiady,
    żadną z nich nie możesz byc...:) Spotkałyśmy się w Pałacu Staszica? Czym się
    zajmowałaś?
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon
  • Gość: l'angoisse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 21:46
    kojarze Cie tylko z widzenia + kojarzenie faktow ;) nie rozmawialysmy, jestem
    jedna z dwoch teatrolozek-finalistek z warszawy ;) na ustny wzielam
    temat "Aktor" (dotąd nie wiem co mnie podkusilo) i dopoki mowilam o commedii
    dell'arte bylo dobrze, platac sie w zeznaniach zaczelam kiedy zapytali mnie o
    Grotowskiego. Zdumiewajaca prawidlowosc zwazywszy, ze to nim glownie zajmowalam
    sie przez cala olimpiade ;)nnoale. Natomiast z jezyka -"teoria aktow mowy"
    ktora okazala sie tylez interesujaca, co metna.
    A prace przygotowawcza pisalam o idei studyjnosci w pracach stanislawskiego,
    osterwy i grotowskiego. A ty? :)

    Co do mishu uj to wlasnie mam z nim problem, bo w jego ramach chcialabym laczyc
    teatrologie (przede wszystkim), kulturoznawstwo i...stosunki miedzynarodowe :>
    no i nurtuje mnie to kulturoznawstwo, nie znam stamtad nikogo i nie wiem nic.
    Za to w IKPie mam znajomych i wszyscy sobie chwalą.
  • szlo_sporo 16.04.06, 00:26
    cóż, gratuluję w takim razie niezwykłej umiejętności kojarzenia:) Zajmowałam
    się ( i zajmuję;))twórczością Kantora. Obawiałam się bardzo ( niesłusznie, jak
    się okazało) konserwatyzmu komisji ( nazwiska tyleż monumentalne, co...
    straszące wiekowością;) i profilem zainteresowań). Ale rozmawiało się świetnie;
    własciwie o Kantorze z "mojej" perspektywy- głownie o funkcjonowaniu idei
    Kantora dzisiaj, czyli np. o teatrze postdramatycznym; o zależnościach Lupy i
    Grzegorzewskiego od Kantora; o przepisywaniu spektaklu na język filmu, o
    transformacjach Starego Teatru, prosili o porównanie działalności Ośrodka
    Grotowskiego z działalnościa Cricoteki ( i - szerzej- o porównanie modeli
    recepcji)... Niesamowicie mnie zaskoczyli elastycznością, gotowością do
    dyskusji. Z języka - "funkcje języka"- dość karkołomne, ale osoba-od-języka
    poczuła się chyba sterroryzowana ogólnym nastrojem;), bo pytała tylko o
    Jakobsona. Temat "aktor"- bardzo trudny, wielość perspektyw, z których trzeba
    było spojrzeć... odważny wybór:)

    Kulturoznawstwo na UJ - mogę popytać, może mnie się tez coś przyda:). Na razie
    słyszałam ogólnie, że właśnie zaczyna się tam ' coś dziać'...MNie wszyscy na
    Warszawę namawiają ( znaczy MISH), tam mam trochę znajomych, ale.. no,
    teatrologia krakowska w tym momencie warta wyrzeczeń i poświęceń;)

    Pozdrawiam,
    AJ

    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon
  • zyx11 16.04.06, 15:54
    a co takiego się dzieje na teatrologii krakowskiej, że piszesz, że jest "warta
    wyrzeczeń i poświęceń"? pozdrawiam serdecznie:)
  • szlo_sporo 19.04.06, 20:02
    Hm. A kto pyta? Dział promocji UJ?;) myślę, że w wielu postach (implicite)
    odpowiedziałam na to pytanie, znaczy- szukałam dosć intensywnie miejsca, w
    którym najwięcej się dzieje w dziedzinie teatru/ teatrologii. w tej chwili jest
    to Kraków (dawniej -ponoć - WOT na AT).Można się spierać;) A szczegóły? Dobra
    kadra. Świetna dramatologia. Bycie-na-bieżąco z nowymi nurtami teatrologii
    eurpejskiej. Środwisko "Didaskaliów", etc.
    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon
  • zyx11 23.04.06, 13:38
    nie, dział promocji UJ nie;) dobrze, że jesteś taka pełna zapału i optymizmu:)
    życzę Ci, żebyś się nie rozczarowała. powodzenia:)
  • Gość: l'angoisse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 17:31
    Kantor, Kantor... ja do tej pory preferowałam raczej przeciwny (ale czy do
    końca? ;) biegun, tzn. ogólnie pojęte "teatralne sekciarstwo" spod znaku
    Grotowskiego czy Gardzienic. Ale nie tylko, bo i Grzegorzewski i Lupa...
    Komisja rzeczywiście okazała się zaskakująco sympatyczna, ale ja jak to ja -
    nie umiałam zepchnąć rozmowy na wygodne dla mnie tory, nie potrafiłam też chyba
    wystarczająco jasno formułować myśli - w ogóle gdyby świat dał mi możliwość
    wypowiadania się wyłącznie an piśmie, życie stałoby się prostsze ;)
    Temat więc okazał się wyborem zbyt odważnym, zwłaszcza dla mnie, ale cóż-
    uczymy się na błędach ;) Poza tym to pół roku spędzone na przygotowaniach do
    olimpiady było bardzo rozwijające. Ma to i złe strony - teraz wot warszawski
    wydaje mi się trochę poniżej ambicji; mam nadzieję, że niesłusznie ;)

    Popytaj, jesli możesz, o to kulturoznawstwo, będę bardzo-bardzo wdzięczna.
  • szlo_sporo 29.04.06, 11:28
    Mnie powiedziała wiarygodna osoba, że nie warto czasu marnować. ponoć naprawdę
    nie są to dobre studia. To, co dawniej było siłą tego kierunku- studiowanie na
    jednej uczelni z reżyserami i aktorami- zmieniło się w jego słabość... Ani to
    uniwersytecki poziom, ani współpraca między wydziałami... Rozpływa się to w
    koteriach, antagonizmach, ploteczkach (znamienne są wypowiedzi na tym forum)
    Może to tak tylko z perspektywy krakowskiej wygląda:)

    Z relacjami między Grotowskim a Kantorem miałam duży problem. Wydaje mi się, ze
    kantor miał rację, kiedy atakował (lub ignorował) Grotowskiego, ale pociski są
    wycelowane w złe miejsce, że argumenty Kantora zaciemniają tylko istotę sporu
    (anegdotyczne już bluzgi Kantora..). W dużym skrócie- jest dla mnie jakis
    straszny fałsz w założeniach ( i działalności) Grotowskigo, jeśli oceniac go z
    perspektywy teatrologa. Bo sam mówił, że teatr jest tylko formą ( może gdyby
    spojrzeć całościowo na życie, ten fałsz znikłby)dotarcia do czegoś
    istotniejszego... No i tu się wyłania zasadnicza sprzeczność( chciał przecież
    stworzyć coś, co wjdzie poza formę). Bo dla Kantora chyba życie było "tylko
    formą". Ale te zarzuty są raczej intuicyjne; podobnego gatunku, co te Lupy
    (pewnie czytałaś w Didaskaliach jego wypowiedź nt. Kantora i -przy okazji-
    Grotowskiego), że gdzieś tam fałsz straszliwy się kryje.

    Gardzienice to jednak trochę coś innego.. mniej sekciarskie, z pewnoscią, mają
    konkretną działkę ( zresztą- bardzo mnie to interesuje, bom starozytnik;-));
    Staniewski podkreśla zresztą róznice między nim a Grotowskim na tej
    płaszczyżnie. Ale nie widziałam jeszcze nic na zywo Gardzienic, oglądałam
    kilka spektakli na video. Moze uda sie w wakacje tam pojechać... W każdym razie-
    pociąga mnie raczej teatr świadomy swej teatralności . Wychodzę z załozenia że
    teatr to pewne medium, z określonym kodem, granicami... i w ich obrębie chcę
    się poruszać. UFF:)

    A kulturoznawstwo- jeszcze nic nie wiem, bo wir maturalny mnie wciągnął...:( Po
    19 maja zajmę się tym poważniej. A może chciałabyś przyjść na moją 'mowę';) w
    Pałacu staszica z okazji zalaurcenia? 10 czerwca, pogadałybysmy na zywo:)

    POzdrawiam serdecznie, jeszcze raz- powodzenia na maturze, AJ


    --
    starts with 'szło Sporo konie sikały' coming soon
  • Gość: l'angoisse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 02:33
    Masz rację, dla Grotowskiego teatr był tylko (aż?) formą dotarcia do czegoś
    istotniejszego. Ale nie wydaje mi się, żeby można było z tego wysnuwać jakieś
    wartościujące wnioski.
    Oczywiście, ton jego wypowiedzi może czasem nasuwać skojarzenia z jakimś
    pomylonym prorokiem, są często abstrakcyjne, samo pojęcie „aktu całkowitego”
    czy koncepcja aktora jako medium mogą się wydawać dziwne. Nie mówiąc już o tym,
    że wszystkie swoje utopijne zamierzenia realizował na gruncie teatru
    instytucjonalnego, oficjalnie finansowanego przez Polską Rzeczpospolitą Ludową.
    Toż to absurd ;) - dlatego wielu uważało go za hochsztaplera, uzurpatora,
    niemal coś gorszego od Janka Klaty ;)
    Ale przecież ciągle żyją ludzie którzy oglądali te spektakle i one były dla
    nich jakoś tam ważne. Czasem nawet bardzo. Przyznam, że konieczność opierania
    się tylko na relacjach bardzo przeszkadza – nie wiem czy ten teatr w ogóle
    zrobiłby na mnie wrażenie, gdybym miała szansę obejrzeć np. Apocalypsis na
    żywo. W przypadku Kantora jest chyba łatwiej, więcej nagrań jest dostępnych i
    mimo różnej jakości technicznej dają pojęcie o tym, jak wyglądały jego
    spektakle. Ale to na marginesie.
    Grotowski chciał przekraczać teatr i w końcu rzeczywiście z teatru wyszedł. Z
    perspektywy teatrologa (nie do końca jeszcze wiem na czym ona polega,
    podejrzewam, że na poszukiwaniu signifiant i signifié i interpretowaniu tego,
    co się znajdzie? ;) być może faktycznie jego postępowanie byłoby wewnętrznie
    sprzeczne. Może.
    Ale jego główną ideą było ciągłe „stawanie się” tego teatru, samodoskonalenie,
    przekraczanie siebie. Lupa pisze o „zakładniku woli mocy”, o pysze. Grotowski –
    o reżyserze-akuszerze i przewodniku. I o pracy, pokorze i treningu. Dlatego
    aktor miał być osobowością „całkowitą”, a podział na rzeczywistość/teatr był
    płynny. Nie nazwałabym tego fałszem, zwłaszcza, że efekt był podobno
    przekonujący ;) Na pewno jednak każda teoria różni się od jej praktycznej
    realizacji, nie mam pojęcia jaki był Grotowski dla swoich aktorów naprawdę.
    Przypuszczam, że miał trudny charakter :> No ale nie należy zapominać, że
    wszystkie jego teorie na podstawie konkretu, treningu i pracy nad sobą. Takiej
    silnej tradycji etycznej przejętej od Stanisławskiego (właściwie Sulerżyckiego)
    i Osterwy ;)
    Poza tym Antoine Artaud chciał zbawić świat przez teatr, a jest uważany za
    znaczącą postać w teatrze XX wieku – a to mimo wszystko inny kaliber ;)

    A tak jeszcze app. Staniewskiego, to on się odżegnuje od Grotowskiego, bo (tak
    mi się wydaje) ma bardzo silną potrzebę podkreślenie własnej tożsamości. I
    faktycznie Gardzienice są zupełnie inne niż Laboratorium, ale sądzę, że bez
    doświadczenia Laboratorium by ich nie było (albo nie byłyby takie jakie są). A
    Grotowski pisał też o tym, że nie potrzebuje uczniów, a „towarzyszy broni”,
    którzy go „zdradzą wysoko”. Staniewski wysoko „zdradził” Grotowskiego i chwała
    mu za to ;) A do Gardzienic jedź, ja byłam po raz pierwszy w lutym (wcześniej
    widziałam tylko „Elektrę” w Warszawie i nagrania) – nigdzie nie ma
    piękniejszych gwiazd i smaczniejszych pierogów ;) Fantastyczna wyprawa.
  • Gość: l'angoisse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 02:43
    Co do kulturoznawstwa w krakowie, moje tajne źródła doniosły, że bardzo fajne
    są porównawsze studia cywilizacji i że wszyscy znani źródłu ludzie stamtąd są
    raczej szczęśliwi ;) Mam więc nadzieję, że (ewentualnie) będzie z czego
    wybierać. Chociaż z moimi zainteresowaniami powinnam chyba zostać w IKP.
    Niemniej prośba o „popytanie” pozostaje aktualna, co dwa źródła to nie jedno..
    I dołączam się do oczekujących na 19 maja, to będzie także mój pierwszy dzień
    wolności ;)
    A co do 10.06 to przemyślę ten problem, jeżeli tylko będę wtedy w Warszawie.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia w tym na m. i wracam do wosu. (Trzecia rano to
    idealna pora na czytanie konstytucji.), K.U.
  • Gość: miszowczyk IP: *.akademiki.uni.torun.pl 24.04.06, 02:26
    Odnośnie MISHu - jeśli dobrze wybierzesz, będziesz się nie tylko dobrze bawiła,
    ale i zaspokoisz swoja satysfakcję. Weź pod uwagę największy minus MISHu -
    dyplom tego cudnego kierunku to WKŁADKA do dyplomu dla magistra np. filologii
    germańskiej.
    Powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka