Dodaj do ulubionych

Nagość w teatrze

  • Gość: Krupnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 19:26
    W kwestii nagości - i dyskusji naszej konserwy recenzenckiej wokół golasów w
    Rozmaitościach - polecam rewelacyjny tekst Joanny Targoń w
    ostatnich "Didaskaliach", "Film o kurze" ;-))
    Też na stronie "D": www.didaskalia.pl
  • 19.09.04, 18:01
    A wątek wydawał się taki lekki...
    Czytałem i już rozważałem czy nie wziąć i nie zacząć robić notatek aby się nie
    pogubić kto, z kim, o czym, po co, dlaczego. Chyba te notatki też do niczego by
    mi się nie przydały. Dla mnie za trudne. Takie solidne nagromadzenie faktów
    wzbudza mój szczery szacunek.

    Czapka z głów przed Teatrem Rozmaitości! Tanim kosztem był w stanie wywołać
    zamieszanie i spowodować wylanie morza atramentu, tuszu, śliny. A wystarczył
    ładny biust, zgrabne pośladki płci obojga, ostrzejsze zdanie w sztuce a
    strażnicy moralności rozdmuchują to na wszystkie strony świata. Skutek jest
    taki, że chodzi się na TE przedstawienia, o których można przeczytać w prasie
    aby potem z wyższością pochwalić się, że było się na TYM przedstawieniu. Czy za
    tym nie kryje się jakiś spisek medialny?! Jestem za powołaniem specjalnej
    komisji do zbadania tej sprawy. Myślę, że temat jest równie dobry/ważny jak
    dyskusje o przerywaniu ciąży.

    A aspekcie wątku szkoda, że inne teatry nie idą tym śladem.

    PS. W podtytule tego artykułu było coś o Starym Teatrze w
    Krakowie, "Wyzwoleniu". Czy to pomyłka czy ja jednak czegoś nie zrozumiałem?
    Czy był to artykuł o kurze? ;)
  • Gość: Krupnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 19:02
    Faktycznie, to jakiś błąd - zaraz obok jest recenzja z "Wesela" w Starym, i
    zaczyna się od takiej samej stopki.

    Ale tekst świetny, ciekawy jestem bardzo, kiedy ruszą zażarte polemiki....
    Pewnie w powakacyjnych numerach rozmaitych pism teatralnych sprawa ruszy na
    nowo ;-))
  • 25.09.04, 16:18
    Odsyłam do numeru 8 Dialogu: katalog.czasopism.pl/spis_tresci.php?
    id_spisu=5926.
    Lato skłoniło redaktorów do poważnych badań i przemyśleń.

  • Gość: Krupnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 17:24
    Dzięki, lecę do EMPiKu ;-))
  • 27.09.04, 22:04
    Krupnik - jeżeli ten tekst Targoń był dla Ciebie rewelacyjny, to jest mi Ciebie
    żal. ten tekst był cienki jak dupa węża, a Targoń robi dokładnie to samo, co
    zarzuca innym krytykom - szczyt hipokryzji!
  • Gość: stary grek IP: 81.219.117.* 06.01.05, 00:25
    Teatr Rozrywki (Chorzów) - Bal u Wolanda (Małgorzata (J.Kadulska)podczas balu
    jest odzierana ze swych szat)
    Teatr Stary (Kraków) - Trzeci akt wg Szewców (Księżna Irina Wsiewołodowna
    Zbereźnicka-Podberezka – Katarzyna Gniewkowska w ładnej scenografi prezentuje
    się w całej okazałości)
    Teatr Śląski (Katowice) - Beztlenowce (mały prysznic jednej z aktorek)
    Teatr Korez (Katowice) - Ballady kochanków i morderców .... (krótka prezentacja
    walorów przez jedną z wykonawczyń)
    Teatr Zagłębia (Sosnowiec) - Operetka no i oczywiście Albertynka w doskonałej
    scenie finałowej przy rytmach ostrej muzyki
    więcej grzechów nie pamiętam
  • Gość: Gocha IP: *.future-net.pl 06.01.05, 14:04
    Wytłumacz mi, jak to prysznic jednej z aktorek w "Beztlenowcach"?
    Przecież "Beztlenowce" to jednoaktówka, w której występują dwaj mężczyżni -
    para gejów? Byłam na tym w Teatrze Rozmaitości w Warszawie, gdzie grali Marek
    Kalita i Jacek Poniedziałek i jakoś żadnej kobiety poza nastoletnią córką
    jednego z bohaterów obecną w ubraniu i to przez kilka minut - nie widziałam!
    Czy to ta sztuka Vilqista czy coś innego?
  • Gość: stary grek IP: 81.219.117.* 06.01.05, 19:36
    W Katowicach to są cztery "jednoaktówki" - w teatrze ten sam tytuł nie musi
    oznaczać tej samej treści.
    Pzdr
  • Gość: zypcio IP: *.blast.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 21:16
    Chyba w roku 1994, dość dawno niestety widziałem sztukę J. Szajny "Ślady". Tam
    były podstacie Diablicy i Anielicy. Obie grały nago - całe partie tekstu w
    pełnym świetle itd. To był Teatr Rozrywki z Chorzowa, a Diablicę grała Maria
    Meyer. Kto grał Anielicę nie wiem. Byli też nadzy aktorzy.
  • 06.02.05, 03:11
    WYBRANI, Kalisz - naga, świecąca Kasia Strojna w finale pierwszego aktu.
    Czarująca.
    I. ZNACZY INNA, Bydgoszcz - niepotrzebna rozbieranka Małgosi Maślanki.
    MERYLIN MONGOŁ, Łódź - biust aktorki, pośladki aktora.
    NOŻE W KURACH, Kraków - naga Dominika Bednarczyk.
    NOŻE W KURACH, Gdańsk - Młynarz i Kobieta na golasa biegają po zamączonej
    scenie.
    JAK WAM SIĘ PODOBA, Kalisz - biust obnażony, Aga Kubies tyłem.
  • Gość: Mazut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:19
    Ciekawe czy "Foyer" nie naruszyło praw autorskich przedrukowując najdłuższy
    post z tego wątku w ostatnim numerze...?
  • 09.02.05, 21:01
    Mazut,
    dziękuję za troskę. Wycisnąłem z nich maksymalnie co się dało. Teraz będę mógł
    na spektakle chodzić, chodzić, chodzić ....., a dzieciom i znajomym pokazywać,
    że robię szaloną karierę w kulturze.

    Przy drugiej wizycie zauważyłem na stole Playboya. Wszyscy byli zapięci na
    ostatni guzik.

    Uwaga! W redakcji mają dobry ekspres do kawy. Nie odmawiać poczęstunku!
  • 22.02.05, 14:17
    Pozostaje tylko pytanie, czy Franek i franek8 to ta sama osoba?;)))
    Ale "Foyer" mnie zaskoczylo na maksa tym artykulem:)
    --
    www.musical.pl
  • Gość: szu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 00:54
    12.02. sobota

    22.00 "electric house" KETIOV (3channels/radioabc/szczecin),
    DEEOP(3channels/radioabc/szczecin), QB (personel/techsounds), MIKE P
    (dubsystem)


    góra:
    Grupa “Sędzia Główny”
    performance
    Karolina Wiktor, Aleksandra Kubiak

    Publiczność w ich perfomancach pełni funkcję odbiorcy jak i nadawcy, każdy
    poszczególy widz jest elementem tworzącym całość zajścia. Performerki anektują
    zastaną przestrzeń nadając jej inny kontekst, wprowazając inny wymiar relacji
    twórca-widz.
    Wyrastają ze stylistyki postmodernizmu, posługują się nowymi mediami, czerpią z
    estetyki popularnej: queer, cyborg-culture. Cielesność ich performanców jest
    realną wizualizacją postulatów Antoine Artauda...
    Z myślą o weekendowych imprezach w Le Madame specjlanie przygotują swój
    performance

    Grupę Sędzia Główny tworzą dwie młode artystki z Uniwersytetu Zielonogórskiego:
    Aleksandra Kubiak (ur. 1978) i Karolina Wiktor (ur. 1979). Obie artystki
    zajmują się sztuką performance, wideo, malarstwem i tworzeniem instalacji. Od
    2001 roku pokazywały swoje performance w polskich galeriach, m.in. w Galerii
    Sztuki Współczesnej Inner Spaces w Poznaniu, Galerii Kont w Lublinie, BWA w
    Katowicach, czy w Modelarnii w Gdańsku, ale także w rozmaitych miejscach i
    przestrzeniach, takich jak: Klub La Madam w Warszawie, Kawiarnia Naukowa w
    Krakowie czy Dworzec PKP w Głogowie

    w lochu:
    ORIENT PARTY
    Zmysłowa impreza indyjska, wernisaż zdjęć oraz slajdy ze słynnej wyprawy
    motocyklowej rozgoszczą się w sobotnią noc12 lutego w lochach Galerii LeMadame
    przu ul. Koźlej 12. Czekają na Was barwne wnętrza, baldachimy, fajki
    wodne,taniec brzucha,oraz wegetariańska kuchnia. Orientalny erotyzm prosto z
    bollywoodzkich filmów i Kamasutry, oraz mnóstwo dobrej muzyki. Toostatnia
    sobota przed Walentynkami i najgorętsza zabawa w mieście. Hasłemjest podróź,
    relaks i zmysłowe piękno. Ubierzcie się w zwiewne orientalneszaty i ruszcie w
    magiczną podróż bez paszportów, bez ograniczeń...
    Imprezę uświetni wystawa zdjęć Pawła Ferdka i Michała Skrobota, oraz
    pokaz slajdów i body %u2013 paintigu Magdaleny Baczyńskiej. Ci dwaj
    motocykli. postanowili w oryginalny sposób głosić hasło przyjaźni między
    ludźmi różnych ras i narodów. Odwiedzili z tym przesłaniem rejony
    niespokojne i dotknięte skutkami wojen. Ich trasa wiodła przez Kaszmir
    gdzie tli się konflikt indyjsko-pakistański, pogranicze Pakistanu i
    Afganistanu, Iran, Kurdystan i Syrię. Przejazd polskich motocyklistów
    spotkał się z ogromnym zainteresowaniem i życzliwością ze strony
    lokalnych społeczności. Zdjęcia i slajdy prezentowane na wystawie
    dokumentują tysiące przebytych kilometrów, setki poznanych ludzi,
    egzotyczne krajobrazy oraz trudy wyprawy. (Pentagram zaprasza)

    10pln na calosc
    wejscie na orient party tylko dla osob przebranych lub ktore oddadza sie w rece
    malarzy bodypainting...
  • Gość: elaboh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:08
    Teatr Jaracza w Łodzi - "Sprawcy". Przez chwilę, ale konkretnie
  • Gość: wab IP: 81.219.117.* 15.02.05, 21:39
    Abelard i Heloiza - Słowacki w Krakowie - nagość aktorki grającej ladacznicę. Z
    jakiejś recenzji wynika, że kiedyś rozbierała się w tej sztuce "do rosołu"
    odtwórczyni głównej roli Dominika Bednarczyk ale obecnie chyba
    zadziałała "cenzura obyczajowa" :-) Jeśli się mylę to niech ktoś mnie
    poprawi.......
  • Gość: zypcio IP: *.blast.pl / *.devs.futuro.pl 24.02.05, 19:38
    Nie wiem jak było na premierze, ale biust pokazuje nadal.
  • 16.02.05, 12:43
    miłość i gniew osborne'a
  • Gość: Kalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 15:41
    W Notatniku Teatralnym nr 34/2004 został opublikowany bardzo dobry tekst
    Grotowskiego o nagości.
  • Gość: Janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 15:45
    Przez cały ten numer przewija się nagość.Warto poznać.
  • Gość: fan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 16:50
    dalibyście jakies linki do fotosów z nagimi aktorkami....
    nie wszyscy widzieli wymieniane przedstawienia.
  • Gość: BEREK IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.05, 11:20
    Demony Teatr Słowackiego w Krakowie - Katarzyna Galica raczej się nie krępuje...
  • Gość: Marcin IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 30.04.05, 15:00
    Katarzyna Nowak w "Zwierzeniach pornogwiazdy". Kraków - Teatr Ludowy, Scena pod
    Ratuszem
  • Gość: wyb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 18:12
    Biesy w reż. Marka Fiedora Teatr Polski w Poznaniu - Zina Kerste pokazuje swoje
    owłosione łono - "moda na futerka" - żona reżysera! - raczej niepotrzebnie
    oraz w tym samym przedstawieniu biust (ładny) Małgorzaty Płanety - przynajmniej
    uzasadniona nagośc
    Namiętność w reż. Krystyny Jandy Teatr Nowy w Poznaniu - Agnieszka Krukówna
    pokazuje biust (napradę ładny) - brak uzasadnienia
  • Gość: semla IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 02.05.05, 04:57
    .nagosc w filmie i w piosence..nagosc w teatrze / Ktorym teatrze .? Jest ich
    duzo:) Czy w Wielkim !?
  • 07.05.05, 19:33
    A nie ma jakichś, gdzie się ru..ą????
  • Gość: Marcin IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 08.05.05, 21:36
    Chłopie, nie zadawaj takich głupich pytań. Kup/wypożycz sobie kasetę, albo idź
    do agencji. Wszystkim jeszcze raz raz polecam piękną Kasię Nowak
    w "Zwierzeniach pornogwiazdy". Spektakl grany jest od roku i cieszy się
    niesłabnącym powodzeniem. Widownia jest kompletna. Tomek Schimscheiner gra
    znakomicie. Ale większość publiczności przychodzi, aby podziwiać fascynującą
    Kasię.
    Przypominam:Sztuka "Zwierzenia pornogwiazdy". Kraków - Teatr Ludowy, Scena pod
    Ratuszem.
    Pozdrawiam
    Marcin
  • Gość: czechor IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 17.05.05, 15:17
    Padło pytanie, jest i odpowiedź.Idź na występy w teatrze Casa Rosso w
    Amsterdamie.Wcześniej zapoznaj się z dostępnym u nas filmem "Casa Rosso" oraz
    informacją na stronach internetowych o tym teatrze.
  • Gość: system04 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 02:18
    Polecam 11. FESTIWAL TEATRÓW A PART w Katowicach (15-19.06) w tym roku
    przewodni temat to CIAŁO (teatr/performance art/video art/instalacja). W ponad
    połowie spektakli będzie nagość - szczególnie dużo w teatrze SUKA OFF (tu wręcz
    pornografia) i u Dariusza Gorczycy...mocne rzeczy. Więcej info na
    www.apart.art.pl
  • Gość: wacek IP: 12.21.160.* 31.05.05, 20:22
  • 24.06.05, 21:05
    Nagość jest obecna przez całość przedstawienia i staje się przez to całkowicie
    aseksualna. Przestaje się ją zauważać tak jak na plaży naturystów późnym
    popołudniem. Zespół tworzy różnonarodowościowa grupa tancerzy. Scenografia
    składa się z wysokiej ściany ustawionej po lewej stronie sceny, z czymś na
    kształt wystawy sklepowej. Po prawej stronie w głębi widoczny jest napis "ZAKAZ
    PALENIA". Przedstawienie zaczyna się jeszcze w czasie wchodzenia widzów, co ich
    skutecznie ucisza i umila oczekiwanie.

    Taniec nie zrobił na mnie wrażenia i przypominał mi jakąś odmianę wschodnich
    sztuk walki. Był przeplatany ćwiczeniami z musztry i tworzeniem z ciał różnych
    figur geometrycznych.

    Oglądnięcie spektaklu powoduje, że z większym szacunkiem należy spojrzeć na
    rodzimych artystów. Na około 6 biustów (liczba bez gwarancji) ciągle
    przewijających się w tym przedstawieniu jedynie 2 mogłem uznać za ładne. Można
    śmiało stwierdzić, że jak już polskie artystki decydują się na pokazanie
    piersi, to jest to produkt eksportowy.

    W przedstawieniu jest scena znana z przedstawień Psychosis i Dybug Teatru TR.
    Naga postać pojawia się w głębi sceny i powoli przechodzi na jej przód blisko
    widowni. (Tu sobie przypomniałem, że tą postacią w Psychosis była emerytowana
    aktorka .... Ale potem biegająca we krwi tam i z powrotem półnaga Magdalena
    Cielecka pozostawia miłe artystycznie wspomnienia).

    W jednej ze scen ubrane w tylko łańcuchy tancerki w głęęęębi sceny rysują kredą
    na ścianie figury geometryczne a potem tańczą w półmroku. Czy byli to tancerze
    zespołu czy ktoś anonimowo wspomagający? W półmroku nie udało mi się rozpoznać
    ich rysów.

    Po lekturze szeregu zachwalających recenzji ja jednak uznaję, że król jest
    nagi. Brak scenografii, właściwie brak muzyki, raz kombinowali ze światłem i
    nie wiem kto tańczył, nie zapierający dechu w piersiach taniec, tanie
    dowcipy... Chylę głowę przed siłą działań PR. Niezależnie od artystycznego
    zdegustowania tak czy inaczej czekam niecierpliwie wspólnie z Pawłowskim na
    kolejne przestawienie i oglądnę je mając nadzieją, że będzie w tym samym
    stylu.

    Wychodzenie z teatru umilała Magdalena Cielecka wspólnie z Andrzejem Chyrą
    wychylając się najpierw ze schodów na piętrze a potem zajmując centralne
    miejsce przed wyjściem. Ze szczęścia zamarłem na chwilę gdy przechodząc obok
    nich usłyszałem jej "Cześć". Przez chwilę myślałem, że rozpoznała swojego fana
    siadającego w pierwszym rzędzie na jej przedstawieniach. To jednak nie było do
    mnie.

    Siadać po lewej stronie. (Tylko kiedy i gdzie znowu będą w Polsce?)

  • 29.06.05, 23:30
    Toś Ty,nieszczęśniku,myślał,że takie gwiazdy jak Cielecka zapamiętują swoich
    fanów z pierwszych rzędów widowni?
    Jakby nie miała nic lepszego do roboty.
  • 30.06.05, 10:41
    oj jasiek, pozwól chłopakowi choć przez chwilę pomarzyć, ma prawo:)
  • Gość: Sen nocy letniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 14:03
    W "Śnie nocy letniej" Kleczewskiej też jest na co popatrzeć :-P
  • 30.06.05, 21:25
    Moim zadaniem nagość w teatrze jest wtedy, gdy aktor obnaż swoje braki
    warsztatowe. Wtedy są po prostu sceny obsceniczne.
  • Gość: karolina IP: 12.21.160.* 26.09.05, 20:55
    oczywiscie masz racje, ale chlopcom chodzi o cos zupelnie innego.
  • 29.09.05, 21:22
    "Kształt rzeczy" Bielskiego Teatru oglądnąłem w Starej Prochowni. Do pójścia na
    to przestawienie skłoniły mnie wspomnienia z inscenizacji tej sztuki w Teatrze
    Powszechnym, w którym Edyta Olszówką wspaniale zaprezentowała się w scenie
    łóżkowej. Jej piersi śmiało i naturalnie tam zaprezentowane w zapadły w pamięci
    pewnie nie jednemu miłośnikowi teatrów.

    Licząc na równie silne przeżycia stosownie wcześniej e-mailowo (!)
    zarezerwowałem miejsca. Mimo, że fotele w tym teatrze nie są numerowane, to nie
    było problemów z zajęciem dobrego miejsca. Widownia była zapełniona tylko
    połowicznie.

    Scena łóżkowa rozczarowała. Atrakcyjna Katarzyna Skrzypek nie odważyła się na
    zastosowanie stosownych środków wyrazu i wspólnie z Rafałem Sawickim
    zaprezentowali purytańskie spotkanie kochanków w zimowy wieczór. Ona w białej
    bawełnianej koszulce i majtkach skutecznie tuszujących jej kształty. On dla
    odmiany w czarnych slipach. Oboje mieli warunki do zagrania zdecydowanie
    odważniej i w sposób uzasadniony treścią przedstawienia. Scena kończy się
    skeczem polegającym na tym, że on ma się uśmiechać maksymalnie długo do
    filmującej ich kamery gdy ona wchodzi pod okrywające go prześcieradło. Zajęta
    przez nią pod tym prześcieradłem bardzo nieergonomiczna pozycja i jego grube
    majtki spowodowały, że natychmiast (!) z rozczarowaniem przestał się uśmiechać.

    Czy trzeba mieć IQ Sharone Stone aby zrozumieć, że stała się ona sławna nie
    tylko dzięki grze aktorskiej ale przede wszystkim dzięki scenie założenia nogi
    na nogę i tym podobnym. Edyta Olszówka zapadła mi w pamięci. Jak długo będę
    pamiętał o Katarzynie Skrzypek?

    Wyłączając tą jedną scenę to przedstawienie było żywo i pewnie zagrane.
    Porównując do przedstawienia warszawskiego to większa ilość wulgaryzmów dodała
    dynamizmu tej inscenizacji. Scena obrony pracy dyplomowej była mniej
    realistyczna niż ta w interpretacji Edyty Olszówki.

    Przedstawienie można polecić dla wycieczek szkolnych i na pierwsze randki.
    Polecam ciekawą stronę WWW teatru.

    Miejsce nie ma znaczenia.
  • Gość: Nina IP: *.chello.pl 07.11.05, 12:12
    kiedy wszystkie aktorki (7 osób) pozostają bez biustonoszy.
    Wczoraj widziałam tą sztukę w Buffo (Warszawa)
  • Gość: Gucio Holoubek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.05, 03:36
    Wielki szacunek dla Franka, naprawdę benedyktyńska robota (nie chodzi o wiadomo
    kogo). Tylko jedna (ale istotna)obiekcja - wydaje mi się dużym brakiem w Twoich
    uwagach to, że często nie podajesz nazwisk rozbierających się aktorek,ani nawet
    imion postaci, które grają. No i na Merlina pójść musiałem, by się dowiedzieć,
    czy obnaża się Boczarska czy Ilgner (Boczarska, grająca Vivianę)- na szczęście
    nie tylko tyłek i piersi były fajne.
    Raz jeszcze wyrażam moje uznanie dla Franka, idź dzielnie, nie zważaj
  • 21.11.05, 22:47
    Elementy mokrego podkoszulka. MARTA KRÓL wylewa na siebie trzy piwa (czy to
    faktycznie było piwo? Nie czułem zapachu). Zdejmuje pod koszulką stanik,
    próbuje tańca erotycznego i daje się zgwałcić/pokochać(?) przez kolegów. Ładne
    nogi. Reszta wymaga intensywniejszych treningów. Scena gwałtu za sztuczna ze
    względu na umiejscowienie bezpośrednio przed widzami. Narzędzia zbrodni z jakiś
    powodów zostawały ukryte co zmuszało gwałcicieli do wstydliwych zachowań. W
    czasie tych poczynań bodajże jeden zbrodniarz lekko zsuwa majtki. W sztuce dużo
    humorystycznych dialogów.
    Kupować wejściówki. Po skasowaniu biletów czeka Cię wyczerpujący spacer przez
    parę pięter. Jest możliwość wyprzedzenia tych ze słabszą kondycją. Siadać
    bezpośrednio przed ławeczką (scena pocałunku i zdejmowania stanika).

    UWAGA! Brak toalety. Jeżeli podczas biegu na górę wszystkiego nie spaliłeś to
    szybciutko na dół.
  • 24.11.05, 22:58
    Mocna rzecz dla silnych jednostek. Przedstawienie obliczone na wywołanie
    mocnego wrażenia na widzu. Bardzo dobrze wpasowało się do wystroju klubu M25.
    - Plucie czarną farbę,
    - podmywanie widzów mokrym mopem,
    - wbijanie igieł ze świeczkami tortowymi w skórę czoła i skroni,
    - dłubanie kozikiem w gardle i wymiotowanie
    ....
    miało przygotować obserwatorów do kulminacyjnego momentu, kiedy do ust nagiej
    leżącej na plecach performerki (?), której twarz jest stopą przekręcona w
    stronę widzów, wlany został płyn przypominający kisiel.

    Ciała aktorów pozbawione owłosienia i chude.

    Nie polecam na pierwszą randkę. Zdecydowanie dla par z dużym doświadczeniem ale
    do pornografii jeszcze daleko...

    W M25 szukać samemu miejsca. Część widzów siedziała na podłodze, część na
    przeniesionych z innych miejsc ławach. Pozostali stali. Ubierać się ciepło.

    Jak było na sobotnim przedstawieniu?
  • 05.12.05, 22:05
    Przedstawienie, z którego Twoja partnerka wyjdzie bardzo zadowolona. Główny
    bohater przez 95% czasu demonstruje swój wyćwiczony tors. Przez dużą część
    sztuki wspiera go w tym jeszcze trzech innych młodzieńców, z których tylko
    jeden jest równie dobrze zarówno wytrenowany jak i wyeksponowany. Nagości
    damskiej jak na lekarstwo, mimo że jesteśmy świadkami gwałtu zbiorowego (ich
    czterech ona jedna), przygody miłosnej (on jeden ich dwie) i wywoływania
    zwierzęcych instynktów (ona tańcząca przed nim). Dwie pierwsze sceny to hołd
    złożony przemysłowi bieliźniarskiemu. Panie były łaskawe pokazać jedynie majtki
    typu ostra zima (prawie bokserki). W trzecim przypadku czarna bielizna była
    wyraźnie widoczna po koronkową sukienką ale majtki (stringi?) założone na
    rajtki. No cóż, późna jesień.

    Scena gwałtu mało realna bo przystojni młodzieńcy nie muszą posuwać (!) się do
    takich czynów. Dodatkowo tych czterech (co to cztery a może i więcej razy)
    wywołało podziw u wielu męskich widzów i rumieniec zazdrości u damskiej
    widowni. Bardzo ładne i erotyczne były uczestniczki sceny miłosnej, która mogła
    jednak zakończyć przedstawienie przed czasem. W czasie jednej z licznych
    miłosnych figur wykonywanych w straszliwym tempie z dwiema partnerkami jedna z
    nich z wielkim impetem siadały na nosie głównego bohatera. Nie wiem jakie
    gwiazdy on wtedy ujrzał.

    Bez znajomości angielskiego na poziomie średnio zaawansowanym nie ma co się
    wybierać na przedstawienie. Wypowiedzi głównego bohatera to zlepek polskiego i
    mniej lub bardziej popularnych słów angielskich.

    Tych co myślą o zgłoszeniu przedstawienia do prokuratury (obraza symboli
    religijnych, gwałt, seks, oddawanie moczu na głowę bohatera) pragnę jeszcze
    poinformować, że rzucane na przedstawieniu książki to była rosyjska literatura
    piękna!!!.

    Po przedstawieniu można było spotkać w kawiarni aktorów i reżysera. Przez
    moment był również Warlikowski. Ubranie po pobycie w kawiarni nadaje się tylko
    do prania ze względu na smród papierosów.

    Nie siadaj w pierwszym rzędzie na środkowych miejscach bo w pewnym momencie
    zostaniesz opluty.
  • 11.12.05, 17:20
    Zdjęcie na pierwszej stronie "Co jest grane", artykuł w środku, że nagość i że
    dla twardych widzów i że "prowokacyjnie ocierająca się o pornografię" to duży
    doping do wybrania się na to przedstawienie. Kolejne przedstawienie skierowane
    do damskiej publiczności lub do koneserów dobrze zbudowanego męskiego ciała.
    W końcowej scenie Przemysław Stippa zostaje rozebrany przez Aleksandrę Bożek i
    kręci się na obrotowym krześle w pozycji leżącej. Bardzo niska temperatura
    otoczenia (publiczność w kurtkach i czapkach) powoduje, że raczej każdy męski
    widz pozytywnie wypadnie w przypadku, gdy jego partnerka rozpocznie analizę
    porównawczą .... I to jest duży plus. Czyli wybierać się na przedstawienie w
    zimie.

    Ten ktoś ocierający się o pornografię to chyba miał na myśli nekrofilię.

    Ola daje tylko domyślać się swoich kształtów, co nie jest zbyt wyczerpujące ze
    względu na jej cienki podkoszulek. Na ścianach pomieszczenia odbywa się
    projekcja obrazów podejrzewam, że obojga nagich aktorów w wodzie. Jest to ze
    względu na nierówności ścian na tyle niewyraźne, że raczej należy zgadywać
    obrazy (a moje wyobrażenia mogą daleko odbiegać od prawdy).

    Ola dwa razy pojawia się w grubym biały szlafroku budząc nadzieję i nic!!!

    Przedstawienie przypominało mi trochę "Zszywanie". Białe podkoszulki, dwójka
    aktorów, mocny język. Przemek gra też w Teatrze Scena Prezentacje w sztuce z
    dwiema wannami. Lubi pokazywać swoje ciało i nie zezwala na to samo partnerkom.
    A tam te wanny i przytulne ciepło umożliwiało tak wspaniale rozwinąć
    skrzydła....

    Siadać po prawej stronie przed Przemkiem. Ale nie za wysoko. Aktorzy wpatrują
    się tu na wprost i możesz poczuć się zażenowany.

    UBRAĆ SIĘ BARDZO CIEPŁO!!. W barze jest grzane wino, piwo i kompot. Wina i piwa
    próbowałem (cena 10 zł). Kompotu po przedstawieniu zabrakło. Kupiłem bilet i
    miałem w niedzielę wrażenie, że byłem jedynym sponsorem.
  • 12.02.06, 17:08
    Sztuka dla lubiących przedstawienia teatru Kwadrat lub Komedia. Inna od
    tradycyjnego repertuaru TR. Jest klarowna akcja, proste gagi. Do domu wracałem
    bez męczącej myśli: o co to chodziło?
    W sztuce bierze udział moja ulubiona aktorka Magdalena Cielecka. Dlaczego
    reżyserzy TR mają skłonność do obrzydzania mi jej? W Burzy występuje w stroju
    klauna, W Dybugu musi się wykrzywiać na szybie, w Psychosis też nie budzi
    sympatii, tylko w Magnetyzmie serc pozwalają Magdzie na bycie ładną. A Magda
    stara się. W tym przedstawieniu ubrana w ładną bieliznę wyginała swoje plecy w
    łuk prosząc o rozpięcie stanika. Tej prośby nie spełniono a ona i tak go zdjęła
    poza główną sceną, ale na oczach szczęśliwej LEWEJ strony widowni. Tylko przez
    przypadek siedziałem tym razem w ostatnim rzędzie i nie umknął ten moment mojej
    uwadze. Mogłem przez krótką chwilę podziwiać jej plecy.

    Andrzej Chyrą też się postarał. Jest główną postacią, ładnie gwiżdże i na
    środku sceny ściąga spodnie odwrócony do widowni tyłem. Jego koledzy szybko to
    zauważają. Sprawnie chwytają go pod ręce obracają przodem do widowni i
    brutalnie ściągają ze sceny tak, aby przynajmniej PRAWA część widowni mogła
    przez krótką chwilę rzucić okiem na jego klejnoty.

    W przedstawieniu jeszcze jedna pani pokazywała nam się w bieliźnie i nawet była
    seksualnie wykorzystywana/zaspakajana, ale za drzwiami, które zasłaniały
    szczegóły.

    Sala była pełna.
  • 13.02.06, 19:24
    Na "Uroczystości" byłam w styczniu i uważam to przedstawienie za jedno z
    najlepszych, jakie widziałam! Ale jakoś umknęły mi te wszystkie szczegóły
    anatomiczne o których piszesz a siedziałam w 3 rzędzie! Rzeczywiście Magda
    Cielecka jest w tej sztuce ładna a przede wszystkim wdzięczna i tak Jej się
    pięknie plączą nogi! A Chyra genialny! No i Jan Peszek! I był taki tłum ludzi,
    że stali nawet w przejściach!
  • 14.02.06, 12:50
    Azalio16,
    Magdaleny nie mogłaś dostrzec, bo zasłaniała ją Tobie scenografia. Ten
    wspaniałomyślny gest Magdalena wykonała dla widzów (albo tylko dla mnie),
    którzy mogli widzieć przestrzeń za lewą ścianą scenografii.

    Albo mam wspaniały refleks, albo wyjątkowe szczęście, że byłem na wersji dla
    dorosłych, albo wyjątkowe szczęście, albo bogatą (chorą) wyobraźnię: ale
    dostrzegłem klejnoty Andrzeja. Może ktoś to jeszcze zweryfikuje? Siedziałem w
    ostatnim rzędzie.

    W mojej wersji Uroczystości nie została wycięta scena miłości za drzwiami.

    Do TR wolę chodzić na cięższe sztuki. Dla mnie było to przedstawienie za
    komediowe.
  • Gość: Koziełł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 14:06
    W "Śnie nocy letniej" Kleczewskiej też jest na co popatrzeć :-P
  • Gość: alex IP: *.konstancin.net.pl / *.knc.pl 01.03.06, 11:03
    Sprawdź w "Montowni" sztukę "Peer Gynt" - grają w tym tygodniu
  • 01.03.06, 18:24
    Mam sprawdzić, bo nie chce Ci się marnować czasu na trele-morele i oczekujesz
    konkretnej relacji? Czy dlatego, że mi polecasz. Jeżeli to drugie, to dziękuję
    za rekomendację. Sprawdzę.
  • Gość: alex IP: *.konstancin.net.pl / *.knc.pl 02.03.06, 07:46
    Dlatego, że widzę że lubisz tę robotę. W jednej z recenzji przeczytałem, że
    jest tam dużo nagości. Czekamy na ciekawą relację ze sztuki w Twoim stylu.
  • 02.03.06, 22:17
    Te zagadnienia śledzę z dedektywistyczną dokładnością. Poza jednym
    stwierdzeniem Pawłowskiego o erotycznych czy erotycznym coś tam, to nigdzie nie
    znalazłem sygnałów relacjonujących autentyczne artystyczne walory tej sztuki. A
    recenzenci zazwyczaj jak tylko mogą to tego używają aby ubarwnić swoją pracę.
    Tak czy inaczej w tym tygodniu nie uda mi się dotrzeć na to przedstawienie.

    Dziękuję za uznanie dla mojej "twórczości" i obiecuję, że doczekasz się mojej
    relacji. A może ktoś inny da nam znać, czy warto tam iść i gdzie siąść aby TE
    najważniejsze szczegóły nie umknęły?
  • 03.03.06, 20:37
    ale przyznasz, że sama recenzja nie zachęca. Z drugiej strony jest parę
    pochlebnych relacji na tym forum.

    PS. Całkowicie niezrozumiałym dla mnie jest stwierdzenie recenzentki o "zbędnej
    nagości". Ona może być zbędna? ;)
  • 20.03.06, 23:07
    0 akcji, 0 napięcia. Najciekawsze były efekty dźwiękowe. Zapamiętałem super-
    autentyczne odgłosy latającej muchy. Prawie zasnąłem.

    Przy tej okazji moja żona spełniła dwa dobre uczynki. Dwóm niezdecydowanym przy
    kasach młodym parom doradziła pójście na "Gry i zabawy". Ja żałuję, że moja
    chęć poszukiwań nowych doznań zwyciężyła i nie poszliśmy (jak planowaliśmy)
    jeszcze raz na to przedstawienie.
    Najlepiej nigdzie nie siadać.
  • 27.04.06, 21:22
    Rozpoczęło się z 40 minutowym opóźnieniem. Wchodzący widzowie zobaczyli dwa
    ekrany rozwieszone na przeciwległych ścianach, w środku sali boks z białymi
    zasłonami, pod jednym ekranem trzy szpitalne łóżka, a pod drugim stół.
    Przedstawienie odbywało się w ramach polsko-niemieckiego festiwalu Express EC47
    więc aby nawiązać do tematyki na stole postawiony był gramofon z lat 60-70, z
    którego puszczane były lekcje niemieckiego.

    Nad boksem umieszczone były kamery i na ekranach mogliśmy obserwować, że w
    środku są dwie półnagie pacjentki i obandażowany pacjent. Lekarz w czarnej
    masce przypominającej świński ryj (moje skojarzenie) odsłonił boks i zajął się
    kuracją. Leczenie składało się z szeregu działań, które miały wywołać wstręt,
    odrazę, strach. Jednej z pacjentek (bardzo szczupłej o ledwo zarysowanym
    biuście) zaoferował wózek, na którym poruszała się przed widzami w swoich
    dziwacznych butach z 30 cm obcasami. W pewnym momencie musiałem nawet usunąć
    się z drogi jej wehikułu (widać wyczuła konesera). Druga pacjentka była
    zdecydowanie bardziej trapiona przez życie i samą siebie. Szereg nacięć na
    skórze, dziwne wzgórki pomiędzy piersiami a pod koniec przedstawienia okazało
    się, że miała ZASZYTE USTA. (Nie zauważyłem tego wcześniej albo nie
    dopuszczałem takiej możliwości!) Usta te zostały ostatecznie przez lekarza
    uwolnione ze szwów i w ramach wdzięczności pacjentka dała się namiętnie
    pocałować i całkowicie obnażonego lekarza rozwiesiła w boksie na czterech
    łańcuchach przypiętych do haków, które wbiła mu w plecy i przedramiona.
    Pacjenci przebrali się i ogłupiałego lekarza zasłonili w boksie.

    Widzowie w obawie, żeby lekarz nie zerwał się z haków nie klaskali (pewna
    analogia do Psychosis).

    Ostatecznie nie żałuję 60 złoty wydanych na bilety (byłem jak zwykle z żoną).
    Ze strachem muszę jednak stwierdzić, że staję się coraz bardziej obojętny na
    cierpienia. O ile jeszcze nie tak dawno robiło na mnie wrażenie bicie w worek
    na "Oczyszczonych" o tyle prawdziwe przebijanie skóry i nacinanie zaczyna po
    mnie obojętnie spływać. Szalenie naturalistyczna nagość w tej sztuce jest jak
    najbardziej uzasadniona, oczywista i całkowicie aseksualna.

    Widzowie stali a nawet mogli się przemieszczać
  • Gość: gize IP: *.server.ntli.net 28.04.06, 10:09
    spekaklu nie widzialam i twoj opis raczej mnie zniechecil:)czy oznacza to, ze
    spektakl epatuje przemoca doslownie? ze aktorom jest zadawany fizyczny bol?
    wydaje sie jakby teatr stawal sie psychiatrykiem dla aktorow z problemami...
  • 29.04.06, 14:12
    zadawany ból. Przekuwane są igłami nogi. Jedna z aktorek ma zaszyte usta (w tym
    przypadku rozcięcie i usuniecie szwów to raczej chyba uśmierzanie bólu),
    wbijane są w ciało haki i wydaje mi się, że następuje również samookaleczenie
    przez nacinanie. Aktorzy są ciągnięci po podłodze, poniżani pijąc ciecz z miski
    i zakuwani w łańcuchy, pół- lub całkiem nadzy. Te działania to można jednak
    zaliczyć do odgrywania ról.

    Studiując pobieżnie internet i analizując własne doświadczenia wielu osobom
    przebijanie własnego ciała, okaleczanie go, zadawania bólu sobie i innym
    sprawia przyjemność. Produkujemy i oglądamy filmy z przemocą, przebijamy sobie
    uszy itd. Gdzie jest granica między normalnością a problemami psychiatrycznymi.
    Przebijanie uszu, obrzezanie, persing, depilacja woskiem, tatuaż, kosmetyczne
    operacje plastyczne. Te czynności traktujemy jako normalne. To co miało miejsce
    na scenie niczym się od wymienionych wyżej nie różniło.

    Wkraczamy w obszar modnej ostatnio tolerancji. Moim zdanie każdy dorosły
    powinien mieć możliwość robienia tego co mu sprawia przyjemność o ile nie
    przeszkadza to fizycznie innym i jest zgodne z prawem. Aktorzy byli dorośli i
    widzowie byli dorośli. Moim zdaniem nikt z obecnych w M25 nie wymagał
    hospitacji. Z drugiej strony psychiatra czy psychoanalityk na pewno w każdym z
    nas odszukałby jeszcze bardziej drastyczne/śmieszne/dziwne acz niegroźne dla
    otoczenia pragnienia, które przez kołtuństwo i samoograniczanie w sobie tłumimy.
  • 13.05.06, 20:39
    "Woyzeck" w Kaliszu - piersi Oli Bożek.
    "Koronacja" - naga Joanna Niemirska przez 80% trwania spektaklu. Czasem
    owinięta w prześcieradło, czasem nie.
    --
    jestem nonkonrofmistą: swój niezłomny ascetyzm zwalczam konsekwentnym hedonizmem
  • Gość: bronek24 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 16.05.06, 23:56
    no bracie, jak juz ktos poprzednio nadmienil, rzeczywiscie benedyktynska
    robota. jak znajdujesz na to czas i pieniadze.oraz pytanie: kto ta twoja
    bohaterska zona, towarzyszaca ci w tych zmaganiach chuci ( co to moze innego
    byc, chyba ze z naukowcem w terenie)? Chcielibysmy poznac te meczenska kobiete.
    Szczere pozdrowienia z terenu.
  • 17.05.06, 20:04
    Dziękuję Bronek24 za szczere pozdrowienia.
    Szczytowy okres mojej "twórczości" przypadał na czas kiedy mój pracodawca
    dokładał się do biletów. Część wydatków zwróciła mi się dzięki honorarium
    Foyer. (Jak to możliwe, że miesięcznik z tak wyśmienitymi ;) tekstami został
    zamknięty?).
    Czas znajduję dzięki planowaniu. Rezerwujesz bilety stosownie wcześniej i już
    inne sprawy muszą zostać przełożone na inny termin.

    "Zmagań chuci" i domysłów/pytań o żonę nie do końca zrozumiałem. I będąc mimo
    wszelkiej otwartości w gruncie rzeczy bardzo zazdrosny i zaborczy nie będę Wam
    ułatwiał poznawania się z nią.
  • Gość: bronek24 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 27.05.06, 21:08
    czesc pracy. co tam na niwie? nie moge, niestety , niczego interesujacego
    zaoferowac w temacie.chociaz, bedac ostatnio przejazdem, zauwazylem pewna ilosc
    homoseksualnej nagosci w bbc: adaptacja powiescidla pt the line of beauty,
    nagrodzonego zreszta tzw prestizowa nagroda literacka (niewatpliwie juz w
    tlumaczeniu w polsce, bardzo szybka produkcja w tych rzeczach), w ktorej to
    b.duzo golych, lekko niestety opryszczonych i niestety meskich tylow.
    to jest chyba trend. jesli przerzuci sie on do naszego pieknego kraju, to
    czarno widze twoja specjalnosc, gdzie jednak pewne napiecie przeciwienstw plci
    jest pozadane.
    a jak zona? a domowi? teren sie klania.
  • Gość: green IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:02
    W najnowszym "Tramwaju zwanym pożądaniem" biust Barbary Kałużnej i jędrne
    pośladki Marka Tyndy. Podobno w tym samym teatrze w "Płatonowie" jest nagi jakiś
    facet, ale jeszcze nie byłam, więc nie wiem. Sporo nagości jest też w "Plastelinie"
  • 27.06.06, 17:15
    Nie wiem, czy ktoś o tym napisał, ale w "Śnie nocy letniej" widać goły tyłek
    Puka (S. Pawlak) i... hmmm... by tak rzec, spodnią część krocza Spodka (Piotr
    Głowacki). No i te falujące biusty... ;)
    A w "Tartuffie" Kasia Warne w roli Marianny wystawia na widok publiczny piersi
    i tyłek, niestety, nie odwraca się przodem. Nawet, gdyby się odwróciła, nie
    zrekompensowałoby to całości spektaklu.
    --
    jestem nonkonrofmistą: swój niezłomny ascetyzm zwalczam konsekwentnym hedonizmem

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.