Dodaj do ulubionych

Festiwal Festiwali 2006

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 07:12
no rozpoczal sie bardzo zle - 2X nudny i pretensjonalny Simmons
Lepiej poczytac obie "inscenizowane" (tutaj tak naprawde mowione) ksiazki.
Kto wybieral te przedstawienia?
Bedzie jakies festiwalowe katharsis? :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.06, 09:36
      Widzialam tylko 'Platforme' i wynudzilam sie. Zastanawia mnie, co p. Cieslak
      mial na mysli zapowiadajac, ze i ci, ktorzy znaja ksiazke, moga oczekiwac
      skandalu. Plusem bylo to, ze seks pojawial sie glownie w warstwie slownej, bo
      inaczej byloby zbyt doslownie i wyszloby zwykle porno.
      Nie zaluje juz, ze nie poszlam na 'Azylanta'.
        • Gość: lia Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.crowley.pl 16.10.06, 10:03
          panowie recenzenci napisali po Azylancie, że jesteśmy zbyt zajęcie sprawami tezcek i jeszcze niedostatecznie wypaleni, żeby zrozumieć dylematy mieszkańców europy zachodniej. i napisali to tak, jakby mieli o to do władz i społeczeństwa pretensje.
          jak dla mnie, dorobili kupe znaczeń - ze spektaklu w połowie zeszło powietrze
          pomijając skandal z nieczytelnymi napisami
          • jasiek_natolin Re: Festiwal Festiwali 2006 16.10.06, 19:30
            A myślałem,że to tylko na balkonie napisy były nieczytelne...
            Ale nawet,gdybym mógł je odczytać bez kłopotów, to i tak byłbym wściekły,że
            dałem się nabrać na obejrzenie takiej bzdury...
            Pokazana następnego dnia "Platforma", mimo że to tylko średni teatr, zdawała
            się być w porównaniu z tym "Azylantem" prawdziwym arcydziełem.
            Obawiam się,że tak jak na poprzdnich festiwalach znowu najlepszy będzie teatr
            made in Poland.
            Ale może to wcale nie powód do zmartwień...
      • Gość: m. Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.06, 18:54
        PLATFORMY nie widziałam, ale niech może za nią przemówi fakt, że na tzw.
        Zachodzie Houllebecque stał się prawdziwym objawieniem teatralnym realizowanym
        na potęgę, może więc walor poznawcz ma tu jakąś zaletę? Bo u nas jeszcze nie
        doczekał się jeszcze realizacji chyba żadnej. Tak na marginesie- osobiście go
        nie lubię, nudzi mnie, męczy i drażni pseudo diagnostyką stanu zachodniej
        cywilizacji. Zachwyty nad nim w Polsce dziwią mnie tym bardziej, że do
        mieszczańskiej kultury zachodu, z którą w polemikę wchodzi ten pisarz-
        szczególnie w Niemczech czy we Francji, to tu, w tym naszym pięknym zaścianku
        spod sztandaru LPRu to nam jeszcze naprawdę (może i chwała Bogu) daleko.
        Zachwyty nad Houllebecquiem wydają mi się mocno fałszywe i naciągane, i
        szczerze mówiąc nie do końca rozumiem czym napawają się i nasączają jego
        pochlebcy. Co nie zmienia faktu, że może warto pokazać teatralną inkarnację tej
        prozy, choćby ku odrzuceniu.
    • Gość: Nibelginkor Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 00:26
      Dzisiaj wiadzialem "Amid the Clouds" z Iranu w Teatrze na Woli.
      Bardzo proste, srodkami gdzies troche naiwno-amatorskie (nie wartosciuje
      uzywajac tych dwoch slow), ale jesli wejsc w konwencje to robi sie bardzo
      ciekawie i choc nie bylo to wydarzenie roku, to jednak kawal dobrego teatru.
      Jesli ktos oglada i lubi iranskie kino, to bedzie bardzo zadowolony.

      I jak zwykle Piotr Cieslak i Teatr Dramatyczny zawodza w kwestii napisow. Gdybym
      nie widzial dobrych, jasnych, czytelnych napisow w teatrze, to uwierzylbym, ze
      zawsze musza byc takie jak serwuje nam ekipa TD - nieostre i po prostu niewidoczne.

      Przeciez to chyba mozna poprawic? Na Simmonsie bylo to samo.
      Czy to bodziec do nauki jezykow ma byc? :--<>
    • jan_telecki Re: Festiwal Festiwali 2006 09.11.06, 10:17
      wczorajsze przedstawienie Goebbelsa w Dramatycznym było kapitalne.

      namawiam na dzisiejsza powtórke szczególnie tych którzy nigdy nie widzieli w
      teatrze robotów tańczących do muzyki Szostakowicza... cudo.
      • Gość: 1/2 Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 22:25
        No okropny ten spektakl Kleczewskiej. Po pierwsze mnie oszukano, bo zapowiadano
        spektakl według Buechnera. Figa - talent literacki reżyserkę widać męczy i za
        wszelką cenę dopisuje tekst na poziomie.... szkoda słów.
        To czemu nie napisze czegoś z inspiracji Buechnerem. Wszyscy by mówili: "O,
        jaka kulturalna, jaka oczytana - widac wpływy Buechnera!" Ale łatwiej podeprzeć
        się klasyką. Biedny Georg.
        A gdyby chociaż coś ciekawego z tego wynikało. Ale to nudne, byle jakie i
        bezsensowne. Każdy potrafi sikać, kopulować i pieprzyć.
        Niby taka prawdka? A walka, co miała być taka "strasna" - lipna i nieudolna aż
        boki zrywać!
        Nie pójdę na festiwal Kleczewskiej. I piszę to bez satysfakcji. Ze smutkiem. To
        ma być ten cymes młodego teatru? Pogratulować! Oby tak dalej! Tylko, co może
        być dalej?
        • wampuka Re: Festiwal Festiwali 2006 19.11.06, 22:58
          Chyba się nei mogę zgodzić. Widziałem "Woyzecka" w Kaliszu, nie w Warszawie.
          Nie wiem, co było tam dla Ciebie "nudne", czy "nieciekawe". Co do sensowności:
          wciąż nie mogę się zgodzić na ołtarz ze Świętą Rodziną. Nie rozumiem i już.
          Nie podobali Ci się aktorzy? Iza Piątkowska przecież za każdym razem
          improwizuje sobie spora partię swoich kwestii. Albo wielka małpa rzępoląca
          głosem hicior Hanny Banaszak. Albo przyjaciel Woyzecka w wykonaniu Sitarskiego.
          Wszyscy do schrupania :D
          --
          into the West
          • Gość: 1/2 Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 23:15
            Zależy co kto lubi chrupać. Dla mnie niestrawne, a poza tym to nie jest
            z "Woyzecka". Buechner był niezłym pisarzem i gdyby chciał napisać o
            misiach,planktonie, Hani Banaszak czy małpach, to by napisał. I to jakimś
            językiem, a nie bełkotem. Nie wiem jak było w Kaliszu, ale dziś jedyny moment,
            kiedy była cisza na widowni i słowo nabrało znaczenia, to była bajka starej
            kobiety. To jest tekst autora i reżyserka - na szczęście - nie próbowała wpaść
            na pomysł, co by tu na siłę przeinaczyć. Tego się słuchało. To była metafora. A
            reszta to wszystko jedno, to kiepska telewizja. Kiepska podkreslam.
            Ale możemy się przecież nie zgadzać - pozdrawiam serdecznie i wielu wrażeń w
            teatrze życzę.
            • jasiek_natolin Re: Festiwal Festiwali 2006 20.11.06, 14:10
              Sęk w tym,że o te wrażenia,których by się w teatrze oczekiwało, coraz trudniej.
              Wczoraj w Dramatycznym doszedłem do wniosku,że za często łażę do teatru i za
              dużo forsy w nim zostawiam.
              A ten spektakl Kleczewskiej to bardziej przepisywanie niż tworzenie.
              I po co to wszystko??? Po co...
                  • wampuka Re: Festiwal Festiwali 2006 21.11.06, 00:01
                    Owszem, panuje trend przepisywania tekstów. Robi się to z mniejszym, bądź
                    lepszym skutkiem. Moim zdaniem Kleczewskiej najlepiej udało się to zrobić
                    w "Czyż nie dobija się koni" (choć tu dochodzi kwestia adaptacji, więc to
                    pewniw jeszcze inaczej należy oglądać) i w "Makbecie" (odpowiednio: Teatr im.
                    Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu i Teatr im. J. Kochanowskiego w
                    Opolu). "Woyzeck" jest już słabszy, przede wszystkim dlatego, że wtórny w
                    stosunu do "Makbeta". Ale może warto zastanowić się, dlaczego coś zostało
                    przepisane, co to ma w widzu uruchomić, co uwypuklić w stosunku do zamierzeń
                    autora...

                    Rzeczywiście, scena, o której piszesz (monolog Starej Kobiety) również w
                    Kaliszu wywołał ciszę. Pami etaj jednak, że nie tylko tekst ma władzę nad
                    widzami. Tak dzieje się właściwie tylko wtedy, gdy się go czyta. W teatrze waża
                    jest inscenizacja. gdyby nie rozbuchana rzeczywistość sceniczna, wyciszony
                    moment w spektaklu mógłby przejść niezauważenie, a tak istnieje prawem silnego
                    kontrastu. Odpowiadając zas na Twoje pytanie, cisza towarzyszyła nie tylko tej
                    jednej scenie: podobnie działo się podczas otwierającego spektakl wyznania
                    Woyzecka "Jestem mordercą", scen przy ołtarzu ze Świętą Rodziną, czy sceny ze
                    ścianą zieleni.
                    Nie zawsze też chodzi o ciszę w trakcie przedstawienia.

                    Dziękuję za życzenia i od-życzam Tobie tego samego :)
                    --
                    into the West
                    • Gość: 1/2 Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:34
                      Po pierwsze nie do końca rozumiem, co masz na myśli, kiedy
                      mówisz "przepisywanie", w tym wypadku ("W.")mamy raczej do czynienia
                      z "dopisywaniem". Czy nie uczciwiej byłoby "napisać" własną wersję? Może też
                      mogłaby coś w widzu uruchomić. Tylko to jest trudniej. Wtedy reżyser-autor
                      bierze całowitą odpowiedzialnośc za dzieło, a nie podczepia pod czyjeś nazwisko
                      (czy własność intelektualną - jeśli wolisz). Cała historia teatru jest pełna
                      takich przykładów: ile Antygon, Don Juanów i Hamletów zostało napisanych a nie
                      dopisanych czy podpisanych.
                      Co do ciszy w czasie omawianej przez nas sceny i jej urody, to nie zgodziłbym
                      sie do końca. To nie jest tak, że po to aby się skupić na czymś cichym, to
                      nalezy to coś oprawić hukiem - spektakle Mądzika byłyby nie do oglądania według
                      tej recepty. Rzecz chyba polega na tym, że ta scena (zresztą jak i 2 ostatnie -
                      zgadzam się)została zrobiona nie wbrew tekstowi. Jeżeli już za punkt wyjścia do
                      przedstawienia biorę tekst - no to powinienem wiedzieć, co z nim współgra a co
                      jest przeciw niemu. Te 3 sceny są interpretacją Buechnera. A Buechner musi być
                      niezły skoro przetrwał 200 lat. Spiszmy teksty reżyserki czy aktorów z tego
                      przedstawienia i połóżmy obok tekstu Buechnera. Następnie wróćmy do obu po
                      następnych 200 latach. Zobaczymy, który przetrwa. Może być po 20 latach...
                      Tak, w pierwszej scenie też była cisza,to prawda. ale to normalne: widz jest
                      ciekaw, chciałby, żeby mu się podobało, chłonie, żeby zrozumieć i wejść w
                      świat, do którego go zapraszają.
                      A mówiąc "cisza" - nie mam oczywiście na myśli poziomu decybeli, tylko stopień
                      uwagi widza.
                      Dzięki za od-zyczenia i re-życzę tego samego :-)))
                      • wampuka Re: Festiwal Festiwali 2006 22.11.06, 10:47
                        Przepisywanie to zawsze przekładanie tekstu sztuki na ine realia, wkładanie ich
                        w nowe ramy sztafażu scenicznego. Zawsze wiąże się to z dopisywaniem. Obejrzyj
                        jakieś najlepsze współczesne spektakle, np. "Otella" z Niemiec, z Kammerspiele
                        (był w tym roku na Festiwalu Szeksprowskim w Gdańsku, czasem można go zobaczyć
                        w arte): tam, oprócz historii Otella wprost z Szekspira istnieją równoprawnie w
                        spektaklu elementy dopisane, całość zaś przełożona jest na (nasycony
                        wulgaryzmami) współczesny język niemiecki.

                        Tak, jak piszesz, mnóstwo jest prze-pisanych, do-pisanych, re-napisanych ;)
                        sztuk. Ale zwróć uwagę: przepisuje się te dzieła ze względu na potrzeby
                        współczesnego przepisywaczom teatru, nie dlatego, żeby weszły do historii
                        literatury. Teatr, sztuka żywa i najbardziej, jak to możliwe, efemeryczna,
                        karmi się tym, co jest najbliżej niej w czasie; widać potrzeba współczesności
                        (jakkolwiek enigmatycznie i banalnie by to nie zabrzmiało...) jest taka, by
                        teksty klasyczne reinterpretować również przy pomocy przepisania.
                        Dla teatru TERAŹNIEJSZEGO, nie żadnego innego, przygotowuje się (przez, na
                        przykład, przepisanie!) teksty. Nie dla przyszłych pokoleń. A przyszłe
                        pokolenia będą mogły co najwyżej poczytać recenzje, przeczytać egzemplarz
                        teatralny sztuki, obejrzeć zapis na DVD.

                        Stawianie obok siebie Buchnera i Kleczewskiej jest nieuczciwe, bo każdemu z
                        nich o co innego chodziło, działali w innych materiach. On pisał, ona
                        rezyseruje. O jej spektaklu bedzie się mówić już zawsze, cokolwiek byś Ty sobie
                        o tym nie myślał, jako o laureacie festiwalu katowickiego, o tym, który
                        najwięcej chyba spośród kaliskich spektakli, pojeździł po Europie, jako
                        pierwszy też spośród tychże "uderzył na Warszawę"... A Buchner pozostanie tym,
                        który spróbował stworzyć model nowoczesnej tragedii, posużył się autentycznymi
                        wydarzeniami, opisał historię rfragmentarycznie, enigmatycznie, całość jego
                        tekstu mozna traktować aleatorycznie itp.

                        Cóż po re-życzeniach mogę dodać... fw-życzenia ;D
                        --
                        into the West
                      • jan_telecki Re: Festiwal Festiwali 2006 22.11.06, 11:12
                        > Buechner musi być
                        > niezły skoro przetrwał 200 lat. Spiszmy teksty reżyserki czy aktorów z tego
                        > przedstawienia i połóżmy obok tekstu Buechnera. Następnie wróćmy do obu po
                        > następnych 200 latach. Zobaczymy, który przetrwa. Może być po 20 latach...


                        sorry, ale ktoś tu sie w argumentach zagalopował. sprawdzawnie wartosci tekstu
                        rezyserki po latach nie ma sensu bo sama Kleczewska byłaby wtedy juz innym
                        człowiekiem niż jest teraz i musiałaby swój tekst dopisać na nowo.
                        rozpatrywanie inscenizacji w kategoriach ponadczasowosci jest absurdem.
                        teatr to jest to co dzieje sie tu i teraz, przed naszymi oczami w tym własnie
                        momencie wystawiania sztuki. jesli rezyser dopisuje jakis tekst lub go wycina
                        to robi to by dostosowac go do jego aktualnej artystycznej wizji. Wizja ta moze
                        sie podobac lub nie ale reżyser ma do niej prawo.
                          • wampuka Re: Festiwal Festiwali 2006 22.11.06, 15:47
                            Nie wiesz nigdy, czego się spodziewać. Nawet Grabowski robiąc "Tartuffe'a" w
                            Starym miał szansę zskoczyc widzów (nie wykorzystał jej, ale to inna sprawa).
                            Idziesz na pewną markę, na nazwisko reżysera, na aktora, scenografa, na
                            cokolwiek. Ale nie spodziewaj się w teatrze main stream'owym (tak się to
                            odmienia?) opowiedzianej po Bożemu historii. Nie i już. Historię Woyzecka
                            możesz sobie przeczytać. Zobaczysz zawsze wariację na temat (albo i obok
                            tematu).
                            --
                            into the West
                            • jan_telecki Re: Festiwal Festiwali 2006 27.11.06, 10:37
                              festiwal sie skończył,
                              wczorajsze "Kuszenie sw Antoniego" R. Wilsona porwało młodą publicznosc, owacje
                              zrywały sie prawie po kazdym muzycznym "numerze". Plastycznie było to
                              rzeczywiscie czarujące, ale wielbiciele przedstawien Trelinskiego nie takie
                              rzeczy widzieli.

                              z 4 produkcji jakie widziałem na tym festiwalu nabardziej podobało mi sie
                              przedstawienie Goebbelsa. Chetnie poszedłbym na to jeszcze raz.
                              • Gość: Julie Re: Festiwal Festiwali 2006 IP: *.chello.pl 27.11.06, 11:08
                                Należąca do młodej części publiczności - nie zrywałam się do owacji po
                                każdym "numerze". Bardziej starałam się podążać za muzyką - naprawdę znakomitą -
                                niż zmieniającymi się kolorami i formami przestrzennymi - ta część akurat mnie
                                nie zachwyciła, ładne - po prostu, ale dla mnie się tu Wilson specjalnie nie
                                napracował. Choć ciekawe było zderzenie rygorystycznej formy, widocznej też w
                                ruchu i kipiącej życiem muzyki, no i samych wykonawców, którzy się w tej formie
                                musieli odnaleźć i szczerze mówiąc - nie wiem, czy nie wolałabym tego zobaczyć
                                jako świetnego koncertu gospel, ale estetycznie można się napatrzeć, choć
                                faktycznie nie takie rzeczy się w operze już widziało. Szkoda, że nie widziałam
                                Goebbelsa :( Podobno rewelacyjny...
                                • jasiek_natolin Re: Festiwal Festiwali 2006 28.11.06, 01:16
                                  Ha, ja też nie mogłem obejrzeć Eraritjaritjaki ( czy to tak leci? ),Wilson
                                  spłynął po mnie jak woda po kaczce,"Filozofowie" sprawili,że poczułem się lekki
                                  jak piórko i cały w skowronkach, a "Medea" oszołomiła aktorskim kunsztem i w
                                  ogóle pomysłem na niebanalny teatr. Z pozostałymi spektaklami było różnie,
                                  dominowało jednal rozczarowanie.
                                  No i jeszcze wspaniały "Słomkowy kapelusz", którego jednak na festiwalu nie
                                  widziałem. Ciekawe,co Cieplak teraz wykombinuje...
                                  Jednak największe brawa dla spektaklu, po którym - paradoksalnie - w ogóle nie
                                  klaskałem, tylko siedziałem z rozdziawioną gębą, czyli dla "Medei" Szlag mnie
                                  trafił,że tę wspaniałą aktorkę mogłem obejrzeć tylko raz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka