Re: Ależ to proste!
Autor: Gość: JSH
IP: *.chello.pl
07.12.07, 20:11
Inaczej się ubierasz na premierę, na spektakl jubileuszowy, albo wtedy, kiedy na widowni zasiada prezydent, czy królowa Elżbieta ;-)
Na zwykłe spektakle staram się ubierać odbrobinę bardziej odświętnie, niż na codzień, ale bez krawata i bez garnituru. Osoby przychodzące w krawatach i garniturach stanowią na widowni mniejszość. Większość ludzi ubiera się niemal zwyczajnie. Oczywiście w Narodowym ludzi ubranych odświętnie jest więcej, ale wydaje mi się, że częto chodzą tam ludzie, dla których wizyta w teatrze jest świętem (bo bywają tam raz na kilka lat), albo dla których jest to pretekst do odbycia spotkania biznesowego, tudzież wystawnej kolacji z żoną. Ale nawet tam nie będąc w garniturze będziesz się czuł dobrze, bo będzie dużo takich osób.
Jedynym miejscem, do którego (poza wyjątkami wymienionymi w pierwszym zdaniu) zakładam garnitur (ale bez krawata) jest Opera Narodowa. Ale tam nie za bardzo jest na co chodzić ostatnio...
No i są teatry (nie tylko komediowe) gdzie osoba w garniturze byłaby wyjątkiem, to te uczęszczane najchętniej przez młodych ludzi i studentów, albo wystawiające spektakle w nietypowych miejscach.
Ubierz się tak, jak będziesz się dobrze czuł, no i jeśli idziesz tam z kobietą, to nie wstydź się i zapytaj się jej. Najgorsze to przyjść w jeansach, a kobieta w wieczorowej sukni, albo w garniturze, a wybranka w jeansach :) Resztą widowni się nie przejmuj :)