Napływ rulez! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Miesiąc temu mieszkanie nade mną kupił pan z pewnej 14-tysięcznej
    miejscowości. Od tego czasu trwa nieustający remont. Codziennie od godziny 7
    do 22 kują, wiercą, burzą, tłuką. W soboty i niedziele też. Jest to wielka
    płyta, więc niesie się wszystko od parteru aż po dach.

    Pytałem w spółdzielni o zakres tego remontu ponieważ nowy sąsiad wyburzył
    ścianę nośną. Okazuje się, że spółdzielnia wydała na to zgodę! A co do
    uciążliwości remontu, poinformowano mnie, że cisza nocna obowiązuje w
    godzinach 22-6. W pozostałych godzinach można wiercić ile się chce. W
    niedzielę też, bo przecież nigdzie nie jest napisane, że to dzień bez wiertła.
    Efekt jest taki, że od 4 tygodni mieszkam na budowie. Nie słyszę nawet dzwonka
    telefonu. Popękał mi na ścianach tynk a panowie budowlańcy odsyłają mnie do
    właściciela. A właściciel wiadomo gdzie, na wiosce!

    Czy możecie mi podpowiedzieć co mogę teraz zrobić? Czy nie obowiązują już
    żadne normy współżycia społecznego? Czy zgoda na wyburzenie ściany nośnej jest
    zgodna ze sztuką budowlaną? Gdzie mogę udać się po pomoc skoro spółdzielnia
    wypina się na starego lokatora?
    • Gość: fatboy IP: 217.116.101.* 31.05.10, 18:21
      Chyba powinieneś tylko dziękować nowemu sąsiadowi że remont stara się
      przeprowadzić sprawnie i szybko aby zminimalizować te niedogodności.

      Ale widzę że ty nie - sąsiedzką znajomość zaczniesz od donosów, lamentów na 10
      różnych forach i skargach do samego Pana Boga.
      Żenada po prostu...
      • Szybko i sprawnie? 4 tygodnie to szybko? Mój odpadający tynk to sprawnie?
        Panowie remontowcy otwarcie mi przyznali, że pierwszy raz robią w wielkiej
        płycie i że sobie nie radzą.

        Nie raz przeprowadzałem remont i z pewnością nie raz jeszcze będę to robić. Ale
        wierz mi, że sąsiedzka wytrzymałość też ma swoje granice. 15 godzin dziennie
        warkotu maszyn przez kilka tygodni jest nie do wytrzymania. Zapewniam Cię. Ja
        pracuję w domu. Co się da wykonuję w godzinach nocnych, dzwonić wychodzę na
        ulice a końca remontu naprawdę nie widać...
        • Gość: ?? IP: 192.92.94.* 31.05.10, 19:23
          A nie przyszło ci do głowy najprostsze rozwiązanie - wziąc od wykonawców nr i wykonać telefon do właściciela ??
          • Oczywiście, że przyszło mi to do głowy. Najprostsze rozwiązania są najlepsze ale
            nie zawsze skuteczne. Panowie, skądinąd bardzo sympatyczni, nie mają
            upoważnienia. Zostawiłem swój numer z prośba o kontakt. To było tydzień temu...
    • Gość: heh IP: *.chello.pl 31.05.10, 18:36
      jesteś typowym warszawiakiem jakich pełno... biednym (mieszkasz w wielkiej płycie) i zazdrosnym (bo to "napływ" robi sobie lux mieszkanko). Musisz pogodzić się, że prócz mieszkańców warszawy, w stolicy są siedziby-centrale dużych firm, pełno obcokrajowców. Firmy zatrudniają najlepszych, ściągają ludzi spoza warszawy, płacą im więcej. Tak samo obcokrajowcy często mają więcej kasy.
      Zamiast zazdrościć, że ktoś, kogo stać na zrobienie sobie mieszkanka, mieszka obok, szukaj lepszej pracy - też będzie cię stać na remont, a może i domek za parę lat. Zazdość zżera.
      • Masz rację. Jestem typowym warszawiakiem. Pełno takich. Biednym. Wielu nas
        mieszka w wielkiej płycie. Zazdrosny nie jestem bo nowy sąsiad tak samo biedny
        jak ja, on też będzie mieszkał w wielkiej płycie ;) Może on nawet biedniejszy?
        Może kredytów musiał nabrać żeby się tu osiedlić? A moje mieszkanie spłacone i
        po remoncie.
        A 14 tysięczne miasteczko w mazowieckim to jeszcze nie zagranica.

        Wyobraź sobie, że domek nie jest szczytem moich marzeń. Myślisz, że każdy
        warszawiak o tym śni?
        • Gość: Kleks IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.10, 11:23
          Myślisz, że "napływ" chce mieszkać w wielkiej płycie? Ten twój sąsiad na pewno
          właśnie kosi trawnik w swoim domku w Konstancinie, a mieszkanie remontuje pod
          wynajem. Za pół roku wprowadzą się tam studenci, będą chlać wódę, robić imprezy
          i drzeć ryja do 3-ciej w nocy. Pięterko niżej zrobią sobie kibel i dobrą
          miejscówkę do rzygania. Po 18-tej będziesz się bała do klatki wejść. Po pół roku
          interweniowania Straży Miejskiej i Policji uda ci się zmusić właściciela do
          wypędzenia studentów. Ich miejsce zajmą kolejni. Zamiast wódki będą palić
          marihuanę. I tak do usranej...
          • Gość portalu: Kleks napisał(a):

            Komentarze gościa o nicku Kleks są jak dla mnie wk...wiające. Widać, że
            prezentuje taki sam poziom, jak typowy, roszczeniowy szczurek w napływu...
      • Nie uważam abyś miał rację.
        Co to znaczy typowy warszawiak ?
        Ja również mieszkam w bloku z lat 60-tych i wszyscy dokoła, co jakiś
        czas, coś tam dłubią w swoich czterech ścianach. Jedni więcej inni
        mniej, sam zakończyłem niedawno remont kuchni, ale....
        No właśnie, wszyscy dokoła szanujemy się wzajemnie i istnieją pewne
        zasady i wzajemności. Robiąc remont w domku zdala od innych domków,
        a nawet wredy należy uwzględnić uciązliwośc takić robót, a w bloku
        szczegulnie.
        Nie dziwi mnie irytacja kolegi bo przecież, jakkolwiek nie
        kwestjonując niewątpliwej potrzeby remontu, to są zasady wzajemnego
        szacunku i ten telefon czy nawet spotkanie, czysto grzecznościowe,
        już choćby z proźbą o wyrozumiałość, wiele by w takiej sytuacji
        mogło załatwić.
        A jeśli zachodzi okoliczność szkód, tu na pękającym tynku, to nie
        dziw się że wzbudza to jego niepokój. A za takie szkody, niestety
        odpowiada inwestor i tu zwrócenie się do administratora, z proźbą o
        odnotowanie fakyu,wobec braku kontaktu z właścicielem, jest całkiem
        na miejscu. Co nie ma żadnego przełożenia na kwestję skąd ów pan
        przybył do warszawy, aczkolwiek jego beztroskie "wolność Tomku w
        swoim domku" to przejaw braku kindersztuby, niestety nagminnie
        pokazywana przez ZDOBYWCÓW WARSZAWY.
    • Gość: corgan IP: *.chello.pl 31.05.10, 23:52
      > Miesiąc temu mieszkanie nade mną kupił pan z pewnej 14-tysięcznej
      > miejscowości.

      Czy gdyby pochodził z 18tysięcznej miejscowości miałoby to jakieś większe znaczenie?

      > Popękał mi na ścianach tynk a panowie budowlańcy odsyłają mnie do
      > właściciela. A właściciel wiadomo gdzie, na wiosce!

      Ale chyba kiedyś się wprowadzi? To wtedy go dorwiesz.

      W ogóle masz ubezpieczone mieszkanie?
    • > Pytałem w spółdzielni o zakres tego remontu ponieważ nowy sąsiad
      > wyburzył ścianę nośną.
      skąd wiesz że to ściana nośna? jesteś architektem? miałeś wgląd do
      projektu kontrukcyjnego budynku?

      > poinformowano mnie, że cisza nocna
      > obowiązuje w godzinach 22-6.
      to chyba dobrze cię poinformowano, nie?

      > Popękał mi na ścianach tynk
      tynki pękają w większości bloków.

      > Czy nie obowiązują już
      > żadne normy współżycia społecznego?
      żadne normy współżycia społecznego o których słyszałem, nie mówią że
      można komuś zabronić remontu własnego mieszkania dlatego, że
      pochodzi ze zbyt małej miejscowości.

      --
      kiedy ten pan, który ma krew na rękach przytulał mojego premiera...
      po prostu...
      on przytulił mojego premiera!
      on w życiu by nie przytulił mojego prezydenta!
    • Gość: Kleks IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.10, 11:12
      Typowa dewota z blokowiska. Siedzi w domu, seriale ogląda, jak ktoś na górze
      stuknie, od razu wali kijem od szczotki w sufit. Wszystko jej przeszkadza,
      wszędzie nos wścibi. Kluczem rysuje karoserie od samochodów pod blokiem, co
      drugi dzień dzwoni po Straż Miejską, bo ktoś tyłem do bloku auto zaparkował i
      spaliny przeszkadzają jej w siedzeniu w oknie. 3 razy dziennie chodzi na spacer
      ze śmierdzącym pieskiem, pozwala mu sr... na chodniku dwie klatki dalej i sikać
      felgi wszystkich samochodów. A sąsiad, który się właśnie wprowadził, to kolejny
      wróg, którego trzeba zniszczyć. W imię zasad. Pół godziny wiercenia dziur w
      ścianach na jej zegarku trwa 24 godziny, kładzenie tynków szpachlą w jej uszach
      brzmi jak jeżdżenie po domu spychaczem. Każdego dnia dzwoni do Radia Maryja i
      modli się, żeby na sąsiada spadły wszystkie plagi egipskie, murarz uciął sobie
      rękę szlifierką, albo spadł z drabiny. Też znałem taką jedną wiedźmę. Coś
      strasznego... Współczuję sąsiadowi, który się tam wprowadzi za kilka miesięcy.
      • Gość: z sąsiedztwa IP: *.chello.pl 01.06.10, 15:39
        To jest facet! Ale to co o nim piszesz - święta prawda.
        Ale znam coś zabawniejszego! Mój kolega z Żoliborza ma sąsiadkę (i on i ona rodowici warszawiacy), która za każdym - dosłownie - wygląda na korytarz. Kolega mieszka na 4 pietrze, stara krowa na drugim, za każdym razem wybiega i wychyla głowę jak tylko słyszy, że ktoś idzie po schodach. To dopiero kretynka! Tylko dlatego, że zaglądam do kolegi raz na parę tygodni jako gość, nie splunąłem na nią do tej pory. Są wścibscy sąsiedzi, ale najczęściej podglądają w judaszu. Takie wyglądanie "któż to o godzinie 21 idzie po naszej świętej klatce schodowej" powinno kwalifikować różne kretynki na odstrzał.
        • Gość: Kleks IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.10, 10:27
          Facet!? W życiu bym nie pomyślał, że facet może mieć takie problemy.
          Zniewieściały jakiś. ;)
          • Gość portalu: Kleks napisał(a):

            > Facet!? W życiu bym nie pomyślał, że facet może mieć takie problemy.
            > Zniewieściały jakiś. ;)

            Masz rację - kleks jest zniewieściały i ma kompleksy na punkcie pochodzenia :)
    • Gość: = IP: *.aster.pl 01.06.10, 15:26
      wyprowadz sie z tego baraku.
    • Zarządca sm powinien zrobić porządek z tym ćwokiem a nie Ty.


      --
      Polska bez atomu
    • Ściany nośnej w wielkiej płycie raczej nie da się wyburzyć. Widocznie rozwalił ściankę działową. Ewentualnie zrobił dziurę w ścianie nośnej, ale tego nie wolno i spółdzielnia nie jest właściwą instytucją do zezwalania na takie rzeczy.

      Istnieją inspektoraty nadzoru budowlanego, poguglaj sobie. I jak znajdziesz właściwy, to tam popytaj, co można z tym fantem zrobić.
      • horpyna4 napisała:


        > Istnieją inspektoraty nadzoru budowlanego, poguglaj sobie. I jak znajdziesz wła
        > ściwy, to tam popytaj, co można z tym fantem zrobić.

        o właśnie! Zarządce też możesz nim postraszyć. Ponoć inspektorat nadzoru budowanego działa, jak czerwona płachta na byka

        --
        zamówienie
    • Gość: kmt IP: *.acn.waw.pl 05.12.10, 21:09
      Zapewne twoja spoldzielna tez jest naplywowa, bo wydala zgode na wyburzenie sciany naplywowemu mieszkancowi. Jak nic sitwa ze wsi.

      Gdzie sie udac po pomoc? W spoldzielni naplyw, w ratuszu sitwa ze wsi, w ministerstwie tez naplyw. Wszedzie naplyw, dreczy ostatniego warszawiaka. Masakra. Sluchaj, jedz na wies, tam zaloz swoj grod i zamknij go przed naplywem.
    • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.10, 22:34
      To wcale nie jest tak, że poza godzinami wyznaczonej ciszy nocnej (22-6) można sobie wiercić, hałasować itp na ile się ma ochotę i bez ograniczeń. Prawo zna pojęcie "imisji" i każdy prawnik jest w stanie Ci to potwierdzić, zatem informacja w spółdzielni jest nierzetelna i należy o niej zapomnieć.
      Niestety, mieszkając w wielorodzinnym budynku (również nowoczesnym apartamentowcu za ciężkie pieniądze, nie tylko w tych z wielkiej płyty) uciążliwości z remontami związane czasem znosić musimy, bo każdy z nas ma prawo do wykonania remontu. Nie powinno być to jednak tak w zakresie terminu jak i zakresu prac nadmiernie uciążliwe dla sąsiadów, z tym, że wg mnie miesiąc czasu to nie jest jakiś długotrwały remont .
    • Gość: a IP: *.adsl.inetia.pl 10.12.10, 19:08
      I po co te złośliwe komentarze? Widać przecież, że nasze miasto zalewa agresywna dzicz z prowincji. Trudno oczekiwać, ze pogodzimy się z tym faktem.
      Ja od dawna nie zatrudniłem prowincjusza. To taki mój mały wkład w ratowanie miasta. Podobnie robią moi znajomi. Spławiam też ludzi niegrzecznych, prostaków i analfabetów. Nie ma powodu, by znosić buractwo.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.