Dodaj do ulubionych

Konserwator zwolniona za parowozownię. PINB upo...

IP: *.chello.pl 27.08.10, 08:15
Babusy się odgryzają , ale prawda jak oliwa wypłyneła na wierzch .
Piło się kawki , gadało , a parowozowni po prostu nie ma . I wielu
obiektów zabytkowych też nie . Ciekaswe tylko , jak obsadzą znowu tę
ciepłą synekurkę . Czy znowu przjedzie jakaś genialna laska z
Trójmiasta ? Albo niedorobiony piłkarz ?
Edytor zaawansowany
  • Gość: brona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 08:24
    B. Jezierska padła ofiarą jedynie słusznego gniewu pana wojewody,
    chociaż jako jedyna w tym towarzystwie próbowała coś robić. Masakra.
  • Gość: errabundi IP: *.net.upcbroadband.cz 28.08.10, 14:15
    Proszę Was, Gazeto, przestańcie chrzanić, że był to wyjątkowo cenny obiekt architektoniczny, skoro przez tyle lat pozwalano mu niszczeć i pani konserwator chcąc ugrać jakieś punkty dla siebie w ostatniej chwili wstrzymała budowę.

    Ta ruina nie nadawała się do niczego innego, niż wyburzenia. Sam mieszkam niemalże naprzeciw i do szału doprowadzał mnie stan tego budynku.

    Największy żal mam do władz, że pani Jezierskiej nie obciążyli kosztami wstrzymania prac budowlanych. Co prawda wątpię, aby miał tam powstać jakiś interesujący obiekt, będzie to zapewne kolejna warszawska sztampa, ale lepsze to zawsze od powojennych ruin.
  • Gość: serious IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 08:33
    "- Jego błędem było to, że o swojej decyzji zezwalającej na rozbiórkę
    poinformował inwestora, a do organów ochrony zabytków wysłał informację
    pocztą. W rezultacie o zburzeniu parowozowni dowiedziały się one po
    fakcie i nie mogły już zareagować - bronił podwładnego Jacek Kozłowski"

    Panie Kozłowski, skoro faktycznie tak było, co Pan potwierdza - to
    nawet przedszkolak jest w stanie ogarnąć intencje tego inspektora, a
    dla Pana to aż takie trudne?
  • Gość: Gość IP: *.home.aster.pl 27.08.10, 08:48
    Teraz to już się stało. Najbardziej mnie zastanawia dlaczego nie można kazać
    odbudować tego obiektu? Oczywiście nie będzie to już oryginalna konstrukcja,
    ale przynajmniej będzie na swoim miejscu a co ważniejsze będzie to drogo
    kosztowało firmę, która zburzyła Parowozownie.
  • Gość: pm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.10, 00:24
    no własnie! i jakze pouczające dla innych inwestorów. zniszczyłeś? odbuduj! nie bedzie to już substancja zabytkowa, ale replika, ale tu liczy sie głównie walor edukacyjny.
  • Gość: pasażer IP: *.centertel.pl 27.08.10, 09:06
    najbardziej niestety winne jest pkp. to wstyd że koleje sprzedały
    parowozownie, to może niech centralny też sprzedadzą. to hańba że
    koleje zamiast dbać o muzeum kolejnictwa to planują jakąś
    przeprowadzkę która jak wiadomo byłaby kosztowna, a te pieniądze
    lepiej wydać na budowę wiaduktów nad torami aby mniej wypadków było.
  • Gość: serious IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 09:24
    Dowcip polega na tym, że PKP nie muszą budować wiaduktów nad torami -
    to jest po stronie zarządcy/właściciela drogi. I tak oto Warszawa
    poprzecinana jest torami, co w praktyce utrudnia życie nam mieszkańcom,
    a budowa/remonty wiaduktów spoczywa na urzędzie miasta - czytaj: kasa
    idzie na to z naszych podatków.
  • Gość: Rurecki IP: 195.117.162.* 27.08.10, 09:40
    Że się tak pospieszył z decyzją o wyburzeniu? Budynek był jeszcze wtedy w
    rejestrze, bo wyrok się nie uprawomocnił. I to pan Jaromir Grabowski powinien
    polecieć na pysk, a potem powinno się nim zająć CBA, bo szybkość tej decyzji
    była porażająca, podczas gdy inne wydawane są miesiącami.
  • Gość: obywatel IP: *.aster.pl 05.11.11, 10:04
    Mazowieckie organy nadzoru są skorumpowane a p Grabowski taki stan kreuje ,...dlaczego??? pewnie ma w tym interes
  • Gość: jaxa IP: 62.89.77.* 27.08.10, 09:42
    Powiedzenie o Cyganie i kowalu akurat brzmi zupełnie inaczej, pani ex-
    konserwator, i zacytowanie go w tej wersji sporo o pani mówi.

  • Gość: erh IP: *.134.130.147.static.crowley.pl 27.08.10, 12:11
    to powiedzenie uzywa sie jako przyklad stereotypu, uprzedzen rasowych,
    dyskryminacji rasowej, etnicznej, ksenofobii.
    jak cos zlego to cygan winny, zyd winny itp.
  • warzaw_bike_killerz 27.08.10, 10:26
    ktos ukarany z paragrafu kodeksu karnego dotyczacego urzednikow? Niedopelnienie
    obowiazkow?
    Oczywiscie, ze nie, bo w postepowaniu karnym trzeba udowodnic swiadome
    dzialanie, a urzednik przeciez z zalozenia jest nieswiadomy czym ma sie
    zajmowac, jakie sa jego kompetencje i na czym polega jego praca. Panstwo prawa..
    he he he..

    --
    Nie moge siebie czytac...
    Moja ulubiona impreza na
    grobach
  • danuta49 27.08.10, 11:10
    Przedstawił jego szef:
    >- Jego błędem było to, że o swojej decyzji zezwalającej na
    rozbiórkę poinformował inwestora, a do organów ochrony zabytków
    wysłał informację pocztą. W rezultacie o zburzeniu parowozowni
    dowiedziały się one po fakcie i nie mogły już zareagować - bronił
    podwładnego Jacek Kozłowski.<
    Albo jest głupi albo rżnie głupa- przecież widać, że to tak miało
    być, a Grabowski takie a nie inne różne sposoby zawiadomienia wybrał
    świadomie!!!
  • Gość: WSW IP: *.chello.pl 27.08.10, 12:39
    Za takie decyzje powinny lecieć łby w jego biurze, a nie u WoKoZy. A może
    wojewoda też siedzi w portfelu Budremu?
  • Gość: gość IP: *.knc.pl 27.08.10, 18:30
    za traktowanie nas wszystkich jak idiotów to powinien polecieć wojewoda
  • Gość: Kluska IP: *.chello.pl 28.08.10, 00:12
    To skandal. I bardzo smutna wiadomość - nie ma u nas sfery publicznej, nie
    jesteśmy w stanie obronic dobra wspólnego przez chciwą i skorumpowaną hałastrą.
    Wszyscy ludzie związani z tą aferą powinni stanąć przed sądem. Kto się oczyści z
    zarzutów, to dobrze a kto nie, pojdzie do wiezienia i tyle. A co na to pani
    prezydent miasta? Jakos jej to nie dotyczy...
  • Gość: obserwator IP: *.182.168.164.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.08.10, 00:56
    Zarówno konserwator wojewódzka (Jezierska) jak i stołeczna (Nekanda) muszą
    jako urzędniczki mieć świadomość, że w naszym kraju ich działania oparte są o
    kodeks postępowania administracyjnego. Ich postępowanie w tej sprawie i wielu
    innych świadczy o tym, że nieświadomie (źle) lub świadomie (jeszcze gorzej)
    nie przestrzegają obowiązującego prawa. Wpisanie obiektu do rejestru zabytków
    do decyzja administracyjna od której służy odwołanie. Jest oczywiste, że
    właściciel nieruchomości który nabył ją jako niezabytkową skorzysta ze swoich
    praw. Nie wystarczy tupnąć nogą i w ostatniej chwili oświadczyć, że jest to
    zabytek wpisany do rejestru. To trzeba zrobić zgodnie z prawem czyli decyzja
    musi być ostateczna a dopóki tak nie jest obiekt nie jest zabytkiem. Tego obie
    panie nie rozumieją. Na szczęście powoli w tym kraju odchodzimy od praktyk
    rodem z PRL i przestrzeganie prawa jest również obowiązkiem urzędników.
    Dlatego decyzja wojewody jest słuszna. Rację merytoryczną urzędnik musi
    wprowadzić w życie zgodnie z procedurą a nie "po uważaniu" aby była ona
    prawomocna i skuteczna.
  • s.fug 29.08.10, 22:09
    Gościu "K" - szkoda że nie wyjaśniłeś, kogo masz na myśli, pisząc:
    > Zarabiaja niezla kase i jeszcze musza dorabiac na boku.
    Ja wiem, ze tak robi bardzo wielu i wcale się nie wstydzą. I nie wykluczone, ze
    tak się gdzieś zdarzało i przy tej sprawie. Ale konkretnie...?

    Gościu Obserwatorze - też mógłbyś się trochę skonkretyzować.
    Zarzucasz obu "konserwatorkom", ze nie postępują zgodnie z KPA "w tej sprawie i
    wielu innych". A może byś to zechciał rozwinąć - podać konkretne działania bądź
    zaniechania i wskazać który artykuł został naruszony?

    Piszesz dalej, że od decyzji o wpisie obiektu do rejestru zabytków przysługuje
    odwołanie i że "Jest oczywiste, że właściciel nieruchomości który nabył ją jako
    niezabytkową skorzysta ze swoich praw." Tylko zauważ, że nikt nigdy nie
    twierdził czegoś przeciwnego. Nie słyszałem, żeby najbardziej zagorzali obrońcy
    Parowozowni twierdzili, że Budrem nie miał prawa się odwołać, albo odwołujac się
    postąpił niegodziwie. Wina Budremu polega na czym innym - o czym za chwilę...
    Ale zatrzymajmy się jeszcze przy słowach "nabył ją jako niezabytkowa". Zabytkowa
    to ona była, tylko nie znajdowała się pod prawną ochroną konserwatorską - bo
    zabytek to nie tylko obiekt wpisany do rejestru. Zapytasz - i co z tego? Ano to,
    ze nabywca powinien zdawać sobie sprawę z ryzyka, że ta zabytkowość teoretyczna
    może w każdej chwili zyskać wymiar prawny. A jak nie wiedział, to nie powinien
    się brać za handlowanie nieruchomościami. Podejrzewam, że z tego ryzyka zdawała
    sobie także sprawę Kolej i inni potencjalni nabywcy - i stąd cena sprzedaży była
    dużo niższa, niż za "czysty" plac pod zabudowę. Więc nie płaczmy nad biednym
    przedsiębiorcą - po prostu zaryzykował i, jak to w biznesie bywa, nie całkiem mu
    wyszło.

    Ale wracając do zagadnień prawnych.
    Piszesz "decyzja musi być ostateczna a dopóki tak nie jest obiekt nie jest
    zabytkiem. Tego obie panie nie rozumieją."
    Otóż nie - to Ty nie rozumiesz. Nie będę się kłócił, czy jest zabytkiem
    (wpisanym do rejestru) czy nie, bo istotne jest co innego.
    Od momentu wszczęcia postępowania o wpisanie do rejestru aż do jego zakończenia
    obiekt podlega już ochronie. I po wydaniu decyzji o wpisie, o ile otrzymała ona
    rygor natychmiastowego wykonania - także jeśli została zaskarżona, aż do momentu
    jej ostatecznego uchylenia.
    I jest to konstrukcja słuszna i logiczna - inaczej nic by się nie dało wpisać do
    rejestru, bo każdy właściciel, któremu taki obiekt zawadza, odwołał by się i
    następnie spokojnie załatwił pozwolenie na rozbiórkę lub dowolną przebudowę.
    Że to niesprawiedliwe, narusza święte prawo własności? A co powiesz o przepisach
    umożliwiających wywłaszczenie działki, przez którą zaplanowano autostradę lub
    wał przeciwpowodziowy? No, tylko system rekompensat dla właścicieli zabytków
    powinien być bardziej realny...

    I tu wracamy do winy Budremu oraz instytucji, które poszły mu na rękę. Rozbiórka
    została zaczęta po wszczęciu postępowania o wpis do rejestru, dokończona przed
    końcem postępowania sądowego. Czyli - złamano prawo...
    Piszesz jeszcze "Na szczęście powoli w tym kraju odchodzimy od praktyk rodem z
    PRL i przestrzeganie prawa jest również obowiązkiem urzędników." Oby. Dlatego
    cieszę się, że winny złamania prawa Wojewódzki Inspektor Nadzoru został ukarany
    - i obawiam się, że kara jest zbyt łagodna, by zadziałać odstraszająco...
  • dorsai68 29.08.10, 23:38
    Co z terminami? Jezierska wszczęła procedurę wpisu w maju 2009 roku, Budrem miał pozwolenie na rozbiórkę z 2008 roku. Dlaczego Jezierska zareagowała faktycznie po fakcie? Czy zaopiniowała pozwolenia na rozbiórkę?
    W momencie występowania przez Budrem o zgodę na rozbiórkę, parowozownia nie tylko nie była w rejestrze zabytków, ale nawet nie była w obszarze zainteresowania pani Jezierskiej i nadzorowanego przez nią urzędu, czyli nie wszczęła postępowania mającego na celu jej ochronę!

    W myśl przepisów budowlanych (art.32.1.2. Prawa Budowlanego), pozwolenie na rozbiórkę może być wydane po uprzednim uzyskaniu przez inwestora, wymaganych przepisami szczególnymi, pozwoleń, uzgodnień lub opinii innych organów.
    Czy inwestor wystąpił o uzgodnienie do WKZ, a jeśli tak, to czy WKZ uzgodnień dokonał w terminie i na zasadach określonych w art.32.2 ustawy?

    Czy teraz rozumiesz, dlaczego to właśnie Jezierska straciła pracę?
  • Gość: obserwator IP: 85.222.87.* 31.08.10, 22:08
    Twoje spojrzenie na prawo jest charakterystyczne dla osób związanych ze służbami
    konserwatorskimi zwłaszcza w Warszawie. Sprzyja temu szczególna sytuacja w tym
    mieście. Otóż część kompetencji MWKZ wojewoda przekazał umową prezydentowi
    Warszawy, a dokładnie SKZ. Umowa ta jest nieprecyzyjna i w związku z tym oba
    urzędy mają nieprecyzyjne kompetencje. Wykorzystują to podejmując decyzje w
    oparciu o niejasne podstawy prawne. Nie ważne, że konserwatorowi wydaje, że coś
    jest zabytkiem, jako urząd musi to przełożyć na działania zgodne z prawem. I to
    jest podstawowy zarzut dla tych urzędów, a przekłada się to na art.6 kpa - organ
    powinien działać na podstawie przepisów prawa. Znam to z autopsji - wygrałem
    przed WSA sprawę o uchylenie postanowienia Jezierskiej a wojewoda potwierdził
    bezprawność jej działań w odpowiedzi na moją skargę. Co do wpisu do rejestr
    zabytków to nie muszę tego rozumieć ja to wiem, bo tego dotyczyło
    rozstrzygnięcie WSA w mojej sprawie. Podstawa prawna to rozporządzenia Ministra
    Kultury z 14.05.2004 - "§ 4. 1. Wojewódzki konserwator zabytków dokonuje wpisu w
    księdze, jeżeli decyzja o wpisie zabytku do rejestru stała się ostateczna."
    Potwierdzeniem tego o czym piszę na początku jest statystyka orzeczeń sądowych.
    Spójrz sobie choćby do Lexa i sprawdź, że Minister Kultury (organ odwoławczy do
    konserwatora) przegrywa większość spraw. Nie mówiąc już o skandalicznej
    przewlekłości postępowań konserwatorskich trwających miesiącami (u mnie 16). Dla
    przypomnienia kpa mówi o 30 dniach a w sprawach trudnych 60 dni. Tak też było w
    sprawie parowozowni. Dobry lokalny prawnik, a nie wątpię, że Budrem z takiego
    korzystał, oszacował ryzyko kupna tego terenu uwzględniając opisaną "specyfikę"
    działania konserwatorów w Warszawie inwestor to uwzględnił i nie pomylił się. Co
    do innych ciekawych tematów, to warto zwrócić uwagę na przygotowywaną inwestycję
    na terenie pałacu Bruhla na Młocinach. Konserwator na etapie dotychczasowego
    postępowania godzi się na zmianę historycznego kształtu budynku a pod pretekstem
    budowy budynku mieszkalnego jednorodzinnego na dobudowanie kilku tysięcy metrów
    powierzchni całkowicie rujnujących pierwotne założenie. Ostatecznego
    przeznaczenia można się tylko domyślać - projekt planu miejscowego dopuszcza
    usługi biurowe. To moim zdaniem sprawa większego kalibru niż parowozownia.
    Otwórz oczy i rozejrzyj się dokoła idealisto - jak okiem sięgnąć kapitalizm.
  • s.fug 31.08.10, 22:57
    Nie obrażaj kapitalizmu - ustrój jak każdy inny.
    To o czym piszesz, nazywa się inaczej...
  • Gość: obserwator IP: 85.222.87.* 31.08.10, 23:29
    Przepraszam moja niedokładność. Powinno być polski kapitalizm.
  • Gość: Rurecki IP: 195.117.162.* 30.08.10, 09:44
    Stąd decyzja wojewody jest niekompletna
  • Gość: K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 11:31
    Zarabiaja niezla kase i jeszcze musza dorabiac na boku. Skandal
    Skandal, sprawa powinno zajac sie CBA!!!
  • s.fug 30.08.10, 23:45
    dorsai68 - piszesz tak, jakbyś znał kulisy sprawy.
    I pewnie wielu forumowiczów w to uwierzyło. Ale masz pecha - tak się składa, że
    uczestniczę w spotkaniach Komisji Dialogu Społecznego przy Biurze Stołecznego
    Konserwatora, która jeszcze w zeszłym roku wyłoniła specjalny zespół ds.
    Parowozowni, w celu dokonania własnego "audytu".
    Piszesz:
    > Jezierska wszczęła procedurę wpisu w maju 2009 roku,
    > Budrem miał pozwolenie na rozbiórkę z 2008 roku.
    > Dlaczego Jezierska zareagowała faktycznie po fakcie?
    > Czy zaopiniowała pozwolenia na rozbiórkę?
    Nie, nie opiniowała i zareagowała "po fakcie" - ponieważ o tym fakcie nie
    wiedziała. Ani delegatura Biura Architektury, ani Powiatowy Inspektor Nadzoru o
    planowanej rozbiórce wojewódzkiego konserwatora nie informowały.

    Pytasz:
    > Czy inwestor wystąpił o uzgodnienie do WKZ,
    > a jeśli tak, to czy WKZ uzgodnień dokonał w terminie
    > i na zasadach określonych w art.32.2 ustawy?
    Odpowiadam: inwestor nie wystąpił, w związku z czym WKZ nie miał czego uzgadniać.
    Na marginesie - nietrafnie cytujesz art.32.1.2, taka sytuacja mogła zachodzić
    przy obowiązującym planie miejscowym.

    Parafrazując Twoje ostatnie pytanie: Czy teraz rozumiesz, że przyczyny w Twoim
    mniemaniu uzasadniające odwołanie Jezierskiej nie istnieją?
    No, chyba że znajdziesz jakiś inny powód. Ale najpierw musiałbyś naprawdę poznać
    sprawę Parowozowni...
  • Gość: INSPEKTOR IP: *.aster.pl 18.09.11, 09:59
    W tym samym czasie P. Grabowski odwołał PINB w Wołominie bez żadnego powodu, w sytuacji kiedy jednostka zaczynała funkcjonować coraz lepiej, nie bacząc że decyzja ta dezorganizuje pracę jednostki.Panu Grabowskiemu nie zależy na tym żeby w organach nadzoru Budowlanego pracowały osoby kompetentne. Jako jednostka nadrzędna toleruje niekompetencje, niegospodarność i nadużycia. Pan Grabowski to dziwny rodzaj moralności kompetencji zastanawiam się czemu jego praca ma służyć??? Na pewno nie chodzi tu o sprawne państwo. Na różne dziwne decyzje P. Grabowskiego nie stoją na straży obowiązującego prawa. w rozmowie z jego zastępcą dowiedziałam sie , że z tego samego powodu odwołano Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Jak należy pracować w tym kraju, żeby nie czuć się jak smieć. Bo tak się poczułam gdy wręczano mi odwołanie. Kim jest Pan Grabowski Jaromir, że pozwala mu się na takie traktowanie ludzi?????
  • tomjani 18.09.11, 23:26
    Pani Barbara Jezierska tuż przed zdymisjonowaniem zdążyła jeszcze wpisać na listę zabytków Port Czerniakowski, ten sam skąd Hagiewu i jej Pełnomocnik ds. Wyrzucenia Wodniaków Znad Warszawskiej Wisły dr. Marek. P. usiłuje wygryźć Fundację Ja Wisła Przemka Paska zaś z posostałych wodniaków zdziera haracz POdatku dennego za trzymanie sprzętu pływającego na wodzie (we współpracy z klubem PTTK "Rejsy" skąd wyprowadziłem się pod koniec 2009 roku. I za tamtą decyzję Bufet ma szczególne powody nienawidzieć pani Jezierskiej, gdyż tamta decyzja utrudni sprzedaż otoczenia Portu pod developerkę.
    --
    Bufet sam się wyżywi!
    Tomek Janiszewski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka