Dodaj do ulubionych

Dlaczego lewactwo ukrywa prawdę o KL Warschau?

02.04.04, 17:00
www.radiomaryja.pl/rozmowyn.htm
-myśle że to forum jest bardziej odpowiednim miejscem do dyskutowania na ten
temat aniżeli forum kraj...tam sama hołotta się wypowiada a poziom komentarza
jest tak denny że lepiej nad tym zasunąć dyskretną zasłonę milczenia..proszę
o kulturalne i rzeczowe wpisy
Edytor zaawansowany
  • Gość: jacek IP: *.u.mcnet.pl 02.04.04, 17:09
    a jakiej wysokosci ma byc ten wpis rzeczowy ????
  • oszolom.z.radia.maryja 02.04.04, 17:32
    tu nie chodzi o pieniądze tylko o wyrażenie opinii w tym temacie
  • Gość: jacek IP: *.u.mcnet.pl 02.04.04, 17:48
    rozumiem - ta ja jestem przeciw - nie chce, zebyscie budowali ten KL Warschau,
    juz wole hipermarket jak juz ...

    wojna sie skonczyla i juz nie bedzie potrzebny
  • niech 02.04.04, 17:59
    A dostal na to koncesje?
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • oszolom.z.radia.maryja 02.04.04, 21:18
    ale z was..już nie powiem co bo nie chcę się brzydko wyrażać...Chcę tylko
    upamiętnienia ofiar KL Warschau, tablicy pamiątkowej w miejscu kaźni waszych
    dziadtków! Czy to źle?
  • niech 02.04.04, 22:35
    RM chce wsadzac do KL dziadkow? Perwersi!
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • Gość: okurde IP: 80.241.130.* 03.04.04, 12:00
    niech napisała:

    > RM chce wsadzac do KL dziadkow? Perwersi!

    Może dziatki, na niewyraźny charakter pisma niestety

  • niech 03.04.04, 12:06
    Faktycznie, oszolom jest z Poznania, raczej dziatki mu w glowie.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • niech 03.04.04, 17:05
    Oboz koncentracyjny umieszczony w tunelu blisko Dworca Zachodniego. Do dzis
    trwa spor historykow czy naprawde istnial.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • Gość: Filip IP: 69.156.224.* 03.04.04, 18:01
    www.radiomaryja.pl/rozmowyn.htm
    Wlasnie przesluchuje material dzwiekowy Radia Maryja.

    Bartoszewski i Kulesza zaklamuja historie.
  • Gość: Filip IP: 69.156.224.* 03.04.04, 18:26
    W tym roku w lipcu odwiedzilem ta miejscowosc, w topiona w podmokly teren
    okalajacych ja lak i lasow. Choc lezy przy dosc ruchliwej drodze Kielce-
    Czestochowa, to jednak nie ma tu zadnego znaku, ktory wskazywal by kierunek jak
    do niej dojechac.
    Ilez jest w Polse takich miejsc, gdzie Polacy poczuli brutalnosc germanskiego
    buta, choc propaganda przypomina tylko o obozach zaglady dla Zydow.
    Do nich smierc przyszla o swicie, gdy wstawal majowy ranek a z lak unosily sie
    mgly.

    "Zgodnie z zeznaniami Jozefa Lapota - mieszkanca spacyfikowanej wsi, naocznego
    swiadka zdarzenia, Niemcy otoczyli pograzona jeszcze we snie wies. Zajeli
    stanowiska z karabinami gotowymi do strzalow. Nastepnie po wybuchu granatu
    wtargneli do zabudowan, wypedzajac mieszkancow na zewnatrz.
    Wsrod blagan kobiet, placzu dzieci krzyku i modlitw bestjalsko zamordowali 93
    osoby, nie oszczedzajac nikogo. Nastepnie zwloki zamordowanych wrzucono do
    zabudowan, a domostwa po ograbieniu spalono."

    Fragment ksiazki pt: "Gmina Lopuszno dawniej i dzis" /1998/Kielce

    To zaledwie fragment pacyfikacji Polskiej Skalki. Wstrzasajacy bo bardziej
    szczegolowy opis zawiera pamietnik jednego z zandarmow posterunku w gminie
    Lopuszno A. Karola Landla.


    Dokument

    Tragedia Polskiej Skalki

    W artykule" Oczami Niemca " ( Kultura z 13 lutego 1966 ) Manfred Morten z
    NRF dotknal miedzy innymi sprawy zbrodniarza wojennego Gerulfa Mayera
    mieszkajacego w Leibniz w Styrii. Morten pisze:
    " calkowita odpowiedzialnosc ponosi jakoby (podkr. J.B.) Gerulf Mayer za
    zniszczenie osady Polska Skalka w maju 1943 roku. W artykule jest takze mowa
    o komendancie posterunku zandarmerii w Lopusznie kolo Kielc - Statherze.
    Aby rozwiac watpliwosci co do kierowniczej roli Gerulfa Mayera, a wiec i
    jego odpowiedzialnosci za zniszczenia polskiej wsi Skalka lezacej na
    pograniczu powiatow kieleckiego i wloszczowskiego, pozwalam sobie zacytowac
    fragment unikalnego dokumentu, pamietnika bylego zandarma posterunku w
    Lopusznie A. Karola Landla - Austriaka, honorowego czlonka ZBoWID - zmarlego
    przed trzema laty w tejze Austrii, rowniez w Styrii.

    Landl, pseldonim - " Felek", byl od roku 1941 formalnie zaprzysiezonym
    czlonkiem Polskiego Ruchu Oporu, a w roku 1944 przeszedl z bronia w reku do
    zgrupowania partyzanckiego mjr. Wyrwy
    ( 4 Pulk AK ) w regionie kieleckim. Wielu, bardzo wielu ludzi w tych
    okolicach zawdziecza zycie ostrzezeniom i informacjom udzielanym przez
    Landla. Pamietnik swoj przekazal mi Landl osobiscie, w 1963 roku. Oto
    odnosne
    fragmenty (poczatek na stronie 245 orginalu w jesyku niemieckim )
    " W niedziele byla piekna pogoda. Wieczorem spotkalem sie z Jadzia i
    powiedzialem jej wszystko, co wiem o planowanej akcji na Polska Skalke.
    Bedzie to prawdopodobnie duza akcja zandarmerii i policji....Poznym
    wieczorem rozmawialem takze z Sergiuszem - Steplewskim i obiecalem
    zawiadomic go natychmiast, jezeli zajdzie cos nowego w sprawie Skalki ".

    Dalszy ciag pamietnika : " W poniedzialek o trzeciej po poludniu Mayer
    zadzwonil do komendanta posterunku i wydal rozkaz natychmiastowego
    pogotowia. Obowiazuje zakaz opuszczania posterunku.... Przed wieczorem
    zajezdzaja dwa samochody osobowe. Z jednego wysiedli kpt.. Santner, kpt.
    Mayer i komendant posterunku z Kielc por. Hertl. Z drugiego zas jakis
    Sturmfuhrer SD i starszy wiekiem porucznik policji. Stather melduje stan
    osobowy posterunku: - Obecnie wszyscy poza Laubersnaimerem na urlopie.
    Santher podaje reke Statherowi: - Dziekuje, spocznij!
    Nastepnie spokojnym, niemal przyjacielskim tonem zwoluje narade. Santner
    pochodzi z Salzburga - jak mi opowiadal Stepp, jest sredniego wzrostu, ma
    jasna cere i wyraz twarzy niemal intelektualisty. Nie do wiary, ze nlezy do
    starych bojownikow Hitlera...
    Plan akcji na bezbronnych ludzi we wsi Skalka zaklada z gory, ze do walki
    przeciw zandarmerii wystapi silna grupa polskich partyzantow.
    Santner nie zna oczywiscie ani jednego z mieszkancow tej wioski, jak
    rowniez nie ma pojecia o tym czy ktokolwiek z nich ma cos wspolnego z
    partyzantami.
    Wykonanie zadania ma nalezec do Mayera, ktory poprowadzi calosc akcji.
    Santner rozklada mape na stole i kaze nam podejsc. Nastepnie robi palcem
    kolo wokol napisu Skalka:

    - Z tej miejscowosci bedziecie ostrzelani przez wroga. Innymi slowy
    zagniezdzil sie w tej wsi nieprzyjaciel i chce udaremnic atak Przystepujemy
    wiec do zlikwidowania go. W tym celu bedziecie podzieleni na cztery grupy po
    trzech ludzi z pistoletami maszynowymi i zadaniem waszym bedzie zniszczenie
    wroga w domach i zabudowaniach. Obstawa wewnetrzna: wies bedzie z jednej i
    drugiej strony zamknieta przy pomocy karabinow maszynowych.
    W razie potrzeby beda one likwidowac tych bandytow, ktorym uda sie ujsc
    przed akcja grup uderzeniowych.
    Obstawa zewnetrzna: pierscien strzelcow, okrazajacych wies w odleglosci
    okolo 50 metrow od zabudowan. Rozstaw strzelcow - 20 do 30 metrow. Chodzi
    o to aby ani jeden wrog nie uszedl z zyciem. Zrozumiano ? Czy sa jakies
    pytania ?
    Poniewaz pytan nie ma, Santner konczy odprawe: - Dowodca calosci jest kap.
    Mayer. Gdyby mu sie cos przytrafilo, komede obejmuje nastepny oficer nizszy
    stopniem, w tym wypadku por. policji z Kielc, jesli by i temu cos sie
    zdarzylo, dowodca zostaje ppor. Stather, itd. Powodzenia. - Heil Hitler !
    Santner wychodzi z posterunku i odjezdza z innymi oficerami do Kielc.
    Wnioskuje z tego wszystkiego, ze likwidacja Skalki nastapi bez wzgledu na
    to, czy sa w niej partyzanci, czy ich nie ma. Santner nie wspomnial
    przeciez ani slowem, ze nalezy przerwac akcje, gdyby okazalo sie, ze we
    wsi nikt z nas nie napotyka oporu nieprzyjaciela. Tak wiec likwidacja
    Skalki ma byc zwyklym morderstwem dokonanym na podstawie donosow
    spreparowanych i wyolbrzymionych przez volksdeutschow z Anielowa i przez
    Rohdego.
    - Ateraz spac! - rozkazuje Stather. - Skoro swit musimy byc na nogach !

    Musze przekazac jeszcze ostrzezenie, niech sie dzieje co chce. Co robic ?
    Nie mam wymowki, aby wyjsc do stajni, poniewaz Sperber i Netzel zrobili juz
    przy koniach, co bylo do zrobienia, podczas odprawy. Tymczasem Stather
    krzyczy z gory: - Zamknac drzwi i zgasic swiatlo ! - Tak jest - odpowiadam -
    ja to zrobie.
    Teraz czekam cierpliwie, az wszyscy zamkna sie w swoich pokojach i glaszcze
    Luxa, ktory mnie nie odstepuje. Po chwili wstaje, podchodze glosno do
    kontaktu, gasze swiatlo i korzystajac z tego, ze znajduje sie tuz przy
    drzwiach otwieram je cicho i wychodze na dwor. Klucz tkwiacy wewnatrz
    wyjalem juz wczesniej. Wsadzam go teraz od zewnatrz i ostroznie przekrecam
    zamek. Ide na palcach wzdluz sciany posterunku i za chwile juz jestem w domu
    dr. Dammowej. Na szczescie drzwi zastaje otwarte, biore po kilka schodow i
    pukam w umowiony sposob. Otwiera mi Jadzia.
    - O swicie wszystkich mieszkancow Skalki czeka smierc. Musisz natychmiast
    spowodowac ostrzezenie ! Niech uciekaja jak najdalej od wioski !
    Jadzia blada jak papier, postanawia jechac rowerem do lesniczego Zawady w
    Jasieniu i przekazac mu ostrzezenie. Jest za pozno na odszukanie Sergiusza.
    - Tylko czy Zawada nalezy do konspiracji ?
    - Wszystko jedno - odpowiadam - jest Polakiem, a tu stawka jest smierc
    albo zycie. Szybko wracam na posterunek, otwieram cicho drzwi, Lux czeka
    na mnie i wita merdajac ogonem. Serce wali mi jak mlotem, tak ze musze sie
    oprzec o sciane i zlapac oddech. Zdejmuje buty i ide z Luxem na gore....

    O pol do trzeciej Stather robi pobudke. O trzeciej nadjezdza z Kielc kpt.
    Mayer razem z samochodami ciezarowymi - wyladowanymi policja i zandarmerja.
    Mayer dolancza nas do poszczegolnych grup, Rohde z karabinem maszynowym ma
    byc w obstawie wewnetrznej, Schmidt z mp - w grupie uderzeniowej.
    Mnie i moich jezdzcow konnych wyznaczono do obstawy zewnetrznej, poniewaz
    nie mamy broni automatycznej. Ciezarowki ruszaja w kierunku Skalki.
    W promieniach wschodzace
  • Gość: Filip IP: 69.156.224.* 03.04.04, 18:33
    Ciezarowki ruszaja w kierunku Skalki.
    W promieniach wschodzacego slonca widac spokojnie lezaca wies, przed ktora
    ciagna sie duze laki. Wyskakujemy z wozow. Mayer biegnie pochylony z
    pistoletem w garsci w kierunku laki, my zas za nim z bronia gotowa do
    strzalu. Mayer, gdy tylko wbiegl na lake, oddaje kilka strzalow w ziemie,
    pada na brzuch i wrzeszczy: - Bandyci strzelaja do nas ! Atakuj ! Obstawa
    zewnetrzna naaa-przoood !
    Poniewaz Mayer upadl na ziemie, wiec i my musimy robic to samo. Ludzie z
    obstawy zewnetrznej biegna w kierunku wsi i w odleglosci 50 metrow robia
    padnij.
    Zajmujemy pozycje od strony pol czolgajac sie regulujemy odstepy. Druga
    polowa obstawy zewnetrznej biegnie dalej, aby zajac pozycje po przeciwnej
    stronie wsi. W ten sposob kolo sie zamknelo. Teraz biegnie obstawa
    wewnetrzna. U wejscia i wyjscia z wioski ustawione sa dwa karabiny
    maszynowe gotowe do strzalu. Niestety, niewiele widze ze swojej lezacej
    pozycji, ale obserwuje Mayera dzialajacego z tylu na lace. Grupy
    uderzeniowe leza obok niego.
    Mayer daje znak do rozpoczecia ataku.

    Cztery grupy uderzeniowcow wbiegaja w ulice wioski, przy ktorej po obu
    stronach stoja szeregiem domy. Ich zadaniem jest systematyczne przeczesanie
    domow i zlikwidowanie napotkanych mieszkancow. Jak do tad wszystko przebiega
    dosc szablonowo. Jestem spokojny ze chaupy sa puste i mieszkancow nie ma.
    Fakt, ze Mayer strzelal na poczatku w ziemie i krzyczal, ze jestesmy
    ostrzelani przez bandytow, mial byc pretekstem dla tych, ktorzy ewentualnie

    mieliby jakies opory natury moralnej przed mordowaniem bezbronnych ludzi.
    Mayer dzialal sprytnie. Z pewnoscia wiekszosc nie dostrzegla tych strzalow
    oddanych w ziemie.
    Przeciwnie - sadza, sadza ze pierwsze strzaly padly ze strony bandytow.
    Najwazniejsze dla Mayera jest jest ze nikt teraz nie ma oporow i bedzie
    robil uzytek z broni.
    Ale co to ? Slysze wyraznie serie z pistoletow maszynowych. Czyzby nie
    wszyscy mieszkancy uciekli ? Salwy wzmagaja sie, slysze rowniez pojedyncze
    strzaly z pistoletow. Ogarnia mnie rozpacz i uczucie zupelnej depresji.
    Teraz salwy nastepuja jedna po drugiej i juz wiem, ze mieszkancy gina
    niemal w lozkach podczas snu, poniewaz nie slysze krzykow... Po jakims
    czasie strzelanina cichnie. Mayer wchodzi do wsi, my za nim. Widze jak
    zandarmi pedza przez pola bydlo w kierunku Lopuszna. Reszta ludzi z grupy
    uderzeniowej gromadzi sie obok samochodow ciezarowych. Otrzymujemy
    polecenie udania sie w tym samym kierunku.
    Akcja "Polska Skalka" zostala zakonczona. Wracamy z powrotem do Lopuszna,
    jest wczesne przedpoludnie. Na posterunku Mayer dyktuje Statherowi meldunek
    z ktorego wynika, ze "bandycka wies Polska Skalka jest zlikwidowana. Sukces
    i jeszcze raz sukces".
    W miedzyczasie przygnano bydlo z wymordowanej wsi i puszczono na lake w
    poblizu palacu w Lopusznie. Zandarmi i policjanci klada sie na trawie miedzy
    pasacymi sie krowami i zasypiaja. Siadam obok Schmidta: - Wciaz mam przed
    oczyma - Schmidt mowi jakby sam do siebie - przerazenie tych biednych ludzi,
    ktorzy gineli we wlasnych mieszkaniach, nawet w lozkach. Kobiety, dzieci,
    starcy. Pozniej gdy czesc wsi sie obudzila bylo jeszcze gorzej. Kobiety
    modlily sie i blagaly o litosc przynajmniej dla dzieci, a dzieci wznosily
    rece do oprawcow w mundurach, jeden wielki placz i blaganie.
    Schmidt ma oczy pelne lez. - Czy pan sadzi - pytam - ze zastaliscie rodziny
    w pelnym skladzie ? - Tak jest, zastalismy w pelnym skladzie....

    Nie moge zasnac ze zdenerwowania. Po poludniu spotkalem sie z Jadzia.
    Opowiedziala mi ze wczoraj lesniczy Zawada poznym wieczorem obiecal jej
    przekazanie ostrzezenia dalej do soltysa Polskiej Skalki. Rowniez dzisiaj
    odwiedzila Zawade, ktory oswiadcyl, ze wiadomosc z cala pewnoscia
    dotarla do soltysa jeszcze przed polnoca"
    Jak wiemy ostrzezenie wyslane przez Landla nie dotarlo do mieszkancow wsi.
    Soltys Antoni Lapot, o ktorym mowa, czlowiek maly i tchorzliwy, zatrzymal
    wiadomosc dla siebie, co zreszta bylo zgodne z jego owczesna postawa.
    Wspolpracowal bowiem po cichu z okupantem. W kilka tygodni po krwawych
    wydarzeniach w Skalce dokonanych wiec nie jakoby, lecz z pewnoscia na
    rozkaz i pod kierownictwem Gerulfa Mayera zyjacego dzis w Leibnitz - Ruch
    Oporu wykonal wyrok smierci na Antonim Lapocie. Wydano rowniez wyroki na
    Gerulfa Mayera i wyjatkowo bestialskiego zandarma z Lopuszna Ericha
    Rohdego.
    Tych jednak nie udalo sie wykonac. Spodziewany proces w Innsbrucku zapewne
    pozwoli publicznie przypomniec szczegoly krwawej masakry w Skalce.
    Okresli on rowniez, a przynajmniej powinien okreslic role jakie odegrali
    Santner, Mayer i inni. Wlasnie na to czekamy.
    JERZY BUTWILLO

    KULTURA
    Warszawa, 10 kwietnia 1966
  • oszolom.z.radia.maryja 04.04.04, 14:07
    w tym roku mija 60 lat od likwidacji tego obozu..powinnismy to należycie uczcić
  • niech 04.04.04, 14:21
    Otwierajac go ponownie?
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • oszolom.z.radia.maryja 04.04.04, 14:25
    ale tylko dla zwiedzajacych..nie ma mowy ten obóz fukncjonował na tcyh samych
    zasadach co jak w czasie okupacji
  • niech 04.04.04, 14:26
    No wlasnie. Wtedy nie bylo zwiedzajacych. A ty kim chcesz tam zostac?
    Komendantem czy kapo?
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • oszolom.z.radia.maryja 05.04.04, 10:10
    niech napisała:

    > No wlasnie. Wtedy nie bylo zwiedzajacych. A ty kim chcesz tam zostac?
    > Komendantem czy kapo?

    -kustoszem
  • Gość: jacek IP: *.u.mcnet.pl 05.04.04, 10:19
    czy to prawda, ze ojciec ojca R. zginal w KL Warschau i teraz RM bedzie zadac
    odszkodowania od Warszawiakow ???
  • oszolom.z.radia.maryja 11.04.04, 22:33
    ojciec ks Rydzyka zginął w Auschwitz Birkenau pod koniec 1944 roku... zabrakło
    sześciu tygodni by doczekał końca oświęcimskiego koszmaru...nigdy też nie dane
    było mu zobaczyć swego syna przyszłego szefa Radia Maryja...
  • oszolom.z.radia.maryja 20.04.04, 17:20
    podbijam bo to dziejowa konieczność

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka