Dodaj do ulubionych

Paraliż na Pradze. Zderzenie dwóch tramwajów

03.01.11, 10:10

Nie jest źle - dzięki zdjęciu wiemy, że najbardziej ucierpiał manekin..;>

--
~%$#@>
Obserwuj wątek
    • antypejsbuk Trawaje - wstyd i hańba Warszawy 03.01.11, 10:41
      Utrzymywanie tramwaju jako podstawowego środka transportu w 2-milionowej metropolii oznacza de facto notoryczny paraliż kluczowych ciągów komunikacyjnych z uwagi na częste awarie i kolizje. Ten powolny, niebezpieczny i niezwykle zawodny środek komunikacji nigdy nie jest i nie będzie w stanie zastąpić sieci metra a zarazem nie skłoni nikogo z rezygnacji z samochodu na rzecz zbiorkomu.

      Opieranie komunikacji na tramwajach jest jak opieranie oświetlenia na lampach naftowych i łuczywie zamiast na elektryczności. Jak długo jeszcze nasze władze będą stawiać na rozwiązania archaiczne i nie przystające do wymagań współczesności??? 19.wiek już dawno minął!
      • tomjani Re: Trawaje - wstyd i hańba Warszawy 03.01.11, 10:48
        Walka z tramwajami w Warszawie jest w obecnej sytuacji tozasma z walką o uczynienie blachosmroda podstawowym środkiem komunikacji. Już GDAKA wspierana przez SISKOM zaciera łapska, że tyle kaski się sypnie za kolejną expresówkę.
        --
        Bufet sam się wyżywi!
        Tomek Janiszewski
        • antypejsbuk To nie tak 03.01.11, 10:57
          > Walka z tramwajami w Warszawie jest w obecnej sytuacji tozasma z walką o
          > uczynienie blachosmroda podstawowym środkiem komunikacji.

          To nie tak. Samo istnienie tramwajów jako podstawowego środka komunikacji wpycha tysiące ludzi do samochodów. To dzieje się samo, bez żadnej walki, to wynika z samej istoty i struktury warszawskiego archaicznego i niewydolnego zbiorkomu. Dopóki ten stan rzeczy będzie się utrzymywać, nikt z samochodu nie zrezygnuje. Czas najwyższy, aby nasze władze zdały sobie z tego sprawę, zamiast lansować chore koncepcje budowy kolejnych tras tramwajowych, np. do Wilanowa.

          Nie znaczy to, że jestem miłośnikiem tras wielopasmowych. Pieniądze, które chce się wydać na te trasy, wolałbym widzieć przeznaczone na rozbudowę metra.,
          • Gość: tpepe Re: To nie metra brak IP: *.ibd / 192.168.16.* 03.01.11, 11:27
            Myślę, że cała dyskusja jest troszkę "obok". Obserwując liczne osoby przyjeżdżające do naszej firmy samochodami, okazuje się,że w większości to nie są osoby którym pomoże alternatywa tramwaj-metro. Oni muszą wsiąść do "blachosmroda" bo inaczej czeka ich coś znacznie gorszego niż miejski "zbiorkom": kontakt z polską koleją.
            Warszawa, swoją drogą, nie jest jedynym wielkim miastem z rozbudowana siecią tramwajową. W Budapeszcie, Wiedniu czy Monachium tramwaje doskonale uzupełniają sieć metra i nikt nie zamierza ich likwidować. Nikt nie powie, że 5-milionowa aglomeracja Monachijska jest małym miastem.
            • antypejsbuk Re: To nie metra brak 03.01.11, 11:32
              > W Budapeszcie, Wiedniu czy Monachium tramwaje doskonale uzupełniają
              > sieć metra i nikt nie zamierza ich likwidować.

              No właśnie, uzupełniają sieć metra.

              Ja też nie domagam się likwidacji tej sieci tramwajowej, co jest teraz. Chcę za to, aby zaczęła ona uzupełniać sieć metra, bo do uzupełniania to się nawet nadaje, ale jako szkielet komunikacji już nie.

              PS. A że kolej jest niedoinwestowana, to już inna sprawa. Fajnie by było ją doinwestować, ale najpierw trzeba by było mocno ją przewietrzyć z betonu...
              • Gość: tpepe Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. IP: *.ibd / 192.168.16.* 03.01.11, 11:42
                Kolej jest tu kluczem, aczkolwiek nie wiem jak i czym ten beton kruszyć (to nie tylko mierni prezesi, ale i tysiące związkowców "pod parą", gotowych walczyć o swoje). Dość jednak, że gdyby tak pociągi na wschód jeździły z Warszawy Wschodniej, a na zachód z Warszawy Zachodniej, to między nimi mogło by chodzić wahadło co jakieś 3 min, dając w praktyce drugą linie metra (ot taki niemiecki S-Bahn).....
                • tomjani Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. 03.01.11, 12:37
                  Gość portalu: tpepe napisał(a):

                  > Dość jednak, że gdyby tak pociągi na wschód jeździły z Warszawy Wschod
                  > niej, a na zachód z Warszawy Zachodniej, to między nimi mogło by chodzić wahadł
                  > o co jakieś 3 min, dając w praktyce drugą linie metra (ot taki niemiecki S-Bahn

                  To już przerabialiśmy, i to całkiem niedawno: na przykładzie muchowozowej linii SKM S-1 z Warszawy Wschodniej do Otwocka. Bo do Otwocka mało kto zachodził w glowę czy lepiej zaczekać na bezpośredni kibel KM do Otwocka na przytulnym Smródwmieściu, czy jechać w ciemno na Wschodni i marznąć na peronie w oczekiwaniu na SKM. A w drodzie powrotnej perspektywa biegania z peronu na peron (wjazd SKM z Otwocka na peron 6 czyli w kierunku cenrtum aby potem przemanewrować na peron 7 w kierunku Otwocka i tym samym oszczędzić pasażerom biegania z peronu na peronkomplikowałby ruch z uwagi na brak torów odstawczych po zachodniej stronie Wschodniego; analogiczna sytuacja jest na Zachodnim gdzie brak jest torów odstawczych od wschodu) - skutecznie zniechęcała od korzystania z SKM, tym bardziej że zanim przeszło się na peron 6 - często najbliższym pociągiem w kierunku centrum okazywał się bezpośredni pociąg z... Otwocka). Zamiast proponować takie nieodpowiedzialne experymenty - lepiej zastanowić się co jest naprawdę powodem dla którego kible w Warszawie kiepsko nadają się obecnie do roli S-bahnu, w wyniku czego ludzie wolą iść na tramwaj. Jedno - to niefortunne położenie niemal wszystkich przystanków (nie wyłączając Smródwmieścia na czele, które za sprawą sabotażu PKP w dobie wygaszania popytu nie otrzymało podziemnego połączenia ze stacją metra). Tego oczywiście niedasie łatwo poprawić. Ale drugi, kro wie czt nie istotniejszy powód - to "dziury" w rozkładzie jazdy, które zwłaszcza w weekendy potrafią sięgać 30 minut, oczywiscie czyniąc kompletnie nieopłacalnym czekanie na najbliższy kibel. A wystarczyłoby takie pojednycze dziury zapchać właśnie wahadłem relacji Warszawa Wschodnia - Warszawa Zachodnia, ewentualnie przedłużonym do Rembertowa, Falenicy czy Pruszkowa, nie skracając bynajmniej relacji tych pociągów które już jeżdżą.
                  --
                  Bufet sam się wyżywi!
                  Tomek Janiszewski
                  • joseph.007 Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. 03.01.11, 13:45
                    Gość portalu: sky_fifi napisał(a):

                    > Mogłoby chodzić wahadło, nie tylko tam zresztą. II linia metra jest budowana ob
                    > ok mostu kolejowego, którym PKP wozi powietrze.

                    Spróbuj może przejechać się w godzinach szczytu między Powiślem a Stadionem - powietrze niewątpliwie w pociągu też znajdziesz, acz chyba dość gęste, bo czasem nie sposób nawet wcisnąć się do środka. BTW po tej trasie nie jeżdżą pociągi PKP (chyba, że po torach dalekobieżnych).
                    • tomjani Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. 03.01.11, 14:08
                      joseph.007 napisał:

                      > BTW po tej trasie nie jeżdżą pociągi PKP (chyba, że po torach dalekobieżnych).

                      A także w przypadkach gdy się jakiś pociąg PKP PIC skaszani na dalekobieżnej średnicy, względnie zamarzną rozjazdy. Jakiś tydzień temu widzałem TLK Łódź - Warszawa (na szczęście na wagonach a nie na łodzioklopie ED74 który niechybnie ludzie z SKM-ką by pomylili) na Smródwmieściu.
                      --
                      Bufet sam się wyżywi!
                      Tomek Janiszewski
                    • Gość: sky_fifi Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. IP: *.147.175.144.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.01.11, 23:02
                      Wiele razy tamtędy jeździłam, jako pasażer pociągów dalekobieżnych oraz podmiejskich. Fakt, nie było to w godzinach szczytu. Być może dlatego byłam ZAWSZE jednym z KILKU pasażerów w WAGONIE. Dla mnie oznacza to, że nie ma popytu na przejazd pociągiem na tej trasie i dlatego można tamtędy puścić METRO, zamiast wywalać kasę na tunele pod Wisłą. A tak będziemy mieli kosztujący kupę kasy tunel (jeżeli w ogóle uda się go zbudować), tuż obok mostu, po którym będą jeżdziły puste pociągi PKP.
                      Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kolej to główna przyczyna kłopotów komunikacyjnych tego miasta. Wystarczy spojrzeć na mapę. Sieć torów, która tnie miasto na kawałki, nie skomunikowane ze sobą. Główna przyczyna korków - przejazdy przez tory kolejowe. Przykład: Wola i Ochota, Żoliborz- ocięty od miasta torami, a zwłaszcza Praga. Wystarczy spojrzeć na mapę.
                      • tomjani Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. 04.01.11, 00:07

                        Gość portalu: sky_fifi napisał(a):

                        > Główna przyczyna korków - przejazdy przez tory kolejowe. Przykład: Wola i Ochota,
                        > Żoliborz- ocięty od miast a torami, a zwłaszcza Praga. Wystarczy spojrzeć na mapę.

                        Tak już Jego Korwinowska Mość bredził: zlikwidujmy kolej w Warszawie, znikną korki. Wolałabyś nie widzieć jakie to korki zrobiłyby się na ul Patriotów gdyby ludzie z kibli przesiedli się do blachosmrodów. Za to SISKOM miałaby świetny pretext aby wyrwać społeczeństeu z gardła dodatkowe publiczne fundusze dla GDAKA, na rozbudowę ul Patriotów do 2X4 pasów ruchu i wielopoziomowe skrzyżowania tam gdzie obecnie korki tworzą się rzekomo za sprawą kibli.
                        --
                        Bufet sam się wyżywi!
                        Tomek Janiszewski
                        • Gość: sky_fifi Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. IP: *.147.169.136.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.01.11, 00:27
                          Nie kłóć się ze mną bez sensu, tylko spójrz na mapę Warszawy.
                          Likwidacja kolei nie jest oczywiście rozwiązaniem. Natomiast tereny, należące do kolei, a znajdujące się w środku miasta, powinny być inaczej zagospodarowane.
                          Co do Patriotów, to gdyby nie tory, to byłaby normalna siatka ulic i nie byłoby korków. Są tory i nie ma przez nie przejazdów - to właśnie jest przyczyną korków (tzw. wąskie gardła).
                          Inny przykład: przejazd z Żoliborza do Śródmieścia albo na Wolę. Jeszcze inny przykład: przejazd z Woli na Ochotę. I jeszcze inny przykład: wjazd do Warszawy od strony wschodniej.
                          Wystarczy przykładów?
                          • tomjani Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. 04.01.11, 09:00
                            Gość portalu: sky_fifi napisał(a):

                            > Likwidacja kolei nie jest oczywiście rozwiązaniem.

                            Ale przecież to co dalej proponujesz - do likwidacji kolei się sprowadza.

                            > Natomiast tereny, należące do kolei, a znajdujące się w środku miasta, powinny być inaczej > zagospodarowane.

                            Na ten przykład? Może Olszynka? Ale przecież gdzieś te kible, lokomotywy i wagony pomieścić trzeba. Jeśli korki tworzą się na Marsa (i to pomimo niedawno wybudowanego megalomańskiego węzła drogowego!) a tym samym na Ostrobramskiej i Grochowskiej - to za przyczyną nie kolei lecz nieprzyzwoicie ciasnego skrzyżowania Marsa/Chełmżyńska/Okularowa.
                            Jak i tam wybudują trzy - a nawet czteropoziomowy węzeł - wtedy przyczyną korków stanie się kolejne skrzyżowanie: Marsa - Żołnierska. Itp,. itd błędne koło, rozbudowa drug sytuacji nie poprawi lecz conajwyżej pogorszy, ponieważ developerzy błyskawicznie wykorzystają okazję aby każdą inewstycję drogową obstawić osiedlami, centrami handlowymi, autosalonami w wyniku czego przybędzie więcej blachosmrodów niż nowa droga może pomieścić.

                            > Co do Patriotów, to gdyby nie tory, to byłaby normalna siatka ulic i nie byłoby korków.

                            A dojeżdżąjący z Józefowa, Otwocka, Celestynowa, Pilawy, Garwolina, Dęblina - przesiadaliby się w Falenicy z kibla na autobus 521 i turlali po tej siatce ulic do centrum, zatrzymując się co kilkaset metrów na każdym przystanku! No po prostu genialne.

                            > Są tory i nie ma przez nie przejazdów - to właśnie jest przyczyną korków (tzw. wąskie
                            > gardła).

                            Taaaa, rzeczywiście korki za sprawą tych przejazdów się tworzą: bo taki powalający jest ruch blachosmrodów z Zerzenia do Międzylesia, ze Skrzypek do Zbójnej Góry, z Błot do Falenicy. Jakby barany za kółkiem wybierały jadące od strony centrum właściwą drogę korzystając z wiaduktu w Wawrze - to nie musiałby w większości w ogóle przejeżdżać przez tory. A jeszcze lepiej jakby korzystali z kibla, skoro on jest. Podobny chaos czynią cwaniaczki usiłujący ominąć wspomniane wyżej zaklopsowane skrzyżowanie Marsa/Okularowa/Chełmżyńska, przebijając się od Grochowskiej ul. Chłopickiego do Chełmżyńskiej, nie bacząc na liczne szlabany na tej nieprzeznaczonej do ruchu tranzytowego drodze. W wyniku powyższego korki tworzą się już nie tylko na Marsa ale i na Chłopickiego a nawet Zamienieckiej.

                            > Inny przykład: przejazd z Żoliborza do Śródmieścia albo na Wolę.

                            Ptrzypomnę że jeszcze ze 30 lat żadnego przejazdu z Żoliborza na Wolę nie było: ale to nie za za sprawą kolei lecz gigantycznego lotniska wojskowego, sięgającego aż po Koło. Teraz mamy trochę ulic: Trasa AK, Powstańców Śląskich - i tam też przejazdy przez tory przeszkadzają? Owszem rozsypał się wiadukt koło Dworca Gdańskiego - więc uważasz że w związku z powyższem nie należało go odbudowywać lecz zlikwidować Dworzec Gdański wraz z torami?

                            > Jeszcze inny przykład: przejazd z Woli na Ochotę.

                            Skoro mamy takie partackie instytucje drogowe, że tunel we Włochach jest permanentnie zalewany a nawierzchnia Dżwigowej zapada się w parę miesięcy po remoncie - to też wina kolei? Więc jakie rozwiązanie widzisz: wyciąć tory na obrzeżach miasta, tak aby jadący z Białegostoku do Katowic wysiadali z pociągu w Ząbkach, stamtąd jechali autobusem do Pruszkowa i dopiero tam przesiadali się ponownie w pociąg?

                            > I jeszcze inny przykład: wjazd do Warszawy od strony wschodniej.

                            Jakieś problemy? Linia kolejowa z Małkini od północnego wschodu, z Mińska Maz. od wschodu, wreszcie z Otwocka od strony południowego wschodu. Raczej zważ że nie ma kolejowej alternatywy od strony północnej po lewobrzeżnej stronie. Była budowana linia EKD do Łomianek - ale Niemce ją zaorali za okupacji :-(

                            > Wystarczy przykładów?

                            To może ja podam teraz swój? Otóż cały południowo-wschodni kwadrant głównego skrzyżowania miasta - to gigantyczne zadoopie pozbawione w ogle jakiejkolwiek komunikacji szynowej. Już hotel Forum obecny Novotel leży poza obrębem sieci. Tak, to nie pomyłka: można od niego dojść do samych granic miasta i znacznie dalej nie przecinając żadnej linii tramwaowej, kolejowej i metra. Od niepamiętnych czasów kolejne waadze stają na głowie aby ten stan rzeczy utrzymać. Najpiew Wujcio Gierek wybudował gigantyczny poligon do spalania benzyny z Mostem Berlinga likwidujac przy okazji tramwaj do Wilanowa, potem prezio świńcycki wykreślił z zaskoku linię tramwajową z projektu Trasy Siekierkowskiej, na koniec bufet kupił sobie głosy hooliganów z Łazienkowskiej fundując im nowy stadion za kasę zaoszczędzoną na tramwaju do Wilanowa. Tam żadnej kolei nie ma - ale to będzie już ponad Twoje siły przyznać że winę za korki ponoszą developerzy budujący gdzie popadnie osiedla - molochy (nie tylko Miasteczko Wilanów ale i Zawady które nie tak dawno były tylko wioską) bez zapewnienia sprawnej komunikacji publicznej a nawet bez możliwości zorganizowania jej kiedkolowiek.
                            --
                            Bufet sam się wyżywi!
                            Tomek Janiszewski
                            • Gość: sky_fifi Re: Tak naprawdę mamy druga linie metra.. IP: *.147.159.171.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.01.11, 11:48
                              Ech, trudno dyskutować, jak jest taki poziom emocji.
                              I po co te dziwaczne określenia pochyłym drukiem?

                              " Ale przecież to co dalej proponujesz - do likwidacji kolei się sprowadza."
                              Inna organizacja ruchu kolejowego to nie jest likwidacja. Moim zdaniem najwyższy już czas przyjąć do wiadomości, że Warszawa nie jest już taka, jak była 30-50 lat temu. Zmieniło się miasto i zmieniły też jego potrzeby. Druga kwestia - czy nas stać na to, żeby utrzymywać tak duże tereny kolejowe w środku miasta (PKP to firma państwowa).

                              "Natomiast tereny, należące do kolei, a znajdujące się w środku miasta, po
                              > winny być inaczej > zagospodarowane.
                              > Na ten przykład? Może Olszynka?"
                              Olszynka nie jest w środku miasta.
                              A Marsa i tamtejsze korki to najlepszy przykład "wąskiego gardła", spowodowanego przez tory kolejowe i za małą liczbę przejazdów przez tory.
                              Spójrz jeszcze na tereny kolejowe prz Dw. Wschodnim.

                              "A dojeżdżąjący z Józefowa, Otwocka, Celestynowa, Pilawy, Garwolina, Dęblina"
                              Na pewno część z nich dojeżdża pociągiem, zaś inna część samochodami, bo ma do pociągu za daleko. Nie wszyscy mają domy blisko stacji, niektórzy mają do stacji kilka kilometrów.

                              "A jeszcze lepiej jakby korzystali z
                              > kibla, skoro on jest. "
                              Piszesz to, mówiąć np. o mieszkańcach Zerznia (u mnie w rodzinie mówi się Zerznia, nie Zerzenia). A ile mają km do stacji? Np. ci mieszkający blisko Traktu? Druga sprawa - nie zawsze masz coś do załatwienia przy trasie pociągu, więć MUSISZ pojechać autem (bo czym innym, tym jedynym autobusem może?).

                              "Owszem rozsypał się wiadukt koło Dworca Gdańskiego"
                              A jakie są sąsiednie przejazdy, dlaczego jest ich tak mało i są tak daleko od siebie? Drugie pytanie - do czego są wykorzystywane te tory kolejowe i po co nam one?

                              "Skoro mamy takie partackie instytucje drogowe, że tunel we Włochach jest perman
                              > entnie zalewany a nawierzchnia Dżwigowej zapada się w parę miesięcy po remoncie
                              > - to też wina kolei?"
                              Tunel był zakorkowany od zawsze i zalewanie nie ma z tym nic wspólnego. Jest to kolejny przykład "wąskiego gardła" z powodu torów kolejowych.

                              "I jeszcze inny przykład: wjazd do Warszawy od strony wschodniej.
                              >
                              > Jakieś problemy? Linia kolejowa z Małkini od północnego wschodu, z Mińska Maz.
                              > od wschodu, wreszcie z Otwocka od strony południowego wschodu. Raczej zważ że n
                              > ie ma kolejowej alternatywy od strony północnej po lewobrzeżnej stronie. Była b
                              > udowana linia EKD do Łomianek - ale Niemce ją zaorali za okupacji :-("

                              No właśnie, same tory, a przejazdów przez nie zaledwie kilka. Mieszkałam kiedyś na Zaciszu i wjechać do WWy mogłam tylko Radzymińską lub dziadowską drogą przez Szmulki do Kijowskiej. Ile jest przejazdów przez tory z Radzymińskiej? Uważam za totalny absurd fakt, że przejazd z Zacisza na Grochów (np. Szaserów) musi być zawsze Targową - przez Spiących albo od Kijowską. Kolejne "wąskie gardło" spowodowane przez tory kolejowe.

                              "Tam żadnej kolei nie ma - ale to będzie już ponad Twoje siły przyznać że winę za ko
                              > rki ponoszą developerzy budujący gdzie popadnie osiedla - molochy (nie t
                              > ylko Miasteczko Wilanów ale i Zawady które nie tak dawno były tylko wioską) bez
                              > zapewnienia sprawnej komunikacji publicznej a nawet bez możliwości zorganizowa
                              > nia jej kiedkolowiek."

                              Komunikację publiczną (PUBLICZNĄ) ma obowiązek zorganizować miasto. Dlaczego? Bo takie są jego obowiązki. Tak jest też wszędzie na świecie. Nie rozumiem, dlaczego przez tyle lat rozbudowy Wilanowa i okolic nie zostało to zrobione.
                              Przy okazji, skoro Wilanów jest tak licznie zamieszkany, to może od razu zbudować metro, a nie tramwaj? Tramwaj jest wolny i mało ludzi zabiera, metro będzie szybsze i ma większą pojemność. Metro nie musi być w tunelu po ziemią, czego przykładem są inne miasta w Europie.
                              Nie jest winą deweloperów ani mieszkańców, że miasto nie wywiązuje się ze swojego obowiązku. Ale cóż, wyborcy mają wolny wybów i mogą głosować, na kogo chcą.

              • wuzzi jeden drbny problem 03.01.11, 12:05
                budowa metra jest jednak zdecydowanie droższa od rozbudowy tramwajów a jak wiemy miejska kasa świeci pustkami...
                --
                Kochaj swoje dzieci, one są twoją przyszłością...
                • antypejsbuk Re: jeden drbny problem 03.01.11, 12:19
                  > budowa metra jest jednak zdecydowanie droższa od rozbudowy tramwajów

                  Zgadza się. Tak samo jak zakup porządnych butów zimowych celem chodzenia po mrozie jest zdecydowanie droższy, niż zakup w tym samym celu kapci w Lidlu. Tylko teraz należy zadać sobie pytanie, czy stawiamy na rozwiązania jak najtańsze czy też preferujemy rozwiązania dobre i skuteczne.

                  Rozbudowa tramwajów to tak naprawdę sztuka dla sztuki - wyda się kasę, a efekt komunikacyjny w porównaniu z autobusem czy zwłaszcza samochodem będzie _zerowy_.

                  Owszem, tramwaj jedzie po wydzielonym torowisku. Ale czy tym samym wydzielonym korytarzem nie może jechac autobus???
            • Gość: Jam Re: To nie metra brak IP: 83.243.107.* 03.01.11, 11:44
              Tyko że w Monachium cały, świetnie zorganizowany transport publiczny jest na torach - i to bynajmniej nie tramwajowych. U- i S-Bahn załatwiają praktycznie wszystko, czyniąc faktyczną i realną alternatywę dla korzystania z samochodów (zwłaszcza w Centrum). Akurat o Monachium to Warszawa mogłaby się wieeeeele nauczyć. Także tego, że warunkiem dla dobrego systemu transportu publicznego jest sieć darmowych, świetnych obwodnic i autostrad, które wyprowadzają cały zbędny ruch samochodowy poza miasto.
          • Gość: Rurecki Re: To nie tak IP: 195.117.162.* 03.01.11, 13:01
            > Samo istnienie tramwajów jako podstawowego środka komunikacji wpycha tysiące
            > ludzi do samochodów.

            Brednia na resorach. Do samochodów wpycha brak jasnej polityki komunikacyjnej - pełnych przywilejów dla komunikacji miejskiej z jednoczesnym uspokajaniem ruchu samochodowego poprzez inwestycje w duże parkingi P&R.
            • tomjani Re: To nie tak 03.01.11, 13:09
              Gość portalu: Rurecki napisał(a):

              > > Samo istnienie tramwajów jako podstawowego środka komunikacji wpycha tysiące
              > > ludzi do samochodów.
              >
              > Brednia na resorach. Do samochodów wpycha brak jasnej polityki komunikacyjnej -
              > pełnych przywilejów dla komunikacji miejskiej

              Zamiast czego mamy kompletną dyskryminację tramwajów na światłach: w miejscach takich jak Plac Zawiszy albo wężeł drogowy przy stacji Metro Wilanowska tramwaj musi odczekać dwie zmiany świateł aby przejechać przez skrzyżowanie.
              --
              Bufet sam się wyżywi!
              Tomek Janiszewski

              Wiem,ze obmarzanie jest powaznym problem ale chyba nie az tak groźnym jak w lotnictwie, boc przecie lód cięższy od powietrza, ale od wody lzejszy:)) (c) seaskipper
              • Gość: tra-wa Re: To nie tak IP: 83.142.194.* 03.01.11, 19:07
                Wzdłuż Marymonckiej zbudowano w ostatnim czasie 5 sygnalizacji przez tory. Pytam się po co?! Zbudowano na Bankowym. Skrócono światło dla tramwajów przy Bemowo-Ratusz, Reduta Wolaka i paru innych. Zamiast stałego cyklu zamontowano psującą się sygnalizację wzbudzaną: RakowieckaKościół, BemowoRatusz, Żeromskiego, RRadosława od połudia, Radiowa, Deotymy itd. Tam trmwaj musi się zatrzymać, musi go zarejestrować system i wtedy przejedzie w następnym cyklu (jeśli czujnik jest sprawny). Słyszałem o sytuacji,że przy Radiowej tramwaje stały w ostatnie wakacje pół godziny bo system się zepsuł. Reymonta: super skrzyżowanie, nikt nie wie co koputer wymyśli, czy da światło tramwajowi który pierwszy przyjechał , a może zapali dwa razy dla tego samego kierunku...
                Jeśli to są priorytety dla komunikacji to ja dziękuję
            • antypejsbuk Re: To nie tak 03.01.11, 13:32
              > Brednia na resorach. Do samochodów wpycha brak jasnej polityki komunikacyjnej -
              > pełnych przywilejów dla komunikacji miejskiej z jednoczesnym uspokajaniem ruch
              > u samochodowego poprzez inwestycje w duże parkingi P&R.

              Widzę, że nie masz kontaktu z rzeczywistością, tylko operujesz zasłyszanymi tu i ówdzie frazesami.

              No to teraz przejdźmy do konkretów. Istniają sobie parkingi P&R przy stacjach metra - jak myslisz, dlaczego są pełne? I istnieje sobie parking P&R przy linii tramwajowej (na Połczyńskiej) - jak myślisz, dlaczego jest pusty?

              PS. Nie powtarzaj bezmyślnie frazesów o uprzywilejowaniu komunikacji miejskiej. Jak się zbiega w jednym punkcie kilka obciążonych potoków tramwajowych (np. Rondo Dmowskiego, Dw.Centralny, Rondo Babka, Wileniak, Plac Zawiszy, Femina), to któremu dasz przywilej? A może wszystkim na raz? :)
              • Gość: Rurecki Re: To nie tak IP: 195.117.162.* 03.01.11, 14:20
                > Widzę, że nie masz kontaktu z rzeczywistością, tylko operujesz zasłyszanymi tu
                > i ówdzie frazesami.

                Taaaa....

                > Istniają sobie parkingi P&R przy stacjach metra - jak myslisz, dlaczego są pełne?

                Są ZA MAŁE. Wiadomo o tym było już w momencie projektowania.

                > I istnieje sobie parking P&R przy linii tramwajowej (na Połczyńskiej) - jak myślisz, dlaczego
                > jest pusty?

                Ten parking miałby obłożenie, gdyby tramwaj jechał do centrum 10 minut, a nie 25. Kłania się fatalna organizacja sygnalizacji świetlnej. To tramwaj ma jechać po podjechaniu do sygnalizatora, a nie samochody.

                > to któremu dasz przywilej? A może wszystkim na raz? :)

                Wystarczy zmienić program sygnalizacyjny na pro-tramwajowy, ale w tym mieście żaden projektant tego nie potrafi.
                • tomjani Re: To nie tak 03.01.11, 14:29
                  Gość portalu: Rurecki napisał(a):

                  > Wystarczy zmienić program sygnalizacyjny na pro-tramwajowy, ale w tym mieście
                  > żaden projektant tego nie potrafi.

                  Nie tyle nie potrafi, co boi się blachosmrodziarskiego lobby, mającego w dodatku silne poparcie ze strony SISKOM. BO takim priorytetem dla tramwajów (o którym trąbi się już chyba od kilkunastu lat, nieodmiennie przed każdymi kolejnymi wyborami) naraziłby się setkom tysięcy w-szawaków z tyłkiem przyrośniętym do fotela o wiele bardziej niż wszystkim buspasami, strefami płatnego parkowania i ścieżkami rowerowymi naraz!
                  --
                  Bufet sam się wyżywi!
                  Tomek Janiszewski
                  • agata0 Re: To nie tak 03.01.11, 19:22
                    Nienawiść cię zaślepia, człowieku.

                    Nie potrafisz zauważyć, że w mieście nie istnieją ŻADNE potoki - ani dla samochodów, ani dla tramwajów. A więc dobre ustawienie tramwajom (potwierdzam - jest FATALNE) już nic nie popsuje samochodom. Jako kierowca nie wyobrażam sobie, żeby synchronizacja świateł mogła być gorsza niż jest.
                • antypejsbuk Re: To nie tak 03.01.11, 14:42
                  > Są ZA MAŁE. Wiadomo o tym było już w momencie projektowania.

                  Może i za małe, ale tak czy owak parkuje tam "nieco" więcej samochodów, niż te kilka czy kilkanaście przy Połczyńskiej.

                  > Ten parking miałby obłożenie, gdyby tramwaj jechał do centrum 10 minut, a nie
                  > 25. Kłania się fatalna organizacja sygnalizacji świetlnej. To tramwaj ma jechać
                  > po podjechaniu do sygnalizatora, a nie samochody

                  Biorąc pod uwagę odległości, byc może udałoby się zbić czas jazdy tramwaju z Połczyńskiej do centrum z 25 min. do jakichś 18, ale nie więcej. Żewby tramwaj jechał stamtąd do centrum 10 min., musiałby pomykać tunelem albo estakadą. Tyle, że wtedy byłby... metrem :)

                  > Wystarczy zmienić program sygnalizacyjny na pro-tramwajowy, ale w tym mieście
                  > żaden projektant tego nie potrafi.

                  Powtarzam - Rondo Babka, Rondo Dmowskiego, Plac Zawiszy, Wileniak, Femina, Dworzec Centralny. Tam spotyka się lub wręcz krzyżuje się kika obciążonych tras tramwajowych. Jeśli zastosujesz program pro-tramwajowy i wszystkim dasz priorytet, to te nieszczęsne tramwaje pozajeżdżają sobie drogę pozderzają się. Teraz kumasz? :)


                  .
                  • tomjani Re: To nie tak 03.01.11, 15:04
                    antypejsbuk napisał:

                    > Powtarzam - Rondo Babka, Rondo Dmowskiego, Plac Zawiszy, Wileniak, Femina, Dworzec
                    > Centralny. Tam spotyka się lub wręcz krzyżuje się kika obciążonych tras tramwajowych.
                    > Jeśli zastosujesz program pro-tramwajowy i wszystkim dasz priorytet, to te nieszczęsne
                    > tramwaje pozajeżdżają sobie drogę pozderzają się. Teraz kumasz? :)

                    Póki co to tramwaje tracą czas w miejscach które wymieniłeś nie dlatego że muszą ustępować innym tramwajom, lecz blachosmrodom. I tak, Plac Zawiszy przejeżdża się z reguły na dwie zmiany świateł, oczekując na drugą zmianę wewnątrz ronda i tym samym blokując całkowicie przejazd innym tramwajom, nawet jeśli mają sygnał wolnej drogi. Nawet gdy organizacja ruchu tramwajowego jest prosta jak budowa cepa, np pod Dworcem Cmentarnym: dwie przecinające się ulice, zero skrętów dla tramwajów - to i tak tworzą się długie ich sznury, wskutek tego że sygnał wolnej drogi dla tramwajów pali się kilkakrotnie krócej niż dla blachosmrodów w tym samym kierunku, po to aby skręcające na rondzie blachosmrody mogły bezstersowo oczekiwać na torach na sposobności do skrętu. W efekcie tylko jeden tramwaj zdąża załapać się na jedną zmianę świateł, dy drugi ruszy i podjedzie do skrzyżowania - musi hamować. A bywa że nawet ten jeden nie zdąża przejechać, o ile blachosmrodziarze nie zjadą w porę z torów. Już nie mówiąc o przypadkach gdy za sprawą pchających się jak świnie do koryta blachosmrodziarzy rondo zablokuje się w swastykę, tak że ci co na rondo się wcisnęli nie pozwalają zjechać tym którzy na rondo wjechali wcześniej a wycofać się nie mogą bo na zderzakach siedzą im już następni, i tak we wszystkich 4 kierunkach. Pamiętam taką akcję na Rondzie Dmowskiego: to był dopiero widok! Masakryczne samochodowie jak okiem sięgnąć na wszystkich czterech jezdniach dochodzących do ronda - i kompletne pustki na wszystkich czterech wyjazdowych! I oczywiście zablokowane przez blachosmrody tramwaje. Chyba tylko walec drogowy mógłby takie skrzyżowanie w miarę sprawnie udrożnić, wprasowując część puszek w asfalt, aby inni mogli po nich przejechać.
                    --
                    Bufet sam się wyżywi!
                    Tomek Janiszewski
                    • antypejsbuk Re: To nie tak 03.01.11, 15:53
                      Opisujesz pewien problem, problem skrzyżowań zablokowanych notorycznie przez samochody. Tak, problem istnieje. W związku z tym są dwa możliwe rozwiązania:

                      1. Uwzględniamy to, ze tramwaje sa i będą blokowane przez samochody oraz (tak!) przez autobusy, w związku z tym budujemy metro. Uzyskujemy szybki środek transportu odseparowany od ruchu ulicznego, przy okazji część kierowców przesiada się do metra jako dobrej alternatywy dla samochodu.

                      2. Udajemy, że ruch samochodowy da się wyeliminować, ignorujemy intensywnośc tego ruchu i dalej stawiamy na tramwaje. Oczywiście ruch samochodowy cały czas jest, ale nie przyjmujemy tego do wiadomości bądź udajemy, że ten ruch z czasem zniknie i tramwaje pomkną błyskawicznie.

                      Ty proponujesz rozwiązanie drugie, ja pierwsze. Obawiam się, że chyba nie uwspólnimy stanowisk :)
                  • zdzisiek66 Re: To nie tak 03.01.11, 15:09
                    Jeśli zastosujesz program pro-tramwajowy i wszystkim dasz priorytet, to te nieszczęsne tramwaje pozajeżdżają sobie drogę pozderzają się.

                    Nie widzę nic skomplikowanego w takim ustawieniu świateł, żeby się nie pozderzały :)
                    Wiadomo, że tramwaj musi czasem przystanąć na czerwonym, żeby przepuścić tramwaj na trasie poprzecznej. Ważne, żeby miał zielone wtedy, gdy na poprzecznej są tylko samochody.
                    Przy okazji tematu trasy tramwajowej wzdłuż Marszałkowskiej przypomnę, że były pomysły jej likwidacji - bo jest niepotrzebna, skoro dubluje metro. Jak się jednak ku wielkiemu zdziwieniu stołecznych "ekspertów" okazało, przepustowość metra też jest ograniczona.
                    • tomjani Re: To nie tak 03.01.11, 15:38
                      zdzisiek66 napisał:

                      > Przy okazji tematu trasy tramwajowej wzdłuż Marszałkowskiej przypomnę, że były
                      > pomysły jej likwidacji - bo jest niepotrzebna, skoro dubluje metro.

                      Owszem były, pamiętam te zachwyty wykształciuchów nad przyszłą "wielokomiejską arterią z oddechem" jaką za sprawą likwidacji "niepotrzebnych" tramwajów miała się stać Marszałkowska. Gdybby nie tamte debilne plany - być może metro wytyczonoby od Politechniki pod ul Polną (i wtedy stacja Politechnika zlokalizowana na samym Pl. Politechniki bardziej zasługiwałaby na swoją nazwę niż ma to miejsce obecnie), Noakowskiego, Emili Plater i Plac Grzybowski do Pl. Bankowego. Wówczas metro nie tylko nie dublowałoby tramwajów w samym centrum miasta, ale jeszcze do tego ładnie wpasowałoby się pomiędzy oba dworce PKP: podmiejski i dalekobieżny, zapewniając dogodną przesiadkę z obydwu spośrod nich. A teraz jest wielka kicha, bo na ten drugi trzeba podjechać przystanek tramwajem. To że ul Emili Plater na południowym śródmieściu to w zasadzie wielkie zadoopie - nie ma żadnego znaczenia: wszak i tak nie ma żadnej stacji pomiędzy Politechniką a Centrum, zatem nie ma znaczenia fakt że metro na tym odcinku pod główną ulicą Warszawy.

                      > jednak ku wielkiemu zdziwieniu stołecznych "ekspertów" okazało, przepustowość metr
                      > a też jest ograniczona.

                      Ba, ci sami expierdzi suto opłacani przez lobby motoryzacyjne jakie podczepiło się pod Bank Światowy domagali się wręcz aby wybudowany już pod klucz ale nie oddany póki co do użytku pierwszy odcinek metra... zalać wodą i zamulić piaskiem, jako ze warszawiacy i tak nie będą chcieli jeździć "kolejką" więc nie tylko jej dalsza budowa ale nawet exploatacja tego co już zdążono zbudowac okaże się nieopłacalna. Co by teraz było gdyby ówczesne władze okazały się skorumpowane aż do tego stopnia aby łyknąć takie podszepty... :-O
                      --
                      Bufet sam się wyżywi!
                      Tomek Janiszewski
                    • Gość: G Re: To nie tak IP: 217.17.35.* 03.01.11, 15:46
                      > Wiadomo, że tramwaj musi czasem przystanąć na czerwonym, żeby przepuścić tramwa
                      > j na trasie poprzecznej. Ważne, żeby miał zielone wtedy, gdy na poprzecznej są
                      > tylko samochody.

                      To jest banał, ale nie do przełknięcia do trolli typu "antypejsbuk", które wolą bredzić o jednej parze kozaków na dwudziestkę dzieci. Po co z nim w ogóle wchodzicie w polemikę?
                      • antypejsbuk Re: To nie tak 03.01.11, 15:50
                        > To jest banał, ale nie do przełknięcia do trolli typu "antypejsbuk", które wolą
                        > bredzić o jednej parze kozaków na dwudziestkę dzieci. Po co z nim w ogóle wcho
                        > dzicie w polemikę?

                        Chłopie, a gdzie ja pisałem o jakichś dzieciach?

                        PS. Właściwe obuwie powinni zapewnić dzieciom oczywiście rodzice :)
                  • Gość: Rurecki Re: To nie tak IP: 195.117.162.* 03.01.11, 17:06
                    > Żewby tramwaj jechał stamtąd do centrum 10 min., musiałby pomykać tunelem albo
                    > estakadą.

                    Wystarczy, że będzie dostawać pionową pałkę po wymianie pasażerów na każdym przystanku.

                    > Powtarzam - Rondo Babka, Rondo Dmowskiego, Plac Zawiszy, Wileniak, Femina, Dworzec
                    > Centralny.

                    Bez problemu do osiągnięcia. Wystarczy zapewnić możliwość przejechania 3 składów podczas jednej fazy świateł.

                    >Jeśli zastosujesz program pro-tramwajowy i wszystkim dasz priorytet,
                    > to te nieszczęsne tramwaje pozajeżdżają sobie drogę pozderzają się.

                    Proponuję poczytać ze zrozumieniem właściwe rozporządzenia zanim napiszesz kolejną taką brednię na resorach.
                    • antypejsbuk Re: To nie tak 03.01.11, 17:33
                      > Wystarczy, że będzie dostawać pionową pałkę po wymianie pasażerów na każdym
                      > przystanku.

                      Co zgodnie z doświadczeniami zachodnimi pozwala zwiększyć prędkośc handlową tramwaju z 18 do 25 km/h. Bardzo chwalebne, ale do 36-38 km/h (metro) droga jeszcze daleka. Zdolności przewozowe tramwaju w stosunku do metra też są jakby mniejsze i pozwalają o przesiadce części keirowców do tramwaju zaledwie pomarzyć. Nie zmieszcża się tam po prostu.

                      > Bez problemu do osiągnięcia. Wystarczy zapewnić możliwość przejechania 3 składó
                      > w podczas jednej fazy świateł.

                      Tja, a stojące w poprzek na torach samochody lub autobusy w barwach ZTM same znikną? :)

                      Po prostu proponujesz rozwiązania oderwane od rzeczywistości (wzmożony ruch pojazdów kołowych w centrum).
    • Gość: robot nik prezesa na taczkę IP: 83.142.194.* 03.01.11, 13:11
      Ten wypadek to przypuszczalnie efekt nowej polityki płacowej w Tramwajach. Dzisiaj motorniczy żeby dostać premię MUSI się wykazać co najmniej 90-procentową punktualnością; za 95% dostanie dodatkową premię! Więc pędzą dla paruset złotych, bo coś do gara włożyc trzeba.
      WAŻNE!
      Prezes dostał roczną premię w wysokości 60,000 (słownie: SZEŚĆDZIESIĄT TYSIĘCY)
      Motorniczy na święta dostał 200 złotych (słownie: dwieście - brutto)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka