Komentarze do artykułu

Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokuraturze

- Dość terroru właścicieli dużych psów - mówi Wanda Pałasz, właścicielka yorka, który został zagryziony przez husky'ego. Przedwczoraj zawiadomiła o sprawie prokuraturę.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w pro... Dodaj do ulubionych

  • IP: *.agora.pl 15.06.11, 10:04
    przepraszam bardzo, ale nie rozumiem tego zawiadomienia itp. Bardzo przykra sprawa, ale to ten zagryziony piesek biegał swobodnie, właściciele nie upilnowali go. Trzeba było pilnować psa, nie byłoby dramatu...
    Zaawansowany formularz
    • Gość: JMS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:08
      niezależnie od swoich rozmiarów i charakteru. Każdy burek bez kagańca powinien być odłapywany a właściciel dotkliwie karany
      • Gość: Lanou IP: 80.72.44.* 15.06.11, 13:27
        Puknij się w łeb baranie. A ludzie noszący ze sobą noże są mniej groźni od psa bez kagańca? To może trzeba kazać ludziom wychodzić z domów w kajdankach? Założył ci ktoś kiedyś kaganiec na ryj?
        • Gość: Krolik IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.11, 14:23
          Tobie by się przydał na mózg kaganiec BARANIE! Ja chodzę ze szwajcarskim Victorinoxem w kieszeni i jakoś nie stanowię zagrożenia,w przeciwieństwie do burków
          • Gość: Piotr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 17:04
            A są kagańce dla yorków? Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić tego psa w kagańcu. Mniejsza...

            Przepis powinien być taki że właściciel powinien sam decydowac czy zakłada psu kaganiec czy nie. Jeśli jednak pies wyrządzi komuś krzywdę kara powinna być bardzo dotkliwa i nieograniczająca się do naprawienia szkody. W przypadku pogryzienia człowieka dodatkowo renta dożywotnia dla ofiary, opiekuna. Śmiertelne zejście dodatkowo kara więzienia bo agresywny pies powinien być traktowany jak broń palna.

            A niech by mnie tylko jakiś york pogryzł...
            • Gość: hegemon® IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 18:46
              to najlepszy dowod na to ze głupi psiarze sa tak tepi ze niczego nie sa w stanie zrozumiec i nic ich niczego nienauczy

              jeden pies bez kaganca w dodatku na smyczy zagryzl drugiego bez kaganca i bez smyczy

              i jeszcze pie...*** q**** ma pretensje i czelnosc zadac kary dla tamtego?

              co kolwiek nalezalo by wlepic wlascicielowi psa na smyczy wlascicielce psa bez smyczy nalezaloby wlepic 10krotnie
        • Gość: sewo IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 19:16
          ty to jestes dopiero udany, leczyc sie leczyc!! to wypuscmy wszystkie dzikie weze krokodyle i inne jadowite stworzenia bo jak to moga tak zyc w klatkach. wez sie puknij w ten psi łeb!
          kazdy pies powinien lazic w kagancu, kazdy sie tlumaczy ze jego piesek taki niewinny, a potem taki piesek zagryza dziecko.. zwierzak to zwierzak, jest nieobliczalny
          • Gość: am IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 19:27
            dlatego powinien być co najmniej na smyczy :)

            husky nie miał kagańca a york nie miał ani tego ani tego. czyli który jest bardziej niebezpieczny?

            posiadam malamuta. spotkałam ostatnio taką lekko nawiedzoną kobitę która na wstępie zapytała ile osób mój pies już pogryzł bo to rasa niebezpieczna. ja do niej że nikogo nie pogryzł i nie pogryzie. ze można z nim robić co się chce bo od początku i cały czas ma konsekwentnie wpajane do głowy że człowieka nigdy użreć nie można. "NIEMOŻLIWE! to ile w końcu pogryzł?"

            od słowa do słowa wyszło że pani ma yorka do którego "Pani by nie mogła podejść bo gryzie" kobita była bardzo dumna z tego że taki mały a taki ma charakterek..... ;/ do tego oczywiście jest taki dzielny że atakuje duże wszystkie duże psy......

            • Gość: ddd IP: *.warszawa.mm.pl 16.06.11, 15:40
              Mnie kiedyś uj...bał taki właśnie york (nie mogłem go kopnąć, bo bym dostał przecież wyrok). Jasne, nogi nie trzeba było amputować, ale stało się to na dwa dni przed wyjazdem wakacyjnym za granicę. I skończyły się wakacje nad morzem śródziemnym ,bo najpierw trzeba było założyć trzy szwy, tydzień później pójść na zdjęcie szwów no i oczywiście szczepienie na wściekliznę, bo właścicielka pieska nie pamiętała, czy i kiedy był szczepiony. Także nawet takie gó...o jak york może zepsuć człowiekowi wakacje, na które czeka rok, a niekiedy i dłużej.

              P.S. Abstrahuję od faktu, iż nie życzę sobie bycia obwąchiwanym i obszczekiwanym przez cudze psy. Ulica tak samo jest moja jak i osobnika z pieskiem.
      • Gość: zyniek IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 15:33
        Pies musi być w kagańcu LUB na smyczy. W kagańcu i na smyczy w publicznym transporcie

    • Gość: Alchemik IP: *.108.154.66.wlantech.pl 15.06.11, 10:12
      Sezon ogórkowy uważam za rozpoczęty, czekam teraz na art. o mściwym kanarku i zabójczych gupikach ludojadach.
      • Gość: gościu IP: *.rev.snt.net.pl 15.06.11, 13:17
        Proponuję aby następnym razem ta Pani złozyła zawiadomienie do prokuratury na pchłę, która zaatakuje jej, jak mniemam, kolejnego pieska. Ludzi już widać skretynieli do imentu.
      • Gość: ona IP: 156.17.3.* 15.06.11, 14:17
        dobre:D
    • Gość: kwiatek IP: *.open.pl 15.06.11, 10:14
      Jasne podobnie jak dzieci biegające "luzem" po domu, parku, ogródku dziadków itp. Jak ktoś ma takiego psa powinien wyprowadzać go w kagańcu - ale na jakąkolwiek uwagę w tym zakresie właściciele "piesków" zwykle reagują rozbrajającym uśmiechem - przecież on nie gryzie, a jak właściciel jest bardziej agresywny to można jeszcze usłyszeć, żeby sobie samemu założyć kaganiec - oględnie mówiąc. To oczywiście nie jest wina zwierzęcia tylko bezmózgiego właściciela.
      • Gość: ferning IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:38
        Z drugiej strony:
        gdyby york miał kaganiec, to najprawdopodobniej nie podbiegłby do innego psa.
        Często tak jest, że małe psy w kagańcach są duuużo bardziej ostrożne.

        Cóż. Tego już nie sprawdzimy, ale nie mogłem się oprzeć spekulacjom ;p
        • Gość: ps IP: *.aster.pl 15.06.11, 13:39
          York niezależnie czy z kagańcem czy nie zostałby zagryziony. Huski z kagańcem na pewno by nie zagryzł. I na pewno nie zostałby zagryziony przez yorka.
          Jeśli właściciel dużego psa nie założył mu kagańca i stało się takie nieszczęście, to właściciel powinien zostać bardzo przykładnie ukarany. Właściciela yorka można upomnieć, bo nic nie zrobił. Gdyby kogoś pogryzł to owszem.
          Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Wyprowadza psa bez kagańca, pies zagryza innego - za to musi być kara.
          • 15.06.11, 13:41
            Ta, a jak pijany kierowca malucha wjedzie na przeciwległy pas jezdni i zderzy się czołowo z TIRem, to należy ukarać kierowcę TIRa, bo mógł jechać inną trasą.
            --
            Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure about the former.

            A.Einstein
            • Gość: Kasica IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 14:25
              Hahahahaha, Misiura kocham cię, to piękne porównanie.
              • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 18:39
                i jakie trafne :D

                ja się autora wątku zapytam... wychodzę sobie na spacer ze swoimi psami. chcę sobie pochodzić i nacieszyć się pogodą. swoje psy uczę, wychowuję i pilnuję. dlaczego mam jeszcze pilnować czy żaden piesek którego obowiązkiem jest być pod kontrolą właściciela nie podbiega nam pod nogi "bo chce poszczekać", "co chce się pobawić". moje psy w kagańcu czy bez mogłyby ubić takiego szczura chociażby na niego nadeptując (że o zgnieceniu kagańcem nie wspomnę). dlatego się zapytuję - skoro ja się do przepisów stosuję, psy są na smyczy i chcę sobie po prostu spędzić z nimi miłe popołudnie to czemu mam odpowiadać za to że ktoś tego nie robi.

                i kurcze nie porównujcie dziecka do psa!
          • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:13
            Wybacz, ale z tekstu wynika, że agresorem był mniejszy pies i na dodatek bez smyczy. Nie ma wątpliwości, że większy się bronił. W jaki sposób duży pies w kagańcu miałby się obronić przed ukąszeniami w łapy małego pieska?

            Wydaje ci się, że małe pies są niegroźne, a to małe psy (jamniki) wykorzystywało się w polowaniach na dziki - bardzo skutecznie podgryzały ścięgna, aż dzik nie mógł uciekać. Czy jeśli husky zostałby pogryziony przez yorka, nadal uważałbyś, że to wina huskiego?

            Czy właściciel yorka pokryłby koszty leczenia pogryzionego huskiego, czy z uśmiechem powiedziałby, że przecież nic się nie stało? Obstawiam drugą wersję.

            Dość terroru małych wściekłych szczekaczy! I dość nagonki na duże psy!
            • Gość: anty-psie_gó... IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 18:16
              To sprzątajcie po swoich dużych psach duże gów.na.
              • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 19:36
                Mogę mówić wyłącznie za siebie - ja sprzątam, a czy ty sprzątasz po sobie?
          • Gość: spesz IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 18:12
            Pleciesz bzdury!Gdyby York był odpowiednio pilnowany,nic by się nie stało,a teraz nadziane babsko próbuje jeszcze odwrócić kota ogonem i wytargać jakąś kasę,za to,że nie umiała dopilnować swojego pupila!
            • Gość: Zuz IP: 83.143.137.* 15.06.11, 19:25
              do spesz, ty też pilnuj swojego dupska bo może jakiś gwałciciel je użyć i oby tak było, wtedy może bys cos zrozumiał - kto ma się pilnować czy zbroniarz (ten który zagryzł) czy ofiara (zagryziona)
          • Gość: kalina_p IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.11, 15:44
            metalowym...
            a wtedy byłaby afera, że husky machał głowa przy yorku i nieumyslnie trzasnął w czache powodując smierć na miejscu;)
            Yorka trzeba było pilnowac !
      • Gość: kasia IP: 167.202.201.* 15.06.11, 14:29
        chcialabym tylko zauwazyc, ze w przypadku takiej dysproporcji w rozmiarach psow, kaganiec tez moglby na niewiele sie zdac. Pies w kagancu ma tendencje do uderzania pyskiem, jesli nie moze ugryzc. wydaje mi sie, ze po takim uderzeniu malutki york moglby skonczyc z przetraconym kregoslupem.
        Ja zawsze mam psa na smyczy, a gdy mijam ludzi, inne zwierzeta, itp. to zawsze na krotkiej. Jesli zachodzi wola, okolicznosci izgoda drugiego wlasciciela, to wtedy psy sie obwachuja, podchodza dzieci, zeby pieska poglaskac, itp itd. Ale zawsze trzeba pamietac, ze zwierzeta to zwierzeta i w sytuacji, ktora przezyla Pani Wanda, w pierwszej kolejnosci mialabym zal do meza, ze nie zadbal o bezpieczenstwo psa. To tak jakby karac kierowce za to, ze przejechal dziecko, ktore wybieglo na ulice. Badzmy rozsadni.
        A co do kaganca - zgadzam sie z tym, ze pies w kagancu sam moze pasc ofiara ataku innego, agresywnego psa, wiec ja ososbiscie kaganiec stosuje tylko w srodkach trnasportu publicznego.
        A argument, ze pies moglby zagryzc dziecko - dziecko od tego ma rodzicow, zeby uczylo sie od nich rozsadku i ostroznosci, a gdy jest na to zbyt male - przebywalo pod ich opieka...
        • 15.06.11, 15:13
          w 100 procentach wyraziłaś moją opinię!
        • Gość: Wandalka IP: *.internetia.net.pl 15.06.11, 16:43
          "A argument, ze pies moglby zagryzc dziecko - dziecko od tego ma rodzicow, zeby
          > uczylo sie od nich rozsadku i ostroznosci, a gdy jest na to zbyt male - przebyw
          > alo pod ich opieka..."
          Dawno nie słyszałam takich bredni. Jeżeli ktoś przyprowadza wielkiego psa bez kagańca przed przedszkole , to jest to człowiek któremu co najmniej brakuje wyobraźni. Pies nie może stwarzać zagrożenia dla dzieci. Ciekawe, czy będziesz myślec tak absurdalnie mając wlasne dziecko (trzylatek może nie posłuchać nawet najrozsądniejszego rodzica i podlecieć do ślicznego miśka, na jakiego wygląda taki psiak). Husky są świetne, zasługują jednak na odpowiedzialnych i mądrych właścicieli.
    • Gość: bufetowa IP: 195.187.148.* 15.06.11, 10:15
      Przez kilka lat mój pies nosił kaganiec. Któregoś dnia podbiegł do mojego psa mniejszy pies i zaczął go gryźć. Tylko dzięki mojej interwencji i lekkiemu kopniakowi nie doszło do większej tragedii. Ten mniejszy pies zaskomlał, ale dla niego skończyło się to na siniakach.

      Wiele osób, takich jak p. Wanda, myśli, że jak pies jest mały to temu psu wszystko wolno.
      Mój pies stał się bardziej agresywny od tamtej chwili. Po tej sytuacji prowadzę psa na smyczy, ale nigdy nie założę mu kagańca. Przecież musi mieć jakieś możliwości obrony!

      Głupotą jest rozpatrywanie tej sytuacji przez prokuraturę. Jest to niepoważne.
      Jedyną osobą, która powinna być ukarana to pani której pies uciekł ze smyczy. Wykazała się ona wielką nieodpowiedzialnością! Bo ten mały pies mógł pogryźć jakieś dziecko. Pies to tylko zwierze. Nawet najbardziej miły pieszczoch może w pewnej sytuacji zachować się agresywnie.

      Jeżeli ustalamy przepisy, że psy powinny nosić kaganiec i być trzymane na smyczy, to te przepisy OBOWIĄZUJĄ KAŻDEGO!
      Ten mały york również powinien nosić kaganiec i być na smyczy. A tymczasem lekkomyślnie nie był nawet na smyczy.

      Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. Niestety p. Wanda zapomniała, że sama ma trochę za uszami.
      • Gość: aaa IP: *.home.aster.pl 15.06.11, 10:25
        Dokładnie tak! Też miałem psa przez 17 lat!! Chodził na smyczy i w kagańcu i wielokrotnie został pogryziony przez innego latającego luzem. Czasami był to mniejszy pies, a czasami naprawdę spory i tylko moje silne kopnięcia w napadającego psa ratowały mojego przed zagryzieniem. Kiedyś sam mało nie oberwałem od krewkiego właściciela za kopanie jego psa, który napadł mojego. Gdyby ten York był na smyczy i w kagańcu a ten duży tylko na smyczy i mimo to zagryzł małego, to wtedy tak - do prokuratury, ale jako, że lepiej zabezpieczony był duży pies, a to ten mały latał luzem, to sorry. Tak jak mówi policja i jednych i drugich ukarać mandatem za niezabezpieczenie psa. Właścicieli dużego psa, za brak kagańca, właścicieli małego psa za brak kagańca i brak smyczy.
        • Gość: jbb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:23
          § 23 Uchwała Nr XXXIII/756/2004 Rady miasta stołecznego Warszawy
          1. Na tereny przeznaczone do wspólnego lub publicznego użytku psy mogą być wyprowadzane tylko na smyczy, a agresywne nadto w kagańcach.

          pytanie czyj pies był agresywny. Kiedyś mały pies ugryzł mojego w jajka - mój długo później wył.

          Zgaduj, który był agresywny .
          • Gość: Stara psiara IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 14:16
            O rasach agresywnych mówi ustawa. Nie ma tam huskiego ani żadnych mieszańców a do takich zaliczamy wszystkie psy bez rodowodu. Pani Wandzia nic nie wskóra. Prawo jest jednoznaczne, husiok był na smyczy a york nie. Nie ma szans na wygranie procesu.
      • Gość: gosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:55
        Osobiście jestem właścicielką rottweilera. Naprzeciwko mojego mieszkania mieszka para posiadająca malutkiego, słodziutkiego i niewinnego jak aniołek yorka, przed którym muszę bronić swojego psa bo za każdym razem gdy spotykają się niefortunnie to ten słodziak stara się zaatakować mojego psa. Tak więc nie mówmy o terrorze właścicieli dużych psów, bo każdy pies może zachować się w ten sposób bez względu na wielkość. To na właścicielu każdego psa skoro tego psa posiada ciąży obowiązek zapewnienia opieki i bezpieczeństwa zarówno dla swojego psa jak również branie pod uwagę bezpieczeństwa innych psów i ludzi. Wielkość nie ma znaczenia.
        • Gość: astrogator IP: *.medical-tribune.pl 15.06.11, 11:08
          Różnica między ugryzieniem a zagryzieniem umknęła jakoś uwagi wielu komentujących...
          • Gość: Bożena IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 11:16
            Taki wypierd mamuci jak york ma przy okazji wypierdkowaty mózg, kiedy to podbiega do kilka razy większego przeciwnika, który raz chapsnie i po yorku. Ludzie powinni się decydować, czy hodują psy czy chomiki xxl, do których zaliczam właśnie yorki i tego typu oraz rozmiaru czworonogi.
            • Gość: Zuz IP: 83.143.137.* 15.06.11, 19:22
              Bożeno mysle ze jestes jeszcze głupsza niz te yorki z twojego opisu... hahaha
          • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:13
            tym bardziej trzeba uważać żeby York był dobrze zapięty, żeby w razie zagrożenia wziąć go na ręce, żeby nie wyśliznął się ze zbyt małych szelek i nie wpadł np pod samochód, a nie przywiązywać pod przedszkolem i zostawiac bez opieki ... szczyt nieopdpoiwedzialności ....
            • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:38
              A jeszcze jedno. Córka tych Państwa powinna im podziękowac za traumę .... współczuję myślących rodziców. I jeszcze wspaniałego wzorca. Nafikali a winnych szukają w innych nie w sobie .... przykre i smutne
          • Gość: x IP: *.sika.com 15.06.11, 13:13
            Chyba przesadzasz - takiego Yorka większy pies załatwia jednym kłapnięciem.
            W takich przypadkach nawet ciężko mówić o jakieś reakcji właściciela, bo to są chwile.
            Ewidentny błąd właścicieli Yorka - biegał luzem a nie powinien.
        • Gość: renap IP: *.aster.pl 15.06.11, 14:20
          Masz rację co do yorków - one naprawdę są zadziorne strasznie! Miałam wilczura mieszanego ze sznaucerem olbrzymim - był naprawde potężny, ale i łagodny. A na spacerze bał się wszystkich yorków, od kiedy nasz blokowy york wskoczył mu na głowę i uczepił się zębami ucha... A mój chciał się tylko przywitać, poznać nowego sąsiada.
        • Gość: leela IP: 80.50.231.* 15.06.11, 14:50
          o boże aż nie mogę tego czytać bo te rottweilery są takie milusie. A te malutkie pieski są takie wredne i złe złe złe!

          Tylko że taki rottweiler ma nacisk szczęk dochodzący do 2t. I nie wiem jak miałabym bronić swoje dziecko przed takim milusim rottweilerkiem bez kagańca, a wiem że wystarczy tupnąć w przypadku yorka i pies sam się przestraszy i odbiegnie.
          Ludzie rottweilery są niebezpieczne. A wy je bronicie. Prze pani on nic pani nie zrobi taki miły piesek.
          A ciągle się słyszy o pogryzionych niemowlakach bo nigdy nie wiadomo co takiemu psu odwali.
          • Gość: Tomasz IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.11, 16:54
            Jaaasne, dla każdego rottweilera dzień bez zjedzenia dziecka albo kilku yorków to dzień stracony!

          • Gość: rozbawiona IP: *.elblag.vectranet.pl 17.06.11, 23:43
            Hahahahah! Rott i 2 tony w szczękach XD Krokodyl tyle nie ma istoto. Dokształć się najpierw w temacie a potem wypowiadaj, bo jak to czytam to mi sie słabo robi i przestaje w inteligentnych ludzi wierzyć.
            York powinien byc na tyle dobrze zabezpieczony, żeby nie wydostac sie z szelek. Psa nie powinno sie zostawiac samego pod sklepem czy przedszkolem. Rownie dobrze mogl go zagryzc bezpanski pies, kogo by wtedy pozwała? siebie za glupote?
            Pracuje w miejscu gdzie na codzienn stykam sie z psami i ludzmi. Pogryzen dzieci przez Yorki i inne nie duze slodkie pudelki i jamniczki jest 10 razy wiecej niz przez duże psy.
      • Gość: evka IP: *.dip.t-dialin.net 15.06.11, 11:20
        Przede wszystkim zacznijmy od tego, ze w Warszawie pies bedacy na smyczy nie musi miec nalozonego kaganca. O tym mowi ustawa. Poza wyjatkami, ale husky do nich nie nalezy. Jesli mialabym sie czpiac, to york byl nie na smyczy, a wiec powinien byl miec na pysku kaganiec. Pani niefrasobliwi zostawila nienalezycie zabezpieczonego psa pod sklepm, a to poskutkowalo tym, czym poskutkowala. Pani powinna wyciagnac wniosek na przyszlosc, choc smutny i przeprosic wlasciciela huskyego za powstaly stres dla obojga. Ale niestety u pani godnosci i odpowiedzialnosci nie znajdziemy.
        • Gość: jbb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:24
          racja
        • Gość: Stara psiara IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 14:24
          Zgadzam się. Masz całkowitą rację. Pod względem prawnym Pani Lekkomyślna Wanda nic nie wywalczy. Właścicielom wypierdków wydaje się, że ich "gryzonie" są bezlkarne, że wolno im biegać luzem - bo maleteńki, sr... gdzie popadnie - bo to maleńka kupeczka, wchodzić wszędzie - bo maskoteczka. A właściciele większych zwierzów, muszą uważać, bo nagle wypada mały gryzoń bez opieki i agresywnie prowokuje tego większego. To się doigrał. Cholerna szkoda malucha ale to ewidentna wina Pani Wandzi i to ona powinna beknąć za brak nadzoru nad psem, który mógł spowodować np. wypadek komunikacyjny, wbiegając na ulicę.
        • 15.06.11, 20:39
          Gość portalu: evka napisał(a):

          > Przede wszystkim zacznijmy od tego, ze w Warszawie pies bedacy na smyczy nie mu
          > si miec nalozonego kaganca. O tym mowi ustawa. Poza wyjatkami, ale husky do nic
          > h nie nalezy. Jesli mialabym sie czpiac, to york byl nie na smyczy, a wiec powi
          > nien byl miec na pysku kaganiec. Pani niefrasobliwi zostawila nienalezycie zabe
          > zpieczonego psa pod sklepm, a to poskutkowalo tym, czym poskutkowala. Pani powi
          > nna wyciagnac wniosek na przyszlosc, choc smutny i przeprosic wlasciciela husky
          > ego za powstaly stres dla obojga. Ale niestety u pani godnosci i odpowiedzialno
          > sci nie znajdziemy.

          Z całością wypowiedzi się zgodzę. Wypada jednak wyprostować, że pies nie został zostawiony przed sklepem tylko pod przedszkolem i tam urwał się ze smyczy. Równie dobrze, zamiast rzucać się na innego psa, mógł zaatakować dziecko prowadzone do przedszkola. Gdyby rodzic w obronie malucha ukręcił psu kark, pani też podałaby go do prokuratury?
      • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:22
        Mój wujek został ugryziony przez jamnika, za przeproszeniem w półdupek, kiedy wiązał sznurowadło. Potem dostawał zastrzyki przeciwtężcowe, a właścicielka jamnika oczywiście nie poczuwała się do winy.
        Od tej pory wiem, że duże psy są o wiele bezpieczniejsze od małych.

        Dość terroru małych gryzących i szczekających po blokach piesków!
    • Gość: a ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:16
      Dośc terroru yoreczków, ktore niewychowane podbiegaja do innych psów. Ewidentna, 100 % wina wlascicieli yorka!!! jesli sie wymknal to MUSI miec przywolanie! Husky to nie jest pies agresywny, york to terrier!!! Czy ktos widzial yorka w dogoterapii? Bo huskych tam sporo, wiec o czym mowimy? Moze prokurator siegnie do zrodel wiedzy innych, niz rozhisteryzowana paniusia, ktora nie potrafi byc odpowiedzialna za swojego pupila? Pomijam idiotyczny pomysl przywiazywania psa na zewnatrz. To tez skrajna nieodpowiedzialnosc !
      • Gość: ambroż IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 11:26
        Dokładnie, husky to nie są agresywne psy. Dominujące, asertywne, ale nie agresywne.

        York nie był przeszkolony, skoro uciekł i pobiegł do innego psa. Błąd właścicieli, bezdyskusyjny. Oczywiście ładnie jest napisać „podbiegł”, ale nie wiemy, czy podbiegł z ujadaniem, czy z ciekawości. Znając yorki i ich właścicieli jakoś prawdopodobne wydaje mi się to pierwsze…

        Yorki są sztucznie stworzoną rasą, przez swoje strzyżenie, krótkie nóżki, nadpobudliwość, dla większości innych zwierząt wyglądają jak zabawki albo powodują reakcję startową. To, że dla niektórych ludzi są „urocze”, nie zwalnia z myślenia o tym, że to zwierzęta, a nie nakręcane pluszaczki.

        Pies, który jest luzem, podchodzi do innego psa na własną odpowiedzialność. Kropka.

        Współczuję, bo to tragedia, ale współczuję też właścicielom huska, bo tu nie ma żadnej ich winy. Sam mam dużego molosa – jest opanowany, ułożony, zdane wszystkie testy psychiczne, państwowy PT-1 i kilka medali z wystaw – i nieraz musiałem na kopach odganiać „pieszczoszki”, które uciekały swoim niedorobionym właścicielom i biegły do mojego psa z jazgotem i zębami. Można straszyć, tłumaczyć, nic nie dociera. Pewna kategoria ludzi uważa, że kupiła sobie zabawkę i wszyscy mają się do ich zabawki dostosować i uważać, żeby na nią nie nadepnąć.
        • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 12:32
          Skoro Hasky nie są psami agresywnymi, skąd tyle przypadków i pogryzień i nawet zagryzień? Każdy pies to zwierzę, które ma instynkt mordercy.
          Pażdziernik 2005: Kolejne dziecko leczy rany w szpitalu po ataku psa. 10-letnią Karolinę z Ligoty pod Bielskiem-Białą pogryzł syberyjski husky, należący do jej koleżanki.
          Sierpień 2007: 8-latka, pogryziona przez psa, leży w szpitalu w Rzeszowie. Dziecko ma złamany nos, wybite dwa zęby i rany szarpane na twarzy i głowie. Pies 2-letni syberian hysky.
          Styczeń 2010: W Łęcznej dwuletni chłopiec został dotkliwie pogryziony przez psa rasy husky. Z ranami na twarzy trafił do szpitala.
          Grudzień 2010: 11-letni dziewczynka i o rok starszy chłopiec padli ofiarą psa husky. Chłopiec ma poranione plecy i rękę. Dziewczynka ranę szarpaną i złamanie ręki.
          Luty 2011: Tragedia we wsi Katlewo (woj. warmińsko-mazurskie). Trzy rozwścieczone psy zagryzły Kubusia (5 l.), który bawił się na placu zabaw. Zwierzęta, które pogryzły chłopca to pies rasy alaskan malamute i dwie, mniejsze od niego, suki mieszańce.
          Marzec 2011: Wyprowadzany bez kagańca pies zaatakował w Gorzowie roczną dziewczynkę. Dziecko z ranami twarzy trafiło do szpitala. Pies jest rasy syberyjski husky.
          Marzec 2011: Husky wpadł do zagrody i zagryzł kury
          Czerwiec 2011: Husky wpadł do sklepu zoologicznego i zagryzł świnkę morską.
          Psu nie można ufać fakty.interia.pl/kraj/news/mazowieckie-zmarlo-niemowle-pogryzione-przez-psa,1057820,3 i sprawa odpowiedzialności właścicieli: wartagoldena.org.pl/forum/printview.php?t=1414&start=0&sid=38a09438ccae91344c8fe2a824a0ba84

          I jeden przypadek pogryzienia psa przez dziecko z Lipiec 2008: Mieszkający na przedmieściach Belo Horizonte w brazylijskim stanie Minas Gerais chłopiec został zaatakowany przez pitbulla, gdy bawił się na podwórku za domem swojego wujka. - Kiedy mnie ugryzł, ja też go ugryzłem. Zawinąłem rękę wokół jego szyi i zacząłem go bić - powiedział mały Gabriel Almeida. Dzielnemu chłopcu założono cztery szwy. Gabriel w walce stracił też ząb.


          • Gość: ambroż IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 12:55
            Co chcesz wykazać wypisując te przypadki?

            Nie odróżniasz agresji od jej skutków, a także charakteru dominującego od rasy agresywnej. Husky są psami dominującymi, wymagają odpowiedniego prowadzenia i umiejętności. To, że chłop z zabitej dechami wsi kupił za 50zł „rasowego” pieska, szczuł „na ostro” i trzymał go na podwórku na łańcuchu i ten pies w końcu zaatakował, ma świadczyć o rasie? Znasz okoliczności każdego z tych przypadków? Wiesz, kto do kogo podszedł? Jak się zachowywał? Ile z tych przypadków to rodziny patologiczne, gdzie dzieci i pies obrywają po równo pasem od pijanego tatusia? Wiesz, co się wtedy dzieje w psychice dziecka, a co w psychice zwierzęcia?

            Nie sądzę. W dodatku widzę, że niespecjalnie masz pojęcie o psach w ogóle.

            Agresja to atak na innego psa – w tym specjalizują się rozpieszczone i rozhisteryzowane jamniki i yorki, którym terytorializm rzucił się na i tak niewielkie móżdżki. Pies, który reaguje na zaczepkę i broni się _nie_jest_ agresywny.

            Wyliczyłaś osiem przypadków, gdy na przestrzeni 8 lat pies domniemanej rasy husky (widzę, że brakuje Ci konsekwencji nawet w pisaniu nazwy tej rasy, domyślam się, że przeklejasz opisy z portali skandalizująco-plotkarskich) był zaangażowany w incydent. O dwóch z nich wiem, że miały miejsce w rodzinach patologicznych i psy były mieszańcami z bazaru. Do pozostałych też podchodzę ostrożnie (no mój Boże, pies zagryzł kurę, świat się kończy…), a już ta o huskym, który wpadł do sklepu zoologicznego i zeżarł chomika to chyba była między artykułem o marsjanach w Sulęcicach i babie z brodą, prawda?

            W tym przypadku jest ewidentne zaniedbanie właścicieli yorka, którzy nie dorośli do tego, żeby mieć psa. No i już nie mają. I mam nadzieję, że mieć nie będą.
            • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:21

              > Ile z tych przypadków to rodziny patologiczne, gdzie dzieci i pies obrywają po równo pa
              > sem od pijanego tatusia?
              Żadno nie odbyło się jak to nazywasz" w patologicznej rodzinie" To, że zagryziony chłopiec pochodził z biednej rodziny a pies rasy haski był własnością wójta, nie świadczy, że to byłą wina chłopca.
              A co chce osiągnąć. To proste. Chcę żeby ludzie sobie uświadomili,że pies to zwierze. Jest to ssak DRAPIEŻNY! Zwierzę, które ma instynkt polowania i zabijania. Bez względu czy to Haski czy York, czy mieszaniec, czy rasowy, duży, czy mały etc. Fakt nie jestem specem od krynologii. Jestem po prostu biologiem. Każdy pies powinien być poddany tresurze. Pies powinien być uczony panowania nad swoim instynktem, zwłaszcza agresją. Psa nie powinien posiadać każdy chcący tego człowiek. Psy powinni mieć tylko ludzie odpowiedzialni. Tacy, którzy zajmą się wychowaniem psa i jego tresurą i będą wiedzieć, ze nigdy nie można mu zaufać w 100%.
              Nie wiem, skąd wywnioskował Pan, że nie mam pojęcia o psach. Ja podałam tylko przykłady, kiedy pies był agresywny( bo był, choć Pan tego nie zauważa). Chciałam i podałam fakty. Pan opiera swoje zdanie na własnych przypuszczeniach. Co znaczy, że "Pies, który reaguje na zaczepkę i broni się _nie_jest_ agresywny"?? Czy zagryzienie małego Yorka to nie była agresja? W artykule nigdzie nie napisano, że york gryzł, lub też w inny sposób okazywał agresje większemu psu. Może tylko podbiegł do niego. Chyba nie rozumie Pan słowa agresja. Więc po Panu przypomnę. Agresja (łac. aggresio – napaść) – w psychologii określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej. Obrona więc także może być agresywna. I Haski bez względu na to ile mają w sobie"czystej krwi" a ile w nich z mieszańca też potrafią być agresywne.
              • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 13:24
                Co to jest Haski i krynologia????
              • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:24
                I słowo od speca "od zwierząt":
                Agresja u psów jest zachowaniem instynktownym, będącym reakcją na innego osobnika, w momencie, który pies uważa za konfrontację. Jest to naturalne zachowanie zwierzęcia, które pomaga mu przetrwać, tak jak ucieczka czy uległość. Osobniki agresywne zdarzają się w każdej rasie (nawet u Yorkshire Terrierów), nie tylko wśród psów uznanych za „niebezpieczne”. Przyczyn agresji może być wiele.
                Proszę się douczyć Panie Ambroży, bo Pana wypowiedź świadczy o braku znajomości psów.
                • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 13:25
                  Nadal czekamy na wyjaśnienie co to jest Haski i krynologia....
                  • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:35
                    Przykro mi, że tak ciężko się domyśleć. Jak napisałam nie jestem specem w sprawie psów. Starałam się szybko pisać, więc na pewno w mojej wypowiedzi są błędy i literówki. Ale uprzejmie już prostuje i wyjaśniam.
                    Haski, to oczywiście moje "spolszenie" rasy Husky, czyli psy należące do psów zaprzęgowych.
                    Kynologia( po k wpisałam niepotrzebnie r)To nauka zajmująca się psami, czyli wszystko o psie naukowo. Kynologia to naukowe podejście do spraw związanych z każdego rodzaju psami, zarówno rasowymi jak i nie rasowymi.
                    Mam nadzieję, że moje sprostowanie jest dla Pana wystarczające i teraz jest Pan w stanie przeczytać co napisałam. Jeśli nie, z chęcią dokonam kolejnych objaśnień.
                    Pozdrawiam
          • Gość: dfgf IP: *.40.123.199.threembb.co.uk 15.06.11, 13:27
            znacznie więcej dzieci uległo trwałemu kalectwu i śmierci w wypadkach domowych czy samochodowych.
            Nawet więcej wypadło z okna. Zamurować wszystkie okna...
            zwierze to odpowiedzialność. Dziecko też.
            • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:40
              I o to mi chodzi cały czas! O ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!
          • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:40
            8 przypadków na przestrzeni 6 lat! No rzeczywiście to przesądza o agresji rasy! Lepiej poszukaj raportów lekarskich z pogryzień przez terriery. Jak miałam kiedyś "starszego brata" yorka, Australijskiego Silky Terriera i powiem krótko - nigdy więcej terrierów! Owczarki niemieckie, labradory, husky, malamuty tak, ale przenigdy terriera!
            Głupie to i uparte, nieskore do nauki, a ego jak u 40-kilogramowego psa! Zawsze zaczepiał większe psy i raz został został tak dotkliwie pogryziony przez skundlonego owczarka (poszło o sukę z cieczką), że 2 miesiące przeleżał pod kroplówką. I czego się nauczył? NICZEGO! Dalej obszczekiwał duże psy, a potem się cwaniak za mną chował. A ile razy pogryzł weta? A mnie? Założenie kagańca, podobnie jak czyszczenie zębów graniczyło z cudem. Jednocześnie miałam sukę owczarko-labradora (45kg) i to była chodząca łagodność i przez 12 lat swojego życia nikogo nie pogryzła, za to sama kilka razy została pogryziona i to właśnie przez takie małe wypierdki jak yorki i jamniki.

            Ludzie nie zdają sobie sprawy, że duże owczarki hodowano do OBRONY stad owiec przed złodziejami i wilkami, a terriery hodowano na polowania, więc musiały być agresywne. Co więcej, taki terrier jeśli został pogryziony przez kunę czy jakiegoś gryzonia musiał o tym szybko zapomnieć i ponownie atakować. Dlatego tresura terrierów jest tak trudna.

            Terriery w mieście to pomyłka, hodowcy skupili się na uroczym wyglądzie yorka, ale zapomnieli o jego charakterze.
            • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:06
              Specjalnie szukałam przykładów wśród psów Husky. Nie chodziło mi o to, żeby pokazać że tylko ta rasa jest agresywna, ale to że PSY są agresywne i właściciel nigdy na 100% nie może być pewny, że pod wpływem strachu lub innego czynnika pies nie zareaguje agresją. Nie ważne czy pies jest duży czy mały, to w dalszym ciągu pies. Właściciele nie mogą zostawiać psów samych w miejscach publicznych, muszą nad nimi sprawować cały czas opiekę. Muszę widzieć co pies robi. Prawie każdy wypadek, który tu przytoczyłam, wydarzył się pod nieobecność właściciela. Dla mnie szczytem nieodpowiedzialności jest puszczać samopas psa i jeszcze tłumaczyć, że przecież nic się nie stało... Moim zdaniem zawinili tu oboje właściciele psów. Właściciel Yorka, że zostawił go samego w za luźnych szelkach, właściciel Husky'ego, że nie wytresował go, by nie zagryzał mniejszych psów(bo w instynkcie ma agresje dominacyjna względem mniejszych stworzeń). A najważniejsze, gdyby opiekun Husky'ego był koło psa i zareagował, to ta sytuacja nie miałaby miejsca. A jak napisałam w poprzednim poście, właściciele powinni szkolić swoje psy, by nie zbliżały się ani do innych psów, ani dzieci, bez zgody drugiej strony.
              • 15.06.11, 15:18
                Gość portalu: Ania981 napisał(a):

                > A najważniej
                > sze, gdyby opiekun Husky'ego był koło psa i zareagował, to ta sytuacja nie miał
                > aby miejsca.

                A skąd pomysł, że go koło psa nie było?

                --
                Koniec z głupimi sygnaturkami.
                • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:29
                  Mój błąd. Trzymał go na smyczy... Więc czemu nie zareagował??? Mógł Yorka przegonić, albo zwrócić uwagę właścicielowi Yorka, by zabrał swojego psa, bo jego Husky może go zaatakować. W artykule jasno napisane było że York tylko podbiegł do Husky'ego, NIE ugryzł go, po prostu podszedł. Czy ten pies zawsze będzie atakował małe stworzenia, które znajdą się w jego pobliżu? Reakcja właściciela: Bo kiedyś go jakiś mały ugryzł, więc on teraz ma prawo je zagryzać. Pozazdrościć logiki... Ja tu chyba czegoś nie jestem w stanie pojąć
                  • 16.06.11, 01:24
                    Artykuł jest napisany tak tendencyjnie i z tezą, że od razu nasuwa się przypuszczenie (graniczące z pewnością), że chodzi o znajomą któregoś z redaktorów.
                    Przykłady? Proszę: "sprawa jest w prokuraturze" - brzmi groźnie, tylko równie dobrze można zgłosić w prokuraturze porwanie przez kosmitów (zgłaszać to można sobie wszystko) a "wyśliznął się z szelek" to już obraza inteligencji czytelnika.
                    No i "prawnicy" sugerujący podciągnięcie tego zdarzenia pod przepisy KK. Oni to prawo ukończyli chyba w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie w Pcimiu dolnym.
                    --
                    =Jolly Roger= =a.k.a.= =Misiek=
                    >>> Nie wiemy - nie piszemy <<<
              • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 15:29
                A najważniejsze jest to, że gdyby chodzący szczur był na smyczy to by nie było całej sytuacji.
                • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:53
                  Nie widziałam jeszcze by ludzie prowadzali szczury na smyczach. Ciekawą modę chce Pan wprowadzić.
                  Podejrzewam, ze pisząc "szczur" miał Pan na myśli Yorka. Obawiam się, że skoro Husky zagryzł Yorka tylko dlatego że tan do niego podszedł, to raczej nie miałoby dla niego znaczenia czy York który do niego pochodzi jest na smyczy, czy nie. Nie wiem, czy doczytał Pan, ale York nie ugryzł Husky'ego, on do niego podszedł, pewnie jako bardzo młody piesek, chciał po prostu się pobawić. Straszne przestępstwo, prawda? Należy natychmiast ukarać śmiercią przez zagryzienie. Zastanawiająca jest dla mnie postawa opiekuna Husky'ego, który trzymał go na smyczy i nie zareagował. Ale może dla Pana jest ona zrozumiała?
                  • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 16:08
                    A pani tam była, że ma takie dokładne informacje? Skąd pewność, że york nie dziabnął huskiego? To tylko artykuł i to pisany bardzo stronniczo, z punktu widzenia właścicieli yorka. Nie znamy relacji właściciela huskiego. Może york próbował zaatakować człowieka, a husky chciał go obronić? Nie przesądzajmy jak było tylko na podstawie artykułu - jedno jest pewne i to potwierdza właścicielka yorka - york był luzem, husky był na smyczy i to nie wygląda za ciekawie dla właścicieli yorka, bo w najlepszym razie odejdą z kwitkiem, a w najgorszym dostaną karę za nie upilnowanie pieska.
                    • Gość: Anai981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:44
                      " pies podbiegł do innego, najprawdopodobniej rasy syberian husky. Duże zwierzę przytrzymało mniejsze łapą, a następnie złapało za kark. I zagryzło.(...)właściciel husky'ego, nie poczuwał się do winy. (..) A że kiedyś ugryzł go jakiś mały pies, jego reakcja była uzasadniona. " Co to znaczy uzasadniona? Właściciel Husky'ego sam powiedział, że York nie ugryzł jego Husky'ego, tylko jakiś inny pies, kiedyś... Wniosek jest prosty: teraz jego pies ma prawo zagryzać każdego małego psa, który pojawi się w jego otoczeniu. A załóżmy, że ta sytuacja nie miałaby miejsca, ale inna. Właściciel Husky'ego spotyka na ulicy Znajomego z małym Yorkiem. Siłą rzeczy psy znalazłyby się obok siebie. I co, gdyby wtedy Husky zagryzł Yorka? Nie mówię, że wina jest po jednej stronie. Ale z całego artykułu nie wynika, aby Opiekun Husky'ego zrobił cokolwiek, by zapobiec zdarzeniu. Chętnie wysłuchałabym zdania właściciela Husky'ego. Ale niestety nie ma nigdzie jego wypowiedzi. Są tylko nasze domysły i walka na forum
                      • 15.06.11, 17:10
                        brak odpowiedzi od wlasciciela huskiego? przejrzalem, rzeczywiscie null. no mowie, ze null.
                        m.s.
                        --
                        Podaruj dziecku przyszlosc:
                        plan-international.org/
                        www.plan-deutschland.de/
                  • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 16:12
                    Po pierwsze szczur nie był młody - 5 lat to nie jest młody pies.
                    Po drugie nie miał prawa być bez smyczy.
                    Po trzecie nie powinien nawet podchodzić do Husky.
                    Po czwarte opis jest jednostronny a na dodatek histeryczny.
                    Po piąte nie wierzę w to, żeby Husky zaatakował bez powodu.
                    Po szóste opiekun Husky zrobił wszystko czego nakazuje prawo - prowadził psa na smyczy.
                    Po siódme nie wiadomo czy nie zareagował bo to nie jest opisane.
                    Po ósme zakładając, że właściciel Husky widział co się dziej emógł najnormalniej w świecie nie zdążyć zareagować.

                    Mam wymieniać dalej? Właściciel Husky jest niewinny, gdyby właściciel szczura trzymał go na smyczy sytuacji byu nie było jak już pisałem wcześniej.
                    • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:54
                      "Po piąte nie wierzę w to, żeby Husky zaatakował bez powodu"- z artykułu tak wynika, skoro właściciel Husky'ego sam potwierdził, że zachowanie jego psa, nie wynikało z tego, że ten York coś zrobił jego psu, tylko, że jakiś inny w przeszłości go ugryzł.
                      > "Po szóste opiekun Husky zrobił wszystko czego nakazuje prawo - prowadził psa na smyczy." To prawo obowiązujące w Warszawie. Jest jeszcze ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. I myślę że to prokurator weźmie pod uwagę. Nakazane środki zostały zachowane, ale czy zwykłe?
                      • 16.06.11, 01:32
                        Gość portalu: Ania981 napisał(a):

                        > "Po piąte nie wierzę w to, żeby Husky zaatakował bez powodu"- z artykułu tak wy
                        > nika, skoro właściciel Husky'ego sam potwierdził, że zachowanie jego psa, nie w
                        > ynikało z tego, że ten York coś zrobił jego psu, tylko, że jakiś inny w przeszł
                        > ości go ugryzł.

                        Ty na prawdę jesteś taka głupia czy tylko udajesz? Wymagasz od psa, żeby rozumiał, że to "małe ujadające co go takie ugryzło" to jest inny osobnik? Husky spotkał się kiedyś z taką sytacją i nauczył się na nią reagować (bronić się) Tak działa zwierze. Jak tego nie rozumiesz to nie powinnaś mieć nawet chomika.

                        > > "Po szóste opiekun Husky zrobił wszystko czego nakazuje prawo - prowadził
                        > psa na smyczy." To prawo obowiązujące w Warszawie. Jest jeszcze ustawa z dnia
                        > 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakaza
                        > nych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 25
                        > 0 złotych albo karze nagany. I myślę że to prokurator weźmie pod uwagę. Nakazan
                        > e środki zostały zachowane, ale czy zwykłe?

                        Mam nadzieję, że weźmie - kierując do sądu wniosek o ukaranie tej paniusi (choćby, żeby jej się odechciało d... prokuraturze zawracać) bo ona nie dochowała "nakazanych przepisami środków". A rozumiem, że wg "zwykłe środki" to jakieś znacznie ostrzejsze niż "nakazane przepisami"? Nie ty nie udajesz, Ty jesteś taka głupia
                        --
                        =Jolly Roger= =a.k.a.= =Misiek=
                        >>> Nie wiemy - nie piszemy <<<
                        • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 10:34
                          Obrażanie uczestników forum świadczy o Pana a nie o mojej inteligencji.
                          • 16.06.11, 16:24
                            Gość portalu: Ania981 napisał(a):

                            > Obrażanie uczestników forum świadczy o Pana a nie o mojej inteligencji.

                            To nie obraza tylko diagnoza. Cóż nie mam w zwyczaju owijania w bawełnę. Taki typ.
                            --
                            =Jolly Roger= =a.k.a.= =Misiek=
                            >>> Nie wiemy - nie piszemy <<<
                            • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 21:32
                              Ma Pan wysoki mniemanie o sobie, skoro porywa się Pan na stawianie nietrafionych diagnoz. Owijanie w bawełnę i chamstwo ma mało wspólnego. Panu zdecydowanie bliżej do tego drugiego.
      • Gość: q-ku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:14
        iach

        przeważnie podbiegają do większych i BARDZO prowokują:-)
    • Gość: maja IP: *.siemens.16.pl 15.06.11, 10:19
      zgadzam się z "milosnikiem psow"
      poza tym mam dość przeświadczenia właścicieli małych psów, że ich pupile mogą swobodnie sobie biegać, bo są małe i w mniemaniu ich własciecieli nieszkodliwe.
      Zdarzył się wypadek -piesek się wydostał z szelek -zaczepił dużego psa ten zareagował..niedopilnowanie obu właścicieli -ale jak można psa porównywać do dziecka -absurd.
    • Gość: fr000nc IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 10:19
      No niestety, ale winę ponosi właściciel yorka, który w chwili, gdy doszło do wypadku nie był ani na smyczy ani w kagańcu. Ja rozumiem, że york stanowi mniejsze zagrożenie dla ludzi niż duży pies. Ale pies tego nie rozumie, psem powoduje instynkt. Właściciele małych psów też tego niestety nie rozumieją. Sam jestem posiadaczem psa średniej wielkości, który źle reaguje na inne. I zawsze ten pies jest na smyczy albo na smyczy ORAZ w kagańcu. Zdarzyło mu się raz czy dwa urwać. Raz się pogryzł z innym psem i do głowy mi nie przyszło szukać winy u innych. Po raz wtóry - niestety, jedyne na co mi przyszło to pokajać się, upewnić, że tamtemu psu nic nie jest przedstawić certyfikat szczepienia i jeszcze raz przeprosić.

      Natomiast do szewskiej pasji doprowadzają mnie właściciele psów - szczególnie pinczerków i yorków, którzy na moje prośby, aby wzięli psa na smycz albo chociaż go zawołali reagują zazwyczaj utyskiwaniami, że co ten mój kundel się tak rzuca, że ich jest łagodny i nic mojemu nie zrobi, albo (SIC!) że jak ich pies dostanie łomot, to się czegoś nauczy.
      • Gość: aaa IP: *.ulc.gov.pl 15.06.11, 10:53
        Ciekawe czy w postanowieniu o umorzeniu postępowania/ wyroku będzie coś o:
        1) szczurek bez kagańca
        2) szczurek w zerwał się ze smyczy, bo szelki żle zamocowane
        3) szczurek poprzez swoje gwałtowe zbliżenie się do haskiego bez elementów, o którytch mowa powyżej wprowadził haskiego w uzasadnioną obawę, iż nastąpi bezprawny atak na jego "osobę" - stąd działał w bezpośrednim celu odparcia tego bezprawnego ataku i jedynie przekrocztył granice obrony koniecznej (to jest wątpliwe bo szczury są nosicelami wścieklizny).


        W USA właścicielka yorka zrobiłaby sprawę cywilną o zadośćuczynienie jakie ona oraz jej maleństwo poniosły w następstwie widoku zagryzania ich pieseczka.
    • 15.06.11, 10:20
      a gdyby pies wyleciał na ulice i tam rozjechał go samochód, to była by wina kierującego?? Ludzie nie dopilnowaliście psa i jeszcze robicie aferę!
      • Gość: anusia IP: *.etop.pl 15.06.11, 10:36
        przykre to, ale winny jest mąż, który źle założył psu szelki. To nie duży pies podbiegł do małego,tylko mały do dużego. Małe psy potrafią też zrobić szkodę.
      • Gość: nnn IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 14:34
        A gdyby ten Yorczunio milusi wpadł na ruchliwą ulicę i spowodował wypadek w którym ktoś by zginął. Pańcia Wandzia powinna dostać porządny mandat za psa bez smyczy i za przyczynienie się do jego śmierci w męczarniach - za bezmyślność
    • Gość: niebieskaaa IP: *.play-internet.pl 15.06.11, 10:23
      ten husky wcale nie musiał być agresywny, odezwał się a nim instynkt łowczy i tyle. mam problematycznego teriera ze schroniska i też potrafi się rzucić na inne psy/koty, ale zawsze jest na smyczy albo w kagańcu. Moją zmorą są ludzie puszczający psy wolno. szkoda psiaka, ale jak zawsze wina właściciela :/
    • Gość: Jeffreyyyy IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 10:28
      Niesamowite, co ludzie wymyślają. Ciekawe ile rzeczy nie wiemy o tym zajściu. Pewnie York wybiegł do większego psa szczekając (małe psy są często agresywne i głośne). Właściciel Yorka go nie upilnował, i York kagańca też nie miał.
      A gdyby nieupilnowany York wskoczył pod samochód, to zgłosiłaby właścicielka kierowcę do prokuratury?
      Co za absurd. Mojego psa też kiedyś złapał jakiś mały kundel i mój pies był na smyczy i kagańcu i nie mógł się bronić. Po tym zdarzeniu zostały mu spore blizny na karku. Też przestałem zakładać mu kaganiec, a przez 17 lat życia nikogo nawet nie dotknął zębami.
      W takim razie ja zgłosiłbym właściciela Yorka do prokuratury, że nie upilnował Yorka i teraz Husky może mieć bóle brzucha, albo jakąś niestrawność.
      • Gość: NIko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:44
        Całkiem serio, na miejscu właściciela huskyego załozyłbym zazalenie na durnych właściccieli yorka, za to, że porządnie prowadzący na smyczy swojego psa, człowiek jest teraz narazony na szykany ze strony prokuratury. Prawo nie mówi o małych i duzych psach.
        • Gość: YO IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 11:07
          Bo prawo jest durne. W niemczech za dużego psa ( liczone w kilogramach) płaci sie większy podatek a właściciel ma znacznie większe kary w przypadku pogryzienia człowieka lub innego psa niz właścicel małego psa. Większe zęby - większe narzędzie zbrodni, większe potencjalne niszczenia i straty - logiczne chyba ? Jak ktoś tego nie rozumie - to proponuję experyment - ugryzienie przez ratlerka i owczarka niemieckiego a potem idiotyczne uwagi że pies to pies.
          • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:20
            W Niemczech nie m atakiego przepisu - jak nie wiesz to nie wymyślaj, bo jeszcze ktoś w twoje głupoty uwierzy!

            Ja również proponuje eksperyment - ugryzienie przez pekińczyka i nowofunlanda. Nowofunland capnie i puści, prawdopodobnie nie będzie nawet śladu bo wodołazy do agresywnych nie należą. Po pekińczyku nie będziesz inteligencie miał kawałka mięsa w gryzionej kończynie bo te srale dostają szczękościsku.... Pies to pies - koniec i kropka. A czy duży czy mały nie ma żadnego znaczenia
            • Gość: kooler IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 12:20
              Czlowieku o czym ty bredzisz? Ile ty widziales tych Wodolazow w Warszawie. Smieszne jest wybieranie zadkosci do poparcia swojej tezy. Najwiecej to lazi dresiarstwa z psychicznymi mutantami a jak dobrze wiadomo one tak jak wedlug ciebie pekinczyki chwytaja, nie puszczaja i to szczescie jak konczy sie na kawalku miesa.
              • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:32
                Zdziwiłbyś się człowieku ile wodołazów jest w Warszawie... I na dodatek nie zrozumiałeś sensu posta - chodziło o porównanie wielkości a nie akurat rasę.
                Zgadzam się, że miksy tzw "niebiezpiecznych ras" są najbardziej groźne i powinno się ludzi ich posiadających poddawać testom psychologicznym ale uwierz mi, że szczury pokroju Yorków, Pekińczyków czy innych przerośniętych chomików są wcale nie mniej niebezpieczne. Do tego ugryzienie takiego srala jest jak rana kłuta, która nie dość że cholernie boli to jeszcze cholernie długo się goi....
    • 15.06.11, 10:33
      "Natalia i jej brat wciąż tęsknią za Walkerem. Co jakiś czas "dzwonią" do niego i opowiadają mu przez telefon, co u nich słychać. "

      Nawet się odrobinkę wzruszyłem...
    • 15.06.11, 10:36
      Mam dużego psa, który takie małe wypierdki mógłby zjeść na śniadanie i nadal byłby głodny. Niestety, jak był zaledwie szczeniakiem, zaatakował go jakiś wyrośnięty szczur (tak nazywam te pomyłki natury) i ugryzł go bardzo blisko oka. Właścicielka na otrzymany po całym zajściu ochrzan tłumaczyła się, że to przecież taki mały piesek, on nikomu krzywdy nie zrobi (sic!). Od tej pory mój pies (a ma już 11 lat) stara się obchodzić takie kreatury z daleka. Niestety, czasami wygląda to komicznie, jak wielki pies boi się takiego małego, ale cóż zrobić...

      Tą historią chciałem pokazać, że właściciele małych psów także nie są bez winy.

      --

      - And stop saying "OK" all the time, OK?
      - Ok
      - Good
      • Gość: fryvolitka IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 10:43
        Pamietam taka (glosna wsrod psiarzy) historie: w Poznaniu nad Warta pani puscila swojego jamnika, bawil sie pileczka, az w koncu zobaczyl rotwaillera, podbiegl sie przywitac i ten go zagryzl. Tez byl na smyczy - kaganca nie mial, ale to dlatego, ze bawil sie z panem kijem. Jednak wlascicielka jamnika nie miala na tyle beszczelnosci, by zglaszac te sprawe gdziekolwiek...
      • Gość: miłosnik psow IP: *.agora.pl 15.06.11, 10:57
        mój pies (duży, silny labrador) został jako szczeniak zaatakowany przez jamnika. Od tego czasu agresywnie reaguje na małe, szczekające psy. Stąd moja wcześniejsza uwaga, że nie można winy zwalać na właściciela większego psa. Każdy musi być pilnowany !
    • Gość: Drewnis IP: *.static.entel.pl 15.06.11, 10:39
      Skończmy z terrorem właścicieli psów.
      1.Pies ma być na smyczy (uwolnił się z szelek znaczy wina właściciela)
      2.Pies powinien mieć kaganiec. (ok na spacerze może nie koniecznie ale w komunikacji publicznej to juz bezwzględnie obowiązkowo)
      3.Właściciel musi sprzątać za pupilka ( mam dość zasranych trawników i chodników)
      4.Każdy pies obowiązkowo powinien być chipowany i jak się "zgubi" to należy dać mandat właścicielowi.
      5. Psy w schronisku powinny być trzymane góra pół roku jak nie ma chętnego na pieska to do uśpienia.
      Jestem miłośnikiem psów. Aktualnie posiadam dwa. Ale ponoszę pełną odpowiedzialność za posiadane zwierzęta (ważą po 45 kilo). Szczepię, sprzątam i na spacery wychodzę na smyczy. I jak pies szczeka na przechodnia to nie mówię cicho pikuś tylko leję go smyczą i pies staja na baczność. I to ja decyduję kiedy pies szczeka i gdzie może pobiec i kiedy mam go głaskać. I to ja jestem bezwzględnym szefem. A moje małe dzieci mogą męczyć psy do woli a one nawet nie mogą mrukną. A jak im się nie podoba to mają swoje budy do których dzieci nie mają wstępu. Pies to nie człowiek to członek rodziny (stada) ale na zasadach psich a nie ludzkich. Pies musi znać swoje miejsce w stadzie. Dużo poniżej najmłodszego człowieka. I pies wtedy jest szczęśliwy. Nie gryzie domowników nie niszczy sprzętów. Nie rzuca się na Listonosza na rowerze itp. A jak się pieskowi pozwala spać w łóżku, warczeć na domowników, szczekać na przechodniów itp to na efekty nie trzeba długo czekać. Ja np mogę zabrać miskę ze świeżutkim mięskiem swoim psom kiedy chcę. Moje dziecko potrafi się na psie położyć a kiedyś zjadło psu z miski karmę i nic. Psy trzy razy większe od dziecka siedziały i czekały aż 2 latkowi się znudzi zabawa w karmienie piesków. Po prostu wiedzą że dzieciak jest szefem i koniec. Ale to nic kiedyś widziałem psa który bez zgody pana nie zrobił nic. Jak Pan mu kazał czekać przed barem to jak zapomniał odwołać komendy i poszedł do domu to pies cała noc warował pod barem. No ale jak się chce jeździć TIRem to niestety zwykłe prawko nie wystarczy.
      • Gość: foahoka IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 11:13
        >I jak pies szczeka na przechodnia to nie mówię cicho pikuś
        > tylko leję go smyczą i pies staja na baczność.
        Psy można wychować bez "lania smyczą" drogi "miłośniku psów".
        >Pies to nie człowiek to członek rodziny (stada) ale na zasadach psich a nie ludzki
        > ch. Pies musi znać swoje miejsce w stadzie.
        Ciekawe jak ustalasz miejsce w stadzie swoim dzieciom...?
        Psy są wystarczająco inteligentne aby układać je bez bicia...trzeba tylko chcieć...no ale skoro stoją najniżej w hierarchii to po co się wysilać...Każda agresja i zadawanie bólu ma swoje konsekwencje i nigdy nie wiadomo w którym momencie odbije się to czkawką...
        • Gość: fr000nc IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 11:29
          Akurat miłośnik psów ma świętą rację. Przylanie smyczą nie ma na celu spowodowania bólu i nie jest to tłuczenie psa smyczą, tylko smagnięcie, upomnienie, bodziec, który ustawia psa. Pies, podobnie jak wilk, musi ustawić się na jakiejś pozycji w stadzie. Tego się nie zmieni. I prawdą jest, że każdy pies powinien być w stadzie poniżej domowników, bo jeżeli będzie inaczej, to domownicy będą chodzić przy ścianach. I to niezależnie, czy będzie to jamnik, czy rotweiler.

          To, że wydaje Ci się drogi Przedmówco, że Twój/jakikolwiek inny pies jest inteligentny i nie trzeba go sprowadzać siłą na najniższe miejsce w hierarchii oznacza nie mniej ni więcej tyle, że jest NA TYLE inteligentny i łagodny, że sam, niezależnie od celowości działań właścicieli takie najniższe miejsce w hierarchii przyjął.

          I tak, mam chociaż blade pojęcie o tym, o czym mówię. I tak, miałem psa, który nie dominował, i mam takiego, który na każdym kroku próbuje podważyć moją pozycję w stadzie.
          • Gość: foahoka IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 16:04
            >upomnienie, bodz
            > iec, który ustawia psa.
            Jest wiele innych bodźców czy upomnień niż przylanie smyczą (poza tym autor się specjalnie nie cackał z określeniem co robi więc nie mydl tutaj o jakiś ww. "ustawiaczach"). Psy skłonne do dominacji też można ułożyć bez tzw. smagnięć (aj jakiż słodki eufemizm) ale wśród wielu osób tkwią stare przyzwyczajenia, że bez przysłowiowego "klapsa" się nie wychowa (i dotyczy to nie tylko psów...)...Wspomniana inteligencja psa (jako gatunku a nie indywidualnego przypadku) to umiejętność współpracy i pojętność...no ale tu także jest wiele osób których jak się nie weźmie "za pysk" to wejdą na głowę stąd myślenie, że to norma...
            >Przylanie smyczą nie ma na celu spowodowa
            > nia bólu
            Tak, to zapewne taka "prostująca" pieszczota;)) Pies zapewne doskonale rozumie jak zobaczy zamach ręką i poczuje pieczenie na zadzie, że to taki neutralny bodziec;))
            >I prawdą jest, że każdy pies powinien być
            > w stadzie poniżej domowników, bo jeżeli będzie inaczej, to domownicy będą chod
            > zić przy ścianach.
            Tego akurat nie kwestionuję więc nie rozumiem do czego pijesz. Chodzi mi raczej o metody.
            > I tak, mam chociaż blade pojęcie o tym, o czym mówię.
            Bardzo możliwe, że blade...już od jakiegoś czasu behawioryści zgadzają się z tym, że system nagradzania jest skuteczniejszy niż karania...lekkie szturchnięcie czy szarpnięcie psa to są zazwyczaj sposoby na odwrócenie jego uwagi (np. od innego szczekacza za płotem) lub właśnie upomnienia. Dla zainteresowanych to nie nie jest czarna magia...no ale właśnie - trzeba chcieć...
            >i mam takiego, który na każdym kroku próbuje podważyć moją pozyc
            > ję w stadzie.
            Wygląda na to, że pora zmienić metody wychowawcze skore te "stare, sprawdzone" zawodzą...spotkanie z doświadczonym behawiorystą może być bardzo pomocne, pozdrawiam i życzę sukcesów we współpracy z czworonogiem
            • Gość: fr000nc IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 17:35
              Ale po co ten jad?

              Sam nie leję psa, i - może rzeczywiście źle się wyraziłem - przez uderzenie smyczą (czego akurat nie praktykuję, a używam komendy słownej i krótkiego ściągnięcia/szarpnięcia) rozumiem wyważone (bo ciężko zdefiniować - zależy od masy psa itd) "pacnięcie" smyczą ( i nie karabińczykiem, czy innym metalowym elementem).

              Co do dalszej części Twojej odpowiedzi to podsumuję już bez odnoszenia się do konkretnych odniesień.

              Mój obecny pies trafił do nas ze schroniska. Nikt nam nie powiedział, że jest dominujący (za to wspominano, że potrzebuje dużo miłości, ale i stanowczości, więc powinienem zacząć coś podejrzewać). Pracujemy z nim już długo. To, co inne psy pojmują po kilku szkoleniach naszemu zajęło ponad 2 miesiące harówki. Plus histeryczne zachowania w stosunku do innych psów, kotów, much, wiatru, samochodów, ptaków etc.

              Zdarzyło mi się już MUSIEĆ ustawiać go ręcznie i sprowadzać do pozycji leżącej zarówno w domu jak i na dworze (i ponownie napiszę, żeby nie było niedomówień - bez bicia). W jednym wypadku mnie pogryzł i to dość dotkliwie. Generalnie dotychczas już się ucywilizował w znacznej mierze, ale... no właśnie - w sytuacjach kryzysowych nadal pragnie narzucać własną wolę i często wpada w histerię. Wtedy "lekkie szturchnięcia i szarpnięcia" nie dają rezultatu. Wtedy z całą stanowczością i nie patrząc na zęby trzeba go po prostu sprowadzić na poziom gruntu. I wiem też dzięki temu, że pies - choć mądry - to jednak zwierze, bez możliwości nawet średniofalowego przewidywania. I to JA muszę przewidywać sytuację, ale także i ponosić za niego odpowiedzialność. Tak więc starych i sprawdzonych metod nie stosuję. A do behawiorysty się tak czy siak wybieram, bo jako, że z żoną spodziewamy się dziecka, mamy poważne wątpliwości czy nasza psina - fakt faktem mocno pokrzywdzona przez los - nadaje się do domu z małym dzieckiem.

              Podsumowując - może i mam jedynie blade pojęcie. Na pewno popełniam błędy wychowawcze. Ale jak na prośbę, żeby zabrać psa, który radośnie podbiega do mojego obszczekując go i zachodząc od tyłu słyszę, że "nie gryzie" albo nawet i "spie...j" to ręce mi opadają. Bo efekt jest taki, że cierpi na tym mój pies, bo koniec końców to on się wścieka, warczy, piszczy i rwie ziemie łapami dopóki go nie uspokoję. Czasami dość ostro.
              • Gość: fr000nc IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 17:39
                p.s. Dziękuję za życzenia owocnej pracy :) Praca już bardzo dużo owoców i jeszcze wiele przede mną.
              • 15.06.11, 17:44
                jad wynika z glupoty, niewiedzy i zazdrosci oraz bezradnosci wobec sytuacji.
                w przeciwnym razie bylaby to zwykla ironia:)
                m.s.
                --
                Podaruj dziecku przyszlosc:
                plan-international.org/
                www.plan-deutschland.de/
        • 15.06.11, 11:36
          Gość portalu: foahoka napisał(a):

          > Każda agres
          > ja i zadawanie bólu ma swoje konsekwencje i nigdy nie wiadomo w którym momencie
          > odbije się to czkawką...

          Skoro "nigdy nie wiadomo" to ogólnie na dany temat niewiele wiadomo. Mój sąsiad ma doskonale ułożonego psa, ale kiedy zdarzyło się, że zaczął szczekać w nieodpowiednim momencie (konkretnie na motocyklistę, który zsiadał z motoru przed "GSem") to dostał smyczą po zadzie. Zadziałało jak wyłącznik agresji. Dziwne nie? Myślisz, że pies mojego sąsiada ma już skrzywioną psychikę?

          --
          Koniec z głupimi sygnaturkami.
          • Gość: fgf IP: *.40.123.199.threembb.co.uk 15.06.11, 13:32
            jak tam gej parady mądralo?
            • 15.06.11, 13:39
              Gość portalu: fgf napisał(a):

              > jak tam gej parady mądralo?

              Co??? Ale psie gej parady czy jakie?

              --
              Koniec z głupimi sygnaturkami.
            • Gość: aaaaaa IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.13, 12:47
              Idzie facet po parku ze swoim psem bez smyczy. Nagle pan ze straży miejskiej podchodzi do niego i mówi : dlaczego pana pies nie ma kagańca ? będzie mandat ! Jak to ? przecież pan też nie ma kagańca ! odpowiada oburzony właściciel psa. Strażnik na to : Ja kaganiec? Przecież nie jestem psem!! Na to facet odpowiada : Bo się pan nie dostał !!
      • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 12:02
        Szkoda, że wszyscy właściciele psów nie mają takich poglądów jak Drewnis. Z tą wypowiedzią zgadzam się w 100%. Ludzie traktują zwierzęta jak członka rodziny, istoty równe ludziom względem inteligencji i zachowania. Pozwalają mu na wszystko. To pies rządzi "swoim Panem", on go wyprowadza na spacer(to śmiesznie wygląda, jak pies ciągnie człowieka, a on robi i idzie, gdzie pies chce)
        Dodałabym jeszcze kilka punktów do listy:
        - Zakaz przywiązywania psów do klamek drzwi od sklepów. Człowiek chce wejść do sklepu i nie może, bo ktoś mądry przywiązał obok, albo nawet do drzwi psa. Najmniejszy problem to go próbować ominąć, ale czasem pies nie chce się ruszyć, nie ma jak wyjść/ wejść ze sklepu. O obawie że pies się na mnie rzuci gdy podejdę do drzwi już nie wspomnę. Najczęściej są to duże psy: owczarki, dogi etc...
        - Tak jak w przypadku powyżej, nie powinno przywiązywać się psów kolo furtek do przedszkoli/żłobków/ szkół. Małe dziecko nie rozumie że to nie miły, kochający futerkowiec, tylko zwierze, które może być niebezpieczne. Kiedyś wyprowadzałam dziecko z przedszkola. Pomimo tego że uczę dziecko by się nie zbliżało do psów, ono z ciekawości wyciągnęło rękę do psa. W ostatniej chwili odciągnęłam dziecko. Pies pokazał zęby i zawarczał. Nie znam się na psiej naturze. Nie wiem, czy chciał dziecko odstraszyć, czy był zdolny zaatakować. Niestety pies był tak przywiązany, że nikt nie był wstanie wyjść z przedszkola nie przechodząc obok. Stał prawie w furtce.
        - Osobiście wkurza mnie strasznie, jak do gromady bawiących się dzieci podbiega pies bez smyczy i kagańca, a właściciel tłumaczy, że ona chce się z dziećmi pobawić. Pies to nie dziecko!!! Nie zna zasad gry w klasy etc. Poza tym zachowanie dziecka w którymś momencie może się nie spodobać psu bo np. rozbawione dziecko, które poczuje się za pewnie przy psie, krzyknie, pociągnie za ogon, etc. Ja uczę swoje dzieci, żeby nie podchodziły do psów. Ani do tych ganiających luzem, ani do tych w kagańcu i na smyczy. I proszę aby właściciele psów pilnowali, aby one nie zbliżały się do dzieci.
        - O sprzątaniu po psach... temat rzeka. Są tacy co sprzątają i chwała im za to. Co do reszty... to nikt i nic nie jest w stanie spowodować zmiany ich myślenia. Mam tylko nadzieję, że kiedyś zarażą się od swoich pupili chorobami odzwierzęcymi i zrozumieją co znaczą psie odchody i jak są niebezpieczne.
        Pozdrawiam
        • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:53
          Droga Aniu, właściciele też woleliby psa przywiązać dalej od drzwi, ale bardzo często przed osiedlowymi sklepikami nawet nie ma do czego! Rolety zastąpiły kraty na witrynach, do których można było jeszcze kiedyś przywiązać psa, ale dziś często nie uświadczysz nawet kawałka haczyka (mówię o przedmiotach, z których duży pies się nie zerwie).
          • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:21
            A trzeba iść z psem do sklepu? Wygodnie to tak: w jednej ręce smycz a w drugiej siaty z zakupami? Ja z psem wychodziłam, by się wybiegał, wyszedł z domu. Zakupy robię bez psa i dzieci.
            • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 19:40
              A o sytuacjach awaryjnych nie słyszałaś?
              • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 22:21
                Awaryjne przypadki zdarzają się sporadycznie i można je zrozumieć, chociaż nie są mniej uciążliwe, dla tych którzy chcą wejść lub wyjść ze sklepu. Są ludzie, którzy codziennie przychodzą z psem do sklepu(taki psi spacerek) i przywiązują psa do drzwi. Po prostu mają w nosie innych. Hedonistyczny styl życia po prostu króluje w społeczeństwie. "Żyję tak, by mi było dobrze, a reszta mnie nie interesuje"
                • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 16.06.11, 17:19
                  Ciekawe czy z dzieckiem też nigdy nie zdarza ci się pójść do sklepu.
                  A hedonistyczny to jest raczej styl życia osób, które mają czas i fantazję osobno wyjść z psem, a potem osobno drałować po paczkę papierosów albo bułeczki, bo jakiejś jaśnie pani piesek przed sklepem przeszkadza.
                  • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 21:39
                    Dziecko nie stoi w drzwiach z wywieszonym językiem, tarasując drogę i czekając z utęsknieniem na opiekuna. Porównywanie zwierzęcia do człowieka jest przykładem niskich lotów... A czas trzeba sobie umieć zorganizować. Zakupy "codzienne" robiłam zawsze po pracy(sama) i nie zajmowały mi więcej niż 15-20 min, a dopóki Misiek mieszkał z nami, na spacer chodziliśmy rodzinką po 18 i to nie do sklepu. W weekendy robiliśmy większe zakupy w hipermarkecie, gdzie oczywiście psa nie zabieraliśmy. Nie przypominam sobie ani jednego przypadku, żebym Miśka zostawiła przed sklepem. Nigdy też nie zostawiłam przed sklepem wózka z dzieckiem, czy też bez dziecka. Pewne decyzje ( o posiadaniu dziecka, czy psa) zobowiązują do pewnego zachowani i czasem poświęcenia.
      • Gość: Mimi IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 14:48
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 15.06.11, 20:43
        Popieram w całości!
    • Gość: p IP: *.home.aster.pl 15.06.11, 10:43
      Zrobił dokładnie to co robi od tysięcy lat - zjada małe owłosione zwierzątka.

      Co do Yorków to są słodkie i urocze, ale bywają też histeryczne - podobnie jak ich właściciele.

      Tylko dzieci żal, no i Yorka mimo wszystko.
      • Gość: astrogator IP: *.medical-tribune.pl 15.06.11, 11:05
        nie był agresywny, czyli co - głodny był??? a zjadł tego jorka?
        • Gość: 324234 IP: *.189.38.18.bauer.pl 15.06.11, 12:03
          Zostal przez niego zaatakowany i bronil sie. Psy nie znaja przepisu mowiacego o tym, ze w obronie wlasnej trzeba stosowac te same srodki co atakujacy...
          • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 13:57
            Pni/Panie 324234. Nigdzie nie było napisane, że Husky został zaatakowany. Napisano raczej o jego agresji. Napiszę jeszcze raz Agresja u psów jest zachowaniem instynktownym, będącym reakcją na innego osobnika, w momencie, który pies uważa za konfrontację. Jest to naturalne zachowanie zwierzęcia, które pomaga mu przetrwać, tak jak ucieczka czy uległość. Osobniki agresywne zdarzają się w każdej rasie (nawet u Yorkshire Terrierów), nie tylko wśród psów uznanych za „niebezpieczne”. Przyczyn agresji może być wiele.
            Np. agresja dominacyjna
            U psa taki rodzaj agresji może wywołać dłuższe wpatrywanie się bezpośrednio w jego. Czworonogi odbierają to jako wyzwanie do konfrontacji i jeśli są dominującym typem, nie zawahają się zaatakować. Psy dominujące próbują atakować również innych przedstawicieli swojego gatunku, chcąc pokazać swoją „wyższość”. Husky ma silną osobowością.
            Jako psy stadne przejawiają czasem swoją dominancką naturę, co może być niebezpieczne gdy husky pozostaje sam na sam z małym dzieckiem ( w typ przypadku był to mały pies). Swoją wypowiedz oparłam na wiedzy osób mądrzejszych ode mnie w kwestii znajomości psów i razy Husky. Mam nadzieję, że nie wezmą mi za złe przytoczenia jej tutaj.
            Pozdrawiam
            • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 14:03
              Droga Aniu981,
              Zanim zamieścisz kolejny post na forum przepuść go przez jakiś edytor tekstów celem skorygowania błędów jakie walisz w każdym poście... Dodatkowo zanim klikniesz w "wyślij" przeczytaj kilka razy co napisałaś, zastanów się na sensem i składnią zdań, bo aż oczy bolą od prób czytania Twoich tekstów...
              • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 14:14
                Bardzo mi przykro, ze Pana oczy bolą. Sugeruje kropelki do oczu i mniej czasu przed monitorem. Akurat ten post był kopią wypowiedzi osoby, która rasą Husky zajmuje się od wielu lat. Zostawiłam oryginalną wypowiedź, żebym swoimi wtrąceniami, nie zmieniła niechcący jej sensu. Humanistą nie jestem, żeby oceniać czyjąś wypowiedź pod względem składni i gramatyki. Dla mnie najważniejszy jest sens wypowiedzi, który za każdym razem staram się zachować. Mam nadzieję, że moje posty, skłonią właścicieli psów do odpowiedzialności za ich czyny i włożenia choćby minimalnego wysiłku w ich poprawne wychowanie i tresurę.
                • Gość: renap IP: *.aster.pl 15.06.11, 14:45
                  a ja pani proponuję Pani zakupienie/przygarnięcie jakiegoś psa :) Zmieni to nieco Pani punkt widzenia, a i dzieciom dobrze zrobi - pies świetnie wykształca empatię! A tego w miejskim życiu nie za wiele...
                  • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 15:15
                    Tak się składa, że mamy małego kundelka Miśka:). Ze względu, że jak każdy piesek męczył się w bloku i z małymi dziećmi, więc obecnie przebywa na wsi u teściów. Może dlatego nie znam się na charakterze rasowych psów... Mój to zwykły wiejski piesek, który był przez nas wychowywany i szkolony A pies nie wykształca empatii, a szkoda. Bo czym innym jest sprzątanie po swoim psie, przywiązywanie go z dala od drzwi wejściowych do przedszkola, by osoby które boją się psów, nie musiały ze strachem przechodzić obok. Jak chce Pani dogłębnie poznać wrażliwość większości właścicieli psów, proponuje kilka razy zwrócić im uwagę, by po sobie posprzątali. Poza tym empatia jest widoczna na całym forum. Właściciele dużych i małych psów, najchętniej by się pozagryzali. Każdy myśli tylko o sobie i swoim piesku.
                    • Gość: xyz IP: *.enterpol.pl 16.06.11, 12:26
                      Każdy piesek się męczy w bloku, jak rozumiem? Nawet ten, który wychodzi na trzy godzinne, aktywne spacery? No tak, na pewno szczęśliwszy jest pies, który nie wyściubia nosa z własnego ogródka a jego jedyną rozrywką jest wściekłe ujadanie na przechodniów...
                      • Gość: Ania981 IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 21:50
                        Życie Miśka w bloku. Szybki spacer o 7 (ok 15 min) bo ja z mężem do pracy, dzieci przedszkole/ żłobek. Powrót 17-zakupy, obiad, 18.30 spacer Miśka.
                        Życie Miśka na wsi. Buda w ogrodzie 4 ha. Rano na pole z krówkami, jazda na traktorze na pole, powrót o 13 na obiad, towarzyszenie teściom w obejściu/ na polu etc. Godz 22.00 Misiek idzie spać do swojej budki skonany przygodami. Poza tym uwielbia małe prosiaczki z którymi obecnie się bawi. Teściowie mają gospodarstwo ekologiczne i agroturystykę.
                        Ja napisałam, że MÓJ pies się męczył, dlatego wrócił, tam skąd pochodzi. Nie wiem czy 3 godzinny spacer( o ile ktoś taki funduje swojemu psu, a jak znam życie jest to pół godz dziennie), można porównać z życiem na wsi, gdzie piec cały dzień spędza na zabawie i na ogromnej przestrzeni. Może tam biegać sam, bez smyczy i kagańca. Nie ma instynktu łownego, nie dusi drobiu, więc nie jest na łańcuchu. Został dobrze wychowany i jest wesołym, towarzyskim i bardzo grzecznym pieskiem. Dzieci spędzają u teściów 2mies wakacji, wszystkie ferie i dłuższe weekendy, więc widują pieska co najmniej raz w miesiącu.
    • 15.06.11, 10:44
      A jakby ten spuszczony ze smyczy york rzucił się przed przedszkolem na jakieś dziecko?

      Tej pani należałoby wlepić karę za narażanie zdrowia maluchów na niebezpieczeństwo!
      • Gość: ona IP: 156.17.3.* 15.06.11, 14:30
        DOKŁADNIE!
      • Gość: Duży pies IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 14:57
        Otóż to!
      • 16.06.11, 13:24
        Też o tym myślałem. Dziecko by się wystraszyło i wbiegło na ulicę...
    • 15.06.11, 10:45
      Po psach trzeba sprzątać!!! wyprowadzać na smyczy i w kagańcach! mały pies też potrawi ugryżć!!!!
    • Gość: dottti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:45
      - Dość terroru właścicieli dużych psów - mówi Wanda Pałasz - i dość terroru właścicieli małych piesków - pies to pies, pani Wando, niezależnie od tego czy duży czy mały powinien być pilnowany.
    • 15.06.11, 10:46
      Brak reakcji właściciela dużego psa jest ewidentny i fatalnie o nim świadczy. Co z tego, że mała pchełka wyrwała się z szelek? Na końcu smyczy dużego psa był po prostu podły człowiek.
      • Gość: fryvolitka IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 10:53
        nigdzie nie jest napisane o braku reakcji. Poza tym to chwila moment - pies ma instynkt - wie jak chwycic, zeby jak najszybciej zabic. Pamietam jak moj foxterier ze strasznie glupiego powodu dorwal sie do amstaffa (obydwa na smyczy, ale dorwaly sie do siebie na rogu) - tamten chwycil go troche ponizej karku, moj cudem przezyl, dopiero naprawde silne kopniaki sprawily, ze na chwile puscil. No ale foks ma gruba wartwe skory tu i owdzie, york nie ma szans w takiej walce. Wiec oczywiscie wina wlascicielki yorka.
      • 15.06.11, 10:58
        Ty psa to chyba na obrazku widziałaś/eś.
        --
        Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure about the former.

        A.Einstein
      • Gość: 4545 IP: *.189.38.18.bauer.pl 15.06.11, 11:59
        To racja. Ale wina wlascicielki yorka nie jest wcale mniejsza. Dopuscila do tego, by jej pies zaatakowal innego.
    • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:48
      Ja się podpisuję pod głosami tych, którzy twierdzą, że pani Wandzia (a właściwie jej mąż) sami sobie winni. No przykra sprawa, ze dzieci straciły swojego pupilka, ale właściciel psa husky nie jest winien ani odrobinkę. O ile pamiętam psa należy wyprowadzać albo na smyczy albo w kagańcu. Chyba nie ma obowiązku zakładania i tego i tego jeśli chodzi o zwykły spacer.
      A co do tego zawracania d*** prokuraturze to już naprawdę przesada. Prokuratura ma ważniejsze sprawy na głowie.
      No i jak najbardziej zgadzam się z opinią, że husky może nie stanowić żadnego zagrożenia dla dzieci w przedszkolu, bo normalny, ułożony pies inaczej traktuje człowieka, a inaczej innego psa. To zresztą dotyczy chyba wszystkich zwierząt domowych, doskonale rozumieją one jakie zasady rządzą w kontakcie z ludźmi a jakie z drugimi psami.
    • Gość: mm IP: *.knc.pl 15.06.11, 10:52
      Jak widac, pani nie ma pojecia o psychice psow - i wskutek swojej niewiedzy - psa juz nie ma. Pies z psem gryzl sie, gryzie sie i gryzc sie bedzie. Bo tak jest zaprogramowane jego DNA. jak pies zaczepia inne psy to obowiazkiem jest trzymac go na smyczy. Jak uciekl to sie ponosi tego konsekwencje. Rownie dobrze mozna powiedziec: dosc terroru ujadajacych, petajacych pod nogami yorków i innym kurduplow. Co z tego, ze male. Pies to pies. Mojemu dziecku takie "niewiniatko" podlecialo pod rower. Pieseczek uciekl, a moje dziecko skonczylo z poobcieranymi kolanami, lokciami i zepsutym rowerem. Cholera, jaka glupia bylam, moglam oskarzyc wlasciciela o prawdopodobienstwo spowodowania katastrofy w ruchu ladowym!!! Bo gdyby to nie byl rowerek, a ciezarowka, a kierowca - delikatny czlowiek miłośnik zwierząt, odbil kierownica, aby uniknąć potrącenia, stracił panowanie nad samochodem i wjechal w wycieczke dzieci z domu dziecka, ktore pierwszy raz przyjechaly do stolicy .... O, ja glupia... Ludzie! Gdzie się podział rozsądek...?
    • 15.06.11, 10:54
      Trzymanie psa w mieście świadczy tylko o korzeniach Polaków (chłopstwo lub szlachcic z majątkiem) i braku dawniej takiej lasy społecznej jak mieszczanie.
    • Gość: su IP: 77.222.226.* 15.06.11, 10:55
      DOŚĆ TERRORU PSÓW!!!! Także yorków. Nastała jakaś chora moda na te małe, torebkowe, durne pieski o rozumkach mniejszych niż u wiewiórki. Właściciele zostawiają takie coś w domu na cały dzień. Durne kundelki całymi dniami i nocami potrafią szczekać na wszystko co się rusza pod drzwiami i oknami lub szczekać na inne kundle pod blokiem. W dzień można wytrzymać, ale w nocy?! W środku nocy takie małe, głupie goo..no szczeka pod drzwiami strasząc przechodzacych w klatce lokatorów. W nocy czuję się na warszawskim osiedlu mieszkaniowym jak w głębokiej wiosce - jedyne co słychać to szczekanie "piesków" między sobą. Czy naprawdę właściciele nie zdają sobie sprawy z uciążliwości pupili? Czy naprawdę jedynym sposobem na terror psów i ich właścicieli jest Straż Miejska, policja, prokurator i sprawa w sądzie?
      • 15.06.11, 21:21
        Gość portalu: su napisał(a):

        > DOŚĆ TERRORU PSÓW!!!! Także yorków. Nastała jakaś chora moda na te małe, torebk
        > owe, durne pieski o rozumkach mniejszych niż u wiewiórki.
        Yorki nie sa takie glupie, jakby sie moglo wydawac, tyle ze sa rasa "pracujaca"* skazana na bycie kanapowcami i czyms pomiedzy zywa lalka a zwierzeciem.
        Pies sie nudzi, a w efekcie dostaje swira.
        W dodatku wszyscy zywia przekonanie, ze skoro to taki szczur, to nie trzeba go szkolic czy ukladac.
        Efekty sa oplakane.
        Opiekuje czasem sie bokserem znajomych** i co i raz jak idziemy sobie spokojnie, to podbiega do nas male, jazgoczace zwierze, kombinujace tylko jak tu tego duzego uzrec. Zazwyczaj wlasciciele olewaja prosby o wziecie agresora na smycz i jeszcze fochuja, ze jak moj taki niebezpieczny, to powinien w kagancu chodzic.

        Boksiu zawsze chodzi na smyczy. Szczury z rzadka
        Nie wiem, czy dalabym rade zapobiec zezarciu szczuropsa, bo z drugiej strony nie chce odbierac bokserowi prawa do obrony.

        A co do pogryzien - najmocniej pogryzl mnie troszke skundlony, szajbniety jamnik z osiedla.
        * robotnicy wycierali w nie rece. A serio - polowaly na szczury i kroliki.
        ** od razu informuje, ze sprzatam po nim, jego wlasciciele tez ;)
    • 15.06.11, 10:58
      Wina leży po stronie gościa, którego pies nie był na smyczy. Często rozpieszczone małe yorki atakują większe psy a ich właściciele nic z tym nie robią. Wyplątał się z szelek - akurat.
      • Gość: litt IP: *.205.21.184.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.06.11, 11:04
        haha atakują jak 1,5 kg zwierzak, któy ledwo rozgryza karmę może atakować
        • Gość: Dark Angel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:30
          A jak taki bezmózg jak ty może myśleć?

          Otórz przygłupie chciałem nieśmiało napomknąć, że chodzące szczury XXL (czytaj yorki) to teriery czyli psy do polowań. Te szczury mają zakodowane w DNA atakowanie... Jak nie wiesz to się nie wypowiadaj, bo jeszcze ktoś uwierzy w takie głupoty
        • Gość: kuna IP: *.128.75.131.static.crowley.pl 15.06.11, 11:52
          Może, dziecko drogie, i muszę ci powiedzieć, że ugryzienie przez yorka czy jamnika jest cholernie bolesne. A i choroby przenoszą te podnóżki tak samo jak duże psy.
      • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 20:28
        Zgadzam się: dość terroru właścicieli dużych psów. Mojego yorka spacerującego na smyczy kiedyś też zaatakował duży pies puszczony ,,luzem" przez jego właścieiel- mój pies cudem przeżył, ale byliśmy- on i ja pogryzieni. Przed chwilą wróciłam ze spaceru- mój york oczywiście jak zawsze na smyczy. Tymczasem pani z psem rasy husky ,,luzem". Na moją prośbę o wzięcie swojego psa na smycz zareagowała ,,dowcipnie", że jej pies już jadł kolację, a na moją uwagę, że postępuje nizgodnie z przepisami prawa stwierdziła, że tu jes łąka i na łące jej pies może sobie swobodnie biegać> Dość terroru dużych psów i ich właścicieli, bo ich niefrasobliwośc doprowadzi do kolejnychg nieszczęść!!!!!!!!!!!!!!!!
        • 15.06.11, 21:39
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Zgadzam się: dość terroru właścicieli dużych psów. Mojego yorka spacerującego n
          > a smyczy kiedyś też zaatakował duży pies puszczony ,,luzem" przez jego właściei
          > el- mój pies cudem przeżył, ale byliśmy- on i ja pogryzieni. Przed chwilą wróci
          > łam ze spaceru- mój york oczywiście jak zawsze na smyczy. Tymczasem pani z psem
          > rasy husky ,,luzem". Na moją prośbę o wzięcie swojego psa na smycz zareagowała
          > ,,dowcipnie", że jej pies już jadł kolację, a na moją uwagę, że postępuje nizg
          > odnie z przepisami prawa stwierdziła, że tu jes łąka i na łące jej pies może so
          > bie swobodnie biegać> Dość terroru dużych psów i ich właścicieli, bo ich ni
          > efrasobliwośc doprowadzi do kolejnychg nieszczęść!!!!!!!!!!!!!!!!

          Fajnie, ale piszesz nie na temat. W artykule MAŁY pies BEZ smyczy podbiegł do DUŻEGO psa na smyczy i został ugryziony. Z wiadomym skutkiem co nie dziwi przy tej różnicy rozmiarów. Przy czym właścicielka małego psa urządza histerię czyli zachowuje się wypisz wymaluj jak właścicielka dużego psa z twojej przypowieści :)

          --
          Koniec z głupimi sygnaturkami.
    • Gość: właściciel setera IP: *.tktelekom.pl 15.06.11, 10:58
      Śmiech na sali...nie dość, że nie upilnowali swojego pieska, to teraz będą ciągać po prokuraturach właściciela psa, który był na smyczy. Gratuluje samopoczucia i szukania winnych, a siebie rozgrzeszania. Odnośnie prawników, którzy skierowali zawiadomienie do prokuratury - współczuję, że ci państwo dali się naciągnąć na takie populistyczne podejście. Sam jestem i prawnikiem, i właścicielem setera - zawiadomienie jest według mnie bezzasadne, a co do psa - sam miałem wielokrotnie sytuacje, że to mały piesek atakował mojego, a właściciel takiego pieska z rozbawieniem przyglądał się całej sytuacji. Szkoda, że tacy ludzie nie zdają sobie sprawy, że ja w tym czasie muszę utrzymać ponad 30kg zwierze, które na agresje odpowiada oczywiście agresją...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.