Dodaj do ulubionych

Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro...

IP: *.unknown.vectranet.pl 07.02.12, 14:07
Prosta zasada Nie ma parkingów - nie ma sklepów. Ludzie są tam gdzie są parkingi - dlatego też np. H&M czy Zara w Złotych Tarasach niezaleznie od godziny zawsze są nabite do granic, a te na Marszałkowskiej przez 90% dnia puste.
Obserwuj wątek
    • Gość: wawiak Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p IP: *.aster.pl 07.02.12, 14:30
      Dramatem centrum Warszawy są: 1) niepotrzebnie poszerzone po wojnie ulice (takie jak Marszałkowska, Krucza, czy Świętokrzyska), 2) niedostatek zabudowy pierzejowej, 3) pustka wokół PKiN. Śródmieście jest nieprzyjazne dla pieszego, a w dodatku ogromna dziura w samym środku rozbija cały układ urbanistyczny powodując, że nie jest on jedną strukturą, rozpada się na kilka bieda-ośrodków. Dobra wiadomość jest taka, że umiejętna zabudowa placu Defilad i stworzenie pierzei wzdłuż Alej Jerozolimskich, może jeszcze dużo naprawić. A zła wiadomość jest taka, że nic nie wskazuje na to, aby obecne pokolenia tego dożyły.
    • krwe Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... 07.02.12, 14:49
      po większości uliczek w centrum nie da się normalnie chodzić. samochody parkowane dziobem do budynku skutecznie zniechęcają do przechadzek. ilekroć idę nowo wyremontowaną ul. Mokotowską czy Poznańska to szlag mnie trafia, ze tak można przestrzeń spartaczyć !
      druga sprawa to drogie czynsze i juz mamy odpowiedz dlaczego ulice puste.
    • marac Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p 07.02.12, 15:09
      Gość portalu: pat napisał(a):

      > Prosta zasada Nie ma parkingów - nie ma sklepów. Ludzie są tam gdzie są parking
      > i - dlatego też np. H&M czy Zara w Złotych Tarasach niezaleznie od godziny zaw
      > sze są nabite do granic, a te na Marszałkowskiej przez 90% dnia puste.

      Dokładnie. Niech pan Majewski z kumplem Osowskim dalej kibicują władzom Warszawy w utrudnianiu życia kierowcom tam, gdzie nie jest to wcale konieczne z uwagi na dobro pieszych/komunikacji miejskiej, a sklepów na pewno będzie przybywać. W znienawidzonych przez nich galeriach. A po wyremontowanych "salonach" niby to przyjaznych pieszym będzie hulał wiatr.
      --
      Dlaczego prezydent PiSu został pochowany w przedsionku krypty Marszałka?
      Bo wielcy wodzowie w zaświatach powinni mieć służbę.
    • Gość: K Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... IP: 212.180.165.* 07.02.12, 15:15
      Po pierwsze - żadne z tych miast nie było w podobnym stopniu zniszczone, co Warszawa, więc pod tym względem nawet nie ma o czym gadać.

      Po drugie - żeby dojść do podobnych wniosków nie trzeba nawet wyjeżdżać z Polski.

      Jako urodzony na Dolnym Śląsku, za "naturalną" uznawałem zabudowę miast takich jak Świdnica, Legnica, Wrocław, Jelenia Góra - czy mniejszych jak Jawor, Lwówek i inne.

      Po tym jak pierwszy raz zobaczyłem słynny "salon Warszawy" czyli Nowy Świat, myślałem że padnę ze śmiechu - to samo Rynek Starego Miasta. W skali śląskiej - to była zabudowa niewielkiego miasteczka, rzędu 10-20 tys. mieszkańców.

      No ale teza jest jak najbardziej słuszna - już choćby teraz widać jak dobrze się sprawdza podział parteru d. domów handlowych Centrum, gdyby to powtórzyć po drugiej stronie plus dodać _naziemne_ przejścia dla pieszych, zaczęłoby się tworzyć rzeczywiste centrum, a nie tylko stacja przesiadkowa...
      • Gość: Buncol Pomyliłeś ulice IP: 79.133.195.* 07.02.12, 15:37
        Salonem Warszawy jest Krakowskie przedmieście a nie Nowy Swiat. Chyba nie powiesz że Budynki i kościoły umiejscowione wzdłuż KP są małe i prowincjonalne.

        Rynek Starego miasta mały, ale w połączeniu z ogromnym Placem Zamkowyym, Barbakanem i Rynkiem Nowego miasta tworzy spójny kompleks turystyczny nie mniejszy niż stare miasta Wrocławia czy Krakowa.

        Ale zgadzam się w tym że Warszawa jest zbyt luźno zabudowana i przez to w pewnym stopniu prowincjonalna
        • blfddude Re: Pomyliłeś ulice 07.02.12, 16:22
          Gość portalu: Buncol napisał(a):

          >
          > Rynek Starego miasta mały, ale w połączeniu z ogromnym Placem Zamkowyym, Barbak
          > anem i Rynkiem Nowego miasta tworzy spójny kompleks turystyczny nie mniejszy ni
          > ż stare miasta Wrocławia czy Krakowa.
          >

          Wiesz to jest Twoja opinnia i ja szanuje, ale niestety Rynek Starego Miasta w Krakowie jest o wiele wiekszy niz w Warszawie. (najwiekszy w Europie). Nawet na rynku w Krakowie wieje "wielkim miastem" a w Warszawie juz nie. Kolega powyzej dobrze napisal ze orginalna zabudowa Warszawy byla w malym miescie. Warszawa byla mala osada kiedy ustanowiona ja stolica polski. Samo stare miasto z barbakanem, i murami obronnymi sa o wiele razy mniejsze od Krakowa rozmiarem i samym obwodem. W obecnym ocenianiu nalezy brac pod uwage historie. Dla wiadomosci podam ze jestem rodowitym warszawiakiem.
          • Gość: Buncol Re: Pomyliłeś ulice IP: 79.133.195.* 07.02.12, 16:40
            Tu nie chodzi o subiektywne odczucia. Napisałem tylko że powierzchnia całego kompleksu starego miasta od Placu Zamkowego po Rynek Nowego miasta tworzy obszar o powierzchni zbliżonej do Rynków W Krakowie czy Wrocławiu. Możesz to sobie sprawdzić w dowolnej internetowej mapie. Nigdzie nie napisałem ze sam rynek w wawie jest duży i miejski.
          • Gość: miu Re: Pomyliłeś ulice IP: *.fbx.proxad.net 07.02.12, 16:42
            Oczywiscie, ze Warszawa jest mala, oczywiscie, ze nie ma wielkich budowli. To wynika z jej historii: bardzo szybko jak na dzieje miasta Warszawa znalazla sie pod zaborami i trwala w takim stanie do 1989 rok, z jedna krotka przerwa i... dwoma wojnami. Carowi nie zalezalo, zeby byla pieknym, wielkim miastem z fantastycznymi budowlami, z osiami, z charakterem miasta. Warszawa miala byc mala i prowincjonalna, miala byc zapyziala - ot, prowicjonalne osiedlowe nie wiadomo co w Wielkiej Rosji - symbol upadku i podporzadkowania Polski i Polakow.

            Poza tym nasza arystokracja nie byla najbogatsza, a krolowie spogladali a to za Zachood (Sasi), a to na Wschoc (Poniatowski), zatem kto do licha mial sie zajac wielkim konstrukcjami w Warszawie?!

            Jednak prawdziwym problemem lezy we wpolczesnosc: to kolejne wladze ktore nie maja jednej spojnej linii, wizji miasta, ktora bylaby nadrzedna. Malo tego, czesto sie zastanawiam czy wladze w ogole mysla kategoriami dobra miasta czy tez maja jakies swoje wlasne kryteria w wydawaniu pozowlen na budowe kolejnych upiorow i gargameli :( Niestety, to wlasnie ostatecznie morduje Warszawe.
            • asperamanka Re: Pomyliłeś ulice 07.02.12, 17:35
              Historycznie rzecz biorąc, to trochę się mylisz.

              Warszawa była lokowana w XIII wieku jako prowincjonalne miasto prowincjonalnego Księstwa Mazowieckiego, nawet nie jego stolica. Z tego faktu wynikałe zakładane rozmiary i rynku, i samego grodu.

              Rezydencję królewską, ale nie stolicę Rzeczypospolitej, przeniesiono do Warszawy w 1596 roku. Aż do 1795 Warszawa formalnie była, zgodnie z przepisami, jedynie "Miastem Rezydencjonalnym Jego Królewskiej Mości" (po łacinie "Urbs residentialis Suae Regiae Majestatis"), w przeciwieństwie do Krakowa, który formalnie pozostawał stolicą ("Sedes Ordinaria Regum Poloniae"). Po raz pierwszy formalnie Warszawa została stolicą czegokolwiek w 1807 roku - Księstwa Warszawskiego mianowicie.

              Warszawa się rozwijała poza granicami Starego i Nowego Miasta po przeniesieniu się tu dworu, i to mocno, tyle że niewiele z tego zostało, Krakowskie Predmieście i okolice najbliższe, cała reszta została zniszczona w wyniku Powstania Warszawskiego, i niewiele z tego do dziś zostało.

              Poza tym to nie królowie byli zapatrzeni na wschód lub zachód; raczej ustrój I RP nie sprzyjał wzrostowi miast, a obok miast królewskich rosły osobne miasta szlacheckie, jurydyki, wokół Warszawy ówczesnej również - na Mariensztacie, Woli, itp. W XVII i XVIII wieku na przykład Warszawa miała około 20 tysięcy mieszkańców aż do epoki stanisławowskiej, Kraków jakieś 10 tysięcy maksimum, a Gdańsk, który działał na innych, odrębnych prawach, i żył z handlu, 70 tysięcy. Te liczby świadczą o poziomie rozwoju miast w przedrozbiorowej Polsce, i masz odpowiedź, gdzie był, i częściowo jest, odbudowany, największy kompleks staromiejski w Polsce.
                • asperamanka Re: Pomyliłeś ulice 07.02.12, 22:53
                  To jest temat rzeka. Najkrócej mówiąc, bardzo różny. Zależało od miasta. Łódź poswtała w tym okresie z niczego. Piotrków, który był jednym z dwóch miast, w którym się odbywały trybunały koronne (drugim był Lublin) podupadł, mimo że aż do I wojny swiatowej to Piotrków był stolicą województwa/guberni, a nie Łódź. Białystok rozwinął się jako centrum przemysłu tekstylnego bo leżał poza Kongresówką, na terenie celnym rosyjskim. Gdańsk mocno stracił znaczenie, Lwów urósł dzięki statusowi stolicy Galicji i byciu siedzibą władz krajowych i Sejmu Krajowego, a Kraków miał status przygranicznej fortecy, po likwidacji Wolnego Miasta i właczeniu do Austrii w 1846 roku, i aż do końca XIX wieku miał utrudniony rozwój.

                  Sama Warszawa rozwijała się doskonale i planowo w dobie konstytucyjnej Królestwa Kongresowego, do 1830 roku, później trochę gorzej, a po wzniesieniu Cytadeli i dławiącego rozwój terytorialny pierścienia fortów carskich, i nadaniu statusu fortecy, który zniesiono dopiero chyba w 1908 roku (poza kręgiem fortów nie wolno było nic trwałego budowac), musiała rosnąc w górę, więc przed 1914 rokiem była jednym z dwóch, obok Berlina (tam też powodem był pierścień fortów i status fortecy) najwyżej i najgęściej zabudowanych miast w Europie, a rosła dzięki przemysłowi i węzłowi kolejowemu, gdyż w Warszawie zbiegały się tory o rozstawie europejskim i rosyjskim.
          • Gość: raf4 ...ale bezsens... IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.12, 17:00
            rynek w Krakowie najwiekszy w Europie...litosci skad sie urwales...pojedz sobie do Pultuska jak chcesz zobaczyc duzy rynek...!!!

            nie leczcie swoich kompleksow....kompleks Starego Miasta plus Trakt Królewski w Warszawie z Łazienkami i Wilanowem....

            jak chcecie swoje Krakowy i Wroclawie z tym porownywac!!!!

            ogarnijcie sie!!!!
          • greegold Re: Pomyliłeś ulice 07.02.12, 17:08
            Wydaje mi sie ze straszne kompleksy wychodza u ludzi ktorzy tak namietnie podkreslaja ze sa rodowitymi mieszkancami swoich miast. Polacy generalnie sa zakompleksieni...Jestem ze wsi, jestem wykształcony, zwiedzilem pol swiata i mam w garazu Bentleja a do tego lupierz...kogo to wszystko obchodzi?????????
          • Gość: kooler Re: Pomyliłeś ulice IP: *.dynamic.chello.pl 07.02.12, 17:25
            Nie studiowalem dokladnie zabudowy placu w Krakowie ale na oko to sa w przewadze tam xix wieczne kamienice, warszawska starowka to jednak wczensnieszy okres inny typ zabudowy i urbanistyki. Zeby poczuc nieodbudowana Warszawe trzeba sie wybrac na pl. Uni Lubelskiej i (w niewielkim promilu) Zbawiciela.
      • blfddude Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p 07.02.12, 16:15
        Tych domow Handlowych Centrum (obecna Galeria Handlowa) wogole nie powinno juz byc. Wstawiono je za Gierka jako szybki i tani sposob zabudowania sciany wschodniej ul. Marszalkowskiej. Potrzebny byl tez w tedy dom handlowy, blisko koleji i srodkow komunikacji (wiekszosc kupujacych przyjezdzalo do Warszawy) i to bylo idealne miejsce. Sama konstrukcja DHC jest tania i miala byc "tymczasowa". Obecnie kiedy powierzchnia DHC jest juz niedostosowana do obecnych potrzeb, zbyt mala itd, a ceny gruntow poszly do gory, nalezy je czyms innym, bardziej wysokim zastapic.
        • asperamanka Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p 07.02.12, 17:46
          Nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie rowery, a zegarki, itp.

          Ścianę Wschodnią zabudowano nie za Gierka, lecz za Gomułki, w wyniku konkursu architektonicznego. Budowę zakończono w drugiej połowie lat 1960-tych, i nie było tam żadnego założenia tymczasowości.

          Blisko kolei one też nie są i nie miały być. Blisko planowanego już od lat 1950-tych w obecnym miejscu Dworca Centralnego, zbudowanego w latach 1974 - 1975, planowano zabudowę handlowo-rozrywkowo-biurową, w postaci tzw. "Zachodniego Rejonu Centrum Warszawy", z czego za komuny zdążono postawić Inrtaco II i zacząc budowę obecnego Marriotta, który pierwotnie miał mieć handel i usługi na całej powierzchni niskiej części. Dziś w tym rejonie dostawiono sporo wieżowców, ale o innych niz pierwotnie planowane funkcjach.

          Ponadto pod cały ogromny ciąg "Domów Towarowych Centrum Bis" zarezerwowano obszar wzdłuż zachodniej strony obecnej Jana Pawła II, między tą ulicą a Ciepłą. dziś tam stoi rząd budynków Atrium, ale do Ronda ONZ na razie nie dochodzi.

          Reasumując, nie pisz, jeśli nie wiesz.
          • blfddude Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p 08.02.12, 16:04
            asperamanka napisał:


            >
            > Ścianę Wschodnią zabudowano nie za Gierka, lecz za Gomułki, w wyniku konkursu a
            > rchitektonicznego. Budowę zakończono w drugiej połowie lat 1960-tych, i nie był
            > o tam żadnego założenia tymczasowości.
            >
            > Blisko kolei one też nie są i nie miały być. Blisko planowanego już od lat 1950
            > -tych w obecnym miejscu Dworca Centralnego, zbudowanego w latach 1974 - 1975, p
            > lanowano zabudowę handlowo-rozrywkowo-biurową, w postaci tzw. "Zachodniego Rejo
            > nu Centrum Warszawy", z czego za komuny zdążono postawić Inrtaco II i zacząc bu
            > dowę obecnego Marriotta, który pierwotnie miał mieć handel i usługi na całej po
            > wierzchni niskiej części. Dziś w tym rejonie dostawiono sporo wieżowców, ale o
            > innych niz pierwotnie planowane funkcjach

            Dzieki za korekte i ciekawe fakty. Duzo wiesz o Warszawie! Zawsze lubie czytac Twoje ciekawe posty. Sciana Wschodnia mnie zmylila gdyz widzialem kiedys zjecie z lat 60tych i bylo tam pusto. Widocznie zbudowano je pod sam koniec tych lat. Zeczywiscie Centralnego wtedy nie bylo ale za to byla Wawa Srodmiescie.
    • blfddude Galerie handlowe niszcza tkanke miejska. 07.02.12, 16:08
      Autor trafil w dziesiatke. Megagalerie handlowe niszcza drobne sklepy na miescie i przyciagaja sklepy sieciowe takze z ulic miejskich. W rezultacie za duzo galeri handlowych w porownaniu z potrzebami lokalnego rynku moze zniszczyc centrum miasta. Przykladem sa Zachodnie panstwa szczegolnie USA gdzie po otworzeniu megagaleri handlowych (mallow) pozamykano wiekszosc sklepow i punktow uslugowych na ulicach miast. To spowodowalo upadek centrum wielu z nich a w niektorych przypadkach zbankrutowalo miasta i co sie z tym wiaze mieszkancy potracili domy, mieszkania ze spadkiem cen nieruchomosci w danym miescie czy rejonie.

      Dobze ze w koncu cos sie zaczyna w Polsce mowic na ten temat i mam nadzieje ze utrzymamy poprawne wywazenie galerii odnosnie sklepikow.
    • Gość: miu Warszawa jest martwa IP: *.fbx.proxad.net 07.02.12, 16:22
      Drogi Autorze,
      Przede wszystkim Warszawa nie ma charakteru miasta. Jest gigantycznym, chaotycznym osiedlem. Miasto to przemyslana koncepcja, w ktorej przestrzen spelnia okreslone funkcje i tym zalozeniom podporzadkowuje sie wszystko. Miasto, jego wladze, nie daja zgody na nic co moze miastu zaszkodzic, dbaja o wygląd i dbaja o atmosfere, bo to przyciąga ludzi i sprawia, ze komfort zycia jest wysoki.

      Miasta ustanawiane na prawach niemieckich maja albo rynek albo ulice handlowa, ktora wyznacza centrum - serce miasta. Tam nie ma mieszkancow lub jest ich niewielu, za to skupia sie zycie calego spoleczenstwa: sa sklepy, kawiarnie, kluby, biura i urzedy potrzebne ludziom (ale nie biurowce firm). Wielkie metropolie czesto posiadaja kilka takich "serc". Jedno jest glowne, najwazniejsze ktore staje wizytowka z najwspanialszymi sklepami oraz po jednym mniejszym „sercu” w kazdej dzielnicy, tam skupia sie zycie mieszkancow. Tymczasem Warszawa nie ma serca, ani jednego. Nawet w Srodmiesciu. Dlaczego?

      To wielkie galerie handlowe, ktore kolejne władze Warszawy wpuściły do miasta, zamordowaly stolice Polski. Nie mamy jasnych witryn sklepow rozswietlajacych ulice, nie mamy ludzi spacerujacych po miescie. Prosze sobie wyobrazic Warszawe, gdyby wszystkie sklepy z Arkadii, Zlotych Tarasow, Galerii Mokotow, z Brackiej, z Promenady byly po prostu w miescie - mielbysmy piekne witryny, mielibysmy ludzi na miescie! A tak Warszawa jest martwa.

      Haracz, czyli wysokie czynsze, nie maja nic do rzeczy. W Warszawie trafiaja one po prostu do kieszeni właścicieli galerii, które za grunt zapłaciły miastu jeden raz. Tam gdzie wladze mysla kategoriami dobra miasta i nie ma galerii, bo nie dano na nie zgody, pieniadze z czynszu trafiaja do kasy miasta i sluza wszystkim mieszkancom, bo miasto staje się coraz piękniejsze. Kto ma teraz otwierac swoje sklepy przy ulicach skoro cale życie skupia się w galeriach handlowych???? Wlasnie ogłoszono ze powstana trzy nastepne, w tym gigant w Piasecznie przy Auchanie!

      Bruksela, Amsterdam czy Paryz nie daly zgody na budowe mastodontow mordujacych miasto! Jesli powstaja galerie, to sa niewielkie, tworza handlowe ulice. W Warszawie mamy galeriowe szaleństwo i... zycie wyssane z ulic, ktore sa ponure i zapyziale. Ludzie nie ida „do miasta” czy „na miasto”, warszawiacy ida do Zlotych Tarasow, do Arkadii albo do określonego punktu jak klub :( Brak planowania, brak myslenia o miescie jako żywej tkance, sprawil ze współczesne, kolejne wladze stolicy zamordowaly Warszawe.
      • Gość: pat Re: Warszawa jest martwa IP: *.unknown.vectranet.pl 07.02.12, 17:02
        > Prosze sobie wyobrazic Wa
        > rszawe, gdyby wszystkie sklepy z Arkadii, Zlotych Tarasow, Galerii Mokotow, z B
        > rackiej, z Promenady byly po prostu w miescie - mielbysmy piekne witryny, mieli
        > bysmy ludzi na miescie! A tak Warszawa jest martwa.

        Ja sobie wyobrażam jedynie zabite deskami witryny po kilku miesiacach, z powodu braku klientów. W naszym, źle zaprojektowanym, nieprzyjaznym centrum sprawdzają się kebaby, apteki, banki, outlety i kioski, nic ambitniejszego, bo dla kogo, studentów, którzy śmigają na UW i turystów?

        Co chwilę jakiś biznes z Chmielnej czy NŚ jest zamykany bo nie trafia w "target". Ostatnio zauważyłem, że np. padło sushi "Place" na Nowym Świecie. Chwile wcześniej zamknięto dwie czy trzy restauracje na Brackiej przy Między Nami.
      • framp mylisz się 07.02.12, 19:24
        Wielkie galerie handlowe nie są bynajmniej domeną Warszawy, w wielu wielkich aglomeracjach europejskich są nie mniejsze i nie mniej liczne galerie handlowe jak w Warszawie i dobrze że są, ludzie tam jeżdzą na zakupy i załatwiają miliony innych spraw, ale nie przeszkadza to w funkcjonowaniu centrum handlowo - usługowo - turystycznego. W ścisłym city lokują się sklepy o innym charakterze (np. pamiątki, galerie sztuki, wysmakowane butiki), knajpki nastawione na turystów, kafejki, bistra lunchowe, biura podróży, placówki kultury itp. Zgadzam się, że takie centrum powinno być raczej deptakiem, bo to się sprawdza, wtedy miło jest usiąść w kawiarnianym ogródku, obejrzeć uliczną wystawę, przyjrzeć się sklepowym witrynom itp. gdy za plecami nie jeżdżą samochody, nie rozjeżdżają zieleni parkując bezładnie. Ale warunkiem życia takiego centrum jest jego dobre osadzenie w tkance miejskiej, czyli a. dobra komunikacja z całą resztą miasta, przyjazne parkingi (czytaj tanie a takie jak pod PKiN, gdzie koszt parkowania jest mega zniechęcający), logiczne ciągi piesze prowadzące z i do strategicznych miejsc, b. funkcjonowanie przemyślanej siatki sklepów, usług, lokali gastronomicznych, które wzajemnie napędzałyby sobie klientelę a nie samych banków i kebabów wśród pustkowi, podupadłych fryzjerów i plajtujących po pół roku klubów, c. spójność zabudowy miejskiej, gdzie centrum nie jest samotną wyspą otoczoną osiedlami, z których każde ma własne mini centrum i galerię handlową, a więc nie ma po co jechać z nich do centrum właściwego. I ten ostatni punkt jest w Wawie najbardziej walnięty i najtrudniej coś dzisiaj z tym zrobić, bo powojenna odbudowa dostosowana była do łatwego przemarszu wojsk a nie do łatwego życia mieszkańców miasta. Ale prawdą jest że władze miasta bynajmniej nie pomagają w pozytywnej zmianie a upadek Galerii Centrum jest tego najlepszym dowodem: nie da się lekceważyć potrzeb tych, od których chce się wyciągnąć pieniądze w sklepach i knajpach, czytaj: dzisiejszy pożądany zamożny klient jest zmotoryzowany i jedzie tam, gdzie może wygodnie zaparkować, wiec zamiast stawiać słupki na każdej ulicy zbudować trzeba ze trzy wygodne wielopoziomowe parkingi gdzieś w śródmieściu, bo tenże klient nie lubi tłuc się autobusem przez pół miasta, skoro to samo osiąga samochodem parkując bezpłatnie pod każdą galerią. I w takim Wiedniu, Berlinie, Rzymie czy Barcelonie to działa, są i galerie, które też są miastu potrzebne, ale są też piękne promenady handlowe w centrum, do których dojeżdża się samochodem, zostawia go na parkingu gdzieś przy przystanku metra czy tramwaju i dociera się spacerem czy 1-2 przystanki komunikacją miejską do tętniącego życiem city, gdzie jest wszystko; i kino, i teatr, i knajpy wszelkich możliwych odmian, i kluby, i parki, skwerki, ogródki, i usługi od salonów piekności do studiów aranżacji wnętrz. I wtedy jest po co jechać do centrum i w nim być, korzystać z przestrzeni publicznej, robić zakupy, wpaść na lunch czy kolację w drodze do teatru ... W Warszawie tego nie ma i raczej szybko nie będzie, głównie z powodu rozerwania przestrzeni miejskiej na małe enklawy, do których ludzie wracają spać i załatwiać swoje życiowe sprawy, natomiast przez centrum się właściwie tylko ... przejeżdża.
        • bifka Re: mylisz się 07.02.12, 21:16
          ożywić centrum? rzecz w swej istocie bardzo prosta:
          - zbudować parkingi aby przyjechali ludzie, którzy przez ostatnie 10-lecie zrobili się wygodni i nie porzucą samochodów na rzecz tramwaju aby pojechać specjalnie do centrum po zakupy i tam przepłacać, ale chętnie przyjadą np. na wernisaż, degustację win czy premierę teatralną, o ile im się to umożliwi,
          - dobierać mądrze profil najemców powierzchni zarządzanej przez miasto, przestać windować stawki, bo w efekcie zostaną same banki, które z kolei zrezygnują z braku klienteli, wszak w większość jest internetowa i chyba tylko po kredyt trzeba się udać do banku osobiście, mieć pomysł na rewitalizację dawnych ciągów handlowych takich jak Chmielna, pasaż Wiecha czy Mokotowska, które kiedyś żyły, teraz straszą pustymi witrynami, czyli lokować tam małą gastronomię, usługi typu ksero, apteka czy fryzjer aby ludzie mieli po co tam bywać - nawet jeżeli gmina odnotuje straty w czynszach, to będą one przejściowe do czasu odżycia tych miejsc jako ważnych punktów na mapie miasta, chyba warto w to zainwestowac,
          - lokować w centrum kulturę nawet niedochodową typu opera czy muzeum, bo one przyciągają jednak ludzi, którzy przy okazji zrobią drobne zakupy, zjedzą obiad, wypiją kawę itp., tymczasem warszawskie centrum wyludnia się nawet z kin, zamykane są galerie, padają teatry, kluby a wieczorami ulicami przemykają nieliczni przechodnie,
          - zlikwidować ten pusty plac w centrum pod PKiNem, który niszczy spójność architektoniczną miasta, obudować go sklepami, biurowcami, parkingami, zrobić ogródki jordanowskie, knajpy itp. i włączyć go w system ulic, aby nie straszył swą pustotą, ogromem i bezsensem.
          prosto się mówi, trudniej robi? korzystać z nauki u innych, którym się udało: w Londynie zrewitalizowano stare doki i zamieniono w perełki miejskiej architektury, w Pradze stare budynki przeplata się nowoczesnymi biurowcami i galeriami aby zachować zrównoważony rozwój miasta i nie dopuścić do wyludnienia pewnych obszarów, w miastach dalekowschodnich całe centra zamienia się w wielkie skwery i bulwary pełne zabytkowej zabudowy przemieszanej z przestrzenią publiczną i usługową. Wyciągnąć też wnioski z porażki wielu amerykańskich miast: budowa coraz większych mallów na obrzeżach miast zabija samo miasto, gdzie poza ratuszem i okolicznymi biurowcami nie toczy się już żadne życie a mieszkańcy dawno się wynieśli do suburbiów - właśnie to nam grozi!
        • Gość: miu Re: mylisz się IP: *.fbx.proxad.net 07.02.12, 22:51
          Framp, w przyszlosci podziel moze swoj tekst na akapity, lepiej sie czyta niz potok skladniowy.

          >Wielkie galerie handlowe nie są bynajmniej domeną Warszawy, w wielu wielkich aglomeracjach europejskich są nie mniejsze i nie mniej liczne galerie handlowe jak w Warszawie
          Prosze o konkrety gdzie sa na taka skale w CENTRUM MIASTA?

          >w ścisłym city lokują się sklepy o innym charakterze (np. pamiątki, galerie sztuki, wysmakowane butiki),
          Bzdura. Wyraznie byles tylko turysta i innych panstwach poruszales sie tylko po trasach turystycznych. Wydaje ci sie, ze widziales miasta, a ty widziales tylko rejony turystyczne. Tam tambylcy bywaja rzadko, na ogol gdy maja gosci.

          >upadek Galerii Centrum jest tego najlepszym dowodem:
          Kolejna bzdura. Jest tylko dowodem na zle zarzadzanie firma. Nowe sklepy istniejace w tym miejscu maja sie dobrze.

          >parkując bezpłatnie pod każdą galerią.
          Koljeny mit. Wszystkie parkingi w miastach na Zachodzie sa platne, nie ma darmowych. Tak jest tylko w Polsce, bo galerie chcialy przyuczyc Polakow do nowego stylu zycia, dlatego daly darmowe parkingi, ale zmiana sytuacji i wprowadzenie oplat za parkowanie jest tylko kwestia czasu. Baranki juz same przychodza do galerii, wiec strzyzenie bedzie nieuchronne.
          • Gość: pat Re: mylisz się IP: *.unknown.vectranet.pl 07.02.12, 23:39
            "Prosze o konkrety gdzie sa na taka skale w CENTRUM MIASTA? "

            Trudno o jakąś skalę, bo w Warszawie w centrum mamy jedną galerię handlową - ZT..

            "Kolejna bzdura. Jest tylko dowodem na zle zarzadzanie firma. Nowe sklepy istniejace w tym miejscu maja sie dobrze."

            Tak, i zapewne dlatego niedawno wyprowadziła się stamtąd Bershka, a Reserved rozbiło się na 3 inne sklepy, żeby przyciągnąć klientów ;-).

            "Koljeny mit. Wszystkie parkingi w miastach na Zachodzie sa platne, nie ma darmowych. Tak jest tylko w Polsce, bo galerie chcialy przyuczyc Polakow do nowego stylu zycia, dlatego daly darmowe parkingi, ale zmiana sytuacji i wprowadzenie oplat za parkowanie jest tylko kwestia czasu. Baranki juz same przychodza do galerii, wiec strzyzenie bedzie nieuchronne. "

            Dawno chyba wyjechałeś z tej swojej Francji bo parkingi przy centrach handlowych w centrum (ZT) i w miarę bliskich okolicach (czyli Blue City) są płatne. A Galeria Mokotów czy Arkadia to już nie jest centrum miasta.
            • Gość: tim Re: mylisz się IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.12, 19:11
              Tak to jest jak sie gada z inteligentem ktory ocenia rozmiar powierzchni handlowych na oko lol...

              > Trudno o jakąś skalę, bo w Warszawie w centrum mamy jedną galerię handlową - ZT
              Skoro dla ciebie centrum to jest jedna ulica to faktycznie znasz Warszawie.
              W samym sladzie ringu obwodnicy srodmiejskiej jest 5 sklepow wielkopowierzchniowych.
              Niedluo dojdzie nastepny w Pl.Unii.
              > Dawno chyba wyjechałeś z tej swojej Francji bo parkingi przy centrach handlowyc
              > h w centrum (ZT)
              Dlatego ten parking zawsze ma duzo wolnych miejsc, do tej pory najwiekszym parkingiem zt byla syfiasta emili plater.

              A Ga
              > leria Mokotów czy Arkadia to już nie jest centrum miasta.

              Arkadia jak najbardziej. Jest na granicy srodmiescia i przy swojej powierzchni w bardzo duzym stopniu wplywa na srodmiescie polnocne jak i ruch z dzielnic polozonych na polnoc.
          • framp Re: mylisz się 08.02.12, 09:18
            "Prosze o konkrety gdzie sa na taka skale w CENTRUM MIASTA?"

            Jak ktoś słusznie zauważył, w centrum mamy jedynie Złote Tarasy, więc o jakiej skali mowa?
            Ale służę przykładami galerii w centrum miast europejskich: Paryż - Galeria Lafayette, Carrousell du Louvre, Les Trois Quartiers, Londyn - All Saints, Ted Baker, L.K. Bennett, Selfridges z najwiekszym działem kosmetycznym w Europie, Top Shop - największy sklep z ciuchami w Europie, a ostatnio w zachodnim Londynie (blisko centrum) otwarto największą galerię handlową Europy Westfield Centre - 150 tys. m. kw. .... mało?

            "Bzdura. Wyraznie byles tylko turysta i innych panstwach poruszales sie tylko po trasach turystycznych. Wydaje ci sie, ze widziales miasta, a ty widziales tylko rejony turystyczne. Tam tambylcy bywaja rzadko, na ogol gdy maja gosci."

            Oczywiście że w większości miast na świecie byłem jako turysta, podobnie jak ty, jeżeli w ogóle gdzieś byłeś bo z twoich spostrzeżeń to nie wynika. Nie sposób zwiedzić wielu miast jako mieszkaniec chyba że ktoś jest zawodowym włóczęgą, ja nie jestem. W Londynie mieszkałem natomiast kilka lat, również w N.Y. spędziłem kilka miesięcy, po za tym podróżuję po świecie służbowo, więc centra biznesowe są mi również znane. I podtrzymuję to co powiedziałem, co więcej - sam to potwierdzasz mówiąc że w centrach miast wielu tubylców bywa tylko oprowadzając gości, a więc mieszczą się tam głównie sklepy i usługi adresowane do turystów, bo rdzenni mieszkańcy załatwiają życiowe sprawy gdzie indziej. Nie znam mieszkańca Londynu czy N.Y., a paru ich znam, który jechałby do centrum robić zakupy spożywcze czy odwiedzić dentystę, bo ma to blisko domu, bez dalekich i czasochłonnych wypraw do śródmieścia.

            "upadek Galerii Centrum jest tego najlepszym dowodem"
            Cóż, widać że w centrum Wawy też nie bywasz, bo gdybyś bywał to byś wiedział, że upadły tam kolejne sklepy, inne takie jak Zara, Bershka uciekły do centr handlowych, a te co jeszcze funkcjonują, świecą pustkami przez okrągły dzień, wystarczy wejść do Reserve w Galerii Centrum i w Galerii Mokotów aby zobaczyć różnicę.

            Wszystkie parkingi w miastach na Zachodzie sa platne, nie ma darmowych. Tak jest tylko w Polsce, bo galerie chcialy przyuczyc Polakow do nowego stylu zycia, dlatego daly darmowe parkingi, ale zmiana sytuacji i wprowadzenie oplat za parkowanie jest tylko kwestia czasu. Baranki juz same przychodza do galerii, wiec strzyzenie bedzie nieuchronne."

            Nawet gdyby tak było (a nie jest, znam w miastach europejskich i amerykańskich galerie z bezpłatnymi parkingami), to i tak ważny jest fakt, że w ogóle wygodne parkingi tam są i można bez problemu zostawić wóz, natomiast w śródmieściu Wawy nie, trzeba parkować gdzieś bezładnie i to jest problem. Poza tym o jakim strzyżeniu mówisz? Gdyby galerie nie dawały ludziom tego co potrzebują, to by pies z kulawą nogą nie zajechał na te bezpłatne parkingi, a skoro jadą nawet na płatne (Złote Tarasy od początku), to znaczy że są tam rzeczy których ludzie potrzebują, nie wszyscy żyją kościołem i zakupami u pana Czesia za płotem, coraz więcej ludzi ceni miejskie rozrywki typu shopping, knajpy, kino itp, które najłatwiej osiągalne są właśnie tam. Nie chę oceniać czy to dobrze czy źle, tobie może się ten styl życia nie podobać, ale on jest faktem dla dużej części populacji i miasto też powinno to zauważać.
            • Gość: tim Re: mylisz się IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.12, 19:25
              > Jak ktoś słusznie zauważył, w centrum mamy jedynie Złote Tarasy, więc o jakiej
              > skali mowa?
              Lol podobno znamy miasto...

              >Galeria Lafayette
              Heh porownywac xix w paryska galerie do amerykanskich malli...

              a ostatnio w zachodnim Londynie
              > (blisko centrum) otwarto największą galerię handlową Europy Westfield Centre
              No faktycznie w Warszawie sa tylko ZT natomiast tam blisko centrum oznacza dwa razy wieksza odleglosc od niego jak u nas do Arkadii czy BlueCity...
                • Gość: pat Re: mylisz się IP: *.unknown.vectranet.pl 08.02.12, 22:18

                  "No faktycznie w Warszawie sa tylko ZT natomiast tam blisko centrum oznacza dwa razy wieksza odleglosc od niego jak u nas do Arkadii czy BlueCity... "

                  Tylko, że Londyn ma 3x większą powierzchnie od Warszawy..

                  "To sa wlasnie powody dla ktorych zaniechalam dyskusji z Patem. Nie ma sensu. Rozmowa musi trzymac jakis poziom, zeby nie byla strata czasu. "

                  No właśnie, a trudno mówić o poziomie jeśli Twoje argumenty pochodzą z wikipedii.
              • framp Re: mylisz się 09.02.12, 09:00
                "Jak ktoś słusznie zauważył, w centrum mamy jedynie Złote Tarasy, więc o jakiej skali mowa? Lol podobno znamy miasto..."
                - nie wiem o czym mowa w kwestii galerii w centrum Wawy, bywam tam co dzień ale poza wzmiankowanymi ZT i GC nic tam nie ma, najbliższa centrum galeria to Galeria Mokotów, która jak sama nazwa wskazuje mieści się w innej dzielnicy ...

                " Heh porownywac xix w paryska galerie do amerykanskich malli...
                - cóż, jakie miasto taka galeria, w swojej wyliczance nie wspomniałem np. o londyńskim Harrodsie, bo faktycznie trudno z czymś porównać ale to też jest galeria i to wielka :) "

                "No faktycznie w Warszawie sa tylko ZT natomiast tam blisko centrum oznacza dwa
                razy wieksza odleglosc od niego jak u nas do Arkadii czy BlueCity..."
                - bo też Londyn jest KILKA RAZY WIĘKSZY od Warszawy i tam "niedaleko" to może być odległość dwa razy większa niż u nas z Arkadii do Blue City a na londyńskie warunki będzie oznaczać rzut beretem ...
                • Gość: tim Re: mylisz się IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.12, 21:11
                  > - nie wiem o czym mowa w kwestii galerii w centrum Wawy, bywam tam co dzień ale
                  > poza wzmiankowanymi ZT i GC nic tam nie ma, najbliższa centrum galeria to Gale
                  > ria Mokotów, która jak sama nazwa wskazuje mieści się w innej dzielnicy ...

                  Czyli tak jak 'madry' pat do centrum zaliczasz trzy ulice na krzyz.
                  Gmina Warszawa-Centrum cos ci mowi, obszar wewnatrz planowanego przebiegu obwodnicy srodmiejskiej? To ze stuknieci modernisci nastawiali tego rozrzedzonego blokowiskowego syfu nie wyklucza takich terenow z centrum miasta.

                  > - cóż, jakie miasto taka galeria, w swojej wyliczance nie wspomniałem
                  Nie w tym rzecz. jest roznica pomiedzy galeriami miejskimi xix wiecznymi a typowym chlamem amerykanskim ktory powstal w wyniku urban sprawlu suburbii.

                  > - bo też Londyn jest KILKA RAZY WIĘKSZY od Warszawy i tam "niedaleko" to może b
                  > yć odległość dwa razy większa niż u nas z Arkadii do Blue City a na londyńskie
                  > warunki będzie oznaczać rzut beretem ...
                  To jest oczywiste ze Londyn jest wiekszy, ale tu chodzi o proporcje i o ulokowanie wzgledem ukladu miasta. Zaliczasz wspomniana przez ciebie galerie jako blisko centrum kiedy jest na pograniczu 'Londynu wewnetrznego'. W Warszawie do Centrum zaliczasz wylacznie okolice pkin, to tak jakby w londynie brac pod uwage wylacznie 'City of London', wtedy ta galeria wcale nie jest juz tak blisko.
                  • framp co za jałowa dyskusja! 09.02.12, 22:05
                    nie chce mi się więcej kłócić o to gdzie kończy się warszawskie Śródmieście, bo nie taki cel miała ta debata, nie bedę też rozdzierał szat nad odległościami w Londynie, bo to po prostu głupie dzielenie włosa na czworo. po prostu - teza lansowana tutaj przez niektórych jakoby Wawa była jakimś dziwnym miejsce na ziemi z uwagi na obecność galerii handlowych jest po prostu absurdalna, bo takie galerie są wszędzie w Europie i na świecie a mimo to miasta mają się dobrze. u nas po prostu władze miejskie nie chcą uwzględnić specyfiki Wawy, jej kiepskiej zabudowy, bezładu architektonicznego i nie chcą uczyć się od mądrzejszych od siebie, w związku z czym mamy taką stolicę jaką mamy, wystarczy wyjrzeć przez okno ... to nie jest łatwe do naprawienia, ale wiele rzeczy dałoby się zrobić gdyby była wola ku temu ... ale na razie miasto po prostu egzekwuje czynsze, doi kierowców radarami i ograniczeniami prędkości, zakazami parkowania wszędzie tam gdzie parking jest ogólnie przyjętym rozwiązaniem w cywilizowanych miastach a w ramach polepszania życia mieszkańców wystawia ... park fontann! to na pewno jest największa potrzeba miejska i urzędnicy wyszli jej na przeciw :)
                    • Gość: tim Faktycznie jalowa dyskusja IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.12, 23:24
                      Oczywiscie ze nie chce ci sie wyklucac, po prostu rzucasz tylko ogolnikami. Tak masz racje w Warszawie sa tylko ZT i powinno byc tak samo jak w Londynie bo tam kawal drogi od centrum(ale na potrzeby twojego argumentu to nie ma znaczenia) tez gdzies postawili handlowego malla...

                      >ale na razie miasto po prostu egzekwuje czynsze
                      coz ciezko zeby ich nie egzekwowali, ale moze chodzi ci o ich wysokosc. ;)

                      > doi kierowców radarami i ograniczeniami prędkości,
                      Kolejne ogolniki. Serio gdzie w Warszawie odbywa sie to dojenie radarami? Przychodzi mi do glowy jedna jakis czas temu zdjeta atrapa przy Gdanskim. Dojenie odbywa sie na zadupiach na krajowkach a nie w tym miescie. Ograniczen tez nikt nie przestrzega.
                      Szczerze to Warszawa jest idealna dla kierowcow. Kazda szersza ulica( Jerozolimskie, Marszalkowska, Grochowska, JP2i tp itd) jest traktowana jak przelotowka i nie ma na nich radarow, predkosci 60-80 czesto i wiecej a ze korki.... wszedzie sa korki, nawet z obwodnicami.

                      >zakazami parkowania wszędzie tam gd
                      > zie parking jest ogólnie przyjętym rozwiązaniem w cywilizowanych miastach

                      Pokaz mi te miasta gdzie w takim stopniu obstawione sa chodniki. To jest poprostu smieszne jak sie wezmie pod uwage powierzchnie Warszawy, dosyc luzna zabudowe i gestosc zaludnienia na km2.
                      Jak by bylo prawda to ze kierowcy w tym miescie sa tak gnebieni z parkowaniem to od dawna prywatni inwestorzy skorzystali by z tego i budowali by parkingi podziemne/pietrowe lub otwierali te pod swoimi budynkami dla ogolu za oplata. Czyli jak widac obecne miejsca i nieudolnosc strazy zaspokajaja potrzeby parkingowe.
                      • framp Re: Faktycznie jalowa dyskusja 10.02.12, 10:46
                        ty oczywiście mówisz same konkrety i podajesz władzom miasta gotowe rozwiązania na tacy? nie jestem urbanistą, ty zapewne też nie, więc nasza dyskusja siłą rzeczy jest ogólnikowa, choć te sprawy interesują mnie poniekąd zawodowo, ale profesjonalista nie jestem.
                        kierowcą też najwyraźniej nie jesteś, bo gdybyś był i jeździł dużo po całym mieście, to ... szkoda słów.
                        firm chętnych do budowy parkingów w Warszawie jest wiele, problemem jest współpraca z miastem i działki, które miasto musiałoby na ten cel udostępniać oraz plan zabudowy, który ich po prostu nie przewiduje. miasto lansuje model ograniczonego ruchu pojazdów w centrum, mimo że ma wiele sygnałów jak bardzo się to nie sprawdza i jak bardzo Wawa jest do tego nie przystosowana. Osobiście jestem za deptakiem w centrum i całkowitym zakazem ruchu kołowego w obrębie ścisłego śródmieścia ale pod różnymi warunkami, których miasto jednak nie przewiduje. gdybyś kiedyś spojrzał na plan rozwoju miasta w perspektywie kilku lat (dostępny w Ratuszu) to byś wiedział, że .... ale po co ci wiedzieć, ty i tak wiesz najlepiej, taki z ciebie znafca ...
                        • Gość: tim Re: Faktycznie jalowa dyskusja IP: *.dynamic.chello.pl 10.02.12, 12:48
                          > kierowcą też najwyraźniej nie jesteś, bo gdybyś był i jeździł dużo po całym mie
                          > ście, to ... szkoda słów.
                          Heh.. zabawne, na pewno lepiej jezdzi sie po Londynie.

                          > firm chętnych do budowy parkingów w Warszawie jest wiele, problemem jest współp
                          > raca z miastem i działki, które miasto musiałoby na ten cel udostępniać oraz pl
                          > an zabudowy, który ich po prostu nie przewiduje.

                          Bzdura. To o czym piszesz to partnerstwo publiczno prwatne czyli udostepnienie publicznych przestrzeni a wlasciwie podziemi pod placami dla operatora parkingu a nie zadnych dzialek. Fakt miasto kiepsko zabiera sie do tego tematu ale nawet gdyby to te inwestycje sluzyly by do zastapienia miejsc naziemnych czyli nie poprawialy by sytuaji kierowcow a porzadkowaly przestrzen publiczna.
                          Ja pisalem o obecnym stanie, w Warszawie jest duzo dzialek do zagospodarowania i gdyby faktycznie bylo by duzo chetnych firm do budowy i zarabiania na parkingach bo przeciez kierowcy sa tacy gnebieni to nic nie stalo by na przeszkodzie by budowac parkingi wielopietrowe jak ma to miejsce np. w stanch. Nikt tego nie robi bo inwestycja w taki obiekt przy obecnej ilosci miejsc przy ulicach, wysokosci oplat i nieskutecznosci w holowaniu i mandatowaniu przez straz sie nie oplaca, po prostu niekonkurencyjna konkurencja.

                          >miasto lansuje model ograniczo
                          > nego ruchu pojazdów w centrum, mimo że ma wiele sygnałów jak bardzo się to nie
                          > sprawdza i jak bardzo Wawa jest do tego nie przystosowana.

                          To jest podstawa, nieograniczony rozwoj infrastruktury samochodowej do niczego dobrego nie doprowadza, juz sie o tym dowiedzielismy po latach 70. Poprawia sytuacje chwilowo ale jednoczesnie dziala stymulujaco na rozwoj nowych obszarow miasta na to jaki typ zabudowy tam powstaje i jaki klient sie tam lokuje i .

                          > ale po co ci wiedzieć, ty i tak wiesz najlepiej
                          > , taki z ciebie znafca ...

                          Jak widze z ciebie wielki znawca 'wiem ale nie powiem'. Znam rozne plany rozwoju miasta, studium jest ogolno dostepne ale nie bawie sie w zgaduj zgadule o co dokladnie ci chodzi wiec zignoruje ten fragment komentarza.
    • Gość: Witold_Wieśniak Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... IP: *.bauer.pl 07.02.12, 16:48
      Pamiętam, że jak byłem młody to lubiłem jeździć do centrum. Niezależnie czy samochodem czy autobusem czy czymś jeszcze innym. Tam coś się działo, było po co przyjeżdżać. Były sklepy i ruch, i wcale mi nie przeszkadzało że jest dużo samochodów, bo od tego jest miasto, żeby był gwar, hałas, trąbienie i tłok, a nie cisza, spokój, śpiewające ptaki i szum strumyka. Teraz nie mam po co jechać do centrum. Zakupy - supermarket. Grubsze zakupy - galeria handlowa. Kino - Multikino. Restauracja? Dziękuję, mam w okolicy kilkanaście i to niezłych. Jedyny moment kiedy jestem w centrum to wtedy, jak przesiadam się z metra do autobusu jadąc do pracy. Trwa to jakieś 3 minuty.
      • Gość: Buncol Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p IP: 79.133.195.* 07.02.12, 16:57
        Dobrze to ująłeś. Teraz wiele atrakcji dawniej zarezerwowanych dla centrum dostępnych jest na obrzeżach. Sam mieszkam na Bródnie i mam wszystko na miejscu. Kino, sklepy, knajpy miejsca do spacerowania i uprawiania sportu. Do teatru czy opery nie chodzi się na codzień a podstawowe rozrywki dostępne sa we wszystkich dzielnicach wawy. Nawet na takich wygwizdowiach jak Białołęka. Centrum to obecnie miejsce dla kołnierzyków i niedzielnych turystów
        • Gość: miu Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p IP: *.fbx.proxad.net 07.02.12, 23:04
          Co gorsza, poza traktem turystycznym Srodmiescie Warszawy jest na wpol martwe, na wpol senne. Trudno uwierzyc, ze jest sie w dwumilionowym miescie.

          Na Zurawiej, Poznanskiej czy Koszykowej a nawet na Marszalkowskiej poza okolicami przesiadkowymi ludzi jest tyle ile kot naplakal. Po co ktos ma tamtedy chodzic, skoro nic tam nie ma, a na spacer jest za brzydko...

          Srodmiescie nie przyciaga mieszkancow, bo nie proponuje niczego co by ich przyciagalo - fajnych sklepow, innych niz masowe sieciowki w centach handlowych, milych knajpek na rozne kieszenie, ladnych miejsc tworzacych calosc - przestrzen po ktorej CHCE sie chodzic, w ktorej chce sie przebywac po prostu dla przyjemnosci.
    • Gość: raf4 ...litosci.... IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.12, 16:54
      ...autor takimi tekstami pokazuje swoje kompleksy....widzi tylko minusy i nie zauwaza zadnych plusow w Warszawie...az mi tego autora szkoda ;(

      chcesz milych uliczek idz na Stare miasto plus Krakowskie Przedmiscie....chcesz sklepow w Cenrum idz do Zlotyc tarasow....

      na litosc boska trzeba widziec pozytywnie, a nie pisac zakomplesione teksty...ze u nas szaro i brzydko..."a w takim Peszcie tak pieknie"...bylem w Pescie i oprocz 1 mostu i Parlamentu nie ma co ogladac szare budynki w szarej Budzie.....

      jezeli sami nie bedziemy sie chwalic jak oczekiwac ze inni nas pochwala????
      Wiecej wiary w siebie.....pozbadzmy sie kompleksow!!!! wreszcie....



      • sammler Re: ...litosci.... 07.02.12, 17:02
        Gość portalu: raf4 napisał(a):

        > chcesz milych uliczek idz na Stare miasto plus Krakowskie Przedmiscie....chcesz
        > sklepow w Cenrum idz do Zlotyc tarasow....

        Człowieku, Warszawa ma 517 km kw. A ty proponujesz spacer po dwóch ulicach na krzyż jako kontrargument na wszechobecny chaos i brzydotę...

        S.
        --
        Mogę przewidzieć ruch gwiazd, ale nie szaleństwo ludzi.
        (Isaac Newton)
    • Gość: warszawiak Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... IP: *.skole.aats.dk 07.02.12, 17:14
      jestem z Warszawy i swoje zdanie mam. Podoba mi się luźna zabudowa i przestrzeń Warszawy. Uwielbiam właśnie tę przestrzeń, która pozwala czuć się wolnym w tym mieście, a nie zamkniętym w puszce. Studiuję obecnie w znacznie mniejszym mieście w Danii, które jest gęsto zabudowa, pozbawione rozległych placów, z 1/3 centrum wyłączoną dla ruchu kołowego, za to z handlowymi ulicami, które w Warszawie już nie istnieją poza pasażem Wiecha. A tęsknię właśnie za warszawską przestrzenią.

      To co w Warszawie jest problemem to nie za rzadka zabudowa, ale może raczej pasożyty i karierowicze spoza Warszawy, nie generalizując wszystkich przyjezdnych.
      • Gość: miu Re: Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak p IP: *.fbx.proxad.net 07.02.12, 18:35
        Swietnie, ze to napisales! Warszawa nie jest miastem, bo nie wytworzyla sie struktura miasta - zwarta zabudowa, czytelne funkcje okreslonych czesci miasta.

        Warszawa jest - NIESTETY - osiedlem o charakterze miejskim, czyli terenem zabudowanym wysoka zabudowa, ale bez ladu i skladu i bez centrum, gdzie skupia sie zycie. Tak buduje sie miejscowosci na terenie Rosji i Ukrainy. To co sie stalo z Waszawa jest w duzej mieerze poklosiem sowietyzacji czy rusyfikacji Polakow - nie tylko miasto nie ma charakteru miasta, ale nie powstaje tez spolecznosc-wspolnota.
          • Gość: warszawa-z-dziada o czym wy mówicie? IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.02.12, 21:12
            że jakby odbudowali Warszawe małymi kamienicami jedna przy drugiej,
            to ludzie byliby szczęśliwsi? Że problemem są skwery i zieleń między budynkami?
            Ludzie, skąd wy jesteście, co wy jecie i pijecie?

            Trzeba być niezłym pokrętem żeby pisać, że to źle że Warszawa nie przypomina
            Budapesztu. A dlaczego qwa nie Miami albo Wenecja?

            Dla mnie głównym problemem Warszawy są sr-jące psy, szczyny i walające się
            się wszędzie kloce oraz dzikie niekontrolowane parkowanie. Oraz to że spółdzielnie
            mieszkaniowe zazwyczaj nie dbają o zieleń (wyjątek to Chomiczówka).
              • Gość: jacek226315 Re: o czym wy mówicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.12, 07:59
                najbardzie wkurzajace dla mnie jest to,ze prawo w tym kraju pozwala parkowac na chodnikach,postaw jedno kolo na chodniku w NYC to masz mandat i odholowane auto. A wukup kosztuje mase dolarow. Nie mowcie mi tez,ze tam nie ma problemow z parkingiem-sa i to duze,dlatego nikt przyt zdrowych zmyslach na Manhattan samochodem nie jezdzi,od tego ma sybway czy autobusy. A w ogole to Warszawa z lotu ptaka to same ogrodki dzialkowe i bazary, sredniowiecze
                • blfddude Re: o czym wy mówicie? 08.02.12, 16:16
                  Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                  > najbardzie wkurzajace dla mnie jest to,ze prawo w tym kraju pozwala parkowac na
                  > chodnikach,postaw jedno kolo na chodniku w NYC to masz mandat i odholowane aut
                  > o. A wukup kosztuje mase dolarow.

                  To dzieki powojennej odbudowie Warszawy w szczycie PRLu! Wiele ulic zostalo znacznie poszezonych, a poniewaz klasa robotnicza nie powinna miec samochodow, zrobiono chodniki czasami 2razy szersze niz sama jezdnia ulicy np: Marszalkowska, Al Niepodleglosci, Jana Pawla. Puzniej zaczely sie pojawiac auta i nikt nie pomyslal o parkingach a obecnie juz nikt nie mysli i sie to toleruje. Po prostu tak wychowaly sie pokolenia i takie jest podejscie i akceptacja spoleczenstwa. Odnoscnie malych waskich starych europejskich uliczek to ich jednak nie mozna porownywac do NYC. Tam rozumiem parkowanie nieco na chodniku.
    • jaamnior Straszne! 07.02.12, 18:23
      Jak tak można, bez sklepów... Biedne dziecko, ile będzie kosztować terapia? Może się okazać, że trzeba dziecko odebrać rodzicom. Dzieciątko może nie znieść takiego umysłowego wyzwania. Brak sklepów? Może jeszcze, nie daj Boże, rodzice napomknęli coś o uniwersytecie. Tam idą niegrzeczne dziewczynki. Fuj!
    • Gość: Johannes Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.12, 23:32
      Może warto też nieco odejść od głównych traktów spacerowych i przyjrzeć sie oficynom w różnych Budapesztach, Pragach, czy Wiedniach. Wtedy należycie docenimy warunki życia w Warszawie... Natomiast prawdą jest, że pewne fragmenty Warszawy zostały chaotycznie odbudowane lub nie zostały w pełni odbudowane. Okolicze Pałacu Kultury i Nauki sa egzemplifikacja jednego i drugiego. Reszta miasta, z wyjatkiem Pragi, nie wyglada źle, zwłaszcza jezeli ktoś lubi modernizm.
    • torentino co za spostrzeżenie ... 08.02.12, 10:05
      Warszawa jest inna niż Budapeszt czy Berlin, rany boskie, ale odkrywcze! gdyby była taka sama to po co byłoby tutaj przyjeżdżać albo wyjeżdżać za granicę zwiedzać inne miasta? to chyba jest atut Warszawy, że jest inna, przestrzenna, mniej tłoczna, z inną siatką urbanistyczną, inną zabudową, gdyby była kalką Budapesztu to też chyba byłoby źle i narzekalibyście na to, że kopiuje się rozwiązania z innych miast i jest mało oryginalnie. Warszawa ma swój charakter, może nie jest to najładniejsze miasto na świecie, może centrum miasta to urbanistyczna porażka z przerażającą pustką wokół wielkiego fallusa w centralnym punkcie, ale inne maista też nie zawsze są perłami architektury a mimo to przyciągają turystów i się je zwiedza! A narzekanie na wszystko w kraju jest typowym objawem polskich kompleksów nader często praktykowanym, zwłaszcza u tych którzy z rzadko wyjeżdżają za granicę, ulegają tam powierzchownym zachwytom nie dostrzegając problemów i brzydoty, też wszędzie obecnej.
    • Gość: Kot Warszawa - Czelabińsk Zachodu IP: *.biznes.mm.pl 08.02.12, 11:57
      W Warszawie mamy monstrualnie szerokie ulice i przejścia podziemne zamiast "zebr" w ścisłym centrum. Te rozwiązania różnią Warszawę od miast zachodnich, za to zbliżają ją do takich metropolii jak Mińsk, Czelabińsk czy Nowosybirsk, gdzie również centrum poprzedzielane jest niezwykle szerokimi ulicami, a piesi przemykają pod ziemią.

      Być może przed wojną byliśmy Paryżem Północy, dziś jesteśmy Czelabińskiem zachodu.
    • Gość: archivolt Warszawa z zagranicy: dynamiczna ale jednak pro... IP: *.ip.telfort.nl 08.02.12, 15:14
      Prowincja? Miasto jest takie jakie my sami sie czujemy! Obecnie mieszkam w Amsterdamie ale zawsze zachwycam sie nad Warszawa... I nie tylko ja.

      Sklepy- Czy ktos sobie wyobraza w - 20stopni chodzic po sklepach na zewnatrz? Mozna narzekac na centra handlowe, ale kazdy lubi robic zakupy w cieple. Warszawa ma troche inne polozenie niz Budapeszt czy Amsterdam, czy Paryz.
      Rozluzniona tkanka miejska- Czy ktos moze zapomnial o Kampanii Wrzesniowej i Powstaniu Warszawskim? Ciekaw jestem ile bomb spadlo na inne miasta. Warszawy sprzed 1939 nie ma i nigdy nie bedzie. Po 1945 Warszawa zostala odbudowana czesciowo wedlug ideai socrealismu, po 1956 w ideai modernistycznej. Ta mieszanka architektury powoduje iz jest to miasto wyjatkowe, inne niz kazde inne. Zamiast nazywac je prowincja i plakac nad czyms co nigdy nie wroci, lepiej dostrzec walory Warszawy: skarpa wislnana, Wisla, Osiedle Za Zelazna Brama, czy reszta architektury socrealizmu i modernizmu. Wiem co mowie poniewaz wrotce bede pracowac nad projektem dyplomowym rewitalizacji Osiedla Za Zelazna Brama.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka