Dodaj do ulubionych

Rowerowy terroryzm się opłaca. Mniej korków i w...

IP: *.centertel.pl 04.08.12, 15:12
Szczególnym przykładem tego "zmniejszenia" liczby wypadków jest Londyn...
A Kopenhaga? Nie porównujmy się do kieszonkowych miasteczek, gdzie wszędzie blisko.
Obserwuj wątek
    • pozmigun Re: Rowerowy terroryzm się opłaca. Mniej korków i 04.08.12, 15:21
      > A Kopenhaga? Nie porównujmy się do kieszonkowych miasteczek, gdzie wszędzie bli
      > sko.

      Sam jesteś kieszonkowy. Uwzględnianie samej tylko Kopenhagi ma taki sam sens, jakbyś w Warszawie brał pod uwagę tylko Śródmieście, a w Londynie - City. Zespół miejski ma powierzchnię zbliżoną do Warszawy, a ludność tylko o jedną czwartą mniejszą. To jest normalne, duże miasto europejskie.
        • r-spare Re: jednak terroryzm,w koncu ktos to przyznal ofi 04.08.12, 19:18
          Wybacz ale ironie przestałem rozumieć jak wyjeżdżałem z dziećmi z Warszawy przez godzinę dłuzej... bo banda około 100 terrorystów blokowała w piątek, po południu w perfidny sposób drogę tworząc coś co nazywa się masa krytyczną. Wiec nie dziw się, że większość mieszkańców traktuje rowerzystów jak dopust boży i życzy im jak najgorzej. Mnie nie przekonasz chociaż rozmawiasz z długoletnim rowerzystą, kiedyś nawet amatorsko uprawiającym sporty rowerowe. Pomysły rowerzystów powinny być przez wszystkie opiniujące je strony bardzo dokładnie analizowane. po prostu przez wyjątkową perfidie członków tego towarzystwa wahadło powoli wychyla się w kierunku tępienia rowerowej hołoty ( przepraszam wszystkich którzy wiedza jak kulturalnie i normalnie jeździć rowerem po mieście)
          • Gość: Boddoxx Nie przepraszaj i nie nazwywaj ogółu rowerzystów IP: *.smgr.pl 04.08.12, 19:40
            hołotą. Jako długoletni rowerzysta mógłbym tak nazwać wielu kierowców, ale nie będę nazywać, żebym nie obraził tę grupę kierowców, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami.

            Pamiętaj, że rowerzysta może stanowić co najwyżej zablokować drogę na godzinę. Dojedziesz godzinę później, ale dojedziesz. Masa krytyczna jest uciążliwa, ale jest raz w miesiącu. Jeśli kierowca zechce być uciążliwy dla rowerzysty, to rowerzysta ląduje od razu w szpitalu i ma szczęście, jeśli do celu dojedzie po 2 tygodniach.
            • rlnd Re: Nie przepraszaj i nie nazwywaj ogółu rowerzys 04.08.12, 21:28
              > Pamiętaj, że rowerzysta może stanowić co najwyżej zablokować drogę na godzinę.

              W piatek po poludniu w porze powrotow z pracy i wyjazdow na weekend. Najlepiej przed dlugim weekendem lub w dniu rozpoczecia wakacji.

              > Dojedziesz godzinę później, ale dojedziesz. Masa krytyczna jest uciążliwa, ale
              > jest raz w miesiącu.

              Nikt nie jest mi w stanie odpowiedziec dlaczego masa nie jezdzi w czwartki (dlaczego nie w weekendy, ktos nawet uzasadnial) - jestes w stanie udzielic mi odpowiedzi ?

              > Jeśli kierowca zechce być uciążliwy dla rowerzysty, to row
              > erzysta ląduje od razu w szpitalu i ma szczęście, jeśli do celu dojedzie po 2 t
              > ygodniach.

              Tak, bo wszyscy kierowcy to zabojcy, a kazdy pijak to zlodziej. Ciekawa masz definicje uciazliwosci.
              • Gość: Boddoxx Re: Nie przepraszaj i nie nazwywaj ogółu rowerzys IP: *.smgr.pl 04.08.12, 22:00
                > > Pamiętaj, że rowerzysta może stanowić co najwyżej zablokować drogę na god
                > zinę.
                >
                > W piatek po poludniu w porze powrotow z pracy i wyjazdow na weekend. Najlepiej
                > przed dlugim weekendem lub w dniu rozpoczecia wakacji.
                >
                > > Dojedziesz godzinę później, ale dojedziesz. Masa krytyczna jest uciążliwa
                > , ale
                > > jest raz w miesiącu.
                >
                > Nikt nie jest mi w stanie odpowiedziec dlaczego masa nie jezdzi w czwartki (dla
                > czego nie w weekendy, ktos nawet uzasadnial) - jestes w stanie udzielic mi odpo
                > wiedzi ?

                W piątek po południu jest najbardziej widoczna. Zrozum ideę MK, jako kierowca powinieneś też ją wesprzeć, bo dobra infrastruktura rowerowa oznacza, że z jezdni znika dużo rowerów.

                PS. Nie oznacza to, ze zgadzam się ze wszystkim związanym z MK, np. z jej trasą.

                > Tak, bo wszyscy kierowcy to zabojcy, a kazdy pijak to zlodziej.

                Przytaczasz ciekawe definicje kierowców i pijaków. Nie zgadzam się z nimi. Kierowców w końcu są miliony, a ich ofiar (śmiertelnych) jest kilka tysięcy do roku.

                >Ciekawa masz de
                > finicje uciazliwosci.

                Jaką? Zacytuj.
                • rlnd Re: Nie przepraszaj i nie nazwywaj ogółu rowerzys 05.08.12, 04:55
                  > W piątek po południu jest najbardziej widoczna. Zrozum ideę MK, jako kierowca p
                  > owinieneś też ją wesprzeć, bo dobra infrastruktura rowerowa oznacza, że z jezdn
                  > i znika dużo rowerów.

                  Rozumiem idee - zatkac miasto aby masa byla jak najbardziej widoczna. Uprzykrzyc zycie innym wspolmieszkancom aby "zrozumieli idee". Zaszantazowac Ratusz tworzac korek. Innymi slowy - terroryzm.

                  > Przytaczasz ciekawe definicje kierowców i pijaków. Nie zgadzam się z nimi. Kier
                  > owców w końcu są miliony, a ich ofiar (śmiertelnych) jest kilka tysięcy do roku
                  > Jaką? Zacytuj.

                  Sam napisales:
                  " Jeśli kierowca zechce być uciążliwy dla rowerzysty, to rowerzysta ląduje od razu w szpitalu "

                  Wynika z tego ze bycie uciazliwym utozsamiasz conajmniej z wypadkiem. Czyli kierowce ze sprawca wypadku (z powaznym skutkiem) a wiec z potencjalnym morderca.

                  PS. "Kazdy pijak to zlodziej" to cytat/zapozyczenie.

                • doktor.chiromancji Czy po budowie DDR rowery znikną z ulic? 05.08.12, 08:11
                  > W piątek po południu jest najbardziej widoczna. Zrozum ideę MK, jako kierowca p
                  > owinieneś też ją wesprzeć, bo dobra infrastruktura rowerowa oznacza, że z jezdni
                  > znika dużo rowerów.
                  Też kiedyś byłem za budową ścieżek rowerowych, choć z roweru korzystam sporadycznie w weekendy. Odkąd zaobserwowałem jednak, że rowerzyści jeżdżą po ulicach nawet w miejscach, gdzie wybudowano ścieżki, nie jestem pewien, czy to nie jest marnowanie pieniędzy.
                  Oni na pewno mają uzasadnienie omijania ścieżek - a bo nierówna, a bo nie po tej stronie ulicy itp. Tyle że takie uzasadnienia znajdą się zawsze, w innych krajach ścieżki też nie są idealne. Czasem myślę, że jest grupa rowerzystów, którym po prostu sprawia przyjemność przeszkadzanie innym.
                  • Gość: v. Re: Czy po budowie DDR rowery znikną z ulic? IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 08:26
                    oczywiscie ze nie znikna - przeciez rowerzysci to nie jest inny gatunek to jestesmy po prostu MY tak samo z reszta jak kierowcy.

                    jesli w wiekszosci bedziemy egoistyczni, chamscy, zawistni, zlosliwi to bedziemy to samo widziec wsrod rowerzystow, kierowcow, sasiadow itd. bedziemy mieli blokowanie ruchu, rozjezdzone trawniki, idiotyczne parkowanie, zatarasowane chodniki, psie kupy, smieci, poniszczone przestrzenie wspolne.

                    na szczescie zaczynamy powoli kwestionowac status quo i sie zmieniac ale przed nami jeszcze dluga droga - pokolenia...
                  • Gość: Boddoxx Re: Czy po budowie DDR rowery znikną z ulic? IP: *.smgr.pl 05.08.12, 20:04
                    <Oni na pewno mają uzasadnienie omijania ścieżek - a bo nierówna, a bo nie po tej stronie ulicy itp.

                    W Grudziądzu pobudowano DDR, na środku której postawiono znaki drogowe i słupy oświetleniowe. Chciałbyś jechać ulicą, na środku której znajdują się słupy i znaki drogowe?

                    Prawo nakazuje korzystać z DDR, jeśli "są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić". Nie zawsze jest możliwość skorzystania z DDR, która jest po przeciwnej stronie jezdni, gdyż często trzeba by przejechać przez ruchliwe kilka pasów jezdni.

                    Na stromym zjeździe z mojego osiedla (jest na wzniesieniu, które góruje ok. 50m nad miastem) jest DDR tylko po jednej stronie - tej "podjazdowej". Nigdy nie korzystam z niej, jak jadę w dół, gdyż DDR kończy się płotem i schodami. Na tymże zjeździe rower rozpędza się z bezproblemowo do 40km/h na odległości 100m. Dalej trzeba jechać na hamulcu, gdyż 40km/h to maks. dopuszczalna prawem prędkość na tym odcinku, a w 2/3 zjazdu jest rondo. Jadąc więc rowerem ulicą te 40km/h nikomu nie blokuję jazdy. Zawsze korzystam ze wspomianej DDR, gdy podjeżdżam pod górę.


                    Zanim zaczniesz krytykować rowerzystów odnośnie korzystania z DDR, pojeździj na rowerze dużo częściej niż sporadycznie w weekendy.
    • Gość: qwerty Walczcie już teraz bo rowerowi terroryści zro... IP: *.internetia.net.pl 04.08.12, 18:12
      Walczcie już teraz bo rowerowi terroryści zrobią wam w Warszawie to co już zrobili we Wrocławiu! Musicie już teraz ostro protestować oraz męczyć policję i SM doniesieniami o rowerzystach nie stosujących się do przepisów. Inaczej będziecie mieli drugi Wrocław z zamykanymi dla normalnego ruchu ulicami, kontrapasami dla rowerzystów, całkowitą likwidacją miejsc parkingowych w centrum, śluzami rowerowymi w idiotycznych miejscach itp. Najgorsi z tego będą nieprzewidywalni durnie na pedałoblaszakach - rowerzyści tworzący zagrożenie na drodze, wyprzedzający z prawej w korkach i przed światłami, jadący środkiem skrzyżowań i tamujący ruch na węższych ulicach...

      Nie dajcie sobie wcisnąć bredni o Kopenhadze - mieście mniejszym trzykrotnie do Wrocławia i sześciokrotnie od Warszawy! To totalna ściema! Kopenhaga jest żałosnym miasteczkiem, w którym taksówka z lotniska do centrum kosztuje równowartość 150-200zł, stolicą kraju gdzie auta i paliwo są najdroższe w Europie! Oni po prostu mają zamordyzm ekologiczny i ich pomysły bynajmniej nie mają na celu usprawnienia komunikacji!
      • Gość: Boddoxx Re: Walczcie już teraz bo rowerowi terroryści zro IP: *.smgr.pl 04.08.12, 18:59
        > męczyć policję i SM
        > doniesieniami o rowerzystach nie stosujących się do przepisów

        Jako pieszy męczę SM i policję informacjami o kierowcach, niestosujących się do przepisów. 90% z nich jeździ, jak chce, nagminnie nie przestrzegają przepisów. W przeciwieństwie do rowerzystów kierowcy stanowią realne śmiertelne zagrożenie dla pieszych.

        > kontrapasami d
        > la rowerzystów, całkowitą likwidacją miejsc parkingowych w centrum

        Kontrapasy to rozwiązania stosowane w całym cywilizowanym świecie. Widziałem je w aglomeracji Frankfurtu nad Menem (kilkakrotnie większa od Warszawy powierzchniowo i ludnościowo), w Norymberdze, w miastach w Austrii.

        > rowerzyści tworzący zagrożenie na drodze,

        Jakie zagrożenie i dla kogo? Na pewno nie dla kierowców.

        > wyprzedzają
        > cy z prawej w korkach i przed światłami,

        Zgodnie z prawem.

        >jadący środkiem skrzyżowań

        Jak skręcam w lewo, to przecież nie zrobię tego jadąc przy prawej krawędzi jezdni. Jeżdżę środkiem pasa przez skrzyżowanie, jeśli pas pozwala na ruch w co najmniej dwóch kierunkach - zgodnie z prawem.

        > i tamujący
        > ruch na węższych ulicach..

        W jaki sposób? Jadąc normalnie nie tamują ruchu. Nie możesz od rowerzysty jazdy z prędkością bliskiej 50km/h, a jak nie ma DDR, to rowerzysta musi korzystać z jezdni.



            • Gość: qwerty Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.internetia.net.pl 04.08.12, 20:20
              Ja osobiście niewiele mogę - co najwyżej kilka razy ochlapię rowerzystę wodą z kałuży, wyprzedzę na siłę i przyblokuję. Po pierwsze to niewiele zmieni i jeszcze mandat dostanę. Po drugie, ja nic nie mam do rowerzystów profesjonalnie podchodzących do sprawy - jeżdżących szybko, sprawnie, rozumiejących co się dzieje na drodze i znających przepisy. Gorzej, ze razem z upowszechnieniem roweru jako środka komunikacji miejskiej, będzie coraz więcej zawalidróg, rekreacyjnych rowerzystów, offowych panienek na kolorowych damkach z dredami i w spódnicach przekonanych ze tak jak w Holandii wszystko im wolno... Znam to z autopsji :)

              Poza tym, chodzi mi o coś większego - o systemową akcję nacisku na magistrat. Należy wszystkimi formalnymi i nieformalnymi kanałami utrudniać zamykanie kolejnych ulic, wytyczanie na jezdniach ścieżek rowerowych itp. Wiadomo, że ulice nie są z gumy i gdzieś trzeba wykroić infrastrukturę rowerową. Niestety jedyne rozwiązanie to likwidacja pasów ruchu lub miejsc parkingowych. Na to kierowcy nie mogą pozwolić :) We Wrocławiu zorientowaliśmy się za późno i dopiero po wprowadzeniu wielu żałosnych rozwiązań inspirowanych działaniami pajacy na rowerach, kierowcy naprawdę się wkurzyli. Dopiero teraz UM wycofuje się z idiotycznych planów, ale niestety tego co zepsuli dotychczas naprawić już nie chcą...
              • Gość: Boddoxx Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.smgr.pl 04.08.12, 20:52
                > Ja osobiście niewiele mogę - co najwyżej kilka razy ochlapię rowerzystę wodą z
                > kałuży, wyprzedzę na siłę i przyblokuję.

                Traktuję to jako żart z Twojej strony.

                > Po drugie, ja nic nie mam do rowerzystów profesjonalnie podc
                > hodzących do sprawy - jeżdżących szybko, sprawnie, rozumiejących co się dzieje
                > na drodze i znających przepisy.

                Jak szybko powinien jechać rowerzysta po drodze publicznej? Pamiętaj, że normalny człowiek, który jedzie do pracy na rowerze będzie jechać jakieś 15-20km/h, żeby się nie spocić. Jak nie będzie mieć mozliwości skorzystania z DDR, to prawo mówi, że ma pojechać jezdnią.

                > Gorzej, ze razem z upowszechnieniem roweru jako
                > środka komunikacji miejskiej, będzie coraz więcej zawalidróg, rekreacyjnych ro
                > werzystów, offowych panienek na kolorowych damkach z dredami i w spódnicach prz
                > ekonanych ze tak jak w Holandii wszystko im wolno... Znam to z autopsji :)

                Rower jako element układu komunikacyjnego jest coraz bardziej powszechny, widzę to na codzień. Jeżdżę rowerem po drogach publicznych ponad 30 lat i aktualnie widzę w miastach coraz więcej ludzi na rowerach, w tym także "panienek" w różnym wieku. Jeśli nie ma DDR, to mają obowiązek korzystania z jezdni. Jadąc nawet 10km/h nie łamią prawa. Dlatego warto by było, aby powstawało coraz więcej DDR lub pasów dla rowerów, to taki rowerzysta nie będzie "zawadzać" na jezdni.

                > Poza tym, chodzi mi o coś większego - o systemową akcję nacisku na magistrat. N
                > ależy wszystkimi formalnymi i nieformalnymi kanałami utrudniać zamykanie kolejn
                > ych ulic, wytyczanie na jezdniach ścieżek rowerowych itp. Wiadomo, że ulice nie
                > są z gumy i gdzieś trzeba wykroić infrastrukturę rowerową. Niestety jedyne roz
                > wiązanie to likwidacja pasów ruchu lub miejsc parkingowych. Na to kierowcy nie
                > mogą pozwolić :) We Wrocławiu zorientowaliśmy się za późno i dopiero po wprowad
                > zeniu wielu żałosnych rozwiązań inspirowanych działaniami pajacy na rowerach, k
                > ierowcy naprawdę się wkurzyli. Dopiero teraz UM wycofuje się z idiotycznych pla
                > nów, ale niestety tego co zepsuli dotychczas naprawić już nie chcą...

                Należy uwzględnić głosy wszystkich użytkowników dróg: kierowców, rowerzystów, pieszych i wypracować kompromis.

                Ja sam widzę wiele jezdni, których pasy ruchu są "przewymiarowane" czyli bardzo szerokie. Ich szerokość można porównać z szerokością pasów ruchu na drogach ekspresowych, na których można jechać 100 lub 120km/h, a w mieście przecież 50km/h. Można je zatem trochę zwężyć, zwężyć nieco chodnik i w ten sposób wykroić 1m na pas dla rowerów w jezdni. Wilk syty i owca cała.

                Generalnie, cała infrastruktura (jezdnie, DDR, chodniki) powinna być projektowana z głową, bo jej poprawianie jest drogie.

                Tu można zobaczyć, jakie rozwiązania stosowane są w Danii:

                www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1445016
                Polecam zdjęcie 124, gdzie także Duńczycy szykują się do przejazdu rowerami przez przejście dla pieszych :-)

                Jak pokazuje reportaż, na duńskich drogach jest miejsce i dla samochodów, i dla rowerów, i dla parkingów.

                • Gość: qwerty Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.internetia.net.pl 04.08.12, 23:23
                  No cóż... Widzę, że nie rozumiesz absolutnie nic z tego co piszę. Nie interesuje mnie prawo, swoją drogą idiotyczne, nakazujące jeździć rowerzystom po ulicy, pozwalające jechać środkiem skrzyżowania (tak, tak masz do tego prawo), wymijać auta prawą stroną, dające pierwszeństwo DDR przy skręcie itd. Nie poruszam zupełnie tej sfery problemu rowerowego.

                  Pozwól, że posłużę się porównaniem. Ciągnik i kombajn, tudzież bryczka konna, też są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu, jednak naprawdę nie chciałbym znaleźć się za nimi na drodze. Tak samo jest z rowerami - macie swoje prawa, ale jesteście po prostu przeszkodą w szybszym dotarciu do celu. Dlatego nie można pozwolić na rozwój dróg rowerowych w centrum miasta. Potem to jest jak zaraza... Dać palec, wezmą rękę, a później całe ramię. Niestety, ale chmary rowerzystów potrafią sparaliżować ruch skuteczniej niż budowa metra. Skrajny przypadek miasta opanowanego przez rowery to właśnie Kopenhaga - tam jest tak jakby codziennie przez miasto przewalała się "masa krytyczna".

                  Warszawa ma naprawdę niezłą komunikację. Oczywiście w porównaniu np. do Monachium, Berlina, Paryża i Londynu (miast o podobnym charakterze) jeszcze długa droga przed wami, ale na własnym podwórku jesteście o lata do przodu. Niedługo będą dwie linie metra, autobusy jeżdżą naprawdę często. Macie też szerokie ulice o dużej przepustowości. Samochody świetnie sobie radzą. Naprawdę nie jest źle. Po co to niszczyć? Czym chcecie zastąpić auta? Sezonowym środkiem transportu dla maks 1 osoby? Dzieci do szkoły też odstawicie rowerem? Do pracy, jesienią, w garniturze tez pojedziecie rowerem?


                  > Jak szybko powinien jechać rowerzysta po drodze publicznej? Pamiętaj, że normal
                  > ny człowiek, który jedzie do pracy na rowerze będzie jechać jakieś 15-20km/h, ż
                  > eby się nie spocić.

                  Człowiek pracujący w biurze lub w miejscu wymagającym kontaktów z ludźmi powinien być w pracy czysty i pachnący. Rower to praktycznie wyklucza. Nie chodzi o prędkość pedałowania, tylko o stres związany z jazda po jezdni, warunki atmosferyczne itp. Poza tym, jak możesz wymagać, żeby kierowca jechał za tobą 15-20 km/h. Autobus i samochód służą do szybkiego przemieszczania się, a nie wleczenia za rowerzystami.
                  • Gość: turysta Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 01:53
                    >Autobus i samochód służą do szybkiego przemieszczania się, a nie wleczenia z
                    > a rowerzystami.

                    w takim razie ponizej filmik z kategorii SF.. obrazki w zasadzie niezmienne od lat.. no, ale tobie sie wydaje, ze jak pojedziesz przez 200m z predkoscia 100km/h to jest szybki, ze hej..

                    www.youtube.com/watch?v=0CntatTWsp0
                    jasne, ze samochod sluzy do szybkiej jazdy, pod warunkiem ze masz pusta droge.. w innej sytuacji jest to najgorszy srodek lokomocji do przemieszczania swojego wlasnego tylka. najgorszy bo najwygodniejszy i masowy.. i zycze tobie zeby samochodow bylo jeszcze wiecej.. moze wtedy pewne rzeczy zrozumiesz..
                  • prawdziwy_ptr Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 05.08.12, 02:33
                    > Warszawa ma naprawdę niezłą komunikację. Oczywiście w porównaniu np. do
                    > Monachium, Berlina, Paryża i Londynu (miast o podobnym charakterze) jeszcze
                    > długa drog a przed wami, ale na własnym podwórku jesteście o lata do przodu

                    Bez porównania! To są miasta dwa lub cztery razy większe! W Londynie nie ma w śródmieściu 3 pasmowych ulic. W Londynie naprawdę po centrum jeździ się samochodem wolniej niż w Warszawie. I jeszcze piesi mogą legalnie przełazić na czerwonym ;-)

                    >Czym chcecie zastąpić auta? Sezonowym środkiem transportu dla
                    > maks 1 osoby?
                    Statystyki pokazują, że średnio na samochód przypada 1,4 osoby (z kierowcą). De facto samochody są też jednoosobowymi środkami transportu. Rower efektywniej wykorzystuje przestrzeń. Kiedy jest mniej tych jednoosobowych samochodów na drodze, to zostaje więcej miejsca dla Ciebie odwożącego dzieci do szkoły, psa do weterynarza i szafę gdańską do naprawy.

                    Samochody to też problem hałasu. Czym ich więcej, tym głośniej. Można walić prawie 7-miometrowe ekrany akustyczne jak na trasie Mostu Północnego (swoją drogą są brzydkie), ale centrum tak się nie da... skuteczny sposób na zmniejszenie hałasu to niestety wymuszenie mniejszych prędkości na pojazdach silnikowych.>

                    Sorry Winnetou, ale jak masz 3000 mieszkańców na km kwadratowy, to nie da się tak, żeby każdy jeździł Grand Cherokee do pracy szybko, bez korka i z parkingiem pod robotą.
                    • Gość: qwerty Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.internetia.net.pl 05.08.12, 12:08
                      > Bez porównania! To są miasta dwa lub cztery razy większe! W Londynie nie ma w ś
                      > ródmieściu 3 pasmowych ulic. W Londynie naprawdę po centrum jeździ się samochod
                      > em wolniej niż w Warszawie. I jeszcze piesi mogą legalnie przełazić na czerwony
                      > m ;-)

                      Monachium jest tej samej wielkości co Warszawa, a w Paryżu i Berlinie są nie tylko 3 ale i 4 pasmowe autostrady w centrum. Londyn rzeczywiście jest inny.

                      >I jeszcze piesi mogą legalnie przełazić na czerwony
                      > m ;-)

                      Akurat to w pełni popieram, ale należałoby sprawę dobrze przemyśleć od strony prawnej. Moim zdaniem, najlepiej byłoby zostawić regulację PoRD tak jak jest, ale zabrać policji możliwość karania mandatem pieszego przechodzącego na czerwonym. Wtedy pieszy nie mógłby zostać efektywnie ukarany, ale przechodziłby na własną odpowiedzialność - bo gdyby został potrącony, wina leżałaby wciąż po jego stronie. Jak dla mnie fair deal :)

                      > Statystyki pokazują, że średnio na samochód przypada 1,4 osoby (z kierowcą). De
                      > facto samochody są też jednoosobowymi środkami transportu. Rower efektywniej w
                      > ykorzystuje przestrzeń. Kiedy jest mniej tych jednoosobowych samochodów na drod
                      > ze, to zostaje więcej miejsca dla Ciebie odwożącego dzieci do szkoły, psa do we
                      > terynarza i szafę gdańską do naprawy.

                      Błąd logiczny. Aby wpuścić rowery musisz im zapewnić infrastrukturę, której nie wyczarujesz nad jezdnią ani pod nią. Jedyne rozwiązanie to zabranie miejsca samochodom - poprzez budowę ścieżek i śluz. Czyli wcale nie będzie więcej miejsca dla aut, a wręcz przeciwnie - kierowcy ucierpią najbardziej.

                      > Sorry Winnetou, ale jak masz 3000 mieszkańców na km kwadratowy, to nie da się t
                      > ak, żeby każdy jeździł Grand Cherokee do pracy szybko, bez korka i z parkingiem
                      > pod robotą.

                      Kiedy jestem w Warszawie i poruszam się po centrum, wolę skorzystać z metra i autobusu niż własnego auta. Nie rozumiem po co pchać się w środku dnia do centrum samochodem. Korek jest po prostu nieunikniony przy takim natężeniu ruchu. Problem polega na tym, że jeśli w Warszawie rozwali się sieć dróg i zbuduje zamiast nich DDR'y (tak jak zrobiono to w Kopenhadze) to nawet w weekend i wieczorami nie podjedziesz już z rodziną do knajpy na obiad. Czas podróży drastycznie zwiększy się właśnie w porach, w których jeżdżenie samochodem było bardzo efektywne - bo będziesz go musiał zostawić daleko od miejsca docelowego

                      > Samochody to też problem hałasu. Czym ich więcej, tym głośniej. Można walić pra
                      > wie 7-miometrowe ekrany akustyczne jak na trasie Mostu Północnego (swoją drogą
                      > są brzydkie), ale centrum tak się nie da... skuteczny sposób na zmniejszenie ha
                      > łasu to niestety wymuszenie mniejszych prędkości na pojazdach silnikowych.>

                      Akurat do zmniejszenia prędkości można wykorzystać wszystko - łącznie z progami spowalniającymi. Nie trzeba od razu sprowadzać na centrum zarazy rowerowej :)
                      • prawdziwy_ptr Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 05.08.12, 17:54
                        >Błąd logiczny. Aby wpuścić rowery musisz im zapewnić infrastrukturę, której nie
                        > wyczarujesz nad jezdnią ani pod nią. Jedyne rozwiązanie to zabranie miejsca
                        > samochodom - poprzez budowę ścieżek i śluz. Czyli wcale nie będzie więcej
                        > miejsca dla aut, a wręcz przeciwnie - kierowcy ucierpią najbardziej.

                        Ależ to zależy o ile zmniejszysz ruch samochodowy. Ścieżka rowerowa i tak zajmuje połowę tej szerokości chodnika co miejsca postojowe dla aut. Zadaszony parking na 100 rowerów to powierzchnia na jakieś 6-8 samochodów. Nie odniosłeś się do mojego argumentu, że samochód to też przeważnie jednoosobowy środek transportu, a to jest przyczyną jego żarłoczności na przestrzeń.

                        Rozbudowa infrastruktury samochodowej w Warszawie odbyła się kosztem pieszych, np. 2/3 szerokości chodnika na Grójeckiej od Waryńskiego do Banacha to miejsca postojowe dla aut, przy Dw. Centralnym piesi są zepchnięci do podziemi, aby upłynnić ruch samochodowy na powierzchni (chwała Bogu już w tych podziemiach tak nie śmierdzi), Al. Armii Ludowej rozcina miasto na dwie części niemal jak cięcie mieczem. Ja chcę wypchnąć choćby 30% aut z Centrum nie jako rowerzysta, ale jako PIESZY!

                        I psia jucha wtedy da się mieszkać w Centrum! Nie będzie slalomu pomiędzy zaparkowanymi autami, do sklepu będzie można kulturnie pojechać rowerem z przyczepką, a rower zostawić pod pracą. Cena mieszkania mi wzrośnie ;-)
                      • Gość: Boddoxx Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.smgr.pl 05.08.12, 20:31
                        > Statystyki pokazują, że średnio na samochód przypada 1,4 osoby (z kierowcą). De
                        > facto samochody są też jednoosobowymi środkami transportu. Rower efektywniej w
                        > ykorzystuje przestrzeń. Kiedy jest mniej tych jednoosobowych samochodów na drod
                        > ze, to zostaje więcej miejsca dla Ciebie odwożącego dzieci do szkoły, psa do we
                        > terynarza i szafę gdańską do naprawy.

                        Błąd logiczny. Aby wpuścić rowery musisz im zapewnić infrastrukturę, której nie wyczarujesz nad jezdnią ani pod nią. Jedyne rozwiązanie to zabranie miejsca samochodom - poprzez budowę ścieżek i śluz. Czyli wcale nie będzie więcej miejsca dla aut, a wręcz przeciwnie - kierowcy ucierpią najbardziej.

                        ktang.ca/wp-content/uploads/2010/10/Kathryn-Tang-politics+-2010-10-traffic-capacity.jpg
                        media.treehugger.com/assets/images/2011/12/holder-three.jpg.492x0_q85_crop-smart.jpg
                        • berun Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 06.08.12, 01:36
                          Jak czytam większość wypowiedzi przeciwnych rowerzystom to już wiem dlaczego w rejestracjach warszawskich jest "W". To oznacza Wielką Wiochę.
                          Ludzie czy wy nic już nie widzicie oprócz waszych śmierdzących aut? To one właśnie zanieczyszczają miasto a nie spoceni rowerzyści. To te auta zajmują miejsca w centrum a nie drogi (ścieżki) rowerowe. To wasze auta spowalniają ruch, bo jest ich za dużo na tę przestrzeń. I na koniec - w większości aut jeździ jedna osoba. Czyli zamiana jednego auta na jeden rower powoduje ogromne zmniejszenie zajmowanej powierzchni.

                          A co do rowerowej masy krytycznej, jest ona tylko raz w miesiącu przez ok 1,5 h. Natomiast od poniedziałku do piątku w każdym tygodniu, przez kilka godzin odbywa się wielka samochodowa masa krytyczna. NIE GODZĘ SIĘ NA NIĄ i kropka.
                          • wwojtek9 Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 06.08.12, 08:22
                            berun napisał:

                            > Jak czytam większość wypowiedzi przeciwnych rowerzystom to już wiem dlaczego w
                            > rejestracjach warszawskich jest "W". To oznacza Wielką Wiochę.
                            Już wiem dlaczego Twój pseudonim zaczyna się na "b" to znaczy buuuuu dlaczego ja nie mam samochodu? - no mozemy zamiast dyskuscji obrzucać się epitetami.

                            > Ludzie czy wy nic już nie widzicie oprócz waszych śmierdzących aut? To one właś
                            > nie zanieczyszczają miasto a nie spoceni rowerzyści. To te auta zajmują miejsca
                            > w centrum a nie drogi (ścieżki) rowerowe. To wasze auta spowalniają ruch, bo j
                            > est ich za dużo na tę przestrzeń. I na koniec - w większości aut jeździ jedna o
                            > soba. Czyli zamiana jednego auta na jeden rower powoduje ogromne zmniejszenie z
                            > ajmowanej powierzchni.
                            Typowe argumenty roweroekooszołoma - nie jesteś w stanie zrozumieć, że rower nie jest w stanie w wielu sytuacjach zastąpić samochodu? Bezpodstawne twierdzenie o żekomo pustych samochodach to kolejne ideologiczne kłamstwo - możesz je udowodnić?
                            > A co do rowerowej masy krytycznej, jest ona tylko raz w miesiącu przez ok 1,5 h
                            > . Natomiast od poniedziałku do piątku w każdym tygodniu, przez kilka godzin odb
                            > ywa się wielka samochodowa masa krytyczna. NIE GODZĘ SIĘ NA NIĄ i kropka.
                            No to ja i inni kierowcy (a jest nas większość) NIE GODZIMY SIĘ NA rowerzystów na jezdniach - robimy referendum? Jeśli będziemy rozmawiać w takim stylu, to będzie wojna i właśnie tacy jak Ty roweroekooszołomi doprowadziliście do obecnej wrogości pomiędzy rowerzystami, a kierowcami aut i nie wazne kto wygra - straca wszyscy, ja też bym chciał móc spokojnie jeżdzić rowerem (bardzo to lubię) tylko jak mam wytłumaczyć wnerwionym przez roweroekooszłomów kierowcom, iż ja im życia utrudniać nie zamierzam?
                            • Gość: gość1810 Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.12, 09:07
                              "Ludzie czy wy nic już nie widzicie oprócz waszych śmierdzących aut? To one właś
                              > nie zanieczyszczają miasto a nie spoceni rowerzyści. To te auta zajmują miejsca
                              > w centrum a nie drogi (ścieżki) rowerowe. To wasze auta spowalniają ruch, bo j
                              > est ich za dużo na tę przestrzeń. I na koniec - w większości aut jeździ jedna o
                              > soba. Czyli zamiana jednego auta na jeden rower powoduje ogromne zmniejszenie z
                              > ajmowanej powierzchni. "
                              Klasyka gatunku, z cyklu wyprany przez cykloterrorystyczną propagandę mózg biednego człowieka. Jeśli chodzi o zanieczyszczenia, przy obecnych wyśrubowanych normach emisji spalin i obowiązkowym wyposażeniu samochodów w katalizatory, filtry cząstek stałych itp. - to nie samochody są głównym źródłem emisji CO2 tylko przemysł, m. in. huty wytwarzające stal do produkcji rowerów. Jeśli zaś chodzi o przestrzeń, autobus miejski lub tramwaj zajmują znacznie więcej powierzchni niż jeden samochód osobowy, w konsekwencji je także należałoby zlikwidować. Zamiana jednego autobusu na jeden rower to dopiero spowoduje zmniejszenie zajmowanej powierzchni :)))
                  • Gość: Boddoxx Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.smgr.pl 05.08.12, 20:23
                    >Nie interesuj
                    > e mnie prawo, swoją drogą idiotyczne, nakazujące jeździć rowerzystom po ulicy,
                    > pozwalające jechać środkiem skrzyżowania (tak, tak masz do tego prawo), wymijać
                    > auta prawą stroną, dające pierwszeństwo DDR przy skręcie itd. Nie poruszam zup
                    > ełnie tej sfery problemu rowerowego.

                    Ciekawe podejście, prawo jest bardzo ważne. To ono stanowi podstawową regulację tego, co wolno. Gdyby nie prawo, Twój sąsiad mógłby sobie np. rozpalić grilla na środku Twojego pokoju - wystarczyłoby, żeby był silniejszy od Ciebie.

                    Niestety, lekceważenie prawa w Polsce jest zatrważające. Dura lex sed lex.

                    Jako kierowca masz prawo oczekiwać, że pieszy będzie przechodzić przez jezdnię w miejscu do tego przeznaczonym (wg prawa). Jeśli pieszy tak zrobi, będzie przewidywalny.

                    Pieszy ma prawo oczekiwać, że kierowcy nie będą omijać pojazdów, które zatrzymały się, żeby przepuścić pieszych na pasach.

                    Ty w osobówce możesz oczekiwać, że duża ciężarówka, która właśnie wyjeżdża z drogi podporządkowanej na główną, po której Ty się poruszasz, nie zrobi z Ciebie pizzy. Gdyby nie pewne regulacje prawne, to pewnie musiałbyś zjechać z drogi każdemu samochodowi ciężarowemu, bo jest większy.

                    Przestrzeganie prawa powoduje, że sytuacje na drogach stają się przewidywalne.

                    Dlaczego uważasz, że wymienione przez Ciebie regulacje są idiotyczne? Niby gdzie, np., mają jeździć rowerzyści?

                    > Tak samo jest z rowerami - macie swoje prawa, ale jesteśc
                    > ie po prostu przeszkodą w szybszym dotarciu do celu. Dlatego nie można pozwolić
                    > na rozwój dróg rowerowych w centrum miasta.

                    Tym bardziej za budową DDR powinni być także kierowcy. Zdecydowana większość "przeszkód" zniknęłaby z jezdni.

                    > Czym chcecie zastąpić auta? Sezonowym środkiem transportu dla
                    > maks 1 osoby? Dzieci do szkoły też odstawicie rowerem? Do pracy, jesienią, w ga
                    > rniturze tez pojedziecie rowerem?

                    Nikt nie zamierza zastąpić samochodu rowerem. Tego zrobić się nie da. Ale każdy ma prawo do dojazdu do pracy tym, czym chce. Jeden wybiera rower, drugi komunikację publiczną, trzeci samochód itd.

                    Dzieci do szkoły mogą pójść pieszo. Będą mniej otyłe.

                    Kiedyś jeździłem do pracy rowerem przez cały rok z wyjątkiem dni z wyjątkowo paskudną pogodą. Będąc w Niemczech, Holandii i Danii widziałem ludzi, którzy dojeżdżali rowerem do pracy w ganiturach i garsonkach.

                    > Człowiek pracujący w biurze lub w miejscu wymagającym kontaktów z ludźmi powini
                    > en być w pracy czysty i pachnący. Rower to praktycznie wyklucza. Nie chodzi o p
                    > rędkość pedałowania, tylko o stres związany z jazda po jezdni, warunki atmosfer
                    > yczne itp. Poza tym, jak możesz wymagać, żeby kierowca jechał za tobą 15-20 km/
                    > h. Autobus i samochód służą do szybkiego przemieszczania się, a nie wleczenia z
                    > a rowerzystami.

                    Rower tego nie wyklucza. Jazda rowerem nie jest stresująca, chyba że pojawi się jakiś bałwan za kółkiem, który ma coś rowerzyście do udowodnienia. Na szczęście większość kierowców tak się nie zachowuje.

                    Nie wymagam tego. Można mnie wyprzedzić, to zgodne z prawem. Gdyby były DDR, tego problemu by nie było. Dlatego powtarzam, że DDR są także w interesie kierowców.
                • wwojtek9 Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 05.08.12, 00:05
                  Gość portalu: Qwerz napisał(a):

                  > Mam nadzieje ze tacy jak qwerty szybko znikną z miast razem ze swoimi smierdzac
                  > ymi samochodami. Zamknąć centra miast dla samochodów!
                  Mam nadzieję, ze tacy jak Ty zostaną wysłani na ciężkie roboty
                  Debli wysłać na Kamczatkę!
                      • wutang4eva Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 05.08.12, 13:11
                        Az boje sie tam wchodzic :) Jezdzilem swego czasu w miare czesto do Wroclawia. Swoja droga bardzo sympatyczne i urocze miasto. Ostatni raz jednak bylem jakies 3-4 lata temu i rowerzystow tam nie bylo widac za bardzo. Moglo sie troche pozmieniac, w takim razie wyrazy wspolczucia dla terroryzowanych Wroclawiakow.
                        • Gość: qwerty Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.internetia.net.pl 05.08.12, 23:57
                          Dawno Cię u nas nie było zatem. Zapraszam :)

                          Niestety w aspekcie komunikacyjnym wiele się zmieniło na gorsze - miasto postawiło na pedałosmrody, żeby przypodobać się hipsterskim ekologom i żeby Prezydent (zwany u nas Słońcem Mikstatu) mógł się przylansować jako szef najbardziej przyjaznego rowerom miasta w PL... Geniusze z magistratu wysłały nawet do Kopenhagi ekipę swoją reprezentację na tydzien lub dwa, żeby mogli zaczerpnąć odpowiednie wzorce. Powołano oficera rowerowego, który jeździ po mieście i zastanawia się gdzie można najlepiej dopierdzielić kierowcom...

                          Od tego czasu zaczęło się budowanie ścieżek rowerowych wykrajanych z wąziutkich uliczek w centrum, budowa kontrapasów w miejsce parkingów i śluzy, które umożliwiają pajacom na rowerze podjechanie pod sam sygnalizator na skrzyżowaniu i ustawienie się chmarą przed maskami samochodów. Dodatkowo zaczęto zamykać ulice w centrum dla aut i "oddawać" je pieszym oraz rowerzystom. Efekt jest taki, że pomimo wybudowania naprawdę zaje..stej obwodnicy autostradowej i wywalenia tranzytu z centrum, wciąż mamy potężne korki, a przy ulicach z których usunięto ruch i miejsca parkingowe żadna knajpa czy sklep nie może się utrzymać dłużej niż pół roku... Najlepiej widać ten upadek zimą kiedy te żałosne pseudodeptaki i DDR'y świecą pustkami, a i tak nie można tamtędy przejechać autem. Pomyślcie co będzie w WWA, gdzie klimat jest ostrzejszy niż we Wrocku, a zima dłuższa...

                          P.S. Nie ma wrocławiaków, są wrocławianie :)
                          • wutang4eva Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? 06.08.12, 16:50
                            Calkowicie sie zgadzam z Toba, u nas niestety zadnej obwodnicy na razie jeszcze nie ma,a kazde zabieranie pasow kierowcom zwieksza korki w wielkim stopniu. W Warszawie z wymienionych przez Ciebie powodow nikt do kopenhagi nie bedzie nikogo wysylal , bo i takie rozwiazania sie zdecydowanie nie sprawdza, jako ze ta kopenhaga ma system obwodnic i jest 6 razy mniejsza. W zime rzeczywiscie rowerzystow mozna bylo policzyc na palcach i to 1 reki i wcale sie temu nie dziwie. Nikt normalny w minusowej temperaturze, chlapie nie bedzie sie babral na rowerze. Mozliwe, ze we Wroclawiu z racji tego, ze stosunek mlodych ludzi, a zwlaszcza studentow w ogolnej populacji jest wiekszy niz w Warszawie, to takimi pomyslami wladze miasta chcialy zapunktowac sobie przed wyborami. W Warszawie raczej to bylby strzal w stope.

                            PS.Zapamietam :) To chyba taki nasz jezykowy regionalizm, ze czesto mowi sie poznaniak, warszawiak, wroclawiak czy krakowiak, wiec bez urazy pzdr :)

                    • Gość: gość1810 Re: To wolny kraj. IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.12, 09:13
                      "Jak ktoś chce, może jeździć rowerem. Byleby przestrzegał przepisów.

                      Nie ma prawa w Polsce, które nakazywałoby zakup samochodu. "

                      Święte słowa. Nie ma jednakże też prawa, które nakazywałoby posiadanie i korzystanie z roweru. Kto chce, jeździ rowerem, kto inny woli samochodem, jeszcze inny piechotą lub tramwajem. A to tylko rowerzyści domagają się przywilejów kosztem reszty i tylko oni krzyczą, że im się więcej należy, typu hasło "miasta dla rowerów".
                      • Gość: Boddoxx Zgadzam się z Tobą. IP: 194.8.126.* 08.08.12, 11:20
                        Niestety, jest pewna grupa bardzo krzykliwych rowerzystów, którzy wyrzuciliby samochody z ulic, a pieszych z chodników. W sobotę taki jeden jechał nieprawidłowo chodnikiem, zadzwonił na mnie, a jak natychmiast nie zszedłem z drogi (jechał za mną, a ja nie mam oczu z tyłu), to jeszcze wyzwał mnie od mongołów. Twierdził, że ma prawo jechać po chodniku, bo ulica jest fragmentem (tymczasowym, po wykonaniiu dalszej etapu obwodnicy, ten fragment drogi już nią nie będzie) obwodnicy, ale nie miał racji, bo na tym odcinku dopuszczalna prędkość na jezdni to 50km/h, więc miejsce rowerzysty jest na jezdni.

                        Ja od 35 lat korzystam z dróg publicznych jako rowerzysta (jak skończylem 10 lat) i daje się jeździć. Uważam, że i rowery, i samochody mogą koegzystować na drogach, ale wymagana jest większa cierpliwość z obydwu stron i bezwględne przestrzeganie przepisów, co czyni manewry innych użytkowników zdecydowanie bardziej przewydiwalnymi.

                        Ja uważam, że powinni tropić absurdalne rozwiązania na drogach, jak np. to:

                        warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12272026,Jak_skonczyc_rowerowy_absurd_na_Sikorskiego__Oto_sposob.html
                        Takie absurdy są też w innych miastach.
              • Gość: turysta Re: Jak chcesz walczyć z takimi, jak ja? IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 01:36
                Gość portalu: qwerty napisał(a):

                > Ja osobiście niewiele mogę - co najwyżej kilka razy ochlapię rowerzystę wodą z
                > kałuży, wyprzedzę na siłę i przyblokuję.

                gdy bede jechal samochodem i zobacze taki manewr ze strony jakiegos kierowcy w stosunku do poprawnie jadacego cyklisty, to recze, jako kierowca ukrwiony rowerowo, ze bedziesz wymieniac swoja blacharke. moze jakbys sie zmierzyl w rownym ze soba albo i kims masywniejszym, to cos tobie zaswita o tzw. kulturze jazdy.
    • r-spare a może tak rzeczowy artykuł... 04.08.12, 18:56
      a może tak rzeczowy artykuł przedstawiający problem rowerzystów z obu stron, również strony, która tej hałastry szczerze sympatia nie darzy. Na gazecie i pochodnych portalach mnóstwo jednostronnych artykułów wskazujących nam drogę do raju wyłącznie poprzez zwiększanie przywilejów i rozbudowę infrastruktury dla rowerzystów. wszystko to podlane pfu... pseudoekologicznym, bełkotliwym sosem. Ja np nie życzę sobie aby miasto inwestowało w rozwój ruchu rowerowego w Warszawie. Nie życzę sobie również aby interesy niewielkiej grupy mieszkańców tego miasta miały powodować utrudnienia życia całej reszty. Co to za samorząd, który preferuję znikomy procent obywateli i swoimi decyzjami ( na granicy bezpieczeństwa) zdecydowanie utrudnia poruszanie się pieszym po mieście, nie mówiąc już o absurdach na drodze. Ja domagam się aby rowerzystów zdecydowanie wyrzucono z chodników, zabroniono im wjeżdżania na pasy rowerem ( co jest niedozwolone, ale nie respektowane) oraz ścieżki rowerowe wyposażono w rozwiązania wymuszające hamowanie przed skrzyżowaniami z drogami i przejściami dla pieszych. Wnoszę również o zniesienie karania rowerzystów za jazdę po pijaku, ale tylko po drogach ( każdy ma prawo ryzykować własne życie, jeśli nie szkodzi innym). żeby nie było sam jeżdżę na rowerze i to ostatnio całkiem sporo i muszę powiedzieć ze tyle głupoty i buty dawno nie widziałem z bliska. Nie przypuszczałem również, że np motocykliści to przy niektórych rowerzystach wyjątkowo rozsądne i grzeczne chłopaki. ( dziewczyny oczywiście też)
      • Gość: Boddoxx Re: a może tak rzeczowy artykuł... IP: *.smgr.pl 04.08.12, 19:12
        > Ja n
        > p nie życzę sobie aby miasto inwestowało w rozwój ruchu rowerowego w Warszawie.
        > Nie życzę sobie również aby interesy niewielkiej grupy mieszkańców tego miasta
        > miały powodować utrudnienia życia całej reszty.

        Dlaczego nie? Rowerzystów jest więcej, niż sobie wyobrażasz. Rower jest jednym z elementów układu transportowego miasta. Jeśli jesteś kierowcą, to powinieneś być "za". Więcej DDR, to mniej rowerzystów na jezdni, a tym samym brak "zawalidróg" i większy komfort jazdy kierowców.

        > Ja domagam się aby rowerzystów zdecydowanie wyrzucono z chodnik
        > ów, zabroniono im wjeżdżania na pasy rowerem ( co jest niedozwolone, ale nie re
        > spektowane)

        Tu całkowicie się zgadzam. Takie zachowania są niezgodne z prawem i uciążliwe (czasami niebezpieczne) dla pieszych.

        > Ja domagam się aby [...] ścieżki rowerowe wyposażono w rozwiązania wymuszające hamowani
        > e przed skrzyżowaniami z drogami i przejściami dla pieszych.

        W takim razie w takie rozwiązania powinny być wyposażone jezdnie - tak, żeby każdy kierowca musiał wyhamować przed skrzyżowaniami z innymi drogami oraz przed przejściami dla pieszych i przejazdami dla rowerów. Powód: kilkuset pieszych, ginących co roku na przejściach dla pieszych z winy kierowców oraz 170 rowerzystów, którzy w ubiegłym roku stracili życie z winy kierowców.

        > Ja domagam się [...] karania rowerzystów za jazdę po pijaku, ale tylko po drogach ( każdy
        > ma prawo ryzykować własne życie, jeśli nie szkodzi innym)

        W ubiegłym roku z winy rowerzystów (trzeźwych i pijanych) w wypadkach zginęła jedna osoba, która nie ponosiła winy za ten wypadek. Rowerzysta praktycznie ryzykuje wyłącznie własnym życie, zaś ryzyko, które rowerzysta "dostarcza" innym użytkownikom dróg, jest znikomo małe. Tak więc i kara powinna być znikomo mała - 100zł mandat, jeśli rowerzysta ma ponad 0,8%, 200zł za ponad 1,6%.

        > sam je
        > żdżę na rowerze i to ostatnio całkiem sporo i muszę powiedzieć ze tyle głupoty
        > i buty dawno nie widziałem z bliska.

        Jeżdżę rowerem ponad 30 lat w ruchu miejskim. Zgadzam się, co do głupoty i buty - ze strony kierowców. Buta ze strony kierowców jest śmiertelnym zagrożeniem dla rowerzystów, buta za strony rowerzystów dla kierowców nie niesie praktycznie żadnego zagrożenia.
        • r-spare Re: a może tak rzeczowy artykuł... 04.08.12, 19:50
          o i to jest rzeczowa odpowiedź.
          własnie poświęcamy swój czas wymieniając opinie, a według mnie taki porównanie opinii powinien zrobić przed napisaniem artykułu redaktor gazety. Bo jeśli sie tego nie robi to mamy do czynienia z agresywna propaganda na którą zgodzić się nie mogę.
          Ale odnosząc się do tego co napisałeś. Nie wiem ilu jest rowerzystów, ale czasami stojąc w korkach przyglądam sie ilu ich jeździ. masz rację więcej, ale to wciąż promile tego ile osób jeździ samochodami i komunikacja miejska.
          Rowerzyści moim zdaniem wprowadzają więcej problemów na drodze i skrzyżowaniach niz zysk jakiego możemy spodziewać sie ze zmniejszenia liczby innych pojazdów na drogach - taka mam opinie.
          Jak widzę w kwestii chodników nie ma sporu. dla pieszych szczególnie z dziećmi to naprawdę ostatnio duże utrapienie, a brak zrozumienia w kwestii obniżenia sie poziomu bezpieczeństwa na chodnikach po pojawieniu się tam rowerzystów, uważam za przejaw buty i ignorancji.
          Co do zwalniani przed skrzyżowaniem. widzisz jeżdze samochodem i motocyklem. I niejednokrotnie prawie zderzyłem sie z rowerzysta, który na pełnym pędzie wjechał na skrzyzownię. Przejeżdżam przez trzy takie miejsca w drodze do pracy. piesi poruszają sie wolno, w przypadku rowerzystów nie jesteś wstanie obserwować przecinającej drogę ściezki rowerowej z obu stron na raz. Ja nie chce nikogo potracić,nawet samobójcy agresywnie jeżdżącego na rowerze.
          co do ryzyka wynikającego z jazdy na rowerze. Na jezdni nie ma sporu, na chodniku i w okolicach... wybacz ale jeśli wariat pędzący na rowerze potrąci dziecko to spuszczę mu łomot nawet jeśli to będzie dziecko, które widzę po raz pierwszy w życiu.
          Oczywiście ze debile są po obu stronach barykady. Ale ostatnio barykadę wznoszą rowerzyści wymuszając rozwiązania, które jak wynika z artykułu sami już nazywają terroryzmem. Ja rowerzystów traktuje coraz bardziej sceptycznie, za to polepsza mi się zdecydowanie zdanie o motocyklistach, którzy również są w konflikcie z kierowcami.
          • Gość: Boddoxx Re: a może tak rzeczowy artykuł... IP: *.smgr.pl 04.08.12, 20:14
            > Nie wiem ilu jest rowerzystów

            Czytałem, że to około 2-3% ogółu pojazdów na jezdni lub DDR. Może wydawać się mniej, bo rowerzyści czasami mogą nie być widoczni, jeśli samochód porusza się lewym pasem ruchu, a rowerzysta prawym; albo kierowca jedzie po DDR, a kierowca po jezdni.

            > Rowerzyści moim zdaniem wprowadzają więcej problemów na drodze i skrzyżowaniach
            > niz zysk jakiego możemy spodziewać sie ze zmniejszenia liczby innych pojazdów
            > na drogach - taka mam opinie.

            Rozumiem Twoje zdanie. Po prostu wielu z nich wykonuje manewry niezgodnie z prawem (tak, widzę to, jadąc 20km/h widzi się więcej niż jadąc 50km/h), a Twoje oczekiwania wobec nich są takie, że wszystko wykonają zgodnie z prawem i zdrowym rozsądkiem.

            Niestety, jako rowerzysta widzę także wielu kierowców, którzy wykonują manewry niezgodne z prawem, ale wielu uznaje, że w przypadku kierowców jest to dopuszczalne - wynika to z tzw. "efektu potwierdzania": bardzo wielu uważa, że 70km/h w mieście na ruchliwej ulicy, na której co 100m jest przejście dla pieszych, skrzyżowania itp. jest dopuszczalne. Po prostu od kierowców oczekuje się łamania przepisów, bo "przepisowo jeździć się nie da". I dlatego przewinienia kierowców widzi się dopiero wtedy, gdy mamy podrapany lakier w naszym samochodzie.

            > Jak widzę w kwestii chodników nie ma sporu. dla pieszych szczególnie z dziećmi
            > to naprawdę ostatnio duże utrapienie, a brak zrozumienia w kwestii obniżenia si
            > e poziomu bezpieczeństwa na chodnikach po pojawieniu się tam rowerzystów, uważa
            > m za przejaw buty i ignorancji.

            Jako rowerzysta nie mam tolerancji dla agresywnych rowerzystów na chodnikach. Jak ktoś jedzie bardzo spokojnie po prawie pustym chodniku, a obok jest bardzo ruchliwa jezdnia, to jeszcze go rozumiem, ale jeśli chodnik jest ruchliwy, to miejsce rowerzysty jest na jezdni lub DDR. Umiejętna jazda po jezdni w dużym stopniu zmniejsza ryzyko wypadku, ale to dotyczy każdego pojazdu.

            > Co do zwalniani przed skrzyżowaniem. widzisz jeżdze samochodem i motocyklem. I
            > niejednokrotnie prawie zderzyłem sie z rowerzysta, który na pełnym pędzie wjech
            > ał na skrzyzownię. Przejeżdżam przez trzy takie miejsca w drodze do pracy. pies
            > i poruszają sie wolno, w przypadku rowerzystów nie jesteś wstanie obserwować pr
            > zecinającej drogę ściezki rowerowej z obu stron na raz. Ja nie chce nikogo potr
            > acić,nawet samobójcy agresywnie jeżdżącego na rowerze.

            Jeśli DDR przecina drogę z pierwszeństwem, to rowerzysta ma obowiązek przepuścić samochody. Tak jak kierowcy muszą przepuścić rowerzystów, jeśli kierowcy zamierzają skręcać w drogę poprzeczną, przecinając DDR (art.27 ust.1a PoRD). W ubiegłym roku w wypadkach spowodowanych przez rowerzystów zginęło 142 kierujących tymi jednośladami.

            > jeśli wariat pędzący na rowerze potrąci dziecko
            > to spuszczę mu łomot nawet jeśli to będzie dziecko, które widzę po raz pierwszy
            > w życiu.

            To jest nas dwóch :-)

            > Oczywiście ze debile są po obu stronach barykady. Ale ostatnio barykadę wznoszą
            > rowerzyści wymuszając rozwiązania, które jak wynika z artykułu sami już nazywa
            > ją terroryzmem. Ja rowerzystów traktuje coraz bardziej sceptycznie, za to polep
            > sza mi się zdecydowanie zdanie o motocyklistach, którzy również są w konflikcie
            > z kierowcami.

            Jest wielu rowerzystów - "talibów" na dwóch kołach, którzy wyeliminowaliby samochody z jezdni. Są "autotalibowie", którzy wysłaliby rowerzystów do lasu.

            Ja jestem czynnym rowerzystą, ale uważam, że drogi publiczne są dla różnych pojazdów, które mogą i powinny z sobą współistnieć. Nawet w zroweryzowanych Holandii i Danii jest dużo samochodów, ale tam jakoś potrafią pogodzić i ruch samochodowy, i ruch rowerów. Dzięki infrastrukturze i dzięki odpowiednim szkoleniu zarówno kierowców, jak i rowerzystów.
          • Gość: v. Re: a może tak rzeczowy artykuł... IP: *.dynamic.chello.pl 04.08.12, 20:25
            piszesz do rzeczy ale z jedna opinia bede polemizowal.

            jesli nie jestes w stanie obserwowac drogi rowerowej z jednej i drugiej strony to znaczy ze poruszasz sie za szybko to wszystko. jesli dojezdzasz samochodem do skrzyzowania z droga z pierwszenstwem to masz dokladnie taka sama sytuacje tylko zloze sie ze wtedy zwalniasz albo wrecz sie zatrzymujesz - dlaczego? bo wiesz ze ryzykujesz SWOJE zycie. w przypadku przejscia dla pieszych czy DDR musisz sie ZMUSIC zeby zadbac zycie INNYCH.

            mysle ze to jest sedno wiekszosci zachowan na drodze (poniekad od strony psychologicznej oczywiste)
                      • wwojtek9 Re: Prawo jazdy nie oznacza, że ktoś zna przepisy 04.08.12, 23:06
                        Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                        > Kierowcy, przejeżdżający na czerwonym świetle (tzw. "późnym ciemnopomarańczowym
                        > "), nie zatrzymujący się przed znakiem STOP, jadący 70-80km/h przez miasto, omi
                        > jający samochody, które zatrzymały się przed "zebrą", żeby przepuścić pieszych
                        > - pewnie mają prawo jazdy, ale nie znają przepisów, które zabraniają takich zac
                        > howań.
                        "oni hymn znają tylko nie umieją" oczywiscie że znają tylko nie stosują, ale wrzucasz do jednego worka różne zachowania, z których jedne powodują realne zagrozenie a inne tylko teoretyczne.
                        • Gość: Boddoxx Wiesz, czym różni się zagrożenie teoretyczne od IP: *.smgr.pl 05.08.12, 20:42
                          realnego? Ofiarami.

                          Każde zagrożenie praktyczne było wcześniej zagrożeniem teoretycznym, np. kierowca pędził obok szkoły 70km/h (zagrożenie teoretyczne) i nie zdążył wyhamować przed przejściem (zagrożenie realne), przez które przechodziło dziecko, wskutek czego je potrącił.

                          Widziałem film, na którym pokazano, jak zagrożenie teoretyczne (jazda przez miasto z prędkością ponad 110km/h) doprowadziła do potrącenia (zagrożenie realne) i śmierci pieszego, który prawidłowo przechodził przez jezdnię.

                          Przytaczam tu Twoje terminy "zagrożenie teoretyczne" i "zagrożenie realne". Nie zgadzam się z nimi. Takie stawianie sprawy prowadzi do relatywizmu w ocenie naszych postępowań na drodze, prowadzącego do usprawiedliwiania często bardzo nagannych zachowań na drogach, a zwłaszcza całkowicie świadomego łamania przepisów.

                          Zdaję sobie sprawę z tego, że kierujący pojazdami wiedzą, że na czerwonym się nie przejeżdża (wiedziała to moja córka, jak miała 3 lata). Tym bardziej naganne jest świadome łamanie przepisów.
                          • wwojtek9 Re: Wiesz, czym różni się zagrożenie teoretyczne 05.08.12, 21:00
                            Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                            > realnego? Ofiarami.
                            Tu akurat pełna zgoda.

                            > Każde zagrożenie praktyczne było wcześniej zagrożeniem teoretycznym,
                            Ale nie każde zagrozenie teoretyczne staje się zagrożeniem praktycznym - samochód przez to, ze jedzie już stanowi teoretycznie zagrożenie (o czym każdy kierowca winien pamiętać) a nikt przytomny (poza ekowojownikami i roweroekooszołomami) nie proponuje likwidacji samochodów, tylko dąży się do tego by PRAWDOPODOBIEŃSTWO wystąpienia wypadku było możliwie niskie, w przypadku kierowcy który przez dwadzieścia lat jazdy nie uczestniczył nawet w wypadku takie prawdopodobieństwo jest niskie - on to udowodnił w praktyce.

                            > Widziałem film, na którym pokazano,
                            To, ze na siwecie są debile (codziennie ich spotykam ma drogach) bynajmniej nie dowodzi, iż są też tacy którzy umieją jeździć, czego jedynym sprawdzianem jest wypadkowość, ewentualnie jeszcze symulator gdyby był.
                            >
                            > Przytaczam tu Twoje terminy "zagrożenie teoretyczne" i "zagrożenie realne". Nie
                            > zgadzam się z nimi.
                            Bo ich nie rozumiesz.
                            >
                            > Zdaję sobie sprawę z tego, że kierujący pojazdami wiedzą, że na czerwonym się n
                            > ie przejeżdża (wiedziała to moja córka, jak miała 3 lata). Tym bardziej naganne
                            > jest świadome łamanie przepisów.
                            Wszystko zależy od okoliczności - sygnalizacja świetlna służy do rozstrzygania konfliktu interesów na skrzyżowaniu, a nie jest "sztuka dla sztuki" dlatego jeśli groga dla której świeci się zielone jest pusta, a widoczność pozwala to stwierdzić - można zignowrować czerwone światło i takie złamanie przepisów PRD nie jest wykroczeniem w rozumieniu Kodeksu Wykroczeń.
                              • wwojtek9 Re: W tym przypadku ktoś pewnie też pomyślał, że 08.08.12, 17:40
                                Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                                > nadmierna prędkość w mieście jest zagrożeniem czysto teoretycznym:
                                Nigdy tak nie sformuowałem twierdzenia

                                > Być może przez wiele lat jeździł "szybko, ale bezpiecznie", a ograniczenia pręd
                                > kości uważał za metodę "dojenia" kierowców.
                                "być może" - być może właśnie dostał zawału, być może nawliły mu hamulce, być może..... przyczyn MOŻE być wiele epatowanie obrazami wypadków drogowych i zestawianie z "być może" to zabieg czysto propagandowy, ale żaden argument. Rachunek prawdopodobieństwa wyrażnie wskazuje na fakt, iż jeśli ktoś jezdzi szybko, ale bezwypadkowo ma małe szanse na spowodowanie wypadku - być może wreszcie zeozumiesz.
                    • prawdziwy_ptr Re: Nie wszyscy znają przepisy. 05.08.12, 02:46
                      > Raczej odwrotnie. Kierowcy przepisy znaja, czego dowodem jest prawo jazdy.

                      Buuuuuhahahahaha :-D Zdaje się, że 3% kierowców zatrzymuje się na "zielonej strzałce". Zatrzymuje, a nie zwalnia. I większość się potem oburza, jak mu się pokazuje środkowy palec za śmignięcie przed nosem na przejściu dla pieszych bo "przecież mieli zielone światło". Nagminnie nie rozumie się znaczenia żółtego światła, nagminne jest wjeżdżanie na skrzyżowanie, kiedy nie ma możliwości z niego zjazdu (główna przyczyna stłuczek z tramwajami wzdłuż Grójeckiej).
                    • berun Re: Nie wszyscy znają przepisy. 06.08.12, 11:51
                      wutang4eva napisał:

                      > Raczej odwrotnie. Kierowcy przepisy znaja, czego dowodem jest prawo jazdy. Nato
                      > miast rowerzysci znac ich nie musza ani nie chca, wszak poczuli sie swietymi kr
                      > owami.

                      Kilku mądrali na tym forum wykazało się brakiem znajomości przepisów będąc kierowcami a nawet ignorowaniem takich przepisów. Np. wyprzedzanie przez rowerzystę w korku z prawej strony. Ktoś zapyta dlaczego? Dla bezpieczeństwa tego rowerzysty. To samo się tyczy pierwszeństwa na skrzyżowaniu jezdni z DDR. Jeśli DDR jest w ciągu ulicy z pierwszeństwem to rowerzysta ma pierwszeństwo. I jeszcze jeden przykład: gdy na jezdni jest dopuszczony ruch powyżej 50km/h to rowerzysta ma prawo poruszać się po chodniku, z uwzględnieniem że to chodnik a więc jest tam gościem i musi ustępować pierwszeństwa pieszym.
                      • wutang4eva Re: Nie wszyscy znają przepisy. 06.08.12, 16:59
                        To stosunkowo nowe przepisy, wiec kierowcy dopiero je przyswajaja. A ze nie podobaja sie one wiekszosci, no to maja prawo swoje zdanie wyrazic. Podobnie rowerzystom nie podoba sie przepis przeprowadzania roweru przez przejscia dla pieszych itp.
                  • wwojtek9 Re: Wielu kierowców zapomina, że rowerzysta na DD 04.08.12, 23:08
                    Gość portalu: v. napisał(a):

                    > na przejeździe rowerowym rowerzysta ma pierwszeństwo niezaleznie od kierunku.
                    >
                    > Art. 27.
                    > 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiąz
                    > any zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującem
                    > u się na przejeździe.
                    Przeczytaj jeszcze raz "rowerowi znajdującemu się na przejeździe" nie dojeżdząjacemu do przejazdu tylko znajdującemu się na przejeżdzie.
                    • tymczasowy01 Re: Wielu kierowców zapomina, że rowerzysta na DD 06.08.12, 13:54
                      > Przeczytaj jeszcze raz "rowerowi znajdującemu się na przejeździe" nie dojeżdząj
                      > acemu do przejazdu tylko znajdującemu się na przejeżdzie.

                      OK, czytam raz jeszcze i czytam dalej:

                      Art. 27 ust. 1a. PRD "Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić."

                      Jeszcze jakieś pytania?

                      Dla przypomnienia, jeżeli droga dla rowerów przecina się z drogą poza skrzyżowaniem to przecięcie to, o ile znaki nie stanowią inaczej, traktowane jest jak zwykłe skrzyżowanie dróg równorzędnych i zastosowanie mają zapisy art. 25. ust. 1 PRD "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo – także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo."
                      • wwojtek9 Re: Wielu kierowców zapomina, że rowerzysta na DD 06.08.12, 15:18
                        tymczasowy01 napisał:

                        > > Przeczytaj jeszcze raz "rowerowi znajdującemu się na przejeździe" nie doj
                        > eżdząj
                        > > acemu do przejazdu tylko znajdującemu się na przejeżdzie.
                        >
                        > OK, czytam raz jeszcze i czytam dalej:
                        >
                        > Art. 27 ust. 1a. PRD "Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
                        > obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście
                        > jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub i
                        > nnej części drogi, którą zamierza opuścić."
                        >
                        > Jeszcze jakieś pytania?
                        Pytania? Do Ciebie?
                        > Dla przypomnienia, jeżeli droga dla rowerów przecina się z drogą poza skrzyżowa
                        > niem to przecięcie to, o ile znaki nie stanowią inaczej, traktowane jest jak zw
                        > ykłe skrzyżowanie dróg równorzędnych i zastosowanie mają zapisy art. 25. ust. 1


                        przecina się z drogą poza skrzyżowaniem to przecięcie to, traktowane jest jak zwykłe skrzyżowanie - masło maślane.

                        PRD "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zacho
                        > wać szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z p
                        > rawej strony, a jeżeli skręca w lewo – także jadącemu z kierunku przeciwn
                        > ego na wprost lub skręcającemu w prawo."
                        Tylko pamietaj, ze rower jest tak samo pojazdem jak i samochód
      • ratyzbona Re: a może tak rzeczowy artykuł... 04.08.12, 19:14
        Tak jest że w ruchu drogowym uprzywilejowanie jednego uczestnika ruchu zawsze kończy pozbawieniem się praw innego - kiedy idę chodnikiem na którym wyznaczono ścieżkę rowerową zaznaczając ją jedynie kolorem kostki czy wykreśloną farbą to myślę sobie że koniec miłych spacerów na których pieszy może puścić 2 letnie dziecko by szło przodem - i niech mi nikt nie mówi, że rowerzyści jeżdżą wolno i nie trzeba się bać wypadku - rowerzyści na ścieżkach rozpędzają się do takich prędkości, że bać musi się nawet szanujący prawo pieszy pragnący przejść przez wyznaczone pasy na ścieżce (jak tak robię a i tak kilka razy o mało nie zostałam przejechana). Do tego część rowerzystów jeżdżących po chodnikach zapomina, że jest tu gośćmi - dzwoni dzwonkiem na pieszych, lawiruje między przechodniami - zwłaszcza na Krakowskim Przedmieściu gdzie chyba rowerzyści robią sobie zawody w straszeniu pieszych. Dojazd do pracy rowerem? Dobra nie mówię nie ale powiedzcie mi - co z miesiącami od listopada do marca? Ja nie wiem dla mnie jeżdżenie na rowerze w grubej kurtce po siarczystym mrozie nie brzmi jak postęp cywilizacyjny, z resztą skoro o postępie mowa - ręka do góry ci którzy mają prysznic w pracy i mogą się przebrać? No właśnie. A co do przykładu Amsterdamu - bywam tam co roku - jeździ się na rowerze rzeczywiście cudownie - ale nie tylko dlatego, że to miasto pełne ekologów - Amsterdam po prostu nie jest przystosowany do ruchu tramwajowego i samochodowego - uliczki wąskie i może obiło się wam o uszy kanały. W centrum wszystko jest blisko ale im dalej tym częściej słychać westchnienia mieszkańców Amsterdamu - och dlaczego nie jesteśmy tacy jak Rotterdam, gdzie po odbudowie autobusy mieszczą się na ulicach. My jesteśmy jak Rotterdam - nam się tramwaje i autobusy mieszczą na ulicach - starajmy się wymieniać sprzęt na nowy i ekologiczny i nie zaprzeczajmy prawdziwe, że w tak rozrzuconym mieście jak Warszawa nigdy nie będzie się jeździło na rowerze jak w Kopenhadze. I co ważne - nie ma czegoś takiego jak dobry terroryzm, jest natomiast coś takiego jak bardzo dobry zdrowy rozsądek.
        --
        zpopk.blox.pl/html
        • Gość: Boddoxx Re: a może tak rzeczowy artykuł... IP: *.smgr.pl 04.08.12, 19:35
          < kiedy idę chodnikiem na którym wyznaczono
          > ścieżkę rowerową zaznaczając ją jedynie kolorem kostki czy wykreśloną farbą to
          > myślę sobie że koniec miłych spacerów na których pieszy może puścić 2 letnie d
          > ziecko by szło przodem

          Po prostu DDR jest źle wytyczona. Lepiej wyznaczyć pas dla rowerów w jezdni. Zamiast DDR, która graniczy z chodnikiem i jedyną granicą jest kolor kostki, lepiej poszerzyć jezdnię, z której 1-1,2m przeznaczyć na pas dla rowerów.

          Pamiętaj, że jeśli DDR jest wytyczona dla kierunku, w którym porusza się rowerzysta, to jest on zobowiązany do korzystania z tej DDR. Jeśli widzisz, że obok jest DDR i może pojawić się tam rowerzysta, to masz prawo oczekiwać od niego ostrożności, jeśli będzie przejeżdżać obok Ciebie, a on ma prawo oczekiwać, że będziesz pilnować Twoje dziecko, żeby nie wbiegło na DDR.

          > szanujący prawo pieszy pragnący przejść przez
          > wyznaczone pasy na ścieżce (jak tak robię a i tak kilka razy o mało nie została
          > m przejechana).

          Masz rację. Pieszy ma pierwszeństwo na takich pasach.

          Czy masz taki sam stosunek do kierowców, którzy co roku na "zebrach" są winni spowodowania śmierci lub ciężkim obrażenich kilkuset pieszych?

          < Do tego część rowerzystów jeżdżących po chodnikach zapomina, że
          > jest tu gośćmi - dzwoni dzwonkiem na pieszych, lawiruje między przechodniami -
          > zwłaszcza na Krakowskim Przedmieściu gdzie chyba rowerzyści robią sobie zawody
          > w straszeniu pieszych.

          Nie są gośćmi - są intruzami z wyjątkiem trzech przypadków, o których mówi PoRD. Dzwonienie na pieszych to chamstwo, jak na mnie dzwoni rowerzysta na chodniku, to robię od razu szerszy i zaczynam iść szlaczkiem.

          > Dojazd do pracy rowerem? Dobra nie mówię nie ale powied
          > zcie mi - co z miesiącami od listopada do marca?

          Jeździłem kiedyś przez cały rok z wyjątkiem bardzo złej pogody. Odległość nie była duża - 5km, robiłem ją w 20-25 min, żeby się nie spocić. Trzeba się odpowiednio ubrać, gruba kurtka odpada.

          Co do mieszczenia się autobusów i innych użytkowników, polecam:

          polskanarowery.sport.pl/blogi/tylkodlarowerow/2012/04/efekt_peltzmana__czym_jest_i_w_jaki_sposob_dotyka_cyklistow/1
          Zwłaszcza drugi film.
          • Gość: Mirek Re: a może tak rzeczowy artykuł... IP: *.dynamic.chello.pl 04.08.12, 21:50
            Po prostu DDR jest źle wytyczona. Lepiej wyznaczyć pas dla rowerów w jezdni. Za
            > miast DDR, która graniczy z chodnikiem i jedyną granicą jest kolor kostki, lepi
            > ej poszerzyć jezdnię, z której 1-1,2m przeznaczyć na pas dla rowerów.
            Mam pytanie w związku z tym co napisałeś.Czy autobus lub ciężarówka może wyprzedzić rowerzystę poruszającego się po takim pasie? Bo z jednej strony prawo o ruchu drogowym wymaga zachowania odstępu co najmniej 1 m,a z drugiej każdy porusza się przecież swoim pasem, ale przy tej szerokości pasów odstęp nie będzie zachowany.Przykładem jest ul.Międzyparkowa,wąskie pasy, gdzie bez zjazdu na przeciwny pas nie ma odstępu 1m.Może więc dojść do sytuacji gdzie para rowerzysta-autobus(ciężarowka) skutecznie zmniejszy szybkość poruszania się pojazdów do tempa rowerzysty.Nie wydaje mi się aby kierowcy ciężkich pojazdów czekali na możlwość bezpiecznego wyprzedzania i wlekli się za rowerzystą,a więc bezpieczeństwo rowerzysty będzie zagrożone.
              • Gość: Mirek Re: Dobre pytanie. Nie znam odpowiedzi. IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 00:48
                Słusznie,ale rowerzysta też nie będzie jechał po krawęzniku.Przy założeniu ze droga rowerowa ma 1,2m a przeciętna kierownica roweru 0,6 m i rowerzysta jedzie środkiem pasa zostaje po 0,3 m obu stronach.Jesli pas dla samochodów ma 3m a cięzarówka lub autobus 2,5m (bez lusterek) i też jedzie środkiem pasa to zostaje między nimi 0,55m. Jeśli tak duży pojazd przejedzie koło rowerzysty nawet przepisowe 50km/h to mniej sprawnego może zdmuchnąć z jezdni,a przynajmniej wywoła trudną do przewidzenia reakcję. Dlatego uważam że pasy rowerowe w jezdni to zły pomysł i wszędzie gdzie można należy unikać takiego rozwiązania.I piszę to we własnym interesie,bo należę do tych mniej sprawnych,a mam obowiązek jechać po wyznaczonej ścieżce.
    • Gość: Boddoxx Debilny tytuł. GW tylko antagonizuje przeciwko IP: *.smgr.pl 04.08.12, 19:16
      różne grupy użytkowników dróg - pieszych, rowerzystów i kierowców.

      Ciekawe, że jeszcze nie widziałem w GW artykułu na temat bardzo często widywanego na naszych drogach manewru kierowców, śmiertelnie niebezpiecznego - omijania samochodów, które zatrzymały się przed "zebrą" celem przepuszczenia pieszych. Co roku kierowcy na przejściach dla pieszych pozbawiają życia i ciężko ranią kilkaset osób.

      Tyle się mówi o zagrożeniach, które powodują rowerzyści - napiszcie, komu rowerzyści tak naprawdę zagrażają. Ja uważam, że jedynymi zagrożonymi są wyłącznie piesi, jeśli rowerzyści jeżdżą po chodnikach (niestety, częste zdarzenie), ale zagrożenie to ogranicza się głównie do siniaków.
    • Gość: olo "Stowarzyszenie walczy..." IP: *.acn.waw.pl 04.08.12, 19:39
      no to patrząc na wyniki tej walki,to stowarzyszenie powinno się już dawno rozwiązać a jego przywódcy powinni honorowo strzelić sobie w łeb.Dróg rowerowych tworzących sensowny system komunikacyjny w Warszawie,jak nie było,tak nie ma.Powstają kolejne odcinki nie połączonych ze sobą potworków,z reguły z kostki bauma.A ta kostka zdaje się od kilku lat już nie miała być do tego celu stosowana-"stowarzyszenie" podobno to "wywalczyło"?Zamiast tego "stowarzyszenie" ma swoją Masę Krytyczną-strasznie jest z tego dumne.Może wtedy wszystkim pokazać gest Kozakiewicza.Teraz,ku...,My! Tyle że ten gest nie jest pokazywany odpowiedzialnym za burdel komunikacyjny w Warszawie urzędasom z Ratusza,o nie.W piątki po 18.00 to oni już dawno siedzą w swoich podwarszawskich willach i śmieją się z frajerstwa.To jawne sku...syństwo jest robione zwykłym warszawiakom,pasażerom autobusów i tramwajów,kierowcom i pieszym śpieszącym sie do domów."Stowarzyszenie" walczy a władza śmieje się z głupoty i krótkowzroczności pólgłówków,którym rzuciła ochłap-comiesięczną demonstrację.A codziennie dyma ich na każdy możliwy sposób.
      A teraz "system rowerów miejskich".Sukces! Bez dróg,z idiotycznym systemem płatności,z nieubezpieczonymi rowerami-w ogóle,z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności "systemu" za cokolwiek.Rowerek wart góra 600-800 złotych,ale jak ci go ukradną,to od razu bulić dwa kafle!Przecież nikt rowerka szukał nie będzie a miasto nie może być stratne,nie?Nie chodzi o to żeby to miało jakikolwiek sens.To kolejny ochłap dla frajerstwa.Pani Płezydent przecięła wstęge,zakolebała sie na rowerku przez 100 metrów i fru do lymuzyny,śmiać sie w kułak z łosi.Niech mają,niech se podemonstrują.Aby waadza miała spokój.
      • Gość: ja Re: Dlaczego pani prezydent nie jeździ rowerem do IP: *.piaseczno.vectranet.pl 04.08.12, 23:13
        Gość portalu: Tantrum napisał(a):

        > pracy, skoro tak promuje rowery?

        Bo tylko biedota jeździ rowerami do pracy i to też tylko późną wiosną, latem i wczesną jesienią. Pozostałą część roku - czyli około aż połowy roku - rowery pochowane po balkonach, piwnicach itp... Natomiast bogaci (w tym i wspomniana Pani Prezydent) korzystają z rowerów tylko w celach rekreacyjnych w swoim wolnym czasie i to się nie zmieni, bo tak to też wygląda w najbogatszej gospodarce Świata - czyli w USA :)