Dodaj do ulubionych

Na co umarł pacjent? Szpital: rodzinie nie powiemy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.12, 12:07
Dziki kraj.
Edytor zaawansowany
  • greg.waw 14.08.12, 12:31
    Urzędasy górą!
    Przynajmniej Rzecznik Praw Pacjenta może czuć się potrzebny, bo musi odpowiadać rodzinom w sprawie udostępnienia danych.
  • Gość: firys IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.12, 05:49
    głupota i tyle.... co niby mam we wszystkich szpitalach w W-wie składać moje oświadczenie bo nie wiem do którego mnie zawiozą jak coś się stanie? może zainicjujmy akcję na fejsie składania oświadczenia woli do wszystkich placówek w kraju za potwierdzeniem odbioru.... jak dostaną 1000 pisemek dziennie to szybko zmądrzeją
  • Gość: Niezły IP: 89.174.58.* 14.08.12, 12:36
    Takie rzeczy to tylko za rządów PO :)))
  • Gość: Turecki IP: *.com 15.08.12, 01:14
    Przecież to oczywiste, że szpitale unikają wydawania dokumentacji jak ognia, bo w razie skargi rodziny do prokuratora i sekcji wychodzi, że podawano zupełnie mniej/więcej innych leków niż te wpisane, że gość umarł na coś innego niż wpisali w akcie... czy ludzie wciąż nie rozumieją że "lekarz" znaczy zawód (chcący zarabiać) a nie misja, a szpital to nie misja tylko biznes, często podupadły? Polacy obudźcie się, 90% lekarzy jeśli ktoś jest w określonym wieku, ma w nosie stan pacjenta i tylko idioci dziwią się, że "babcia zmarła po 3 dniach, a od dwóch lepiej się czuła", nikt nie udowodni pielęgniarce, że w zadku miala dzwonek stetryczałego pacjenta o 2 w nocy, bo właśnie powtórka klanu leciała (lekarz jak co noc o tej porze spał w swojej kanciapie z nieformalnym "nie przeszkadzać")
  • nessuno 14.08.12, 13:41
    Jeszcze więcej ZUS-ów, jeszcze więcej NFZ-ów, jeszcze więcej j ebanych urzędasów. Dziki kraj,jak słusznie powiedział klasyk.
    --
    Odszkodowania "smoleńskie" - wymuszone od państwa odszkodowanie przez cwaniaków ,którym nie chciało się ubezpieczyć na tak wysoką kwotę.
  • zmichalg1 14.08.12, 13:53
    Niekoniecznie.
    A co, jeśli pacjent nie życzył sobie, aby o pewnych rzeczach wiedziała nawet jego najbliższa rodzina? A może nabawił się jakiejś przypadłości natury wenerycznej i chciał się z tego wyleczyć w tajemnicy przed żoną, ale nie zdążył? Jego prawo...
  • Gość: no_problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.12, 10:53
    JEGO prawo? Czyli np. zaraził żonę, może nawet dzieci, innych ludzi (zależy od rodzaju choroby) i ma prawo wypiąć się na wszystkich? A jeśli miał chorobę dziedziczą? Jeśli jego choroba zwiększa ryzyko zachorowania u dzieci, to one nie mają prawa tego wiedzieć?????
  • Gość: mszg IP: *.xdsl.centertel.pl 14.08.12, 14:35
    Co mnie do kur wynę dzy obchodzi czy po mojej śmierci ktoś się dowie na co zdechłem czy się nie dowie?

    Ale też nah ujkomu wiedza na co zdechłem?

    Jak twierdzi Schopenhauer (nie, nie był Żydem) śmierć nie jest wydarzeniem w życiu. Ale jest wydarzeniem najważniejszym dla każdego z nas i to wydarzeniem paskudnym. Trzeba się doń szykować od dziecka. To jest ważne a nie jakieś kretyńskie przepisy. Tajemnica lekarska powinna być w rękach lekarzy. I to lekarz decyduje co komu powie, a czego nie. Przysięgając lekarz obiecuje, że nie zaszkodzi. I to po pierwsze. Jeżeli uzna, że zaszkodzi (komukolwiek) jak powie na co wyciągnąłem kopyta, to powinien zataić. Żaden państwowy Talmud nie przewidzi wszystkich okoliczności. Żadne, nawet najbardziej szczegółowe przepisy nie unormują do końca stosunków pomiędzy łapiduchami i ich ofiarami. A są to stosunki intymne niebywale. Każde prawo ktore bedzie starało sie zastąpić lekarską przyzwoitość będzie karykaturą. Prawo można zastąpić przyjaźnią, ale po co postępowac odwrotnie.
  • Gość: Donek IP: *.31.77.67.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.08.12, 20:52
    Niby racja, ale co w przypadkach kiedy to lekarz się przyczynił do zejścia?
  • swan_ganz 14.08.12, 15:28
    są takie miejsca w naszym pięknym kraju w którym lekarzom trzeba niestey patrzeć na ręce i dlatego wspieram pana determinację na drodze dostępu do dokumentacji z leczenia pana ojca tyle, że pan pewnie niewiele z niej zrozumie i dlatego doradzam udać się z nią do jakiegoś profesjonalisty co też nie bezie łatwe w naszym kraju bo lekarzy zobowiązuje tzw; "omerta".. Po prostu lekarz nie moze krytykować innego lekarza bo w ten sposób złamie zasady etyki co moze zaskutkować nawet utratą prawa do wykonywania zawodu..
    Tym niemniej wart pójść tą drogą bo są w naszym kraju lekarze którzy uważają, że ich rolą - jako intensywistów - nie jest "walka" z prawami natury tylko poprawienie komfortu umierania... Są lekarze, którzy kwestionują osiągnięcia współczesnej medycyny i leczą swoich pacjentów tak jakby wczoraj skończyli studia medyczne a nie dwadzieścia lat temu..
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: wtgwe IP: *.adsl.inetia.pl 14.08.12, 16:38
    Geje wmówili ludziom, że mają dostęp do danych na temat zdrowia najbliższych. I takich samych praw chcą dla siebie w związkach partnerskich.

    Jasno widać, że ani rodzina ani partner/partnerka nie mają wglądu do danych jeżeli pacjent nie wyraził zgody. I są w dokładnie takiej samej sytuacji. Żeby dowolna osoba, jeżeli ktoś ma taką wolę i fantazję to może dać takie prawo małżonce prezydenta, miała dostęp do danych trzeba ją wpisać w odpowiednich dokumentach. Pokrewieństwo, powinowactwo czy pożycie nie mają tu żadnego znaczenia.

    Ludzie. Zastawiajcie się czasem nad sprawami ostatecznymi. Sporządzajcie testamenty. Zgłaszajcie sprzeciw lub wolę oddania organów. Róbcie w bankach dyspozycje na wypadek śmierci.
  • Gość: MM IP: *.dip.t-dialin.net 14.08.12, 17:54
  • Gość: humbolt IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.12, 18:04
    Gdyby szpital był bez winy, to normalnie wydał by historię choroby i diagnoze śmierci,
    ale że coś sknocili to strach im w oczy zagląda i teraz lawirują, konowały.
  • kot2ka 14.08.12, 18:20
    Popieprzone debile z tego szpitala, czego się tak bardzo boją ci znachorzy. A może podali pacjentowi pawulon i teraz srają w gacie debile >
  • peppers01 14.08.12, 18:24
    Za: Ustawa o ochronie danych osobowych jest jaka jest i nalezy jej przestrzegac. Ta ze wzgledu na szacunek do prawa jak i dla walsnego dobrze pojetego interesu. Sam pracuje w szpitalu i wiem, ze wielu chorych jest skonfliktowanych w rodzinami. Co wiecej wiele rodzin jest skonfliktowanych wewnetrznie. Wiadmo chodzi glownie o sprawy spadkowe. Tym samym lepiej jest przestrzegac (zgadzam sie ze czesto zupelnie bezdusznie) przepisow niz narazac sie potem na ciaganie po sadach, bo np. Tatus kochal Michalka a nie lubil Rafalka a my (w dobrej wierze) udzielilismy informacji Rafalkowi bo jako pierwszy sie do nas zglosil. Takich sytaucji jest naprawde zdecydowanie wiecej niz sie komukolwiek postronnemu wydaje. I tylko z pozoru sa one smieszne.

    Przeciw: Do wszytskiego trzeba podchodzic z rozsadkiem i glowa. Jesli np. na SOR trafia nieprzytony pacjent to w rubryce `upowazniam do....` należy wpisać `pacjent nie jest w stanie świadomie wyrazić woli` a nie (co się niestety dość cząesto zdarza) `nikogo`. W pierwszym przypadku taki wpis oznacza, że pacjent nie był w stanie wyrazic swojej woli- w drugim, że nie upoważnil (dosłownie) nikogo. I wtedy może pojawić się zupełnie niepotrzebny problem. Gdy chory trafi już na Oddział i odyska choć na chwilę przytomność można zapytac się go czy upoważnia kogokolwiek z rodziny do wglądu w dokumentację. Nawet jeśli nadal nie jest on w stanie podpisać stoswanego oswiadczenia to wystarczy deklaracja ustna potwierdozna przez dwóch swiadków (np. lekarza i pielegniarkę). I problem z głowy. Trzeba wykazac sie jedynie minimum dobrej woli i przytomności umysłu. Ale wiadmo gdy pacjent jest nieprzytomny to najlepiej wogole nie wypelniac dokumentacji lub na odczepnego, ez namyslu wpisac `nikogo`i zapomniec o problemie. Niestety wówczas problem te wróci jak boomerang. I to ze zdwojoną siłą.
  • Gość: Wojtek IP: 94.75.123.* 14.08.12, 19:06
    Kiedy właśnie ustawa o ochronie danych osobowych ewidentnie nie ma tu zastosowania. Oto cytat ze strony GIODO:

    "CZY DANE OSÓB ZMARŁYCH PODLEGAJĄ OCHRONIE PRZEWIDZIANEJ W USTAWIE O OCHRONIE DANYCH OSOBOWYCH?

    Ustawa o ochronie danych osobowych określa zasady postępowania przy przetwarzaniu danych osobowych oraz prawa osób fizycznych, których dane osobowe są lub mogą być przetwarzane w zbiorach danych (art. 2 ust. 1 ustawy).

    Ustawę stosuje się zatem tylko do danych osobowych osób fizycznych. Zgodnie z powszechnie obowiązującą wykładnią osobą fizyczną jest człowiek uczestniczący w stosunkach prawnych. Zdolność prawna człowieka, a tym samym zdolność do bycia podmiotem praw i obowiązków ustaje z chwilą jego śmierci. Osoba zmarła nie może być podmiotem praw i obowiązków w stosunkach prawnych i nie może być uznana za osobę fizyczną.

    Sama ustawa o ochronie danych osobowych, wśród przesłanek dopuszczalności przetwarzania danych wymienia zgodę osoby, której dane dotyczą, a także mówi m. in. o sprostowaniu, dostępie do danych, czy możliwości sprzeciwu wobec przetwarzania swoich danych. Skorzystać z tego rodzaju uprawnień może jedynie osoba żyjąca, której dane dotyczą.

    W związku z powyższym ustawa o ochronie danych osobowych ma zastosowanie tylko do przetwarzania danych osobowych osób żyjących, a odmowę udzielania informacji na temat osób zmarłych z powołaniem się na ustawę o ochronie danych osobowych należy uznać za nieuzasadnioną.

    W przypadku wykorzystania danych osób zmarłych (np. przesyłania ulotek reklamowych adresowanych do nieżyjącej osoby), osobom bliskim, których dobra osobiste, tj. na przykład kult pamięci o osobie zmarłej, zostały naruszone przysługuje prawo wystąpienia z powództwem cywilnym do sądu powszechnego."
  • Gość: grt IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.12, 19:53
    No właśnie, przecież z tego powodu dane osób zmarłych są publicznie dostępne np. na stronach internetowych cmentarzy (np. tu cmentarze.szczecin.pl/cmentarze/chapter_11975.asp ), a tu całkiem odwrotna interpretacja?
  • peppers01 14.08.12, 20:28
    Rzecz w tym, ze obecnie szpitale wymagaja (nie wiem czy slusznie czy nie) aby kazdy pacjent przyjowany do szpitala juz w Oddziale Ratunkowym podpisywal stosowna deklaracje dotyczaca dostepu do dokumentacji dla osob trzecich. Najczesciej dotyczy to czlonkow rodziny, ale nie zawsze. Bywaja pacjenci ktorzy wiekszym zauafniem darza sasiadow, kochanow(i) itp.
    Czyli pacjent podpisuje oswiadczenie swiadomie (w teorii, w praktyce moze bywac roznie) jeszcze za swojego zycia. I ma pelne prawo nieupowaznic nikogo do wgladu w jego dokumentację. I takie oswiadczenie woli wyrazone za zycie wydaje sie byc wazne po jego smierci.
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 14.08.12, 21:31
    Jeżeli pacjent trafia nieprzytomny na SOR, dokładnie tak się robi jak piszesz. Dodatkowo trzeba wypełnić formularze, o wykonaniu działań medycznych bez zgody pacjenta. Czyli wiedza, że był on nieprzytomny, nie jest wiedzą tajemną - jest znana każdemu, kto ma wgląd do dokumentacji (lekarz, pielęgniarka, sekretarka medyczna).
    Oświadczenie woli ustne, złożone przez pacjenta w obecności dwóch osób i podpisane przez te osoby zupełnie wystarcza.
    Nie trzeba żadnej 'przytomności umysłu', to jest codzienna praktyka.
  • peppers01 14.08.12, 21:48
    `Aaaa` nie za bardzo zrozumiałem co jest według Ciebie codzienna praktyka. Czy to, że w każdym wypadku opisuje się dokładnie każdy przypadek a następnie (jeśli chory był wczesniej bez kontaktu) przyjmuje sie od chorego ustną deklarację dotyczącą dostępu do jego historii choroby? Jeśli tak to niestety musze przyznać iż moje osobiste doświadczenia (po 10ciu latach pracy na Oddziale Chorob Wewnetrznych) sa zupelnie odmienne. Wiekszosc pacjentów w cieżkim stanie trafia do Oddziału z pustymi formularzami lub co gorsza z wpisem `upowaznaiem do.....nikogo` Potem zaś gdy chce od takiego chorego uzyskac deklaracje ustna bardzo cieżko znalezć mi druga osobę, która takową deklaracją poświadczy. Zawsze słyszę `nie mam czasu`, `to nie mój problem, nie będę się w to mieszał` ,` to nie należy do moich obowiązków` itp.
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 14.08.12, 22:45
    W moim szpitalu to co pisałam jest rutyną.
    W każdym formularzu, wypełnianym na SOR jest adnotacja 'pacjent nieprzytomny', dodatkowo jest specjalny druk podpisany przez lekarza + ordynatora oddziału, który stwierdza konieczność lecze nia pacjenta bez uzyskania odpowiedniej zgody. Jako lekarz oddziału wewnętrznego taki druk też musisz wypełniać - bez zgody pacjenta przecież nie możemy leczyć.
    Jeśli pacjent odzyska przytomność, rutyną jest zapytanie o kontakt do rodziny oraz o nazwisko osoby, której możemy udzielać informacji (gdyby znów stracił przytomność) oraz zapytanie, kto może mieć wgląd w dokumentację. Takie ustne oświadczenie przyjmuje zwykle lekarz w obecności pielągniarki, pielęgniarka + sekretarka medyczna itp.
    Funkcjonuje to od wielu, wielu lat, oświadczenia, że pacjent nie upoważnia nokogo zdarzają się incydentalnie - no i wtedy jest problem. Takie oświadczenia 'nie upoważniam nikogo' też wymaga podpisu pacjenta, więc pani sekretarka z SOR nie może wpisać sobie z powietrza. Tak samo problemem jest, jeśli pacjent upoważnił do informowania stamu zdrowia tylko córkę, stracił przytomność - a potem przychodzi wujek, siostra, szwagier itp, każdy chce informacji - a my nie udzielamy.
    Myślę, że w Twoim oddziale/szpitalu trzeba po prostu troszkę dobrej woli i dopilnowania, a może funkcjonować jak u nas.
  • Gość: firys IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.12, 05:47
    głupota i tyle.... co niby mam we wszystkich szpitalach w W-wie składać moje oświadczenie bo nie wiem do którego mnie zawiozą jak coś się stanie? może zainicjujmy akcję na fejsie składania oświadczenia woli do wszystkich placówek w kraju za potwierdzeniem odbioru.... jak dostaną 1000 pisemek dziennie to szybko zmądrzeją
  • peppers01 15.08.12, 06:42
    To trochę nie tak. Każda hospitalizacje jest inna. Inne sa okoliczności. Inne są schorzenia. Np. zupełnie czym innym jest złamanie nogi a czym innym zgarożona ciąza, HIC czy nowotwór. Nietrudno wyobrazic sobie sytuację w której pacjent będzie chciał poinformowac rodzinę, że miał wypadek komunkakcyjny. Wiadomo jest to sprawa losowa i często odwracalana. Pacjent potrzebuje wpsarcia bliskich. Ale juz ten sam pacjent wcale nie musi byc taki wyrywny w informowaniu rodziny w przypadku zachorowania na nowotwor, lub zajsca w niechaciana ciaze. Jego prawo. Tym samym formularze nalezy podpisywac przy kazdej hospitalizacji.
  • Gość: taa IP: *.proama.pl 14.08.12, 18:24
    Mają coś, za uszami. Ustawo o ochronie danych osobowych nie działa po śmierci. Wystarczy poczytac FAQ na stronie GIODO
  • tomdoma 14.08.12, 23:03
    Gość portalu: taa napisał(a):

    > Mają coś, za uszami. Ustawo o ochronie danych osobowych nie działa po śmierci.
    > Wystarczy poczytac FAQ na stronie GIODO
    Niestety trzeba poczytać inne przepisy - odsyłam do USTAWY
    z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
    (Dz. U. z dnia 31 marca 2009 r.) art 26 ust 2
    Może jednak nie mają "coś za uszami"?.
  • Gość: z IP: *.radom.vectranet.pl 14.08.12, 19:36
    mieli szczęście, że rodzinę wpuścili do szpitala. Lekarze mogli powiedzieć, że nie wolno im ujawnić, czy pacjent żyje. Ochrona danych osobowych. Właśnie. Czy lekarze nie złamali prawa mówiąc bez upoważnienia pacjenta, że on zmarł?
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.12, 20:15
    Nie o ochronę danych chodzi ale o ukrywanie prawdziwej przyczyny zgonu, o ukrywanie opieszałości lekarzy, o ukrywanie / celowo i nie celowo/ popełnianych błędów lekarskich.
  • Gość: iskram IP: *.dynamic.chello.pl 14.08.12, 21:06
    Proszę nie odpuszczać- dziś już tak jest ze trzeba wszystkim patrzeć na ręce ma Pan tę świadomość , a lekarzom podwójnie!!!!!
  • strzelec51 14.08.12, 21:40
    Kiedy ktos umiera bez pozostawienia testamentu w gre wchodzi tzw. "dziedziczenie ustawowe". W takim trybie dziedziczy po zmarlym malzonek oraz dzieci. W dalszej kolejnosci - krewni. Syn zmarlego ma prawo, moim zdaniem, domagac sie od szpitala ujawnienia danych medycznych wlasnie jako osoba do tego uprawniona na podstawie dziedziczenia ustawowego. Jezeli szpital bedzie odmawial moze wzwrocic sie w tej sprawie z pozwem do sadu.

    Administracja szpitala moze sie zaslaniac obowiazujaca, rzekomo, procedura ale to wydaje sie byc zwykla zaslona dymna aby nie wyszly na jaw mozliwe zaniedbania personelu medycznego.
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 14.08.12, 22:49
    Myślę, że dokumentacja szpitalna nie jest własnością pacjenta, lecz własnością szpitala - dlatego nie podlega dziedziczeniu.
    Pacjent lub osoba przez niego upoważniona ma tylko prawo wglądu w nią.
  • strzelec51 11.09.12, 21:59
    Zgoda, ale prawa wgladu tez odmowiono, jak czytam.
  • ciuli 14.08.12, 21:49
    No to teraz nawet nie można sprawdzić, czy lekarze nie zaszkodzili pacjentowi błędem medycznym. Ja znam osobę, która źle zdiagnozowali na izbie przyjęć i wyrzucili do domu. Potem jeszcze bardziej sie rozchorowała. Za badania na izbie przyjęć sama płaciła w laboratorium. Potem po paru latach , kiedy chciała od nich te badania, to odpisali jej, że nie miała robionych żadnych badań . Konowały niby górą, ale ona ma epikryzę! Na szczęście!
  • Gość: leoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.12, 22:00
    Niech spytają CBA, oni już wiedzą...
  • ciuli 14.08.12, 22:13
    Może coś z leczeniem tego człowieka spieprzyli, a teraz wolą, żeby nikt się nie dowiedział i naciągają ustawę o ochronie danych osobowych? Albo chcą wprowadzić taki zwyczaj - trafia człowiek nieprzytomny, nie może nic podpisać, w związku z tym wszystkie dane z jego leczenia już należą wyłącznie do szpitala. Przecież takie postępowanie stwarza szpitalom olbrzymie pole do manipulacji, bo nawet bliscy nie mogą sprawdzić , co kto w szpitalu dla chorego zrobił i czy właściwie coś zrobił , zanim człowiek zmarł, czy np zapadł w śpiączkę...Można zauważyć, że ta ustawa jest niejednokrotnie przez różne instytucje naciągana i to bynajmniej nie w celu ochrony interesów osoby, której danymi dana instytucja dysponuje. To może rodzić niebezpieczne dla przestrzegania praw człowieka sytuacje. Nawet w stosunku do lekarzy powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania. A w Polsce może zwłaszcza wobec nich. GIODO powinien się zastanowić nad takimi sprawami, bo rodzą dylematy, a może są też już źródłem nadużyć , oszustw, cierpień, zysków, zależy kogo dotyczą...
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 14.08.12, 22:51
    Nie dopatruj się wszędzie niegodziwości!
    Tak stanowi prawo i nic nie poradzi szpital, musi się dostosować.
    Z drugiej strony ileż słyszy się narzekań pacjentów, że kupa papierków do przeczytania i do podpisania ...
  • Gość: Maxx IP: 173.233.212.* 15.08.12, 21:05
    I oto kolejny raz okazuje sie, ze Polska to wciaz pol-dziki kraj!
  • tomdoma 14.08.12, 22:58
    Szpital ma oczywiście rację. To nie jest "widzimisię" szpitala. Takie są przepisy dotyczące udostępniania dokumentacji medycznej. Proponuję przeczytać art 26 USTAWY z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
    (Dz. U. z dnia 31 marca 2009 r.)
    1. Podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych udostępnia dokumentację medyczną
    pacjentowi lub jego przedstawicielowi ustawowemu, bądź osobie upoważnionej przez pacjenta.
    2. Po śmierci pacjenta, prawo wglądu w dokumentację medyczną ma osoba upoważniona przez pacjenta za życia.

    Urząd ochrony danych osobowych oraz ministerstwo zdrowia uważa, że jeśli chory nie upoważnił przed śmiercią bliskich do wglądu w swoją dokumentację medyczną, to nie można im jej udostępniać.
  • cameel.m 15.08.12, 09:48
    Może autor artykuły napisałby z łaski swojej, że w tej kwestii funkcjonuje zapis prawny cytowany przez tomoma wyżej. Wobec czego, w ten sposób z dokumentacją medyczną musi postępować każdy szpital w tym kraju, a jeśli nie postępuje to naraża się na odpowiedzialność karną.
    --
    Pesymista widzi ciemny tunel, Optymista światełko w tunelu, Realista światła pociągu...MASZYNISTA widzi trzech debili na torach!!!
  • znow_ja 14.08.12, 23:16
    Kłamliwy tytuł.
    Po śmierci wydaje się rodzinie kartę zgonu, gdzie są wpisane po polsku przyczyny zgonu (wyjściowa, pośrednia i bezpośrednia). Dodatkowo wydaje się kartę informacyjną z pobytu w szpitalu. Czyli rodzina wszelkie informacje ma.
    Bez karty zgonu zmarły nie może być pochowany.
    Jeśli zaś rodzina karty zgonu nie dostała, znaczy że pochówek odbył się na koszt gminy albo pomocy społecznej. Tym bardziej nie powinni mieć wglądu w dokumentację, bo co to za rodzina, która własnego krewnego nie chce pochować .....
    Sytuacje wyjątkowe (typu pobyt wszystkich członków rodziny za granicą) zdarzają się absolutnie incydentalnie.
  • tam96 15.08.12, 00:09
    przeciez wystarczy wyciagnac dochtura na kielicha i on wszystko powie,

    jak nima czasu to poprostu do gabinetu przyniesc mu flakona :)
  • Gość: ja IP: *.centertel.pl 14.08.12, 23:19
    czyzby nawet rzecznicy: praw obywatelskich i zdrowia, nie wiedzieli że GIODO nie ma jurysdykcji w sprawie danych osób zmarłych -> UODO nie dotyczy informacji o zmarłych, więc po co, razem z dziennikarzem - autorem tego artykułu, mieszacie tematykę ?
  • Gość: gość IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.08.12, 02:59
    Jaka ustawa o jakich danych osobowych? Przecież ten człowiek nie żyje! Ustawa może chronić dane osób żyjących! Tzn. że szukając przodków nie można dowiedzieć się jak się nazywał prapradziadek, ponieważ jego nazwisko chroni się ustawowo?
  • Gość: Cheyenne IP: *.opera-mini.net 15.08.12, 03:22
    Pomijając cały aspekt prawny, w Polsce niestety jest tak, że jeśli urzędnik , jakakolwiek osoba, która może dokopać innej, pokazać swoją władzę, pokazać że jesteś tak naprawdę nikim, to zrobi to bez wahania. Z jakiego powodu? Wcale nie dlatego że jest taka skrupulatna i obowiązkowa, tylko dlatego że ... może i zwykle z tego korzysta.
  • Gość: obserwator IP: *.home.aster.pl 15.08.12, 07:09
    Sprawa jest bardzo prosta.Proponuje rodzinie pacjenta ,złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.Niech Prokurator sprawę zbada ,jakie to okoliczności sprawiły że człowiek zmarł w szpitalu,i dlaczego tak bardzo urzędasy nie chcą rodzinie zmarłego pokazać dokumentacji z leczenia.
  • edek60-2 15.08.12, 07:37
    Jest też druga wersja załatwienia wglądu do dokumentacji szpitalnej (nie pochwalam tego),dać w łapę lekarzowi prowadzącemu.
  • Gość: moro IP: *.dynamic.chello.pl 15.08.12, 08:07
    Jest na to sposób zgodny z prawem i na pewno szpitalowi się nie spodoba... Trzeba złożyć w prokuraturze zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niedopełnienie obowiązków przez lekarzy i błąd w sztuce lekarskiej a w uzasadnieniu napisać, że za takim podejrzeniem stoi odmowa udzielenia jakichkolwiek informacji o przyczynie zgonu osoby najbliższej. Prokuratura wszczyna śledztwo (jeśli nie podejmie takiej decyzji to z miejsca piszemy zażalenie) a syn automatycznie staje się pokrzywdzonym w sprawie (jako osoba najbliższa). Przepis przepisem zwalczać należy ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka