Dodaj do ulubionych

Tajny cadillac Gierka znaleziony po 30 latach

IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.10.12, 09:01
Czemu to zwykły obywatel nie może kupić i zarejestrować opancerzonego samochodu?
Edytor zaawansowany
  • Gość: gość1810 IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.12, 09:30
    Jakoś szczególnego dopancerzenia po tym samochodzie nie widać, może ma kuloodporne szyby. Natomiast obawiam się, że pan Mikiciuk odrestauruje go po swojemu, czyli byle jak, aby się do wynajmowania na śluby nadawał. Niestety, ale duża część samochodów z jego kolekcji jest tak zrobiona, a szkoda.
  • Gość: ciekawy_świata IP: *.adsl.inetia.pl 31.10.12, 11:16
    d o k ł a d n i e !!! kiedyś wybrałem się do tego "muzeum" - syf kiła i mogiła. wyglądało to jak jakaś rupieciarnio-wypożyczalnia. większość samochodów odrestaurowanych w tandetny sposób i metodą drucik + sznurek.

    aż żal było patrzeć - kultura techniczna i dbałość o ikony motoryzacji na poziomie chłopka roztropka co w szopie za pomocą spawarki i młotka "naprawia" komara. kolejny samochód pójdzie na zmarnowanie.
  • Gość: RajMan IP: *.xdsl.centertel.pl 31.10.12, 09:43
    plany ucieczki w razie zmian. Chociaż Gierek mógłby być świętym przy nich.
  • catch222 31.10.12, 09:52
    Gość portalu: RajMan napisał(a):

    > plany ucieczki w razie zmian. Chociaż Gierek mógłby być świętym przy nich.
    Rajmund!Jestes glupszy niz wszelkie ustawy przewiduja.Ktory sad wydal wyrok,ze polski rzad to zlodzieje?
    Pierwszy,ktory bedzie niebawem spieprzal z Polski gdzie pieprz rosnie to kaczor" Polske zbaw".Bo coraz mocniej domaga sie on od jakiegos szalenca kulki i powtorzy sie syndrom z Lodzi.Kwestia miesiecy>bo po obu stronach ilosc szalencow rosnie...
    Po drugie Mundek,glupku,dlugi po Gierku zostaly splacone w ub.poniedzialek.A Polska nie zaciaga juz od wielu lat zadnych pozyczek.Wiec belkocz sobie dupku w rozmowie ze swoja niunia przy denaturacie..A nie popisuj sie na forum stolicy dla inteligentnych.
  • Gość: orient IP: *.ichf.edu.pl 31.10.12, 10:32
    Jasne, więc te wszystkie obligacje SP i raporty NBP o stanie zadłużenia państwa na sumę 10 x wyższą niż "za Gierka" to tylko złudzenie optyczne i zupełnie nie ma się czym przejmować. Tak, tak. Śpij spokojnie, tumanie, a jak otrzeźwiejesz (bo mam pewną nadzieję, że po prostu jesteś nietrzeźwy a nie zwyczajnie głupi) zapoznaj się z terminem "rolowanie długu". W indywidualnych wypadkach ludzi zwykle to się nazywa spiralą zadłużeniową.
  • rydzyk_fizyk 31.10.12, 10:40
    W dodatku ostatnią ratę gierkowskiego zadłużenia właśnie spłaciliśmy.
    --
    eksmisja.wordpress.com
  • Gość: orient IP: *.ichf.edu.pl 31.10.12, 11:32
    > W dodatku ostatnią ratę gierkowskiego zadłużenia właśnie spłaciliśmy.

    ...zaciągając nowy dług. Tak to potrafi każdy klient Providenta.
  • asperamanka 31.10.12, 09:59
    Właśnie to jest największy dowcip. Gierek trzymał opancerzonego Cadillaca w kontenerze i jeździł Czajką lub Wołgą na co dzień, Jaruzelski jeździł opancerzonym Peugeotem 604 z jednym kierowcą-Borowikiem i chyba jednym radiowozem z tyłu, a nasze obecne "elyty", łącznie z "premierem"m Świrosławem, wożą się w kolumnach po 10 opancerzonych Beemek, plus radiowozy, karetka, i tylko karawanu w nich brakuje. A podobno mamy "wolność", "demokrację", i kochanych przez naród przywódców ;-)))

    PS. Nasi obecni złodzieje "na wypadek zmian" i w razie strajku BOR-u mają pewnie wykupione vouchery w MPT na przejazd do Nuncjatury Apostolskiej na Szucha, i tam już mają obiecany azyl. A jak taksówka nie dojedzie, to z Kancelarii Premiera z buta im to zajmie dwie minuty :-D
  • swan_ganz 31.10.12, 10:24

    kiedyś jechałem w korku na Sobieskiego obok tego bandyty... Faktycznie - jeden tylko pis wóz mu towarzyszył no i stał w korku tak jak każdy inny driver stoi na Sobieskiego przef światłami na Belwederskiej...
    Tym niemniej; bandzior z niego i należałoby go końmi rozerwać..
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • asperamanka 31.10.12, 10:53
    He he, ja byłem w 1984 roku w wojsku po studiach za bażanta na Cytadeli, kiedy Jaruzel przyjechał tam na jakąś konferencję. Była jesień i padał deszcz, i dowódca nas wysłał żebyśmy z kolegą stali przed halą konferencyjną z dużym parasolem i czekali aż generał przyjedzie. On przyjechał, wysiadł, popatrzył, odsalutował, podał nam rękę, i publicznie zyebał na funty szterlingi dowództwo, że co to za zwyczaje, żeby żołnierze żołnierzowi w mundurze wysyłali podchorążych z parasolem, i czy regulamin znają :-D

    W każdym razie myśmy sobie wtedy z ciekawości dokładnie obejrzeli tego opancerzonego Peugeota 604, pogadali z tym Borowikiem, w randze kapitana chyba, który go woził, obejrzeliśmy sobie pistolet który miał w kieszeni w drzwiach, chyba Glocka jeśli dobrze pamiętam, i uprosiliśmy żeby dał nam kółko tym Pedziem zrobić. Jedno co robiło ogromne wrażenie to były szyby, one miały dobrze ponad centymetr grubości i były zielone wręcz, i to było najlepiej widać, kiedy się szybę w drzwiach opuściło. Takie to były standardy ochrony wtedy, z dzisiejszej perspektywy dziecinada kompletna, przecież powinni nas byli pogonić od tego wozu, a nie dawać oglądać wszystko dokładnie :-)
  • Gość: stary pijak IP: *.krawarkon.pl 31.10.12, 11:28
    asperamanka napisał:

    > He he, ja byłem w 1984 roku w wojsku po studiach za bażanta na Cytadeli, kiedy
    > Jaruzel przyjechał tam na jakąś konferencję. Była jesień i padał deszcz, i dowó
    > dca nas wysłał żebyśmy z kolegą stali przed halą konferencyjną z dużym parasole
    > m i czekali aż generał przyjedzie. On przyjechał, wysiadł, popatrzył, odsalutow
    > ał, podał nam rękę, i publicznie zyebał na funty szterlingi dowództwo

    W obecności podwładnych? Bardzo nie po wojskowemu.
  • Gość: orient IP: *.ichf.edu.pl 31.10.12, 11:51
    A wojsko to ty widziałeś na landszafcie w Narodowym?
  • Gość: wawiak IP: *.31.192.185.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 13:18
    i tak się rodzą "legendy peerelu".
    jeden widział i siedział w "pancernym peżocie" Jaruzelskiego
    Generał jeździł bmw z jednym oficerem ochrony
    i w towarzystwie skrzypiącej wołgi jako samochodu eskortującego.
    Działo się to w ponurym czasie stanu wojennego
    gdy krwawa dyktatura szalała na ulicach miast i miasteczek naszej
    Umęczonej Najjaśniejszej.
    Rewelacji tego drugiego kretyna, który poił wódką Kiszczaka
    nie chce mi sie komentować...
  • asperamanka 31.10.12, 13:27
    W czasie, o którym piszę, Jaruzelski jeździł "opancerzonym" Peugeotem. Podobnie jak trochę później, w latach 1980-tych, spora część rządu jeździła też Peugeotami, tylko mniejszymi, 505, koloru sraczkowato-metalicznego. I wybór akurat Peugeotów, czyli aut francuskich, był jak najbardziej wyborem politycznym. I nie piszę nic innego, jak to, ze jeździł z jednym kierowcą, który był jednocześnie ochroniarzem. Nie jest to żadna "legenda peerelu", więc jeśli nie wiesz, to się nie wypowiadaj.

  • Gość: wawiak IP: *.147.203.235.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 19:49
    Generał Jaruzelski peżotem nie jeździł nigdy.
    i to jeszcze w dodatku "opancerzonym".
    To, że francuskie pieski z rządu wazeliniarsko woziły doopy peżotami
    to jedno,
    a to że Generał znał się na rzeczy i wybierał zawsze
    sprawdzony, solidny produkt z bawarii, to drugie.
    A to, że peżot załamał by się pod ciężarem tych "pancernych" szyb,
    to, po trzecie.
    Więc nie pitol, że koń biegł jeszcze 2 kilometry, po tym jak mu łeb ucieli.
  • Gość: Babcia klozetowa IP: *.warszawa.mm.pl 31.10.12, 12:32
    Szanuję Twoje z reguły nad wyraz rozsadne wypowiedzi, ale teraz to przegiąłeś....
    Po pierwsze numer z parasolem w wojsku jest tak stary, że jeszcze od przedwojny dają się na niego łapać tylko co głupsi podchorążowie i kadeci I roku. Po drugie nie uwierzę że BORowik dał by podejść obcemu (nawet w mundurze) na bliżej niż na metr do samochodu tzw "pierwszego" (a zwłaszcza tuż po stanie wojennym gdy Jaruzela już nie wszyscy kochali) nie mówiąc że dał by komukolwiek "zrobić kółko". Tak się składa, że w latach Gierka jakiś czas pracowałem w firmie, która z urzędu "dla potomnych" filmowała wszystkie ważniejsze momenty z życia ówczesnej "wierchuszki", więc nie raz miałem okazję stać od Gierka, Jaroszewicza czy Jaruzelskiego na odległość ręki. I mimo że pare razy wieczorem w kasynie piliśmy z chroniącymi ich BORowikami wódkę i mieszkaliśmy z nimi pokój w pokój, to na drugi dzień nie było "pomyłuj" i w obecności VIP-ów każdy swoje miejsce i rolę musiał znać. Wbrew temu co się dziś gada, to byli fachowcy i tyle zaniedbań ile wyszło przy okazji Smoleńska wtedy by się po prostu nie mogło zdarzyć !
  • asperamanka 31.10.12, 13:41
    Gość portalu: Babcia klozetowa napisał(a):

    > Szanuję Twoje z reguły nad wyraz rozsadne wypowiedzi, ale teraz to przegiąłeś..
    > ..
    > Po pierwsze numer z parasolem w wojsku jest tak stary, że jeszcze od przedwojny
    > dają się na niego łapać tylko co głupsi podchorążowie i kadeci I roku. Po drug
    > ie nie uwierzę że BORowik dał by podejść obcemu (nawet w mundurze) na bliżej ni
    > ż na metr do samochodu tzw "pierwszego" (a zwłaszcza tuż po stanie wojennym gdy
    > Jaruzela już nie wszyscy kochali) nie mówiąc że dał by komukolwiek "zrobić kół
    > ko".

    No to myśmy się dali złapać na numer z parasolem. Widać byliśmy głupimi podchorążymi ;-)

    A co do Borowika i miejsca, wyjaśniłem wyżej.

    Zresztą to wszystko jest w ogóle off topic. Temat całego tego ciągu postów jest taki, że dziś władza wygląda na bardziej "bojąca się" społeczeństwa, sądząc po rozmiarach ochrony, kolumnach opancerzonych limuzyn, i organizacji przejazdów, niż za Gierka, czy nawet w stanie wojennym, i temu niestety zaprzeczyć się nie da.
  • ragol 01.11.12, 07:30
    asperamanka napisał:

    > Takie to były standardy ochrony wtedy, z dzisiejszej perspe
    > ktywy dziecinada kompletna, przecież powinni nas byli pogonić od tego wozu, a n
    > ie dawać oglądać wszystko dokładnie :-)

    Standardy były takie, że ta peżocina niejednokrotnie parkowała na cywilnym osiedlu Stegny, koło bloku w którym w/w Borowik zamieszkiwał... I również tam można go było spokojnie pooglądać, jeśli się akurat nie spieszył z wyjazdem. :-)
  • rydzyk_fizyk 31.10.12, 10:42
    Dzisiaj dobrze mógłby się sprawdzić karawan albo furgonetka z zakładu medycyny sądowej.

    Zawsze można puścić plotkę, że znowu pomylono ciała i prokuratura gra w "memory".
    --
    eksmisja.wordpress.com
  • catch222 31.10.12, 09:45
    a nie w Otrebusach.Mikiciuk zaraz oglosi wszem i wobec,ze za 5 tysiecy wypozyczy bryczke Edka na nuworyszowskie sluby i bedzie ruch w interesie.Najlepiej byloby,gdy firma sponsor/najlepiej jakas zwiazana z przemyslem samochodowym/ odrestaurowala go na glanc i wystawiala w swojej siedzibie jako reklame.Wtedy jest pewnosc,ze auto obejrza nasze prawnuki.A w Otrebusach szefunio rozjezdzi go i zajezdzi w pare lat...Dla mamony...
  • Gość: oszołom IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.12, 10:16
    Najlepszy ten "tajny schowek" w bagażniku. Edek wożony jak worek kartofli. Dobre, naprawdę.
  • swan_ganz 31.10.12, 10:20
    to ma dość mocno wypierdzianą tapicerkę...
    Pani Mikiciuk? Coś mi się wydaje, że jest pan kolejnym, który kupił "nieśmiganą i niebitą nówkie, po niemieckim lekarzu"..
    Igła panie, prawdziwa igła... :-)
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: grzegorz IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.12, 10:50
    Bzdurna informacja potrzebna Mikiciukowi do nabijania kasy. Wymyślił sobie historię o ewakuacji na wypadek zagrożenia taka dla nastoletnich chłopców. Na wypadek tzw zagrożenia był i jest BOR, specjalna jednostka wojskowa a nie jeden samochód. Bzdurny tekst Mikiciuka jakby był przy zakupie tego auta , znał cenę zakupu itp. Sensat i mitoman szanowny pan Mikiciuk
  • Gość: wow IP: *.171.127.130.static.cdpnetia.pl 31.10.12, 12:56
    chętnie posłuchamy od pana grafomana prawdziwą historię. wszyscy zamieniają się w słuch.
  • Gość: orient IP: *.ichf.edu.pl 31.10.12, 11:53
    Sądząc z opisu, przymuszania nieznanego ci człowieka do picia wódki, wnoszę, że największym twoim błędem jest to, że się w ogóle urodziłeś.
  • Gość: Babcia klozetowa IP: *.warszawa.mm.pl 31.10.12, 12:11
    Picu, picu, większej bredni nie słyszałem jak żyję, a żyję już dość długo...
    Parę takich "legendarnych" cadillaców i pontiaców widziałem parę lat temu w autokomisie na Grochowskiej przy Ostrobramskiej. Szanuję pasję państwa Mikiciuków, sam raz korzystałem z możliwości wynajęcia ich pojazdu i niech ratują przed kasacja JAK NAJWIĘCEJ zabytków motoryzacji. Ale żeby każdemu od razu dorabiać "polityczną legendę" ? Chyba tylko po to, by rodziła następne legendy w rodzaju: wiesz Wnusiu, a my z babcią to do ślubu jechaliśmy "tajnym Cadillacem Gierka".

    Gierek wcale nie musiał uciekać sie aż do takich "forteli". Po pierwsze jakikolwiek antypaństwowy pucz w wojsku był nierealny, co doskonale pokazał stan wojenny, gdy wszystkie szweje od poborowego zaczynając na oficerach wszystkich stopni kończąc, "grzecznie" wykonali rozkazy Jaruzela. Po drugie, w garażach MSZ przy Polnej, stała cała stajnia Mercedesów na dyplomatycznych "blachach", do tego państwowy LOT prędzej by w kwadrans opróżnił i podstawił wszystkie startujące z Okęcia samoloty niż odmówił I Sekretarzowi "pomocy". O paru "dobrze strzeżonych" tajnych obiektach w warszawie i paru jednostkach wojskowych nie wspominając. A w razie najgorszego, to Gierek mógł schronić się w ambasadzie ZSRR lub w znajdujacej się jeszcze bliżej domu rezydencji ambasodora ZSRR w Konstancinie. Bo na logikę biorąc: ile czasu trwało by uruchomienie stojacego na wzór wojskowego ZN Cadilaka ? No i gdzie by tym Cadillacem pojechał ? Do ambasady USA czy do "swoich" Katowic ?
  • asperamanka 31.10.12, 12:33
    Przede wszystkim to trzeba wziąć pod uwagę, że Gierek generalnie poruszał się ze szczątkową ochroną, w tym również na otwartych dla "publiczności" imprezach typu czyny społeczne, dożynki, "wizyty gospodarskie", itp., i się kontaktów z ludźmi nie bał. Sam pamiętam z czasów licealnych kilka "czynów partyjnych", na które nas w Warszawie zagoniono, i na których Gierek machał obok "ludności" łopatą. On, zdaje się, nie miał jakiegoś poczucia szczególnego zagrożenia osobistego, i zresztą kiedy go potem Jaruzelski w stanie wojennym "internował", a potem wypuścił, żył sobie spokojnie bez obstawy i włos mu z głowy nie spadł.

    Ale to oczywiście nie wyklucza, że jakiś nadgorliwy aparatczyk mógł rzeczywiście kupić pancernego Cadillaca i go potem trzymać w kontenerze.
  • Gość: Babcia klozetowa IP: *.warszawa.mm.pl 31.10.12, 13:05
    "Coś nie coś" wiem na ten temat (patrz mój wpis odnośnie Twojej "jazdy" w Cytadeli). W latach 70-tych były inne standardy ochrony. Pamietaj, że jeszcze bodajże Gerald Ford jeździł po Warszawie odkrytym cabrioletem, a był to 1975 rok. Gierek wtedy jeździł Peugoetem 504 (później BOR zmienił stajnię na wieksze 604) w asyście dwóch radiowozów milicji. Reszta, czyli np. Jaroszewicz na wszystkie nieoficjalne jazdy (np do domu) jeździli w ogóle bez obstawy, tylko z kierowcą funkcjonariuszem BOR i wbrew pozorom opancerzone to były tylko "najważniejsze" Czajki i później nowsze ZIŁ-y, które je zastąpiły. Jedynym ułatwieniem były patrole milicji wystawiane na niektórych skrzyżowaniach w godzinach jazdy do pracy Gierka (Sobieskiego/Spacerowa, Pl. na Rozdrożu, Pl. Trzech Krzyży) i Jaroszewicza (Kajki z Zorzy i Kajki z Czecha). Samochody BOR miały jedynie schowane pod maską "gwizdki" i później mocowane na magnes koguty, które podpatrzono na amerykańskim serialu "ojak" (zresztą na takiego koguta mówiono wówczas Kojak). Całkowicie to wystarczało, bo i ruch uliczny był niewielki i wbrew opiniom o "ogólnej nienawiści Narodu do komunizmu i komunistów" nikt nie miał wobec Przywódców żadnych krwiożerczych zamiarów :-)

    Wyjątkiem był Jaruzelski, który do czasu obsadzenia stanowiska premiera i I sekretarza nie jeździł Peugeotem tylko BMW (takim średniej klasy, w latach 70-tych w kolorze indygo-metalic)
  • apodemus 31.10.12, 12:11
    Moim zdaniem ileś lat spędzonych "w stodole" nie wpłynie tak destrukcyjnie na ten samochód, jak dołączenie go do "Kolekcji Samochodów Naprawianych Częściami od Żuka". Szkoda.

    --
    Było, minęło...

    Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi
  • Gość: Babcia klozetowa IP: *.warszawa.mm.pl 31.10.12, 12:48
    Jak by to była prawda dzieciaku, to za chwilę podpłynęła by motorówka (to nie ważne że tam jest strefa ciszy), z której poproszono by cię o przybicie do brzegu i za chwilę leżał byś ryjem w trawie i w owej nad wyraz wygodnej pozycji tak na wszelki wypadek "grzecznie" by cię odpytano choćby na okoliczność co było w tej butelce, którą podawałes Kiszczakowi. Prawdopodobnie Łańsk to widziełaś tak samo jak "aspermanka" >wyżej< jeździł w Cytadeli samochodem Jaruzela
  • swan_ganz 31.10.12, 12:58

    ale to najszczersza prawda.. W '84 roku robiłem w Łańsku prawo jazdy.. Ja miałem wtedy 15 lat (niby można było je robić od 16 roku życia ale niektórym udawało się to wcześniej..:-) )
    i naprawdę chciałem topić Kiszczaka (wtedy szefa MSW )...
    W ramach rewanżu za przymusowy poczęstunek część z nas musiała cały dzień zapieprzać po ośrodku w Łańsku i zbierać papierki (do dziś mam po tym odciski..) a druga część sprzątała fermę indyków jaka była wtedy na tym terenie i oni to dopiero mieli przeyebane..
    Jeden z kumpli taka traumę wtedy złapał, że do dziś indyka nie dotknie..
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: Babcia klozetowa IP: *.warszawa.mm.pl 31.10.12, 13:28
    I tak ci nie wierzę, zwłaszcza że było to tuż po stanie wojennym ! Po pierwsze Kiszczak nie był jeszcze żadnym stetryczałym dziadem, więc "nie spękał by" na sam widok bandy gó...arzy (to nie te lata co dziś) tym bardziej że dwieście metrów dalej miał całą oficjalna obstawę. Do tego pamietaj, że do połowy lat 90-tych praktycznie nie było mozliwości wpływania na jez. Łańskie a i sam Łańsk był pilnowany przez NJW - mam nadzieje że wiesz co ten skrót oznacza :-), a oni mieli tam na miejscu tylu ludzi, że w podobnej sytuacji znaleźli by was skutecznie o wiele szybciej niż dziś dopada swoich dłużników ZUS :-). Dziadostwo w Łańsku zaczęło sie dopiero pod koniec lat 90-tych, gdy prywatna firma ochroniarska zanotowała parę wpadek w rodzaju przyjęcia na wypoczynek "Perschinga" i jego kumpli. Zresztą o Łańsku możesz sobie poczytać w książce pt. Łańsk bez tajemnic, napisanej przez wielokrotnego szefa ochrony Ośrodka płk Doskoczyńskiego
  • swan_ganz 31.10.12, 14:33
    sam Łańsk był pilnowany przez NJW - mam nadzieje że wiesz co ten skrót oznacza

    wiem co ten skrót oznacza... Ojciec był u nich oficerem politycznym ... :-)
    I właśnie dlatego (konotacje rodzinne) robiłem prawo jazdy na obozie w Łańsku w wieku 15 lat...

    A obstawy Kiszczaka nie widziałem żadnej bo on jej tam po prostu nie miał.. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której jego obstawa bezczynnie patrzy jak na rowerek chronionego przez nich obiektu włażą jacyś gó...arze i sobie tym rowerkiem bujają.. Myślę, że byłaby jakaś reakcja gdyby oni tam byli.. Po prostu; może Kiszczak czuł się w Łańsku na tyle bezpiecznie, ze nei miał tam ochrony? Znasz to jezioro ? Bujaliśmy Kiszczaka jakieś trzysta metrów od półwyspu do którego był zakaz dopływania (taka wewnętrzna strefa w strefie chronionej) i do tej pory nei wiem co na tym półwyspie te komunistyczne świnie trzymały... :-)
    Ploty mówią, że tam był jakiś silos z atomówką ...


    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: wawiak IP: *.181.195.63.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 20:12
    swan_ganz napisał:
    > wiem co ten skrót oznacza... Ojciec był u nich oficerem politycznym ... :-)
    > I właśnie dlatego (konotacje rodzinne) robiłem prawo jazdy na obozie w Łańsku w
    > wieku 15 lat...


    zamiast Kiszczaka, mogłeś starego wyhuśtać.
    tak by było łatwiej, a zasługa dla uciemiężonej Ojczyzny oczywista .
    pewnie z braku zajęcia, chlał całymi dniami
    i już mu czasu nie starczało, żeby zająć się wychowaniem synka.
  • swan_ganz 01.11.12, 01:13
    ale po co? Ojciec nie miał zbyt dużego wpływu na bieg historii więc cóż by dała jego śmierć?
    Czy chlał? Jak większość trepów faktycznie; za kołnierz nie wylewał szczególnie wtedy gdy mieli "ćwiczenia" na poligonie...:-)
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • swan_ganz 31.10.12, 15:24

    i jeszcze jedno... W '84 roku to był ostatni obóz dla młodzieży jaki w Łańsku był zorganizowany przez NJW bo w następnych latach takie obozy były robione w Pluskach - to jakies trzy kilometry przez las do płota otaczajacego Łańsk i prawdopodobnie wpływ na zmianę lokalizacji tegoż obozu letniego miały m.in moje zabawy z Kiszczakiem.. :-)
    Wbrew pozorom to była tragedia dla obozowiczów bo straciliśmy dostęp do źródła dobrego piwa za pół darmo jaki serwowano w łańskim hotelu i po jakiś badziewny browar trzeba było zapieprzać piechotą do Stawigód.. A ponieważ to był straszny sikacz a nie piwo to w następnych latach na wakacje jeździłem już z kumplami budować elektrownię atomową koło Rostocku bo dedeerowski browar był lepszy a ich dziewczyny szybsze niż nasze.. .. :-)
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: wawiak IP: *.181.195.63.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 20:20
    swan_ganz napisał:

    prawd opodobnie wpływ na zmianę lokalizacji tegoż obozu letniego miały m.in moje zaba
    > wy z Kiszczakiem.. :-)


    że zmianie lokalizacji silosów atomowych
    przez skromność nie wspomnisz...?
    Qrfa, drugi napolion/riszelieł sie znalazł!
    Kiszczaka bujał, jak Bujak Wałensom nie przymierzajonc! :-D
  • swan_ganz 01.11.12, 01:23
    w każdym razie; w 84 roku był ostatni obóz jaki NJW zorganizowała dla pociech swoich terpów w Łańsku.. Czy zajście z tą mendą Kiszczakiem miało wpływ na tą decyzję? Moim zdaniem tak Tym bardziej, że numer z Kiszczakiem nie był jedynym naszym tam numerem.. Np. po zdanym egzaminie na prawo utopiliśmy niechcący samochód (UAZ) którym jeździliśmy podczas kursu.. Chcieliśmy zrobić dowcip szefowi obozu i wepchnęliśmy to auto na pomost tylko, ze ten pomost to jakiś taki słaby był i nie wytrzymał ciężaru UAZ-a bo to była typowa dla komuszych budowli fuszerka tyle, żę wtedy tego jeszcze nie wiedzieliśmy i wpadł po dach..
    ps; nie wiem czy w Łańsku stacjonowały ruskie atomówki ale wiem, ze takie były plotki.. Faktem jest, ze Ruskich nigdy tam nie widziałem a parę razy tam byłem nie tylko na obozach letnich..
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • Gość: bluntman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.12, 10:05
    Hihi, ja też Lubmin odwiedziłem "na robotach wakacyjnych"... Ale to już u schyłku DDR było. Mieszkaliśmy w namiotach w obozie FDJ nad morzem a do pracy woziły nas enerdowskie ciężarówki. Do DDR woziło się jeansy Wranglera, a stamtąd do PRL przywoziło się buty Salamander. Przebitka była nieziemska...
  • asperamanka 31.10.12, 13:34
    Gość portalu: Babcia klozetowa napisał(a):

    > Prawdopodobnie Łańsk to widziełaś [
    > b]tak samo [/b]jak "aspermanka" >wyżej< jeździł w Cytadeli samochodem
    > Jaruzela

    Oj tam, jeździłem. Kółko przed Halą Konferencyjną. Ja w ogóle w wojsku wtedy sporo widziałem różnych numerów, które dziś są nie do uwierzenia. A sama Cytadela wtedy to było dowództwo Warszawskiego Okręgu Wojskowego plus pułk zabezpieczenia (wartownicy i kierowcy dowództwa Okręgu, dwa bataliony na Cytadeli, jeden na Wygodzie, na skrzyżowaniu Chełmżyńskiej i Marsa), czyli wedle ówczesnej nomenklatury Jednostka Wojskowa 2529, teren ściśle zamknięty i strzeżony, i gdzie się władza miała czuć bezpiecznie, jak nie tam?

    Nie chcesz, to nie wierz, twoja sprawa ;-)
  • Gość: klm IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.12, 13:55
    Mikiciuk nigdy madry nie byl, ale teraz to juz wyszedl na debila!
    czy on mysli, ze ktokolwiek da sie nabrac na te bajki o Gierku?
    taka sama legenda, jak o Czarnej Woldze...
  • Gość: de Ville IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.12, 14:22
    Samochód stał i gnił przez wiele lat w Warszawie, nikt go nie "odnalazł" bo wszyscy wiedzieli gdzie stoi.
    Każdy mógł go sobie oglądać za darmo, sam to zrobiłem wiele lat temu. To była ruina, ale niby wszystko można uratować... woda kapała do środka z dachu, wszystko w środku pływało, gniło i śmierdziało, silnik nie miał miski olejowej.
    Pracownik warsztatu gdzie stał Cadillac mówił, że to prezent dla Gierka od ówczesnego prezydenta USA (Cartera ?), samochód woził młode pary aż silnik padł.
    Typowe dziennikarskie bzdury - pseudo sensacje.
    Żadnego schowka w bagażniku nie widzę :-/
    Dobrze, że trafił od muzeum, szkoda, że tak późno.
    Większość opancerzenia została usunięta podczas amatorskiego remontu wiele lat temu.

    Proszę, tu jest zdjęcie sprzed lat:
    www.desoto58.com/cars-index/item/2886-polska-mazowieckie-cadillac-fleetwood-1979.html
  • Gość: mgr.nauk IP: *.customer.sentex.ca 31.10.12, 14:57
    Ja od razu kończę oglądanie jak słyszę, że samochód był "w opancerzeniu". Według mnie ktoś kto się zabiera za publiczne mówienie i jest chyba dziennikarzem a używa tego typu zwrot, jest zerem. Mikiciuk może porozmawiać o samochodach tylko z dresami co mają fury w dyzlu, w metaliku i w skórze.
  • Gość: ambaras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.12, 16:03
    "WXL 033 C" -rzeczywiście, to trzydziestoletnia, amerykańska blacha ! ROTFL !
  • Gość: wawiak IP: *.147.203.235.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 20:03
    no, to nic dziwnego, że nie mógł zarejestrować
    opancerzonego i do tego na lipnych
    amerykanckich tablicach.
    :-D
  • Gość: LS IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.12, 19:57
    Artykul sponsorowany przez Mikiciukow??
  • Gość: wawiak IP: *.182.70.132.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.10.12, 21:50
    auto.dziennik.pl/aktualnosci/galeria/409055,1,pancerny-cadillac-edwarda-gierka-na-zdjeciach-galeria-zdjec.html
    "Odnaleziono najtajniejszy samochód PRL! Oto pancerna bestia Edwarda Gierka"

    "Pancerna bestia".
    nosz qrfa!
    Tym, to musieli zapłacić. :-D
  • Gość: Słowianie ! IP: *.dynamic.chello.pl 01.11.12, 09:43

    Autor: Gość: ele ! IP: *.dynamic.chello.pl29.10.12, 19:04

    Dodaj do ulubionychSkasujcie
    Odpowiedz

    www.youtube.com/watch?v=EYwDZvsmEFE&feature=player_embedded
    to moja odpowiedz !


    smiejcie sie zydo-chazary ale czas pracuje na naszą korzyść ! Bo wszytko co Doskonałe dojrzewa powoli ale nie mam żadnej wątpliwości ! ze to co NAJLEPSZE POWINNO PANOWAĆ
    BO TYLKO SŁOWINIE MOGA BYC OBYWATELAMI PANSTWA !

    Czy zdajecie sobie sprawe hiro i bsyk ze w polskim języku słowo żyd i cygan oznacza oszusta kłamce pasożyta !

    Czy zdajecie sobie sprawe ze Słowianin oznacza Honor Odwage i Wyzwanie dla światowej
    syjonistyczno-globalnej mafi !
    czyli mowa jest o was ,małych smiesznych kretaczy zydowskich ,prymitywnych rasistach !!!!
  • Gość: Hiszpan25 IP: *.briteline.de 02.11.12, 11:37
    Dedyny powod dla ktorego prywatna osoba mogla by miec problem z zarejestrowaniem samochodu z pelnym opancerzeniem jaki przychodzi mi go glowy jest jego waga. Zapewne przekracza 3.5T i "obywatel" musial by posiadac kat C lub moze D aby tym wynalazkiem jezdzic :)
  • Gość: LS IP: *.dynamic.chello.pl 02.11.12, 12:19
    a co ma wspolnego rejestracja pojazdu z kategoria prawa jazdy?

    nawet nie majac zadnego prawa jazdy mozna zarejestrowac pojazd - tak jest i zawsze tak bylo

    cala historia z Gierkiem dotyczaca tego Cadillaca jest kompletnie wyssana z palca
  • 1neo1 02.11.12, 17:37
    Co za paradox. Plany ewakaucji komunistycznych sekretarzy uciekających jak z szczury z tonącego okrętu okrętu zwanego PRL i to w dodatku "kapitalistyczną" limuzyną za 100 tys $.
  • Gość: wawiak IP: *.181.71.3.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.11.12, 02:20
    neo,
    bierz ściere i szoruj zmywak
    a nie bedziesz się tu mądrzył w sprawach
    wielkiej polityki i eleganckich limuzyn.
    do garów, kocmołuchu!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka