Dodaj do ulubionych

Ciekawy artykuł

04.10.04, 19:41
www.prw.waw.pl/news.php?id=473
Ich autostrada (Życie Warszawy)

Woda na młyn zwolenników ursynowskiego przebiegu drogi A2
Jeśli autostrada nie pobiegnie przez nasze tereny, stracimy miliony złotych
wydane na niezbędne dokumenty. Przygotowaliśmy miejsce pod tę drogę - mówią
przedstawiciele gmin położonych na zachód od Warszawy.

Samorządowcy gmin mazowieckiego pasma zachodniego (Żyrardów, Błonie, Grodzisk
Mazowiecki, Milanówek, Brwinów, Pruszków) jednoznacznie opowiadają się za
budową autostrady A2 przez ich terytorium. Swoje "tak" uzasadniają głównie
inwestycjami, jakie arteria ściągnie na Mazowsze. Hotele klasy turystycznej,
restauracje, stacje benzynowe, punkty obsługi samochodów, centra handlowe -
samorządowcy już liczą podatki, jakie wpłyną z tych inwestycji do lokalnych
kas.

Nasza autostrada

Przedstawiciele samorządów nie kryją, że skuszeni taką wizją nie wahali się
zainwestować sporo pieniędzy w przygotowania do budowy autostrady. Tym
bardziej że od dawna wiele wskazuje na to, że ta powinna przebiegać przez
Warszawę. A jeśli tak, to także po ich terenach. Od Strykowa pod Łodzią,
gdzie dojdzie z okolic Konina i Wrześni w ciągu dwóch, trzech lat, w kierunku
Warszawy może pobiec na dwa sposoby. Albo wzdłuż istniejącej trasy
poznańskiej (lekko na północ) właśnie przez okolice Żyrardowa, Grodziska
Mazowieckiego i Pruszkowa do małej miejscowości Konotopa niemal na zachodniej
granicy Warszawy, albo lekko na południe przez okolice Mszczonowa i Górę
Kalwarię. Samorządowcy pasma zachodniego o drugim wariancie nawet nie chcą
słyszeć. Twierdzą, że u nich przygotowania do inwestycji idą pełną parą,
wkrótce nawet rozpoczną się wykupy gruntów.

Recepta na korki

- Autostradę mamy wpisaną w plany zagospodarowania przestrzennego. Podobnie
jest w innych gminach - wyjaśnia Grzegorz Benedykciński, burmistrz
Grodziska. - Przygotowanie dokumentów kosztowało każdy z samorządów co
najmniej kilkaset tysięcy złotych. Samorządowcy mają jeszcze jeden, bardzo
istotny argument.

Utrzymują, zresztą słusznie, że rezygnacja z budowy autostrady wzdłuż
grodziskiej linii kolejowej spowoduje degradację dróg na terenie Pruszkowa,
Brwinowa i Grodziska Maz. Już dzisiaj, by dojechać w godzinach szczytu z
Pruszkowa do centrum stolicy, trzeba poświęcić co najmniej trzy kwadranse i
sporo nerwów. Autostrada jest więc szansą na skrócenie tego czasu. - Od
lokalizacji autostrady zależą podrzędne rozwiązania komunikacyjne w mieście.
A te są niezbędne - twierdzi Jan Starzyński, prezydent Pruszkowa. - Główną
arterią naszego miasta przetacza się ponad 30 tysięcy na dobę! To o wiele za
dużo.

Znaki zapytania

Zwolennicy alternatywnego przebiegu autostrady A2 przez Mazowsze,
samorządowcy Mszczonowa i Góry Kalwarii twierdzą, że oni też przygotowywali
się do tej inwestycji. Ale samorząd Mszczonowa, mazowieckiego zagłębia
przemysłowego (liczne centra logistyczne i magazynowe), nie wpisał jeszcze
autostrady do swojego planu zagospodarowania przestrzennego. Zresztą w
Mszczonowie wyznają zasadę, że jeśli autostrada tędy przejdzie, będzie
dobrze, ale jeśli nie, też sobie jakoś poradzą. Wciąż nie jest przesądzone,
jaki ostatecznie będzie przebieg autostrady przez okolice Warszawy. Wydaje
się jednak, że A2 pobiegnie przez Ursynów. Po pierwsze właśnie dlatego, że
gminy pasma zachodniego zainwestowały w przygotowania setki tysięcy złotych.

Po drugie, dlatego, że warszawski samorząd już zastanawia się, w jaki sposób
połączyć węzeł Konotopa z małą obwodnicą Warszawy, czyli Trasą Armii
Krajowej. Zostało więc prawie przesądzone, że A2 przetnie Ursynów i tzw.
mostem autostradowym pobiegnie na wschód.

Marcin Hadaj, Justyna Węcek

--
SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
siskom_tak@autograf.pl
Forum SISKOMu TAK dla warszawskiej obwodnicy
Obserwuj wątek
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 09.12.04, 23:17
      Może stare, ale przypomnie parę faktów. I przede wszystkim nadal aktualne.


      W tunelu na bank

      Po latach niepewności i dyskusji w piątek definitywnie zapadła klamka. Rusza
      budowa trasy ekspresowej przez Ursynów. Miasto zrezygnowało z części swoich
      wcześniejszych żądań i ostatecznie dogadało się z rządem.

      Większość ustaleń na temat ekspresówki przez południe stolicy wypracowano już
      ponad miesiąc temu. W piątek jednak odbyło się ostatnie spotkanie urzędników
      Warszawy z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad,
      która za rządowe pieniądze będzie budować południową obwodnicę Warszawy.

      Ustalono ostatecznie, że przebieg trasy będzie taki, jak od dawna proponuje
      rząd, czyli Konotopa - Ursus - Włochy - Ursynów - Wilanów - Wawer. Miasto
      zrezygnowało z forsowania budowy nieznacznie dłuższego tunelu pod ul.
      Płaskowickiej na Ursynowie. A to dlatego, że wydłużenie zagłębienia
      skutkowałoby niemożnością budowy zjazdów i wjazdów z autostrady na ul.
      Puławską. Trasa tym samym byłaby wygodna dla kierowców jadących przez Warszawę
      w tranzycie, ale nie dla warszawiaków.

      - Tunel będzie miał 2,8 kilometra długości (ostatecznie 2655 m - przyp.
      yasioo7). Zacznie się zaraz za ul. Puławską, w rejonie ul. Gandhi - mówi
      Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. - Jezdnia wyjdzie z powrotem na poziom
      ziemi kilkaset metrów za ul. Rosoła.

      Inne nowe ustalenia - w Wawrze w okolicach ul. Tawułkowej i Zabawnej powstaną
      kładki dla pieszych. Nadziemnymi przejściami będzie można przedostać się z
      jednej strony trasy na drugą, nad przejeżdżającymi dołem autami. Inny będzie
      także wygląd węzła przy ul. Patriotów. Oprócz skrętu w prawo (na Siedlce i
      Terespol) kierowcy jadący w kierunku północnym otrzymają możliwość wjechania na
      nową arterię i jazdy w stronę Ursynowa.

      Przedłużenie autostrady w Wawrze nie pobiegnie w zagłębieniu przykrytym dachem
      (swego rodzaju tunel), jak jeszcze niedawno postulowały władze stolicy, lecz w
      głębokim wykopie. Zdaniem GDDKiA to znacznie lepsze wyjście niż tunel, ponieważ
      w przyszłości planowane jest budowanie dodatkowych wlotów z lokalnych
      wawerskich ulic na ekspresówkę.

      - Wszystkie rozwiązania, które wspólnie zaakceptowaliśmy, mają jeden cel -
      pozwolić na jak najlepsze skomunikowanie ze sobą poszczególnych części
      Warszawy - wyjaśnia Wojciech Dąbrowski, szef warszawskiego oddziału GDDKiA.

      Zdaniem Andrzeja Urbańskiego, wiceprezydenta Warszawy wciąż aktualny jest
      pomysł referendum w sprawie budowy drogi ekspresowej. Nie wiadomo jednak, kiedy
      miałoby się odbyć głosowanie.

      - Jestem pewien, że warszawiacy poprą budowę - uważa Andrzej Urbański.Formalnie
      przygotowania do budowy południowej obwodnicy Warszawy zaczną się 20 września.
      Wtedy Dariusz Skowroński, wiceminister infrastruktury i szef GDDKiA,
      zaakceptuje plan budowy przedłużenia autostrady A2 przez Warszawę.

      - Prace chcemy rozpocząć na początku 2006 r., a zakończyć najpóźniej w 2009
      roku - deklaruje Andrzej Maciejewski. - Budowa pochłonie ponad trzy mld zł
      (dokładnie 3,206 mld zł - przyp. yasioo7).

      Data: 11.09.2004
      MARCIN HADAJ

      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 09.12.04, 23:19
      Kilka gorzkich słów prawdy i sporo faktów z GW 30.09.2004.


      Śpiewka o autostradzie - komentarz Jarosława Osowskiego

      Chór żądający, by w Warszawie przestały powstawać drogi szybkiego ruchu, znowu
      zaśpiewa dziś radnym. I to bogatszy o piękne głosy. Mamy tu teraz kontralt
      operowej diwy Ewy Podleś, z doskoku wtóruje Jacek Wszoła, a pierwsze skrzypce
      gra chętnie pozująca na zdjęciach piosenkarka Kayah. Sławni dają twarz w walce
      przeciw autostradzie i od razu fałszują: "Jestem warszawianką i na pewno tej
      sprawy nie odpuszczę. Przebieg autostrady przez miasto spowoduje na pewno
      pogorszenie zdrowia mieszkańców. To nienaturalne i złe rozwiązanie" - twierdzi
      Kayah. Cytat z Jacka Wszoły: "Na świecie nie buduje się takich dróg w środku
      miasta".

      A Berlin, gdzie dwupasmówka powstaje właśnie w samym centrum pod nowym
      kompleksem rządowym i komunikacyjnym przy Lehrter Bahnhof? A Śląsk, gdzie
      autostrada wręcz wbija się w aglomerację? Wiedeń, Monachium, Zurych, Bruksela,
      Paryż - wszędzie tam autostrady znajdują się na krawędzi śródmieścia, bo
      właśnie w tym miejscu są potrzebne. A u nas mamy wielkie larum, bo będzie tunel
      pod Ursynowem i estakada w peryferyjnym Wawrze i Mazowieckim Parku
      Krajobrazowym. Jego obrońcy widzą ją zresztą daleko na południu, gdzie park
      jest cztery razy szerszy niż w Warszawie. Podrzucają drogę Górze Kalwarii, choć
      wcale nie jest takie oczywiste, że i tam nie pojawią się protesty.

      Gdyby Kayah mogła być mieszkanką np. Wawelskiej jeden dzień! To tędy, w środku
      miasta, a nie obwodnicą planowaną od dawna w Wawrze i na Ursynowie przetaczają
      się tysiące samochodów. Tuż pod oknami przedwojennych kamienic warszawscy
      kierowcy jadą z Wawra na Okęcie, z Okęcia do Wesołej, z Wesołej na Bemowo itd.
      Powinni o tym pamiętać radni, którzy stają dziś przed strategiczną decyzją w
      sprawie obwodnicy. Choć tłum zażąda od nich weta, muszą wiedzieć, że w
      Warszawie mieszkają też tacy, którzy nie mogą się jej doczekać.

      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 Remont Al. Jerozolimskich stoi pod znakiem zapytan 12.12.04, 21:34
      Sądzą się kosztem kierowców

      Al. Jerozolimskie powinny być przebudowane do 2007 roku

      Kilka milionów euro z UE na przebudowę Al. Jerozolimskich może przejść
      Warszawie koło nosa. Odrzucona w przetargu firma nie zgadza się z decyzją
      Zarządu Dróg Miejskich. Przygotowania do inwestycji utknęły w miejscu. Spór
      musi rozstrzygnąć sąd.

      W tym tygodniu okazało się, że Ministerstwo Infrastruktury pozytywnie
      zaopiniowało warszawski wniosek o dofinansowanie przez UE przebudowy Al.
      Jerozolimskich między rondem Zesłańców Syberyjskich a wiaduktem nad WKD.
      Szersze jezdnie i estakady nad skrzyżowaniem z Mszczonowską miały zacząć
      powstawać już wiosną przyszłego roku.

      Skarżą do skutku

      Do przetargu stanęło 10 oferentów, z których najtańsze okazało się MPRD z ceną
      39,8 mln zł. Zanosiło się na to, że firma oskarżana przez prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego o udział w zmowie drogowej po raz kolejny podpisze z miastem
      atrakcyjny kontrakt. Komisji przetargowej nie spodobały się jednak gwarancje
      bankowe MPRD. Oferta została odrzucona razem z trzema innymi.

      - Nasze gwarancje bankowe nie różniły się od sześciu zaakceptowanych przez ZDM.
      Odrzucenie oferty było bezpodstawne - twierdzi Aneta Awtoniuk, rzecznik MPRD.

      Firma odwołała się od decyzji. Gdy to nie przyniosło rezultatu, złożyła skargę
      do Urzędu Zamówień Publicznych, który przyznał rację drogowcom. MPRD nie dało
      za wygraną i skierowało sprawę do sądu. W relacjach między ZDM a MPRD to nic
      nowego. Obie strony sądzą się właśnie o 3,6 mln zł, których domaga się ZDM na
      naprawę źle wykonanej jego zdaniem al. Prymasa Tysiąclecia.

      - Do czasu wydania wyroku przez sąd w sprawie przetargu w Al. Jerozolimskich
      mamy związane ręce. Wybór wykonawcy opóźni się co najmniej o kilka miesięcy -
      mówi Urszula Nelken, rzecznik ZDM.

      Czasu coraz mniej

      Urzędnicy boją się, że sądowe procedury przekreślą szanse na pieniądze z
      Brukseli. Do kiedy ZDM powinien wybrać wykonawcę, żeby dotacja nie przepadła?

      - Nie ma takich wytycznych. Niedotrzymanie harmonogramu nie wróży jednak
      dobrze. Budowa musi się skończyć najpóźniej w 2007 roku. Tylko pod tym
      warunkiem Polska zdąży się rozliczyć z programów w ramach obecnego unijnego
      budżetu - mówi Krystyna Piwońska z Wydziału Oceny Projektów w resorcie
      infrastruktury.

      Według harmonogramu ZDM, prace przy przebudowie Al. Jerozolimskich potrwają
      prawie dwa lata. To znaczy, że powinny ruszyć w przyszłym roku. Sądowy spór
      między ZDM a MPRD to zagrożenie dla tego terminu.

      Konrad Majszyk
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_041211/warszawa_a_1.html?k=on;t=2004121120041211

      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 Jak zapobiec paralizowi Warszawy 15.12.04, 09:40
      Niemieckie rady dla Warszawy
      Stolicę sparaliżują potężne korki - uważają zagraniczni specjaliści

      Warszawa powinna wreszcie stworzyć system zarządzania ruchem i pomyśleć o
      pobieraniu opłat za wjazd do centrum - uważają fachowcy z firmy Siemens.

      Niemiecki Siemens opracowuje właśnie kompleksowy program naprawy komunikacji
      w stolicy Polski. Program będzie gotowy w lutym i wtedy też ma być
      przedstawiony władzom Warszawy. Nam jednak udało się dowiedzieć wcześniej, co
      znajdą w nim stołeczni włodarze.

      Sposób na korki
      Jak przekonuje dr Christoph Kollatz z Siemensa, jeden z najlepszych
      specjalistów w Europie w dziedzinie rozwiązywania problemów komunikacyjnych,
      tylko skuteczny system centralnego zarządzania ruchem jest szansą na
      ograniczenie korków w Warszawie.

      - Podobny system funkcjonuje już w Berlinie. Stolica Niemiec też kilka lat
      temu przypominała jeden wielki korek. Teraz jednak sytuacja jest tam znacznie
      lepsza - ocenia dr Christoph Kollatz.

      Jak udało się dokonać komunikacyjnego cudu? Wzdłuż najważniejszych
      berlińskich arterii ustawiono świetlne tablice, które informują kierowców o
      tym, że konkretna droga jest zakorkowana. Dzięki takiej wiedzy kierowcy mogą
      wybrać alternatywne połączenia. Informacje o tym, gdzie jest większy ruch
      aut, są przekazywane do specjalnego centrum zarządzania ruchem. Jest to
      możliwe dzięki specjalnym urządzeniom umieszczonym w jezdniach, a także
      dzięki kamerom rozmieszczonym w najważniejszych punktach miasta. Potem z
      centrali ruchu drogowe komunikaty są wysyłane na wspomniane już tablice.

      - Kierowcy wiedzą, jak jechać, by nie utknąć w korku. Berlińskie centralne
      zarządzanie kosztowało ponad 10 mln euro - dodaje dr Kollatz.

      Płatny wjazd do centrum
      Inżynierowie z Siemensa uważają też, że wokół Warszawy trzeba budować tzw.
      ringi, czyli wygodne obwodnice centrum i całego miasta.

      - Potem, po usprawnieniu komunikacji miejskiej poprzez uruchomienie wielu
      nowych linii autobusowych i tramwajowych, na poważnie należy pomyśleć o
      ograniczeniu ruchu w centrum. Jak" Pobierać opłaty za wjazd od kierowców
      prywatnych aut. Tak jest na przykład w Londynie - uważa Stefan Hoepfel z
      działu projektującego systemy zarządzania ruchem Siemensa.

      Lech Kaczyński wielokrotnie podkreślał, że pobieranie dodatkowych opłat od
      kierowców wjeżdżających do centrum na razie nie wchodzi w grę. Stołeczni
      urzędnicy jednak chcą jak najszybciej zapoznać się z radami opracowanymi
      przez niemieckich specjalistów.

      Czas rozwiązań
      - Stoimy przed decyzją, jak usprawnić komunikację w Warszawie - czy postawić
      na rozwój transportu publicznego, czyli metra, nowych linii tramwajowych i
      autobusowych, czy skupić się na rozbudowie sieci drogowej, głównie dla
      samochodów. Dlatego chętnie zapoznamy się z tym opracowaniem. Nasza decyzja
      na pewno będzie zbieżna z europejskimi trendami - ocenia Zbigniew Gidziński z
      gabinetu wiceprezydenta Warszawy Andrzeja Urbańskiego.

      Data: 2004-12-14
      MARCIN HADAJ mhadaj@zw.com.pl

      www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=53758

      "Inżynierowie z Siemensa uważają też, że wokół Warszawy trzeba budować tzw.
      ringi, czyli wygodne obwodnice centrum i całego miasta."

      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 16.12.04, 16:25
      Artykuł może nie w temacie autostrad, ale dróg i zachowań kierowców na pewno.
      Ku przemyśleniom...

      Za kierownicą karetki pogotowia
      15.12.2004 15:47 (aktualizacja 18:25)

      Wielu kierowców, widząc mknące na sygnałach pojazdy uprzywilejowane, np.
      karetki pogotowia, myśli sobie: taki to ma dobrze, nie stoi w korkach, nie
      zatrzymuje się na czerwonym świetle, wszyscy zjeżdżają mu z drogi!

      Rzeczywistość nie jest jednak tak różowa. Aby Was o tym przekonać, przez
      tydzień "pracowałem" jako kierowca w warszawskim pogotowiu ratunkowym.
      Oczywiście wcześniej musiałem uzyskać uprawnienia niezbędne do kierowania
      pojazdem uprzywilejowanym.

      Jestem zapewne pierwszym dziennikarzem w Polsce, który podjął się takiego
      zadania. Nie zachęcam jednak kolegów do naśladowania. To naprawdę nie jest
      takie proste!

      0-17, wyjazd!
      Rozpoczynam dyżur, jest godzina 7.00. Pora dojazdów mieszkańców miasta do
      pracy, do szkół, na uczelnie. Nie minął kwadrans, a już słyszę w głośniku głos
      dyspozytora: "0-17, wyjazd do wypadku!". Za chwilę w naszej karetce jest już
      lekarz i sanitariusz. Ruszamy. Zgodnie z procedurą do wypadku jedziemy na
      sygnałach, włączam więc "bomby" i wyjeżdżam z bazy pogotowia. Do celu nie jest
      daleko, na ulicy Świętokrzyskiej młoda dziewczyna została potrącona przez
      samochód.

      Cenne sekundy płyną
      Niestety, już na ulicy Hożej napotykam na korek. Prawy pas jezdni całkowicie
      zablokowany przez samochody dostawcze, które o tej porze przywiozły towar do
      sklepów. Mimo, że jest tu zakaz zatrzymywania się, nikt go nie przestrzega.
      Lewy pas ulicy Hożej jest wydzielony specjalnie dla karetek pogotowia, ale na
      nim też mnóstwo samochodów. Na widok naszej karetki powstaje panika, część
      kierowców nie wie, co zrobić, inni próbują zjechać na prawo. Cenne sekundy
      płyną. Używam poza sygnałami jeszcze klaksonu, lecz niewiele to daje. Wreszcie
      część pojazdów odjechała, gdyż zapaliło się zielone światło na sygnalizatorze
      przed skrzyżowaniem. Ruszam szybko, ulicę Marszałkowską pokonujemy po torach
      tramwajowych, bo tu na szczęście jest to możliwe. W pewnej chwili muszę
      gwałtownie hamować, bo ...po torowisku zawraca sobie młody kierowca Volvo.
      Zapewne nie zauważył karetki, bo widzimy w jego dłoni komórkę. Pochłonięty
      rozmową nie zwraca uwagi na nasze sygnały, wykonuje manewr zawracania w
      miejscu, gdzie jest to zabronione, a karetka de facto musi go przepuścić.

      Stoimy więc, wyjemy syrenami?
      Skręt w Świętokrzyską nie jest taki łatwy. Samochody jadące Marszałkowską mają
      akurat zielone światło i pędzą sobie, tak jakby kierowcy w ogóle nie widzieli
      ambulansu na sygnałach. Wreszcie hamuje kierowca Lanosa i o mało nie dochodzi
      do kolizji, bo jadąca za nim pani kierująca Citroenem za późno się
      zorientowała... Słychać przeraźliwy pisk opon, Citroen zatrzymuje się tuż za
      zderzakiem Lanosa.

      Fakt, że jeden z pojazdów zatrzymał się, wcale jeszcze nie upoważnia mnie do
      ruszenia, do wykonania skrętu. Na pozostałych pasach nadal jadą samochody i
      kierowcy też nie kwapią się z zatrzymaniem, przepuszczeniem karetki. Gdybym nie
      zważając na to wjechał na skrzyżowanie, z pewnością doszłoby do poważnego
      karambolu. Stoimy więc, wyjemy syrenami, migamy niebieskimi lampami, a czas
      płynie nieubłaganie.

      Na Świętokrzyskiej też korek, spowodowany między innymi wypadkiem. Omijam
      zgrupowane samochody lewym stroną jezdni, "pod prąd". Kierowca Peugeota,
      starszy pan w kapeluszu nadjeżdżający z przeciwka zatrzymuje się, stoi i czeka,
      aż ominę jego auto. Żadnego ruchu, żadnego pomysłu, by ułatwić karetce
      przejazd. A przecież mógłby zjechać trochę na bok. Włączam megafon: "Pan
      zjedzie trochę na prawo" - instruuję kierowcę. Kierowca próbuje ruszyć, gaśnie
      mu silnik, czas biegnie... Na szczęście inni kierowcy zrobili miejsce naszej
      karetce no i docieramy na miejsce wypadku.

      Tak długo jechali?
      Wokół tłum gapiów, ranna dziewczyna leży na jezdni, lecz nikt nie udziela jej
      pomocy. Kierowca małej furgonetki, który ją potrącił, krąży nerwowo z
      papierosem i komórką w dłoni. Ludzie, którzy tak spieszą się zazwyczaj, teraz
      stoją, obserwują, komentują. Jedni się śmieją, dwaj chłopcy rzucają w siebie
      śniegiem, jakaś kobieta z małym, kilkuletnim chłopczykiem przepycha się do
      przodu, żeby lepiej widzieć. Jakoś wszyscy przestali się spieszyć.
      Taka "atrakcja", trzeba sobie popatrzeć, z ciekawości... Ale żeby spróbować
      pomóc? Potworna, przerażająca znieczulica, obojętność, żądza sensacji.
      Mentalność społeczeństwa ujawnia się w takich właśnie chwilach z całą ostrością.

      Po co są kursy pierwszej pomocy przedlekarskiej, skoro nikt z kierowców
      stojących w korku nie pospieszył tej rannej z pomocą? Gdyby jej serce nie
      pracowało, gdyby nie oddychała, w ciągu zaledwie 4 minut doszłoby do
      nieodwracalnych zmian w mózgu. Ta dziewczyna mogłaby umrzeć albo nigdy już nie
      odzyskać przytomności! A my jechaliśmy aż 5 minut!

      - Tak blisko, a tak długo jechali - słychać głosy z tłumu. - Nie spieszyli się!

      No właśnie, a dlaczego tyle czasu zajął nam dojazd? Z tłumem nie mamy zamiaru
      dyskutować, biegniemy z noszami i walizką lekarską do rannej. Na szczęście
      dziewczyna oddycha, jej serce pracuje, ma złamaną prawą kość udową. Zabieramy
      ją do szpitala.

      Szybsi niż karetka
      Kolejne wezwanie otrzymujemy tuż po wyjeździe ze szpitala. Na Saskiej Kępie
      zasłabł na ulicy starszy mężczyzna. To może być zawał, wylew, liczą się
      dosłownie sekundy! Włączam sygnały. Pędzimy lewym pasem Trasy Łazienkowskiej.
      Prędkość naszej "Erki" dochodzi do 120 km/h. Wyprzedzam jadące sąsiednimi
      pasami pojazdy, które tutaj sprawnie usunęły się nam z drogi.

      Nagle tuż przed karetkę wjeżdża z pasa środkowego VW Passat. Hamuję gwałtownie,
      kierowca dopiero teraz zorientował się, że zajechał nam drogę i... też hamuje!
      Gwałtownym skrętem omijam go z prawej strony, karetka silnie przechyla się na
      bok. Cudem unikamy zderzenia! Robi mi się gorąco, ale nie mam czasu, by nawet
      troszkę ochłonąć. Pędzę teraz prawym pasem i widzę za sobą w lusterku srebrną
      Toyotę, która wykorzystując utorowaną przez nas drogę jedzie tuż za naszą
      karetką. Kierowca - cwaniak "podczepił" się do karetki, bo też mu się zapewne
      bardzo spieszy. Czy nie zdaje sobie jednak sprawy, że ambulans może zostać
      zmuszony do gwałtownego hamowania? Że takie postępowanie niesamowicie utrudnia
      mi jazdę, bo muszę obserwować również poczynania tego bezmyślnego osobnika?

      Ruch chwilowo rozluźnia się, mimo, że jedziemy z prędkością przekraczającą 100
      km/h, są i tacy, którzy wyprzedzają nas lewym pasem. Czyżby nie wiedzieli, że
      wyprzedzanie pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym jest zabronione?
      A gdybym tak musiał zmienić gwałtownie pas ruchu? Ba, muszę przedtem sprawdzić,
      czy nie jestem wyprzedzany przez kierowcę, któremu spieszy się jeszcze bardziej
      niż karetce...

      Wjeżdżamy w wąskie ulice Saskiej Kępy. Tym razem wszystkie samochody ładnie
      usuwają się na prawo, niektórzy z poświęceniem wjeżdżają na chodniki i
      krawężniki. Za wcześnie jednak pochwaliłem zmotoryzowanych, gdyż nagle jedna
      pani "indywidualistka" zjeżdża ... na lewo. Odwrotnie, niż wszyscy pozostali.
      Czy w ten sposób chciała ułatwić nam przejazd? Wręcz przeciwnie, bardzo
      utrudniła.

      Jesteśmy w Europie!
      Przed nami jedzie Mercedes prowadzony przez młodą damę. Zbliżamy się do niego,
      kobieta dostrzega nas w lusterku i... gwałtownie hamuje! Muszę uczynić go samo.
      Czy tak należy reagować na widok jadącej za nami karetki? Czemu ta pani nie
      wpadła na pomysł, by trochę przyspieszyć i zjechać na bok?

      Zbliżamy się do przejścia dla pieszych. Dwie młode dziewczyny idą sobie
      spacerowym krokiem. Dopiero gdy jesteśmy kilkanaście metrów przed przejściem,
      zauważają nas i rozradowane uciekają. Fajna zabawa, a w tym czasie może umierać
      człowiek, do którego jedziemy.

      Następne przejście. Młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna idzie sobie
      majestatycznie, a nawet przystaje
      • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 16.12.04, 16:28
        Następne przejście. Młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna idzie sobie
        majestatycznie, a nawet przystaje, aby... zapalić sobie papierosa. Używam
        klaksonu. Dostrzega karetkę, nawet patrzy na nas i widzimy w jego oczach tępą,
        małpią wręcz złośliwość. Ani trochę nie przyspiesza kroku. A może małpy są
        mniej złośliwe, niż niektórzy ludzie?

        - Co za bydło! - nie wytrzymuje sanitariusz.

        Ja nie mam czasu na komentarze, chociaż same cisną się na usta. Tak bardzo
        chciałoby się zatrzymać, wyjść i zapytać:

        - Co robisz, bezmyślny człowieku? Dlaczego tak postępujesz? Czy nie wiesz, że
        ja jadę komuś na ratunek?

        Nie mamy czasu na wychowywanie społeczeństwa, a zresztą czy to by przyniosło
        jakiś efekt? Cały czas mam na uwadze uciekające sekundy. Sekundy na wagę
        ludzkiego życia!

        Wjeżdżam w uliczkę jednokierunkową "pod prąd". W tym czasie wielkim vanem
        wyjeżdża z parkingu jakaś kobieta. Lekarz wychyla się przez okno i
        krzyczy: "Niech się pani cofnie!".

        Elegancka kobieta uchyla szybę i odpowiada:

        - Sp... - po czym rusza sobie i jedzie przed nami.

        Słów brakuje, patrzymy na siebie przerażeni. Gdzie my żyjemy? To jest kraj,
        który mieni się członkostwem w Zjednoczonej Europie? To są ludzie, którzy zwą
        się dumnie Europejczykami żyjącymi w demokratycznym wolnym kraju?

        Widać dla wielu z nich demokracja i wolność oznaczają zezwolenie na chamstwo,
        egoizm, bezmyślność, robienie tego, na co mamy ochotę, nawet kosztem innych.
        Tak wielkie przekonanie mają o sobie nasi liczni rodacy, a nie potrafią
        zachować się w najprostszej sytuacji, kiedy to trzeba ułatwić przejazd karetce
        spieszącej na ratunek. Niestety, nie dorośliśmy chyba nawet do tego!

        Warto było narażać się
        Docieramy na miejsce w ciągu 3,5 minuty! Lekarz i sanitariusz podejmują akcję
        reanimacyjną. Wokół również tłum gapiów i też oczywiście nikt nie udzielił
        pomocy. Tylko jakaś pani podłożyła temu człowiekowi pod głowę kapelusz. Po co?
        Zapewne chciała dobrze, ale nie powinno się rannemu podkładać niczego pod
        głowę, bo to może utrudnić oddychanie! Na szczęście udaje się uratować życie
        temu starszemu panu.

        Czuję ogromną satysfakcję, że nie przyjechaliśmy za późno! To w małej części
        także moja zasługa. I wiem, że warto było narażać się na chamstwo i złośliwości
        niektórych szanownych obywateli, warto było jechać z pełnym poświęceniem
        właśnie po to, by temu człowiekowi uratować życie.

        Czuję ogromne napięcie
        Opisane przeze mnie sytuacje wcale nie są wyjątkowe. Po całodziennym dyżurze w
        karetce jestem naprawdę półprzytomny. Huczy mi w głowie od wyjących syren,
        wciąż czuję ogromne napięcie, jakie towarzyszy kierującemu pojazdem
        uprzywilejowanym na każdym skrzyżowaniu i przejściu dla pieszych. Wciąż mam w
        pamięci przykłady nieporadności zmotoryzowanych, nieudolności, złośliwości,
        pospolitego chamstwa i prostactwa. Oczywiście nie wszyscy tak postępowali! Byli
        i tacy kierowcy, którzy szybko zjeżdżali na bok, włączali nawet prawy
        kierunkowskaz, żeby mnie upewnić, że dają mi wolną drogę. Byli kierowcy, którzy
        potrafili szybko rozpoznać, skąd nadjeżdża karetka i błyskawicznie ułatwić jej
        przejazd.

        Wystarczy pomyśleć
        Wiele jeszcze chyba wody musi upłynąć w Wiśle, zanim tak będzie postępować
        większość. Samochodów wciąż przybywa, wciąż wydawane są też nowe prawa jazdy.
        Świadomość społeczna, poziom wyszkolenia kierowców zmieniają się znacznie
        wolniej.

        A przecież wystarczy pomyśleć, że ja też mogę kiedyś potrzebować pomocy. Moi
        najbliżsi też kiedyś mogą oczekiwać na karetkę.

        Jak czułaby się ta elegancka pani z vana rzucająca pod naszym adresem wulgarne
        słowa, gdyby to ona leżała na jezdni, a karetka nie mogłaby dojechać z powodu
        kogoś postępującego podobnie?

        Czy te dziewczyny rozbawione pojawieniem się karetki też by się tak śmiały,
        gdyby ta karetka jechała do ich matki lub ojca? A ten młodzian z papieroskiem,
        idący złośliwie powolutku po przejściu? Też by tak postępował, gdybyśmy jechali
        ratować życie jego bratu?

        Co by wtedy powiedzieli, gdyby karetka po drodze napotkała kierowców i pieszych
        podobnych do tych, których opisałem? Wystarczy tylko trochę wyobraźni. To tak
        niewiele i tak wiele zarazem! (JB)


        Przypominamy...
        Wyprzedzanie pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym jest zabronione
        (nawet na wielopasowej jezdni jednokierunkowej!)
        Gdy zobaczymy za nami pojazd uprzywilejowany, nie wolno gwałtownie hamować!
        Czasem wręcz przeciwnie, trzeba przyspieszyć, aby ułatwić mu przejazd.
        Jazda tuż za pojazdem uprzywilejowanym to stwarzanie szczególnego zagrożenia.
        Pojazd taki może gwałtownie zahamować! Inni kierowcy mogą nie zauważyć, że za
        pojazdem na sygnałach jedzie drugi samochód!
        Jeśli usłyszymy sygnały pojazdu uprzywilejowanego, nie wjeżdżajmy na
        skrzyżowanie, postarajmy się zorientować, z której strony nadjeżdża taki
        pojazd. Bądźmy czujni i przygotowani do usunięcia mu się z drogi.


        motoryzacja.interia.pl/wydarzenia/ciekawostki/news?inf=572273
        --
        SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
        siskom_tak@gazeta.pl
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 16:57
      Negocjacje ws. autostrady A-1 Nowe Marzy-Toruń

      Rozpoczęły się negocjacje w sprawie opłaty za wybudowanie drugiej części
      północnego odcinka autostrady A-1 z Nowych Marz do Torunia - poinformowała w
      środowym komunikacie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA),
      która prowadzi te negocjacje z konsorcjum Gdańsk Transport Company SA (GTC).

      Odcinek autostrady A-1 z Nowych Marz k. Grudziądza do Torunia będzie miał 62
      km. GTC ma koncesję ma budowę północnego odcinka autostrady A-1 z Gdańska do
      Torunia. W sierpniu Ministerstwo Infrastruktury podpisało umowę z GTC na budowę
      odcinka A1 z Gdańska do Nowych Marz. Północny odcinek Autostrady A1 o długości
      152 km podzielono na dwa mniejsze: Gdańsk-Nowe Marzy koło Grudziądza (90 km)
      oraz Nowe Marzy-Toruń (62 km). Budowa odcinka od Gdańska do Nowych Marz powinna
      się zakończyć do końca 2007 roku, a odcinek od Nowych Marz do Torunia rok
      później. Opłata za budowę pierwszego odcinka autostrady wynosi 504 mln euro,
      czyli ok. 5,6 mln euro za jeden kilometr. Koncesja na budowę północnego odcinka
      autostrady A1 została wydana siedem lat temu. Główną przeszkodą utrudniającą
      negocjacje była różnica w wycenie inwestycji przez Generalną Dyrekcję Dróg
      Krajowych i Autostrad i koncesjonariusza (według wcześniejszych informacji
      różnica ta wynosiła ok. 150 mln euro).

      PAP dodano dnia: 2004-12-03
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000079
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:04
      Będą kredyty, będą drogi

      Zapowiedzi są optymistyczne. W przyszłym roku kierowcy dostaną 122 km
      autostrad, czyli dwa razy więcej niż w 2004 roku - informuje "Puls Biznesu".
      Przyspieszenie jest wynikiem spodziewanego przez Generalną Dyrekcję Dróg
      Krajowych i Autostrad zwiększenia środków na rozwój infrastruktury.

      W przyszłym roku budżet przekaże na drogi 2,4 mld zł, a co najmniej 1,2 mld zł
      dostarczy Krajowy Fundusz Drogowy (rachunek w Banku Gospodarstwa Krajowego, na
      który wpływają środki z opłaty paliwowej). Dyrekcja ma nadzieję, że fundusz
      zaciągnie też kredyty pod zastaw przyszłych wpływów. Fundusz jest jednak
      wstrzemięźliwy w pożyczaniu pieniędzy - dodaje "Puls Biznesu". "Mamy nadzieję,
      że wkrótce projekt strategii autostradowej trafi pod obrady rządu, który
      zdecyduje, czy KDF ma zaciągać kredyty" - mówi gazecie jeden z przedstawicieli
      dyrekcji.
      Dyrekcja ma już też gotowy projekt budżetu na przyszły rok. "Zaplanowano w
      sumie wydatki sięgające blisko 7 mld zł. Około 1,7 mld zł zostanie przekazane
      na autostrady, 600 mln zł na drogi ekspresowe, 200 mln zł na budowę obwodnic,
      600 mln zł na wzmocnienia i remonty" - wylicza na łamach "Pulsu Biznesu" inny
      przedstawiciel drogowej dyrekcji

      Puls Biznesu 08.12.2004 dodano dnia: 2004-12-08
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000109
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:05
      Koncesyjny system budowy autostrad jest niekorzystny dla Skarbu Państwa

      Budowanie autostrad w systemie umów koncesyjnych jest niekorzystne dla Skarbu
      Państwa, ponieważ cena wybudowania jednego kilometra autostrady może być
      zawyżana nawet o 1-1,5 mln euro - uważa prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej
      Budownictwa, Wojciech Malusi.

      Z jego wyliczeń wynika, że cena budowy jednego kilometra autostrady A1, na
      odcinku Gdańsk - Nowe Marzy, "jest zawyżona o ok. 1 mln euro na jednym
      kilometrze autostrady".

      Wykonawcą północnego odcinka A1 został ogłoszony w sierpniu Gdańsk Transport
      Company. Cenę jednego kilometra trasy ustalono na 5,6 mln euro. Malusi wyliczył
      też, że również umowa na budowę odcinka autostrady A2 na odcinku Świecko - Nowy
      Tomyśl, zakładająca cenę budowy 1 kilometra autostrady na poziomie 6,2 mln
      euro, może być zawyżona o ok. 1,5 mln euro. Koncesję na budowę i eksploatację
      autostrady A2 podpisała w 1997 roku spółka Autostrada Wielkopolska. Zdaniem
      prezesa, świadczy to o słabości służb zajmujących się inwestycjami drogowymi, w
      tym Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które nie potrafią
      wynegocjować niższej ceny. Według niego, obecnie bardziej korzystne byłoby
      wycofanie się z umów koncesyjnych, nawet za cenę wypłacenia danym firmom
      odszkodowań.

      PAP, PB.Net 9-12-2004 dodano dnia: 2004-12-09
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000115
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • zerocin Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 18:50
        Czegoś tutaj nie rozumiem, albo coś źle liczę...

        Państwo nie wydaje na budowę ani złotówki, inwetycja będzie finansowana w
        całości z kredytów, o które musi postarać się wykonawca i późniejszy
        koncesjonariusz. Państwo daje w jedynie gwarancje kredytowe na poziomie 40 %
        całości projektu. Gwarancje opłaca koncesjonariusz, a ocena, czy będą ciągnione,
        w przypadku A2 zostanie wykonana dopiero w 2016 roku.

        CYTAT: "Biorąc pod uwagę ten nagły wzrost rentowności, GTC szacuje, że przez 30
        lat państwo dopłaci mu do tej krótkiej autostrady łącznie 94,3 mln euro (bez
        uwzględnienia inflacji)."

        Całość projektu Gdańsk - Nowe Marzy ma kosztować 0,5 miliarda euro. Toż nawet,
        gdyby państwo miało dopłacić 200 milionów euro, to i tak inwetycja jest
        opłacalna. Państwo dostaje wybudowaną autostradę, która cały czas, także w
        okresie koncesyjnym, pozostaje jego własnością. Ponadto wraz z wygaśnięciem
        koncesji operator musi ją przekazać w dobrym stanie technicznym.

        Trzeba też dodać, że wszystkie prace związane z budową i eksploatacją autostrady
        są w najróżniejszy sposób opodatkowane. Firmy wykonawcze płacą podatki i
        opłacają składki na świadczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne. Ludzie
        zatrudnieni przy tych pracach (w sezonie na A2 zatrudnionych było 4 tysiące
        osób) też płacą podatki i świadczenia.

        Gdyby państwo było w stanie bardziej się zaangażować finansowo w projekty,
        przyznałbym autorowi rację, ale przy takim udziale budżetu... Korzyści są
        zdecydowanie większe.
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:07
      Kierowcy całego kraju zbudują A1

      Ćwierć wieku wszyscy kierowcy będą dopłacać do 90 km autostrady A1 spod
      Grudziądza do Gdańska, którą ma wybudować i eksploatować firma Gdańsk Transport
      Company – informuje Andrzej Kublik w Gazecie Wyborczej.

      Firma Gdańsk Transport Company przedstawiła wczoraj dziennikarzom plan budowy
      drogi. Chce ją zakończyć w listopadzie 2008 r., choć w sierpniu wiceminister
      infrastruktury Jan Ryszard Kurylczyk, który jest konstruktorem sierpniowej
      umowy państwa z GTC, mówił o terminie 2007 r.
      Umowa zakłada następujący tryb rozliczeń: władze państwa będą ustalać wysokość
      opłat za przejazd autostradą. Wpływy z tych opłat będą od maja 2009 r. zasilać
      Krajowy Fundusz Drogowy (na który składają się kierowcy w całej Polsce. kupując
      paliwo). Ten zaś będzie przekazywać GTC tyle pieniędzy, by starczyło jej na
      spłatę zaciągniętych na budowę kredytów (z odsetkami), na pokrycie kosztów
      utrzymania i eksploatacji drogi, a ponadto na zysk dla GTC.
      Akcjonariuszami tej firmy są obecnie szwedzki koncern budowlany Skanska (30
      proc.), współpracująca z nim brytyjska firma Laing Roads (30 proc.), firma
      Intertoll z RPA (15 proc.) i sopocka spółka NDI (25 proc).
      Umowa z państwem gwarantuje inwestorom zwrot z kapitału na poziomie od 8 do 20
      proc. w skali roku - w zależności od natężenia ruchu pojazdów. Tony Stratfold z
      GTC zapewnia, że średnia stopa zwrotu dla inwestorów w wysokości 14 proc. to
      średnia dla projektów partnerstwa publiczno prywatnego.

      Nie ustalono jeszcze, kto przyzna ponad pół miliarda euro kredytów na tę
      inwestycję. GTC liczy na Europejski Bank Inwestycyjny i duży europejski bank. Z
      góry wiadomo, że opłaty ściągane od kierowców jeżdżących autostradą spod
      Grudziądza do Gdańska nie wystarczą na obsługę projektu. Resztę KFD będzie
      musiał dopłacić koncesjonariuszowi z pieniędzy ściąganych od kierowców z całego
      kraju. Podstawowy scenariusz przewiduje, że jeśli autostradą do Gdańska będzie
      dziennie jeździć 13 tys. pojazdów, to państwowe dopłaty wyniosą nawet 40 mln
      euro rocznie. Państwo będzie je wnosić prawie co roku aż do 2034 r.
      Potem przez pięć lat mają nagle pojawić się gigantyczne zyski dla państwa -
      rzędu 60-100 mln euro rocznie. Biorąc pod uwagę ten nagły wzrost rentowności,
      GTC szacuje, że przez 30 lat państwo dopłaci mu do tej krótkiej autostrady
      łącznie 94,3 mln euro (bez uwzględnienia inflacji). GTC nie przedstawiło
      bardziej optymistycznych ani pesymistycznych prognoz finansowych. Nie wiadomo
      więc, ile pieniędzy państwo będzie łożyć w tę drogę, jeśli ruch na niej będzie
      mniejszy niż w podstawowym scenariuszu. To nie byłoby zmartwieniem firmy, bo w
      umowie koncesyjnej państwo wzięło na siebie ryzyka związane z finansowanie
      projektu i ruchem pojazdów. Jeśli więc ruch byłby za mały z powodu wysokich
      opłat za przejazd drogą, państwo może obniżyć opłaty, dokładając pieniądze
      ściągane od kierowców w całym kraju. GTC wzięło zaś na siebie ryzyko budowy
      drogi po ustalonej z państwem cenie. Sprawa ta budziła wielkie kontrowersje,
      gdyż rząd zgodził się, by kilometr autostrady budowanej przez GTC kosztował 5,6
      mln euro. Wcześniej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uważała, że
      koszt powinien wynieść około 4,6 mln euro za kilometr. Podpisana w połowie roku
      umowa na budowę przez państwo (a nie koncesjonariusza) autostrady A2 z Konina
      do Strykowa przewiduje zaś, że 1 km będzie kosztował niespełna 3,3 mln euro –
      przypomina Kublik.

      Gazeta Wyborcza 10-12-2004 dodano dnia: 2004-12-10
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000114
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:09
      Francja ma nowy symbol - most w Millau nad doliną rzeki Tarn

      Francja ma nowy powód do dumy - wczoraj prezydent Jacques Chirac uroczyście
      otworzył najwyższy na świecie most - w Millau nad doliną rzeki Tarn.
      Zmieściłaby się pod nim wieża Eiffela i jeszcze byłaby o 23 metry niższa!

      To cudo inżynierii jest zarazem udanym wkomponowaniem nowoczesnej architektury
      w dziki krajobraz. Nic dziwnego - wiadukt zaprojektował słynny architekt sir
      Norman Foster. - Dzieło człowieka musi być w zgodzie z naturą. Filary muszą
      wydawać się, jakby dosłownie wyrastały z ziemi - oświadczył Brytyjczyk w
      wywiadzie dla specjalnej edycji "Midi Libre". To nie pierwsza taka budowa w
      kolekcji sir Normana Fostera - zaprojektował już londyński Millenium Bridge, a
      ponadto m.in. rekonstrukcję Reichstagu w Berlinie, ratusz w Londynie, lotniska
      w Hongkongu i Stansted oraz liczne drapacze chmur na całym świecie.

      Wiadukt w Millau zbudowano w zaledwie trzy lata od wylania pierwszego betonu.
      Czy burza, czy deszcz kolejne filary rosły w zawrotnym tempie jednego metra
      dziennie. Podczas 2 mln godzin roboczych prac nikt nie spadł ani nawet nie
      doszło do żadnego poważnego wypadku. Prace prowadzono z wykorzystaniem technik
      satelitarnych - specjalny GPS weryfikował precyzję odlewów z marginesem błędu 5
      mm. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnej techniki most zbudowano za w sumie
      umiarkowaną cenę 394 mln euro, o 2 mln euro mniej niż planowano. Francuskiego
      podatnika nie kosztował ani centa. Sumy wyłożył inwestor prywatny - grupa
      Eiffage, a 50 mln euro pożyczki dał Europejski Bank Inwestycyjny. Eifagge
      uzyskała koncesję na użytkowanie mostu przez 75 lat.

      Wiadukt w Millau połączy Clermont-Ferrand z Béziers, a jeśli nie liczyć
      drobnego odcinka brakującej A75 (wkrótce ma być skończona), po raz pierwszy
      Paryż zyska pełne połączenie autostradą z Lazurowym Wybrzeżem. Jadącym do
      Hiszpanii i na południe Francji zaoszczędzi on co najmniej godzinę jazdy po
      krętych drogach Masywu Centralnego. Na malowniczą rzekę Tarn kierowcy (piesi na
      most wstępu nie mają) patrzeć będę z drogi na wysokości 270 metrów, o ile nie
      będzie częstych w tej okolicy chmur i mgieł. Ale nawet wtedy czeka ich
      niezapomniane wrażenie - będą jechali nad obłokami spowijającymi dolinę, tak
      jakby droga prowadziła przez niebo.

      Wiadukt ma w sumie 2,46 km długości i spina dwa płaskowyże Masywu Centralnego.
      Konstrukcja waży 36 tys. ton, a najwyższy z siedmiu filarów, na których most
      jest zawieszony, ma 343 metry wysokości. Na moście zainstalowano ok. 200
      różnych czujników do badania mikrowibracji oraz wpływu pogody na beton i stal
      oraz 18 kamer wideo, by zaalarmować obsługę w razie stłuczek i wypadków.
      Wykonawca dał gwarancję funkcjonowania wiaduktu w "wyśmienitym stanie" przez
      120 lat. Zaprojektowano go tak, by był odporny na wiatry do 250 km/godz. -
      podczas budowy zanotowano maksymalne podmuchy dochodzące do 110 km/godz.
      Najbliższy remont odbyć się ma za 30 lat i polegać na odmalowaniu 100 tys. m
      kw. struktury.

      Pierwszym, który oficjalnie przejechał most, był wczoraj Jacques Chirac, a
      ceremonię uświetnił przelot nad doliną Tarn eskadry Mirage, które utworzyły na
      niebie niebiesko-biało-czerwoną flagę Francji. Prezydent odsłonił tablicę ze
      swym imieniem, wpisując się tym samym w długą tradycję wielkich francuskich
      osiągnięć inżynieryjnych - poczynając od wspomnianej już wieży Eiffela
      wzniesionej przed 115 laty, po otwarty ostatnio za czasów Francois'a
      Mitterranda tunel pod kanałem La Manche. BBC podkreśla, że dzięki sir Normanowi
      Fosterowi most w Millau jest dziełem francusko-brytyjskim - tak jak
      ponaddźwiękowy samolot Concorde czy tunel pod La Manche. Nie jest to najlepsza
      reklama: Concorde po 30 latach użytkowania trafił do lamusa, bo był
      nierentowny, zaś drobni ciułacze, którzy wyłożyli oszczędności na tunel pod La
      Manche, są dziś bankrutami. Z mostem nad Tarn ma być lepiej - ma się zwrócić
      już w 2014 r.

      Zakłada się, że będzie z niego korzystać 10 tys. pojazdów dziennie, a podczas
      wakacji nawet 25 tys. Mieszkańcy 22-tys. Millau wreszcie odetchną - zostaną
      uwolnieni od gigantycznych korków, które blokowały miasteczko przez wszystkie
      weekendy lata. Choć autostrada ich omija, to liczą, że turyści nie przystaną
      przyjeżdżać, by podziwiać ten największy architektoniczny cud XXI wieku.

      Wiadukt w Millau, zdaniem "Le Monde", wkrótce zostanie jednak przyćmiony przez
      nowe osiągnięcie technologiczne - planowany most przez Cieśninę Messyńską
      łączący kontynentalne Włochy z Sycylią. Do jego wzniesienia ma zostać użyte 300
      tys. ton stali, sześć razy więcej niż we Francji.

      Gazeta.pl, AFP, Reuters 14-12-2004 dodano dnia: 2004-12-14
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000140
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:16
      Otwarcie najwyższego mostu na świecie

      Prawie 2,5 kilometra długości, ponad 340 metrów wysokości, 290 tysięcy ton
      stali i betonu - tak można opisać najwyższy na świecie most drogowy na południu
      Francji, otwarty we wtorek przez prezydenta Jacquesa Chiraca – poinformowała
      PAP.

      To budowla pod wieloma względami wyjątkowa - nie tylko dlatego, że najwyższy z
      siedmiu podtrzymujących liny nośne pylonów (343 m) degraduje wieżę Eiffla, a
      jezdnię od poziomu rzeki Tarn dzieli 270 metrów. Wielki wiadukt koło miasta
      Millau w departamencie Aveyron powstał w rekordowo krótkim czasie trzech lat.
      Podczas prac zastosowano najnowocześniejsze technologie komputerowe i
      satelitarne.
      Finansowy ciężar budowy - prawie 400 mln euro - wzięła na siebie prywatna firma
      Eiffage. W zamian przez 75 lat będzie ona miała prawo eksploatacji wiaduktu.
      Liczy, że zacznie on przynosić zyski już za dziesięć lat. Żeby tak się stało,
      codziennie musi nim przejeżdżać co najmniej 11 tys. Pojazdów.

      Głównym projektantem mostu jest wybitny brytyjski architekt Norman Foster,
      znany m.in. z adaptacji gmachu berlińskiego Reichstagu na siedzibę Bundestagu.
      Jego zdaniem, wiadukt przecina dolinę rzeki Tarn "z delikatnością motyla" i w
      niczym nie burzy piękna krajobrazu. Tego samego zdania jest francuska prasa,
      która nie nazywa mostu inaczej niż "dzieło sztuki" i "cud techniki". Odebrał on
      dotychczasowy rekord wysokości amerykańskiemu Royal Gorge Bridge w stanie
      Kolorado.
      Jednak wiadukt powstał nie po to, by zadziwiać turystów. Jego otwarcia nie
      mogły doczekać się miliony kierowców, przemierzających południową Francję w
      drodze na Półwysep Iberyjski i wybrzeże Morza Śródziemnego autostradą A75, a
      konkretnie jej odcinkiem z Clermont-Ferrand do Beziers i Montpellier.

      Dotychczas dolina Tarn przerywała tę popularną trasę, zmuszając kierowców do
      zjazdu na lokalne drogi. W sezonie letnim korki sięgały kilkudziesięciu
      kilometrów, a pobliskie miasto Millau dusiło się w hałasie i spalinach.
      Wiadukt i budowa obwodnicy rozwiązują ten problem. Do ruchu wiadukt zostanie
      oddany w czwartek. W sezonie przejazd samochodem osobowym ma kosztować 6,5
      euro, poza sezonem - 4,9 euro. Ciężarówki przez cały rok będą płacić 24,30 euro

      PAP 14-12-2004 dodano dnia: 2004-12-14
      www.i-b.pl/aktualnosci/#100000139
      Zwróćcie uwagę na koszt - prawie 400 mln euro. To jest około 1,7 mln zł.
      Spokojnie w 3 lata udało się wybudować most o długości 2460 m. A u nas nie da
      się za 1,2 mld zł wybudować 2655 m tunelu? Założę się, że porządna firma zrobi
      to w 2,5 roku.
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 17.12.04, 17:38
      Wskaźnik gęstości dróg w regionie krakowskim wynosi 1,74 km/km2 i jest ponad
      dwukrotnie wyższy od wskaźnika krajowego. Z tego też powodu władze miasta co
      roku muszą przeznaczać wysokie sumy na usprawnianie węzła komunikacyjnego.
      Jak powiedział nam Krzysztof Adamczyk, wiceprezydent Krakowa, jeszcze w tym
      roku powinien zostać oddany do użytku 190-metrowy Most Zwierzyniecki, którego
      koszt budowy wyniesie ponad 74 mln zł. Planowane jest również zakończenie
      budowy 641-metrowego Mostu Kotlarskiego wraz z dojazdami (łączna ich długość
      wynosi 1800 m). Ta inwestycja będzie kosztować miasto 124 mln zł.

      Na remont ulicy Galicyjskiej przeznaczono 60 mln zł. W tym samym czasie
      planowane jest wybudowanie estakady o wartości 20 mln zł.
      Ponadto, zarząd Krakowa szuka inwestorów, którzy wybudują 6 parkingów
      podziemnych w centrum miasta i jeden parking naziemny dla autobusów, a także
      tunel drogowy, łączący ul.Księcia Józefa i Armii Krajowej. Koszt budowy tunelu
      szacuje się na 650-700 mln zł. Oferty inwestorów mają obejmować inwestycje "pod
      klucz". Zarząd Krakowa w pierwszej kolejności prowadzić będzie rokowania z
      oferentami, którzy przedłożą ofertę łączną (budowa parkingu naziemnego,
      podziemnego i tunelu).
      Kraków przystąpił też do drugiego etapu budowy linii szybkiego tramwaju.
      Rozpoczęcie inwestycji zaplanowane zostało na drugi kwartał 2002 roku. Koszt
      inwestycji wyniesie 195 mln złotych. W następnych latach w Krakowie planuje się
      jeszcze budowę: hali sportowej o powierzchni użytkowej 35.700 m2 dla 15 tys.
      widzów oraz centrum Koncertowo-Kongresowego dla 2000 widzów.

      www.muratorplus.pl/7D431A037B6042F8AFECC4A324FE0DF0_EFA90666063E4D0798F7A91E6DBA40B7.htm

      Most Zwierzyniecki - gotowy
      Most Kotlarski - gotowy
      Trasa Galicyjska (ul. Wita Stwosza i węzeł im. Czesława Miłosza) - otwarta
      wczoraj
      Krakowski Szybki Tramwaj - trwa budowa tunelu
      Rondo Mogilskie - trwa przebudowa
      Hala Sportowa - trwa określanie dogodnej lokalizacji
      Centrum Koncertowo-Kongresowe - trwa określanie dogodnej lokalizacji
      Co pozostało - tunel pod Wzgórzem Św. Bronisławy - 2300 m. Czy będzie szybciej
      niż tunel pod Ursynowem? Mam nadzieję, że nie...
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 Re: Ciekawy artykuł 25.12.04, 23:30
      WARSZAWA
      Nowy wariant przebiegu trasy S7 między Trasą Armii Krajowej a wylotówką na
      Gdańsk

      EKSPRESÓWKA ZAMIAST OGRÓDKA
      Którędy pobiegnie trasa ekspresowa z Bemowa do Łomianek? Specjaliści proponują
      kolejny wariant: przez miejscowość Blizne, ale dalej od Kampinosu. Protestują
      mieszkańcy, dla których oznacza to wyburzenie nowo postawionych domów.


      Miejscowość Blizne Łaszczyńskiego to oaza ciszy i spokoju tuż za granicami
      Warszawy. Wystarczy wyjechać z Bemowa ul. Górczewską. Osiedle znajduje się po
      prawej stronie drogi. Jednorodzinne domy, wąskie uliczki, senna atmosfera. To
      właśnie tędy może przebiegać za cztery lata trasa S7, czyli ekspresowy łącznik
      między przedłużeniem Trasy Armii Krajowej a drogowym węzłem Kiełpin koło
      Łomianek.

      Budowa przez burzenie
      - Od kilku dni w okolicach mojej posesji kręcą się panowie dokonujący pomiarów.
      Jeden z nich powiedział mi, że 10 metrów od mojego domu znajdzie się estakada
      trasy ekspresowej. Nie wierzyłam własnym uszom. To było jak grom z jasnego
      nieba - opowiada Krystyna Szarlik mieszkająca w Bliznem od 12 lat.

      Paweł Teter właśnie kończy wykańczanie domu, w którym chciał mieszkać do końca
      życia. Zanim kupił ziemię, sprawdził w miejscowym planie zagospodarowania, czy
      w okolicy nie jest planowana żadna trasa komunikacyjna. Teraz z niedowierzaniem
      łapie się za głowę. Jeśli nieplanowana nigdy wcześniej przez Blizne trasa S7
      powstanie, jego nowo wybudowany dom pójdzie do rozbiórki.

      - To zupełne szaleństwo. Warszawiacy sprowadzają się tu w poszukiwaniu ciszy i
      spokoju. Na terenie Bliznego wciąż wydajemy pozwolenia na budowę - mówi
      Krzysztof Turek, wójt Starych Babic. - Plany budowy drogi ekspresowej przez
      Blizne to efekt lobbingu warszawskich deweloperów, którzy praktycznie
      zabudowali już istniejący od 20 lat korytarz pod trasę na terenie Bemowa -
      twierdzi.

      Osiedla przy rezerwie
      Jeszcze niedawno Biuro Planowania Rozwoju Warszawy na zlecenie Generalnej
      Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad porównywało trzy warianty przebiegu trasy.
      Przepadł już pierwszy, zakładający dostosowanie Wisłostrady na odcinku między
      mostem Grota-Roweckiego a Łomiankami do parametrów drogi ekspresowej. Dlaczego?
      Z powodu bliskiej zabudowy na wylotówce na Gdańsk nie może powstać dodatkowy
      pas.

      Druga koncepcja przewiduje budowę drogi od Trasy Armii Krajowej przez obrzeża
      Fortu Bema, lotniska Bemowo, Chomiczówki i Huty Lucchini. Pojawił się jednak
      kłopot: wzdłuż rezerwy komunikacyjnej pod tę trasę powstały w ciągu ostatnich
      lat duże osiedla, np. przy ul. Obrońców Tobruku na tyłach Carrefoura. Co na to
      władze dzielnicy, które wydawały pozwolenia na budowę? - Taki przebieg drogi
      jest niekorzystny. Tysiące mieszkańców byłyby narażone na hałas. Zostałoby też
      zniszczone otoczenie rekreacyjnego Fortu Bema. Przeciwko takiemu rozwiązaniu
      zaprotestowali w stosownych uchwałach radni z Bemowa i Bielan - mówi Stanisław
      Pawełczyk, wiceburmistrz Bemowa.

      Odsunęli od Orlenu
      W trzecim wariancie specjaliści proponowali puszczenie trasy wzdłuż bocznicy
      kolejowej do Huty Lucchini. Ta koncepcja kolidowała jednak z rezerwatem Łosiowe
      Błota na terenie Starych Babic i otuliną Kampinoskiego Parku Narodowego.
      Dodatkowo okazało się, że trasa przebiegałaby niebezpiecznie blisko bazy
      paliwowej Orlenu w Mościskach.

      Wtedy planiści odsunęli trasę na południowy wschód, po bemowskiej stronie Góry
      Śmieciowej na Radiowie. Na wysokości cmentarza Północnego trasa S7 biegnąca do
      Łomianek ma się też odgałęziać w kierunku mostu Północnego. Właśnie tak powstał
      najwyżej oceniony przez BPRW czwarty wariant, który zyskał poparcie
      warszawskich dzielnic i przeraził mieszkańców Bliznego.

      - W tej chwili liczą się dwa warianty. W drugim, przez Bemowo, najmniej
      ingerujemy w istniejącą infrastrukturę. W czwartym, przez Blizne, trasa omija
      obszar Bemowa. Oba przebiegi mają swoje zalety i wady. Spróbujemy dojść do
      porozumienia z samorządowcami - mówi Wojciech Dąbrowski, dyrektor mazowieckiej
      Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

      W połowie stycznia GDDKiA przedstawi proponowany ostateczny wariant. Wtedy w
      sprawie trasy będą się mogły wypowiedzieć samorządy, przez teren których będzie
      przebiegała. Budowa zacznie się nie wcześniej niż w 2007 roku.

      Konrad Majszyk
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_041222/warszawa_a_1.html
      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 Wyremontują drogę z Grójca do Mińska 30.12.04, 12:25
      Zaczyna się kapitalny remont trasy, którą omijają stolicę ciężarówki. Droga
      stanie się przede wszystkim bezpieczniejsza.

      Kto choć raz jechał z Góry Kalwarii czy Grójca do Mińska Mazowieckiego,
      doskonale wie, że to podróż przez mękę. Wąsko, koleiny i całe kawalkady tirów
      które tędy właśnie, jadąc z zachodu na wschód Polski, omijają Warszawę. Gdy
      któryś z ciężarowców wyprzedza "na trzeciego" nie ma jak uniknąć zderzenia.

      Będzie lepiej. Powstaną pobocza. Na skrzyżowaniach droga zostanie poszerzona,
      tak, by wyodrębnić pasy do skrętów. W poszczególnych miasteczkach, przez które
      trasa przechodzi, położone będą chodniki. I najważniejsze: zbuduje się
      obwodnice czterech miejscowości: Słomczyna, Chynowa, Drwalewa i Stojadeł pod
      Mińskiem Mazowieckim.

      Koszt prac - 40 mln euro! 75 proc. tej kwoty dostaniemy z Unii Europejskiej.
      Wszystkie prace mają skończyć się za dwa i pół roku, ale już latem przyszłego
      roku zrobione zostaną pierwsze odcinki trasy.

      Dlaczego drogowcy zabierają się za robotę teraz, gdy chwyciła zima? - Nie ma
      obawy, że coś zrobią źle - uspokaja Wojciech Dąbrowski, dyrektor mazowieciego
      oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Do wiosny będą
      wykonywane prace polegające na czyszczeniu przepustów, wycince drzew, krzaków
      itp. Roboty na jezdni zaczną się latem.

      Kierowcy, z którymi rozmawialiśmy na parkingu pod Mińskiem, cieszą się z tego,
      że będzie lepiej, ale nie kryją obaw. - W czasie remontu będą pewnie zwężenia i
      korek od Grójca do Sochaczewa murowany - wzdycha Andrzej Kraśko, kierowca z
      Opola. - Tu może być już tylko lepiej - dopowiada Roman Masny z Poznania. - Bo
      to jest horror, a nie droga. Zawsze się tu boję: koleiny, wąsko, piesi,
      rowerzyści, wozy konne wszystko jedzie na kupie, razem. Zawsze mam stracha, gdy
      dostaję trasę na wschód, na Terespol. Ale co robić? Jechać trzeba.

      Data: 2004-12-30
      Sławomir Ślubowski sslubowski@zw.com.pl
      www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=54733

      Drugi etap z przedsięwzięcia ISPA zaczęty.
      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Wykupy gruntów pod Most Północny 02.01.05, 11:56
      Budowa mostu Północnego ruszy za rok. Urzędnicy przełamali wreszcie impas w
      pozyskiwaniu gruntów niezbędnych do rozpoczęcia inwestycji.

      Jeszcze trzy miesiące temu przedstawiciele Ratusza pytani o to, ile działek
      pod nową przeprawę przez Wisłę udało im się wykupić, musieli, płonąc ze
      wstydu, odpowiadać krótko: niewiele.

      Od 27 maja 2004 roku, kiedy Rada Warszawy formalnie uprawniła prezydenta
      Lecha Kaczyńskiego do nabywania ziemi pod most Północny, do jesieni miasto
      kupiło bowiem tylko dwie działki.

      Dzisiaj jednak urzędnicy mają powody, by się chwalić. Choć są to raczej
      powody umiarkowane. Wprawdzie pozyskiwanie gruntów pod nowy most w ostatnich
      tygodniach ostro ruszyło do przodu, to i tak jest jeszcze bardzo wiele do
      zrobienia.Ponad 10 mln zł - tyle Warszawa planuje wydać do końca tego roku na
      wykup działek pod most Północny. Do świąt poszło 6,4 mln zł, w okresie od
      świąt do Nowego Roku planuje się wydanie 4,1 mln zł.

      - Przed Bożym Narodzeniem udało nam się przejąć 21 działek o powierzchni 28
      tys. mkw., co daje 17 proc. całości powierzchni do wykupienia, po świętach
      formalnie naszą własnością stanie się sześć działek o powierzchni 17 tys.
      mkw., czyli 10 proc. potrzebnego terenu. Razem więc będziemy dysponować
      niemal 30 proc. niezbędnego terenu, by ruszyć z budową nowej przeprawy -
      ocenia Witold Chodakiewicz, pełnomocnik prezydenta Kaczyńskiego do spraw
      budowy mostu Północnego.

      Mimo dużej sprawności urzędników w ostatnich miesiącach, wciąż ponad 70 proc.
      działek pod most należy do prywatnych właścicieli. Oprócz 27 posesji
      wykupionych w kończącym się roku, urzędnicy muszą uporać się jeszcze z 79 -
      wszystkich, które trzeba przejąć jest bowiem aż 106.
      Proces wykupu gruntów ma zakończyć się w 2005 r.
      Data: 2004-12-31
      MARCIN HADAJ
      www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=54849


      Za około 10 mln zł kupiono 45 tys m2, to jest około 225 zł za m2. Przy wykupie
      gruntów pod Łącznik Dywizjonu 303 (Konotopa - Powązkowska) ceny wahały się
      pomiędzy 100 zł/m2 a 400 zł/m2, średnio wychodzi więc 250 zł/m2.

      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • tarantula01 Koncepcja mostu Północnego 07.01.05, 18:10
        - Do końca kwietnia rozstrzygniemy konkurs na koncepcję Trasy Mostu Północnego
        na odcinku 3,1 km między Wisłostradą a Modlińską - poinformował wczoraj Witold
        Chodakiewicz, pełnomocnik do spraw budowy najnowszego warszawskiego mostu. Sąd
        konkursowy pod przewodnictwem naczelnego architekta Warszawy Michała
        Borowskiego wskaże dwa najlepsze opracowania. Zwycięskie biura projektowe
        zostaną następnie zaproszone do negocjacji w sprawie opracowania projektu
        budowlanego, który ma być gotowy do kwietnia przyszłego roku. Obecny rok
        urzędnicy chcą poświęcić na wykupy gruntów. Do pozyskania zostało im jeszcze 83
        ze 106 nieruchomości wartych ponad 40 mln zł. W ciągu najbliższych miesięcy
        zostanie też ogłoszony przetarg na przygotowanie projektu i wskazań
        lokalizacyjnych dla następnego odcinka trasy: od Wisłostrady do stacji metra
        Młociny. Według Witolda Chodakiewicza, pierwsza łopata zostanie wbita na
        budowie w połowie 2006 roku. Planowane otwarcie mostu to przełom 2008 i 2009
        roku.
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050107/warszawa_a_16.html
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • tarantula01 W przyszłym roku rozpocznie się... 07.01.05, 18:15
        ...budowa mostu Północnego?
        śmik 06-01-2005 , ostatnia aktualizacja 06-01-2005 22:24

        Czy w połowie 2006 roku rozpocznie się budowa mostu Północnego? Tak,o ile uda
        się wykupić działki pod trasę i przygotować wszystkie projekty.

        Na razie ratusz wykupił ok. 17 proc. gruntów potrzebnych pod budowę mostu i
        trasy między ul. Pułkową na Bielanach i Modlińską w Białołęce. Urzędnicy wydali
        na to 6,5 mln zł. - Na wykup reszty działek potrzeba jeszcze ok. 35 mln zł -
        zapowiedział wczoraj na sesji rady Warszawy pełnomocnik ds. budowy mostu Witold
        Chodakiewicz.

        Tymczasem biura projektowe zaczęły już przygotowywać koncepcję przeprawy. Do 19
        kwietnia sąd konkursowy wybierze dwie najlepsze prace. Potem ratusz zdecyduje,
        kto będzie ostatecznym zwycięzcą. Całkowity projekt ma być gotowy na początku
        2006 roku. Być może wtedy uda się także zakończyć wykup gruntów. Witold
        Chodakiewicz liczy, że roboty rozpoczną się w połowie przyszłego roku i
        potrwają dwa lata. Nie wiadomo jednak, czy w rzeczywistości te terminy się nie
        wydłużą. Na wniosek ekologów minister środowiska podtrzymał bowiem dość
        restrykcyjną decyzję wojewody sprzed kilku miesięcy. W okresie od 15 marca do
        15 sierpnia, czyli w okresie lęgowym ptaków, wykonawca będzie musiał
        każdorazowo prosić urzędników wojewody o zgodę na poszczególne prace.
        Niewykluczone, że znacznie opóźni to oddanie przeprawy.
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2481954.html
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • tarantula01 Most na jednej nodze 10.01.05, 16:38
        To będzie najnowocześniejsza przeprawa w Polsce

        150 metrów - tyle będzie miało główne przęsło mostu Północnego. Przeprawa
        zostanie podparta tylko jednym filarem w nurcie Wisły.

        Północny połączy Bielany z Białołęką. W tej chwili znane są tylko niektóre
        detale przyszłej budowy. Wiadomo, że most nie będzie miał pylonów, tak jak dwa
        ostatnio otwierane - Świętokrzyski i Siekierkowski. Zamiast tego przeprawa
        zostanie podparta filarem.

        Rekord Polski
        - Zaplanowaliśmy, że głównym elementem mostu Północnego będzie długie na 150
        metrów przęsło. Cała przeprawa przez Wisłę będzie podtrzymywana tylko jednym
        filarem stojącym w wodzie. Inne filary będą na obu brzegach rzeki. 150 metrów
        przęsła to rekord Polski. Dotychczas najdłuższy element mostu tego typu to 140
        metrów w Toruniu - ocenia Witold Chodakiewicz, pełnomocnik prezydenta Warszawy
        ds. budowy mostu Północnego.

        W skład tej części mostu, która znajduje się bezpośrednio nad lustrem wody,
        wejdą dwa przęsła - dłuższe 150-metrowe i krótsze około 100-metrowe. Zetkną się
        one właśnie w miejscu, gdzie stanie podpora. Podobne rozwiązania istnieją w
        Niemczech, m.in. na moście na Renie w miejscowości Bad Ragaz. Co o miejskich
        planach sądzą eksperci?

        Koniec w 2008 r.
        - Budowa mostów długoprzęsłowych podpartych jedną podporą w rzece jest
        ogólnoświatową tendencją - ocenia dr Marek Łagoda z Instytutu Badawczego Dróg i
        Mostów.

        Budowa mostu Północnego ma ruszyć w przyszłym roku, a dokładny projekt
        przeprawy poznamy dopiero latem lub wczesną jesienią 2005 roku. W ubiegłym roku
        ruszył wykup działek pod inwestycję. Budowa ma zostać zakończona w 2008 roku.
        Przeprawą ma jeździć kilkadziesiąt tysięcy aut dziennie.

        Data: 2005-01-10
        MARCIN HADAJ mhadaj@zw.com.pl
        www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=55427
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • tarantula01 Północna przeprawa - wynik konkursu 19.04.05, 11:49
        KOMUNIKACJA
        Dwie koncepcje mostu
        Bez lin i pylonów. Tory tramwajowe równolegle z jezdniami - tak będzie wyglądał
        most Północny.
        Sąd konkursowy pod przewodnictwem Michała Borowskiego, naczelnego architekta
        miasta, wybrał już dwie koncepcje trasy mostu Północnego łączącego Młociny z
        Białołęką. Kiedy decyzja się uprawomocni, urzędnicy rozpoczną negocjacje ze
        zwycięskimi biurami w sprawie projektu budowlanego.

        - Na początku maja powinniśmy już wiedzieć, kto wykona projekt. Na moście na
        pewno nie będzie pylonów, które podnoszą koszty. Oprócz jezdni na moście znajdą
        się tory dla szybkiego tramwaju -mówi Michał Borowski.

        W piątek szczegóły dotyczące zwycięskich rozwiązań planuje przedstawić
        prezydent Warszawy Lech Kaczyński. A kiedy przejedziemy się nowym mostem?

        - Na początku 2006 roku powinien być gotowy projekt. Jeśli nie będzie protestów
        w trakcie przetargu, prace rozpoczną się kilka miesięcy później - mówi Jerzy
        Kaczmarek, zastępca pełnomocnika do spraw budowy mostu. - Nową przeprawą
        zaczniemy jeździć zapewne w 2008 roku.

        kmaj
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050419/warszawa_a_3.html
        szczegóły będzie można obejrzeć w piątek w PKiN w sali Kisielewskiego -
        początek godz. 10:00
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
        Strona inetrnetowa SISKOM
      • tarantula01 MOST Siedem koncepcji z fantazją 22.04.05, 11:44
        Północny lub Herberta

        Sześć pasów dla aut, tory dla szybkiego tramwaju, rekordowo długie przęsło dla
        statków - oto pomysły na most Północny.

        Most z dwoma stalowymi dźwigarami w formie łuków
        www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_050422/warszawa_a_17-1.F.jpg

        Betonowa przeprawa z torowiskiem pośrodku pomostu
        www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_050422/warszawa_a_17-2.F.jpg
        Dzisiaj władze Warszawy ogłoszą wyniki konkursu na koncepcję odcinka trasy
        mostu Północnego, między Wisłostradą a ul. Modlińską o długości3,1 km. "Rz"
        jako pierwsza dotarła do wszystkich siedmiu propozycji przedstawionych przez
        biura projektowe.

        - Architekci popuścili wodze fantazji. Koncepcje są bardzo oryginalne - ocenia
        Witold Chodakiewicz, pełnomocnik do spraw budowy mostu Północnego.

        Na moście auta będą miały po trzy pasy w każdą stronę. Obok jezdni biegną
        ścieżki rowerowe i chodniki z zaskakującymi formą przystankami. Projektanci
        mieli różne pomysły na przeprowadzenie mostem tramwajów: na deskach
        kreślarskich jeżdżą między jezdniami, z boku lub pod spodem (jak na moście
        Gdańskim).

        Jeden z architektów proponuje budowę dźwigarów w formie łuków, z których
        zwieszają się liny podtrzymujące główny pomost. Inni przewidują stalowe
        kratownice nad lustrem wody albo betonowe "płetwy" obok chodników. W kolejnej
        koncepcji podpory mają kształt liter V, które po zmierzchu będą efektownie
        podświetlane. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wydał zgodę na umieszczenie
        tylko jednej podpory w nurcie rzeki. Odległość między filarami musi wynosić
        minimum 150 metrów. A to oznacza budowlany rekord Polski (most autostradowy pod
        Toruniem ma przęsło długości 140 metrów).

        Dzisiaj prezydent Warszawy Lech Kaczyński wskaże dwa najlepsze opracowania.
        Zwycięskie biura projektowe dostaną po 450 tys. zł nagrody.

        Jednocześnie zostaną zaproszone do negocjacji, których stawką będzie
        wielomilionowy kontrakt "z wolnej ręki" na opracowanie projektu budowlanego.

        - Zaraz po jego otrzymaniu ogłaszamy przetarg na realizację. Przeprawa będzie
        płaska. Bez żadnych "pułapek" dla ptaków, w sprawie których protesty składają
        później ekolodzy - mówi Andrzej Urbański, wiceprezydent Warszawy.

        Grupa stołecznych radnych PiS ma pomysł, by most Północny został nazwany
        imieniem Zbigniewa Herberta. W ciągu najbliższych dni mają rozmawiać w tej
        sprawie z rodziną zmarłego poety.
        Izabela Kraj, Konrad Majszyk

        2008 czy później?
        Na wykupy gruntów pod trasę mostu Północnego władze miasta chcą przeznaczyć w
        tym roku 75 mln zł. Na początku przyszłego powinien być gotowy projekt. Jeśli
        przygotowań dobudowy nie sparaliżują protesty, pierwsza łopata zostanie wbita
        sześć miesięcy później. Planowane otwarcie nowej przeprawy przez Wisłę to 2008
        rok. Trasa nie będzie jednak spełniała swojej roli, zanim nie zostanie
        przedłużona do stacji metra Młociny. A to stanie się najwcześniej w 2009 roku.

        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050422/warszawa_a_17.html
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
        Strona inetrnetowa SISKOM
        • vampi_r ŻW - Na razie z przeprawą było dużo problemów 23.04.05, 03:56
          Na razie z przeprawą było dużo problemów

          Źle przygotowane dokumenty, protesty ekologów, kłopoty z właścicielami ziemi. Północny „rodzi się” w bólach.

          Kiedy Lech Kaczyński obejmował urząd prezydenta Warszawy, wcale nie było pewne, że wstolicy kiedykolwiek powstanie most Północny. – Długo zastanawialiśmy się, czy nie rzucić wszystkich sił na budowę przeprawy na południu Warszawy, poniżej mostu Siekierkowskiego. Tu też jest potrzebny nowy most – mówi Lech Kaczyński. Kiedy już zapadła decyzja tym, że jednak nie Południowy, tylko Północny, okazało się, że na przeszkodzie stoją ekolodzy.

          Zablokowali na kilka miesięcy postępowanie administracyjne, ale w końcu udało się ich przekonać, że ptaki, o które się martwili nie będą zabijać się na mostowych pylonach, bo ich nie będzie. Ruszyły wykupy gruntów niezbędnych do budowy, ale szybko utknęły w miejscu. Urzędnicy musieli negocjować z właścicielami terenów, którzy nie chcieli tanio oddać ziemi. Wciąż jest do wykupienia więcej niż połowa niezbędnych gruntów. Nie udało się uniknąć kompromitujących wpadek.

          Urzędnicy źle przygotowali tzw. raport oddziaływania trasy mostu na okoliczną przyrodę, co napiętnowało Ministerstwo Środowiska. Jednak teraz Lech Kaczyński obiecuje, że most będzie budowany w szybkim tempie. – Szybciej niż Siekierkowski, który powstawał ponad 6 lat – mówi Kaczyński. Z przeprawy, w optymistycznym wariancie, skorzystamy pod koniec 2007 roku, w pesymistycznym rok później. Przygotowania do budowy mostu na dobre ruszyły w 2004 roku.

          Data: 23.04.2005
          MHAD
          www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=61761
          --
          Forum SISKOM TAK dla warszawskiej obwodnicy
          Strona internetowa SISKOM
          • vampi_r ŻW - Dwa pomysły na most Północny 23.04.05, 04:00
            Dwa pomysły na most Północny

            Pierwsza łopata na budowie przeprawy między Bielanami i Białołęką zostanie wbita w ziemię w połowie 2006 roku. Koniec prac najpóźniej w 2008 r.

            Trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Torowisko tramwajowe po północnej stronie przeprawy. Deptak dla pieszych oraz ścieżka dla rowerów. Koszt: ponad 400 mln zł. Oto most Północny.

            Konkurs na koncepcję mostu Północnego rozstrzygnięty! Władze Warszawy zaprezentowały w piątek dwa projekty mostu i trasy prowadzącejdo niego od strony ul. Pułkowej na Bielanach i od Modlińskiej na Białołęce. Dwa pomysły Na podstawie jednej z tych koncepcji powstanie szczegółowy projekt budowlany mostu i dojazdów do niego, który ma być gotowy w pierwszym kwartale przyszłego roku.

            Już dzisiaj jednak można stwierdzić, że most Północny będzie klasyczną rzeczną przeprawą przęsłową (a nie podwieszaną i wyposażoną w pylony, jak mosty Świętokrzyski czy Siekierkowski). Jak ostatecznie będzie wyglądał Północny, dzisiaj jeszcze nie można powiedzieć. Wiadomo tylko już, że miasto, a dokładnie Zarząd Dróg Miejskich, który będzie formalnym inwestorem budowy, wybierze jedną z dwóch zwycięskich propozycji. Ich autorzy otrzymali honoraria w wysokości po 450 tys. zł.

            Pierwsza propozycja, projekt firmy Transprojekt Warszawa, zakłada, że most Północny będzie miał długość 835 metrów. Jedno z przęseł będzie najdłuższą, bo aż 200-metrową, konstrukcją tego typu na terenie Polski. Według propozycji stołecznego Transprojektu, ruch tramwajowy wzdłuż mostu zostanie poprowadzony wzdłuż jego zewnętrznej krawędzi, na oddzielnej, niezależnej przeprawie, niepołączonej z drogową częścią Północnego. Tutaj również znajdzie się miejsce na ścieżkę rowerową oraz deptak dla pieszych. Inżynierowie projektujący przeprawę i dojazdy do niej po obu stronach Wisły wyliczyli, że koszt jej wzniesienia wyniesie 319 mln zł bez VAT, czyli w sumie prawie 400 mln zł.

            Druga propozycja została przygotowana przez firmę Transprojekt Gdańsk. I choć długość mostu jest podobna jak u warszawiaków, to projektanci z Gdańska zdecydowali się na zastosowanie nie jednego, a kilku przęseł. Ich zdaniem, najdłuższa jednolita część przeprawy powinna mieć maksymalnie 165 metrówdługości. To w praktyce jedyna poważna różnica między obydwoma propozycjami. Gdańscy projektanci również widzą torowisko z deptakiem dla pieszych i ścieżką rowerową po północnej stronie przeprawy. Wznosząc inwestycje według tego projektu, trzeba by jednak użyć materiałów, które są droższe. W efekcie cena wybudowania mostu wraz z dojazdami wyniosła −377 mln zł bezVAT, czyli ponad 450 mln zł. Liderzy rynku Obie firmy to doświadczone przedsiębiorstwa projektowe.

            Warszawski Transprojekt opracował m.in. plan budowy drugiej jezdni Wału Miedzeszyńskiego, a od kilku tygodni pracuje nad projektem poszerzania mostu Grota-Roweckiego (o jeden pas w każdym kierunku). Ma być on gotowy w połowie przyszłego roku. Pracownia ma również duże doświadczenie w pracach nad polskimi autostradami. – Projek- towaliśmy m.in. odcinki A2 Konin-Września oraz Dąbie- -Wartkowice i A4 Zgorzelec- -Krzyżowa – wyjaśnia Tadeusz Suwara, prezes Transprojektu Warszawa. – Jesteśmy też autorami planówbudowy obwodnic Stargardu Szczecińskiego czy Augustowa. Pomorscy architekci też mają sporo drogowych doświadczeń.

            Projektowali odcinek A2 Nowy Tomyśl – Buk oraz A4 (wiadukt w okolicach Strzelina),częściowo również stołeczny most Siekierkowski, a także w całości kładkę nad ul. Wołoską przy Galerii Mokotów. Nie ma zatem wątpliwości, że konkurs na koncepcję architektoniczna mostu Północnego wygrali ludzie znający się bardzo dobrze na realizacji podobnych przedsięwzięć. Dlaczego urzędnicy zdecydowali, że ostateczny kształt mostu wybiorą z dwóch zwycięskich propozycji? Przesądziły o tym koszty zaproponowanych inwestycji orazwartości merytoryczne – od parametrów ściśle technicznych, do związanych z wygodą komunikacji przez most i w jego okolicy dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej.

            Prawie 200 mln różnicy Do konkursu na projekt architektoniczny mostu stanęło siedem pracowni. Najtańsza propozycja budowy przeprawy, która została zgłoszona opiewała na 270 mln zł (razem z budową dojazdów po obu stronach Wisły, ale bez VAT), najdroższa na 440 mln zł. Urzędnicy nie ujawnili jednak, które pracownie przygotowały tedwie skrajne oferty. Nie podano również, skąd wzięła się tak kolosalna różnica w kosztach. Witold Chodakiewicz, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. mostu Północnego obiecuje, że budowa mostu ruszy w połowie przyszłego roku. Do tego czasu jednak miasto musi uporać się przede wszystkim z bardzo wolno idącym dotąd wykupem gruntów.

            Na razie wydano na ten cel nieco ponad 10 mln zł, a do wydania jest ponad pięć razy tyle. Bez patrona? Kilka dni temu warszawscy radni PiS zaproponowali, by most Północny nazwać im. Zbigniewa Herberta. Tymczasem wdowa po poecie uważa, że to niedobry pomysł. – Mieszkańcy osiedla domków na Bielanach poprosili mnie o zgodę na nazwanie imieniem męża okolicznego parku. Już się zgodziłam. Most zatem odpada – mówi Katarzyna Herbert.

            Data: 23.04.2005

            MARCIN HADAJ

            --
            Forum SISKOM TAK dla warszawskiej obwodnicy
            Strona internetowa SISKOM
            • tarantula01 PLANY MIASTA 06.10.05, 17:23
              - Most Północny będzie najdalej na północ wysuniętą warszawską przeprawą przez
              Wisłę. Połączy Bielany z Białołęką. Po stronie Bielan wjedziemy na niego w
              okolicy splotu Wisłostrady i ul. Marymonckiej, a po stronie Białołęki zjedziemy
              na wysokości osiedla Winnica. Mostem mają kursować tramwaje z okolic pętli Huta
              Lucchini na Tarchomin. Torowisko przewidziano po północnej stronie przeprawy.
              Urzędnicy z Ratusza przekonują jednak, że na moście Północnym ich drogowa
              aktywność się nie kończy.
              - W planach miasta są kolejne przeprawy przez Wisłę. Wszystkie mają powstać do
              2020 roku. Są to mosty na przedłużeniu ul. Krasińskiego, tzw. na zaporze
              (Wilanów – Wawer) i w ciągu Południowej Obwodnicy Warszawy (czyli przedłużenia
              autostrady A2 przez Ursynów). Tę ostatnią ma sfinansować rząd.

              Data: 2005-10-06
              MHAD
              www.zw.com.pl/apps/a/index.jsp?place=zw2_Menu1&news_cat_id=11
              --
              TAK dla warszawskiej obwodnicy
              Strona internetowa SISKOM
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 11:22
      Przyjdzie rząd, to sprzedamy

      Już w przyszłym roku rozpocznie się wykup gruntów pod autostradę, która
      pobiegnie przez Warszawę

      100 złotych za metr kwadratowy - na tyle wycenia rząd wartość działek leżących
      w sąsiedztwie planowanego przedłużenia autostrady A2 przez stolicę. Rządowa
      Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad opracowała cennik gruntów, które
      już wiosną przyszłego roku ma zacząć skupować w związku z planowaną budową
      południowej obwodnicy Warszawy.


      Właściciele nieruchomości wzdłuż planowanej 40-kilometrowej arterii nie zostaną
      w związku z rządową inwestycją milionerami, ale także nie stracą na
      transakcjach z GDDKiA.

      Ciarki po plecach

      - Jak słyszę słowo autostrada, to ciarki mi biegną po plecach - mówi Mieczysław
      Bury, sołtys podstołecznej wsi Dawidy.

      Bury od prawie 40 lat jest właścicielem 4,4 tys. mkw. ziemi położonej tuż przy
      granicy planowanej autostrady. Kiedy w przyszłym roku ruszy wykup ziemi pod
      budowę, na pewno będzie musiał sprzedać swój grunt rolny, a także dom, w którym
      mieszka od 1967 roku.

      - Jak będę musiał sprzedać, to sprzedam, ale bardzo niechętnie. Przecież
      spędziłem tu kawał życia - mówi sołtys. - Szkoda mi będzie tego domu. Jest
      duży, mieszkam tu z żoną, synem i jego rodziną. Żal się robi jak pomyślę, że
      będę musiał to zostawić - dodaje.

      Tysiące kontrahentów

      Jak ustaliliśmy, takich ludzi, jak Mieczysław Bury, jest w stolicy prawie dwa
      tysiące Rząd na naszą prośbę ujawnia, jakie pieniądze zaproponuje właścicielom
      nieruchomości.

      - Z naszych analiz ekonomicznych wynika, że średnio za metr działki niezbędnej
      pod budowę autostrady będziemy mogli zapłacić 100 zł - wyjaśnia Życiu Warszawy
      Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. -
      Oczywiście, będą przypadki wyższych ofert - 200, 300 zł za metr kwadratowy, ale
      zasadą, którą przyjęliśmy, jest 100 zł.

      Sołtys z Dawidów dostanie zatem od rządu za swój grunt minimum 440 tys. zł.
      Bury uważa jednak, że nie jest to wygórowana cena. - Będę musiał wybudować dom
      dla siebie, a także pomóc synowi. Jeśli w ogóle coś nam zostanie, to odłożymy z
      żoną na starość - stwierdza Mieczysław Bury. - Najchętniej zamieszkalibyśmy w
      tej okolicy, ale przecież tu będzie autostrada. Czyli wielki hałas, spaliny -
      nic dobrego. Chciał, nie chciał trzeba będzie się więc wynieść na stare lata -
      dodaje.

      Zdaniem GDDKiA, średnia wielkość działki na trasie A2 to dwa tys. mkw.
      Statystyczny właściciel otrzyma zatem około 200 tys. zł. Tylko na wykup dwóch
      tys. działek od dwóch tys. właścicieli rząd zapłaci zatem minimum 400 mln zł. A
      być może znacznie więcej.

      Warszawa najdroższa

      Jak przekonuje Andrzej Maciejewski, ceny oferowane przez rząd warszawskim
      właścicielom nieruchomości nie są może gigantyczne, ale są znacznie wyższe niż
      stawki, jakie generalna dyrekcja płaciła w podobnych wypadkach poznaniakom czy
      mieszkańcom okolic Łodzi. - I tu, i tu biegnie autostrada A2. Metr ziemi w
      okolicach Poznania kosztował nieco ponad 30 zł, pod Łodzią był jeszcze tańszy -
      około 20 zł. Warszawiacy dostaną zatem najwięcej - mówi Maciejewski.

      Ale czy mogliby dostać jeszcze więcej? Agenci nieruchomości uważają, że 100 zł
      za metr proponowane przez rząd to bardzo dobra cena, pod warunkiem jednak, że
      chodzi o sprzedaż działki rolnej.

      --
      Artykuł pochodzi z grudnia 2004. Niestety nie znam dokładnej daty jego
      publikacji, ani skąd pochodzi. Przypomnę, że pod Łącznik Dywizjonu 303
      (Konotopa - Powązkowska) grunty skupowano od 90 zł/m2 do 480 zł/m2.
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 11:27
      Na prośbę "Życia Warszawy" rząd ujawnił, że za 1 metr kwadratowy gruntu,
      leżącego na terenach projektowanej autostrady przez Warszawę, będzie płacił
      właścicielom około 100 złotych. Można się będzie targować - poinformowano
      gazetę.

      Wykup gruntów pod budowę 40-kilometrowego warszawskiego odcinka autostrady A2
      między Konotopą (zachodnia granica miasta) i miejscowością Zakręt (granica
      wschodnia) ruszy w przyszłym roku.

      Zdaniem ekspertów od wyceny nieruchomości stawki proponowane przez rząd są
      korzystne, pod warunkiem jednak, że właściciele sprzedają ziemię rolną. Działki
      z mediami, z domami są warte co najmniej dwa razy więcej.

      Jeśli właściciele gruntów przedstawią wyliczenia jest szansa na 200, 300, może
      400 złotych za metr kwadratowy - oświadczył rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg
      Krajowych i Autostrad.

      --
      Drogowcy zapewniają, że każdego właściciela działki w pobliżu planowanej trasy
      ekspresowej A2 przez Warszawę potraktują po ludzku.

      Wczoraj pisaliśmy, że rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w
      przyszłym roku zacznie skupować grunty pod budowę południowej obwodnicy
      Warszawy. Za metr kwadratowy działki potrzebnej pod trasę GDDKiA obiecuje
      płacić po ok. 100 zł.

      - Na pewno zdarzą się przypadki wyższych cen za metr ziemi. Jeśli właściciel
      udowodni, że jego grunt jest wart więcej, na pewno nie będziemy protestować -
      gwarantuje Andrzej Maciejewski, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji. Jak
      przekonują rządowi drogowcy, państwo na pewno nie będzie próbowało kogokolwiek
      wykiwać na skupie gruntów.

      - Wzdłuż projektowanej trasy będziemy potrzebowali rezerwy terenu o długości od
      40 do 100 metrów. Jeśli jednak skup terenu niezbędnego nam spowodowałby, że
      właścicielowi pobliskiej działki zostałby bezużyteczny pasek ziemi, to i ten
      pasek kupimy - mówi Andrzej Maciejewski.

      - Na pewno nie chcemy, by ktokolwiek widział w nas zagrożenie, a w nowej
      potrzebnej stolicy trasie apokalipsę - dodaje. Wykup gruntów pod nową arterię
      ruszy nie wcześniej niż późną wiosną przyszłego roku. Do tego czasu wojewoda
      mazowiecki na wniosek szefa GDDKiA wyda tzw. decyzję lokalizacyjną nowej trasy
      przez południe stolicy, czyli zacznie się proces inwestycyjny przedłużenia
      autostrady. Po wydaniu decyzji przez wojewodę GDDKiA będzie mogła rozpocząć
      skup gruntów.

      --
      Za "Życiem Warszawy", grudzień 2004
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 11:33
      (5 stycznia 2005) - Sześć ofert zostało złożonych w przetargu na
      zaprojektowanie odcinka 19,5 km drogi ekspresowej S-2 wiodącej przez południowe
      dzielnice Warszawy pomiędzy ul. Puławską i drogą krajową nr 17.

      Najniższą cenę zaproponowało konsorcjum DHV Polska i DHV Ruimte en Mobiliteit z
      Holandii - 38 mln i 3 tys. zł (brutto). Najdrożej swoje usługi wyceniło kolejne
      międzynarodowe konsorcjum, którego liderem jest SAP Projekt - na 54 mln 961
      tys. zł (brutto). Przetarg prowadzi warszawski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg
      Krajowych i Autostrad. Przewodniczący komisji przetargowej, dyrektor Stanisław
      Dmuchowski, potwierdził nam, że wybór najlepszej oferty może potrwać około
      miesiąca. Projekt musi zaś być gotowy do 15 grudnia 2006 r.

      Za portalem Nowe Drogi - www.nowedrogi.pl
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • merytoryka Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 12:13
        Rozumiem zatem że rok 2005 będzie rokiem spokojnym. Nikt nas w tym roku nie
        wysiedli. Założenia GDDKiA że w 2007r. droga ekspresowa będzie przejezdna od
        Konotopy do Lotniska przedłużą się conajmniej o 1-2 lata.
        • tarantula01 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 17:12
          merytoryka napisała:

          > Rozumiem zatem że rok 2005 będzie rokiem spokojnym. Nikt nas w tym roku nie
          > wysiedli. Założenia GDDKiA że w 2007r. droga ekspresowa będzie przejezdna od
          > Konotopy do Lotniska przedłużą się conajmniej o 1-2 lata.

          Może być rokiem spokojnym jeśli chodzi o odcinek Puławska - Szosa Lubelska, a
          więc przebieg przez Ursynów, Wilanów i Wawer. Wygrana w WSA sprawa:
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2484140.html przez ursynowskich
          ekologów oznacza, że wszystko może się zdarzyć na tym odcinku.

          Ale odcinek wcześniejszy "już jest", bo przecież podobny projekt, ale dotyczący
          odcinka Konotopa - Puławska już został opracowany (firma DHV Polska) i
          przedstawiony nawet mieszkańcom (spotkanie w Domu Kultury przy 1 sierpnia).

          --
          "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
          TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 12:17
      Za GW:

      12,5 mld zł na drogi do końca 2006 r.

      Andrzej Kublik 07-01-2005 , ostatnia aktualizacja 07-01-2005 19:49

      Na inwestycje drogowe - autostrady, drogi ekspresowe, obwodnice - rząd
      przeznaczył do końca przyszłego roku gigantyczną kwotę 12,5 mld zł. Tyle
      pieniędzy nasze drogi jeszcze nie widziały. Tyle że część tych pieniędzy trzeba
      jeszcze pożyczyć i zadbać o wykonanie wszystkich zaplanowanych inwestycji.

      Wkrótce nasze drogi powinny się przemienić w gigantyczny plac budowy. W tym
      tygodniu rząd w specjalnym rozporządzeniu rozdzielił na ten i przyszły rok
      pieniądze na poszczególne inwestycje drogowe finansowane z pieniędzy Krajowego
      Funduszu Drogowego. W 2005 r. na inwestycje na drogach krajowych trafić ma 6
      mld 194 mln zł, a w 2006 - prawie 6 mld 291 mln zł.

      W rozporządzeniu wymienia się dokładnie, ile pieniędzy przeznaczono na budowę
      poszczególnych odcinków autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic oraz wzmocnienie
      nawierzchni na niektórych odcinkach istniejących dróg.

      • Najwięcej rząd przeznaczył na budowę autostrad: w tym roku 2 mld 511,7 mln
      zł, a w 2006 r. - 1 mld 763 mln zł.

      • Na budowę dróg ekspresowych w tym roku przewidziano 903 mln zł, a w
      przyszłym - 1 mld 320 mln zł.

      • Dla obwodnice w 2005 r. przydzielono 709 mln zł, a w 2006 - prawie 475 mln zł.

      • Wzmocnienie nawierzchni i przebudowa dróg mają w tym roku pochłonąć ponad 1
      mld zł, a w 2006 - 1 mld 433 mln zł.

      • Aż 2,1 mld zł przewidziano na przygotowanie przyszłych inwestycji drogowych:
      w 2005 r. ponad 900 mln zł, a w 2006 r. - 1,3 mld zł.

      Czy wykorzystamy pieniądze?

      Po raz pierwszy rząd przyjął tak szczegółowy program rozdziału pieniędzy na
      inwestycje drogowe. Wymaga tego znowelizowana ustawa o płatnych autostradach,
      na której podstawie powołano Krajowy Fundusz Drogowy. Od zeszłego roku, kupując
      litr paliwa, wpłacamy jednocześnie 10 groszy na konto Funduszu. Dzięki temu
      mamy na wkład własny niezbędny do uzyskania pieniędzy z funduszy Unii
      Europejskiej.

      Natomiast w tym roku na budowę dróg w Polsce ma trafić 3,2 mld zł z funduszy
      UE. To więcej niż w sumie przez ostatnie trzy lata. W 2004 r. na inwestycje na
      polskich drogach przeznaczono z funduszy UE 1,5 mld zł, w 2003 r. - 0,72 mld
      zł, a w 2002 r. - 0,5 mld zł.

      Czy uda się wykonać wszystkie inwestycje przewidziane w rozporządzeniu? - To
      realne plany. To kontynuacja inwestycji już rozpoczętych albo już
      przygotowanych - zapewniał nas Włodzimierz Bilski, zastępca dyrektora
      generalnego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

      Jednak w ostatnich latach nieraz zarzucano GDDKiA, że nie wykorzystuje
      przekazywanych jej pieniędzy m.in. dlatego, iż inwestycje nie były
      przygotowane. Pod koniec 2003 r. niewykorzystane pieniądze na drogi trzeba było
      w ostatniej chwili przesuwać w budżecie państwa na następny rok, aby nie
      przepadły.

      Czy starczy pieniędzy?

      Większość inwestycji będzie finansowana z Krajowego Funduszu Drogowego. W tym
      roku z kont Funduszu na drogi przewidziano 4 mld 962,6 mln zł, w przyszłym zaś
      aż 5 mld 775,4 mln zł.

      Tymczasem w tym roku, kupując paliwo, powinniśmy wpłacić na konto Funduszu 1,2
      mld zł i mniej więcej tyle samo - w przyszłym roku.

      Rząd przekazał też Funduszowi 550 mln euro pożyczek z Europejskiego Banku
      Inwestycyjnego. Z tych pieniędzy budowane są obwodnice, a także odcinek
      autostrady A2 z Konina do Strykowa koło Łodzi.

      Uzasadnienie do rządowego rozporządzenia nie zostawia złudzeń - tych pieniędzy
      nie starczy. Rząd postanowił więc dokapitalizować Bank Gospodarstwa Krajowego,
      aby ułatwić mu zaciąganie kredytów dla Funduszu.

      Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, aby wykonać przyjęty przez rząd plan, BGK
      powinien pożyczyć dla Funduszu kilkaset milionów euro.

      Wszystkie te kredyty w przyszłości trzeba będzie jednak spłacić z pieniędzy
      ściąganych od kierowców.

      Fundusz będzie musiał też utworzyć prawie 130 mln zł rezerw na ewentualne
      odszkodowania przewidziane w umowach koncesyjnych na budowę i eksploatację
      autostrad.

      GDDKiA rozmawia też z firmami, które mają koncesje na eksploatację płatnych
      autostrad o zaniechaniu poboru opłat od ciężarówek. W zamian rząd chciałby
      zachować system winiet dla ciężarówek jeżdżących po naszych drogach. Według UE
      w Polsce nie można jednocześnie pobierać opłat za przejazdy ciężarówkami po
      autostradach i opłat winietowych.

      Jednak w zamian za zwolnienie ciężarówek z opłat od przejazdów autostradami
      GDDKiA będzie musiała wypłacać odszkodowania - właśnie z pieniędzy Krajowego
      Funduszu Drogowego. Od 2009 r. Fundusz ma też dopłacać do spłaty kredytów,
      które na budowę płatnej autostrady A1 spod Grudziądza do Gdańska zaciągnie
      firma Gdańsk Transport Company.

      Czy to się uda?

      Firmy budujące drogi zapewniają, że są w stanie budować więcej. -
      Przedsiębiorstwa zrzeszone w naszej Izbie obecnie wykonują prace za 8,5 mld zł
      rocznie i mogą je zwiększyć do 13,5 mld zł. Moce cementowni są niewykorzystane,
      można też zwiększyć produkcję asfaltu. Przez cztery, pięć lat nie zabraknie
      odpowiedniej jakości kruszywa w Polsce - zapewnia Wojciech Malusi, prezes
      Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

      Jednak nie kryje on obaw o możliwość wykonania rządowego planu. - Obawiamy się,
      czy Krajowy Fundusz Drogowy podoła finansowo obciążeniom, jakie są na niego
      nakładane. Mamy też wątpliwości, czy terenowe oddziały GDDKiA, w których
      pracuje bardzo mało ludzi, zdołają obsłużyć jeszcze większą liczbę inwestycji.
      Uważam, że jednym z większych błędów ministra infrastruktury Marka Pola było
      rozwiązanie Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, która zatrudniała wysokiej
      klasy specjalistów od obsługi inwestycji drogowych - dodaje Malusi.
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 12:21
      (7 grudnia 2004) - Wybudowanie autostrady Warszawa-Łódź do 2008 r. i nawet 200
      km dróg ekspresowych ułatwiających poruszanie się po Warszawie i województwie
      mazowieckim w ciągu sześciu lat planuje stołeczny oddział Generalnej Dyrekcji
      Dróg Krajowych i Autostrad. Czy Mazowsze wlokące się w tyle za województwami,
      które przeżywają autostradowy boom, jeszcze w tym dziesięcioleciu stanie się
      regionem najbardziej przyjaznym dla kierowców ceniących szybką jazdę w
      bezpiecznych warunkach?
      Na podróż samochodem po całkiem nowej drodze, wzdłuż której nie będzie ani
      skrzyżowań z sygnalizacją świetlną, ani przejść dla pieszych wymalowanych na
      jezdni, na przykład między Wyszkowem i Magdalenką (obie miejscowości leżą z
      dwóch stron Warszawy) według i tak – naszym zdaniem – optymistycznych
      zapowiedzi dyrektora Wojciecha Dąbrowskiego z warszawskiego oddziału GDDKiA
      trzeba poczekać jeszcze pięć lat. Ale już za dwa lata tak właśnie będziemy
      jeździć w sąsiedztwie [/b]Garwolina[/b] leżącego między Warszawą i Lublinem
      wzdłuż drogi krajowej nr 17. W przyszłym roku na zachód od tego miasta
      rozpocznie się budowa obwodnicy podobnej do tych, które dziś pozwalają ominąć
      Radzymin, Białobrzegi czy Ostrów Mazowiecką. Projektuje ją warszawskie biuro
      projektów Profil. Będzie miała 12,8 km długości, dwie jezdnie i wyłącznie
      bezkolizyjne skrzyżowania z drogami poprzecznymi. Powinna być gotowa w końcu
      2006 r. Pieniądze na realizację tego przedsięwzięcia pożycza nam Europejski
      Bank Inwestycyjny. Centrala GDDKiA chce wyłonić wykonawcę odcinka w pierwszym
      kwartale przyszłego roku. Już teraz rozpatruje wnioski o dopuszczenie do
      przetargu złożone przez 15 oferentów. Równocześnie warszawski oddział GDDKiA
      zamierza rękami Profilu uzyskać pozwolenie na jego budowę. Najpierw jednak ten
      sam Profil musi dokończyć wykup gruntów. – Mamy już dobrze ponad połowę i
      wywiążemy się z umowy do 30 marca przyszłego roku – zapewnia prezes firmy
      Waldemar Ostrowski. Według danych GDDKiA z 29 listopada wzdłuż planowanej
      obwodnicy Garwolina wykupionych jest 64% działek.

      Także w przyszłym roku – zgodnie z planami GDDKiA – ma zacząć się budowa
      obwodnicy Wyszkowa w ciągu planowanej drogi ekspresowej S-8 Warszawa-Białystok.
      Dwujezdniowa trasa z 600-metrowym mostem na Bugu ominie miasto od południowego-
      wschodu. Będzie miała 12,8 km długości. Jej krańce sięgną wsi Mostówka i
      Turzyn. Projekt wykonany przez Profil od roku czeka na wykorzystanie. GDDKiA
      czeka zaś na uprawomocnienie się pozwolenia na budowę odcinka obwodnicy od
      Turzyna do skrzyżowania z drogą nr 62. W przypadku jej przedłużenia do Mostówki
      konieczne jest jeszcze wywłaszczenie trzech posiadłości. Dyrektor Dąbrowski
      twierdzi, że wykonawcę wyszkowskiej obwodnicy (podobnie jak garwolińskiej)
      poznamy w końcu pierwszego kwartału przyszłego roku. – To scenariusz bardzo
      optymistyczny. Nie mamy jeszcze dokumentacji pozwalającej na ogłoszenie
      przetargu – ostudziła nas naczelnik Agnieszka Wicha z Biura Projektów Unijnych
      centrali GDDKiA. Najważniejsze, że będą pieniądze na realizację. Komisja
      Europejska przyjęła wniosek o dofinansowanie inwestycji, a ostateczna decyzja o
      współfinansowaniu spodziewana jest na koniec stycznia przyszłego roku. Co
      więcej, Unia wesprze nie tylko budowę obwodnicy Wyszkowa, ale i połączenie jej
      drogą ekspresową z czynną od sześciu lat obwodnicą Radzymina oraz podniesienie
      nośności tej ostatniej do 115 kN/oś. – Dla odcinka Radzymin-Mostówka firma DHV
      Polska złożyła w Urzędzie Wojewódzkim wniosek o wydanie decyzji lokalizacyjnej.
      Oczekuję, że uzyskamy ją w pierwszym kwartale przyszłego roku. Wówczas ruszy
      wykup gruntów pod rozbudowę trasy – zapowiada dyrektor Dąbrowski. [Z
      informacji, którą uzyskaliśmy od DHV Polska 8 grudnia wynika, że decyzja
      lokalizacyjna została wydana już 17 listopada i chociaż nie jest prawomocna, to
      posiada rygor natychmiastowej wykonalności, a wykup gruntów został rozpoczęty.]
      Wartość planowanych robót jest szacowana na 166 mln euro, z czego Fundusz
      Spójności wyłoży aż 85%. Łączna długość drogi ekspresowej Radzymin-Wyszków
      wyniesie 38 km. Jej jakość – według GDDKiA – będziemy mogli sprawdzić w roku
      2008.

      Ale prawdziwa rewolucja komunikacyjna ma ogarnąć Warszawę. Cel zostanie
      osiągnięty, gdy powstaną wszystkie z pięciu zaplanowanych odcinków dróg
      ekspresowych, które mają złożyć się na wewnętrzną obwodnicę stolicy. Jej
      długość wyniesie ok. 75 km. Owa magistrala ma mieć jezdnie generalnie o trzech
      pasach dla każdego kierunku ruchu (choć nie jest to przesądzone we wschodniej
      części od Marek do Zakrętu, której przebieg i parametry wciąż są przedmiotem
      dyskusji). W dzielnicach, przez które poprowadzi trasa ma być ona połączona
      bezkolizyjnymi skrzyżowaniami z najważniejszymi ulicami miejskimi. Wjechać i
      zjechać z arterii głównej będzie można poprzez 30 węzłów oddalonych od siebie
      średnio o 2,7 km. Spośród nich co najmniej trzy mają służyć do wjazdu na nowo
      wytyczane arterie umożliwiające szybkie wydostanie się z miasta w kierunku: ●
      Nadarzyna i Magdalenki (z ominięciem Raszyna i Janek),


      ● Wyszkowa (z ominięciem Marek) oraz ● Łodzi i to po autostradzie, która
      zapowiada się na najbardziej luksusową drogę na Mazowszu! Przejazd po obwodnicy
      między najbardziej oddalonymi od siebie węzłami z dopuszczalną na drodze
      ekspresowej prędkością 110 km/godz. nie powinien trwać dłużej niż 25 minut!
      Podróż między Warszawą i Łodzią z prędkością 130 km/godz. – 45 minut! Czyż to
      nie działa na wyobraźnię kierowców umęczonych staniem w warszawskich korkach?

      Opis nadchodzących zmian zaczynamy od autostrady. Odcinek A-2, który wreszcie
      połączy Warszawę (poprzez Berlin) z resztą Europy zachodniej, weźmie początek w
      podłódzkim Strykowie i sięgnie podstołecznej wsi Konotopa. Będzie miał 93,5 km
      długości, cztery pasy ruchu między Strykowem i Pruszkowem i aż sześć pasów
      ruchu od Pruszkowa po granicę Warszawy. Dobra wiadomość dla pruszkowian – ten
      ostatni ma być bezpłatny. Ale za podróż między Pruszkowem i Łodzią przyjdzie
      nam płacić, choć dziś nie wiadomo, ani ile, ani komu, ani od kiedy. Autostrada
      ma powstać w latach 2006-2008. Obecnie urzędnicy z Biura Przygotowania
      Inwestycji GDDKiA pracują nad rozwiązaniem ostatnich spornych kwestii
      związanych z jej umiejscowieniem: nad ominięciem zabytkowego dworku Grodzisk w
      gminie Dmosin na terenie województwa łódzkiego, który nieopatrznie znalazł się
      w osi planowanej autostrady; zabiegają też o zgodę na ścięcie przez autostradę
      narożnika ogrodu Hosera w Pruszkowie (generalny dyrektor dróg krajowych i
      autostrad zwrócił się o to do ministra kultury 22 listopada). Jeszcze w tym
      miesiącu GDDKiA chce wystąpić do wojewodów łódzkiego i mazowieckiego o wydanie
      decyzji w sprawie lokalizacji A-2. Jeśli zostaną podjęte w ustawowym terminie
      trzech miesięcy, to w marcu przyszłego roku można by zacząć wykup gruntów pod
      arterię. O ile do tego czasu zostanie wyłoniona firma, która ziemię będzie
      skupować. Przetarg ma odbyć się w grudniu, podobnie jak kolejny – na wykonanie
      projektu budowlanego i wykonawczego trasy. Wnioski o współfinansowanie
      inwestycji z unijnych funduszy Spójności i Rozwoju Regionalnego (ERDF) mają
      trafić w kwietniu przyszłego roku do Komisji Europejskiej.

      Gdyby autostrada powstała już dziś, to kierowcy zmierzający do Warszawy u jej
      krańca ujrzeliby szczere pole. W Konotopie nie ma drogi, która nadawałaby się
      do przejęcia ruchu z takiej magistrali i wprowadzenia go do naszej stolicy. 30
      lat temu do tej roli przygotowane były Al. Jerozolimskie! Dziś drogowcy chcą
      przedłużyć A-2 rozgałęziając ją na dwie nowe drogi ekspresowe S-8 i S-2 wiodące
      przez północne i południowe dzielnice miasta. To one (ale nie tylko) utworzą
      wewnętrzną obwodnicę Warszawy – istny Boulevard Périphérique rodem z Paryż
      • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 12:23
        Gdyby autostrada powstała już dziś, to kierowcy zmierzający do Warszawy u jej
        krańca ujrzeliby szczere pole. W Konotopie nie ma drogi, która nadawałaby się
        do przejęcia ruchu z takiej magistrali i wprowadzenia go do naszej stolicy. 30
        lat temu do tej roli przygotowane były Al. Jerozolimskie! Dziś drogowcy chcą
        przedłużyć A-2 rozgałęziając ją na dwie nowe drogi ekspresowe S-8 i S-2 wiodące
        przez północne i południowe dzielnice miasta. To one (ale nie tylko) utworzą
        wewnętrzną obwodnicę Warszawy – istny Boulevard Périphérique rodem z Paryża.
        Inwestycja ze względu na swój ogrom (a i wciąż nieokreślone źródła
        finansowania) zostanie rozłożona w czasie: w Warszawie, na autostradę
        doprowadzaną do zachodniej granicy miasta, ma czekać tylko zachodnie półkole
        obwodnicy, która w pierwszym etapie realizacji przewidzianym na lata 2006-2008
        północnym krańcem powinna sięgnąć al. Prymasa Tysiąclecia (w miejscu, gdzie
        dziś ostry zakręt łączy ją z Trasą AK), zaś południowym planowanym do wykonania
        w latach 2006-2007 – ul. Puławskiej (w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego
        służącego do przetaczania pociągów metra do stacji technicznej na Kabatach).
        Taka trasa ułatwiłaby życie nie tylko mieszkańcom stolicy, ale i przyjezdnym,
        zwłaszcza śpieszącym na rozbudowujące się lotnisko. Otóż do 2007 r., czyli wraz
        z pierwszymi odcinkami północnej i południowej drogi ekspresowej, od tej
        ostatniej ma zostać wyprowadzone pięciokilometrowe odgałęzienie w kierunku
        nowego dworca lotniczego. Łącznik oznaczony symbolem S-79 zepnie trasę S-2 z
        ul. Sasanki wzdłuż torów kolei radomskiej. Jak wyglądają przygotowania do
        budowy? Odcinek północnej obwodnicy projektuje Profil. Firma uzyskała decyzje
        lokalizacyjne: w czerwcu na część od Konotopy do ul. Lazurowej i w październiku
        od ul. Lazurowej do al. Prymasa Tysiąclecia. Dotychczas dla pierwszego z
        wymienionych fragmentów wykupiła 32% gruntów. Projekt odcinka południowego
        obwodnicy oraz łącznika do lotniska wykonuje firma DHV Polska (mająca korzenie
        w Holandii). Materiały do uzyskania decyzji lokalizacyjnej dla pierwszego z
        fragmentów arterii (S-79 – 2,1 km od węzła MPL Okęcie do ul. Poleczki) będą
        gotowe w grudniu. I znów, jeśli wojewoda w ciągu trzech miesięcy wyda decyzję
        lokalizacyjną, to na wiosnę mógłby ruszyć wykup gruntów.

        Północny odcinek obwodnicy Warszawy kończący się początkowo na al. Prymasa
        Tysiąclecia powinien sięgnąć Marek. W tym celu od 2006 r. ma ruszyć przebudowa
        obecnej Trasy Toruńskiej doskonale znanej kierowcom, bo czynnej od 10 lat.
        Historia jej budowy sięga schyłku lat 70 ubiegłego wieku i zapewne stąd wynika
        jej fatalny stan techniczny oraz odstraszający wygląd. Arterii tej nigdy nie
        został nadany ostateczny kształt. I tak w miejscu planowanego wiaduktu na węźle
        Łabiszyńska z ziemi sterczą słupy podpór. Z kolei cztery równoległe wiadukty
        nad torami kolejowymi pomiędzy węzłami Modlińska i Marywilska to wraki:
        wewnętrzne, które miały służyć do ruchu dalekobieżnego, stoją nieczynne; na
        zewnętrznych służących z konieczności i tranzytowi, i ruchowi lokalnemu obecny
        zarządca (Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie) z obawy o stan konstrukcji
        ograniczył zarówno dopuszczalną prędkość (do 40 km/godz.), jak i ciężar
        pojazdów mających tam wstęp (do 20 ton). Trasa ma odzyskać formę do 2008 r. Kto
        zajmie się projektowaniem zmian? Wszystko wskazuje na to, że Transprojekt
        Warszawa, który 30 listopada otrzymał z GDDKiA pismo informujące o
        zaakceptowaniu oferty przetargowej. Podpisanie kontraktu może nastąpić lada
        dzień. Dyrektor Dąbrowski uprzedza, że mimo statusu drogi ekspresowej, który po
        przebudowie zyska Trasa Toruńska, należy spodziewać się na niej ograniczeń
        prędkości z powodu zbyt małej odległości pomiędzy sąsiednimi węzłami. Na
        odstępstwa od warunków technicznych określonych w rozporządzeniu ministra
        transportu, jakim powinna odpowiadać droga ekspresowa, wojewoda mazowiecki
        wyraził zgodę już w lipcu tego roku.

        Również w 2008 r., jeśli budowa – jak chce GDDKiA – ruszy w trzecim kwartale
        roku przyszłego, nowy odcinek drogi ekspresowej długości 11,5 km powinien
        złączyć warszawską Salomeę (a dokładnie Al. Jerozolimskie nieco na zachód od
        ul. Łopuszańskiej) z drogami krajowymi nr 8 koło Wolicy (przy tej okazji na
        drogę ekspresową zostanie przebudowany 3,5-kilometrowy odcinek Wolica-Paszków)
        oraz nr 7 w sąsiedztwie Magdalenki. Projektem zajmuje się wymienione już biuro
        DHV Polska. – O decyzję lokalizacyjną planujemy wystąpić w końcu lutego
        przyszłego roku najpierw dla odcinków od węzła Opacz w kierunku południowym, a
        dwa miesiące później dla odcinka Opacz-Salomea. Na razie zebraliśmy opinie od
        władz samorządowych i czekamy na opinie instytucji rządowych – mówi projektant
        Krystyna Jastrzębska. Nowa trasa odciąży umęczony ruchem drogowym Raszyn, przez
        który każdej doby przeciska się (według nienajświeższych już obliczeń z 2000
        r.) blisko 60 tys. pojazdów – to rekord Polski na drogach krajowych. Odetchną
        także zapchane samochodami warszawskie ulice: al. Krakowska, Łopuszańska, Al.
        Jerozolimskie i al. Prymasa Tysiąclecia, po których dziś odbywa się tranzyt.
        Wybudowanie odcinka drogi ekspresowej Magdalenka-Opacz (S-7) razem z fragmentem
        południowej obwodnicy Warszawy od węzła Opacz do Konotopy (S-2) i z północną
        obwodnicą miasta od Konotopy do Marek (S-8) oznaczać będzie wytyczenie całkiem
        nowego i wygodnego szlaku komunikacyjnego dla kierowców podróżujących przez
        stolicę między południowymi i północno-wschodnimi regionami kraju.

        W 2009 r. Marki (od miejsca, gdzie dziś kończy się Trasa Toruńska) powinny być
        połączone nowo zbudowanym odcinkiem drogi ekspresowej z miejscowością Zakręt
        (tu rozwidlają się drogi krajowe nr 2 i 17 prowadzące z Warszawy do granicy
        wschodniej w Terespolu i Hrebennem). Drogowcy nazywają tę arterię wschodnią
        obwodnicą Warszawy. 29 listopada odbył się przetarg dla wykonawców projektu.
        Najtańszą ofertę złożyło konsorcjum firm Profil i Mosty Katowice. Jeszcze jeden
        rok później ma być gotowy odcinek obwodnicy południowej od miejsca, gdzie
        przekroczy ona ul. Puławską do skrzyżowania z obecną drogą krajową nr 17 w
        sąsiedztwie Góraszki (znanej z festynów lotniczych). Przetarg na jego
        projektowanie odbędzie się 21 grudnia. Do pełni szczęścia, czyli spięcia
        warszawskiej obwodnicy między Zakrętem i Góraszką (dziś łączy je droga krajowa
        nr 17), zabraknie tylko kilku kilometrów ekspresówki. Ale GDDKiA nie zapomina i
        o niej. – Właśnie trwa opiniowanie przez administrację rządową i samorządową
        koncepcji rozbudowy tej trasy na całej długości od Warszawy do granicy
        województwa mazowieckiego – mówi dyrektor Dąbrowski.

        Budowa obwodnicy warszawskiej będzie z pewnością najbardziej kosztownym
        przedsięwzięciem inwestycyjnym w dziejach stolicy oraz budzącym największe
        kontrowersje wśród jej obywateli, a to ze względu na sąsiedztwo planowanych
        arterii z osiedlami mieszkaniowymi na Bemowie i Żoliborzu na północy oraz w
        Ursusie, Włochach, na Ursynowie i w Wawrze na południu. Trudno jednak nie
        zauważyć, że – jak wynika z danych GDDKiA – warszawiacy nie stronią od
        samochodów: na 1000 mieszkańców przypada już ponad 400 aut, a ich właściciele
        zapewne oczekują poprawy warunków przemieszczania się po mieście. Koszt
        wykonania drogowego pierścienia – począwszy od sporządzenia projektów i
        wykupienia gruntów, a na budowie skończywszy – jest szacowany na 6,4 mld zł! Na
        wysokość tej astronomicznej kwoty ma wpływ między innymi mnogość obiektów
        inżynierskich, które wzdłuż arterii znajdą miejsce dosłownie co kilkaset
        metrów. Najpoważniejszym wyzwaniem dla konstruktorów i wykonawców będą z
        pewnością obiekty w ciągu S-2: ● tunel pod ul. Płaskowickiej i dodatkowo pod
        linią metra na Ursynowie długości ok. 2650 m (planowany na odcinku, wzdłuż
        którego – mimo rezerwowa
        • yasioo7 Re: Ciekawy artykuł 08.01.05, 12:24
          Budowa obwodnicy warszawskiej będzie z pewnością najbardziej kosztownym
          przedsięwzięciem inwestycyjnym w dziejach stolicy oraz budzącym największe
          kontrowersje wśród jej obywateli, a to ze względu na sąsiedztwo planowanych
          arterii z osiedlami mieszkaniowymi na Bemowie i Żoliborzu na północy oraz w
          Ursusie, Włochach, na Ursynowie i w Wawrze na południu. Trudno jednak nie
          zauważyć, że – jak wynika z danych GDDKiA – warszawiacy nie stronią od
          samochodów: na 1000 mieszkańców przypada już ponad 400 aut, a ich właściciele
          zapewne oczekują poprawy warunków przemieszczania się po mieście. Koszt
          wykonania drogowego pierścienia – począwszy od sporządzenia projektów i
          wykupienia gruntów, a na budowie skończywszy – jest szacowany na 6,4 mld zł! Na
          wysokość tej astronomicznej kwoty ma wpływ między innymi mnogość obiektów
          inżynierskich, które wzdłuż arterii znajdą miejsce dosłownie co kilkaset
          metrów. Najpoważniejszym wyzwaniem dla konstruktorów i wykonawców będą z
          pewnością obiekty w ciągu S-2: ● tunel pod ul. Płaskowickiej i dodatkowo pod
          linią metra na Ursynowie długości ok. 2650 m (planowany na odcinku, wzdłuż
          którego – mimo rezerwowania terenu pod autostradę – wyrosły bloki mieszkalne!),
          ● estakada w prawobrzeżnej części Warszawy na terenie Mazowieckiego Parku
          Krajobrazowego długości ok. 1600 m (pod którą zapewne mają chadzać zwierzęta
          leśne) i ● most przez Wisłę długości ok. 1000 m. – Pieniędzy będziemy szukać w
          kolejnym budżecie Unii Europejskiej, który zacznie obowiązywać od stycznia 2007
          r. – zapowiada dyrektor Tadeusz Jastrzębski kierujący Biurem Projektów Unijnych
          GDDKiA. A skąd fundusze na lata 2005-2007? – Źródła finansowania nie są jeszcze
          znane. Wiadomo, że budżet państwa nie udźwignie takich inwestycji i o pieniądze
          musimy zwracać się do Unii Europejskiej. A na etapie rozruchu sięgniemy pewnie
          do Krajowego Funduszu Drogowego – przypuszcza Zbigniew Kotlarek, zastępca
          generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad odpowiedzialny za inwestycje w
          całym kraju.

          Dla pełnego obrazu przedsięwzięć drogowych planowanych na Mazowszu dodajmy, że
          GDDKiA przed rokiem 2010 chce wybudować jeszcze: ● odcinek drogi ekspresowej S-
          7 długości ok. 10 km pomiędzy Czosnowem i Kiełpinem w miejscu dzisiejszej
          dwujezdniowej drogi krajowej nr 7 (budowa w latach 2007-2008); ● odcinek drogi
          ekspresowej S-7 między Grójcem i Jedlińskiem, który wraz z czynną od półtora
          roku obwodnicą Białobrzegów utworzyłby arterię o długości 48 km usprawniając
          ruch między Warszawą i Radomiem (trwa jej projektowanie i wykup gruntów pod
          trasę, a budowa jest planowana na lata 2006-2008); ● odcinek drogi ekspresowej
          S-8 długości ok. 15 km, który połączyłby północną obwodnicę Warszawy S-8
          począwszy od Marek z czynną obwodnicą Radzymina (budowa w latach 2008-2010), a
          wraz z planowaną i do tego czasu już zapewne gotową, drogą ekspresową z
          Radzymina do Wyszkowa i z obwodnicą tego miasta o identycznym standardzie
          utworzyłby arterię długości 53 km.

          Maciej Oksień

          Za portalem Nowe Drogi - www.nowedrogi.pl
          --
          SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
          siskom_tak@gazeta.pl
          TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • yasioo7 Łódź - Poznań w dwie godziny 08.01.05, 15:15
      Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – a na razie idzie – już w grudniu
      będziemy mogli przejechać z Łodzi do Poznania w czasie krótszym niż 2 godziny.
      Tempo budowy autostrady A2 jest tak duże, że na niektórych odcinkach
      budowniczowie przekroczyli harmonogram.

      Przy budowie odcinka Stryków – Dąbie pracuje na trzy zmiany około 600 osób.
      Choć drogowcy zaczęli prace przed zaledwie czterema miesiącami, już wykonali
      jedną czwartą zaplanowanych prac. Budują 60 wiaduktów, przemieścili setki
      tysięcy metrów sześciennych ziemi. Prace te pochłonęły już 150 z 600 mln zł,
      przewidzianych na tę inwestycję. Największym problemem okazały się grząskie
      torfowiska w okolicach wsi Zelgoszcz, Ciosny i Szczawin. Drogowcy musieli
      wydobyć w tych miejscach znaczne ilości ziemi, a ubytek ten uzupełnić piaskiem
      i kruszywem.

      – Już w czerwcu rozpocznie się wylewanie asfaltu na autostradzie, a wszystkie
      prace zostaną zakończone w listopadzie – zapowiada Małgorzata Jezierska,
      dyrektor oddziału łódzkiego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad –
      inwestora odcinka autostrady A2, przebiegającej ze Strykowa do Konina. Za
      dalszy odcinek odpowiada prywatna spółka Autostrada Wielkopolska SA, która
      zbudowała lub zmodernizowała autostradę na odcinku Konin – Nowy Tomyśl. Wąskim
      gardłem będzie stukilometrowy odcinek z Nowego Tomyśla do przejścia granicznego
      w Świecku.

      – Przygotowujemy się do podpisania umów z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym i
      bankami komercyjnymi. Mamy nadzieję, że zrobimy to w marcu. Prace zaczęlibyśmy
      w kwietniu, a cały odcinek Nowy Tomyśl – Świecko oddalibyśmy do użytku pod
      koniec 2007 roku – ocenia Zofia Kwiatkowska, rzecznik Autostrady Wielkopolskiej
      SA.

      Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotowuje się już do budowy
      autostrady A2 ze Strykowa w kierunku Warszawy. Jeszcze w tym roku zostanie
      ogłoszony przetarg na prace projektowe odcinka Stryków – Wiskitki.

      --
      Publikacja ze stycznia 2005. Niestety nie wiem, która z łódzkich gazet
      zamieściła ten artykuł. A tymczasem w Warszawie - szkoda gadać...
      --
      SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
      siskom_tak@gazeta.pl
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • yasioo7 Re: Łódź - Poznań w dwie godziny 08.01.05, 15:17
        "A - jak autostrada " MK
        "Pod koniec roku wcisnę gaz do dechy i wypróbuję, czy uda się przejechać
        samochodem w półtorej godziny do Poznania. Nierealne? Ależ tak, pojadę przecież
        pierwszym w naszym regionie odcinkiem autostrady A2.

        O tym, że Łódź ma znakomite położenie - na przecięciu dwóch autostrad A1 i A2 -
        słyszeliśmy od kilkunastu lat. Ale boom komunikacyjny mogliśmy oglądać dotąd
        jedynie na mapach. Przełom nastąpił we wrześniu 2004 r., kiedy ruszyła budowa
        pierwszego odcinka autostrady A2 w Łódzkiem. Nawet premier Marek Belka, który
        przyjechał do Emilii, by wbić pierwszą łopatę, kręcił z niedowierzaniem głową.
        Zanim przyjechał, upewnił się, czy to wszystko prawda. Czy przypadkiem nie
        zgromadzono tutaj sprzętu dla premiera, a maszyny zaraz po uroczystości wrócą
        do garaży.

        Ale sprawdziliśmy, że prace szły pełną parą - nawet pod koniec grudnia.
        Pracownicy łódzkiej firmy Mosty Łódź między Emilią a Strykowem wykonali już
        ponad 20 proc. wszystkich robót mostowych. Na budowę, mimo zimy, wracają już 4
        stycznia. Pod koniec roku łódzcy kierowcy będą mogli przejechać do Poznania w
        niewiele ponad półtorej godziny. Gotowy jest już też 50-km odcinek A2 ze
        stolicy Wielkopolski do Nowego Tomyśla. Stamtąd zostaje jeszcze 100 km do
        granicy z Niemcami w Świecku.

        Inwestycja na A2 jest gigantyczna: ekipy budowlane zużyją 5 tys. ton stali,
        ułożą 500 tys. ton mas bitumicznych, a także przekopią 5,5 mln m sześc. ziemi.
        Przeliczymy, czy rzeczywiście przy autostradzie stanie 650 znaków drogowych.
        Jak obliczyli specjaliści, przy każdym kilometrze autostrady pracę może znaleźć
        108 osób. To przyciągnie też nowych inwestorów. "

        03.01.2005 Gazeta Wyborcza
        --
        SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej
        siskom_tak@gazeta.pl
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 Ekspresowa od nowa? 08.01.05, 19:33
      Ekolodzy wygrali w sądzie z budowniczymi dróg ekspresowych. Teraz chcą
      oprotestować tzw. decyzję lokalizacyjną dla trasy ekspresowej przez Bemowo.
      Urzędnicy twierdzą, że nie opóźni to budowy drogi z Konotopy do Trasy Armii
      Krajowej, która ma ruszyć w przyszłym roku.

      Stowarzyszenie Ekologiczny Ursynów zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu
      Administracyjnego decyzję wojewody, który odmówił dopuszczenia ekologów jako
      strony w postępowaniu w sprawie lokalizacji trasy. Sąd przyznał rację ekologom.

      - Teraz zaskarżymy do wojewody lokalizację drogi ekspresowej na Bemowie. Nie
      zgadzamy się na przebieg takich tras przez Warszawę - mówi Danuta Cesarska z
      Ekologicznego Ursynowa.

      Według harmonogramu budowa drogi powinna ruszyć w 2006 roku. Czy ekolodzy
      zniweczą te plany?

      - Na razie nie widzę zagrożenia - mówi Wojciech Dąbrowski, dyrektor
      warszawskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Trasa
      będzie jednak budowana według tzw. specustawy. A to oznacza, że ewentualne
      skargi nie powinny wstrzymać przygotowań do tej inwestycji.

      Wojewoda na razie czeka na uzasadnienie sądowego wyroku.
      BLIK, KMAJ, RR
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050108/warszawa_a_4.html
      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy
      • tarantula01 Ekolodzy zablokują budowę 10.01.05, 16:40
        Losy ważnej inwestycji drogowej - łącznika przez Bemowo między autostradą A2 i
        Trasą Armii Krajowej - wiszą na włosku.

        Przedstawiciele Ekologicznego Ursynowa chcieli brać udział w podejmowaniu
        decyzji o budowie łącznika. Ma on za 3-4 lata połączyć okolice miejscowości
        Konotopa przy zachodniej granicy Warszawy z fragmentem wewnętrznej obwodnicy
        miasta - Trasą AK.

        Dzięki połączeniu obu dróg trasą ekspresową biegnącą przed środek Bemowa,
        wzdłuż ul. Dywizjonu 303, samochody zjeżdżające z autostrady mogłyby szybko
        przemieszczać się przez Bemowo, wpadać na Trasę AK i tędy wydostawać się za
        miasto.

        Najpierw wojewoda mazowiecki, a potem minister infrastruktury nie zgodzili się
        na włączenie Stowarzyszenia Ekologiczny Ursynów do postępowania urzędowego.
        Ekolodzy zaskarżyli tę decyzje do wojewódzkiego sądu administracyjnego. W
        piątek WSA postanowił, że Ekologiczny Ursynów miał prawo uczestniczyć w
        postępowaniu.

        Ekolodzy są przeciwni budowie drogi ekspresowej przez miasto. Ich zdaniem,
        powinna ona powstać poza aglomeracją. Czy w związku z tym będą chcieli
        zatrzymać przygotowania do budowy trasy przez Bemowo? - Nie zgadzamy się na tę
        drogę i nie dopuścimy by powstała - mówi ekolog Danuta Cesarska.

        Wojciech Dąbrowski, dyrektor mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg
        Krajowych i Autostrad, przekonuje, że na razie nie ma mowy o wstrzymywaniu
        inwestycji. - Prace ruszą w tym lub w przyszłym roku. Dzięki zastosowaniu tzw.
        specustawy drogowej ewentualne protesty ekologów nie sparaliżują inwestycji -
        zapewnia dyrektor Dąbrowski.

        Data: 2005-01-10
        MHAD
        www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=55430
        --
        "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
        TAK dla warszawskiej obwodnicy
    • tarantula01 ZIEMIA ZA ĆWIERĆ MILIARDA 13.01.05, 18:11
      Żmudne negocjacje, setki aktów notarialnych, dziesiątki wywłaszczeń. Do czerwca
      rząd chce kupić za 250 mln zł wszystkie działki pod budowę łącznika
      autostradowego przez środek Bemowa. Miasto wyda ponad 100 mln zł na grunty pod
      Trasę Siekierkowską, most Północny, drogi dojazdowe do lotniska Okęcie i
      modernizację Al. Jerozolimskich. Jeszcze nigdy plany wykupów nie były tak
      ambitne.

      Kilkaset milionów złotych przeznaczył rząd w tym roku na wykup gruntów pod
      trasy ekspresowe w stolicy. Z marazmu przebudziły się też władze miasta. Na
      zakup ziemi pod pięć dużych inwestycji komunikacyjnych w projekcie tegorocznego
      budżetu zapisano 115 mln zł. To przełom, bo jeszcze w 2003 roku ratusz bez
      specjalnych sukcesów skupował ziemię tylko pod jedną dużą inwestycję - Trasę
      Siekierkowską.

      Ekolodzy straszą rząd
      Na Bemowie już prawie półmetek wykupu gruntów pod drogowy łącznik od autostrady
      A2 w Konotopie do Trasy Armii Krajowej. Od września ubiegłego roku GDDKiA
      kupiła prawie 230 z 570 działek potrzebnych pod inwestycję. Zapłaciła za to 100
      mln zł. Do wydania jest jeszcze 250 mln zł.

      - Teraz skupujemy działki między ul. Lazurową a Powązkowską. W czerwcu wykupy
      powinny się zakończyć. Następnie wystąpimy o pozwolenia na budowę. Prace
      budowlane ruszą w przyszłym roku - mówi Wojciech Dąbrowski, dyrektor
      warszawskiego oddziału GDDKiA.

      Według naszych informacji, średnia cena za 1 mkw. ziemi między Lazurową a
      Powązkowską to 400 zł. Dla porównania: za ziemię pod tę samą trasę w okolicach
      Bliznego urzędnicy płacili 250 zł, a w Jawczycach - 110 zł.

      Nie wszystkie transakcje idą po myśli urzędników. Wojciech Dąbrowski przyznaje,
      że GDDKiA skierowała już do wojewody kilkanaście wniosków o wywłaszczenie
      właścicieli gruntów. Budowniczy dróg ekspresowych pocieszają się jednym: dzięki
      uchwaleniu przez Sejm tzw. specustawy ewentualne dodatkowe roszczenia finansowe
      właścicieli nie powinny wstrzymać przygotowań do budowy.

      O ból głowy może za to przyprawić urzędników wygrana w Wojewódzkim Sądzie
      Administracyjnym ekologów. W ubiegłym tygodniu sąd uznał ich za stronę w
      postępowaniu w sprawie przebiegu przez Bemowo drogi ekspresowej z Konotopy do
      Trasy AK. Danuta Cesarska ze stowarzyszenia "Ekologiczny Ursynów"
      zapowiedziała, że zaskarży decyzję lokalizacyjną dla tej trasy w celu
      wstrzymania budowy.

      Kłopot z dojazdem do lotniska
      Od mają GDDKiA zacznie skupować grunty pod nowy dojazd do lotniska Okęcie, a
      dokładniej jego południowy odcinek między ul. Osmańską a Wirażową. Do wiosny
      2006 roku miejskie Biuro Nieruchomości powinno wykupić grunty pod fragment
      północny (od Wirażowej do Marynarskiej).

      W drugiej połowie roku GDDKiA rozpocznie wykup ziemi pod południowy łącznik, od
      Konotopy przez Ursus i Włochy (po południowej stronie lotniska) do ul.
      Puławskiej. W tym przypadku również nie ma jeszcze decyzji lokalizacyjnej, a
      zamierzają storpedować inwestycję zieloni z "Ekologicznego Ursynowa".

      Na tym nie koniec kłopotów. Rządowi planiści mają problem z przeprowadzeniem
      południowej obwodnicy miasta nad al. Krakowską. Okazało się, że w miejscu
      planowanej trasy (między ul. Na Skraju a Realem na Okęciu), stoją domy.

      - Rezerwowany od lat korytarz pod trasę został częściowo zabudowany. Do końca
      stycznia planiści opracują cztery warianty przebiegu trasy. Wybierzemy ten
      najmniej uciążliwy dla mieszkańców - ujawnia Wojciech Dąbrowski.

      Czekają na łopatę
      Oprócz budowy łączników autostradowych w Warszawie zacznie się budowa kilku
      dróg miejskich. Przed władzami stolicy stoi nie lada zadanie. Z największą
      niecierpliwością warszawiacy czekają na most Północny. Miejscy urzędnicy na
      razie kupili 23 parcele za 6,5 mln zł. To zaledwie jedna piąta działek, które
      są potrzebne pod budowę przeprawy.

      - Wykup gruntów rozpoczął się dopiero kilka tygodni temu. Do wykupienia zostały
      jeszcze 83 parcele. Kiedy je pozyskamy, będziemy mogli rozpocząć budowę -
      tłumaczy Marcin Bajko z Biura Nieruchomości.

      Wszystkie działki będą kosztowały ponad 40 mln zł. Witold Chodakiewicz,
      pełnomocnik do spraw budowy mostu Północnego, zapowiada, że pierwsza łopata
      zostanie wbita na budowie w 2006 roku.

      Autokomis blokuje węzeł
      Zadanie numer dwa dla miasta to przedłużenie Trasy Siekierkowskiej do ul.
      Płowieckiej. Wiceprezydent Andrzej Urbański obiecał, że przed końcem 2006 roku
      kierowcy dojadą Trasą Siekierkowską do ul. Płowieckiej. Czy dotrzyma słowa? Na
      razie drogowcom nie udało się oddać na czas nawet 400-metrowego odcinka między
      Wałem Miedzeszyńskim a ul. Bora-Komorowskiego.

      Miasto musi zdobyć już tylko 16 działek. Według Marcina Bajki będą problemy z
      nabyciem trzech. Przykład? Właściciel autokomisu przy ul. Grochowskiej nie
      zgadza się na przeniesienie w inne miejsce.

      Większość z 16 parceli ratusz już wywłaszczył. Miasto nie mogło ich kupić, bo
      właściciele nie byli zainteresowani sprzedażą albo nie miały one uregulowanego
      stanu prawnego. Część właścicieli skorzystała z prawa zaskarżenia tej decyzji.
      Miasto może jednak skorzystać z przepisu w ustawie o gospodarowaniu
      nieruchomościami, który pozwala na rozpoczęcie inwestycji publicznej, nawet
      jeśli ktoś odwoła się od decyzji o wywłaszczeniu.

      Bez decyzji i planu
      Opóźnia się też zdobywanie gruntów, bez których nie da się przebudować Al.
      Jerozolimskich między wiaduktem WKD a ul. Łopuszańską.

      - W większości należą one do firm, które albo nie godzą się na zaproponowane
      przez nas ceny, albo na odsprzedanie nam tylko tego kawałka swojej parceli,
      jaki jest nam potrzebny - informuje Marcin Bajko.

      Ratusz może sam podzielić taką działkę i wywłaszczyć potrzebną mu część, ale
      właściciele odwołują się od tych decyzji. Dzielenie działek może w ogóle stać
      się główną przeszkodą przy wykupie potrzebnych gruntów. Parcelować można je
      bowiem tylko wtedy, gdy miasto ma tzw. decyzję o lokalizacji celu publicznego
      albo teren jest objęty miejscowym planem zagospodarowania. W przypadku
      wymienionych w tekście miejskich inwestycji albo nie ma takiej decyzji, albo
      brakuje planu miejscowego.

      Konrad Majszyk, Jacek Krzemiński
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050113/warszawa_a_1.html
      Kto skupuje grunty
      Rząd. Wykupy gruntów w imieniu GDDKiA nadzoruje wybrana w przetargu spółka
      Profil. Negocjacje cenowe z mieszkańcami jako jej podwykonawca prowadzi firma
      Grunt. GDDKiA wyznaczyła górną granicę ceny za 1 mkw. ziemi, której
      negocjatorzy przekroczyć nie mogą.

      Miasto. Nad pozyskiwaniem działek pod miejskie inwestycje pracuje dziś 40
      warszawskich urzędników (jeszcze w 2003 roku było ich tylko 10). W ubiegłym
      roku powstał osobny wydział, który tylko tym się zajmuje.


      --
      "Kto pod kim dołki kopie, ten ma łopatę"
      TAK dla warszawskiej obwodnicy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka