Dodaj do ulubionych

Rdzenni kontra przyjezdni

IP: *.cbr.tp.pl / *.cbr.tp.pl 03.02.05, 08:42
To z tym zabieraniem miejsc pracy to krótko mówiąc pierdoły
Mój kuzyn prowadzi w Wawie firmę budowlaną i szukał ludzi do pracy, i co się
okazało, że rdzenni Warszawiacy wolą brać zasilek dla bezrobotnych niż
pracowac na budowie musiał więc zatrudnić ludzi ze wsi.
Edytor zaawansowany
  • Gość: bio IP: *.chello.pl 03.02.05, 08:52
    OTO WŁAŚNIE POLSKA NASZA!!!
    DLACZEGO W INNYCH CZĘŚCIACH EUROPY NIE SŁYCHAĆ O LUDZIACH PRZYJEZDZAJACYCH DO
    WIELKICH MIAST W POSZUKIWANIU PRACY ITP.??
    W NASZYM KRAJU TO ODWIECZNY PROBLEM.
    A WARSZAWIACY, KTORZY NAJGLOSNIEJ PROTESTUJA W SPRAWIE PRZYJEZDNYCH ZAPEWNE
    KIEDYS TEZ DO WARSZAWY PRZYJECHALI. JAK NIE ONI TO ICH RODZICE, DZIADKOWIE IDT.
    LUDZIE OPANUJMY SIE!!!
  • Gość: baśka IP: *.topex.com.pl / 80.50.35.* 03.02.05, 09:06
    A skąd Ty wiesz ,ze w innych stolicach o tym nie piszą?Mieszkales w innym
    miescie poza granicami Polski?podaj prosze przyklady,to interesujące..

    po co,dlaczego temat ten jest poruszany notorycznie co miesiac??!!!
    Moze ktos mi wyjasni wjakim celu o tym pisze GW???
    Gdyby chociaz to było obiektywne ujecie stosunkow miedzy ludzkich to rozumiem,
    zawsze w negatywnym swielte o rodowitych warszawianach!
    moze autor ma permanentny komplex małomiasteczkwy?????
  • Gość: j. IP: 217.8.186.* 03.02.05, 09:24
    > moze autor ma permanentny komplex małomiasteczkwy?????
    Szanowna Pani, polecam lekturę postów pod tymi artykułami. Z nich to dopiero wyzierają kompleksy :)
  • Gość: Danziger IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.05, 09:39
    Najbardziej źli na przyjezdnych są wieśniaki których mama lub tata awansowali
    społecznie przyjeżdżając ze wsi do miasta kilkadziesiąt lat temu i teraz
    tacy "Warszawiacy" tłumaczą przyjezdnym jak bardzo trzeba wniknąć w miasto aby
    czuć się jego mieszkańcem.
    A to że Warszawa jest brudna i chaotyczna to się zgadzam.
  • Gość: Danziger IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.05, 09:42
    Jeszcze jedno. Jak CAŁY NARÓD BUDOWAŁ STOLICĘ to wtedy mieszkańcy spoza
    Warszawy byli OK i cacy a jak już tą stolicę wybudowali (bo zniszczona była do
    piwnic) do przyjezdni są BE. To świadczy o zacofaniu umysłowym niektórych. No i
    oczywiście pokazuje ogrom nieszczęścia jaki niesie ze sobą centralizacja. Bo
    nie wyobrażam sobie żeby np. ze Stuttgartu czy Hannover ludzie musieli jechać
    do pracy do Berlina. A w Polsce niestety niejednokrotnie muszą.
  • Gość: Ziggi IP: 217.153.224.* 03.02.05, 09:59
    Nie wiedziałem, że Stuttgart i Hannover są w Polsce.
  • Gość: tyo IP: 212.244.27.* 03.02.05, 11:23
    co miałeś na myśli ... bo on pewnie z Warszawy;)
  • hayek1 03.02.05, 11:42
    No no no. Ja bym uważał z takimi tekstami do Warszawiaków. Teraz mamy podkładkę w postaci wyników narodowego testu inteligencji. ;P
  • Gość: beLLiCoSe IP: 195.175.37.* 03.02.05, 14:01
    Dobrze, niech mu wytłumaczy, bo koleś wolno kojarzy. Nie wiem jak można było po
    tym poście pomyśleć że Hannover czy Stuttgart miałby leżeć w Polsce.

    Btw nie rozumiem dlaczego ta koza w tym artykule mowi o przyjezdnych "np z
    Krakowa"? Jestem pewien ze akurat z Krakowa do Warszawy ludzi jezdzi najmniej.
    To chyba jednak przejaw kompleksów.
  • hayek1 03.02.05, 14:30
    Hoho, mało ludzi z Krakowa? No może na studia mało, ale do robotki to już całe tabuny, choć spora cześć na weekend do domu wraca.
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 03.02.05, 10:23
    Migracja do stolicy/największego ośrodka jest zjawiskiem powszechnym na całym
    świecie...W Niemczech - na zasadzie wyjątku może to jest o tyle mniej
    oczywiste, że i Berlin, jako zintegrowane miasto istnieje od jakichś kilkunastu
    lat, poza tym jest bardzo wiele dużych aglomeracji, to kwestia historyczna,
    trzeba by sięgnąć setki lat do tyłu...
    Kwestia migracji nie wiąże się z centralizacją, ale raczej z poziomem
    ekonomicznym kraju - im większa różnica poziomu gospodarczego między regionami
    kraju tym częstsza migracja. Brazylia to kraj federalny, zdecentralizowany, a
    migracja do dużych aglomeracji przybiera tam formy ekstremalne. Generalnie
    można też powiedzieć, że tym większa migracja, im kraj jest biedniejszy -
    licząc średnio. Ale już z tym to nie do końca. Bo co np. znaczy, że w Polsce
    ludzie "niejednokrotnie muszą" jechać do Warszawy??? Czy są w Polsce jakieś
    przypadki śmierci głodowej? Czy jedyną opcją, żeby zarobić większe pieniądze
    jest Warszawa (pomijam akurat ludzi z regionu warszawskiego, w okolicach Błonia
    może tak)? Prawda jest taka, że wielu chce po prostu poprawić swój poziom
    życia, bez Warszawy większość pewnie jakoś by i tak przeżyła, z kolei ci "z
    dołu" (którym przeżyć najtrudniej) w W-wie kariery i tak na ogół nie zrobią,
    ale każdy z przyjezdnych wierzy, że będzie lepiej. Jeżeli urodzisz się w
    jakiejś dziurze na granicy między Oklahomą a Texasem i chcesz zrobić na prawdę
    większą karierę, albo masz jakieś większe aspiracje kulturalne to
    najprawdopodobniej pojedziesz przecież do NYC, LA albo chociażby do Houston, a
    nie zostaniesz u siebie, chociaż biedy byś nie cierpiał. Jeżeli pochodzisz z
    Masywu Centralnego i masz większe ambicje, prędzej czy później skończysz w
    Paryżu. Tak że zjawisko ma charakter globalny, było jest i będzie. Polska to
    jeżeli chodzi o przyczyny migracji akurat pośredni przypadek między kazusem
    brazylijskim a powiedzmy amerykańskim.

    "Prowincja" jeździła, jeździ i będzie jeździć do Warszawy i innych dużych
    miast. Uważanie tego za typowo polskie zjawisko to jak składanie opadów deszczu
    i powodzi w 1997 roku na karb polityki Buzka(skądinąd kiepskiej):))). Natomiast
    oczywiście będzie zmieniać sie wraz z sytuacją w kraju charakter tej migracji,
    ale sama jako taka pozostanie i pewnie identyczne głupoty (jakieś dziwne
    sondaże nie wiadomo po co robione itd.) będzie się czytać w internecie (czy w
    podobnym medium) za jakieś 50 lat...
  • Gość: HEHE IP: *.chello.pl 03.02.05, 11:07
    TZW PSEUDOWARSZAWIACY DZIELA SIE NA 2 GRUPY !!: TYCH CO DAWNO I NIEDAWNO
    PRZYJECHALI ZE WSI !!! HEHE WIEC NIECH NIE PIERD... ZA PRZEPROSZENIEM ZE ICH
    PRZYJEZDNI DENERWUJA BO CO MAJA POWIEDZIEC NP AMERYKANCY W AMERYCE ??? ZWYKLE
    JAK JAKIS POLACZEK LUB INNY PRZYJEZDNY NARZEKA TO MOWIA PROSTO "JAK CI SIE
    NIE PODOBA TO WYPIERD.... DO SIEBIE NA WIES !!!!!!!!!!!!!!!
  • dzioobas 03.02.05, 11:50
    Przyznam szczerze, że kultura miejska od wieków była tworzona przez pospólstwo z
    tzw. wsi. Szczególnie miało to miejsce podczas rewolucji przemysłowej. W
    przypadku Warszawki zaś mając na względzie, że większość mieszczaństwa została
    wytłuczona podczas drugiej wojny, wiemy kto zamieszkuje okoliczne blokowiska.

    Nawet kamienice w śródmieściu były budowane i zasiedlane przez przyjezdnych.
    Ciekawe co na ten temat powiedzieli by moi współziomkowie z Wrocławia, miasta o
    wiele piękniejszego i bardziej atrakcyjnego od tej socrealistycznej hybrydy. Z
    tego co wiem wszyscy tu we Wrocku jesteśmy osiedleńcami, kulturę mieszczańską
    zaś dziedziczymy po wysiedleńcach ze Lwowa.

    Moim skromnym zdaniem właśnie ci Lwowiacy stworzyli swoisty etos mojego miasta i
    uważam, że ci z pseudo-warszawiaków co podnoszą największe larum to właściwie
    muszą być mieszkańcy okolicznych blokowisk, które w 100% zamieszkują chłopi i
    drobnomieszczanie z okolicznych wichur.

    Sam jestem ze wsi i przyjechałem do Wrocławia, tu skończyłem studia i pracuję.
    Zawsze spotykałem się z samą życzliwością, a na losowo wybrane pytanie "skąd
    jesteś", każdy tu najpierw mówi skąd pochodzi a dopiero potem gdzie rezyduje we
    wrocku. Znam kilku warszawiaków którzy przyjechali do Wrocławia i zamieszkali tu
    właśnie dlatego, że jest to miasto (podobnie jak cała zachodnia ściana) wolne i
    rozhermetyzowane.
  • hayek1 03.02.05, 12:19
    Nie większość zginęła, tylko ok. połowa. Z czego połowa to byli Żydzi. Co oczywiście nie zmienia faktu, że w Warszawie 2/3 to przyjezdni. No ale to normalna sytuacja w dużych metropoliach, działających jak magnes na ludzi szukających szybkiego zarobku. Szkoda mi tych ludzi, sporo z nich jest nieco sfrustrowanych i niechętnych naszemu miastu, co widać po jadowitych postach na tym forum. A "największe larum", kolego, to na tym forum podnoszą właśnie Twojego pokroju ludzie z innych regionów Polski, a nie Warszawiacy. ;D
  • zupper 03.02.05, 13:06
    Z dużym zainteresowaniem przeczytałem twój post dotyczący Wrocławia i
    Warszawy.Pozwolę sobie jednak na drobną polemikę. Nie będę w niej nawiązywał do
    Warszawy w której mieszkam od 30 lat choć z urodzenia i serca jestem
    wrocławianinem. Pozwole sobie jednak zwrócić uwagę na ów klimat na kóry
    powołujesz się posługując przy tym nazwą Lwów. Otóz uwierz mi, bo piszę to na
    podstawie badań (ogólnodostępnych), że z tym Lwowem nie do końca tak jest.
    Nie pamiętam w tej chwili jaki procent przyjezdnych stanowili przesiedleńcy zza
    Buga ale wiem jedno, że tak naprawdę ze Lwowem niewiele mieli wspólnego.
    Otóz okazuje się ,że prawdziwych Lwowiaków czyli mieszkańców samego miasta
    wśród przyjezdnych "Lwowiaków" jest niecałe 13%. Pozostali to przesiedleńcy z
    okolic miasta i powiatu a więc pisząc uczciwie ze wsi. Przyjeżdżając do
    Wrocławia tuż po jego wyzwoleniu podawali się za Lwowiaków dodając sobie tym
    prestiżu na starcie nowego życia. Owe 13% prawdziwych Lwowiaków wśród
    przesiedleńców z tamtych rejonów stanowi niewielki w gruncie rzeczy procent w
    całości mieszkańców Wrocławia po jego wyzwoleniu. Sporo osób przyjechało z
    Wielkopolski, Łódzkiego i Małopolski (chyba prawidłowa kolejność) Prawdą jest
    natomiast, że sporą częśc owych Lwowiaków z miasta tworzyła kadra naukowa z UL,
    która wtedy nadawał ton i klimat intelektualny miastu.
    Myślę, że tak jak w wielu innych przypadkach tak i kwestia Lwowa jest lekko
    rozdmuchana z oczywistych powodów co w niczym nie umniejsza rangi ani prestiżu
    miasta.
    Pozdrawiam
    bonczek/hydroforgroup/

    www.nasz.wroclaw.pl
  • Gość: tomcat IP: *.aster.pl 03.02.05, 17:56
    Koresponduje to z owymi 13% lwowian. Poza tym proszę porównać liczby
    mieszkańców w Warszawie w grudniu 1945 było niespełna pół miliona mieszkańców -
    nie byli to jeszcze przyjezdni.
    PS. Poznałem mieszkanców wszystkich dużych miast w Polsce stąd moja uwaga i
    nigdzie nie było tak wielkiego komleksów, nienawiści i zawiści do Warszawy. Po
    przyjeździe na stałe już ją kochają.
  • Gość: peiper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:49
    Nie pie..koles bo mozna dostac zajadow ze smiechu jak czyta sie te twoje
    wypociny. Nie jestes z Warszwawy wiec tak za przeproszeniem gowno wiesz co tu
    sie dzialo i dzieje w tej chwili.
  • Gość: lnk IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.02.05, 16:25
    I jak tu lubić Warszawiaków? Najbardziej wrogo nastawione miasto do WSZYSTKICH.
  • Gość: inny IP: *.kappa.ro 04.02.05, 09:06
    Ink, bez obrazy prosze, ale prezentujesz typowo "ciemnogrodzki" sposob myslenia:

    1. Po jednym poscie oceniasz wszystkich Warszawiakow
    2. Nie chce ci sie wziac pod uwage, ze w Warszawie powoli juz ludzi krew zalewa
    gdy co miesiac slysza jakies utyskiwania: a to dot. przyjezdnych (jak tym
    razem), a to tego "glupiego Sejmu z cholernej Warszawy" (jakby nie docieralo do
    ludzi, ze w sejmie sa ludzie z calej Polski), a to jeszcze cos innego. Moza
    odpowiadac spokojnie raz i drugi, ale po kolejnym razie, gdy co i rusz pojawi
    sie jakis frustrat wcale mnie nie dziwi, ze komus z masy osob mieszkajacych w
    Warszawie puszcza nerwy.

    Urodzilem sie w Stalowej Woli (male miasteczko, ok. 70 tys. mieszkancow),
    zameldowany jestem w Warszawie, a mieszka w Bukareszcie. Mieszkalem takze
    dluzej lub krocej w innych miejscach w roznych krajach. W mojej ocenie Warszawa
    jest raczej niezorganizowana i szara, a np. Krakow, Paryz czy Londyn bardziej
    mi sie podobaja. Nie zmienia to jednak faktu, ze generalnie to
    calkiem "mozliwe" miasto, gdzie przy odrobinie wysilku mozna znalezc kazda
    forme rozrywki, spedzic milo czas, znalezc prace czesto ciekawsza i lepiej
    platna niz w wiekszosci miast Polski. Ustawiczne "najezdzanie" na to miasto i
    jego mieszkancow dla mnie osobiscie wyglada malostkowo i jest symptomem
    zakompleksienia oraz czesto zazdrosci.
  • Gość: L IP: 217.8.186.* 03.02.05, 16:27
    Pochodzę z Wielkopolski, studiowałem we Wrocku, mieszkam i pracuję w Wawie. Też
    byłem za wrocławskich czasów przeciwnikiem Wawy, też rozpisywałem się jakie to
    idiotyczne miasto itp.... do czasu aż los sprawił, że w niej zamieszkałem. I
    wiesz, co Ci powiem - piszesz brednie, jak ja kiedyś. Wawa nie jest ani lepszym
    ani gorszym miastem niż Wrocław, wszystko zależy od tego, co porównujesz. I
    powiem Ci jeszcze coś, w co pewnie nie będziesz chciał uwierzyć - we Wrocławiu
    częściej spotykałem się z ludzką nieżyczliwością niż tu - w Warszawie.
  • Gość: Mjollnir IP: *.hist.uni.wroc.pl 04.02.05, 11:06
    Co by nie mówić o Warszawie, to jedno mi imponuje - umiejętność jazdy
    Warszawiaków po mieście, czarny pas bym im przyznał w tej kategorii. Zdarzyło mi
    się jeździć po Warszawce i tylko tam (mieszkam we Wrocławiu) kierowcy potrafią
    jeździć "zderzak w zderzak" i nie trąbić tak często na siebie jak gdzie indziej.
    We Wrocławiu tak nie potrafią przynajmniej, nie widziałem, a jeżdzę swoim
    szwedzkim odrzutowcem już parę lat - ile trzeba się nawk...iać to mało.
    A co do ludzi? Hmmm...wszędzie są barany, niezależnie od tego czy to Kraków,
    Wrocław, Poznań itd., a że do stolicy naprzyjeżdzało ich najwięcej...przecież
    nie postawi się szlabanu z napisem "Buraki wypie..lać".
    Myślę, że jakim trzeba byłoby być dla innych nauczyłby Was właśnie Warszawiak -
    Pan Stanisław Grzesiuk, niezły był z niego herbanik. W skrócie: fajnym ludziom
    pomagać, baranów w mordę walić, może ich to otrzeźwi.
  • Gość: k IP: *.sympatico.ca 04.02.05, 16:30
    L, a ja akurat odwrotnie - ile razy nie bylam w Warszawie to Warszawiacy nie
    byli dla mnie mili.Zapytac o droge - to odburknie cos pod nosem ale wyraznie sie
    uslyszy " o znowu przyjezdny". Po kazdym pobycie w Warszawie wracalam do domu z
    glowa wielka jak czajnik - zbyt glosnie, brudne i naprawde chaotyczne miasto.Ale
    pamietam kilka dni spedzonych w tym miescie z fantastycznym przewodnikiem -
    zolnierzem AK ktory oprowadzil mnie po przepieknych zaklatkach tego miasta i
    opowiedzial historie ktorych nie wyczytasz w zadnej innej ksiazcze dot. zarowno
    miasta jak i czasow wojny.
    Chamskie odzywki spotkasz wszedzie w kazdym miejscu.Tyle ze od tej Warszawy
    wymaga sie w koncu troche wiecej - wszak to nasza stolica, nie?
  • Gość: Halina IP: *.chello.pl 04.02.05, 11:56
    podobnie jest w Katowicach ,jak we Wrocławiu.
    Ślązacy są wspaniałym i cichym narodem i nie kłócą się z przyjezdnymi,
    może z malutkimi wyjątkami jak jakiś debil na ścianie wypisze: von.......
    Sosnowiec to już Zagłębie jak wszyscy wiedzą ale nie wszyscy wiedzą,że po II
    wojnie świetowej były walki Ślązaków z Żagłębiem i nie tylko.
    W miarę jak ludzie kształcili się było coraz lepiej.Dziś dużo Kończy
    Uniwersytet Śląski w Katowicach,czy Politechnikę Śląską czy inne dobre Uczelnie.
    Poziom wykształcenia ma niewątpliwie wpływ na tolerancję w społeczeństwie i w
    rodzinie również.
  • Gość: max IP: *.speed.planet.nl 05.02.05, 21:14
    Halina mowisz, ze slazacy to taki cichy bezkonfliktowy narod itp
    itd....pochodze z Wawy, ale mieszkalem w Sosnowcu kilka lat i powiem szczerze,
    ze lepiej czuje sie wsrod zaglebiakow niz wsrod nastawionych dosc wrogo do
    wszystkiego co nie-slaskie slazakow czego najlepszym przykladem moze byc
    Kutz....jego wypowiedzi sa najdelikatniej mowiac zenujace. Druga sprawa to te
    wszystkie brednie o odlaczeniu slaska od Polski nie wspomne. Slazacy narzekaja,
    narzekaja.....wielu ma niemieckie paszporty, pracuja w Niemczech, podatku nie
    odprowadzaja (moze w Niemczech) ale caly ten krzyk o kopalnie, dofinansowanie z
    naszych podatkow to juz kpina. Bede bronil Zaglebie poniewaz mam tam wielu
    przyjaciol, a przez te kilka lat nie spotkalem porzadnego typa czy laski ze
    slaska.
  • Gość: pn IP: *.energopol.com.pl / *.energopol.com.pl 03.02.05, 13:16
    a kto to jest Amerykanin ze podajesz Go za przyklad?
  • Gość: braszyns IP: *.5.waw.pl / *.crowley.pl 03.02.05, 13:25
    moi dziadkowie i rodzice urodzili się w Warszawie więc nie pie..że
    wszyscy zgineli
  • Gość: Ghandi IP: *.konstancin.net 08.02.05, 09:12
    Biedny niedouczony dzieicaku. Tak sie sklada ze np. moja zona i jej rodzina to rdzenni warszawiacy... ponad polowa jej rodziny zginela w Powstaniu, czesc przezyla... i co? przyjechala ze wsi tak? Jak czytam takie pierdoly to nei dziwie sie ze Lepper i Giertych maja poparcie skoro w narodzie taka ciemnica, zreszta nic nowego...
  • q_vw 03.02.05, 11:47
    W kwestii formalnej :) Powódź roku 1997 na południu Polski była w czasie rządów
    SLD a dokładniej za premiera Cimoszewicza. Buzek utworzył rząd parę miesięcy
    później. Musisz tez przyznać, że przy rządach obecnych, które nastąpiły po
    Buzku, czyli Miller i Belka, rząd Buzka jawi sie całkiej dobrze, jako gabinet
    kompetentnych fachowców... a wydawało się, że gorzej być nie może. Co do
    przykładu Niemiec, jest on lekko nietrafiony, pomimo tego, że berlin stolica
    jest od dekaty, to przecież Bonn tez nie było mekką dla przyjezdnych. W
    Niemczech karierę możesz zrobic w innych miastach, co wynika ze
    zdecentralizowania kraju, popatrz na Hamburg, Monachium, Frankfurt i jeszcze
    parę innych miast. Co do Brazylii, to wynika z infrastruktury i poziomu rozwoju,
    brazylia wciąż się buduje. Francja to bardzo silnie scentralizowany i
    zbiurokratyzowany kraj, stąd pozycja i rola Paryża, który zresztą daje taki
    dochód z powodu nagromadzenia przemysłu w departamencie, że uchodzi za
    najbogatszy region świata jeśli idzie o przychody pieniężne. A w Polsce ? A w
    Polsce naprawdę karierę nie trzeba robić w Warszawie, no, chyba że w finansach
    czy polityce...
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 03.02.05, 12:26
    Co do powodzi i rządów, to oczywiście masz rację;))). Podobnie zresztą zgadzamy
    się co do oceny rządów Buzek/Miller, ale to inny temat. Co nie zmienia samego
    sensu przykładu, tzn. bicia piany z powodu zjawisk, które w takiej a nie innej
    formie są na całym swiecie naturalne. Co do Niemiec - wydaje się że
    zdecentralizowanie Niemiec wynika raczej z historii, tzn. przyjęcie modelu
    związkowego Niemiec wynikało właśnie z tego, że ziemie te składały się z dużej
    ilości silnych i niezależnych ośrodków, w tym zwłaszcza miejskich, poczynając
    już od średniowiecza, a nie na odwrót - tzn. to nie dzięki decentralizacji już
    w okresie jedności Niemiec te ośrodki się tak rozwinęły (zresztą trudno tu
    mówić o decentralizacji, bo nie było czego decentralizować)...Jednak Berlin w
    przedwojennych Niemczech dużo bardziej dystansował inne metropolie niż w tej
    chwili (miał 4 mln. mieszkańców, tyle samo co teraz) i pewnie będzie się to
    powiększać...Chodzi raczej o to, że Niemcy - i to może przejściowo, bo pozycja
    Berlina będzie rosła, są - z przyczyn historycznych - rzeczywiście jednym z
    NIELICZNYCH krajów świata, w których trudno mówić o jednoznacznej dominacji
    jednego czy nawet kilku ośrodków nad innymi. Jest Berlin - największe miasto i
    stolica. Jest Monachium - z kolei główny ośrodek kulturalny i pod wieloma
    względami ekonomiczny (siedziby firm) dawnego RFN, jest Hamburg - 2 miasto po
    Berlinie z największym PKB na mieszkańca wśród regionów UE. Jest Frankfurt -
    stolica giełdowa i finansowa. Jest cała Nadrenia z kilkoma ważnymi ośrodkami.
    Do tego powiedzmy Stuttgart i parę innych miast...Ale w skali całego świata na
    ogół jest jednak jeden (albo kilka, zwłaszcza w wielkich krajach jak USA czy
    Brazylia) zdecydowanie przodujący ośrodek...To kwestie wynikające z historii,
    których nie da się ot tak usunąć w kilka lat. W gruncie rzeczy w Polsce mamy do
    czynienia tak na prawdę z jeszzcze stosunkowo słabą pozycją stolicy wobec
    reszty regionów, w porównaniu np. z Francją, Wlk. Brytanią, nie mówiąc już o
    Czechach, Danii, czy Węgrzech - to ani dobrze ani źle, tak po prostu musiało
    się stać z wielu względów...A co do tego, że w Polsce nie trzeba robić kariery
    w Warszawie zdecydowanie się zgadzamy. Łatwo natomiast komuś, komu nie chce się
    zabrać za to co go interesuje, mówić, że nic nie zdziałał, "bo nie jest z
    Warszawy, a tylko w Warszawie w tym chorym kraju się da, to przez samolubstwo
    Warszawy nie ma perspektyw itd..."
  • darkuss 04.02.05, 07:29
    nareszcie jakaś mądra wypowiedź na tym szowinistycznym forum broniąca strony Warszawy, w tej dyskusji ( właściwie to wypowiedź, rzekłbym bliska obiektywnej). Nic dodać, nic ująć. Brawo....
  • darkuss 04.02.05, 07:35
    Pytanie: czy ludzie, którzy przyjechali z prowincji a właściwie to ich dzieci są rodowitymi mieszkańcami miasta? Dla mnie "rodowity" nie oznacza człowieka urodzonego w danym miejscu, lecz człowieka posiadającego korzenie w tym miejscu. Jestem z Górnego Śląska, moi przodkowie mieszkają tu z dziada -pradziada, dlatego śmiem nazywać się rodowitym Ślązakiem. Dzieci osób, które przyjechały na Śląsk za pracą uważają się za rodowitych ślązaków, ponieważ urodzili się na śląsku. Kategorycznie się z tym nie zgadzam. Pragnę poznać Twoje zdanie Monadina.
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 04.02.05, 11:49
    Trudno mi powiedzieć. Na codzień mnie to raczej mało obchodzi...Ktoś odróżnił
    tutaj rodowitego mieszkańca (po prostu urodzonego w danym mieście) od rdzennego
    (posiadającego przodków w tym mieście)...To może byc jakieś proste kryterium,
    byle do niego nie przywiązywać zbyt dużej wagi. W związku z faktem, że zarówno
    w Warszawie jak i na Górnym Śląsku, najwieksze przemieszanie ludności nastąpiło
    po 1945, można założyć, że rdzennym jest ktoś kogo przodkowie mieszkali w
    regionie przez wojną, sięganie głębiej niebezpiecznie ocierało by się o akcje
    typu ustawy norymberskie, gdzie określano od ilu pokoleń trzeba mieć
    udokumentowaną czystą germańskość, żeby móc kupić ziemię rolną.

    Mogą być z tym oczywiście problemy. Np. o sobie mógłbym powiedzieć, że jestem
    pół-rdzennym a pół-rodowitym warszawiakiem, ale z tej drugiej strony - dziadek
    wyjechał po powstaniu i założył rodzinę poza Warszawą - jak w takim razie
    liczyć ten kazus - a takich przypadków są tysiące??? W sumie guzik to mnie...

    Patrząc pragmatycznie. Jeżeli ktoś nie spełnia czegoś co nazwał bym kryteriami
    buractwa :))) tzn. :

    A. Wiedza danego mieszkańca Warszawy nt. miasta nie ogranicza się do rejonu
    biurowiec/Dworzec Centralny/centrum handlowe/bloki gdzieś na za jakimś pseudo-
    warszawskim zadupiu, jeżeli kojarzy główne dzielnice miasta tworzące jego
    klimat (niekoniecznie ma to być wiedza historyczna, szewc prowadzący wartsztat
    od czterech pokoleń w tym samym podwórzu gdzieś na Szmulowiźnie na pewno nie
    wie, jaki architekt zaprojektował Teatr Wielki, a rdzennym warszawiakiem
    niewątpliwie jest), jeżeli nie jest typem który twierdzi np. z pełnym
    przekonaniem, że w Warszawie tylko się zarabia nie znając ofery kulturalnej
    tego miasta - jak na Polskę - niewątpliwe najbogatszej
    B. Jeżeli nie jest typem, który narzeka jak okropnie mieszka mu się w stolicy,
    a podczas wizyt u rozdziców mówi "u nas w Warszawie"
    C. jeżeli nie jest z tych nowobogackich buraków albo szukających sponsora
    wyrachowanych pseudo-kurewek, którzy udają bardziej wielkomiejskich niż
    nowojorczycy, ubrani - jak się im wydaje - jak z FTV i wyrabiający miastu
    opinię o warszawskich szpanerach (mógłbym podać ogromną listę pseudo-
    warszawskich lokali, których należy unikać z uwagi na takich bywalców jeżeli
    się nie chce uprzedzić do rozrywek w mieście)- po alkoholu wychodzą jednak
    maniery ex-bywalców disco polo live w remizach.


    to uważam, że dociekanie skąd taka osoba przybyła i od jakiego czasu mieszka w
    Warszawie jest idiotyzmem poniżej pasa. Jeżeli zaś ktoś podpada pod jedno z
    tych kryteriów buractwa (a tylko B dotyczy ewidentnie nie-warszawiaków), jest
    burakiem i bucem, niezależnie od tego skąd pochodzi - równie dobrze może
    mieszkać w W-wie od kilku pokoleń - są takie przypadki, choć czysto
    statystycznie (ale tylko statystycznie) - jeżeli ktoś jest w sytlu opisanymnym
    w pkt. a i c, to najprawdopodobniej przyjechał z innego miasta albo jest z
    takich rodowitych warszawiaków, co to przodkowie wjeżdżali po 1945 na naczepie
    od zetora z toną ziemniaków na zapas, "bo w miście to ni wiadomo czy majom".
    Nie żebym miał coś en masse przeciw takim, co wjeżdżali na zetorach :))) -
    ważne żeby nie spełniali w.w kryteriów buractwa i tylko to.

    Myślę, że - te kryteria można - przy uwzględnieniu różnic regionalnych -
    zastosować do tego, na ile kogoś można uważać za Ślązaka (choć tu jest jeszcze
    kontrowersyjna kwestia etniczna), Krakowianina itd.

    Uważanie, że rdzenność jest jako taka atutem - to oczywiście szaleństwo - warto
    dodać, że np. wielu artystów kojarzonych jako typowych dla życia kulturalnego
    Paryża nie było w ogóle z Paryża, ani nawet z Francji. Co nie znaczy, że takie
    narzekanie jest polską specyfiką. Na pewno tym artystom wiele razy "rodowici"
    paryżanie okazywali na salonach poczucie wyższości. Wystarczy poczytać Balzaka.
  • Gość: peiper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:45
    Takim samymy wysilkiem zostal odbudowany takz Gdansk, Wroclaw i pare innych
    miast. Ludzie w Niemczech niestety jezdza z Hannoveru do pracy w Berlinie i
    centralizacja to mysle, ze jest to zle slowo na ta sytuacje. A poza tym jak nie
    jestes z Warszawy to sie nie odzywaj bo to nie twoja sprawa.
  • Gość: Danziger IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.05, 18:06
    > Takim samymy wysilkiem zostal odbudowany takz Gdansk, Wroclaw i pare
    > innych miast.

    Twoja ignorancja sięga iglicy Pałacu Kultury i Nauki.

    > Ludzie w Niemczech niestety jezdza z Hannoveru do pracy w Berlinie
    > i centralizacja to mysle, ze jest to zle slowo na ta sytuacje.

    Jak wyżej

    > A poza tym jak nie jestes z Warszawy to sie nie odzywaj
    > bo to nie twoja sprawa.

    ROTFL ! Prawie zachłysnąłem się kawą ze śmiechu. Takiego tumana dawno nie
    czytałem :) Napisz coś jeszcze !
  • Gość: Nie pij kawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 21:08
    widział to w lustrze: wtrącałem sie w nie swoje sprawy i zostałem ukarany...
  • darkuss 04.02.05, 07:42
    Dlaczego niemieszkający w Warszawie nie może rzucać argumentami w tej kwestii? W tej dyskusji właśnie chodzi o to, żeby posłuchać również obiektywnych zdań (nie z Warszawy). nie potrafisz słuchać szczerych wypowiedzi "z twarzą" ? Nie słuchaj- schowaj głowę w piasek, my dyskutować będziemy bez Ciebie...
  • Gość: OL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 21:10
    tak mamy wasze zdanie w dupie. Wiesniaki do pluga i jazda!jazda!jazda!
  • Gość: ala IP: *.w81-251.abo.wanadoo.fr 03.02.05, 10:00
    zgadzam sie :)
    w W-wie trudno określić kto tak naprawde jest rdzennym warszawiakiem, mam
    wrażenie, że tu wszyscy są przyjezdni...
    całe to miasto jest taką wielką sypialnią, w ktorej sie śpi, zarabia i niewiele
    poza tym
    pozdrawiam
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 03.02.05, 10:21
    A taki stosunek do Warszawy jaki prezentujesz to niby z czego wynika? Właśnie z tego, że jesteś "przyjezdna". :) Niestety taki to już niefart mają przyjezdni, nie tylko do Warszawy ale do każdego miasta, kraju - zawsze pozostaną tylko "przyjezdnymi" i większość z nich będzie się przez długie lata źle czuć w nowym miejscu zamieszkania. Oczywiście jest dużo wyjątków od tej reguły. Ja w każdym razie bardzo się cieszę, że jestem z Warszawy i że nie w głowie mi wyjazd nigdzie indziej - zawsze będę "tutejszy" i zawsze się tu będę dobrze czuł. :)
  • Gość: 71 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.02.05, 10:48
    a Twoi przodkowie pewnie z małopolskiej mieściny.:-)
  • hayek1 03.02.05, 11:39
    Czyżbyś jakąś lokalną gwarę u mnie wytropił? :-)
    Raczej nie z Małopolski. Bardzo różnie - Szwajcaria, Niemcy, Armenia, Śląsk, jest i nitka arystokratyczna ;) (Raczyńscy) i rdzennie warszawska.

    A czemu pytasz?

    Widzę, że z Wrocławia kolega... Przodkowie z Kresów wagonami bydlęcymi przyjechali? ;P
  • dem0kryt 03.02.05, 11:42
    Nie śmiej się ze lwowiaków... to było jedno z najbardziej polskich miast.
  • kixx 03.02.05, 10:51
    Gość portalu: ala napisał(a):

    > zgadzam sie :)
    > w W-wie trudno określić kto tak naprawde jest rdzennym warszawiakiem, mam
    > wrażenie, że tu wszyscy są przyjezdni...
    > całe to miasto jest taką wielką sypialnią, w ktorej sie śpi, zarabia i
    niewiele
    > poza tym
    > pozdrawiam
    €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€ €€€€€€€€€€
    slowa typowe dla kogos,kto przyjechal do obcej sobie miejscowosci,w ktorej poza
    ludzmi z pracy nie ma zadnych innych znajomych,rodzina zostala w miejscu z
    ktorego pochodzi
    dla takiego kogos nowe miejsce zamieszkania jest zawsze tylko sypialania
    moze po kilkunastu latach,gdy wrosnie nieco w miast pozna wiecej ludzi,to
    sypialnia zmieni sie w miasto w ktorym zyje
    ale tak naprawde dopiero jego dzieci maja szanse na pelna asymilacje

    --
    ▐▌
    ▐▌
  • Gość: ala IP: *.w81-251.abo.wanadoo.fr 03.02.05, 12:13
    wcale nie jestem z W-wy
    byłam tam kilka razy w życiu i to wystarczy chyba, żeby mieć jakąś opinię o tym
    miejscu..no chyba, że uraziłam jakiś warszawiaków "z krwi i kości" i w ogóle jak
    śmiem wtrącać parę groszy do tego tematu...to przepraszam
    Pozdrawiam
  • Gość: kixx IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 12:42
    to ze nie jestes z Warszawy daje sie zauwazyc chocby po serwerze z ktorego
    piszesz
    ale takze z opinii o Warszawie
    mnie to ani ziebi,ani grzeje
    jestem typowym warszawiakiem i mam negatywne opinie w nosie

    rowniez pozdrawiam
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 03.02.05, 13:27
    Oczywiście, po paru wizytach można już sobie wyrobić opinię, ilu jest przyjezdnych, że w Warszawie się tylko sypia i pracuje, że niewielu jest rdzenych warszawiaków no i oczywiście że jest do dupy, no bo jakżeby inaczej. Bardzo jesteś wnikliwą obserwatorką jak widzę. :D

    Ciekawe, że takie opinie słychać głównie od Polaków, cudzoziemcom się tu zazwyczaj bardzo podoba, i to nie tylko tym zza Buga :P. No ale to już zagadka dla psychoanalityka. :)

    Ja bym tylko wszystkim kochanym rodakom spoza Warszawy radził, żeby się zajęli swoim własnym miastem i otoczeniem - na pewno jeszcze wiele można w nim zmienić na lepsze, co też Wam polecam, zamiast czytania z wypiekami na twarzy dyskusji o mieście, w którym byliście "parę razy", ale jak widać macie dużo o nim do powiedzenia, przy czym czym więcej kto gada tym głupiej. :D A my tu w zapyziałej stolycy sami się zajmiemy swoimi problemami.
  • Gość: PRZYJEZDNY IP: 195.164.28.* 03.02.05, 11:01
    Ludzie, wstyd mi za Was nie ważne czy przyjezdni czy "warszawiacy". O czym wy
    rozmawiecie. Migracja jest naturalna ,problem polega na tym że wreszcie dotarła
    do zacofanej Polski - Warszawy. Weźcie się lepiej do pracy. Pozdrawiam
  • Gość: Luc IP: 134.93.52.* 03.02.05, 12:25
    co do sypialni bym sie nie zgodzil bo te role juz od jakiegos czasu pelni Lodz.
  • Gość: Zosia_ IP: *.acn.waw.pl 04.02.05, 10:22
    Mysle, ze tablice rejestracyjne samochodow eliminuja sporo "warszawiakow".
    Natomiast rdzenni Warszawiacy to chyba gatunek na wymarciu. Wojna przetrzebila
    niezle mieszkancow stolicy wiec nie ma sie co dziwic, ze potem tak wiele osob
    przyjechalo z innych regionow. Teraz przyjezdzaja za praca.
    Na dodatek rdzenni opuszczaja miasto, przeprowadzaja sie pod Warszawe albo do
    innych miast. Ja tez uciekam wkrotce i dowiem sie jak to jest byc przyjezdnym w
    innym wiekszym miescie. Ciesze sie, ze te artykuly nie beda juz mnie dotyczyly
    bo bede gosciem. Dodam, ze jak tylko uda mi sie odlozyc fundusze to z
    przyjemnoscia przeprowadze sie na wies. Kiedys lubilam Warszawe, teraz jest to
    dla mnie zlepek wszystkiego, pogon za kasa.

    Ale po co sa te artykuly to zupelnie nie wiem. Mam sie zaczac odzywac jakos
    inaczej do kolegow z pokoju w pracy bo proporcja Warszawa - reszta Polski jest
    1:6(zaden z nich nawet nie urodzil sie w tym miescie, ale mieszkaja tu od kilku
    do kilkunastu lat)?
  • Gość: warszawiak IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.05, 10:50
    glosujcie www.wehrmacht.ir.pl odawajcie glosy
  • Gość: helka IP: 195.160.253.* 03.02.05, 11:34
    zgadzam się z kolegą
    przyznaję, jestem na "napływowa" ale z największą wrogością spotykam się u
    tych "warszawiaków", których rodzice przybyli do Warszawy natomiast ci
    mieszkający tu od pokoleń to często wspaniali otwarci na innych ludzie
    a może problem jest w Warszawiakach, niech przemyślą wszystko powoli, jeśli nie
    mają pracy czy miejsca na studiach to trudno zwalać na innych, może lepiej
    zastanowić się nad sobą, swoją nieudolnością
    ja tu pracuję i wcale nie dlatego że jako "napływowa" pracuję za marne grosze
    bo to nieprawda, mam świetną pracę, dobrą pensję i musze się tu utrzymać sama
    nie będąc na garnuszku rodziców ale zawdzięczam to swojej własnej ciężkiej
    pracy a nie postępowaniu jakie zaobserwowałam u znajomych "warszawiaków". oni
    olali szukanie pracy przy końcu stiudiów czy też zaraz po ich zakończeniu, oni
    musieli przecież wypocząć biorąc sobie długie wolne a później mieli przetensje,
    że wszystkie ciekawe posady zostały już zajęte
  • Gość: Kaszub IP: *.spray.net.pl 03.02.05, 12:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Polonus z Lutecji IP: *.w83-114.abo.wanadoo.fr 03.02.05, 10:30
    To sa typowe malomiasteczkowe,prowincjonalne ,zasciankowe i tak bardzo polskie
    oznaki kompleksow.Podzial na nasi i reszta dowodzi wiejskosci polskiego
    spoleczenstwa.W 1945 roku zostalo 100000 Warszawiakow a reszta przyjechala w
    tych samych celach co dzisiaj.Przemyslta zanim napiszeta.
  • hayek1 03.02.05, 12:12
    Ehh, jak ja lubię jak ktoś bzdury gada i liczy na to, że nikt nie zauważy. :D W wojnie życie straciło ok 700000 mieszkańców Warszawy, w tym 350000 Żydów. Po wojnie większość pozostałych mieszkańców wróciła do Warszawy. Ile to dokładnie było - nie pamiętam, ale z pewnością znacznie więcej niż 100000.
  • Gość: beLLiCoSe IP: 80.55.237.* 03.02.05, 14:22
    To napisz gdzie twoj przedmowca napisal bzdure? Bo jak narazie swoim wywodem
    niczego nie odparłeś, napisałeś jedynie "ale z pewnością znacznie więcej niż
    100000" co jest tylko jakimś twoim sraczkowatym domysłem. Nie umiesz dyskutować,
    nadinterpretujesz i pier@##isz nie na temat - jak wiekszosc ludzi na tym forum,
    obojetnie czy z Krakowa, Warszawy, Gdowa czy też Wejherowa.
  • hayek1 03.02.05, 14:40
    Kmiotku, staram się trzymać mimo wszystko jakiś poziom wypowiedzi, jak ktoś spada za bardzo poniżej tego poziomu to nie chcę mi się rozmawiać.

    A napisałem "z pewnością więcej niż 100000", bo czytałem ostatnio gdzieś o dokładnej liczbie. Chciałem znaleźć, ale mi się nie udało, a że nie lubię zmyślać wzorem przedpiścy, więc napisałem tylko że "z pewnością więcej", bo nie chciałem, żeby bzdura została na forum bez niczyjej, choćby ogólnej, korekty.

    A Tobie polecam coś na uspokojenie, może choć trochę pomoże, bo na nauczenie się odrobiny kultury to już pewnie za późno w Twoim przypadku.
  • Gość: beLLiCoSe IP: 80.55.237.* 03.02.05, 14:55
    to trzymaj poziom merytoryczny.

    > A napisałem "z pewnością więcej niż 100000", bo czytałem ostatnio gdzieś o dokł
    > adnej liczbie. Chciałem znaleźć, ale mi się nie udało,

    coś gdzieś niby tak ale nie

    coś tam jeszcze prukałes o kmiotkach i kulturze, blabla, te same nudne frazesy i
    znow nie masz ich czym podeprzeć
  • hayek1 03.02.05, 15:18
    Że co? Że nie mogę podeprzeć tego że jesteś kmiotkiem i brak Ci kultury? Odsyłam do Twojego poprzedniego posta. Nie przekonałem Cię? No cóż, tym gorzej dla Ciebie, zapewne do końca swych dni będziesz żył w nieświadomości.

    Co do konkretów: pod koniec 1945 liczba mieszkańców Warszawy wynosiła ok 500 tys.
  • Gość: beLLiCoSe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 15:36
    Hehe, "Jaśnie Pan na Stolicy" a inni to kmiotki, to żeś się wspiął na himalaje
    kultury. Nie dawaj złego świadectwa porządnym Warszawiakom wrzaskliwy marny
    buraczyno
  • hayek1 03.02.05, 16:03
    Łomatko, nawet jako trol jesteś cieniasem. EOT.
  • Gość: beLLiCoSe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 16:32
    Czy jest EOT to na pewno nie decydujesz ty. Skoro taki cienki trol ze mnie to po
    ch. do tej pory odpisywałeś? I nie wal tu jakimś plebejskim "łomatko" bo
    wychodzi kto tu jest kmiotkiem
  • Gość: h2o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 09:02
    Otoz to, kmiotom zawsze jakies zdzblo wyjdzie z buta...
  • Gość: Kazik IP: 213.88.140.* 03.02.05, 13:32
    > A skąd Ty wiesz ,ze w innych stolicach o tym nie piszą?Mieszkales w innym
    > miescie poza granicami Polski?podaj prosze przyklady,to interesujące..

    Tak mieszkam za granica i tylko w Polsce i w Warszywie sa te problemy nigdzie w
    cywilizowanym swiecie tego nie ma. Bo Warszywiak to prostak trep i prymitywny
    obsraniec a Warszawa to syf Europy
  • hayek1 03.02.05, 14:03
    Warszawiacy nawet nie muszą nic pisać w tym wątku - prownicja sama sobie wystawia najlepsze świadectwo.
  • Gość: lkn IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.02.05, 16:39
    Jak narazie tylko Warszawiacy zachowują sie tu agresywnie.
    BTW Pisząc "prowincja" jak myślisz o reszcie Polski, widać Twoje nastawienie.
    Jak więc mamy lubić Warszawiaków?
  • Gość: DKNY IP: 193.130.68.* 03.02.05, 13:59
    ja mieszkam w innej duzej stolicy i nie ma teakiego problemu!ja kocham wawe bo
    tam studiowalam ale warszawiacy jestescie szpanerami i co to nie wy ah oh
  • Gość: Marcin IP: *.sympatico.ca 03.02.05, 14:45
    Z tego co zrozumialem, to przytoczyl on (autor) tylko opinie ludzi...
  • Gość: Basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:47
    Baśka, masz rację napewno autor jest przyjezdny i powiniwn się nazywać
    mącicielski.
  • Gość: darkus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.05, 07:11
    sorry ale to juz jest śmieszne!!! Jeśli jesteś "rodowitą" Warszawianką to tylko
    dlatego, że asma się tak nazwałaś. Zgadzam się z przeprzedmówcą, że prawdziwych
    Warszawiaków już nie ma - zginęli do 1945 roku. pozostali przy życiu po 45 to
    ludzie ze wsi, którzy przyjechali odbudować miasto za kawałek chleba - nie
    czarujmy się... niezgadzams się matomiast jeśli chodzi o "imigrację" z
    peryfierii, faktycznie nie mozna powiedzieć, że do np.: Berlina, czy Bonn nie
    przyjeżdżają ludzie za pracą...
    Dlaczego jest poruszany temat Warszawiaków? No cóż, sami na to zapracowaliście,
    jesteście nielubiani w całej Polsce. Za co? -za pychę i zarozumialstwo. Sorry,
    że tak wszystkich do jednego wora ładuję. ale w końcu mowa o stereotypach - nie?
  • Gość: OL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 21:12
    słowa dark...I wszystko jasne.
  • Gość: Mark IP: 83.136.224.* 04.02.05, 09:13
    Niestety, wiele wypowiedzi jest prawdziwych. Spotkałem się z chamstwem w naszej
    stolicy, szczególnie na drodze. Nigdzie kierowcy się tak nie chowują. "Królowie
    szos". Jak widzą samochód z obcą rejestracją a szczególnie z Śląska to wtedy
    wychodzi chamstwo. Radze rdzennym mieszańcom na to popatrzeć.
    Nigdzie w naszym kraju tego niema.
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 04.02.05, 10:23
    To "szczególnie ze Śląska" mówi chyba wszystko o autorze!!! Sugeruje Pan, że
    warszawscy kierowcy - rzeczywiście częśto chamscy - uwzięli się szczególnie na
    Ślązaków:))) Założe się, że przeciętny warszawski cham za kółkiem nie wie
    nawet, jak teraz wyglądają rejestracje z różnych województw (po zmianie),
    często spotykam się z poglądem, że EL to Elbląg;0. Ale Mark wie lepiej, w
    Warszawie nienawidzi sie Śląska i demonstruje to na drogach...

    Post to klasyczny przykład interpretowania zewnętrznych zjawisk przykładając do
    nich własne standardy myślenia, czego efekty są dziwne...

  • Gość: sundial81 IP: *.aster.pl 04.02.05, 10:35
    > Spotkałem się z chamstwem w naszej stolicy, szczególnie na drodze. Nigdzie
    > kierowcy się tak nie chowują.

    Otoz zachowuja, zachowuja. Polecam wsiasc w samochod z warszawska rejestracja i
    pojechac do Trojmiasta. Przeje...chane.
  • Gość: Automobilista IP: *.devs.futuro.pl 07.02.05, 13:02
    > po co,dlaczego temat ten jest poruszany notorycznie co miesiac??!!!
    > Moze ktos mi wyjasni wjakim celu o tym pisze GW???

    Pewnie chodzi im o więcej telefonów i listów do redakcji i wiecej wypowiedzi na
    forum :) Bo ten temat miesiąc w miesiąc ludzi elektryzuje.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:31
    Ano właśnie, małość i ciemnota wychodzi z Polaków. Z jednej strony aspiracje do
    bycia europejską metropolią, a z drugiej zacofane podejście do kwestii
    migracji.
    Uprzedzam pytania - tak, przyjechałem do Warszawy do pracy. I tyle mnie to
    Warszawiaków bla, bla, bla na moja osobę i mnie podobnych obchodzi, co śnieg
    zeszłoroczny.
    Chciałbym żyć w mniej scentralizowanym kraju, gdzie istniałyby silniejsze
    ośrodki regionalne poza stolicą. Ale tak nie jest i to jest wina wszystkich
    Polaków - tych z Warszawy też, że tak sobie państwo urządziliśmy.
  • Gość: mirek IP: 193.111.166.* 03.02.05, 10:17
    Gdyby nie to, że mamy mocno scentralizowany ustrój państwa, i żeby robić
    większy biznes trzeba być blisko tych wszystkich urzędasów z urzędów
    centralnych, to Warszawa nigdy by nie miała takiego znaczenia. Przecież
    Mazowsze to (bez Wawy) przez całą historie Polski jeden z najbiedniejszych i
    najbardziej zacofanych regionów! Warszawa jest bogata i nowowczesna tylko
    dlatego, ze wysysa pasożytniczo soki z reszty kraju.
  • hayek1 03.02.05, 10:27
    Niewiele jak widać wiesz o historii miast polskich. Gdy do Warszawy przenosiła się stolica, była już ważnym i jednym z najszybciej rozwijających się miast w kraju. A to że korzysta z bycia stolicą - toż to przecież oczywistość; która stolica nie korzysta z bycia stolicą? :)

    Co do wypijania soków z reszty Polski - cóż, jeśli chodzi Ci o najzdolniejszych i najbardziej przedsiębiorczych ludzi to faktycznie, Warszawa ich wysysa z innych miast...
  • Gość: pp IP: *.de.ihost.com 03.02.05, 13:27
    Nie! Warszawa w XVII wieku była mieściną, jeszcze w XVIII wieku pewien Francuz
    napisał pamflet pt. Śmieszna Warszawa, w którym opisał miasto w którym wiele
    pałaców, ale drogi między nimi to kupa błota.
  • dem0kryt 03.02.05, 10:31
    Wiesz, od wielu już lat Warszawa więcej łoży do budżetu centralnego, niż z niego
    dostaje. To raz.

    Dwa: wszyscy wyklinają Warszawę i "rządy warszawki", nie pamięając, że większość
    naszych kochanych polityków do Warszawy przybywa tylko na Wiejską...

    Trzy: masz rację z tą centralizacją. Jestem za regionalizacją Polski. Jestem za
    tym, by Śląskowi dać autonomię i stworzyć duże, silne ekonomicznie regiony typu
    Małopolska, Wielkopolska, Mazowsze itp...
  • Gość: bell IP: 146.175.12.* 03.02.05, 13:34
    DLACZEGO W INNYCH CZĘŚCIACH EUROPY NIE SŁYCHAĆ O LUDZIACH PRZYJEZDZAJACYCH DO
    WIELKICH MIAST W POSZUKIWANIU PRACY ITP.??

    Bo inne kraje Europy maja normalny rynek pracy i nikogo to nie dziwi, ze
    pracujesz w miescie X a urodziles(as) sie w miescie Y w kraju Z. Po prostu
    cenia cie za to ze jestes dobry(a) w tym co robisz i chca z toba pracowac.

    Do tego Wwa jeszcze nie dojrzala tworzac mit wwiaka i ideologie jego
    pokrzywdzenia przez reszte kraju.
  • Gość: stefan ze wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:37
    Moi rodzice wyjechali z Warszawy w okresie kiedy wiejska nadwyzka tam
    przyjechala za lekkim chlebem.Dla napływowych nic nie znaczy historia i
    tradycja tego miasta. W wiekszosci oni i ich dzieci odcinaja sie od wiejskich
    korzeni.Po prostu wstydza sie swego pochodzenia i z pogarda odnosza sie do
    nowych.Do Warszawy jade kiedy musze. Moj organizm nie toleruje tego
    miasta.Kocham sielska wies.Moj park jest piekniejszy niz Ujazdowski no i
    ptaszki piekniej spiewaja.
  • Gość: dziadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 10:38
    Zgadzam sie w zupelnosci z przedmowca ze w dzisiejszych czasach Ci ludzie
    zostawiaja tam swoje ciezko zarobione pieniadze nie w ,,habzi gornej ,,tylko w
    Waraszawie by ona sie rozwijal a nie ich dziura tez ten temat trzeba poruszyc
    ile stolica zarabia na tych przyjezdnych a sa to chyba wielkie pieniadze anawet
    badzo .Ludzie jedza przemieszczaja sie mieszkaja i tak dalej i tak dalej i
    zostawiaja swoje ciezko zarobione pieniadze w stolicy a nie w swoich wioskach
    zabitych dechami a tu im sie jeszcze nogi podklada zamiast pomagac .Polska to
    wlasnie.
  • Gość: Wyspiarz IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.02.05, 11:22
    Np Londyn.
    Tu sa ludzie nie tylko z UK ale z Irlandii Poludnowej Afryki Hiszpani Brazyli
    Columbi Polski Czech Slowacji Ukrainy Bialorusi Niemiec Wloch Chorwacji Nigeri
    Indii Koreii Poludniowej Japnii.....

    jeszcze?

    Tak samo jest w Paryzu i tak samo jest w Madrycie i Barcelonie - to wiem na 100%

    Jedzie sie tam gdzie sa pieniadze.
  • warzaw_bike_killerz 16.02.05, 12:24
    Gość portalu: bio napisał(a):

    > OTO WŁAŚNIE POLSKA NASZA!!!
    > DLACZEGO W INNYCH CZĘŚCIACH EUROPY NIE SŁYCHAĆ O LUDZIACH PRZYJEZDZAJACYCH DO
    > WIELKICH MIAST W POSZUKIWANIU PRACY ITP.??
    > W NASZYM KRAJU TO ODWIECZNY PROBLEM.
    > A WARSZAWIACY, KTORZY NAJGLOSNIEJ PROTESTUJA W SPRAWIE PRZYJEZDNYCH ZAPEWNE
    > KIEDYS TEZ DO WARSZAWY PRZYJECHALI. JAK NIE ONI TO ICH RODZICE, DZIADKOWIE IDT.
    > LUDZIE OPANUJMY SIE!!!

    NIE BEDZIEMY SIE OPANOWYWAC!!!
    --
    Nie moge siebie czytac...
  • Gość: PW IP: 195.245.217.* 03.02.05, 09:06
    może za stawke, którą oferował nie da się w Warszawie przeżyć - zapłacić
    czynsz, opłaty, wyżywić się, ubrać... A przyjezdni mieli niższe koszty
    utrzymania i robotę wzięli. To jest właśnie psucie rynku pracy.
  • Gość: s. IP: 217.8.186.* 03.02.05, 09:11
    Tak to prawda!!! To znany fakt od lat- w zwiazku z bezrobociem przyjezdzaja np.
    kobiety z okolicznych miejscowosci (nawet ze Skierniewic i rownie dalekich
    miejscowosci) i mowia pracodawcy ze one wezma te prace ( znam to z autopsji) za
    300-400 zl!!! oczywiscie jej to wystarczy bo ona zyje w Pcimiu gdzie ceny sa
    niskie, ale dla kogos kto zyje w Warszwie gdzie ceny sa najwyższe w kraju, taka
    pensja to bzdura.
  • Gość: j. IP: 217.8.186.* 03.02.05, 09:20
    > 300-400 zl!!! oczywiscie jej to wystarczy bo ona zyje w Pcimiu gdzie ceny sa
    > niskie, ale dla kogos kto zyje w Warszwie gdzie ceny sa najwyższe w kraju, taka
    to się Słonek przeprowadź. nie jej wina że jesteś nieelastyczny, niekonkurencyjny i masz komunistyczne przekonanie że 'się Ci należy' :)
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 10:57
    bycie konkurencyjnym nie polega na pracy za darmo w miejscu które najwięcej
    kosztuje a taka jest Warszawa , dzięki wam mało zarabiamy a dużo płacimy
    ludzie z innych miejscowości przyjezdzają do Warszawy i po kilku wynajmują
    mieszkania, nawiezie jeden z drogim konserw i domowego żarcia na miesiąc i
    pieprzy bzdury na forach o tym że rdzenni nie są konkurencyjni , bzdura niech
    spróbują utrzymać dom siebie żone (męża) którzy nie mogą znaleść pracy bo
    przyjezdi zajęli miejsca pracy za mniejsze pieniądze
    Wracać do siebie i u siebie pierdzielić głupoty o byciu konkurencyjnym ,
    dlaczego tego nie robicie
    zle wam w Warszawie to zabierajcie klamoty i do domu , na role !!
    nie pozdrawiam ludzi z poza
  • Gość: piootr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 11:11
    Zaiste, musisz być tęgim mózgiem i wielkim fachowcem, skoro zabierają Tobie
    miejsce pracy delikwenci, których miejsce jest na roli, przy pługu. Może pora
    pomyśleć o dokształceniu itp.?
  • Gość: lkn IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.02.05, 19:10
    Hehehehe dobre!
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 07.02.05, 12:33
    baranie ja mówie w imieniu ludzi którzy nie mają pracy dzięki napływowym
    a ty cepie sie czepiasz.Wracaj na pole gdzie twoje miejsce -kartoflu
  • amatil 03.02.05, 11:17
    I kolejny mądrala. Ile bym musiał tych konserw nawieźć, żeby mi się choć bilet
    na pociąg zwrocił? Tonę, dwie? Zresztą jedzenie poza Warszawą kosztuje tyle samo
    lub niewiele mniej.
  • Gość: Ajka IP: *.broker.com.pl 03.02.05, 13:34
    Oj, wylazlo szydlo z worka!!!!!!
    Nie mieszkalam, nie mieszkam i nie mam zamiaru mieszkac w stolicy, poniewaz
    atmosfera "wielkich" miast nigdy mi nie odpowiadala.
    Ale zasciankowosc wychodzi DRAGONIE z twojej wypowiedzi, chociaz mieszkasz w
    tej "twojej" W-wie, ale to juz nie zalezy od miejsca zamieszkania
  • hayek1 03.02.05, 14:08
    Wstyd mi za takich Warszawiaków jak Ty. Jak konkurencją jest dla Ciebie sprzątaczka z Pcimia, która bierze robotę za 400 zł to sam jesteś sobie winien. Jak Ci za drogo w Warszawie to przenieś się gdzieś pod Warszawę - są jeszcze tanie miejsca w rozsądnej odległości. A płace w Warszawie i tak mamy najwyższe w kraju, za to najniższe bezrobocie, więc takie biadolenie jest po prostu żałosne. Jesteśmy Polakami i do nas należą wszystkie polskie miasta i każdy żyje gdzie mu się podoba.
  • Gość: klaus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 08:02
    Mam gdzieś, co myślą o mnie tzw. Warszawiacy.
    Mam gdzieś, co myślą o mnie nie- Warszawiacy.
    Pracuję, zarabiam, jestem wystarczająco cenny dla mojego pracodawcy, że nie
    grozi mi bezrobocie.
    Mam ubaw czytając posty w rodzaju: "przejeżdzacie do Wwy i "robicie" za
    400pln...Sp...e do domu, buraki...etc."
    Niezły ubaw.
    Wielki ubaw.
    Nie pracuję za 400 pln.
    Moją wartość ocenia mój pracodawca.
    i mam was głęboko w ...........................
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:40
    I nikt nie dostrzega, że ta kobita z Pcimia jest dla Warszawiaków korzystna.
    Czy Tobie podobni naprawdę wolą płacić więcej jeśli płaciliby Warszawiakowi? A
    odzież kupujesz też tylko polską, bo ostatnio zauważyłem, że wyroby wielu
    znanych marek są made in china? A inne towary? Skąd w ogóle możesz wiedzieć
    komu płacisz?
    Kiedy ludzie wreszcie zrozumieją, że pracownikami są przez ok. 8 godz. dzienie.
    A konsumentami ciągle. Kto chciałby zapłacić opiekunce do dziecka 1000zł, tylko
    dlatego, że to dziewczyna z Warszawy? Bzdury drodzy Warszawiacy wypisujecie.
  • Gość: agunia IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 03.02.05, 11:00
    a nie wiesz mądry człowieku, że jak się dojeżdża do pracy z Pcimia to jeszcze
    na ten dojazd trzeba mieć i często jest to o wiele więcej niż życie na miejscu
    nawet z tymi "najwyższymi w kraju cenami"??? powinieneś się zastanowić jak musi
    być w Pcimiu źle, że kobita decyduje się pracować za darmo - 300-400 zł. to
    akurat kwota, którą trzeba wydać na dojazdy do pracy.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:33
    A Twoje myślenie to jest właśnie SOCJALIZM.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:24
    Warszawiaków najbardziej denerwują przyjezdni.

    A przyjezdnych Warszawiacy.

    A to Polska właśnie.
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 03.02.05, 10:46
    Przejedź sie do Paryża i wybadaj stosunek "rodowitych paryżan" do
    przyjezdnych :))). Pamiętam, jak gość którego poznałem w Mediolanie
    wypowiedział sie z totalną pogardą w tonie o swoim kumplu "La sua madre e dal
    Sud" tzn. że jego matka jest przyjezdną powiedzmy z Neapolu, Sycylii czy
    Kalabrii. Poza tym - ekstremalnie przesadzana - niechęć warszawiaków do
    przyjezdnych czy ludzi z innych regionów Polski nie jest czymś skrajnym nawet w
    skali kraju. Polecam opinie poznaniaków o mieszkańcach "ściany wschodniej",
    albo zwłaszcza - stosunek wielu Ślązaków do "napływowych". I w Warszawie i
    zwłaszcza na Śląsku da to się oczywiście wytłumaczyć losem jaki spotkał te
    regiony i ich tożsamość po 1945 - ale tylko częściowo, na ogół to jest zwykły
    folklor i przesądy, które spotkasz w podobnej sumie formie prawie wszędzie na
    świecie.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 12:04
    Jeśli tak jest rzeczywiście, to Warszawa jest bardziej europejska niż
    sądziłem ;)
    A tak poważnie - trzeba walczyć z negatywnymi stereotypami, przesądami,
    ciemnotą i zacofaniem, niezależnie od tego w jakiej skali i formie występują w
    innych miejscach na świecie.
  • Gość: krakusoff IP: 81.21.194.* 06.02.05, 00:52
    z zaciekawieniem przeczytałem wyniki sondażu, aczkolwiek kompletnie mnie one
    nie zaskoczyły.od dawna było widoczna walka i niechęć rdzennyh do przyjezdnych.
    nie wiem jednak czy owi rdzenni mieszkańcy naszej stolicy zapomnieli o tym, że
    chcą nie chcąc mieszkaja w miejscu, które z racji swoich tytułów ma pewne
    obowiązki do spełnienia.i oprócz tego, że jest centralą urzędów jak i
    wiekszości wszelakich firm i korporacji trzeba się liczyć z tym, ze bedzie
    przyciagac do swego ciepełka rzesze chętnych którzy bedą chcieli sie przy tym
    wielkim ognisku ogrzać. niestety trzeba sie z tym pogodzic. bo przecież nie
    można czerpac tylko samych korzysci (a warszawa z racji tego, ze jest stolicą
    te korzysci dostaje) z pełnienia najwazniejszego miasta naszego kraju
    jednoczesnie nie oferujac niczego w zamian.swoja droga chyba warszawiacy
    złoszczą sie na przyjzednych głównie dlatego, ze ci nierdzenni maja
    zdecydowanie wieksza motywacje by cos osiagnac, co powoduje zwiekszona
    konkurencje, no i tu zaczyna warszawiak sie denerwowac, ponieważ by przezyc
    musi przystapic do wyscigu szczurów, a tam okazuje sie, ze wcale nie jest w
    czołówce.tak na marginesie to jestem zaskoczony, ze w artykule jako przykład
    przyjezdnego podano krakusów. to chyba niezbyt fortunny przykład:).póki co
    pozdrowienia z pięknego krakowa dla znanych mi przesympatycznych warszawiaków
    (w warszawie bywam TYLKO jako turysta:))
  • Gość: podkarpatczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 09:26
    Kołtunizm większy w Warszawie, niż Warszawa sądzi o podkarpaciu. Ile jest
    prawdziwie rdzennych Warszawiaków, mieszkajacych jeszcze przed wojną? 30% ludzi
    przynajmniej jest "nawłokami" z innych rejonów Polski. Jak byłem mały
    wyganiałem dzieci z innych bloków pod ich bloki mówiąc: "pod swój blok".
    Warszawiacy ci "prawdziwi" zachowują sie tak samo.
  • Gość: jazula IP: 80.252.4.* 03.02.05, 09:27
    a mnie przyjezdni denerwują... nie dlatego że zabierają miejsca pracy.
    ale dlatego, ze nie czują się z Warszawą zawiązani. ciągle tylko powtarzają że
    Warszawa jest brzydka i że jej nie lubią... i zawsze w takiej sytuacji ciśnie
    mi się na usta pytanie - to po co tu siedzą? i męczą się niepotrzebnie...
    powietrze tylo zabieraja :-) tak na prawdę taka opinia też odnosi się do
    rdzennych warszawiaków. tych którzy Warszawy nie lubią - bo tacy przecież też
    są.
    to miasto trzeba kochać - bo wiele przeżyło. ale przetrwało - i Szwedów i
    Niemców, i Rosjan też.
  • Gość: podkarpatczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 09:30
    Jazula ma racje, jesli ktos juz mieszka w innym miescie, to powinien nim zyc.
    To tak jakby przeprowadzić, sie do własnego domu i mowic ze najlepiej to mi
    było u mamy.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:52
    Ooo przepraszam! Jestem przyjezdny i nie twierdzę, że Warszawa jest brzydka. Za
    piękna też nie, ale które polskie miasto jest? Rzeczywiście przyjezdni w
    większości denerwująco pie.., że brzydka, że to i tamto. A ciekawe jak ich
    mieściny wyglądają? Bo ja nie miałbym czelności porównać moich rodzinnych Kielc
    do stolicy i nazwać ją brzydką.
    I na pewno lubię Warszawę. Lubię tu wracać po paru dniach nieobecności, to
    miasto budzi we mnie pozytywne emocje. Ale to może dlatego, że ja się łatwo
    przystosowuję, lubię duże miasta, w Kielcach w sumie nie najmniejszych od
    urodzenia mieszkałem w centrum, a inni może gdzieś na wsi pod lasem i im tego
    brakuje? Nie wiem.
  • kurczaczek106 03.02.05, 10:31
    do mojego miasta przyjechali kiedyś warszawiacy byli moimi sąsiadami mniemanie
    mieli o sobie bardzo wysokie wiadomo ze stolicy okazało się póżniej że ona była
    z jakiejś dziury pod warszawą ale i tak uważała że jest kimś ,,lepszym,,.
    bardzo zabawnie było z nią rozmawiać
  • Gość: jj IP: 157.25.31.* 03.02.05, 13:00
    sama sobie przeczysz: warszawiacy .... a ona była z dziury o warszawą.
    Logika taka jak z Żydami. Żyd to jest taki facet którego nie lubimy. Polak robi
    świństwa niee! to nie mógł być Polak!
    Na westerplatte walczyli polacy (bo dzielni). Szmalcownicy to volksdeutche albo
    zdrajcy - nie Polacy (bo podli). Motłoch w Jedwabnem też nie Polacy (ale tak w
    ogóle to Żydzi zasłużyli)
    Warszawiak: szpanuje forsą i wywyższa sie. jest chamski. nawet jak stwierdzimy,
    że mieszka w Wołominie to jest warszawiakiem bo warszawiacy już tacy są.
    ja tu mieszkam (w warszawie) ponad 20 lat i lubię to miasto, przedtem
    mieszkałem w wielkopolsce. Tu i tam obracałem sie w środowisku normalnych
    przyzwoitych ludzi. Wymyślanie jakis teorii rasowo - regionalnych to pomysły
    frustratów i nieudzczników.
  • Gość: wkurzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 09:33
    Tak kochaja swoje miasto to po co jeżdżą po Polsce niech tasm siedzą u siebie i
    się zachwycają sobą i tym smogiem którym muszą oddychać, niech zostawią resztę
    Polski w spokoju, a po jakimś czsie po warszawce pozostanie ugór, bez Polski
    była by to WIOCHA bo mieszkają tam same CHAMY
  • Gość: Mikulasz IP: *.kosson.com 03.02.05, 09:46
    Zasadnicze pytanie kto jest rdzennym Warszawiakiem? Kiedyś usłyszałem taką
    definicję, że ten, kto ma groby dziadków na warszawskich cmentarzach. I to jest
    sedno sprawy. Prawdziwi warszawiacy są raczej otwarci, bo po prostu nie mają
    kompleksów i czują sie odpowiedzialni za to miasto. Znają jego historię nie z
    książek, ale z rodzinnych opowiadań, nie są tu anonimowi. Co z tego, że ktoś
    urodził się w Warszawie, ale rodziców ma z wioski? Kto mu przekaże tradycje?
  • Gość: szalkowski IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 03.02.05, 09:52
    Ja tylko chce zwrocic uwage, ze artykuly o jednym i tym samym czyli o tym, ze
    Warszawiacy lubia (sam tu mieszkam) stolice ale nie lubia przyjezdnych pojawiaja
    sie co miesiac w prawie niezmienionej formie. Tezy podpieraja sondaze.
    Szczerze mowiac nie rozumiem o co chodzi. To moze sie skonczyc alienacja jednych
    i drugich i kreuje i podtrzymuje zle stereotypy. Po jakiego ch... pisac o tym w
    kolko?!



  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 09:54
    W sumie rzeczywiście coś jest na rzeczy. W ciągu ostatnich paru miesięcy czytam
    już kolejny artykuł na ten sam temat. Zastanawiające.
  • Gość: mikulasz IP: *.kosson.com 03.02.05, 09:57
    Fakt, pojawiają się takie małe zajawki. Niby nic.
  • agnus_1 04.02.05, 10:36
    Ja jestem prawdziwą Warszawianką i jestem z tego dumna. Mam tu groby dziadków,
    ba nawet pradziadków i bardzo kocham to miasto.
    A u przyjezdnych wkurza mnie nawet nie to,że zabierają miejsca pracy, a to,że z
    jednej strony plują na Warszawę i Warszawiaków przy każdej okazji, a z drugiej
    jadą na swoją wiochę czy gdziekolwiek i zadają "szyku" że sa niby
    Warszawiakami. I psują nam opinię, bo ja z tymi ludźmi nie mam nic wspólnego.
    Wiem co piszę- wśród koleżanek w pracy na palcach jednej ręki mogę policzyć
    prawdziwe Warszawianki (te są skromne, wyluzowane,normalne), reszta to tzw
    wyścig szczurów. No i te ich opowieści jak to w skórze w niedzielę poszły do
    kościoła w swoim miasteczku i jak im wszyscy zazdroszczą że się w Wawie tak
    odkuły....nie, to ponad moje siły.
  • matr999 03.02.05, 09:58
    To sie nazywa na grupach dyskusyjnych karmieniem trola, podazanie za watkiem
    ktory jest stricte po to zeby wywolac chora dyskusje, jestem rdzennym
    warszawiakiem i luibie przyjezdnych, pierdoly w stylu zabieraja nam miejsca
    pracy sa po prostu pie..mi, bo z drugiej strony niektorzy tworza przeciez
    miejsca pracy, problemem jest moze zatrudnianie na czarno i przez to czesciowe
    niszczenie rynku ale od tego mamy przeciez instytucje panstwowe co by mialy to
    kontrolowac, czy tego nie robia to inna sprawa - reasumujac, nie karmic trolla
    jakim jest GW!!! :)
  • Gość: Piotrek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.02.05, 14:58
    my thoughts, exactly. Jestem z Warszawy i *kocham przyjezdnych*. Bardzo dobrze,
    ze sa. Dzieki nim to miasto sie rozwija. Czy Londyn, Nowy Jork bylyby tym
    samym, gdyby nie przyjezdni(czesto zyjacy tu w heroicznych warunkach)?

    Jeszcze wazna informacja: Bob Dylan, Patti Smith czy Lou Reed byli w Nowym
    Jorku przyjezdnymi. To oni jednak wspoltworzyli tozsamosc tego miasta. Takich
    przykladow moglbym mnozyc setki. Miasto, do ktorego nie garna sie przyjezdni,
    nie robia kulturowego fermentu, nie ma swiezych wplywow, obumiera.
    Skonczcie wiec z tym pogardliwym tonem, warszawscy lokalni "patrioci".
  • katmoso 03.02.05, 16:13
    Własnie!! Warszawa, wbrew temu co wypisuje GW, jest bardzo otwarta na
    przyjezdnych. Wystarczy porównać z zamkniętym środowiskiem krakowskim. a
    nastepnie zestawić osiągnięcia choćby intelektualne obu miast. Od razu widac,
    że Warszawa przoduje. Tutaj więcej się dzieje, szybciej tworzą się nowe trendy.
    chociaz jestem "przyjezdna", lubię Warszawę własnie dzięki temu otwarciu i
    pewnemu liberalizmowi, którego brak w innych dużych miastach. chętnie poznaję
    tutejszą historię i kulturę. a gdy przyjeżdzają do mnie znajomi z rodzinnych
    stron, to prowadzę ich w ciekawe miejsca, których tu nie brakuje, a nie tylko
    na Starówkę, taras PKiN czy do trendy klubu. Pozdrawiam wszystkich mieszkańców
    Warszawy - miasta o niesamowitym klimacie!
    --
    "Dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Przecież nic jest łatwiejsze i prostsze
    niż coś."
    G. Leibniz
  • Gość: klaus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 08:05
    Nareszcie ktoś napisał coś mądrego.
    pozdr.
  • Gość: Jędrzej IP: *.chello.pl 03.02.05, 11:01
    Gość portalu: szalkowski napisał(a):

    > Ja tylko chce zwrocic uwage, ze artykuly o jednym i tym samym czyli o tym, ze
    > Warszawiacy lubia (sam tu mieszkam) stolice ale nie lubia przyjezdnych
    pojawiaja sie co miesiac w prawie niezmienionej formie [...]

    -----------------------

    Gazeta Wyborcza ostatnio kocha jątrzenie. A to sprawa z Borrellem, a to raport
    British Museum rzekomo wymierzony przeciw Polsce, a to skopiowany przez
    Wildsteina indeks osobowy IPN, który GW (i chyba tylko ona) z upodobaniem
    nazywa "listą ubecką". Teraz znowu ta historia. Proszę zwrócić uwagę, że z
    artykułu nie dowiadujemy się niczego, co pozwoliłoby ocenić reprezentatywność
    tego "sondażu". To w ogóle nie jest typowy sondaż socjologiczny, ot pogaduszki
    jakieś z wybranymi wg. nie wiadomo jakich kryteriów rozmówcami.

    Ja jestem rdzennym warszawiakiem, a z przyjezdnymi mam dużo do czynienia,
    pracuję bowiem na uczelni, gdzie większość słuchaczy pochodzi spoza Warszawy.
    Bynajmniej mnie ci młodzi ludzie nie "denerwują". Przeciwnie - uważam za wielki
    przywilej stolicy, że może gościć najzdolniejszą młodzież z całego kraju.
    Miasto, w którym przebywają wyłącznie miejscowi jest miastem prowincjonalnym.
  • Gość: kokosz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 12:54

    Niestety,

    będąc zklasyfikowanym "rdzennym" muszę STANOWCZO ZAPROTESTOWAĆ przed próbą SEGREGACJI ZA
    POCHODZENIE.

    Przecież to KOMUNIZM, MARKSIZM I FASZYZM

    Jak można tak traktować ludzi ??????? Warszawa jest miejscem pomnikiem patriotyzmu WSZYSTKICH
    Polaków....

    Gazeto.....puściłaś Pani bąka........fuuuuuuuuuuuuuuuuuu uuu

  • Gość: Mania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:12
    Mam groby pradziadków na Powązkach, dziadków częściowo też, a jak mam
    przyjechać do Warszawy (choćby tylko na jednodniową delegację lub odwiedzić
    rodzinę), to jestem chora. Nie lubię tego miasta, jego chaosu, bałaganu i
    zadufania w sobie "warszawiaków".
  • hayek1 03.02.05, 14:15
    To nie przyjeżdżaj. Jeszcze nas pozarażasz tą swoją "chorobą". :P
  • Gość: Mania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.05, 06:47
    Staram się (nie przyjeżdżać)
  • Gość: Stoku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.05, 11:02
    Hmmm....
    Ja jestem rdzennym warszawiakiem. Takim z dziada pradziada i jestem z tego
    dumny, ale to nie znaczy że nie toleruje przyjezdnych....
    Ale gdy idzie ulicą facecik, któremu słoma z butów wychodzi i on twierdzi że
    jest warszawiakiem bo mieszka w warszawie od 10 lat to mnie krew zalewa!!!
  • Gość: asz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 15:35
    i macie panie rację....
  • Gość: meres IP: *.man.polbox.pl 03.02.05, 09:57
    po wojnie może 3%. Cała reszta to przyjezdni, w dodatku przyjeżdżali tu nie z
    dużych, zacnych (z tradycjami i historią) miast takich jak Kraków czy Poznań,
    ale z wiosek tak małych, że często nie było ich na żadnej mapie!!!
    Teraz wnuki takich napływowców, mieszkający wygodnie w mieszkaniach które
    państwo 'dało' mądrzą się i puszą, choć jak przychodzi co do czego to okazują
    się mniej chętni do pracy. W końcu mają tę wygodę, że jako 'rodowici'
    Warszawiacy zawsze mogą wynająć jeden pokój przyjezdnemu i za tą kasę opłacić
    wydatki mieszkaniowe i część swojego utrzymania...
  • Gość: kk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:59
    nie zartuj! za wynajecie jednego pokoju to mozesz sobie najwyzej czynsz
    oplacic, jak masz akurat niski.
  • hayek1 03.02.05, 14:16
    Ooo proszę. Ktoś już mówił o 100 tysiącach, a teraz zeszliśmy nawet do 3%! :-D Kolejny, który myśli, że powie bzdurę i nikt nie zauważy. :P
  • Gość: JanŻ IP: *.mlociny.pl / *.crowley.pl 03.02.05, 09:59
    Zajmowanie się problemem przyjezdnych, na łamach gazety, wydaje mi się działaniem zmierzającym, w dłuższej perspektywie, do utrwalania wzajemnej niechęci pomiędzy grupami wymienionymi w temacie. Dla mnie, stwierdzenie "rdzenny mieszkaniec warszawy", to synonim "rdzennego mieszkańca Ameryki, Australii itp.". Jak potoczyły się ich dalsze losy, wiemy z historii.
    Dla mnie przeprowadzka do Warszawy, nie była nobilitacją lecz koniecznością życiową wynikającą z przebiegu mojej kariery zawodowej, której zwieńczenie nastąpiło właśnie w Warszawie. Zanim osiadłem tu na stałe, przeprowadzałem się, wraz z Rodziną ośmiokrotnie. Nie żałuję, że tak właśnie się stało, bo widziałem wiele pięknych zakątków naszego kraju, poznałem wspaniałych ludzi itp.
    Nie czuję się w moim mieście kimś gorszym a jeśli jestem w czymś lepszy, to ja o tym wiem i nikogo nie muszę specjalnie informować. Pozdrawiam serdecznie wszystkich mieszkańców Warszawy, bez względu na to czy są mieszkańcami rdzennymi czy przyjezdnymi.
  • Gość: ada, IP: *.novartis.com 03.02.05, 10:01
    zień chińskie zupki a na weekend wracają do siebie. A warszawiak w tym czasie
    nie ma pracy, traci mieszkanie które kosztuje go o wiele więcej niż tego
    przyjezdnego, rodzinę. Powinno wprowadzieć się zakaz zatrudniania
    niezameldowanch w warszawie lub ogranicznyć prawo do zatrudniania przyjezdnych,
    albo obniżyć radykalnie czynsze i opłaty dla zameldowanych w warszawie.
  • Gość: W IP: *.ima.pl / *.ima.pl 03.02.05, 10:06
    Powinno się wprowadzić zakaz kupowania przez Warszawiaków mieszkań w Sopocie. Wali tu warszawskie prostactwo jak w dym.
  • hayek1 03.02.05, 14:19
    Ciekawe ile czasu byście się utrzymali na pozycji drugiej najbogatszej gminy w Polsce. :D
  • Gość: Lena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:52
    Masz swieta racje. A ta cala dyskusja nie ma sensu. To wolne Panstwo i kazdy
    moze robic co chce. Ja mieszkam raz w Polsce raz nie i nigdzie za granica nie
    slyszalam o takim problemie. Wrecz przeciwnie jest to normalne ze mieszka sie w
    miescie x a pracuje w y i wszystkim to pacuje a jak "warszawiacy" nie umieja
    sobie z tym poradzic to do roboty!!!!!!!! Jak jestes dobry to wszedzie mozna
    duzo zarobic.
  • Gość: Iskra IP: *.vx.pl / *.vx.pl 03.02.05, 10:10
    Zastanow sie chwile nad tym co piszesz, to moze nie bedziesz takich glupot
    wypisywala. Wlasnie przez takie osoby jak ty ludzie nabieraja negatywnej opinii
    o warszawiakach.
    Wstyd.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 10:14
    Tak jest Ado! I nacjonalizować, nacjonalizować, nacjonalizować!!!
  • Gość: qq IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.02.05, 10:43
    Gdybyś był "warszawiakiem" to byś wiedział, że za komuny coś takiego
    funkcjonowało...
  • Gość: titt IP: *.botany.gu.se 03.02.05, 11:00
    w piatke i zywic sie zupkami chinskimi. Ba, masz nawet przewage- nie musisz
    wydawac pieniedzy na powroty do domu. Mozesz to takze robic przez weekend!
  • Gość: peiper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:54
    bo przyjda harcerze i Ci Pearl Harbour z dupy zrobia!!!!!
  • Gość: piootr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 11:08
    Ma tańsze mieszkanie? Co Ty bredzisz kobieto. Ciesz się, że będąc warszawianką
    ( o ile jesteś) miałaś szansę nawiązać lepsze kontakty i pokręcić się w tej
    cześci kraju, gdzie o życiową szansę najłatwiej. Prowincja o tyle zrzuca się na
    stolicę, że ze względu na centralne instytucje polityczne, firmy spieszą, aby
    założyć tutaj centralę. Świadczy to o stylu naszego kapitalizmu,
    charakterystycznego dla wszelkich "bananowych republik" gdzie nie zrobisz
    interesu bez dużej polityki. Ot co - cała zasługa warszawki, to umiejscowienie
    w cieniu poważnej polityki. Z tego faktu wynikają konkretne, ekonomiczno -
    społeczne implikacje, których efekty warszawka błędnie przypisuje swoim
    walorom.
  • Gość: monadina IP: 212.160.138.* 03.02.05, 15:52
    Piootrze, geniuszu - a do czego potrzebne są chody w stolicy komuś, kto chce
    założyć jakąś małą albo średnią firmę (a takie składają się w większości na
    przychody i poziom zatrudnienia w sektorze prywatny w Polsce, w tym także -
    wbrew mitom - w Warszawie)? Jakiego interesu nie zrobię bez dużej polityki? Bo
    chyba nie takiego, którymi się zajmuję przeciętny polski przedsiębiorca. Być
    może raczej ważniejsza jest mała polityka - taka którą załatwiasz na obiadach u
    wójta, no ale władze lokalne są nie tylko w Warszawei:) A ci którzy robią
    rzeczywiście interesy w oparciu o dużą politykę nie muszą siedzieć na stałe w
    Wawie, czego przykładem jest doktor K., Prokom i wielu wielu innych

    Kolejny, który, co się dzieje w kraju wie z telewizji, wypisuje bzdury, nie
    mając, jak wolno mi sądzić po retoryce jego postów, najmniejszego pojęcia o
    ustroju, systemie prawnym, strukturze gospodarki itd. państwa., w którym żyje.

    Ciekawe zresztą, kto tak gnębi te regiony faworyzując stolicę. Sejm, który
    stanowi prawo - w 96% wybierany przez nie-warszawiaków???
  • Gość: piootr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 16:54
    Miałem na myśli rynek pracy w międzynarodowych korporacjach, a nie zakładanie
    małych przedsiębiorstw. Odnoszę wrażenie, że o te stanowiska w szczególności
    toczy się wojna warszawa - reszta kraju. Zresztą te małe firmy są w duszej
    części prostą konsekwencją istnienia gigantów i ich potrzeb. Dyskusja nasza ma
    niewiele wsp`olnego z ustrojem i systemem pa`nstwa - nie wiem, po czym
    stwierdzasz moją nieznajomość tych dziedzin. Zarzucając mi znajomość realiów
    życia gospodarczego kraju "z telewizji" określasz jasno,gdzie one według ciebie
    się toczy, więc po co te niekonsekwentne teksty o równych szansach itp.
  • Gość: monadina IP: *.aster.pl 03.02.05, 19:20
    Hm, jak ktoś pisze o tym, jak funkcjonuje kapitalizm w państwie i jakie są jego
    zdaniem główne przyczyny sukcesu W-wy, to zakłądam, że powinien pisać wiedząc
    jaka jest struktura gospodarcza kraju i jakie czynniki składają się po 1989 na
    sukces i porażkę poszczególnych regionów. Powinien też wiedzieć, jak się
    zakłada biznes i kiedy jest potrzebne poparcie polityczne w centrali, a kiedy
    nie...A także skądinąd powinien wiedzieć, czy na wpływach politycznych jadą
    bardziej firmy warszawskie, czy niektóre firmy regionalne. Proponuję zbadać
    kiedyś, z jakich regionów pochodzą firmy wygrywające przetargi publiczne dla
    danych instytucji rządowych i z jakich regionów pochodzą kierujący tymi
    instytucjami;) To informacje jawne...

    Co do korporacji międzynarodowych - wyobrażenia, że to one głównie tworzą
    warszawski rynek pracy to właśnie coś, co określił bym mianem wiedzy
    telewizyjnej - chociaż może tak być z punktu widzenia ambitnych absolwentów
    określonych kierunków studiów z innych dużych miast (prawo, marketing itd.)
    Podobnie - poza niektórymi pojedynczymi branżami, nie przeceniałbym tego, że
    sam fakt istnienia urzędów centralnych w danym mieście jest głównym argumentem
    przemawiającym o atrakcyjności inwestycyjnej dla zagranicznych koncernów...

    Nie mówię, że w kraju są równe szanse. Nie mówię, że polski kapitalizm nie
    wykazuje cech "republiki bananowej", że nie jest państwem silnie zetatyzowanym,
    ani że nie jest niezbędna decentralizacja (na której jednak, obawiam się,
    najbardziej skorzystałaby Warszawa). Ale to wszystko nie takie proste...Jeżeli
    ktoś wszystko upraszcza do 2-3 populistycznych haseł o obławianiu sie
    warszawiaków kosztem innych regionów (czyli na całe zjawisko dysporoporcji
    regionalnych ma jedną, lekko spiskową odpowiedź), to znaczy właśnie, że
    prawdopodobnie bazuje na różnego rodzaju plotkach i medialnych sensacjach
  • amatil 03.02.05, 11:14
    Ty wiesz ile kosztuje przyjezdnego wynajęcie mieszkania w Warszawie? 1200
    złotych za dwa pokoje to normalka. Taniej bywa na peryferiach. Wracają na
    weekend do domu? dobre sobie, jak są z Małopolski, to pociąg do Krakowa w dwie
    strony to ok. 150 złotych. Wyobrażenia "warsiawiaków" o przyjezdnych bywają
    komiczne.
  • Gość: pn IP: *.energopol.com.pl / *.energopol.com.pl 03.02.05, 13:22
    a wiesz ile osob w takim mieszkanku sobie pomieszkuje?
  • amatil 03.02.05, 14:49
    Gość portalu: pn napisał(a):

    > a wiesz ile osob w takim mieszkanku sobie pomieszkuje?

    A znasz choć jeden taki przypadek z autopsji? Bo ja znam sporo ludzi spoza
    Warszawy mieszkających w Warszawie, a mieszkają sami albo parami. Legendy o 10 w
    jednej kawalerce też owszem słyszałem. Myślisz, jak długo można tak żyć?
    W większości wypadków koszty utrzymania dla kogoś, kto W. nie ma własnego albo
    lokatorskiego mieszkaania są dużo wyższe niż dla "rodowitych"
    A pozaa tym nikt nie broni tym ostatnim wynająć jednego mieszkania w kilkunastu.
  • Gość: ppp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: LEGIA WARSZAWA GRB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 09:37
    Brawo ada. Przed wojną trzeba było mieć meldunek, żeby tu pracować i myślę, że
    to było świetne rozwiązanie. A jeśli już chcecie tu mieszkać - szanujcie
    warszawiaków, albo chociaż nauczcie się mówić "dziękuję" i "przepraszam", bo
    najbardziej u przyjezdnych irytuje mnie ten ich wieśniacki tupet i rozpychanie
    się łokciami. Chamówa.
    Niestety, na warszawskiej ulicy coraz trudniej spotkać prawdziwego warszawiaka.
    Wieś atakuje, ale się nie damy !
    L E G I A !!!!!!
  • Gość: KS Polonia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 14:29
    Jak rodowity warszawiak moze kibicowac Legii??? Ty prowokatorze! :-p
  • Gość: gry chann IP: 81.219.11.* 05.02.05, 15:37
    jestem za , tym bardziej ze nie jestem z warszawy,
    wprowadzic ograniczenia w zatrudnianiu i zwiekszyc podatek, ktory bedzie rosnac wraz z odlegloscia od iglicy pekinu,
    patrole policyjne wzmoga swoja czujnosc i beda wymagac pisemnego uzasadnienia pobytu w stolycy
  • Gość: z Atlantydy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.02.05, 10:02
  • Gość: Chaos IP: *.chello.pl 03.02.05, 10:08
    Witam wszystkich przyjezdnych. Jest dla Was dużo miejsca w Wa-wie. Żyjcie,
    pracujcie i bawcie się dobrze. Tam ojczyzna, gdzie Wy!
    Pozdrawiam Chaos
  • Gość: Lucek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:06
    co to za bzdury? pytam pytając sam siebie.. Jak pisał Cyceron: ojczyzna jest
    tam gdzie czujesz się dobrze; co to za bzdety w stylu: w miasto trzeba
    wrosnąć.. no śmiechu warte są te ważniackie mongoły z mongolskiej stolicy..
    buahaha
  • Gość: Sebar IP: *.static.qsc.de 03.02.05, 10:15
    laurach. Nie sa tak zmotywowani do pracy i co najwazniejsze do edukacji jak
    chcacy sie wyrwac z wiochy przyjezdni.

    Generalnie to Warszawa rzeczywiscie daje wieksze mozliwosci, ale tylko
    zawodowe. Niestety w zyciu codziennym, mentalnosci mieszkancow, wygladzie tego
    miasta (budynki, tramwaje, autobusy), w przestrzeganiu prawa to mozna znalesc
    wiecej pierwiastkow azjatyckich niz typowo europejskich. Nawiazujac do Azji mam
    na mysli bardziej kraje takie jak Azerbejdzan, Gruzje, Czeczenie niz np. taki
    Singapur.


    Sebar
    sebar_rysiu@yahoo.co.uk
  • hayek1 03.02.05, 14:26
    W zasadzie wszystkie, z jakimi się zetknąłem, wskaźniki społeczno-ekonomiczne, łącznie z badaniami opinii publicznej na różne tematy, badaniami socjologicznymi itp, wskazują na to, że Warszawa jest najbardziej "zachodnim" miastem w Polsce, także pod względem mentalności mieszkańców, stylu życia itd. Niestety powszechne stereotypy którymi szermują mieszkańcy innych rejonów nie znajdują potwierdzenia w liczbach. Nawet osławiona przestępczość warszawska jest niższa niż krakowska, poznańska, wrocławska (tylko z wykrywalnością gorzej, ale to normalne w tak dużym mieście).
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:07
    jesteś tak beznadziejny że nie chce mi sie z tobą gadać ( tobą specjalnie z
    małej litery)

    typowy pajac
  • Gość: wizy na rogatkch? IP: 83.224.64.* 03.02.05, 10:12
    dla mnie to smieszna sprawa, w obecnych czasach gzie mobilnosc stanowi podstawe
    rozwuje ludzie zajmuja sie takimi banalami. moze jeszcze warszawiacy postawia
    szlabany i bede wymagac wiz wjazdowych? to jakis absurd w jednoczacej sie
    europie i glabalnejwiosce!
  • Gość: Tell IP: *.210.static-adsl.customer.ch.easynet.net 03.02.05, 10:12
    90% mieszkancow W-Wy to przybysze, najczesciej ze wsi!
  • Gość: Józef K. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:13
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:09
    dzięki takim jak ty
  • b.gawlinski 03.02.05, 10:13
    Przyjezdni mają jeden duży atut - mają więcej czasu, nie mają tu rodzin i cały
    czas można zauważyć, że tylko chcą pracować
  • dem0kryt 03.02.05, 10:24
    Czym byłaby Warszawa bez przyjezdnych? Przypominam, że wojna przerwała de facto
    historię tego miasta - obróciła je w perzynę a jego mieszkańców wybiła albo
    wypędziła. Po wojnie były i takie plany, by stolicę przenieśc do Łodzi. Gdyby
    tak zrobiono Warszawa byłaby dziś pewnie 200tysięcznym miastem wojewódzkim... To
    przyjezdni odbudowywali i zasiedlali to miasto. Można się krzywić, że dziś
    Warszawa jest taka a nie inna, ale z pewnymi faktami nie da się dyskutować.

    Ponieważ Warszawa jest największym i stosunkowo najbogatszym miastem Polski -
    ciągną do niej ludzie, szukając tu swojej szansy. Trudno mieć o to do nich
    pretensje. To jest trend ogólnoświatowy. I dobrze. Bo przypominanm dyskutantom,
    że przyrost naturalny w Warszawie jest ujemny, warszawianki rodzą mało dzieci, a
    i ludzi starszych jest tu więcej niż gdzie indziej. Warszawa - miasto emerytów?
    Ta wizja nie jest nierealna, jeśli zablokujemy migrację. Nie sądzę, aby się to
    podobało warszawiakom.

    A niechęc do warszawiaków w całej Polsce? Cóż - można spytać Czech co sądzi o
    prażanach, Francuza - o paryżanach a Anglika (lub nie daj Boże Szkota) - o jego
    zdanie na temat londyńczyków. Wypowiedzi będą zdumiewająco do siebie podobne...

    Pozdrawiam wszystkich - tych z Warszawy i tych spoza niej.
  • Gość: pablo IP: *.chello.pl 03.02.05, 10:18
    CO KILKANASCIE TYGODNI PISZA O TYM SAMYM AZ SIE RZYGAC CHCE.G... MNIE OBCHODZA PRZYJEZDNI PISZCIE O CZYMS KONKRETNYM!!!!!
  • Gość: rafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:21
    I co w tym dziwnego? Do dźwigania workow z cementem i cegieł to kto przyjdzie?
    Tu się mówi o młodych ludziach, którzy kończą studia w np. Krakowie czy
    Poznaniu na dobrych uczelniach, przez całe studia jadą na stolicę ile wlezie, a
    później tu przyjeżdżają dla kasy, bo jak są dobrzy to w swoich miastach zawsze
    znajdą pracę. I nie ma się co dziwić warszawiakom że takich nie tolerują. Wielu
    z nich zostaje choć nie lubią miasta, o żadnej asymilacji nie ma mowy bo go po
    prostu nie czują i nie zrozumieja dopóki nie zmienią swojego nastawienia.
  • Gość: krakus IP: *.budimex.com.pl 03.02.05, 10:26
    Dziękujemy Wam gościnni warsiawiacy!
    Biorąc pod uwagę przekrój społeczeństwa tego miasta gdzie jest 90 %
    inteligencji krakowskiej a 10 % chłopstwa mazowieckiego, to widać, że chłopstwo
    mazowieckie jest szalenie gościnne i sympatyczne.
    Najlepszego Warszawo !
    Najlepszego ukochana stolico i Wy, mieszkańcy, którzy zaistnieliście dzięki
    temu , że w dawnych wiekach w okolicach Warszawy stał sracz (WC) dla podróznych
    jadących z Krakowa do Gdańska !!!
  • matr999 03.02.05, 10:38
    Idz wylej zółć na żonę a nie na forum co? a kazdy pijak to zlodziej... i w kolko
    macieju... sio trollu...
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:15
    troche pomyliłeś proporcje traktorzysto z pod kopca kreta
    ale nie o to chodzi , znam ludzików z tej twojej prowincjonalnej dziury i wiem
    jak sie zachowują na codzień a jak u siebie na kresach.
    zobacz buraczku ile tych twoich ziomków ciągnie do prawdziwego miasta za pracą

    nie pozdrawiam
    hehe
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 12:30
    A Krakowiacy to jak niby pośledniejszych traktują? Lepiej się nie przyznawać,
    jeśli się z Kielc pochodzi (choć w tym trochę racji mają, bo dużo chamstwa u
    nas w Świętokrzyskiem). Jak to dobrze mieć mniejszego do bicia, nie?
  • Gość: Kuba IP: *.artnet.com.pl 03.02.05, 10:27
    A przyjezdnych najbardziej denerwuja warszawiacy w tej naszej stolycy.
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:17
    jak was tak denerwujemy to po jaką cholere tu siedzicie , u was w zapieckowie
    nic i nikt nie będzie was denerwował

    a ja pomacham wam jak będziecie opuszczać moją WARSZAWĘ
  • Gość: nutka IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 03.02.05, 10:27
    Nie mieszkam w Warszawie ale gdyby tak się kiedyś stało to bardzo mało by mnie
    obchodziło, co inni myślą o mojej przeprowadzce.
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 12:35
    I bardzo słusznie. Mnie to też w sumie niewiele obchodzi, ot tyle, żeby na
    forum trochę podyskutować i nic więcej.
  • Gość: tppiotr IP: 212.182.102.* 03.02.05, 10:27
    A mówili kiedyś że najpiękniejsze warszawianki to przyjezdne...
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:18
    mylili się...
  • Gość: Poznaniak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:28
    Przecież większość tych niby "warszawiaków" to banda napływowych wieśniaków!
    Przyjedzie takie coś pomieszka 2,3 lata i się uważa za wielkiego warszawiaka!
    buhaha!A ja najchętniej ustawiłbym szlabany na granicy Wielkopolski i
    wprowadził wizy i obozy przejściowe dla całego wschodniego buractwa żeby się
    kultury i porządku nauczyli.Potem pozwolenie na pobyt góra miesiąc i wylot do
    siebie na wschód.
  • Gość: rotuA IP: *.in-addr.btopenworld.com 03.02.05, 10:30
    A ja nie lubie warszawiakow. Co spotkam jakiegos to okazuje sie snobem, albo
    kompletnym jelopem. Moja propozycja : Ogrodzic Warszawe murem. Miejscowi sie
    uciesza bo nie bedzie wiecej przyjezdnych, a ludzie spoza stolicy beda mieli
    swego rodzaju ZOO w srodku Polski.
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:22
    dostaniesz nobla za propozycje , ale nie pomyślałaś-eś o jednym nikt was tu nie
    zaprasza więc jak nie musisz to nie myśl nawet o mojej Warszawie
  • Gość: studnia IP: *.kpk.gov.pl 03.02.05, 10:31
    Brudna? Wygląda jakby Warszawiacy nie jeździli za granice, albo jeździli tylko
    do Niemiec. A byliście w Brukseli? Barcelonie? No to sobie przypomnijcie, gdzie
    jest brudno.
    Cały ten podział i jego podtrzymywanie jest obrzydliwe. Ja jestem przyjezdny, a
    moja córka jest rdzenna? Pielęgnowanie takich klanowych czy subkulturowych
    różnic nie jest przejawem ani stołeczności, ani tożsamości.
    Mieszkam w Warszawie od 36 lat, ale w duszy pozostałem Żywcokiem. Przyjedździe,
    rdzenni Warszawiacy do Żywca i pokonkurujcie o pracę z miejscowymi.
  • Gość: DRAGON IP: 62.233.205.* 03.02.05, 11:25
    najprawdopodobniej Pana rozczaruje ale nie zamierzam naewt na metr wyjechać z
    mojego miasta tu został zabity w powstaniu mój dziadek i umarła moja babcia
    dlaczego miałbym chcieć stąd wyjechać i co Pana miasto może mi zaoferować...
  • Gość: koko IP: *.crowley.pl 03.02.05, 12:38
    O mój Boże! Tylko nam hymnu nie zacznij śpiewać Dragonie. I zaczęło się
    warszawskie gadanie, eh...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka