Dodaj do ulubionych

Mariensztat woła o pomoc

IP: *.sympatico.ca 02.05.05, 04:37
Jesli te budynki sa wlasnoscia mieszkancow, wspolnoty, to powinni sami robic
wszystko zeby elewacja byly w odpowiednim stanie. W koncu to ich wlasnosc nie
miasta. Widocznie tych ludzi nie stac na mieszkanie w tym miejscu miasta,
powinni pomyslec o sprzedazy i przeprowadzce do nowych budynkow. Takie sa
realia wolnego rynku. Z nowym wlascicielem moze beda nowe sciany i nie tylko.
Edytor zaawansowany
  • Gość: PW IP: 195.245.217.* 02.05.05, 08:58
    ...kamienice są własnością wspólnot i to one mają obowiązek o nie zadbać.
    Jeżeli mieszkańców nie stać na mieszkanie w tak reprezentacyjnym miejscu to
    trzeba sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się do nowego bloku na peryferiach.
    Nowy właściciel/inwestor z pewnością będzie miał środki, zadba o stan
    techniczny kamienic i mieszkań podnosząc ich standard i bezpieczeństwo. I
    sprzeda je z zyskiem takim, których na mieszkanie na Mariensztacie stać.
  • Gość: mlody IP: *.chello.pl 02.05.05, 08:58
    prywatny dom remontowało mi miasto, nawet na zachodzie gminy tylko dorzucają
    się w 20 - 30 procentach do remontów zabytków, bo ich koszt jest wyższy, ale to
    wszystko, ciekawe kiedy i czy w ogóle to pokolenie prl-u zrozumie, że trzeba
    utrzymuwać swoje nieruchomości
  • Gość: sklajk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 09:53
    Do remontu ma się dorzucić miasto, ale zysk ze sprzedaży takiego miszkanka za 6-
    7 tys. za metr kwadratowy to juz do prywatnej kieszonki. Skoro są tacy prężni,w
    wyciąganiu ręki po pieniądze podatników, to może niech się pomocują z Brukselą.
    W takim Paryżu jest zupełnie inaczej, tam magistrat nakłada obowiązek odnowy
    fasad, a jak ktoś sie nie wywiązuje, to mu dowala karę a później go licytuje.
  • Gość: tomcat IP: *.aster.pl 02.05.05, 10:39
    Nie ma pieniędzy na odnawianie zabytków Warszawy a mają być na zwykłe osiedle
    jakich jest jeszcze kilka w pobliżu Krakowskiego Przedmieścia.
  • dante_waw 02.05.05, 12:01
    Wladze warszawy zagabywane przez dziennikarzy oburzaja sie ze pochylaja sie nad
    problemem kazdego, ale zawsze gdy chodzi o szczegoly to wypadaja raczej
    fatalnie.. styl rzadow Kaczora

    Skoro sie usamodzielnili to powinni utrzymywac swoje domy.... z drugiej strony
    miasto moze dorzucic sie wylacznie do remontu ulic i chodnikow... chca mieszkac
    w tak urokliwym miejscu to musza ponosic tego konsekwencje, jak nawet knajp nie
    pozwalaja otwierac bo przeszkadza im halas po 2100 no to niech nie spodziewaja
    sie ze maja male dochody z kamienic....
    --
    raz... raz... próba sygnaturki... raz.. raz...
  • Gość: Funky IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.05, 14:27
    Mieszkancy Mariensztatu licza, ze ich prywatne domy wyremontuje miasto za
    publiczne pieniadze, typowe prl'owskie podejscie. Wspolnoty pieniedzy naremont
    nie maja, poniewaz: a. skladki czynszowe sa na superniskim poziomie, a na
    wyzszy tych mieszkancow nie stac, b. zarzadzanie nimi jest zenujace. Pamietam,
    jak kiedys prowadzilem ogrodek letni w okolicach Zamku, mieszkancy i wspolnoty
    Mariensztatu byly pierwszymi, ktore w tej sprawie protestowaly, ze za glosno,
    za kolorowo, za zywo ... Wiec teraz zdychac przyszlo.
  • Gość: goja IP: 195.42.249.* 02.05.05, 15:20
    moze to surowe ale tez musze sie zgodzic z przedmowcami.
    Kamienice sa prywatne w dobrym miejscu wiec albo mieszkancy zdecyduja sie na
    wynajem lokali na dole na bardziej dochodowe albo powinni zrezygnowac z
    mieszkania na Mariensztacie.
    Miasto nie ma zadnych podstaw do doplacania a nawet powinno wymagac utrzymania
    budynkow w stanie odpowiadajacym lokalizacji. Tylko wtedy jest szansa na to by
    wspolnoty zaczely rzadzic sie prawami rynku i sytuacja ulegla uzdrowieniu.
    Tak jak jest w tej chwili to jest chore. Ludzie biedni mieszkaja w centrum
    posiadaja mieszkania, ktorych nie sa w stanie utrzymac i na dodatek rzadaja by
    inni placili za ich luksus. Za mieszkanie na Mariensztacie do remontu mozna
    kupic calkiem niezle mieszkanie poza centrum i wtedy nie trzeba bedzie placic
    wysokich oplat na fundusz remontowy bo tam nie ma takich zaleglosci remontowych.
    Moim zdaniem nawet mieszkania komunalne w centrum powinny przynosic zyski,
    ktore mozna by wykorzystac na utrzymanie mieszkan komunalnych na obrzezach
    miasta.
  • Gość: obserwator IP: *.atman.pl / *.atman.pl 02.05.05, 16:04
    Typowe warszawskie cwaniaczkowanie. Najpierw dostali za friko domy (w innych
    miastach rozebrano budynki, które były w dobrym stanie, żeby pobudować
    warszawskim proletariuszom te "mieszkanka na Mariensztacie"), teraz wołają o
    pieniądze na remont i utrzymanie tych domów, w których posiadanie weszli
    przecież "na krzywy ryj". Dlaczego ja nie domagam się cudzych pieniędzy na
    utrzymanie mojego domu, a mimo to mój budynek jest w świetnym stanie, jak
    odpadnie tynk, to zostanie naprawiony, jak trzeba będzie pomalować, to zostanie
    pomalowany? Bo go nie dostałem "za utrwalanie władzy ludowej", ani za "300%
    normy w hucie", tylko musiałem na niego zapracować i teraz dbam, żeby ten dom
    nie popadł w ruinę. Prole "dostały" za darmo, to doprowadziły do ruiny i chcą,
    żeby im znowu "dać", tylko, że życie na krzywy ryj już się skończyło. "Kup pan
    cegłę", panie Bartenbach!
  • Gość: modest IP: *.aster.pl 02.05.05, 16:13
    Hmm.. ja mam domek na Mokotowie - w miejscu, które z założenia ma być ładne
    (ambasady, konsulaty etc.). Też nie miałem pieniędzy na remont elewacji i dachu
    a jednak dostałem decyzję, że w takim to a takim terminie mam doprowadzić dom
    do stanu "jak okolica wymaga". I co? I jajco. Musiałem wziąć kredyt, żeby
    zrobić remont i uniknąć kar - nawet nie mam do nikogo pretensji, zgadzając się
    z przedmówcami.

    Dlaczego więc wspólnoty na Mariensztacie nie miały by zrobić tego samego?
    Kredycik (hipoteczny) i można zaczynać remont. Im na pewno będzie łatwiej niż
    mi - wiadomo, w kupie raźniej.
  • Gość: Yogi IP: *.u.wavenet.pl 02.05.05, 17:16
    Swiete slowa przedmowcow. To czyste cwaniactwo mieszkancow Mariensztatu.
    Podobnie jest z dzialkowcami. Nie kupili a roszcza sobie prawa. Mnie jak nie
    stac na centrum ,to mieszkam na Tarchominie. Oni chca zjesc ciastko i miec
    ciastko. Powinni z ta mentalnoscia chodzic w pochodach pierszomajowych i od
    towarzyszy oczekiwac pomocy. (ha ha ha)
  • y00rek 03.05.05, 05:10
    Byłem dzisiaj (poniedziałek, 2 maja) na Mariensztacie około 17. Cóż: jakoś tak
    drastycznie to nie wygląda (chociaż być może konstrukcje niektórych budynków są
    zagrożone - tego jednak nie widać). Co widać: znalazłem tylko jeden lokal z
    mikroogródkiem i kilkoma parasolami. Jak rozumiem inne przeszkadzały mieszkańcom
    i "zniknęły". To ja mam propozycję do mieszkańców Mariensztatu: skoro tak
    ochoczo wyciagacie rękę po miejskie pieniądze, to może zwróćcie się raczej do
    właścicieli knajpek itp. Jak powstanie kilka nowych, to może miasto pomoże wam w
    uzyskaniu dobrego KREDYTU: wszyscy będą szczęśliwi: miasto: bo właściciele
    knajpek będą płacić podatki i przyciągać turystów, wy - bo będziecie mieli
    pieniądze na remonty, pozostali Warszawiacy - bo będą mogli bawić się w
    atrakcyjnym miejscu. Będzie trochę głośniej? Cóż, albo chcecie mieszkać na
    cichym osiedlu, albo na zrujnowanym: wybór należy do Was. I jeszcze jedno: wy
    macie wybór. Są takie osiedla z wielkiej płyty, w których mieszkańcy nie mają
    takiego wyboru! Dlatego: RĘCE PRECZ OD MIEJSKICH PIENIĘDZY!

    y.
  • Gość: Stolica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 12:14
    Faktycznie cos w tym jest...ja sam mieszkam w jednej z najladniejszyh czesci
    Warszawy tj. w Alei Wyzwolenia i slabo mi sie robi gdy patrze na podupadajace
    kamieniczki-wspolnoty robia elewacje i klatki schodowe ale instalacje sa w
    tragicznym stanie-i tu sie klania filozofia ludzi z minionej epoki-ja nie
    dostalem mieszkania za friko tylko kupilem je za ciezko zarobione pieniadze i
    az zal mi tylk sciska jak te wszystkie partyjne stare dziady krzycza zeby nic
    nie robic w kamienicy bo miasto da kase-bo oni nie beda placic funduszu
    remontowego bo po co (w tej chwili wynosi 2 zlote z m2-a uwierzcie mi ze
    mieszkania w Alei nie sa duze-ja akurat mam 60 m2 ale przewazaja 45 m2)Gdy chce
    cos zrobic to wrzeszcza ze wprowadzil sie i juz chce rzadzic...szkoda gadac-
    niestaty dopoki w Centrum beda mieszkac starzy i biedni ludzie dopoty to
    wszystko bedzie w takim stanie w jakim jest....pozdrawiam!
  • stachud 03.05.05, 20:03
    kto chciałby to oglądać ????
  • Gość: adam64 IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 04.05.05, 11:16
    Przez wiele lat mieszkałem na Mariensztacie (Krzywopoboczna 1 - górne zdjecie).
    W połowie lat dziewięćdziesiątych wyprowadzilem sie przewidując obecna
    sytuacje. W przypadku tego budynku problem sięga głębiej, istnieje od
    kilkudziesięciu lat i nie polega tylko na łuszczących się elewacjach. Tylko
    część budynku jest posadowiona na fundamentach przedwojennej kamienicy, reszta
    osiada dużo szybciej i budynek pęka. Nie jest to więc zaniedbanie ostatnich
    lat. Ostatni poważny remont z osuszaniem i wzmacnianiem fundamentów pamietam w
    latach osiemdziesiątych.
    W budynku jest 12 mieszkań, koszt generalnego remontu nie tylko przekracza
    możliwości finansowe mieszkańców, ale prawdopodobnie wartość budynku.
    Sprzedaż ogromnego strychu nie wchodzi w rachubę ponieważ nie można dodatkowo
    obciążać budynku.
    Oczywiście nic nie usprawiedliwia braku bieżących napraw i malowania elewacji.
    Zgadzam się, że mieszkańców Mariensztatu cechuje wyjątkowa niechęć do kawiarni
    i pubów, które dałyby środki na remonty. Być może wynika to z faktu, że
    mieszkańcy z niechęcią wspominają organizowane za czasów PRL-u na Rynku
    Mariensztackim festyny, święta Trybuny Ludu itp.
  • jhbsk 04.05.05, 11:23
    Skoro kamienice są własnośćią wspólnot, to one powinny finansować remonty.
    Dosyć wyciągania ręki. Dlaczego inni mają płacić? Jak kogoś nie stać, to niech
    sprzeda mieszkanie i kupi tańsze.
    --
    JS
  • warzaw_bike_killerz 04.05.05, 12:19
    Tak piekne i urokliwe miejsce, bedace unikatowym rozwiazaniem architektonicznym
    w naszym miescie musi byc odnowione! To nie wazne, ze to wszystko jest prywatne.
    Liczy sie nasze wspolne dobro, zebysmy mogli naszym wnukom pokazywac o jakiej
    przygodzie na Mariensztace to byl film.
    Rowerzysci maja prywatne rowery, ale miasto musi placic za sciezki rowerowe. To
    nie jest fair, ze starych ludzi, zmeczonych systemem tak sie wykorzystuje. Tu
    anjpki dajcie, tu cos tam zrobcie, tu sprzedajcie jak sie wam nie podoba.
    Starych drzew sie nie przesadza!!!! O stare drzewa sie dba. Z czasem staja sie
    pomnikami przyrody. Takim pomnikiem wlasnie chce widzec zadbany przez miasto
    Mariensztat!
    --
    Nie moge siebie czytac...
  • Gość: goja IP: 217.17.46.* 04.05.05, 12:46
    Oki,
    Niech w takim razie podpisza umowe z kims, ze w zamian za dozywocie w tych
    kamienicach przekazuja je na osobe fizyczna lub firme a za to obdarowany bedzie
    dbal o stan kamienic i po jakims czasie stanie sie pelnoprawnym wlascicielem
    mieszkania. Takie rozwiazanie nie kaze nikomu sie przeprowadzac ale nie pozwoli
    przekazac mieszkania na dzieci, ktore przeciez nie sa stare i nie mozna ich juz
    przesadzac. Skoro potencjali spadkobiercy nie chca pomoc w utrzymaniu prywatnej
    wlasnosci to nie powinni miec prawa do dziedziczenia.
  • marwoy 04.05.05, 21:51
    Marzę, by Mariensztat ożył, ale chyba knajpki nie wpłyną na stan budynków.
    Zobaczcie co dzieje się na Starym Miescie - tam knajpy działają od kilkunastu
    lat, a fasady większosci budynków są w koszmarnym stanie.
    Podobno, podkreslam, podobno, czynsze z lokalów komercyjnych w budynkach
    komunalnych i byłych komunalnych trafiają nie na konto wspólnoty, ale do kasy
    miasta. A miasto z tej forsy płaci np. becikowe. (Inaczej ma się rzecz w
    spóldzielniach, ale stare kamienice nalezą/należały zawsze do miasta - z
    wyjątkiem częsci Starej Ochoty i Starego Żoliborza).
    Swoją drogą, jesli ktos z Was wie jak wygląda sprawa czynszów na Starówce i w
    centrum W-wy, to niech to nam wyjasni.
  • Gość: goja IP: 217.17.46.* 05.05.05, 09:00
    Niestety nie wiem jak jest z wlasnoscia na Starowce ale z artykulu wynikalo, ze
    Mariensztat jest w rekach prywatnych, wiec do miasta moga isc tylko podatki a
    czynsze juz nie.
    Na Starowce jest ten problem, ze o ile knajpki sa jako takie to jednak po 22 ma
    byc cicho bo mieszkancy sie nie zgadzaja na otwarcie ogrodkow w nocy.
    W innych miastach jakos wszyscy rozumieja, ze latem w nocy miasto musi zyc a w
    Wawie nie i dlatego Starowka jest taka pusta i cicha.
  • Gość: marwoy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.05, 01:30
    Lokale na parterze są nadal w rękach miasta - nawet jesli mieszkancy wykupują
    swoje mieszkania, to do pozostałej powierzchni nie mają żadnych praw. Tylko w
    przypadku gdy jakis inwestor kupuje cały budynek, to lokale sklepowe też są
    przejmowane przez niego (i albo je sprzedaje albo wynajmuje). Dotyczy to
    zresztą budynków, w których nie ma mieszkań - według prawa, kt wprowadziło SLD
    nie wolno sprzedawać nieruchomosci wraz z lokatorami. Tylko w przypadkach, gdy
    budynek powrócił do przedwojennych włascicieli powierzchnie sklepowe nie należą
    już do miasta. Ale w Warszawie to rapten kilkanascie budynków. Nie dotyczy to
    oczywiscie Mariensztatu, który został wybudowany po wojnie, więc reprywatyzacja
    nigdy sie tam nie odbędzie. Na początku kadencji Kaczor zapowiadał, że miasto
    sprzeda większosc lokali sklepowych, itp., ale oczywiscie pomysł umarł smiercią
    naturalną.
  • Gość: goja IP: 217.17.46.* 06.05.05, 09:30
    Jesli lokale sa wlasnoscia miasta to wystarczy by Wspolnota uchwalila, ze
    oplaty eksploatacyjne za lokale sa wyzsze niz za mieszkania i miasto wtedy musi
    wplacac taka kwote jaka wynika ze stawek i metrazu. Ile wezma od najemcy to juz
    ich sprawa ale wspolnota ma wyzsze wplywy, ktore moze przeznaczyc na cele jakie
    sobie ustali wspolnota.

    Pozdrowka
  • Gość: marwoy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.05, 12:04
    Ale opłaty eksploatacyjne można podniesc najwyzej o 100 zł (jako rekompensata
    dla dozorcy, który ma wiecej do sprzątania). Wiem to z własnego doswiadczenia.
  • warszawianka_jedna 06.05.05, 12:49
    żeby założyć wspólnotę wystarczy 3 właścicieli mieszkań, reszta może należeć do
    miasta. Biorąc pod uwagę ciągłe blokowanie wykupów mieszkań komunalnych, sądzę
    że większość z nich ciągle należy do miasta. Miasto powinno partycypować w
    inwestycjach proporcjonalnie do wspólnoty.

    --
    Co za dzień...
  • Gość: oss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:09
    Niedawno kupiłem w tym rejonie małe mieszkanko - i co? czynsz jak za zboże
    (wychodzi prawie 10 zł za metr) a większość to opłaty na rzecz ADK (czy jak to
    się tam teraz nazywa). Wspólnota trzęsie jakiś stary ubek, połowa lokali należy
    do miasta a większość to starsi ludzie niechętni do jakichkolwiek zmian.
    Jak wspomniałem że może by zarządzała jakaś prywatna firma to owszem chętnie
    ale...i tu wyszły jakieś układy z ADK, jakieś "dżentelmeńskie zobowiązania
    (ciekawe jacy to dżentelemeni w tym ADK pracują) itp. - czyli można ale w
    zasadzie to po co...ano po to żeby nawet za niewielkie pieniądze ale coś
    zrobić...
  • Gość: dop IP: 83.238.15.* 07.05.05, 18:02
    A gdzie to miszkanko?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.