• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Urzędnicy domeldowali kobiecie do mieszkania mę... Dodaj do ulubionych

  • IP: *.in-addr.btopenworld.com 16.12.05, 01:38
    Jestem Brytyjka po filologii jeyzka polskiego. Kiedy czytam takie doniesienia
    jak to powyzej, dziekuje Bogu, ze nie jestem polska obywatelka. Powiedzenie
    przez urzedniczke: jako kobieta ja rozumiem, ale jako urzednik bede
    postepowac jak automat, swiadczy o tym na jak niskim poziomie cywilizacyjnym
    sa wasi urzednicy. POlsko, jestes w Europie! Nie wyciagaj reki po nasze
    pieniadze zanim nie nauczysz swoje urzedniczki, ze nie sa automatem tylko
    ludzmi.
    W Anglii taka wiadomosc znalazlaby sie na pierwszych stronanch wszystkich
    gazet, a urzedniczka stracilaby prace NATYCHMIAST. I mowiono by o tym w
    Parlamencie.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: Piotr M. IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.12.05, 03:25
      Najzupełniej się z powyższą wypowiedzią zgadzam! Urzędnicy w Polsce potrafią
      być na zatrważająco niskim poziomie. Jeśli chodzi o ochronę własnych stołków,
      to doskonale wiedzą, co robić (i zdają się nie mieć żadnych oporów), ale jeśli
      chodzi o robienie tego, co powinni, to pożal się Boże. Za grosz nie chcą wziąć
      odpowiedzialności, a tylko zasłaniają się literą prawa. Ktoś mógłby nawet
      pomyśleć, że Polska to strasznie praworządny kraj. A filozofowie i inni mądrzy
      ludzie już od wieków powtarzają, że KTO TRZYMA SIE TYLKO LITERY PRAWA, POPEŁNIA
      NAJWIEKSZĄ NIESPRAWIEDLIWOŚĆ. (Przecież prawo nie jest w stanie przewidzieć
      drobiazgowo każdej sytuacji i wyjątków od niej – dlatego właśnie w urzędach
      pracują ludzie, żeby racjonalnie i odpowiedzialnie podejmować decyzje.)
      • Gość: nomos IP: *.chello.pl 16.12.05, 18:09
        podstawy do wprowadzenia nikogo w posiadanie lokalu.
    • 16.12.05, 07:50
      ręce opadają
    • 16.12.05, 08:16
      Czego my się mamy spodziewać po URZEDNIKACH skoro ich SZEFOWIE maja takie same
      ptasie MOZGI.KTO OBECNIE STOI NA STRAZY PRAWA-OSOBA KTORA NIE MA APLIKACJI/WIEC
      CO ON WIE/TYLKO TYLE ILE WYBUDOWAC WIEZIEN,LEKCEWAZY PRAWNIKOW OPINIE MA ICH
      WIELCE Z TYLU ON NAJWAZNIEJSZY.PRZECIEZ JAK SIE SLUCHA LUDZI Z PISU TO ONI MAJA
      WIEDZE MADROSC DLA NICH CZLOWIEK TO SMIEC TEGO WYRAZ DAL KACZYNSKI NA PRADZE
      JAK DO CZLOWIUEKAA BEZDOMNEGO SIE ODNIOSL.POSTEPOWANIA WSZYSTKICH Z PISU
      DOWODZA ZE ONI STANOWIA PRAWO I UCZCIWOSC.POKAZALI JAK WYGLADA ICH
      PRAWO .MADRYCH LUDZI ICH KULTURE CHCA ZNISZCZYC ABY STANAC NA SZCZYCIE
      WLADZY.CI ZA NIMI GLOSOWALI IM POKARZA JUZ DZISIAJ TEGO ZALUJA,CHCIELI BY NIGDY
      TO SIE NIE STALO I NAMAWIAJA NIE GLOSOWAC NA NICH W NAJBLIZSZYCH
      WYBORACH.ZOSTALISMY OSZUKANI TO BANDA NIEROBOW W SEJMIE PUSTE MIEJCA KIESZENIE
      PELNE PIENIEDZY A POLAK ZYJE Z JALMUZNEJ LUDZI DOBREJ WOLI.WSTYD I CHANBA
      RZADOWI MARCINKIEWICZA I PRZYSZLEMU PREZYDENTOWI.-ICH NIE STAC NA ODROBINE
      WSTYDU.KRZYZ NA DROGE DO RYDZYKA NIECH ICH MA W OPICE I DOBROBYCIE TAKIM JAKIM
      SZYKUJA DLA NARODU.
      • Gość: Franka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 13:25
        W zasadzie mógłbyś/mogłabyś nie robić przerw między wyrazami i nic by się nie
        zmieniło. Tego nie da się czytać! Bełkot i tyle.
    • Gość: Layla IP: 217.17.45.* 16.12.05, 08:32
      Zameldowanie nie uprawnia nikogo do przebywania w lokalu i nie może stać się
      podstawą roszczenia o udostępnienie domu/lokalu! Zameldowanie służy wyłącznie
      celom EWIDENCJI LUDNOŚCI i POTWIERDZENIU tego, ze dana osoba stale zamieszkuje
      pod określonym adresem. Proponuję żeby dziennikarz który wysmażył powyższy
      tekst poczytał trochę na ten temat albo skonsultował się z prawnikiem, zanim
      zacznie uderzać w histeryczne tony. Poziom (dziennikarzy) 'Wyborczej' spada na
      łeb na szyję :(

      N.O.X.
      • Gość: prawnik IP: *.acn.waw.pl 16.12.05, 08:40
        >Poziom (dziennikarzy) 'Wyborczej' spada na łeb na szyję :(

        To wciąż jeszcze może być niższy?

        Oczywiście masz rację z tym zameldowaniem, zameldowanie do niczego nie uprawnia.
        A redahtórki zamiast straszyć mogli kobiecie to wytłumaczyć, wesprzeć
        paragrafami, ale przecież najpierw sami musieliby o tym wiedzieć, nie? No i nie
        byłoby tematu, a jak nie ma tematu, to nie ma i wierszówki.
        • Gość: Takété Malouma IP: *.chello.pl 22.12.05, 01:40
          Myślałby kto, że dziennikarska rzetelność zobowiązuje do przedstawienia punktu widzenia drugiej strony...

          Linkuję:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=752&w=33629879
          Wklejam:

          > Jestem sąsiadem Państwa Hano od wielu lat. Wydaję mi się,
          > że przed napisaniem takiego artykułu i umieszczeniu na
          > pierwszej stronie GW powinno się wysłuchać opinie sąsiadów
          > i strony opisanej (poszkodowanej) - Pana Andrzeja Hano.
          > Jak już wcześniej pisałem jestem ich sąsiadem od dawna.
          > Nigdy w życiu nie słyszałem i nie widziałem w ich domu
          > żadnych bójek i pijaństwa. Nie wiadomo mi również, że
          > Pan Andrzej bił swoją żonę. W końcu mieszkają razem od
          > 30 lat. Z tego co mi wiadomo od 1 września br. Pan Andrzej
          > mieszka w budynku gospodarczym bez ogrzewania i wody
          > bierzącej. Wyrzuciła go tam właśnie "maltretowana" żona.
          > Proszę wszytkich czytelników i zainteresowanych o wsparcie
          > Pana Andrzeja i pomoc w rozwiązaniu sytuacji ze stronniczymi
          > dziennikarzami GW.
    • 16.12.05, 08:33
      A ja miałam sytuacje odwrotną, mieszkałam przez ponad dwa lata z mężem i dzieckiem w mieszkaniu rodziny mojej męża, którzy mieszkali w bloku, który kiedyś był komunalny, a potem przeszedł w prywatne ręcę. Głównym lokatorem była starsza babcia mojego męża, która nie miała siły się wybrać do urzędu, żeby załatwić kwit, że ma prawa do lokalu, a potem jeszcze raz, żeby zameldować. Właściciele budynku nie zgadzali się na mój meldunek. Jako, że mogłam się zameldować u teściów, to już nie wynajmowałam super drogiego notariusza, żeby załatwić sprawy pelnomocnictwa itp., a w urzędzie jakoś nie było ważne, że tam mieszkam. To co tu można mówić, że takie jest prawo, jak gdzie indziej urzędnik powie inaczej?
    • Gość: Pit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 08:55
      Zwolnić wszystkich odpowiedzialnych za tą decyzje!
    • Gość: to ja IP: 207.13.167.* 16.12.05, 09:15
      Z tego co pamietam, to brytyjskie prawo w kwestii zamieszkania jest bardzo
      liberalne. Znane przeciez byly przypadki, gdy squatersi zajmowali czyjs dom
      (np. w czasie pobytu w szpitalu) i brytyjskie prawo ZABRANIALO ich wyrzucenia z
      czyjegos domu. Juz sam nie wiem co gorsze - administracyjny wpis o
      zameldowaniu, czy prawna ochrona - de facto zlodziei - mieszkajacych w czyims
      domu?
    • 16.12.05, 09:18
      Gość portalu: Alison R. napisał(a):

      > POlsko, jestes w Europie! Nie wyciagaj reki po nasze
      > pieniadze (...)

      1. Anglio, zanim zaczniesz sie madrzyc to oddaj pieniadze Afrykanom i Azjatom,
      ktorych przed laty napadliscie i skolonizowali, grabiac ich bogactwa narodowe.
      I wciaz wyzyskujecie, placac grosze (pensy) za ich produkty.

      2. Pamietaj Anglio, jestes w Europie. Przestan manipulowac i kombinowac przy
      budzecie. Zlikwidujcie swoj rabat. To skandal, zeby bogaci (czyli wy),
      odbierali biednym (czyli nam i pozostalym 9 nowoprzyjetym krajom). Czasy
      kolonializmu juz sie skonczyly. Przynajmniej w Europie.

      3. Anglio, przestan wyzyskiwac naszych pracownikow, ktorzy licznie migruja na
      wyspy i tam swa praca pomnazaja wasze nieuczciwie zgromadzone bogactwo.
      • Gość: Joe Collins IP: *.chello.pl 16.12.05, 09:55
        Typowe "A u was to Murzynów biją". Uczyłeś się u Jerzego Urbana?
        • 16.12.05, 10:16
          1. To nie ja uczylem sie u Urbana, lecz na odwrot.

          2. Angielka jak chce komentowac, niech komentuje. Wolno. Natomiast jak chce
          pouczac, i to w dodatku w sposob arogancki, to niech sie wpierw wkolo siebie
          rozejrzy. Chyba, ze jest troche przymulona. Ale dzis, wobec dostepnosci
          informacji o oszukanczym rabacie brytyjskim, to nawet przymuleni zdaja sobie
          sprawe z jego niesprawiedliwosci.

          A zatem niech Angielka wpierw rozwiaze wlasne kwestie z oszukanczym rabatem, a
          potem poucza mnie, czy mi sie naleza jakies fundusze z Unii Europejskiej (do
          ktorej Polska placi oczywiscie swa skladke). W miedzyczasie moze poprosic
          rodzine krolewska z przyleglosciami, zeby czesciowo zrezygnowala z doplat (z
          mojej kieszeni) do swych latyfundiow.

          Natomiast jesli nie rozumiesz tego co pisze, to moge Ci dac pare lekcji.
          Miejsce sie zwolnilo po Urbanie.
          • Gość: Zyzio IP: 62.181.175.* 16.12.05, 10:36
            Wasc mowisz nie na temat (dyskusja czego innego dotyczy; argumenty wacpana -
            skierowane pod zly adres). Znakiem tego, wacpan jest pod wczorajsza data i w
            nastroju awanturniczym.

            --
            Mow mi Zyzio, mala
          • Gość: KT4D IP: *.nottingham.ac.uk / *.nottingham.ac.uk 16.12.05, 16:24
            A co ma piernik do wiatraka? Faktem jest, ze kasta urzednicza w PL jest
            chamska, arogancka i petenta ma gleboko... I faktem jest, ze w GB taka
            urzedniczka dawno wylecialaby z pracy. Wiec o co chodzi? O Imperium Brytyjskie?
            Internauto - piles, nie pisz! :D

            ----------------
            IV RP - tak wielu chrzescijan, tak malo lwow...
            • 16.12.05, 17:01
              Niestety, musze stwierdzic co powyzej, w tytule. Mam do czynienia z osobami
              nierozgarnietymi, nie potrafiacymi zrozumiec prostego tekstu.

              Moj list odnosi sie do tego fragmentu tekstu Angielki, w ktorym
              protekcjonalnie, żeby nie powiedzieć neokolonialnie, wypowiada sie na temat
              otrzymywania przez Polske funduszy unijnych.

              Nierozumni usiluja zas wmowic mi, ze dyskutuje z czyms zupelnie innym.

              Przeczytajcie zatem jeszcze raz. Ale powoli.

              Po drugie. Nie wiem, kiedy ostatni raz zalatwiales cos w urzedzie polskim.
              Generalnie rzecz biorac, urzednicy/urzedniczki SĄ uprzejmi. Ich uprzejmość nie
              ma oczywiście nic wspólnego ze zlymi często przepisami. Urzędników obowiązują
              jednak istniejące przepisy, a nie "zdrowy rozsadek", ktory u kazdego wyglada
              inaczej. Na przyklad, nie daj Bog, abys Ty sie kierowal swym rozsadkiem przy
              zalatwianiu czyichs spraw miast trzymac sie przepisow.

              Nie jestem pewien, czy w GB urzędniczka, ktora postępuje wedlug istniejących
              przepisów "dawno wylecialaby z pracy".

              Podtrzymuje swą ofertę, złóżoną we wcześniejszym poscie, ze moge udzielic
              lekcji z logiki i rozumienia czytanego tekstu.
              • Gość: KT4D IP: *.nottingham.ac.uk / *.nottingham.ac.uk 16.12.05, 17:55
                Ja dziekuje za takie lekcje logiki... Ale Polonia in Tertio Milenio Cie na
                pewno przyjmie z otwartymi rekoma...

                Co ma wypowiedz Angielki do szkod kolonialnych Imperium Brytyjskiego? Czy to
                jest logiczna argumentacja Twoim zdaniem? Nie wypowiadaj sie o sprawach polski
                bo Twoj kraj dawno temu dopuscil sie niesprawiedliwosci? A ile Zydow
                zamordowali Polacy II WS np. w Jedwabnem? Czy potrzebne bylo zajmowanie Wilna
                podczas wojny bolszewickiej i pozbawienie przez to Litwy pokaznego skrawka
                terytorium? Czy Moldawia nie powinna sie domagac od nas reparacji za jej
                zajecie w XVI czy XVII wieku? Czy Tusk ma obowiazek odpowiadac za czyny swojego
                dziadka? I tak mozemy sie bawic w kolko.

                Po drugie - przepisy sa dla ludzi a nie ludzie dla przepisow. Tutaj racje
                moralna ma wylacznie poszkodowana kobieta, ktora nie chce przechodzic przez
                pieklo, ktore zafundowal jej ten facet. Litery prawa nalezy sie trzymac, ale
                nie wowczas, gdy niewinnej (podkreslam: NIEWINNEJ) osobie dzieje sie krzywda.
                Wtedy urzedniczka ma moralny obowiazek cos z tym zrobic.
                • Gość: Domcia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.12.05, 20:11
                  Przedmówca słusznie odniósł się do obecnych działan przedstawicieli GB,
                  nawiązując - BARDZO LOGICZNIE! - do uwagi Angielki na temat naszego domagania
                  się funduszy z UE. To właśnie podane przez ciebie przykłady historyczne, a nie
                  biężące, nie miałyby nic do rzeczy, gdyby zostały przez Sceptyka użyte. To
                  Angielka niepotrzebnie przedobrzyła w przytaczaniu tzw. argumentów...

                  A co do obowiązków pani urzędniczki.. To nie ona ma tu obowiązek coś zrobić z
                  sytuacją tej kobiety, ale policja i sąd przede wszytkim!!! Ona nie ma prawnych
                  narzędzi, żeby móc zadziałać i MUSI postępować zgodnie z prawem.
                  A od wyznaczania, jak ma urzędnik postąpić, jest właśnie prawo i sąd, który
                  jest od jego interpretowania, stosowania i - jeśli trzeba - stwarzania w tym
                  względzie precedensów i jego egzekwowania!

                  Poza tym, już ktoś napisał, że sam meldunek jeszcze do niczego jej męża nie
                  uprawnia, więc tym bardziej nie ma powodu czepiać się Bogu ducha winnej
                  urzędniczki!
              • Gość: Joe Collins IP: *.chello.pl 16.12.05, 18:41
                Sam masz problemy z rozumieniem tekstu czytanego, skoro w komentarzu odniosłeś się do najmniej istotnego w nim zdania - wręcz dygresji - pomijając meritum. Stań więc przed lustrem i przećwicz te "lekcje z logiki i rozumienia czytanego tekstu". Chociaż efekt będzie znikomy, bo 0 + 0 to dalej 0.
                • 17.12.05, 11:46
                  Sterroryzowany przez adminow staram sie zachowywac na Forum zgodnie z
                  netykieta. Przeczytalem jej zasady jeszcze raz. Otoz nie ma tam nigdzie mowy o
                  tym, ze nie wolno mi sie odnosic do dygresji, pomieszczonych w listach na
                  Forum.

                  Ponadto, dygresja ta byla dla mnie duzo wazniejsza niz sprawa urzedniczki, gdyz
                  ukazala pogarde i aroganctwo jaka wobec mojego kochanego kraju maja niektore
                  kola na Zachodzie. Wyobraz sobie, ze gdyby ta Angielka zostala pewnego dnia -
                  wzorem p. Thatcher - premierem, to nie zgodzilaby sie na zadne fundusze dla
                  Polski z kasy UE (mimo placenia przez nas skladki).

                  Czynienie mi zarzutu z obrony najzywotniejszych interesow naszego kraju jest co
                  najmniej niezrozumiale. Zastanawiam sie nawet czy Twoj dziadek nie byl aby w
                  Armii Czerwonej.

                  Najwidoczniej uznales sile mych argumentow (bo nie podjales polemiki), ale
                  skoro jestes czlowiekiem malostkowym i upierdliwym postanowiles ma przewage
                  przemilczec, a miec za to ostatnie slowo, nie zdajac sobie sprawy ze w ten
                  sposob przedstawiasz siebie w swietle nadzwyczaj niekorzystnym.

                  Mysle, ze to wlasnie tacy osobnicy jak Ty powoduja, ze Europa odbiera nas
                  niechetnie. W UE ceni sie wyksztalcenie (w tym umiejetnosc rozumienia czytanego
                  tekstu), rozsadek, wiare w siebie, umiejetnosc prowadzenia dyskusji. Jak sam
                  widzisz masz spore braki. Tylko nie lap sie za wszystko od razu. Moim zdaniem
                  powinienes zaczac od wyksztalcenia.
    • 16.12.05, 09:36
      Gość portalu: Alison R. napisał(a): POlsko, jestes w Europie! Nie wyciagaj reki
      po nasze
      > pieniadze zanim nie nauczysz swoje urzedniczki, ze nie sa automatem tylko
      > ludzmi.

      Smutne, ale prawdziwe. Mamy do wszystkich pretensje, a nie potrafimy zapewnić
      bezpieczeństwa własnym obywatelom. Po raz kolejny bandzior ma większe prawa niż
      jego ofiara.
      --
      JS
    • 16.12.05, 09:43
      Maria Mikuszewska - synonim tepoty i urzedniczej arogancji

      Przydatne zwroty:
      - Bredzisz jak Mikuszewska,
      - Oby twoje dzieci Mikuszewska uczyla,
      - Jakiem Mikuszewska doskonale rozumiem pana/i sytuacje...


      --
      Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
    • Gość: Iwcia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 10:30
      Pani Ewo-trzymam za pomyślność w Pani sprawie-niestety urzędnicy są bezduszni,
      lecz Pani ma absolutną racje-NIE ODPUSZCZAĆ MĘŻOWI!On się nie zmieni a Pani
      pieklo zacznie się od nowa.Pani walczy-bardzo proszę!!!!
    • Gość: B.B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 13:21
      Pieprzone debile!!!!!
      A niech urzędasy zameldują go u siebie
    • Gość: Zibi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 13:22
      PO PROSTU BRAK SŁÓW. DURNOTA URZĘDNICZA W POLSCE JEST NAJWIĘKSZA NA ŚWIECIE4.
      • Gość: Piotruś Pan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 13:30
        Ależ, to nie po katolicku odrzucać zbłąkanego brata. Przyjmij go siostro i
        cierp albowiem Chrystus też cierpiał na krzyżu. Poza tym cierpienie
        uszlachetnia.
        • Gość: Zyzio IP: 62.181.175.* 16.12.05, 13:46
          No wlasnie. Cierpienie uszlachetnia. Moze brat w potrzebie poszedlby sobie tak
          pod most - tak w ramach pokuty i uszlachetnienia sie.


          --
          Mow mi Zyzio, mala
    • Gość: kaczka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.12.05, 14:48
      Im mocniej bijesz tym wieksza szansa na zbawienie.
    • Gość: Bibianna IP: *.phnx.qwest.net 16.12.05, 16:37
      Zgadzam sie z Allison w 100%!!! Wywalic urzedniczke bez serca ale takich
      urzednikow jest w Polsce bardzo duzo (szczegolnie Urzad Skarbowy)

      Dlaczego wogole w Polsce sa dalej przymusowe meldunki a nie ma juz PRL'u!!
      Wtedy chodzilo o kontrole nad Narodem ale teraz jak Polska jest wolna i
      niepodlegla to po co???!!!
      Mieszkam w USA (Arizona)od wielu lat i tutaj nigdy nie bylo i dalej nie ma tzw.
      meldunkow. Co do Censusa to chodza po domach i robia spisy ludnosci (nawet
      etniczne) i wystarcza. Jedynym dokumentem tozsamosci jest Prawo Jazdy (na dany
      stan) albo Paszport.

      Nie plujcie na Brytyjke bo wielu cudzoziemcow nie rozumie tych "krzywych"
      polskich praw. Dla nich to niedopomyslenia takie niektore rzeczy co sie w
      Polsce dzieja.
      • Gość: aska IP: *.devs.futuro.pl 16.12.05, 17:05

        USTAWA
        z dnia 10 kwietnia 1974 r.
        o ewidencji ludności i dowodach osobistych.
        (tekst jednolity)
        Art. 9. 1. Przy dopełnianiu obowiązku meldunkowego należy przedstawić dowód
        osobisty, a w uzasadnionych przypadkach - inny dokument pozwalający na
        ustalenie tożsamości.

        3> Przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 2 miesiące
        należy przedstawić potwierdzenie pobytu w lokalu osoby zgłaszającej pobyt stały
        lub czasowy trwający ponad 2 miesiące, dokonane przez właściciela lub inny
        podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu, oraz, do wglądu, dokument
        potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu. Dokumentem potwierdzającym
        tytuł prawny do lokalu może być umowa cywilno-prawna, wypis z księgi
        wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument
        poświadczający tytuł prawny do lokalu.

        Moim zdaniem pani urzedniczka MUSIALA miec zgode wlascicielki lokalu na
        zameldowanie tam KOGOKOLWIEK. Ta sprawa mnie strasznie zbulwersowala. A moze
        zrobimy akcje społeczną, i zameldujemy się u tej Pani w mieszkaniu? moge
        znależć 100 świadków, że mieszkam tam od 28 lat.

        Pozdrawiam
        Asia
        • 16.12.05, 20:18
          Genialny pomysł! Może wtedy zaczęłaby MYŚLEĆ!!!
          --
          JS
      • Gość: Domcia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.12.05, 20:15
        A co tu ma do rzeczy ta jedna urzędniczka??? To nie ona ustanawiała takie
        prawo!!! I to jest sedno sprawy!!!
        • 16.12.05, 21:03
          To można zameldować się w mieszkaniu nie przedstawiając aktu własności? Jak
          chciałam zameldować męża, musiałam pokazać akt notarialny. Nie liczyło się, że
          on już ze mną mieszka. Akt notarialny musiał być i już. A gdybym mieszkała w
          wynajętym mieszkaniu to też mogłabym się zameldować bez zgody właściciela, nie
          pokazując aktu notarialnego, tylko na tej podstawie, że tam ileś czasu
          przebywam?
        • Gość: Aska IP: *.devs.futuro.pl 16.12.05, 21:12
          a to ma do rzeczy, ze Pani w urzedzie nie zna przepisow! I wydala przez to
          decyzje z naruszeniem prawa!

          pozdrawiam

          ps. to co, meldujemy sie???
          • 18.12.05, 21:19
            A ja obstawiam, że pani w urzędzie doskonale wiedziała co robi, tylko wzięła od
            męża-kata jakąś forsę za zrobienie przekrętu.
            Mam przykre doświadczenia z takimi sprawami, stąd może mój sceptycyzm...
            --
            Forum Avon
      • Gość: ja1 IP: *.dhcp.unc.edu 16.12.05, 22:52
        To nie calkiem tak jest jak mowisz z tym prawem jazdy w USA. Zauwaz, ze na
        prawie jazdy, ktore sluzy jako tutejszy "dowod osobisty" masz adres i jestes
        zobowiazany go uaktualniac za kazdym razem jak sie przeprowadzasz - jest to
        wiec jednak odpowiednik "meldunku". Sluzy to glownie utrzymaniu porzadku
        administracyjnego - podatki, rachunki etc - tak samo zreszta jak w Polsce.
        Ale w Polsce nie kazdy ma prawo jazdy, za to kazdy musi miec dowod osobisty - i
        dobrze.Nie ma sie czego czepiac.
        • Gość: ko IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 18.12.05, 20:47
          bzdura.
          mieszkam w Kalifoni, mam ten sam stary adres w prawie jazdy od 3ch lat, a
          przeprowadzalam sie juz chyba z 5 razy w miedzyczasie.
        • Gość: Bilala IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.01.06, 02:08
          W USA nie ma obowiązku posiadania JAKIEGOKOLWIEK dokumentu. Oczywiście dla
          własnej wygody lepiej jest mieć np. prawo jazdy albo paszport, bo nie można by
          było np. jeździć samochodem albo pobrać kasy w banku. Jeśli jednak -
          teoretycznie - postanowimy sobie obywać się bez takich rzeczy (ktoś nas wozi,
          konto w banku należy do małżonka, za granicę się nie wybieramy), to mamy święte
          prawo nie mieć żadnych dokumentów.
    • Gość: Smok IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.12.05, 20:57
      i wiesz co? Masz świętą rację. Polska to chory kraj.
    • Gość: urzędniczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 09:29
      Wyglada na to, że pani urzędniczka została tak samo zastraszona
      przez "damskiego boksera" jak jego własna żona. Sama nie mogłam, bez zgody
      męża, zameldować naszych wspólnych dzieci we wspólnym mieszkaniu, chociaż on w
      ogóle nie wpadł na pomysł, że musi na to wyrażać zgodę. Tłumaczenia pani
      urzędniczki są więc dosyć absurdalne. Chyba policja też powinna z nią
      porozmawiać aby się dowiedzieć co się stało i dlaczego tak ochoczo broni praw
      brutala.
      A czego obawiał się wojewoda? Przecież nie mieszka w tej samej miejscowości i
      nie będzie wracał po ciemku do domu.
      Przykre, że w takiej sytuacji kobieta nie ma wokól siebie żadnej organizacji
      kobiecej, która mogłaby jej pomóc i musi sama walczyć z absurdami urzędniczymi.
      • Gość: Gość IP: *.spray.net.pl 17.12.05, 10:50
        Prawo jednoznacznie stanowi, że do zameldowania potrzebna jest zgodna osoby
        mającej tytuł prawny do lokalu, więc:
        albo była zgoda tej Pani na zameldowanie męza,
        albo urzędniczka nie miała prawa zameldować męża bohaterki artykułu.
        tylko dlaczego wojewoda podtrzymał tą decyzję?
        Wydaje mi sie że dziennikarz nie napisał wszystkiego w tym artykule.
    • 17.12.05, 17:26
      Dziwna interpretacja przepisów o ewidencji ludnosci.Ustawa o ewidencji ludnosci
      i dowodach osobistych w art.9, ust. 2a jasno stwierdza, że: "Przy zameldowaniu
      na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 2 miesiące należy przedstawić
      potwierdzenie pobytu w lokalu osoby zgłaszającej pobyt stały lub czasowy
      trwający ponad 2 miesiące, dokonane przez właściciela lub inny podmiot
      dysponujący tytułem prawnym do lokalu, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający
      tytuł prawny do lokalu tego podmiotu. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny
      do lokalu może być umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja
      administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny
      do lokalu." Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym, ale ma
      też na celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu. A taki fakt zgłasza prawny
      dysponent lokalu, a nie świadkowie. Nie spotkałem przypadku, aby zameldowano
      kogoś bez zgody właściciela lub bez aktu własności lokalu.
      • 18.12.05, 10:29
        Podstawowa sprawa: od kiedy to urzędas ma prawo dysponować CUDZĄ WŁASNOŚCIĄ???
        --
        JS
    • Gość: cell IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.05, 20:39
      Problem polega na tym, że nawet jeśli prawo jest głupie, urzędnik jest
      zobowiązany do przestrzegania go. Urzędnik ma działać w granicach prawa i nie
      jest uprawniony do jakichkolwiek interpretacji. Do interpretacji uprawniony jest
      sąd.
      Nie dziwię się urzędniczce, dziwię się sędziom, że wydali taki wyrok.
      Być może w Wielkiej Brytanii są inne uwarunkowania, u nas jest tak jak widać na
      załączonym obrazku.
      I śmiesznie, i strasznie...
      • 18.12.05, 10:11
        a właściwie Burmistrz i Zarząd - WIADOMO w Konstancinie jest Prawo i
        Sprawiedliwość. Co decyzja, to kicha. Ręce opadają. Nawet pozwolili w miescie -
        uzdrowisku postawić fabrykę asfaltu

        www.konstancin.com/forum/list.php?4
        www.konstancin.com/forum/list.php?3
    • 18.12.05, 21:50
      Akurat brytyjski system prawny bazueje na przepisach niekiedy starych jak samo imperium i absurdalnych do bólu. Najzabawniejsze, że przepisach żywych i egzekwowanych z pełną stanowczością przez urzędy.

      Proponuję więc najpierw wydłubać kłodę z własnego oka, a dopiero póxniej zwracać uwagę innym na źdźbło w ich oku.
      • 18.12.05, 22:03
        No tak. Imperium Brytyjskie Mikuszewskimi usłane. Nic dziwnego, że nad Imperium
        już nigdy nie zachodzi słońce.

        --
        Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
        • 18.12.05, 22:05
          Errata:

          Tfuu... zachodzi.. i to długim cieniem (chciałem powiedzieć).

          --
          Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
    • 18.12.05, 22:33
      Tacy ludzie nami rządzą. Gdy tylko kobieta ośmieli się skarżyć swojego męża, to
      zaraz damscy bokserzy i bandyci we władzach starają się pokazać, gdzie jest jej
      miejsce. Urządnicy, policjanci i prokuratorzy sami biją i gwałcą swoje żony,
      dlatego prawo w Polsce nie broni kobiet.

      Polska nie jest państwem prawa, a najjaskrawszym tego przejawem jest właśnie los
      kobiet bezkarnie maltretowanych i gwałconych przez własnych mężów. Wciąż w
      polskich środowisku prawniczo-policyjnym jest jak w PRL.

      --
      nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym, nigdy
      nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
    • Gość: Jasio IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.12.05, 23:19
      Meldunek..., meldunek......
      Prosze wytlumaczcie mi co to takiego i czemu to sluzy.
      Osobiscie mieszkam na kontynencie amerykanskim od dwudziestu pieciu lat i nikt
      mnie o cos takiego nawet nie pytal.
      Jedynym miejscem, gdzie wpisany jest moj adres jest Prawo Jazdy. Adres ten sam
      podaje i zmieniam w razie potrzeby. Zyje mi sie z tym dobrze. Inni tez nie maja
      problemow z "meldowaniem sie". Wiec do czego komus jest potrzebny "meldunek".
      Jeszcze raz prosze o wytlumaczenie mi tego.
      Pozdrawiam
      • 19.12.05, 09:47
        ... prześladowania obywateli przez biurokrację. Takich nieludzkich przepisów i
        mechanizmów było w PRL tysiące, dziesięciolecia jeszcze miną zanim prawnicy
        pozmieniają przepisy totalitarnego prawa, zanim zrozumieją, że te tysiące
        przepisów, do których przyzwyczaili się, w których żyli i nimi oddychali,
        znając tylko sowiecką propagandę, którą przyjmowali jako usprawiedliwienie
        racji istnienia tych przepisów, to są tylko perfidne sztuczki biurokracji
        sowieckiej.

        W Polsce wciąż żyje i nami rządzi cała armia urzędników i prawników wychowanych
        wg sowieckich wzorców, którzy nie potrafią lub nie chcą uwierzyć, że zostali
        wychowani i wykształceni na amoralnych sowieckich pachołków przez sowieckich
        mistrzów manipulacji.

        Czy w USA np. jest możliwe, żeby kilkutysięczne miasteczko nie miało żadnych
        praw miejskich? W Polsce mamy z czymś takim do czynienia niemal wszędzie.
        Większość miast nazywamy w Polsce "wsiami" tylko dlatego, że feudalne kiedyś a
        potem socjalistyczne prawo odmawiało im praw. Jednak większość Polaków w ogóle
        nie dostrzega patologii tego reliktu feudalizmu, tak pielęgnowanego przez
        socjalistów z PRL. Ludzie urodzili się i wychowali w kraju, gdzie wieś to wieś,
        to miejsce gdzie mieszkają podludzie, ciemny lud, czyli chłopi, którzy pracują
        w polu, jedzą, śpią, nie znają i nie potrzebują rozrywek, powinni odebrać
        rolnicze wykształcenie i przejąć ziemię po ojcu. Chłopi po prostu tacy są i
        nikt się nie zastanawia dlaczego ani czy to dobrze.

        Takich patologii wciąż jest w Polsce wiele. Minęło 15 lat kapitalizmu w Polsce,
        ale my nie jesteśmy nawet w połowie drogi do zbudowania normalnego
        cywilizowanego demokratycznego państwa prawa. Mamy tyle do zrobienia, że jedno
        pokolenie z pewnością nie wystarczy.

        --
        nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
        nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
        • Gość: zgrozek IP: *.acn.waw.pl 20.12.05, 00:04

          sluzy tylko mnozeniu bezproduktywnej mitregi i stwarza niczemu nie sluzace etaty
          w administracji.
          A druga patologia to dowody osobiste.
          • 21.12.05, 10:53
            > A druga patologia to dowody osobiste.

            ... swoim przekonaniu, że to są patologie socjalistyczne, a nie komunistyczne.
            Przecież w pierwszych państwach komunistycznych w Ameryce Pd. nie było ani
            meldunków ani dowodów osobistych. Ani Chrystus ani jezuici nie próbowali
            wprowadzić takich rzeczy.

            --
            nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
            nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
    • Gość: Takété Malouma IP: *.chello.pl 22.12.05, 01:41
      Myślałby kto, że dziennikarska rzetelność zobowiązuje do przedstawienia punktu widzenia drugiej strony...

      Linkuję:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=752&w=33629879
      Wklejam:

      > Jestem sąsiadem Państwa Hano od wielu lat. Wydaję mi się,
      > że przed napisaniem takiego artykułu i umieszczeniu na
      > pierwszej stronie GW powinno się wysłuchać opinie sąsiadów
      > i strony opisanej (poszkodowanej) - Pana Andrzeja Hano.
      > Jak już wcześniej pisałem jestem ich sąsiadem od dawna.
      > Nigdy w życiu nie słyszałem i nie widziałem w ich domu
      > żadnych bójek i pijaństwa. Nie wiadomo mi również, że
      > Pan Andrzej bił swoją żonę. W końcu mieszkają razem od
      > 30 lat. Z tego co mi wiadomo od 1 września br. Pan Andrzej
      > mieszka w budynku gospodarczym bez ogrzewania i wody
      > bierzącej. Wyrzuciła go tam właśnie "maltretowana" żona.
      > Proszę wszytkich czytelników i zainteresowanych o wsparcie
      > Pana Andrzeja i pomoc w rozwiązaniu sytuacji ze stronniczymi
      > dziennikarzami GW.
      • 22.12.05, 08:59
        To nie jest punkt widzenia drugiej strony, tylko TRZECIEJ, tzn sąsiada.
        --
        JS
      • 22.12.05, 09:46
        Szkoda, że sąsiad nie widział, w jaki sposób sąsiadka odniosła te wszystkie
        obrażenia, z których powodu leżała w szpitalu

        --
        nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
        nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.