Dodaj do ulubionych

1 sierpien - co dla was znaczy ?

28.07.06, 10:29
Co dla warszawiakow dzis znaczy rocznica 1 sierpnia ? Czy jest to taki sam
dzien jak kazdy inny, czy jakos go obchodzicie ? A jesli tak to jak ?

--
J.Kaczynski(06/2003): Samoobrona to jest "grupa wyzwolona" z obyczajowych i
moralnych norm, co pokazuje wywiad posłanki Beger dla "Super Expressu". Z
drugiej strony jest LPR, którego niektórzy przywódcy są potwornie cyniczni
Obserwuj wątek
    • nauma Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 28.07.06, 10:35
      Dla mnie jest to chwila zadumy nad straceńczą odwagą patriotów, głównie
      młodzieży, i nad odpowiedzialnością ludzi, którzy wysłali ich w bój w momencie,
      gdy walka była z góry przegrana, ale wierzono w cud, który pozwoli istnieć
      wolnej Polsce. Jest to chwila wspomnienia o tych z mojej rodziny, którzy
      walczyli i (jak brat dziadka, po którym mój ojciec ma imię) ginęli w Powstaniu.
      Jest to ta chwila, gdy wyją syreny i staję w miejscu, choć minutą skupienia i
      pochyleniem głowy poświęcając bohaterom swój szacunek, oddając im cześć.
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
      Naumachia - (2006.07.28) "Kolejne kompromitacje polskiej piłki"
      NaumEroticon
    • barka01 Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 28.07.06, 11:24
      Jestem warszawianką już w czwatrym pokoleniu.Mój dziad bronił Warszawy w1939r.
      Ojciec walczył w Powstaniu Warszawskim aż do jego końca. Tradycją w mojej
      rodzinie jest obchodzenie rocznicy Powstania w sposób szczególny.Do niedawna
      razem z ojcem w tym dniu odwiedzaliśmy na Powązkach groby jego kolegów poległych
      w Powstaniu. Często goszczą w moim rodzinnym domu żyjący koledzy powstańcy.
      Pamięć Powstania, wspomnienia jakże żywe jeszcze dzisiaj, przekazują nam
      dzieciom i wnukom uczestnicy tamtych dni.Zresztą powstanie i jego losy były na
      codzień obecne w moim życiu, może dlatego,że dzieciństwo i młodość spędzałam na
      Mokotowie na którym walczył mój ojciec. Często spacer z ojcem nióśł opowieść o
      stronach i walkach jakie toczyły się w danym rejonie . Te spacery i przekazywana
      historia były i są czymś szczególnym i bardzo dla mnie ważnym.Pewnie dlatego
      również bardzo kocham to miasto i dumna jestem z tego, że jestem Warszawianką.
        • misia007 Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 28.07.06, 11:47
          To dla mnie bardzo wazny dzięń, nie mogę powstrzymać łez gdy myślę o tych
          wspaniałych, młodych ludziach, którzy oddali życie za swoja stolicę.Cześć ich
          pamięci.
          --
          Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
          i na pokrzywdzonych przez los.
      • Gość: Skalska, Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? IP: *.bb.online.no 28.07.06, 22:25
        Tak mniej wiecej to przyjmuje`
        tez sie nasluchlem i pamitam tekst za Gierka-lustracja bohaterow..z AK
        Odnosnie faktow historycznych:
        Bor Komorowski mial dowody z katynia co Sowiecie robili z kwiatem mlodziezy
        tymi z majatkow i rodowych kapitalistami z naszych miast Polskiej
        Rzeczypospolitej

        jako dowodca AK z pod Krakowa i pozniej skoncenrowany na Warszawie wiedzial
        co zrobic w momencie calkowitej zapasci Polakow wobec sytuacji z Sowiecka Rosja.

        Z prawda bylo podobnie gdy bylo mu liczyc wszystkie transporty z Europy z
        wagonami pelnymi Zydow i Cyganow
        ja mam co do dziesitkowej syfry dokladne dany z tych mordow
        te kartki Komorowskiegiego byly slane do aliantow poprzez Londyn
        Caly czas
        Przewodniczacy rady Zydowskiej wylecial przez okno w Londynie alOndym itak i
        tak nic "nie wiedzial"

        fajne co??????

        Teraz rzucaja klody Prezydentowi bo... za dobry Polak..
        o Niemcow podlicza..i pilnuje Polski na swoj sposob..
        A swiat tez sobie zdrajce narodu znajduja w prawdziwej rodzinie powstanczej

        nota bene w Teatrze Komedia moja matka z jego matka switnie sie znaly wlasnie z
        powstania

        Ja bylem kolego Popieluszki i tez mam darowac..
        Ja w ogoel to Zydom wszystko daruje szegolnie WTC KM cholera


        Rafal
        syn Leny AK44
      • passionati Re: 67 rocznica powstania warszawskiego 28.07.06, 13:22
        Jestem młodą, ale rodowitą warszawianką i dla mnie to zadziwiające jak moi
        dziadkowie kochali wolność, niepodległość...
        Dziś nie zawsze rozumiemy i doceniamy ten patriotyzm.
        Zawsze wieszam flagę na balkonie. specjalnie ją sobie kupiłam.
        Boli mnie ignorancja pieszych i zmotoryzowanych, gdy nie reagują na wycie syren
        o godz 17-ej.
        • barka01 Re: 67 rocznica powstania warszawskiego 28.07.06, 14:00
          > Boli mnie ignorancja pieszych i zmotoryzowanych, gdy nie reagują na wycie syren
          > o godz 17-ej.
          Niestety starsze pokolenie Warszawiaków wymiera,dla młodszych Powstanie to
          zamierzchła historia, a reszta to przyjezdni,którzy często nawet nie wiedzą o co
          chodzi z tymi syrenami. Cóż 1 sierpnia 1944r, powoli staje się jedną z wielu
          historycznych dat o których się niepamięta.
          • paris123 Re: 67 rocznica powstania warszawskiego 28.07.06, 15:28
            ...w zeszłym roku byłam z mężem i moim 7 letnim synem w Muzeum Powstania i na
            starówce, gdzie pod pomnikiem Małego Powstańca zapaliliśmy znicz...wieszamy
            flagę i rozmawiamy o tym, co wtedy się stało...zawsze przechodzi mnie dreszcz
            gdy słyszę syreny i odczuwam głęboką pogardę do tych, co pędzą jak pędzili,
            gadają jak gadali...co będziemy robić w tym roku? PAMIĘTAĆ...I WY TEŻ
            PAMIETAJCIE
          • Gość: Warszawiak Re: 67 rocznica powstania warszawskiego IP: *.chello.pl 31.07.06, 20:55
            >dla młodszych Powstanie to
            > zamierzchła historia, a reszta to przyjezdni,którzy często nawet nie wiedzą o c
            > o
            > chodzi z tymi syrenami.

            Nawet młodsi ale WARSZAWIACY wiedzą o co chodzi z tymi syrenami. Warszawiak to
            nie jest osoba, która przyjechala do Wawy do pracy czy na studia, albo tu się
            tylko urodzila. Warszawiakiem się jest z krwi i kości. I tacy zawsze się
            zatrzymają. Niestety ludność przyjezdna a raczej najezdna czyli 80% mieszkańców
            nie ma zielonego pojęcia co to powstanie. Wiedzą tylko że Warszawa to Stolica i
            nic poza tym. Bardzo to smutne, ale jakto mówią " gartnitur dobrze leży dopiero
            w 3 pokoleniu".
        • agentcooper Re: 62 rocznica powstania warszawskiego 28.07.06, 16:52
          ciesz mnie wasz wypowiedzi, bo staram sie obchodzic 1 sierpnia podobnie, tzn
          wywiesic flage czy zapalic znicz na grobie jakiegos powstanca. I podobnie gdy
          slysze dzwiek syren zawsze przechodza mnie ciarki. Siostra mojej babci walczyla
          w Powstaniu, ale jakos nigdy nie udalo mi sie jej naklonic do wspomnien -
          pieklo ucieczki kanalami pozostanie w niej pewno na zawsze. Mysle ze dopoki
          zyja jeszcze ludzie ktorzy walczyli w 44 za wolna Warszawe, trzeba tym bardziej
          kultywowac pamiec o tej dacie. Niedlugo ich juz zabraknie....

          ps. to 62 a nie 67 rocznica :)
          --
          J.Kaczynski(06/2003): Samoobrona to jest "grupa wyzwolona" z obyczajowych i
          moralnych norm, co pokazuje wywiad posłanki Beger dla "Super Expressu". Z
          drugiej strony jest LPR, którego niektórzy przywódcy są potwornie cyniczni
          • barka01 Re: 62 rocznica powstania warszawskiego 28.07.06, 21:21
            > Siostra mojej babci walczyla
            > w Powstaniu, ale jakos nigdy nie udalo mi sie jej naklonic do wspomnien -
            > pieklo ucieczki kanalami pozostanie w niej pewno na zawsze.

            To przeżyte piekło odcisnęło się na nich bardzo mocno.Przez długie lata
            bywało,że ojciec budził się po nocy z krzykiem.Dopiero dzisiaj, gdy czas
            złagodził ból pokolenie powstańców zaczyna dzielić się wspomnieniami.Tak
            naprawdę to dopiero teraz gdy stoją już blisko grobu dzielą się tym co
            najbardziej osobiste.Chcą abyśmy pamiętali. Przez lata, krok po kroku,
            wspomnienie po wspomnieniu stworzyli bardzo osobistą kronikę tamtych
            dni.Opowieści żywych ludzi głęboko zapadają w pamięć.To nie suche fakty
            historyczne,czy film dokumentalny ,to wspomnienia i losy konkretnych ludzi.To
            Powstanie Warszawskie.


          • billy.the.kid Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 28.07.06, 22:43
            ktoś zadał pytanie-ktos odpowiedział. a PATRIOCI od razu pies mu cos lizał itd.
            tak widzi i ma do tego prawo.
            dla mnie to rocznica zrywu powstańczego i kretynizmu polityczno wojskowego.
            wywołanego w najbardziej nieodpowiednim momencie. 3 dni wczesniej-miało szanse.
            ale niedzwiadek MUSIAŁ zrobic powstanie-bez szans na powodzenie- bez liczenia
            się z olbrzymimi stratami.
            • hutmen2 Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 28.07.06, 23:36
              Zgadzam się z Tobą.To nie był idotyzm,to była zbrodnia.Kwiat polskiej
              młodzieży,inteligencji tak potrzebnej w odbudowie kraju został zmarnowany dla
              debilnej mrzonki gdy Polska już została sprzedana.I nic nie usprawiedliwia
              kilkuset tysięcy ofiar i zagłady miasta.Bluzganie na Rosjan jest przejawem
              politycznej głupoty, bo to było autentyczne podłożenie się "batiuszce" i tylko
              wyjątkowy dureń mogł tego nie zauważyć.Nigdy nie umieliśmy i nie umiemy być
              pragmatyczni.I do chwili obecnej celebrujemy trupio-chocholi taniec.
              Lekcja to patriotyzmu czy narodowej głupoty????
              • Gość: TransAlp Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.06, 20:56
                hutmen2 napisał:

                > Zgadzam się z Tobą.To nie był idotyzm,to była zbrodnia.Kwiat polskiej
                > młodzieży,inteligencji tak potrzebnej w odbudowie kraju został zmarnowany dla
                > debilnej mrzonki gdy Polska już została sprzedana(...)

                Zastanowiłeś się, jak długo ten kwiat młodzieży przeżyłby pod sowieckim i
                komunistycznym panowaniem? Myślisz, że "odwołanie" powstania nie zabiłoby tych
                ludzi?
                Piszesz tak, jakbyś zapomniał jak komuna i sowieci postępowali z żołnierzami AK
                i Harcerzami z Szarych Szeregów.
              • Gość: kuku Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 21:15
                tak sie akurat sklaad ze o tym sprzedaniu nas nikt nie informowal!!!a anglicy
                zapewniali o pomocy!brygane spadochronowa oklomana.powiedzieli alianci
                chlopakom ze leca pomagac warszawie.zreszta ile razy rozmawaic z uczestnikami
                powsatnai czy innymi zonierzami 2wojny to dla nich to byla oczywistosc..my tego
                moze nie rozumiemy,lata komuny pozbwaily nas tej odwagi i dumy ktora oni
                mieli.znaja historei polski,walak byal oczywisoscia.inteligencje juz z
                wczesniej zdziesiatkowano,poddaja sie sami bysmy ssei swoejj polskosci
                wyrzekli.nalezy poamietac o tym ze oni tez walczyli o kresy!na monte cassino
                jest napisane"za lowo i wilno symbole mocy rzeczyposlpolitej".w warszawie
                walczono o to samo,niezalezna polsce i godnosc
    • Gość: Indyferent-niak Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.07.06, 23:54
      Rocznica jakich wiele. Nie obchodzę tego dnia i nie będzie mnie wtedy tutaj. Ja
      bym nie walczył w powstaniach, to mnie nie nakręca. Nie mam też ochoty
      uczestnicznych w uroczystościach, bo znów klechy obejmą monopol tam biegiem
      zdarzeń i znów radyklane staruchy będą robić wygawory młodym za ich postawy.
      Powtarza się to regularnie. Teraz jeszcze wywalczyli zmiane nazwy metra Ratusz
      na Arsenał. A co złego było w tej nazwie? No co?! Komunistyczna była? Nie, była
      neutralna i historyczna, ale staruchom było zbyt mało podkreślenia ich zasług.
      Wcześniej to samo zrobili z Rondem Babka. Słyszałem też o pomysłach zmiany
      nazwy części Marszałkowskiej. Dość mam tego wiecznego, corocznego, nudnego,
      przesiąkniętego martyrologią i klechizmem obchodzenia godziny "W" i dlatego
      wyjeżdżam stąd za parę godzin i wracam za 3 tygodnie. Świętujcie sobie sami
      bojownicy i ich sojusznicy, ja się od tego trzymam na dystans. Aha, harcerzem
      nigdy nie byłem i patrzyłem na to z rezerwą, w wojsku też nie byłem, wieńców
      pod żadnym pomnikiem nie składałem. Zaraz ktoś z...bie mnie za brak
      ukształtowanych postaw prawdziwego warszawiaka, Polaka i kogo tam jeszcze, ale
      wali mnie to. :)
    • Gość: Wojtek Re: Wielki patriotyczny zryw, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.06, 18:25
      ostatni przed następną prawie 50-letnią niewolą narodu polskiego!

      Mam 40 kilka lat i zawsze zatrzymuję się 1 sierpnia o godz.17.00 i jak mogę to
      zapalam lampki przy grobach albo tablicach pamiątkowych z powstania.

      Mam malutkiego synka, urodzonego też w Warszawie - i obiecuję sobie, że zawsze
      będę jemu tłumaczył (teraz jeszcze tego nie rozumie), dlaczego wyją syreny 1-go
      sierpnia o godz. 17.00.

      Nie mam pretensji, do tych, co o tym nie pamiętają,albo krzywią historię
      Powstania - wieloletnia indokrynacja komunistyczna i postkomunistyczna zrobiła
      swoje.

      Ja miałem wspaniałą i dzielną historyczkę w szkole średniej.
    • a_weasley Jak obchodzę 1 sierpnia 30.07.06, 16:12
      agentcooper napisał:

      > Co dla warszawiakow dzis znaczy rocznica 1 sierpnia ? Czy jest to taki sam
      > dzien jak kazdy inny, czy jakos go obchodzicie ? A jesli tak to jak ?

      Zawsze idę na Godzinę W na Powązki - kiedyś z harcerzami, potem sam, teraz z
      żoną. W drodze powrotnej odwiedzam Powązki cywilne, żeby zapalić znicze na
      grobie dwojga przyjaciół domu, powstańców, zmarłych bezpotomnie parę lat temu.
      Odkąd pojawiła się w moim życiu moja Jedyna, na Powązkach oprócz kwatery Szarych
      Szeregów odwiedzamy też groby zbiorowe poekshumacyjne.
      Tak zrobimy i w tym roku. Pewnie pójdziemy też na Plac Piłsudskiego, a wieczorem
      na Frascati na koncert piosenek powstańczych.
      I nie, nie jestem emerytem. Mam 39 lat.
        • Gość: harc. Re: mowi sie: pierwszy sierpnia baranie IP: *.aster.pl 30.07.06, 23:46
          Dziś za zachęcanie dzieci do wallki i wkładanie im broni o ręki
          organizatorzy takiego powstania z pewnością stanęliby przed sądem.
          To, co wówczas zrobiono z dziećmi kwalifikuje się przed sąd, ale
          o tym jakoś cicho. Przecież wiadomo było, że powstanie nie ma szans,
          więc na co wówczas liczono, na młode dziecięce mięso armatnie ?
          Dla mnie to okropność.
          W walkach powinni brać udział tylko dorośli, a nie dzieci i wcale dla mnie
          nie jest chlubą ,że tylu harcerzy z "Szarych Szeregów" brało udział w PW.
          • a_weasley Mit i historia 31.07.06, 15:05
            Gość portalu: harc. napisał(a):

            > W walkach powinni brać udział tylko dorośli, a nie dzieci i wcale dla mnie
            > nie jest chlubą ,że tylu harcerzy z "Szarych Szeregów" brało udział w PW.

            Ponieważ większość harcerzy, jakich widział przeciętny obywatel, to były
            małolaty z podstawówki, automatycznie przekłada się tę wizję na Szare Szeregi.
            Wystarczy przejść się po kwaterze SzSz, żeby zobaczyć, że większość, wyraźna
            większość poległych miała 18+. Albowiem SzSz z założenia do oddziałów walczących
            małolatów nie brało. Co nie znaczy, że się czasem nie trafiali, jak trafiały się
            dzieci pułku w wojskach regularnych.
            Służby pomocnicze, owszem, ale tutaj nie były SzSz i AK jakimś fenomenalnym
            wyjątkiem.
              • a_weasley Re: Mit i historia 31.07.06, 17:08
                andrzej.sawa napisał:

                > Nie tłumacz idiocie.Kretyn nie zrozumie.

                Kretyn nie, ale skąd wiesz, że mamy do czynienia z kretynem? Są mity, w które
                wierzy sporo zupełnie rozsądnych ludzi. Chrześcijański uczynek nieumiejętnych
                pouczać.
                • andrzej.sawa Re: Mit i historia 31.07.06, 17:55
                  Dla mnie Powstanie jest sprawą bardzo poważną i lekceważenie jego poniekąd
                  obraźliwe.Dlatego uważam,że lekceważenie historii jest głupotą.Mity są
                  faktem,ale nie będę ich tolerował.
                  Uczmy się i innych.
                  • Gość: harc. Re: Mit i historia IP: *.aster.pl 31.07.06, 20:45
                    Nie lekceważe historii, tylko się pytam:
                    Pomnik Małego Powstańca to komu jest poświęcony? Harcerzom 18+?
                    Znam osobiście kogoś, kto wówczas był harcerzem SzSz i miał mniej niż 18 lat.
                    Walczył, o mało nie przypłacił życiem. Wielu jego kolegów <18 zginęło.
                    O tamtych wydarzeniach opowiada wstrząsające rzeczy.
                    Dziś to są rzeczy niewybrażalne.
                    • a_weasley Re: Mit i historia 31.07.06, 21:11
                      Gość portalu: harc. napisał(a):

                      > Nie lekceważe historii, tylko się pytam:
                      > Pomnik Małego Powstańca to komu jest poświęcony? Harcerzom 18+?

                      Ależ ja nie kwestionuję, że BYWALI powstańcy nieletni, podobnie jak w większości
                      armii trafiali się nieletni żołnierze.
                      Ani że było sporo nieletnich w służbach pomocniczych - poczta, łącznicy itp. I
                      że wielu zginęło (podobnie jak zginęło od groma cywilów). Natomiast
                      przedstawianie SzSz czy tym bardziej Powstania ogólnie jako jakiejś dziecięcej
                      krucjaty to jest mylenie mitu z historią.

                      > Znam osobiście kogoś, kto wówczas był harcerzem SzSz i miał mniej niż 18 lat.
                      > Walczył, o mało nie przypłacił życiem. Wielu jego kolegów <18 zginęło.
                      > O tamtych wydarzeniach opowiada wstrząsające rzeczy.
                      > Dziś to są rzeczy niewybrażalne.


                      --
                      Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda.
                      • a_weasley P.S. 31.07.06, 21:12
                        A tak przy okazji - pomnik powstał między innymi dlatego, że taki pomnik już
                        można było postawić, a pomnika Dużego Powstańca czy tym bardziej pomnika
                        Powstania - nie.
    • yanet Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 30.07.06, 21:22
      ja niestety 1 sierpnia bede w pociągu, w drodze do zakopanego, a wiec nie bede
      mogl obchodzić tej rocznicy w moim rodzinnym mieście... mam nadzieje ze chociaż
      w pociagu bedzie wlączona jakaś syrena albo cuś...
      --
      ...i nic
    • houy Re: 1 sierpien - co dla was znaczy ? 31.07.06, 14:26
      "[...] Nagle... okropne wrzaski i zamęt na podwórzu. Wychyliłem się z
      klatki schodowej do bramy. Mężczyzna niemłody, mały, siwawy, o
      rzadkich włosach krzyczy i wyzywa. Ludzie usiłują go uspokoić.
      Powiadają, że dopiero co zabiło mu córkę dwudziestoletnią. Dwa
      pociski uderzyły w parter z drugiej strony. Nie od razu rozumiem, o
      co chodzi. Ludzi sporo ginie, czasem ktoś pokrzyczy, ale takich scen
      nie widziałem. Okazuje się, że oficer ze swymi kumplami zajął
      piwnice, a cywilów wygonił na górę. Ludzie potwierdzają, oficer i jego
      kompani siedzą w piwnicy, żrą i piją. Mężczyzna krzyczy i wyzywa
      dobre parę minut, aż porucznik wyłazi, chwieje się zalany i do cywila
      z mordą. A cywil do niego:
      - Ty łobuzie, łobuzie, łobuzie! - krzyczy w kółko, głos mu się łamie.
      - Moja córka nie żyje, moja córka nie żyje - powtarza, jakby mu nie
      wierzyli i znowu:
      - Ty łobuzie, łobuzie...
      Wygląda na takiego, co tracąc jedno dziecko, traci wszystkie.
      Porucznik mówi do nas podniesionym głosem:
      - Aresztować go - i władczym gestem ręki wskazuje małego
      człowieczka.
      Zapiera mi oddech, czuję, że muszę zabić, bo inaczej zwariuję.
      Takie gnidy przeżyją, obwieszą się krzyżami i w każdą rocznicę
      powstania przy capstrzyku będą składać wieńce na naszych
      grobach. Niezdecydowanie wprowadzam nabój do lufy, porucznik
      posłyszał szczęk, obejrzał się i w nogi do piwnicy. Cofnąłem się na
      klatkę schodową, a ten wciąż woła i woła, że córka nie żyje. Artyleria
      huczy. Zapada zmrok. [...]"
      • a_weasley Re: 1 sierpien - co dla was znaczy? 31.07.06, 14:59
        Houy napisał...
        ...właściwie to nic napisał, tylko dał fragment chyba z "Pamiętnika z Powstania
        Warszawskiego" (to taki utwór faceta, który młody i zdrowy przesiedział
        Powstanie w piwnicy), który świadczy... właściwie o czym?
        Że w AK zdarzył się pijany oficer, który źle potraktował cywila? Wielkie mi
        odkrycie. Wielki mi bulwers. W każdej armii się zdarzają, dlaczego w AK miało
        być inaczej?
        Chyba, że chodzi o pokazanie, że Armia Krajowa to mięczaki. Oficer Armii
        Czerwonej kazałby takiego buntowszczyka rozstrzelać.
        • houy Re: 1 sierpien - co dla was znaczy? 31.07.06, 18:12
          Cóż, gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem, oczywiście każdy cywil
          siedzący w piwnicy miał swój karabin.

          No dobrze, o co mi chodziło kiedy umieściłem tu fragment wspomnień jednego z
          powstańców Starówki - że kiedy myślę o Powstaniu, nie mogę zapomnieć o ofierze
          ludności cywilnej, na której poniesienie skazało ją dowódctwo podejmując
          decyzję o wybuchu. Rzeczywiście można powiedzieć, że "pijani" ideą oficerowie
          źle potraktowali "cywila".

          No i nie ukrywam, że chciałem trochę podgrzać atmosferę. Udało się - od razu
          między wierszami przypisano mi bolszewizm.

          A co do Białoszewskiego - rozumiem, że masz mu za złe, że nie dał się zabić.
          Słusznie, w końcu kto by tam czytał te jakieś dziwne wierszyki...
    • minerwamcg Kraków - Warszawa... 31.07.06, 16:50
      Jestem z Krakowa. U nas zawsze o Powstaniu były dwa głosy: jeden oficjalnej
      propagandy, piętnujący głupich warszawiaków, że sami zniszczyli swoje miasto i
      dobrze im tak, drugi mieszkańców Krakowa - że Warszawa zdobyła się na
      bohaterstwo, na jakie nas nie byłoby stać. O Powstaniu w Krakowie mówiło się
      przyciszonym głosem - jak o czymś nie do końca wyobrażalnym.

      Teraz mieszkam w Warszawie. Chodzę po tym mieście i czytam - tu zginęło 38, tam
      19, tu walczył ten oddział, gdzie indziej tamten. I wiecie, co mnie najbardziej
      powala? Że pod tymi tablicami ciągle są kwiaty. Ciągle ktoś pali lampki. Że o
      tym się w tej zabieganej, mugolskiej, japiszońskiej, biznesmeńskiej Warszawie
      pamięta. To budzi mój cholerny szacunek.
      I też to robię.
      W tym roku pójdę na Powązki po raz trzeci.
      --
      Osoby mrowie a mrowie
      • houy Re: Kraków - Warszawa... 31.07.06, 18:18
        > 19, tu walczył ten oddział, gdzie indziej tamten. I wiecie, co mnie
        > najbardziej powala? Że pod tymi tablicami ciągle są kwiaty. Ciągle ktoś pali
        > lampki. Że o
        > tym się w tej zabieganej, mugolskiej, japiszońskiej, biznesmeńskiej Warszawie
        > pamięta. To budzi mój cholerny szacunek.

        Ech, wyluzuj. To tylko przyjezdni zapalają te znicze. Rodowici Warszawiacy są
        zbyt zajęci trzepaniem kapuchy i pogardzaniem resztą kraju.
        • a_weasley Houy, sprawdź, czy cię nie ma gdzie indziej 31.07.06, 20:44
          houy napisał:

          > > 19, tu walczył ten oddział, gdzie indziej tamten. I wiecie, co mnie
          > > najbardziej powala? Że pod tymi tablicami ciągle są kwiaty. Ciągle ktoś p
          > ali
          > > lampki. Że o
          > > tym się w tej zabieganej, mugolskiej, japiszońskiej, biznesmeńskiej Warsz
          > awie
          > > pamięta. To budzi mój cholerny szacunek.
          >
          > Ech, wyluzuj. To tylko przyjezdni zapalają te znicze. Rodowici Warszawiacy są
          > zbyt zajęci trzepaniem kapuchy i pogardzaniem resztą kraju.

          Mówisz o sobie? Bo o mnie, rodowitym warszawiaku, na pewno nie.
          Jako też znam wielu innych warszawiaków niewątpliwie rodowitych, którzy resztą
          kraju nie pogardzają i wspomniane znicze palą. Także wśród ludzi młodych i
          bardzo młodych.
          • houy Re: Houy, sprawdź, czy cię nie ma gdzie indziej 31.07.06, 21:13
            Sprawdziłem, i też tam byłem! Niesamowite! Wracam - i też jestem. No, no...

            A Ty jakiś za bardzo spięty jesteś, przyjacielu.
            Tym razem nie odczytałeś ironii w moim mailu. Też jestem rodowitym
            Warszawiakiem, przodkowie walczyli i rodzili się w Powstaniu, i nie mogłem nie
            zareagować na określenia Warszawy p. minerwamcg. Jakkolwiek też mogły byc
            ironiczne ;-)
    • mch1983 ci co walczycli - bohaterowie, dowódcy - pod sąd 31.07.06, 22:33
      jak można było wysyłać (młodych) ludzi mając broń tylko dla co 10 przyszłego
      powstańca, nie informując aliantów (jakichkolwiek nie dając znaków) wiedząc, że
      i tak to będzie przegrane powstanie, a niemcy zrównają miasto z ziemią a
      ludność jeszcze gorzej zaczną traktować (jeżeli można było jeszcze gorzej).
      Co to powstanie miało pokazać? Że potrafimy bezmyślnie się wykrwawiac??
      Dowództwo powstania to ANTYBOHATEROWIE tamtych dni.
      Dla mnie NAJWIĘKSZYMI BOHATERAMI 1 sieprnia byli i są nadal harcerze, młodzierz
      (ale też i wszyscy powstańcy), służba medyczna.

      Nawiążę tez do obecnej sytuacji w Warszawie:kaczorki nie mając jakichkolwiek
      sukcesów w Warszawie, chycili chodliwy temat i się z tym afiszują teraz.
      Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego kandydował na posła z list PiS.
      • a_weasley Kto cię pyta? 01.08.06, 00:11
        Daruj sobie. To nie jest okazja do wylewania żółci na tematy polityczne.
        I na temat Powstania, w tym na temat decyzji o jego wybuchu, też jeszcze trochę
        powinieneś poczytać.
        Możesz już zacząć.
        • mch1983 A kto Ciebie pyta? 01.08.06, 07:59
          Sam sobie daruj. Jak lubisz mitologizowac historię to gratuluję.
          Jeżeli ty przeczytałeś już dawno na temat Powstania, w tym na temat decyzji o
          jego wybuchu i nadal tak sądzisz, że to Powstanie, akurat w tym czasie było
          potrzebne, to gratuliję.
          Ja wyraźnie napisałem kto jest dla mnie bohaterem tamtych dni.
          A aspekt polityczny wtrą ciłem dlatego, że PiSuar próbuje się afiszować tym
          krwawym powstaniem, co mi się niepodoba i do czego mam prawo
          • a_weasley Re: A kto Ciebie pyta? 01.08.06, 09:34
            mch1983 napisał:

            > Jeżeli ty przeczytałeś już dawno na temat Powstania, w tym na temat decyzji o
            > jego wybuchu i nadal tak sądzisz, że to Powstanie, akurat w tym czasie było
            > potrzebne, to gratuluję.

            Zauważ, że ja się w tej kwestii nie wypowiedziałem.

            A co do współczesnej polityki, to zachowaj swoje obsesje na inną okazję. I ttaki
            styl wypowiedzi, jak prezentujesz, też w takiej dyskusji jak ta nie powinien
            mieć zastosowania.
            • mch1983 Re: A kto Ciebie pyta? 01.08.06, 10:17
              Szkoda, że zaczynasz swoją polemikę na takim forum.
              No własnie się wypowiedziałeś, bo jeżeli się w taki sposób wypowiadasz o mnie
              to zakładam, że ty jesteś w tym temacie guru. A nie przygadał kocioł garnkowi.
              A kto mówi o obsesji, aj swierdziłem i przytoczyłem tylko jedne z faktów
              pisowskiej polityki w naszym mieście.
              Całe szczęście nie ty oceniasz poziom i styl wpowiedzi na forum.
              Jak się spojrzy na twoje wpisy na forum to dopiero jest materiał źródłowy dla
              lekarzy ...
              Szkoda, że na tym forum jedni forumowicze oczerniają inncyh forumowiczów.
      • agentcooper mch1983 - poducz sie troche 01.08.06, 08:43
        zanim sie wypowiesz polecam przeczytanie jakiegos opracowania o powstaniu (co
        do informowania aliantow o planowanym wybuchu) - chociazby Powstanie'44 Davisa.
        Co do Kaczynskiego to masz racje, co nie zmienia faktu (mimo calej mojej
        niecheci dla niego a takze calego PISu) ze to on doporowadzil do wybudowania
        muzeum. Natomiast tutaj mowimy o obchodach rocznicy i o tym co ona znaczy dla
        warszawiakow i przyjezdnych- nie mieszajmy dzisiejszej polityki

        --
        J.Kaczynski(06/2003): Samoobrona to jest "grupa wyzwolona" z obyczajowych i
        moralnych norm, co pokazuje wywiad posłanki Beger dla "Super Expressu". Z
        drugiej strony jest LPR, którego niektórzy przywódcy są potwornie cyniczni
        • mch1983 re: 01.08.06, 10:11
          jeżeli alianci wiedzieli dokładnie o planowanym powstaniu to czemu więkoszość
          ich paczek które zrzucali nad walczą Warszawą trafiła do Niemców??
          co się tyczy możliwości wypowiedzi, to prof Davis nie jest tu wyrocznią.
          Co się tyczy dygresji politycznej to może faktycznie nie czas i miejsce, ale
          żałuję, że nikt tego później PiSowi nie wypomina.
    • pis_to_pic Rocznica dni bezmyslności i mordu 01.08.06, 09:36
      Nikt nie jest w stanie powiedzieć iż to było najbardziej bezsensowne powstanie w
      dziejach Polski. Jedynie co można powiedzieć iż przywódcy powstania okazali się
      bezmyślnymi organizatorami krwawego destrukcyjnego zrywu.
      Bez wyobraźni bez planu, tak po prostu. A teraz w imię teoretycznego uwolnienia
      faktów historycznych bynajmniej nie blokowanych przez ostatnia dekadę świętujemy
      ich osiągnięcia do których możemy zaliczyć: wymordowanie tysięcy warszawiaków,
      oraz zrównanie warszawy z poziomem ziemi. Zaiste jest co świętować.

      W imię przyzwoitości warto krzewić realną prawdę o powstaniu, która jest daleko
      inna od tego w jaki sposób przedstawiają ją obecni dysydenci.
      • d.z Re: Rocznica dni bezmyslności i mordu ???????? 01.08.06, 09:43
        pis_to_pic napisał:

        > W imię przyzwoitości warto krzewić realną prawdę o powstaniu, która jest
        daleko inna od tego w jaki sposób przedstawiają ją obecni dysydenci.


        Oki ale przecież Powstanie już było do połowy lat 70-tych prezentowane właśnie
        w ten sposób.
        Udowadniano jego bezsens.
        Paradkosem jest to, iż moim skromnym zdaniem każdy z przedstawiających swoją
        opinię ma rację.
        Oczywistym jest, iż z taktycznego punktu widzenia Powstanie było skazane na
        porażkę bo i tak światowe mocarstwa wcześniej "dogadały się" co do strefy
        przyszłych wpływów.
        Natomiast z psychologicznego punktu widzenia było ono wielkim sukcesem.
        Poraz kolejny udowodniło bowiem, iż Polacy w najbardziej beznadziejnych
        sytuacjach potrafią wykrzesać z siebie siły i rzucić się w wir walki o
        najważniejsze wartości, które na co dzień są niezauważane.

        --
        AA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka