• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Najbardziej prestiżowa dzielnica... Dodaj do ulubionych

  • 11.08.06, 07:04
    W rankingu Wprost najbardziej prestiżowa dzielnica w Polsce to... Kabaty:

    www.wprost.pl/drukuj/?O=93376
    Czyżby najwięcej pań i panów redaktórów z Wprost miło mieszkania na Kabatach?
    Edytor zaawansowany
    • 11.08.06, 08:12
      Może zacznijmy od tego, że nie ma takiej dzielnicy jak Kabaty, przynajmniej w
      Warszawie.
      --
      Andrzej
      • 11.08.06, 08:32
        No ale jak redaktor z wprost przyjechal do Wawy w zeszlym roku to nie wymagaj
        od niego za wiele :)
        • 11.08.06, 10:04
          Myślę, że chyba mają rację. Pewnie zaraz na drugim miejscu jest krakowska Nowa
          Huta :P
          • Gość: S. Ż. IP: *.chello.pl 13.08.06, 12:00
            który developer posmarował?
            • 13.08.06, 20:58
              Wola rulez
              --
              ---------
              czeresniaki.blox.pl
              czyli czereśniaki za kierownicą warszawskich autobusów!
              • 18.08.06, 16:22
                zdecydowania Praga Północ!
                choć pewnie zaraz ktoś powie, że Praga to nie Warszawa
                :-D

                --
                Costa Brava 2006
      • 12.08.06, 12:24
        yavorius napisał:

        > Może zacznijmy od tego, że nie ma takiej dzielnicy jak Kabaty, przynajmniej w
        > Warszawie.

        Dla mnie to nie ma na przykład (poza podziałem wirtualno-urzędniczym) czegoś
        takiego jak Praga-Południe, jeżeli chodzi o zintegrowany organizm o własnej
        charakekterystyce:) Tak samo Bielan, czy Mokotowa:) Podział typu "Kabaty",
        "Powiśle", "Stary Żoliborz" uważam za więcej mówiący, bo coś jednak te rejony
        wyróżnia. Chociaż jestem ciekaw, z drugiej strony, jaki dokładnie rejon autorzy
        rankingu wzięli pod uwagę mówiąc o "Saskiej Kępie":)
    • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 10:11
      Dżizas, co za bzdury, znam ludzi, którzy po kilku latach z Kabat sie
      wyprowadzają, bo powoli robi sie slums - ciasnota jak srodmiesciu, brak
      przestrzeni publicznych, architektoniczny chaos na kazdym kroku.
      • Gość: Kopytko IP: *.aster.pl 11.08.06, 10:23
        1. Kabaty, Warszawa
        2. Stary Mokotów, Warszawa
        3. Stary Żoliborz, Warszawa
        4. Sopot Dolny
        5. Sopot Górny
        6. Wilanów, Warszawa
        7. Nowe Bemowo, Warszawa
        8. Oliwa, Gdańsk
        9. Stare Miasto, Warszawa
        10. Stara Ochota, Warszawa
        11. Stare Miasto, Poznań
        12. Stary Grunwald, Poznań
        13. Powiśle, Warszawa
        14. Stare Miasto, Wrocław
        15. Stare Miasto, Kraków
        16. Biskupin i Sępolno, Wrocław
        17. Saska Kępa, Warszawa
        18. Kazimierz, Kraków
        19. Zwierzyniec, Kraków
        20. Krzyki, Wrocław
    • Gość: vortex IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 10:27
      Kabaty sa super, tam bez problemu:
      Wys.asz psa
      Pojezdzisz rowerem po chodniku
      Wywiesisz pranie na balkonie
      Zaparkujesz samochod na trawniku
      Wystawisz worek ze smieciami na korytarz (i buty)

      To sie nazywa prestiz. Inni mowia trendi.
      • 11.08.06, 10:31
        hehe swięte słowa ;) niejaki balcerek juz 20 lat temu to przwidział bo powiedział

        "a jak mnie milicjant zapyta skąd jestem, to co ja mu powiem ? że z Natolina ?" :D


        --
        "Ignorancja to siła"
      • 11.08.06, 14:29
        Gość portalu: vortex napisał(a):

        > Kabaty sa super, tam bez problemu:
        > Wys.asz psa
        > Pojezdzisz rowerem po chodniku
        > Wywiesisz pranie na balkonie
        > Zaparkujesz samochod na trawniku
        > Wystawisz worek ze smieciami na korytarz (i buty)
        >
        > To sie nazywa prestiz. Inni mowia trendi.

        No i na Kabatach najlepiej grilluje się na balkonie.
    • Gość: mary IP: 217.153.205.* 11.08.06, 11:18
      Była to charakterystyka mieszkańca Kabat. To tzw. wiejski menedżerek. Pochodzi
      najczęściej gdzieś spod Siedlec, ze Skierniewic lub Białej Podlaskiej.
      Zatrudniony na tzw. średnim szczeblu kierowniczym w "prężnej zachowniej
      firmie". Nosi krawat oraz naszyjnik (zwany dowcipnie "smyczą") z pękiem kluczy
      lub kart magnetycznych i koszulę w paski a la Mc Donald's. Jeździ służbowym
      oplem astrą classic kombi lub podobnym megane. Zwykle ma wykształcenie wyższe
      techniczne. Zajmuje na ogół dwupokojowe mieszkanie z małżonką i dwojgiem
      dzieci. Małzonka to zwykle córka naczelnika gminy, właściciela szklarni itp. z
      tych samych okolic co pan domu. Nauczycielka. Bywa że nie pracuje. Zwykle dwoje
      dzieci. Korzysta z porad architekta wnętrz, psychologa w kwestii wychowania
      potomstwa, a nierzadko seksuologa (to już złosliwość... ale niewielka).
      Potomstwo zapisują na basen, tenis i angielski. Buty i worki ze śmieciami
      wystawiają przed drzwi. Ulubione słowa: dokładnie, implementować, projekt,
      market (w sensie "sklep"). Zakupy robi Gejancie. Czasami jedzie do Alberta lub
      Almy po obrzydliwe, ale piekielnie drogie krewetki.

      Wygląd i zachowanie - pan domu: typ pykniczno-cyklotymiczny z domieszką typów
      atletycznego i leptosomatycznego, które ograniczają otyłość. Sylwetka i cechy
      charakteru wykształcone w drodze swego rodzaju ewolucji (kolejne pokolenia
      pracujące na roli, pańszczyzna + niekiedy domieszka krwi dziedzica, który
      wykorzystał folwarczną dziewkę). Jest to dość wytrzymały typ fizycznie i
      psychicznie. Stosunkowo wysoką (w porównaniu do rodziców) pozycję społeczną
      osiagnął dzięki uporowi i mrówczej pracy.

      Pani domu: Na ogół dość atrakcyjna, ale pochodzenie mogą zdradzać takie rzeczy,
      jak szeroki i krótki nos czy nogi grube w pęcinach (kostkach). Ewolucyjnie
      zbliżona jest więc do małżonka.
      • 11.08.06, 11:31
        Dobre :) Brzmi trochę jak napisane przez zazdrosnego mieszkańca wielkiej płyty,
        ale mimo to śmieszy.

        PS. nie mieszkam na Kabatach :))
        --
        Gdy wieczorne gasną zorze, zanim głowę do snu złożę modlitwę moją zanoszę
        Bogu,Ojcu i Synowi - dop....cie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę tylko mu
        dosrajcie proszę. Kto ja jestem? polak mały. Mały zawistny i podły
        • Gość: S.Ż. IP: *.chello.pl 13.08.06, 12:20
          przyjezdni są siłą napędową każdej metropolii i pod tym względem rodowici
          powinni im dziękować, dzięki nim miasto się rozwija, problemem jest mentalność
          przywieziona z prowincji:

          - nieidentyfikowanie się ze swoim miastem (to taki czarny tunel w drodze do
          swojego osiedla-sypialni)
          - narzekanie na brzydotę warszawy (na wsi było tak ładnie i cicho) a
          jednocześnie całkowity brak znajomości historii miasta, jego zabytków, parków,
          malowniczych zakątków... brak jakiejkolwiek chęci poznania w/w, spytajcie
          typowego mieszkańca kabat czy tarchomina czy podoba mu się park krasińskich:-)
          - wiejski model konsumpcji na pokaz okupiony potwornym oszczędzaniem i
          pasożytowaniem na znajomych i rodzinie (trzy plazmy na ścianie ale na obiad
          zupka yum-yum, w gościach wszystko na krzywy ryj, rodzina na wsi rabowana w
          każdy weekend)
          .. i wiele innnych
      • 11.08.06, 11:47
        Świetne! Naprawdę dużo w tej charakterystyce prawdy, wystarczy trochę baczniej
        poobserwować warszawską rzeczywistość. Jako mieszkaniec nr 7 dodam, że u nas
        też takich jest coraz więcej. No i na Nowodworach również. Wszelakie powstające
        na suburbiach getta okupują oni bardzo chętnie. Z tego między innymi powodu ja
        je skrzętnie omijam :P
        • 11.08.06, 11:56
          Święta prawda,
          cała kwintesencja o mieszkańcach przedmieść.
          Nowodwory niczym się pod tym względen nie różnią od Kabat.
      • Gość: Ze Starej Pragi IP: *.cignastu.com.pl / *.cignastu.com.pl 11.08.06, 12:44
        Dokładnie tak!!! ale takich gosci pełno nie tylko na Kabatach, na Mokotowie
        tez!!!:)))i w całej wawie...
      • Gość: mojo IP: 83.15.152.* 11.08.06, 13:49
        Zapomniałeś scharakteryzować poglądy polityczne takiego Pana. Otóż ogólnie jest
        katolikiem patriotom, konserwatystą w sensie obyczajowym (gejami pogardza, ale
        nie wygłasza swych poglądów publicznie-poprawność polityczna sami rozumiecie).
        Na gospodarkę i ekonomie patrzy przez różowe okulary neoliberalizmu. Imponują
        mu Stany i ich silna, zdrowa gospodarka. W pracy nasłuchał się o wysysających
        jego krwawicę socjalistach, uchodźcach i emerytach. Głosował na PO, ale w
        wyborach na prezydenta WAwy poprze Marcinkiewicza (taki ziomal z prowincji).
        Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera!
        • Gość: mary IP: 217.153.205.* 11.08.06, 14:12
          > Zapomniałeś scharakteryzować poglądy polityczne takiego Pana. Otóż ogólnie
          jest
          >
          > katolikiem patriotom, konserwatystą w sensie obyczajowym (gejami pogardza,
          ale
          > nie wygłasza swych poglądów publicznie-poprawność polityczna sami
          rozumiecie).
          > Na gospodarkę i ekonomie patrzy przez różowe okulary neoliberalizmu. Imponują
          > mu Stany i ich silna, zdrowa gospodarka. W pracy nasłuchał się o wysysających
          > jego krwawicę socjalistach, uchodźcach i emerytach. Głosował na PO, ale w
          > wyborach na prezydenta WAwy poprze Marcinkiewicza (taki ziomal z prowincji).
          > Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera!

          W zasadzie tak, ale trzeba jeszcze pamiętac, że liberalizm kłóci się z
          obciazeniem, jakie wyniósł ze środowiska, z którego się wywodzi (onm a zwłszcza
          jego magnifika). Otóż o ile naczelnik gminy lub badylarz za PRL miewali się
          stosunkowo dobrze, to teraz koniunktura się odwróciła (poniekąd za sprawą
          wolnego rynku) i trzeba było sprzedać hektary, zeby starczyło na te M-3 z
          ANEKSEM KUCHENYM i OBOWIĄZKOWO BAREM między pokojem a "kuchnią" (wspomnienie
          kurnej chaty orkaszone elementem z modnego lokalu). Dlatego taki "wiejski
          menedżerek" jest rozdarty wewnetrznie niczym sosna u bodajże Żeromskiego. To
          niestety nie jest odpowioednik self-made mana z USA, a raczej piekielna
          hybryda - kto wie, czy nie gorsza od "chłopo-robotnika", bo ten jednak wracal
          na wieś, a nasz wiejski menedżerek buduje swoją(?) stolicę.
          • Gość: mojo IP: 83.15.152.* 11.08.06, 14:40
            A do mebelków z ikei pasowałby mu jakiś Kossak albo inny Malczewski, ale że go
            nie stać to powiesi sobie coś w rodzaju pejzażu Warszawy albo inny sielski
            krajobrazik. Chyba, że jest szczególnie wyczulony na piękno i nie boi się
            sztuki nowoczesnej wtedy walnie sobie jak nic kopię Dalego albo inszego
            degenerata. Chociaż w zasadzie plazma wystarczy:)
            • Gość: mary IP: 217.153.205.* 11.08.06, 14:48
              O tak! Zapominałem dodać o IKEI! Oprócz plazmpowca może być ktyóryś z
              dostepnych tam plakatów.
              • Gość: mojo IP: 83.15.152.* 11.08.06, 15:00
                no ba szczyt dobrego smaku euro gustu!
            • Gość: Wujek IP: *.crowley.pl 11.08.06, 23:52
              Przede wszystkim Klimt.

              Klimt jest bardzo modny.
          • Gość: corgan IP: *.chello.pl 11.08.06, 16:57
            > Otóż o ile naczelnik gminy lub badylarz za PRL miewali się
            > stosunkowo dobrze, to teraz koniunktura się odwróciła (poniekąd za sprawą
            > wolnego rynku)

            tak się stało ponieważ:
            - nie wprowadzono podatku liniowego a plebs zagłosował na Samoobronę i "kaczki"
            - "ludzie mają za wysokie pensje i dlatego nie szły do nas inwestycje tak jak
            do Czech i Słowacji i dlatego mamy niski wzrost gospodarczy" - cytat
            autentyczny z 2003 dalekiego znajomego. Facet mieszka oczywiście na Kabatach
            - niezmiennie za wysokie są koszty pracy i dlatego firmy nie mogą dużo płacić

            Oczywiście głosuje się teraz na PO, wcześniej na UnięWolności, bo tylko oni są
            w stanie rządzić. Nikt inny nie może i się do tego nie nadaje. No ale niestety
            wieś głosuje za Lepperem.
          • 12.08.06, 16:51
            Gość portalu: mary napisał(a): > ANEKSEM KUCHENYM i OBOWIĄZKOWO BAREM między
            pokojem a "kuchnią" (wspomnienie
            > kurnej chaty orkaszone elementem z modnego lokalu).<

            Wypisz,wymaluj dokładnie jak w moim domu(środek Żoliborza)Ja nie wiem,plaga
            jakaś z tymi barkami pomiędzy pokojem a kuchnią?Ale faktycznie,taki barek
            znakomicie poprawia ego niejednego buraka-to z obserwacji na własnym podwórku.
            P.S.Sorry za odejście trochę od tematu głównego.
            --
            GG 2930818 52°19'N,20°57'E wPISdu
        • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 15:26
          Hmm, czy to przypadkiem nie portret redaktora "Wprostactwa"?
          :-)
      • 11.08.06, 16:04
        Nie ma co generalizować normalni ludzie też tam mieszkają, ale ten opis to
        idealny profil psychologiczny mojego bezposredniego przelozonego i jego rodziny,
        dosłownie wszystko sie zgadza poza marka samochodu :D
      • 11.08.06, 20:09
        Straszna zawiść jest widoczna w tym wątku. Głównie ludzi mieszkających w
        slumsach Śródmieścia, Pragi i innych podobnych ruin typu Haarlem.
        Wiele osób zajmujących głos w tym wątku, za podstawowy zarzut wobec mieszkańców
        Kabat, uważa fakt, że przyjechali oni z innych miast. Taka postawa jest typowa,
        dla zakompleksionych nieudaczników (przyjechali z Łodzi, Gdańska i zabrali nam
        pracę). Ja znikąd nie przyjechałem, większość moich sąsiadów - też nie. Do głowy
        by mi nie wpadło jednak, klasyfikować ludzi według miejsca urodzenia, koloru
        skóry, ani wyznania. To przypadłość ludzi sfrustrowanych (Ku-Klux-Klan,
        Skinheadzi, PiS). Dla tych, dla których wartość samochodu, określa klasę
        człowieka (były tu takie głosy), mam propozycję: Przyjeździe sami. Nowe Volvo
        terenowe,Lexus itp to tutaj standard. Tu jednak nie ocenia się ludzi po
        samochodach. Mieszkanie w pobliżu metra (szybki dojazd do centrum) i rezerwatu
        po którym można spacerować, to wyjątkowe w Warszawie i okolicach położenie.
        Ponieważ nie ma tu domów i mieszkań komunalnych i innych lokali socjalnych, nie
        ma takiego rozwarstwienia jak gdzie indziej. Nie ma meneli, dresy nawet jeśli
        sporadycznie się pojawią (zwykle przyjezdni), są nieszkodliwi. Rzeczywiście
        autorka artykułu, zrobiła błąd z yuppies. Nie są oni specjalnie widoczną grupą.
        Inteligencja stanowi większość mieszkańców Kabat. Moi sąsiedzi to lekarze,
        inżynierowie, prawnicy itp. To wszystko co piszę, to fakty, które sam
        zaobserwowałem. Agresywne szczucie, nie prowadzi do ustalenia faktów, a tylko
        jest nieskuteczną próbą rozładowania własnej frustracji. W tym bardziej pomoże
        zamieszkanie w cichej, bardzo bezpiecznej okolicy. Życzę wam powodzenia! Każdy z
        was ma szansę zamieszkać w takiej wspaniełej dzielnicy.
        --
        Kabaty Moczydło
        dzieci neo
        • 11.08.06, 20:24
          > Straszna zawiść jest widoczna w tym wątku. Głównie ludzi mieszkających w
          > slumsach Śródmieścia, Pragi i innych podobnych ruin typu Haarlem.
          > Wiele osób zajmujących głos w tym wątku, za podstawowy zarzut wobec mieszkańców
          > Kabat, uważa fakt, że przyjechali oni z innych miast. Taka postawa jest typowa,
          > dla zakompleksionych nieudaczników (przyjechali z Łodzi, Gdańska i zabrali nam
          > pracę). Ja znikąd nie przyjechałem, większość moich sąsiadów - też nie. Do głow
          > y
          > by mi nie wpadło jednak, klasyfikować ludzi według miejsca urodzenia, koloru
          > skóry, ani wyznania. To przypadłość ludzi sfrustrowanych (Ku-Klux-Klan,
          > Skinheadzi, PiS). Dla tych, dla których wartość samochodu, określa klasę
          > człowieka (były tu takie głosy), mam propozycję: Przyjeździe sami. Nowe Volvo
          > terenowe,Lexus itp to tutaj standard. Tu jednak nie ocenia się ludzi po
          > samochodach.

          Bez urazy ale tak jaby sam sobie przeczysz, może pogadaj z któryś znajomych lekarzy.

          > W tym bardziej pomoże
          > zamieszkanie w cichej, bardzo bezpiecznej okolicy. Życzę wam powodzenia! Każdy
          > z
          > was ma szansę zamieszkać w takiej wspaniełej dzielnicy.

          Bez urazy ale jak bede chcial zamieszkac na wsi to wybiore taka prawdziwą a nie
          betonową ;)

          Tak jak pisałem wczesniej niewłasciwe było w tym opisie generalizowanie że to
          tylko mieszkańcy Kabat i że tylko tacy tam mieszkają, ale to niezmienia faktu że
          istnieją takie grupy społeczne (o ile to można nazwac grupa społeczna)

          --
          "Ignorancja to siła"
          • 11.08.06, 20:57
            Chyba rzeczywiście muszę się udać do lekarza. Trudno zrozumieć twoją wypowiedź.
            A może to ty musisz się udać do nauczycielki nauczania początkowego ?
            Czy możesz bardziej precyzyjnie się wypowiedzieć, czy początek weekendu, już
            zrobił swoje i muszę poczekać do środy koło południa ??
            --
            Kabaty Moczydło
            dzieci neo
            • 12.08.06, 12:22

              NO dobra noramlnie nie ciagne takich wątków ale specjalnie dla Ciebie zrobie
              wyjatek bo jestes SUPER PRSTIZOWYM pRZEDCTAWICIELEM KABACKIEJ INTELIGENCJI.

              Ad1.

              Najpierw w Twich wypocinach czytam ze nie miesci Ci sie w głowie ocenianie ludzi
              po miejscu zmieszkania a potem sam to robisz oceniajac Prage Środmiescie itd
              jako slumsy a osoby tam żyjące jako meneli i nieudaczników - czyli jakby nie
              patrzec sam sobie przeczysz.

              Ad.2

              Kabaty to wieś i nic tego nie zmieni chcby nawet zamieszkał tam autorytet
              pokroju Dody Elektrody - moje osobiste zdanie ktore mam prawo podtrzymywac tak
              jak Ty swją teorie że prawdziwe centrum to slumsy

              Wiecej już nie pisze bo i tak pewnie pojdziesz z tym do psychoanalityka zeby Ci
              wyjasnil o co mi chodzi - ja juz prosciej nie potrafie

              --
              "Ignorancja to siła"
      • Gość: wujek IP: *.crowley.pl 11.08.06, 23:49
        Zgadza się.

        Mieszkam od niedawna na Kabatach i są tu tacy. Dzień dobry w windzie nie
        powiedzą, drzwi do klatki nie zamkną.

      • Gość: Mieszkaniec Kabat IP: *.pl 16.08.06, 13:37
        Do opisu dodam jeszcze:

        Nosi przykrótkie spodnie od garnituru, oraz PLECACZEK założony na garnitur
        (zamiast teczki czy aktówki pod pachą).

        Plecaki zakładane na garnitury to domena pracowników Commercial Union (kwiat
        napływu)...
        • Gość: hm.. IP: 217.33.252.* 23.08.06, 18:26
          Plecaki do garnituru to np domena Londynczykow. Czy oni tez wszyscy pochodza ze
          wsi? Oczywiscie mowie o porzadnych plecaczkach, a nie jakis podartusach.
    • Gość: T. IP: *.centertel.pl 11.08.06, 12:36
      Ostatnio byłem na Kabatach kilka lat temu jak szukałem mieszkania. Zraził mnie beton i ciasnota. Nie wiem gdzie tam jest ta zieleń o której piszą we Wprost. Jeżeli mają na myśli Las Kabacki... no cóż.
      Moda się zmienia, niedawno jeszcze w warszawskiej telewizji WOT piano na temat Ursynowa (tam mieszkali prezenterzy i dziennikarze tej stacji) potem był Wilanów (zarobili, przeprowadzili się), a teraz juz chyba nastepne pokolenie zaczyna - bo Kabaty to nic innego jak nowoczesna wersja blokowiska w stylu Ursynowa - jeszcze troche zarobią kasy to przeniosą się do... a gdzież-by indziej niż do Konstancina...
      A ja sobie wolę mieszkać we własnym domku z ogródkiem 30km od miasta, cisza i spokój, żadnej głosnej muzyki u sąsiadów z góry, żadnych samochodów na trawnikach itd. itp.
      Jakby przyszło mieszkać w mieście to chyba tylko Stara Ochota lub Żoliborz czy Mokotów , możejeszcze Saska Kępa - te dzielnice przynajmniej maja charakter.
      PS. Najpiękniejszą ulicą Warszawy jest Targowa, nieprawdaż?
      • 11.08.06, 12:43
        No pewnie, że Praga! Przebieram nóżkami, żeby się przeprowadzić z tego swojego
        nr 7 na Pragie właśnie. A Stara Ochota? Nieeeee... Chyba, że jedynie ten
        fragment wzdłuż Filtrowej i przy samych Filtrach. W ostatczności gdzieś w
        sąsiedztwie Naruciaka, ale niekoniecznie.
        Pozdrawiam
      • Gość: Ze Starej Pragi IP: *.cignastu.com.pl / *.cignastu.com.pl 11.08.06, 13:09
        Dokładnie Targowa:) tam mieszkam...:) nie jest to moze najcudowniejsze mijsce
        na ziemi:0 ale przynajmniej ma swoj charakter
    • 11.08.06, 13:38
      Agaton? Jakież to imię jest "dżezi end freshi". Aż mi ciarki przeszły po całym
      ciele :P
      Ale do rzeczy. Artykuł niekompetentny (przynajmniej w części dot. Warszawy) i
      maksymalnie stronniczy. Autorzy, niewiedzieć czemu, utożsamiają elitę z
      yuppies. Naprawdę nie wiem skąd to założenie? Chyba, że yuppies są właśnie
      autorami tego artykułu. Bzdety o "kilkunastogodzinnej HARÓWCE" (chyba, że w
      ciągu tygodnia) i wysokich dochodach - jako głównej zalecie mieszkańców -
      wydają się to potwierdzać. A czy wogóle wspomniano o inteligencji: naukowcach,
      nauczycielach, inżynierach, lekarzach etc? Co z potomkami inteligencji
      przedwojennej, która niekoniecznie musiała się dorobić kokosów? Co z
      profesorami, publicystami, autorytetami, z których - znów - nie wszyscy mają
      grube portfele. Ja rozumiem, że zachłyśnięcie się zoologicznym kapitalizmem
      jeszcze im nie przeszło po 17 latach "idylli", ale mam wrażenie, że się nasila.
      Dalej, co to znów za koncepcja, żeby powiększać i tak już ogromne dysproporcje
      (w zasadzie powoli PRZEPAŚĆ) pomiędzy statusami poszczególnych dzielnic? Gdzie
      zrównoważony rozwój miasta? Czy autorzy mają choćby blade pojęcie o
      architekturze i urbanistyce? Czy Nowy Jork lub Houston są dla autorów ideałami
      miast w świecie? Skąd wreszcie wychwalanie nowobemowskich Olszyn, pipidówa bez
      żadnej komunikacji miejskiej (ani nawet dojścia doń), położonego na
      tyłach "kalafiora", pogrodzonego płotami, z zastawioną samochodami ulicą bez
      chodników (w dodatku błąd merytoryczny: tam nie jest planowane, ani nigdy nie
      było, żadne metro)? Najpierw autorzy wymieniają kilka czynników pozwalajacych
      na powstanie dzielnicy "tredni" (ooops, "dżezi end freshi"), a potem wymieniają
      jako "tredni" (ooops, "dżezi end freshi") dzielnicę, która niemal żadnego z
      tych warunków nie spełnia! Napradę żenada, gazeta dla elyty, myślałby kto.
      Szkoda, że "Wprost" postanowił w niekompetencji i sensactwie gonić "Fakt"
      i "Super express".
    • Gość: bietka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 13:51
      Rankingi tworzą głównie developerzy. Kupują, budują, reklamują. Wiadomo,że tam
      gdzie duże firmy developerskie mają najwięcej inwestycji(tych drogich) tam jest
      najbardziej bjuty ;p

    • Gość: Kabat IP: *.pl 11.08.06, 14:12
      :)))
      • Gość: bietka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 14:27
        Ja mieszkam w najlepszej dzielnicy ! Kabaty dla rodzimych warszawiaków to
        dzielnica pośledniej jakości. Praga - to jest to !
        Targowa najmilszą ulicą Stolicy!!
        • 11.08.06, 14:44
          atrakcyjne. Albo dzielnice typowo miejskie (Wola, Mokotów, właśnie wspaniała
          Praga), albo wogóle emigracja poza miasto. Tak przynajmniej ja do tego
          podchodzę.
          • Gość: Wa-wiak IP: *.pl 11.08.06, 15:07
            Wyprowadziłem się ze Śródmieścia i super mi się tu mieszka. Pewnie, że jest tu
            dużo napływowych, ale też sporo rodowitych...
          • Gość: Vegas74 IP: 193.111.166.* 14.08.06, 12:43
            Eee tam - napisałeś, co wiedziałeś:)))
            Jestem rodowitym Warszawiakiem (z dziada pradziada) - najbardziej kocham
            Mokotów, tam się urodziłem i wychowałem. Od ponad roku mieszkam na Kabatach -
            (nie na Woli i nie na Twojej wspaniałej Pradze, dla której mam oczywiście wiele
            szacunku - jak każdy Warszawiak) tylko właśnie na tych wyszydzanych przez
            wszystkich Kabatach, które są jedynym miejscem, dla którego mogłem opuścić mój
            kochany, poczciwy, stary Mokotów.
      • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 15:22
        Hehe, bardzo ciekawe ze gloryfikowany przez Wprost rynek jakos niekoniecznie
        przystaje do wynikow rankingu tego pol-tabloidu.

        Wejdz sobie na jakikolwiek serwis z ogloszeniami i sprawdz ile srednio kosztuje
        m2 na Starym Zoliborzu, Ochocie i Mokotowie, a ile na Kabatach. W kamienicy na
        Starym Mokotowie, w ktorej mieszkam, sprzedano ostatnio mieszkanie na niskim
        parterze, ciemne i do kapitalnego remontu za 8 tysiecy za metr. Te na wyzszych
        pietrach i w lepszym stanie zaczynaja sie od 10 tysiecy.
    • Gość: vsg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 16:59
      Pamietam te dotyczace szkol wyzszych:najlepsze byly poznanskie, bo jak wiadomo
      wlasciciel Wprost pochodzi z tego miasta.Tak samo bylo z rankingem na
      najbogatszego Polaka: wygral Kulczyk( o dziwo poznaniak), tymczasem Forbes
      umiescil na swojej liscie Solorza, wyzej od Kulczyka.
      • 11.08.06, 18:21
        I kretyńskie okładki też.
    • Gość: tutejszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 18:55
      tylko Praga (warszawska oczywiście :))
    • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 20:19
      JAK to KRAKOW a warsawa to wiochaaaaaaaaaaaa pelna krawaciarzy
      cinkciarzy
      • Gość: Z IP: *.aster.pl 11.08.06, 23:57
        Gość portalu: as napisał(a):

        > JAK to KRAKOW a warsawa to wiochaaaaaaaaaaaa pelna krawaciarzy
        > cinkciarzy

        Co, zazdrościsz robolu z Nowej Huty? he he....
      • 12.08.06, 00:08
        Eh prosci ludzie tu piszacy. Skoro sie Kabaty nie podobaja to sie tam nie
        sprowadzajcie - po co od razu wypisywac farmazony na ta dzielice?

        Natomiast charakterystyka menadżerka mi sie podobała :-) Wielu jest takowych u
        mnie w pracy , ale mieszkaja wszedzie.
    • Gość: Lemur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 07:24
      Toż to czysty prestiż.
    • 12.08.06, 15:09
      na Kabatach...
      a wystarczy tam pojechać, a tam beton, beton, beton i TESCO. Nie chce mi się
      nawet porównywać Kabat z Dolnym Mokotowem bo szkoda czcionki...
    • Gość: Mac IP: 195.164.6.* 13.08.06, 05:05
      A mi sie takie pytanko nasuwa, czy naprawde wiekszosc wolalaby mieszkac na
      Kabatach czy na starym Żoliborzu ?
      • Gość: corgan IP: *.chello.pl 13.08.06, 05:32
        • Gość: Prowincja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 07:43
          A ja dziewczyna z prowincji, znaczy z dzielnicy Wawer i bardzo ciesze się ,ze
          nikt nie wymienia tej dzielnicy, dzięki temu, nie ma tak duzo buractwa, chociaz
          niestety buduja sie gargamele o poteznej kubaturze na maleńkich działakach, to
          taki sentyment do bloków, gdzie wystraczy balkon do grilla.

          Cisza, spokój, duzo zieleni mankamentem jest uboga infrastruktura, ale mnie
          osobiście to nie przeszkadza, wolę spokój i obcowanie z naturą niz tę
          lewostronną "wielkomiejskość". Może na kims robi wrażenie, ale nie na mnie.

          Kiedy chcę czegoś z "klimatem", to jade do Krakowa :)

          Do Prażaków, uwielbiam Targowa, bo to najpiękniejsza ulica, właśnie z klimatem.
          Między nami mówiąc, Pragi powinny dokonać secesji, nie widze powodu ,zeby
          integrować się ze stroną "prawą", niech to miejsce bedzie dla "warszawiaków z
          walizki", gdzie beda mogli leczyc kompleksy ;)

          Niestety z obserwacji moich wynika,że Ci "z walizki" kiedy złapia troszke kasy
          rozglądają sie za działkami budowlanym, niestety na prawym brzegu :(

          • Gość: Prowincja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 07:45
            Między nami mówiąc, Pragi powinny dokonać secesji, nie widze powodu ,zeby
            integrować się ze stroną "LEWĄ", niech to miejsce bedzie dla "warszawiaków z
            walizki", gdzie beda mogli leczyc kompleksy ;)

            Sorrki :)
        • 20.08.06, 18:51
          popieram
    • Gość: Lemur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 06:25
      Autorom rankingu pomyliła się chyba wygoda mieszkania (metro, bliskość lasu
      kabackiego) z prestiżem, bo jak się nad tym zastanwiam, to nie mogę znaleźć nic,
      co by nadawało prestiż Kabatom.
      • Gość: corgan IP: *.chello.pl 14.08.06, 10:07
        > to nie mogę znaleźć nic, co by nadawało prestiż Kabatom.

        Może bliskość tesco i stacji postojowej metra? >:)))))
        • 14.08.06, 18:20
          Rany Boskie, chyba się autorom rankingu pomerdało w głowach:) Kabaty
          prestiżowe ? toż to ohydne blokowisko, ciasno zabudowane bez skrawka zieleni,
          bez miejsc parkingowych ( no chyba tylko na parkingu Tesco)i pełne buraków ze
          wsi." Najlepiej zarabiający ludzie w Polsce"- to chyba jakiś żart,najlepiej
          zarabiający ludzie w Polsce to mieszkają w Wilanowie, ew. w apartamentowcach na
          Starym mokotowie a nie na Kabatach. Tam żyją dorobkiewicze średniego szczebla,
          z Oplem Astrą z kratką na podlaskich numerach rejestracyjnych , zarżnięci
          kredytami do końca zycia. Co poniektórzy trzymają na klatce skrzynki z cebulą i
          jabłkami ( sama widziałam):)
          --
          Z poważaniem
          Wiesława Siemiankowska
          • 15.08.06, 21:21
            Jak uśrednisz jednego bogacza ze Starego Mokotowa z 50 emerytami i menelami z
            tamtej okolicy to średnia Ci wyjdzie mniejsza niż na Kabatach.

            Ranking powstał poprzez uśrednianie.

            A takiego stężenia psich g... jak na Mokotowie to nigdzie nie widziałem. Ale
            prestiż, hehe. Z ulgą stamtąd się wyprowadziłem.
    • Gość: Albert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 18:51
      Uwielbiam Kabaty, szczególnie do 15, puste ulice, puste blokowiska, wieczorem
      blokowisko "ozywa" i spada cisnienie wody, jak kiedyś na Bródnie w sobotę, kiedy
      wszyscy dokonywali rytualnej oblucji na niedziele :)))

      No i te prestizowe stragany przy stacjach Metra :)
      • 15.08.06, 14:00
        Mieszkam na Natolinie. Istotnie, notka we Wprost nt. Kabat mija się nieco z
        prawdziwym obrazem tego osiedla - na Kabatach w rzeczywistości brakuje zieleni,
        a zupełnym kuriozum jest zdanie "Kabaty to przykład dzielnicy użytecznej. Mogą
        one wręcz służyć jako model dla planistów, którzy chcą szybko stworzyć cieszącą
        się dobrą opinią dzielnicę.". Moim zdaniem Kabaty mogą służyć jako model dla
        planistów jak nie należy planować osiedla. Totalny bezład architektoniczny i
        upychanie jak największej ilości budynków na jak najmniejszej powierzchni.

        Niemniej Kabaty i szerzej południowy Ursynów mają swój urok. Największą zaletą
        jest dla mnie to, co dla większości wypowiadających się tutaj forumowiczów jest
        wadą - mała ilość tzw. "rodowitych warszawiaków". Mieszkając wśród osób, które
        przyjechały do Warszawy na studia (sam tak zrobiłem kilkanaście lat temu),
        ciężko pracować a nie wśród lokalnej hołoty, zwanej pogardliwie localsami,
        wiem, że nikt nie zdemoluje mi w nocy samochodu, nie ukradnie tablic
        rejestracyjnych, nie będzie zaczepiał na ulicy "panie, kopsnij pan dwa złote na
        bułkę", nie opluje, nie okradnie, nie pobije. Po prostu mieszkając na
        południowym Ursynowie spotykasz się z uśmiechniętymi, kulturalnymi i przede
        wszystkim WYKSZTAŁCONYMI ludźmi, którzy mają pracę, perspektywy, plany na
        przyszłość. Rzadko natomiast można spotkać klasycznego lokalsa o manierach
        zapożyczonych od mamuśki albo babci, zciągniętej przez komunę do odgruzowywania
        Warszawy w latach 40-tych i 50-tych z lokalnych wsi spod Grójca i Mińska,
        hodujących kury na balkonie. Świniaki też by hodowali, ale wtedy za małe
        balkony budowali...

        Po ponad czterdziestu latach zasiedlania Warszawy elementami z mazowieckiej wsi
        i dalszego chowu wsobnego, wreszcie w latach dziewięćdziesiątych do Warszawy
        zaczęła przyjeżdżać normalna polska inteligencja, a klasyczna tzw. "warszawska
        inteligencja", rodem z filmów Barei, powoli wymiera.

        Niestety jakość obecnej warszawskiej młodzieży, z chlubnymi wyjątkami w postaci
        np. warszawskich harcerzy uczestniczących w celebrowaniu Powstania
        Warszawskiego, nie pozwala na zachowanie optymizmu na przyszłość. Prawa
        genetyki są nieubłagane - z chowu wsobnego rodzą się zbyt często osobniki
        odstające warunkami psychofizycznymi od reszty populacji (z naciskiem na psycho-
        ). Żeby zneutralizować ten negatywny efekt, przydałaby się jakaś forma
        stypendiów dla osób spoza Warszawy, które zgodziłyby się do nas przyjechać i
        zamieszkać. Nowe geny - nowa twarz rodowitego warszawiaka, bardziej miejska,
        mniej wiejska powiedziałbym. Czego wszystkim mieszkańcom stolicy życzę.
        • Gość: Zoliborz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 14:26
        • Gość: JK IP: *.aster.pl 15.08.06, 17:57
          obces napisał:
          > Mieszkam na Natolinie. Mieszkając wśród osób, które przyjechały do Warszawy
          na studia (sam tak zrobiłem kilkanaście lat temu), ciężko pracować a nie wśród
          lokalnej hołoty, zwanej pogardliwie localsami, wiem, że nikt nie zdemoluje mi w
          nocy samochodu, nie ukradnie tablic rejestracyjnych, nie będzie zaczepiał na
          ulicy "panie, kopsnij pan dwa złote na bułkę", nie opluje, nie okradnie, nie
          pobije. Po prostu mieszkając na południowym Ursynowie spotykasz się z
          uśmiechniętymi, kulturalnymi i przede wszystkim WYKSZTAŁCONYMI ludźmi, którzy
          mają pracę, perspektywy, plany na przyszłość. Rzadko natomiast można spotkać
          klasycznego lokalsa o manierach zapożyczonych od mamuśki albo babci,
          zciągniętej przez komunę do odgruzowywaniam Warszawy w latach 40-tych i 50-tych
          z lokalnych wsi spod Grójca i Mińska, hodujących kury na balkonie. Świniaki też
          by hodowali, ale wtedy za małe balkony budowali...Po ponad czterdziestu latach
          zasiedlania Warszawy elementami z mazowieckiej wsi i dalszego chowu wsobnego,
          wreszcie w latach dziewięćdziesiątych do Warszawy zaczęła przyjeżdżać normalna
          polska inteligencja, a klasyczna tzw. "warszawska inteligencja", rodem z filmów
          Barei, powoli wymiera.


          Mieszkam na Kabatach od ponad 10 lat. W Warszawie od urodzenia. Tekstu
          we 'Wprost o Kabatach nie czytałam. Natomiast część tego, co napisałeś to
          bardzo chamskie obrażanie innych. Mam wielu znajomych przyjezdnych i wielu
          tutejszych od urodzenia. Nie odczuwam między nimi różnicy. Na Kabatach
          i 'południowym Ursynowie' są/mieszkają ludzie uśmiechnięci i skrzywieni,
          wykształceni i niewykształceni, kulturalni i niekulturalni, pracujący i
          bezrobotni. Jak wszędzie. Nieważne czy to warszawiacy czy przyjezdni. To z
          ciebie wychodzi buractwo, obrażając innych (za to, że ich przodkowie
          przyjechali do W-wy, żeby ją odgruzowywać - czy to coś złego?), pokazujesz
          właśnie swoją kulturę i swoje maniery zapożyczone od...kogo?

          A swoją drogą właśnie na ul. Belgradzkiej ukradziono mi samochód. Tam zdarzały
          się kradzieże telefonów komórkowych i zaczepki. Tam koledze ukradli rower. Z
          mojej rozmowy na policji wynika, że właśnie tam stosunkowo często dochodzi do
          takich 'przygód'.
          • 15.08.06, 19:30
            Zdaje się, że nie tylko nie czytałaś notki we wprost o Kabatach ale i
            wcześniejszych wpisów forumowiczów, którzy dość gremialnie krytykowali Kabaty,
            właśnie jako dzielnicę na której mieszkają przyjezdni.

            Mój post miał być w założeniu próbą zastosowania chwytów erystycznych tych
            forumowiczów, tyle, że w przeciwnym kierunku. Żartobliwą próbą. Ale chyba
            jednak nieudaną, skoro nie wyczułaś ironii.

            PS. Mieszam w okolicach ul. Belgradzkiej już 8 lat i jak dotąd nie spotkał mnie
            najmniejszy afront ze strony kogokolwiek, nie mówiąc o zaczepkach. W
            przeciwieństwie do innych dzielnic w których mieszkałem. Współczuję, że tyle
            rzeczy spotkało ciebie i twoich znajomych na Ursynowie. Pozwól, że wyrażę
            jednak przypuszczenie, że sprawcami tych okropności nie byli przyjezdni tylko
            raczej "rodowodowi" warszawiacy.
            • Gość: JK IP: *.aster.pl 15.08.06, 20:08
              To sorry. Widać poczucie humoru mam jakieś inne. Rzeczywiście nie wszystko
              czytałam, bo generalnie nie wierzę w żadne rankingi itp. Co ludzie myślą to już
              się naczytałam w wielu różnych miejscach i bardzo denerwują mnie takie
              ogólnienia w którąkolwiek stronę. Dla mnie naprawdę nieważne jest skąd kto
              pochodzi, tylko jakim jest człowiekiem i jak się zachowuje.

              Co do Ursynowa, Kabat i inych miejsc w W-wie - mieszkałam wiele lat na Bródnie
              i Żoliborzu (dwa całkowicie różne miejsca!) i nigdy nic nie przydarzyło ani mi,
              ani moim znajomym. Potem przeprowadziłam się na Kabaty i też nie narzekam.
              Obecne mieszkanie to jest moje drugie na Kabatach i jeśli miałabym jakieś
              obiekcje, to po prostu drugiego mieszania bym tu nie kupowała. Już kiedyś
              pisałam, że w dzisiejszych czasach wszystko może się zdarzyć wszędzie i tak
              widać na mnie padło (np. ta kradzież samochodu prawie na własnym podwórku - i
              tak nieźle, bo w moim bloku złodzieje wyprowadzili auto z chronionego ochroną i
              kamerami garażu podziemnego). Ja nie chcę (twoim zwyczajem) wysnuwać wniosków
              co do pochodzenia osób żyjących z wszelkiej działalności mniej lub bardziej
              przestępczej, ale widzę, że ty oczywiście wiesz najlepiej. A możesz zdradzić
              tajemnicę skąd takie informacje?
              • 15.08.06, 20:21
                Trudno tutaj mówić o informacjach. To są tylko przypuszczenia. Skąd się biorą?
                Chyba z doświadczenia mieszkania w przez kilka lat w dzielnicach zamieszkałych
                głównie przez ludność tubylczą (Wola, Śródmieście) oraz w dużej mierze
                przyjezdną (południowy Ursynów). Z doświadczenia płynącego ze studiowania i
                kontaktów w gronie kolegów wywodzących się z Warszawy i spoza Warszawy. Ze
                zdrowego rozsądku wreszcie - zdecydowania większość drobnych przestępstw czy
                wykroczeń (nie mówię tu o kradzieży samochodu, tylko o zaczepianiu na ulicach,
                wymuszaniu paru złotych itp.) robiona jest przez nastoletnią młodzież, w
                grupach kilkuosobowych. Te dzieciaki raczej są z Warszawy i mieszkają w danej
                dzielnicy a nie przyjeżdżają na występy z Łodzi czy Lublina.
        • 15.08.06, 20:15
          piszesz też romanse, czy tylko fantastykę?
          • 15.08.06, 20:25
            Fantastykę czytam. Romansów jak dotąd nie czytałem zbyt wiele. Ale dla ciebie
            mogę nawet spróbować jeden napisać - z nami w roli tytułowej. Powieść będzie
            się nazywać "Piękna i bestia" albo "Piękny i bestia". Ty wybierz.
        • Gość: swinka_morska IP: 194.246.106.* 16.08.06, 14:48
          obces napisał:

          > Mieszkam na Natolinie. Istotnie, notka we Wprost nt. Kabat mija się nieco z
          > prawdziwym obrazem tego osiedla - na Kabatach w rzeczywistości brakuje
          zieleni,
          >
          > a zupełnym kuriozum jest zdanie "Kabaty to przykład dzielnicy użytecznej.
          Mogą
          > one wręcz służyć jako model dla planistów, którzy chcą szybko stworzyć
          cieszącą
          >
          > się dobrą opinią dzielnicę.". Moim zdaniem Kabaty mogą służyć jako model dla
          > planistów jak nie należy planować osiedla. Totalny bezład architektoniczny i
          > upychanie jak największej ilości budynków na jak najmniejszej powierzchni.

          jedyne miejsce w ktorym cie popre...

          > Niemniej Kabaty i szerzej południowy Ursynów mają swój urok. Największą
          zaletą
          > jest dla mnie to, co dla większości wypowiadających się tutaj forumowiczów
          jest
          >
          > wadą - mała ilość tzw. "rodowitych warszawiaków". Mieszkając wśród osób,
          które
          > przyjechały do Warszawy na studia (sam tak zrobiłem kilkanaście lat temu),
          > ciężko pracować a nie wśród lokalnej hołoty, zwanej pogardliwie localsami,
          > wiem, że nikt nie zdemoluje mi w nocy samochodu, nie ukradnie tablic
          > rejestracyjnych, nie będzie zaczepiał na ulicy "panie, kopsnij pan dwa złote
          na
          >
          > bułkę", nie opluje, nie okradnie, nie pobije.

          byc moze na razie nie, bo ci ktorzy to zrobia na razie sa jeszcze za mali -
          poczekaj pare lat, jak dorosna dzici sasiadow z bloku, dla ktorych jedyna
          rozrywka byl supermarket w niedziele

          >Po prostu mieszkając na południowym Ursynowie spotykasz się z uśmiechniętymi,
          kulturalnymi i przede
          > wszystkim WYKSZTAŁCONYMI ludźmi, którzy mają pracę, perspektywy, plany na
          > przyszłość.

          kulturalni i usmiechnieci? no chyba tylko ze kolege ze wsi spotkal... normalnie
          to smola z butow i rozmowa co kupic prowadzona drugie pietro - ulica

          Rzadko natomiast można spotkać klasycznego lokalsa o manierach
          > zapożyczonych od mamuśki albo babci, zciągniętej przez komunę do
          odgruzowywania
          >
          > Warszawy w latach 40-tych i 50-tych z lokalnych wsi spod Grójca i Mińska,
          > hodujących kury na balkonie. Świniaki też by hodowali, ale wtedy za małe
          > balkony budowali...

          gdyby nie ci, ktorzy golymi rekami odgruzowywali Warszawe po wojnie, to ty bys
          tu wiesniaku naszego chleba nie jadl... zyjesz wsrod nas, a plujesz na historie
          miasta - no fakt, skoro twoi rodzice woleli przed Hitlerem chowac sie w slomie,
          to co mozesz wiedziec o historii Miasta

          >
          > Po ponad czterdziestu latach zasiedlania Warszawy elementami z mazowieckiej
          wsi
          >
          > i dalszego chowu wsobnego, wreszcie w latach dziewięćdziesiątych do Warszawy
          > zaczęła przyjeżdżać normalna polska inteligencja, a klasyczna
          tzw. "warszawska
          > inteligencja", rodem z filmów Barei, powoli wymiera.

          ehh... musisz sie dowartosciowac, prawda? niestety, jak ktos nie ma pohodzenia,
          to wies i sloma z butow zawsze wyjdzie, nawet tobie

          >
          > Niestety jakość obecnej warszawskiej młodzieży, z chlubnymi wyjątkami w
          postaci
          >
          > np. warszawskich harcerzy uczestniczących w celebrowaniu Powstania
          > Warszawskiego, nie pozwala na zachowanie optymizmu na przyszłość. Prawa
          > genetyki są nieubłagane - z chowu wsobnego rodzą się zbyt często osobniki
          > odstające warunkami psychofizycznymi od reszty populacji (z naciskiem na
          psycho

          dobrze ze sie opisujesz, juz wiem skad sie biora takie buraki jak ty

          > -
          > ). Żeby zneutralizować ten negatywny efekt, przydałaby się jakaś forma
          > stypendiów dla osób spoza Warszawy, które zgodziłyby się do nas przyjechać i
          > zamieszkać. Nowe geny - nowa twarz rodowitego warszawiaka, bardziej miejska,
          > mniej wiejska powiedziałbym. Czego wszystkim mieszkańcom stolicy życzę.

          nie ublizaj rodowitym Warsawiakom - tych jest w miescie tylko 20% - reszta
          zginela w Powstaniu... a te zyczenia to skieruj do siebie i swoich rodakow -
          bardziej sie przydadza, zeby, skoro juz zadecydowali sie zamieszkac w miescie,
          pozbyli sie swoich wiejsko-chlewowych zachowan typu wysadzanie psa na chodniku,
          samochod na trawniku jak najblezej wejscia i pety na chodniku (w Miescie do
          tego sluza kosze)
          • 16.08.06, 21:33
            Dajcie już sobie spokój z tymi głupimi waśniami "przyjezdni kontra rodowici" -
            niczemu one nie służą i nic ciekawego nie wnoszą, to tylko niepotrzebne bicie
            piany.

            PS. Nie jestem ani przyjezdnym ani rodowitym :)
            --
            Warszawa na fotografiach

            Mało? Być może. To zrobię jeszcze więcej.
            • 17.08.06, 15:57
              piana piana i nic poza nia... nieprawda, kazuyoshi, to nie chodzi o zwykle
              bicie piany... tylko jak bys ty reagowal, gdyby ktos szydzil, ponizal o opluwal
              twoj rodzinny dom (bo on tu tylko przejazdem to ma prawo), ale jednak w nim zyl
              i jadl twoj chleb? bylo by ci milo? watpie... dlatego takich jak obces to
              niestety nalezy specjalnie pozdrowic i zyczyc, zeby im ten chleb stanal kolkiem
              w gardle... i tyle!
              • 17.08.06, 16:47
                > tylko jak bys ty reagowal, gdyby ktos szydzil, ponizal o opluwal
                > twoj rodzinny dom (bo on tu tylko przejazdem to ma prawo), ale jednak w nim
                > zyl i jadl twoj chleb? bylo by ci milo? watpie..

                Już się uodporniłem i jakoś nie zwrzcam na to uwagi. Inna sprawa, że taki
                przyjezdny też jest często z miejsca mieszany z błotem przez tzw. rodowitych
                (juz zwłaszcza na tym forum), więc nie dziwne, że czasem oddaje - wkoncu każdy
                ma swoją dumę i swój honor.
                --
                Warszawa na fotografiach

                Mało? Być może. To zrobię jeszcze więcej.
                • 17.08.06, 19:13
                  kazuyoshi78 napisał:

                  > > tylko jak bys ty reagowal, gdyby ktos szydzil, ponizal o opluwal
                  > > twoj rodzinny dom (bo on tu tylko przejazdem to ma prawo), ale jednak w n
                  > im
                  > > zyl i jadl twoj chleb? bylo by ci milo? watpie..
                  >
                  > Już się uodporniłem i jakoś nie zwrzcam na to uwagi. Inna sprawa, że taki
                  > przyjezdny też jest często z miejsca mieszany z błotem przez tzw. rodowitych
                  > (juz zwłaszcza na tym forum), więc nie dziwne, że czasem oddaje - wkoncu
                  każdy
                  > ma swoją dumę i swój honor.

                  to jest tylko reakcja lancuchowa... czy kupujesz trzeci raz ten sam produkt,
                  kiedy juz dwa razy sie na nim zawiodles, czy tez unikasz go raczej i odradzasz
                  komu mozesz odradzic? a ile to razy jest tak (co nie raz zauwazylam na
                  studiach), ze ktos nowo przybyly od razu miesza Warszawe z blotem, ze tu smrod,
                  ze brudno, ze pelno petow, a sam stojac zaledwie dwa kroki od kosza na
                  przystanku rzuca niedopalek na chodnik... i tak tez wyrobila sie moja opinia o
                  marce ludzi przyjezdnych, a jak wiadomo, ze jedna jaskolka wiosny nie czyni, to
                  i raczej szybko jej nie zmienie...

                  a tak przy okazji - fajne zdjatka robisz, oby tak dalej :)
              • Gość: przyjezdny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.08.06, 12:37
                eiza.rrasay napisała:

                > piana piana i nic poza nia... nieprawda, kazuyoshi, to nie chodzi o zwykle
                > bicie piany... tylko jak bys ty reagowal, gdyby ktos szydzil, ponizal o opluwal
                >
                > twoj rodzinny dom (bo on tu tylko przejazdem to ma prawo), ale jednak w nim zyl
                >
                > i jadl twoj chleb? bylo by ci milo? watpie... dlatego takich jak obces to
                > niestety nalezy specjalnie pozdrowic i zyczyc, zeby im ten chleb stanal kolkiem

                Jeśli ciągle widujesz w kuchni jakich "przyjezdnych", zjadających "twój chleb",
                to sugeruję wizytę u specjalisty. Teraz są takie dostępne takie leki, po krótych
                przestaniesz widywać tych nieproszonych i uciążliwych gości.
    • 15.08.06, 19:59
      k0pytko napisał:

      > W rankingu Wprost najbardziej prestiżowa dzielnica w Polsce to... Kabaty:

      Kabaty? Przecież to nie dzielnica.
      • 15.08.06, 20:14
        To jest właśnie kwestia dyskusyjna.
        Za dzielnicę, można uważać część miasta, zgodną z aktualnymi rozporządzeniami -
        to się ciągle zmienia.
        Albo określenie tradycyjne i ogólnie przyjęte.
        Czy Powiśle, Marymont, Natolin, Tarchomin itd to dzielnice ?
        Formalnie nie:
        www.um.warszawa.pl/v_syrenka/miasto/dzielnice.htm
        Ale w mowie codziennej, jak najbardziej tak.
        Rejonizacja urzędowa, zmienia się znacznie częściej niż zwyczajowa.
        --
        Kabaty Moczydło
        dzieci neo
    • 15.08.06, 22:44
      Ilekroć bywam na Kabatach, jakoś tak nie mogę się do nich do końca przekonać.
      Niby wszystko nowe, świeże, nowoczesne, zadbane, ale czegoś mi tam brakuje.
      Odbieram Kabaty jako piękne opakowanie, niestety puste w środku. To "coś",
      czego brakuje mi na Kabatach, odnajduję za to na starej Pradze, tak pogardzanej
      przez wielu. Praga to opakowanie zniszczone, ale w środku jest to "coś", a na
      Kabatach nie ma. I ludzie na Pradze, choć często biedni i czasem zniszczeni (to
      prawda, że wielu na własne życzenie), wydają mi się jacyś tacy bliscy, a ci z
      Kabat bardziej obcy.

      No i to gęste nagromadzenie bloków na Kabatach, wszechobecne płoty i
      zdegradowana przestrzeń publiczna jakoś mi nie leży.

      Nie chcę tu potępiać mieszkańców Kabat, nie bawią mnie też waśnie "rodowici
      kontra przyjezdni", napisałem po prostu swoje odczucia.
      --
      Warszawa na fotografiach

      Mało? Być może. To zrobię jeszcze więcej.
      • 15.08.06, 22:48
        Są Kabaty i Kabaty. Wpadnij do mnie, zobaczysz te ładne.
        --
        Kabaty Moczydło
        dzieci neo
        • 15.08.06, 23:08
          Cóż, być może po prostu Kabaty zbyt mało znam i po dokładniejszym poznaniu nie
          jest wykluczone, że zmienię o nich zdanie. Uprzedzony do Kabat w każdym razie
          nie jestem, do ich mieszkańców też nie.
          --
          Warszawa na fotografiach

          Mało? Być może. To zrobię jeszcze więcej.
          • Gość: MIki IP: *.crowley.pl 19.08.06, 12:32
            a ja kabaty znam dobrze i jest to jeden wielki koszmar - architektoniczny
            (wygląda jak kupa klocków rzucona przez dwulatka bez ładu i składu) i ludzki.
            nawet trudno toto zaliczyć do warszawy. ludzie z kasą i klasa NIE MIESZKAJĄ w
            betonowych gettach na wilanowie czy kabatach, ani na śmierdzącym moczek i
            pijackimi rzygowinami starym mokotowie.
            • Gość: adan IP: *.aster.pl 20.08.06, 19:50
              Ta
              Nie ma jak twierdza marina albo żenujący konstancin:/
              • 23.08.06, 19:05
                hm, a co z Białołęką

                --
                Serwis PDK.PL by Max Weber - jako jedyny z Europy Wschodniej został nominowany
                do tytułu “Most Influential Flash Site Of The Decade” organizowanego przez
                Adobe i FWA z okazji 10-lecia technologii Flash! Zagłosuj między 22 a 24
                sierpnia: www.thefwa.com/flash10/.
                • Gość: olix IP: 195.164.255.* 24.08.06, 21:29
                  kabaty? blokowisko tylko w ładniejszym opakowaniu,wystarczy popatrzeć w
                  niedzielne popołudnie auta parkujące na trawnikach żadko mają tablice
                  warszawskie ale często maja jajka za tylna szybą ;)))
                  • 24.08.06, 21:48
                    "żadko" to ty defekujesz. Innymi słowy masz sraczkę.
    • Gość: ania IP: *.brnt.cable.ntl.com 25.08.06, 23:38
      jak dla mnie to praga;-)piekne miasto;-)
      • 28.08.06, 13:18
        ja jestem co prawda przyjezdna (ze Slaska), ale czasami czuje sie bardziej
        warszawska niz niejeden warszawiak z Ursynowa. Kupilam mieszkanie na starej
        pradze - jedyna dzielnica, jaka bralam pod uwage, bo tutaj przynajmniej miasto
        wyglada jak miasto a nie jak sypialnia. Poniewaz nie lubie nie wiedziec gdzie
        mieszkam, przestudiowalam historie pragi, lazilam po bramach - wiekszosc
        warszawiakow z ursynowa reaguje panika na slowo brama, jakby nie rozumieli, ze
        w MIESCIE w KAMIENICACH musza byc bramy i jest to tak samo normalne jak panowie
        w owych bramach stojacy, wiem, gdzie jest park krasinskich i ulica kubusia
        puchatka. Nienawidze, jak ktos mowi, ze warszawa jest brzydka (niech wraca tam,
        skad przyjechal jak mu sie nie podoba) i nie rozumiem jak mozna na wlasne
        zyczenie skazywac sie na mieszkanie w betonowej pustyni, okno w okno z
        sasiadka, w scianach przez ktore wszystko slychac, jak mozna chciec sie
        ogrodzic plotem i mieszkac jak w wiezieniu, spedzac szmat czasu w porannych
        korkach, zyc, wygladac i zachowywac sie jak klon sasiada zza drzwi obok.
        Wszyscy tacy sami, w ikeowskich kuchniach, z zonami jak z obrazka, w takich
        samych samochodach i koszulach, ucielesnienie sukcesu na miare miasteczka z
        ktorego pochodza, bez refleksji, bez fantazji, bez odwagi.

        W zyciu bym sie na zadne Kabaty albo inna Bialoleke nie wyniosla. Przeraza mnie
        to. Po raz drugi w historii tego pieknego miasta wciska sie ludzi w anonimowe,
        piecdziesieciometrowe klitki. Najgorsze jest to, ze wtedy nie bylo wyjscia, a
        teraz pod haslem zyciowego sukcesu, za 7 tysiecy za metr, sami sie w nich
        zamykaja. I jak to o nich swiadczy?
        • Gość: karol IP: *.jmdi.pl 28.08.06, 13:57
          cze! mieszkam na Białołęce 11 lat przed tem mieszkałem na śródmieściu 2 lata, 2
          lata na Mokotowie rejon Madalińskiego i Niepodległości następnie 5 lat na
          Bemowie a od 11 lat na Białołęce dokładnie na Nowodworach. I żeby mi doplacali
          nie wiem jakie pinędze nie przeniósł bym sie na poprzednie miejsca zamieszkania.
          Przede wszystkim przestrzeń - jest gdzie wyjśc na spacer pojeźdźić na rowerze
          itp. dużo zieleni, Wisła żut bertetm, knajpki letnie w pobliżu wału. Sklepy od
          duzych po małe i bazarki. Troche z dojazdem do Centrum problem ale mam nadzieje że
          w przeszłości to polepszą. Pracuje na Tarchomionie tak więc nie musze daleko
          dojeżdżać. Fakt jest że zaobserwowałem w oststnich latach że coraz więcej
          sprowadza sie tu ludzi tak zwanych jak ja to mowie "tygrysów" pochodzacych z
          małych miasteczek ktorzy jak ktoś napisał pokończyli jakieś uczelnie złapali
          dobre stanowiska w fimach i tu sie osiedlają.Odznaczaja sie pewnością siebie,
          arogancją, dobrymi samochodami. Niby inteligentni a peta po wypaleniu wyrzuca z
          balkonu na dół lub wystawia śmieci lub buty na korytarz.Cóż takie nasze
          społeczeństwo mieszane i jakoś trzeba żyć może sie kiedys to unormuje.pozdro!
          • Gość: gość IP: *.atman.pl / *.atman.pl 28.08.06, 15:24
            > dojeżdżać. Fakt jest że zaobserwowałem w oststnich latach że coraz więcej
            > sprowadza sie tu ludzi tak zwanych jak ja to mowie "tygrysów" pochodzacych z
            > małych miasteczek ktorzy jak ktoś napisał pokończyli jakieś uczelnie złapali
            > dobre stanowiska w fimach i tu sie osiedlają.Odznaczaja sie pewnością siebie,
            > arogancją, dobrymi samochodami. Niby inteligentni a peta po wypaleniu wyrzuca z
            > balkonu na dół lub wystawia śmieci lub buty na korytarz

            Wnioskuję z treści i ortografii, że tobie nie udało się "jakichś uczelni
            pokończyć", "złapać dobrego stanowiska", ale próbujesz się dowartościować.
            Przyznam tobie rację, tacy z "pokończonymi uczelniami" i "złapanymi
            stanowiskami" bywają też chamami, i np. rzucają pety z balkonu. Tyle, że tacy
            bez "uczelni" i "stanowisk" robią to znacznie częściej.
        • Gość: gość IP: *.atman.pl / *.atman.pl 28.08.06, 15:19
          > skad przyjechal jak mu sie nie podoba) i nie rozumiem jak mozna na wlasne
          > zyczenie skazywac sie na mieszkanie w betonowej pustyni, okno w okno z
          > sasiadka, w scianach przez ktore wszystko slychac, jak mozna chciec sie
          > ogrodzic plotem i mieszkac jak w wiezieniu, spedzac szmat czasu w porannych
          > korkach, zyc, wygladac i zachowywac sie jak klon sasiada zza drzwi obok.
          > Wszyscy tacy sami, w ikeowskich kuchniach, z zonami jak z obrazka, w takich
          > samych samochodach i koszulach, ucielesnienie sukcesu na miare miasteczka z
          > ktorego pochodza, bez refleksji, bez fantazji, bez odwagi.

          To są twoje stereotypowe wyobrażenia o tym jak żyją ludzie, jak wyglądają, jak
          mieszkają, ale kto powiedział, że przyjezdni są wolni od takich stereotypów.
          Rzeczywistość jest inna, ale myśląc w taki sposób nawet nie masz szans jej
          poznać. Tak więc mieszkaj sobie dalej na tej Pradze i ciesz się życiem, bo w
          końcu o to chodzi.
          • 28.08.06, 15:57
            To nie sa stereotypowe wyobrazenia tylko efekt wizyt na kilku takich osiedlach.
            Pewnie, ze zawsze znajda sie wyjatki, ale ogolny obrazek jest wlasnie taki, co
            potwierdzaja zreszta posty wyzej.

            A jak wedlug Ciebie wyglada ta rzeczywistosc?
            • 28.08.06, 17:10
              >Wszyscy tacy sami, w ikeowskich kuchniach, z zonami jak z obrazka, w takich
              >samych samochodach i koszulach
              Byłaś kiedyś na Kabatach? Może takie są, ale ja u nikogo jeszcze nie widziałem
              kuchni z ikea. Co to znaczy żona jak z obrazka? Jeśli chodzi ci o "plastiki", to
              zdecydowanie nie tu. Jeśli chodzi ci o dużo młodych ładnych kobiet, to się
              zgadzam, jest tu takich bardzo dużo. W slumsach jest zdecydowanie inne
              towarzystwo.W takich samych samochodach i koszulach?
              Przyjedź chociaż raz i zobacz. Wbiłaś sobie do głowy jakąś wizję. Spróbuj
              skonfrontować ją z rzeczywistością.
              --
              Kabaty Moczydło
              dzieci neo
              • 28.08.06, 18:50
                jan-w napisał:
                > Przyjedź chociaż raz i zobacz. Wbiłaś sobie do głowy jakąś wizję. Spróbuj
                > skonfrontować ją z rzeczywistością.
                ------------------------------------
                Po co? Żeby nie móc dalej leczyć swoich kompleksów w ten sposób?
                Daj spokój, dziewczyna mieszka wśród staropraskich żulików i obszczymurków, to
                jakoś próbuje sobie obrzydzić mieszkanie wśród trochę bardziej cywilizowanej
                społeczności. Taki mechanizm psychologiczny...

                Na koniec biedne dziewczę ze Śląska pisze coś o cenach mieszkań na Ursynowie (7
                tys. za metr) i to chyba wyjaśnia, że jej po prostu nie stać na mieszkanie w
                normalnej dzielnicy. Że musi mieszkać na Starej Pradze, codziennie kłaniać się
                żulii stojącej w bramie, kopsnąć "dwa złocisze na jogurcik", liczyć że jej nie
                pobiją, nie okradną. No i wyładowuje swoje frustracje na forum. Żałosne.
                • Gość: turtle3 IP: *.aster.pl 28.08.06, 22:15
                  zabawne są te niekończące się analizy na temat bycia i niebycia prawdziwym
                  warszawiakiem. pozwolę sobie dorzucić coś do tematu:
                  1. mam znajomą, której przodkowie zamieszkali w Warszawie w 19 wieku. Jest to
                  osoba szalenie inteligenta, obyta, kulturalna, zna historię miasta i swoje
                  przeżyła. rozmowa z nią to czysta przyjemność. Można się wiele od niej
                  dowiedzieć. prawdziwa warszawianka.
                  2. mieszkałem kiedyś na Ostrobramskiej. nad nami zamieszkiwała rodzina trzy-
                  pokoleniowa, ojciec rodziny często zapity kręcił się po klatce i spuszczał
                  swojego rotwielera bez kagańca. wielokrotnie zarzygali nam okna. w piątkowe
                  popołudnia, kiedy na Ostrobramskiej tworzył się korek stali czasami na balkonie
                  i mówili "patrz ku...wa, "warśawiaki do domu jadą". prawdziwi warszawiacy

                  kryterium warszawiak nie-warszawiak traci rację bytu, jeśli ktoś tego nie
                  dostrzega na co dzień jest chyba mało spostrzegawczy
                • 29.08.06, 10:30
                  Oj stac mnie, stac na mieszkanie na Ursynowie, tylko nie widze sensu w
                  wydawaniu takiej kasy na 50 metrow w bloku ze sciankami z karton gipsu i
                  codzienne stanie w korkach. A propos normalnej dzielnicy, to dla mnie
                  nienormalne sa betonowe osiedla, komunistyczny wymysl, ktory tylko u nas sie
                  przyjal z braku innych mozliwosci. Jak juz pisalam bylam i na Kabatach i na
                  Ursynowie i nie musze leczyc swoich kompleksow bo ich nie mam:) A a propos
                  mechanizmow psychologicznych, to konsekwencja dysonansu poznawczego
                  wynikajacego, jak sie domyslam w Twoim przypadku, z zaplacenia 7tys/metr za
                  klitke na koncu swiata, jest wyparcie racjonalnych argumentow sluzace
                  utwierdzaniu sie w podjetej decyzji (bo kredyt jeszcze 20 lat trzeba splacac).

                  A! i jeszcze odnosnie zuli i kradziezy. Piecdziesiecioletni zule sa mniej
                  grozni niz szesnastoletni blokersi, a wedlug statystyk na Ursynowie (szeroko
                  rozumianym) jest najwiecej kradziezy samochodow (vide wczorajszy Duzy Format) i
                  wlaman do mieszkan:)
                • Gość: matti IP: *.aster.pl 29.08.06, 11:46
                  toczą się spory!jedni pisza że kabaty to raj inni cos odwrotnie a może by tak
                  napływowi mieszkańcy kabat napisali co takiego zostawili wyprowadzając się na
                  kabaty, jak standardy mieszkaniowe im sie poprawiły.
                  p.s pamiętajcie że adres zamieszkania można zmieniać ale miejsca urodzenia się
                  nieda i nigdy nie będziecie warszawiakami jedynie mieszkańcami Warszawy.
                  • 29.08.06, 11:51
                    Wątek dotyczył wątpliwej tezy Wprost, że Kabaty to prestiżowa dzilnica,
                    tymczasem przerodził się we wzajemne opluwanie, grzebanie w aktach urodzenia i
                    udowadnianie swojej wyższości.

                    Jakież to polskie.
                  • Gość: gość IP: *.atman.pl 29.08.06, 11:55
                    > toczą się spory!jedni pisza że kabaty to raj inni cos odwrotnie a może by tak
                    > napływowi mieszkańcy kabat napisali co takiego zostawili wyprowadzając się na
                    > kabaty, jak standardy mieszkaniowe im sie poprawiły.

                    Np. zostawili sąsiedztwo takich osób jak ty, a to już jest znaczna poprawa
                    "standardu mieszkaniowego".

                    > p.s pamiętajcie że adres zamieszkania można zmieniać ale miejsca urodzenia się
                    > nieda i nigdy nie będziecie warszawiakami jedynie mieszkańcami Warszawy.

                    To jest tylko twoja chora projekcja, jakoby największym pragnieniem ludzi,
                    którzy tu się przeprowadzili, było "zostanie warszawiakiem". Sądzę, że większość
                    z nich raczej nie chce być uważana za warszawiaków, zwłaszcza, że wtedy mogliby
                    być niesłusznie kojarzeni z takimi jak ty.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.