Dodaj do ulubionych

jak jezdzic rowerem po warszawie

30.04.07, 06:55
mieszkam od wczoraj na ochocie. wyjechalam z polski z rodzicami jak mialam 3
lata. teraz mam...hm..duzo duzo wiecej. wczoraj rozgladalam sie za siezkami
rowerowymi. ogolnie nie widze.na starej ochocie prawie wcale nie zauwazylam.
czyli co? mozna jezdzic ulicami czy chodnikiem? prosze o pomoc !
Edytor zaawansowany
  • tom_aszek 30.04.07, 10:03
    iwobal napisała:

    > mieszkam od wczoraj na ochocie. wyjechalam z polski z rodzicami jak mialam 3
    > lata.

    To wskazuje na brak dostosowania do polskich realiów. Witamy w kąsającej
    rzeczywistości :)

    > wczoraj rozgladalam sie za siezkami
    > rowerowymi. ogolnie nie widze.na starej ochocie prawie wcale nie zauwazylam.

    Trudno zauważyć coś, czego właściwie nie ma. :)
    Nabądź w księgarni lub Empiku plan ścieżek rowerowych, taki laminowany składany
    kosztuje około 8 zł, tudzież kask, kamizelkę odblaskową lub opaskę, polisę OC i
    na życie itp. i - w drogę! :)

    Poczytaj także tu:

    www.zm.org.pl/?t=rowery
    --
    Są 3 rodzaje meczów polskiej reprezentacji futbolowej :(
    ** Pierwszy mecz * Mecz ostatniej szansy * Mecz o pietruszkę **
  • ritzy 30.04.07, 10:49
    My tu, w Warszawie, uwazamy, ze rower sluzy zabawie. Nikt przeciez (no moze
    jakis promilek) nie traktuje go jako srodek transportu. Olbrzymia
    wiekszosc "bawi sie w rower". Popatrz na te wypasione rowery i modne ubranka
    kolarzykow. Dlaczego ja mam dokladac do Twojej zabawy? A Ty dokladasz do mojej?

    PS. Sa miasta/kraje, gdzie roweru uzywa sie w celach transportowych. W Polsce
    tez, na tzw. prowincji, na wsiach, malych miasteczkach. Ale w Warszawie? Wymysl
    sobie inna rozrywke.
  • Gość: heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 13:15
    Ritzy zazdrośniku jeden, nie powtarzaj się, wszyscy zainteresowani tematem
    mieli już przyjemność przeczytać twoje posty w których niezmiennie poruszasz
    temat wypasionych ubrań rowerzystów.
    Śmiem twierdzić że pociągają cie męskie tyłki w obcisłych spodenkach i gapiąć
    sie na nie mimochodem zapamiętujesz marki tych gaci.
  • ritzy 30.04.07, 13:19
    faceci maja apetycznie wygladajace tyleczki. Oj, cos chyba podswiadomosc Ci
    zagrala.
  • Gość: heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 14:27
    To ty ciągle wałkujesz temat firmowych gaci nie ja.... więc albo przypatrujesz
    sie z zazdrości albo z zamiłowania, sam wiesz najlepiej :)
  • Gość: Pawel IP: 195.94.198.* 30.04.07, 13:20
    ...generalnie - wsiadasz i jedziesz - w mniejszych uliczkach ulica chyba ze
    jest smieszka - wiekszymi chodnikiem o odpowiedniej szerokosci. W obydwu
    wariantach musisz miec oczy na okolo glowy i myslec/przewidywac za wszystkich w
    polu widzenia. Samopoczucie poprawia kask na glowie i oczojebna kamizelka.
  • dorsai68 30.04.07, 15:23
    Zgodnie z zasadami ruchu, opisanymi w Prawie o Ruchu Drogowym, w szczególności Art. 33 PoRD.
  • robertrobert1 30.04.07, 21:21
    Odpowiadasz na :
    iwobal napisała:

    > mieszkam od wczoraj na ochocie. wyjechalam z polski z rodzicami jak mialam 3
    > lata.

    Jesli bylas w Skandynawi to moglas doswiadczyc szoku.

    > wczoraj rozgladalam sie za siezkami
    > rowerowymi. ogolnie nie widze.na starej ochocie prawie wcale nie zauwazylam.

    I nie lepiej jest w innych czesciach Warszawy. Generalnie warszawskie sciezki
    sluza raczej rekreacji rowerowej, i to tej z gatunku ekstremalnej, niz
    miejskiemu transportowi. Nic w tym dziwnego jesli kolejni decydenci miejscy nie
    postrzegaja roweru jako srodka transportu lecz jako zabawke weekendowa.

    > czyli co? mozna jezdzic ulicami czy chodnikiem?

    Jezdzij jezdnia tak jak ja. Oczywiscie wybieraj te o ruchu lokalnym. Chodnikami
    mozesz jezdzic czasami gdyz przewaznie sa waskie i zastawione przez parkujace
    samochody.

    I jeszcze jedna rada: nie jezdzij blisko kraweznika bo wowczas kierowcy beda
    cie spychali na chodnik. Najbezpieczniejsze miejsce na jezdni to 1 m od
    kraweznika.



    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • ritzy 01.05.07, 11:25
    Robert:
    "Chodnikami mozesz jezdzic czasami gdyz przewaznie sa waskie i zastawione przez
    parkujace samochody."

    Tak, tak. Na parkujace samochody musicie uwazac. Zeby sobie nowego rowerka nie
    uszkodzic. Natomiast piesi na chodniku to jest element calkowicie pomijany w
    filozofii postepowych cyklistow. A moze jako piesi powinnismy zejsc na jezdnie,
    abyscie mogli sobie swobodnie pobawic sie na chodnikach?

    Coz za badziewie...
  • robertrobert1 01.05.07, 13:16
    Mentalnosc mam dobra gdyz ostrzegam o anormalnosci a nie o normalnosci.
  • Gość: Wrecekrzepki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 15:09
    Wy natomiast powinniscie przestrzegac ograniczenia predkosci do 50km/h w
    Warszawie. Jak zaczniecie wszyscy jezdzic z taka predkoscia, to ja bede jezdzil
    na rowerze jezdnia.
  • Gość: A, IP: *.chello.pl 15.05.07, 22:38
    > Wy natomiast powinniscie przestrzegac ograniczenia predkosci do 50km/h w
    > Warszawie. Jak zaczniecie wszyscy jezdzic z taka predkoscia, to ja bede jezdzil
    > na rowerze jezdnia.

    predkosc to jeszcze nic. zeby jeszcze byla przestrzegana odleglosc 1 metra to by
    bylo dobrze.
  • Gość: dan IP: 213.77.56.* 08.05.07, 01:40
    dwie rady....
    jak znasz sposob poruszania sie na rowerze w cywilizowanym miejscu to nie przekladaj to na
    Warszawe... (jezdzilem w Niemczech, Luxemburgu, Danii i Szwecji) inna kultura... kiedys jechalem w
    taxi z facetem ktory opowiadal jak bardzo nienawidzi rowerzystow i jaki sztuczki stosuje by im
    uprzykrzyc zycie... potworne
    znajdz sobie trase ktora lubisz i ja opanuj - uciekaj od ulic - Londyn jest bazipeczniejszy niz to co
    mozesz sobie wyobrazic w Warszawie (jak wiesz o czym mowie).
    To tyle i zapraszam na kawe :)
  • robertrobert1 08.05.07, 21:10
    Gość portalu: dan napisał(a):

    > . kiedys jechalem w
    > taxi z facetem ktory opowiadal jak bardzo nienawidzi rowerzystow i jaki
    sztuczk
    > i stosuje by im
    > uprzykrzyc zycie... potworne

    Chyba wiem o czym mowisz. Kilka "sztuczek" doswiadczylem na sobie.

    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: A. IP: *.chello.pl 01.05.07, 01:24
    ulica jest najlepiej. omijaj warszawskie sciezki rowerowe, jezeli tylko sie da.
    ale za inwestuj w kamizelke (no i oczywiscie swiatelka)
  • krwe 01.05.07, 16:35
    po chodnikach uważając na pieszych, tak najlepiej :)
  • boruta_wwa 08.05.07, 23:22
    Gość portalu: A. napisał(a):
    > ulica jest najlepiej. omijaj warszawskie sciezki rowerowe, jezeli tylko sie da.
    > ale za inwestuj w kamizelke (no i oczywiscie swiatelka)

    zgadzam się z tym, ja tak jeżdże i wcale nie jest źle
    jedyna WAŻNA ZASADA to jechanie mniej-więcej 1/3 pasa ruchu, bo im bliżej
    krawężnika tym niebezpieczniej i kierowcy będą chcieli Cię zepchnąć
    poza tym trzeba uważać na taksiarzy bo to największe chamy w naszym mieście
    b.
    --
    "mam tak samo jak Ty, miasto moje a w nim..."
    wawajpg.blox.pl
  • butterflymk 01.05.07, 17:48
    pedałować, pedałować ;)
  • weekenda 01.05.07, 19:11
    Ostrożnie.

    Ścieżek za mało. Kierowcy z reguły ignorują rowerzystów, na chodnikach ciężko
    przejechać... ech :(

    Do tego Polacy są nietolerancyjny, źli na wszystkich i wszystko i najchętniej
    wymordowaliby wszystkich co nie z nimi...

    --
    W górach jest wszystko co kocham !!!
  • malpa_w_czerwonym5 08.05.07, 00:58
    Najlepiej w ogóle nie jeździć, chyba że się komuś spieszy na cmentarz lub do szpitala. Ścieżek rowerowych jest zdecydowanie za mało a na ulicy ryzyko kolizji z uprzejmym kierowcą jest duże.
    --
    Pracuj u podstaw - zaminuj fundamenty systemu.
  • kazzuyoshi-78 08.05.07, 08:32
    > Najlepiej w ogóle nie jeździć, chyba że się komuś spieszy na cmentarz lub
    > do szpitala. Ścieżek rowerowych jest zdecydowanie za mało a na ulicy ryzyko
    > kolizji z uprzejmym kierowcą jest duże.

    Tak samo lepiej nie przechodzić przez jezdnię, ryzyko bycia rozjechanym na
    pasach jest duże. Najlepiej jeździć samochodem od jednego garażu podziemnego do
    drugiego.
    --
    warszawa78.blox.pl - mój fotoblog o
    Warszawie
  • malpa_w_czerwonym5 11.05.07, 00:54
    Ryzyko ryzuku nierówne. Niektórzy lubią bungee inni grę w szachy. Jak ktoś lubi sporty ekstremalne to rower w Wawce jest w sam raz, proszę bardzo.
    --
    Pracuj u podstaw - zaminuj fundamenty systemu.
  • robertrobert1 08.05.07, 21:07
    malpa_w_czerwonym5 napisała:

    > Najlepiej w ogóle nie jeździć, chyba że się komuś spieszy na cmentarz lub do
    sz
    > pitala. Ścieżek rowerowych jest zdecydowanie za mało a na ulicy ryzyko
    kolizji
    > z uprzejmym kierowcą jest duże.

    Na kulture, a w zasadzie jej brak, nic sie nie poradzi ale na zakorkowane ulice
    rower jest najlepszy.


    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • malpa_w_czerwonym5 11.05.07, 00:57
    > Na kulture, a w zasadzie jej brak, nic sie nie poradzi ale na zakorkowane ulice
    >
    > rower jest najlepszy.

    Lepszy motor. Ostatnio coś liczba przeszczepów podobno spadła, trzeba trochę nadgonić... :->

    --
    Pracuj u podstaw - zaminuj fundamenty systemu.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 10:29
    po chodniku jeździć. Ale podejrzewam, że nie masz, bo gdybyś miała, to
    wiedziałabyś, że nazwy geograficzne (Polska, Warszawa) pisze się wielką literą.
  • robertrobert1 08.05.07, 21:08
    Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

    > po chodniku jeździć.

    Niezgodne z prawem i ...kultura, jesli wiesz co to znaczy.
    >


    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 21:21
    Ale co ty możesz o tym wiedzieć...
  • robertrobert1 10.05.07, 23:18
    Wbrew pozorom duzo gdyz jezdzac zarowno na rowerze jak i samochodem jak ognia
    unikam chodnika.
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • you_bastard 15.05.07, 14:30
    robertrobert1 napisał:

    > Wbrew pozorom duzo gdyz jezdzac zarowno na rowerze jak i samochodem jak ognia
    > unikam chodnika.

    Fakt.
    Jazda samochodem po chodniku sprawdza się tylko na amerykańskich filmach.
    W realu strasznie dużo mycia po jednej przejażdżce by było...
  • Gość: kamil IP: 217.116.102.* 09.05.07, 12:46
    Chodnikiem mozesz jezdzic WSZEDZIE gdzie droga nie zapewnia bezpieczenstwa dla
    rowerzysty - czyli wszedzie tam gdzie jest ponad 50km/h i nie ma sciezek dla
    rowerow.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 12:57
    W Warszawie prawie wszędzie jest strefa ograniczenia do 50km/h.
  • robertrobert1 10.05.07, 23:20
    Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

    > W Warszawie prawie wszędzie jest strefa ograniczenia do 50km/h.

    Trasa Lazienkowska, Trasa Siekierkowska, Al. Prymasa 1000lecia, Wislostrada,
    Modlinska, Radzyminska, Lopuszanska, Sikorskiego, Wal Miedzeszynski...ładne mi
    prawie...


    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:12
    No to pojeździj tam sobie na rowerku. Najlepiej już dziś! Na początek polecam
    Trasę Łazienkowską- zawsze popierałem dobrowolną eutanazję.
  • Gość: Wrecekrzepki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 15:14
    Moze i jest, ale praktycznie nie jest przestrzegana przez kierowcow, a zatem
    przepis o zakazie jazdy rowerem po chodniku (jesli na ulicy jest ograniczenie do
    50km/h) takze nie powinien byc przez rowerzystow respektowany, gdyz ograniczenie
    do 50 km/h teoretycznie ma zapewniac bezpieczenstwo rowerzysty.
  • andrzej28aaa 09.05.07, 00:59
    Ulicą. Na większości ulic jest ograniczenie do 50 km/h, więc teoretycznie
    powinno być bezpiecznie. ;)

    No niestety...

    No i praktyka wygląda tak, że jeździ się mniejszymi uliczkami albo chodnikami.
  • krwe 09.05.07, 09:48
    andrzej28aaa napisał:

    > Ulicą. Na większości ulic jest ograniczenie do 50 km/h, więc teoretycznie
    > powinno być bezpiecznie. ;)
    >
    > No niestety...
    >
    > No i praktyka wygląda tak, że jeździ się mniejszymi uliczkami albo chodnikami.

    dokładnie tak,po Warszawie sie jeżdzi po chodnikach i jeśli tutaj nie mam
    scieżki rowerowej żadna przyjezdna do Warszawy siła mnie na ulice nie
    wypędzi.Nie będę ryzykował swojego życia a z moich dzieci robił sieroty żeby byc
    niby kulturalnym.A to jest kultura wymagać od ludzi na rowerach pomykania między
    samochodami na atostradzie?!.Bo w Warszawie są przede wszystkim autostrady !Nic
    z tego, nie i jeszcze raz nie.
  • yavorius 09.05.07, 10:08
    krwe napisał:
    > Bo w Warszawie są przede wszystkim autostrady!

    A wskażesz mi chociaż MILIMETR autostrady w Warszawie?
    --
    Niektórzy mówią, że swoje teksty przepisuje z sms-ów od widzów programu VIVA
    i że lansuje się na wykształciucha. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • krwe 09.05.07, 10:29
    wszystkie te ulice po których jeżdzą samochody szybciej niż pięcdziesiąt na
    godzinę i są dwa lub więcej,szerokie pasy.Autostradami w przenośni nazwałem te
    ulice więc nie czepiaj sie Yavorius.Wskocz na rower pojezdzij ulicami to
    zrozumiesz.Ale do tego nie namawiam ;)
  • yavorius 09.05.07, 10:38
    Aaaaaaa.

    Ja rozumiem, bo jeżdżę rowerem po Warszawie.
    --
    Niektórzy mówią, że swoje teksty przepisuje z sms-ów od widzów programu VIVA
    i że lansuje się na wykształciucha. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • Gość: loop IP: 217.116.102.* 09.05.07, 12:30
    Ulica jest zdecydowanie bezpieczniej - na chodniku nie spodziewaja sie ciebie
    piesi a blachosmrodom wydaje sie ze one sa tak szybkie ze moga przejechac w
    kazdej chwili przed rowerem i rowerzysta nawet tego nie zauwazy.
    Spora grupa cwokow nigdy nie patrzy przy skretach czy przejscie dla pieszych
    jest puste.
    Na ulicy NIGDY nie trzymaj sie kraweznika i jedz min 1m od brzegu jezdni (tak by
    samochod musial zmienic pas wyprzedzajac cie - jesli dasz mu miejsce to zepchnie
    cie z drogi... przecietny kierowca ma rowerzyste w d...)

    Jest wiele rzeczy ktorych trzeba sie nauczyc, jak np:
    - zajmuj srodek pasa dojezdzajac do ronda albo skrzyzowania (inaczej wyprzedza
    ci i zachamuja przed nosem lub zajada droge).
    - nie trzymaj sie w okolicach srodka samochodu (moga cie nie zauwazyc) - zawsze
    za lub przed.
    - przez pasy przechodz a jesli juz przejezdzasz to razem z pieszymi - sa twoim
    buforem bezpieczenstwa.
    - ...
  • yavorius 09.05.07, 12:32
    Szczególnie ta o przejeżdżaniu przez pasy, co jest niezgodne z prawem.
    --
    Niektórzy mówią, że swoje teksty przepisuje z sms-ów od widzów programu VIVA
    i że lansuje się na wykształciucha. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • Gość: loop IP: 217.116.102.* 09.05.07, 12:43
    Przepis o przeprowadzaniu roweru przez pasy wymyslil jakis urzednik o trzeciej
    nad ranem gdy w kieliszku bylo juz pusto.
    Jestem za jego utrzymaniem jesli posiadacze samochodow skrecajac i przecinajac
    droge pieszym ktorzy maja zielone beda wysiadac z samochodu i przepychac
    samochod - jak rownosc to rownosc.

    Zaraz znajdzie sie tutaj jakis madrala wiec uprzedzam i mowie ze sam jedze
    samochodem po warszawie (tez rowerem) ale dla mnie pieszy czy rowerzysta to
    sczegolnie uprzywilejowany uczestnik ruchu i zawsze mam szacunek dla kogos komu
    sie chce pedalowac a nie wozic d... blachosmrodem.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 13:02
    Skoro sam jeździsz samochodem, to dlaczego uważasz wszystkich innych kierowców
    za psychopatycznych morderców ("zepchnie cię z drogi jak dasz mu miejsce")?
    Czyżbyś tylko ty miał monopol na przyzwoitość, kulturę i przestrzeganie prawa?
    Tacy "mundrzy" jak ty są na drodze niajniebezpieczniejsi, zarówno jako
    kierowcy, rowerzyści jak i piesi.
  • Gość: loop IP: 217.116.102.* 09.05.07, 13:20
    Niestety codziennie doswiadczam sytuacji ktore nie pozwalaja mi uwierzyc ze zyje
    wsrod cywilizowanych ludzi.
    - zdecydowana mniejszosc zatrzymuje sie przed pasami by przepuscic pieszych.
    - omijanie rowerzystow z zachowaniem centymetrowej odleglosci.
    - wjezdzanie miedzy rowerzyste a nadjezdzajacy z naprzeciwka samochod jest
    standardem.
    - wymuszanie pierszenstwa na rowerzystach ('przeciez rower tak wolno jedzie')
    - zastawianie samochodem sciezki kiedy samochod wyjezdza z bramy itp.
    - piasac mozna w nieskonczonosc

    Sa wspaniali ludzie i w samochodach ale to zdecydowana mniejszosc...
  • robertrobert1 10.05.07, 23:25
    Gość portalu: loop napisał(a):

    > Sa wspaniali ludzie i w samochodach ale to zdecydowana mniejszosc...

    Bo ci ludzie to takze rowerzysci lub przjezdni z zachodu.


    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • weekenda 10.05.07, 23:28
    poruszam sie po Wawie wszystkimi mozliwymi środkami lokomocji, też na
    piechotkę, a ostatnio od lat głównie rowerem i tak:

    - jeśli obok siebie sa ścieżka rowerowa i chodnik to piesi chodza po ścieżce

    - na przystanku, którym wiedzie ścieżka rowerowa, czekający na autobus zawsze
    stoja w roszadzie na całej szerokości chodniko/scieżki; trzeba sie mocno
    nagłówkowac aby nie potrącić kogoś; a jak już widzą autobus to są w stanie
    zrobic każdy, zwykle nieprzewidywalny ruch: do przodu, do tyłu, w bok, bez
    względu na wcześniejszy kierunek swojego ruchu lub podjeżdżający autobus.

    - przechodząc przez ścieżkę rowerową piesi w ogóle nie patrzą czy ktoś nią
    jedzie. Po prostu sobie idą.

    Na razie tyle...

    --
    W górach jest wszystko co kocham !!!
  • Gość: A. IP: *.chello.pl 11.05.07, 20:25
    weekenda napisała:

    >...piesi chodza po ścieżce

    > ...czekający na autobus zawsze
    > stoja w roszadzie na całej szerokości chodniko/scieżki

    > przechodząc przez ścieżkę rowerową piesi w ogóle nie patrzą czy ktoś nią
    > jedzie. Po prostu sobie idą.

    A ja na to powiem: airzound
  • warzaw_bike_killerz 10.05.07, 23:29
    Najlepiej postawic go na dachowym bagazniku samochodu i jezdzic pod nim,
    kierujac samochod. Coraz czesciej obserwuje taka metode wsrod weekendowych
    kierowcow.

    --
    Nie moge siebie czytac...
  • robertrobert1 11.05.07, 20:18
    Zapewne i jest to twoja metoda na podniesienie kondycji, nieprawdaz?
    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 14:19
    Rozymiem, że może to być dla ciebie przykre, ale znam milion sposobów na
    podniesienie kondycji, przyjemniejszych niż PEDAŁOWANIE. Mam bardzo atrakcyjną
    żonę, kórą kocham. Codziennie. Tobie też polecam. Od razu poczujesz się jak
    przyjezdny z zachodu (bo rozumiem, że w twoim systemie wartości jest to ktoś
    lepszy- naiwne, ale w sumie dość popularne wśród ludzi z kompleksami
    przekonanie).
  • robertrobert1 15.05.07, 21:11
    Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

    > Rozymiem, że może to być dla ciebie przykre, ale znam milion sposobów na
    > podniesienie kondycji, (...) Mam bardzo atrakcyjną
    > żonę, kórą kocham. Codziennie.

    Wiec razem z nia codziennie uprawiasz:
    - jezdziectwo
    - boks
    - judo
    - plywanie
    - golf
    - skoki do wody
    - skok o tyczce
    etc?

    Moj system wartosci jest w normie a i komleksow nie posiadam wiecej niz
    przecietny kierowca.

    --
    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
  • Gość: warszawski cwaniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 21:32
    > Wiec razem z nia codziennie uprawiasz:

    > - jezdziectwo

    Pewnie! Przede wszystkim to! :D

    > - boks
    > - judo

    Tak się składa, że miałem swego czasu osiągnięcia w jednym i drugim. Uczę
    kobitkę bronić się przed nachalnymi adoratorami :)

    > - plywanie

    Jeszcze nie codziennie, ale planujemy basen w ogródku.

    > - golf

    Golfa naprawiałem sam, ale ona namówiła mnie na kupno nowej toyoty, więc też ma
    swój udział w tym :D

    > - skoki do wody

    Hmmm... PONIEKĄD... :)

    > - skok o tyczce

    O, TAK!!! :D :D

    > Moj system wartosci jest w normie

    To w takim razie mój nie jest, skoro nie uważam się za gorszego od jakiegoś
    szwaba. Cóż, taki lajf ;)

    >a i komleksow nie posiadam wiecej niz
    > przecietny kierowca.

    To w takim razie ja posiadam ich znacznie mniej. Dowartościowałeś mnie, dzięki
    STARY! :D



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka