Dodaj do ulubionych

Kościół św. Piotra i Pawła, róg Wspólnej i Emil...

02.11.07, 23:42
Szkoda, że nie ma przedwojennych zdjęć - lub choćby szkiców. Bo z
opisu sądząc - musiał to być niemożebny kicz. Ale może to tylko opis
("wnętrze imponujące, PRAWIE, jak w romańsko-gotyckich kościołach
francuskich, tylko mniejsze, ale i tak imponujące" - w wolym
streszczeniu).
Działa też na wyobrażnie zebranie panów w surdutach, dyskutujących
po francusku na temat rozpraw historycznych hr. Przeździeckiego i
wykrzykujących "o lla lla" ("a" z akcentem) w trakcie recytatcji
poezji - wypisz wymaluj, programy publicystyczne Pisowqskiej TV
dawniej Publiczna
Edytor zaawansowany
  • porcella 19.04.08, 17:16
    Swoją drogą, jakim cudem udało sie "przewieźć" taką fantastyczną parcelę w
    środeku sródmieścia przez cały PRL? Przecież to jedyny park w okolicy, mam
    nadzieę, że nie zostanie teraz zabudowanym byle czym i zostanie jako pamiątka
    cmentarza świętokrzyskiego i rezerwuar przyrody dla okolicznych tłumnych kamienic.
  • andrzej_b2 20.04.08, 18:04
    J. Majewski napisał:
    „Francuskość kaplicy nie była przypadkowa. Ufundowała ją Maria z Tyzenhauzów
    Aleksandrowa Przeździecka. Dziś niemal zapomniana należała do najbardziej
    wybitnych arystokratek polskich połowy XIX wieku.”

    Skoro zapomniana, to przybliżmy jej postać...
    Maria Przeździecka (1823-1890), malarka i filantropka, córka Konstantego
    Tyzenhauza i Walerii z Wańkowiczów. Główne jej dokonania malarskie znajdują się
    w Bibliotece Watykańskiej. Należy do nich album z widokami klasztorów i
    kościołów w Inflantach Polskich oraz na Żmudzi, który ofiarowała papieżowi
    Leonowi XII na jego złoty jubileusz kapłaństwa. Inne tam zachowane dzieło to
    ilustrowany egzemplarz polskiego tekstu Bulli Piusa IX. Malarka zaprezentowała w
    nim udoskonaloną sztukę miniatury, przedstawiając postaci polskich: królów,
    hetmanów, uczonych i świętych. Oprócz Kościoła na Koszykach finansowała, co
    najmniej Kościół Św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży i Wszystkich Świętych na
    Grzybowie. W połowie XIX wraz ze swym mężem Aleksandrem Przeździeckim,
    historykiem, literatem i wydawcą, udali się do Włoch; a celem ich podróży były
    Archiwa Watykańskie. Uzyskali wtedy wyjątkowy przywilej korzystania z Biblioteki
    Watykańskiej.
    W swej warszawskiej bibliotece (d. Foksal 6)zgromadzili 6 tys. woluminów, wśród
    których były; książki z bibliotek królewskich Zygmunta Augusta, Jana Kazimierz i
    Jana III Sobieskiego; materiały dotyczące Legionów Polskich we Włoszech;
    archiwum Kościuszków. Zasługi Przeździeckiego uczcił Uniwersytet we Wrocławiu,
    nadając mu w 1861 tytuł doktora honoris causa.
    Pozdrawiam :-)
  • andrzej_b2 23.04.08, 18:39
    W czasie swych licznych podróży zagranicznych Antoni Przeździecki oprócz zbiorów
    bibliofilskich gromadził polonica, w tym np: portret Kazimierza Jagiellończyka z
    XV w., portret Jana III z Zamku Schleisshein, ołtarzyk domowy Julii Jagiellonki.
    Dla potrzeb własnych i dla gromadzenia zbiorów małżonkowie w 1852 kupili przy
    ul. Rymarskiej 2 plac i zbudowali (przebudowali) pałac – jak podaje St. Łoza –
    wg proj. Bolesława Podczaszyńskiego. Po śmierci męża (1871) wdowa sprzedała
    pałac, przenosząc zbiory do gmachu biblioteki zbudowanego w latach 1891-92 wg
    proj. Józefa Hussa, na tyłach pałacu przy Foksal 6, od strony ul. Szczyglej..
    Jak podaje J. Zieliński był to „dwukondygnacyjny budynek o jednoprzestrzennym
    wnętrzu z wewnętrzną galerią biegnącą z czterech stron”. Wkrótce przerodził się
    w Bibliotekę Ordynacji Przeździeckich, która w 1927 r. mieściła wszystkie zbiory
    rodzinne kolekcjonowane od kilku pokoleń. Znajdowało się w niej ponad 30 tys.
    tomów, 330 rękopisów, 350 atlasów, 340 pergaminów i 430 dyplomów. Biblioteka ta
    była dostępna dla publiczności do wybuchu II wojny światowej. Cały zespół
    spłonął 25 września 1939 r. Oto miejsce, gdzie stała kiedyś Biblioteka Ordynacji
    Przeździeckich:
    foto0.m.onet.pl/_m/d26ed3ec8d4e5f2cf22e68fa7db0cd7c,21,19,0.jpg',0,1
    Pozdrawiam :-)
  • andrzej_b2 23.04.08, 20:32
    J. Majewski napisał:

    „W 1845 r. [Maria] wyszła za mąż za hrabiego Aleksandra Przeździeckiego, znanego historyka, literata...”

    Maria Tyzenhauzówna była siostrą stryjeczną Aleksandra Przeździeckiego. Jak pisze Andrzej Biernacki „...(1841) w Postawach Przeździecki został z radością przyjęty przez Marię Tyzenhauzównę”. Ze względu na więzy krwi małżeństwo wymagało dyspensy papieskiej, która została udzielona rok później. Ślub odbył się 24 listopada 1942 r. w rodzinnej kaplicy Przeździeckich przy ul. Królewskiej, równocześnie z drugim – Hermancji Tyzenhauzówny (siostry Marii) z Sewerynem Uruskim.
    Do 1845 r. wiele wydarzyło się w życiu małżonków. W 1843 r. po zgonie babki, Aleksander przebywał dłuższy czas w Wilnie, gdzie odbył się zjazd familijny dla uregulowania spraw spadkowych. Ożenek i śmierć babki uwolniły go od delikatnego nadzoru rodzinnego.

    Pozdrawiam :-)
  • andrzej_b2 24.04.08, 19:07
    Owocem małżeństwa Marii i Aleksandra Przeździeckich byli synowie: Konstanty (1846-1897) i Gustaw (1850-1900). Ten pierwszy kontynuator pasji ojca, animator, mecenas sztuki i kolekcjoner, znacznie wzbogacił i uporządkował bibliotekę ordynacji. Jako mecenas sztuki zakupił księgozbiór po Jakubie Żegocie Paulim – historyku i bibliografie, zawierający ponad 7 tys. woluminów i ofiarował Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Znaczne zbiory wykopalisk po ojcu przekazałł Józefowi Łepkowskiemu – prof. archeologii UJ, dla przyszłego muzeum archeologicznego. Pałac jego przy Foksal 6 był miejscem spotkań elity intelektualnej Warszawy końca XIX w. Pozostawił Warszawie użytkową pamiątkę, którą jest Pogotowie Ratunkowe. Był fundatorem (wraz z bratem Gustawem), założycielem i pierwszym prezesem Towarzystwa Doraźnej Pomocy Lekarskiej.
    Pozdrawiam :-)
  • andrzej_b2 26.04.08, 19:19
    Nie udało mi się odnaleźć zdjęć pałacu przy Foksal 6 i Biblioteki Ordynacji
    Przeździeckich. Wydaje mi się, że widoczny na moim skanie budynek, ten
    najbliższy zaparkowanych pojazdów, stoi na jej fundamentach. Może ktoś mnie
    skoryguje?
    O bibliotece już było sporo. Wypada więc kilka słów o pałacu, który powstał w
    latach 1880-1882 (wg Łozy) lub w 1878-1879 (wg Zielińskiego), na podstawie proj.
    Marcelego Berenta. Po zniszczeniach wojennych, na początku lat 50-tych, cały
    kompleks odbudowano (wg proj. W. Onischa i M. Sulikowskiego), wprowadzając b.
    wiele istotnych zmian w stosunku do oryginalnego projektu. M. Berent, autor
    pałacu to ten sam, który był budowniczym wielu domów rzemieślniczych Warszawie,
    m.in. dość ponurego bloku przy ul. Szarej 1. Nie mogę oprzeć się tu osobistej
    refleksji, bo dla mnie ten dom był najpiękniejszym w życiu, w nim bowiem
    ujrzałem świat. Zburzony w końcu Powstania Warszawskiego, nie został odbudowany.
    Ciekawostką jest, że jak mówi przekaz rodzinny, w domu tym miała mieszkać Czarna
    Mańka. Tak więc Berent miały spiąć przypadkowo hrabiego-intelektualistę z
    legendą ballad podwórzowych, wpisując się i w mój życiorys.
    Pozdrawiam :-)
  • andrzej_b2 28.04.08, 09:51
    J. Zieliński napisał (t. 2. Atlasu, s. 140):
    „...Od 1896 do końca ostatniej wojny pałac [Foksal 6] należał do syna
    Konstantego – Rajnolda...”

    Dolna data wydaje się co najmniej dziwna. W tym roku żył jeszcze hr. Ksawery –
    ojciec (zm 1897), a sam Rajnold miał wówczas 12 lat. W tym czasie pobierał
    jeszcze nauki domowe, do szkół żadnych bowiem nie uczęszczał, wynosząc z domu
    gruntowną edukację: znajomość kultur i języków. Bardziej prawdopodobną datą
    objęcia pałacu w posiadanie jest 1907 r., tj. rok śmierci matki.
    Kim był Rajnold (1884-1955)? Historyk i dyplomata, jako najmłodszy z siedmiorga
    rodzeństwa był przeznaczony do objęcia spadku w najważniejszej części zbiorów i
    pamiątek rodzinnych, wg rzadkiej w Polsce zasady minoratu. Od najmłodszych lat
    wykazywał zainteresowania historyczne i kolekcjonerskie odziedziczone po ojcu i
    dziadku. Z pasją zajmował się zbiorami rodzinnymi, kompletował sztychy i ryciny
    artystów polskich. W 1914 r. udało mu się sprowadzić do Warszawy archiwum
    rodzinne Tyzenhauzów. W bibliotece zatrudnił wysoce odpowiedzialnych dyrektorów:
    Aleksandra Włodarskiego i Zygmunta Wdowiszewskiego.
    W dyplomacji nie osiągnął wysokich stanowisk: od attaché (bez poborów), do p.o.
    zastępcy dyrektora Protokołu Dyplomatycznego MSZ; w 1936 przeniesiony w stan
    spoczynku. Dzień 17 września 1939 r. zaskoczył go w Postawach, skąd przedostał
    się do Szwecji i tam przebywał do 1947 r. Z listów Wdowiszewskiego dowiedział
    się jak wielkie straty poniosła jego ukochana biblioteka i jak rozdysponowano
    resztki upaństwowionych zbiorów. Do Warszawy nigdy już nie wrócił. Zmarł w
    Lozannie.
    Na nim zakończyła się po mieczu tzw. „postawska” linia Przeździeckich.
    Pozdrawiam
  • andrzej_b2 29.04.08, 09:44
    Rajnold Przeździecki był spowinowacony z Elżbietą i Emerykiem Hutten-Czapskimi (nie w równoległym pokoleniu), poprzez żonę swego brata Gustawa – Marię z Hutten-Czapskich. W tym mariażu nie byłoby nic dziwnego; małżeństwa arystokratyczne to przecież norma, ale interesująca jest zbieżność zainteresowań artystyczno-kolekcjonerskich przedstawicieli obydwu rodów. Zapewne zbiory archeologiczno-numizmatyczne Czapskich, które w 1903 r. hr. Elżbieta podarowała Krakowowi, łącznie z kamienicą przy Wolskiej 10, dla Rajnolda mogły być wzorcem upublicznienia kolekcji przy Foksal 6 w Warszawie.
    Gustaw i Maria mieli pałac w Falentach, ale ona (oficjalnie nazywana Marią Gustawową) w 1890 r. zbudowała dla siebie pałacyk przy Foksal 10. Budynek ten, jak podaje Zieliński: „...Od 1935 był własnością wnuczki inwestorski – hr. Jadwigi Grocholskiej, która w 1936 r. sprzedała go Cesarskiemu Rządowi Japonii na pomieszczenie ambasady”. O zainteresowaniach Marii Gustawowej niczego się nie dowiedziałem. Na podstawie książki telefonicznej 1938/39 wiem, że mieszkała w tym czasie przy ul. Suchej 16. Zmarła w 1944 r.

    To tyle, zgodnie z moją zapowiedzią przybliżenia sylwetki Marii z Tyzeenhauzów, a przy okazji i członków jej rodziny o artystycznej i społecznikowskiej pasji.
    Pozdrawiam :-)
  • fima 30.04.08, 00:52
    Serdeczne podziękowania za mnóstwo ciekawych wiadomości. Czy
    informacje o zbirach Bibliotekę Ordynacji Przeździeckich pochodzą z
    Chwalewika? Troszkę jednak lakoniczne, może coś tam było więcej,
    pominięte dla zwięzłości. Ale tak to bywa, Rzymianie mówili: brevis
    laboro, obscurus fio.

    Foksal, choć jest nadal uroczą uliczką, dużo stracił w wyniku
    działań wojennych - i powojennych. Wciąż groźne są bliżej nieznane
    zamiary inwestorów w stosunku do trzech kamienic nieparzystej
    strony. Wśród nich jest i ta, w której rezyduje konserwator
    warszawski. Proszę wejść na klatkę schodową i obejrzeć ten koszmar
    dewastacji paryskiego szyku, który chyba nie budzi żadnych
    refleksji u rezydujących tam URZĘDNIKÓW OD SPRAW OCHRONY
    WARSZAWSKIEGO DZIEDZICTWA! Z zamiłowania do autentycznego detalu
    zachęcam choćby do rzucenia okiem na drobny szczegół: antaby
    zamykające okna klatki schodowej są unikalne w Warszawie, poza nią
    można je znależć wyłącznie we Francji, w kamienicach o rodowodzie
    Ecole des Beaux-Arts. Także i resztki wystroju sztukatorskiego tej
    szkoły, zamalowane szarą farbą w odcieniu starego brudu (ulubionym
    przez malarzy rozmaitych ADKów), dodatkowo obsmarowane bazgrołami,
    czczonymi u nas pod nazwą "graffiti".
    No i cóż, żal północnego zaplecza Foksalu: ulicy Szczyglej, zaułka
    luksusowych kamienic na łagodnym spadku skarpy, zamkniętym bramą
    ogrodów klasztornych. Całkiem znaczne resztki tej architektury
    trwały do lat 60, została tylko brama...

  • allgau 30.04.08, 13:42
    Pani Konserwator stołecznej najwyraźniej stan siedziby na Foksal
    specjalnie nie przeszkadza, podobnie jak przyłozenie ręki do
    rozwalenia oficyny Foksal 15, chyba tez kiedyś ta wspaniała i nie
    drasnieta wojna kamienica należała do Przeździeckich, szkoda że ich
    spadkobiercy nie byli podobni do rodu Jabłkowskich czy Jaszczołtów,
    i frymarczyli schedą...zamiast wziąć kamienice i pięknie je
    odrestaurować na chwałę rodu, no ale to też signum temporis i
    dziedizctwo komunistycznego zniewolenia.
  • andrzej_b2 30.04.08, 20:48
    fima napisała:

    > ...Czy
    > informacje o zbirach Bibliotekę Ordynacji Przeździeckich pochodzą z
    > Chwalewika? Troszkę jednak lakoniczne, może coś tam było więcej,
    > pominięte dla zwięzłości. Ale tak to bywa, Rzymianie mówili: brevis
    > laboro, obscurus fio.

    Jeśli masz na myśli „Zbiory Polskie” E. Chwalewika W-wa 1927, to przyznam, że ta książka była dla mnie niedostępna. Jeśli się dobrze orientuję Chwalewik, po tej dacie więcej już na temat Biblioteki Przeździeckich nic nie pisał.
    Przy opracowywaniu tematu korzystałem głównie ze „Słownika Pracowników Książki Polskiej” (1972), drzewa genealogicznego Przeździeckich i z „Przewodnika po Bibliotekach Warszawskich” (1926).
    Istotnie bardzo dużo szczegółów pominąłem: np. ciekawą relację z ratowania zbiorów biblioteki podczas wojny, opisaną przez prof. Aleksandra Gieysztora, uczestnika akcji. A oto opis znów w b. dużym skrócie, i moimi słowami:
    W czasie bombardowania pałacu (25.09.1939) dyr Zygmunt Wdowiszewski był nieobecny, gdyż objęła go mobilizacja. Na widok płomieni i ruiny gmachu zbiegła się pozostająca na miejscu służba pałacowa, wyrzucając z płonącego gmachu co tylko dało się uchwycić. Płomienie nie doszły tylko do piwnic, dzięki czemu ocalało trochę archiwaliów, wśród których: nakład dzieł Długosza i nakład Herbarza Bonieckiego. Wczesną wiosną 1940 r. Wdowiszewski przeniósł wszystkie resztki do mieszkania Leona Piwińskiego przy ul. Szczyglej 3, w sumie niecałe 10 tys. różnych przedmiotów. Wśród uratowanych zbiorów znalazł się klejnot – rękopis Grażyny. Wówczas dr Wdowiszewski zaprosił kilka osób do zabezpieczenia ocalałych dzieł sztuki, wśród których byli: dr Al. Gieysztor (autor wspomnień), Stanisław Dąbrowski (teatrolog) i Andrzej Pleśniewicz (krytyk liter.). Ale dom na Szczyglej 3 dnia 5 września 1944 został zbombardowany. Po upadku Powstania niezmordowany Wdowiszewski raz jeszcze ratował ocalałe resztki; udało się wtedy wywieźć już tylko szczątki archiwaliów. Pomagał mu przy tym Zygmunt Miechowski (historyk sztuki), który niedługo potem zginął od pocisku. W efekcie przetrwały tylko trzy obrazy ze Szczyglej (jeden wkrótce został ukradziony) i bardzo uszkodzony ołtarzyk Zofii Jagiellonki, a ponadto tylko ok. 18 metrów bieżących, różnych archiwaliów, które dziś znajdują się w AGAD i cudem ocalały rękopis Grażyny, obecnie przechowywany w Muz. Literatury A. Mickiewicza.
  • andrzej_b2 01.05.08, 18:16
    Kim był Wdowiszewski, ów ofiarny obrońca zbiorów Przeździeckich? Nie ma o nim w
    Słowniku Pracowników Książki Polskiej, a Polski Słownik Biograficzny literę „W”
    nie prędko jeszcze osiągnie. Oto garść danych, które udało mi się wyłuskać:
    Zygmunt Wdowiszewski, dr filozofii, historyk, archiwista, heraldyk i genealog,
    ur. się 10 września 1896 r. w Krakowie, jako syn Jana Kacpra i Marii z
    Lauriziów. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1914-17 służył w
    Legionach Polskich, a następnie, do 1921 r w Wojsku Polskim. W stopniu por.
    przeniesiony do rezerwy. Wtedy to ukończył studia i w latach 1929, 1930, 1936 i
    1937 odbył podróże naukowe do Niemiec Austrii, Szwajcarii i Czechosłowacji. Od
    1923 r. jako archiwariusz pracował w AGAD, a od 1936 w Archiwum Skarbowym w
    Warszawie, równocześnie jako dyrektor Biblioteki Ordynacji Przeździeckich. Objął
    to stanowisko po Aleksandrze Włodarskim archiwiście i genealogu zawodowym, który
    tu opracował inwentarz archiwum Tyzenhauzów i dokumentów historycznych. Po 20
    latach pracy na tym stanowisku odszedł na emeryturę. Wtedy to zastąpił go
    Zygmunt Wdowiszewski, będąc jednocześnie redaktorem Miesięcznika Heraldycznego,
    którego siedziba mieściła się w bibliotece hr. Rajnolda. Członek, późn. sekrtarz
    Polskiego Towarzystwa Heraldycznego, członek Polskiego Towarzystwa Historycznego
    i Towarzystwa Numizmatycznego w Krakowie.
    Wiele publikował m.in. Polską Bibliografię Heraldyczno-Genealogiczną za lata
    1914-28 (1923, 26, 30); Ród Borgiów w Średniowieczu (1928); Zapiski Heraldyczne
    Mazowieckie z XV-XVI w. (1928); Inscriptiones clenodiales. Zapiski liwskie z XVI
    w. (1932); Uposażenie ks. Wigunta Olgierdowicza przez Wł. Jagiełłę (1932);
    Szlachta Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów (1932); Marek Ambroży z
    Nissy i jego „Arma Regni Poloniae” z 1562 r. (1934); Wywód przodków Kazimierza
    Wielkiego (1936); Wiadomość o gdańskim kopiariuszu urzędowym z XVII w. i o
    zawartych w nim nobilitacjach i indygenatach (1936), oraz szereg biogramów dla
    Polskiego Słownika Biograficznego.
    To Wdowiszewskiemu przypadło ratowanie biblioteki w czasie wojny, ale o tym już
    było.
    Wojnę przeżył nasz bohater, uczestniczył w popowstaniowej odysei resztek
    biblioteki z Warszawy do Milanówka, następnie do Biblioteki Jagiellońskiej i
    powrocie do Warszawy. Czym zajmował się dalej, kiedy zmarł, nie dowiedziałem
    się. Może ktoś z Kolegów wie coś na ten temat?
    Pozdrawiam
  • andrzej_b2 04.05.08, 16:59
    Biblioteka Przeździeckich, spośród wszystkich trzech prywatnych o charakterze publicznym, była zdecydowanie inna. Już sama sala biblioteczna stanowiła integralną część pałacu i pozostawała jednym z wnętrz wyposażonym w dzieła sztuki. (Inaczej było z bibliotekami Zamoyskich i Krasińskich, które ulokowano w oddzielnych budynkach.)
    Przy odwiedzaniu biblioteki obowiązywał swoisty rytuał. Jak podaje prof. Gieysztor (czytelnik), do biblioteki wchodziło się wejściem głównym pałacu po schodach wiodących na wysoki parter. Witał służący w liberii, zajmował się okryciem i kierował na prawo w głąb, gdzie za zgodą właściciela był możliwy dostęp do książek. Sala biblioteczna sprawiała wrażenie jednego z wnętrz rezydencji. Miał w niej swój stół właściciel, który zajmował się pracami historycznymi. Długie przyćmione pomieszczenie zastawiały stoły, regały i obite skórą krzesła. Swoistego uroku dodawały meble, obrazy, rzeźby, zbroje i zapach książek. Czasami też na sali pojawiał się sam właściciel i wtedy czytelnicy byli mu osobiście przedstawiani. Jak podano w Przewodniku po Bibliotekach Warszawskich (1926), biblioteka była udostępniana pracownikom naukowym i studentom, za upoważnieniem profesora, we wtorki, czwartki i soboty od godz. 17 do 19-ej.
    Koszty utrzymania tak pojętej biblioteki ponosił oczywiście Ordynat, a środki finansowe czerpał z czynszu za wynajem kamienic przy Szczyglej 3, 5 i 7. Sam żył bardzo skromnie. Jak wspominają sąsiedzi, można go było spotkać na ulicy w wyszarzałym paltociku i w za dużych kaloszach. Hr. Rajnold był także stałym fundatorem trzech w roku stypendiów naukowych i wspomagającym Dom Miłosierdzia ss. Szarytek przy ul. Ordynackiej 4.
    Pozdrawiam :-)
  • pommejaune 17.12.13, 17:24
    - Jak podaje "Spis ludności miasta Krakowa z 1900 roku", Zygmunt Wdowiszewski urodził się w 1894 roku, a nie 2 lata później, jak Pan podaje.
    - Jego matką była Marya z Mauriziów, a nie "Lauriziów".
    - Zmarł 25 VIII 1978 roku, pochowany jest w Krakowie na cmentarzu Rakowickim
    fot: www.genealogia.okiem.pl/foto2/displayimage.php?album=15&pid=1160#top_display_media
    - Polecam jego nekrolog on-line z większą ilością informacji: www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=227486&from=publication
  • wi-ko 15.09.08, 14:39
    Dziękuję Autorowi za ten piękny tekst. Akurat teraz opracowuję rękopis
    zdobytego niedawno wspomnienia mojego Ojca Wincentego Kobylińskiego. Każdą z
    tam przeczytanych, a nie znanych mi dotąd informacji, weryfikuję w Internecie.
    Ku mojemu zaskoczeniu każda z nich zweryfikowała się prawidłowo.

    Kiedy napotkałem zdanie: "Ślub nasz odbył się w kościele św. Piotra i Pawła na
    Koszykach w dzień 27 czerwca 1936r." kolejny raz niedowierzyłem Ojcu. Warszawę
    znam dobrze, a o tym kościele nie słyszałem.

    Jeszcze raz dziękuję za ten tekst. Miło mi było go przeczytać. Dzięki niemu
    kolejny raz moje niedowiarstwo własnemu Ojcu okazało się niesłuszne!

    Pozdrawiam
    Wiktor Kibyliński

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.