Dodaj do ulubionych

Co Warszawa jest winna reszcie kraju?

IP: 212.244.77.* 05.08.03, 13:40
Pewnie macie tu sporo wpisów od wszelakiej maści mniej lub bardziej
sfrustrowanych prowincjuszy. Z jednej strony są oni przekonani, że bieda,
bezrobocie i ogólny syf czy to w Kielcach, Rzeszowie czy Olsztynie winna jest
temu wredna "warwsiawka".

W opzycji do niej stoją dumni i urażeni Warszawiacy przekonaniu o swej
wyzszosci i o tym, że to oni dokładają do interesu zwanym III RP, niż z niego
wyciągaja.

Prawda jest taka, że mamy bardzo silnie scentralizowane państwo. Wszystkie
nitki biegną ku Warszawie, poza nia bardzo trudno jest załatwić jakąkolwiej
sprawę większego kalibru. Wciaż kontynuujemy rozwiązania systemowe rodem z
PRL-u gdzie w centrum jest Warszawa, a poza nią jest przepaść.
Wielkie firmy lokują się w stolicy nie z miłości do niej, ale z czystej
wygody. Muszą byc na miejscu by załatwić każdą pierdołę bo Urzędy Wojewódzkie
w poszczególnych miastach mają i tak związane ręce.

Podatki szerokim strumieniem płyną do stolicy. Tutaj pracuje kilkadziesiąt
tysięcy suto opłacanych urzędników resortowych i innych, na których pensje
składa sie drobny rzemieślnik z Kudowy Zdroju i piekarz ze Szczecina.
Urzędasy te jednak wydają swoja kasę w sklepach, restauracjach, obiektach
rozrywkowych, itp. na miejscu, zasilając miejska kasę o wpływy z podatków.

Czy żaden Warszawiak nigdy nie popatrzył na to w ten sposób? Wskaźniki
mówiące o tym, że Warszawa zapłaciła tyle a tyle podatku do Państwowej kasy,
a wyciągnęła duzo mniej są prawdziwe, ale podpieranie się nimi w oderwaniu od
całokształtu oznacza zafałszowanie rzeczywistosci.

Zatem pora spuścić nieco skromniej wasze warszawskie oczęta i nie pluć
na "wsioków" najeżdżajacych tłumnie wasze miasto w poszukiwaniu należnej im
godnosci, którą im odebrano skazujac odgórnie ich miasta na rolę
prowincjonalną.

Byłoby dla nas wszystkich lepiej gdyby dzisiejsze miasta wojewódzkie
odzyskały swoje pierwotne funkcje metrpolitarne. Warszawa odbiera im tę
szansę skazujac Olsztyn, Górzów czy nawet Łódź na losy wielkich betonowych
wioch, w których jedynym wyrazem wielkomiejskości są liczne jedenasto- i
wiecej -piętrowce, oraz hipermarkety.

A wszystko dlatego, że reforma administracji z 1999 roku jest fikcją. Z
pozycji Warszawki zwalcza sie samorządność. Regiony nie mogą sie rządzić po
swojemu i muszą działać pod dyktando stolicy, a ta robi wszystko pod siebie.
Kupę państwowej kasy trafia na warszawskie inwestycje drogowe, a na moich
rodzimych Warmii i Mazurach od kilkunastu lat nie wyremontowano nawet żadnej
drogi krajowej na odcinku dłuzszym niż kilkaset metrów.

A ludzie tutaj tak samo pracują tak samo płacą podatki i co? Od Warwsiawki
dostają figę z makiem!
Obserwuj wątek
        • Gość: ERNST VETTORI Re: Rozkosznie debilem być... IP: 195.94.207.* 05.08.03, 15:46
          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          > Głupiutkiś, a takiego trudno potraktować poważnie.
          > Z taką pustką w głowie musi ci bardzo lekko sie żyć, co?

          Prawdę mówiąc to twój post nie jest w ani jednym wersie rozsądniejszy od mojej
          odpowiedzi. Różnica jest tylko w formie, ale i tą wybrałem świadomie by ci coś
          uzmysłowić. Nie udało się. Współczuję.



          ps Z "taką" pustką? To znaczy jaką? Pustą czy pełną?
          • Gość: Hakenbu O rozsądku... IP: 212.244.77.* 06.08.03, 08:51
            ..jest to z pewnością cecha, o której mógłbym podyskutować z wieloma osobami,
            ale nie z Tobą. Nie jesteś partnerem do rzeczowej dyskusji. Bredzisz i miotasz
            się, ubliżasz bez sensu, ale ni w ząb nie odniosłeś sie do tego co napisałem.
            Jest jakiś błąd w mym rozumowaniu? Proszę: pokaż mi gdzie?
    • d.z Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 05.08.03, 14:15
      Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

      > Prawda jest taka, że mamy bardzo silnie scentralizowane państwo. Wszystkie
      > nitki biegną ku Warszawie, poza nia bardzo trudno jest załatwić jakąkolwiej
      > sprawę większego kalibru. Wciaż kontynuujemy rozwiązania systemowe rodem z
      > PRL-u gdzie w centrum jest Warszawa, a poza nią jest przepaść.
      > Wielkie firmy lokują się w stolicy nie z miłości do niej, ale z czystej
      > wygody. Muszą byc na miejscu by załatwić każdą pierdołę bo Urzędy Wojewódzkie
      > w poszczególnych miastach mają i tak związane ręce.

      Czy to jest wina Warszawy? To całe państwo jest chore. Nigdy nikt nie próbował
      dokonywać reform mających na celu prawdziwą decentralizację państwa.

      >
      > Podatki szerokim strumieniem płyną do stolicy. Tutaj pracuje kilkadziesiąt
      > tysięcy suto opłacanych urzędników resortowych i innych, na których pensje
      > składa sie drobny rzemieślnik z Kudowy Zdroju i piekarz ze Szczecina.
      > Urzędasy te jednak wydają swoja kasę w sklepach, restauracjach, obiektach
      > rozrywkowych, itp. na miejscu, zasilając miejska kasę o wpływy z podatków.
      >
      Tutaj również pracują setki tysięcy ludzi, którzy zameldowani są w innych
      miastach i swoje podatki od dochodów osobistych płacą w urzędach skarbowych
      właściwych dla miejsca zameldowania.

      >
      > Zatem pora spuścić nieco skromniej wasze warszawskie oczęta i nie pluć
      > na "wsioków" najeżdżajacych tłumnie wasze miasto w poszukiwaniu należnej im
      > godnosci, którą im odebrano skazujac odgórnie ich miasta na rolę
      > prowincjonalną.

      Ludzie co was ugryzło??? Zajmijmy się prawdziwymi przyczynami a nie skutkami.


      > Byłoby dla nas wszystkich lepiej gdyby dzisiejsze miasta wojewódzkie
      > odzyskały swoje pierwotne funkcje metrpolitarne. Warszawa odbiera im tę
      > szansę skazujac Olsztyn, Górzów czy nawet Łódź na losy wielkich betonowych
      > wioch, w których jedynym wyrazem wielkomiejskości są liczne jedenasto- i
      > wiecej -piętrowce, oraz hipermarkety.

      Czy zadawałeś sobie kiedykolwiek pytanie dlaczego tak się dzieje.
      By pełnić funkcje metropolitarne trzeba mieć choćby odpowiednią w tym celu
      infrastrukturę, a ta już za "wspaniałych" gierkowskich czasów była zaniedbana.
      To nie wina Warszawy, że teraz tutaj osiedlają się wielkie firmy. Tutaj jest
      zwyczajniej łatwiej dojechać. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pakować
      się w koszty związane z budową dróg, wodociągów, kanalizacji, sieci
      energetycznych, łączności tylko dlatego by pomóc jakiemuś miastu w realizowaniu
      funkcji metropolitarnej poprzez zbudowanie biurowca i stworzenie nowych miejsc
      pracy. Żaden cash flow dla takiej inwestycji nie może być opłacalny.


      > A wszystko dlatego, że reforma administracji z 1999 roku jest fikcją. Z
      > pozycji Warszawki zwalcza sie samorządność. Regiony nie mogą sie rządzić po
      > swojemu i muszą działać pod dyktando stolicy, a ta robi wszystko pod siebie.
      > Kupę państwowej kasy trafia na warszawskie inwestycje drogowe, a na moich
      > rodzimych Warmii i Mazurach od kilkunastu lat nie wyremontowano nawet żadnej
      > drogi krajowej na odcinku dłuzszym niż kilkaset metrów.
      >
      Ale kto to w Tej Warszawie robi? Jakieś podłe warszawiaki w ramach spiskowej
      teorii dziejów. W Sejmie większość jest spoza Warszawy, w rządzie podobnie.
      To skąd takie antypolskie nastawienie tych wszystkich polskich reprezentantów
      tworzących prawo w naszym kraju???

      > A ludzie tutaj tak samo pracują tak samo płacą podatki i co? Od Warwsiawki
      > dostają figę z makiem!

      A co mają od Warwsiawki dostawać???
      Jak pracują i płacą podatki to niech wymagają od swoich władz lokalnych i niech
      odpowiednich ludzi w następnych wyborach wybiorą.
      • Gość: Hakenbu Odrobinę refleksjii. IP: 212.244.77.* 06.08.03, 09:40
        > Czy to jest wina Warszawy? To całe państwo jest chore. Nigdy nikt nie
        próbował
        > dokonywać reform mających na celu prawdziwą decentralizację państwa.


        Fakt. Temu Wraszawiacy są tak samo winii w tej kwestii jak wszyscy inni Polacy.


        > Tutaj również pracują setki tysięcy ludzi, którzy zameldowani są w innych
        > miastach i swoje podatki od dochodów osobistych płacą w urzędach skarbowych
        > właściwych dla miejsca zameldowania.

        Może i tak, ale te pieniążki i tak czy owak jak bumerang wracaja do Warszawy
        choćby jako środki na utrzymanie niezliczonych ministerstw, agend rządowych,
        etc. i ich pracowników.


        > Ludzie co was ugryzło??? Zajmijmy się prawdziwymi przyczynami a nie skutkami.


        Może i niepotrzebnie wyjechałem z tymi "wsiokami". Tak naprawdę, to kto kim się
        czuje siedzi u niego w srodku bez względu na pochodzenie. I nie w tym, tkwi
        główny problem.


        > Czy zadawałeś sobie kiedykolwiek pytanie dlaczego tak się dzieje.
        > By pełnić funkcje metropolitarne trzeba mieć choćby odpowiednią w tym celu
        > infrastrukturę, a ta już za "wspaniałych" gierkowskich czasów była zaniedbana.
        > To nie wina Warszawy, że teraz tutaj osiedlają się wielkie firmy. Tutaj jest
        > zwyczajniej łatwiej dojechać. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pakować
        > się w koszty związane z budową dróg, wodociągów, kanalizacji, sieci
        > energetycznych, łączności tylko dlatego by pomóc jakiemuś miastu w
        realizowaniu
        > funkcji metropolitarnej poprzez zbudowanie biurowca i stworzenie nowych
        miejsc pracy. Żaden cash flow dla takiej inwestycji nie może być opłacalny


        A dlaczego na prowincji brakuje infrastruktury? Dlaczego w "biednej" podobno
        niedoinwestowanej Warszawce przybywa mostów, wiaduktów, nowych dróg? W
        Olsztynie w ciągo ostatnich kilkunastu lat przybyło moze ze 3, 4 km
        dwupasmówek. W 170 tys. wojewódzkim mieście jest zero dwupoziomowych skrzyżowań
        i estakad. A tutaj ludzie też mają samochody.
        Dziś kontynuuje sie to co wyrabiano z PRL-u. Wbrew temu co sobie myślicie tam w
        W-wie, wciąż jest wiecznie żywe hasło: "cały naród buduje swoja stolicę".
        U źródeł waszego dobrobytu jest marginalizacja reszty kraju.

        Ale nie twierdzę też: "Wy wredni Wraszawiacy oddajcie mi co mi sie należy!" To
        nie tak.
        Mój post miał na celu uświadomienie co niektórym zadufanym mieszkańcom stolicy,
        że ich lepsza sytuacje nie wynika tylko z tego, że są cwańszy, pracowitsi,
        bardzie przebojowi.(bo część z Was na pewno jest)
        Ale oprócz tego, funkcjonuje też system, który daje W-wie ogromne "fory"
        względem innych ośrodków. To tak jakby drużyna I ligowa przed meczem z teamem z
        III ligi dostała bez gry trzy bramkowe prowadzenie.


        > Ale kto to w Tej Warszawie robi? Jakieś podłe warszawiaki w ramach spiskowej
        > teorii dziejów. W Sejmie większość jest spoza Warszawy, w rządzie podobnie.
        > To skąd takie antypolskie nastawienie tych wszystkich polskich reprezentantów
        > tworzących prawo w naszym kraju???


        To faktycznie paradoks. Teoretycznie Nie-Warszawa jest w przytłaczajacej
        wiekszości. Z drugiej strony koszula bliższa ciału - czyli przez okres trwania
        kadencji, drugim domem posłów staje się Warszawa. Sejm jest bardzo
        niejednorodny od barw partyjnych poprzez pochodzenie geograficzne
        parlamentarzystów. Jak ma sie dogadać co do wspólnych celów poseł ze Szczecina
        i z Rzeszowa? Najsilniej jest reprezentowany Śląsk, który w moim odczuciu
        zawarł swoisty sojusz z W-wą. Trochę nam, trochę wam, a reszcie gówno. A jak
        nie - to wpadnie tu kilkadziesiat tysięcy wkurzonych górników i zrobi w pięknej
        stolicy wielką zadymę.
        Pod tym względem od czasów Gierka nie wiele sie zmieniło.


        > A co mają od Warwsiawki dostawać???
        > Jak pracują i płacą podatki to niech wymagają od swoich władz lokalnych i
        niech
        > odpowiednich ludzi w następnych wyborach wybiorą.


        Słuszna uwaga. Źle to sformułowałem. Potrzebne są rozwiązania systemowe -
        gruntowa decentralizacja - co w efekcie i Warszawie wyszło by na dobre.
        Skończyły by się wieczne demonstracje paraliżujace życie w stolicy. Ale to
        wszystko dopiero wtedy gdy Urzędy Marszałkowskie stana się ważniejsze od
        wojewódzkich będą miały wieksze kompetencje i budżet, a także realny wpływ na
        kształtowanie polityki regionu. Takie były załozenia reformy Buzka.
        Sld-uchy z PSL-uchami zrobiły wszystko by maksymalnie wypaczyc sens tej
        reformy. Ona po prostu nie działa.

        No i tytuł mojego postu może i nie jest zbyt fortunny. Nie jesteście nic winni
        innym mieszkańcom naszego kraju poza odrobiną refleksji, dlaczego jest jak
        jest. I kto tak naprawde komu daje, a kto zabiera.
        Wy Warszawiacy jesteście świecie przekonani, ze dokładacie do interesu.
        Statystycznie pracujecie wiecej i wydajniej - zgoda, ale ktoś wam stworzył te
        warunki pracy.
        To cały naród odbudowywał Wam kompletnie zrujnowane miasto. Stworzył podwaliny
        pod dzisiejszy, względny jak na warunki Europejskie, ale dobrobyt.
    • Gość: goja Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: 217.8.186.* 05.08.03, 15:39
      Ok,

      Zgadzam sie z Toba, że jest źle gdy jest jedno duze miasto i pozostale to
      prowincje jak sam to okresliles ale zastanów sie co to znaczy Twoim zdaniem, że:
      Warszawa tak robi - kto to jest warszawa - jej prezydent?, burmistrzowie
      dzielnic czy ktos inny? O tym jakie mamy zasady podzialu kompetencji decyduje
      sejm i senta no i prezydent. Niestety nie wiem jaki jest udzial warszawiakow w
      tym gronie ale nie sadze aby bylo ich prztlaczajaco duzo. To nasi wspaniali
      reprezentanci tak ustalaja i warszawa jako miasto nie ma tu zadnego wplywu.
      A to, ze sie mowi, ze decyzja przyszla z warszawy to przeciez nie przyszla od
      kaminic czy samorzadu warszawy, wiec nie zwalaj winy za chybione decyzje rzadu
      na Warszawe. Przeciez to tylko miasto a nie jakas tajemna sila, ktora zmusza
      rzad do podejmowania takich a nie innych decyzji.

      Pozdrawiam
    • Gość: wars Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: 81.210.17.* 05.08.03, 17:24
      Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

      > Pewnie macie tu sporo wpisów od wszelakiej maści mniej lub bardziej
      > sfrustrowanych prowincjuszy. Z jednej strony są oni przekonani, że bieda,
      > bezrobocie i ogólny syf czy to w Kielcach, Rzeszowie czy Olsztynie winna
      jest
      > temu wredna "warwsiawka".
      >
      > W opzycji do niej stoją dumni i urażeni Warszawiacy przekonaniu o swej
      > wyzszosci i o tym, że to oni dokładają do interesu zwanym III RP, niż z
      niego
      > wyciągaja.
      >
      > Prawda jest taka, że mamy bardzo silnie scentralizowane państwo. Wszystkie
      > nitki biegną ku Warszawie, poza nia bardzo trudno jest załatwić jakąkolwiej
      > sprawę większego kalibru. Wciaż kontynuujemy rozwiązania systemowe rodem z
      > PRL-u gdzie w centrum jest Warszawa, a poza nią jest przepaść.
      > Wielkie firmy lokują się w stolicy nie z miłości do niej, ale z czystej
      > wygody. Muszą byc na miejscu by załatwić każdą pierdołę bo Urzędy
      Wojewódzkie
      > w poszczególnych miastach mają i tak związane ręce.
      Bardzo wygodne uzasadnienie nieróbstwa, kumoterstwa i korupcji w Urzędach Woj.
      całego kraju. Wiem co piszę, bo moja firma inwestuje w całym kraju, w
      większości urzędów nie da się absolutnie nic załatwić nie dlatego, że nie
      pozwala im warszawka ale dlatego, że rozmowa, jeśli już do nie dochodzi,
      zaczyna się od wyciągania łapy pod stołem. A PRL kontynuują przedstawiciele
      całego kraju nie Warszawy.



      > Podatki szerokim strumieniem płyną do stolicy. Tutaj pracuje kilkadziesiąt
      > tysięcy suto opłacanych urzędników resortowych i innych, na których pensje
      > składa sie drobny rzemieślnik z Kudowy Zdroju i piekarz ze Szczecina.
      > Urzędasy te jednak wydają swoja kasę w sklepach, restauracjach, obiektach
      > rozrywkowych, itp. na miejscu, zasilając miejska kasę o wpływy z podatków.

      Przykro czytać takie idiotyzmy - pensja mojego kolegi w urzedzie - 1200 PLN
      brutto, koleżanka w ministerstwie - 1800 brutto - spróbuj za te pieniądze
      przeżyć w Wa-wie, gdzie życie jest znacznie droższe niż gdzie indziej w kraju.

      > Czy żaden Warszawiak nigdy nie popatrzył na to w ten sposób? Wskaźniki
      > mówiące o tym, że Warszawa zapłaciła tyle a tyle podatku do Państwowej kasy,
      > a wyciągnęła duzo mniej są prawdziwe, ale podpieranie się nimi w oderwaniu
      od całokształtu oznacza zafałszowanie rzeczywistosci.

      Pozostawiam bez komentarza

      > Zatem pora spuścić nieco skromniej wasze warszawskie oczęta i nie pluć
      > na "wsioków" najeżdżajacych tłumnie wasze miasto w poszukiwaniu należnej im
      > godnosci, którą im odebrano skazujac odgórnie ich miasta na rolę
      > prowincjonalną.

      Na "wsioków" (jawny dosyć przejaw kompleksu) pluje w Wa-wie mało kto (głównie
      zresztą oni sami), a drugiego takiego miasta, które przygarnia ludzi z całego
      kraju dając im godziwe życie nie widzę.

      > Byłoby dla nas wszystkich lepiej gdyby dzisiejsze miasta wojewódzkie
      > odzyskały swoje pierwotne funkcje metrpolitarne. Warszawa odbiera im tę
      > szansę skazujac Olsztyn, Górzów czy nawet Łódź na losy wielkich betonowych
      > wioch, w których jedynym wyrazem wielkomiejskości są liczne jedenasto- i
      > wiecej -piętrowce, oraz hipermarkety.

      Z pierwszym zdaniem w pełni się zgadzam, z drugim nie. Cóż to jest Warszawa?
      lewiatan? pożeracz?, to nie Warszawa tylko wasi, drodzy wyborcy wybrańcy, pech
      chciał, że wysyłacie ich akurat do Warszawy.
      >
      > A wszystko dlatego, że reforma administracji z 1999 roku jest fikcją. Z
      > pozycji Warszawki zwalcza sie samorządność. Regiony nie mogą sie rządzić po
      > swojemu i muszą działać pod dyktando stolicy, a ta robi wszystko pod siebie.
      > Kupę państwowej kasy trafia na warszawskie inwestycje drogowe, a na moich
      > rodzimych Warmii i Mazurach od kilkunastu lat nie wyremontowano nawet żadnej
      > drogi krajowej na odcinku dłuzszym niż kilkaset metrów.

      bez komentarza (patrz wyżej).
      Proszę o podanie przykładu warszawskiej inwestycji drogowej, bo jeżdżę po
      Warszawie codziennie i mam szczerą nadzieję, że może kiedyś się rozpoczną,
      póki co - nie zauważyłem (bo chyba nie chodzi o remont nawierzchni ani kilka
      wiaduktów, budowanych przez ostatnie 3 lata z braku notabene środków).
      >
      > A ludzie tutaj tak samo pracują tak samo płacą podatki i co? Od Warwsiawki
      > dostają figę z makiem!

      też bez


      • Gość: Hekenbu Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: 212.244.77.* 06.08.03, 10:14
        > Bardzo wygodne uzasadnienie nieróbstwa, kumoterstwa i korupcji w Urzędach
        Woj.
        > całego kraju. Wiem co piszę, bo moja firma inwestuje w całym kraju, w
        > większości urzędów nie da się absolutnie nic załatwić nie dlatego, że nie
        > pozwala im warszawka ale dlatego, że rozmowa, jeśli już do nie dochodzi,
        > zaczyna się od wyciągania łapy pod stołem. A PRL kontynuują przedstawiciele
        > całego kraju nie Warszawy.


        Nie zwalaj wszystkiego na korupcję. System jest zły. Dlaczego uzrędnicy w
        województwach mają taką małą swobodę działań? Ze wszystkim muszą lecieć do
        stolycy? Łapówy były i będą, moze warto by było, pozostawić troszkę więcej
        pieniążków na prowincji by zapewnic godziwe wynagrodzenie urzędnikom. (inna
        sprawa, ze radykalnie poinno sie ograniczyć ich liczbę)


        > > Przykro czytać takie idiotyzmy - pensja mojego kolegi w urzedzie - 1200 PLN
        > brutto, koleżanka w ministerstwie - 1800 brutto - spróbuj za te pieniądze
        > przeżyć w Wa-wie, gdzie życie jest znacznie droższe niż gdzie indziej w
        kraju.


        Pewnie, że to niewiele. Ale, jak przypuszczam jesteś na samym dole widełek
        płacowych. Na prowincji na analogicznym stanowisku pewnie byłoby to nie więcej
        niz 800 zł na rękę, a różnice w cenach nie są aż tak znaczne jak sobie
        wyobrażasz. Np. w hipermarketach ceny w poszczególnych miastach wachają sie w
        zakresie do 10%.
        Poza tym pomyśl ile was tam pracuje w tym urzędzie? Nie twierdzę, że sie
        wszyscy jak jeden mąż obijacie, ale miałem kiedyś okazję, jeszcze jako student
        popodpatrywać prez cały dzień pracę Komisji Papierów Wartosciowych i Giełd.
        (budżetówka jakby kto nie wiedział)
        Nająłem się w firmie meblarskiej jako tragarz i monter. Taka - studencka fucha.

        Oto garść moich obserwacji:
        Średnio co półgodziny wychodziły ze swoich ciasnych pokoików Pańcie, które w
        przerwach pomiędzy mieszaniem kawek wychodziły na tzw. "fajkę". Celebracje
        jarania papierochów trwała zazwyczaj w granicach 10 min. Śmiem twierdzić, że
        wydajność ich pracy tylko nieznacznie przekraczała "0". Gdyz pozostałe bezcenne
        minuty były przeznaczane na parzenie aromatycznych napojów i inne zajmujace
        czynności. Na oko w Komisji pracowało wtedy (i pewnie jest tak do dziś )200
        osób. W każdym pokoiku oprócz niezbędnego sprzętu wypatrzyłem mini wieże (każda
        pewnie za OK 800-1000 zł).
        Niech tam, że średnia pensja tych kobitek (płeć piękna tam dominowała) wynosi
        1.500 zł brutto. Aż sie boje mnozyc to przez ich ilość. Weźmy teraz koszta
        utrzymania budynku, no i niezbędnych zakupów. O wieżach już wspomniałem, a
        teraz bedzie o mebelkach za grubo ponad 200 tyś. zł, które osobiści przywiozłem
        i dźwigałem na plecach przemęczonym biurokratom.
        A i żeby to byłe jakiś byle jakie mebelki. Nic podobnego! Doskonałe gatunkowo,
        włoskiej firmy "Las". Stare i nieestetyczne już graty otrzymało w nagrodę za
        wierną słuzbę Wojsko Polskie.

        Oto dzionek z życia jednej wielkiej placówki budżetowej, których w W-wie jest
        kilkadziesiąt. Na to idzie kasa z naszych podatków.
        Czyżby u Ciebie w urzędzie było zupełnie inaczej?


        > Pozostawiam bez komentarza


        Nie łatwo podjąć sensowną polemikę...


        > Na "wsioków" (jawny dosyć przejaw kompleksu) pluje w Wa-wie mało kto (głównie
        > zresztą oni sami), a drugiego takiego miasta, które przygarnia ludzi z całego
        > kraju dając im godziwe życie nie widzę.

        Faktycznie zabrzmiało to jakbym jakoweś kompleksy posiadał. Nic podobnego.
        Raczej chodzi mi o stosunek tych osiadłych warszawiaków do tych przyjezdnych.
        Ale nad tym rozwodzić się juz dalej nie zamierzam.


        > Z pierwszym zdaniem w pełni się zgadzam, z drugim nie. Cóż to jest Warszawa?
        > lewiatan? pożeracz?, to nie Warszawa tylko wasi, drodzy wyborcy wybrańcy,
        pech chciał, że wysyłacie ich akurat do Warszawy.

        Termin "Wraszawa" jest bardzo pojemny. Miałem tu na myśli tych, którzy rządzą
        tym krajem, a zracji tego rezydują na stałe w stolicy.



        > bez komentarza (patrz wyżej).


        Nie tylko w Warszawie są korki, zapewniam cię...


        > Proszę o podanie przykładu warszawskiej inwestycji drogowej, bo jeżdżę po
        > Warszawie codziennie i mam szczerą nadzieję, że może kiedyś się rozpoczną,
        > póki co - nie zauważyłem (bo chyba nie chodzi o remont nawierzchni ani kilka
        > wiaduktów, budowanych przez ostatnie 3 lata z braku notabene środków).


        Trasa siekierkowska, dwa mosty, tunel pod wisłostradą, estakady nad rondem
        zesłańców, ulica górczewska, wał miedzeszyński. Mało? To gdzie ty mieszkasz? W
        Kobyłce?
        • Gość: wars Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: 81.210.17.* 06.08.03, 15:56
          Urzędnicy w całym kraju robią tak mało jak tylko się da, nie dlatego, że muszą
          o wszystko pytać warszawkę, tylko dlatego, że każda decyzja obarczona jest
          ryzykiem, łatwo zrobić błąd i wylecieć a o robotę ciężko. Zapytaj ludzi w
          urzędzie np. w Rzeszowie jak są traktowani przez prezydenta miasta. Tego
          człowieka nie wybierała Warszawa tylko Rzeszowianie, Warszawa nie trzyma go na
          smyczy ani nie dyktuje co ma robić. System jest taki jacy są ludzie, i w
          interesie niektórych jest to, żeby się nie zmienił, Warszawa nie ma tu nic do
          rzeczy. Nie przytaczam przykładów Zielonej Góry, Łodzi i innych miast z braku
          miejsca.
          Co do miejsca mojego zatrudnienia i zarobków to się pomyliłeś, pisałem o
          swoich kolegach (i nie pisałem o netto tylko brutto) a ceny hipermarketach
          może rzeczywiście są podobne, mniej podobne są np. czynsze za mieszkanie.
          Podtrzymuję to co napisałem, na przyjezdnych w Warszawie plują również
          przyjezdni, tylko że z paroletnim stażem. Ja jestem "osiadły" od wielu pokoleń
          i nie pluję, nie spotkałem się z tym wśród moich "osiadłych" znajomych (w
          ogóle nie ma dla nas tego problemu), a żonę mam właśnie "przyjezdną".
          Jeśli piszesz o tych inwestycjach to owszem, dostrzegam, (mieszkam nie w
          Kobyłce tylko przy pl. 3 Krzyży), ale myślałem, że masz na myśli poważne
          inwestycje a nie drobiazgi w rodzaju dwóch czy trzech estakad, nie bądźmy
          śmieszni, to co jest budowane to kropla w morzu potrzeb (w dodatku połowa z
          tych budów, o których piszesz jest zatrzymana z braku środków), a na poważne
          inwestycje jak np. obwodnicę Warszawa niestety nie ma co liczyć, choć
          doczekały się jej nawet Białobrzegi czy Sochaczew.

        • rubeus Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 12.08.03, 15:39
          Hekenbu napisał:
          >Trasa siekierkowska, dwa mosty, tunel pod wisłostradą, estakady nad rondem
          >zesłańców, ulica górczewska, wał miedzeszyński.
          pudło szanowny kolego - to są inwestycje sfinasowane w wiekszosci ze srodkow wlasnych warszawy [miasta i dawnych gmin]
          --
          "Jedna sługa to sługa, dwie sługi to pół sługi, a trzy sługi to nie ma sługi"

          Kabaty i moczydło
    • Gość: zastępcaOszołoma Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 22:01
      1. podbieranie najlepszych ludzi z całego kraju
      2. rozwój kosztem reszty kraju (w przeszłości obowiązywało hasło cały naród
      buduje swą stolicę)
      3. cegły to juz jeden z forumowiczów powiedział
      4. wszystkie podatki płyną do Warszawy a z Warszawy z powrotem w teren idą co
      najwyżej ochłapy
      5. Warszawa to siedlisko elementu z całego kraju
      6. Tu działają największego kalbiru złodzieje jakimi sa niewatpliwie politycy
      • maciuni-o Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 05.08.03, 22:16
        Gość portalu: zastępcaOszołoma napisał(a):

        > 1. podbieranie najlepszych ludzi z całego kraju
        > 2. rozwój kosztem reszty kraju (w przeszłości obowiązywało hasło cały naród
        > buduje swą stolicę)
        > 3. cegły to juz jeden z forumowiczów powiedział
        > 4. wszystkie podatki płyną do Warszawy a z Warszawy z powrotem w teren idą co
        > najwyżej ochłapy
        > 5. Warszawa to siedlisko elementu z całego kraju
        > 6. Tu działają największego kalbiru złodzieje jakimi sa niewatpliwie politycy

        i Niech ciani zastępcy,oraz zbieracze cegieł
          • Gość: Hakenbu A to nie zgadłeś! IP: 212.244.77.* 06.08.03, 13:00
            Gość portalu: a napisał(a):

            > Co gorsza autor tego wątku zdaje się, że właśnie siedzi w tej cholernej
            > Warszawie. I tu wydaje swoje w Warszawie zarobione pieniądze, a podatki płaci
            > na Warmii i Mazurach.

            Zarabiam na Mazurach, wcześniej pracowałem w stolicy, ale mi sie znudziło
            (dziurawe drogi, wszechobecne chamstwo i złodziejstwo). Kasę staram sie wydawać
            na miejscu, ale zdarza sie mały wypadzik do stolycy na zakupy.
    • Gość: emes Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: *.studiokwadrat.com.pl 06.08.03, 11:11
      Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

      > Pewnie macie tu sporo wpisów od wszelakiej maści mniej lub bardziej
      > sfrustrowanych prowincjuszy. Z jednej strony są oni przekonani, że bieda,
      > bezrobocie i ogólny syf czy to w Kielcach, Rzeszowie czy Olsztynie winna jest
      > temu wredna "warwsiawka".
      >
      > W opzycji do niej stoją dumni i urażeni Warszawiacy przekonaniu o swej
      > wyzszosci i o tym, że to oni dokładają do interesu zwanym III RP, niż z niego
      > wyciągaja.


      Najbardziej urazenie sa Warszawiacy w pierwszym pokoleniu - w skrocie: desant
      zarobkowy. Zreszta nie mam nic przeciw "desantowi" - to naturalna kolej rzeczy.

      Ale prawda jest, ze Warszawa dostaje z powrotem najmniejszy (w skali miast
      polskich) proc. placonych przez siebie podatkow (a placi ich krocie). I juz
      zaczyna sie dlawic z powodu np. braku infrastruktury. A to zaczyna sie
      przekladac na spadek zainteresowania inwestorow, a to przeklada sie na mniejsze
      wplywy podatkowe...


      >
      > Prawda jest taka, że mamy bardzo silnie scentralizowane państwo. Wszystkie
      > nitki biegną ku Warszawie, poza nia bardzo trudno jest załatwić jakąkolwiej
      > sprawę większego kalibru. Wciaż kontynuujemy rozwiązania systemowe rodem z
      > PRL-u gdzie w centrum jest Warszawa, a poza nią jest przepaść.
      > Wielkie firmy lokują się w stolicy nie z miłości do niej, ale z czystej
      > wygody. Muszą byc na miejscu by załatwić każdą pierdołę bo Urzędy Wojewódzkie
      > w poszczególnych miastach mają i tak związane ręce.


      Jako warszawiakowi tez mi sie to nie podoba. Chocby dlatego, ze tu odbywa sie
      wiekszosc demonstracji i nie moge wtedy normalnie pracowac.


      >
      > Podatki szerokim strumieniem płyną do stolicy.


      Juz pisalem - znacznie wezszym niz sie wydaje!


      Tutaj pracuje kilkadziesiąt
      > tysięcy suto opłacanych urzędników resortowych i innych, na których pensje
      > składa sie drobny rzemieślnik z Kudowy Zdroju i piekarz ze Szczecina.


      ...i przedsiebiorca z Warszawy. I do tego ten przedsiebiorca placi na kopalnie,
      hute i emeryta z Pcimia Dolnego. Nie pisz glupot. Tak bedzie dopoki bedzie taka
      gigantyczna redystrybucja.


      > Urzędasy te jednak wydają swoja kasę w sklepach, restauracjach, obiektach
      > rozrywkowych, itp. na miejscu, zasilając miejska kasę o wpływy z podatków.
      >
      > Czy żaden Warszawiak nigdy nie popatrzył na to w ten sposób? Wskaźniki
      > mówiące o tym, że Warszawa zapłaciła tyle a tyle podatku do Państwowej kasy,
      > a wyciągnęła duzo mniej są prawdziwe, ale podpieranie się nimi w oderwaniu od
      > całokształtu oznacza zafałszowanie rzeczywistosci.


      Cacy. To dlaczego prowincja tak sie piekli jak Warszawka do nich przyjezdza na
      wypoczynek. Mnie np. z kilku pieknych, za to rodzimych miejsc wygonila (za
      granice tez) cicha (czasem niezbyt) wrogosc autochtonow.


      >
      > Zatem pora spuścić nieco skromniej wasze warszawskie oczęta i nie pluć
      > na "wsioków" najeżdżajacych tłumnie wasze miasto w poszukiwaniu należnej im
      > godnosci, którą im odebrano skazujac odgórnie ich miasta na rolę
      > prowincjonalną.


      Ale to nie Warszawiacy centralizuja wladze w Polsce tylko waaaadza. A waaadza
      nie sklada sie tylko z Warszawiakow!

      Nie czuje sie winny prowincjonalizacji reszty Polski. Wspolczuje i uwazam, ze
      to co wygodnie dla waaaadzy jest dla kraju szkodliwe. BARDZO! Ale co to
      waaaadze obchodzi...

      A jezeli chodzi o "wsiokow" to ostatnio rekami swoich "obroncow" w postaci PSL
      bardzo podpadli ustanawiajac karygodna ustawe hamujaca obrot ziemia. Pojawily
      sie glosy, ze trzeba w ramach retorsji zabronic mieszkancom wsi szukania pracy
      w miastach.

      Nie widzisz, ze waaaadza ze wszystkich sil, i niestety skutecznie, antagonizuje
      rozne grupy spoleczne? Chcesz w tym uczestniczyc???!!! Ja nie!!!


      >
      > Byłoby dla nas wszystkich lepiej gdyby dzisiejsze miasta wojewódzkie
      > odzyskały swoje pierwotne funkcje metrpolitarne. Warszawa odbiera im tę
      > szansę skazujac Olsztyn, Górzów czy nawet Łódź na losy wielkich betonowych
      > wioch, w których jedynym wyrazem wielkomiejskości są liczne jedenasto- i
      > wiecej -piętrowce, oraz hipermarkety.


      Nie Warszawa odbiera tylko waaadza!!! Dla Warszawiakow byloby ZNACZNIE
      wygodniej gdyby nastapila decentralizacja - chocby dlatego, ze nie bedzie
      trzeba ladowac tyle kasy w infrastrukture potrzebna do obslugi tych wszystkich
      firm, ktore (jak sam slusznie zauwazyles) lokuja sie w Warszawie.


      >
      > A wszystko dlatego, że reforma administracji z 1999 roku jest fikcją. Z
      > pozycji Warszawki zwalcza sie samorządność. Regiony nie mogą sie rządzić po
      > swojemu i muszą działać pod dyktando stolicy, a ta robi wszystko pod siebie.
      > Kupę państwowej kasy trafia na warszawskie inwestycje drogowe, a na moich
      > rodzimych Warmii i Mazurach od kilkunastu lat nie wyremontowano nawet żadnej
      > drogi krajowej na odcinku dłuzszym niż kilkaset metrów.


      A mojej rodzimej Warsziawie co rok robie remont zawieszenia mojego samochodu.
      Nie histeryzuj! Juz pisalem, ze Warszawa dostaje znacznie mniej niz wklada do
      wspolnego garnuszka. A wklada niemalo!


      >
      > A ludzie tutaj tak samo pracują tak samo płacą podatki i co? Od Warwsiawki
      > dostają figę z makiem!


      Z jednej strony nie podoba Ci sie centralizacja (slusznie), a z drugiej chcesz
      kasy od Warszawy. Zdecyduj sie! Jak Polska bedzie zdecentralizowana (oby!!!) to
      bedziesz mugl co najwyzej wieszac psy na swoim wojewodzie!

      Warszawa jest bardzo wygodnym "chlopcem do bicia", prawda?



      CALE spoleczenstwo samo wybralo swoich "reprezentantow" wiec nie rozumiem o co
      sa pretensje do Warszawki. Zobacz jak glosowano na terenach wiejskich - na
      komuchow. No i ci komunisci robia to co umieja najlepiej - centralizuja!!! I
      jeszcze bezczelnie twierdza, ze to dla dobra ludzi!!! I niestety duza czesc
      ludzi w to wierzy i pluje jadem na Warszawke!!!
      • Gość: Hakenbu Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: 212.244.77.* 06.08.03, 12:51
        Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że warto, zebyś przyczytał też moje pozostałe
        wątki, które myślę, ze odpowiadaja w dużej mierze na twoje zarzuty.


        > Najbardziej urazenie sa Warszawiacy w pierwszym pokoleniu - w skrocie: desant
        > zarobkowy. Zreszta nie mam nic przeciw "desantowi" - to naturalna kolej
        rzeczy.

        Jasne. Tu jest centrum i tu gromadzą sie ludzie, tak było i bedzie. Zreszta
        teraz i tak trudno by było zorientować sie kto prawdziwy Warszawiak a kto nie.
        W końcu gdyby nie ludnosć napływowa jak miałaby odrodzić sie ludnosć stolicy
        zdziesiątkowana w czasie wojny?


        > Ale prawda jest, ze Warszawa dostaje z powrotem najmniejszy (w skali miast
        > polskich) proc. placonych przez siebie podatkow (a placi ich krocie). I juz
        > zaczyna sie dlawic z powodu np. braku infrastruktury. A to zaczyna sie
        > przekladac na spadek zainteresowania inwestorow, a to przeklada sie na
        mniejsze wplywy podatkowe...

        Jak juz pisałem. To tylko jedna strona medalu. Pomyśl ile kasy wydaje sie w
        Warszawie, tędy przebiegaja szlaki komunikacyjne, miliony ludzi w ciągu roku
        korzystają z lotniska, dworców, tam robia zakupy. Tutaj na stałe rezydują
        zarówno najwyżsi rangą urzędnicy jak i menedżerowie z wypchanymi po brzegi
        potfelami. To nakręca koniunkturę. To przekłada się na większe wpływy podatkowe.


        > > Jako warszawiakowi tez mi sie to nie podoba. Chocby dlatego, ze tu odbywa
        sie wiekszosc demonstracji i nie moge wtedy normalnie pracowac.


        Choc w jednym punkcie się zgadzamy.


        > Juz pisalem - znacznie wezszym niz sie wydaje!


        Bo nie liczysz utrzymania urzędów i ludzi tam zatrudnionych, bo to traktuje się
        w statystykach jako wydatki sztywne, a tak naprawde to zajebiscie ogromny
        liczony w setkach milionów dodatkowy bonus dla stolicy. Przetargi na obsługę
        tych urzędów wygrywają w przytłaczajacej wiekszosci lokalne firmy. Stoen
        dostarcza im prąd, warszawskie wodociągi wodę, etc. Zarabia na tym szeroko
        pojęta Warszawa. Przy tak gigantycznie rozrosniętej biurokracji rządowej jest
        to horrendalnie wielka kasa.
        Jestem pewien, że tych pieniążków, nie uwzględniają wyliczenia, na których się
        podpierasz.


        > ...i przedsiebiorca z Warszawy. I do tego ten przedsiebiorca placi na
        kopalnie, hute i emeryta z Pcimia Dolnego. Nie pisz glupot. Tak bedzie dopoki
        bedzie taka gigantyczna redystrybucja.


        Ja zrzucam się na emeryta z Pragi Południe, a ty na górnika z Sosnowca. Jaki
        kraj mamy taki mamy. W Warszawie tak samo są bezrobotni, emeryci, i ludzie,
        których sie zwalnia z państwowych firm i trzeba dać im np. odprawy. Czy Ty
        rozumiesz o czym cały czas piszę?!


        > Cacy. To dlaczego prowincja tak sie piekli jak Warszawka do nich przyjezdza
        > na wypoczynek. Mnie np. z kilku pieknych, za to rodzimych miejsc wygonila (za
        > granice tez) cicha (czasem niezbyt) wrogosc autochtonow.


        To głupie, bo w końcu przyjeżdżacie tam wydawać swój ciężko zarobiony szmal.
        Mieszkam niemal od urodzenia na Mazurach i tutaj nie spotkałem się z jakąś
        szczególna wrogością do Warszawiaków, przeciwnie - jesteście tu naogół bardzo
        mile widziani, bo wypoczywając tu zapewniacie utrzymanie wielu ludziom.


        > Ale to nie Warszawiacy centralizuja wladze w Polsce tylko waaaadza. A waaadza
        > nie sklada sie tylko z Warszawiakow!
        > Nie czuje sie winny prowincjonalizacji reszty Polski. Wspolczuje i uwazam, ze
        > to co wygodnie dla waaaadzy jest dla kraju szkodliwe. BARDZO! Ale co to
        > waaaadze obchodzi...


        W momencie kiedy ktoś dochodzi do najwyzszych władz automatycznie staje sie
        rezydentem miasta stołecznego. Dlatego używam wobec nich może nie do końca
        trafionego okreslenia: "Warszawa".


        > A jezeli chodzi o "wsiokow" to ostatnio rekami swoich "obroncow" w postaci
        >PSL bardzo podpadli ustanawiajac karygodna ustawe hamujaca obrot ziemia.
        >Pojawily sie glosy, ze trzeba w ramach retorsji zabronic mieszkancom wsi
        >szukania pracy
        > w miastach. Nie widzisz, ze waaaadza ze wszystkich sil, i niestety
        skutecznie, antagonizuje
        > rozne grupy spoleczne? Chcesz w tym uczestniczyc???!!! Ja nie!!!


        Głupota by było napuszczać ludzi na siebie. Ja takze chronicznie brzydzę się
        PSL-em, partią która jak żadna inna szkodzi interesom wsi i jej mieszkańców.
        Chcesz zabraniać ludziom ze wsi pracy w mieście? Czy ty widziałeś kiedyś post
        peegierowski krajobraz? Tych ludzi pozbawionych jakiejkolwiej nadziei i
        złudzeń, oszukanych i wydymanych, mówiac dosadnie, przez bardziej agresywne
        grupy społeczne, które łańcuchami, palonymi kukłami i innymi takimi zmusiły
        władze do świadczeń na ich rzecz?


        > Nie Warszawa odbiera tylko waaadza!!! Dla Warszawiakow byloby ZNACZNIE
        > wygodniej gdyby nastapila decentralizacja - chocby dlatego, ze nie bedzie
        > trzeba ladowac tyle kasy w infrastrukture potrzebna do obslugi tych
        wszystkich
        > firm, ktore (jak sam slusznie zauwazyles) lokuja sie w Warszawie.


        Odpowiedź na pierwszą część: patrz wyżej.
        Chciałbyś pozbyć sie wielkich firm ze stolicy, bo zmuszają władze miasta do
        ponoszenia wiekszych nakładów na infrastrukturę? To właśnie tym inwestycjom
        podnosi się komfort zycia w Warszawie, a wielkie firmy dzięki swojej obecnosci
        w grodzie nad Wisłą odprowadzają do kasy miasta wielkie pieniądze. I ty jesteś
        przeciw temu? Dobrze się czujesz?


        > A mojej rodzimej Warsziawie co rok robie remont zawieszenia mojego samochodu.
        > Nie histeryzuj! Juz pisalem, ze Warszawa dostaje znacznie mniej niz wklada do
        > wspolnego garnuszka. A wklada niemalo!


        Stan nawierzchni w W-wie jest dramatyczny, wiem bo sam mieszkałem w stolicy
        przez kilka miesięcy. To zadanie samorządu - widocznie warszawscy samorządowcy
        podróżują tramwajami. Co do wkładania i wykładania z garnuszka patrz wyzej.


        > Z jednej strony nie podoba Ci sie centralizacja (slusznie), a z drugiej
        chcesz kasy od Warszawy. Zdecyduj sie! Jak Polska bedzie zdecentralizowana
        >(oby!!!) tobedziesz mugl co najwyzej wieszac psy na swoim wojewodzie!


        Wołałbym mieć możliwość wieszania psów na marszałku, a nie wojewodzie, bo to by
        oznaczało, ze regiony mają faktycznie jakąś autonomię. Wojewoda jest symbolem
        wszechobecnego centralizmu.


        > Warszawa jest bardzo wygodnym "chlopcem do bicia", prawda?


        Już pisałem co rozumiem pod pojęciem "Warszawa" .


        > CALE spoleczenstwo samo wybralo swoich "reprezentantow" wiec nie rozumiem o
        co
        > sa pretensje do Warszawki. Zobacz jak glosowano na terenach wiejskich - na
        > komuchow. No i ci komunisci robia to co umieja najlepiej - centralizuja!!! I
        > jeszcze bezczelnie twierdza, ze to dla dobra ludzi!!! I niestety duza czesc
        > ludzi w to wierzy i pluje jadem na Warszawke!!!


        Nie zaliczam się do wielbicieli komuchów, a ze ludziska jak Polska długa i
        szeroka głupie jako te dętki rowerowe to smutny fakt. Powybierali Jagiełłów,
        Begerów, Kalinowskich i innych "przyjaciół ludu", a teraz jęczą, że sami
        złodzieje w tym Sejmie.
        Dekomunizacja Polski jeszcze potrwa z 20-30 lat póki nie powymierają stare
        komuchy i nie przejdą na emeryturę młode.
        • ariels Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 06.08.03, 13:15
          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          > Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że warto, zebyś przyczytał też moje pozostałe
          > wątki, które myślę, ze odpowiadaja w dużej mierze na twoje zarzuty.
          >
          >
          >
          > Jak juz pisałem. To tylko jedna strona medalu. Pomyśl ile kasy wydaje sie w
          > Warszawie, tędy przebiegaja szlaki komunikacyjne, miliony ludzi w ciągu roku
          > korzystają z lotniska, dworców, tam robia zakupy. Tutaj na stałe rezydują
          > zarówno najwyżsi rangą urzędnicy jak i menedżerowie z wypchanymi po brzegi
          > potfelami. To nakręca koniunkturę. To przekłada się na większe wpływy
          podatkowe.
          [...]
          > Bo nie liczysz utrzymania urzędów i ludzi tam zatrudnionych, bo to traktuje
          się w statystykach jako wydatki sztywne, a tak naprawde to zajebiscie ogromny
          > liczony w setkach milionów dodatkowy bonus dla stolicy. Przetargi na obsługę
          > tych urzędów wygrywają w przytłaczajacej wiekszosci lokalne firmy. Stoen
          > dostarcza im prąd, warszawskie wodociągi wodę, etc. Zarabia na tym szeroko
          > pojęta Warszawa. Przy tak gigantycznie rozrosniętej biurokracji rządowej jest
          > to horrendalnie wielka kasa.
          > Jestem pewien, że tych pieniążków, nie uwzględniają wyliczenia, na których
          się podpierasz.
          >
          >
          > > ...i przedsiebiorca z Warszawy. I do tego ten przedsiebiorca placi na
          > kopalnie, hute i emeryta z Pcimia Dolnego. Nie pisz glupot. Tak bedzie
          dopoki
          > bedzie taka gigantyczna redystrybucja.
          >
          >
          > Ja zrzucam się na emeryta z Pragi Południe, a ty na górnika z Sosnowca. Jaki
          > kraj mamy taki mamy. W Warszawie tak samo są bezrobotni, emeryci, i ludzie,
          > których sie zwalnia z państwowych firm i trzeba dać im np. odprawy. Czy Ty
          > rozumiesz o czym cały czas piszę?!

          Hakenbu, kiedy czytam Twoje wątki, to jest mi bardzo przykro, że muszisz
          pracować w tym mieście, którego tak bardzo nienawidzisz. Jest mi przykro, że na
          stolicy wszyscy wieszają psy, jakby to miastobyło winne temu, że jest stolicą.
          A może by tak przenieść stolicę do Twojego rodzinnego miasta na Mazurach i
          zobaczysz jak to przyjemnie. Będziesz miał centralizację, kasa szerokim
          strumieniem będzie płynąć... żyć, nie umierać.

          Do KOGO masz pretensję? Do nas, mieszkańców, do inwestorów?

          PS. Kiedyś bardzo lubiłam Mazury, ale zraziła mnie nieprzychylnośc autochtonów.
          Wolę spędzać wakacje na Kaszubach, albo na południu, tam ludzie jacyś życzliwsi.
          • Gość: Hakenbu Biedna, nielubiana przez wszystkich Warszawka... IP: 212.244.77.* 06.08.03, 14:48

            Skąd pomysł, ze nienawidzę Warszawy? Mam tam rodzinę, spędziłem tam spory
            kawałek życia. Pretensje? Żadnych pretensji. Swoje teksty kieruję do tych,
            którym się wydaje, że Warszawa jest biedna i pokrzywdzona i wszyscy tylko z
            niej wysysają kasę.
            Kiedy byśmy wyliczyli tak naprawdę kto ile zyskuje na takim układzie jaki
            obecnie funkcjonuje niezbicie by wyszło, ze Warszawa jest na "plus". O to
            głównie mi chodzi.

            Wyszedł nam przy tym poboczny temat o stosunku tzw. "prowincjuszy" do
            tzw. "warszawki".
            Nieprzychylność Mazurów i Warmiaków do jaśnie Państwa ze stolycy? Osobiście nie
            spotkałem sie z jakimiś szczególnie nieprzyjemnymi przejawami wrogości do ludzi
            z Warszawy u mnie na Mazurach. Inna sprawa, że fatalną reklamę robią Wam -
            prawdziwym Warszawiakom watahy zblazowanych głupków, którzy najczęściej nie
            mając z samą Warszawą nic wspólnego obnoszą sie ze swoimi ekstra, błyszczącymi
            służbowymi brykami na warszawskich numerach po całej Polsce.
            Ludziom się potem wydaje, że Ci kretyni reprezentują W-wę. A oni reprezentuja
            tylko siebie i swoje wiochy, z których pochodzą.

            W dzisiejszych czasach identyfikowanie pochodzenia danej osoby po numerze jego
            auta prowadzi zbyt często do mylnych wniosków i ja przynajmniej widząc np. na
            ulicach samochód z numerami "DW" nie myślę sobie: "o kurde, z Wrocławia ktoś do
            nas zawitał!", a raczej "ciekawe jaka firma z siedzibą we Wrocławiu działa na
            terenie Olsztyna"
            Trzeba też zwrócić uwagę, ze mnogość aut z warszawskimi numerami po całej
            Polsce potwierdza tylko fakt, że zbyt duzo bogactwa koncentruje się w jednym
            ośrodku.

            Co do twoich niemiłych doswiadczeń warmińsko-mazurskich, to najwyraźniej
            musiałaś czymś tubylców wkurzyć. Nie chce mi sie wierzyć, ze to tylko z powodu
            twojego ślicznego nowego Fiata Stilo, albo czymś w tym guscie, na stołecznych
            blachach, którym zrobiłaś rundkę honorową przed popegieerowskimi czworakami.
            Może coś Ci sie wyrwało głupiego, niestosownego, moze nieświadomie poniżyłaś
            pijaczka pod sklepikiem na kompletnym zadupiu, a ten nie pozostał Ci dłuzny?
            Najwyraźniej Kaszubi są mniej drazliwi i odporniejsi na takie przejawy
            materialnej wyższości, ale Mazur człek z charakterem, może i biedny i obdarty,
            ale w kaszę se nie da nadmuchać.

            I jeszcze jedno: juz nie pracuje w Wraszawie od dobrych kilku miesięcy, zatem
            nie wiem skąd w Tobie przekonanie, ze wciąż zalegam nad Wisłą. Wróciłem na
            stare dobre śmiecie.
            • ariels Re: Biedna, nielubiana przez wszystkich Warszawka 07.08.03, 10:44
              Nie obnoszę się żadnymi nowymi brykami.
              Tak się składa, że jeździmy starym (jak na warszawskie warunki to bardzo
              starym, bo 15-letnim) samochodem, który nie ma warszawskiej rejestracji.
              Poza tym nie mam na czole wypisane skąd jestem, ani nie obrażam pijaczyn, ani
              tutaj, ani tym bardziej w obcym miejscu.
        • Gość: emes Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: *.studiokwadrat.com.pl 06.08.03, 16:02
          Chcesz konserwowac podzialy na biednych i bogatych, na miastowych i wsiowych,
          na Warsiawkie i reszte swiata? Droga wolna - ja nie chce brac w tym udzialu.
          Dziele ludzi na tych, z ktorymi chce rozmawiac i tych, z ktorymi nie chce :-)))
          I guzik mnie reszta obchodzi!


          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          ) Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że warto, zebyś przyczytał też moje pozostałe
          ) wątki, które myślę, ze odpowiadaja w dużej mierze na twoje zarzuty.


          Czytalem, a jakze!

          )
          )
          ) ) Najbardziej urazenie sa Warszawiacy w pierwszym pokoleniu - w skrocie: des
          ) ant
          ) ) zarobkowy. Zreszta nie mam nic przeciw "desantowi" - to naturalna kolej
          ) rzeczy.
          )
          ) Jasne. Tu jest centrum i tu gromadzą sie ludzie, tak było i bedzie. Zreszta
          ) teraz i tak trudno by było zorientować sie kto prawdziwy Warszawiak a kto
          nie.
          ) W końcu gdyby nie ludnosć napływowa jak miałaby odrodzić sie ludnosć stolicy
          ) zdziesiątkowana w czasie wojny?
          )
          )
          ) ) Ale prawda jest, ze Warszawa dostaje z powrotem najmniejszy (w skali miast
          )
          ) ) polskich) proc. placonych przez siebie podatkow (a placi ich krocie). I ju
          ) z
          ) ) zaczyna sie dlawic z powodu np. braku infrastruktury. A to zaczyna sie
          ) ) przekladac na spadek zainteresowania inwestorow, a to przeklada sie na
          ) mniejsze wplywy podatkowe...
          )
          ) Jak juz pisałem. To tylko jedna strona medalu. Pomyśl ile kasy wydaje sie w
          ) Warszawie, tędy przebiegaja szlaki komunikacyjne, miliony ludzi w ciągu roku
          ) korzystają z lotniska, dworców, tam robia zakupy. Tutaj na stałe rezydują
          ) zarówno najwyżsi rangą urzędnicy jak i menedżerowie z wypchanymi po brzegi
          ) potfelami. To nakręca koniunkturę. To przekłada się na większe wpływy
          podatkowe
          ) .
          )

          I na wiekszy udzial Warszawy w finansowaniu wszystkiego! I nie pisze tego, zeby
          pokazywac jakie to dranstwo. Nie. Tak po prostu jest i koniec!


          )
          ) ) ) Jako warszawiakowi tez mi sie to nie podoba. Chocby dlatego, ze tu od
          ) bywa
          ) sie wiekszosc demonstracji i nie moge wtedy normalnie pracowac.
          )
          )
          ) Choc w jednym punkcie się zgadzamy.


          Wbrew pozorom takich punktow znalazloby sie wiecej. Pogadamy - zobaczymy...


          )
          )
          ) ) Juz pisalem - znacznie wezszym niz sie wydaje!
          )
          )
          ) Bo nie liczysz utrzymania urzędów i ludzi tam zatrudnionych, bo to traktuje
          się
          )
          ) w statystykach jako wydatki sztywne, a tak naprawde to zajebiscie ogromny
          ) liczony w setkach milionów dodatkowy bonus dla stolicy. Przetargi na obsługę
          ) tych urzędów wygrywają w przytłaczajacej wiekszosci lokalne firmy. Stoen
          ) dostarcza im prąd, warszawskie wodociągi wodę, etc. Zarabia na tym szeroko
          ) pojęta Warszawa. Przy tak gigantycznie rozrosniętej biurokracji rządowej jest
          ) to horrendalnie wielka kasa.
          ) Jestem pewien, że tych pieniążków, nie uwzględniają wyliczenia, na których
          się
          ) podpierasz.


          Czlowieku, dotacje dla urzedow tez "przejada" Warszawa? Chyba z byka spadles!
          Pieniadze na utrzymanie urzedow ida na utrzymanie urzedow! I cala ta kasa jest
          wsysana przez urzedy obsadzone "wybrancami narodu". Warszawa, jako miasto i
          ludzie, ma z tego tylko korki i demonstracje!

          Co do przetargow... No coz, widocznie warszawskie firmy maja lepsze oferty.
          Albo przetargi sa ustawione rekami "wybrancow narodu" - tez, jako Warszawiak,
          nie czuje sie za to odpowiedzialny! I NIESTETY nie mam na to wplywu.

          Jezeli masz pomysl na dostarczanie energii i wody do Warszawskich urzedow z
          Warmii i Mazur to czekam na REALNE propozycje!!! Bo ja widze tylko jedna
          realna - decentralizacja (o, tu tez sie zgadzamy!).

          )
          )
          ) ) ...i przedsiebiorca z Warszawy. I do tego ten przedsiebiorca placi na
          ) kopalnie, hute i emeryta z Pcimia Dolnego. Nie pisz glupot. Tak bedzie
          dopoki
          ) bedzie taka gigantyczna redystrybucja.
          )
          )
          ) Ja zrzucam się na emeryta z Pragi Południe, a ty na górnika z Sosnowca. Jaki
          ) kraj mamy taki mamy. W Warszawie tak samo są bezrobotni, emeryci, i ludzie,
          ) których sie zwalnia z państwowych firm i trzeba dać im np. odprawy. Czy Ty
          ) rozumiesz o czym cały czas piszę?!


          Nie, to Ty nie rozumiesz. Ja napisalem, ze licytowanie sie kto do kogo doplaca
          jest bez sensu. Po pierwsze zaden z nas nie jest wstanie tego stwierdzic, a po
          drugie zaden z nas tego nie wymyslil, ale ponosi tego konsekwencje. Nie ma o co
          sie spierac.


          )
          )
          ) ) Cacy. To dlaczego prowincja tak sie piekli jak Warszawka do nich przyjezdz
          ) a
          ) ) na wypoczynek. Mnie np. z kilku pieknych, za to rodzimych miejsc wygonila
          ) (za
          ) ) granice tez) cicha (czasem niezbyt) wrogosc autochtonow.
          )
          )
          ) To głupie, bo w końcu przyjeżdżacie tam wydawać swój ciężko zarobiony szmal.
          ) Mieszkam niemal od urodzenia na Mazurach i tutaj nie spotkałem się z jakąś
          ) szczególna wrogością do Warszawiaków, przeciwnie - jesteście tu naogół bardzo
          ) mile widziani, bo wypoczywając tu zapewniacie utrzymanie wielu ludziom.


          Milo to czytac. Tez lubie Mazury - poza sezonem - w sezonie za duzo tu
          Warszawiakow :-))) Chetnie bym sie przeniosl na Mazury na starosc. Albo w gory.
          Ech, marzenia...


          )
          )
          ) ) Ale to nie Warszawiacy centralizuja wladze w Polsce tylko waaaadza. A waaa
          ) dza
          ) ) nie sklada sie tylko z Warszawiakow!
          ) ) Nie czuje sie winny prowincjonalizacji reszty Polski. Wspolczuje i uwazam,
          ) ze
          ) ) to co wygodnie dla waaaadzy jest dla kraju szkodliwe. BARDZO! Ale co to
          ) ) waaaadze obchodzi...
          )
          )
          ) W momencie kiedy ktoś dochodzi do najwyzszych władz automatycznie staje sie
          ) rezydentem miasta stołecznego. Dlatego używam wobec nich może nie do końca
          ) trafionego okreslenia: "Warszawa".


          No. I mieszkancy Warszawy tak samo placa na utrzymanie takiego rezydenta jak
          inni.



          )
          )
          ) ) A jezeli chodzi o "wsiokow" to ostatnio rekami swoich "obroncow" w postaci
          )
          ) )PSL bardzo podpadli ustanawiajac karygodna ustawe hamujaca obrot ziemia.
          ) )Pojawily sie glosy, ze trzeba w ramach retorsji zabronic mieszkancom wsi
          ) )szukania pracy
          ) ) w miastach. Nie widzisz, ze waaaadza ze wszystkich sil, i niestety
          ) skutecznie, antagonizuje
          ) ) rozne grupy spoleczne? Chcesz w tym uczestniczyc???!!! Ja nie!!!
          )
          )
          ) Głupota by było napuszczać ludzi na siebie. Ja takze chronicznie brzydzę się
          ) PSL-em, partią która jak żadna inna szkodzi interesom wsi i jej mieszkańców.
          ) Chcesz zabraniać ludziom ze wsi pracy w mieście? Czy ty widziałeś kiedyś
          post
          ) peegierowski krajobraz?


          Ja niczego nie chce zabraniac. Jezeli chce kogos zatrudnic i ktos ze wsi jest
          lepszy od "miastowego" to on wlasnie znajdzie u mnie prace. I na pohybel tym
          gorszym!

          O retorsjach pisalem WYLACZNIE po to, zeby uzmyslowic Ci jak jestesmy
          manipulowani!!! Jak skutecznie jestesmy manipulowani! I glupota jest pozwalac
          waaadzy na to!!!

          Postpegieerowski krajobraz z wyjatkowa luboscia konserwuja obroncy ludu - PSL,
          Samoobrona itp. itd. Hm... ktos ich do parlamentu wybral i moge z cala
          szczeroscia wyznac w sekrecie, ze nie ja.


          Tych ludzi pozbawionych jakiejkolwiej nadziei i
          ) złudzeń, oszukanych i wydymanych, mówiac dosadnie, przez bardziej agresywne
          ) grupy społeczne, które łańcuchami, palonymi kukłami i innymi takimi zmusiły
          ) władze do świadczeń na ich rzecz?


          Wyrazy wspolczucia. Serio!

          Niestety tak naprawde problem nie tkwi w upadlych PGRach tylko w tym, ze
          ludzie, ktorzy stracili tam prace cierpia na syndrom wyuczonej bezradnosci.
          Panstwo zawsze im dawalo, a teraz nie chce albo nie moze (bez wnikania w
          szczegoly). Wiec tkwia w swojej nedzy bez pomyslu na przyszlosc. Zeby nie bylo
          nieporozumien - nie oceniam bo nie czuje sie do tego powolany. Ale nie ma
          takich dotacji, ktore poprawilyby tam sytuacje bez zaktywizowania ludnosci
          postpegieerowskiej. A waaadzy na tym nie zalezy bo ma wierny, oglupiony
          elektorat, ktory uwierzy we wszystko! Nawet gruszki na wierzbie!!!


          )
          )
          ) ) Nie Warszawa odbiera tylko waaadza!!! Dla Warszawiakow byloby ZNACZ
    • roody102 Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 06.08.03, 13:23
      Jest w tym oczywiscie duzo prawdy, choc zeby byc w pelni uczciwym, to trzeba
      jednak zaznaczyc, ze stolica, nawet w kraju zdecentralizowanym, zawsze pelni
      jakies tam funkcje uslugowe wobec reszty kraju i ponosi ich koszta. Nigdy nie
      zostana zlikwidowane wszystki urzedy centralne i wszystkie centrale wielkich
      firm, wiec zawsze beda tu przyjezdzac ich interesenaci. Oczywiscie dzis rzecz
      przyjmuje rozmiar karykaturalny.

      Rzeczywiscie, mowienie, ze Warszawie nalezy sie 100% podatkow formalnie tylko
      tu wypracowanych, realnie zas tylko tu sciagnietych z innych regionow, to
      demagogia. Taka sama wszelako, jak stwierdzenie, ze Warszawie nic sie nie
      nalezy od reszty kraju.

      Nie chce wpadac w ton tragedii, ale ponosimy realne koszta stania w korkach
      spowodowanych demonstracjami, realne koszta korkow i tloku powodowanego
      przyjezdzajacymi tu interesantami. W zwiazku z tym rozwiazania komunikacyjne
      dla Warszawy sa w jakims sensie inwestycjami waznymi nie tylko dla miasta, dla
      regionu ale wrecz dla kraju.

      Tyle faktow.
      Otwarte pozostaje pytanie jak wybrnac z klinczu, z jakim mamy do czynienia.
      Zakladajac, ze jestesmy w stanie odrzucuic wzajemne animozje i uprzedzenia,
      musmiy wprowadzic nowoczesne rozwiazania samorzodwe, decentralizowac finanse.
      Wtedy poprawi sie konkurencja miedzy regionami, wyrownaja sie szanse i znajda
      sie firmy, ktorte z warszawy uciekna do tanszych i czystrzych miast i regionow.
      Warszawa straci na tym tylko pozornie - konkurencja wymusi bowiem i tu sprawne
      finansowanie i inwestowanie. Korzysc bedzie wspolna, ale - i to jest prawdziwy
      problem, i to winien byc obiekt naszej zlosci - klasa rzadzaca od najnizszego
      do najwyzszego szczebla ma to, by tak rzecz, w dupie.

      I tu dochodzimy do kolejnego stopnia problemu. Majaca nas w dupie klasa
      polityczna z dupy sie nie wziela. Sami ja sobie wybralismy. "Jestem tu siedzacy
      i ty mnie wybrales nawet jesli nie glosowales" (Kazik) a byc moze nawet
      szczegolnie, jesli nie glosowales.

      Reasumujac: winni problemow nie sa warszawiacy jako tacy. Wszyscy razem w tym
      kraju ponosimy odpowiedzialnosc za otaczajacy nas syf i sami do siebie mozemy
      miec pretensje, a my, jak zawsze, mamy je do siebie nawzajem.
      --
      Roody102
      • Gość: Hakenbu Otóż to. IP: 212.244.77.* 06.08.03, 14:57
        Widzę, że na razie jako jedyny na tym forum prawidłowo odczytałeś moje
        intencje. "Warszawa" w tym konkretnym rozumieniu = władza, a nie mieszkańcy
        Warszawy, którzy tak samo tej władzy podlegają jak i wszyscy inni Polacy. (no
        prawie: poza posłami Samoobrony i SLD, którzy sami sobie sądem i katem.
        Decentralizacja i jeszcze raz decentralizacja - o to jedyna droga na harmonijny
        rozwój kraju.
        Odkorkują się może wreszcie trochę ulice Warszawy, a inne miasta dostaną szansę
        na samodzielne decydowanie o kierunkach swojego rozwoju.
        • Gość: omar1 Re: Otóż to. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 18:52
          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          > Widzę, że na razie jako jedyny na tym forum prawidłowo odczytałeś moje
          > intencje. "Warszawa" w tym konkretnym rozumieniu = władza, a nie mieszkańcy
          > Warszawy, którzy tak samo tej władzy podlegają jak i wszyscy inni Polacy. (no
          > prawie: poza posłami Samoobrony i SLD, którzy sami sobie sądem i katem.
          > Decentralizacja i jeszcze raz decentralizacja - o to jedyna droga na
          harmonijny
          >
          > rozwój kraju.
          > Odkorkują się może wreszcie trochę ulice Warszawy, a inne miasta dostaną
          szansę
          >
          > na samodzielne decydowanie o kierunkach swojego rozwoju.

          Albo jestes dzieckiem ,ze tak mówisz,albo niepoprawnym optymistą.W sumie ,na
          jedno wychodzi bo WŁADZA ,niestety w Polsce nie jest podzielna.Po co mają kraśc
          wszyscy ,każdy w swoim województwie,skoro SLD mając wszystkie nitki w reku w
          Stolicy ,pociąga za który chce i bieże co chce!

          I jeszcze jedna uwaga.Koryto NIE JEST Z GUMY!
          Tyle.
    • Gość: ELDOKA Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: *.kosson.com 07.08.03, 02:40
      DENERUJECIE MNIE MOWIC ZE WARSZAWA WAM CO ZABIERA !!! Z ekonmiczego punktu
      wynika ze wplacamy wicej .. my warszawiacy .. gdyby kazde miasto mialo dochody
      podatki itd. to warszawa miala by nie 1-a linie metra ale 5 lini metra .. a
      warszawa teraz to syf.. brud itd. ktos był na warszafskiej pradze ???? tam jest
      prawdziwa bieda ... proponuje zeby ktos tam poszedl o 22 w zime i niech
      przejdzie cala prage ..to sam mu wyplace kase jak go nie okradna zdesperowane
      dzieci ktore nie maja co jesc ....................
      A TO POLSKA WŁASNIE
      • Gość: Pawełek Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? IP: *.bci.net.pl 07.08.03, 11:53
        Gość portalu: ELDOKA napisał(a):

        > DENERUJECIE MNIE MOWIC ZE WARSZAWA WAM CO ZABIERA !!! Z ekonmiczego punktu
        > wynika ze wplacamy wicej .. my warszawiacy .. gdyby kazde miasto mialo
        dochody
        > podatki itd. to warszawa miala by nie 1-a linie metra ale 5 lini metra .. a
        > warszawa teraz to syf.. brud itd. ktos był na warszafskiej pradze ???? tam
        jest
        >
        > prawdziwa bieda ... proponuje zeby ktos tam poszedl o 22 w zime i niech
        > przejdzie cala prage ..to sam mu wyplace kase jak go nie okradna zdesperowane
        > dzieci ktore nie maja co jesc ....................
        > A TO POLSKA WŁASNIE


        Co Ty bredzisz?
      • Gość: Hakenbu Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: 212.244.77.* 11.08.03, 09:32

        Toś sie rozpędziła z tymi 5 liniami metra! My tu w Olsztynie z kolei o
        tramwajach sobie marzymy, a marzenia to przyjemna rzecz, ale na krótką metę.
        Wracając do ponurej rzeczywistości to, syf i brud na ulicach, to skutki bycia w
        centrum. Brudno jest w każdym wielkim mieście, bo tego się po prostu uniknać
        wśród ogromnego tłumu nie da.

        Inna sprawa, że wspaniały warszawski samorząd toleruje w samymy centrum
        blaszane budy, czy też w reprezentacyjnym punkcie po prawej stronie Wisły
        siedlisko wszelkiej możliwej zarazy i brudu, czyli Stadion X lecia.
        Myślę, że przy sprzyjającym wietrze niejedna reklamóweczka ze stoiska u
        Wietnamca szybuje sobie ponad błękitną tonią Wisły aż na Tamkę, albo i dalej...

        Poza tym za syf odpowiadają w głównej mierze sami Wraszawiacy, którzy tolerują
        na swoich potężnych blokowiskach tabuny rozwydrzonych pseudomiłośników zwierząt
        pozwalających swoim pupilkom zamieniać stołeczne trwaniki w jedną wielką kupę
        gówna.
        Czy za zasrane trawniki też odpowiadają Ci paskudni "przyjezdni"?

        Na koniec jeszcze odniosę sie do "głodnych" dzieci na Pradze. Bardzo dobrze
        znam Pragę i jakoś nie przypominam sobie tłumów wychudzonych twarzyczek
        żebrzących o kawałek chleba. W Warszawie istnieje mnóstwo organizacji
        charytatywnych, darmowych jadłodajni dla ubogich, itd. Stołeczne dzieciaki są
        regularnie dożywiane w szkołach w przeciwiństwie do tych z Bieszczad czy Mazur,
        które mają nieszczęście zamieszkiwać ubogie gminy.

        Nie przeczę, że w Warszawie jest bieda, ale zachowajmy rozsądne proporcje w
        zestawianiu tego jak wygląda sytuacja wielodzietnej familii z Ząbkowskiej, a
        dajmy na to z Rudy Śląskiej. Śmiem twierdzić, że statystycznie rzecz biorąc ta
        druga rodzinka musi wykazać o wiele wiecej zabiegów i hartu ducha by napchać
        żoładki swoim członkom choćby ze względu na o wiele liczniejszą konkurencję.
        • Gość: emes Re: Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: *.studiokwadrat.com.pl 11.08.03, 10:18
          Oj, znowu chcesz sie bic. Nie czaisz, ze waaadzy wlasnie o takie zwasnienie
          spoleczenstwa chodzi. Nie daj sie wpasowac w schematat walki Warsiafka-reszta
          swiata bo mozesz sie znalezc na marginesie. Dopiera faktyczna wspolpraca moze
          nam, spoleczenstwu, co dac. Od waaadzy niczego bym sie nie spodziewal!

          Mi jest niezle - w Warszawie sie urodzilem, uczylem, pracuje. A setki tysiecy
          innych? Jak dalej bedzie trwala taka nagonka na Warsiafkie to naprawde moze
          dojsc do sytuacji, ze Warszawiacy nie beda wpuszczac do siebie zamiejscowych.
          Uwazasz, ze tak bedzie OK?



          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          > Inna sprawa, że wspaniały warszawski samorząd toleruje w samymy centrum
          > blaszane budy, czy też w reprezentacyjnym punkcie po prawej stronie Wisły
          > siedlisko wszelkiej możliwej zarazy i brudu, czyli Stadion X lecia.
          > Myślę, że przy sprzyjającym wietrze niejedna reklamóweczka ze stoiska u
          > Wietnamca szybuje sobie ponad błękitną tonią Wisły aż na Tamkę, albo i
          dalej...


          Jak ma sie twoja wrazliwosc na biede do checi likwidacji miejsc, ktore daja
          prace calum rzeszom ludzi - glownie przyjezdnych!!! Warszawiacy sa glownie
          kupujacymi!


          >
          > Poza tym za syf odpowiadają w głównej mierze sami Wraszawiacy, którzy
          tolerują
          > na swoich potężnych blokowiskach tabuny rozwydrzonych pseudomiłośników
          zwierząt
          >
          > pozwalających swoim pupilkom zamieniać stołeczne trwaniki w jedną wielką kupę
          > gówna.
          > Czy za zasrane trawniki też odpowiadają Ci paskudni "przyjezdni"?


          Odpowiadaja tylko wtedy, gdy sami te trawniki zasraja! Nie zacietrzewiaj sie!!!

          >
          > Na koniec jeszcze odniosę sie do "głodnych" dzieci na Pradze. Bardzo dobrze
          > znam Pragę i jakoś nie przypominam sobie tłumów wychudzonych twarzyczek
          > żebrzących o kawałek chleba. W Warszawie istnieje mnóstwo organizacji
          > charytatywnych, darmowych jadłodajni dla ubogich, itd. Stołeczne dzieciaki są
          > regularnie dożywiane w szkołach w przeciwiństwie do tych z Bieszczad czy
          Mazur,
          >
          > które mają nieszczęście zamieszkiwać ubogie gminy.


          Ale to nie warszawskie gminy sa glownymi donatorami. Gminy (teraz dzielnice)
          najczesciej wspoluczestnicza w akcjach roznych fundacji (prywatnych) - daja
          lokale (biedne gminy tez je maja!), czasem cos dorzuca. Moja firma miesiac-w
          miesiac przelewa na konto takiej fundacji kase. I nie odpisuje sobie tego od
          podatku bo nie moge.


          A bieda w Warszawie jest. I to taka, za az piszczy!!! Za rzadko ty bywasz...

          >
          > Nie przeczę, że w Warszawie jest bieda, ale zachowajmy rozsądne proporcje w
          > zestawianiu tego jak wygląda sytuacja wielodzietnej familii z Ząbkowskiej, a
          > dajmy na to z Rudy Śląskiej. Śmiem twierdzić, że statystycznie rzecz biorąc
          ta
          > druga rodzinka musi wykazać o wiele wiecej zabiegów i hartu ducha by napchać
          > żoładki swoim członkom choćby ze względu na o wiele liczniejszą konkurencję.


          No i wlasnie dlatego potrzebna jest wspolpraca CALEGO spoleczenstwa, a nie
          bezsensowne pytania co Warszawa jest komukolwiek winna. Bo to rodzi konflikty,
          ktore rozpierd... wszystko rowno.

          Wiesz, zastanawialem sie nad otwarciem filii mojej firmy na Slasku. Ale sobie
          darowalem. Raz recesja, a dwa ludzie. Nie chca mnie tam jako Warszawiaka nawet
          jezeli moge im dac prace. TO JEST BEZ SENSU!!!
          • Gość: Hakenbu Re: Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: 212.244.77.* 12.08.03, 11:37
            Gość portalu: emes napisał(a):

            > Oj, znowu chcesz sie bic. Nie czaisz, ze waaadzy wlasnie o takie zwasnienie
            > spoleczenstwa chodzi. Nie daj sie wpasowac w schematat walki Warsiafka-reszta
            > swiata bo mozesz sie znalezc na marginesie. Dopiera faktyczna wspolpraca moze
            > nam, spoleczenstwu, co dac. Od waaadzy niczego bym sie nie spodziewal!

            Bic? Nigdy w życiu!
            Zgadza sie: współpraca i jeszcze raz współpraca. Swoją drogą dlaczego zarzucasz
            mi, że chcę antagonizować Warszawę z resztą kraju? Przeciwnie: stańmy razem
            przeciwko lewackim diabłom ruinującym i tak wątły dorobek III RP.

            > Mi jest niezle - w Warszawie sie urodzilem, uczylem, pracuje. A setki tysiecy
            > innych? Jak dalej bedzie trwala taka nagonka na Warsiafkie to naprawde moze
            > dojsc do sytuacji, ze Warszawiacy nie beda wpuszczac do siebie zamiejscowych.
            > Uwazasz, ze tak bedzie OK?

            Nie popieram żadnej nagonki, w gruncie rzeczy to takie samo miasto jak inne
            tyle, że większe. W normalnym kraju większość ludzi powinna móć znaleźć
            zatrudnienie w miejscu swojego zamieszkania i wtedy nie byłyby potrzebne żadne
            wycieczki zarobkowe.
            Myślisz, że znowu jak za komuny można by wprowadzić dla W-wy status miasta
            zamkniętego? To kto bedzie wynajmował tysiace mieszkań, robił zakupy i nakręcał
            koniunkturę? Warszawa to nie perpetuum mobile potrzebuje świeżych zastrzyków
            pieniędzy z zewnątrz jak każde miasto.

            > Jak ma sie twoja wrazliwosc na biede do checi likwidacji miejsc, ktore daja
            > prace calum rzeszom ludzi - glownie przyjezdnych!!! Warszawiacy sa glownie
            > kupujacymi!

            Kolejny błąd! To nieprawda, że tadion X-lecia w ogromnej większości nawiedzają
            Warszawiacy. Ci mają przyzwoite pensyjki i wygodne zakupy w centach handlowych.
            Biedna, spauperyzowana prowincja musi pielgrzymować po tanie odzienie i sprzęt
            na najsłynniejszy bazarowy moloch. Wystarczy tylko popatrzeć na te setki
            autobusów, tysiace samochodów na obcych blachach, czy tłumy wysypujące sie
            każdego poranka z pociągów na Dworcu Wschodnim. Co do blaszanych bud w Centrum
            to struktura kupujacych jest tam pewnie zdecydowanie bardziej skierowana w
            stronę Warszawy. Jest tam po prostu wiecej kupców warszawskich i warszawskiej
            klienteli. Stadion to cała Polska, a właściwie Euro-Azjo-Afryka w pigułce.
            Jestem za likwidacja tego siedliska przestępczosci i syfu. Kupcy z tamtad z
            powodzeniem powinni szukać sobie miejsca na targowiskach w mniejszych
            miejscowościach.
            No bo po jaką cholerę, np. sprzedawca z Lublina jedzie na Stadion by sprzedać
            np. patelnię klientowi z Chełma? Nie moga sobie tego załatwic na własnym
            podwórku?
            Nawet w życiu targowym ten kraj jest cholernie scentralizowany. Żeby kupic
            sobie garść tanich ciuchów muszę dymać ponad 200 km do stolicy.


            > >
            > Odpowiadaja tylko wtedy, gdy sami te trawniki zasraja! Nie zacietrzewiaj
            sie!!!

            He he, tyle, że gówno pozostaje gównem. A W-wie pełno go jak mało gdzie.



            > Ale to nie warszawskie gminy sa glownymi donatorami. Gminy (teraz dzielnice)
            > najczesciej wspoluczestnicza w akcjach roznych fundacji (prywatnych) - daja
            > lokale (biedne gminy tez je maja!), czasem cos dorzuca. Moja firma miesiac-w
            > miesiac przelewa na konto takiej fundacji kase. I nie odpisuje sobie tego od
            > podatku bo nie moge.


            Fakt jest faktem, że biedne dziecko w W-wie przynajmniej porządnie sie nażre,
            nie wnikając juz skąd jest kasa. W W-wie jest po prostu gdzie szukać sponsorów.

            > A bieda w Warszawie jest. I to taka, za az piszczy!!! Za rzadko ty bywasz...

            Tłumy zebraków na ulicach? Przynajmniej ma im kto wrzucić grosiaka do puszki.

            > No i wlasnie dlatego potrzebna jest wspolpraca CALEGO spoleczenstwa, a nie
            > bezsensowne pytania co Warszawa jest komukolwiek winna. Bo to rodzi
            konflikty, ktore rozpierd... wszystko rowno.

            Popieram i powtarzam: Razem, przeciwko lewactwu, korupcji, zwiazkom zawodowym,
            etc.


            > Wiesz, zastanawialem sie nad otwarciem filii mojej firmy na Slasku. Ale sobie
            > darowalem. Raz recesja, a dwa ludzie. Nie chca mnie tam jako Warszawiaka
            nawet
            > jezeli moge im dac prace. TO JEST BEZ SENSU!!!


            Spróbuj na Mazurach. Ludzi mniej, ale oczywiscie w zależnosci od twojej branży
            można tu znaleść dla siebie miejsce. Tutaj jest ogromy głód kapitału i raczej
            nie spotkałem się z jakimiś przejawami wrogości do Warszawki. Są po prostu
            ludzie i ludziska. Jeśli uczciwie i z pomysłem chcesz rozwinać swoją firmę,
            tylko Ci przyklasnąć.

            Masz okazję udowodnic, ze Warszawka to nie tylko zblazowani, nafaszerowani
            szmalem pozerzy, których nie jest tak wielu, ale niestety dają się zauważyć,
            ale i normalni ludzie, z którymi można zrobić dobry interes.
            Powodzenia!
            • Gość: emes Re: Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: *.studiokwadrat.com.pl 12.08.03, 12:56
              Juz sam "temat" ma nieco agresywny wydzwiek. Caly ten watek sugeruje, ze ktos
              cos komus jest winien. Bo wedlug mnie nikt nic nie jest winien. Kazdy jest
              kowalem swojego losu! Wybacz jezeli zle Cie zrozumialem.

              W normalnym kraju kazdy powinien moc znalesc prace tam, gdzie chce - w miejscu
              zamieszkania i na drugim koncu kraju.

              Wlasnie, ze chce, zeby Warszawa byla otwarta - przeczytaj to, co napisalem o
              np. Stadionie Dziesieciolecia! Uwierz mi bardzo duzo Warszawiakow tam
              sie "stoluje". Nie tylko z przyczyn ekonomicznych - tam mozna kupic duzo
              roznych towarow (legalnych), ktorych nie uswiadczysz w sklepach. Duza czesc
              Warszawki robi tam tez zakupy pod przymusem ekonomicznym - nie przesadzaj z ta
              warszawska zamoznoscia. Moze zarabiamy wiecej, ale tez znacznie wiecej
              wydajemy - ja place za wynajete, niewielkie mieszkanie na peryferiach (20 km od
              centrum) 1100 zl!!! Wynajmuje bo koszt zakupu mieszkania w Warszawie to 3-5
              tys. za m2! Za zwykle mieszkanie - nie apartament!

              Wydaje mi sie, ze to, ze Lublinianin sprzedaje klientowi z Chelma patelnie w
              Warszawie jest dodatkowym potwierdzeniem moich slow. Chelmianin jest
              obslugiwany przy okazji bo glownymi klientami sa Warszawiacy. Gdyby bylo
              inaczej to takie megabazary bylyby gdzie indziej :-) Jak np. bazar odziezowy
              pod Lodzia - jest popyt - jest bazar.

              Tez mi sie nie podobaja bazary w centrum, ale...

              Wracajac do biedy - dlaczego uwazasz, ze skoro nie ma tlumow zebrakow to w
              Warszawie nie ma biedy? U Ciebie zebracy laza tabunami? Zebracy to nie
              wyznacznik biedy. Biedacy zyja swoim zyciem z dnia na dzien i tylko bardzo
              niewielki odsetek decyduje sie na zebranie. Poza tym w Warszawie zebractwo to
              niezly biznes i biedacy nie maja do niego wstepu - jest taka rejonizacja i
              ochrona jak nie przymierzajac wsrod prostytutek i ich alfonsow.


              Chetnie zainwestuje kase na mazurach, ale nie w mojej branzy. Jest zwiazana z
              duzymi miastami. Poczekam az recesja sie skonczy (ciekawe czy dozyje...). No i
              musze poczekac na zmiane mentalnosci ludzi z popegieerowskich wsi. Wybacz, ale
              sa nie najlepszymi pracownikami. Kilku moich znajomych mialo powazne problemy -
              zmuszanie do pracy jest be, za malo kasy - be. Cacy jest za to rzadanie
              wszystkiego - bo sie nalezy. To nie jest wina tych ludzi - tak ich wychowal
              poprzedni system i, niestety, dzisiejszy to konserwuje ustami naszych
              zlotoustych obroncow ludu spod szyldu PSL i Samoobrony!
              • Gość: Hakenbu Re: Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: 212.244.77.* 12.08.03, 13:36

                > Juz sam "temat" ma nieco agresywny wydzwiek. Caly ten watek sugeruje, ze ktos
                > cos komus jest winien. Bo wedlug mnie nikt nic nie jest winien. Kazdy jest
                > kowalem swojego losu! Wybacz jezeli zle Cie zrozumialem.

                Przyznaję, że tytuł temat to pewnego rodzaju prowokacja, nie należy go brac
                dosłownie.

                > Wlasnie, ze chce, zeby Warszawa byla otwarta - przeczytaj to, co napisalem o
                > np. Stadionie Dziesieciolecia! Uwierz mi bardzo duzo Warszawiakow tam
                > sie "stoluje". Nie tylko z przyczyn ekonomicznych - tam mozna kupic duzo
                > roznych towarow (legalnych), ktorych nie uswiadczysz w sklepach. Duza czesc
                > Warszawki robi tam tez zakupy pod przymusem ekonomicznym - nie przesadzaj z
                ta
                > warszawska zamoznoscia. Moze zarabiamy wiecej, ale tez znacznie wiecej
                > wydajemy - ja place za wynajete, niewielkie mieszkanie na peryferiach (20 km
                od
                >
                > centrum) 1100 zl!!! Wynajmuje bo koszt zakupu mieszkania w Warszawie to 3-5
                > tys. za m2! Za zwykle mieszkanie - nie apartament!

                No to kto robi zakupy w Galerii Centrum, Klifie, Reducie, etc.? Czyżby
                warszawka elita była aż tak liczna? Na stadionie widać przede wszystkim lokalną
                młodzież (przyciagaja ich głównie pirackie płytki), a wśród reszty klienteli
                przeważają niezamożni ludzie z całej Polski (pewnie i z Warszawy, ale czy
                stanowią oni większość? Bardzo wątpię.)

                Wynajem mieszkania kosztuje. Sam dwa lata temu wynajmowałem pod biuro i
                mieszkanie zarazem mieszkanko na Pl. Wilsona za 500 dolców.
                Domyślam się, że wynajmujesz mieszkanko gdzieś na Bemowie czy jelonkach, to
                kompletne zadupie i brzydkie, a nie wiedzieć czemu jest tam cholernie drogo.
                Praga jest o wiele blizej, jest taniej i wcale nie tak strasznie jak ją malują.

                > Wydaje mi sie, ze to, ze Lublinianin sprzedaje klientowi z Chełma patelnie w
                > Warszawie jest dodatkowym potwierdzeniem moich slow. Chelmianin jest
                > obslugiwany przy okazji bo glownymi klientami sa Warszawiacy. Gdyby bylo
                > inaczej to takie megabazary bylyby gdzie indziej :-) Jak np. bazar odziezowy
                > pod Lodzia - jest popyt - jest bazar.

                Warszawa jest po prostu wielkim węzłem komunikacyjnym ni dlatego tam znajduje
                sie nasz "ulubiony" mega - bazar. Tutaj stosunkowo łatwo dojedzie gość z
                Olsztyna i z Rzeszowa. Bazar pod Łodzią znajduje sie niemal w samym centrum
                Polski - decyduje tu lokalizacja, a nie miejscowa klientela. Ci mają po prostu
                maksymalnie móc łatwo dojechać z każdej strony.

                > Tez mi sie nie podobaja bazary w centrum, ale...

                ale...i tak nic lepszego się nie wymyśli? Nie jestem przeciw bazarom niech
                sobie będą, ale w ustronnych miejscach i mniejszych rozmiarów i tak w Warszawie
                jest zatrzęsienie takich miejsc. Pokraczny gigant na Pradze jest poza wszelką
                kontrolą - to Państwo w Państwie. Kwitnie tu przestępczość: piractwo, paserka,
                i Bóg wie co jeszcze.
                Żeby się tego pozbyć trzeba nie lada odwagi. Potrzeba silnego prezydenta z
                wizją. Nie takiego mamełę jak Kaczor, który wyczekuje wyborów prezydenckich.
                Zna się na polityce i bierze przykład z Kwacha. Gada duzo gładkich słówek, nie
                robi nic, a wyborcy i tak go pokochają.

                > Wracajac do biedy - dlaczego uwazasz, ze skoro nie ma tlumow zebrakow to w
                > Warszawie nie ma biedy? U Ciebie zebracy laza tabunami? Zebracy to nie
                > wyznacznik biedy. Biedacy zyja swoim zyciem z dnia na dzien i tylko bardzo
                > niewielki odsetek decyduje sie na zebranie. Poza tym w Warszawie zebractwo to
                > niezly biznes i biedacy nie maja do niego wstepu - jest taka rejonizacja i
                > ochrona jak nie przymierzajac wsrod prostytutek i ich alfonsow.

                Można tu się spierać, tyle, że to bez sensu. Nie znam statystyk, podejrzewam
                tylko, że procentowa ilość ludzi żyjąca na granicy ubóstwa w W-wie jest
                wyraźnie mniejsza niż w innych miastach.

                > Chetnie zainwestuje kase na mazurach, ale nie w mojej branzy. Jest zwiazana z
                > duzymi miastami. Poczekam az recesja sie skonczy (ciekawe czy dozyje...). No
                i
                > musze poczekac na zmiane mentalnosci ludzi z popegieerowskich wsi. Wybacz,
                ale
                > sa nie najlepszymi pracownikami. Kilku moich znajomych mialo powazne
                problemy -
                >
                > zmuszanie do pracy jest be, za malo kasy - be. Cacy jest za to rzadanie
                > wszystkiego - bo sie nalezy. To nie jest wina tych ludzi - tak ich wychowal
                > poprzedni system i, niestety, dzisiejszy to konserwuje ustami naszych
                > zlotoustych obroncow ludu spod szyldu PSL i Samoobrony!

                Tutaj się zgodzę. Tylko kto każe Ci zatrudniać post pegieerowców? Mało tu
                wykształconych młodych ludzi którzy często od kilku czy kilkunastu miesięcy
                bezskutecznie pukają do drzwi pracodawców? Oni nie myślą o samoobronach, PSL-
                ach i innych pasożytach. Chcą się rozwijać, ale lewackie gnidy odebrały im tę
                szansę.
                Chyba, że potrzebujesz typowych roboli. Wtedy faktycznie nie jest najlepiej,
                ale i tak łatwiej znaleźć tania i solidna np. ekipę remontową niż w Warszawie.
                P.s.
                Jeśli można.. w jakiej to branży obecnie działasz? Informatyczna, szkoleniowa?
                • Gość: emes Re: Brudno Wam? To sobie posprzątajcie! IP: *.studiokwadrat.com.pl 12.08.03, 13:56
                  Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

                  >
                  > > Juz sam "temat" ma nieco agresywny wydzwiek. Caly ten watek sugeruje, ze k
                  > tos
                  > > cos komus jest winien. Bo wedlug mnie nikt nic nie jest winien. Kazdy jest
                  >
                  > > kowalem swojego losu! Wybacz jezeli zle Cie zrozumialem.
                  >
                  > Przyznaję, że tytuł temat to pewnego rodzaju prowokacja, nie należy go brac
                  > dosłownie.
                  >
                  > > Wlasnie, ze chce, zeby Warszawa byla otwarta - przeczytaj to, co napisalem
                  > o
                  > > np. Stadionie Dziesieciolecia! Uwierz mi bardzo duzo Warszawiakow tam
                  > > sie "stoluje". Nie tylko z przyczyn ekonomicznych - tam mozna kupic duzo
                  > > roznych towarow (legalnych), ktorych nie uswiadczysz w sklepach. Duza czes
                  > c
                  > > Warszawki robi tam tez zakupy pod przymusem ekonomicznym - nie przesadzaj
                  > z
                  > ta
                  > > warszawska zamoznoscia. Moze zarabiamy wiecej, ale tez znacznie wiecej
                  > > wydajemy - ja place za wynajete, niewielkie mieszkanie na peryferiach (20
                  > km
                  > od
                  > >
                  > > centrum) 1100 zl!!! Wynajmuje bo koszt zakupu mieszkania w Warszawie to 3-
                  > 5
                  > > tys. za m2! Za zwykle mieszkanie - nie apartament!
                  >
                  > No to kto robi zakupy w Galerii Centrum, Klifie, Reducie, etc.? Czyżby
                  > warszawka elita była aż tak liczna?


                  Zadaj raczej pytanie kto po tych miejscach spaceruje - to nie jest jednoznaczne
                  z zakupami :-))) Zakupy przez duze "Z" robi niewielki odsetek "spacerowiczow".
                  To taka nowa forma turystyki - sprawdzanie czy w sklepach pojawilo sie cos
                  nowego na co mnie nie stac :-)))


                  Na stadionie widać przede wszystkim lokalną
                  >
                  > młodzież (przyciagaja ich głównie pirackie płytki), a wśród reszty klienteli
                  > przeważają niezamożni ludzie z całej Polski (pewnie i z Warszawy, ale czy
                  > stanowią oni większość? Bardzo wątpię.)
                  >
                  > Wynajem mieszkania kosztuje. Sam dwa lata temu wynajmowałem pod biuro i
                  > mieszkanie zarazem mieszkanko na Pl. Wilsona za 500 dolców.
                  > Domyślam się, że wynajmujesz mieszkanko gdzieś na Bemowie czy jelonkach,


                  Oooooo - znacznie dalej niz Bemowo czy jelonki. Za to znacznie ladniej i ciszej
                  choc daaaleko :-)))


                  to
                  > kompletne zadupie i brzydkie, a nie wiedzieć czemu jest tam cholernie drogo.
                  > Praga jest o wiele blizej, jest taniej i wcale nie tak strasznie jak ją
                  malują.
                  >
                  > > Wydaje mi sie, ze to, ze Lublinianin sprzedaje klientowi z Chełma patelnie
                  > w
                  > > Warszawie jest dodatkowym potwierdzeniem moich slow. Chelmianin jest
                  > > obslugiwany przy okazji bo glownymi klientami sa Warszawiacy. Gdyby bylo
                  > > inaczej to takie megabazary bylyby gdzie indziej :-) Jak np. bazar odziezo
                  > wy
                  > > pod Lodzia - jest popyt - jest bazar.
                  >
                  > Warszawa jest po prostu wielkim węzłem komunikacyjnym ni dlatego tam znajduje
                  > sie nasz "ulubiony" mega - bazar. Tutaj stosunkowo łatwo dojedzie gość z
                  > Olsztyna i z Rzeszowa. Bazar pod Łodzią znajduje sie niemal w samym centrum
                  > Polski - decyduje tu lokalizacja, a nie miejscowa klientela. Ci mają po
                  prostu
                  > maksymalnie móc łatwo dojechać z każdej strony.
                  >
                  > > Tez mi sie nie podobaja bazary w centrum, ale...
                  >
                  > ale...i tak nic lepszego się nie wymyśli? Nie jestem przeciw bazarom niech
                  > sobie będą, ale w ustronnych miejscach i mniejszych rozmiarów i tak w
                  Warszawie


                  Podpieram, ale nie calkiem. Lokalizacja tak - rozmiar nie. Rozmiar ma byc
                  zalezny od potrzeb, a te reguluje rynek.

                  >
                  > jest zatrzęsienie takich miejsc. Pokraczny gigant na Pradze jest poza wszelką
                  > kontrolą - to Państwo w Państwie. Kwitnie tu przestępczość: piractwo,
                  paserka,
                  > i Bóg wie co jeszcze.
                  > Żeby się tego pozbyć trzeba nie lada odwagi. Potrzeba silnego prezydenta z
                  > wizją. Nie takiego mamełę jak Kaczor, który wyczekuje wyborów prezydenckich.
                  > Zna się na polityce i bierze przykład z Kwacha. Gada duzo gładkich słówek,
                  nie
                  > robi nic, a wyborcy i tak go pokochają.
                  >
                  > > Wracajac do biedy - dlaczego uwazasz, ze skoro nie ma tlumow zebrakow to w
                  >
                  > > Warszawie nie ma biedy? U Ciebie zebracy laza tabunami? Zebracy to nie
                  > > wyznacznik biedy. Biedacy zyja swoim zyciem z dnia na dzien i tylko bardzo
                  >
                  > > niewielki odsetek decyduje sie na zebranie. Poza tym w Warszawie zebractwo
                  > to
                  > > niezly biznes i biedacy nie maja do niego wstepu - jest taka rejonizacja i
                  >
                  > > ochrona jak nie przymierzajac wsrod prostytutek i ich alfonsow.
                  >
                  > Można tu się spierać, tyle, że to bez sensu. Nie znam statystyk, podejrzewam
                  > tylko, że procentowa ilość ludzi żyjąca na granicy ubóstwa w W-wie jest
                  > wyraźnie mniejsza niż w innych miastach.


                  Bo i bezrobocie mniejsze. Ale w wyniku konsekwentnych dzialan waaaadzy to tez
                  sie zmieni...

                  Poza tym dla biednego nie ma znaczenia czy takich biednych obok jest dwoch, czy
                  dwustu, czy dwa tysiace. Kazdy ma WLASNE, OSOBISTE dramaty!


                  >
                  > > Chetnie zainwestuje kase na mazurach, ale nie w mojej branzy. Jest zwiazan
                  > a z
                  > > duzymi miastami. Poczekam az recesja sie skonczy (ciekawe czy dozyje...).
                  > No
                  > i
                  > > musze poczekac na zmiane mentalnosci ludzi z popegieerowskich wsi. Wybacz,
                  >
                  > ale
                  > > sa nie najlepszymi pracownikami. Kilku moich znajomych mialo powazne
                  > problemy -
                  > >
                  > > zmuszanie do pracy jest be, za malo kasy - be. Cacy jest za to rzadanie
                  > > wszystkiego - bo sie nalezy. To nie jest wina tych ludzi - tak ich wychowa
                  > l
                  > > poprzedni system i, niestety, dzisiejszy to konserwuje ustami naszych
                  > > zlotoustych obroncow ludu spod szyldu PSL i Samoobrony!
                  >
                  > Tutaj się zgodzę. Tylko kto każe Ci zatrudniać post pegieerowców? Mało tu
                  > wykształconych młodych ludzi którzy często od kilku czy kilkunastu miesięcy
                  > bezskutecznie pukają do drzwi pracodawców? Oni nie myślą o samoobronach, PSL-
                  > ach i innych pasożytach. Chcą się rozwijać, ale lewackie gnidy odebrały im tę
                  > szansę.
                  > Chyba, że potrzebujesz typowych roboli. Wtedy faktycznie nie jest najlepiej,
                  > ale i tak łatwiej znaleźć tania i solidna np. ekipę remontową niż w Warszawie.
                  > P.s.
                  > Jeśli można.. w jakiej to branży obecnie działasz? Informatyczna, szkoleniowa?


                  Reklamowa. Za to wymagajaca bardzo szybkich "reakcji". Np. godzina od zlecenia.
                  Bez szczegolow.

                  Dalsza czesc to (jak na teraz) czysta teoria:
                  - jak bede chcial "emigrowac" to beda mi potrzebni niskokwalifikowani, ale
                  chetni do ciezkiej pracy (potencjalnie byli pracownicy PGR). Pracy za mniejsze
                  niz w Warszawie pieniadze bo musze miec jakis interes w przenoszeniu produkcji
                  na prowincje. Ci wyksztalceni u mnie sie "zmarnuja".
    • kurwiki_begerowej Re: Co Warszawa jest winna reszcie kraju? 13.08.03, 00:52
      Nuda i blablacja.
      I powtóra, powtóra, nawet nie z rozrywki, a z nudy.
      Uważamy tak my.
      Tymczasem nie ma kto wziąć pod opiekę setek bezdomnych pensjonariuszy schronisk
      dla zwierząt.
      Warszawskich.
      Donosim, że my juz dwa bezdomne, domnymi uczynilim i mamy od owych nagród sto
      tysięcy calkiem nieoczekiwanych.
      Bowiem Polacy, a nawet narody świata, dzielą się nie na warszawiaków oraz
      resztę, ale na Florę i Faunę oraz przedmioty.
      My i nasze domniaki jużesmy ,Flora - mniej może, ale Fauna jak najbardziej.
      Niech czy jajecznica niejaki, wciąż przedmiotami są.
      Ale moze i dla nich usmiechnie się Słońce.

      kurwiki, filozoficznie, czyż nie ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka