Dodaj do ulubionych

Wolisz market czy lokalny sklep?

10.04.08, 10:53
Carerefour zaczyna działać jak amerykański moloch Wal-Mart - po
zakupach, kartach kredytowych czas na telefonię komórkową. Już
wkrótce pojawi się sieć Carrefour. Do końca 2009 roku przybędzie
jeszcze pakiet ubezpieczeń.
Czy Carrefour nadal jedzie na uldze podatkowej, czy wzorem Billi
przechodzi przeobrażenia, aby tylko uniknąć płacenia podatków.
Zaoszczędzone kwoty plus oszczędności z płac i świadczeń
pracowniczych idą na budowę i rozbudowę kolejnych marketów.
Czy nie warto czasami choćby wyrać się na zakupy do sklepiku za
rogiem?
--
estabilishment
---------------
o bieliźnie
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 10.04.08, 10:56
      Przykro mi (chociaż nie wiem, czemu ma mi być przykro - więc nie
      jest mi przykro), ale wolę market. Moje ulubione piwo w markecie
      kosztuje 3.49, a u mnie w sklepie na dole 4.75 (chociaż ostatnio
      było nawet po 5.15).
      --
      Niektórzy mówią, że nie stał w kolejce po inteligencję i ma spaczony
      bagaż doświadczeń osobistych. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
      • fedorczyk4 Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 10.04.08, 11:05
        Marketow nie cierpie, ale uprawiam. Kupuje, wlasnie w Carrefourze,
        wszelkie plyny. Procentowe i nie. Psie i kocie zarlko. Chemie domowa
        i tego typu rzeczy.Ale w sklepie poddomowym kupuje wszystkie jarzywa
        i warzyny, szynki, jajka i takietam. Codziennie w nim bywam. A
        Carrefour akurat nie robi unikow jak Billa.
        --
        Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
    • warzaw_bike_killerz Wole markety, ale... 10.04.08, 11:19
      nie potrafie zrozumiec dlaczego niektorzy z nich korzystali/korzystaja z ulg
      podatkowy. Przeciez zawsze handel, chocby nie wiem jak wszyscy plakali, jest
      najbardziej dochodowym przedsiewzieciem.
      W przypadku posrednictwa, nie powinno byc zadnych preferencji podatkowych. Wrecz
      przeciwnie, o ile potrafie zrozumiec ulgi dla eksporterow, czy producentow, o
      tyle supermarkety korzystajace z ulg to jakas paranoja. I nie ma co mydlic oczu,
      ze zapewniaja miejsca pracy, bo powiedzmy sobie szczerze, ze niekoniecznie
      lokalny sklepikarz sam stoi za lada i jest jednoosobowym przedsiebiorstwem.
      --
      Nie moge siebie czytac...
      Lubie po grecku
      • anmanika Re: Wole markety, ale... 10.04.08, 12:31
        100% wolałabym sklepik osiedlowy gdyby nie wiele ale...
        Po pierwsze, w małym sklepie często słyszę słowa:" nie ma", nikt się
        nie przejmuje czymś taki jak ciągłośc dostaw. Wczoraj 4 sklepy
        obeszłam w poszukiwaniu głupiej świetlówki. Do żadnego z nich nigdy
        już nie powrócę i niech właściciele nie płaczą, że markety zabijają
        małe sklepy, to z powodzeniem robią ich właściele.
        Ceny pal licho, wiadomo, że mały na tym polu nie może konkurowac. No
        ale może jakością, niestety tego nie widac.
        No i te wciskanie przeterminowanych towarów, ciągle uprawiane.

        --
        Polacy potrafią:" W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnie
        fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service
        ocenili, ze są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem
        Amerykanów fałszywe "zielone" wykonane zostały staranniej niż …
        autentyczne banknoty."
        • Gość: Artur Re: Wole markety, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.08, 22:46
          Jakoś nie mogę uwierzyć że w czterech sklepach wyspecjalizowanych w branży
          ELEKTRYCZNEJ nie mieli głupiej świetlówki :)
          a na dodatek w każdym takim sklepie lub hurtowni jest kompetentna ekipa która
          potrafi doradzić jaką świetlówką do jakiego pomieszczenia i jakiego zastosowania
          .BARWA I CZYNNIK RA
          W markecie pewnie zabrałeś pierwszy lepszy chiński
          • anmanika Re: Wole markety, ale... 06.05.08, 11:17
            Tak, w 4 sklepach wyspecjalizowanych w branży ELEKTRYCZNEJ nie było
            żarówki, a raczej jarzeniówki. W jednym "wczoraj" wyszły powiedział
            właściciel i wrócił do rozmowy z kumplem, co było nieporównywalnie
            ważniejsze niż obsługa jakiegoś namolnego klienta. Żarówkę kupiłam w
            piątym sklepie, lepiej zaopatrzonym a czy była chińska? Zapewne ale
            pod szyldem Philipsa;-).
            --
            Raporty policyjne cd: Z rozpytania sąsiadów wynika, że podejrzany
            zakopał poszlakę w ogródku.
    • Gość: JK Re: Wolisz market czy lokalny sklep? IP: *.aster.pl 10.04.08, 23:10
      Robię zakupy i w marketach, i w bazarkowym sklepiku (fakt, mam tylko
      jeden taki, ale za to już od nastu lat ten sam). Z tym, że w tym
      małym coraz częściej denerwuje mnie to, że panie sprzedawczynie tak
      się już zaprzyjaźniły z klientami (także ze mną), że nawet obsługa
      kilkuosobowej kolejki trwa wieki (głupie gadki o wszystkim i o
      niczym, oglądanie i wąchanie wszystkiego, co się da, prośby klientów
      o nakładanie towaru pomimo, że sklepik jest samoobsługowy, w związku
      z ciągłymi rozmowami częste pomyłki w kasie i liczenie zakupów od
      nowa itd, itp). Wszystko fajnie, bo swojsko, ale z drugiej strony
      nie mam ani czasu, ani ochoty na spędzanie w sklepie godziny i to w
      dodatku przy 3-osobowej kolejce. Za nerwowa jestem. Zresztą chyba
      nie tylko ja, bo często widzę ludzi, którzy też zgrzytając zębami
      stoją w kolejce i przez 20 min. słuchają jednej kilentki, która
      opowiada historię swojego życia i szczegóły z kupki swojego dziecka.
      Ja też sobie z paniami lubię czasem pogadać, ale wtedy, gdy jest w
      sklepie luźno, a nie wtedy, gdy za mną stoją ludzie.
    • Gość: EUROpejczyk Re: Wolisz market - tak, oczywiście! IP: *.acn.waw.pl 11.04.08, 00:21
      Centra Handlowe, Piotr i Paweł oraz Bomi. I żadne tam zasyfiałe bazary,
      targowiska, hale mirowskie, małe osiedlowe sklepiki i relikty społem. I swoich
      przyzwyczajeń nie zmienię! Piotr i Paweł ma najnajlepsze żarcie, jakie
      gdziekolwiek w DC dostać jestem w stanie. Do żadnych sklepów 'za rogiem' nie
      chadzam. Już sobie wyobrażam, jak muszą wyglądać moje ulubione befsztyki wołowe
      w jakimś tanim sklepiku. Mają tam w ogóle takowe? Byle gdzie nie kupuję, byle
      czego nie jadam, bo ja nie chcę żyć byle jak. Po nocach pod saturnem za tanią
      cyfrówką też nie wystaję.
    • alfajet777 Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 13.04.08, 16:41
      Jak kupowac to w BOMI lub ALMIE i nigdzie indziej wiem ze drogo ale potrafia
      zadbac o klienta a co do Carrfura to smiechu warte super promocja ser gouda za
      19.99 a u mnie na osiedlu za rogiem w osiedlowym ser Gouda za 15 zł i co ??? W
      Sieciach trzeba cholernie uwazac i nie dac sie ogłupic tym reklamą
      --
      Epoka Jagódkowa
      • dwa-filary Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 13.04.08, 18:11
        W marketach- chemia,alkohole,napoje i gospodarstwo domowe.Żarełko w sklepikach osiedlowych,może i drożej,ale codzienne dostawy gwarantują świeży towar.Ktoś wyżej pisał ,że czegoś tam brakuje w sklepach...to wina zaradności sklepikarza.Na Muranowie nie narzekam:DDD
        ******************************************************************
        Interesuje mnie przyszłość,bo tam zamierzam spędzić resztę życia.
    • Gość: Jogi Re: Wolisz market czy lokalny sklep? IP: *.chello.pl 20.04.08, 20:58
      Sibelius napisał:
      Carerefour zaczyna działać jak amerykański moloch Wal-Mart - po
      zakupach, kartach kredytowych czas na telefonię komórkową.

      I pewnie dlatego tak podnieśli ceny?
      Zupki w proszku które kupowałem miesiąc temu po 1,89, wczoraj
      kosztowały już 2,65. Pomidory po 8 zł/kg, to przecież drożej niż w
      małych sklepikach! Do tego cuchnące ryby i mięso.
      Nie mam nic generalnie przeciwko marketom, ale Carrefour stanowczo
      odradzam.
        • allija Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 24.04.08, 18:42
          Wole markety. Wybieram w nich sama a nie to co poda mi sprzedawca.
          Nie raz w domu okazywało się, że np. pomidory wlożone przez
          sprzedawcę są "przechodzone" a wśród jabłek jedno zawsze musi byc do
          wyrzucenia. W markecie sama wybieram sobie towar, jeśli cos wydaje
          mi sie nieświeże to nie kupuję. Poza tym w markecie towar ma datę
          przydatnosci /przynajmniej ja takie kupuje/ a w sklepie to diabli
          wiedza ile leży jakis ser czy wedlina. Juz nie wspomne o cenach.
          • bambussi Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 06.05.08, 09:01
            allija napisała:

            > Wole markety. Wybieram w nich sama a nie to co poda mi sprzedawca.
            > Nie raz w domu okazywało się, że np. pomidory wlożone przez
            > sprzedawcę są "przechodzone" a wśród jabłek jedno zawsze musi byc
            do wyrzucenia

            spróbuj to samo robić na bazarze - ziemniaki i cebulę to oczywiście
            sprzedawca sam waży, ale już pomidory, sałatę, czy owoce wybieram
            sam i podaję sprzedawcy do zważenia - coraz więcej osób tak robi i
            sprzedawcy chyba się powoli przyzwyczajają do myśli że nieswiezy
            towar się PRZECENIA labo WYRZUCA a nie upycha klientowi

            > Poza tym w markecie towar ma datę
            > przydatnosci /przynajmniej ja takie kupuje/ a w sklepie to diabli
            > wiedza ile leży jakis ser czy wedlina.

            ja tez się staram takie kupować ale w sumie nie mamy gwarancji, że
            market tak samo nie przemetkowuje przeterminowanych rzeczy
            (szczególnie tych paczkowanych przez nich we własnym zakresie)
    • metron1 Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 24.04.08, 21:30
      Zdecydowanie wolę market z prostego powodu, po prostu nie mam czasu
      biegać po lokalnych sklepikach i szukać tego co potrzebuje, do tego
      często zaopatrzenie tych sklepików pozostawia wiele do życzenia, to
      ja chcę wybrać towar a nie kupić to co akurat w danej chwili próbuje
      wcisnąć mi sprzedawca
    • Gość: iza Re: Wolisz market czy lokalny sklep? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 10:45
      w pobliskich sklepach każda rzecz kosztuje kilka złotych drożej niż
      w markecie. W ciągu roku mogę zaoszczędzić kilkaset złotych (market
      mam koło pracy - nie muszę specjalnie dojeżdzać). Czasami zapomnę
      coś kupić i wieczorem wychodzę do sklepiku koło domu i zgrzytam
      zębami, że muszę przepłacać. I w sklepiku zawsze mają kłopot z
      wydaniem reszty.
    • krwe Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 28.04.08, 17:19
      Tylko sklep!
      żadnych korporacyjnych złodziei nie wspieram.okradają ludzi wypłacając pensje z
      których nie da sie godnie żyć!.Okradają małych przedsiębiorców ,nie płacąc im
      na czas a czasem zalegając bardzo długo.Te niskie ceny które macie sympatycy
      marketów,macie kosztem dojenia naszego spoleczeństwa.
      ja wolę zapłacić więcej pani Jadzi,Magdzie czy panu Heniowi niz bulić na
      wiecznie obrazony(bo biedny)personel pod czujnym okiem kamer i ochroniarskiego zomo.
    • burza4 Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 05.05.08, 16:00
      mięso i wędliny, część warzyw i owoców kupuję w porządnych
      pawilonach na bazarku, a nie skleconych budach. Tego typu rzeczy są
      zdecydowanie lepszej jakości w mniejszych punktach.

      resztę - w markecie, po pierwsze idę raz i kupuję większość
      potrzebnych rzeczy za jednym zamachem, po drugie - co najmniej 30%
      taniej. Miesa i wędlin w markecie nie kupię, choć na moim bazarku
      szynka jest 3 razy droższa, mam przynajmniej pewność że jest świeża.
      W Tesco nacięłam się kiedyś na ewidentnie reanimowaną polędwicę.

      Sklepiki za rogiem omijam szerokim łukiem - mały wybór, dostawy z
      Makro, wysokie ceny.

    • zewszad_i_znikad Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 05.05.08, 17:11
      Pewnie wolałabym kupować w sklepiku, gdyby nie to, że naprawdę nie
      wszystko można tam dostać.
      Po pierwsze - jestem wegetarianką, a w małych sklepikach zwykle nie
      ma takich specjałów, jak mielone kotleciki sojowe. (Choć pod tym
      względem i w supermarketach gorzej, czyżby zbankrutował główny
      polski producent zdrowej żywności?)
      Po drugie - poza dużymi sklepami zwykle można dostać tylko jeden
      krem czekoladowy (taki do kanapek), Nutellę. A ja szukam kremu bez
      orzechów, bo po pierwsze nigdy ich nie lubiłam, po drugie
      prawdopodobnie jestem na nie uczulona.
      Po trzecie - wiem, że jeżeli na cenach ktoś zyskuje, ktoś musi
      tracić i są to skandalicznie opłacani pracownicy najniższego
      szczebla... ale naprawdę mnie też nie stać na wydawanie nie wiadomo
      jakich pieniędzy na najprostsze produkty. To nie Skandynawia, żeby
      woda z kranu nadawała się do picia, a zgrzewka wody mineralnej w
      małym sklepie kosztuje zapewne dobrych parę złotych więcej. Na
      sokach też duże przebicie...
      Natomiast owszem, niektóre produkty z wielkich sklepów raczej nie
      nadają się do jedzenia. Po pierwsze pieczywo (smakuje jak
      nadmuchiwane), po drugie świeże owoce i warzywa; po trzecie jajka
      kupuję tylko od rolników na bazarku, bo tam mogę się upewnić, że
      pochodzą od kur biegających po podwórku, a nie ofiar sadyzmu
      hodowców - jedyny dostępny w supermarketach rodzaj jajek.
      Nie traktuję centrów handlowych jako rozrywki, męczą mnie, irytują.
      Ale nie zrezygnuję z kupowania w supermarketach, bo nie widzę
      realnej alternatywy.
    • Gość: barka Re: Wolisz market czy lokalny sklep? IP: *.kosson.com 06.05.08, 08:45
      Raz w tygodniu robię większe zakupy w supermarkecie- tam głownie chemię,środki
      czystości, napoje, nabiał, produkty sypkie, tudzież ulubione przyprawy.
      Na bazarku zawsze zieleninę,owoce, wędliny i mięso.
      Bazarkowe towary są zawsze świeże i co zauważyłam często tańsze niż w
      supermarkecie a na dokładkę mam miłą - zaprzyjaźnioną obsługę.
      • bambussi to zależy co mam zamiar kupić.... 06.05.08, 08:57
        Gość portalu: barka napisał(a):

        > Raz w tygodniu robię większe zakupy w supermarkecie- tam głownie
        chemię,środki
        > czystości, napoje, nabiał, produkty sypkie, tudzież ulubione
        przyprawy.
        > Na bazarku zawsze zieleninę,owoce, wędliny i mięso.
        > Bazarkowe towary są zawsze świeże i co zauważyłam często tańsze
        niż w
        > supermarkecie a na dokładkę mam miłą - zaprzyjaźnioną obsługę.

        dokładnie - i chyba coraz wiecej osób ten podział stosuje - rzeczy
        świeże (wedliny, mięso, warzywa, owoce) tylko w malych sklepach albo
        na bazarkach, bo to co oferują markety to przegniły syf, natomiast
        cała reszta w marketach (bo z kolei ceny na środki czystości, chemię
        czy inne rzeczy "nieżywnościowe" w małych sklepach lecą powoli w
        kosmos, a wybór zerowy)

        alternatywą są także delikatesy typu piotr i paweł, alma czy bomi -
        tam spokojnie mogę kupić mięso, ryby czy warzywa, ale cos za coś -
        sa to z pewnością najdroższe miejsca na codzienne zakupy...

        ostatnio coraz bardziej przekonuję się do modelu z PRL-u :))) czyli
        nie wszysko w jednym miejscu ale np. mięso w wyspecjalizowanym
        mięsnym, ryby w rybnym itp. - tylko trzeba wiedzieć gdzie kupować no
        i mieć czas objechać 4 sklepy zamiast jednego
    • Gość: Wojtek Ekspansja Tesco w miejskie osiedla - nie pozwolimy IP: 217.153.143.* 06.05.08, 13:42
      Na Rakowcu mamy mieć Tesco Express, niby taki mini-super-market. Co
      innego, gdy hala dyskontowa stoi na peryferiach, co innego, gdy pod
      swoim oknem masz głośną klimatyzację, przedszkolaki muszą kluczyć
      między ciężarówkami z dostawą i na ławeczce pod blokiem siedzi
      "ekipa", bo alkohol Tesco sprzeda do 23ciej. Po zakupy i tak
      jeździsz gdzie indziej, bo asortyment jest zawężony do ułamka tego,
      co na dużej hali. Jasne, rośnie wartość powierzchni użytkowej
      wokoło, ale spada wartość naszych mieszkań, bo od teraz w nocy
      zaczyna budzić cię donośne "buuuuuu" klimatyzacji.

      Kto chciałby tu mieszkać? Tylko wielbiciele promocji, ale dla tych
      może lepiej zbudować kwatery przy sklepie, skoro tak kochają
      taniochę.

      Nie istnieje coś takiego jak tani i dobry produkt. Jest albo tani
      albo dobry. Np. żadne warzywa i owoce z supermarketu nie dorównają
      jakością tym kupionym np. na bazarze przy Banacha.

      Zachłysnęliśmy się supermarketami, moim zdaniem odbije się to
      czkawką. MY NIE CHCEMY TESCO NA RAKOWCU,

      Wojtek,
      www.niechcemytesco.pl
    • Gość: Włochowianka Re: Wolisz market czy lokalny sklep? - SKLEP!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 16:43
      Mieszkam we Włochach (dzielnica Warszawy) - jest tu sporo zwykłych, małych sklepów "na rogu", całkiem dosłownie, bo kamieniczki były tu budowane z lokalami użytkowymi w narożnikach.

      Bardzo lubię te sklepy i mam nadzieję, że nigdy nie zginą! To by było dla mnie bardzo nie wygodne - i nie tylko dla mnie, w naszej dzielnicy mieszka dużo starszych osób, które do żadnych marketów nie jeżdżą.
    • bardu Re: Wolisz market czy lokalny sklep? 30.05.08, 09:07
      W marketach typu Carefour nie bywam, ale 90% zakupów robię w Hali Banacha -
      trudno powiedzieć, czy to mniejszy market czy większy sklep. W każdym razie mają
      bardzo duży wybór towarów, miłą obsługę, wszystko świeże - jak czasem coś się
      trafi przeterminowane (staram się zawsze sprawdzać, ale czasem zapominam), to
      można zwrócić - jeszcze przeproszą (wiem z autopsji). Pieczywo i ciastka pieką
      na miejscu, więc zawsze świeżutkie. Otwarci przez cały tydzień. Może czasem
      wolałabym zrobić zakupy w sklepiku obok mojego domu, ale: po pierwsze - mały
      wybór towarów, po drugie - chociaż panie mnie świetnie znają nieraz wepchnęły mi
      zepsuty towar (pakują od razu do toreb, więc nie zauważyłam), po trzecie -
      gdybym chciała kupić chleb, wędlinę albo np. ser, to pani sprzedawczyni tymi
      samymi rękami, którymi przed momentem przyjmowała pieniądze od klienta podaje
      chleb lub kroi wędlinę czy ser (wprawdzie nakłada przedtem jednorazową
      rękawiczkę zużytą do niemożliwości, ale to mała pociecha), po czwarte - ceny
      mają z księżyca. Dlatego jeśli już, to kupuję u nich napoje (droższe o ok.
      30-40%) albo sól czy cukier. Ale wędlin, nabiału, warzyw i owoców czy pieczywa
      na pewno już u nich nie kupię. Chociaż też są otwarci na okrągło.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka